IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:55 pm


Gdy tak patrzył na zaskakująco zawstydzonego Marcela, złapał się na myśli, że jest całkiem uroczy. Nie dostrzegał tego wcześniej. Ale i teraz tylko ułamek sekundy dręczyła go ta myśl, bo w chwilę po tym zaśmiał się z rozbawieniem, kręcąc litościwie głową na słowa chłopaka. Nie mówiąc nic więcej, udał się do baru po pełną butelkę. Krótka pogawędka z barmanem umiliła mu czekanie, choć wcale długo czekać nie musiał. Do stolika wrócił z whisky ze średniej półki, ta jednak nie za droga i niezbyt tania firma była jedną z jego ulubionych.
Gdy dotarł do stolika, nie zwlekając nalał trunku im obu, aż po same brzegi szklanek. Z niemijającym rozbawieniem spoglądał kątem oka na swego towarzysza, zastanawiając się, czy jego stan może przypisać sobie, czy może Marcel z zasady jest tak napalony. A może tylko sobie to uroił i źle odczytywał reakcje i zachowanie chłopaka? Alkohol pozwalał i pomagał w przeinterpretowywaniu.
Hej – zwrócił na siebie uwagę chłopaka, dość nagle łapiąc go za brzeg cienkiej bluzki i w ten sposób nakłonił smukłe ciało do lekkiego przybliżenia się. Swoimi długimi palcami złapał materiał po obu stronach, powoli unosząc go zaraz do góry, a przy tym bez żadnego wahania czy nieśmiałości, zaglądał w oczy chłopaka. – Zdejmij to, będzie ci lepiej – rzekł całkiem normalnym tonem, a zadzierając tak czarny materiał bluzki, opuszkami palców zupełnie przypadkiem przejechał po rozgrzanym brzuchu. I dopiero wtedy, gdy poczuł to gorąco zorientował się co robi. Zabrał szybko, lecz niegwałtownie rękę, wracając spojrzeniem do swojego drinka.
Christopher był mężczyzną niepozbawionym taktu. Najwidoczniej był jednak już w tym stanie upojenia, gdzie cały ten jego takt zanikał. I choć faktem jest, że nikt tutaj nie dziwił się na widok facetów z nagimi klatami, mógł przecież zaproponować to Marcelowi bez prób rozebrania go osobiście. Co też strzeliło mu do głowy?
Na swoich palcach wciąż czuł dotyk gorącej, miękkiej skóry i pięknie zarysowanych mięśni.
Pił za szybko i za dużo. I choć doskonale wiedział jak to się źle może skończyć i jak dużą głupotę robi, nie potrafił przestać. Od dawna nie czuł się tak... swobodnie. W ciągu kolejnej pół godziny był pijany w sztok.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:56 pm

Jak się okazało – Marcelowi nie było dane ochłodzić swój zapał. Gdy tylko Chris pojawił się nie dość, że z bliskości jego ciała Pawlitzkiemu aż zabrakło oddechu, ale także okazało sie, że planem Shae’a było doprowadzenie chłopaka na skraj wytrzymałości. 
 – Chris, kurwa… – syknął Marcel, gdy poczuł na swoim brzuchu ciepłe palce mężczyzny.
Najwyraźniej tyle wystarczyło, by ten zorientował się w sytuacji i grzecznie wrócił do sączenia wysokoprocentowego drinka. Pawlitzki zrobił to samo, śmiejąc się pod nosem i nadal trzymając ramię między ściśniętymi udami. 

Obaj byli pijani bardziej, niż pozostawało to w granicach przyzwoitości. 
Chris właśnie dowiedział się, że dziewczyna, z którą był od trzech lat zdradzała go, a Marcel…a Marcel okazał się w zawrotnym tempie zmieniać obiekty swoich zainteresowań. Było to z kolei widać jak na dłoni – Pawlitzki nie odwracał już wzroku, uważnie słuchał pijackiego bełkotu Shae’a i nawet udawał, że nie zauważa jak często udaje im się nawiązać kontakt fizyczny. 

Robiło sie tłoczno, coraz więcej pijanych ludzi podchodziło do dwójki samotnie siedzących Marcela i Chrisa, by zprosić ich na parkiet. 
 – Hej, chodźcie zatańczyć ślicznotki! – krzyknął piskliwie któryś z mijających ich gości klubu. Puszczali akurat tradycyjną „techno–rąbankę”, której nie powstydziłby się żaden klub. 
Spojrzenie Marcela podążyło do blondyna, a już w następnej sekundzie – na twarzy Pawlitzkiego wykwitł przebiegły uśmiech.
Podsunął się bliżej do Shae’a, spojrzał mu w oczy, a następni nachylił się jeszcze bardziej.
 – Zatańcz ze mną – mruknął chłopakowi na ucho, muskając je ciepłymi wargami.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:57 pm


Marcel nie zdjął bluzki, a Chris ani myślał go do tego namawiać. Z bliska dużo lepiej dostrzegł w jakim naprawdę stanie jest chłopak. Wcześniej z łatwością domyślił się, że Marcel po prostu potrzebuje dobrego seksu i ewidentnie naszła go silna ochota. To było normalne, szczególnie tutaj, gdzie z co trzecim, albo drugim facetem, można było skorzystać wspólnie z jednej kabiny w kiblu. Ale nie sądził, że typ się zwyczajnie podniecił. No bo... Czym? Przecież nie jego widokiem.
Uśmiechnął się pod nosem, z rozbawieniem odkrywając jak fajnie być znów w tym miejscu. Zapomniał już jakie to uczucie. Skupił się na sączeniu czystej whisky, bowiem on nie preferował mieszania jej z czymkolwiek innym niż lód. W końcu był tak pijany, że pozwolił się pochłonąć tutejszej atmosferze i zupełnie wyzbył się krępacji czy zahamowań, które miał na co dzień. Przez swój stan nieszczególnie zwrócił uwagę na zmianę nastawienia Marcela. Nie brał pod uwagę tego, że na poważnie może mu się podobać. Nie wiedzieć czemu, z góry założył, że nie jest w typie chłopaka.
Poświęcił się luźnej rozmowie z nim, a tak pijany i rozluźniony Chris w naturalny sposób udowadniał, że ludzie nie lubią go za nic. Z ciągłym uśmiechem na twarzy potrafił mówić o codzienności w taki sposób, że miło było go słuchać. Lecz nie zbaczał poza zwyczajowe tematy i nawet będąc tak pijanym nie wspominał o jakichkolwiek swoich sprawach.
Ludzi zapraszających do tańca, zbywał uśmiechem. Lecz gdy to Marcel ruszył się z miejsca, na chwilę zmniejszył między nimi odległość i zaproponował wyjście na parkiet, uśmiechnął się w sposób inny niż uśmiechał się do tamtych. Jasne tęczówki wbijały się w te brązowe nachalnie, a usta wykrzywiły się w półuśmiechu. Aż nazbyt dobrze poczuł na swym uchu to niewinne muśnięcie ciepłych warg. Jego odpowiedzią było podniesienie się z miejsca i skierowanie kroków ku reszcie tańczących, w większości półnagich mężczyzn.
Prawdopodobnie nikt, kto tego nie widział na własne oczy, nie podejrzewałby nigdy Christophera o to, że potrafi tańczy jak rasowy pedał. A jednak, ruszał się tak, jakby nie był to tylko taniec. Gdy tylko weszli na parkiet, przyciągnął zgrabne ciało do siebie, kładąc duże dłonie na szczupłych biodrach. Mocnym ruchem sprawił, że te przysunęły się jeszcze bliżej, zacierając jakąkolwiek odległość między ich ciałami. Błękitne oczy wpatrywały się lekko przymrużone w Marcela, dopóki nie straciły jego twarzy na rzecz szyi, po której nie wiedzieć kiedy zaczęły sunąć ciepłe wargi. Ich biodra falowały, ciała ocierały się o siebie, jakby już teraz rżnęli się na tym parkiecie. Chris zapomniał się zupełnie. Czuł się tak jakby był tu znowu ze swoim byłym, tańczył dokładnie tak, jak tańczył dawniej z nim. Tak, jakby taniec ten miał skończyć się na ostrym seksie w którymś z kątów, w kiblu, albo i w krzakach. Gdziekolwiek.
Zlizywał kropelki potu z zagłębienia między szyją a ramieniem Marcela, a gdy tylko muzyka nieco zwolniła, zsunął się na nogach niżej, by móc swym językiem zaznaczyć mokry szlak od ramienia do dołeczka między wystającymi obojczykami. Jego dłonie jakby w parze z językiem sunęły od bioder do wnętrza zgrabnych ud. Stanął na nogi w jednej chwili, gdy rytm znów gwałtownie podskoczył. Teraz Marcel mógł dokładnie zobaczyć niebezpieczny uśmiech igrający na przystojnej twarzy, która znajdowała się milimetry od niego. Ich czoła zetknęły się, a oddechy na moment połączyły. Gdy usta dzielił milimetr od zetknięcia się, blondyn stanowczym ruchem obrócił chłopaka tyłem do siebie.
Ciepłe wargi przesunęły po płatku jego ucha, a dłonie wsunęły się bez wahania pod materiał bluzki, sunąc śmiało po mięśniach bruneta, wyżej i wyżej, coraz mocniej zadzierając jego bluzkę.
Przeszkadza – wyszeptał chrypliwie do ucha Marcela i nie czekając na jawne przyzwolenie, sam pozbawił rozgrzane ciało górnego okrycia. „Tańcząc” w pełnej harmonii z ciałem bruneta, znów sunął ustami od ucha, poprzez szyję, aż do ramienia, w końcu zabierając swe wargi i pozwalając chłopakowi na ponowne ujrzenie swojej twarzy.
Nie wiedział co robi. A może i wiedział. Po prostu nie dbał o to, do czego może to doprowadzić. Nie dbał o zasady, którymi na co dzień się kierował. Dziś po prostu... Zapominał i dobrze się bawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:58 pm

Pijany Chris był zdecydowanie przyjemnym dla oka widokiem. Zwłaszcza, gdy chłopak wreszcie znalazł się na parkiecie. Marcel nie potrafił od niego oderwać wzroku ani bioder, które poruszały się w tym samym rytmie, co te Christophera.
Pawlitzki bezwstydnie poddał się w pełni ruchom blondyna, ocierając się o umięśnione ciało wyższego towarzysza swoim własnym.
Nawet nie zdołał zarejestrować momentu, gdy stracił kontrolę nad tym, nad czym wydawało mu się, że jeszcze chwilę temu miał mimo spożytej ilości alkoholu.
Marcel bowiem stracił głowę dla Shae’a.

Brunet westchnął cicho, przymykając oczy, gdy usta chłopaka zaczęły błądzić po jego szyi i poniżej, a dłonie znalazły się w niebezpiecznie niewielkiej odległości od strategicznego punktu.
Marcelowi niemalże kręciło w głowie z przyjemności, wrażeń i od alkoholu. Nie znał Chrisa wcale dłużej niż jakiegokolwiek stałego bywalca tego klubu, a czuł się jakby milion rzeczy rozpalało go w tym samym momencie, milion bodźców docierało do niego z każdej strony. Chris z łatwością sprawił, że Pawlitzkiemu było gorąco nie do wytrzymania…i wcale nie wyglądało na to, że miał zamiar się na tym poprzestać.
A ten uśmiech…to było zdecydowanie zbyt wiele jak na rozpędzony rytm serca Marcela.
Był tak cholernie blisko i wystarczył jeden ruch, by sięgnąć po niego….
Chris jednak w ciągu sekundy obrócił chłopaka tyłem do siebie, a jego wargi znów znalazły się na szyi bruneta. Dłonie zaś wsunęły się pod materiał bluzki wydobywając spomiędzy warg Marcela ciche syknięcie, a następnie kolejne westchnięcie.

Bluzka Pawlitzkiego szybko zniknęła, wargi z kolei złożyły jeszcze parę mokrych pocałunków nim Shae dał dwudziestodwulatkowi możliwość ponownego odwrócenia się do siebie przodem. Chłopak skorzystał zeń i znów przylgnął nagą klatką piersiową do ciała wyższego z nich.
Ich oczy znów się spotkały, a wobec tego co nastąpić miało po chwili – nie było możliwości odwrotu.
Ich rozgrzane, wilgotne usta spotkały się w gwałtownym pocałunku. Dłonie Marcela powędrowały między włosy Shae’a, by przyciągnąć studenta możliwie jeszcze bliżej.

____________________________________________________________________


Ostatnio zmieniony przez Voldemort dnia Pon Wrz 04, 2017 10:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:58 pm


Obraz mu się rozmazywał, wszechobecne światło biło po oczach, a Marcel w pewnym momencie zaczął się dwoić i troić w jego oczach. Przekroczył granicę. Mimo to ani myślał się wycofać. Dalej brnął w to co zaczął i gdy pozwolił sobie zapatrzeć się na nienaturalnie wręcz przystojną twarz, nie był w stanie oderwać już od niej spojrzenia. Pełne usta niemal werbalnie zapraszały go do siebie.
Przypuszczam, że twoje czary zaczęły działać – wymruczał, będąc o milimetr od ust mężczyzny i nim zorientował się w tym co robią, już był pochłonięty żarliwością tego pocałunku. Ciężko było w ogóle stwierdzić kto pocałował kogo, bo obydwaj wydawali się łaknąć swych warg tak, jakby od ich złączenia zależało czyjeś życie.
Łącząc ich sprawne języki w szaleńczym tańcu, przesunął dłońmi po brzuchu Marcela, zahaczając o sutki, idąc przez ramiona, wzdłuż pleców, aż w końcu zacisnął palce na jędrnych pośladkach chłopaka. Wydawało mu się, że ten żarliwy pocałunek trwał wieki. Oderwali się od siebie dopiero, gdy obydwu im zabrakło tchu. Ale tylko ustami.
Jego wilgotne wargi były rozchylone, z jakimś zadowoleniem łapiąc oddech. Nienaturalnie jasne tęczówki wpatrywały się w oczy Marcela, a w nich odbijały się jakieś sprzeczne emocje. Bo Chris rzeczywiście walczył ze sobą w tamtym momencie. Miał tak wielką ochotę pocałować go jeszcze raz, zaciągnąć gdzieś gdzie będą sami, przyprzeć do ściany i całować coraz zachłanniej te miękkie usta, wbijając się z niemniejszym zaangażowaniem w jego wnętrze. Miał tę wizję przed oczami. Mimo to...
Przestał poruszać się w rytm muzyki, a z błękitnych oczu zaczęły ulatywać wszystkie te gwałtowne emocje. Prychnąwszy krótko, jakby sam był zaskoczony tym co właśnie zaszło, pokręcił głową z niedowierzaniem.
Nie rozstałem się jeszcze z Lisą – powiedział na tyle głośno, by Marcel usłyszał. Zabrał dłonie z jego bioder. – Poza tym... To nie w moim stylu. – Nie czekając na odpowiedź, zszedł z parkietu, wracając do stolika, gdzie czekała na niego resztka whisky. Opróżnił butelkę, pijąc z gwinta. Jak bardzo przesadził dziś z ilością alkoholu? Cóż... Bardziej niż mógłby podejrzewać.
Całował go. Całował go z takim zaangażowaniem, dotykał jego rozpalonego ciała, składał pocałunki na delikatnej skórze i... Na koniec stwierdził, że to nie w jego stylu? A zachowywanie się jak niezdecydowana, niedoświadczona piętnastolatka było w jego stylu? Nie potrafił myśleć.
Pieprzyć to – mruknął pod nosem, próbując skupić wzrok na stole przed nim, tak by z kilku zrobił się jeden. Zachwiał się niebezpiecznie, lecz jakimś cudem utrzymał równowagę.
Uniósł spojrzenie na Marcela, który dotarł tu zaraz za nim.
Właściwie... Możemy pójść do ciebie – zaprzeczył swym poprzednim słowom, oddając chłopakowi jego bluzkę i z niejakim wysiłkiem założył na siebie swoją własną bluzę. Zamiast poczekać na odpowiedź, złapał ramię Marcela i jeszcze raz przyciągnął go do siebie, by wpić się w miękkie usta. Miał wszystko gdzieś. W tym stanie kierowały nim tyko instynkty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:01 pm

Zapał Marcela skutecznie ostudził nie kto inny, a właśnie Chris. Pawlitzki wiedział, że ta cudownie beztroska chwila nie mogła trwać wiecznie. Gdyby wszystko było takie łatwe, byłoby również zajebiście nudne.
To nie w moim stylu. Na dźwięk tych słów brunet uśmiechnął się nieszkodliwie. Oczywiście, Chris okazywał się być w takiej chwili dżentelmenem.
Świat nie mógł być już bardziej przeciwko Marcelowi.

Ruszył za chwiejącym się na nogach blondynem. Sam nie był w najlepszym stanie, ale Shae…Shae był w nieco gorszym.
Przyjął swoją bluzkę, wsunął ją na siebie przez głowę, a następnie do jego uszu dotarły kolejne słowa Chrisa. Chłopak był zupełnie niezdecydowany, pijany i najwyraźniej toczył jakąś wewnętrzną walkę. Pawlitzkiemu było to na rękę.
Okej – mruknął brunet, przygryzając dolną wargę i dając się przyciągnąć do kolejnego pocałunku, któremu poświęcił równie wiele pasji co poprzedniemu.
Shae był świetnym obiektem do całowania.

Kilka chwil później, Marcel i Christopher czekali przy ladzie baru na zamówioną przez Randy’ego taksówkę.
Gdy zaś samochód stanął pod klubem, Randy spytał czy aby nie potrzebują pomocy w dotarciu do niego. Pawlitzki pokręcił przecząco głową. Dawali sobie nieźle radę – jeden trzymał drugiego. Tak doczłapali do wyjścia i wtoczyli do taksówki.
Marcel podał kierowcy swój adres. Gdy ten zaś ruszył, chłopak oparł głowę na ramieniu Christophera. Jego dłoń z kolei niewinnie opadła na udo studenta.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:01 pm


Naprawdę dawno nie był tak pijany. To w pewnym sensie aż zaskakujące, że przez jedną zdradę doprowadził się do takiego stanu. Ale czemu się dziwić? Kto nie przejąłby się tym, że druga połówka postanowiła szukać czułości w innych ramionach? Trzy lata to może nie całe życie, ale wystarczająco, by się do kogoś przywiązać. A Christopher nie tolerował zdrady i nawet nie rozważał możliwości wybaczenia dziewczynie, dlatego wiedział, że jutro ich ścieżki rozejdą się na zawsze. Nigdy więcej nie będzie z nią rozmawiał tak jak jeszcze dzisiaj, kilka godzin temu. A przecież wiele cech w niej cenił, tak jak i samą jej obecność. Teraz to miało tak po prostu zniknąć. Ciężko było się za to nie napić.
Obydwaj wyglądali doprawdy nieszczęśliwie, gdy tak szli, potykając się o własne nogi do wyjścia z klubu. Chris jednak miał to gdzieś i wiedział, że Marcel też, nawet jeśli był w trochę lepszym stanie niż on sam. Taksówka już czekała, więc wpakowali się na jej tył, a blondyn odetchnął, jakby droga do niej kosztowała go naprawdę wiele sił. Odchylił głowę na siedzenie, przymykając zmęczone oczy.
Uchylił powieki, by z ukosa spojrzeć na czuprynę Marcela rozlewającą się po szerokim ramieniu. Dość odruchowo, kierowany przyzwyczajeniami, zakłócił na moment spokój bruneta, przekładając ramię za jego szyję. Jechali tak, Marcel w objęciach Chrisa i Chris, głaskający go miarowo za uchem, jakby miał do czynienia z kotem. Nie wiedział ile mogli jechać, ale wystarczyło, by zrobił się okropnie śpiący. Może nawet przysnął na moment?
Świeże powietrze, które uderzyło w nich, gdy opuścili taksówkę, orzeźwiło go nieco. Weszli do mieszkania chłopka nawet sprawniej niż wyszli z klubu. Chris rozejrzał się z uprzejmą ciekawością po ładnym wnętrzu tegoż miejsca.
Ładne mieszkanie – zauważył, nawet w tym stanie nie wyzbywając się kultury, którą posiadał na co dzień. Wypadało przecież skomentować wystrój domu, do którego ktoś cię zaprasza (nawet jeśli to ty się wprosiłeś). To pochlebstwo nie było jednak czystą, mechaniczną uprzejmością, bo Marcel faktycznie bardzo ładnie sobie pomieszkiwał. Lecz nie na tym Chris chciał się teraz skupiać. – Pokaż mi sypialnię – mruknął z jednoznacznym uśmiechem, nachylając się lekko nad brunetem. Tym razem jednak nie złączył ich ust, bo obraz nagle zawirował, a nogi odmówiły posłuszeństwa. Zrobiło mu się niedobrze. Nim cokolwiek się stało, złapał się pobliskiego blatu, utrzymując równowagę.
Albo daj szklankę wody – odezwał się znów, parsknąwszy rozbawiony swoim własnym zachowaniem. Normalnie pewnie uznałby, że nie ma się z czego śmiać, bo to dość żałosne, że skończył w tym stanie. No ale... Przecież każdemu się zdarza. A za wyjątkowo zabawne uznał, że jakimś cudem znalazł się w domu faceta, który bzyknął mu dziewczynę, a on sam przez chwilę rozważał bzyknięcie jego. Groteska.
Przysiadł na pobliskim siedzeniu, nie orientując się nawet czy było ono kanapą, krzesłem, czy czymś innym. Schował twarz w dłoni, uśmiechając się głupio pod nosem. Przez chwilę wyglądał jakby chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował z tego. Świat wirował mu niebezpiecznie przed oczami, więc zamknął je z cichym przekleństwem wymruczanym pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:03 pm

 – Dzięki – mruknął Marcel w odpowiedzi na miłą uwagę na temat mieszkania. Po chwili obaj się zachwiali, trzymając siebie nawzajem. Marcel przylgnął do Chrisa, który plecami wpadł na ścianę.
Pawlitzki ściągnął swoje buty i nadal asekurując Shae’a – począł go transportować korytarzem mieszkania.
I o ile Marcel uznałby propozycję z ust Chrisa za całkiem nęcącą w innej sytuacji, tak teraz wiedział…że to się nie ma prawa stać. Byli na to zbyt pijani i to będzie cud jeżeli którykolwiek z nich zapamięta choć coś z tej nocy.
 – Szklanka wody – powtórzył brunet, puszczając blondyna w salonie i pozwalając mu o własnych siłach dotrzeć do kanapy.
Marcel z kolei pospieszył po szklankę wody, obracając się na Chrisa w obawie, że chłopak może zsunąć się z mebla, na którym usiadł.

Po chwili z powrotem znalazł się tuż przy Shae’u, podając mu szklankę wody. Sam czuł się jakby zaraz miał zwymiotować. Zastanawiał się nawet nad tym czy aby nie lepiej i zdrowiej byłoby poddać się mdłościom.
 – Kurwa, rzygać mi się chce… – mruknął student, siadając obok Chrisa i pochylając się do przodu, a następnie chowając twarz w dłoniach.
Szybko się jednak otrząsnął i znów stanął na nogi – nieco niepewnie, ale jednak. Sięgnął dłonią do miękkiej czupryny Chrisa, by pogłaskać ją czule.
 – Przynieść ci miskę? – spytał.
Zachwiał się.
To był znak, że najwyższa pora pójść spać.
 – Chodź. Pokażę ci tę sypialnię… – powiedział, uśmiechając się z delikatnym rozbawieniem.

Jakimś cudem udało mu się zaciągnąć Shae’a do własnej sypialni, położyć na łóżku, pozbawić bluzy i nie zwymiotować przy tym na siebie.
Christopher był gotów do snu – obok przy łóżku stała miska, butelka wody i ręcznik papierowy – gdy Pawlitzki począł wycofywać się z pokoju.
 – Będę spał na kanapie.

____________________________________________________________________


Ostatnio zmieniony przez Voldemort dnia Pon Wrz 04, 2017 11:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:03 pm


Kiwnął delikatnie głową na słowa Marcela zawiadamiające o jego stanie. Chrisowi też chciało się rzygać i nawet próbował to powiedzieć, ale z jego ust wydobyło się już tylko niewyraźne bulgotanie, które brzmiało jak dławiący się szambem gollum. Generalnie mało elegancko.
Upił łyka chłodnej wody, jakimś cudem powstrzymując natychmiastowy odruch wymiotny. Mimo to na pytanie o miskę, niemrawo pokręcił głową. No przecież nie będzie rzygał. Bez przesady...
A jednak miał wrażenie, że lada chwila obrzyga mu kanapę. Mruknął niewyraźnie, gdy poczuł dotyk na swoich włosach. Na chwilę przymknął nawet oczy, lubił głaskanie i drapanie po głowie. I po szyi i po plecach i po brzuchu. Ogólnie lubił, gdy ktoś go miział. Oczywiście udawał zazwyczaj, że wcale go to nie rusza.
Mruknął z pełnym żalu protestem, gdy brunet zmusił go do wstania z kanapy. Z wielkim trudem „doszedł” do sypialni i bezsilnie dał się położyć na łóżku. Próbując skupić wzrok na tylko jednym, nie kilku Marcelach, jako tako współpracował, gdy ten zdejmował jego ciepłą bluzę. Westchnął ciężko, zamykając oczy. Uchylił je jednak niemal od razu, słysząc słowa Pawlitzkiego. Bez zastanowienia złapał go za nadgarstek, a było to na tyle nagłe i niedelikatne, że ciało mężczyzny bezwładnie zwaliło się na blondyna.
Ugh... – jęknął, zaciskając mocno oczy i zagryzając zęby. Poczuł jak zawartość żołądka podchodzi mu do gardła. Powstrzymał się jednak. – Próbujesz mnie zabić? – fuknął z miną oburzonego dziecka, tak jakby to wcale nie było jego winą, a przy tym zrzucił z siebie chłopaka na miejsce obok. Następnie już delikatnie objął ramieniem jego klatkę piersiową, przysuwając się bliżej ciepłego ciała.
Śpij i się nie ruszaj – mruknął sennie, czując jak kleją mu się oczy. Nie walczył dłużej i pozwolił sobie na odpłynięcie, chowając twarz w zagłębieniu marcelowego ramienia. Zasypiając tak z niewinną miną wyglądał doprawdy uroczo, szczególnie w momencie, gdy zbłąkany loczek opadł mu na policzek. Jego oddech szybko się ustabilizował i zasnął w przeciągu kilku sekund.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:05 pm

Spomiędzy ust Marcela wyrwało się ciche przekleństwo, gdy poleciał w dół na spotkanie ciału Chrisa. Szybko się stoczył z chłopaka, a gdy ten niespodziewanie objął go i przytulił – przez pierwszy moment Pawlitzki nie potrafił się ruszyć, sparaliżowany całym tym zajściem.
Nadal wpatrywał się w ciemność, gdy Chris powoli odpływał w krainę snu.
W momencie, kiedy oddech studenta zdecydowanie się unormował i Chris zasnął, dopiero wówczas Marcel poruszył się delikatnie.
Odwrócił się w jego ramionach, przodem do jego twarzy.
Christopher był tak samo przystojny i uroczy, gdy spał. Nie było na to lekarstwa.
Brunet westchnął cicho, objął ramieniem Shae’a po czym wsunął głowę pod brodę dwudziestodwulatka.
W kilka sekund później już spał.

***

Poranek dla Marcela był dużo cięższy, niż ten przepuszczał, że będzie. Głowa bolała go jakby mózg mu miał za chwilę eksplodować, wszystko było zdecydowanie zbyt głośne, zbyt jasne, a żołądek nadal miał sobie za nic fakt, że Marcela czekał dzisiaj pracowity dzień.
Chłopak musiał pojechać na uczelnię, na zajęcia…

Po tym jak wyplątał się z ramion śpiącego Chrisa – poszedł pod prysznic. Poczuł się na chwilę nieco lepiej. Na śniadanie postanowił zjeść kilka tabletek przeciwbólowych i musujący eliksir na kaca.
Zajrzał mimo wszystko jednak do lodówki, a znalazł tam na tyle dużo jedzenia, że Chris jeżeli tylko zgłodnieje – będzie mógł sobie zjeść porządne śniadanie. I obiad.
Marcel bezpośrednio przed wyjściem, gdy był już gotowy, a jego włosy wyschły zupełnie po prysznicu – zatrzymał się przy blacie kuchennym. Obok kilku tabletek przeciwbólowych, musującej kapsułki, szklanki wody i klucza do jego mieszkania zostawił liścik do chłopaka.

Weź tabletki, prysznic, zrób sobie śniadanie. Wszystko potrzebne do przygotowania śniadania znajdziesz w lodówce. Możesz śmiało korzystać. 
Mam coś do załatwienia na uczelni, a później idę do pracy, więc w razie gdybyśmy się nie spotkali dzisiaj – klucz do mieszkania możesz oddać mi kiedy indziej. 
Mam nadzieję, że nie czujesz się tak samo chujowo, jak ja. Zadbaj o siebie, nie spiesz się z uciekaniem z mojego mieszkania. Świetnie się wczoraj (dzisiaj) bawiłem. Chciałbym to kiedyś powtórzyć. 
Jeszcze raz przepraszam za wszystko. Szkoda, że nie poznaliśmy się w innych okolicznościach.


Marcel

Następnie opuścił mieszkanie, zapalając papierosa jeszcze w drzwiach wyjścia z budynku, w którym mieszkał.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:05 pm


03.11.2017 Piątek
Zerwał się z łóżka jak oparzony, nie będąc w stanie nawet dostrzec, że obok niego stoi miska. Zaciskając zęby z całych sił i przykładając dłoń do ust, w panicznym biegu poszukiwał łazienki. Cudem nie porzygał się przed odnalezieniem sedesu, do którego dopadł z taką zawziętością, że niemal nie rozbił sobie zębów.
Czuł się... okropnie. Miał wrażenie, że pozbył się z wnętrza wszystkiego co spożywał przez ostatni miesiąc. Mając nadzieję, że to już koniec tych tortur, westchnął męczeńsko i oparł ramię o deskę, by na dłoni podeprzeć własną głowę, której to nie miał siły trzymać w pionie.
Kurwa – szepnął bezsilnie, oddychając głęboko, jako że na ostatnie kilka minut organizm zabrał mu przywilej oddychania. Zmęczył się tym koszmarnie i przez kolejne minuty nie był w stanie podnieść się na własne nogi. Ten czas poświęcił na przypominanie sobie wczorajszej nocy. I im dłużej analizował jej przebieg, tym gorsze przekleństwa wychodziły spomiędzy jego ust. Jak mógł do tego wszystkiego dopuścić?
Podniósł się w końcu na chwiejnych nogach, posprzątał po sobie i przepłukał usta miętowym płynem, który udało mu się znaleźć. Westchnął po raz kolejny, patrząc na swoje nieszczęsne odbicie w lustrze.
Hej przystojniaku – patrzył na siebie z politowaniem większym niż na kogokolwiek innego w przeszłości – wyglądasz dziś jak gówno. – Poruszył brwiami z zawodem skierowanym do samego siebie, rezygnując w końcu z patrzenia na ten nieszczęsny widok.
Wyszedł z toalety, niepewnie rozglądając się po otoczeniu. Nie pamiętał nic z tego co się działo po tym jak weszli do taksówki. Był jednak ubrany i nic nie wskazywało na to, by miało do czegoś dojść. Nawet jeśli po przyjściu tu zrobił z siebie idiotę, to przynajmniej nie uprawiali seksu. Choć tyle dobrego.
Marcel? – zawołał bez przekonania, idąc już powoli w stronę sypialni. Chłopaka najwidoczniej nie było w domu, jedyny plus tego okropnego poranka. Chris miał zamiar wrócić po bluzę i czym prędzej wracać do siebie. O trzynastej bezwzględnie musiał być na uczelni, a najlepiej by było, gdyby poszedł też na zajęcia, które odbywały się dwie godziny wcześniej. Nie łudził się jednak szczególnie, że da radę dotrzeć tam na jedenastą w swoim obecnym stanie. Dwie godziny to za mało, by mógł wrócić do żywych.
Nie wiedział co sądzić o tej nocy i nie myślał o tym na razie za dużo. Był zły na siebie i na Marcela też. Miał wrażenie, że ten po prostu sobie z niego zażartował i czuł się fatalnie z tym, że mu na to pozwolił. Zabrał swoją bluzę i skierował się w stronę przedpokoju. Zatrzymał się jednak w kuchni, dostrzegając na blacie mały zestaw zostawiony tam z pewnością nieprzypadkowo przez gospodarza. Szczególną uwagę przykuł do kartki, którą to zaraz wziął w dłonie, by przeczytać treść liściku.
Po przeczytaniu tego wszystkiego, w pierwszym momencie zrobiło mu się... głupio. Z treści tej wiadomości biła zwykła troska. Marcel na pewno sam nie był w lepszym stanie kiedy się obudził, a jednak zadał sobie trud napisania tego i przygotowania wszystkiego co niezbędne, by uczynić poranek Chrisa mniej bolesnym. Jaki miałby w tym cel inny niż zatroszczenie się o blondyna? Może... Trochę zbyt pochopnie ocenił jego intencje?
Westchnął i wziął do ręki pigułki, uśmiechając się w końcu pod nosem. Odrzucił bluzę na oparcie krzesła, a liścik odłożył z powrotem na blat.
Zrobił wszystko to, o czym Marcel wspomniał w swoich słowach. Zrobił i zjadł śniadanie, wziął prysznic, doprowadził się do porządku i o dziwo, poczuł się dużo lepiej. Na koniec przysiadł przy kuchennym blacie, odwrócił zapisaną kartkę na czystą stronę i złapał za długopis.

Mój poranek ssał prawdopodobnie tak samo jak twój, ale leki dały radę. Dzięki. Zrobiłem naleśniki. Dużo naleśników. Zjedz je kiedy wrócisz, nie są takie złe. Klucz oddam przy okazji, w razie czego na pewno wiesz, gdzie mnie szukać.
PS Nadal Cię nie lubię.
PPS Ale już trochę mniej.


Nie mógł zostawić go tak bez słowa, skoro Marcel próbował naprawić wrażenie, które pozostawił po tym, co zrobił. I wiedział, że mógł dopisać, iż zostawia klucze pod wycieraczką. Mimo to wziął je ze sobą.

***

– Czyś ty oszalał?! Gdzie byłeś?! Nie spałam całą noc, miałeś wyjść tylko na chwilę! Nawet nie wiesz jak się martwiłam! – Te słowa, a raczej wrzaski, przywitały go, gdy tylko przekroczył próg domu. W obszernym holu, krzycząc, stała zapłakana Lisa, a nieopodal, kręcąc głową, siedział wymęczony widocznie Jake. Prawdopodobnie to jemu przypadła rola pocieszyciela tej nocy.
Porozmawiamy w sypialni, chodź – powiedział tylko, głosem zupełnie spokojnym i nie czekając na odpowiedź, skierował kroki ku górze, gdzie też odnalazł drzwi do swego pokoju.
– Jak możesz być taki spokojny?! Masz pojęcie, co ja przeżywałam? Nie miałam pojęcia gdzie jesteś, masz wyłączony telefon, nikt do diabła nie wiedział, gdzie polazłeś! I wracasz tu, cuchnąc alkoholem i jeszcze chcesz rozmawiać?! – Blondyn przez cały ten wywód ze stoickim spokojem patrzył na dziewczynę. Gdy już przestała wypluwać z siebie kolejne pytania, zażalenia i inne, odezwał się w końcu.
Spędziłem noc z Marcelem – odparł spokojnie, obserwując jak mimika Lisy zmienia się, a piękna twarz blednie. – Brzmi znajomo? – Dziewczyna najwidoczniej postanowiła iść w zaparte, bo pokręciła bez zrozumienia głową, po czym prychnęła z niedowierzaniem.
– O czym ty mówisz, Chris? – Tym razem to blondyn prychnął, unosząc wymownie brwi.
Jesteś aż tak głupia? – Dziewczynę musiały uderzyć te słowa. Christopher nigdy nie zwracał się do niej tym tonem, a już na pewno nigdy jej nie obraził. Nawet, gdy zdarzało im się kłócić. Pierwszy raz też widziała u niego tak zdystansowane spojrzenie. – A może myślisz, że ja jestem głupi? Otóż nie kochanie, nie jestem. O nie, nawet nie zaczynaj, te łzy na mnie nie podziałają. Chyba nie sądzisz, że wystarczy się poryczeć, a ja będę udawał, że wcale się nie puściłaś?
– Chris... Proszę, wyjaśnię ci to, to naprawdę nie tak! To nic n-
Oszczędź mi proszę. Naprawdę staram się nie być wulgarnym. Nie chcę cię niepotrzebnie obrażać, nie chcę również tego przedłużać. – Westchnął ciężko, przeczesując rozczochrane blond kosmyki. Spojrzał prosto w zapłakane oczęta, samemu starając się trzymać emocje w kupie. Spędził z nią trzy piękne lata i jeszcze więcej jako przyjaciele. Mimo, że był zły i zawiedziony, nie potrafił wmówić sobie, że to zerwanie nic dla niego nie znaczy. – Lisa, nie będę się powtarzać i to co teraz powiem nie podlega dyskusji. W przeciągu godziny masz opuścić ten dom i nigdy więcej się tu nie pokazywać. Twoje rzeczy odeślę jeszcze w tym tygodniu. Od tej pory będę udawał, że cię nie znam i tobie proponuję zrobić to samo.
I faktycznie, w przeciągu godziny po Lisie pozostał tylko niewyraźny zapach różanych perfum oraz dziwna, nieprzyjemna pustka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:08 pm


06.11.2017, poniedziałek

Minęły trzy dni odkąd ostatni raz rozmawiał z Chrisem. Weekend minął Marcelowi aktywnie, żeby nie powiedzieć bez chwili wytchnienia.
Od tamtego dnia widział go kilka razy, mijając go w biegu między jednym, a drugim wykładem. Lisy z kolei nie zobaczył ani razu na uczelni w ciągu tych kilku dni. Było to dosyć niespotykane, ale zważywszy na fakt, że zapewne dwójka jego nieszczęśliwych znajomych niedawno musiała zerwać – nie aż tak nadzwyczajne.
Dziewczyna kilka razy próbowała się do niego dodzwonić. Marcel ani razu nie odebrał telefonu, nie odpisał na wiadomość, a na końcu – zablokował jej numer. Nie chciał mieć z nią nic wspólnego. Bardziej zależało mu raczej na tym, by nie wchodzić Shae’owi w drogę. Cenił sobie…cokolwiek dzielili.

Poprzedniej nocy niewiele spał, do godzin wczesnoporannych pracując w muzeum. Szykowała się nowa wystawa, a na nią należało przygotować wszystkie eksponaty. Była to jednak duża kolekcja i długo Marcelowi zajmie uwinięcie się z nią. Musiał zarwać parę nocek…i mieć nadzieję, że po drodze znajdzie jakimś cudem czas na przepisanie notatek na studia, przygotowanie do egzaminu oraz…zjedzenie czegoś.

 – Masz. Byłem na wszystkich wykładach – powiedział długowłosy mężczyzna, wręczając Marcelowi kilka zeszytów w formacie A4. Sariel – bo tak miał na imię rozmówca Pawlitzkiego – był nieocenionym towarzyszem broni. Chłopak był utalentowany, sympatyczny, zawsze skory do pomocy i w dodatku…świetnie mu szło na studiach. Jego notatki były idealne do nauki na egzamin.
 – Dzięki, stary – odparł Marcel, uśmiechając się szczerze. – Jakim cudem ci się udaje utrzymać taką frekwencje, pracować w tym samym czasie i zdawać egzaminy najlepiej ze wszystkich?
Chłopak w zaśmiał się z początku, słysząc pytanie Pawlitzkiego, ale od razu po chwili pospieszył z wyjaśnieniem.
 – Mam dużo wolnego czasu w pracy – zaczął Sariel. – Opiekuję się dziećmi.
Marcel pokiwał głową z uznaniem. Nienawidził dzieci.
 – Szczęściarz – stwierdził, posyłając długowłosemu kolejny uśmiech.
Schował zeszyty do torby. Sariel cały czas śledził jego ruchy uważnym spojrzeniem ciemnych oczu.
 – Eeeh…Marcel? – zaczął niepewnie.
Brunet uniósł na niego wzrok, ale wtem jego uwagę przykuło coś (a raczej ktoś), co znajdowało się na samym końcu korytarza.
 – Tak? – dopytywał Pawlitzki, nadal wpatrując się w wysoką postać na horyzoncie. Ów wydawała się spojrzeć ku niemu również i spostrzec samego Marcela.
 – Pomyślałem, że moglibyśmy się kiedyś umówić na kawę i … – Dalszej części z tego, co mówił Sariel chłopak już nie usłyszał nic. Był zbyt skupiony na Christopherze. Mógłby teraz do niego podejść, prawda?

 – Co o tym myślisz? – Usłyszał Pawlitzki nagle.
 – Co? – powtórzył bez zrozumienia brunet.
 – Co myślisz o tym, żebyśmy się spotkali kiedyś?
 – Ale…przecież teraz się spotykamy – mruknął zupełnie rozkojarzony, zupełnie nie pojmując, do czego Sariel dąży.
Długowłosy zaśmiał się cicho i podążył spojrzeniem w tym samym kierunku, w którym uciekało to Marcela.
Westchnął cicho, gdy już spostrzegł jego obiekt zainteresowań i klepnął chłopaka w ramię po czym zrobił krok w kierunku tego, by odejść.
 – Do zobaczenia, Marcel – rzucił na odchodne.
 – P…Pa – wybełkotał Pawlitzki na pożegnanie.
Miał podejść do Chrisa?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:09 pm


W takich sytuacjach jak obecna, cenił sobie swój tryb życia. Przez kompletny brak czasu nie miał nawet dłuższej chwili, by rozmyślać nad rozstaniem z Lisą. Pochłonięty przez wir obowiązków, zwyczajnie nie mógł sobie pozwolić na jakiekolwiek pogrążenie się w żalu, albo wspominanie tych lepszych chwil z dziewczyną. Temat Lisy poruszył tylko na spotkaniu z przyjaciółmi, którzy zdecydowanie za mocno się o niego martwili, a także wtedy, gdy z miną zbitego psa napomykał innym o tymże wydarzeniu. Wiedział, że pokazując jak został skrzywdzony, znajdą się tacy, co nauczą Lisę, że nie powinno się zdradzać, a on nawet do tego nie przyłoży ręki. Pozostało mu czekać na efekty, a samemu zająć się ważniejszymi rzeczami.
Miał na tyle dużo do roboty, że najczęściej także w weekendy latał między wydziałami, załatwiając sprawy. Tym razem nie było inaczej; zmuszony do szybkiego doleczenia kaca pognał na zajęcia profesora, któremu asystował, by później lecieć na drugi wydział, przekazać posortowane dokumenty innemu profesorowi. Po całym dniu ogarniania przeróżnych spraw, szedł do pracy, w której koczował aż do rana. Po trzech godzinach snu musiał wstawać, by dogadać się ostatecznie w sprawie cateringu na następną imprezę, dopilnować funduszy i ksiąg, a przy okazji uporządkował również nieco sprawy związane z bractwem. Gdy akurat nie załatwiał czegoś dla kogoś, zapamiętywał scenariusz, który powstał przy współudziale siostrzanego kierunku i stanowił część zaliczenia jednego z przedmiotów, na zasadzie pracy grupowej. Oczywiście to Chris musiał dopilnować, by nikt się nie obijał i by wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Tym razem udało mu się przespać pełne pięć godzin, więc był względnie wypoczęty i w dość dobrym humorze. Wręcz wyśmienitym, biorąc pod uwagę to, że dopiero co rozstał się z dziewczyną. Swoją drogą, nie tylko o niej Chris nie miał czasu myśleć. Nie miał również kiedy przeanalizować dokładniej tego, co wydarzyło się między nim i Marcelem, ani zastanowić się, co zamierza z tym wszystkim zrobić. Dlatego, gdy zobaczył go na korytarzu, zerkającego co i rusz w tę stronę, pomyślał, że chyba najwyższa pora porozmawiać. A może nie?
– Wiem, że to dużo, ale dasz radę do jutra? – Spojrzał z powrotem na wysokiego szatyna w średnim wieku, wręczającego Christopherowi plik zapisanych kartek. Mężczyzna, który stał przed nim był naprawdę przystojny i Chris śmiał wątpić, by ktokolwiek tutaj go nie znał. Nie tyle osobiście, co z ekranów zarówno kinowych jak i telewizyjnych. Wybitne osiągnięcia profesora były powszechnie znane i nikt nie rozumiał dlaczego uczy, zamiast odnosić sukcesy wcielając się w kolejne role.
Chris uśmiechnął się uprzejmie, przyjmując mały stosik.
Żaden problem, to kwestia godzinki. – Znów będzie musiał zarwać noc.
Profesor odszedł ukontentowany, a blondyn mógł już w pełni skupić się na Marcelu, który również został sam. Nie zastanawiał się zbyt długo i po prostu ruszył w jego stronę, przybierając na twarz lekki uśmiech.
Zdaje się, że mam coś twojego – zauważył, w ten luźny sposób witając się z mężczyzną. W tym momencie schował kartki, które dostał przed chwilą od profesora i począł grzebać w torbie, szukając kluczy, które dwa dni temu dał mu chłopak. Po kilkunastu sekundach westchnął, patrząc na Marcela przepraszająco. – Albo i nie. Nie przy sobie.
Po tym nastąpiła chwila ciszy, podczas której Chris zastanawiał się co chce Marcelowi powiedzieć. Co powinien? Nie wiedział jak chłopak podchodzi do tego co zaszło między nimi. No, domyślał się, że ślubu i dzieci nie planuje, ale kto wie, może jest tym okazem pedała, który chodzi po gej klubach i szuka romantycznej relacji? Ech... Naczytał się zdecydowanie za dużo fantasy.
Gdy w końcu wymyślił jak przerwać tę krępującą ciszę, do jego uszu dobiegł bardzo wymowny i nader głośny dźwięk, jaki wydał z siebie brzuch bruneta. Christopher w pierwszym odruchu uniósł lekko brwi, a następnie parsknął cicho, przenosząc spojrzenie z brzucha Marcela, na jego twarz.
Niedaleko serwują dobre, włoskie żarcie. Co powiesz na rozmowę przy obiedzie i kawie? – Uśmiechnął się lekko, robiąc krok w stronę wyjścia, tak jakby z góry założył, że Marcel nie odmówi. W końcu jego brzuch przemówił z wystarczającą dosadnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:10 pm

Marcel nie przewidział tego, że długotrwałe wpatrywanie się w kogoś skłoni obiekt jego zainteresowania do tego, żeby interweniował.
Ale tak właśnie się stało – nim się Marcel spostrzegł, Chris już zmierzał ku niemu. Nawet chodził idealnie…
Mojego? – spytał, niezupełnie w porę rozumiejąc, o co się tu rozprawia. Dopiero w następnej sekundzie do niego dotarło i Marcel zawstydził się nieco. – Aaa…klucze.
Okazało się jednak, że Shae nie miał ich przy sobie, co rozbawiło nieco Marcela. Gdzie ten facet miał głowę?
Pawlitzkiemu jednak wcale nie spieszyło się ku temu, by odzyskać klucze. Miał dziwne wrażenie, że…nie ma się czego obawiać ze strony Chrisa. Być może było to zgubne, ale Marcel nie zwykł myśleć po kilku nieprzespanych nocach w sposób rozsądny. Lecz nie tylko zmęczenie, ale też i intuicja podpowiadały mu to samo. Chris nie był zagrożeniem dla niego będąc w posiadaniu kluczy do jego mieszkania. Co miałby niby z nim zrobić? Okraść Marcela? Porwać? Zgwałcić?
W porządku. Oddasz innym razem – odparł.
Następnie zapadła krótka chwila ciszy, którą Marcel spożytkował na wpatrywanie się w twarz Chrisa i walczenie z odruchem ciągłego mrugania. Oczy szczypały go ze zmęczenia, był bardzo głodny i plecy bolały go od dźwigania cholernych obrazów.
Nagle rozległ się dźwięk.
Dźwięk, który wydobył się z wnętrza ciała Marcela.
Konkretniej – z żołądka.
Marcel automatycznie spłonął rumieńcem i osłonił brzuch ramieniem.

Bardzo chętnie – przystał na propozycję brunet i powoli ruszył za Chrisem, zrównując własny krok z tym jego i uśmiechając się do niego przepraszająco.
Wyglądasz na zmęczonego – zauważył niższy chłopak, śmiejąc się cicho pod nosem. On również zapewne na takiego wyglądał.
Pasowali do siebie.

***

Wylądowali dokładnie tam, gdzie Chris wcześniej zaproponował się wybrać.
Obydwaj zamówili swoje posiłki oraz po kubku kawy. Kawa dotarła szybko i Marcel mógł wreszcie nieco zdobyć nieco nowej dawki energii.
Napił się kilka pierwszych łyków po czym odstawił filiżankę, poprawił się na wygodnym krześle po czym swoje spojrzenie skierował na blondyna. Miał na ustach delikatny uśmiech. Było mu dziwnie miło na widok Shae’a. Od razu zapomniał o bólu pleców. A może to zasługa krzeseł?
Jak się czujesz? – spytał brunet, czekoladowymi tęczówkami błądząc po przystojnej twarzy Chrisa.
Nadal był senny.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:10 pm


Chris złapał się na myśli, że Marcel także na trzeźwo jest niemniej... uroczy. Bo to, że jest przystojny było oczywiste. Ale ponadto był zwyczajnie słodki. To jak patrzył na Chrisa, to jak się czerwienił przez taką głupotę i to jak z dziwną delikatnością dobierał słowa było... Niczym, czego Chris mógł się spodziewać. Mimowolnie zauważył w chłopaku pokłady niewinności i zaczął zastanawiać się, czy to tylko jego wyobraźnia buzuje przez niewyspanie, czy faktycznie powinien pozwolić sobie na te, bezpodstawne w gruncie rzeczy, spostrzeżenia. A kwestia ta wydała mu się ważna. Bo nie mógłby przecież nieumyślnie zranić kogoś, kto chowa w sobie podobną niewinność. A jeżeli dla bruneta to, co stało się czwartkowego wieczoru, faktycznie coś znaczyło, Chris musiał być delikatny i uważać, by samemu nie traktować tego jako coś nic nieznaczącego. Był nawet ciekaw, bo szczerze powiedziawszy, po kimś pokroju Marcela spodziewałby się, że nie jest niedoświadczony w jednonocnych przygodach. A oni nawet nie uprawiali seksu. Chris wiedział jednak, że nie brakuje ludzi, którzy przywiązywali wagę nawet do jednego, głębszego pocałunku. I choć nie uważał, by Marcel do nich należał, nie chciał ryzykować bycia chamskim.
Uśmiechnął się tylko na komentarz chłopaka, z pewnym porozumieniem w spojrzeniu. Obydwaj wyglądali na zmęczonych.

Mimo, że powinien czuć niechęć do Marcela, teraz, gdy siedzieli naprzeciw siebie, Chris nie czuł żadnych negatywnych emocji. Prawda jest taka, że on także bawił się dobrze tamtej nocy. Nie był dumny co prawda ze swojego zachowania wtedy, jednak obcowanie z ciałem bruneta i pewna czułość w tym całym dbaniu o siebie nawzajem, gdy jeden ledwie się wstrzymywał, by nie obrzygać drugiego, miały swój niewątpliwy urok. A ponieważ z twarzy Marcela nie schodził bardzo przyjemny dla oka uśmiech, Chris nie potrafił go nie odwzajemniać.
Jak się czuje? Blondyn zastanawiał się na ile jest to pytanie wynikłe z rzeczywistej troski, a na ile z czystej uprzejmości. Bo jak może się czuć ktoś, kogo zdradziła stała partnerka, z chłopakiem, na którego powinien być wściekły, a dziwnym trafem nie potrafi, a na dodatek przed samymi urodzinami, których widmo wisi mu nad głową w postaci imprezy, której wcale nie miał ochoty organizować?
W porządku – jego palce jeden po drugim zderzyły się z powierzchnią filiżanki – bywało gorzej. – Uśmiechnął się lekko, widocznie nie zamierzając rozwijać tego tematu.
A ty? – zainteresował się, upijając łyka podwójnej espresso. – Wyglądasz na przemęczonego. Za dużo nauki, praca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:12 pm

Jego pytanie….nie do końca było zupełnie na miejscu. Marcel zdawał sobie z tego sprawę, a jednak mimo wszystko postanowił je zadać. Dlaczego? Chciał znać odpowiedź. Chciał wiedzieć jakiej udzieli mu Chris.

Ja… – zaczął i momentalnie zaśmiał się gorzko. Dłonią sięgnął do twarzy, potarł zmęczone oczy, a następnie opuścił dłoń z powrotem na blat stołu.
Mam ciężki tydzień – powiedział w końcu. – Dużo pracy, dużo nauki, jestem sam… – mruczał niezbyt wyraźnie, najzwyczajniej w świecie nie mając siły mówić głośniej. – Mieszkanie samemu jest uciążliwe czasami – stwierdził Marcel, uśmiechając się delikatnie i przewracając oczami na tę oczywistość. – Nie mam innego wyjścia – dodał, jeszcze ciszej. Sięgnął po kubek kawy i upił z niego większy łyk.
Tydzień, owszem, był ciężki, ale takich tygodni w życiu Marcela było wiele, wiele więcej…
Na mieszkanie, rachunki, czesne, jedzenie, ubrania i tym podobne Marcel musiał zarobić sam. Jego praca z kolei nie należała także do najłatwiejszych. Często zdarzało się, że zarywał nocki, a do tego musiał przecież raz na jakiś czas nauczyć się do ważnych egzaminów na studiach. Gdy tylko Marcel skończy studia – będzie mógł się postarać o podwyżkę. Wtedy będzie mu o wiele łatwiej, a w dodatku zazna jakiejkolwiek stabilizacji po raz pierwszy od dawna.
Bo Marcel był sam. Od zawsze.

A ty nad czym tak ciężko pracujesz? – spytał Pawlitzki, szczerze interesując się tym, co wykończyło do tego stopnia Chrisa. Musiał mieć równie dużo obowiązków, co Marcel. Nawet jeżeli nie utrzymywał mieszkania samodzielnie i w zupełnej samotności – musiał przecież mieć inne zobowiązania….prawda?
Potrzebujesz pomocy? – zaoferował się Marcel, następnie przechodząc do puenty. – Może trzeba ci chwili relaksu? Masażu? – pytał, uśmiechając się sugestywnie, ale i z rozbawieniem. – Czegoś…innego? – Marcel przygryzł uwodzicielsko wargę, sprawiając wrażenie jakby było to zupełnie niezależne od jego woli.
Nie wytrzymał jednak długo i zamiast uwodzicielskiego grymasu, na jego twarzy pojawiła się szybko wyraźna wesołość, gdy opadł plecami na oparcie.
Jestem do usług – powiedział i wzruszył ramionami.
Jego kolano ledwo zauważalnie zetknęło się na chwilę z tym Chrisa.
Ciemne spojrzenie Marcela nadal nie odrywało się od blondyna.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:12 pm


Słuchał Marcela uważnie, szybko dochodząc do wniosku, że chłopak dość dużo mówi. Absolutnie mu to nie przeszkadzało, był może tylko lekko zaskoczony. Lubił przebywać w towarzystwie wygadanych ludzi, bo dzięki temu sam nie musiał się wysilać. Wbrew pozorom, Chris wcale wygadanym człowiekiem nie był. Dlatego nauczył się manipulować rozmową tak, by nikt tego nie zauważył i tak, by każdy sądził, iż jest duszą towarzystwa. Dzięki temu ludzie nie zauważali tego jak mało o nim wiedzą i jak szczędzi w słowach, a chwalili za to, jak dobrze się z nim rozmawia. Ludzie lubią mówić. Szczególnie o sobie. A Christopher takich ludzi doceniał, bo sam zdecydowanie wolał słuchać. Dzięki temu, czas spędzany obecnie z Marcelem, leciał mu całkiem przyjemnie. Nie musiał niczym manipulować, rozmowa zwyczajnie się toczyła.
Ze zrozumieniem skinął głową na słowa bruneta. Mieszkanie samemu zdecydowanie musiało być niełatwe, szczególnie jeśli na utrzymanie chłopaka nikt się nie dokładał. Christopher dobrze wiedział, jak ciężko czasem dopilnować wszystkich spraw, gdy wszystko spoczywa na jednej głowie. Sam przecież odpowiadał za dom, w którym mieszka kilkanaście osób i choć inni ludzie zajmują się poszczególnymi formalnościami, to on sprawuje nad wszystkim pieczę i pilnuje, by nie wkradły się żadne błędy. Gdyby coś było nie tak, odpowiedzialność spadała na niego. No i jako głowa domu, musiał dopilnować tych alkoholików, by nie roznieśli willi na strzępy, a to wcale łatwe nie jest, zważając na ilość imprez, jaka się tam odbywa.
Nad czym ciężko pracuje? Chris musiał się przez chwilę mocno zadumać, by wymienić część tego, co spędza mu sen z powiek. Praca, a właściwie trzy prace, które musiał ze sobą pogodzić, to tylko szczyt góry lodowej. Nauka, by utrzymać stypendium. Organizowanie spraw bractwa, organizowanie spraw uczelni i studentów, organizowanie imprez, których od niego oczekiwano, chodzenie i aktywne uczestnictwo w treningach. Projekty na zajęcia, uczestnictwo w kołach. Castingi, zdjęcia, podążanie za tym, co wskaże mu agent. A przy tym wszystkim utrzymywanie swej reputacji, poszerzanie przydatnych kontaktów i dbanie o siebie oraz o to, by się we wszystkim nie pogubić. Chris nie pamiętał, kiedy ostatnio miał cały dzień dla siebie. To istny cud, że jeszcze nie zaczął ćpać.
Pracuję nad organizowaniem imprezy urodzinowej – odpowiedział z lekkim uśmiechem, udając, że nie widzi i nie słyszy dwuznaczności, kierowanych w jego stronę. Ze spokojem i zupełnym rozluźnieniem patrzył w oczy swego rozmówcy. – Swoją drogą, mam nadzieję, że wpadniesz. Impreza jest tematyczna, wszystkie informacje znajdziesz w wydarzeniu. W najbliższą sobotę, u mnie.
Upił ze szklanki wody, którą niedawno przyniósł do stołu kelner.
Ubierz się na biało, szczędząc w materiale. Będziemy się topić w świetle UV i smarować fluorescencyjnym badziewiem. A potem rozważę propozycję masażu. Co ty na to? – Na chwilę i jego wzrok nabrał nieco na dwuznaczności, jednak wydawało się to tak delikatne, że równie dobrze mogło być złudzeniem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:14 pm

Urodziny, tak? – mruknął pod nosem Marcel, głaszcząc się palcami po podbródku w parodii zastanowienia. – Skoro zapraszasz, to przyjdę z chęcią – dodał, wzruszając ramionami i odsuwając swoją nogę od tej Chrisa. Chłopak miał bardzo dziwnie dużą cierpliwość do Marcela. Było to godne podziwu i podziwiane, z pewnością
Myślę, że podoba mi się ten pomysł – odpowiedział na pytanie i uśmiechnął się do blondyna nieszkodliwie. – Poza tym świetnie wyglądam w białym i aż szkoda byłoby taką okazję zmarnować. – Jego uśmiech poszerzył się, ukazując szereg ładnych, równych ząbków.
Marcel był szczerze podekscytowany zaproszeniem na urodziny Chrisa. Miał zamiar na nie przyjść. W jego głowie już się formował plan.

Ich kawy oraz posiłki stanęły przed nimi chwilę później. Pawlitzki był już w tamtym momencie strasznie głodny, więc z dużą chęcią zabrał się za swoje zamówione danie. Jego wzrok co jakiś czas wracał do Shae’a. Z jakiegoś nieznanego nawet Marcelowi powodu – na Chrisa miał ochotę patrzeć bardziej niż na kogokolwiek innego. Chłopak być może i był przyjemny dla oka, ale…Marcel miał wrażenie, że nie było to jedynym uzasadnieniem jego cichej obsesji.

W końcu skończyli jeść. Marcel czuł się już dużo lepiej, miał więcej energii i chęci do życia. Od bardzo dawna nie miał czasu na to, by ugotować sobie coś smacznego. Głównie spożywał mało wyrafinowane, błyskawiczne dania lub mrożonki. One niekoniecznie miały jakikolwiek smak. Ich zaletą było to, że przygotowanie ich zajmowało bardzo mało czasu.

Pawlitzki wyjął z kieszeni telefon, by spojrzeć na stronę wydarzenia, które organizował Chris.
Zaprosiłeś całą uczelnie czy co? – zaśmiał się, widząc ilość zainteresowanych pojawieniem się na urodzinach osób. – Na pewno będziesz miał chwilę na masaż ode mnie? – zaniepokoił się Marcel, jednym kliknięciem dołączając do grona zainteresowanych wydarzeniem i odkładając następnie telefon. I chociaż swoją wypowiedź utrzymał w tonie żartu – naprawdę miał prawo do niepokoju. I skorzystał z niego.
Nie chciałby znaleźć się na imprezie Chrisa, wyglądając jakby urwał się tam z choinki, nikogo absolutnie nie znając. Może mógłby wziąć kogoś ze sobą?
Zaczął zastanawiać się, czy aby na pewno był to dobry pomysł, by przychodził?
Od razu jednak te wątpliwości odsunął.
Powinien iść. Chris go zaprosił.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:14 pm


Uśmiechnął się w reakcji na zapewnienie chłopaka i z rozbawieniem skinął głową, gdy usłyszał jak i dlaczego pasuje mu impreza pod mianem "White Party".
Nie wątpię – mruknął z zaczepnym uśmiechem w reakcji na zapewnienia co do relacji Marcela ze wspomnianą bielą. Christopher był przekonany, że ktoś z takim wyglądem mógłby przywdziać choćby i worek na śmieci, a ktoś inny zaciągnąłby go na wybieg w Mediolanie. Nic dziwnego więc, że Marcel nie grzeszył skromnością. Piękni ludzie nigdy nie są skromni, choć zazwyczaj udają.
Po tym krótkim komentarzu, kelner przyniósł jedzenie, a studenci, jak to studenci, zamknęli się na dobrą chwilę, by w ciszy zapełnić żołądki. Chris często łapał się na tym, że zapomina o jedzeniu, bo nie ma na nie zwyczajnie czasu, dlatego miło było dla odmiany zjeść coś w spokoju przy stole, jak normalny człowiek. Gdy skończyli jeść, zabrał się za spożywanie drugiej zamówionej kawy, tym razem już jedynie dla smaku.
Zaśmiał się krótko, gdy do jego uszu znów dotarł całkiem ładny głos chłopaka. Cóż, fakt, że wydarzenie było duże nie powinno nikogo dziwić. Urodziny Chrisa co roku były czymś, co nie przechodziło bez echa i zawsze miał przy tym ogrom pracy. Więcej zachodu niż to było warte, ale tego właśnie od niego oczekiwano, nie mógł więc tym oczekiwaniom nie sprostać.
Na pewno coś wymyślę – odparł z przekonaniem zarówno w głosie jak i w oczach.
Właściwie... – zaczął mówić, nim zdążył się zastanowić, a język sam poniósł resztę słów. – Spotykam się wcześniej z przyjaciółmi w knajpie. Chciałbyś posiedzieć z nami? Będzie tam Jacques, macie razem zajęcia, więc nie powinieneś czuć się osamotniony.
Dlaczego go zaprosił? To pytanie przemknęło mu przez myśl od razu, gdy skończył mówić. Co roku przed imprezą, najpierw świętował swoje urodziny w wąskim gronie najbliższych znajomych i tak miało być również teraz. Marcel do tego najbliższego grona wcale się nie zaliczał. Dlaczego więc postanowił nagle go w nie wprowadzić? Może dlatego, że tym razem nie będzie z nimi Lisy i chciał odruchowo zachować balans? A może chciał mu wynagrodzić to co robił tamtej nocy i to, że udaje iż nie robił nic. Albo chce go po prostu poznać. Nie wiedział. Nagle zapragnął, by Marcel odmówił. Bo przecież zostały raptem cztery dni, a na takie małe spotkanie wypada już przynieść prezent prawda? To wystarczający powód, by nie miał ochoty przychodzić. Chris tak właśnie myślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 11:15 pm

Oczywiście – Marcel nie odmówił. Początkowo targały nim różne wątpliwości. Ostatecznie jednak uznał, że to naprawdę miłe ze strony Chrisa, że go zaprasza gdziekolwiek. Miał tylko nadzieję, że chłopak nie robił tego z grzeczności…

Po skończonym posiłku, wypitej kawie i odbytej konwersacji na różnorakie tematy – nadszedł moment rozstania. Obydwaj mieli przed sobą pracowite następne kilka dni.
Do urodzin Shae’a pozostały jedynie dwa.

***

Jedenasty listopada zbliżał się wielkimi krokami. Marcel pracował niemalże bez wytchnienia, ślęcząc nad notatkami do egzaminów dniami i nocami. W pracy wziął sobie z kolei wolne, mając nadzieję, że całą resztę roboty uda mu się dokończyć w niespełna parę dni  przed wystawą.
Udało mu się nie zapomnieć o zjedzeniu czegoś ciepłego, wykąpaniu się i zrobieniu prania. Był na dobrej drodze do sukcesu.

Jedenastego listopada Pawlitzki wstał wcześnie rano. Pouczył się do południa, a następnie zabrał się za szykowanie obiadu. Gdzieś w międzyczasie udało mu się nawet wymyślić, co też da Chrisowi na urodziny. Nie było to coś oryginalnego czy wymyślnego. Do zakupionej butelki całkiem drogiego whisky dołączył płytę ze swoimi wykonami na skrzypcach, którą to nagrał przed laty, gdy jeszcze nagrywanie płyt było jakkolwiek dla niego opłacalne.
Dorzucił jeszcze parę skarpetek w kolorach tęczy i uznał, że jego paczka dobrej woli jest całkiem nieźle skomponowana, zważywszy na fakt, że Chrisa znał dosłownie parę dni osobiście.

Po obiedzie Marcel postanowił przygotować sobie odpowiedni strój na ten wieczór.
Postawił na biało-czarną paletę kolorów. Na górę uznał, że nadaje się przyduża koszulka z obszernymi rękawami sięgającymi łokci. Do tego założył czarne spodnie, których luźniejszy stan okiełznał skórzanym paskiem.
Niewiele miał w sobie fantazji ten komplet, ale Marcel nie miał zupełnie siły przebierać się po kilka razy i ostatecznie jednak uznać, że pierwsza opcja najbardziej mu się podoba.

Zbliżała się godzina, na którą Chris umówił się ze znajomymi we wcześniej przez niego wspomnianym miejscu. Marcel wiedząc, że dojechanie tam zajmie mu przynajmniej czterdzieści minut – postanowił zebrać się o odpowiedniej porze i przygotować do wyjścia. Upewnił sie jeszcze przed tym czy wygląda jak człowiek, a również czy ma przy sobie drobny upominek z okazji urodzin dla Shae’a, do którego to przecież dołączył liścik w ostatniej chwili. Gdyby tego nie zrobił – zawiódłby ich wspólną tradycję.
Treść liściku zresztą była głównie życzeniami urodzinowymi.

Chris,
Mam nadzieję, że twoje urodziny będą udane. Te kilka dni, które udało mi się z Tobą bezpośrednio dzielić pozwoliły mi Cię poznać na tyle, by wiedzieć niejako, co też dołączyć do prezentu. Uznałem także, że dorzucę do pakietu reklamę własnej osoby. Oby Ci się przyjemnie jej słuchało. 
Wszystkiego najlepszego, Chris. 
Marcel

P.S
Zaprosiłbym Cię na własne urodziny, by się odwdzięczyć, ale ich data koliduje z innym, ważniejszym świętem, dlatego nie będę Ci tym zawracał głowy. XOXO



Wszystko było na miejscu. Marcel założył na siebie płaszcz jesienny i wreszcie pozwolił sobie opuścić dom i udać się w stronę metra.
Czuł się nieco zdenerwowany.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Lis 18, 2017 7:26 pm


11.11.2017 Sobota
Choć Christopher nie był wielkim fanem bieli, bez trudu znalazł w swojej szafie wszystko, czego potrzebował na dzisiejszy wieczór. Jeżeli miałby wyjaśnić, dlaczego wybrał akurat taki temat imprezy, musiałby przyznać, że intencją jego było patrzenie na tłum półnagich ludzi, bezwstydnie jeżdżących po cudzych ciałach wymalowanymi farbą dłońmi. Biel była tylko po to, by ją jak najszybciej zdjąć. Dlatego też, wiedząc, że długo go mieć na sobie nie będzie, Christopher przywdział biały, lekko przyduży golf, pod który nałożył silnie przylegającą do ciała bokserkę. Spodnie nie odbiegały kolorem od reszty kreacji, a jedynym przełamaniem wszechobecnej bieli był cienki, beżowy pasek. Widząc się w lustrze, rzucił swemu odbiciu mało skromne, pełne uznania spojrzenie i z oczyma wpatrzonymi już w ekran telefonu, podążył do wyjścia, gdzie czekała na niego taksówka. Po drodze szybko upewnił się, że przygotowania do imprezy idą dobrze i przekazał pracownikom dalsze instrukcje, samemu nie zamierzając już robić dziś czegokolwiek poza zabawą.
Gdy dotarł na miejsce, w loży klubu zarezerwowanej tylko dla ich grupki, byli już wszyscy poza Marcelem. Znajomi Chrisa byli tu dużo wcześniej, jako że tę część wieczoru zawsze planowali i uskuteczniali oni, w związku z czym musieli przygotować wszystko przed przybyciem solenizanta. Blondyn uznał jednocześnie, że nie ma potrzeby, by informować o tym Pawlitzkiego, gdyż był w końcu tylko gościem i również miał przyjść na gotowe.
– Skoro jesteśmy już wszyscy... – April z uśmiechem sięgnęła po szampana, zajmującego chwilowo honorowe miejsce na podłużnym, niskim stole.
Będzie jeszcze jedna osoba. – Dziewczyna z zaskoczonym wyrazem twarzy zatrzymała dłoń z alkoholem nim dobrze zdążyła wyjąć go z coolera.
– Chyba nie... – Tym razem odezwał się Jacques, patrząc na blondyna jak na nienormalnego.
Chris przewrócił oczami zaśmiawszy się krótko.
No przecież nie Lisa. – Na twarzach zebranych odnotował wyraźną ulgę. – Zaprosiłem kolegę. Marcel, zdaje się, że Jacques go zna.
Szatyn spojrzał na Chrisa z jakimś dziwnym wyrazem.
– Pawlitzki? Ten którego podejrzewałeś o sypianie z Lisą? – prychnął z lekkim rozbawieniem, nim to zastąpił wylewający się na przystojną twarz szok. Christopher westchnął głęboko, uświadamiając sobie, do czego doszli właśnie jego drodzy przyjaciele. Nim zdążył jednak wyjaśnić, że zaproszenie tu Marcela nie jest żadnym wstępem do zemsty, czy choćby nawet wybić im z głowy to, że Pawlitzki faktycznie jest osobą, z którą zdradziła go Lisa, drzwi do loży otworzyły się, a w nich stanął ostatni zaproszony gość. Cisza, która nagle nastała była całkiem wymowna, a nagłe zmieszanie na twarzach zebranych nie do przeoczenia. Chris miał ochotę westchnąć cierpiętniczo, zamiast jednak to zrobić, posłał chłopakowi swobodny uśmiech.
Chodź, śmiało, czekaliśmy już tylko na ciebie. – Podszedł do Marcela zostawiając przyjaciół z głupimi minami i wszechobecnym niezrozumieniem. Zupełnie odruchowo stanął za chłopakiem, by pomóc mu zdjąć płaszcz, który odwiesił zaraz na stojak obok.
Wszyscy, poznajcie Marcela. Marcel, poznaj wszystkich. – Lekkim gestem wskazał zebranych, a ci jakby się ocknęli i przybierając w końcu bardziej inteligentne miny, przedstawili się po kolei.
– No, skoro już jesteśmy wszyscy, czas w końcu porządnie uczcić ten wieczór! – April nie tracąc wigoru, tym razem pewnie i z szerokim uśmiechem wyjęła szampana, dając go do ręki swego starszego brata. – Czyń powinności Mattie. – Matthew zgodnie z życzeniem siostry otworzył szampana i wydawało się, że w chwilę atmosfera wróciła do normy.
Chris podał Marcelowi kieliszek, posyłając mu pokrzepiający uśmiech.
Fajnie, że jesteś – odparł cicho, gdy Laurie, dziewczyna z kolorowymi włosami, która była najbardziej bezpośrednią i szczerą osobą jaką znał, wygłaszała krótki toast.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Nie Lis 19, 2017 2:31 am

Czuł się mało swobodnie, gdy wszedłszy do pomieszczenia – wszystkie spojrzenia znajomych Chrisa skierowały się na niego.
Podszedł do nich bliżej, przezwyciężając chęć ucieczki i skinął uprzejmie głową. Jego uszy uderzyła cisza i milczenie zebranych. Czyżby…w czymś im przeszkodził?
Przywitał się z każdym z osobna, ściskając każdą z rąk. Następnie zajął miejsce obok Chrisa.

Szampan został otwarty niebawem, Marcel położył swój prezent obok reszty podarków dla solenizanta.
W jego ręce znalazł sie kieliszek z szampanem, któremu przez chwilę przyglądał się Marcel badawczo. Z zamyślenia wyrwał go przyjemnie szepczący głos Chrisa i jego słowa.
Pawlitzki zwrócił na niego swoje ciemne oczy, uśmiechnął się delikatnie i musnął w geście sympatii udo mężczyzny.
 – Cieszę się, że mogłem przyjść – odparł, nadal wpatrując się prosto w niebieskie oczy mężczyzny.

***

Minęło trochę czasu odkąd otworzyli pierwszą i drugą butelkę oraz wypili po drinku.
Marcel trzymał właśnie w dłoni swojego i rozglądał się na boki. Chris był zajęty wygłupianiem się na parkiecie wraz z przyjaciółką. Świetnie wychodził im walc.
Pawlitzki zamienił z każdym kilka słów, ale nie było to jego towarzystwo, więc powstrzymał sie od niepokojenia ich swoją obecnością i rozmową o niczym. Zamiast tego trzymał się Chrisa.
No…do czasu aż ten go nie zostawił.

Kanapa obok niego ugięła się, gdy padł na nią gwałtownie Jacques, którego Marcel kojarzył z zajęć.
 – Cześć – powiedział mężczyzna. – Jak ci mija czas?
Marcel zwrócił swój wzrok na niego.
 – W porządku…a tobie? – spytał niepewnie, marszcząc brwi ze zmieszaniem.
 – Więc…Lisa? – zmienił temat Jacques, zupełnie ignorując pytanie Marcela. – Ty nie byłeś przypadkiem gejem?
 – Jestem gejem – odpowiedział, zaznaczając, że jego stanowisko jest jak najbardziej aktualne. – Ale to nie znaczy, że nie… – przerwał wpół zdania i przewrócił oczyma. – Oszczędzę ci szczegółów.
 – Nie, w porządku – odpowiedział mężczyzna, zwracając się ciałem w jego stronę. – Powiedz mi, jak to zrobiłeś, że Chris cię jeszcze nie zamordował gołymi rękami?
Pawlitzki zaśmiał się cicho. Nie widział Shae’a w takiej roli. Chłopak był raczej…pacyfistą? Takie odniósł przynajmniej wrażenie Marcel.
 – Nie mam pojęcia – wzruszył ramionami. – Przeprosiłem go i chyba…nieźle mnie znosi.
Jacques pokręcił głową z niedowierzaniem, tkwiąc w lekkim szoku.
 – No…całkiem nieźle.

***

Na imprezie, którą organizował Chris na większą skalę planowali się pojawić koło 22 lub 23, a że nie pozostawało zbyt wiele czasu – towarzystwo postanowiło pozbierać się do wyjścia. Nie byli bardzo pijani, a jedynie trochę i z całą pewnością potrafili się kontrolować, dotrzeć na miejsce i pić dalej.

Gdy wszyscy znaleźli się na zewnątrz klubu – na wszystkich czekały już dwie taksówki.
Marcel wpakował się do tej samej, do której Chris go za sobą pociągnął. Samochód ruszył, a dłoń blondyna nadal zaciskała się na tej Marcela.
Chłopak nie był pewien…czy powinien coś z tym zrobić? Nie przeszkadzało mu to zbytnio, a cieplejsza dłoń Chrisa była bardzo miła w dotyku.

Na miejsce dotarli w niedługi moment później.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Nie Lis 19, 2017 3:22 am


Chris zawsze bawił się dobrze wśród swoich. Czuł się dużo swobodniej i lepiej niż na wszystkich dużych imprezach, gdzie grał duszę towarzystwa, od którego nie mógł się opędzić. Przy tych ludziach nie musiał udawać, cała jego paczka wiedziała, że nie jest idealny i akceptowała go. Znali go też na tyle dobrze, by pomimo początkowej niechęci zrozumieć, że Marcel jest tu dlatego, że Chris chciał, by tu był. Bez podtekstów i ukrytych planów. Widząc, jak blondyn traktuje nowego kolegę, reszta również zupełnie się rozluźniła i przestała doszukiwać się w czymkolwiek drugiego dna. Dlatego choć z początku Chris pilnował Marcela i dokładał starań, by chłopak nie poczuł się jakby był nie na miejscu, w końcu bez żadnych obaw zostawił go z resztą, samemu dając wyciągnąć się April na parkiet.
W końcu nadeszła pora na tort i prezenty.
Pierwej przyjął kopertę od April, która z uśmiechem informowała iż to prezent od wszystkich. Prócz butelki ulubionego wina Christophera, w niedużej kopercie znajdował się voucher, obwieszczający, iż czeka go tygodniowa wycieczka do Wiednia. Prezent przewidziany był dla dwóch osób.
– Kiedy kupowaliśmy nadal byłeś z Lisą... – wyjaśniła blondynka z nieco zmieszaną miną, pamiętając, że zarezerwowali apartament dla dwóch osób, z małżeńskim łóżkiem.
Nic straconego – zza pleców dziewczyny dobiegł głos Laurie, która wzruszyła krótko ramionami. – Weźmie Marcela. – Z niewinnym uśmiechem poklepała Pawlitzkiego po ramieniu, zaraz mijając towarzystwo, by pójść po więcej alkoholu, zostawiając Chrisa z lekko zażenowaną miną. Udając jednak, że nie słyszał tegoż wymownego komentarza, skupił swoją uwagę właśnie na Marcelu, od którego również otrzymał prezent. Właściwie nie spodziewał się tego, a widząc co jest w środku, zaśmiał się otwarcie, po czym posłał mu jeden z najcieplejszych uśmiechów, jakie miał w swej ofercie.
Dziękuję – odparł z zupełnie szczerym uśmiechem, odkładając prezenty w bezpieczne miejsce. Gorętsze podziękowania odłożył na później, bo jeśli utrzyma tempo picia, nawet jeśli raczył się tylko winkiem, to bardzo możliwe, że znów zamiast myśleć, słuchać zacznie ciała. A jego ciało bardzo polubiło ciało Marcela.

Gdy się zbierali był już dość wstawiony, choć jeszcze nie pijany. Zamówili dwie taksówki, a Jacques obwieścił, że ich czwórka pojedzie razem, drugą taksówkę zostawiając dla Chrisa i Marcela. Blondyn zaś nie mógł się nadziwić jak bardzo są niedyskretni. Pokręciwszy ze zrezygnowaniem głową, chwycił dłoń Marcela zupełnie odruchowo i skierował kroki do pojazdu. Lekko zamyślony, właściwie zapomniał, że wciąż obejmuje długie palce. Gdy zaś już sobie to uświadomił, uznał, że tak przecież jest dobrze.

***

Ledwie wsiedli do samochodu, Laurie poruszyła temat, który zdecydowanie nurtował ich wszystkich.
– Kurwa, zaczynam mieć wątpliwości kto kogo zdradził, Chris pierdoli go spojrzeniem.
– Jezus, Laurie wyrażaj się. – April sięgnęła spojrzeniem sufitu, zaraz jednak uśmiechnęła się konspiracyjnie. – Myślicie, że ze sobą sypiają?
– Na pewno chcą ze sobą sypiać – odparł Jacques, z rozbawieniem zerkając na minę taksówkarza. Matthew miał nie lepszą i gdyby nie wrodzony takt, zapewne trzepnąłby wszystkich po głowach niczym małe dzieci, wtykające nosy w nieswoje sprawy.
– Cóż, Marcyś jest taki uroczy, może to dobrze. Im szybciej Chris kogoś znajdzie, tym lepiej dla niego.
– April, „Marcyś” nie ma zbyt dobrej opinii. – Z ust Jacquesa wydobyło się prychnięcie, gdy przypomniał sobie, jakie rzeczy słyszał o chłopaku. –Lepiej, żeby Chris chciał się tylko pocieszyć, a potem dał sobie z nim spokój
– Wszyscy wiemy, że Chris nie umie w jednorazowe przygody – mówiąc to Laurie westchnęła i pewnie chętnie posłuchałaby dalej o złej opinii Marcela, gdyby nie fakt, że zbliżali się do domu bractwa.

***

Kiedy masz urodziny? – Chris zerknął na Marcela z pytaniem w oczach, pamiętając treść liściku, który ten dołączył do prezentu. Wciąż nie puszczał dłoni chłopaka, zamiast tego przesunął po niej kciukiem, głęboko się przy tym wpatrując w ciemne oczęta. Miał okrutną ochotę go pocałować. I nie tylko pocałować. Zastanawiał się jak bardzo te zwierzęce instynkty będą dla niego zgubne w skutkach. Nie chciał robić czegoś, czego by później żałował. A jednocześnie nie mógł udawać, że w Marcelu nie ma czegoś, co pociąga go nie tylko fizycznie. Nie wiedzieć czemu, chciał go bliżej poznać. Miał wrażenie, że ten wiedział o nim więcej niż Chris o Marcelu i zachciał to zmienić. Krótkie pytanie mogło w tym pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 518
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Nie Lis 19, 2017 3:51 am

Marcel nie zdawał sobie wcale sprawy z tego, jak bardzo…odpowiadało mu to, że Chris nie zabierał swojej ręki. Mógł w spokoju trzymać ją, dyskretnie wpatrując się w chłopaka z rozmarzeniem.
Bał się, że mógłby…mógłby za bardzo polubić Chrisa.
Było to przecież najbardziej absurdalną rzeczą, na jaką mógłby się skazać. Przecież chłopak nigdy tak zupełnie mu nie wybaczy i będzie miał Marcelowi za złe to, że przespał się z tą przeklętą Lisą.

Jego baczne spojrzenie podążyło ku blondynowi, gdy ten się odezwał, pytając Pawlitzkiego o…datę jego urodzin.
Marcel natychmiast przypomniał sobie o treści liściku.
 – W Boże Narodzenie – odpowiedział, wspierając głowę na tapicerowanym wezgłowiu samochodowego fotela. – Nie dostawałem zbyt wielu prezentów – uśmiechnął się z przekąsem Marcel, krzywiąc się lekko i ściskając mocniej dłoń Chrisa.
Jego oczy patrzyły prosto w bladoniebieskie tęczówki Shae’a. Były na tyle hipnotyzujące, że oderwanie od nich wzroku sprawiłoby wielki kłopot.
Marcel nie próbował sie zatem temu przeciwstawiać, poddając się ich działaniu.
Nim się spostrzegł – jego usta opuściła cicha prośba, której brzmienie ścisnęło jego żołądek z siłą imadła.
 – Pocałuj mnie.

***

Wysiedli z taksówki, Marcel poprawił swój płaszcz na sobie i następnie – gdy wszyscy dołączyli do niego i Chrisa – ruszyli w stronę hałaśliwego budynku bractwa.

Marcel denerwował się nieco. Stresowały go tłumy nieznanych, wrogich zazwyczaj ludzi, którzy po alkoholu zupełnie nie obchodzą się delikatnie z nikim.
Przeczesał nerwowo włosy i postąpił krok za Chrisem, a potem kolejny i jeszcze jeden…tuż za Chrisem.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Nie Lis 19, 2017 4:18 am


Słysząc odpowiedź, mruknął tylko niewyraźne „ach...”, rozumiejąc już, co miał na myśli chłopak. Boże Narodzenie było wyjątkowym świętem. Wszystkim odbijało, świąteczna atmosfera opanowywała każde najmniejsze zakątki, a nawet studenci zamiast hucznie balować, spędzali czas w zaciszach swoich domów. Gdy Marcel dodał następne kilka słów, blondyn delikatnie zmarszczył brwi. Zawsze wydawało mu się, że dzieci mające urodziny w wigilię dostają tony prezentów. Marcel najwidoczniej do tych dzieci się nie zaliczał. Chris w moment zrozumiał, że za tymi kilkoma słowami, kryje się historia. Taka, która swą ponurością nie wpasowałaby się w obecny klimat.
A potem Marcel wysunął swoją cichą prośbę, patrząc prosto w niebieskie oczy Christophera. I jakże ten mógł nie ulec, gdy tak na niego patrzył? Nim się zorientował, jego usta przykrywały usta Marcela, chłonąc ich słodki smak.

Już gdy wysiedli ich uszu dosiągł hałas rytmicznej muzyki docierającej ze środka domu. Główna część imprezy odbywała się w piwnicy, gdzie można było zainstalować światła uv, jednak ludzi pełno było zarówno na wejściu do domu, w kuchni, salonie jak i na dworze. Gdy tylko wszedł, musiał zmierzyć się z salwą powitań i pijanych już ludzi. Śmiał się swobodnie, witając z każdym i z niektórymi zamienił kilka słów, trzymając wciąż w dłoni dłoń Marcela. Za nic w świecie nie chciał go dzisiaj spuścić z oczu. Idąc tak razem, dotarli do piwnicy, gdzie tłum wymalowanych ludzi bawił się w najlepsze. Chris uśmiechnął się widząc efekt, o jaki dokładnie mu chodziło. Pociągnął Marcela ze sobą tam, gdzie było stoisko z farbami. Odwracając się do chłopaka przodem, przyciągnął go mocniej do siebie, bez chwili wahania ściągając z niego górne odzienie. Przy tym zaglądał mu w oczy z tym niebezpiecznym uśmiechem mówiącym, że dziś już Marcel tego domu nie opuści.
Miały być białe – mruknął mu do ucha, chwytając za brzeg marcelowych spodni, za które to pociągnął go lekko, aż nie poczuł jego ciała na swoim własnym. Białe czy nie białe, najchętniej by je z niego po prostu zdarł. Odsuwając się już na bezpieczniejszą odległość, zamoczył palce w świecącej cieczy, bez krępacji przenosząc je zaraz na ciało chłopaka.  Wiedząc, że zaraz będzie musiał na chwilę zniknąć, by na scenie przywitać wszystkich obecnych, ochoczo korzystał z chwili, którą mógł w pełni poświęcić Marcelowi. Gdy już bowiem wszyscy odkryją, że pojawił się na przyjęciu, długo nie znajdą chwili, by pobyć tylko we dwoje. Przynajmniej dopóki Chris nie postanowi porwać go do własnej sypialni.
Sam również ściągnął golf, odkrywając swe pięknie zarysowane mięśnie.
Śmiało – przekrzyczał muzykę, ponaglająco patrząc w stronę farb i w tym samym czasie ze swobodnym uśmiechem kciukami przyozdobił twarz swego gościa honorowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   

Powrót do góry Go down
 
Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: