IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Czw Paź 05, 2017 5:46 pm


____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Czw Paź 05, 2017 7:29 pm



lucien        freud

           
      


Ostatnio zmieniony przez Śmierciarz dnia Sob Paź 07, 2017 10:26 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Czw Paź 05, 2017 8:07 pm

 
 

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Czw Paź 05, 2017 9:44 pm


Lucien kolejny raz pociągnął skrawek obcisłej sukienki w dół, wewnętrznie panikując od dobrych dwudziestu minut. Miał wrażenie, że jeden nieodpowiedni ruch i wszyscy zobaczą drugie oblicze panny Cecilii. Kilkunastocentrymetrowe oblicze. Przerażające.
Próbował się uspokoić ponczem. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że alkohol na misji to nie jest coś, za co dostanie dodatkowe punkty, ale hej – na trzeźwo tego nie weźmie. Nie w tym stroju. I nie w tej długie peruce, w której akurat czuł się całkiem dobrze. Może powinien zapuścić włosy? Na dobrą sprawę te obcasy też nie są jakoś bardzo tragiczne...
Moment. Stop. Cel. Misja. Butami zajmie się potem. Chociaż musiał przyznać, że ten eksperowy kurs chodzenia na obcasach dosłownie kilka minut przed wyruszeniem do Rosji był świetnym pomysłem. Przynajmniej wiedział, jak się poruszać, by zwracać uwagę. A zwracał. I to bardzo. Zawsze miał urokliwe wcięcie w talii.
Odkrzucił kosmyk włosów do tyłu i nagle coś czerwonego zamigotało mu z boku. Zmarszczył brwi zza maski i zerknął w odpowiednią stronę tylko po to, by ujrzeć jakąś lafiryndę w dokładnie tej samej sukience, w której paradował tu od kwadransa. Lucienem wstrząsnęło. Co za kwoka. Nigdy nie pomyślałby, że coś takiego może go zdenerwować, a tu proszę... Niemal od razu wyprostował się dumnie. Nie wiedział jednak czy to dlatego, by pokazać, kto lepiej wygląda, czy dlatego, że właśnie zauważył swój cel na horyzoncie. Wypiął wypychany biust do przodu i skierował swe, jakże zmysłowe, ledwo wyuczone kroki w stronę czterdziestoletniego mężczyzny w masce lwa. Freud był zabawnym człowiekiem na misjach. W jednej chwili bał się ukazania swoich koronkowych majteczek, w drugiej zaś chciał lśnić najlepiej na całej sali. Prawdopodobnie gdzieś w połowie trzeciego kieliszku stwierdził, że skoro już męczy się w tej sukience, peruce i obsasach, to przynajmniej zrobi to dobrze.
Więc podszedł do mężczyzny i uśmiechnął się delikatnie. Wystarczy go tylko szybko zbajerować i zaciągnąć w ustronne miejsce. Szybka robota. Nic prostszego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Czw Paź 05, 2017 11:01 pm

Nazar poprawił na sobie opinającą kreację, potknął się kilka razy i dopiero wtedy wyszedł zza rogu, by ruszyć w kierunku miejsca docelowego.
Jacques King – mężczyzna o wielu twarzach, ogromnych możliwościach finansowych i duszy tak zepsutej, że na jego wyrok oczekiwały praktycznie każde służby specjalne w całej Europie oraz poza nią. King grał na nosie każdemu, kto próbował go pochwycić. Płacił dużo i wymykał się, by chwilę potrwać w bezruchu. To była cisza przed burzą, za każdym razem.
Na Kinga polował każdy i nie sprzymierzał się żaden. Jakimś jednak cudem…był on nietykalny.
Dlatego należało działać pod osłoną nocy, tony makijażu i przyciasnej sukienki.

 – Jakiż z pana dżentelmen… – wymruczał specjalnie wyćwiczonym na tę okazje głosem, gdy drab pilnujący wejścia do sali balowej chwycił jego rękę i pomógł mu wyjść z limuzyny. Nazar w swojej roli był…przekonywujący. Drobny, niski i o delikatnej twarzyczce.
Musiał dobrze wykorzystać swoją przewagę na Kingiem.
I choć nie było mu zupełnie to na rękę wdzięczyć się do czterdziestoletniego mafiozy – musiał przełknąć jakoś dumę, pokazać podwiązkę w odpowiedniej chwili, a później wykonać całą resztę swojej roboty.

Między swoje szczupłe palce ujął kieliszek szampana, poprawił starannie uczesaną fryzurę oraz czarną maseczkę przysłaniającą nieznacznie jego twarz. Rozejrzał się wokół, a następnie pociągnął duży łyk alkoholu trzymanego w ręce. Tak na rozluźnienie. Przecież nic mu to nie zaszkodzi.
Jego starannie wyregulowane brwi zmarszczyły się machinalnie na widok czerwonej sukienki. Dokładnie w tym samym odcieniu i o podobnym kroju, co ta, którą miał na sobie.
To oznaczało kłopoty.
Zwłaszcza, że właścicielka ów odzienia tak łudząco podobnego do tego, które miał na sobie…wyglądała w nim o niebo lepiej.

 – Svetlana! Jednak się zjawiłaś! – usłyszał męski głos tuż za sobą.
Natychmiast się odwrócił, przywdziewając na usta uradowany uśmiech.
 – Jacques? Privet! – zapiszczał łamaną angielszczyzną, przekręcając imię mężczyzny w nieszkodliwie zabawny sposób.
Jacques zdjął maskę po czym przywitali się serią pocałunków w policzek, a gdy tylko ten rytuał przywitania dobiegł końca – w dłoni Nazara znalazł się kolejny kieliszek szampana.
Dłoń Kinga z kolei pochwyciła jego talię.
Nazar musiał powstrzymywać się przed tym, by się nie zdradzić, więc mimo niechęci – uśmiechnął się słodko do mężczyzny na ten gest z jego strony.
W następnej chwili jednak wzrok chłopaka spróbował ponownie odnaleźć swoją ewentualną rywalkę.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Sob Paź 07, 2017 4:45 pm

         Lucien od razu wyczuł tutaj niemiłą konspirację. Z tego, co zdążył usłyszeć, lafirynda miała na imię Svetlana i miała przedziwny, rosyjski akcent. Kingowi to ewidentnie nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, przygarnął ją do siebie bliżej, a Freud myślał, że z niego wykipi.
         Naturalnie nie mógł po prostu podejść, zarzucić peruką i gwałtownie wcisnąć się pomiędzy pannicę, a mężczyznę. Musiał wykombinować coś innego, coś bardziej...
         Zanim zdążył bardziej się zastanowić, wyrosła przed nim ręka. Szczupła, schowana za lateksową rękawiczką. Spojrzał na nią spode łba, a następnie powiódł wzrokiem do właściciela. Wysoki brunet z ulizanymi włosami i dosyć zabawną maską kruka wgapiał w Luciena zaciekawione oczy. Gdy z wąskich ust wyleciało krótkie Zatańczysz?, agent nie zastanawiał się ani chwili. Zbyt dumny z takiego obrotu spraw uśmiechnął się mimowolnie i podał nieznajomemu swoją dłoń. To była idealna okazja. Już w momencie stawiania pierwszych kroków na parkiecie Freud zaczął analizować, jak bezboleśnie wprowadzić swój plan w życie. Mimo iż to jego parner prowadził, nie przeszkadzało mu to, by nakierować go na odpowiedni kurs. Mężczyzna w kruczej masce był zbyt zajęty obserwowaniem swojej zdobyczy, by zauważyć, że niebezpiecznie szybko zbliża się do Jacquesa Kinga. Sam Lucien za bardzo skupił się na swoich myślach, nawet nie pomyślał o tym, jak swobodnie porusza się w tańcu na obsacach. Kilka godzin temu jeszcze potykał się na prostej drodze.
         – Chciałabyś może... – Słowa nieznajomego zaginęły w nagłym okrzyku Freuda, który właśnie całkiem niewinnie i niesamowicie niechcący wpadł na lafiryndę w czerwonej sukience. Kieliszek radośnie wydostał się z dłoni kobiety, idealnie odbijając się od śnieżnobiałej koszuli pana Kinga i zostawiając na niej iście ciekawą plamę po szampanie. Lucien zakrył usta dłonią w przepraszającym geście.
         – Najmocniej przepraszam – wyjąkał za wysokim głosem, przyglądając się napiętym mięśniom twarzy Jacquesa. – Jestem taką niezdarą, nie zauważyłam... przepraszam... zrobię wszystko, by to wynagrodzić...
         Agent brzmiał, jakby miał się zaraz rozpłakać. To chyba nieco zmiękczyło mężczyznę, bo tylko westchnął i zaraz machnął dłonią, jakby nic się nie stało.
         – Nic nie szkodzi – uśmiechnął się z nutą irytacji wyczuwalną w głosie. – Wybaczcie mi na chwilę, pójdę się przebrać.
         Po tych słowach skinął głową do Svetlany i odkręcił się na pięcie. Lucien bardzo dokładnie przyjrzał się, w jakim kierunku kierował się pan King. Dopiero kiedy zniknął zarówno Jacques, jak i zdezorientowany partner od tańca, Freud odkręcił się do kobiety.
         – Przepraszam za ten wypadek – uśmiechnął się nerwowo. Miał ochotę wyciągnąć ją za włosy na środek parkietu i zatłuc ją obcasem. – Ładna... sukienka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Sob Paź 07, 2017 9:00 pm

Nazar syknął cicho, gdy wpadło na niego ciało kobiety, która tańczyła chwilę wcześniej nieopodal. Teraz jakimś cudem znalazła się tutaj i agent nie był w stanie spodziewać się takiego obrotu spraw.
Zawartość jego kieliszka poleciała na koszulę Jacquesa.

Nazar nie ukrywał zirytowania jednak pozwolił swojemu celowi wymknąć się, niekoniecznie widząc jakieś inne wyjście z tej sytuacji.
Jeszcze tego wieczoru King miał dokonać jednego z większych przetargów czarnego rynku. W grę wchodziło podpisanie umowy z pewnym tajemniczym kontrahentem, który w późniejszym terminie miał zamówić kolejne dostawy broni i innych surowców w pewnych odstępach czasowych.
Nazar nie mógł sobie pozwalać na błędy.

Odwrócił się do wyższej kobiety przodem, opanowując nieco swoją mimikę do tego stopnia, że wyczytać z niej można było jedynie lekkie zdenerwowanie, a nie rzeczywistą chęć mordu, którą odczuwał Nazariy.  
 – Nic nie szkodzi – wymruczał, nie siląc się na to, by zabrzmiało to wiarygodnie. – Dziękuję, twoja również. Skąd ją wzięłaś? – spytał, uśmiechając się delikatnie i spoglądając na wyjście z sali, przez które przeszedł chwilę wcześniej King.
Jeżeli nie wróci tu w ciągu pięciu minut – Nazar będzie musiał odnaleźć go na własną rękę i zadziałać z ukrycia.
 – Nie mów – uprzedził dziewczynę, gdy ta już otwierała usta. – I tak wiem, że to jakaś marna szmaciana podróba.
Następnie mężczyzna dopił jednym łykiem resztkę szampana, która nie wylała się z jego kieliszka na Kinga, odstawił naczynie na tacę mijającego ich kelnera oraz zerknął pogardliwie na sabotażystkę, wzruszył ramionami i począł się oddalać w kierunku wyjścia.
Poczeka na Jacquesa na korytarzu.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Sob Paź 07, 2017 9:31 pm

Lucien zdawał sobie sprawę z tego, że niespecjalnie polubi się z paną Svetlaną, ale nie spodziewał się, że zirytuje go tak bardzo. Właśnie dlatego był gejem. Kobiety na takich przyjęciach tylko utwierdzają go w przekonaniu, że Bóg dobrze go stworzył pod tym względem. Mała żmija.
Agent postanowił zachować zimną krew, policzyć do dziesięciu i uspokoić się tak, jak bozia przykazała. Jestem oazą spokoju. Pierdolonym kurwa zajebiście wyciszonym kwiatem lotosu na zajebiście spokojnej tafli jebanego jeziora. Jestem wręcz jak jebany wagon pełen pierdolonych medytujących tybetańskich mnichów. Lucien prawdopodobnie odstraszył potecjalnego partnera do tańca swoją miną, bo wycofał się w zastraszającym tempie. Freud na początku swojej kariery miał... dosyć poważne problemy z agresją. Na przestrzeni lat z małą pomocą agencji zdążył się nieco wyciszyć. Co nie oznaczało, że całkowicie nad sobą zapanował.
Dopiero po krótkiej chwili zdążył ochłonąć. Na wszelki wypadek poprawił jeszcze raz swoją czerwoną sukienkę. Miał wrażenie, że za każdym razem, kiedy zapomina, że w ogóle ją nosi, ta podwija się odrobinę do góry. Za tę misję poprosi o premię. Nie... nie poprosi. Zażąda. Kupi sobie za nią najbardziej męskie spodnie, jakie widział świat.
Swojej ukochanej koleżanki nie widział już na horyzoncie. To był dobry moment, by podążyć za Kingiem. Lucien nadal doskonale pamiętał, w którą stronę się udał, a zatem ruszył za nim. Z planów budynku i wcześniejszego wywiadu zaczynał już podejrzewać, w jakim pokoju zatrzymał się Jacques. Jakże więc się ucieszył, kiedy zauważył Svetlanę niedaleko swojego celu podróży.
Nie potrafisz się odkleić, co? – mruknął, nie siląc się już na jakiekolwiek próby udawania miłej i potulnej Cecilii. Stanął niedaleko drzwi, krzyżując ręce na wypchanej klatce piersiowej. Odruchowo nawet wypiął biodro. – Tak się składa, że mam do Kinga pewną sprawę i byłabym wprost zachwycona, gdybyś znalazła sobie kogoś innego, kogo możesz się uczepić za nogawkę.
Lucien w tej chwili zaczął się zastanawiać, co zrobi, jeśli pannica rzeczywiście nie bedzie chciała się stąd ulotnić. Unieszkodliwi ją? Czym? Obcasem czy strzałką usypiającą? A może po prostu wrzuci ją do jakiegoś schowka i wpisze do raportu jako ofiara konieczna. Nie wyglądała na jakoś przesadnie silną, była nawet niższa od niego. Poradzi sobie z nią bez problemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Sob Paź 07, 2017 9:52 pm

Nieopodal pokoju Kinga znalazł się w ciągu następnych paru minut.
Mężczyzna, choć minęło już dziesięć minut odkąd oblał go szampanem, nadal nie wracał. To znaczyło, że najwyraźniej…coś zatrzymało go w pokoju. Mogła to być potrzeba fizjologiczna, kontrahent lub…śmierć. Mimo, że Nazar życzył facetowi śmierci bardziej niż komukolwiek (oprócz lafiryndy w czerwonej sukience) – na ostatnią z możliwości ucieszyłby się najmniej.

Właśnie miał wyjąć ze stanika słuchawkę z podsłuchem na pokój Kinga, gdy nagle za jego plecami pojawiła się ta…ta cholerna ciamajda. Jej głos rozpoznałby wszędzie.
Nazar otaksował kobietę mało przyjaznym spojrzeniem. Nie potrzebował jej tutaj w tej chwili. Wręcz przeszkadzała mu jej obecność.
Na tyle, że zaczął rozważać, jak najszybciej mógłby się jej pozbyć w kategoriach…szybkiej i bezgłośnej śmierci.
 – Tak się składa – zaczął przedrzeźniać dziewczynę Nazar. – Że Jacques mnie oczekuje, a ciebie nie – powiedział i w tej samej chwili poczuł wibracje przenośnego komunikatora. Jego wsparcie zapewne oczekiwało na kolejne wytyczne lub informacje na temat jego położenia.
Coś zatem musiało stać się z podsłuchem oraz jego nadajnikiem.
Jeżeli ktoś cenił sobie prywatność na tyle, by zakłócić fale urządzeń w promieniu kilkunastu aż metrów wokół pokoju Kinga, to mógł mieć tylko jeden w tym cel.
Nazar musiał interweniować.

 – Możesz porozmawiać z nim kiedy indziej, kochana – zaproponował i poprawił swoje włosy, a następnie ściągnął maskę z twarzy. Kamery na korytarzu zapewne również nie działają, więc i tak nie zarejestrują tego, kto się kręcił pod pokojem Kinga.
 – Jeżeli zaraz sobie stąd nie pójdziesz, rozwalę ci łeb o ścianę – wymruczał beznamiętnie i zrobił powoli krok w kierunku dziewczyny.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Sob Paź 07, 2017 10:40 pm


Uciążliwe pikanie w mikroskopijnej słuchawce w uchu od razu powiadomiło Luciena o straceniu łączności. Świetnie. Teraz nie dość, że musiał natychmiast znaleźć się w pokoju, to jeszcze musiał zająć się grożącą mu małą pchłą. Ciekawe co mu może zrobić. Zwyzywać jego dobranie dodatków do kreacji? Rozwalić łeb o ścianę, dobre sobie. Ktoś tu powinien zażyć jakieś ziółka. Przyganiał kocioł garnkowi.
Chodź i spróbuj, dziwko – warknął, sięgając dłonią do swojej maski, w której zainstalowaną miał pojedynczą strzałkę z trucizną. Dokładnie w tym samym momencie, kiedy miał naciskać mały guzik za kocim uchem, jego słuchawka znowu zaczęła działać. I ktoś po drugiej stronie zdecydowanie nie był zadowolony.
–rwa, Lucien, King ucieka.
Freud zamarł na jedną, malusią sekundę, by zaraz wyminąć Svetlanę i jak gdyby nigdy nic wyburzył drzwi jednym, szybkim ruchem (i silnym ramieniem). Głos w słuchawce miał rację. Po Kingu nie było żadnego śladu. Jedynie otwarte okno i kpiąco powiewająca zasłona.
Kurwa! – sapnął, rzucając się w stronę balkonu i wychylił się za balustradę. – Kurwa – powtórzył, inteligentnie, czując jak złość powoli zalewa go od środka. Na zewnątrz było zimno, a Lucienowi w krótkiej, cienkiej sukience było przeraźliwie gorąco. Po Kingu nie było ani śladu. – Kurwa, Ben?
Głos w słuchawce potwierdził przypuszczenia agenta. Stracili go. Krótkie zamieszanie z łącznością i sygnałem pozwoliło mężczyźnie na szybką ucieczkę, a Freud nie wiedział nawet, jaką drogą. Od razu wycofał się do pokoju, by znaleźć cokolwiek, co by go nakierowało na najbardziej prawdopodobny kierunek drogi Kinga... i wtedy przypomniał sobie o Svetlanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Sob Paź 07, 2017 10:56 pm

Stanął w drzwiach, gdy kobieta bardzo zgrabnie i z ogromną gracją rzuciła się w kierunku balkonu.
Po zachowaniu dziewczyny wywnioskował tyle…że mają więcej ze sobą wspólnego, niż przypuszczał Nazar. W momencie, gdy kobieta zaczęła z zapałem bełkotać dosyć głośno po angielsku – Nazar zabrał się za przeszukiwanie pozostawionych przez Kinga rzeczy. Mężczyzna nie wziął ze sobą niczego, a zatem musiało to wskazywać na to, że odchodził w pospiechu, nie chcąc zwracać na siebie uwagi. Ktoś musiał mu dostarczyć informacje o agentach, a to oznaczało…że musieli stąd jak najszybciej uciekać.

 – Hej, ty – zwrócił się do dziewczyny w tym samym momencie, gdy ta powróciła z balkonu. – Musimy stąd jak najszybciej uciekać. Jego klient musiał dostać cynk o tym, że ktoś tu węszy.
Następnie mężczyzna odnalazł wcześniej ukryty podsłuch, sprawdził czy wszystko z nim w porządku i ukrył go jeszcze lepiej.
Po chwili sięgnął do kopertówki, z której to wyjął swój telefon.
Miał zamiar skontaktować się za jego pomocą z resztą swojego oddziału.
Nie zdołał jednak wybrać numeru. Drzwi pokoju poczęły rozchylać się powoli i Nazar niewiele myśląc – pociągnął za sobą wyższą towarzyszkę, wciągając ją do garderoby.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Nie Paź 08, 2017 12:53 am


         Zmarszczył brwi, wpatrując się w działania Svetlany i jakby... nie do końca wszystko rozumiejąc. Trzeba przyznać, że Lucien raczej był typem żołnierskiego agenta. Dostawał rozkazy, wykonywał je, wracał do bazy. Dlatego kiedy nagle działy się rzeczy, których nie było w planie, mężczyzna zaczynał się gubić.
         Po skontaktowaniu się z centralą i bacznym obserwowaniu kobiety, Freud stwierdził, że czas się zmywać. Nie miał tu już nic do roboty, zwłaszcza, że King oddala się z każdą sekundą, a nikt tak naprawdę nie wiedział w którą stronę. Już miał zgodnie z zamierzeniami wyjść z pokoju, kiedy ktoś nacisnął na klamkę z drugiej strony. Świetnie.
         Pierwsza myśl Luciena skupiła się na balkonie. Nie raz wisiał kilka(dziesiąt) metrów nad ziemią, to nie byłoby problemem. Zaś to, co go ostatecznie powstrzymało, był fakt, że... cóż. Raczej niebezpieczne, zręcznościowe sytuacje powinny odbyć się w jakimś bardziej odpowiednim stroju, niż sukienka. Chociaż Freud musiał przyznać – wizja była ciekawa. Będzie musiał to kiedyś zrobić. Tak dla wyzwania samego siebie.
         Zanim zdążył się zakręcić za ewidentnym rozwiązaniem, już został pociągnięty do skromnej szafy z kilkoma wieszakami i nieszczęsną Svetlaną w środku. Zdecydowanie nie było tam za dużo miejsca, o czym przekonał się już przy pierwszej próbie poruszenia się. Wylądował w dosyć niefortunnej pozycji i to na dodatek z ustami prosto we włosach kobiety. Wymruczał coś z niezadowoleniem, ale zamknął się, kiedy tylko usłyszał kroki.
         – Sprawdzałeś łazienkę?
         – W pierwszej kolejności.
         – Pójdę jeszcze raz na salę, a ty rozejrzyj się na balkonie.
         Lucien zacisnął wargi. Czego on chce szukać na balkonie? Kinga radośnie bujającego się na balustradzie? Jeśli nie wydostaną się z tej szafy w przeciągu najbliższych kilkudziesięciu sekund, to... to... szafa była naprawdę ciasna. Z małym dostępem tlenu. I małą swobodą ruchów. Sukienki z natury są cienkie... Tylko się kurwa nie porusz. Lucien byłby sobą naprawdę zawiedziony, gdyby jego własny przyjaciel zdradziłby go na widok kobiety. Wbrew pozorom nadal nie lubił Svetlany. Naprawdę. Więc jeśli do czegokolwiek dojdzie - zwali to na reakcję organizmu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Nie Paź 08, 2017 1:12 am

Nazar nie miał pojęcia o tym, jak ciasne mogą być garderoby, gdy potrzebna jest kryjówka dla dwóch osób.
Odwrócony był tyłem do dziewczyny i starał się nie myśleć o tym, jak bardzo to niefortunna jest ta sytuacja, w której się znalazł. Zamiast tego spróbował przez szparę w drzwiach garderoby zobaczyć twarze mężczyzn.
Wyglądało na to, że szukali oni Kinga.
 – Mamy przejebane jeżeli ten cały Hutchins go zabrał…Mieliśmy go pilnować.
 – Trudno. Nic mu nie będzie. Odstawią go jutro.
Nazar poruszył się, gdy zdrętwiała mu noga.
Przesunął tyłkiem w górę, a gdy niespodziewanie zahaczył o coś…coś…coś niezidentyfikowanego – jego brwi machinalnie się zmarszczyły, a zaskoczone spojrzenie powędrowało w kierunku towarzyszki z szafy.
Miał nadzieję, że to nie było to, co mu się wydawało, że było.
To by znaczyło, że nie jest tu jedynym zboczeńcem, co w gruncie rzeczy powinno mu przynieść ulgę, ale zamiast tego…poważnie zmartwiło. Byli bowiem razem w tej samej szafie.

Mężczyźni opuścili pokój, zamknęli za sobą drzwi, a gdy minęło kilka sekund – Nazar wyrwał się z szafy, niemalże wypadając na podłogę przed garderobą z pośpiechu.
 – Co ty kurwa chowasz w tej sukience? – wycedził, nie siląc się już na kobiecość wcale. Przestał modulować głos.
Najbardziej pragnął teraz zdjąć z siebie tę paskudną kieckę i założyć coś normalnego.
Dopóki tego nie zrobi – nie ma zamiaru iść szukać Kinga.

Podniósł się z ziemi, poprawił sukienkę, zdjął szpilki, wziął je do ręki i począł powoli wysuwać się z pokoju.
 – Który to twój pokój? – spytał swojej „towarzyszki”.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Nie Paź 08, 2017 1:43 am


         Kurwakurwakurwakurwakur- okej. Okej. To nie koniec świata. Na pewno nie zauważyła. Spojrzała. O kurwa. O Jezu. Lucien zrobił dokładnie to, czego najmniej się po sobie spodziewał w tej sytuacji - oblał się rumieńcem. Na szczęście w ciemnej szafie nie było tego widać, na dodatek szczęśliwa maska kota skutecznie zasłaniała mu odpowiednią część twarzy. Mógł więc w ciszy odwrócić wzrok i nerwowo przełykać ślinę do momentu, kiedy wreszcie się stąd wydostaną.
         Po niecałej minucie Svetlana wypadła z mebla jak poparzona. Ewidentnie zauważyła. Przez ten przeżyty szok aż jej się głos nieco obniżył, interesujące.
         Lucien nie odpowiedział na jej pytanie. Stwierdził, że już... nie musi. Bogu dzięki jego pokój wcale nie był jakoś daleko – wręcz przeciwnie.
         – Na przeciwko – wymruczał, nadal nieco nerwowo i ruszył za kobietą. Gdyby musiał paradować z tym namiotem przez pół budynku, to chyba prędzej zrzuciłby się z tego balkonu. Eksperowo wyminął Svetlanę i, nadal niezwykle dobrze poruszając się na obcasach, uciekł do pokoju ze swoimi rzeczami. Wstyd i zażenowanie zdecydowanie dodawało mu paliwa.
         Będąc w środku z błogą ulgą zdjął wreszcie perukę i z iście wielką irytuacją cisnął ją w kąt. Kasztanowe włosy bezwiednie opadły mu na kark, a Lucien dopiero wtedy poczuł, jak bardzo czekał na tę chwilę przez cały wieczór. Sukienki pozbył się jeszcze szybciej. Znalezienie zastępczych spodni i bluzki nie było wielkim wyczynem, ale... zaraz, czy oni nie spakowali mu innych gaci? Naprawdę ma paradować w tych koronkowych... spokojnie, Lucy. Spokojnie. To nic takiego. Pomyśl o tym, jak o kolejnym... wyzwaniu. Tak. Dokładnie.
         Po szybciej zmianie czuł się o wiele lepiej. Teraz wyglądał już tylko jak nieudana drag queen, bowiem na zmywaniu makijażu już na pewno nie miał czasu. Z resztą te kreski tylko podkreślały jego urodę.
         I nawet jego mały problem już zniknął. Jak... dobrze.
         Miał nadzieję, że przynajmniej nie będzie już musiał patrzeć Svetlanie w oczy. Homoseksualiźmie, zawiodłem się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   Nie Paź 08, 2017 2:04 am

Był pewien, że jego nowa znajoma prawie na pewno nie była kobietą. Nie chciał jednak być nietaktowny, więc pozwolił mu…jej….mu wrócić do pokoju, a sam ruszył korytarzem do swojego.
Przebrał się czym prędzej w coś czarnego, niezbyt rzucającego się w oczy i wygodnego, zdjął sztuczne rzęsy, przemył twarz i w drodze do pokoju tego drugiego zmazał cień z powiek oraz szminkę z ust.

Zapukał do drzwi, ale nie czekał aż ktoś zaprosi go do środka.
Wszedł do wnętrza, a gdy tylko stanął przed nim zupełnie pozbawiony już damskich ubrań osobnik z szafy – parsknął na jego widok mimowolnie śmiechem.
 – Zmyj to z twarzy, stary – odezwał się nienagannym angielskim i sięgnął do kieszeni po mokre chusteczki do demakijażu. Rzucił je zszokowanemu na jego widok mężczyźnie po czym przypomniał sobie, że…być może wygląda o wiele inaczej.
 – Pospiesz się – polecił mu Nazar, sięgając po telefon. – Kamery monitoringu uchwyciły kilka samochodów opuszczających hotel między dziewiątą trzydzieści dwa a dziewiątą czterdzieści pięć. W którymś z nich na pewno jest King. Mógłbyś powiedzieć swoim ludziom, żeby zrobili to samo i ruszyli jak najszybciej śladem czarnego Sedana? My pojedziemy za Toyotą.
Jego spojrzenie powróciło do przyglądającego się chusteczkom towarzysza.
Wtedy właśnie Rosjanin wyciągnął z wnętrza skórzanej kurtki pistolet.
 – I byłbym wdzięczny gdybyś pokazał mi swój identyfikator. Z rękami na wierzchu – zażądał, celując w mężczyznę z broni.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]   

Powrót do góry Go down
 
Carnival. [spygayfic; Kingsman-inspired; 2os.; bn]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: