IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#101PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 2:16 am

Gdy palce Eggsy’ego ułożyły się ponownie na klawiszach pianina, Blanca podniosła się, łapiąc swojego drinka, a Harry subtelnie położył jej dłoń na plecach, kierując ich oboje w stronę kanapy. Nie dość, że chłopak umiał śpiewać, to jeszcze granie na pianinie wychodziło mu bardzo dobrze. Ponadto wyglądał nadzwyczaj elegancko, siedząc wyprostowanym przy ów instrumencie, wręcz naturalnie. Na twarzy Blanki dało się zauważyć nieskrywany zachwyt osobą współlokatora Harry’ego. On z kolei dusił w sobie mieszankę zaskoczenia oraz zachwytu. Mimo że mieszkali razem już miesiąc, Eggsy nigdy nie ujawnił swych talentów, choć instrumenty miał pod ręką. Z drugiej strony, Harry również nie palił się do zademonstrowania dawno nabytych umiejętności, być może z podobnych powodów.
Dłoń Blanki zaczęła powoli zaciskała się nad kolanem Harta z podekscytowaniem, gdy Unwin dochodził do refrenu, po czym niespodziewanie zluzowała wraz z równie niespodziewanym przedwczesnym zakończeniem pokazu. Brwi mężczyzny zmarszczyły się, podczas odprowadzania chłopaka wzrokiem. Po chwili jednak twarz Harry’ego zmieniła wyraz i uśmiechnął się delikatnie, zatrzymując kontakt wzrokowy ze stojącym nieopodal chłopakiem. Chciał mu powiedzieć, jak dobrze śpiewa i żeby nie krępował się grać kiedy zechce, ale nim w ogóle zdołał otworzyć usta, został uprzedzony.

- Cóż za utalentowanego chłopca sobie znalazłeś, Harry – wyszeptała kobieta tuż koło jego ucha. Harry momentalnie odwrócił wzrok od Unwina i spojrzał odrobinę zażenowany na blondynkę, która z tryumfalnym uśmiechem dopijała swój alkohol. Prawdopodobnie Eggsy również zdołał usłyszeć jej pijacki bełkot. Uśmiechnął się z odrobiną pożałowania. Jej twarz nadal była na tyle blisko, że gdy obróciła głowę w jego stronę, szklanka prawie dotykała jego twarzy.

- Nie pij tak szybko – wymruczał w jej stronę. Zdecydowanie pozbywała się trunku w zawrotnym tempie. Wiadomym było, że za chwilę nie zdoła więcej zachować pozorów ani ukryć ilości wypitych procentów.
Zapowiadało się, że spędzi u nich całą noc.
Pytanie tylko gdzie…

Uśmiechnęła mu się w twarz z pijanym rozmarzeniem, po czym odstawiła szklankę i podniosła. Harry również gwałtownie wstał, gdy przez chwilę sprawiała wrażenie, jakby miała upaść. Podparł ją, aż złapała pion. Odrobinę się zataczając, ruszyła na faktyczne zwiedzanie salonu, już nie tylko rozglądanie się z jednego miejsca. Hart schował rękę do kieszeni i śledząc ją wzrokiem, upił powolnie łyk. Jego wzrok padł ponownie na Eggsy’ego, który z podobnym subtelnym zmartwieniem odprowadzał Blancę wzrokiem do półki z fotografiami. Haryy powoli ruszył w jego stronę, by przysiąść na oparciu kanapy, nie odrywając od niego wzroku.

- Eggsy – powiedział w końcu cicho. – Odnoszę wrażenie, że Blanca będzie musiała zostać tu na noc.

Ostatnim czego chciał, to stawiać go w takiej sytuacji, mimo że chłopak sprawiał wrażenie bardziej komfortowego.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 682
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#102PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 2:58 am

Eggsy spróbował niewzruszenie przyjąć słowa Blanki, które mimo, że były przeznaczone głównie dla Harry’ego – słyszalne były także dla niego. Unwin nie chciał wyjść na niegrzecznego czy gburowatego człowieka, który dochodzi do pochopnych wniosków, więc nijak nie skomentował tego, a jedynie pociągnął potężnego łyka swojego drinka.
Był pijany, ale na szczęście nadal bardzo świadomy i w pionie.
Na pewno był w nieco lepszym stanie niż Blanca. Widać to było w sposobie, w jaki zwiedzała salon Harta, czyli…chwiejnie.

Harry znalazł się tuż przy nim, elegancko wsparty o oparcie kanapy i spoglądający w jego stronę. Eggsy’emu było ciepło i jego ręka machinalnie podążyła ku karkowi. Przez chwilę go masował nim jego ręka znów spłynęła wzdłuż jego ciała, kończąc w kieszeni dresów.
 – To… – zaczął chłopak. – To może być dobry pomysł – dokończył, oglądając się na wędrującą Blankę. – Jest późno. – Spojrzenie zielonych oczu znów wróciło do Harta i do jego piwnych tęczówek.
Uczucie, które dosięgło Eggsy’ego sprawiło, że w głowie zakręciło mu się od jego intensywności.
Natychmiast musiał oderwać od mężczyzny wzrok.
Co się dzieje?


Blanca maszerowała po salonie dopóki nie uznała, że jest zmęczona. Nie czuła się zapewne na siłach, by wracać do domu, więc ten temat nie został przez nią poruszony.
Harry zdecydował, że położy kobietę w swoim łóżku, a ta nie oponowała.
Gdy tylko przykryli kobietę kołdrą i zgasili światło, wrócili do salonu, gdzie Eggsy opadł ze wycieńczeniem na kanapę.
Również pragnął już położyć się spać.
Czy to oznaczało, że będzie musiał spać na kanapie?
Brwi chłopaka na tę myśl zmarszczyły się w niezadowoleniu. Kanapa była wygodna, ale nieco przykrótka, żeby na niej z powodzeniem spać.
Co zatem miał ze sobą zrobić?
Oczywistym dla niego był fakt, że odstąpi Hartowi swoje łóżko. Nie ze względu na wiek mężczyzny, bo wiedział lepiej niż ktokolwiek, że jest mu daleko do niedołężności, ale ze względu na to, że był to dom mężczyzny oraz na to, że Eggsy darzył Harta zbyt dużym szacunkiem, by nie udostępnić mu swojego łóżka. Poza tym…był jego szefem.

 – Co teraz? – spytał, spoglądając z poziomu kanapy na pojawiającego się w salonie Harry’ego. – Jestem tak zmęczony, że zasnąłbym na ziemi… – dodał, zachrypniętym głosem i ziewnął na dowód, że nie kłamie.
To, co usłyszał w odpowiedzi od Harta – zatkało go na kilka dłuższych sekund.

 – W porządku... – powiedział niepewnie.
Spanie w jednym łóżku z Harry’m nie było nowością. Pamiętał jak ucięli sobie drzemkę w Irlandii, a poza tym lecieli razem samolotem kilka razy, zasypiając obok siebie. Nie wiedział czy to samo, ale…mieli to już za sobą, a zatem…skąd to nagłe zawahanie?
Eggsy poczuł jakiś dyskomfort na myśl o tym, że mógłby być aż tak blisko Harta. Było to zupełnie irracjonalne, bo bywali fizycznie dużo bliżej siebie i nigdy to aż tak nie onieśmielało Eggsy'ego. Może była to kwestia intymnych okoliczności?
Byli w końcu poza pracą, pijani i…
Eggsy niemalże palnął się otwartą dłonią w czoło.
Co się z nim dzieje ostatnio?
 – Chodźmy – powiedział i wstał energicznie z kanapy, ruszając w kierunku łazienki.


Mimo szczerych chęci – Eggsy nie zdołał zasnąć obok Harry’ego przez dobre parę godzin. Był odwrócony do niego plecami i starał się nie ruszać za bardzo, płytko oddychał, obawiając się, że może być zbyt głośno. Gdy zaś udało mu się usnąć – był wczesny ranek.
Na szczęście nie śniło mu się nic podobnego, do tego, co przyśniło mu się zeszłej nocy.

Zbudził się przed jedenastą. Uświadomił sobie, że spał niespełna sześć godzin i Harry wstał dosłownie moment temu, bo jego część łóżka była jeszcze ciepła.
Chłopak przewrócił się na plecy i spojrzał błagalnie na sufit. Jego głowa bolała, a w ustach miał sucho. Nie miał jednak siły podnieść się do pionu i wyjść z pokoju.
Gdy w końcu się zmotywował i ruszył do kuchni – zorientował się, że Harry musiał dopiero wejść pod prysznic.
Eggsy’emu nieco ulżyło, że jeszcze przez następnych parę minut nie będzie musiał z nim rozmawiać.
Mógł w spokoju napić się wody i uśmierzyć ból głowy tabletką.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#103PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 3:49 am

Pewnym było, że Blanca nie spocznie w łóżku Egsy’ego, bo… w końcu to była jego przyjaciółka. Ułożenie jej tam nie było nawet w połowie największym wysiłkiem, jakiego doświadczył, gdyż kobieta nadal chodziła o prawie własnych siłach, a tekże miał pomoc młodszego towarzysza.

- Nie ma mowy, żebym pozwolił ci spać na tej koszmarnej kanapie – uniósł brew na chłopaka, gdy ten zaproponował mu użyczenie swojego łóżka. – Twoje jest duże, zmieścimy się bez problemu.

Subtelny i krótki wyraz, który przebiegł przez twarz Eggsy’ego, zmusił go do ponownego zastanowienia się. Było jednak za późno by się wycofać, a poza tym to nie będzie pierwszy raz, gdy spali obok siebie. Osobiście nie miał z tym żadnego problemu, ale nie chciał, by Unwin czuł się niekomfortowo jeszcze dłużej. Dzięki Bogu, chłopak zgodził się na ów propozycję.

Dopiero zdejmując zegarek i odkładając go na szafkę zorientował się, że jego leki nasenne tkwiły nadal niefortunnie w szafce w jego pokoju. Bez nich zaśnięcie będzie raczej ciężkie, ale przekopywanie etażerki tuż koło śpiącej kobiety, która dopiero zasnęła będzie jeszcze trudniejsze. Musiał się więc pogodzić z kilkoma bezsennymi godzinami, spędzonymi na leżeniu tuż obok chłopaka.
Bezsenność zdiagnozowano u niego już prawię dekadę temu, ale wszystko nasiliło się, gdy odzyskał pamięć po roku w Ameryce. Doktor Downes wtedy podwoił dawkę, a Harry od tej pory zasnął bez nich tylko jeden raz – w Irlandii, gdy Unwin zmusił go do drzemki.


Gdy kolejnego dnia obudził się i spojrzał na zegarek, poważnie się zaskoczył. Nie przypominał sobie, by zaśnięcie sprawiło mu jakąkolwiek trudność. Podniósł się do siadu i obejrzał. Eggsy nadal spokojnie spał z lekko rozchylonymi ustami. Hart uśmiechnął się krótko i ruszył pod prysznic.
Była dziesiąta, co znaczyło, że zdecydowanie zaspał. Raczej nie zdarzało mu się spać tak długo, a przynajmniej nie przypominał sobie, by obudził się później, niż o ósmej i to tylko wtedy, gdy kładł się bardzo późno spać.

Tuż przed drzwiami łazienki spotkał rozbudzoną już Blancę. Kobieta miała mocnego kaca, ale była całkowicie przytomna. Zaprowadził ją do kuchni, podał tabletkę na ból głowy i zaczekał przy wspólnej kawie, aż przyjedzie jej taksówka.
- Pilnuj tego dzieciaka – powiedziała, gdy odsunęła się w końcu po pożegnalnym przytuleniu. Nie spotkają się w najbliższym czasie, gdyż blondynka miała mnóstwo roboty w MI6 z raportami z misji z Andaluzji. – Ledwo go znam, ale to wspaniały człowiek – uśmiechnęła się i pobiegła do samochodu z jednym z kierowców Kingsmana.

Odgarnął włosy z oczu i przykręcił wodę. Po raz kolejny zasnął bez niezbędnych mu mocnych leków nasennych i ponownie zdarzyło się to koło Unwina. Czyjaś obecność obok zdecydowanie pomagała mu się uspokoić. Być może miało to związek z jego raczej samotnym trybem życia. Inna opcja póki co nie przychodziła mu do głowy.
Zapinając ostatnie guziki koszuli, usłyszał poruszenie w korytarzu, co wytłumaczył sobie tym, że chłopak już się obudził. Przypomniał sobie ostatnie słowa Blanki. Miał nadzieję, że dobrze spał ostatniej nocy, bo prawdę mówiąc, Harry spał nadzwyczajnie dobrze. Nieczęsto czuł się tak wyspany, a także mimo ilości wypitego alkoholu – jego kac nie sprawiał żadnego dyskomfortu.

Spokojnym krokiem wszedł do kuchni, podwijając drugi mankiet koszuli i obdarzył przyjaciela sympatycznym uśmiechem. Chłopak w potarganych włosach stał oparty o blat i pił wodę. Harry wypił już swą poranną kawę, więc wizyta w kuchni była całkowicie niepotrzebna. Mężczyzna musiał przyznać przed samym sobą, że przyszedł tu tylko i wyłącznie po to, by zobaczyć się z Eggsy’m.

- Dzień dobry.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 682
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#104PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 5:10 am

Na widok Harry’ego, który pojawił się po chwili w kuchni – Eggsy uśmiechnął się delikatnie, trochę przepraszająco. Nie był pewien, dlaczego miałby chcieć go za coś przeprosić. Być może za swój niewyjściowy widok?
A wyglądał…kiepsko.
Blanca już pojechała? – spytał, upijając następnie łyka wody ze szklanki.
Miał już dosyć alkoholu na najbliższy czas, więc perspektywa dzisiejszego wieczoru z nowymi agentami była dla niego na chwilę obecną…męcząca.
Być może do wieczora mu minie.

Zapadła między nimi cisza, którą przerywały jedynie ptaki śpiewające za oknami.
Na usta cisnęło mu się jedno pytanie, które męczyło go od zeszłego wieczora.
Wybacz, jeżeli zabrzmi to niegrzecznie… – zaczął zachowawczo. – Ale z Blanką łączy cię tylko przyjaźń, prawda? – spytał w końcu, spoglądając na Harta z odrobiną nadziei malującą się w spojrzeniu. Nie wiedział skąd się brała, ale Eggsy zdawał sobie sprawę z mieszanych uczuć wobec faktu, że Harry mógłby sobie kogoś znaleźć.
Wolał jednak wiedzieć, jeżeli tak się stanie.


Po tym, jak Eggsy wziął poranny prysznic i umył zęby oraz doprowadził się do porządku – wrócił do kuchni, by sporządzić śniadanie.
Kiedy to zostało zjedzone, zaproponował Hartowi, by wyprowadzili razem Quiller oraz Peanuta.
Spacer nie był długi, bo pogoda nie była szczególnie ładna, a Eggsy nie był chętny na jakąkolwiek fizyczną aktywność.
Miał przed sobą także perspektywę wypełnienia obowiązków w bazie Kingsmana w Szkocji. Wiedział, że Merlin nie miał zamiaru pojawiać się tam dzisiaj do przynajmniej popołudnia, a zatem zajęcie się nowymi rekrutami leżało w rękach Unwina. Na barkach Harta spoczął zatem obowiązek pojawienia się w jeszcze nieotwartym stacjonarnym przybytku Kingsmana – nowym sklepie krawieckim.

Wybierasz się dzisiaj na spotkanie z resztą? – spytał Harry’ego, zapinając do końca guziki koszuli i zarzucając na siebie płaszcz. Nie miał zamiaru dzisiaj korzystać z krawatu i marynarki. Dzień był bowiem ciepły mimo pogody, a Eggsy nieskory do borykania się z elementem formalnym stroju. Poza tym…nie wiedział, który krawat wybrać.
Jeżeli nie… – odezwał się ponownie, podchodząc do wspartego o ścianę Harta. Zatrzymał się tuż przed nim i spojrzał mężczyźnie w oczy. – …to do zobaczenia dopiero w nocy – dokończył zdanie i sięgnął po torbę spoczywającą na kredensie obok mężczyzny.
Pożegnali się następnie zdawkowo i Eggsy wyszedł z domu, by wsiąść do podstawionej taksówki.


Sprawy w związku z rekrutami miały się doskonale. Wszyscy byli bardziej niż gotowi i zmotywowani do dalszej pracy nad sobą. Czynili ogromne postępy w zastraszająco szybkim tempie.
Eggsy był…podekscytowany.

– Też musiałeś przez to piekło przejść? – spytał George, opadając ciężko na miejsce obok Unwina.
Eggsy uśmiechnął się szeroko, przypominając sobie swój własny trening. Był…trudny.
Nawet przez gorsze – odpowiedział. Doskonale pamiętał swoje zwieńczenie treningu jakim było zneutralizowanie Valentine’a. – Ale dałem rade i wy też dacie – dodał.
– Musimy, bo bez nas sobie nie poradzicie – mruknął żartobliwie George i trącił ramię Unwina przyjaźnie.
Mężczyzna miał rację – bez nich Kingsman by już dawno nie istniał. Mieli ogromne szczęście, że Merlin znalazł tak ogromną grupę wybitnych indywiduów w odpowiedni czasie.


Na miejsce spotkania wybrali pub w Glasgow. Przytulny wystrój zapewniał komfort i prywatność.
Towarzystwo zaś poza murami Kingsmana okazało się być równie głośne i roześmiane jak wewnątrz nich.
Wszyscy niemal byli w zbliżonym wieku do Unwina, ale jednocześnie…różnili się w wielu kwestiach. Każdy z nich miał inną historię za sobą, różnie spędzone dzieciństwo i inne ofiary poniesione na drodze do miejsca, gdzie obecnie się znajdowali. Eggsy do tego czuł ogromny ciężar odpowiedzialności spoczywający na jego barkach, gdy widział tych wszystkich ludzi wokół.
Uświadomienie sobie tego sprawiło, że chętniej sięgnął po alkohol choć jeszcze tego samego rankach stwierdził, że ma już dość picia.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#105PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 6:32 am

Harry wybrał tym razem bawarkę, zamiast drugiego kubka kawy. Gdy dolewał do herbaty mleka, pytanie Eggsy’ego niemalże go sparaliżowało. Nie spodziewał się takiego pytania, gdyż według niego nie było w ich zachowaniu nic dwuznacznego, ale jeśli się odrobinę zastanowił, z punktu widzenia chłopaka być może nie było to oczywiste.

- Jak najbardziej – odpowiedział pozując na niewzruszonego. – Dawniej łączyły nas bardzo zażyłe stosunki, aczkolwiek nie wybiegło to nigdy poza przyjaźń.
Tak naprawdę, sprawy nie mogłyby wyjść poza sferę przyjaźni, jednakże Eggsy nie wiedział jeszcze wszystkiego o Harry’m. Z pewnością powinien poinformować go o tych częściach jego życia, ale… póki co nie było sprzyjającej okazji.

Spacer z psami był orzeźwiającym elementem i dobrą odskocznią od przeglądania rzeczy związanych z pracą, gdy Unwin brał dość długi prysznic. Zwłaszcza, że za chwilę wybierze się do nowego sklepu krawieckiego, dopilnować ostatnich spraw.
- Dzisiaj nie opuszczam Londynu – uśmiechnął się, lustrując od stóp do głów nieformalny uniform chłopaka. Upił łyk herbaty i uniósł odruchowo uniósł brodę, gdy ten się do niego zbliżył. Obiektem uważnego studiowania była teraz twarz chłopaka, gdyż była ona najbliżej. Nieświadomie jego wzrok podążył za ustami chłopaka, który sięgał po torbę, leżącą tuż obok Harry’ego.
- Do zobaczenia – uśmiechnął się raz jeszcze, unosząc ponownie głowę.


Dzwonek do drzwi przerwał mu wczytywanie się w randomową stronę jakiejś książki, której Eggsy nie odłożył na miejsce. Za drzwiami stał Merlin z butelką whisky Statesmana. Mężczyźni, mimo zaproszenia na spotkanie nowych agentów, postanowili nie pojawiać się. Oprócz bycia przynajmniej dwukrotnie starszymi, byli także ich przełożonymi. Pozostawili więc młodzież samym sobie bez nadzoru dorosłych.
Obaj rozsiedli się na kanapie ze szklankami z alkoholem sprezentowanym im przez Tequilę. Pierwsza godzina minęła im na niezobowiązujących pogawędkach dotyczących głównie najnowszych agentów. Trunek schodził dość szybko, a oni czuli coraz wyraźniej tego skutki. Harry miał zwyczaj opowiadać mężczyźnie o wielu aspektach swego życia, gdyż Merlin po prostu wiedział. Mężczyzna pełnił rolę swego rodzaju spowiednika agentów Kingsmana. Hart nie pominął więc i krótkiego opisu poprzedniego wieczoru, skupiając się raczej na Blance i nie do końca wspominając o spaniu z Eggsy’m ponownie w jednym łóżku.

Dokładnie gdy kończyli pierwszą butelkę, drzwi wejściowe otworzyły się, prezentując bardzo pijanego drugiego z mieszkańców tego domu. Wyglądało na to, że chłopak doskonale się bawił, chociaż stosunkowo wczesna godzina mogła wskazywać inaczej. Zdawało się również, że Eggsy wypił zdecydowanie więcej, niż Harry i Merlin, a przynajmniej takie wrażenie sprawiał.

- Dobry wieczór – przywitał go Merlin. – Napije się pan z nami?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 682
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#106PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 7:28 am

Alkoholu nie brakowało, ciekawych rozmów także. Wszyscy głośno rozmawiali, przekrzykując jedno drugiego. Towarzystwo było energiczne…z jednym wyjątkiem.

Eggsy przysiadł się do Sawyera, który od sączył swoje piwo w spokoju. Wydawał się być czymś wyraźnie podłamany.
 – Cześć – mruknął Unwin i przyjrzał się dziewiętnastolatkowi. – WIesz, że wyglądasz jak ranny szczeniak, gdy tak siedzisz z boku?
Sawyer uśmiechnął się delikatnie na to porównanie.
 – Przepraszam…po prostu… – Chłopak westchnął przeciągle i wzruszył ramionami.
 – Tybalt? – spytał Eggsy, opierając się o obicie kanapy. Wiedział, że byli blisko. Każdy o tym wiedział. Zniknięcie Tybalta z bazy w Szkocji i perspektywa spędzenia bez niego długiego czasu zupełnie musiała załamać Sawyera.
 – Tak – odpowiedział Ainsworth. – Minął dopiero dzień, a ja już za nim tęsknie jak diabli…
Eggsy uśmiechnął się do nastolatka przyjaźnie.
 – Pojedź do niego – powiedział. – Jest tylko jeden sposób na tęsknotę.
Oczy Sawyera się zaświeciły i z zachwytem spojrzał na Eggsy’ego.
 – Mógłbym…po prostu wyjechać?
Unwin parsknął śmiechem i założył nogę na nogę, odwracając się półprofilem do swojego rozmówcy.
 – Oczywiście, że nie – odpowiedział Eggsy, ale nim jakakolwiek iskierka życia zgasła w oczach Sawyera, kontynuował. – Musiałbyś wszystko nadrobić – dokończył.
Aisworth wyglądał teraz jakby dostał najpiękniejszy prezent na świecie i w rzeczywistości…był to całkiem ładny prezent. Tybalt nie należał do zwyczajnych.
 – Chyba się zakochałeś – zaśmiał się Eggsy i pociągnął łyka swojego piwa.
Sawyer nie wyglądał na poruszonego słowami Unwina.
 – Nawet jeżeli…to co? – odpowiedział, uśmiechając się delikatnie.


Była noc, gdy większość stwierdziła, że pora się zbierać. Eggsy ufał, że dorośli sami dotrą do swojego obecnego miejsca zamieszkania.
Postanowił odprowadzić ich tylko kawałek, paląc papierosa razem z Jonathanem i Lesliem.
Rzadko palił, a właściwie to w ogóle, odkąd skończył liceum.
Psuło to kondycję i Eggsy tego zupełnie nie pochwalał, ale był…pijany. Miał także wyśmienity humor i doskonale spędzało mu się czas w towarzystwie rówieśników. Wiele dowiedział się od Jonathana o semestrach na studiach i transporcie między Londynem a uczelniami takimi jak Cambridge i Oxford.
Mimo to – Eggsy chciał już być w domu. Bo przecież…dawno nie widział się z Harry’m.

W ciągu kolejnej godziny znalazł się na miejscu pod domem, odsyłając taksówkarza.
Wtoczył się do domu nieco chwiejnie. Był w zdecydowanie gorszym stanie niż wieczór wcześniej, ale dopiero teraz to odczuł.
Ruszył do salonu, a gdy zastał tam Merlina i Harta – uśmiechnął się do nich na przywitanie.
Kiedy zaś Merlin odezwał się do niego z pytaniem – przystał z chęcią na propozycję.
 – Panom nie śmiałbym odmówić – powiedział i podążył ku kanapie, siadając tuż obok Harry’ego.

Nadal pachniał papierosami i piwem, a włosy miał w nieładzie. Policzki miał czerwone od wiatru i wypitego alkoholu.
Harry zaś wyglądał tak doskonale jak zwykle – jak dostojny dżentelmen. Mimo to…dla Eggsy’ego zdawał się emanować jeszcze większym blaskiem i majestatem niż zwykle.
Chłopak dostał w swoje ręce drinka, upił nieco, a następnie odchylił głowę, opierając ją o wezgłowie kanapy i znów spoglądając dyskretnie na Harta.
Cholera…

Ale nawet jeżeli…to co?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#107PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 4:35 pm

Harry podniósł się, by zaraz powrócić z nową szklanką oraz kolejną butelką whisky. Początkowo wcale nie planowali tyle wypić, ale okoliczności sprzyjały upijaniu się. Usiadł na kanapie i rozlał trunek, potem podając go mężczyznom. Koło niego usiadł chłopak, odbierając swojego drinka i subtelnie skierował głowę w stronę Harta, co nie umknęło jego uwadze. Dopiero po chwili dotarła do niego nowa woń, przyniesiona przez Unwina.
- Zagalopował się pan chyba – mruknął Harry, pociągając nosem jeszcze raz i posyłając mu delikatnie rozgniewane spojrzenie
 
Spojrzenie prawdopodobnie wyszło mocniejsze, niż Harry planował. Nie chciał żeby Eggsy palił papierosy. Nie tylko z osobistych pobudek i niekoniecznie szczęśliwych wspomnień ściśle z nimi związanych, ale także ze względu na zdrowie chłopaka. Był młody i całkowicie zdrowy, nie powinien psuć sobie wyśmienitej kondycji tym cholerstwem. Martwił się o niego. Był świetnie prosperującym Kinsmanem, który być może raz jeszcze przejmie pozycję obecnie piastowaną przez Harta.
W każdym razie pod dachem Harry’ego Harta nikt nie będzie palił.
 
- Mam nadzieję, że to Jonathan – powiedział Merlin, rzucając Eggsy’emu spojrzenie z nutką pogardy. Merlin również nie tolerował papierosów, z zapewne swych własnych powodów.
 
Drażniący, ale zanikający powoli zapach papierosów zdawał się przeszkadzać mniej, im więcej procentów znajdowało się w krwi Harry’ego. Ponownie siedział dość blisko chłopaka, uważnie obserwując detale jego twarzy, gdy ten opowiadał coś. Jego wzrok przeniósł się na siedzącego odrobinę dalej Merlina, który miał o wiele słabszą głowę, niż reszta obecnie pijących. Mężczyzna coraz bardziej zatapiał się w kanapę, a odzywał coraz mniej. Korzystając z długiej opowieści Unwina, prawdopodobnie zdołał zasnąć. Harry z kolei był niesamowicie nią zainteresowany. Na pewno takie sprawiał wrażenie, gdyż od kilku minut starał się określić kolor jego oczu, który zmieniał się w każdym światłem i z każdym ruchem głowy. Ponownie miał zaczerwienione policzki i potargane włosy, które wcześniej próbował sobie nieumiejętnie ułożyć. Temperatura w pokoju zdawała się podnosić, ale najwyraźniej tylko Harry to odczuwał. Rozpiął ostatni guzik koszuli.
Jestem już pijany.
 
- Jak sobie radzi Sawyer z wyjazdem Tybalta? Zdaje się, że bardzo się do siebie zbliżyli – przerwał w końcu zapadłą ciszę. Z drugiej strony Eggsy’ego dało się słyszeć ciężki oddech śpiącego mężczyzny. Obaj na chwilę spojrzeli na swego technika ucinającego sobie pijacką drzemkę, po czym spojrzeli na siebie, łapiąc kontakt wzrokowy.
 
Merlin smacznie spał, a oczy chłopaka były niezaprzeczalnie zielone. 
Znowu zostali sami i pijani.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 682
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#108PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 5:53 pm

Poczuł się delikatnie zawstydzony, gdy obydwaj mężczyźni zmierzyli go gniewnymi spojrzeniami. Mimo, że był już dorosłym – poczuł się jak dwunastolatek przyłapany w oknie z nieumiejętnie trzymanym papierosem między palcami.
Pamiętał jak bolesne wtedy dostał lanie.
Dean zgasił papierosa na nim i niemalże wyrzucił Eggsy’ego przez okno.

Robiło mu się coraz cieplej, a każde zetknięcie jego ramienia z tym Harry’ego, gdy mężczyzna zaczynał gestykulować sprawiało, że coś zaciskało się w żołądku Unwina przyjemnie. Był coraz bardziej pijany, coraz bardziej zdezorientowany reakcjami swojego ciała.
Nie potrafił oderwać wzroku od Harta, więc zmusił się do tego, żeby wpleść między te spojrzenia słowa jakiejś opowieści.
Harry wydawał się połknąć haczyk, ale Merlin z pewnością nie był tak zafascynowany jego słowami, jak Harry, który nawet na chwile nie spuścił go z oczu. Było to o tyle uciążliwie, że spotkało się to z wzajemnością ze strony młodego Unwina.

Padło pytanie, którego nie spodziewał się w tej chwili usłyszeć Eggsy.
Chłopak przez moment zastanawiał się nad odpowiedzią, pieszcząc opuszkami palców brzeg szklanki z drinkiem.
 – Bardzo za nim tęskni – odpowiedział Eggsy. – Pozwoliłem mu pojechać do niego niebawem. Obiecał, że wszystko nadrobi, więc… – Spojrzenie Unwina taksowało uważnie każdy element twarzy przyjaciela, jakby był to najciekawszy eksponat w galerii sztuki.
 – Więc nie mogłem mu odmówić – wymruczał, ściszając głos.  
Jego serce wydawało się bić w dziwnie przyspieszonym tempie.

Zapadła między nimi cisza. W powietrzu było wyczuwalne napięcie i coś, czego żaden z nich nie odważyłby się przyznać na głos, nawet jeżeli doskonale o tym wiedzieli.
Eggsy był pewien, że to wszystko wina przeklętego alkoholu i być może miał racje…
Nie zmieniało to jednak niczego w tej kwestii, która zawisła między nimi.
 – Gorąco… – mruknął Eggsy i odetchnął cicho. Gdyby był tylko trochę mniej pijany…być może poszedłby w tej chwili spać, tak jak wypadało.
Ale nie zanosiło się na to, by którykolwiek z dwóch mężczyzn miał obecnie takie plany.
Trudno było jednak sprecyzować, czego mogliby chcieć teraz.

Eggsy jako pierwszy zmotywował się do podniesienia się z kanapy. Ruszył do okna, by je uchylić, a następnie odstawił szklankę z niedopitym drinkiem na stolik, postanawiając już więcej po nią nie wracać. Każdy jego krok był wyważony i postawiony w ogromnym skupieniu. Ostatnie czego chciał Eggsy to wywinąć orła po pijanemu przed Hartem.
Nigdy mu się to nie zdarzyło i miał nadzieję, że teraz też się to nie stanie.

Chłopak podszedł powoli do półki z płytami i wyjął pierwszą lepszą. Nie był pewien, jaki tytuł widniał na papierowym opakowaniu winyla, ale nie zastanawiał się długo i uruchomił gramofon.
Urządzenie poczęło wygrywać pierwsze dźwięki najpopularniejszego Walca Eugena Doga.
Dopiero wtedy Eggsy spojrzał na okładkę płyty.
 – Walc? – zdziwił się i spojrzał na Harta, który wstał ze swojego miejsca, by zbliżyć się do Unwina i samemu rzucić okiem na okładkę.
Eggsy w tym czasie spojrzał w kierunku śpiącego Merlina, by upewnić się, że ten na pewno nie jest obecnie przytomny.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#109PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 6:59 pm

Właściwie nie słuchał słów, a jedynie wsłuchiwał się w głos przyjaciela. Ściszenie przez Eggsy’ego głosu i właściwie wymruczenie ostatnich słów posłało po plecach Harry’ego niewyjaśniony dreszcz. Odetchnął więc z ulgą, gdy chłopak się podniósł, by otworzyć okno, tym samym przerywając napięcie, które zawisło między nimi. Harry upił łyk i odstawił szklankę na stolik. Merlin oddychał już regularnie, co znaczyło, że na dobre zasnął.
Dopiero gdy chłopak włączył jakąś starą płytę, Hart uświadomił sobie, że do tej pory panowała całkowita cisza.
 
- Eugen Doga? – mruknął, również się podnosząc i powoli podchodząc do Eggsy’ego.
Odebrał okładkę, na moment stykając się z Unwinem palcami. Westchnął, przyglądając się sympatycznej okładce płyty, którą dostał dawno temu na urodziny.
 
- Powiedz mi, Eggsy – uniósł głowę, odkładając okładkę na półkę. – Umiesz tańczyć walca?
 
Wypowiedział to całkowicie świadomie i bez pijackiego tonu, chociaż niekoniecznie było to pytanie, które chciał w tej chwili zadać. Ponownie wypowiedział coś, nad czym zastanowił się dopiero później. Nie mógł jednak pokazać, jak bardzo pijany jest, więc uśmiechnął się zachęcająco, opierając o szafkę.
Uniósł brwi, gdy dostał przeczącą odpowiedź. W takim razie do niego – jego mentora – należało zadanie nauczenia go tego tańca.
 
- Dżentelmen powinien umieć walca – wyciągnął ku niemu dłoń, którą Eggsy po chwili chwycił. – Umieść swoją dłoń na mojej talii – mruknął, wbijając wzrok w młodą twarz, która z zatroskaniem spojrzała na śpiącego Merlina. Ułożył swą rękę na jego plecach, przyjmując pozycję damską i spuścił wzrok na ich stopy. – Rób to co ja.
 
Początkowo chłopak mylił kroki i gubił rytm, co spotykało się z uśmiechem Harry’ego, lecz potem dość szybko załapał o co chodzi. Powoli mógł zacząć wprowadzać kolejne kroki, „wirowanie”. Dotyk jego dłoni i obecność jego twarzy na niewielkiej odległości, jednocześnie uspokajały Harry’ego i powodowały nową burzę uczuć. Uśmiechnął się mimowolnie na widok bardzo skupionej miny Unwina. Delikatnie zacieśnił uścisk dłoni. Starał się zachować spokój, ale panowało między nimi jednocześnie napięcie i beztroska, które nie powinny tak harmonijnie współgrać pod żadnym pozorem.
 
- Rozluźnij mięśnie – wyszeptał, poruszając dłonią spoczywającą na plecach chłopaka. Czuł wyraźnie jego zdenerwowanie. – Bardzo dobrze ci idzie.
 
Po chwili jednak Eggsy ponownie pomylił stopy, potykając się i jednocześnie znajdując jeszcze bliżej twarzy Harta. Mężczyzna czuł jego oddech na sobie, co posłało kolejną falę całkiem przyjemnych dreszczy.
Był już podobnie blisko, chociażby z Blancą, ale tym razem panowały między nimi dupełnie inne emocje. Na pewno nie był to dyskomfort w jakimkolwiek stopniu.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 682
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#110PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 7:36 pm

Nie był najlepszym tancerzem, więc i nie pomyślał nigdy o tym, żeby przyswoić kroki taneczne czegokolwiek, a zwłaszcza czegoś tak eleganckiego, jak tańce towarzyskie. Eggsy mógł być elastyczny, rozciągnięty, sprawny czy wysportowany, ale z pewnością nie był najbardziej dostojnie poruszającym się mężczyzną w tym pokoju. Ten tytuł przysługiwał bez dwóch zdań Hartowi, który ze swoją szczupłą, elegancką postawą nie wyglądał jakby chodził, a jakby sunął po podłożu. Był niekwestionowanym majestatem.

Nie spodziewał się, że Harry zaproponuje mu taniec. Było to jednocześnie zawstydzające i onieśmielające oraz niesamowicie ekscytujące. Unwin nie mógł jednak nie przystać na tę propozycję i już w następnym momencie znalazł się bliżej Harta, z jego dłonią na plecach i drugą w jego własnej.
Przez krótki moment był tym tak oszołomiony, że na polecenie Harry’ego, by umieścił swoją dłoń na jego talii, wypalił głupkowate „Gdzie?”.
Szybko jednak się otrząsnął i znalazł jeszcze bliżej mężczyzny, który poprowadził go w tańcu.
I było to zupełnie zachwycające.
Eggsy czuł się tak, jakby ktoś odurzył go jakimś dziwnym narkotykiem. Uznał, że musiała to być mieszanka alkoholu, alkoholu oraz wdzięcznej obecności Harta tuż obok, a nawet bliżej.

Kolejne polecenie, które opuściło usta starszego agenta sprawiły, że Eggsy’emu zabrakło na chwilę oddechu. Czuł bardzo wyraźnie jak jego serce rozbija się po jego klatce piersiowej i wyrywa się w kierunku Harta. Nie mógł tego powstrzymać, a ruch dłoni na jego plecach sprawił, że spięte mięśnie wcale się nie rozluźniły, a wręcz przeciwnie – spięły się bardziej.
Nie potrafił poczynić już kolejnego kroku bez pomyłki i niemalże potknął się o własne stopy, wpadając na mężczyznę, głębiej w jego ramiona.
Ich twarze znalazły się niebezpiecznie blisko i…

Unwin oparł głowę bezsilnie na klatce piersiowej wyższego mężczyzny, oddychając ciężko i z trudem. Miał wrażenie, że gdyby chorował na astmę to już by nie żył.
Harry… – wymruczał niemalże błagalnie, czując ciepłe dłonie obejmujące jego twarz.
Uniósł wzrok na Harta i w jednej chwili zabrakło mu słów i zapomniał co też właściwie jeszcze chwilę temu miał zamiar z siebie wykrztusić.
Jego dłoń zacisnęła się na koszuli mężczyzny, a jego twarz przybliżyła się jeszcze bardziej do tej Harta, gdy Eggsy stanął na palcach. Mężczyzna nawet nie spróbował go od siebie odepchnąć choć być może powinien był to zrobić, ażeby uniknąć niepotrzebnych komplikacji.
W następnym momencie już nie miałby tej szansy, by czemukolwiek zapobiec bowiem usta Unwina same odnalazły drogę do tych Harry’ego, składając na jego wargach subtelny pocałunek.

Było to ledwo muśnięcie, bowiem Eggsy szybko się wybudził z transu i odskoczył od Harry’ego jak oparzony, niemalże przewracając się przy tym. Momentalnie otrzeźwiał i z przerażeniem spojrzał na Harta.
Przepraszam – wyszeptał i począł się wycofywać z salonu. – P…Pójdę już – wybełkotał i zniknął za rogiem pomieszczenia, zostawiając Harry’ego samego sobie.
Kilka sekund później w końcu domu można było słyszeć zatrzaskujące się drzwi pokoju Unwina.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#111PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 8:27 pm

Głowa chłopaka opadła na jego klatkę piersiową i Harry był niemalże pewien, że Eggsy czuje, jak bardzo wali mu teraz serce. Puścił jego rękę i obiema dłońmi chwycił jego twarz, z zamiarem upewnienia się, że wszystko w porządku, gdyż ciężkość oddechu młodszego mężczyzny zaniepokoiła Harta.
Tak jak spodziewał się, że Unwin w końcu znów pomyli kroki, tak następna czynność zaskoczyła go całkowicie. Chłopak bowiem momentalnie skrócił odległość między ich twarzami i pocałował go. Rozsądek podpowiadał mu odsunięcie się, w końcu byli przyjaciółmi, ale zwyczajnie nie mógł się ruszyć. Nie chciał się ruszyć.
Po chwili jednak Eggsy odsunął się gwałtownie, zostawiając Harry’ego z uniesionymi w zaskoczeniu brwiami i kompletnym szokiem. Odruchowo wyciągnął za nim rękę, gdy ten prawie stracił równowagę. Zawieszony spojrzeniem w jednym miejscu, tam, gdzie jeszcze przed chwilą stał Unwin, który teraz błyskawicznie opuścił pokój, w zamyśleniu dotknął palcami swych ust.
To nie powinno się zdarzyć. Nie powinno tak być. A jednak Harry przyłapał się na chęci powtórzenia ów zakazanej rzeczy. 
Trzaśnięcie drzwiami wyrwało go z zadumy. Odwrócił się w stronę dźwięku i zmarszczył brwi.
Dlaczego uciekł?
 
- Co się stało? – dało się słyszeć z kanapy, na której właśnie rozbudził się Merlin.
 
- Ja.. nie wiem – mruknął Harry. Naprawdę nie wiedział. Wszystko stało się tak szybko oraz pod wpływem znacznej ilości alkoholu, że nie potrafił wystosować jednoznacznej odpowiedzi, nawet dla samego siebie.
 
Chwilę trwał w jednym miejscu, by za chwilę również skierować się na górę. Powolnym krokiem, zostawiając za sobą powracającego do snu Merlina, wszedł po schodach. Na chwilę zatrzymał się przed drzwiami do pokoju Eggsy’ego. Nie usłyszał ze środka żadnego dźwięku, więc ruszył dalej.
 
Zamknął za sobą drzwi i oparł się o nie. Przeczesał palcami włosy. Przez ostatnie parę dni wydarzyło się tak wiele, że ciężko mu było znaleźć logiczne wytłumaczenie dla czegokolwiek, co zadziało się dziś w nocy. Oprócz ogromu alkoholu, nie widział innego powodu, dla którego między nimi pojawiło się tak wiele emocji i to tak nagle.
Musiał iść spać. W tej chwili.
Usiadł ciężko na łóżku, w którym jeszcze poprzedniej nocy spała jego przyjaciółka i otworzył szufladę z lekami. Pokonując chęć łyknięcia więcej, a nuż uśpiłoby go szybciej, wyjął odpowiednią ilość i już po kilku minutach spał.
 
 
 
Obudził się z podobnym zmieszaniem, z którym zasypiał poprzedniego dnia. Podniósł się i spojrzał na zegarek. Ósma. Eggsy powinien jeszcze spać. 
Cichym krokiem skierował się do kuchni z zamiarem wypicia kawey. W progu zatrzymał się, spotykając równie zaskoczonego przyjaciela, który o mało nie opluł się napojem.
- Wszystko w porządku?
Obaj byli wtedy pijani. Eggsy z pewnością nie pamięta, co się stało, a to sprzyjało Harry’emu, który nie bardzo wiedział jak miałby poruszyć ten temat. Uśmiechnął się więc do niego i zaczął robić dla siebie kawę. Nie mógł dać po sobie poznać także, że chłopak mu się śnił tej nocy.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 682
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#112PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 9:13 pm

Nie mógł zasnąć przez pół nocy. Wykańczało go to i czuł ogromny wstyd, że dał się ponieść emocjom tak po prostu. Nie pomyślał zupełnie…o niczym. Tak, w tamtej chwili nie był w stanie zapanować nad żadną ze swoich akcji.
Nie wiedział czy będzie w stanie spojrzeć Hartowi w oczy po tym wszystkim. Czuł się nawet bardziej zażenowany niż wtedy, gdy…
Postanowił nie myśleć jeszcze w dodatku o Fintanie. Gdyby to wszystko nawarstwiło się przez tę noc, to Eggsy zaplanowałby swoją przeprowadzkę już następnego ranka.

W końcu udało mu się zasnąć. Nie śniło mu się absolutnie nic, a gdy obudził się wczesną porą – wszystko wydawało się być zupełnie płaskie i szare, jakby w jego umyśle zaszła zmiana w postrzeganiu świata, jakby dryfował w deszczowym poranku.
W kuchni nie zastał Harry’ego, więc zrobił sobie kawę z zamiarem wypicia jej w swoim pokoju, zebraniu się do pracy i wyjściu. Głowa bolała go jak diabli, a oczy miał opuchnięte i czerwone, jakby przepłakał całą noc.
Pod pewnym względem…czuł tak ogromny wstyd, że był bliski płaczu. Nawet teraz.
Dlatego też, gdy Hart pojawił się w kuchni – jego całe ciało sprzeciwiło się ludzkim odruchom połykania i oddychania.
Łyk kawy, który wziął sekundę wcześniej niemalże wylądował na jego białej koszulce.

W odpowiedzi na pytanie pokiwał jedynie głową i zniknął z kuchni.
Dopił kawę jednym haustem, a następnie włożył na siebie przydużą bluzę z kapturem, kurtkę i przywołał do siebie psy.
 – Idę pobiegać – powiedział głośniej, nie chcąc pogarszać swojej sytuacji i wyjść na jeszcze większego buraka.
W następnej chwili już wybiegał z domu.

Trasa, którą sobie wytyczył była dłuższa niż zazwyczaj i przebiegnięcie jej zajęło mu półtorej godziny. Tyle czasu dawało czas na przemyślenia, więc gdy Eggsy wrócił do domu – jego umysł był w trochę mniejszym chaosie niż wcześniej. Czuł się rześko, a gdy jeszcze do tego dodać prysznic – można by powiedzieć, że Eggsy czuł się już niemal zupełnie normalnie.

W salonie zastał znów Harry’ego. Tym razem nie miał zamiaru przed nim uciekać, a i wręcz przeciwnie – właśnie był nieomal od wzięcia pełnej odpowiedzialności za swoje zachowanie.
Usiadł naprzeciw Harry’ego przy stole i wbił zielone spojrzenie w Harta.
 – Chcę cię przeprosić – zaczął poważnie. – Za to, jak się wczoraj zachowałem – mówił dalej. – Za to, że cię pocałowałem, a potem uciekłem i zachowałem się jak dzieciak – wyjaśnił, garbiąc się nieco nad stołem.
Chłopak był świeżo ogolony, pachniał czystością i męską wodą po goleniu. Jego włosy nadal były mokre, a oczy wciąż nieco opuchnięte.
 – Byłem pijany i nie mam pojęcia czemu to zrobiłem, bo przecież nie jestem gejem… – wymruczał ciszej, wzruszając ramionami i przewracając oczyma z pożałowania. – Nie jestem gejem.
Zawsze umawiał się z dziewczynami, więc nie mógł być gejem. To, co wczoraj zaszło między nim a Harry’m było jedynie skutkiem wypitego alkoholu i nastroju, jaki zapanował tego wieczora.
A jednak…Eggsy niczego nie żałował. Na pewno nie tego pocałunku. To zupełnie różniło się od tego, co stało się w Irlandii. Tamto było bez znaczenia.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#113PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 10:00 pm

Harry obejrzał się za wychodzącym Eggsy’m, unosząc brew. Po raz kolejny chłopak po prostu go zostawił. Harry przeczesał włosy i wybrał nie zastanawianie się nad jego dziwnym zachowaniem. Dokończył robienie kawy. Oparł się o blat i upił łyk, nie zważając na parzenie napoju. Miał dzisiaj sporo pracy. Nie mógł zaprzątać sobie głowy Unwinem.
Nawet po tym co się stało.
 
Harry dla odmiany rozsiadł się z laptopem w salonie. Gdy dopijał herbatę, po ponad godzinie powrócił Eggsy z niesamowicie wymęczonymi psami, które od razu rzuciły się do swoich misek na wodę. Chłopak usiadł naprzeciw niego i wyraźnie zbierał się, by coś powiedzieć. Harry uniósł głowę, łapiąc kontakt wzrokowy i uniósł pytająco brew, mając nadzieję na odrobinę wyjaśnienia.
Uważnie wysłuchał przeprosin chłopaka. Nie musiał tego robić. Harry nie miał mu nic za złe. Eggsy poprzedniej nocy zostawił go tylko niemało zaskoczonym.
 
- A co to ma do rzeczy? – zapytał, zdejmując okulary i odkładając je obok laptopa. Usprawiedliwienie niesłuszności swojego działania swoją orientacją było niskim zagraniem, którego Harry się po nim nie spodziewał. To właśnie to było jedyną rzeczą, która rozczarowała mężczyznę. – Nie obchodzi mnie twoja orientacja, Obaj byliśmy tak samo pijani poprzedniej nocy. Bycie gejem nie jest wymówką dla całowania innych ludzi, Eggsy – jego spojrzenie było całkowicie pozbawione wyrazu, chociaż w środku był zły na niego. - Zważaj na swoje słowa, bo z takim podejściem możesz urazić niektórych ludzi – założył ponownie okulary i zwrócił wzrok na ekran komputera, chociaż nie był w stanie zrozumieć, co było tam napisane. – Poza tym, chciałbym ci uświadomić, że w byciu gejem nie ma nic złego. Ja jestem gejem - zakończył ciszej.
 
Zaczął przeglądać kolejne maile na swoim komputerze, jedynie tępo wpatrując się w ekran. Nie usłyszał od chłopaka żadnej odpowiedzi, więc doszedł do wniosku, że naprawdę bardzo go to zaskoczyło, chociaż powinien się domyślać już wcześniej. Nie uniósł ponownie wzroku. Zakończył tę rozmowę. Przyjął niepotrzebne przeprosiny i odesłał go z reprymendą dotyczącą kolejnej kwestii.
Spojrzał na swój zegarek. Powinien się za chwilę zbierać do wyjścia, gdyż za półtorej godziny miał spotkanie na drugim końcu miasta, a korki w Londynie były nieprzewidywalne.
Dzisiaj znów nie opuszcza miasta, więc zobaczą się dopiero wieczorem. Obaj mieli mnóstwo czasu na trzeźwe przemyślenie zaistniałej sytuacji.
 
Jeden z maili był od Blanki, która informowała, że znalazła trochę czasu i zapraszała na lunch. Harry od razu odpisał jej akceptacją zaproszenia i podniósł się, by odstawić kubek z resztką zimnej herbaty. Zamknął laptopa i zwolnił przechodząc obok Eggsy’ego.
 
- Do zobaczenia wieczorem.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 682
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#114PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Czw Sty 18, 2018 11:50 pm

Można powiedzieć, że był…zaskoczony. Nie tylko wybuchem Harry’ego, ale także faktem, że mężczyzna jak gdyby nigdy nic zdecydował mu się powiedzieć, że jest gejem. Sprawiło to, że wszystko ułożyło się w jedną całość i nagle cały niepokój, który miał w sobie Eggsy po prostu zniknął.
Jego spojrzenie na sprawy także nieco się rozjaśniło. Nie miał jednak nic więcej do dodania, więc pozwolił słowom Harta wybrzmieć bez jego własnych komentarzy odnośnie tematu.
Temat uznał za zakończony.


Rozstali się z chłodem i rezerwą. Eggsy poczuł ulgę w związku z faktem, że czekał go kolejny długi dzień w pracy. Do wieczora zdecydowanie już wszystko się wyjaśni i wraz z Hartem będą mogli przejść z nowo nabytymi informacjami i doświadczeniami do porządku dziennego. Wkrótce już żaden z nich nie będzie pamiętał tego niefortunnego wieczoru.

W Szkocji był kilka godzin później. Do budynku bazy Kingsmana wszedł wraz z Merlinem, który patrzył na niego conajmniej podejrzliwie.
Eggsy odliczał sekundy do momentu aż ten zapyta…
 – Co się stało? – Mężczyzna wyglądał na szczerze zmartwionego, a zatem Eggsy jedyne co mógł zrobić, to być szczerym z Merlinem.
 – Harry jest na mnie wkurzony – odpowiedział, odwieszając swój płaszcz na fotel, w którym następnie usiadł.
 – To jest związane z tym, co zaszło wczoraj? – dopytywał, uruchamiając maszynerię. – Harry nie wdawał się w szczegóły.
 – Byłem pijany i go pocałowałem – wyznał Eggsy, pochmurniejąc nieco i spoglądając na stertę raportów do przejrzenia. Usłyszał jak za jego plecami z Merlina schodzi całe powietrze.
 – Pocałowałeś…Harry’ego? – upewnił się mężczyzna. Eggsy nie musiał widzieć go, żeby wiedzieć, że jego brwi się marszczą w tej chwili, gdy Merlin nie wie, jakim cudem do tego doszło.
 – Potem go przeprosiłem i powiedziałem, że nie jestem gejem. – Chłopak wzruszył ramionami i otworzył pierwszą teczkę. Nieszczególnie go interesowała jej zawartość. – A on się zdenerwował i dowiedziałem się, że jest gejem…
Merlin nie odezwał się na to. Obydwaj wiedzieli, że starszy przyjaciel Harta doskonale o tym wiedział. Od dawna.
 – Nie wiem co się ostatnio ze mną dzieje – wymruczał Eggsy, odwracając się na krześle do drugiego agenta.
Merlin powoli usiadł na własnym miejscu. Jego mina mówiła wiele.
Był zszokowany, zdziwiony i zmartwiony oraz trochę śmieszyło go to.
 – Może…jesteś przemęczony…albo jednak jesteś gejem?
Unwin uśmiechnął się z rozbawieniem na co Merlin odpowiedział podobnie rozbawionym grymasem.
 – Potrzeba więcej niż jednego pocałunku z Harrym Hartem, żeby zmienić orientację.



Ze snu wybudził go dzwonek do drzwi. Nim zdołał dobiec do drzwi, otworzyła je gosposia.
Na widok stojącej w drzwiach dobrze znanej sylwetki, usta Tybalta rozwarły się z szoku.
 – Sawyer? – wybełkotał z niedowierzaniem, odsyłając Rhondę, czyli gosposię, by samemu przywitać przyjaciela, który, gdy tylko przekroczył próg domu – porwał Priestleya w ramiona.
 – Stęskniłem się – wymruczał chłopcu na ucho i posłał mu następnie uśmiech, gdy się odsunął nieco. Począł zdejmować z siebie płaszcz.
 – Jakim cudem tu jesteś? – spytał Tybalt, prowadząc Ainswortha w kierunku salonu.
 – Galahad mi pomógł – odparł, rozglądając się po ładnym wnętrzu domu. – Czyli…Merlin jest twoim nowym opiekunem?
Tybalt pokiwał głową w odpowiedzi.
 – Tak. Jack jest moim nowym opiekunem.
Po twarzy Sawyera przebiegł cień zdziwienia na dźwięk prawdziwego imienia agenta.
 – Pokażę ci coś – powiedział czternastolatek.
Priestley przywołał chłopaka do siebie bliżej, łapiąc go za rękę i chwytając drugą dłonią klamkę drzwi, które gdy tylko uchylił – wybiegły stamtąd dwa ogromne psy rasy Husky.
 – To Strauss i Debussy – przedstawił psy przyjacielowi na chwilę przed tym jak obydwa rzuciły się na nowo przybyłego, by bliżej go poznać.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#115PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Pią Sty 19, 2018 1:16 am

Godziny popołudniowe wybiły szybciej, niż Harry się spodziewał. Już o czternastej czekał na swą przyjaciółkę w ustalonym miejscu. Blanca bowiem miała się nieco spóźnić w związku z korkami. Nie czekał jednak długo i piętnaście minut później siedzieli razem w zarezerwowanej wcześniej przez kobietę restauracji.
Harry cieszył się ze spotkania z nią. Potrzebował spotkać się z kimś, kto był w Londynie i nie był jego psychiatrą.
 
- Wyglądasz na zestresowanego – zauważyła Blanca, gdy kelnerka odebrała zamówienie. – Wszystko w porządku?
 
Hart uniósł ze zdziwieniem głowę. Doskonale ukrywał niepożądane emocje, więc jakim cudem ona je dostrzegła? Faktycznie był zestresowany i zły na siebie, że pozwolił sobie na ten wybuch z rana. Oparł brodę na dłoniach.
 
- Pokłóciłem się z Eggsym – mruknął wreszcie. – Nie chcę się wdawać w szczegóły. Wczoraj mnie pocałował.
 
Cisza ze strony rozmówcy zmusiła go by na nią spojrzał. Blondynka wpatrywała się w niego z podniesionymi brwiami w zaskoczeniu. Harry zmarszczył na nią brwi pytająco.
- Dlatego się pokłóciliście? To był wasz pierwszy pocałunek? – przerwała w końcu ciszę, akcentując słowo ‘pierwszy’.
 
- Nie dlatego, ale bezpośrednio z tym związane. Jak mówiłem, to mało ważne – napił się łyk wody ze szklanki. Po ostatnich maratonach alkoholowych, oboje postanowili zostać przy wodzie, dając wątrobie odpocząć od procentów. – Oczywiście, że pierwszy. Eggsy nie jest gejem, a ja nie jestem nim zainteresowany w ten sposób - spojrzał na kobietę, która tym razem uśmiechała się bardzo szeroko, po czym ironicznie pokiwała głową potakując.
 
- Więc co teraz? Tak po prostu przejdziecie nad tym do porządku dziennego? – blondynka również napiła się i potarła nos. Mimo zwykłości tej czynności, wyglądała ona na zrobioną z wielką gracją i powabem. Odkąd Harry pamiętał, wszystko co robiła wyglądało dostojnie, nawet w bardzo młodym wieku. – Nie rozmawialiście o tym?
 
- Przepraszał mnie za to. Potem powiedział coś głupiego, a ja się niepotrzebnie wkurzyłem – subtelnie wzruszył ramionami. Mimo moralizatorstwa swego porannego wybuchu, Harry dopiero po czasie zdał sobie sprawę, że był on zbędny. Mógł zwyczajnie przyjąć przeprosiny i rozstać się w zgodzie, a zamiast tego…
 
- Harry, jak ty się czujesz w związku z tym pocałunkiem? – nachyliła się delikatnie patrząc całkowicie poważnie, ale po chwili musiała się odsunąć, gdyż ich kelnerka przyniosła już posiłki. Podziękowała, uśmiechając się do młodej dziewczyny, by zaraz znów spoważnieć, wracając wzrokiem do Harta. Spojrzała na niego wyczekująco.
 
Harry raz jeszcze wzruszył ramionami. Nie wiedział, jak się czuł w związku z nim, co myślał o tym wszystkim. Nie miał czasu do tej pory, by zastanowić się nad wydarzeniami.
Eggsy jeszcze tamtego ranka pytał go o relacje, jakie łączą go z Blancą Vinchi, a wieczorem go pocałował, by następnego dnia powiedzieć, że nie jest gejem. Harry nawet nie chciał o tym myśleć. Szczerze wolał, by to się nie zdarzyło. Po prostu nie chciał się tym zadręczać, zwłaszcza, że póki trwało, było bardzo przyjemnym doświadczeniem.
 
- Obaj byliśmy bardzo pijani – odezwał się po chwili, unosząc wzrok na zatroskaną przyjaciółkę i wziął kęs.
Temat został zakończony na czas posiłku. Ponownie rozmawiali o wszystkim i o niczym, jak wcześniej, pomijając wątek Unwina.
 
- Więc nie masz zamiaru nic z tym robić? Z pocałunkiem znaczy – odwróciła się do niego, zatrzymując ręką, gdy wychodzili z restauracji.  
 
- Jeszcze nie wiem –uciął krótko. – Do zobaczenia niedługo.
Blondynka stanęła na palcach, by pocałować go w policzek na pożegnanie. Znowu miała zmartwiony wzrok, ale pożegnała się z nim i odeszła w swoją stronę.
Harry schował dłonie do kieszeni i skierował do taksówki.
Prawdopodobnie powinien coś zrobić.  

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 682
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#116PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Pią Sty 19, 2018 2:37 am

Szybko nastał wieczór tego samego dnia. Eggsy przejrzał wszelkie raporty, sporządził własne i dopilnował wszystkiego, co dotyczyło szkolenia rekrutów.
Teraz mógł już jedynie wrócić do domu.
Przyłapał się na tym, że bał się nieco konfrontacji z Hartem, bo mimo, że wszystko między nimi było wyjaśnione…Harry nadal był zły na Eggsy’ego.
A Eggsy mógł jedynie zrobić coś, by załagodzić konflikt między sobą, a najlepszym przyjacielem.

Szybko zebrał się do wyjścia, pożegnał z Tequilą i Merlinem, a następnie ruszył w kierunku wyjścia z budynku i wsiadł do taksówki.
Będąc po dwóch godzinach w Londynie – skierował się do supermarketu.


Wnętrze domu wypełniał zapach smakowitego dania, które przyrządził starannie Eggsy. Harry’ego jeszcze nie było w domu, a godzina była już nieco…zbyt późna. Hart zapewne będzie miał za sobą męczący dzień, więc Eggsy miał nadzieję nie przysporzyć mężczyźnie już żadnych kłopotów. Czekały go zatem kolejne przeprosiny.

Harry pojawił się w domu po godzinie, gdy Unwin nakrywał już do stołu. Przywitał przyjaciela wdzięcznym uśmiechem i posadził go przy stole.
Bardzo starał się nie zacząć przepraszać go od samego progu, chcąc mieć to już za sobą. Wiedział, że nie powinien niczego przyspieszać, więc cierpliwie czekał aż mężczyzna skończy jeść i zapadnie między nimi cisza.
W końcu, Eggsy doczekał się też tego momentu.
 – Więc… – zaczął. – Myślałem o tym, co mi dzisiaj powiedziałeś. – Chłopak poprawił się na krześle i upił łyka soku ze szklanki. – Jestem ci winien jeszcze jedne przeprosiny – powiedział i uśmiechnął się delikatnie. – Zabrzmiałem niegrzecznie i nie chciałem cię tym urazić – dodał na jednym oddechu i westchnął przeciągle, rozluźniając się nieco.
Powinien był coś jeszcze dodać? Czy Harry nadal się na niego gniewał?
 – Zadręczałem się tym cały dzień – dodał, śmiejąc się z lekkim zawstydzeniem.
Następnie jego spojrzenie spoczęło znów na Harcie, a nie dostrzegając żadnych negatywnych emocji – ulżyło mu znacznie.
Czuł się o wiele spokojniejszy.


KILKA DNI PÓŹNIEJ

Minęło nieco czasu. Życie Harry’ego i Eggsy’ego wróciło do dawnego rytmu z tą drobną różnicą, że Hart spędzał większość wolnych od pracy chwil razem z Blanką. Eggsy nie widział w tym nic złego, bo przecież on i Harry widywali się wystarczająco często w domu i w pracy. Poza tym…chłopak wreszcie miał nieco czasu dla siebie, swoich przemyśleń i spotkań z rówieśnikami, czyli głównie agentami Kingsmana.
Zbliżał się również początek semestru na Oksfordzie, a to wymagało kolejnych godzin przemyśleń, które Unwin temu oczywiście poświęcał.

 – Eggsy, mógłbyś mi tu pomóc? – spytała Michelle, odwracając się do syna tyłem.
Unwin pomógł zapiąć matce ciemną sukienkę. Ta odwróciła się do niego przodem, zadowolona i zaszczyciła go szerokim uśmiechem.
 – Cieszę się, że spędzicie razem trochę czasu – odparła kobieta. – Daisy cały czas o tobie mówi.
Eggsy uśmiechnął się na to.
 – Uważaj na siebie – powiedział i pomógł jej założyć płaszcz. Podał jej również torebkę.
 – Oczywiście, słonko. – Kobieta wspięła się na palce, by ucałować syna w policzek.
Po chwili już jej nie było.
Eggsy zamknął za nią drzwi, a gdy tylko odwrócił się, by ruszyć korytarzem mieszkania w głąb ów – przeszkodziła mu w tym Daisy, wyciągając ku niemu swoją lalkę. Drugą trzymała w swojej małej rączce.
 – Pobaw się ze mną, Eggsy – poprosiła dziewczynka.
Unwin nie zwlekał zbyt długo nim porwał siostrę w ramiona i zaniósł ją na miejsce ich zabawy.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#117PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Pią Sty 19, 2018 3:31 am

Powrót do domu wywlókł na wierzch fakt, że Harry i Eggsy byli… pokłóceni. Zdołał zapomnieć o tym, rzucając się w wir pracy w londyńskiej siedzibie Kingsmana. Późna godzina dała mu nadzieje, że chłopak już śpi i nie będzie musiał jeszcze dzisiaj znosić konfrontacji. Niestety zapalone światła skutecznie zdeptały jakiekolwiek zapatrywania na szybkie pójście spać.
W progu przywitała go za to kolacja. Wielokrotnie Eggsy szykował kolację dla nich obu, ale tym razem zaskoczyło go to. Wszystko z pozoru wydawało się w porządku, ale dało się wyczuć nutkę poddenerwowania od nich obu. Harry nie był pewien na czym stoi. Czy Eggsy był na niego zły?
                                        
- Ja też powinienem cię przeprosić – złożył dłonie przed sobą i złapał kontakt wzrokowy z chłopakiem, gdy ten wystosowywał kolejne przeprosiny. – Poniosło mnie – uśmiechnął się spokojnie. Atmosfera zdała się znacznie zluzować. Czy to znaczyło, że już wszystko wróciło do normy? Będą mogli zapomnieć o wydarzeniach minionej nocy i powrócić do czysto przyjacielskich stosunków?
 
 
 
Spędzał z Blancą więcej czasu niż kiedykolwiek planował, ale spotkania przychodziły im całkowicie naturalnie. Harry bywał coraz rzadziej w domu i miał nadzieję, że Unwin również znajduje sobie coś interesującego do roboty. Z jednej strony wszystko między nim a Eggsy’m wydawało się całkowicie w porządku, ale coś nie było do końca na miejscu, a Hart wyjątkowo wolał uciec od tego problemu, niż zastanawiać się gdzie jest pies pogrzebany. Ich relacje zdawały się poluźnić, co zdecydowanie nie dawało Harry’emu powodu do radości. Chociaż miało też swoje plusy. Mianowicie mógł na spokojnie odbudować przyjaźń z blondynką oraz odpowiedzieć na jej wszelkie męczące pytania o stosunki pomiędzy nimi, które… przecież pozostały niezmienione. Za każdym razem wydawało się, jakby owe pytania zmierzały w jakimś kierunku, chcąc wydobyć z Harry’ego coś, czego sam jeszcze nie był świadomy.
 
Tego dnia wypad na kawę z Blancą był wyjątkowo krótki. Blondynka bowiem została pilnie wezwana do pracy, więc Harry postanowił wybrać numer Unwina. O ile się nie mylił, jego matka mieszkała gdzieś w pobliżu, a wiedział, że dziś Eggsy ma zająć się młodszą siostrą. Spacerując wzdłuż ulicy, nie musiał długo czekać, aż chłopak odbierze. Nie miał zupełnie nic do roboty w pracy, a najwyższa pora, by Harry poznał małą Daisy.
 
Po ustaleniu szczegółów i krótkiej pogawędce, z pizzą w ręku Hart zadzwonił do mieszkania Michelle Unwin. W drzwiach przywitał go bosy i rozczochrany Eggsy w bluzie dresowej i lalką w dłoni. Nie był to dla niego nowy widok, pomijając lalkę, ale ujrzenie przyniosło mu swego rodzaju spokój. Za chwilę za nim wybiegła  małych rozmiarów dziewczęca wersja jego przyjaciela w różowiutkim stroju księżniczki  bądź wróżki - brak skrzydeł nie wykluczał drugiej opcji. Dziewczynka wyrwała Eggsy’emu lalkę z ręki i przytulając ją do siebie powoli zbliżyła się do otwartych drzwi. Chłopak odebrał od Harry’ego podarek w postaci jedzenia i zaprosił do środka, kierując się do kuchni. Harry przystanął tuż za drzwiami, będąc świdrowanym przez wielkie niebieskie oczy. Kucnął do blondynki i uśmiechnął się sympatycznie.
- Czy mam przyjemność z Daisy Unwin? 

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 682
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#118PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Sob Sty 20, 2018 2:45 am

Eggsy odłożył pizze na blat i odwrócił się przodem do korytarza, gdzie Harry właśnie witał się z jego o wiele młodszą siostrą. Daisy miała sześć lat, ale nadal była dziewiętnaście lat młodsza od Unwina. Dlatego Eggsy był dla niej prawie jak ojciec. Dean nigdy nie odnalazł się w tej roli. Wolał zajmować się piciem i brudnymi interesami, ewentualnie terroryzowaniem rodziny.
Eggsy zazdrościł dziewczynce, że jak ta będzie w jego wieku, to wpływ Deana nie dosięgnie jej już w żadnym stopniu. Nie będzie pamiętała horroru lat dziecięcych i sprawi sobie normalne życie.

Harry uklęknął przed stworzeniem, przedstawiając się jej zapewne, na co Daisy w odpowiedzi przytuliła mężczyznę. Eggsy uśmiechnął się na ten widok. Dzieci wiedziały więcej i dziewczynka zapewne nie potrzebowała się upewniać w tym, że Hart jest dobrym człowiekiem.
Unwin podszedł do niezwykłej dwójki nowych przyjaciół i poklepał Harry’ego po plecach, na dłużej zatrzymując dłoń między jego łopatkami.
 – Myślę, że właśnie zdobyłeś kolejną fankę – wymruczał chłopak po czym zaprowadził dwójkę za sobą do salonu, by mogli w spokoju zjeść oraz obejrzeć bajki, bawiąc się z Daisy lalkami.


Popołudnie szybko przeszło w wieczór. Daisy została położona do łóżka, gdy zasnęła przy Pocahontas i Eggsy został sam na sam z Harrym, popijając tę samą lampkę wina już od godziny.
Unwin rozglądał się z zaciekawieniem po ładnym mieszkaniu, gdy Harry siedział na kanapie i zapewne przez wiadomości telefoniczne zaprowadzał porządek w Kingsmanie.
 – Mam nadzieję, że mama nie poznała kolejnego Deana… – odezwał się nagle blondyn, zatrzymując się tuż za siedzącym na kanapie Hartem. – Musiałbym znowu nadużyć uprawnień i pozbyć się go – dodał następnie i oparł się o oparcie tuż obok mężczyzny. Zajrzał mu przez ramię w telefon.
Ich twarze znalazły się znów blisko siebie, ale Eggsy zadowolił się jedynie przyglądaniem się telefonowi oraz profilowi Harry’ego.
 – Żebyś widział jak załatwiłem tamtego drania… – mruknął mężczyźnie niemalże na ucho.
Niespodziewanie drzwi do mieszkania otworzyły się i do wnętrza weszła na szpilkach jego matka.
Była dopiero dziewiąta wieczorem, więc to wróżyło dobrze. Oznaczało to, że była to jedynie regularna, zdrowa randka.
 – Hej, mamo – przywitał się z nią Eggsy i odsunął się od kanapy, żeby pocałować mamę w policzek. – Daisy już śpi, a Harry wpadł z pizzą i… – Michelle zmarszczyła delikatnie brwi i przerwała mu.
 – Harry? – zainteresowała się i weszła w głąb mieszkania.
Dopiero wówczas Eggsy przypomniał sobie o pewnym istotnym fakcie, a mianowicie, że jego matka poznała Harta, gdy sam Eggsy miał około czterech czy pięciu lat. To właśnie od tego mężczyzny dowiedziała się o śmierci męża.

Na jego widok kobieta nieco zbladła, ale uścisnęła mężczyźnie dłoń.
Nie wiedziała się jak zachować i wyglądała jakby zobaczyła ducha. Unwin z kolei nie wiedział jak załagodzić sytuację.
 – To ten Harry, o którym ci opowiadałem – zaczął Eggsy, przystając między matką a przyjacielem. – Mieszkamy razem…i pracujemy razem – dodał i tym samym sprowadził na siebie gniewne spojrzenie rodzicielki.
 – Słucham? – syknęła kobieta, mrużąc na niego oczy. – Twój ojciec…zginął…
 – Proszę cię, mamo… – błagał cicho Unwin. – Harry naprawdę o mnie dba.
Michelle nie wyglądała nie przekonaną, ale nadal powstrzymywała w sobie dużo większą złość, by zachować twarz przed nowopoznanym.
Wyglądało na to, że naprawdę stara się nie urazić mężczyzny mimo faktu, że kojarzyła z nim całe nieszczęście, które jej się w życiu przydarzyło. Musiała jednak zdać sobie sprawę z tego, że życie nie jest takie proste i zwalenie winy na jednego człowieka nie byłoby najmądrzejszym posunięciem.
Eggsy znał matkę i wiedział, że jest rozsądną kobietą.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#119PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Sob Sty 20, 2018 4:03 am

Nim się obejrzał, za oknem zapadł zmrok. Zdołał już wcześniej zauważyć, a teraz jedynie potwierdzić, że przy Eggsy’m czas płynął mu zdecydowanie szybciej. Zabawy z Daisy przypomniały mu nastoletnie dni w domu dziecka, gdzie wielokrotnie zabawiał młodszych rezydentów, dzięki czemu umiał podejść do praktycznie każdego rodzaju dziecka, co znacznie ułatwiło mu zaskarbienie sobie sympatii dziewczynki.
 
Napomknienie o poprzednim mężu Michelle zmusiło Harry’ego do spojrzenia na młodego Unwina, którego twarz znajdowała się bardzo blisko. Uśmiechnął się doń.  Faktycznie, chciałby być świadkiem wspomnianego wydarzenia. Prawdopodobnie także nie powstrzymywałby go zbyt długo przed ponownym zrobieniem komuś krzywdy.
Następnego co się wydarzyło, zupełnie się nie spodziewał. Wstał zaraz za Eggsy’m i wsadził ręce do kieszeni. Zdołał już zapomnieć, że znajdowali się w mieszkaniu jego matki.
Dwadzieścia lat temu przekazał Michelle wiadomość o śmierci jej męża, a ojca jego przyjaciela. Było to ich pierwsze i do tej pory ostatnie spotkanie, które przebiegło w niekoniecznie przyjaznych okolicznościach. Jedynym na co się zdobył był średnio komfortowy uśmiech.
Uścisnął jej dłoń. Czuł, że nie powinno go tu być. To przez niego ich życie przez ostatnie wiele lat było istnym piekłem. Przez to, że Harry w porę nie zauważył, że pojmany napastnik ma granat. Gdyby Lee nie wtedy nie zginął, ratując życie także paru innych agentów, mieliby teraz całkowicie normalne życie, nie prześladowane wspomnieniami o agresywnym byłym mężu kobiety.
Harry czuł, że powinien wyjść, ale wiedział, że Eggsy mu na to nie pozwoli. Jedynym, co mogło go teraz zbawić byłby telefon od Merlina albo inne ważne lub mniej sprawy związane z pracą. Pozostało mu tylko się o to modlić. Mógł też liczyć na cud, że Michelle zapomni mu pierwsze okoliczności poznania.
 
 
 
Chwile w mieszkaniu Michelle zdawały się ciągnął w nieskończoność, dlatego gdy Harry znalazł się z powrotem w swoim łóżku, z ogromną chęcią zabrał się do pracy nad rzeczami, których wcześniej nie skończył. Z laptopem na kolanach i do połowy przykryty kołdrą, siedział oparty o ścianę. Musiał przejrzeć parę dokumentów, które wcześniej wysłał mu Merlin, a najlepszą porą na pracę była właśnie noc.
Za drzwiami słyszał krzątanie się Eggsy’ego, więc uznał, że chłopak właśnie skończył brać prysznic i zmierzał do swojego pokoju. Poprawił okulary i upił łyk herbaty. Jego wzrok padł na zwiniętą ciemną kulkę, która właśnie uniosła głowę i również spojrzała na drzwi. Po chwili wielkie ślepia, odbijające światło lampki nocnej wlepiły się w Harry’ego. Mężczyzna uśmiechnął się i podrapał psa za uchem, co poskutkowało rozciągnięciem się go wzdłuż i zamlaskaniu sennie.
 
Pukanie do drzwi rozbudziło do reszty Peanuta i oderwało Harry’ego od pracy. Po chwili ciężkie drzwi otworzyły się i ukazał się w nich nie kto inny jak Eggsy. Stał w samych spodniach od piżamy i z nutką zawstydzenia drapał się po karku. Hart podniósł na niego głowę, unosząc pytająco brwi.
Harry musiał przyznać, że nocna wizyta chłopaka nie przeszkadzała mu w zupełności, a nawet stanowiła miłą odskocznię od wpatrywania się w zbyt jasny ekran komputera, co robił już od ponad godziny.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 682
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#120PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Sob Sty 20, 2018 6:39 pm

Eggsy nigdy by nawet nie pomyślał o tym, by obwinić za śmierć ojca jedną osobę czy cokolwiek takiego, jak Kingsman. Starszego Unwina zabił granat i jego bohaterstwo. Postąpił dokładnie tak, jak postąpiłby Eggsy na jego miejscu. Nie dopuściłby do tego, by zginęło tyle osób, gdy mógł sprawić, że zginie tylko jedna – on sam.
Michelle straciła coś więcej niż tyko męża. Straciła połowę życia, zamknięta w toksycznej relacji, z dwójką dzieci, których jednego z nich był ojcem martwy bohater. Teraz, gdy postawiona przed nią została perspektywa tego, że pewnego dnia ten chłopiec, syn tegoż bohatera, podzieli jego los – inna reakcja na to nie była fizycznie możliwa. Harry był dla niej zwiastunem śmierci od samego początku.
Dlatego przyjęcie do wiadomości, że taki żywot wybrał Eggsy było trudne. Było niemalże niemożliwe.
Wiedziała, że przecież profesja, którą się parali nie była zwyczajna i choć nigdy nie wdawała się w szczegóły, bo i błogosławieństwo leży w niewiedzy – zdawała sobie doskonale sprawę z tego, kim byli Lee, Harry oraz Eggsy.

 – Jeżeli coś się stanie temu chłopcu… – zwróciła się do Harta, wskazując palcem na syna. – …możesz się tylko domyślać co zrobię tobie i temu cholernemu Kingsmanowi.
Eggsy uśmiechnął się z lekkim rozbawieniem, może rozczuleniem, ale i dumą. Ta kobieta była tak samo nieobliczalna, jak Merlin. Nigdy nie było wiadomo ile prawdy kryje się w jej groźbach, bo choć nie była teoretycznie w stanie zagrozić Kingsmanowi – nigdy nie wiadomo czy nie znajdzie sposobu na to, żeby zaserwować agentom parę kolejnych pocisków balistycznych.


Był w łazience, gdy przypomniała mu się pewna dosyć nagląca kwestia, którą poruszył Merlin w zestawieniu z prośbą, by jak najszybciej skontaktował się w tej sprawie z Arthurem.
Eggsy nie pomyślał o tym ani razu od rana, a przecież niemalże cały ten czas przebywał z przyjacielem.
Nie zważając na to czy ma na sobie coś więcej poza regularną piżamą, na którą składały się…spodnie dresowe…i tyle – ruszył do pokoju Harry’ego.

 – Zupełnie o tym zapomniałem… – wymruczał, siadając na łóżku tuż obok Harta. – Merlin nie chciał ci przeszkadzać, bo byłeś ponoć bardzo zajęty, ale miałem ci powiedzieć o tym od razu, jak cię zobaczę i to z tobą skonsultować – mówił dalej Eggsy, wskazując mu kolejne kwestie w zeskanowanym dokumencie, który wyświetlał się na ekranie telefonu.
 – Ja nic z tego nie rozumiem, ale ty pewnie tak – dodał, śmiejąc się z własnej nieudolności w kwestiach finansowych. Można było powiedzieć, że był raczej umysłem humanistycznym z pamięcią kinestetyczną.
Daleko mu było do liczb i matematycznych kwestii.

W czasie, gdy Harry przyglądał się dokumentowi, Eggsy zapadał się coraz bardziej w jego miękki materac, co w końcu zaowocowało tym, że praktycznie leżał tuż obok Harta, przyglądając się skupionej twarzy przyjaciela.
W łóżku mężczyzny zbyt łatwo można było zasnąć. Było wygodne i ładnie pachniało.
Pachniało głównie Harrym.

Telefon został mu w końcu zwrócony, a misja Eggsy’ego tym samym wypełniona.  Mógł się udać na spoczynek, ale wyjątkowo mocno nie miał na to ochoty. Na to, by wstawać.
 – Harry – odezwał się chłopak, powoli jednak podnosząc się w końcu do siadu. – Musimy czasami zamieniać się łóżkami, bo twoje jest o wiele wygodniejsze niż moje – powiedział, robiąc zaciętą minę negocjatora. – Albo zacznę tu spać z tobą.

Po życzeniu sobie nawzajem z Harrym dobrej nocy i zgaszeniu świateł – Eggsy nadal zastanawiał się na kilkoma kwestiami. Oksford, Harry, ich pocałunek, o którym już miał przecież zapomnieć, Kingsman… To wszystko potrafiło być momentami zbyt dużym ciężarem.
Eggsy był jednak podekscytowany na swoją kolejną misję. Merlin wspominał, że ów zapewne będzie miała miejsce w Rosji, gdzie jurysdykcja Kingsmana już nie sięga, więc Eggsy miał zostać wysłany ze wsparciem. Chłopak był ciekaw, jak długo zajmie mu nauczenie się języka.

Zasnął w chwilę po tym, jak przypomniał sobie swoje lekcje francuskiego podczas treningów w Kingsmanie.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#121PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Sob Sty 20, 2018 8:12 pm

Harry kątem oka obserwował, jak Unwin znajduje się w coraz bardziej leżącej pozycji. Gdy poznał Michelle w normalniejszych, spokojnych okolicznościach, dostrzegał w Eggsy’m niebezpieczną mieszankę jej oraz jej zmarłego męża. Chłopak zdecydowanie przejął ich najlepsze cechy, nie tylko urody. Sylwetkę zdecydowanie odziedziczył po ojcu. Podobnie porywczość, która niefortunnie przyniosła jego rodzinie wiele lat w toksycznym towarzystwie Deana Bakera i jego kumpli.
Gdy oddawał mu telefon, Unwin już przysypiał. Na dobrą sprawę Harry nie chciał go budzić, zwłaszcza, że wyglądał całkowicie spokojnie, mając za sobą dzień pełen treningów nowych agentów. Chłopak jednak praktycznie poderwał się, odbierając swą komórkę. Harry poprawił okulary i uśmiechnął się na jego słowa. Faktycznie, jego materac był znacznie wygodniejszy.
 
- Eggsy – rzucił, gdy chłopak był już w drzwiach. Skoro tylko się odwrócił, Harry zrezygnował z przekazania mu tej jednej wiadomości niezwiązanej z agencją. Pokręcił głową i zdjął okulary. – To może zaczekać do rana. Dobranoc.
 
 
 
Codzienne spotkanie z Blancą nie wzbudzało w nim żadnych podejrzeń, nawet zgodził się na wczesno wieczornego drinka w pubie niedaleko sklepu krawieckiego Kingsmana. Wszystko było normalnie aż do momentu, gdy kobieta wyciągnęła niewielki pakunek i podsunęła do po stole w stronę Harry’ego.
- Wszystkiego najlepszego – wyszeptała, spoglądając na niego przepraszająco.
 
 Harry nigdy nie lubił obchodzić swoich urodzin, a Blanca była tego świadoma. W sierocińcu trudnym było zataić owe święto, gdyż pani Morrison co roku dla każdego dzieciaka piekła wielki tort. O ile faktyczna data urodzenia była znana, był to powód dla świętowania. W Kingsmanie przez pierwsze lata zatajenie tego było znacznie prostsze. Dopiero z czasem o lokalizacji tego dnia w kalendarzu dowiedział się Merlin, lecz rozumiejąc podejście Harry’ego to tej sprawy, czasem dawał mu mały upominek.
Blanca z kolei przez wszystkie lata razem w Domu Dziecka usilne próbowała przekonać Harta do celebracji jego urodzin i wyglądało na to, że reaktywowała ów tradycję.
 
- Otwórz to – uśmiechnęła się, gdy Harry podniósł pudełko i spojrzał na nią obwiniająco. – Jestem pewna, że się ucieszysz.
 
Jej pewność siebie względem prezentu zaciekawiła mężczyznę i delikatnie odpakował zawiniątko. Szary papier przewiązany złotą wstążeczką skrywał stare metalowe i delikatnie obdrapane pudełko po ciasteczkach maślanych Campbells. Harry podniósł wzrok na kobietę, która uśmiechała się zachęcająco, bardzo z siebie zadowolona. Mężczyzna otworzył więc pokrywkę, a na jego usta mimowolnie wpłynął uśmiech. W środku bowiem, oprócz paskudnego krawatu w bałwanki, znajdował się bardzo stary kalejdoskop, którym dwójka bawiła się w dzieciństwie oraz który Harry kazał Blance zabrać ze sobą we właśnie tym pudełku po ciastkach, gdy opuszczała dom dziecka.
Hart spojrzał na Vinchi, a jego oczy zdawały się być na skraju zaszklenia się.
 
- Muszę ci przyznać, że zaskoczyłaś mnie – na jego ustach nadal malował się uśmiech. – Dziękuję.
 
To wymuszone urodzinowe spotkanie nie trwało zbyt długo. Blondynka dostała jakiś ważny telefon i musieli się pożegnać. Harry jednak miał przed sobą perspektywę spędzenia reszty wieczoru w towarzystwie Eggsy’ego, który o ile mu się poszczęści, nie wiedział co to był za szczególny dzień. Jeszcze poprzedniej nocy chciał mu powiedzieć, czyniąc z niego drugą po Blake’u osobę, której Harry sam zdradził datę swego urodzenia, lecz tego ranka to nie wydawało się już tak świetnym pomysłem. Nie potrzebował tego i zdecydowanie bardziej wolał spędzić regularny wieczór z młodym Unwinem, niż bawić się w jakieś urodzinowe sprawy.
Siedząc w taksówce do domu, rozważał czy modlenie się o to, by Merlin nie powiedział mu tego w Szkocji miało sens. 

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 682
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#122PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Sob Sty 20, 2018 8:59 pm

 – Co proszę?! – uniósł się Eggsy, tracąc resztki profesjonalizmu w oczach rekrutów na rzecz Merlina, który udzielił mu właśnie najpoufniejszej informacji w historii Kingsmana, a mianowicie datę urodzin Arthura, która wypadała na…dzień dzisiejszy.
 – Nie zapędzaj się tak, Eggsy – odezwał się spokojnym tonem Merlin. – On nie lubi obchodzić urodzin i dlatego utrzymuje to w tajemnicy – wyjaśnił młodszemu agentowi, który był w trakcie próby zrównoważenia się.
 – Mam to gdzieś – syknął Eggsy nieco niegrzecznie. Merlin na to zmarszczył brwi, ale postanowił tego nie komentować. Rozumiał reakcję Unwina. – Jesteśmy przyjaciółmi i mam zamiar świętować jego urodziny – stwierdził poważnie i sięgnął po swój płaszcz, który zdjął z siebie dosłownie kilka minut wcześniej.
 – Wychodzisz? – zdziwił się Merlin.
 – Oczywiście – odpowiedział Eggsy, uparcie się burmusząc. – Nie mam dla niego prezentu ani nic w lodówce.
Merlin wydawał się rozumieć cały kontekst bez słów, więc jedynie skinął głowę i życzył chłopcu powodzenia.
Eggsy rzucił się do wyjścia, ale zatrzymał się gwałtownie w pół kroku. Odwrócił się na pięcie do Merlina.
Mężczyzna uniósł brwi do góry. Eggsy jeszcze przed chwilą szedł przed siebie jak tornado, a gdy to zawracało i patrzyło na ciebie swoimi iskrzącymi się oczami – można było się spodziewać, że za chwilę będzie po tobie.
 – Nie chcę powtórki z tego za jakiś czas, więc w tej chwili powiedz mi, kiedy są twoje urodziny – zarządał.
Starszy agent mógł jedynie się uśmiechnąć w reakcji na niezwykle rozczulający zwrot akcji.
 – Pierwszy lutego – odparł Merlin. Eggsy jeszcze tylko skinął głową i już go nie było.
Mężczyzna miał dobre przeczucia wobec dzisiejszego dnia i faktu ujawnienia prawdziwego znaczenia tej daty przed chłopcem.
Był prawie pewien tego, że Harry nie będzie miał mu tego za złe. Cóż, być może na początku tak, ale później mu podziękuje.


Eggsy niemalże rwał sobie włosy z głowy, spacerując po Glasgow w poszukiwaniu odpowiedniego prezentu. W Londynie było zbyt wiele sklepów, więc Unwin wolał przynajmniej oszczędzić sobie tego problemu. Chłopak potrafił być tak niezdecydowany jak większość dziewczyn w jego wieku. A nawet gorszy niż wszystkie na raz w jednej chwili.
Zwłaszcza, gdy nic nie wydawało się być odpowiednio dobrym prezentem dla kogoś takiego, jak Harry Hart.

Myślał już o tym, by się poddać, gdy okazało się, że przez trzy godziny chodził po mieście bez celu, ale w jednej chwili jego wzrok przykuła witryna antykwariatu.
Oczy chłopaka zaświeciły się nadzieją i w następnej sekundzie już pędził w kierunku sklepu z antykami.

Gdy upewnił się, że jego prezent bezpiecznie znalazł się w pudełku i tę część planu ma już za sobą – ruszył w kierunku Londynu, pośpieszając kierowcę taksówki. Eggsy nie miał właściwie pojęcia, o której mężczyzna wróci do domu, a zapytanie go o to dzisiaj sprawiłoby, że Harry domyśliłby się wszystkiego w jednej chwili.

Eggsy, gdy tylko znalazł się w domu wczesnym popołudniem – zabrał się za gotowanie, które przebiegało bez większych problemów dopóki godziny powoli nie zamieniały się w wieczorne.
Wtedy Unwin zaczął się czuć jakby tańczył na krawędzi dachu bardzo energiczny taniec. Co jeżeli Harry’emu się to nie spodoba?
Co jeżeli będzie zły?
Eggsy napił się nieco wina z kieliszka, by ukoić swoje nerwy.
Nie pomagało.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#123PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Sob Sty 20, 2018 9:52 pm

Wszelkie nadzieje na spokojny wieczór zostały zdeptane, gdy Harry uświadomił sobie, że Eggsy jednak poznał datę jego urodzin, a na niego czekała kolacja, która z pozoru nie różniła się od każdej innej kolacji. Dawno jednak nie jedli razem normalnej kolacji, a fakt, że Eggsy postanowił przyrządzić ją właśnie tego dnia, narzucało jedną odpowiedź.
 
Zdjął z siebie płaszcz i wyjął z kieszeni podarunek od Blanki, który położył na stoliku, poprawiając odklejającą się karteczkę z napisem „Love, Blanca xx” .
 
- Eggsy – powstrzymał go, nim jeszcze zdołał się przywitać. – Nie obchodzę moich urodzin.
 
Zapewnienia Eggsy’ego,  że to nie będzie różniło się od zwyczajnej kolacji oraz lampka wina przekonały go, by jednak nie niszczyć starań chłopaka.
Musiał jednak w najbliższym czasie poważnie porozmawiać z Merlinem. Świętowanie dnia, w którym urodził się ludziom, który niedługo później na zawsze zniknęli z jego życia, nie było najmilszym doświadczeniem. Wbrew temu, co zwykła mawiać pani Morrison, że gdyby nie tamci ludzie, nie miałaby pracy ani najukochańszej szerokiej gromadki dzieciaków, najchętniej usunąłby ten dzień z kalendarza i wszelkich dokumentów.
 
Kolacja jednakże rzeczywiście była bardzo miła i nie nawiązywała do okoliczności zrobienia jej. Na moment nawet zapomniał, że ma urodziny. Gawędząc z Unwinem o sprawach Kingsmana i przeróżnych innych, jego wzrok padł na Peanuta, który wdrapawszy się na kanapę, próbował powąchać prezent od Blanki. Harry uśmiechnął się na ten widok i dopił wino z kieliszka.
 
Wszystko szło gładko, aż do momentu gdy Eggsy zadał pytanie, które wyprowadziło Harry’ego z przyjemnego nastroju.
Mężczyzna westchnął ciężko.
- Już o tym rozmawialiśmy, Eggsy – odłożył sztućce i wstał, chwytając pusty kieliszek. - Nie zaszczycę tego pytania odpowiedzią. Jeszcze raz.
 
Nie chciał tak zareagować. Skierował się do kuchni i dolał sobie wina. Przetarł twarz dłonią i upił duży łyk. Powiedział mu już jakie relacje łączą go z kobietą, z którą spędzał ostatnio dużo czasu, a także dlaczego nie połączą ich inne.
Oparł się o blat i schował dłoń do kieszeni. Musiał ochłonąć.
Szczerze nie znosił, gdy ludzie robili jakikolwiek wysiłek odnośnie jego urodzin, o które nigdy nie prosił.


Ostatnio zmieniony przez Askella dnia Nie Sty 21, 2018 6:38 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 682
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#124PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Sob Sty 20, 2018 10:40 pm

Wiedział, że na początku nie będzie łatwo, a Harry będzie nastawiony negatywnie do jego urodzinowej niespodzianki. Dlatego też…nie było to nic wielkiego. Żadnego tortu, żadnych świeczek, żadnych gości – tylko Harry i on.
 – Ale ja obchodzę urodziny swojego najlepszego przyjaciela – odpowiedział mu. – Poza tym…to tylko kolacja i trochę wina. Możesz nawet udawać, że mnie tu nie ma. – Te słowa wydawały się przekonać ostatecznie Harta, który zasiadł do kolacji razem z Eggsym i nie próbował już nijak umniejszać znaczenia swoich urodzin.
Eggsy zdawał sobie sprawę z tego, że dla ludzi, którzy nie znali nawet swoich rodziców, obchodzenie dnia narodzin mogło nie być łatwe ze względu na ten konkretny rodzaj samotności. Unwin mógł się jedynie domyślać stosunku Harta do tego dnia, ale nic nie sprawiłoby, że poczułby się normalnie, gdyby udał, że ten dzień nie istnieje.

Wszystko szło gładko do czasu deseru, gdy Unwin wdał się z przyjacielem w dyskusję na temat tego, jak Harry spędza czas po pracy.
Bo Eggsy doskonale wiedział o jego licznych spotkaniach z Blanką i tym, że dzieje się to kosztem czasu spędzonego w domu.
 – Po prostu chciałbym wiedzieć, dlaczego mimo tego, że i tak za dużo pracujesz…masz jeszcze czas na spotkania z nią? – mówił lekko wzburzonym tonem chłopak, wiedząc, że takie insynuacje do niczego, poza kłótnią, nie doprowadzą.
Było to nadzwyczaj…nieprzyjemne uczucie. Do tej pory praktycznie nigdy nie kłócił się z Hartem, a w ciągu ostatnich miesięcy działo się to coraz częściej. W ciągu zaś ostatnich dni – zdarzyło się nawet dwa razy.
 – Masz z nią romans…czy co? – parsknął niewesoło Eggsy, żałując od razu tego, co powiedział.
Eggsy nie zdołał jednak przeprosić, bo Harry już odpowiadał mu w oburzeniu na pytanie i kierował się do kuchni.
Unwin został sam w jadalni, a im dłużej tu siedział, tym bardziej zżerała go wściekłość na samego siebie.
Uderzył pięścią w stół i ukrył twarz w dłoniach, wzdychając ciężko.
Czemu zachowywał się jak dziecko?

Po chwili, którą poświęcił na własne uspokojenie się i otrzeźwienie ze zdenerwowania – wstał od stołu i podążył do kuchni, w której Harry zniknął kilka minut wcześniej.
Zastał mężczyznę popijającego wino z napełnionego kieliszka. Tuż obok niego na blacie, który się opierał, stała butelka z winem.
Eggsy podszedł powoli do mężczyzny i sięgnął do butelki.
Odsunął ją od mężczyzny, a następnie zamknął mu drogę ucieczki, opierając się dłońmi o ten sam blat po bokach jego bioder.
 – Znowu zachowałem się głupio – mruknął, patrząc mężczyźnie gdziekolwiek, byle nie na oczy. Był na niego zły, ale Eggsy nie miał zamiaru tak tego zostawić. – Przepraszam, Harry…
Mężczyzna nadal się do niego nie odzywał ani słowem.
Unwin musiał go niewiarygodnie wkurzać.
 – Chyba jestem po prostu zazdrosny.

Eggsy sam zdziwił się na dźwięk tego słowa. Nie przyznał się do tego przed nikim…do tej pory. Nawet przed sobą.
Czuł to uczucie i wiedział, że zżera go od środka i mimo, że jego racjonalna strona mówiła mu, że nie ma o co się martwić w kwestii tego, że Harry i Blanca spędzali tyle czasu…to i tak na koniec dnia przyłapywał się na myśleniu, że wolałby mieć Harta znów całego dla siebie. Bo w końcu przepadł im bezpowrotnie cały rok…
Jednocześnie zdawał sobie wówczas sprawę z tego, że Blanca i Harry mieli do nadrobienia dekady. Całe życie.
Nie mógł jednak przekonać tym samego siebie i umierał dalej z zazdrości.
Irracjonalnej, dziwnej zazdrości.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Askella

avatar

Liczba postów : 219
Join date : 24/05/2016
Skąd : planet Glamtron

#125PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   Sob Sty 20, 2018 11:47 pm

Nie stał w kuchni długo sam, gdyż już za chwilę przyszedł Eggsy. Harry miał… nadzieję, że chłopak do niego przyjdzie. Nie chciał się z nim kłócić znowu. W milczeniu obserwował jak zbliża się do niego i zmusza do pozostania tam, gdzie stoi, a następnie przeprasza.
 
Nie był zdenerwowany. Wzburzenie przeszło mu stosunkowo szybko, a uświadomił to sobie, gdy w kuchni pojawił się Unwin. Nie przerwał mu jednak, a tylko słuchając uważnie, upił łyk wina. Prawdę mówiąc, nie był w stanie gniewać się na niego.
 
Po ostatnich słowach Eggsy’ego zapadła dłuższa cisza, przerwana jedynie cichym westchnięciem Harry’ego. Po chwili jego dłoń zatopiła się w blond włosach opuszczonej głowy chłopaka. Delikatnie zmierzwił mu włosy i pogłaskał, zostawiając dłoń na dłużej w tej pozycji. Czoło Eggsy’ego powoli opadło, uderzając w klatkę piersiową mężczyzny. Obecność chłopaka, zwłaszcza tak bliska, wywoływała w nim nowe, nieznane emocje. Podobnie było ostatnim razem, gdy uczył Eggsy’ego walca, choć tamtym razem skończyło się w zupełnie nieoczekiwany sposób. Tkwili tak, jak się Harry’emu wydawało, całą wieczność, aż zdecydował się przerwać ostatecznie ciszę.
 
- Nie mam z nią romansu, Gary – mruknął tuż nad uchem chłopaka.
 
Nie chciał by jej temat powrócił jeszcze raz, gdyż mogłoby się to skończyć kolejną kłótnią. Nagłe wkroczenie Blanki w zamknięty świat Harry’ego spowodowało rozluźnienie przyjaźni między dwoma agentami. Zdarzyło się coś, czego nie planował, a teraz miał w końcu wyjaśnienie, dlaczego tak się dzieje. Teraz docierało do niego, że Eggsy ma faktyczne powody do zazdrości. Ich spokojne życie zostało zakłócone przez osobę z przeszłości Harta, ze sfery, do której Unwin ma i zawsze będzie miał ograniczony dostęp. Jego świat podzielił się właśnie na dwa.
Gdyby tak mógł wystosować trzeci, w którym miejsca byłoby zarówno dla Blanki jak i Eggsy’ego.
 
Odstawił kieliszek za siebie i podparł się dłonią, jednocześnie drugą zsuwając na kark chłopaka i przysuwając go nieco bliżej. Po chwili jednak przeniósł rękę z karku i ułożył ją na policzku Eggsy’ego, unosząc jego głowę do góry i niewiele myśląc pocałował go. Czas ponownie jakby się zatrzymał. Nie był to długi pocałunek, ale dłuższy niż tamten. 
Żaden z nich nie ruszył się, by przerwać coś, co ostatnim razem poprowadziło do pokłócenia się. Serce Harry’ego zabiło nagle szybciej i gdyby nie fakt, że parę dni wcześniej zrobiło to samo, mężczyzna uznałby to za zawał serca.
Dopiero po chwili Harry zdołał odsunąć się od Unwina, przerywając w końcu pocałunek. Uśmiechając się niewzruszenie, jakby przed chwilą nic się nie wydarzyło, sięgnął po kieliszek i upił łyk.
 
- Nigdy nie byłem i nigdy nie będę romantycznie zainteresowany Blancą.
Nie była to do końca prawda. Gdy wkraczali w wiek młodzieńczy, pod wpływem rówieśników rozważali fizyczne i romantyczne zainteresowanie sobą nawzajem, a nawet doszło do pocałunku, po którym ostatecznie zgodzili się, że to zdecydowanie nie jest to. To był pierwszy i ostatni raz, gdy Harry pocałował przeciwną płeć. 
- Gdybym miał romans z kimkolwiek, dowiedziałbyś się pierwszy.
 

Uśmiechnął się kwaśno. Obaj wiedzieli, że pierwszym świadomym tego byłby Merlin, który po prostu wie wszystko.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




#126PisanieTemat: Re: Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]   

Powrót do góry Go down
 
Sweet secrets. [Kingsman(1,2); ff; Hartwin; bn; 2os.]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: