IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#51PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Lis 25, 2017 12:53 am

Nie miał pojęcia, jak skomentować...to, co się działo. Chris, jak gdyby nigdy nic, poprowadził go w stronę budynku, gdzie zaczęła się już impreza. I jakby zupełnie nie było to dziwne zatrzymywał się przy znajomych na krótką pogawędkę, nadal trzymając dłoń Marcela, który czuł się dziwnie na miejscu.

Ruszyli w kierunku piwnicy, gdzie bawiła się największa część imprezy. Kolorowe smugi na ciałach tańczących gości wyglądała nawet lepiej, niż można było się spodziewać. Chris osiągnął znakomity efekt. Ludziom na pewno musiało się to podobać. Można było wyczuć charakter imprezy z ogromną łatwością.

Oczy Marcela znów skupiły się na blondynie. Chłopak sięgnął do jego odzienia, pozbawiając go koszulki i pozostawiając go w samej białej bokserce.
Będą białe, jak się przebiorę… – odparł z delikatnym uśmiechem malującym się na ustach. Miał nadzieję, że nie będzie musiał na siebie wciskać tych białych i obcisłych jeansów, ale najwyraźniej…Chris nie miał zamiaru mu odpuścić.
Marcel miał teraz i tak gdzieś to, czy będą go pogrubiały.
Gdy zaś pierwsza smuga fluorescencyjnej farby przyozdobiła jego twarz, a ciało Shae’a pojawiło się na wyciągnięcie ręki Marcela – nie było na co zwlekać.
Dwudziestodwulatek nabrał na palec nieco farby i rozsmarował ją na twarzy i szyi blondyna, śledząc ruch swojej dłoni i zostawiany przez nią ślad na ciele chłopaka.
Robiło mu się niewiarygodnie gorąco w towarzystwie Chrisa.
Potrzebował szybko się czegoś napić.
No i oczywiście…przebrać.


Kilka minut później Marcel miał na sobie niewiarygodnie pedalskie białe jeansy. Chris z kolei zniknął, mówiąc, że niebawem wróci.
Marcel do tego czasu planował…pić, a poza tym także…pić więcej.
By jak najszybciej zrealizować swój plan – udał się po wysokoprocentowego drinka. Na imprezie urodzinowej przewodniczącego bractwa nie mogło zabraknąć prywatnego baru.

Pawlitzki zamówił swojego drinka i gdy już miał się usunąć w kąt, by wysączyć go w spokoju, ktoś go zatrzymał.
– Marcel! – usłyszał znajomy głos.
Brunet odwrócił się, by stanąć twarzą w twarz z tajemniczym jegomościem, który rozpoznał go w tym tłumie.
Okazał się nim być Sariel – kolega z roku Pawlitzkiego.
Sariel, cześć – odpowiedział Marcel, witając się z chłopakiem.
– Skąd się tu wziąłeś? Myślałem, że nie… – Sariel jednak szybko sobie przypomniał o tym pamiętnym dniu, gdy spróbował Marcela zaprosić na randkę. – Rozumiem. Więc…ty i Shae?
Marcel natychmiastowo zmarszczył brwi.
– Nie wiedziałem, że jest gejem.
Nie jest – powiedział natychmiast Pawlitzki. – I wcale nie jesteśmy razem. Po prostu się…znamy.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 648
Join date : 02/07/2015
Age : 23

#52PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Lis 25, 2017 1:52 am


Co on odpierdalał? Marcel poszedł się przebrać, zaś Chris miał chwilę na przemyślenia. Oczywiście dopiero po tym jak wygłosił mowę powitalną, jeszcze bardziej mobilizującą towarzystwo do zabawy i po tym, jak schował się przed ludźmi w kiblu. Chyba musiał ochłonąć. Zachowywał się tak, jakby trzymanie Marcela za rękę w ogóle, a już tym bardziej w towarzystwie, było normalne. Nie, kurwa, nie było. Dlaczego w ogóle uznał, że dobrym pomysłem może być kolejny pocałunek, albo jawne obmacywanie swoich półnagich ciał? Nie wypił przecież na tyle, by nie móc się kontrolować. Nie zamierzał wchodzić w żaden związek. Przelotne romanse też go nieszczególnie interesowały. Musiał wziąć się w garść.
Wziął głęboki wdech i pełen motywacji opuścił łazienkę, by po drodze przyjąć od kogoś drinka i skierować się w stronę parkietu. Był pewien, że da radę wytrwać w swoich zasadach i kierować się mózgiem, a nie mniej wyszukanymi narządami.
A potem zobaczył go w tych pierdolonych, białych, obcisłych spodniach.
– I po chuj się odzywałeś... – mruknął do siebie, krzywiąc się nieładnie, a przy tym nie omieszkał przejechać po całej długości nóg Marcela swym jasnym spojrzeniem. A było po czym przejeżdżać. Szczególnie, jeśli chodzi o górne partie.
Otrząsnął się dopiero, gdy uświadomił sobie, że tyłek Marcela podejrzanie energicznie się rusza, a to nasuwało wniosek, że tańczy. Zainteresowany, uniósł wzrok tak, by widzieć całą sylwetkę chłopaka, a nie tylko te wyeksponowane partie, zaś gdy już doszedł do wniosku, że faktycznie jest na parkiecie nie bez powodu, pomknął spojrzeniem do człowieka, z którym to się tak wyśmienicie bawił.
Pedał.
To była pierwsza myśl, która mu się nasunęła, gdy zobaczył chłopaka, którego... Tak, kojarzył go z wyglądu, w końcu miał przewspaniałą pamięć do twarzy. Ale nic właściwie o mężczyźnie nie wiedział. Cóż, wygląda na to, że Marcel nie radził sobie bez niego tak źle, jak mu się wcześniej wydawało.
Dokończył drinka, wziął jeszcze dwa i spokojnie podszedł z nimi do Marcela. Jako, że miał zajęte ręce, a zaszedł go od tyłu, swobodnie zbliżył swe usta do jego ucha, skutecznie zwracając na siebie uwagę bruneta.
– Mam coś dla ciebie. – Jako, że już zdobył dla siebie nieco marcelowej uwagi, przekazał w jego dłoń jednego z drinków. Na towarzysza Marcela spojrzał, jakby dopiero go zauważył i uraczył nań uprzejmym, powitalnym uśmiechem.
`– Skoro znalazłeś towarzystwo, znajdziemy się później – krzyczał, nachylając się nad Marcelem, tak by ten go usłyszał mimo całego zgiełku, który panował w pomieszczeniu. – Lecę pogadać z resztą gości, będę nad basenem – dodał i nie czekając na odpowiedź, skierował się do wyjścia z piwnicy.
Te spodnie były niebezpieczne, taktyczny odwrót wydawał się racjonalny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#53PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Lis 25, 2017 2:13 am

 – Skoro nie jesteście razem to pewnie nie masz nic przeciwko temu, żebym naszą rozmowę przeniósł na parkiet – stwierdził Sariel, uśmiechając się ładnie do Marcela.
Pawlitzki odpowiedział podobnie nieszkodliwym grymasem uprzejmości, a następnie dopił swojego drinka jednym, dużym łykiem i ruszył w kierunku parkietu wraz z Sarielem.

Nie rozmawiali za dużo, bo i warunki zbytnio nie sprzyjały. Zamiast tego tańczyli ze sobą, wymieniając się krótkimi uwagami, które sobie wykrzykiwali.
I pewnie Marcel mógłby tak przetańczyć w spokoju resztę piosenki, gdyby nie sylwetka pojawiająca sie niespodziewanie tuż za nim.
Wzrok Sariela był dziwny.
W następnej chwili okazało się też skąd wzięło się to napięcie w obliczu długowłosego.

Marcel odebrał od Chrisa drinka i nie zdołał się nawet do niego odezwać czy cokolwiek odpowiedzieć, a ten już pędził w innym kierunku.
Bycie Chrisem musiało być trudne, ale Marcel nawet sobie nie chciał wyobrażać…jak ciężko jest być z Chrisem.
Pawlitzki niemalże wzruszył ramionami na znak, że go nic wcale nie obchodzi i zabrał się za swojego drinka, już z mniejszym o wiele entuzjazmem podrygując do piosenki.
 – Wszystko w porządku? – krzyknął do niego Sariel, przybliżając się nieco.
Marcel skinął głową, dając znać, że wszystko jest dobrze.
Przecież…nie potrzebował Chrisa.


Marcel przedarł się gorączkowo przez tłum i wspiął się po schodach. Nawet nie zdołał dopić drinka, a już leciał za tym cholernym… Ugh.
Gdzie on jest?
Miał być przy basenie, ale Marcel nigdzie nie mógł go dostrzec.
W tej samej chwili sylwetka blondyna wyłoniła się z wody, wyszła na brzeg i roześmiana rzuciła kilka żartobliwych oskarżeń w kierunku ucieszonych towarzyszy.
Musieli wrzucić go do basenu.
Chłopak był mokry, a kosmyki wilgotnych włosów lepiły mu się do czoła.
Marcel poczuł nagle, że musi usiąść…

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 648
Join date : 02/07/2015
Age : 23

#54PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Lis 25, 2017 2:35 am


Oczywiście to nie tak, że obcisłe spodnie go przerosły. Skądże, bardzo doceniał jędrne pośladki Marcela pragnące przebić się przez opięty, cienki materiał. Zwyczajnie... Zwyczajnie przesiąkł nawykami. Przez lata doświadczeń i przez życie jakie musiał toczyć, Chris odruchowo doprowadzał jedynie do zapłonu, a sam wzrost płomieni zostawiał rozwojowi czasu. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że robił z Marcelem tyle ile powinien, by tylko go zainteresować i sprawić, że sam do niego przyjdzie. To weszło mu za bardzo w krew. Po prostu poszedł się bawić, choć to nie znaczyło, że o chłopaku zapomniał. Bynajmniej.
Wyszedł na zewnątrz, od razu skupiając na sobie zainteresowanie całej zebranej dziczy. Wino pomieszane ze słodkimi drinkami już całkiem nieźle dawało się we znaki, więc nie tyle udawał, co faktycznie dobrze się bawił. Na tyle dobrze, że nawet niespecjalnie stawiał opór, gdy czyjeś silne kończyny sprawiły, iż wylądował w wodzie. Wyłonił się na powierzchnię wybuchając nieszkodliwym śmiechem, choć pomimo niego nie zrezygnował z kilku gróźb rzuconych w stronę Jacquesa i jeszcze jednego kolesia, którego imienia nie mógł sobie teraz przypomnieć.
Z niezmiennym uśmiechem na twarzy, wymieszanym z politowaniem dla zachowania kumpli, wyszedł z basenu, odgarniając z twarzy przemoczone włosy. Jego bokserka nie zasłaniała teraz już nic, a spodnie... Cóż, spodnie wyglądały jak wątpliwej jakości legginsy, tylko trochę ciaśniejsze.
Nim zauważył Marcela, zdążył jeszcze przejść obok znajomych i równie mało wyszukanym podstępem wepchnąć ich obydwu do wody. Sam mało się przy tym z powrotem tam nie wwalił, ale na szczęście opanował sytuację. Niepowstrzymany śmiech, będący reakcją na kolejnych ludzi ochoczo już wskakujących do basenu, przyciszył dopiero, gdy ujrzał na horyzoncie znajomą twarz. Na swoją własną przybrał swobodny uśmiech i zbliżył się do chłopaka. Tu mogli porozmawiać zupełnie swobodnie, muzyka nie była tak głośna.
– Jak się bawisz? – przekrzywił lekko głowę, pogłębiając uśmiech, a przy tym niespiesznie ściągnął z siebie bokserkę, którą to wycisnął na boku. Zimna woda całkiem nieźle go orzeźwiła. Zatrzymał na Marcelu swe przenikliwe spojrzenie, które wcale z tym niewinnym, uprzejmym i ciepłym uśmiechem nie współgrało. – Chodź, pójdziemy do sypialni, muszę się przebrać. – Ruszył przodem, biorąc z barku pełną butelkę whisky. Unosząc dłoń z butelką wymownie, jeszcze raz obejrzał się na Marcela ponaglająco.
– Chyba, że wolisz poczekać? – Wątpił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#55PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Lis 25, 2017 2:57 am

Brwi Marcela powędrowały machinalnie do góry, gdy Chris zdjął z siebie bezceremonialnie  podkoszulkę. Pawlitzki zmusił się do odwrócenia wzroku od tego widoku, który tak jego oczy przyciągał.
Zupełnie prawie zapomniał, że chłopak w ogóle sie do niego odezwał i zadał jakiekolwiek pytanie.
 – Całkiem nieźle – udzielił odruchowej odpowiedzi. Tej samej frazy używać już dzisiaj musiał z trzeci raz… – Ale bez ciebie to nie to samo – dodał półżartem, uśmiechając się z niewielkim wymuszeniem, na tyle dobrze ukrytym, że nie sposób, by Chris to wychwycił.
I wtedy właśnie poczuł na sobie to przenikające spojrzenie bladych tęczówek.
Od razu pożałował decyzji o założeniu na siebie tak ciasnych spodni.
Propozycja Chrisa wcale nie poprawiła jego sytuacji.

W ślad za Shae’em udał się w kierunku wyznaczonym przez chłopaka.
Marcel modlił się o to, żeby nikt nie pomyślał sobie o tym, jak to wygląda… Sprawi to bowiem, że i on zacznie o tym myśleć.
Minęło kilka sekund nim uświadomił sobie, że poległ.
Mógł tylko skupić się na liczeniu stopni i kroków, które pokonał w drodze do sypialni Chrisa.


Zamknął za nimi drzwi i obserwował jak blondyn poczyna grzebać w swojej szafie w poszukiwaniu białych ubrań na zmianę.
Marcel mógł jedynie oprzeć się o ścianę i skupić się na tym, jak nie myśleć o wszystkim, o czym nie powinien w tym samym czasie.
A o czym myślał?
Myślał o tym, jak przyjemnie byłoby powtórzyć to, co się wydarzyło wtedy w klubie, gdy ledwo się znali.
Marcel miał wtedy wrażenie, że zupełnie się to wówczas nie liczyło.  
Czuł się zupełnie tak, jakby dla Chrisa nie istniało nic poza nim.
Ile by dał, by poczuć to jeszcze raz…
Nie poznawał sam siebie. Nie miał zupełnie nad tym kontroli.
Zaprowadziłeś mnie do sypialni i naprawdę masz zamiar się po prostu przy mnie przebrać? – spytał, posyłając Chrisowi uśmiech i wbijając w niego nieco wygłodniałe spojrzenie.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 648
Join date : 02/07/2015
Age : 23

#56PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Lis 25, 2017 3:24 am


Szedł przodem nieustannie mając w głowie obraz tego jak to wygląda. Bo tak dokładnie miało to wyglądać. Żaden normalny facet nie zaprasza drugiej osoby w środku imprezy do swojej sypialni, dzierżąc butelkę whisky, po to, żeby porozmawiać. Christian zrobił to jednak bez jakiegokolwiek namysłu. I tak musiał się przebrać, a że akurat Marcel był obok i nie chciał go zostawiać to... Tak kurwa.
Po prostu chciał go rzucić na łóżko i pieprzyć przez resztę nocy.
Poruszywszy z westchnięciem brwiami w reakcji na własne, jakże sprzeczne myśli, otworzył drzwi do sypialni. Gdy Marcel przekroczył próg ciemnego pokoju, blondyn zamknął drzwi na klucz, by nikt im nie przeszkadzał. Wcisnął włącznik odpowiedzialny za kilka mniejszych światełek rozłożonych po pokoju, po to tylko, by dawały jakiekolwiek, przyćmione lekko światło. Pilotem włączył playlistę bardziej adekwatną do sytuacji, niż to, co leciało na dole. Nie mówiąc nic, odłożył butelkę na ladę, samemu udając się do garderoby.
Nie po to, żeby się przebrać, choć tak pewnie sądził Marcel.
W garderobie miał swój pewien magiczny kącik z alkoholami na specjalne okazje. Ta okazja pewnie wyjątkowa nie była, ale Christian miał wyjątkowo nieuporządkowane emocje, więc to musiało wystarczyć. Pomimo, że przyniósł już whisky, do szklanek, które zgarnął z półki, nalał czegoś zgoła innego. Nalewając zielonego płynu do szklanek, słuchał Marcela. Nie tak się go piło, jednakże na odpowiednie rytuały przyjdzie z pewnością odpowiedniejszy czas.
Wciąż nieprzebrany, dzierżąc w dłoniach dwie lekko napełnione absyntem szklaneczki, wyszedł z garderoby. Na ustach nosił uśmiech niepodobny wcale do tych, które rzucał w stronę Marcela, nim przekroczyli próg sypialni.
– Ktoś jest niecierpliwy, hmmm? – Czy to przez rosnące napięcie, czy przez ostry smak alkoholu, jego głos wydawał się bardziej szorstki niż zwykle, a słowa przypominały mrukliwą zachętę do oddania każdego zakątka swojej duszy szatanowi.
Podszedł do Marcela, wręczając mu mocny trunek, słynący z tego, że jest dość skutecznym afrodyzjakiem. Żaden z nich afrodyzjaków nie potrzebował, jednak... Absynt wydawał się adekwatny. Upił część, zapijając to świeżo otwartym whisky, które przed chwilą przyniósł.
A potem nie potrafił się dłużej wstrzymywać.
Popchnął chłopaka delikatnie, a gdy tylko zgrabne ciało opadło na łóżko, zawisnął nad nim, wpijając się mocno w gorzko-słodkie, pełne usta. Swoją wilgotną wciąż dłoń wplótł w ciemne włosy, podczas, gdy jego własne moczyły przestrzeń wokół nich i samego Marcela. Mokre ciuchy wciąż nie dawały o sobie zapomnieć, jednak to w ogóle już Chrisa nie obchodziło. Całował go tak, jakby świat poza nimi nie istniał. Kolano Chrisa świadomie zabłądziło między jego nogi, delikatnie, ale stanowczo je rozchylając. W tym momencie w zupełności nie wydawał się niezdecydowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#57PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Lis 25, 2017 3:57 am

Niecierpliwy? W rzeczy samej. Marcel był bardzo zniecierpliwiony. Do tego jeszcze nie wiedział, jak sięgnąć po to, czego tak bardzo pragnął.
Przecież doskonale wiedział, że Chris…znów jest pijany i plecie głupoty. W dodatku Chris nie należał do ludzi, którzy sypiają z kimkolwiek bez zobowiązań, a kim innym był dla niego Marcel, jak tylko niezobowiązującą znajomością?
Znali się nieco około tygodnia, a łączyło ich w głównej mierze tylko to, z kim sypiali.
Skąd zatem to napięcie? Czy to możliwe, by brało się jedynie z zainteresowania sobą nawzajem jedynie pod względem fizycznym?
I jeszcze ta muzyka...

Przyjął od chłopaka naczynie, wbijając w nie bardzo zdeterminowane do tego, by nie patrzeć na Chrisa spojrzenie. Wstydził się tego, co mógł przez nie przekazać Shae’owi, jak głeboko ukryte pragnienia obnażyć.
Marcel upił absyntu ze szklanki, a widząc, że Chris po tym, jak zrobił to samo popił to whisky…miał ochotę przewrócić oczyma. To nigdy nie był dobry pomysł.
Nie miał jednak okazji nadmienić swoich wątpliwości chłopakowi bowiem, gdy tylko odłożył pustą szklankę na szafkę – jego ciało zostało niespodziewanie popchnięte na miękki materac łóżka.
Ekscytacja w jednej chwili wezbrała w nim. Nie było już od tego odwrotu.
Odwzajemnił pocałunek, który nastąpił w następnej chwili, z ogromnym zaangażowaniem i pragnieniem.

Wypuścił głośno powietrze nosem, gdy poczuł obecność kolana Chrisa w strategicznym miejscu.
Marcel nie wiedział co począć z jakimikolwiek własnymi kończynami.
Jego dłoń podążyła do karku chłopaka, by przycisnąć go jeszcze bardziej do siebie i uniemożliwić ucieczkę.
Nogi same ustąpiły, rozchylając się na rozkaz Chrisa.
Pawlitzki nie byłby z siebie dumny…gdyby jeszcze był tu obecny.
Zabawne było to, jak działał na niego jeden, całkiem przystojny facet. Jeszcze dwa tygodnie temu Marcel nie posądziłby siebie o bycie tak naiwnym i niewyżytym, ale jak widać…wiele może się zmienić, gdy weźmie się pod uwagę odpowiednie okoliczności i jeszcze bardziej odpowiednich ludzi.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 648
Join date : 02/07/2015
Age : 23

#58PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Lis 25, 2017 7:31 pm


April z troską i zmartwieniem wypisanymi na twarzy patrzyła na drzwi, w których właśnie zniknął Chris i jego nowy... ktoś. Spojrzała z pytaniem wypisanym w oczach na Laurie. Kolorowowłosa westchnęła, wiedząc dokładnie o czym myśli przyjaciółka.
– Tylko udaje, że wszystko w porządku. Typowy Chris. – Wzruszyła ramionami wzdychając ciężko.
– Mhm... Myślisz, że to przez sytuację z Lisą?
– Nie wiem, może. Butelka whisky wygląda na coś więcej niż tylko sytuacja z Lisą. – April pokiwała głową ze zrozumieniem i zgodą. Chris nie pijał mocnych alkoholi, a w przeciągu tego tygodnia już drugi raz widziała, jak uracza się złotym płynem. Martwiła się, wiedząc, że do mężczyzny ciężko jest dotrzeć, a wyciągnięcie od niego z czym się boryka, może zająć koszmarnie dużo czasu. Albo skończyć się porażką. Wiedziała na pewno, że Chris musiał bić się ze swoimi myślami i zwyczajnie wpaść w jakiś dołek. Zabawne, że gdyby nie znała jego nawyków, nie miałaby o niczym pojęcia.

***

Marcel niesamowicie go podniecał. Jego ciało, westchnięcia, zachowanie, to jak go do siebie zapraszał, to wszystko przyprawiało go o gorączkę. Zjeżdżał swymi zachłannymi ustami na szyję, podwijając jednocześnie koszulkę chłopaka, by pieścić jego domagające się uwagi sutki. Spijał z zaznaczonych obojczyków krople wody, które skapywały z jego własnych włosów. Tak bardzo go pragnął. A jednocześnie czuł jakiś dyskomfort. Z tyłu głowy wciąż czaiła się ta jedna, niewygodna myśl. Robił to, by zająć czymś swoją głowę. Chciał wykorzystać Marcela tylko do poprawienia sobie nastroju. Nie znał chłopaka, nie czuł nic do niego, wszystko co do tej pory robił ewidentnie miało na celu uwiedzenie go. Gdy zdał sobie z tego sprawę, poczuł się jakby ktoś wylał na niego kubeł zimnej wody.
– Kurwa. – Zatrzymał swe usta w połowie drogi do marcelowego rozporka i uniósł się na dłoniach, by z ciężkim westchnięciem spojrzeć w ciemne oczy. Wbrew powszechnie panującej opinii o pedałach, on po prostu nie potrafił tak przedmiotowo traktować ludzi. Jeśli nie angażował się emocjonalnie, zwykły seks był dla niego... Czymś wybrakowanym. – Przepraszam. Nie umiem traktować ludzi jak dziwki, a że nic nas nie łączy... – odkaszlnął, wiedząc jak chujowo to wszystko brzmi. Zszedł z Marcela, stając na nogi .
– Chyba jednak próbowałem się pocieszyć – mruknął pod nosem, choć pierwotnie miało to zostać w strefie jego myśli. – To było podłe, wybacz – rzucił w stronę chłopaka, by nie patrząc na niego dłużej, opuścić własny pokój z poczuciem bycia żałosnym kutasem. Od razu skierował się do baru, biorąc kolejne whisky. Nawet się nie przebrał. Kurwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#59PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Wto Cze 19, 2018 2:09 am

 – Kurwa – wyszeptały usta Marcela, gdy drzwi za Chrisem się zamknęły.
Chłopak przymknął oczy, nadal nie poruszając ciałem i leżąc w takiej samej pozycji, w jakiej go zostawił Chris.
Ile razy jeszcze mu to zrobi, zanim zrozumie?
Paradoksalnie – na wargi Marcela wtoczył się zadowolony uśmiech.
Owszem, był pełen pożałowania dla siebie w tym momencie, ale…był również zadowolony.
Przynajmniej tym razem byli jak najbardziej zgodni z Chrisem.
 – Niech cię szlag, Shae.

***

Po około pół godzinie, gdy Marcelowi udało się ochłonąć, do pokoju wparowały przyjaciółki Chrisa, które poznał nieco wcześniej dzisiejszego wieczoru. Na widok nieco sponiewieranego chłopaka uśmiechnęły się do niego, emanując współczuciem.
Pawlitzki jednak nie wyniósł się z pokoju na ich widok, a one nie zostawiły go samego. Zamiast tego uznali, że to świetny pomysł zwinąć sobie jointa i wypalić go przy oknie sypialni Chrisa.
Dzielenie się zielskiem znacznie zbliżało ludzi i nim się zorientowali – gawędzili sobie, wesoło śmiejąc się.
Wszystko było w porządku i Marcelowi nawet ulżyło, że wreszcie przestanie zadręczać się faktem, że nie ma pojęcia w rzeczywistości…co dalej z Chrisem.
Jego myśli teraz wirowały w zupełnie innym kierunku…do czasu.

 – Marcyś – odezwała się April, biorąc łyka swojego drinka i wbijając w chłopaka nieco zdekoncentrowane spojrzenie. – A…ty pieprzyłeś się z Lisą czy z Chrisem? – wykrztusiła pijanym tonem i zaśmiała się wesoło na swój żart.
Druga z nich – Laurie – zmieszała się lekko, słysząc nawiązanie do swoich wcześniejszych słów.
 – Już, April…Chyba wystarczy ci alkoholu. – Dziewczyna sięgnęła po drinka przyjaciółki, ale ta oburzona odsunęła ów poza jej zasięg.
 – Przecież sama mówiłaś, że tak to wygląda – jęknęła dziewczyna, marszcząc brwi ze zdenerwowaniem i nieobecnym wzrokiem spoglądając na Laurie.
Laurie zerknęła na Marcela z pewnym zmieszaniem.
 – Spałem z Lisą, a nie z Chrisem. Pewnie gdybym go wtedy poznał od tej lepszej strony to by mi nie przeszło przez myśl, żeby pozwolić jej na to, żeby go ze mną zdradziła – powiedział, tracąc do końca humor.
April musiało zrobić się na ten widok nieco przykro, bo umilkła i zrobiła minę, jakby żałowała swoich słów.
A Marcel…też żałował pewnych rzeczy.
 – Lubię go – wymruczał w ciemność za oknem.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 648
Join date : 02/07/2015
Age : 23

#60PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Cze 23, 2018 12:42 am


Obrał drogę na basen i to tam znalazł względnie mało oblegane miejsce, gdzie mógł przysiąść na trawie i gwałtownie pozbawić butelkę zakrętki, która jako jedyna przeszkadzała mu jeszcze w posmakowaniu kuszącego swym działaniem, złotego płynu. Czuł się okropnie i nawet nie wiedział jakie określenie było by tu dobre. Zażenowanie? Na pewno. Ale nie tylko. Było mu źle z samym sobą, za to niezdecydowanie, za źle podejmowane decyzje i za samotność, która jak się okazało, dotyczyła go nawet mimo wszystkich znajomych, a jej świadomość uderzała w niego nawet teraz, gdy widział jak masa ludzi wybornie bawi się w obrębach „jego” domu. Strata Lisy wpłynęła na niego dużo bardziej, niż mógłby przypuszczać.
Jak się okazało, nie tylko oporna zakrętka chciała powstrzymać Chrisa od pogrążenia smutków w kolejnej dawce alkoholu. Zmarszczył z niezadowoleniem brwi, unosząc spojrzenie na ciemnowłosego, który pojawił się niewiadomo skąd i – Chris mógłby przysiąc, że mu się nie wydało – przed chwilą wyrwał ledwie otwartą butelkę z dłoni blondyna.
– Co ty wyprawiasz? – Matthew kręcąc krótko głową, zamaszyście opadł na ziemię obok Christiana, odkładając nienaruszoną butelkę nieco na bok.
Chirstopher w zasadzie nie wiedział, co robi. Już znalazł się w bardzo złym stanie, a chciał doprowadzić się do takiego, by jutro niczego nie pamiętać. Wiedział, że to nie jest żadne wyjście. Chyba... Przechodził właśnie przez gorsze chwile. Matt patrzył na chłopaka z tym swoim niewiele mówiącym wyrazem twarzy, a blondyn nie pozostawał mu dłużny, zaglądając w jasne oczy bez większych emocji zapowiadających jakiekolwiek wyznania. Poddał się w końcu pod naporem tego spojrzenia. Zawsze się poddawał. Chris, gdy poznał Matthew okropnie na niego leciał i pewnie gdyby nie to, że faceta w żadnym stopniu nie można było posądzić o gejostwo, do tej pory zastanawiałby się jak to spojrzenie zmienia się pod naporem czyjegoś dotyku.
Wzruszył ramionami bez zaangażowania.
– Sam nie wiem. – Sięgnął po fajka podsuniętego mu przez przyjaciela i westchnął, czując jak alkohol coraz mocniej uderza mu do głowy. Miał nadzieje, że zapijanie absyntu whisky będzie ostatnim jego błędem dzisiejszego wieczoru. – Nie wiem co mam zrobić.
– Upijanie się w trupa nie pomoże ci znaleźć odpowiedzi. – Chris smutnym westchnięciem przyznał mu rację, a zaciągnąwszy się głęboko, słuchał dalej przyjemnie szorstkiego głosu mężczyzny. – Jacques mówił, że poszedłeś się przebrać – spojrzał wymownie na przemoczone ubrania Chrisa, ten zaś tylko uśmiechnął się niewesoło. – Zostawiłeś go tam?
– Ta... – agresywnie wypuścił powietrze, niespokojnie przejeżdżając dłonią po skręconych, wilgotnych jeszcze włosach. – Jeszcze niecały tydzień temu byłem tam z Lisą, to byłoby...
– Nie w twoim stylu. – Matthew uśmiechnął się pobłażliwie i wstał, dopalając fajka. – Chodź, wytańczysz to ustrojstwo. – Choć nie miał specjalnej ochoty, nie trzeba było go dwa razy namawiać. Bez trudu znaleźli sobie partnerki i ruszyli na parkiet. Matt miał rację, Chris miał urodziny i zamiast poddać się pijackim emocjom, powinien się zwyczajnie dobrze bawić. Uznał, że Marcel nie chciałby go teraz widzieć, więc nawet nie myślał, by go szukać. Był dużym chłopcem. Teraz pewnie rozzłoszczonym dużym chłopcem. W każdym razie, poradzi sobie przecież.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#61PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Cze 23, 2018 7:15 pm

Minęło trochę czasu, a Marcel zrobił się senny. Nie miał pojęcia czy Chris chciał go oglądać po tym, co się wydarzyło.
Miał wrażenie, że być może wolałby uniknąć spotkania z Pawlitzkim. Zwłaszcza, że gdy Marcel targany wątpliwościami, poddał się pragnieniu i zszedł na dół, gdzie odbywała się impreza – zobaczył, że Chris całkiem dobrze sobie radzi i nie wygląda na stęsknionego.
Marcel nie widział zresztą w tym nic złego. W końcu były urodziny Chrisa i ten zasługiwał na to, by choć raz się porządnie zabawić.
Szkoda, że Marcel nie mógł w tym uczestniczyć…

Pawlitzki przebrał się pospiesznie i znalazł się przy drzwiach wyjściowych, by zmyć się z imprezy zanim podejmie jakąś głupią decyzję.
Właśnie zakładał buty, gdy spostrzegł kątem oka gawędzących nieopodal Sariela i Jaquesa. Wyglądali na prawie całkowicie trzeźwych. W ich dłoniach tkwiły puste szklani po drinkach.

Marcel przyglądał im się przez chwilę, zastanawiając się nad tym czy jego umysł i ciało tak samo zareagowałoby na któregokolwiek z nich, a może tylko Chris miał w sobie coś, co sprawiało, że Marcel zachowywał się jak dureń?
Po dłuższej chwili wpatrywania się doszedł do wniosku, że absolutnie nic w nich nie widzi. Za to…oni spojrzeli w jego stronę i przyłapali chłopaka na przyglądaniu się im.
 – Idziesz już? – spytał Jacques, podchodząc bliżej do bruneta. – Zawołać…?
 – Nie – przerwał mu w połowie pytania Marcel i uśmiechnął się delikatnie, łagodząc swoje zachowanie. – Nie trzeba. Trafię do domu – dodał.
 – Odprowadzę cię. – Tym razem odezwał się Sariel, a Pawlitzki powstrzymał się w porę przed przewróceniem oczyma.
Ile razy jeszcze muszę mu dać znać, że nie jestem zainteresowany nim się w końcu odczepi?” – zastanawiał się.
Ale nie odmówił.

Kilka chwil później pożegnał się z Jacquesem i mijającą ich Laurie, a następnie razem z Sarielem przeszedł przez drzwi i ruszył w kierunku metra.
Dzisiejszy wieczór nie był kompletną porażką, ale mógłby być zdecydowanie milszy, gdyby nie fakt, że Marcel…cóż, był sobą.

***

Jacques spojrzał na swoją pustą szklankę i ruszył w kierunku baru, by ją napełnić jakimś niskoprocentowym drinkiem.
Postawił naczynie na blacie i oparł się o ów. Niespodziewanie tuż obok niego zjawił się Chris, nieźle pijany.
Jego przyjaciel wyraźnie szukał czegoś wzrokiem. A może kogoś?
 – Gdybyś szukał swojego chłopaka to już wyszedł – powiedział, nachylając się do Shae’a. Ten wydał się zaskoczony jego nagłym pojawieniem się, ale nie skupił się na tym na długo.
Bardziej chyba zaskoczyły go słowa Jacquesa.
 – Wyszedł z kolegą z roku. Takim długowłosym.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 648
Join date : 02/07/2015
Age : 23

#62PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Cze 23, 2018 7:45 pm

Chris bardzo się starał, aby w dobrej zabawie nie przeszkadzały mu natrętne myśli o osobniku pozostawionym dłuższy czas temu we własnej sypialni. Ku jego wielkiej frustracji, na staraniach się skończyło. Udawał, że jego myśli wcale nie uciekają w stronę pierwszego piętra i pokoju, który tam się znajdował, a jego nogi nie odwracają się podświadomie ku schodom prowadzącym do wyjścia z piwnicy. Bił się tak ze sobą bardzo długi czas, nie schodząc z parkietu, by tak jak powiedział Matt – wytańczyć wszystkie wypite procenty. Jak się okazało, taniec nie sprawiał, że był bardziej trzeźwy, ale wierzył, że już nie będzie gorzej.
Nie wiedział ile czasu mogło minąć, gdy w końcu przestał walczyć z własnymi myślami, niepokojem i wyrzutami. Osobiście go tutaj zaprosił, wiedząc, że nie zna zbyt wielu osób i nie jest raczej typem z nastawieniem społecznie pozytywnym. Poniekąd obiecał, że się nim zajmie, a tym czasem od przeszło godziny, czy dwóch, nawet nie próbował sprawdzić, jak chłopak poradził sobie z tym nieprzyjemnym, nagłym odrzuceniem go przez Christiana. Blondyn wiedział, że nie uspokoi się, póki nie porozmawia z chłopakiem tak jak powinien to zrobić ostatnio. Powinien również przeprosić, nietakt jakim się wykazał wydawał się bardziej nie na miejscu niż to, do czego próbował doprowadzić te kilka godzin temu w swojej sypialni.
Wpierw rozejrzał się po parkiecie, jednakże nigdzie nie dostrzegł znajomej, przystojnej twarzy. Nim jednak skierował się na górę, podszedł do baru, mając nadzieję, że stojący przy nim przyjaciel widział może Marcela w niedalekim odstępie czasu. Jak się okazało, Chris trafił dobrze, tylko...
Jak to, wyszedł?
– Dawno? – wybąknął tylko, nie wiedząc nawet skąd wzięło się to całe zdziwienie i nagła adrenalina oraz chęć natychmiastowego zawrócenia chłopaka.
– Nie, jakąś chwilę temu. – Chris nie myśląc wiele i nie czekając na więcej informacji, czym prędzej pognał w stronę schodów, a potem, nie zważając na nic, obrał drogę prowadzącą do domu bruneta, mając wielką nadzieję, że ten nie postanowił spontanicznie odwiedzić swojego kolegi z roku.
Biegnąc tak szybko, na ile pozwalała mu obecna kondycja, wyciągnął telefon, w pierwszym odruchu chcąc zatrzymać chłopaka, w następnej jednak chwili uświadomił sobie, że nawet nie ma jego numeru.
– Kurwa – syknął pod nosem, czując się jak idiota, gdy tak biegł, prawie wpadając na krzaki i uliczne latarnie. Na dobrą sprawę nawet nie wiedział, czy ma jeszcze szansę dogonić chłopaka i czy w dobrą stronę kieruje swoje mało eleganckie kroki. Gdy już zaczął tracić nadzieję, na horyzoncie dostrzegł dwie sylwetki i choć nie był pewien, czy to właśnie ten, którego szukał, zachrypniętym mocno głosem wykrzyczał jego imię.
– Marcel! – krzyknął drugi raz myśląc, że za pierwszym chłopak nie dosłyszał. I gdy długie nogi zatrzymały się, a Chris był już pewien, że to właśnie jego piękną buźkę ma przed sobą, wykrzesał jeszcze trochę sił, by dobiec do chłopaka, aż w końcu zatrzymał się, kładąc dłonie na udach i nierówno łapiąc oddech. Och, jak dobrze, że miał dobrą kondycję, inaczej już by się tu położył, nie wspominając nawet, że za żadne skarby by go nie dogonił. „Chwilę temu” ta? Gówno prawda.
– Możemy – odkaszlnął, próbując uspokoić drażniący gardło, szybki oddech – porozmawiać? – Uniósł na bruneta swe bladoniebieskie tęczówki, wciąż trwając w pozycji, która miała mu pomóc w skutecznym uspokajaniu tętna.
– Wyszedłeś bez pożegnania – zauważył, niespokojnie odgarniając z czoła przydługie blond loczki, usilnie wchodzące w przeszklone z winy wiatru oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#63PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Cze 23, 2018 8:14 pm

 – Zazdroszczę ci tej fuchy w Narodowej… – wymruczał Sariel, spoglądając w bok na zamyślonego Marcela. Coś wyraźnie go trapiło i Sariel widział to choć wcale nie znał Marcela szczególnie dobrze. Właściwie…znałby go lepiej gdyby tylko chłopak mu na to pozwolił.

 – To nic takiego – odpowiedział mu Pawlitzki, nawet nie zerkając na niego kątem oka i raczej nieobecnie wpatrując się przed siebie.
 – Chcesz o czymś porozmawiać? Coś nie tak? – spytał ciszej Sariel i zatrzymał się.
Chwilę później Marcel również stanął w miejscu, a spoglądając na Sariela – wzruszył ramionami.
 – To nic…
 – Przysięgam, że jak powiesz znowu, że „to nic takiego” to cię wrzucę pod rozpędzone metro – sarknął długowłosy, ale od razu odchrząknął i spróbował się uśmiechnąć. – Wiem, Marcel, że nie chcesz się ze mną spotykać, ale pozwól mi przynajmniej na przyjaźń z tobą.
Marcel zamrugał kilkakrotnie z pewnym zdziwieniem, które wzbudziły gniewne nieco słowa jego łagodnego znajomego.
Znali się już trochę czasu, a on nawet nigdy nie wyjaśnił mu ani z nim nie porozmawiał o tym, że nie mogą się spotykać.
Marcel był…okropnie ślepy i arogancki.

 – Przepraszam – odezwał się w końcu Pawlitzki i podszedł bliżej do Sariela. – Jestem chujem – powiedział, uśmiechając się szczerze i przepraszająco. – Zacznijmy od początku.
Sariel odwzajemnił pozytywny grymas i skinął chłopakowi głową. Jego ciemne oczy wpatrywały się uważnie w ładne oblicze Marcela.
Sariel mógł być w nim zadurzony, ale nie był idiotą. Wiedział, że już za późno.

Nie mieli już szansy zamienić kolejnych słów, bowiem usłyszeli jak ktoś wykrzykuje za nimi imię Pawlitzkiego, który gwałtownie zwrócił swoje oczy w stronę, z której dobiegało wołanie.
Na jego twarzy pojawiły się kolejno zdezorientowanie, szok, niedowierzanie i…szczęście.

***

Marcel poczekał aż Chris do niego dobiegnie, robiąc jedynie kilka kroków w jego kierunku.
Wpatrywał się w niego z lekko rozchylonymi ze zdziwienia ustami.
Czy Chris…właśnie po niego wybiegł z własnej imprezy urodzinowej?

Im dłużej brązowe oczy lustrowały pochyloną sylwetkę Shae’a, tym większą pustkę miał w głowie i tym mocniej biło mu serce w klatce piersiowej.
Jak on to robił?
Co miał powiedzieć? Przeprosić? Zawrócić?

Marcel zupełnie zapomniał, że pod jego adresem zostało zadane pytanie, ale w gruncie rzeczy…nawet nie umiałby z siebie wykrztusić na nie odpowiedzi.
Czy chociażby jakichkolwiek informacji na temat tego, dlaczego wyszedł i jak się czuł.
Wiedział tylko, że jeżeli zaraz czegoś nie zrobi – eksploduje.
Dlatego, gdy Chris się wreszcie wyprostował i złapał oddech – Marcel bez uprzedzenia skrócił między nimi odległość i dotarł do ust chłopaka swoimi własnymi. Z żałosnym utęsknieniem wpił się w jego wargi i nie miał ochoty zastanawiać się nad tym czy to, co robił…było w porządku.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 648
Join date : 02/07/2015
Age : 23

#64PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Cze 23, 2018 8:35 pm

Choć przysiąc by mógł, że na twarzy Marcela wyraźnie dostrzegł pozytywne emocje, gdy chłopak tak milczał, Chris zaczął czuć się mocno niekomfortowo. Szaleńczy bieg otrzeźwił nieco chłopaka i teraz, gdy Marcel dał mu moment na zastanowienie się nad własnymi czynami, Christopher zaczynał żałować, że tak bardzo dał się unieść niezrozumiałym emocjom. Może popełnił błąd? Może Marcel był tak rozzłoszczony, że wcale nie chciał, by Chris go zatrzymywał, albo upodobał sobie mocniej towarzystwo kolegi, który teraz w milczeniu stał i z lekką może niepewnością ich obserwował. Wyprostował się, myśląc nad tym, co teraz. Powinien nalegać, ponaglić go do odpowiedzi? O czym w ogóle chciał porozmawiać?
I gdy już myślał o szepnięciu bezradnego „może innym razem” i zawróceniu do domu, Marcel zrobił coś, czego blondyn w ogóle nie się nie spodziewał. Wpierw lekko zszokowany nie zrobił nic, gdy jednak zrozumiał co się dzieje, jego mięśnie samoistnie się rozluźniły, a ręce kierowane odruchem ułożyły się na wąskiej talii. Przymknął oczy, zupełnie uspokajając nerwy. Gdzieś przemknęła mu myśl o tym, że znów popełnia swego rodzaju błąd. Może nie powinien po niego wybiegać... W ten sposób pokazywał jakoby mu zależało, jakby chciał może czegoś więcej, a przecież... Christian nie miał pojęcia czego chciał, choć wiedział, że nie związku. Czy robił brunetowi niepotrzebne nadzieje?
To nie był dobry moment na rozmyślanie o tym, więc Chris szybko owe myśli odrzucił.
Chwilę tak trwali, blisko siebie, ze złączonymi tęsknie ustami, w końcu jednak Shae lekko się odsunął, przypominając sobie o obecności jeszcze jednej osoby. Choć nieobce było mu pojęcie zazdrości i choć spojrzenie, jakie Sariel posyłał zawsze Marcelowi, dziwnie mu doskwierało, nie był na tyle prymitywnym człowiekiem, by napawać się nieprzyjemnymi uczuciami, z jakimi musiał mierzyć się teraz mężczyzna. Wyjrzał nad ramieniem Marcela, odsuwając się jeszcze bardziej.
– Wybacz, ale będę zmuszony go porwać – odparł bez cienia złośliwości, posyłając chłopakowi iście przepraszające spojrzenie, w tym samym momencie również ujął dłoń bruneta w swą własną i tym razem zwrócił wzrok już na niego.
– Wrócisz ze mną? Porozmawiamy po drodze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#65PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Cze 23, 2018 9:12 pm

Marcel poczuł się idiotycznie, gdy tylko przypomniał sobie słowa, które chwilę wcześniej wypowiedział pod adresem Sariela.
Przepraszał go za bycie…chujem, a kilkanaście sekund później na jego oczach całował się z człowiekiem, którego nawet nie powinien chcieć całować.
Był porażką…

Paląc się ze wstydu, zerknął w stronę Sariela, który stał nieruchomo kilka metrów dalej. Jego twarz nie wyrażała niczego i ten chłód przedostał się do serca Marcela, gasząc jego zapał i cucąc go niespodziewanie oraz mało delikatnie.
Jakim cudem mógł mieć w sobie tyle sprzecznych emocji? Było to chociaż zdrowe lub naturalne?

Pozwolił Chrisowi ująć swoją dłoń i odruchowo splótł ich palce.
Nie mógł odmówić tej propozycji rozmowy, więc jedynie pożegnał się szybko z Sarielem i powolnym, niepewnym krokiem ruszył w drogę powrotną do miejsca, z którego się wydostał jakiś czas temu.

Przeszli zaledwie parę metrów i Marcel wyplątał swoją dłoń z uścisku tej należącej do Shae’a.
Następnie zwrócił na niego swoje spojrzenie, które wcale nie wyrażało wściekłości, ale również i nie należało już do zakochanej nastolatki.
Marcelowi daleko był do ów, bo o ile jego serce i intencje względem Chrisa były czyste – cała reszta jego istnienia była zupełnie inna.
Przecież doskonale wiedział kim jest i jak to dalej powinno się potoczyć.

Odchrząknął delikatnie, krzyżując ramiona na klatce piersiowej i wbijając spojrzenie w ziemię.
 – Zanim zaczniesz… – Marcel zamilkł na chwilę, szukając odpowiedniego słowa. – …pieprzyć o tym, że to „nie jest w twoim stylu” i nie pójdziesz ze mną do łóżka z szacunku do mnie… – Chłopak znów przerwał, by podnieść wzrok na swojego towarzysza i sięgnąć płynnie po papierosa, którego odpalił równie zgrabnie. – …pozwól, że powiem ci iż nie wszystko kręci się wokół seksu. I właśnie dlatego jest mi tak…dziwnie z tobą, bo wydaje mi się, że jednocześnie nie chcesz traktować mnie jak dmuchanej lalki i jednocześnie wszystko do tego dąży.
Wywód Pawlitzkiego został zwieńczony strząśnięciem popiołu z papierosa.
Nie było to jednak wszystkim, co miał do powiedzenia chłopak.
 – Chcę cię poznać – mruknął, przyglądając się swojemu żarzącemu się fajkowi. – Ale ty nie masz ochoty poznać mnie i ci się zupełnie przy tym nie dziwię…

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 648
Join date : 02/07/2015
Age : 23

#66PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Cze 23, 2018 9:45 pm

Już widząc minę chłopaka zrozumiał, że nagły zryw pozytywnych emocji sprzed kilku chwil zdążył odejść w zapomnienie i dalej nie będzie już tak pięknie. Było to tym bardziej nieprzyjemne uczucie po tym, jak Chris zdążył się uspokoić i uwierzyć, że obejdzie się bez złości, wyrzutów, czy czegokolwiek z czym ciężej byłoby mu się mierzyć. Ale choć nie był zadowolony z obrotu spraw, w ciszy przyjął uderzające słowa Marcela, odczuwając nagły wstyd nimi wywołany. Było mu głupio, bo po jego pierwszych słowach poczuł się jak karcona nastolatka. Nigdy nie czuł się dobrze, gdy jego dobre intencje czy całkiem poważne słowa ktoś sprowadzał do „pieprzenia”. Ale to przecież normalne. I być może Marcel miał rację, Chris wiedział doskonale, że ostatnio zbyt mocno się miota między własnymi myślami, zamiarami i decyzjami, by móc wykonać jeden sensowny, konkretny ruch.
Widząc jak Marcel odpala papierosa, głęboko pożałował, że nie miał przy sobie już żadnych.
Chłopak mówił dalej, a Chris słuchał go z coraz bardziej narastającym zdziwieniem. Więc tak to wygląda? Przecież słowa chłopaka zupełnie mijały się z prawdą. Christopher wręcz uważał je za niesprawiedliwe. Jak mógł mieć do niego takie wyrzuty, gdy sekundę wcześniej z takim zaangażowaniem przyklejał się do ust Christophera? Gdy pierwszy zaciągnął ich do gej-klubu wiedząc jak to się zazwyczaj kończy, a potem wyciągnął na parkiet z oczywistym zamiarem. I to Christophersprowadzał wszystko do seksu? Zabawne, szczególnie dlatego, że przecież od tego zaczęła się ich znajomość. To Marcel był nie w tym łóżku co trzeba i to on prędzej wydawał się być tym, który nie przykłada wagi do poznania kogoś poprzez inne sposoby.
Chris zatrzymał się, marszcząc w zdenerwowaniu brwi.
– Wierzysz chociaż w to co mówisz? – zapytał dość oschłym tonem, wzdychając krótko i znów podjął dalszą drogę, starając się dopuścić do głosu własne myśli i pełen rozsądek, nie zaś alkohol, który wciąż szumnie krążył w jego krwi. – Nie zaprosiłem cię po to, żeby zaciągnąć cię do łóżka, Marcel. – Naprawdę przydałby mu się teraz papieros.
– W zasadzie nie wiem czego oczekujesz. Nie chcę sprowadzać niczego do samego seksu, nigdy nie interesowały mnie relacje oparte tylko na tym. Chcę cię poznać, ale jeśli masz jakiekolwiek większe oczekiwania... No cóż, sam doskonale powinieneś wiedzieć czemu to nie jest dobry moment. Po prostu... – Przystanął znów przymykając na chwilę oczy. Był tak niezdecydowany. Nie chciał go wykorzystać, ale nie chciał deklarować jakiejkolwiek trwalszej więzi, a jednocześnie chciał go dotykać, całować i nie pozwolić na uniemożliwienie rozwijania tej znajomości. Takie rozmowy zdecydowanie powinien przeprowadzać na trzeźwo.
– Za dużo myślę – odparł ze zrezygnowaniem, wzruszając ramionami. Zdawał sobie sprawę z tego, że wszystko niepotrzebnie komplikuje. – Nie chciałem, żebyś źle odebrał moje intencje. Naprawdę cię polubiłem i byłoby mi miło, gdybyś dał się gdzieś zaprosić. – Uśmiechnął się w ten piękny, ujmujący sposób, który zdawał się w sekundę zacierać jakiekolwiek złe wrażenie, czy nieprzemyślane, nietrafione czyny.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Nie Wrz 02, 2018 1:10 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#67PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sob Cze 23, 2018 10:13 pm

Patrząc na Chrisa Marcel musiał przyznać, że sam mógł wydawać się momentami hipokrytą. Był rozdarty między chęcią bycia jak najbliżej Chrisa i chęcią pozostania przyzwoitym człowiekiem, który jest stanie postępować racjonalnie.

Nie był wściekły na chłopaka i w ogóle nie czuł wobec niego żadnych negatywnych emocji, bo już jakiś czas doszedł przecież do wniosku, że…być może sypianie ze sobą nie jest najlepszym pomysłem, gdy interesuje was głębsza relacja nieoparta na seksie. A przecież tego właśnie Marcel chciał. Pytanie tylko…czy tego samego chciał Chris?

Marcel westchnął głośno i obrócił się wokół swojej osi, próbując zebrać myśli do kupy w obliczu słów Chrisa, które trafiły w samo, cholerne, sedno.
Był okropnym hipokrytą.
I aroganckim, małym dupkiem.
Więc nie skomentował tego, a jedynie posłał chłopakowi skrzywdzone spojrzenie.

Kolejne słowa wypowiedziane przez Shae'a również były niemniej trafione pod względem tego, jak skutecznie obalały jakiekolwiek mury argumentów postawione przez Marcela.
Chłopak mógł pomyśleć nad kolejnymi ale, ale…czy było mu to na rękę?
Pawlitzki choć raz powinien przełknąć dumę i zechcieć nie działać sobie samemu na przekór.

Z kolei to, co Chris powiedział na końcu sprawiło, że resztki marcelowego samozaparcia wyparowały w jednej, błyskawicznej chwili.

Jego ciemne oczy zwróciły się na blondyna, mierząc go zachowawczo wzrokiem i dopalając w zamyśleniu i zapatrzeniu papierosa.
W milczeniu Marcel sięgnął do kieszeni po paczkę papierosów, otworzył ją i podsunął ją Chrisowi, dając chłopakowi znać, że „spisał się”.
Nie uśmiechaj się tak do mnie, bo jeszcze ci uwierzę… – wymruczał, utrzymując maskę obojętności na twarzy przez następne dwie sekundy aż pękła, a na usta bruneta wpłynął cień radosnego grymasu.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 648
Join date : 02/07/2015
Age : 23

#68PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Nie Wrz 02, 2018 1:40 am

Ciężka atmosfera powoli stawała się przeszłością, a gdy Chris sięgnął po oferowanego papierosa patrząc jak na miękkie wargi Marcela wpływa piękny uśmiech, nie było już po niej nawet śladu.
– Na to liczę – mruknął, wznawiając drogę do willi i z utęsknieniem zaciągnął się dymem papierosowym. Jego dłoń nie sięgnęła już więcej w bok, by spleść palce z tymi bruneta. Chris za dużo myślał, to prawda, ale prawdą jest też, że miał do tego powód. Relacja, którą zaczynał rozwijać z Marcelem coraz bardziej przypominała nieprzyjemne deja vu. Wypierał te myśli, ale nie mógł wiecznie się oszukiwać; wiedział, jaki moment z przeszłości przypomina mu jego obecny stan.
Skupił się na dopalaniu fajka, odganiając nieproszone myśli.
Do posiadłości dotarli względnie szybko, choć Chris zdążył przemarznąć do cna. Wieczór nie był taki chłodny, ale przemoczone ubrania i włosy połączone z panicznym biegiem, a potem długim spacerem powrotnym bez żadnego okrycia, robiły swoje. Impreza nieco przycichła, ale ludzi wciąż nie brakowało, Christopher jednak nie miał ochoty jej kontynuować. Skierował się prosto do sypialni, zatrzymując się tylko na moment, gdy złapał spojrzenie zbierającego się do wyjścia Jacquesa trzymającego na rękach spitą do nieprzytomności April. Obok niego zataczała się Laurie zapewne żałując bycia przytomną w obliczu spojrzenia, jakie co chwilę posyłał jej Matthew.
– Widzę, że ci się udało. – Jacques wyszczerzył się widocznie zadowolony ze swojego małego kłamstewka, jakim był czas opuszczenia domu przez Marcela. Jego zadziwiony głos pokazywał, że nie wierzył, iż Chris zdoła dogonić chłopaka.
– Idziecie już? – Zignorował przesadną wesołość przyjaciela, wchodząc powoli schodek wyżej, jakby nie potrafił zbyt długo powstrzymywać się od chęci zostania samemu z Marcelem w swojej własnej sypialni.
– Taaaaa, April się już do niczego nie nadaje, a jej nadopiekuńczy brat ma mordercze zamiary względem Laurie, bo nie powstrzymała jej przed wzięciem piguły. Zostanie tu chwilę dłużej grozi katastrofą. Czyli urodziny jak zawsze udane. – Jakby na potwierdzenie słów Jacquesa, Matt znów posłał biednej Laurie pełne dezaprobaty spojrzenie, tak jakby ta była winna za nieodpowiedzialność jego siostry.
– Taksówka czeka – ponaglił Matt, kierując zaraz spojrzenie na blondyna. – Do jutra – rzucił, a gdy Chris tylko im odpowiedział, nie zwlekając już dłużej, zaciągnął Marcela do sypialni, której drzwi przekręcił kluczem. Pokój był w takim stanie, w jakim go uprzednio zostawił – muzyka wciąż grała, a wnętrze oświetlało przytłumione światło.
– Zdaje się, że obiecałeś mi masaż – mruknął zaczepnie, skupiając już całą swą uwagę na Marcelu, lecz zamiast przybliżyć się do niego i zrobić wszystko to, na co od dawna miał ochotę, ruszył w stronę łóżka, po drodze zdejmując z siebie koszulkę.
– Ten twój kolega... Chyba mnie nie lubi – zauważył luźno, pozbywając się niespiesznie również spodni, zupełnie tak jakby szykował się do spania. Gdy jednak ułożył się na łóżku, głowę wspierając o jego zagłówek, rzucił chłopakowi ponaglające spojrzenie. – Na co czekasz? No chodź tu do mnie. – Jego delikatny uśmiech i ciepłe spojrzenie doprawdy mogłyby roztopić najtwardsze serce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#69PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 03, 2018 4:05 am

Nim się obejrzał – byli z powrotem w willi, gdzie mieszkał Chris.
Impreza powoli dobiegała końca, ale zdecydowanie jeszcze nie umarła. Jedynie najbliżsi znajomi Chrisa już zebrali się do wyjścia i żegnając się – przeszli przez drzwi, by zniknąć z pola widzenia Marcela.

Chłopak nie był pewien co teraz się może zdarzyć. Wiedział, że na pewno nie pójdą ze sobą do łózka, co dawało o jeden scenariusz mniej do rozważenia.

Marcel znów znalazł się w rozległej sypialni Shae’a i przyłapał się na tym, że tym razem jego wzrok zupełnie nie skupiał się na chłopaku, a zamiast tego na wszystkim oprócz niego właśnie.
Nie myśl o tym!

 – Sariel? – upewnił się, wiedząc jednocześnie, że raczej nie musi tego robić. W odpowiedzi zaś na przypuszczenia Chrisa wzruszył ramionami.
W myślach zaś pochwalił siebie samego za zręczne wycofanie się z reakcji na poprzednie słowa studenta.
 – Jest dobrym kolegą – mruknął niemalże do siebie, a później powoli zwrócił swoje spojrzenie na półnagiego Chrisa.
Kiepski pomysł.
Następnie zaś Chris ułożył się na łóżku, przyprawiając Marcela o falę niestosownych myśli.
Pawlitzki jednak nie mógł nie odpowiedzieć uśmiechem na ten przyjemny grymas, który wstąpił na piękną twarz blondyna.
Jak ktoś mógł być tak przystojny, mądry i przyzwoity na raz? – myślał Marcel, spoglądając z sympatią na sylwetkę chłopaka.

 – Skoro muszę… – jęknął z udawaną niechęcią brunet i powoli podszedł do łóżka, by usiąść na materacu i pochylić się lekko nad twarzą Shae’a.
 – Jakiego rodzaju masaż cię interesuje, kotku?  – wymruczał, spoglądając wprost w błękitne tęczówki studenta.
Jego wzrok podążył po chwili w dół i zatrzymał się na kształtnych ustach Chrisa, których widok przyprawił Marcela o kolejne kilka nieczystych myśli.
Jakkolwiek ogromnie by nie marzył o tym, by głowa chłopaka znalazła się miedzy jego nogami – nie było to zgodne z ich „kodeksem moralnym”.

Marcel oderwał wzrok od warg Chrisa i wyprostował się nieco, by sekundę później wstać z materaca.
 – Połóż się na brzuchu – polecił. Następnie szybko odnalazł jakiś balsam, który Chris miał w szafce przy łóżku.
Kiedy blondyn wykonał polecenie – Marcel zdjął własną koszulkę i po dłuższym zastanowieniu…również spodnie.
Po chwili wspiął się na biodra Chrisa i zabrał się do pracy.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 648
Join date : 02/07/2015
Age : 23

#70PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sro Paź 10, 2018 11:07 pm

Skrępowanie Marcela wyczułby co najmniej z dziesięciu kilometrów, lecz mimo to uparcie udawał, że wcale nie wyczuwa tej pełnej napięcia atmosfery. Ich dwójka odgrodzona od reszty świata ciężkimi, zamkniętymi drzwiami, lekkie elektryzujące dźwięki muzyki i przyćmione światło zapraszające do robienia wszystkiego, czego nie wypada robić pod czujnym okiem żywych za dnia nakazów moralnych. Ta sceneria ociekała seksem, którego Chris niedawnymi słowami wyrzekł się na przynajmniej najbliższy czas.
– Mam wrażenie, że patrzy na mnie, jakby mógł dzięki temu obronić swoje terytorium – rzucił żartobliwie, choć nie mijało się to aż tak z prawdą. Spojrzenie Sariela jakie zawsze napotykał Chris było nieprzyjemne, ale co gorsza, tak naprawdę nie wyglądało jak objaw zazdrości. Raczej głęboko skrywanej urazy, niechęci i zniesmaczenia. Problem w tym, że Chris nie mógł znaleźć choćby jednego czynu, którym miałby zasłużyć sobie na to spojrzenie właśnie ze strony do niedawna nieznanego chłopaka.

Kolejne czyny Marcela odsunęły od Chrisa myśli o kimkolwiek innym niż sam brunet. Patrząc na tę twarz i na to ciało, nie było szans by zebrać myśli do kupy i przekierować je na coś innego. Chris zaczął zastanawiać się jakim cudem nigdy wcześniej nie zainteresował się Marcelem. Jego osoba w ciągu kilku dni z taką łatwością zawładnęła instynktami i myślami Christophera, że było to niemal nieprawdopodobne.

Słysząc zaczepne pytanie, zmrużył delikatnie, lśniące w półmroku oczy i odwzajemnił ten zupełnie jednoznaczny uśmiech.
– Zdam się na twoją wyobraźnię – wymruczał gardłowo, wiedząc, że jeśli opanowałby się o sekundę za późno, z jego ust wyszłoby coś zupełnie innego, nazbyt dosadnie obrazującego jakiego rodzaju masaż najchętniej przyjąłby blondyn. Szczególnie od tych pełnych, miękkich, kusząco zaczerwienionych warg.

Zdusił w zarodku śmiech, na który go nagle zebrało, gdy słysząc kolejne słowa bruneta, uświadomił sobie jak absurdalna i rozbrajająca jest ta sytuacja. Obydwaj myśleli tylko o tym, by kotłować się na tym łóżku i w każdym kącie niedużego pokoju niczym para dzikich zwierząt, kierujących się jedynie obezwładniającymi instynktami. Tymczasem zamiast tego, Chris z igrającym w oczach rozbawieniem, przekręcił się posłusznie na brzuch. Nie omieszkał się obejrzeć na Marcela, gdy ten również pozbył się większości swoich ubrań. Zupełnie się z tym nie kryjąc, zmierzył piękne ciało swym niepozostawiającym miejsca na wyobraźnię spojrzeniem, po czym z nutką niechęci ułożył głowę na poduszce i przymknął oczy, poddając się w pełni długim palcom Marcela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#71PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sro Paź 10, 2018 11:53 pm


Marcel nie był szczególnie uzdolniony w kwestii aktorskiej. Nie był Chrisem i nie potrafił udawać. Co prawda – jego emocje przejawiały się dużo subtelniej niż emocje przeciętnego śmiertelnika, ale nadal nie był w ich ukrywaniu tak dobry, jak by chciał.

 – Moją wyobraźnię, tak? – mruknął prawie, że szeptem. Oczywiście, nie mógł zrealizować swoich wszystkich fantazji. Gdyby tak było – Chris już dawno nie miałby niczego na sobie i błagałby o litość.
Ale nie można mieć wszystkiego…czy też…czegokolwiek?

Zaczął masaż od szyi i stopniowo przesuwał się na plecy, kręgosłup i krzyż.
Nie był profesjonalnym masażystą, ale miał za sobą wiele lat praktyki nad studiowaniem miejsc erogennych.
Nie chciał jednak być w swojej misji oczywisty ani dla Chrisa, ani też dla siebie. Większość jego zabiegów przebiegała podświadomie i płynnie, jak gdyby nic niezwykłego się nie działo.
Było jednak wręcz przeciwnie, bowiem im dalej Marcel posuwał się w swoim działaniu, tym mocniej odczuwał głód.

Wcierając balsam w wysportowane barki chłopaka, nachylił się nad jego karkiem i złożył na nim kilka delikatnych pocałunków, obserwując reakcję blondyna, który zadrżał pod dotykiem jego ciepłych warg.
Mogliby zrobić w tym momencie tak wiele rzeczy, na które nie mieli własnego pozwolenia.
Sprawiało to dotkliwy dyskomfort Pawlitzkiemu.

Jego dłonie znów znalazły się w okolicach lędźwi Shae’a i brnęły coraz niżej i na coraz więcej sobie pozwalały.
To nie miało prawa skończyć się tak, jak sobie zaplanowali. Marcel już był niemal pogodzony z tą myślą, ale wiedział, że nie posunie się ani o krok dalej, jeżeli Chris mu na to nie pozwoli.
 – Jak się czujesz? – spytał brunet cicho, uśmiechając się delikatnie pod nosem i nie przerywając masażu.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 648
Join date : 02/07/2015
Age : 23

#72PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Czw Paź 11, 2018 12:24 am

Chris pozwolił wkraść się w myśli zaskoczeniu, gdy odkrył, że dłonie Marcela są sprawniejsze i dużo bardziej stanowcze niż mógłby się spodziewać. Bez wątpienia były to dłonie należące do mężczyzny, blondyn zaś na to spostrzeżenie nie mógł nie zauważyć jak bardzo tęsknił za tego typu dotykiem. Zdecydowanie w jego życiu przez ostatnie trzy lata brakowało męskiego pierwiastka. Lisa swego czasu była prawdziwym aniołem i niczego jej nie brakowało pod względem atrakcyjności, ale... Nie była facetem. Jej dłonie nigdy nie przyprawiłyby Chrisa o tak żywe doznania, jak robiły to dłonie Marcela.
Choć chłopak z początku wcale nie był nachalny w próbach przeforsowania seksualnego podtekstu, Chris i tak nie potrafił odgonić od siebie wyobrażeń tego co mogłoby się stać, gdyby tylko zmienił lekko pozycję i pozwolił zawiesić się swemu pożądliwemu spojrzeniu na chłopaku.
Gdy poczuł nagły dotyk delikatnych ust na swojej szyi zadrżał niekontrolowanie i w końcu powoli uniósł nieznacznie powieki, pozwalając swym przeszywająco jasnym tęczówkom z ukosa spojrzeć na Marcela, którego widok szczególnie teraz przyprawiał blondyna o gorączkę. Spojrzenie Chrisa, choć nie zareagował w żaden konkretny sposób na coraz śmielsze poczynania Marcela, przypominało spojrzenie drapieżnika, którego jeden niewielki bodziec dzielił od odruchu rzucenia się na upatrzoną ofiarę. Spojrzenie to wymieszane z dziwnym spokojem panującym w całej mimice Christophera, tworzyło obraz mogący przyprawić co najmniej o dreszcze. Gdy tak mierzył swego gościa ostrym spojrzeniem , wyglądał, jakby leniwie się nad czymś zastanawiał,.
Na pytanie odpowiedział po krótkim, przeciągającym się milczeniu.
– Zastanawiam się, jak nauczyć cię trochę pokory tak, byś zamiast jęczeć rozkładając pode mną nogi i błagając o więcej, zmusił się do krótkiej autorefleksji. Ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej przekonuje mnie perspektywa zamknięcia twojej słodkiej buźki tym, co swoim nieprzyzwoicie seksownym ciałem umyślnie doprowadzasz do boleśnie niekomfortowego stanu – odparł niemal konwersacyjnym tonem, przeciągając ciche słowa, a z każdym kolejnym dzikość i pożądanie w jego oczach potęgowały się w zupełnie zauważalny sposób.
Zamiast czekać na odpowiedź, gwałtownie wyciągnął długie ramię, złapał niedbale za odsłoniętą krtań, przyciągnął swą nemezis do siebie i zawisł nad nim, natychmiast zbliżając swe wargi do jego.
– Nie powinieneś mnie tak bezczelnie prowokować, Marcel – wyszeptał sykliwie będąc milimetry od rozchylonych ust, w które po sekundzie wdarł się namiętnie swym językiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#73PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Czw Paź 11, 2018 12:49 am


Wiedział, że spokój i opanowanie Chrisa nie są wieczne ani też prawdziwe. W końcu i ten się złapał w obliczu sytuacji, w której obaj zachowywali się zupełnie bezczelnie wobec siebie – Marcel podsycając swoją i chłopaka żądzę, a Chris nie odsuwając go odpowiednio wcześnie od siebie.

Na słowa Chrisa w Marcelu zapłonęło niemożliwe do opanowania pragnienie i mimo, że nawet nie drgnął ani o centymetr, gdy blondyn mówił – w środku rozpadał się na milion kawałków i miał ochotę wykrzyczeć Shae’owi w twarz to, jak bardzo chciałby, żeby jeszcze dzisiaj się pieprzyli przez resztę nocy.
Wolał nie spoglądać w dół między swoje nogi, bowiem był niemal pewien, że palący problem uwidoczni się tym okazalej, gdy go sobie uświadomi.

Nie potrafił wykrztusić z siebie ani słowa, zbyt oczarowany tym jak poruszają się w miarę kolejnych wypowiedzianych słów usta studenta.
Miał ochotę zrobić wszystko to, czego obiecali sobie nawzajem nie robić jeszcze niecałą godzinę temu.
Chciał poczuć ciało chłopaka każdą cząstką swojego istnienia.
I choć brzmiało to poetycko i rozkosznie…nie było takie ani trochę. Okropnie było to przecież zwierzęce i prymitywne dawać się ponieść żądzom.

Mhm… – zdołał wyrwać z siebie nim dłoń blondyna zamknęła się zachęcająco na jego szyi, a następnie przyciągnęła bliżej do okrutnie przystojnej twarzy Chrisa.
Marcel machinalnie przygryzł własną wargę, wypuszczając ze swojego wnętrza na wierzch wszystkie pragnienia i fantazje, które próbował zatrzymać dla siebie cały ten czas.
Nic nie mógł poradzić na to, że Shae wziął go z zaskoczenia!
Nim się zaś Marcel zorientował do końca w sytuacji – usta chłopaka już złączyły się z tymi tego jego, inicjując namiętny pocałunek.

Marcel w pierwszym odruchu przyciągnął blondyna jeszcze bliżej do siebie, co było błędem, bowiem obydwaj byli praktycznie pozbawieni ubrań, a zaś ciepła skóra Chrisa rozpalała chłopaka do gorączki.
Niewinny pocałunek przyprawiał Pawlitzkiego o pojedyncze westchnięcia przyjemności oraz coraz trudniejszy do zignorowania bolesny problem między nogami.

Chris, ty pieprzony zdrajco!

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 648
Join date : 02/07/2015
Age : 23

#74PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Czw Paź 11, 2018 1:23 am

Choć ich ostatnie zbliżenie w tym pokoju nie mogło być określane jako mało namiętne, to co zainicjował teraz Shae odbiegało od tamtego o co najmniej kilka stopni. Coś w jego ruchach było zupełnie inne. Pełne przekonania i stanowczości duże dłonie całkiem śmiało sunęły po rozgrzanym ciele Marcela, język szybkimi ruchami gwałtownie torował sobie drogę coraz głębiej, coraz szybciej i coraz bardziej chaotycznie. W tych ruchach, gestach i cichych pomrukiwaniach nie było tylko namiętności. Było w nich też coś niepokojącego. I gdy lekko napuchnięte usta z wilgotnych warg zsunęły się na szyję, język ustąpił zębom, a Marcel mógł dostrzec choć przez chwilę twarz Chrisa, nie można było posiąść nawet cienia wątpliwości, że tym razem chłopak nie ma zamiaru się wycofać.
Nie było miejsca na pytania. Zęby Chrisa wpijały się w cienką skórę jakby za wszelką cenę chciały oznaczyć go jako swoją własność na każdym możliwym skrawku prężącego się ciała. Język lekko łagodził ból i odwracał uwagę od paznokci sunących po opanowanym przez gwałtowne oddechy torsie, coraz niżej, aż w końcu jedna z dłoni niecierpliwie wsunęła się pod linię bokserek i mocno chwyciła prężące się pod nimi przyrodzenie chłopaka. Nim Marcel mógł się zorientować, usta Chrisa podążyły w ślad za dłońmi zostawiając na jego skórze mokrą ścieżkę. Jednym, gwałtownym ruchem całkiem pozbawił chłopaka bokserek, gdy ciepłe usta znalazły się tuż nad nimi. Uniósł się na łokciach tylko na chwilę, by z niemym poleceniem, wsunąć między wargi chłopaka dwa palce, wierząc, że Marcel doskonale będzie wiedział co robić.
Jak zahipnotyzowany patrzył na ulegle wyciągnięty język chłopaka zabawiającymi się z jego palcami, aż w końcu zbyt szybko i gwałtownie, ujawniając swoje coraz bardziej rosnące zniecierpliwienie, wrócił do poprzedniej pozycji. Jego usta sprawiając wrażenie dobrze wprawionych i doskonale wiedzących co robią, objęły męskość Marcela, jeden z palców zaś utorował sobie drogę między jego pośladki, wsuwając się śmiało do wnętrza chłopaka.
We wszystkim co robił była skrajna namiętność i gwałtowność, nie było jednak wątpliwości co do tego, że brakowało tu miejsca na jakiekolwiek ciepłe uczucia. Chris pożądał Marcela. Z rozkoszą sunął językiem i wargami po napiętej erekcji i doprowadzał chłopaka do szału swymi wprawionymi palcami, nie było w tym jednak ni krzty delikatności.
Zerknął spod rzęs na twarz chłopaka, a widząc na niej feerię niemożliwych do skrycia emocji i reakcji miał ochotę się uśmiechnąć i pewnie zrobiłby to, gdyby jego wargi ni były pochłonięte ssaniem końcówki wilgotniejącego coraz bardziej kutasa Pawlitzkiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 702
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#75PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Czw Paź 11, 2018 8:02 pm


W niepamięć odpłynęły romantyczne mrzonki o przyzwoitości i wielowymiarowej relacji.
Marcel nie był jednak na tyle silny, by trzymać się swoich ideałów w takiej chwili, jak ta, gdy wreszcie wszystkie jego fantazje stawały się rzeczywistością na jego oczach.
Czuł się jakby po długim czasie wreszcie wynurzył się spod wody i zaczerpnął powietrza.
Znajdowanie się tak blisko elektryzującej obecności Chrisa było ekstatyczne.

Z jego płuc gwałtownie uciekło powietrze, gdy dłoń Shae’a z ogromnym zdecydowaniem i gwałtownością sięgnęła po jego dumę.
Nie był ekspertem i niewiele znaczyło jego zdanie w tej chwili, ale był niemal pewien, że Chris się tak normalnie nie zachowywał. Po prostu nie wydawał się tym typem człowieka, który tak idealnie wpasowywał się w pokręcony świat, którego stałym bywalcem był Marcel.
Oh! No tak – kolejna rzecz, o której wypadałoby powiedzieć Chrisowi nim ewentualnie zaczną ze sobą sypiać…
Nie miał jednak zamiaru dać się teraz ponieść racjonalnemu myśleniu i wzgardzić podanym na srebrnej tacy podarunkiem w postaci pieprzenia się z kimś, kto ostatnio nie opuszczał jego ani jednej myśli choć na moment.
Zwłaszcza, że doskonale wpisywał się swoją sylwetką w te brudne.

Jego ciało wygięło się w łuk w akompaniamencie bardzo dźwięcznego jęku, który niósł za sobą bardzo jednoznaczną treść.
Czuł jak pod dotykiem ust Chrisa całe jego ciało rozgrzewa się i pragnie tego, by Shae jak najszybciej znalazł się na całą długość w nim, by doszedł w środku tyle razy, ile by usatysfakcjonowało Marcela, który nie był zupełnie łatwy do zaspokojenia.
Co jednak najistotniejsze – był okropnie chciwy i zniecierpliwiony.

Pomyśleć, że miałem cię za heteryka… – wystękał bez tchu, uśmiechając się pod nosem i wbijając spojrzenie w sufit. Wolał nie patrzeć między swoje nogi na Chrisa, bowiem mogłoby to poskutkować zbyt dużą falą ekscytacji, która załatwiłaby sprawę raz dwa i byłoby po zawodach.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




#76PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   

Powrót do góry Go down
 
Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: