IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Outcry [boyxboy; 2os; bn]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pon Sie 24, 2015 3:53 pm

Svein Balstad

Nie wiedział, czy z tego samego braku doświadczenia u Kai'a miał się cieszyć czy może załamać. W końcu ktoś musiał to jakoś... poprowadzić, a jeżeli obydwaj nie wiedzieli jak, to raczej za przyjemnie nie będzie. Naturalnie jeżeli to przetrwa dłużej niż jedno spotkanie czy chociażby tydzień. Svein miał niesamowicie wredne przeczucie, że Kai po prostu długo z nikim nie był i szuka ujścia we własnych uczniach, przez co znudzi się nim po jakimś czasie. Ciekawe czy takie przelotne zauroczenia z podopiecznymi zdarzały mu się już wcześniej.
Odchrząknął znacząco, gdy znaleźli się już poza szkołą. Przez całą drogę do pokoju nauczycielskiego milczał, nie wiedząc kompletnie, co ma teraz zrobić. Fjell również mu tego specjalnie nie ułatwiał, choć chłopak miał wrażenie, że jakoś lepiej to wszystko przyjął.
Zamrugał instynktownie, widząc, w jakim kierunku idzie mężczyzna. Ma auto? Znaczy, oczywiście, że miał auto. To w końcu nauczyciel. Dlaczego w głowie Svein'a uroił się fakt, że będą musieli iść na pieszo? Może za bardzo się przyzwyczaił. Cóż, odrobina wygody chyba jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła.
Wsiadając do samochodu, rzucił swoją torbę pod nogi. Wedle planu miał się znaleźć w domu za jakieś piętnaście minut, ale chyba raczej nikt się nawet nie zorientuje, jeśli wróci jakąś godzinę później. Bądź dwie. W zależności od tego, jak bardzo niezręczna będzie ta... randka. Jeśli można ją tak nazwać. Można? Prawdopodobnie.
Potarł własny kark, jakby zastanawiając się nad miejscem udania się. Naturalnie miał swoją ulubioną kawiarnię, w której można było znaleźć praktycznie każdy możliwy napój na świecie, zaczynał wyrabiać tam sobie nawet kartę stałego klienta, ale nie wiedział, czy zabranie Kai'a od razu w jego miejsce mogło być dobrym posunięciem. W końcu jeżeli to coś między nimi ma przetrwać, to nie lepiej zostawić sobie tę kawiarnię na potem? Nie będą mieli gdzie iść na kolejnych spotkaniach.
Cholera.
Nieważne, Fjell się będzie nad tym zastanawiał.
Przeczyścił gardło po raz kolejny, zdając sobie sprawę, jak bardzo potrzebuje jakiejś wody.
- Do kawiarni Accantus. Niedaleko galerii, na rogu - odparł pewnie, kątem oka rozglądając się po wnętrzu samochodu. W sumie chciałby odwiedzić mieszkanie Kai'a. Zobaczyć, jak mieszka. Może ma jakieś zwierzaki?
S z a l e ń s t w o.


NAZWĘ KAWIARNI ZMYŚLIŁEM, TAKOWA NIE ISTNIEJE PROSZĘ NIE BIĆ COPYRIGHT CZY COŚ @A@
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pon Sie 24, 2015 4:56 pm



Sam nie wiedział co prowokuje jego ciągłe uśmiechy. Co i raz spoglądał w stronę Sveina i każdego jednego spojrzenia rezultatem był uśmiech kącikiem ust. Może ta pewnego rodzaju stabilność cieszyła tak Kaia? A może po prostu bawiła sytuacja, w której się znalazł? Jakikolwiek powód był jego zachowania, wciąż nie mógł przestać odruchowo zerkać na chłopaka. Sprawiało to więc także, że uśmiechał się częściej. Niezbyt nachalnie, zupełnie niewyraźnie, w miarę niewidocznie, ale to było miłe uczucie. Ciepłe.
Wyjechał z parkingu i włączył się do niewielkiego ruchu na jezdni, zaraz po tym, gdy usłyszał w którą stronę chłopak planuje ich pokierować. Świetnie, przynajmniej Kai nie musi się zastanawiać nad tym, jakie miejsce wybrać na tę okazję. Svein go wyręczył. Następnym razem może Fjell zaproponuje mu własne miejsce? O ile do tego czasu nastolatek nie rozmyśli się odnośnie kontynuowania ich relacji. Kai miał szczerą nadzieję, że dzieciak nie ucieknie od niego z krzykiem. Nie miał pojęcia czego chce od Sveina, nie umiał nazwać swoich motywów, ale z pewnością nie zniósłby tego, że chłopiec odsunąłby się od niego. Jednocześnie –wiedział, że to wielce prawdopodobny scenariusz. Bardziej prawdopodobny niż to, że będą żyć długo i szczęśliwie.
Pod wpływem tych mrocznych myśli, zerknął badawczo po nastolatku, który wbijał swój wzrok w widok za oknem.
-Svein, bądź tak miły i zapnij pas –mruknął Kai, gdy zatrzymał się na czerwonym świetle. To nie tak, że się czepiał. Po prostu czułby się lepiej, gdyby jego pasażer zapiął ten pas. Rzadko kiedy kogokolwiek woził własnym samochodem. Może dlatego, że nie miał kogo? Dlatego dziwnie poczuł się, gdy przez usta przeszła mu prośba, mająca na celu zadbanie o czyjeś bezpieczeństwo. Nigdy nie musiał dbać o nikogo w ten sposób. Nigdy nie musiał nikomu kazać zapinać pasów.
-Masz już skończone osiemnaście lat? –spytał Kai, chcąc jakkolwiek przerwać ciszę między nimi i zaspokoić własną ciekawość. W końcu nie przeglądał dokumentacji Balstada, nie wiedział kiedy chłopak ma urodziny, nie miał pojęcia ile razy zmieniał szkołę. Tak naprawdę nie wiedział niczego o Sveinie. Było tylko wzajemne zainteresowanie i nic, co by ich łączyło. Na dobrą sprawę –jego uczucia nie mają żadnego uzasadnienia. Nie powinien być tak niezdrowo zafascynowany, nie powinien udawać, że do siebie będą pasować…
Dojechał na miejsce, zaparkował nieopodal punktu docelowego, szczęśliwie znajdując miejsce. Wysiadł, zamknął samochód i niemal sztywno powlekł się za nastolatkiem. Nie miał prawa do bycia tym zainteresowanym.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pon Sie 24, 2015 5:58 pm

Svein Balstad

Czuł się dziwnie. Dziwnie, bo nie potrafił inaczej nazwać tego uczucia. Gdyby miało konsystencję, byłoby gęste i jasne. Ciepłe. Z możliwym rodzynkiem gdzieś pomiędzy, a Svein nienawidził rodzynków. Z każdym kolejnym zerknięciem przez nauczyciela, starał się minimalnie wtopić w fotel, jednocześnie tkwiąc wzrokiem gdzieś za szybą. Nie rozumiał go. Choć może nie rozumiał też samego siebie.
Zapiął pasy zgodnie z poleceniem. Zdziwił się, że zapomniał, przecież zawsze zapina pasy zaraz po wejściu do samochodu. Może za bardzo się zamyślił? Możliwe.
Westchnął po raz kolejny, kątem oka spoglądając na prowadzącego mężczyznę. W momencie, kiedy ten również zerkał na niego, Svein odwracał wzrok na jezdnię. Jak w przedszkolu. Chłopak naprawdę chciał, żeby to wszystko działo się w przedszkolu, tam przecież wszystko było łatwiejsze. Szkoda tylko, że gdy on odbywał godzinną drzemkę w pobliskim przedszkolu, Kai najprawdopodobniej był już w drugiej klasie gimnazjum. Świetnie.
Wzdrygnął się, słysząc pytanie mężczyzny. Po co pyta? Chce się dowiedzieć, czy jest legalny? Cóż, w świetle prawa jest się chyba od piętnastego roku życia, a tyle na pewno Svein już ma. A może po prostu Fjell jest ciekaw? W końcu prawie nic o nim nie wie, jeśli nie zaglądał do akt.
Właściwie dopiero wtedy Balstad zdał sobie sprawę, że on też o nim nic nie wie. Zna tylko imię, nazwisko, zawód, samochód. To wszystko. I może fakt, że lubuje się w wykręcaniu dziwnych numerów w szkole, wystawianiu wuefistek oraz całowaniu własnych uczniów na poprawce z francuskiego.
Podrapał się po policzku, co było tylko i wyłącznie pretekstem do krótkiego dotknięcia własnych ust.
- Tak - odparł lakonicznie, prostując się na fotelu. - Skończyłem w kwietniu.
Odchrząknął, by po chwili spojrzeć na mężczyznę.
- A ty? Ile masz lat? - spytał, będąc całkowicie pewnym, że ma prawo do tego pytania i jak najbardziej może żądać odpowiedzi. W końcu wypadałoby wiedzieć chociaż tyle.
Śmieszne, że pyta się o wiek już po tym, jak przyciskał go do biurka. Ach, dzisiejsza moralność.
Kiedy tylko dojechali na miejsce, nadal natarczywie wpatrywał się w Kai'a, choć starał się to minimalnie ukryć. Próbując nie gapić się na niego i nie myśleć o tym, że właśnie idzie na swoją pierwszą randkę, poszedł przodem, wchodząc do lokalu nieco bardziej sztywny, niż przypuszczał. Mężczyzna za ladą od razu go rozpoznał, jednak wchodzącego za nim Fjella wydawał się wręcz ignorować. Może nie dopuszczał do siebie faktu, ze Svein mógł z kimś przyjść?
- To samo - mruknął, siadając do pierwszego lepszego stolika. Brzmisz jak stary alkoholik. - I... kawę? - dodał po chwili, zerkając na nauczyciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Wto Sie 25, 2015 8:57 pm

Podążył za chłopakiem, usilnie próbując wpatrywać się nie tylko w zgrabna sylwetkę Sveina, ale też uważać by coś go nie przejechało. W końcu nadal znajdowali się na jezdni, a uwaga Kaia przyćmiona do granic możliwości -sprawiała, że mógłby nie zauważyć nadjeżdżącego samochodu. Na szczęście mężczyzna zdążył w porę zdjąć wzrok z Balstada. Balstada, z którym szedł na randkę. I mógł naprawdę robić z chłopakiem to wszystko co się robi z obiektem zainteresowania na takiej randce?  Jakoś w to nie mógł uwierzyć. I nie bez powodu - w końcu Svein wciąż nie był tylko kolejnym kochankiem Kaia. Był specjalny i Kaiowi przyjdzie wiele odruchów zachować dla swojej sfery marzeń. Nie mógł wszystkiego. A dokładniej - nie mógł nic. Nic dopóki Svein nie da mu wyraźnego sygnału...
Nie, nawet wtedy nie! Oh, w co on się wpakował...
Powoli wszedł za chłopakiem do lokalu, rozglądając się niepewnie po wnętrzu przyjemnej kawiarenki. Niemal nie zorientował się kiedy Svein ruszył w kierunku jakiegoś stolika.
Gdy tylko Fjell posadził swoje zgrabne siedzenie na krześle, w szyby uderzyły pierwsze krople deszczu. Zaczęło padać, a Kai w tym wszystkim nie zauważył jak znacznie niebo pociemniało. W dodatku zapomniał z samochodu parasola...
Spojrzał badawczo na Balstada, a gdy dotarło do niego coś w rodzaju pytania, uśmiechnął się uprzejmie na potwierdzenie słów s w o j e g o towarzysza.
Wtedy też, przypomniał sobie o innym pytaniu, które zostało mu zadane tuż przed opuszczeniem samochodu, a nie zdążył na nie odpowiedzieć.
Gdy tylko mężczyzna zniknął z pola widzenia Kaia, ten zwrócił swoje jasne oczy ku chłopcu.
-Pytałeś ile mam lat -nadmienił nim zaczął udzielać odpowiedzi -Dwadzieścia osiem skończyłem w styczniu. Jestem dokładnie dziesięć lat starszy od ciebie -zauważył. Informacja, że chłopak jest pełnoletni pozwalała Kaiowi stworzyć większe pole do własnego manewru. Mógł zabrać Sveina wszędzie, a nikt nie będzie mógł nazwać tego uprowadzeniem. Poza tym, rzeczywiście był ciekaw.
Westchnął cicho i rozplątał szalik mieszczący się na jego szyi. Odłożył go sobie na kolana i spróbował rozpuścić włosy. Lubił, gdy były "wolne". W szkole pewnie najlepiej by nie został odebrany, gdyby na lewo i prawo zarzucał swoją bujną grzywą, ale skoro znajduje się poza placówką i w dodatku powinien jak najbardziej czuć się swobodnie przy Sveinie -zaryzykował i doprowadził swój zamiar do skutku, przeczesując wolne już włosy palcami i odgarniając do tyłu naprzykrząjacą się twarzy grzywkę.
Od razu poczuł się lepiej. Wyraz jego twarzy też jakby zdawał się zmienić, zelżeć.
Spojrzał na chłopca, niemal czule bowiem i tak mu się często ostatnio zdarzało, a zauważywszy pewną rzecz, uśmiechnął się lekko. Wyciągnął dłoń i złapał nią w delikatny uścisk palców, podbródek chłopca.
-Masz rzęsę na policzku -wyjaśnił -Zgadnij, na którym -nakazał po chwili i wciąż nie spuszczając wzroku z chłopca, trzymał go lekko za buzię.
Dlaczego kazał mu zgadywać?
-Pomyśl życzenie zanim zgadniesz -dodał. Jeżeli Svein zgadnie, jego życzenie się spełni.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Sie 26, 2015 3:15 pm

Svein Balstad

Blade wydawał się być równie zaskoczony sytuacją, co sam Svein. Przyjąwszy zamówienie, skinął krótko głową, spojrzał zagadkowo na chłopaka, po czym odkręcił się na pięcie i odszedł jak gdyby nigdy nic, próbując ukryć własne rozbawienie. Sam Balstad był tak wciągnięty we własne przemyślenia oraz analizy całego zdarzenia, że aż nie zauważył deszczu za oknem. Za bardzo utkwił w swoim świecie, gdzie, cóż, nadal było dużo spraw niewyjaśnionych, a on wolał spać spokojnie.
Odetchnął cicho chwilę przed tym, jak Kai ujawnił swój wiek. Dwadzieścia osiem? Więc zgadł, obstawiając ciągle, że jest dziesięć lat starszy? Nie ukrywał własnego zawodu, gdzieś w środku do końca miał wrażenie, że Fjell ma może z... Dwadzieścia pięć lat? W każdym razie na pewno nie wyglądał, jakby dobijał trzydziestki i to zastanawiało chłopaka najbardziej. Ktoś tu ewidentnie przesadza z Niveą.
Svein nie chciał się przyznać, ale zazdrościł nieco urodzie mężczyzny. W końcu on sam mając ledwie piętnastkę przez swoją cerę, wory pod oczami i wszechobecną nienawiść wyglądał na minimum dwadzieścia trzy. Chyba dlatego od dwóch lat wpuszczają go do każdych klubów bez problemu.
Przejechał zaciekawionym spojrzeniem po włosach nauczyciela. Musiał usilnie postarać się, żeby powstrzymać własną chęć dotknięcia ich. Zaskakujące, jak wiele zdaje sobie człowiek w momencie, gdy wie, że te marne wzdychania do jednej osoby nie są spowodowane lekcyjnym zmęczeniem.
Wtedy Kai złapał go za brodę, a on zamrugał zaskoczony. Co on chce zrobić? W kawiarni? Przy ludziach? Zanim Svein zdążył całkowicie się oburzyć, mężczyzna uśmiechnął się, mówiąc coś o rzęsie.
Rzęsie.
Uniósł mimowolnie brwi, wpatrując się w twarz nauczyciela. Rzęsa. Skąd on ma niby wiedzieć, na którym jest policzku? Mimo to zmrużył oczy, zastanawiając się, w które miejsce przed chwilą patrzył się jego towarzysz. Życzenie...
- Na lewym - oznajmił tonem, nie przyjmującym sprzeciwu. Jeśli rzęsa jest na prawym, lepiej dla niej, żeby natychmiast przeniosła się na lewy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 27, 2015 3:35 am

Na jego ustach po krótkiej chwili pojawił się lekki uśmieszek, gdy usłyszał odpowiedź na zadane pytanie. Chwilę nie odezwał się ani słowem, pozostawiając Sveina w wyczekiwaniu pełnym napięcia, gdy w końcu nachylił się jeszcze tylko trochę bardziej w stronę chłopca, by dmuchnąć delikatnie na jego l e w y policzek, strącając z niego rzęsę.
-Dokładnie -niemal tchnął mu wprost w usta. Leniwie zabrał od niego dłoń i równie niespiesznie odsunął się od chłopaka na większą odległość, wracając do swojego pierwotnego usytuowania.
-Czego sobie życzyłeś? -spytał, powątpiewając w to, czy chłopiec mu odpowie, czy zasłoni się możliwym pechem w razie ujawnienia treści życzenia. Pewnie tak. Wszyscy tak robią, a Kai zawsze jest ciekaw czego inni ludzie mogą sobie życzyć. Każdy ma jakieś priorytety, a Fejll był ciekaw tych, które uznawał Svein. Czy tak bardzo one różniły się od tych uznawanych przez Kaia? Pewnie tak. I pewnie też nigdy to się nie zmieni chociażby przez wzgląd na ich wiek, mentalność ich obu będzie zupełnie inna.
Kai gnębiony przeświadczeniem, że nigdy się nie dogadają doskonale -spojrzał przez okno w kawiarni, marszcząc nieznacznie równe brwi. Co jeżeli to nie będą tylko drobne nieporozumienia? Co jeżeli cały czas nie będą się ze sobą zgadzali? W niczym? Fjell westchnął cicho z subtelnym zrezygnowaniem i spojrzawszy kątem oka na Sveina, zrozumiał po raz kolejny jak mało o sobie wiedzą i jak wiele trudności postawi przed nimi los nim zdołają ostatecznie zrozumieć się tak jak inni ludzie żyjący w jakiegoś rodzaju związkach. Bo przecież mógł nazywać to związkiem? Przynajmniej takim, który się zapowiada na coś grubszego, a przynajmniej z punktu widzenia nadziei Kaia tak było. Czy Balstad tak samo traktował ich relację? Jako coś zupełnie pewnego? Kai nie powinien się nad tym zastanawiać. Mógłby się po prostu o to chłopaka zapytać.
-Traktujesz mnie poważnie? -odezwał się, lekko zduszonym głosem jakby słowa te przeszły mu przez gardło z pewną trudnością. Kai pomyślał po chwili, że zabrzmiał też tak, jakby miał się lada chwila popłakać. Zmierziło go to. Może nie wyglądał na najbardziej męskiego samca jaki chodził po tej ziemi, ale płakać nie płakał zbyt często.
Co nie zmieniało faktu, że tak właśnie to powiedział. Taki głosem jakby zaciskało mu się gardło. Dlatego jak najszybciej skierował swoją twarz w kierunku Sveina, by ukazać mu niewzruszone oblicze, nieskalane niemal żadną emocją.
-Czy może myślisz, że sobie tylko żartujemy? -dodał po chwili, o wiele bardziej zdecydowanym, niemal natarczywym tonem. Protekcjonalnym. Dorosłym?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 27, 2015 4:46 pm

Svein Balstad

Przez całą tę sytuację siedział sztywno, wyprostowany, a kiedy Kai się przybliżał, zdarzało mu się nawet przestawać oddychać. Zdał sobie sprawę z tego dopiero wtedy, gdy mężczyzna już wrócił na swoje miejsce, zaś Svein mógł całkowicie w spokoju odetchnąć bez obaw, że przypadkiem dmuchnie na swojego towarzysza. To było dosyć komiczne, zważywszy na fakt, że prawdopodobnie jeszcze dzisiaj miał skutecznie pozbawić przytomności dwóch większych facetów na ringu, a teraz zachowywał się, jakby Kai zmaterializował się w jajko, na które nie można źle spojrzeć. Co te okazywanie uczuć robi z ludźmi.
Czego sobie życzyłeś? To chyba oczywiste. Czegoś wielkiego, przepełnionego sensem egzystencji, czegoś dramatycznego, bo co innego mógłby sobie zażyczyć chłopak, który po kryjomu przed światem czyta babskie romanse do snu?
Już miał otwierać usta, by odpowiedzieć, kiedy pojawił się Blade z kawą i shake'm waniliowym. Svein w pierwszej chwili musiał bardzo stosownie zamrugać. W końcu nikt mu nie powiedział jaką kawę ma przynieść. Z mlekiem czy bez, z cukrem czy bez. Dopiero po chwili przypomniał sobie, że ten facet rozpoznaje gust do kawy po zaledwie jednym spojrzeniu. Dlatego gdy Balstad pierwszy raz tu przyszedł, zamiast kawy dostał shake'a. Na koszt firmy! Może dlatego, że wyglądał, jakby ktoś mu właśnie zabił szczeniaczka?
Skinął głową, po czym minimalnie rozluźnił się na siedzeniu. Wraz z plastikowym kubkiem w dłoni zerknął szybko na szybę, orientując się dopiero, że zaczęło padać. Siorbnąwszy cicho uniósł brwi tylko po to, by po chwili unieść je jeszcze wyżej przez pytanie Kai'a.
Od razu przeniósł na niego wzrok, jednocześnie zaciekawiony, co i lekko zmieszany. Takie pytania zadaje się na pierwszym spotkaniu? Svein automatycznie przeszukał w myślach wszystkie dotychczasowe książki, jakie przeczytał i był niemalże całkowicie pewien, że tego typu rozmowy zaczynają się dopiero po sporym okresie bycia ze sobą. Czy to oznacza, że Fjell już uważa ich za coś głębszego? Poważniejszego? Już? Cholera, przecież on dwa lata temu wyszedł z gimnazjum.
Odchrząknął, jakby próbując dodać sobie nieco więcej powagi.
- Nie wiem - odparł po chwili, mieszając słomką we własnym shake'u. - Jeśli ty mnie traktujesz poważnie, to ja ciebie też będę - dodał, wzruszając lekko ramionami w geście, jakby jego słowa były najbardziej oczywiste na świecie. Nadal usilnie wpatrywał się w mężczyznę, chcąc prawdopodobnie wyczytać coś z jego twarzy, choć sam nie wiedział do końca co.
- Tylko... nie próbuj się mną bawić. - Wtedy obydwaj źle na tym wyjdziemy. Ja w najlepszym wypadku pobiję cię do nieprzytomności, przez co znowu mnie wywalą ze szkoły. I ja będę miał trudniej w życiu, i ty w szpitalu też niekoniecznie. Naprawdę nie polecam.
Chwilę milczał, zanim w końcu po jakimś czasie mieszania shake'a z iście profesjonalną wprawą, wbił wzrok gdzieś za okno.
- To... jaki jest twój ulubiony kolor?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 27, 2015 6:24 pm



Gdy zamówienie do nich dotarło, nie miał ochoty akurat nawet zwracać uwagi na mężczyznę. Nie zaszczycił go ani jednym spojrzeniem, nie mówiąc już nawet o uprzejmym uśmiechu. Kawie też nie poświęcił minimalnej dozy uwagi.
Pośpieszył się? Nie. Doskonale wiedział, że chce zadać to pytanie, na które odpowiedź powinien znać już na początku ich możliwej relacji. Przecież nie chciał się w późniejszym etapie dowiedzieć od chłopca, że ten nigdy nie angażował się w ten sam sposób co Kai zdążyłby już do tego czasu zrobić. Po prostu…Nie do końca wiedział co z tym fantem miałby zrobić, gdyby pozostawił zadanie tego pytania jedynie w sferze zamiarów.
Usłyszał odpowiedź i wyraźnie usatysfakcjonowany nią, rozluźnił nieco napięte mięśnie szczeki, którą raz po raz zaciskał w oczekiwaniu na te słowa. Okazało się, że nie jest wcale tak źle i przynajmniej w tej chwili chłopak nie traktuje tego jakoś opacznie. Chociaż, trzeba by było by skończonym kretynem żeby coś zrozumieć opacznie po tym, co wydarzyło się między nimi w klasie.
Po krótkiej chwili usłyszał następną wypowiedź Sveina i na jej dźwięk niemal się uśmiechnął do niego z przekąsem.
-A ty mną, kochanie –mruknął ciszej, ostatnie słowo wymawiając nieco bardziej drwiącym tonem jednak nie na tyle, by uznać to za złośliwość, a raczej za ironiczny przytyk w kierunku ich „związku”. Kai nie nazywał tak nikogo, z kim był w jakimkolwiek w związku. Przynajmniej nie całkowicie poważnie. Mógł nieco podrwić, powiedzieć to z przekąsem, zażartować, ale raczej nigdy nie przeszłoby mu to przez gardło w całkowicie poważnym tonie. Po prostu nie.
Przez jakiś dłuższy moment wpatrywał się w dłoń Sveina leniwie mieszającą napój, by po chwili wsłuchać się w pytanie zadane ze strony jego towarzysza –właściciela zarówno ręki jak i shake’a.
Zmarszczył brwi, jakby naprawdę zastanawiał się nad odpowiedzią i sprawiało mu problem dojście do znalezienia tej właściwiej. W końcu znów wrócił wzrokiem do nastolatka, przysunął sobie bliżej kubek z kawą lustrując ją ostrożnie, gdy w końcu zdecydował się na udzielenie odpowiedzi.
-Myślę, że naprawdę lubię czerwony –odparł i niepewnie uśmiechnął się, spoglądając w dół na spienioną powierzchnię własnego napoju –A ty? Jaki lubisz kolor?
 
Mijały minuty, kwadranse nim w końcu wybiła równo godzina półtorej odkąd przybyli do lokalu. Rozmawiali, czasem milkli na kilka chwil, później znów podejmowali konwersację. Kai więcej nie zadawał pytań, które dotyczyłyby bezpośrednio ich „związku”. Interesowała go osoba Sveina i dlatego też właśnie treścią jego pytań były sprawy związane z nim.
Deszcz nie przestawał padać, na dworze zaczynało nieco się ściemniać na wskutek chmur jak i pory roku. Dochodziła dopiero piąta popołudniu, a na zewnątrz zapalano już latarnie wyrastające z ziemi na podobieństwo jakichś obłąkańczo wysokich kwiatków.
Kai spojrzał dyskretnie na wyświetlacz telefonu, sprawdzając godzinę po czym zwrócił swoje oczy z powrotem na chłopca.
-Żałuję, ale najwyraźniej nadchodzi najwyższa pora, żebym cię puścił do domu –westchnął, naprawdę i całkowicie szczerze będąc niepocieszonym faktem, że faktycznie musi przerywać ich spotkanie.
-Zawiozę cię –powiedział, zupełnie niczego nie proponując, a uznając to raczej za oczywistość. W następnej sekundzie już podnosił się z krzesła.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Sie 28, 2015 2:17 am

Svein Balstad

Słysząc wiszące nad nim kochanie naprawdę dzielnie powstrzymał się od prychnięcia, które zagnieździło mu się koło nosa zaraz po tym, jak zobaczył minę mężczyzny. Nie wyglądał na kogoś, kto lubił te słowo. Nie wyglądał na kogoś, kto podzielał w tym słowie jakiekolwiek inne intencje, niż czysto drwiące bądź złośliwe. Nieco rozbawił tym Sveina, gdyż on, młody dorosły wraz ze swoim bagażem doświadczeń życiowych prawdopodobnie też jeszcze nigdy nie wypowiedział się do kogokolwiek z czułością, przynajmniej nie z zamierzoną. Chłopak należał do tego typu osób, którym coś wychodzi tylko i wyłącznie wtedy, gdy nie jest tego świadom. Dlatego lepiej nie mówić mu pewnych rzeczy.
W trakcie gdy Kai mówił, Svein się gapił. Na wszystko. Na luźno puszczone włosy, na cienkie, ciemne brwi, na te cholerne oczy, które wolał szybko opuścić wzrokiem przez własne przekonanie, że gdyby za długo na nie patrzył, to nie wróciłby do świata realnego. Potem na nos, rozchylające się usta... Tutaj też musiał umyślnie skręcić. Lubił twarz Fjella ze względu na to, że przyciągała. Wszystkie świerszczyki w jego domu były tylko po to, by Balstad mógł legalnie i bez przytyków pogapić się na ładne klaty, na umięśnione bardziej lub mniej plecy, ale nigdy nie zwracał szczególnej uwagi na głowę. Dlatego cenił urodę nauczyciela. Mógł ją podziwiać bez migoczącej koło ucha chęci zajrzenia mu pod koszulkę. Może to jeszcze nie ten etap. Może skupisz się na słowach, zboczeńcu.
Nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Prawdopodobnie oczekiwał wszechobecnego zachwycenia się kolorem niebieskim, którego Svein nie lubił tylko i wyłącznie dlatego, że lubi je cała reszta populacji ziemskiej. Mógłby naprawdę przestać oddychać, bo wszyscy inni to robią, a on nie chciał być tacy jak wszyscy.
Jedyny niebieski, jaki lubił, to ten w oczach Kai'a. Choć może podchodził pod lazurowy? Egzotyczny turkus? Morska zima o zachodzie arktycznego słońca? Co?
- Chyba lubię zielony - odparł po chwili, marszcząc brwi, jakby zaskakując tym samego siebie. On sam całkowicie był pozbawiony barw. Ciemne włosy, stalowe tęczówki. Ubraniami nie wychodził poza skalę szarości, czasami nawet jego cera przypominała papier ścierny. Dlatego lubił myśleć, że inne kolory też istnieją.

Nawet nie zorientował się, kiedy minęła godzina. W trakcie spotkania miał parę chwil przytyku, gdzie po prostu milczał, z jednej strony wiedząc, że brak słów jest teraz niezbędny, z drugiej zaś zdając sobie sprawę ze swoich marnych zdolności komunikacyjnych. Jak zwykle starał się nie rozgadywać, ograniczać do przepisowych dwóch zdań na każdy temat. Nie wiedział, czy już mógł się na tyle otworzyć przed mężczyzną. Bał się, że ucieknie, a to było ostatnie, na co teraz mógł sobie pozwolić Svein. Teraz, kiedy zaczął komuś ufać.
Skinął powoli głową, odruchowo rzucając banknot Blade'owi na blat, po czym ruszył leniwie za Kai'em. Co prawda chciałby jeszcze nieco zostać, podyskutować, poznać, ale jeśli pozwoli sobie na większe spóźnienie, ktoś potencjalnie złośliwy może się zaciekawić, a Balstad naprawdę nie lubił przesłuchań. Zwłaszcza tych rodzinnych, zwłaszcza tych natrętnych. Może wreszcie znalazłeś sobie jakąś dziewczynę! Cóż, Fjell ze swoimi włosami...
Podał mężczyźnie dokładny adres, gdy wchodził do samochodu. Miał tylko nadzieję, że ten nie zachce nagle spotkać się z jego rodzicami bądź nie zwróci uwagi na... dosyć jednoznaczny wygląd budynku, w którym mieszkał. Nikt nie śmiałby choćby pomyśleć, że mieszkają tu jacyś pierwsi lepsi pospolici ludzie. Cały dom, wręcz willa, była w tym momencie jednym wielkim paradoksem. Żona lubiła minimalizm, skromność, mąż starał się, by wszystko było jego wizytówką i naprawdę nie szczędził na wyglądzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Sie 28, 2015 6:41 pm



Spojrzał sceptycznie na rzucony banknot i westchnął. Generalnie to właśnie Kai powinien był zapłacić. Dlaczego więc pozwolił to zrobić Balstadowi? Nagle, uderzyła go świadomość. Poczuł, że został jakoś zdegenerowany do… bycia „kobietą” w tej sytuacji. Tak, jakby nie patrzeć –w ten sposób to właśnie teraz wyglądało. Fjell niemal zbyt wyraźnie zmarszczył brwi i ulgę poczuł dopiero gdy wyszedł na deszcz. O dziwo.
Czując jak zimne krople spadając mu na głowę, niewątpliwie mając wpływ na nienaganne ułożenie jego fryzury, chwycił Sveina na rękaw i przyspieszył, dopadając samochodu w krótszym czasie. Nie biegł ani nie chwytał się gorączkowo klamki, przerażony perspektywa zmoczonej fryzury. Po prostu przyspieszył.
Wpadli do wnętrza auta, nieco zroszeni kroplami wody, a gdy tylko Kai dostał adres –ruszył w odpowiednim kierunku.
 
Rozejrzał się na boki, skręcając w nieznaną uliczkę pełną niezwykle drogich miejsc zamieszkania, domków dla bogatszych rodzin i dobrze prosperujących młodych małżeństw z zatrudnieniem w rodzinnej korporacji. Nie spodziewał się tego, by także i Svein należał do tej nowobogackiej części populacji, a jednak.
Wtoczył się na krawężnik nieopodal budynku, w którym zamieszkiwał Balstad wraz z rodzicami. Zgasił silnik i oparł się o siedzenie, chwilę zwlekając nad otworzeniem drzwi auta, by wypuścić Sveina. Zwrócił ku niemu spojrzenie niebieskich tęczówek, przejeżdżając nim po twarzy chłopca z jakąś sobie samemu nieznaną pod względem źródłowości -niepewnością. Nadeszła pora pożegnania. Za chwilę Kai zostanie sam ze swoimi myślami, pogrąży się w rozważaniu najgorszych scenariuszy następstw jego wyboru. Zostanie sam. Do cholery.
Na miłość boską! Jutro mieli znów się zobaczyć w szkole! Kai nie potrafił zrozumieć dlaczego perspektywa zostania opuszczonym przez osobę Sveina wydawała mu się tak podobna do uczucia tęsknoty.
-Do zobaczenia jutro –powiedział w końcu i odwrócił, żałosny w tej chwili, wzrok od oblicza Balstada. Powinien coś jeszcze zrobić? Mógłby chcieć?
Rozległo się ciche kliknięcie zamków w samochodzie, pozwalając Sveinowi wyjść z auta i się oddalić bez problemu.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sob Sie 29, 2015 2:18 am

Svein Balstad

Był wdzięczny, że Kai nie zareagował na jego miejsce zamieszkania. Obserwował jego twarz kątem oka przez całą jazdę, czego sobie już nawet nie żałował. Uznał, że właśnie odpłaca się za te wszystkie ukradkowe spojrzenia na wszystkich lekcjach, jakie z nim miał. Co ciekawe dopiero teraz zorientował się, że mężczyzna robił to odkąd tylko Svein pojawił się w nowej szkole. Od początku się nim tak zainteresował? Będzie go musiał potem wypytać.
Doskonale zdawał sobie sprawę, że jak wyjdzie z tego samochodu to cały czar pryśnie. Prawdopodobnie jutro spotkają się w szkole, ale to przecież nie to samo. Nie będzie mógł zrobić z nim cokolwiek w czasie lekcji, a już zwłaszcza na oczach klasy. I jak dobrze, że siedział tak daleko z Rhysem i większość nie musiała oglądać dziwnego zachowania nastolatka. Bo z pewnością teraz zacznie być stosunkowo inny. A przynajmniej względem Fjella, co postara się zatuszować.
Kiedy tylko się zatrzymali, Svein zamarł na chwilę, pogrążony we własnych przypuszczeniach i nagłym natłoku myśli A co gdyby...? Dopiero po chwili podniósł wzrok na nauczyciela, ciekawiąc się z jednej strony, czemu teraz nie jest taki pewny jak w klasie godzinę wcześniej. Cóż, Balstad na pewno nie zamierzał sobie teraz niczego odpuszczać, zważywszy na to, że jutro będzie się musiał całkiem niezgrabnie powstrzymywać.
Podsunął się więc ochoczo, podpierając się o własne siedzenie. Zanim Kai zdążył jakkolwiek zareagować, chłopak przywarł do niego wargami w niezbyt pospiesznym, jak i delikatnym pocałunku. Gdyby mógł, gdyby miał czas i gdyby nie byli w samochodzie może posunąłby się do śmielszych czynów, o których wcześniej przecież nawet nie myślał.
- Do jutra - mruknął mu niemalże do ust, po czym odsunął się, zabierając jednocześnie rękę z dłoni mężczyzny (Skąd ona się tam wzięła?). Wyszedł z samochodu. Przez deszcz, jak i świeże powietrze nagle zaczął zbyt gwałtownie myśleć. Analiza całego dnia przemykała przez jego umysł z największa dokładnością, a on tak gorliwie postanowił przemyśleć każdy szczegół, że mało nie wpadł na zamknięte drzwi. Czy wszystko zrobił dzisiaj dobrze? Oprócz naturalnej, namiętnej randki z drzwiami? Chyba tak. Tak sądził. Cóż, jutrzejsze reakcje Kai'a powinny mu wszystko wyjaśnić.
Wszedł do domu, od razu zostawiając wilgotną kurtkę i buty na przedpokoju. Po cichym nasłuchiwaniu stwierdził, że jeszcze nikt nie wrócił, więc skręcił do salonu, z którego była już prosta droga do schodów na górę.
- Co to za samochód? - usłyszał nagle z fotelu w rogu, na co mało nie wyzionął ducha już na dywanie. Czy ta kobieta nie oddycha?
- Znajomy mnie odwiózł - mruknął automatycznie, nawet nie patrząc na własną matkę. Swobodnie poprawił rękawy koszuli i czmychnął do swojego pokoju w nadziei, że to załatwi sprawę. Przez ich obszerny ogród, jak i wszystko inne z pewnością nie mogła zobaczyć małego incydentu w samochodzie.
Znajomy.
W każdym razie nie skłamał!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sob Sie 29, 2015 6:07 pm



Nim zdążył jakkolwiek zareagować, a raczej zrobić cokolwiek poza zwróceniem oblicza w stronę chłopaka, ten zbliżył swoje usta do tych należących do Kaia. To był moment, sekundka, w której skrzypnęła cicho tapicerka. Fjell nie zdołał wziąć jakiegoś oddechu, czego teraz żałował bowiem w tej jednej chwili całe powietrze uciekło z jego klatki piersiowej. Musiał zadowolić się tym, co zaczerpnął nosem. Jego usta były w tej chwili maksymalnie pochłonięte subtelnym odwzajemnianiem pocałunku. Nie spodziewał się. Nie sądził, że dane mu będzie aż tyle.
Poruszył lekko ustami, smakując ledwo zauważalnie warg Balstada. Topił się. Ciepło spowodowane tym chwilowym zbliżeniem rozlewało się po całym jego ciele od pasa w górę, przyprawiając go o dreszcze ekscytacji. 
Odsunęli się od siebie nawzajem, jednak Kai wciąż był nieobecny. Ledwo zarejestrował, że Svein opuszcza auto i kieruje swoje kroki po drzwi własnego domu. Gdy zniknął za nimi, dopiero wtedy Fjell się otrząsnął. Z pustką w głowie, machinalnie sięgnął do stacyjki i odpalił samochód, którym ruszył spod domu chłopaka.
Tak jak się spodziewał, gdy tylko został sam -cała fala przemyśleń zalała jego głowę. Jedne przedstawiały możliwe skutki jego błędów, inne zaś... Nie było innych. Nie było ich ponieważ nie potrafił dostrzec w swoich decyzjach żadnej racjonalności. Były po prostu złe, nierozważne, ale Kai spodziewał się, że zrobi to na nim  minimalne wrażenie. Tymczasem potrafił tylko myśleć i zwyczajnie się tym nie przejmować. Nie było jeszcze czym. Żaden z jego scenariuszy nie zaczął się jeszcze spełniać więc i Kai nie umiał pojąć  powagi sytuacji.
 
Następnego dnia, do szkoły jechał z niewielkim deficytem czasowym. Wiedział, że dotrze na styk i znowu będzie musiał biegać po schodach, byle uniknąć większego spóźnienia. Zależało mu na tym bowiem pierwsza lekcją miała odbyć się wraz z jego klasą wychowawczą. Ze Sveinem.
Dotarł do sali dwie minuty po dzwonku. Już na początku próbował złagodzić sytuację przepraszającym uśmiechem skierowanym ku uczniom. Spóźniał się o wiele za często.
Lekcja z młodzieżą minęła wszystkim na głośnym dyskutowaniu aspektów wycieczki mającej się odbyć z poniedziałku na środę, pytań organizacyjnych. Kai wydawał się dawać radę nie zerkać na Balstada, ale gdy już przyszło mu uciec wzrokiem w jego stronę –za każdym razem zatrzymywał się na dłużej.
 
Koniec zajęć dobiegł, a wraz z nim rozbrzmiał dzwonek zapraszający do opuszczenia sal. Dla większości uczniów oznaczało to powrót do domu, a dla Kaia –kilka kolejnych długich minut spędzonych w pokoju dyrektora. Lubił Warrena, cenił sobie jego przyjaźń jako, że był to jeden z niewielu dobrych znajomych Fjella, ale gdy obaj byli zmęczeni –oddziaływali na siebie w podobnie nieznośny sposób.
Ale mimo tej napiętej atmosfery psychicznego wykończenia –Warren nie puścił Kaia do domu bez zaproszenia go na kolację do siebie. Fjell nie planował nic szczególnego na weekend, więc zgodził się pojawić w domu przyjaciela jutrzejszego wieczoru. Miał wrażenie, że coś się kroi, że to nie jest zwykła kolacja. Miał przeczucia nie wiedząc nawet czy są złe, czy może dobre.
 
-Svein! –zwrócił na siebie uwagę i dopadł chłopaka w następnej chwili, łapiąc go jednocześnie za łokieć i ciągnąc na bok. Uśmiechnął się do niego ładnie i sięgnął do torby, by wyjąć z torby dwa arkusze papieru.
-Piątka i czwórka –odparł i podał nastolatkowi obie kartki aby ten mógł na nie spojrzeć –Jestem z ciebie dumny.
Był już całkowicie ubrany i właśnie miał udać się do wyjścia, ale w porę przypomniał sobie, że powinien dzieciakowi dostarczyć wyniki jego owocnych popraw. Dlatego też zawrócił i tak oto stał przed Sveinem i walczył z chęcią inicjowania z nim bardziej osobistych kontaktów. Ale to jak zwykle.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 30, 2015 2:26 am

Svein Balstad

Szło mu dobrze. Przez cały dzień bardzo skutecznie odsuwał od siebie jakiekolwiek myśli niezwiązane ze szkołą, a już zwłaszcza te ściśle przylegające na jednej osoby. Na wuefie doskonale widział nutkę irytacji w głosie nauczycielki. Powierzchowny uczeń by tego nie zauważył, ale on, nieśmiały obserwator wyłapywał takie drobnostki i był tym faktem szczerze rozbawiony. Wiedział bowiem, że to wszystko tylko i wyłącznie jego wina, a jeszcze bardziej bawił go fakt, że Stella wcale o tym nie wie. Może nawet lepiej. Mściwe kobiety potrafią być... mściwe. >>musiałem<<
Zanim zdążył już całkiem zamknąć ten dzień bez poczucia winy, Kai musiał się wkręcić. W pierwszej chwili miał do niego całkiem uzasadniony żal, ale kiedy już do niego podszedł i mógł na niego spojrzeć tak, jak bozia przykazała bez żadnych natrętnych gapiów, jakoś mu przeszło. Do tego oceny! Zwykli ludzie oddychają z ulgą, gdy usłyszą, że im się udało. Svein zaś mentalnie pogratulował własnym testom, że mają taką, a nie inną liczbę punktów. W innym wypadku inaczej by sobie z nimi porozmawiał.
Przyjął obydwa arkusze od razu, przeglądając je zaledwie szybkim rzutem oka. Następnie zgrabnie wpakował je do plecaka i rozejrzał się po korytarzu. Śmieszne, że górne piętro po szóstej lekcji zaczyna przypominać jedno wielkie, szkolne pustkowie, przez które od czasu do czasu przemyka zaledwie jakaś pani woźna. Nie zamierzał jednak ryzykować, więc, jako prezent dla samego siebie za tak wspaniałą wstrzemięźliwość na cały dzień, pociągnął mężczyznę za rękaw do pierwszej lepszej klasy. Od razu bez żadnego uprzedzenia przycisnął go do ściany i wpił się w usta z taką gorliwością, jaką masochistycznie powstrzymywał przez siedem godzin. Możliwe, że sam siebie w tym momencie nie poznawał, ale raczej go to specjalnie nie obchodziło. I tak miał ograniczony kontakt z tym facetem, co w wieku Svein'a było bardzo niezdrowe. Brak kontaktu, nie sam kontakt. W końcu jest nastolatkiem, a oni zdecydowanie mają ciężej z... powstrzymywaniem się momentami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 30, 2015 3:34 am

Po chwili, gdy Svein przyjął od niego obie kartki bez żadnego słowa czy zmiany w mimice, zaczął się rozglądać na boki. Kai zmarszczył brwi i również spróbował dostrzec coś, za czym tak wodzi wzrokiem chłopak. Korytarze były jednak puste. Puste...
Zanim zdążył złączyć wątki, Svein gwałtownie szarpnął go za rękaw i pociągnął w jakimś kierunku. Wszystko zdarzyło się na tyle szybko, że Fjell nie miał nawet czasu ewentualnie zareagować, posłać chłopakowi pytające spojrzenie, jęknąć.
W następnym momencie, zacisnął oczy, gdy jego plecy silnie odczuły popchnięcie na twardą ścianę. Dopiero sekundę później -zrozumiał co się wokół niego dzieje. O ile można było tak powiedzieć kiedy naraz zalewa cię tyle różnych emocji i spostrzeżeń odnośnie zdecydowanie zbyt przyjemnej niespodzianki. Nie zdążył nabrać powietrza, nie zdążył pomyśleć, a z jego ust wyrwał się cichy jęk zdradzający jego szczerą aprobatę dla czynów Balstada.
Początkowo odruchowo zacisnął palce na koszuli nastolatka, dopiero teraz orientując się jak mocno gniecie materiał. Puścił go, jedną dłoń przesunął czule na krzyż Sveina, a drugą delikatnie podążył ku górze wzdłuż klatki piersiowej chłopca.
Ich pocałunkowi od początku brakowało finezji ze względu na gorliwość i gwałtowność zbliżenia. Dopiero teraz Kai zdołał nadać ich pieszczocie nieco tęsknej czułości.
Zachęcająco musnął językiem wargi nastolatka, a gdy te rozchyliły się zapraszająco –Kai zaczął sobie poczynać śmielej. Lekko pogładził plecy ucznia nim ich pocałunek na dobre zyskał na namiętności.
Jego subtelne gładzenie grzbietu chłopaka dłonią przemieniło się w jednej chwili w przyciąganie Sveina ku sobie jeszcze bliżej. Skoro Balstad sam zainicjował kontakt, Kai nawet nie będzie sobie teraz odmawiał wykorzystania szansy na zaspokojenie swoich nieśmiałych zachcianek. Brakowało mu Sveina na każdym kroku. Chciał go dotykać, trzymać przy sobie i spędzać z nim więcej czasu na osobności. Nic w tym przecież dziwnego.
W pewnym momencie zaczęło im obu brakować powietrza. Kai nieznacznie odsunął od siebie nastolatka, wciąż nie na tyle daleko, by nie czuć jego oddechu na swoich, delikatnie nabrzmiałych od pocałunku, ustach.
Odważył się także podnieść wzrok na oczy dzieciaka i w jednej chwili tego pożałował. A może nie powinien? W końcu to, że zapragnie więcej nie uczyni go bardziej winnym niż już jest.
Uśmiechnął się lekko i znów zbliżył swoje wargi do tych nastolatka, a złączywszy je w czułym acz krótkim pocałunku, znów się odsunął.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 30, 2015 3:19 pm

Svein Balstad

Jego dłonie, wcześniej zostawione po obydwu stronach karku, gdzie z łatwością kciukami mogły gładzić linię żuchwy, wraz z coraz śmielszymi postępowaniami Kai'a zaczęły zsuwać się do dołu. Przemknęły przez ramiona, tors, badając przez materiał zarys sylwetki mężczyzny. W końcu przystanęły gdzieś na biodrach w momencie, kiedy odsunęli się od siebie w poszukiwaniu powietrza. Svein sapnął cicho, od razu chowając twarz w szyi nauczyciela. Po wczorajszych dogłębnych przemyśleniach na temat pocałunków, dzisiaj już doskonale wiedział, jak zapewne wygląda i na pewno nie chciał się pokazywać w takim stanie komukolwiek. Nie mówiąc już o fakcie, że całe parę sekund zeszło mu na zorientowanie się, że nadal nie otworzył oczu.
Uniósł głowę tylko po to, żeby poczuć Kai'a na swoich ustach po raz kolejny, tym razem zdecydowanie krócej, na co z gardła nastolatka wyrwało się ciche warknięcie. Komiczny był fakt, że nieważne, jak bardzo Svein się starał, potrafił wypuścić z siebie tylko te odgłosy, których zdecydowanie nie powinno się uwalniać w takich momentach. Warczał, sapał, chwilami niebezpiecznie mruczał, ale nigdy chyba jeszcze nie zdarzyło się, żeby jęknął. Do tego trzeba wysokiego głosu i mentalnego pozwolenia, a sam zainteresowany ze swoim zachrypniętą, włoską manierą nie nadawał się do tego zupełnie.
Chciał przeprosić. Za własną gorliwość, natarczywość, za to, że to dopiero drugi dzień, a on już zaciąga go do klasy tylko po to, by spełnić własne zachcianki. Ale Przepraszam było jednym z trzech słów głównych, które ciężko przechodzą Balstadowi przez gardło, więc uznał, że jego skruszony wzrok załatwi sprawę. Zdał sobie sprawę, że rzadko posługuje się mową w przypadku Kai'a. Nawet wczoraj na spotkaniu, gdy nie chciał o czymś mówić bądź uznał, że temat jest zakończony, marszczył brwi albo gestykulował w tym kierunku. Svein zawsze miał minimalne problemy z wyrażaniem uczuć poprzez słowa, może czas przestawić się na większy tryb gestowy?
- Robisz... robisz coś w weekend? - spytał po chwili, nadal nie odsuwając się od mężczyzny choćby na milimetr, a jego dłonie nadal okupowały szczupłe biodra, skryte pod warstwami ubrań. Uznał, że całkowicie może zadać te pytanie, biorąc pod uwagę te małe coś, czym się stali. Nie żeby miał w planach jakąś romantyczną randkę na wzgórzu pod gwiazdami. Choć w sumie żałował. W większości książek, jakie czytał, główny bohater bądź bohaterka mieli jakieś specjalne, magiczne miejsce, gdzie zabierali swoją drugą połówkę, która z kolei była wprost zafascynowana widokami. A Svein jedyne co miał, to swój domek na drzewie nad jeziorkiem na wsi. Nic specjalnego. Może powinien poszukać jakiś ładnych widoków na tym padole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 30, 2015 11:51 pm

Uśmiechnął się, nieco rozbawiony mało adekwatnym do ich sytuacji dźwiękiem, który wyrwał się z gardła chłopca. W każdym tego słowa znaczeniu –było to absolutnie rozbrajające. Kai nie mógł się powstrzymać przed ciągłym uśmiechaniem się, głaszcząc przy tym nastolatka po torsie. Wiedział też, że jeżeli Balstad dowie się co teraz chodzi mu po głowie –pewnie odwróci się na pięcie i ucieknie obrażony.
Nagle, dane mu było usłyszeć pytanie, które przeszło przez usta Sveina z jakąś wyczuwalną niepewnością. Kai zaczął się po cichu zastanawiać nad odpowiedzią. Mimo wszystko, nie była na tyle jednoznaczna jakby się wydawało. Oczywiście, dla Sveina zawsze znalazłby czas choćby miał dokonać niemożliwego i dodać dobie przynajmniej godzinę więcej czasu, ale wyglądało na to, że po prostu miał zamiar powiedzieć chłopakowi jak wygląda jego sytuacja.
-Jutrzejszy wieczór mam zajęty kolacją u naszego dyrektora –odparł, rejestrując, że stosunkowo długo zastanawiał się nad właściwym doborem słów. Gdyby powiedział, że sobotni wieczór ma zajęty, nie wyjaśniając powodu swojej niedyspozycji –Svein mógłby to odebrać w wieloraki sposób. Chciał uniknąć niedomówień i w ten sposób gotowa wypowiedź sama uformowała się w umyśle Kaia.
-Popołudnie mam wolne, a niedziela częściowo powinna zostać przez nas poświęcona pakowaniu –dodał po upływie sekundy lub dwóch od wypowiedzenia poprzednich słów, po czym zamilkł. Wbił spojrzenie niebieskich tęczówek w oblicze chłopca, by po chwili przesunąć dłoń w górę po jego torsie i umieścić ją na policzku Sveina. Delikatnie pogłaskał ów kciukiem i ponownie przybliżył się do pocałunku. W końcu nie będzie widział go aż do jutra więc chyba może sobie pozwolić na podobne przyjemności. Cóż, z pewnością jest już trochę za późno nad tym, by się zastanawiać bowiem wargi Kaia znów dotarły tych nastolatka, przystępując od razu do pogłębienia pocałunku. Swoje palce wsunął w mięciutkie włosy chłopca, nie omieszkując przy tym przyjemnie podrażnić skóry jego głowy własnymi paznokciami.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Wrz 02, 2015 7:20 pm

Svein Balstad

Zmarszczył brwi, jakby do końca nie zrozumiał, choć zrozumiał bardzo dobrze. Wręcz za dobrze. Kolacja u dyrektora. Po co? Czy oni są w jakiś bardziej zażyłych stosunkach, niż Svein'owi się wydawało? Ciekawe, czy Kai kiedykolwiek myślał o swoim starym przyjacielu jako o kimś innym. Ciekawe, czy gdyby im coś wyszło, to czy nauczyciel nadal tak bardzo zwróciłby uwagę na Balstada. Ciekawe-...
Potrząsnął głową, żeby oderwać się od gderania we własnej głowie. Nie powinien teraz o tym myśleć, nie powinien nawet kiedykolwiek zagłębiać się w kategorię Co by było gdyby, bo to było zwyczajnie niepotrzebne i wprawiające w dziwny stan zakłopotania. A Svein'a nikt tak doskonale nie peszy, jak on sam.
- Rozumiem - odpowiedział po chwili, znowu lokując się gdzieś pod podbródkiem mężczyzny, przez co musiał się komicznie garbić. Cóż, najwyżej złapie go w inny weekend, skoro w ten nie może. Nie wyobrażał sobie raczej przyjścia do niego tylko na popołudnie, przecież to za mało czasu. W jego mniemaniu. Z drugiej zaś strony chciał aktualnie spędzać z mężczyzną każdą możliwą, wolną chwilę i właśnie w tym momencie natrafił na wewnętrzny konflikt.
Westchnął cicho, podnosząc wzrok. Został od razu zaciągnięty do pocałunku i musiał szczerze przyznać, że wcale nie narzekał. Czując po raz kolejny ciepłe wargi Fjell'a, chłopięcy dylemat został zażegnany niemalże w trybie natychmiastowym. Zdecydowanie powinien spotkać go w sobotę przed kolacją u dyrektora. Może przyjdzie do niego? Cóż, do Svein'a pójść na pewno nie mogą. Przynajmniej dopóki nie znajdzie sobie własne mieszkanie. Miał w planach wyjechanie za granicę bądź przynajmniej do większego miasta. Najwyraźniej będzie musiał o tym jeszcze pomyśleć.
Zamruczał z wprawą rasowego kota, z czego nawet w pierwszej chwili nie zdał sobie sprawy. Skromnie uznał jednak, że wyszło mu bardzo ładnie, więc tym razem postarał się niczego nie zatuszować. Wręcz przeciwnie. Przylgnął do Kai'a jeszcze bardziej, jeżeli było to w ogóle możliwe, i pogłębił pocałunek, przyciskając ciało nauczyciela skutecznie do ściany. Do tej pory zdawał się zapomnieć o wycieczce w poniedziałek. Też będzie musiał się spakować. A nie chciał. Zawsze na wycieczkach było większe prawdopodobieństwo, że zachowa się niestosownie tudzież agresywnie. Nie wiedzieć czemu zawsze trafiał mu się irytujący współlokator, a reszty prawdopodobnie można się domyśleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Wrz 02, 2015 8:23 pm



 Wcale nie miał na myśli tego, że nie może się spotkać ze Sveinem, ale ten najwyraźniej tak zrozumiał słowa Kaia. Już chciał się odezwać, gdy ten wtulił się swoim puszystym łebkiem w policzek Kaia. Niezwykły chłopiec.
Svein zamruczał wprost na usta Fjella, co jedynie wywołało w mężczyźnie kolejna, ciepłą falę ekscytacji. Jak on sam ma się powstrzymywać, gdy ten dzieciak tak perfidnie sam prowokował co wymowniejsze gesty ze strony Kaia? Sam będzie sobie winien jeżeli ten posunie się znacznie dalej niż się powinno. Cóż, nawet nie potrafił się na niego ostatecznie zezłościć. Zwłaszcza w tym momencie, gdy Balstad przygwoździł go do ściany, dociskając własnymi biodrami do tych Fjella. Ów napotkawszy taką jednoznaczność we własnym odbiorze, westchnął cicho wciąż całując Sveina, a raczej będąc całowanym bowiem nastolatek całkowicie zdominował pocałunek.
Gdy już miał wrażenie, że wszystko toczy się zbyt szybko, nagle chłopak robił coś takiego, co skutecznie wybijało wszelkie wątpliwości nauczycielowi z głowy. Po prostu nie chciał myśleć, że coś tak przyjemnego może być złe. Później zostawał sam, myślał i żałował, że tak łatwo dał się wciągnąć w bycie nieodpowiedzialnym. Tymczasem miał wrażenie, że to Svein był o wiele odporniejszy na to, jak nawzajem na siebie wpływają.
Ponownie zabrakło mu powietrza, odsunął się więc od chłopca na nie większą odległość niż kilka milimetrów. Uniósł błyszczące podekscytowaniem oczy na stalowe tęczówki Sveina i zajrzał w nie, nie potrafiąc się nawet w tej chwili odpowiednio wysłowić. Czasami wstydził się za siebie, swoje emocje, które tak okrutnie uwidaczniały się w osobie Kaia. Nie potrafił przy chłopcu ukrywać niczego, kiedy przepełniało go na raz tak wiele. Czy to mogłoby się skończyć lepiej?
Jego oddech uspokoił się znacznie, zarumienione policzki minimalnie pobladły wciąż odznaczając się jednak na bladej skórze mężczyzny.
-Czy to za szybko zapraszać cię do siebie? –spytał, całkiem poważnie, oczekując odpowiedzi.
-Nie mam nic złego na myśli. Nic ci nie zrobię –uśmiechnął się lekko, usprawiedliwiając się pospiesznie. No jakby mógł… Gdyby Svein czuł się zagrożony, pewnie poradziłby sobie doskonale ze zdziadziałym trzydziestolatkiem i w razie potrzeby –skutecznie by go spacyfikował i uciekł. I poszedł na policję. Mimo wszystko –oby do niczego takiego nie doszło.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Wrz 03, 2015 6:41 pm

Svein Balstad

Svein po raz pierwszy zaczął bardzo żałować tego, że musi oddychać. Ta irytująca funkcja życiowa przeszkadzała mu w całkowitym oddaniu się pocałunkom Kai'a, bez świadomości tego, że za parę nędznych chwil będzie musiał odsunąć się, bo jego mały móżdżek nie nauczył się jeszcze oddychać przez nos w sytuacjach skrajnie ekstremalnych, takich jak na przykład chętnie rozchylające się wargi mężczyzny i jego dłonie na torsie. Miał tylko nadzieję, że będzie miał dużo prób do nauczenia się tego. Praktyka czyni mistrza!
Nie przeszkadzała mu taka rozmowa, choć w niektórych momentach mogła być dziwnie irytująca. Svein'owi zazwyczaj ciężko było skupić się na wielu rzeczach na raz, a tutaj nie dość, że w jednej chwili był całowany, a następnie zagadywany, to jeszcze oczekiwano od niego odpowiedzi. Potrzebował dłuższych paru sekund na przetrawienie całej sytuacji, to jak ciepło Kai'a niebezpiecznie szybko się oddala, potem zaś dopiero mój skupić się na słowach wypowiedzianych w jego stronę.
W pierwszym momencie uniósł brew. Tak, to było zdecydowanie za szybko zapraszać Balstada do siebie. Ale tak naprawdę czy któregokolwiek z nich to obchodziło? Cholera, ten szczeniak właśnie wciągnął go na pieszczoty do klasy w szkole już kolejnego dnia odkąd to się jakkolwiek zaczęło. A zaczęło się też przypadkowo. Niezobowiązujące wzajemne zainteresowanie zamienione w coś takiego tylko dlatego, że Fjell nie potrafił się powstrzymać. Prawdopodobnie gdyby nie tamten pocałunek, Svein do końca życia zastanawiałby się, o co chodziło i czy miałby szansę.
- Całkowicie za szybko - oznajmił swoim najbardziej oczywistym tonem, wzruszając po raz kolejny ramionami. Nie wiedział, jak to się stało, ale w towarzystwie nauczyciela mógł sobie pozwolić na naturalność bez zbędnego irytowania się i zwykłego wkurwiania o każdy najmniejszy szczegół. Nie rozpracował tego do końca. Może to przez przyciągającą urodę mężczyzny? A może jego aurę? Jak bardzo pedalskim człowiekiem trzeba być, żeby zwalać wszytko na aurę?
- Więc o której mogę przyjść? - spytał po chwili, wbijając w Kai'a spojrzenie stalowych tęczówek, w których jak zwykle na pierwszy rzut oka można było wyczuć zaledwie namiętną obojętność i brak zainteresowania. Kiedy jednak człowiek przypatrywał się nieco dokładniej, zauważał tę niecodzienną, zaciekawioną iskierkę niewiadomego pochodzenia. Ważne, że tam była. Ważne, że nikt jej nie zdeptał.
Odsunął się od mężczyzny już całkowicie. Odepchnął własne ciało na określoną odległość. Miał bowiem wrażenie, że jeżeli jeszcze chwilę pobędzie tak blisko nauczyciela, to nie dość, że oszalałby, to jeszcze coś by mu urosło w spodniach. A naprawdę nie chciał wychodzić z Kai'em z klasy z namiotem w gaciach. To na pewno nie wygląda podejrzanie ani specyficznie. Skąd. Zwykłe problemy dorastającej młodzieży. Co z tego, że jest już pełnoletni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Wrz 04, 2015 4:36 pm



Zmieszał się lekko, na chwilę poważniejąc i przerzucając zdezorientowane spojrzenie na klatkę piersiową chłopca.
-Wiem –burknął, jakby to było najbardziej oczywiste na świecie i obruszony nieco zbytnia bezpośredniością Sveina, zmarszczył brwi. Nie żeby ogólnie na co dzień wyglądał staro –z pewnością nie, ale w tym momencie przechodził sam siebie. Mógł uchodzić teraz za bardzo wyrośniętego dziesięciolatka.
Kai w genach miał zapisaną długowieczną urodę. Wątpił czy chociaż po czterdziestce pojawią się na jego twarzy jakiekolwiek zmarszczki. To pewnie była wina dalekowschodnich genów babki Fjella, która, z tego co słyszał, była azjatycką pięknością. Kaiowi wydawało się, jeżeli pamięć go nie myli –pochodziła z Singapuru, a dziadek od strony matki –poznał kobietę, gdy podróżował w służbowych celach po tamtym kraju. Podobno, zachwycony urodą dwudziestoletniej Azjatki, zakochał się w niej na niedługo po tym, jak ujrzał ją po raz pierwszy. Poza tymi ogólnikowymi faktami –nie wiedział nic ani o pięknej przodkini, ani o dziadku. Jego matka uciekła z domu i odcięła się od rodziny zanim Kai przyszedł na świat. A cóż, matka Kaia nigdy nie zapomniałaby żadnego urazu ze strony rodziny dlatego też synowi jej nie było dane chociażby czegokolwiek dowiedzieć się o dziadku podróżniku. O babce zaś słyszał w dzieciństwie, gdy matka jeszcze rozmawiała z nim na tak swobodne tematy, a niczego nieświadomy Kai –pytał o każdą rzecz dotyczącą życia matki. Ta pewnie mając dość ciekawskiego usposobienia syna –musiała zadowolić go chociaż jedną opowieścią, żeby dał jej spokój.
W jednej chwili zdał sobie sprawę, że własną rodzicielkę widział ostatnio, gdy wyjeżdżał z miasta na studia. Nie miał dzieci, nie miał żony ani żadnego innego pretekstu, by kazać mamie oglądać siebie. Nie winił jej za nic. Mimo młodego wieku, w którym urodziła go kobieta –zdawała się radzić sobie całkiem nieźle jak na szesnastoletnią matkę. Nie każdy zniósłby to tak dobrze jak ona, a już na pewno –pod odchowaniu wyrostka nie zdecydowałby się wrócić i żyć, niezrażony nieprzyjemnościami losu. On zaś był okropnym i niewdzięcznym gówniarzem. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Jego brwi zbiegły się jeszcze bardziej, gdy jego uszu dotarło pytanie, absolutnie nielogiczne i przeciwne temu, co powiedział przed chwilą ten sam człowiek. Fjell w następnym momencie podniósł na chłopaka wzrok, a jego twarz wygładziła się, dostrzegając gdzieś w oczach Sveina coś na kształt szczerego zainteresowania.
Kai uśmiechnął się niepewnie i przygryzłszy krótko swoją wargę, zorientował się, że to możliwie najbardziej ekscytująca perspektywa jakiej doświadczył od dawna.
-Przyjadę po ciebie o pierwszej, pasuje? –odezwał się w końcu i sięgnął dłonią ku gumce, ściągając ją z włosów, jak to zwykł robić ostatnio, gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja. Istniały sytuacje, gdy nie mógł sobie na to pozwolić, ale ta nie należała do takich. Svein nie miał raczej nic przeciwko temu, żeby Kai czasem paradował przy nim w tej wygodnej fryzurze. A przynajmniej tak mu się wydawało. Chyba, że Balstad nie lubi patrzeć na niego kiedy jeszcze bardziej podkreśla długimi włosami swoją delikatność. W końcu chłopakowi niekoniecznie mogło pasować to, że Kai nosi się w tak niemęski sposób. Może powinien się spytać? Eh… Ten stały dylemat.
 
Sobota, godzina dwunasta trzydzieści
 
Kai właśnie skończył ubierać się do wyjścia, powoli zaczynając się denerwować zbliżającym się spotkaniem ze Sveinem. Poza szkołą. W jego mieszkaniu. Kai nie mógł powiedzieć, że to na niego to nie działa tak jednoznacznie, że jego wyobraźnia nie podsuwa mu niestosownych wizji, ale… Nie było już odwrotu. W końcu, musiałoby się to zdarzyć prędzej czy później, a choć Fjell obiecał sobie, że nie tknie chłopaka palcem dopóki ten o to wyraźnie nie będzie zabiegał o to z własnej woli… coraz trudniej mu było oddalić coraz to jaskrawsze obrazy tego, jak przy tym tempie mogłoby się potoczyć jego inicjowanie czułości. Nie, nie w tym środowisku.
Gdy posunęli się do czegokolwiek w samochodzie czy w szkole –nawet nie przeszłoby mu przez myśl coś takiego, a tymczasem… w miejscu gdzie czuł się pewnie, to nie był w ogóle najlepszy pomysł żeby jakkolwiek się zbliżać do Sveina.
Stanął przed lustrem, zebrał włosy w niedbały kok i poprawił ciemny sweter na ramionach. Sweter odkrywający zdecydowanie większą część jego dekoltu niż codzienne nauczycielskie outfity, do których zaliczały się wąskie spodnie materiałowe i koszula. Ale dzisiaj była sobota, Kai nie miał najmniejszego zamiaru wciskać się w niewygodne koszule. Zamiast tego włożył na siebie wspomniany wcześniej sweter oraz przylegające, czarne spodnie. Na litość boską, nie ma mowy żeby kiedykolwiek zdecydował się wyglądać gorzej tylko i wyłącznie ze względu na to, że jego grupa wiekowa cechowała się z grubsza innym gustem odzieżowym. Do pracy mógł wyglądać jak trzydziestoletni nauczyciel, bo nim był, ale gdyby ktokolwiek z uczniów ujrzał ubrania, w jakich się nosił… Pewnie nigdy w życiu nie uwierzyli już w bajeczkę o tym, że tak –Kai ma te pieprzone dwadzieścia osiem lat, a nie maksimum dwadzieścia dwa, na które rzeczywiście wygląda.
Rejestrując na zegarku godzinę dwunastą czterdzieści, szybko porwał z wnętrza szafy czarny płaszcz i pospiesznie założył buty. Już po chwili znalazł się pod swoim niewysokim blokiem, na strzeżonym parkingu. Czym prędzej zasiadł za kierownicą odnalezionego pośród innych aut samochodu i w następnym momencie odpalał już stacyjkę, by ruszyć w kierunku osiedla kosztownych domków, gdzie mieszkał j e g o chłopak.

Stanął przy ulicy, na której mieścił się dom Sveina. Wybrał numer dzieciaka, który dostał od niego wtedy w kawiarni, a gdy poinformował go, że czeka trochę dalej niż pod jego drzwiami, bo nie uda mu się wykręcić samochodu tak łatwo jeżeli wjedzie dalej –rozłączył się i jeszcze bardziej zaczął się denerwować.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sob Wrz 05, 2015 2:13 pm

Svein Balstad

Sobota, godzina dwunasta

Nie wiedział, że wstawanie o tak wczesnej godzinie kiedykolwiek wyjdzie mu na dobre. W weekendy pozwalał odpoczywać swojemu biednemu ciału i spał tyle, ile tylko wlezie. Zazwyczaj schodził z łóżka dopiero ostro po siedemnastej, po czym niczego nie żałując wychodził do wszelkiej ilości barów. I wracał. I znowu spał. Svein nie miał zbytnio szalonych dni wolnych. Zwłaszcza wtedy, kiedy dopadała o bezsenność i praktycznie większość nocy rysował niemalże wszystko, co przyszło mu do głowy.
Przez dziesięć minut podczas robienia sobie śniadania bardzo usilnie zastanawiał się, dlaczego zerwał się tak wcześnie. Jakieś spotkanie, chyba. Tak. Dopiero gdy zauważył na mikrofalówce gumkę do włosów sprzątaczki, zamrugał gwałtownie i automatycznie wsadził ją do kieszeni dresów.
No tak. Kai.
Svein pomimo własnej zamożności jeszcze nigdy prawdopodobnie nie zjadł niczego z własnej woli, co przekracza poza sfery półkowe z płatkami i pieczywem w sklepie. Może za mało spędzał czasu z rodzicami, żeby odziedziczyć ich uwielbienie do milimetrowych posiłków za wypłatę przeciętnego Amerykanina. Zabawne.
Dopiero przechodząc obok wielkiego lustra w przedpokoju zdał sobie sprawę, jak fatalnie wygląda, po czym znalazł minimalnie trzynaście czynników wskazujących, że jeżeli nie znajdzie czegoś dobrego na spotkanie, to nigdzie nie idzie.
Co on niby ma założyć?
Jego szafa oprócz mundurku lubuje się we wszystkich odcieniach czarnego, szarego i, jeśli dobrze pamięta, gdzieniegdzie lekkiego niebieskiego czy białego. Gdyby miał podzielić swoje ubrania na kategorie, byłyby tylko trzy. Koszulki, jeansy i bluzy. Przecież nie pójdzie w bluzie. Kurwa mać. A może pójdzie w bluzie? Hm, ta koszulka z zombie-zakonnicą wydaje się być całkiem odpowiednia... Co? Jasne, że się nie nadaje, pomyłko genetyczna. Z drugiej strony lepsza zakonnica niźli koszulka z pierwszym lepszym zespołem, którego Kai nie zna na osiemdziesiąt trzy procent.
Zatem pełen mentalnego upokorzenia wciągnął na siebie przygotowane ubrania. Nieśmiertelnik jak zwykle na swoim miejscu. Tak. Może się tak pokazać. Ale jeżeli Fjell przyjedzie odstawiony jak królowa Elżbieta, osobiście go wyrzuci.
Podskoczył gwałtownie, słysząc znaczące chrząknięcie za plecami. W tym domu chyba uwielbiają go straszyć.
- Gdzieś idziesz? O tej godzinie? - spytała sprzątaczka ze swoją bojową szmatką w dłoni. Pani Di Carlo była z Włoch, wiedziała o Svein'ie zbyt wiele i uwielbiała hiszpańskie telenowele. Czyli dwa z trzech powodów, dla których młody Balstad mógł ją lubić. No i ładnie pachniała, a jej wiek nie przekraczał dwucyfrowej liczby z czwórką na przodzie.
- To takie szokujące? - prychnął, udając, że wcale nie mrużył na siebie w lustrze przez ostatnie dziesięć minut. Było już prawie wpół do. Czy założenie glanów będzie odpowiednie? Nie, raczej nie. To może trampki. Trampki zawsze są jakimś wyjściem.
- Wychodzisz gdzieś ze znajomymi?
Czy jej nie płacą przypadkiem za zajmowanie się dywanami, a nie nękanie dziedzica fortuny?
Nie odpowiedział kobiecie. Zamiast tego rzucił jej swoje spojrzenie zirytowanej wiewiórki numer dwadzieścia cztery, na co zaledwie uniosła ręce w geście poddania się i zachichotała cicho, przechodząc do salonu. Svein miał bardzo natarczywe wrażenie, że Di Carlo wie coś, czego nie powinna. Dlatego też zamiast siedzieć tutaj dłużej, wciągnął trampki i wyszedł na taras, sprawdzając przy okazji godzinę na telefonie.
Kai przyjechał piętnaście minut później. Balstad wpakowując się do samochodu, bardzo uważnie przyjrzał się wyglądowi mężczyzny i z ulgą stwierdził, że chyba nie wyjdzie tak źle, jak sądził. Chyba. Cóż, najwyżej zwali wszystko na Zaspałem. Zaraz, czy on się w ogóle uczesał? Jezusie.
Westchnął cicho, nieziemskimi siłami powstrzymując się przed przejrzeniem się w lusterkach.
- Mieszkasz sam? - spytał po chwili. Zapomniał kompletnie o tym, jak ma się zachowywać w stosunku do jakichkolwiek lokatorów jego... partnera. Nawet jeśli to jedna papużka. Czy Kai mieszka z papużką? Oby nie. Svein lubił przeróżne ptaki, jednak nigdy nie był dobry w dogadywaniu się z nimi oprócz nachalnego rzucania im chleba na chodnik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Wrz 06, 2015 2:26 am



Svein wsiadł do jego samochodu, on zaś próbował zbyt nachalnie się w niego nie wpatrywać, dziwnie zachwycony jego obecnością. Zamiast tego usilnie próbował wbić swój wzrok w kierownicę, czekając aż chłopak zapnie pas i będzie mógł ruszyć. Gdy tylko odpalił silnik i powoli zaczął wytaczać się z miejsca parkingowego –jego uszu dotarło nietypowe pytanie. A może typowe? Jak na Sveina to pewnie jak najbardziej.
Kai uśmiechnął się lekko. Nie mógł powiedzieć, że mieszka sam. Nie mieszkał.
-Zależy co masz na myśli –odparł cicho i rozejrzał się na boki nim zdecydował się włączyć do ruchu.
-Mieszkam z kotami –odparł bez owijania w bawełnę. Svein i tak prędzej czy później przekonałby się o tym więc nie ma co ukrywać tego, że jest się samotnym kawalerem w dodatku z kotami. Puszystymi kotami.
Nie spojrzał na Balstada, nie chcąc przypadkiem zauważyć na jego twarzy rozbawienia. Zamiast tego, skierował swój w pełni skupiony wzrok na niemal pustą drogę.
-Mam nadzieję, że przypadniesz im do gustu –oznajmił chłopakowi, uśmiechając się lekko. Kai bez wątpienia był przywiązany do swoich zwierząt i z pewnością byłoby wspaniale gdyby oba zaakceptowały Sveina. Jeżeli stanie się inaczej, Fjellowi będzie zwyczajnie przykro.
Droga zajęła im niezbyt długi czas bowiem ulice były po prostu niemal puste.
Kai zaparkował auto na strzeżonym parkingu pod swoim kilkupiętrowym blokiem, którego stan był absolutnie zadowalający, a okolica spokojna. Wysiadł z samochodu, poczekał aż Svein pójdzie za jego przykładem po czym zamknął auto, by ruszyć w kierunku wejścia do niewysokiego budynku. Z tego co zdołał zauważyć Kai, Svein wiódł życie o wyższym standardzie i jego niezbyt wielkie mieszkanie pewnie wyda mu się zabawnie ciasne, ale nie potrafił się tym przejmować. Był tylko nauczycielem, a jego pensja nie była zwyczajnie na tyle wysoka by kiedykolwiek mieszkać tak jak rodzina Sveina. Mimo to –doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że wstyd spowodowany niezamożnością jest skrajnie dziecinny.
Przepuścił Sveina w drzwiach do mieszkania, którego wnętrze prezentowało się bardzo schludnie. Drzwi otwierały się na przestronny salon, nieco po prawej mieściła się ściana półek z książkami oraz kominek, dalej widać było kuchnię, a po lewej za rogiem mieściła się sypialnia zaś dokładnie na wprost eksponował się za przeszklonymi drzwiami obszerny taras.
Zamknął drzwi za Balstadem, a po chwili, przy ich nogach znalazł się Shackleton –nieskazitelnie biały koty rasy maine coon. Otarł się o nogę Kaia w akcie przywitania z kolei Sveina ominął szerokim łukiem czym zdziwił samego Fjella. Do tej pory zaufanie tego kota wzbudzał każdy kto się tylko zjawił w towarzystwie Kaia, a tym razem… stało się inaczej.
Holmes jak zwykle patrzył na nowoprzybyłych z daleka tym swoim przenikliwym, kocim wzrokiem. Przysiadł w miejscu, w którym stał. Przynajmniej on nie zachowuje się w dziwny sposób –pomyślał Kai.
-Czuj się jak u siebie –oznajmił mężczyzna i odwiesił swój płaszcz na wieszak po czym zdjął buty. Właściwie, nie miał pojęcia co mogliby robić razem w jego mieszkaniu. Nie myślał o tym do tej chwili i gdy dopadło go poczucie absolutnej pustki twórczej, poczuł się jak bezradny dzieciak.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Wrz 06, 2015 7:00 pm

Svein Balstad

Koty.
Przez całą drogę do mieszkania mężczyzny namiętnie zastanawiał się, jak na nie zareagować. Przyznajmy szczerze, Svein nigdy nie był typowym kociarzem. Bardziej lubował się w psach. W niedźwiedziach. W czymś dużym i najlepiej niebezpiecznym, a z autopsji zaczynał widzieć w kotach tylko i wyłącznie rozrastającą się pogardę dla świata. Ewentualnie coś bardzo przytulnego i majestatycznego. Nie ma nic pomiędzy.
Podrapał się nerwowo po policzku. Cóż, najwyraźniej będzie musiał zdać się na instynkt.
Dopiero kiedy wszedł do mieszkania Kai'a, zdał sobie sprawę, że nie własną reakcją powinien się przejmować, a raczej kocim zainteresowaniem jego własnej osoby. Widząc omijającego go pierwszego białego kota, niemal poczuł wymierzony w niego, siarczysty policzek. Świetnie. Już go nie polubili, a jedyne, co do tej pory zrobił, to po prostu wszedł. Zmarszczył gwałtownie brwi, wpatrując się w zwierzę prawie z wylewającym się żalem. Pewnie nawet nie da mu drugiej szansy! Może źle wszedł? A może... Cholera, jakby wcześniej wiedział o kotach, to mógłby przynieść coś... do jedzenia. Wtedy powinny go polubić. Powinny.
Zdjął buty, odwiesił bluzę. Zauważył jeszcze drugiego współlokatora, jednak ten postanowił zaledwie się w niego wpatrywać. Svein chyba jeszcze nigdy nie czuł się tak bardzo oceniany. Więc pod presją towarzystwa postanowił się przywitać. Wpierw dokładnie rozejrzał się po dość przytulnym mieszkanku, a potem podszedł do ciemnego kota. Nieważne, gdzie znajdował się aktualnie Balstad, zwierzak patrzył się prosto na niego i byłoby to całkiem przerażające, gdyby nie to, że automatycznie się odprężył w momencie, w którym zaczął go głaskać. A raczej drapać. Nić porozumienia między nimi zdecydowanie popchnęła go w stronę drapania.
I naprawdę nie wiedział, co robić, gdy ten dziwny kot postanowił uczynić sobie z biednego, niewinnego Svein'a poduszkę. Czy powinien się ruszyć? Chyba nie. Ale drapać też nie może przestać. Okej, dobra, obyś tylko nie zostawił za dużo sierści.
- Kai - mruknął, pozwalając sobie prawdopodobnie po raz pierwszy powiedzieć do mężczyzny po imieniu. - Kai, zostałem sługą.
Odwrócił się do niego z najbardziej kłopotliwym wyrazem twarzy na świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pon Wrz 07, 2015 6:13 pm



Patrzył zszokowany za scenkę, która się przed nim rozgrywała. Nie dość, że Holmes pozwolił Sveinowi do siebie podjeść, nie zwiewając przed chłopakiem gdzie pieprz rośnie to jeszcze pozwolił się dotknąć. Jego koty zachowywały się w tej chwili tak, jakby zamieniły się mózgami albo nastawieniem do ludzi. Shackleton nawet nie zauważył obecności Balstada zaś zwykle ponury i wycofany kocur Holmes lgnął do chłopca tak, jakby ten był nie kimś obcym, a jego nowym właścicielem. Oh, chyba nie planował się od niego wyprowadzać? Przecież dobrze się sprawował jako kucharz, posłanie i osobisty podwładny.
Dzieciak posunął się dalej niż ktokolwiek kiedykolwiek w interakcji z kocurem. Zaczął go drapać, kot łasił się przymilnie aż w końcu wlazł na kolana siedzącego na ziemi chłopaka. Kai dał za wygraną, odnalazł w sobie siłę by przełamać szok, który zawładnął jego mięśniami i niepewnie zbliżył się do Sveina, kucając tuż przy nim i wpatrując się podejrzliwie w zwierzę, które w dalszym ciągu poddawane było pieszczotom Balstada.
Mężczyzna drgnął lekko na dźwięk swojego imienia. Ów powtórzyło się, gdy ponownie Svein wymówił jego imię, dodając także trafne spostrzeżenie odnośnie jego obecnej roli. Kai uśmiechnął się blado i zmierzył wzrokiem zabawną minę chłopca. Fjell nigdy nie lubił swojego imienia. Było ono bowiem zbyt krótkie, by cokolwiek oznaczać i zbyt nijakie by ktokolwiek je zapamiętał. Zostało mu nadane absolutnie nudne imię i Kai nieraz zastanawiał się, dlaczego matka potraktowała jego pojawienie się na świecie jak adopcję ładnego szczeniaczka. Skundlonego, burego znajdę bez imienia.
Ale jakoś w ustach Sveina zabrzmiało to jakby znośniej niż kiedykolwiek.
-Te koty nigdy się tak nie zachowują –odparł Fjell –Holmes nikomu nie ufa, a sir Shackleton powinien się był zakochać w tobie od pierwszego wejrzenia –dodał, odpływając w zastanowienie nad zachowaniem własnych zwierząt, które przy Balstadzie tak diametralnie się zmieniło –Ale jest na odwrót –podsumował krótko Kai i usiadł na ziemi, tuż obok chłopaka i sięgnął dłonią ku Holmesowi, by także go pogłaskać lekko za uchem. Jego wzrok jednak cały czas wracał do oblicza Sveina, który znajdował się u niego w mieszkaniu. W tej chwili miał go tylko dla siebie więc nic dziwnego, że jego wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. I wstydził się tego jak nigdy dotąd. Pokręcił krótko głową, chcąc wyrzucić z głowy te niestosowne wizje i nadać swoim myślom inny kierunek.
Dlatego poświęcił uwagę zabiegającemu o głaskanie Holmesowi. Szybko jednak jego umysł, w niezbyt udanej imitacji żartu, podsunął mu uczucie zazdrości. Zazdrości o kota.
Wstał z podłogi, zmęczony do reszty swoimi chorymi odruchami . Spoglądał teraz na Balstada z góry.
-Usiądź na kanapie, bo się przeziębisz –powiedział, próbując brzmieć stanowczo, co mu s t a n o w c z o nie wyszło.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Wto Wrz 08, 2015 9:07 pm

Nie rozumiał zszokowanej miny nauczyciela, dopóki ten nie uświadomił go co się dzieje. A więc Svein demoralizuje mu koty? Cholera, przecież dopiero wszedł i już coś poprzestawial. Zainteresował się jednak decyzją... Sir Shackletona, zatem zmarszczył brwi w lekko oburzonym geście, choć nadal z zapałem drapał Holmesa. Swój do swego ciągnie, dwa wybredne szlacheckie samotniki.
- Czemu mnie nie lubi? - spytał tonem, który definitywnie stawiał zwierzaka w roli przestępcy. Co złego mógł zrobić biedny Balstad? Po chwili zamrugał gwałtownie i powąchał własną koszulkę. Hm, cóż, zdecydowanie nie było tak źle. A może nie polubił tej nowej wody kolonskiej chłopaka, którą dostał na specjalne okazje, więc popatał się nią przed wyjściem trzy razy.
Westchnął cicho, zerkając na Shackletona nieco nieobecnym wzrokiem. Jego misja przypodobania się wszystkim jak zwykle upadła już w fazie poczwarki. Nie zamierzał więc już się starać dla kogokolwiek innego, niźli samego Kai'a. W końcu to do niego właśnie przyjechał i, heh, może z nim teraz zrobić praktycznie wszystko. Miał bardzo wielką nadzieję, że Fjell też choć raz zgrzeszył w myślach w jego obecności. Inaczej Svein poczuje się bardzo niezręcznie. A może nie musi? Kto odczuwalby winę, patrząc na ten zgrabny tyłek?
Wstał, kiedy tylko Holmes postanowił zejść z jego nad wyraz przyjemnych kolan. Kot zdawał się być nieco podburzony śmiałością chłopaka, ale mimo to on naprawdę wolał kanapę. Może dostawał codziennie po twarzy, może odkładał najsilniejszych w mieście, jednak uwielbiał mieć miękko.
Tak jak wczoraj w szkole był pewien swoich czynów, tak teraz nie miał zielonego pojęcia, jak daleko może się posunąć. I czy w ogóle ma pozwolenie na jakiekolwiek działanie. Może to jedna z tych wizyt, gdzie po prostu bliżej się siebie poznaje, opowiada niesmieszne rodzinne historie, planuje wspólną przyszłość? Svein w końcu nie powinien myśleć tylko o jego ustach. Powinien zaciekawić się nim całym. Szkoda tylko, że w tych wszystkich pozytywnych emocjach sam się gubil, myląc czasami pożądanie ze zwykłą potrzebą czułości.
Wpatrywal się więc w mężczyznę dość dłuższą chwilę, zanim zdecydował się usiąść na kanapie. Naprawdę w tej chwili żałował swojej własnej aspołeczności. Nie wiedział nawet, co powiedzieć. Więc popłynął z prądem i przekonaniem, że może jeśli Kai szybciej pozna jego każdą stronę, to szybciej zdecyduje się czy to jednak chce ciągnąć.
- Dlaczego Holmes jest taki wybredny? - zapytał, spoglądając na Fjella. Jego sweter był naprawdę ładny. Ciekawe czy pod nim... - Miałem kiedyś świnke morską. Nazywała się Elżbieta i gryzla wszystkich, którzy jej nie karmili. I plula marchewką.
Płynięcie z prądem chyba nie było najlepszym pomysłem. Kiedy w końcu będzie ten moment w ich relacji, gdy będzie mógł bez skrępowania ubrudzic się wszędzie przygotowanym spaghetti?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   

Powrót do góry Go down
 
Outcry [boyxboy; 2os; bn]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: