IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sro Sie 02, 2017 4:38 pm


A i B są studentami, prowadzą zupełnie normalne życie. 
B umawia się z dziewczyną, A jest gejem. 
Niespodziewanie na jaw wychodzi zdrada dziewczyny B. 
Ta zaś zdradza B z nikim innym, a właśnie z A. 
B postanawia policzyć się z A osobiście. 
Nie spodziewa się jednak takiego obrotu spraw...
Chłopak A - @Voldemort
Chłopak B - @Ivan





____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Sro Sie 02, 2017 10:48 pm


IMIĘ | MARCEL ADRIAN
NAZWISKO | PAWLITZKI 
DATA NARODZIN | 25 GRUDNIA
WIEK | DWADZIEŚCIA DWA LATA
ZNAK ZODIAKU | KOZIOROŻEC
ORIENTACJA | HOMOSEKSUALNA
 
KOLOR OCZU | BRĄZOWY
KOLOR WŁOSÓW | HEBANOWY
WZROST | STO OSIEMDZIESIĄT JEDEN CM
WAGA | W NORMIE
SYLWETKA | BARDZO SZCZUPŁA, WYPROSTOWANA
ZNAKI SZCZEGÓLNE | BRAK
> Marcel studiuje konserwację i restaurację dzieł sztuki. Wcześniej ukończył szkołę muzyczno-plastyczną. Wybierał się do Julliarda, ale ostatecznie wybrał konserwację zabytków.  
> Jest samoukiem gry na gitarze oraz uczył się grać w szkole na skrzypcach całe dzieciństwo.
> Jest bardzo uzdolniony językowo. Płynnie posługuje się pięcioma językami (poza angielskim) – francuskim, hiszpańskim, niemieckim, włoskim oraz rosyjskim. Uczy się obecnie japońskiego oraz norweskiego.
> Jest sierotą. Został adoptowany przez starszą daleką ciotkę. Jego młodszego brata adoptowało młode małżeństwo. Alan (17 l.) chciałby zamieszkać z bratem, gdy tylko skończy osiemnastkę. 
> Marcel należy do przebiegłych i zdeterminowanych ludzi, którzy niemal zawsze dostają to, czego chcą, ciężko na to pracują i efekty ich zadowalają.
> Chciałby kiedyś zamieszkać we Włoszech lub w Anglii. 
> Ma uczulenie na paprykę, orzechy oraz nie toleruje laktozy. 
> Lubi malować, fotografować, szkicować i grać na gitarze. Czasami zdarzy mu się coś skomponować, ale szybko zapomina "jak to leciało" i gra dalej tych samych "Piratów z Karaibów". 
> Jego ulubionym reżyserem filmowym jest David Lynch.
> Pali papierosy, okazjonalnie coś jeszcze...
> Jest antyfanem sportu. Jedyny wysiłek fizyczny, który na sobie jest w stanie wymusić Marcel to bieganie oraz joga.
 

____________________________________________________________________


Ostatnio zmieniony przez Voldemort dnia Pon Sie 14, 2017 2:43 am, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Czw Sie 03, 2017 2:20 am






IMIĘ | CHRISTOPHER LUAN
NAZWISKO | SHAE
POCHODZENIE | NIEMIECKO-IRLANDZKIE
DATA NARODZIN | 10 LISTOPADA
WIEK | DWADZIEŚCIA DWA LATA
ZNAK ZODIAKU | SKORPION
ORIENTACJA | NIE OKREŚLA SIĘ








KOLOR OCZU | JASNO NIEBIESKIE
KOLOR WŁOSÓW | CIEMNY BLOND
WZROST | STO OSIEMDZIESIĄT DZIEWIĘĆ CM
WAGA | OK. 80 KG
SYLWETKA | SZCZUPŁA, ATLETYCZNA, IDEALNA
ZNAKI SZCZEGÓLNE | CUDOWNE LOCZKI



▷ Ma silny, irlandzki akcent, który wszyscy kochają.
▷ Na układaniu włosów codziennie spędza około godziny.
▷ Studiuje aktorstwo na Uniwersytecie Nowojorskim. Dostał już aranż w kilku mniejszych rolach, wszyscy wróżą mu owocną karierę.
▷ Ma stypendium i zgarnia większość nagród, które są do zgarnięcia.
▷ Jest organizatorem niemal wszystkiego co dzieje się na jego wydziale i współorganizatorem tego, co na uczelni. Sprawuje pieczę nad wszystkimi mniej i bardziej oficjalnymi imprezami, odpowiada za życie uczelni i pomoc studentom. Tak naprawdę to zazwyczaj sprowadza się to do rozdzielania zadań między innymi.
▷ Jest także asystentem wykładowcy, co dla niego osobiście liczy się bardziej.
▷ Przewodzi najpopularniejszemu bractwu. Trenuje capoeirę i odnosi liczne sukcesy.
▷ Od ponad trzech lat jest w związku.
▷ Nałogowo pali fajki.
▷ Lubi uczyć się języków. Ma niesamowity głos i gra na gitarze oraz fortepianie.
▷ W domu bractwa, w którym to mieszka, trzyma niewielkiego, białego węża.
▷ Jest wege.
▷ Nosi kolorowe skarpetki.






Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Czw Sie 03, 2017 11:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Czw Sie 03, 2017 11:04 pm


02.11.2017 Czwartek
Chris rzadko odpoczywał i niewiele było okazji, by przyłapać go na bezczynności. Teraz jednak leżał na łóżku z oczyma wlepionymi w sufit. Zastanawiał się dlaczego nie zauważył wcześniej i dlaczego do tego doszło. Z Elisabettą, zwaną przez wszystkich po prostu Lisą, znał się od długich lat i zdawałoby się, że poznał ją na wylot. Na pierwszy rzut oka młoda Włoszka była ideałem. Pochodziła z bogatej rodziny, z domu wyniosła konkretne zasady, była mądra i miała idealne ciało, którego mogła pozazdrościć jej niejedna modelka. Twarzą również nie straszyła, a śniada cera bez żadnej skazy podkreślała to czyste piękno, jakby taka tylko była jej rola. Taka dziewczyna idealnie pasowała do najpopularniejszego mężczyzny wśród uczelnianej społeczności. Ale przecież nie dlatego się z nią związał.
Lisa w gruncie rzeczy była dobrą dziewczyną. Uczynna, dobrze wychowana i zawsze próbowała sprostać oczekiwaniom innych. Przy tym Chris dobrze wiedział, że jest dość rozpuszczona, czasem egoistyczna i lubi zachowywać się jak księżniczka. Zwalał to na fakt, iż jest jedynaczką z dobrego domu, w którym nigdy nic jej nie brakowało. Akceptował to, mógłby pokusić się o stwierdzenie, że było im razem dobrze. Nie wiedział czy można miłością nazwać uczucie, które ich łączyło, lecz codziennie utwierdzał dziewczynę w swoich ciepłych uczuciach. Widział zazdrosne spojrzenia innych kobiet i starał się zadowolić swoją, dlatego był pewien, że nie mógł zrobić niczego, co popchnęłoby Lisę do zniszczenia tego związku.
Pierwszych podejrzeń nabrał, gdy podczas uniesień miłosnych intensywnie zaczął oddawać dźwięki telefon Lisy. Dziewczyna z wiadomych powodów go ignorowała, więc tak też robił Chris, nie sądząc, że powinno go to niepokoić. Gdy tak sobie używali wzajemnej bliskości, do drzwi zadzwonił kurier, więc dziewczyna niczym porażona prądem natychmiast zbiegła, by odebrać nowe buty. Blondyn więc od niechcenia sięgnął po telefon, by zobaczyć, kto znów do niej dzwoni. Nie przypominał sobie, by jego partnerka kiedyś wspominała imię widniejące na wyświetlaczu, dlatego gdy tylko wróciła, swobodnie spytał kim jest Marcel. Awantury, która z tego wynikła, nigdy w świecie nie mógłby przewidzieć. Został między innymi obrzucony zarzutami o naruszanie prywatności, podejrzliwość i brak zaufania. Skończyło się na łzach i ostatecznym wyjaśnieniu tego, że Marcel to tylko kolega z roku, z którym wspólnie robią projekt. Chris naprawdę starał się ufać i bez większego roztrząsania przyjął zbliżający się okres jako usprawiedliwienie tego nieoczekiwanego wybuchu.
Tak się składało, że na roku z Lisą jest również ich wspólny przyjaciel, od którego to dowiedział się, że nikt żadnego projektu nie robi, a Lisy i Marcela nie podejrzewałby o żadną bliższą znajomość. Zresztą – mówił – wszyscy wiedzą, że on jest gejem. Nie bądź głupi – dodawał z pobłażliwym uśmiechem na ustach. Chris głupi nie był, tak przynajmniej mu się wydawało. Dlatego gejostwo domniemanego Marcela poddał w pewną wątpliwość.
I słusznie, jak się okazało. Po przedwczorajszej imprezie halloweenowej dowiedział się, że gdy jego dziewczyna zniknęła mu z oczu, wcale nie poszła wcześniej spać. Ostatnio widziano ją z tymże Marcelem opuszczającą teren bractwa. Nie rozumiał jak mogła sądzić, że się o tym nie dowie. Komentarzy na temat tego jak słaniała się na nogach ciężko było mu słuchać, lecz na szczęście nikt nie śmiał mu w twarz powiedzieć, że to nie on ją wtedy podtrzymywał. Nie, dopóki sam nie zapytał dlaczego nikt jej do niego nie odprowadził. Teraz już wiedział dlaczego.
Ocknął się, gdy drzwi sypialni zostały otwarte a w ich progu stanęła smukła sylwetka, którą od trzech lat tak często trzymał w ramionach. Uśmiechnął się czarująco na widok kobiety, przyjmując zaraz żarliwy uścisk z jej strony.
Jak ci minął dzień kochanie? – zapytał mrukliwie, głaszcząc gęste brązowe włosy. W odpowiedzi otrzymał delikatny, jakże urokliwy uśmiech i ciche westchnienie.
– Męcząco, ale miło. Projekt zajmuje mi strasznie dużo czasu. – Skinął głową ze zrozumieniem, składając w kąciku pełnych warg lekki pocałunek. – Tęskniłaaaaam – dodała z entuzjazmem, rzucając się gorliwie na szyję swego mężczyzny.
Zrobię ci kawę – zaoferował się Chris, ciepło reagując na piękny uśmiech wdzięczności.

Cierpliwie czekał na okazję. Gdy kobieta poszła w końcu pod prysznic zostawiając podłączony do ładowarki telefon, bez problemu wszedł w wiadomości. Od dawna znał hasło, lecz nigdy jeszcze z niego nie skorzystał. Obydwoje w końcu mieli prawo do prywatności. Chris jednak nie zamierzał dłużej go szanować, tak jak cały swój szacunek stracił do tej lafiryndy.
Ze spokojem przeczytał większość wiadomości, wzdychając krótko. Bez wahania opuścił palec na przycisk nowej wiadomości.

Spotkajmy się za godzinę w Parku Centralnym.  Mam nadzieję, że odzyskałeś siły po halloween, bo będziesz musiał z nich dziś skorzystać... ; )

Doskonale znał sposób pisania swojej dziewczyny, więc aż się wzruszył na myśl o tym, jak bardzo brzmiał jak ona. Gdy tylko dostał odpowiedź, skasował dwa ostatnie SMS-y i zablokował numer chłopaka, by ten przypadkiem nie popsuł jego planów dodatkową wiadomością, którą odczytałaby już jego najukochańsza.
Powiedział, że musi wyjść, bo zapomniał załatwić jednej sprawy i udał się w lekkim zamyśleniu w miejsce, w którym umówił się z amantem swej rozrywkowej panny. Zamierzał w jakimś zaciszu poczekać aż ten przyjdzie, a potem... A potem będzie improwizował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pią Sie 04, 2017 12:03 am

Dlaczego Lisa? Marcel sam nie wiedział, kiedy zaczął dopuszczać ja coraz bliżej siebie. Był zwyczajnie ciekaw…tego, co wyniknie z flirtowania z dziewczyną.
Nie był przy tym szczególnie zaangażowany w relację. Spotykali się często, gadało im się całkiem nieźle, Lisa kupowała dla niego ubrania i jedzenie. Nie miał zamiaru wybrzydzać. Wiele dobrego wynikało z ich znajomości, a fakt, który wyszedł na jaw jakiś czas później – wcale nie powstrzymał Marcela przed dalszym czerpaniem z przyjaźni z Lisą. Na jaw wyszedł mianowicie fakt, że dziewczyna umawiała się od trzech lat z Christopherem Shae – człowiekiem, z którym sam Marcel nie miał zbyt wiele wspólnego. No może poza faktem, że niektóre zajęcia miewali w tym samym budynku oraz poza tym, że nieraz członkowie bractwa Christophera porozwalali na kawałki sztalugi podczas konkretnie zakrapianych imprez na kampusie. Kiedyś z kolei rozpalili ognisko obrazami absolwentów.
Czy Marcel miał czego współczuć w tej chwili Chrisowi? Odpowiedź brzmiała przecząco.
Pawlitzki bardzo chętnie utarłby nosa ludziom pokroju Shae'a. Dlatego nie zwlekał i korzystając z okazji, która się nadarzyła – zaspokoił swoją ciekawość oraz…też coś innego.

Minęły dwa dni od imprezy halloweenowej, na której znaleźli się niemalże wszyscy studenci wydziału artystycznego. Marcel posiadając chwilę wytchnienia, relaksował się w swoim mieszkaniu oddalonym o kilka przecznic od Central Parku. Nie pracował dzisiaj, na zajęciach także się nie pojawił. Zamiast tego wziął długą kąpiel, uzupełnił notatki z wykładu, a przez chwilę, słuchając muzyki – poćwiczył jogę.
Ostatnie czego zatem spodziewał się tego dnia to wiadomość od Lisy.
A raczej…ostatnie czego by chciał.
Zgodził się jednak na spotkanie. Zrobił to tylko ze względu na fakt, że w drodze powrotnej miał nadzieję wpaść do księgarni.

Marcel nie był typowym studentem. Chłopak rzadko kiedy pojawiał się na wykładach, większość czasu spędzając na pracowaniu i późniejszym przepisywaniu notatek oraz nauce do egzaminów. Metoda sprawdzała się, więc Marcel nie zmieniał stylu życia.
Mógł sobie pozwolić dzięki temu na własne mieszkanie niedaleko centrum Nowego Jorku oraz pare innych wygód. Nie żył mimo to zbyt wiele ponad stan przeciętnego studenta.
Nie miał bogatych rodziców – przede wszystkim.

A w kwestii Lisy doszedł do jednego wniosku – kilka numerków z dziewczyną nie czyniło z niego geja w mniejszym stopniu będącego gejem. Marcel eksperymentował i nic nie mógł poradzić na to, że Lisa chciała, a on nie był w nastroju odmówić. Zaspokoił dziewczynę, której sympatia wobec przyjaciela zaszła za daleko i nie widział w tym nic ubliżającego swojej tożsamości. Był…otwarty.

***

Na miejscu spotkania pojawił się dwie minuty po czasie.
Zaczął się rozglądać, ale nigdzie w pobliżu nie spostrzegł Lisy.
Dziewczyna jednak często się spóźniała, a zatem nie powinien był być zaskoczony jej nieobecnością.
Jednak już w następnej chwili uświadomił sobie, że dziewczyna się nie spóźniała. Właściwie to nawet nie było szans, by się zjawiła. W końcu…to nie ona napisała wiadomość, a zatem i nie ona pojawić się miała w parku.

Marcel powoli podszedł do Chistophera, zatrzymując się w pewnej odległości od chłopaka.
Mógł uciec już w momencie, gdy go zauważył, ale miał równie możliwość, by zacząć się tłumaczyć przed Shae’m.
Nie wybrał żadnej z opcji.
 – Jesteś Chris, prawda? – odezwał się Pawlitzki, wciskając ręce w kieszenie czarnej kurtki. Przyglądał się niebieskookiemu z ciekawością, ale w przyjazny sposób. Chłopak był dokładnie taki, jaki powinien być najpopularniejszy student aktorstwa – cholernie przystojny, pewny siebie i zajebiście prezentujący się w świetle promieni zachodzącego słońca.
 – Chcesz się czegoś napić?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 9:53 pm


Właściwie nie do końca jeszcze wiedział co chciał przez to osiągnąć. Oczywiście nie mógł zachować się jak normalny człowiek, wyrzucić dziewczynie w twarz co o tym sądzi, a potem złapać na którejś z przerw jej kochanka i spuścić solidny wpierdol. Nie. Nie widział w tym najmniejszego sensu, a idąc drogą, którą obrał, mógł przynajmniej zaspokoić swoją ciekawość. A był ciekaw niezmiernie dla kogo to jego droga dziewczyna postanowiła zniszczyć związek, który dawał jej wszystko. Na dobrą sprawę nie wiedział nawet jak typ wygląda, więc stał tam rozglądając się w nadziei, że Lisa nie puściła się z jakimś przeciętniakiem i gdy już facet przyjdzie, będzie wiedział, że to on.
I faktycznie, już z daleka zauważył wysoką sylwetkę mężczyzny, który z tłumu wyróżniał się nie tylko przystojnym obliczem, ale i pełnym gracji krokiem, któremu tejże gracji nie ubyło nawet, gdy zorientował się co jest grane. Nie. Z tą samą dostojnością kroczył w stronę Chrisa tak, jakby wcale nie wchodził właśnie do jaskini lwa. Właściwie to słusznie, Chris żadnym lwem nie był i nawet nie szedł tu z myślą spuszczenia wpierdolu. Wiedział jakie plotki o nim krążą, a było ich z milion i większość to brednie. Mówiono bowiem, że jest niesamowicie miły, uczynny i naprawdę świetny, dopóki się nie wkurwi. Bo wtedy to przecież do krtani się ludziom rzuca. Nie żeby dał komukolwiek powody do rozpuszczania takich plotek, bo nie dał. Naprawdę. Christopher nie załatwiał spraw przemocą.
Mógł się pocieszać tym, że Lisa nie rozłożyła nóg przed pierwszym lepszym, mało wyględnym chłopakiem. W ten sposób nie naruszyła dumy Shae'a aż tak. Ten, którego przed sobą miał znacznie odbiegał od tych określanych mianami przeciętnych, normalnych, czy nawet dość ładnych ludzi. Domniemany Marcel był niesamowicie przystojnym facetem, co Chris musiał przyznać nawet jeśli nie pałał do niego szczególną sympatią.
Obydwaj wiedzieli o co chodzi, a jednak ten mały palant nie zamierzał ani uciekać, ani się tłumaczyć, ani... Co on pierdoli?
Chris uniósł powoli brew, samemu również swobodnie trzymając dłonie w kieszeniach. Nie wydawał się zdenerwowany. Ale był. Nie do końca do niego jeszcze doszło, że jutro już nie będzie miał dziewczyny, z którą spędził wiele lat swojego życia. Nie tylko dziewczyny, ale i przyjaciółki, bowiem wcześniej tym właśnie byli – przyjaciółmi. Złość kierunkował głównie na Lisę, bo to ona zdradziła, jednak fakt, że ten tutaj wiedział w co się pakuje – a pakował się w czyjś, i to nie byle kogo, związek – rozbudził w blondynie irytację. Żeby tego było mało, zachowywał się, jakby nie zrobił nic złego. Zupełnie. Ktoś może jednak powinien mu boleśnie dać do zrozumienia, że nie bzyka się zajętych dziewczyn.
Chętnie. – Uśmiechnął się niewymuszenie, wwiercając się wzrokiem w twarz bruneta. – Jeśli dasz się zaprosić na kawę, zadzwonię do Lisy, żeby kupiła jakieś ciasto i porozmawiamy o zaletach instynktu samozachowawczego. Powinniście wpleść to gdzieś w wasz projekt. – Poruszył wymownie brwiami, wciąż uśmiechając się nienachalnie i jakże uroczo.
Albo możesz przetestować swoje umiejętności dyplomatyczne, zanim pokażę ci wady jego nie posiadania. – Pogłębił uśmiech, wyciągając z kieszeni dłoń, w której trzymał paczkę papierosów. Odpalił jednego z nich, nie odrywając wzroku od Marcela. Ciężko było stwierdzić, co tak naprawdę zamierza i jakie emocje się w nim kryją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:34 pm

Marcel uśmiechnął się uprzejmie, z widocznym przekąsem. Wiedział, że żaden normalny człowiek nie przejdzie do porządku dziennego z czymś takim, jak spotkanie z kimś, kto niejako zaprzepaścił jego długoletni związek. Marcel jednak nie czuł się w żaden sposób winny temu, co zrobiła Lisa. Nie łączyło ich nic poza przyjaźnią. I kilkoma bzykankami.
Projekt? – powtórzył z rozbawieniem Marcel i sięgnął po własną paczkę papierosów. Parsknął niewesołym śmiechem po czym włożył fajka między usta i go odpalił.
Zaciągnął się kilka razy, przyglądając się cały ten czas Chrisowi, nim ponownie się odezwał.
Przepraszam za to, jak wyszło. – Pawlitzki posłał Shea’owi słaby uśmiech. Znów zapadła między nimi cisza, na tyle długa i spokojna, że pozwalała na wypalenie całego papierosa niemalże do końca.
Ale raczej nie przyszedłeś tu po to, żeby usłyszeć jak mi jest strasznie przykro z tego powodu. – Wzruszył lekko ramionami, zaciągając się raz jeszcze papierosem. – Więc równie dobrze możemy pójść się czegoś napić. – Powiedziawszy to, rzucił na ziemię niedopałka i szybko spojrzał z powrotem na Chrisa, by zarejestrować reakcję na swoje słowa. Miał nadzieję, że chłopak się zgodzi. Bo Lisa być może i była jego przyjaciółką, ale miał jej za złe, że wykorzystała swojego chłopaka w tak paskudny sposób. Marcel także nie był bez winy, co było oczywiste i choć nie czuł wcale wyrzutów sumienia – wiedział, że postąpił jak dupek. Chciał zatem przynajmniej upewnić się, że między nim, a Chrisem wszystko będzie wyjaśnione jak należy.
Poza tym…Shae z pewnością był kimś, z kim każdy by chciał pójść się czegoś napić.
Jak się okazało bowiem – Chris nie był jedynie zadufanym w sobie tępym, bogatym frajerem, ale również naprawdę cierpliwym i uprzejmym facetem.
No i był zajebiście….Ekhm.
Mam na imię Marcel, tak przy okazji – przedstawił się brunet i posłał Chrisowi szczery uśmiech.
Pawlitzki miał w sobie coś, co potrafiło zahipnotyzować. Sposób w jaki mówił, zwracał się do kogoś, poruszał się, patrzył… To wszystko składało się na czarującą sylwetkę Marcela.
Jednak fakt, że chłopak doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak wszystko to działa na ludzi – czynił z niego kogoś potencjalnie niebezpiecznego. Pawlitzki gdyby tylko zechciał, mógłby uczynić z tego bardzo skuteczną broń przeciw ludziom.
Nie miał jednak takich fantazji. Wykorzystywał to wszystko umyślnie jedynie wtedy, gdy było to niezbędne.
Teraz zaś, gdy stał naprzeciw niebieskookiego studenta – było to zdecydowanie niezbędne.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:36 pm


Chris jedynie zmrużył oczy słysząc jak chłopak po nim powtarza, najwidoczniej wyśmienicie się przy tym bawiąc. Ktoś inny już dawno sprzedałby mu kopa w tę roześmianą mordkę z rzędem pięknych, białych zębów, które w tym momencie aż kusiły, by się ich pozbyć. Brunet wydawał się zupełnie niewzruszony tym, że rozmawia właśnie z osobą, której pośrednio zaprzepaścił trzyletni związek o, zdawałoby się, solidnych podstawach. Cóż, podstawy może i były solidne, ale na wyższych piętrach musiało pójść coś nie tak. Chris zastanawiał się czy jego rozmówca ma mu coś za złe, że zachowuje się w ten sposób i chce pokazać, jak bardzo zwisa mu to, że rozpierdolił mu jego pięknie poukładaną część codzienności, czy jest może po prostu jednym z tych nic nie wartych kretynów, mających za nic uczucia innych i uważających się za pępek świata. Chłopak w jego oczach był w tym momencie kimś tak bezwartościowym ze swoim nastawieniem, że Christopher z zaskakującym trudem wstrzymywał się, by na niego nie napluć. Jego wzrok z pewnością mógł zamrozić choćby i wulkan.
Marcel – odezwał się w końcu po długiej chwili ciszy, głosem tak szorstkim i nieprzyjemnym, jaki naprawdę mało kto mógł u niego słyszeć. Ten ton z reguły do Chrisa nie pasował – jesteś upośledzony? – Uniósł brwi jakby z jakimś współczuciem i troską wypisaną na twarzy. Było to wyraźne do tego stopnia, że następnym ruchem jakiego można było się spodziewać, to matczyne poklepanie po głowie. Wbrew temu wrażeniu, dłonie Chrisa wciąż bezpiecznie spoczywały w kieszeniach czarnej bluzy.
A może uważasz się za jakiegoś pierdolonego magika? – Teraz to on prychnął prześmiewczo, z niedowierzaniem wpatrując się w twarz mężczyzny. – Przykro mi, bo jak na razie twoje czarujące uśmiechy nieszczególnie mnie oczarowały. Może wyczerpałeś limit przez ostatni tydzień, bzykając się z moją dziewczyną? – Ostatnie zdanie wypowiedział tonem głęboko odkrywczym, jakby faktycznie właśnie wpadł na to, iż wspomniany fakt może być przyczyną. Przez cały swój monolog tylko cząstka jego podświadomości zorientowała się, że zaczyna padać, a niebo przed chwilą rozświetliła pojedyncza błyskawica. Teraz właściwie już lało, pogarszając humor blondyna  i przemaczając ich oboje.
Pokręcił delikatnie głową, jakby wyrażał dezaprobatę dla całej tej żałosnej sytuacji i minął chłopaka, robiąc krok w kierunku budynków po drugiej stronie ulicy. Był wieczór, autobusy jeździły rzadziej, a nawet jeśli za chwilę miałby jakiś przyjechać... Nie miał ochoty jeszcze wracać. Tego dupka też nie chciał już mieć przed oczyma.
Mam nadzieję, że było warto – dodał oschle, ostatni raz zaszczycając bruneta zimnym spojrzeniem jasnych tęczówek.
Christopher nie lubował się w przemocy, choć wiele mógłby zrobić zważając na to, że trenuje jedną z niebezpieczniejszych sztuk walki. Dlatego nie zamierzał robić chłopakowi nic pod względem fizycznym. Na szczęście wśród społeczności uczelnianej szczycił się takim poważaniem, że wystarczyło jedno jego słowo, by komuś ładnie zepsuć choćby i ostatni rok studiów. Stąd też jego pożegnalne słowa. Bo to, że Marcelnie dostał w zęby, wcale przecież nie znaczyło, że nie poniesie żadnych konsekwencji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:37 pm

Nie było mu do śmiechu, gdy okazało się, że intuicja go zawiodła, a Chris rzeczywiście jest nieco bardziej inteligentny niż z początku myślał Marcel. 
I wyglądało na to, że raczej nic do niego nie przemówi, gdy był w tym szczególnym stanie rozżalenia. Właściwie…Marcel raczej nie powinien był liczyć na nic innego. Nie tylko nie docenił chłopaka Lisy, ale świadomie go zlekceważył jeszcze bardziej. 

 – Sory – mruknął jedynie Pawlitzki w odpowiedzi na niezbyt sympatyczny wywód Shae’a. Powinien dać sobie spokój. Zdecydowanie. Tyle zachodu o jednego heteryka? 
Chwila…, począł uświadamiać sobie Marcel. Ależ z ciebie idiota, Pawlitzki… 
Nie zdołał jednak nic więcej powiedzieć. Parę ciężkich kropel spadło na jego twarz. Marcel nawet nie zdążył założyć kaptura, a rozpadało się na dobre. 

Chris wyminął go, ruszając w kierunku ulicy, a Marcel nim się zorientował w ogóle w sytuacji – szedł już za chłopakiem. Dotarły do niego także kolejne gorzkie słowa, które opuściły usta Shea’a. 
Pawlitzki na chwilę stanął w miejscu, nie wiedząc, w którą właściwie stronę ma ruszyć. Powinien iść za nim? 
No…cóż, jeżeli chciał dotrzeć do domu…

 – Następnym razem zastanów się kurwa dwa razy zanim wpierdolisz czyjąś ciężką pracę do pieprzonego studenckiego ogniska, Shae – syknął Marcel, wyprzedzając go i przyspieszając kroku, ale jeszcze raz się odwracając do Christophera. – Myślisz, że ci wszystko wolno? – rzucił na odchodne i ruszył przez przejście dla pieszych na mrugającym zielonym, zostawiając Chrisa w tyle. 
Czy zaś było warto bzykać Lisę? Nie. Marcel zmarnował tylko czas. 

Miał gdzieś te cholerne obrazy, miał gdzieś debili z wydziału Chrisa. O co tu więc chodziło? Dlaczego Marcel dał się wyprowadzić z równowagi bardziej, niż wydawało mu się, że jest to możliwe w przypadku konfrontacji z Shae'em? 
Marcel był przemoczony do ostatniej suchej nitki, gdy dotarł pod drzwi księgarni. Ta zaś, żeby było zabawniej, okazała się być zamknięta. 
Cholerny Chris…

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:37 pm


Sory. Usłyszał sory. Powinien być chyba zadowolony. Zresztą, czego oczekiwał? Przecież nie tego, że zacznie się przed nim płaszczyć i na kolanach przepraszał, że wsadził tam gdzie nie powinien. Bo w gruncie rzeczy zapewne wcale tego nie żałował. Blondyn przyszedł tu właściwie bez żadnych oczekiwań. Chciał jedynie zobaczyć kim jest człowiek, dla którego Lisa się tak stoczyła. Zawiódł się. Marcel okazał się tylko nieziemsko przystojnym dupkiem, który lubi wyrywać cudze laski, przy tym pozwalając, by wszyscy mieli go za geja. W oczach Chrisa był żałosny i aż zaczął współczuć swej, niedługo byłej, dziewczynie, że zrobiła co zrobiła. Wskoczyć do łóżka jakiegoś hedonistycznego przystojniaka dla samego aktu pieprzenia się. Po co jej to było? Że też zmarnował z tą dziewczyną trzy lata swego cennego życia.
Christopher nie znał Marcela, lecz nie obchodziło go to, że może wyciągać złe wnioski z jego powierzchownego zachowania. W tym momencie nie byłby w stanie dostrzec w nim nic pozytywnego poza wyglądem, którego podważyć nie można było póki ma się wzrok.
Choć usłyszał dziwnie wściekłe słowa bruneta, nawet jeśli miał ochotę, nijak się do nich nie odniósł idąc już w swoją stronę. W rzeczywistości zaintrygowały go, bowiem nie miał pojęcia o czym ten do niego mówił. Ciężka praca? Ognisko? Wszystko wolno?
Co?
Kretyn – syknął pod nosem, przekraczając próg pobliskiego baru, który dobrze znał. I bynajmniej nie dlatego, że miał problem z alkoholem. Nie miał.
– Chris? Pracujesz dzisiaj? – Usłyszał pełne zaskoczenia słowa mające swoje źródło w ustach całkiem ładnej blondynki, nalewającej właśnie piwo za barem. Uśmiechnął się lekko, kręcąc przecząco głową.
Naszła mnie ochota na whisky – wyjaśnił z uśmiechem, usadawiając się na stołku barowym. Dziewczyna rzucając jakiś luźny komentarz, na którym Chris nie skupił się szczególnie, podała mężczyźnie to o co poprosił, a przy okazji rzuciła mu również czysty ręcznik. Spojrzał na niego z zaskoczeniem, jakby wybudził się właśnie z głębokiego zamyślenia.
– Jesteś cały przemoczony głuptasie. Jak utrzymasz stypendium w szpitalu? – Dziewczyna obdarzyła Chrisa czułym spojrzeniem, kręcąc z politowaniem głową. W odpowiedzi otrzymała ciepły uśmiech i szczere słowa podziękowania. Wytarłszy niedbale włosy, które mimo to luźno oblepiały jego czoło i szyję kręcąc się z chwili na chwilę coraz mocniej, upił łyka palącego trunku. Nieco przygaszonym spojrzeniem odczytał wiadomość, którą dostał chwilę temu.

Czekam w łóżku kochanie ♡ Wracaj szybciutko, bo zimno!

Przez chwilę wpatrywał się tępo w treść SMS-a, by ostatecznie wyłączyć telefon i w pełni skupić się na złotym płynie, który jako jedyny z alkoholi, czasem spożywał w samotności. Whisky koiło jego nerwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:38 pm

Marcel wtoczył się zupełnie ociekając wodą do pierwszego lepszego otwartego lokalu. 
Okazało się, że znalazł się w barze. 
Wzruszył na to ramionami i zajął miejsce przy ladzie, zdjął kaptur z głowy i przeczesał wilgotne włosy dłonią. Rzadko bywał w normalnych barach… Zazwyczaj, gdy chodził do takich miejsc, to wokół było dużo więcej ludzi pokroju Pawlitzkiego – artystów, liberałów…i gejów. 
Ale tu było sucho i ciepło, i nikt nie miał mu za złe tego, że bzyknął cholerną nimfomankę. 
Najgorsze w znajomych Lisy było to, że jako pierwsi dowiedzą się o wszystkim i nie lubić Marcela bedą prawie tak samo zażarcie jak jej chłopak. Informacje szybko się rozprzestrzeniały. 
Były chłopak. 


– Co podać? – usłyszał obok siebie. Zerknął w tamtą stronę, myślał przez sekundę lub półtorej nim w końcu udzielił odpowiedzi. 
– Piwo.
– Z sokiem? 
– Bez.
Kobieta za ladą szybko napełniła szklane naczynie płynem i następnie postawiła je przed brunetem. Ten skinął jej głową w gestii podziękowania i przysunął zimny napój bliżej siebie. Musnął szklankę opuszkami palców, a następnie uniósł kufel do ust, by upić łyk. 


Naczynie nie zdołało z powrotem stanąć na ladzie, gdy poczuł mało subtelny dotyk na ramieniu. Zmarszczył brwi i obejrzał się na źródło tego niespodziewanego ataku, a kiedy zaś zobaczył, kim ów jest – z jego gardła wydobył się jęk niezadowolenia. 
– Nie będę cię przepraszał po raz trzeci.

____________________________________________________________________


Ostatnio zmieniony przez Voldemort dnia Pon Wrz 04, 2017 10:43 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:38 pm


Dziewczyna stojąca dziś za barem była dobrą przyjaciółką Chrisa. Poza nią miał jeszcze trzech i wszyscy w piątkę byli bardzo zgraną paczką. I nie odbywało się to na takiej zasadzie jak jego relacje z ogółem społeczności. April i reszta znali Shae'a również od nieco innej strony, zdążyli jako tako zapoznać się z jego wadami i słyszeli nawet kilka faktów z jego przeszłości. Dla nich nie był tylko popularnym, fajnym gościem, z którym dobrze się napić i który robi najlepsze imprezy. A oni dla niego, każdy z osobna, byli ważniejsi niż cokolwiek innego. Mimo to na razie nie mówił blondynce dlaczego się tu dzisiaj znalazł. Pierwszą osobą, która dowie się o końcu związku będzie nikt inny jak sama Lisa. Uświadamianie kobiety zostawił jednak na jutro i przy tym wcale nie zamierzał spać z nią dziś w jednym łóżku.
Przechylił trzecią szklankę trunku, gdy do baru weszła kolejna osoba. Ta osoba nie była jednak byle kim. Czarna, gęsta czupryna i przyciągająca spojrzenie twarz od razu rzuciły się w oczy blondyna. W pierwszej chwili skrzywił się lekko z niezadowoleniem, w następnej jednak przypomniał sobie słowa, które brunet rzucił mu na odchodne. Whisky naprawdę wyśmienicie radziło sobie z kojeniem nerwów Chrisa, dlatego tak właściwie, choć wciąż czuł niesmak, nie był szczególnie zły. Nie na tyle, by nie móc podejść i zapytać, o co do cholery chodziło temu gnojkowi. Bo pytanie to nurtowało mężczyznę odkąd je usłyszał.
Podszedł więc z kolejną szklanką whisky z dodatkiem lodu i delikatnie ułożył swą dużą dłoń na ramieniu mężczyzny, chcąc tym samym zwrócić jego uwagę. Jasna brew drgnęła niespokojnie, gdy usłyszał słowa "powitania". Czy rzucone niedbale "sory" można nazwać przeprosinami? Przecież to brzmiało jak jawne szyderstwo, nie żadne przeprosiny. Blondyn jednak nijak skomentował te słowa i usiadł obok chłopaka.
O co ci chodziło? – Nie był na bakier z bezpośredniością, więc swobodnie zapytał wprost, przy tym upijając łyka złotej cieczy. – Z pracą w ognisku. Co miałeś na myśli? – Męczyło go to głównie dlatego, że nie zrozumiał zupełnie ani przekazu słów, ani jak to się miało do niego. Nie miał pojęcia jaki rodzaj ciężkiej pracy miał na myśli brunet i jak wiązało się to z Chrisem. Blondyn od zawsze szanował czyjąś pracę, więc zupełnie nie rozumiał jaka była jego rola w całym tym wyrzucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:44 pm

Marcel nie mógł zignorować Chrisa, gdy ten jak gdyby nigdy nic – usiadł obok niego. 
Pawlitzki udawał, że go nie słyszy, popijając w spokoju piwo. Widząc jednak kątem oka, że chłopak nadal oczekuje odpowiedzi i najwyraźniej jest jej szczerze ciekaw – westchnął. 
Poprawił się na stołku tak, by usiąść twarzą do Shae’a, a następnie wbił w niego spojrzenie czekoladowych oczu.
 – Kilka miesięcy temu organizowałeś wraz z kilkoma innymi pajacami ognisko uniwersyteckie – zaczął swoją opowieść Marcel, biorąc kolejnego łyka swojego piwa i z powrotem kierując wzrok na przystojną twarz Chrisa. Jak ktoś taki może być tak idealny?
 – Jako rozpałki użyliście obrazów zeszłorocznych absolwentów zdjętych z wystawy, którą organizowałem pod koniec poprzedniego semestru. 
I o ile Marcel nie czuł wobec Chrisa i jego znajomych już aż takiej urazy, jak wtedy – uważał, że taka kara, jak odbicie mu dziewczyny będąc gejem mu się należała.

Znów odwrócił się do Chrisa profilem, popijając to samo piwo jeszcze przez następną chwilę. Nie było już połowy kufla, a Marcel nadal czuł się niezbyt dobrze. 
Spojrzeniem kątem oka powrócił do Shae’a.
Chris Marcelowi nie był do końca wcale obcy. Poza faktem, że bzykali tę samą dziewczynę – łączyło ich coś jeszcze. 
Pawlitzki był niemal pewien, że Christopher nie pamięta go wcale. Bo i czemu miałby się ktokolwiek Chrisowi dziwić? Przez chwile chodzili do tego samego gimnazjum. To było lata temu. Marcel sam by sobie Chrisa nie przypomniał, gdyby nie fakt, że…
 – Wiesz, że chodziliśmy razem do Andersona? – spytał niespodziewanie Marcel, biorąc kolejnego łyka piwa.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:48 pm


Słuchał uważnie słów chłopaka, a w myślach próbował odtworzyć imprezę, o której mowa. Chris organizował prawie wszystkie imprezy na kampusie, więc chwilę zajęło mu odnalezienie odpowiedniej. Przez swoje zamyślenie nie odnotował nawet, że nazwano go pajacem, co w położeniu Marcela z pewnością działało na jego korzyść. Uniósł jedną z brwi, gdy chłopak zaczął mówić i choć wiedział o jakie ognisko chodzi, był pewien, że nic takiego nie pamięta. Mimo to, nie chcąc od razu zarzucać brunetowi kłamstwa, skupił się na wydarzeniach tamtego dnia.
Popijając whisky myślał i z chwili na chwilę zaczynał się na nowo irytować. Nie był typem człowieka, który niweczy czyjąś pracę, ani takim, który niszczy dziedzictwo kultury materialnej, a także wszystko, co może się nim stać w przyszłości. Nie był ignorantem, doceniał sztukę, tak jak doceniał wysiłek artystów, którzy w swe prace wkładali serce. Poczuł się wręcz dotknięty, że obwinia się go o coś tak żałośnie niedojrzałego. Nie był wtedy nawet szczególnie pijany, nie mogło mu więc nic umknąć. To prawda, że imprezę zorganizował Chris – jak większość – ale nie był odpowiedzialny za to, co się wtedy stało. Na te imprezy przychodziły setki ludzi, gdyby miał odpowiadać za czyny każdego, kto tam jest, nie wyszedłby z aresztu. Upilnować wszystkich też nie był w stanie. Poza tym... Czy on właśnie przyznał, że przeleciał mu dziewczynę za to, że grupa najebanych studentów podpaliła czyjeś prace? Przecież jedyne co łączyło go z tym incydentem to to, że organizował tę imprezę. Nie pierwszą i nie ostatnią. Nie komentując już rodzaju zemsty, którą wybrał brunet.
Był tak zszokowany logiką Marcela, że nim wydusił z siebie cokolwiek, ten znów się odezwał, wyrywając blondyna z zamyślenia.
Nie – rzucił niemrawo, nie wyglądając wcale na szczególnie zaskoczonego tą informacją. – Nie znałem tam wielu ludzi – dodał krótko, upijając większy łyk whisky. Zastygł na chwilę z oczyma wlepionymi w blat, aż w końcu podniósł je z powrotem na twarz mężczyzny.
Nie miałem nic wspólnego z tym o czym mówisz. – Nie musiał się tłumaczyć, jednak myśl, że ktoś naprawdę łączy jego osobę z tak żałosnym aktem wandalizmu sprawiał, że było mu słabo. Sam nauczyłby nieco szacunku dla cudzej pracy kretynów, którzy to zrobili. – Przeleciałeś nie tę laskę, szukaj dalej – prychnął z rozdrażnieniem, znów przysysając się do szklanki ze swym ulubionym napojem i z lekką nerwowością przeczesał wilgotne wciąż kosmyki, które tak żmudnie układał kilka godzin temu. Teraz były mokre i kręcone, swoją niesfornością doprowadzając Chrisa do białej gorączki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:49 pm

Marcel parsknął cicho pod nosem, niekoniecznie radośnie. 
 – To nie ma ze sobą nic wspólnego tak właściwie – syknął do niego brunet. – Nie mściłem się. Po prostu uznałem, że jesteś egoistycznym dupkiem – dodał już nieco mnie złośliwym tonem. Czekoladowe tęczówki spojrzały prosto w te niebieskie. 
 – Nie jesteś aż takim dupkiem – odezwał się ponownie. – Dlatego jeszcze bardziej żałuje tego…tego. – Marcel skrzywił się lekko, mówiąc to. Ponownie sięgnął po piwo i tym razem je dopił. Czując na sobie jednak oskarżycielski wzrok Chrisa – przewrócił oczyma. 
 – Nie jesteś w c a l e dupkiem, pasuje? 
Chris nie pobił go ani nie zarzucał mu czegoś ponad to, co w rzeczywistości zrobił. W dodatku…siedział obok niego i wyrażał chęć rozmowy. 
Wyglądało na to, że wszystko szło w jakimś cywilizowanym kierunku. 
 – A następnym razem… – zaczął znów, sięgając po paczkę papierosów. – …zamiast przelecieć właściwą laskę po prostu uderzę od razu do ciebie. – Na usta Pawlitzkiego wkradł się zadziorny uśmiech, który próbował powstrzymać przez chwilę, ostatecznie dając za wygraną. 
 – Wyjaśnimy od ręki.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:49 pm


Nie miał siły. No po prostu nie miał siły na tego człowieka. Coś ewidentnie było z nim nie tak. Był nienormalny. Ale tak społecznie nienormalny, że aż się to Chrisowi w głowie nie mieściło. Albo po prostu ktoś go za mocno rozpieścił.
Przepraszam, czy my kiedykolwiek rozmawialiśmy? – Wtrącił z przekąsem, jasno dając do zrozumienia co ma na myśli. Brunet uważał, że jest egoistycznym dupkiem, ot co! Właściwie to trochę szok, bo nikt nie uważa, że Christopher jest egoistycznym dupkiem. Wszyscy go kochają, uwielbiają i wspierają. Pokazuje się każdemu od najlepszej strony i taka strategia po prostu działa. Jak typ, którego nigdy nie miał okazji poznać, mógł mu wyruchać dziewczynę, bo uroił sobie, że ten jest egoistycznym dupkiem? No nie, no po prostu nie.
Wlepiał w niego wyczekujące spojrzenie, aż w końcu słysząc, że jednak wcale nie jest dupkiem (no co ty), cmoknął z lekkim naburmuszeniem.
No dziękuję za łaskę, dupku, który wciąż jest dupkiem . – Poruszył wymownie brwiami, dopijając whisky. Nie mógł powstrzymać parsknięcia, gdy brunet dodał następne słowa.
No następnym razem nie będziesz miał wyjścia, nie zapowiada się na to, bym miał w najbliższym czasie dziewczynę, którą mógłbyś mściwie przelecieć. – Przewrócił oczyma, jednak kącik jego ust samoistnie drgnął ku górze. To musiała być sprawka alkoholu.
A palenie tylko w palarni. – Skinieniem głowy wskazał na paczkę papierosów, którą trzymał Marcel . – Albo na zewnątrz. – To mówiąc wstał, wyciągając własną paczkę i kolejnym ruchem głowy dał znać, by chłopak szedł za nim. Trafili do dość małego pomieszczenia, w którym akurat nikogo nie było. Odpalił papierosa, przysiadając na jednym z foteli.
Mieliśmy razem zajęcia? W Andersonie – zapytał od niechcenia, zastanawiając się, czy jest jakaś szansa, że może go stamtąd pamiętać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:50 pm

Marcel zaśmiał się pod nosem, słysząc jak Chris wyzywa go od dupków. Nie mógł mu zabronić tego ani też obrazić…ani tym bardziej zaprzeczyć. 
Kolejne zaś słowa Shae’a sprawiły, że nie zdołał się nie uśmiechnąć z niewinnym zadowoleniem.

Skinął głową na informację o palarni po czym wyjął z paczki jednego papierosa, wetknął go za ucho i wstał ze stołka, by ruszyć za Chrisem do palarni. 
Był to niewielki pokoik, dokładnie taki sam, jak w każdym tego typu miejscu. 

Marcel odpalił papierosa i przy okazji wsłuchał się w brzmienie pytania Christophera. Przez chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią, mrużąc delikatnie oczy i wypuszczając kłąb dymu z płuc. 
 – Tak – odpowiedział. – Z tego co pamiętam to większość poza angielskim, matematyką, zajęciami artystycznymi i czymś jeszcze – dokończył wypowiedź i ponownie się zaciągnął papierosem. – Miałem inne nazwisko i nosiłem okulary – wyjaśnił jeszcze. 

Marcel nie należał do najwyższych dzieciaków w szkole. Często był z tego powodu wyśmiewany. Okulary i trądzik oraz nieśmiałość dopełniały wizerunku ofiary i perfekcyjnego worka do bicia. 
Chris zaś już wtedy był śliczny i wspaniały. 
Miał wtedy wszystko to, czego brakowało Pawlitzkiemu – rodzinę, powodzenie, normalność i ludzi, z którymi mógł porozmawiać. 

 – Dlaczego doszedłeś dopiero w ostatniej klasie? – spytał niepewnie Marcel, opierając się o ścianę i znów przeczesując przydługie kosmyki palcami.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:50 pm


Zaciągnął się, zaraz zapijając smak dymu alkoholem, a przy tym słuchał spokojnie Marcela, który swoją odpowiedzią lekko zadziwił Chrisa. Blondyn musiał mieć pamięć do nazwisk a nawet do twarzy, gdyż to pewien rodzaj umiejętności, który wbrew pozorom, mocno pomagał mu w życiu. Ludzie lubili być pamiętani. Gdzieś podświadomie liczyli na to, że jedno przywitanie na drodze w parku, wyryje ich twarze w głowach witanych i następnym razem z daleka już będą się sympatycznie uśmiechać, licząc na krótką pogawędkę. Chcieli być doceniani, nawet jeżeli miało to się objawiać w tak wątpliwy sposób. Christopher pozwalał im się tak czuć, nie skreślając nikogo, jako potencjalny ratunek w przyszłości. Dawniej potrzebował pomocy innych, więc nauczył się, jak skutecznie zdobyć ich sympatię, aby byli chętni wesprzeć go w dążeniu do wygórowanych celów. Między innymi dzięki temu jest teraz tu, gdzie jest.
Dlatego właśnie był zaskoczony, że chodzili razem na większość zajęć, a Chris go nie skojarzył. Chłopak jednak następnymi swoimi słowami wyjaśnił czemu tak się stało.
To wiele tłumaczy – skomentował zupełnie mechanicznie, jakby dla zasady, by w ogóle odpowiedzieć. Nie dał po sobie zupełnie poznać zaskoczenia, ani tego, że skojarzył sylwetkę obecnego Marcela z tamtym Marcelem. Był w szoku, że tak się zmienił, lecz chyba większy szok przyniosło mu to, że ten chłopak tutaj, to ten sam, którego kilka lat temu tak bardzo gnoili dzieciaki w szkole. Marcel był pewny siebie, nie zachowywał się zupełnie jak ktoś, kogo kiedykolwiek prześladowano.
Czemu nie dał po sobie poznać, że pamięta? Sam nie był pewien. Być może nie chciał mówić o tym, co się wtedy działo. Gdyby przyznał, że go pamiętał, przyznać by również musiał, że biernie obserwował jak go nękano. Bo nikt, kto zwrócił uwagę na w ogóle istnienie chłopaka, nie mógł nie zauważyć co się działo. Chris nie był aż taką świętą duszyczką, by pomagać uciśnionym, gdy mogło mu to zaszkodzić. Był w tej szkole nowy, ledwie zdobył znajomych, musiał wyrobić sobie odpowiednią opinię, a na to nie wystarczyło kilka pierwszych miesięcy. Gdyby wtedy stanął w obronie Marcela, skończyłby jak on. Teraz już wiedział, że broniąc innych i tępiąc zachowania, które nawet większość uważa za zabawne i wcale nie takie złe, pociągnie za sobą tłumy. Wtedy mógł co najwyżej patrzeć. Lecz nie usprawiedliwiał się wcale, wiedział, że to było złe, że powinien pomóc, a tego nie zrobił. I dlatego nie chciał o tym mówić, czuć wyrzuty i wracać do rzeczy, z których nie był dumny.
Z lekkiego zamyślenia wyrwało go pytanie Pawltzkiego.
Przeprowadzka – odpowiedział krótko, podając główny powód, dla którego późno znalazł się w Andersonie. Czym owa przeprowadzka była spowodowana, mówić nie zamierzał. – Wiesz, że doszedłem w ostatniej klasie – zauważył, unosząc delikatnie jedną z brwi. To nie było takie oczywiste, nowa osoba w szkole wcale nie była żadnym gorącym tematem. A z Marcelem nigdy właściwie nie rozmawiał, chłopak nie mógł wiedzieć czy wcześniej również tam nie chodził, tylko na inne zajęcia niż on. Choć może nie powinien się dziwić. Szybko zaczął zwracać na siebie uwagę, pewnie łatwo było domyślić się, że wcześniej go tam nie było.
Nigdy cię tutaj nie widziałem – uświadomił sobie, bo faktycznie, choć nierzadko stał za barem, nie kojarzył sylwetki Pawlitzkiego aż do tej pory. A na niego na pewno zwróciłby uwagę. – Chyba mnie nie stalkujesz, co? – Uśmiechnął się z przekąsem, ponownie wkładając do ust spalanego niespiesznie papierosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:51 pm

Prawdopodobnie…powiedział za dużo. Kto normalny posiada wspomnienia tego typu? Marcel brzmiał jakby miał obsesje na punkcie Chrisa już od samego początku. 
Czy tak właśnie było? Oczywiście, że nie. Wytłumaczenie dla tego było proste – Pawlitzki pamiętał Chrisa, bo ludzi jego pokroju się zwyczajnie zapamiętuje. 
Idealnych, bez skazy, utalentowanych i sympatycznych. Niezwykłych. 
– Sam się sobie dziwię… – mruknął, uciekając wzrokiem w bok i zaciągając się nerwowo papierosem. Pamiętał tyle nieistotnych szczegółów…

Marcel nie mógł być pewien tego czy Chris pamiętał jego. Bo jeżeli tak – musiał także wiedzieć, że Pawlitzki nie miał lekko w szkole średniej. Dopiero, gdy przeniósł się po latach uczęszczania pozaszkolnie na zajęcia muzyczne do odpowiedniej szkoły – jego życie obrało właściwy tor. Marcel wygrał kilka konkursów skrzypcowych, ale nie został wcale „w zawodzie”. Zamiast tego wybrał inną dziedzinę sztuki – malarstwo. Nigdy jednak tak naprawdę nie porzucił skrzypiec. Nieraz ćwiczył na nich, grywał na ślubach, udzielał lekcji. Nic jednak ponad to.
Mimo wszystko – szkoła muzyczna było najlepszym co go spotkało. To właśnie tam sobie uświadomił, że bycie innym nie jest wadą. 
Ani zaletą, również. 
– Nie – odpowiedział, parskając śmiechem na pytanie Shae’a. – Wolę innego typu miejsca. – Marcel puścił oczko wyższemu chłopakowi. 

Dopalił papierosa, zgasił go w popielniczce i opuścił palarnię w towarzystwie Chrisa. 
Z powrotem znaleźli się przy barze. 
Robiło się coraz bardziej tłoczno.
Marcel pociągnął Shae’a za rękaw kurtki, ten się nachylił ku niemu i Pawlitzki był w stanie przekazać mu to, co chciał powiedzieć tak, by chłopak cokolwiek usłyszał. 
– Chcesz pójść gdzieś indziej?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:51 pm


Dopalił papierosa, a w oczekiwaniu, aż Marcel zrobił to samo, wymruczał tylko przeciągające się „hmmmmm” poddające w wątpliwość zaprzeczenie chłopaka. Oczywiście tylko się droczył, nie podejrzewał go przecież o żadne stalkowanie, czy choćby zainteresowanie jego osobą. O dziwo, choć Chris faktycznie rozpoznawany był przez większość ludzi, którzy znali go tylko z widzenia lub słyszenia, sam blondyn nie był szczególnie zadufany w sobie. Jak na kogoś swojego pokroju, był nadzwyczaj skromny i nigdy nie przyszłoby mu na myśl, by ktoś na własne potrzeby i przez swoje tylko widzimisię zainteresował się jego osobą nazbyt mocno.
Gdy brunet skończył palić, obydwaj wrócili do baru. Dwudziestodwulatek już miał zamiar zamawiać kolejną szklankę ulubionego alkoholu, kiedy to poczuł lekkie pociągnięcie za rękaw swojej bluzy, w związku z czym nachylił się bez sprzeciwów nad Marcelem, by móc go usłyszeć. Na dźwięk jego słów uśmiechnął się nieco krzywo, wciąż nachylony, zaglądając w czekoladowe tęczówki.
Do miejsca „innego typu”? Jestem nawet ciekaw – przyznał, poruszając wymownie brwiami i zamiast odpowiedzieć, zrobił krok w kierunku drzwi. Zatrzymał go głos blondynki stojącej wciąż za barem.
– Chris! – Kobieta widząc, że ten obejrzał się na nią, zawahała się na krótki moment. – Wszystko w porządku? – zapytała z nader słyszalną troską w głosie, lecz wciąż niepewnie, jakby za późno orientując się, że blondyn ma towarzystwo i nie jest to najlepszy moment na takie pytania. Mężczyzna wiedział jednak dlaczego nie mogła się powstrzymać. Whisky było jedynym alkoholem, który pijał w samotności, lecz robił to tylko wtedy, gdy miał problemy. Sam nie zdawał sobie z tego sprawy dopóki nie uświadomił mu tego jeden z przyjaciół. Dzięki temu każdy z nich wiedział, kiedy powinni się Chrisem zainteresować mocniej. Blondyn nie pijał zwykle alkoholi mocniejszych niż wino, więc gdy bez towarzystwa i jasnego powodu sięgał po whisky, każdy miał ochotę zadać mu to luźne pozornie pytanie.
Chris uśmiechnął się ciepło, posyłając April porozumiewawcze spojrzenie.
Porozmawiamy jutro – obiecał, a napotykając równie miły uśmiech dziewczyny, wznowił drogę do wyjścia z lokalu. Dziewczyna wiedziała, że nie były to słowa rzucone na wiatr. Chris należał do tego gatunku ludzi, którzy posiadali rzadko spotykaną umiejętność rozmawiania. Rozmawiania szczerze i logicznie, spokojnie i bez wyrzutu, tak by klarownie przekazać swoje myśli i wysłuchać opinii lub stanowiska innych. Każdy kto dobrze go znał i spędził z chłopakiem przynajmniej kilka lat, doceniał tę jego cechę bardziej chyba niż wszystkie inne.
Wyszli na zewnątrz, gdzie wiał już tylko delikatnie chłodny wiatr, a po deszczu pozostały jedynie odbijające światło gwiazd kałuże.
Prowadź, magiku – rzucił w stronę Marcela, patrząc nań kątem oka.
Był pijany. Niezbyt mocno, lecz wystarczająco, by zapomnieć o niewygodnej złości i uprzedzeniach. Chciał wykorzystać tę noc na zapomnienie, nawet jeśli wiązało się to ze szwendaniem się po podejrzanych miejscach z gnojkiem, za sprawą którego tego zapomnienia potrzebował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:53 pm

Gejowskich klubów w Nowym Jorku było…na pęczki. Gejowskich dzielnic było jednak znacznie mniej. 
Dlatego najwięcej zabawy czekało właśnie tam. Marcel postanowił zabrać Chrisa tam, gdzie była ona gwarantowana. 
Nie wiedział czy to była kwestia tego, jak dużo wypił chłopak, ale wydawał się nie mieć nic przeciwko temu, że Marcel wiezie go na pewną śmierć? 

Dotarli na miejsce po piętnastu minutach drogi metrem. Przeszli parę przecznic, a ich oczom ukazała się ulica oświetlona całkowicie, obwieszona neonami, pełna zachęcająco wyglądających barów i klubów, sklepów, hoteli oraz pozostałych przybytków.
Marcel spojrzał na nieco zmieszanego towarzysza i uśmiechnął się lisio. 
 – Zupełnie inny świat stoi przed tobą otworem, Chris – powiedział i pociągnął go za sobą za rękaw bluzy w kierunku swojego ulubionego lokalu na tej całej ulicy. 

Przed klubem Marcel i Chris musieli poczekać krótką chwilę w kolejce, następnie zostali przeszukani przez parę ochroniarzy i wpuszczeni do wnętrza.
A wnętrze było…dokładnie takie, jakie powinno być wnętrze gejowskiego klubu. Wszędzie neony, podświetlany bar, scena, a w głośnikach remiks piosenki Cher. 

 – Zamówię ci coś, a ty znajdź dla nas miejsce, okej? – powiedział głośniej, przybliżając się do Chrisa. 
Chłopak skinął głową na zgodę, a Marcel ruszył do baru z nadzieją na to, że dzisiaj na zmianie jest Randy. Uwielbiał faceta. Głównie dlatego, że często wzywał mu taksówkę, gdy Pawlitzki nie był w stanie sam tego zrobić lub ładował się w poważne tarapaty. Czasami Randy stawiał też drinki na koszt firmy. 

 – Randy! – zawołał, dopadając baru. Muskularny blondyn odpowiedział równie entuzjastycznie na powitanie, całując Marcela w usta. 
Randy bywał nieco zbyt wylewny.
 – Ty dzisiaj z kimś czy sam? – spytał mężczyzna, nalewając Marcelowi zamówione drinki. 
 – Z kimś – odpowiedział i uśmiechnął się znacząco. Machinalnie spojrzał w kierunku stolika, który zajął z dala od parkietu Chris. Widząc zaś, że przy stoliku nie siedzi sam – zmarszczył brwi w konsternacji. 
 – Lepiej pilnuj go, mała – poradził mu Randy i podał obydwa drinki. Marcel skinął głową w gestii podziękowania i ruszył w kierunku stolika.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:53 pm


Christopher nie próbował zastanawiać się jakoś szczególnie mocno nad tym, gdzie ma zamiar zaprowadzić go ten właściwie obcy chłopak, którego drogi jakimś sposobem skrzyżowały się z tymi blondyna. Miał co do tego jednakże pewne przypuszczenia, głównie powodowane tym o czym napomknął wcześniej jego przyjaciel. Nie rozmyślając nad tym szczególnie, dał się zaprowadzić do metra, a potem tylko upewnił się w swych podejrzeniach. Wysiedli na przystanku, z którego sam dawniej nieraz wędrował w stronę, w którą właśnie szli. Chris trzymał się przy brunecie, udając, że kompletnie nie wie, gdzie ten go prowadzi. Gdy zaś dotarli, zrobił zmieszaną minę i rozejrzał się jakby spłoszony, rzucając chłopakowi pewne powątpiewania spojrzenie.
Marcel nie mógł wiedzieć, że Christopher nie był tu ani pierwszy, ani drugi raz. Nie mógłby podejrzewać, że w ogóle miałby powód, by przychodzić w takie dzielnice. No chyba że faktycznie byłby stalkerem. Chris poczuł nawet coś na kształt nostalgii, rozglądając się po oświetlonych ulicach pełnych kolorowych, bawiących się ludzi. Przez chwilę czuł się bardziej na swoim miejscu niż gdziekolwiek indziej przez ostatnie cztery lata. Z trudem powstrzymał uśmiech cisnący się mu na usta. Nie chciał jednak psuć sobie tej niewinnej zabawy wykorzystującej nieświadomość Marcela, który najwidoczniej rzeczywiście nie interesował się tylko, czy w ogóle, kobietami. Z tego udawanego wrażenia aż się zatrzymał, sprowadzony na ziemię dopiero przez lekkie pociągnięcie. Rzucił chłopakowi powątpiewające spojrzenie, będące komentarzem na jego pełne zadowolenia słowa.
Grzecznie szedł za chłopakiem i nie odstępując go na krok, rozglądał się z zaciekawieniem po zatłoczonej okolicy. Bynajmniej nie dlatego, że interesowały go tutejsze indywidua, które nadawały miejscu tak wspaniałej, liberalnej atmosfery, ale dlatego, że był ciekaw, czy zaszły tu jakieś widoczne zmiany, odkąd ostatni raz w tym miejscu był. Jedną z tych zmian był klub, do którego zaprowadził go Marcel. Chris go nie kojarzył, a widząc wnętrze musiał stwierdzić, że gdyby istniał za czasów jego szkoły średniej, byłby stałym bywalcem.
Gdy Marcel zakomunikował, że idzie do baru, Chris rzucił mu jakoby błagalne spojrzenie, mające być niemą prośbą, by nie zostawiał go samego, bo czuje się absolutnie nie na miejscu. Nie zaprotestował jednak głośno i zgodnie z rozporządzeniem chłopaka, udał się na poszukiwanie dogodnego miejsca. Wybrał to najbardziej ustronne, rozsiadając się na jednej z kanap. Odetchnął z lekkim uśmiechem na twarzy i zabrał się za zdejmowanie ciepłej, czarnej bluzy, którą miał na sobie. Ledwie przełożył materiał przez głowę, zorientował się, że nie jest już sam na swoim miejscu.
– Hej. – Obok niego siedział przystojny, smukły brunet ubrany w ciemne, obcisłe ciuchy, które skutecznie podkreślały kształty chłopaka. Wyglądał dość młodo, a na jego twarzy błąkał się figlarny uśmiech. W szarych oczach, które swój kolor widocznie zawdzięczały soczewkom, odbijały się jasne i wcale niedwuznaczne intencje. – Jakim cudem jeszcze się nie spotkaliśmy? – Miał naprawdę ładny uśmiech. Chris zerknął nad ramieniem młodego, a widząc, że jego własny towarzysz wciąż jest przy barze odwrócony tyłem do nich, posłał nieznajomemu pełen uroku, niewątpliwie łóżkowy uśmiech.
Zazwyczaj chodzę w innego typu miejsca – odparł, naśladując Marcela i obdarzył bruneta dwuznacznym uśmiechem, który nie zszedł, gdy do jego uszu dotarło pytanie, dlaczego w takim razie dziś jest akurat tutaj. – Robię za skrzydłowego. Mój przyjaciel jest bardzo nieśmiały – skłamał płynnie, wiedząc, że nie miało żadnego znaczenia co odpowie. Ta niewinna wymiana zdań miała prowadzić tylko do jednego i jak spodziewał się Chris, chłopak nie zwlekał długo.
–Ach tak. Myślisz, że twój przyjaciel poradzi sobie sam przez... – położył szczupłą dłoń na udzie blondyna, wsuwając palce między jego nogi i ścisnął zaczepnie wnętrze chrisowego uda. Przy tym zerknął wymownie na drogę do toalet, zastanawiając się nad czymś – ...jakiś czas? – Znów patrzył w niebieskie oczy, niemalże zjadając Chrisa tym pełnym podtekstu spojrzeniem.
Tymczasem, gdy chłopak wygłaszał swoją propozycję, Chris patrzył nad jego ramieniem na Marcela, który stał dokładnie za młodzieńcem, trzymając drinki. Blondyn uśmiechnął się niewinnie.
Nie sądzę – odpowiedział krótko, nie odrywając wzroku od Marcela. Nieznajomy również się obejrzał, a zrozumiawszy sytuację zabrał swoją dłoń i wstał, z lekkim grymasem na twarzy. Wyglądał jakby znał, albo co najmniej kojarzył Pawlitzkiego.
Gdy zostali sami, a Chris musiał zmierzyć się z oczekującym wyjaśnień spojrzeniem bruneta, wzruszył z lekkim rozbawieniem ramionami.
Bywałem tu kiedyś – przyznał już swobodnie, odbierając z rąk chłopka swojego drinka. – Miałem nadzieję, że weźmiesz całą butelkę – dodał z uśmiechem, przesuwając się bliżej ściany, by zrobić więcej miejsca dla chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:54 pm

Cholerny pedał. pomyślał Marcel, gdy odprowadzał mało przyjaznym wzrokiem mężczyznę, który przysiadł się do Chrisa. Kojarzył mężczyznę. Bywał tu często, zawsze siedział z jakimś innym facetem, panoszył się jak smród po gaciach i wszędzie było go pełno. Marcel był podejrzliwy względem łatwych pedałów. 
Ciekawe ile bierze za loda…? 

– O proszę… – odpowiedział Pawlitzki na słowa Chrisa. – Kto by pomyślał? 
Marcel nigdy nie widywał tu Chrisa, a zatem spodziewał sie, że czasy, w których bywał tu Shae są odległe. 
– Szczerze mówiąc, to naprawdę się nie spodziewałem takiego obrotu spraw – przyznał na głos Marcel i wsunął pomiędzy wargi słomkę tkwiącą drugim końcem w złotym napoju alkoholowym. – Naprawdę mogłem podbijać jednak do ciebie… – Pawlitzki udał zawód. 

Przez chwile sączył swoje picie w spokoju, wpatrując się w ładną twarz Chrisa, słuchając muzyki i będąc w gruncie rzeczy…bardzo zadowolonym człowiekiem. Najprawdopodobniej była to wina alkoholu, który dawał o sobie znać w bardzo doraźny sposób. Ale Marcel nie narzekał na to. Póki miał nad sobą kontrolę, oczywiście. 

Wsparł głowę na ręce i nadal nie odrywając wzroku od Chrisa – począł sunąć nim niżej. Zatrzymał się na ustach, brodzie, szyi, tym uroczym zagłębieniu pomiędzy obojczykami… Kurwa mać.
Błyskawicznie oderwał wzrok od Chrisa i wbił go w swój napój. 
Poczuł się…dziwnie. 
Nie zwyczajnie „dziwnie”, ale…dziwnie
To było zupełnie niezależne od Marcela, ale miał ochotę przeprosić za to Chrisa, swoją matkę, Jezusa i psa sąsiadki. 

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:54 pm


Rozumiał zaskoczenie Marcela. Chris z boku nie wyglądał na typ człowieka, którego można podejrzewać o pedalstwo. W końcu jaki popularny i rozchwytywany przez wszystkich facet, przewodniczący najlepszemu bractwu jest pedałem? Ha. Chris pedałem nie był i nigdy tak o sobie nie mówił. Nigdy też nie twierdził, że jest hetero. Nikt mu właściwie takich pytań nie zadawał, bo kto by podejrzewał, że Shae może lubić w dupę? Męską dupę. Jednak sam blondyn nie miał problemu z przyznawaniem się do tego, że nie tylko cycki go interesują. W końcu przez całą szkołę średnią interesował go tylko jeden tyłek i to bynajmniej nie damski. Przyzwyczaił się do ludzi reagujących najróżniej na dwóch facetów obściskujących się publicznie.
Prychnął, słysząc luźno rzucone słowa Marcela. Naturalnie potraktował je jako lekki żart, nie sądził, że mógłby spodobać się akurat jemu. Chłopak przecież do tej pory myślał, że Chris lubuje się w rozpalaniu ogniska dziełami sztuki, jak więc mógł kiedykolwiek pomyśleć o tym, by w ogóle się blondynem zainteresować? Shae nie miał złudzeń i wcale nie chciał mieć. Jakkolwiek nie byłby pijany, wciąż pamiętał, że to właśnie Marcel przyczynił się do rozpadu związku, który pielęgnował przez ostatnie trzy lata.
Lubię ładnych ludzi, to wszystko – rzucił z wyważonym uśmiechem, chowając zaraz pełne usta za szkłem. Z rozkoszą upił dużego łyka złotego płynu. Marcel nie odrywał wzroku od Chrisa, więc i Chris nie był mu dłużny, patrząc nań jakby oczekiwał, że z pięknie wykrojonych ust padną kolejne słowa. Nic takiego się jednak nie stało.
Spojrzenie chłopaka w pewnym momencie zmieniło się. Gdy czekoladowe tęczówki jechały tak otwarcie i powoli po jego ciele, poczuł się przez chwilę, jakby siedział tu zupełnie nagi. Znał to spojrzenie. Spędził wystarczająco dużo czasu w otoczeniu napalonych gejów, by wiedzieć, co ono oznacza. Ale pod spojrzeniem Marcela z niewiadomego powodu poczuł się... Dziwnie. Niekomfortowo? Jakby coś było nie tak. No bo przecież on wyruchał jego dziewczynę. Nie mógłby być aż tak zachłanny żeby...
Prawda?
Marcel. – Jego głos przysłonił się chrypką przez co zabrzmiał nie tak jak powinien. Chris nie miał w intencji wypowiadać imienia chłopaka tak, jakby samym tym zapraszał go do rozłożenia nóg. Chciał tylko przywrócić go do rzeczywistości. Nie zrobił mimo to nic by naprawić to wrażenie. Posłał brunetowi złośliwy uśmiech. – Nie chciałbyś tego. – Prychnął, jednym haustem dopijając resztę trunku.
Pójdę po tę butelkę. – Wszystko wskazywało na to, że upodli się dziś bardziej niż mógł przypuszczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 525
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   Pon Wrz 04, 2017 10:55 pm

Oblał się gorącem, gdy usłyszał jak Chris przywołuje go do porządku. Jego twarz okryła się rumieńcem, a uścisk w brzuchu się zwiększył. Poczuł się zawstydzony, a przecież wcale nie zrobi nic złego. To była wina alkoholu, Chrisa oraz tego, że chwilę wcześniej dowiedział się tego, że Shae wcale nie jest hetero. 
 – Kurwa, przepraszam – powiedział, śmiejąc się z zakłopotaniem. – Zaraz się doprowadzę do porządku – dodał, a następnie skinął głową, gdy Shae obwieścił się idzie po butelkę. 

Gdy tylko Chris oddalił sie nieco, czoło Marcela pognało w kierunku blatu stolika, w który to chłopak uderzył głową z pewnym rozmachem. 
Zabolało, a Pawlitzki szybko się pozbierał, rozmasowując obolałe czoło palcami. 
Zaczął sie rozglądać po klubie w poszukiwaniu czegoś, co pomoże mu rozładować niepotrzebne napięcie natury takiej, która upokarza go jedynie i jest niepotrzebnym balastem.
Potrzebował tylko piętnastu minut w kiblu z czyimiś sprawnymi ustami i chwilą spokoju od Chrisa. 
 – Ja pierdole… – syknął pod nosem, zdając sobie po chwili sprawę z tego, co właśnie robi. 
Przecież to było zupełnie nie w jego stylu…
Mimo to – Marcel zlokalizował szybko jakiś ciekawy, potencjalny cel. 
Był wysoki, całkiem wysportowany, blondyn…I cholera, nie był sam (jakby miało mu to zrobić jakąkolwiek różnicę…).
Oczywiście, tacy nigdy nie są sami. 

Pawlitzki zdecydował się zdjąć z siebie bluzę, którą miał na sobie. Kurtkę zostawił wcześniej w szatni, ale zupełnie zapomniał o bluzie. 
Poprawił na sobie czarną, luźną bluzkę z długim rękawem, a gdy tylko dojrzał na horyzoncie Chrisa, odwrócił machinalnie wzrok, przeklinając swoje życie pod nosem. 
Było mu nadal tak samo gorąco. 

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]   

Powrót do góry Go down
 
Fools. [boyxboy; obyczajowe; 2os.; bn]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: