IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Outcry [boyxboy; 2os; bn]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Lip 16, 2015 8:30 pm

Nieraz nauczyciel staje się mentorem, przykładem, formą pewnego rodzaju autorytetu. Bywa jednak też, że na pierwszy rzut oka - nauczyciel nie wywołuje chociażby nikłego respektu w swoich podopiecznych.
tak też dzieje się w pewnej zagranicznej szkole z internatem. Nowy uczeń przybywa do szkoły, a wraz z dzwonkiem - w szkole rozpoczyna się alarm przeciwpożarowy. Korytarze zroszone są obficie woda, ale okazuje się iż żadnego pożaru nie ma, a jest to jedynie kolejny wyskok pewnego niereformowalnego, młodego nauczyciela.
Jak mężczyzna zdobył przychylność dyrektora oraz uczniów, utrzymując posadę mimo swoich licznych wykroczeń? Dlaczego nowo przybyły uczeń już kolejny raz w tym samym semestrze zmienił szkołę? Co tak naprawdę kryje się za niecodziennym zachowaniem niezwykłego nauczyciela?
▶@Voldemort jako niereformowalny nauczyciel
▶@Śmierciarz jako nowy uczeń
>poprawność ortograficzna, interpunkcyjna (w miare XD), językowa, merytoryczna no ogólnie każda poprawność
>estetyka Karty Postaci
>pilnujemy się regulaminu forum
>dłuższa nieobecność jest poprzedzona poinformowaniem o tym
>nie zaniedbujemy odpisywania :c odpisy tak często, jak się tylko da XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Lip 16, 2015 9:47 pm



D i e d  last night in my dreams
Walking the streets,
Of some old   
g h o s t     t o w n
I   t r i e d  to believe
In God and James Dean
But Hollywood  
s o l d   o u t




|| g o d n o ś ć ||
Svein Balstad
|| w i e k ||
Osiemnaście lat
|| p ł e ć ||
Mężczyzna
|| o r i e n t a c j a ||
 Homoseksualny
|| s t a n   c y w i l n y ||
Ręka

|| w z r o s t ||
179 cm
|| g. k r w i ||
0RH-
|| w ł o s y ||
Czarne
|| o c z y ||
Szare, stalowe
|| c. c h a r a k t e r y s t y c z n e ||
Spojrzenie mordercy; Podłużna blizna na prawym ramieniu



|| D O D A T K O W E ||
➸ Próbuje zostać w tej szkole jak najdłużej, głównie tego, że mu grożono.
➸ Ale nie oczekujmy cudów.
➸ Każdego poranka stara się biegać.
➸ Często gada do siebie.
➸ Czyta babskie romanse, kiedy nikt nie patrzy.
➸ Da się go przekupić za żarcie.
➸ Jest strasznie pamiętliwy i nieco mściwy.
➸ Boi się koni i wyższych od niego kobiet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Lip 17, 2015 12:56 am

|Imię| Kai
|Nazwisko| Fjell
|Wiek| dwadzieścia osiem lat
|Płeć| mężczyzna
|Orientacja| panseksualny
|Data narodzin| trzydziesty stycznia
|Stan cywilny| wiecznie samotny
|Wzrost| sto osiemdziesiąt centymetrów
|Znak zodiaku| wodnik
|Grupa krwi| ABRh-
|Kolor włosów| bardzo ciemny
|Kolor oczu| jasny błękit
|Cera| blada
|Sylwetka| wyprostowana
|Cechy charakterystyczne| długie włosy,
ciemne oprawki na nosie, egzotyczne rysy twarzy,
zadbane paznokcie, zmanierowany ton
Ciekawostki
> Jest zdania, że odzywać się należy jedynie wtedy, gdy jest to konieczne,
> często mylony jest z kobietą,
> nienawidzi słodyczy,
> ceni swoją profesję i mimo swoich licznych wybryków, uczniowie szanują jego pracę,
> uczy angielskiego, historii oraz języka francuskiego,
> łączy go długoletnia przyjaźń z dyrektorem szkoły (i nie jest to jedyny powód tego, że nie został jeszcze zwolniony),
> ceni sobie spokój i ciszę (pewnie dlatego mieszka sam ze swoimi dwoma kotami),
> uwielbia czerwone wino.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Lip 17, 2015 2:10 am

Nie tak to sobie wyobrażał.
Zazwyczaj wszystko przychodziło gładko. Wpadał do klasy (spóźniony, bo milion innych czynników postanowiło zakłócić mu dzisiaj równowagę wszechświata), witał się, przedstawiał wyuczoną formułkę Jestem Svein Balstad, nie, nie możecie tego skracać to Słeg, nie, nie chcę spróbować waszych ciastek i tak, czuję się w porządku. W tym semestrze mówił to już minimum po raz trzeci, a intonacja nadal zdawała się być równo zirytowana, co poprzednio.
Naprawdę ludzie częstowali go ciastkami pierwszego dnia. Czy on wyglądała na jakiegoś głodnego szczeniaka? Pielęgniarz w poprzedniej szkole bał się go opatrzyć, a te wszystkie uczennice zdawały się kompletnie nie zwracać uwagi na jego morderczy wzrok. Ba, wydawało się nawet, że je to pociąga. Wariatki.
Myślał, że reszta dnia minie zgrabnie i szybko. Im prędzej opuści tę szkołę, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że w coś się wpakuje. Zamierzał mieć czyste konto od początku do końca. Dokładnie tak. On, Svein Balstad, deklaruje się być grzecznym.
Przynajmniej przez najbliższy tydzień.
I właśnie wtedy wraz z pobłogosławionym dzwonkiem na przerwę, całą klasę zalał system przeciwpożarowy. Brunet zamrugał jedynie zaskoczony, rozglądając się od razu w poszukiwaniu jakiegokolwiek ognia. Ugasi go butem, nawet jeśli będzie musiał skopać palącego się człowieka.
Wszystkie dziewczęta najpierw chóralnie i jakże synchronicznie pisnęły, po czym natychmiast pobiegły za nauczycielem. Spokojnie, spokojnie, słyszał nad głową i był niemal pewien, że nauczyciel był tak samo zdezorientowany, co wszyscy inni. Burknął pod nosem nie zadowolony, czując, jak koszula niekomfortowo przylepia się do jego skóry. Włosy zaś oklapły jeszcze bardziej, jeśli jest to w ogóle możliwe. Świetnie. Pierwszy dzień w nowej szkole i już jest cały mokry. Czyż to nie cudowne?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Lip 17, 2015 3:10 am

Jedyną myślą, która trzymała się go mocno od momentu gdy się obudził, było nie co innego, a nowy uczeń. Uczeń, który dołączy do jego pierwszej w życiu klasy na wychowawstwie. Nie mógł sobie dzisiaj pozwolić zaspać. Tak strasznie chciał go poznać. Ponoć był ogromnym wyzwaniem dla nauczycieli i nikt nie potrafił dotrzeć do młodocianego łobuza. Dlatego właśnie, Kai wstał dwie godziny wcześniej niż zwykle, by zdążyć dopełnić porannej toalety i dotrzeć do szkoły o godzinie  wcześniejszej niż zwykle. Lekcje mężczyzny zaczynały się godzinę później niż miał zamiar pojawić się w miejscu pracy więc zapewne niejeden ze współpracowników zdziwi się na jego widok. Nie przejmował się nimi. Chciał powitać serdecznie tego, kto tak pobudził grono pedagogiczne. I miał zamiar zrobić to w wielkim stylu.  
Dosuszył długie, czarne kosmyki suszarką i ponownie poddał je czesaniu. Po chwili już się ubierał w swój jeden z wielu ciemnych swetrów. Na dworze panował znaczny spadek zimowej temperatury więc zakładając na siebie kolejną warstwę odzienia, nie zawahał się zawiązać wokół szyi szalika. Kiedy wyszedł z mieszkania, zawrócił się jeszcze parę razy bowiem należał do grona ludzi zapominających elementarnych przedmiotów wyposażenia. Pierwszy raz wrócił się po telefon, drugi po rękawiczki, a trzeci -po skarpetki. W pełni gotów był dopiero wtedy, gdy oklepując się po kieszeniach, nic nie zmusiło go do tego by  z męczeńskim westchnieniem, zaiwaniać po raz czwarty po schodach.

Oczywiście -spóźnił się na autobus. Na kolejny czekał w zimnie ponad czterdzieści minut. W rezultacie, dotarł do szkoły punktualnie na początek własnych lekcji. Przeklinał za to cały świat.
Od wejścia, przywitało go parunastu uczniów, których uprzejmie każdego z kolejna obdarzył sympatycznym uśmiechem. Wbiegł na piętro trzecie, zdejmując kurtkę i rozplątując szalik. Do klasy wszedł z wymalowanym na ustach, złośliwym uśmieszkiem. Ten dzień zapowiadał się wprost wyśmienicie.
Dobiegał koniec lekcji szóstej, a Kai z jakiegoś dziwnego powodu miał właśnie docisnąć z całej siły przycisk alarmu przeciwpożarowego. Kulturalnie zbił szybkę i z błogim uśmieszkiem, zdusił przycisk do samego końca. Dlaczego? Dzień wydawał mu się idealny na przerwanie monotonii. Nad jego głową rozbudziły się zraszacze, a gdy uczniowie poczęli wybiegać z sal, Kai rzucił się biegiem po schodach. Kiedy udało mu się dopaść piętra trzeciego -zatrzymał się jak wryty. Wbił swój wzrok w jednego z uczniów, którego spojrzenie przywodziło na myśl nienawiść całego tego świata. Fjell odgarnął z czoła mokre kosmyki, a na jego twarz wkradł się blady uśmiech. Od razu ruszył pewnym krokiem w stronę tamtej klasy. Jego klasy.  
Uczennice od razu poczęły dopytywać go przyczyn alarmu, ten jedynie zbywał je półsłówkami, a wzrok co chwila zatrzymywał na nowym uczniu. W końcu Fjella dopadł jeden z wychowawców klas drugich z zapytaniem o dokładnie to samo, co uczennice Kaia.
-To tylko ćwiczenia -odparł spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Lip 17, 2015 3:32 am

Svein Balstad

Chłopak robił się poirytowany. Hałas i gwar na szkolnych korytarzach podczas przerw był nie do zniesienia, ale ten? Svein bardzo dokładnie i bardzo powoli wybijał sobie każdy palec, byle tylko czymś zająć dłonie i nie myśleć o tym, jak pięknie wyglądałaby głowa tej blondynki na chodniku.
Oddychaj, wdech i wydech, coś tam coś tam świat jest piękny. Tak przynajmniej wmawiał mu jego psycholog. Naturalnie, że oddychał, oddychał cały czas, dlaczego w takich sytuacjach miałby się skupiać na czymś tak błahym? Nie jest na porodówce, jest w pieprzonej szkole, gdzie wszystko postawiło sobie za cel zdenerwować biednego nowego ucznia.
Ktoś się na niego gapił. Nie zwyczajnie obserwował, zerkał czy ukradkiem wzdychał z kąta jak większość dziewczyn z jego klasy. (Wariatki. x2) Ktoś się na niego bezczelnie gapił, a w tym tłumie Svein jedyne, co potrafił wychwycić, to własne kosmyki wpadające mu do oczu. Zaczesał dłonią włosy do tyłu, jednocześnie sprawiając, że jego przylegająca do skóry koszula uniosła się nieco do góry. Jeden, dosłownie jeden malutki odsłonięty kawałek skóry Balstada wystarczył, żeby jakaś rudowłosa panienka z boku mało nie straciła przytomności.
W a r i a t k i.
Podążył za jedynym głosem, który wydawał mu się aktualnie ważny. Większość zbiorowiska nagle utworzyła nieco przerażające kółeczko wokół ciemnowłosego mężczyzny z długimi włosami, który, jak dobrze Svein pamiętał, był jego wychowawcą. I właśnie kiedy na sekundę ich oczy się spotkały (a w tle spadające płatki wiśni), chłopak zdał sobie sprawę, że te irytujące spojrzenie wyczuwał na sobie od dziesięciu minut. To tylko ćwiczenia, usłyszał, co tylko jeszcze bardziej podsyciło jego irytacje. Dopchał się do mężczyzny niemal taranując wszystkich po drodze silnymi łokciami i własną determinacją.
- Ćwiczenia? - fuknął, mało nie stając z nauczycielem nos w nos. Byli prawdopodobnie równi wzrostem, bo Svein nie miał żadnego problemu, by patrzeć wyzywająco w błękitne tęczówki. - Musieliście uruchamiać pieprzony system przeciwpożarowy dla ćwiczeń? Co, zwykły dzwonek już wam nie wystarcza?!
Brunet zachowywał się, jakby właśnie wymordowali połowę dzieci w Australii. Dla niego to praktycznie było to samo. Zmoczyć go i mord niewinnych osób. Nie, skąd, Svein wcale nie był socjopatą, wcale nie był pozbawiony empatii czy innych bzdur.
Skąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Lip 17, 2015 4:26 am

A więc to był on. Co prawda, znał go tylko z opowieści jednak z końca korytarza rozpoznał Sveina. I wreszcie zrozumiał niezwykłość chłopca, o której tyle słyszał od Warrena -dyrektora szkoły i wieloletniego przyjaciela Kaia. To oczy, które miały w sobie ten niespotykany wyraz.

Może to było niezdrowe? Powinien raczej spuścić wzrok z sylwetki chłopaka, a nie bezczelnie wbijać w niego zainteresowane spojrzenie. Cóż, możliwe iż w pewnych kręgach nie wypada okazywać ludziom tak jawnego... właściwie czego? Mijało się to o mile świetlne ze zwyczajnym spoglądaniem na nowego ucznia. Bliżej spojrzeniu niebieskich tęczówek było do głodu. Szkoda tylko, że Kai nie widział w swoim zachowaniu nic niestosownego.

Przytaknął któremuś z uczniów i na sekundę jego uwaga spoczęła na czymś innym niż mokra sylwetka Balstada. Dosłownie na sekundę bowiem już po chwili znowu wpatrywał się w swojego ucznia. Nie zdjął z niego oczu nawet w momencie gdy zdenerwowany dopadł go w chwilę po tym jak powiedział, że to jedynie ćwiczenia. Czyżby stał się jeszcze bardziej wkurzony? Kai z trudem powstrzymał cisnący się na usta uśmieszek satysfakcji. Wszyscy w tej szkole potrzebowali czasami resetu, zimnej kąpieli w zraszaczach, powklejaniu paru dodatkowych slajdów w prezentacjach naukowych nauczycieli, zgaszenia światła w całej szkole, poodkładania rzeczy na różne miejsca, nocnej eskapady pedagogów w samych piżamach do akademika oddalonego o kilka kilometrów, zamówienia niezwykłej usługi pod nazwiskiem jednego z wielu nauczycieli -to bawić mogło tylko jednego człowieka. A teraz, tego samego człowieka bawiło, że jego uczeń z mordem w oczach pojawił się przed nim niemal tak blisko, że mógł poczuć na sobie jego oddech.

Zmarszczył brwi pod wpływem agresywnego tonu chłopaka. Czyżby aż do tego stopnia Kai rozsierdził nowy obiekt swojego zainteresowania? Na słowa młodzieńca jedynie pokręcił lekceważąco głową.

-Zapominasz się, Balstad -upomniał go zdecydowanie. Nie przeszkadzał mu ten ton w ustach Sveina, ale wokół zgromadzili się niemal wszyscy nauczyciele spośród licznego grona pedagogicznego. Kai musiał także utrzymywać autorytet wśród uczniów.

-Jeżeli naprawdę zacznie się palić, przypomnę ci, żebyś otworzył swoją parasolkę -powiedział nieco ciszej, kierując słowa bezpośrednio do Sveina po czym uśmiechnął się złośliwie. Oczywiście, że dzieciak mu imponował, ale w żadnym razie nie wzbudzał w Fjellu strachu. Nawet jeżeli swoimi słowami wywołał samego diabła z czeluści piekielnych.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Lip 17, 2015 5:09 pm

Svein Balstad

Nie, nie zapominał się. Dla Sveina dla każdego był jeden i ten sam ton - kpiący i zirytowany. Mało go obchodziło, czy ktoś jest nauczycielem, kolegą z podwórka, prezydentem czy miejscowym sklepikarzem. Dla niego większość i tak była taka sama, a wymuszenie szacunku dla kogoś tylko i wyłącznie dlatego, że dostał jakąś posadę w pożal się boże szkole, było co najmniej żałosne.
Parsknął pod nosem, opierając dłoń o biodro i jednocześnie przechylając nieco głowę w bok. Mimo to, coś mu nie pasowało w postawie mężczyzny. Większość osób, na które choćby spojrzał, automatycznie kuliła się w formacji pancernika, uciekała wzrokiem bądź zwyczajnie stała w miejscu, próbując dzielnie udawać, że wcale go to wszystko nie rusza. Nauczyciel przed nim był inny, nie udawał, on zwyczajnie... traktował go tak samo jak całą resztę. Może z jednym, malutkim szczegółem. Na innych nie patrzył tak, jakby chciał ich zaciągnąć do piwnicy na całą masę nielegalnych bądź nieprzyjemnych dla Sveina rzeczy. Dla chłopaka facet przed nim był teraz tylko i wyłącznie dwoma opcjami: albo jest szalony, albo za bardzo przyjaźnie nastawiony. Każda z dróg prędzej czy później kończyła się na podciągnięciu rękawów i przyciśnięciu za szyję do pierwszej lepszej ściany. Cóż, a przynajmniej tak było do tej pory.
Na następne słowa nie zareagował, chociaż sam się tego spodziewał. Może to nawet lepiej? Brak reakcji brzmi całkiem nieźle, zważywszy na to, kogo musiał w tej szkole udawać, a raczej kim musiał się w krótkim czasie stać. Odsunął się nieco od bruneta, bo zaczął irytować go jego oddech.
- Uroczo - fuknął jedynie, nie zmieniając swojego wyrazu twarzy ani na odrobinę. Kamienna twarz z zimnym spojrzeniem, przecież to idealny materiał na kochającego męża.
Odwrócił się od niego dokładnie w momencie, kiedy wreszcie przestało lać z sufitu. Svein odetchnął cicho, po raz kolejny odgarniając włosy z twarzy. Tak czy tak właśnie zamierzał iść do domu, a po drodze jeszcze będzie musiał zarobić ciekawskie spojrzenia. Nie mówiąc o tym, że na dworze dzisiaj jest dosyć zimno, a przejście się spory kawałek w mokrych ciuchach zaskutkuje potężnym, niechcianym przeziębieniem. Szlag.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sob Lip 18, 2015 11:13 pm

-Balstad -zawołał go stanowczo, gdy ten skierował się ku schodom. Dopadł go w jednej chwili, łapiąc go delikatnie w łokciu. Nie mógł sobie odpuścić dodatkowej rozrywki tego dnia jaką niewątpliwie był Svein.
Pociągnął chłopaka za sobą w kierunku sali gimnastycznej i rozległej przestrzeni wuefowego przedsionka. Przepuścił Sveina w drzwiach prowadzących do wnętrza kantorka nauczycieli wychowania fizycznego. Gdy znaleźli się wewnątrz niewielkiego pokoiku, którego niedawny remont aż nadto rzucał się w oczy, mężczyzna wyciągnął spomiędzy wielu kartonowych pudeł jedno, niczym nie różniące się od innych. Rozchylił poły kartonu, by wydobyć z niego przedmiot opakowany w folię. Rzucił ów przez całe pomieszczenie ku Balstadowi.
-Ubierz się w to -polecił mu i opadł na krzesło znajdujące się przy jedynym biurku w całym pomieszczeniu. Na chwilę spuścił wzrok z ucznia, by wbić go w swoje paznokcie po czym ponownie podniósł swoje niebieskie tęczówki na osiemnastolatka.
-Jak minął ci pierwszy dzień w tej szkole? -spytał w końcu, nieco zbyt rzeczowo jak na stosunek nauczyciela do dziecka. Można by rzec -oschle. Z jakiegoś powodu, był nastolatkiem niezdrowo zainteresowany. Jedno spojrzenie na niego, a Kai potrafił przez długi czas nie zauważyć niczego poza tym nastolatkiem. Chłopak posiadał zdecydowanie zbyt wiele cech, które mężczyznę niezwykle magnetyzowały. Miał tylko nadzieję, że jego profesjonalizm względem stosunków z dziećmi został w tej chwili zachwiany jedynie czasowo. Że wkrótce Svein stanie się tylko kolejnym, naburmuszonym nastolatkiem spośród setek innych, których widuje codziennie w szkole. Przekrzywił głowę, z jeszcze większym zainteresowaniem badając sylwetkę Balstada, kawałek po kawałku. Niemal niemożliwe.
-Nie przedstawiłem ci się -przypomniał sobie w końcu- Nazywam się Fjell i tak się składa, że jestem twoim wychowawcą.
Ostatnie zdanie skwitował bladym uśmiechem. Miał niezwykłą ochotę spytać go o najbardziej elementarne rzeczy, których nauczyciel zwykł dowiadywać się z teczek uczniów. Tym bardziej -Kai nie miał zamiaru zaglądać do żadnej teczki. Jeszcze będzie miał wiele okazji kazać wychowankowi odpowiadać na te wszystkie pytania.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Lip 19, 2015 1:43 am

Svein Balstad

Już miał grzecznie uciec do domu, kiedy usłyszał swoje nazwisko. Zanim nawet zdążył warknąć jakieś Czego? w odpowiedzi, został beznamiętnie pociągnięty w Bóg wie jakim kierunku. Przed chwilę szedł zdezorientowany, wpatrując się w czubek głowy mężczyzny, którego jeszcze przed chwilą tak naprawdę chciał znokautować. Gdzie go ciągnie, na klapsy w ramach kary? W pierwszej chwili chciał się wyrwać i zwyczajnie zawrócić, ale wiedziony zwykłą, ludzką ciekawością pozwolił sobie na jeszcze chwilę zabawy.
Jego brew powędrowała jeszcze wyżej w chwili, gdy został wepchnięty do kantorka. Tutaj tak naprawdę zaczynało robić się nieco dziwnie. Pierwszy dzień w szkole, nieznany nauczyciel patrzący na ciebie tajemniczym, głodnym spojrzeniem zabiera cię w ustronne miejsce, do tego obydwoje jesteście mokrzy. Brzmi jak znakomity wstęp do porno. Tylko Svein nie zdawał sobie z tego sprawy, bo tak naprawdę nigdy żadnego nie oglądał.
Pochwycił w locie jakąś zapakowaną bluzę. Jeśli dobrze zrozumiał, była dla niego. A jeśli jego mózg jest dzisiaj w dobrej kondycji, ma się właśnie rozebrać. Przed nauczycielem. W kantorku. Cholera, do podtekstu nawet nie trzeba oglądać żadnego porno. Więc bezwstydnie zaczął odpinać guziki od swojej koszuli, kompletnie się nie spiesząc i jednocześnie nadal utrzymując kontakt wzrokowy. Śmieszyło go to, co było fascynującą odmianą od chęci zabicia wszystkiego, co się rusza.
Chłodny powiew na nagiej, wilgotnej skórze spowodował mały dreszczyk, biegnący wzdłuż kręgosłupa. Wszystkie jego blizny, siniaki, zadrapania i szkody we wszystkich innych formach ujrzały światło dzienne, a raczej światło kantorkowe. Rzucił własną część garderoby na pierwsze lepsze biurko, po czym zajął się rozpakowywaniem bluzy. Naturalnie nie zrobił tego wcześniej.
Zignorował jego pytanie. Może za bardzo pochłonął go impulsowy, nieprzewidziany pseudo-striptiz, a może zwyczajnie stwierdził, że nie widział sensu w odpowiedzi.
Fjell. Przynajmniej już nie musiał nazywać go w myślach tym facetem.
- Dobrze, panie Fjell - zaakcentował niemal przez zęby, siłując się z zamkiem w dziwnie komfortowej bluzie. - Po pierwsze. Jeśli chcesz mnie bliżej poznać, to zwyczajnie odradzam. Po drugie nie zachowuj się jak mój dawny znajomy.
Wsunął dłonie w kieszenie i tylko przestąpił z nogi na nogę.
- Jeśli to już wszystko, chciałbym się stąd ulotnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Lip 19, 2015 2:46 am

Z nieukrywanym zaciekawieniem, przyglądał się jak Svein bez mrugnięcia okiem zaczyna się przed nim rozbierać. Proszę proszę...
Przez chwilę, we wnętrzu lotnego umysłu młodego mężczyzny stoczyła się etyczna walka pomiędzy dobrem, a złem. Zdecydowanie wolał popatrzeć na to jak się chłopak rozbiera przed nim, a z drugiej strony, naturalnie, należało wzrok odwrócić. Ale nie potrafił odmówić sobie tej drobnej przyjemności zwłaszcza, że dzisiejsze popołudnie spędzi wyjątkowo pracowicie bowiem na tłumaczeniu się Warrenowi z tego, co go podkusiło do wciśnięcia przycisku. Po raz kolejny spróbuje wytłumaczyć się pobudkami dydaktycznymi. W końcu, one zawsze nadawały się na usprawiedliwienie dla nauczyciela względem zachowania wobec uczniów. Nie był pewien czy zamykanie się z nowym wychowankiem w kantorku i obserwowanie, jak rzuca swoją mokra koszulę w kat z tą niezwykle elektryzującą gracją da się też w ten sposób wyjaśnić. Jeżeli nie - Kai musi być okropnym zboczeńcem.
Oczywiście, nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytanie odnośnie szkoły. Jakżeby inaczej? To nie jest typ dziecka, które kiedykolwiek pokusi się o odpowiedź na tak niegórnolotne pytanie.
Wysłuchał co chłopak ma mu do powiedzenia, zakładając przy tym nogę na nogę i opierając się wygodnie na oparciu fotela. Uniósł brew do góry na wzmiankę o jakimś dawnym znajomym. Cóż, zwyczajnie nieczęsto uczniowie porównują swoich nauczycieli do kogoś kogo znali inaczej niż jako... nauczyciela cóż.
Po chwili jego wyraz twarzy z powrotem zelżał, kiedy chłopak zaprezentował mu się w pełni ubrany.
-Oczywiście, odprowadzę cię do wyjścia -zasugerował się i natychmiast wstał - Pozwolisz, że w drodze po własną kurtkę, zadam ci jeszcze parę pytań? -spytał, zerkając niby to niepewnie na chłopaka. Zastanawiał się jaki obraz Kaia odpowiadał Balstadowi i któremu pozwoliłby się do siebie zwyczajnie zbliżyć. Pewnie żadnemu...- zauważył w myślach i nakazał gestem nastolatkowi, by ten podążył za nim.
- Który raz w tym semestrze zmieniasz szkołę? -odezwał się w końcu, rozpoczynając tym samym zapowiedzianą salwę pytań.
W następnym momencie, Kai porwał swój płaszcz jak również szalik, sprytnie ukryte na fotelu, podsuniętym dokładnie pod blat podłużnego stołu znajdującego się w obszernym pokoju nauczycielskim, który nawet o tej porze przepełniony był zapachem kawy. Fjell umyślnie umieścił tam swoje ubrania na wypadek, gdyby "ktoś" uruchomił alarm przeciwpożarowy. Zarzucając płaszcz na ramiona, uśmiechnął się znacząco do młodzieńca. Miał nadzieje, że chłopak pojął aluzję i połączył fakty. Jeżeli tak, ciekaw jest jego reakcji.
-Czy twoi rodzice dostarczyli całą dokumentację lekarską do gabinetu pielęgniarki? -rzucił następne pytanie, przeskakując kolejne schodki, jakby zupełnie nie oczekując odpowiedzi na tak nudne pytanie.
Nagle zatrzymał się w oczekiwaniu aż Svein do niego dołączy, a gdy chłopiec się z nim zrównał, postanowił zaatakować go kolejnym pytaniem.
-Jesteś gejem?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Lip 19, 2015 3:59 am

Svein Balstad

Cóż, nie sądził, że tak szybko uda mu się przekonać mężczyznę na wyjście z kantorka. Właściwie uważał, że będzie się tu musiał z nim męczyć jeszcze minimum dziesięć minut, a tu proszę. Miła niespodzianka. Idealnie.
Znowu zamiast zwyczajnie ruszyć do wyjścia, szedł za Fjellem, jakby licząc na coś ciekawego. Za to jedyne, co udało mu się wyłapać, to niesamowitą zdolność nauczyciela do bycia złośliwym dużym dzieckiem. Svein nie musiał długo się namyślać, by odkryć, co tak naprawdę stało za ćwiczeniami z serii kto bardziej zmoknie w trakcie ucieczki na boisko. Jego jedyną odpowiedzią było zmarszczenie brwi, bo czasami wydawało mu się, że ten niewinny gest wyrażał go lepiej niż jakiekolwiek słowa. Nie skomentował zachowania wychowawcy, tak samo jak nie zamierzał przejmować się jakimkolwiek z jego pytań. Svein zdążył nauczyć się mówić oszczędnie. W końcu nie można dostać za coś, czego się nie powiedziało. W skrajnych przypadkach.
- Kolejny - odpowiedział zaledwie, unosząc wzrok gdzieś wyżej. Czy Fjell naprawdę uważał, że ten chłopak zamierzał otworzyć się przed pierwszym lepszym dorosłym z ciepłym uśmiechem i zachęcającym spojrzeniem? Oczywiście Balstad jedyne, o czym marzył, to o miętowej herbacie w towarzystwie kogoś wyrozumiałego, przyjaznego, gotowego poklepać go po ramieniu gdyby zaczął się sypać podczas streszczenia swojej historii życiowej. Ale po pierwsze nie lubił mówić, po drugie nie przepadał za herbatą miętową, a po trzecie jego "historia życiowa" była równie dramatyczna co logo ciastek z pierwszego lepszego sklepiku na rogu. Już wolał swoje książki.
Przeniósł wzrok na okna. Wywrócił oczami na kolejne pytanie mężczyzny, na które naturalnie i tak nie zamierzał odpowiadać. Kogo to interesuje? Niech sam sobie sprawdzi, Svein nie był tutaj od informowania o takich błahych rzeczach. Tak naprawdę Fjell powinien o tym wiedzieć. A może chciał się tylko z nim podrażnić?
Zaś słysząc niespodziewane Jesteś gejem?, zacisnął usta w cienką linię, nadal wpatrując się w okiennice jakby na ostatnią deskę ratunku. Z jednej strony nie chciał teraz patrzeć na mężczyznę, z drugiej nieco uspokajał go widok za szybą.
Zboczeniec.
Pieprzony zboczeniec.
Czy Svein nie powinien tego przypadkiem gdzieś zgłosić?
Nie, odprawiałem na twoich oczach mini-striptiz, ponieważ chciałem podkreślić swoją heteroseksualność i uwielbienie do wagin.
- A to - zaczął po chwili bardzo powoli, zerkając na niego spode łba - powinno cię kompletnie nie obchodzić.
Nie wiedział, co odpowiedzieć, a to pierwsze przyszło mu do głowy. Nie chciał się dłużej zastanawiać nad odpowiedzią, skoro zaznajomiwszy się z historią starożytności wiedział, że milczenie oznacza zgodę.
Przyspieszył instynktownie, wychodząc ze szkoły. Im szybciej uwolni się od tego zwyrola tym lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Wto Lip 21, 2015 9:48 pm

Naturalnie, opryskliwy ton dzieciaka tylko jeszcze bardziej podżegał zaciekawienie Kaia, do tego stopnia iż nie wiedział gdzie oczy podziać. Twarz wydawała się równie interesująca co uroczo szczupła talia. Oh, Fjell czuł że coraz bardziej ta sytuacja go przerasta. Wydawało mu się nawet czasem, że gdyby chłopak nie był jego uczniem, tak bardzo nie interesował by Kaia. A to było niezdrowe i nawet nieco skrzywiony na tym punkcie brunet, wiedział, że absolutnie nie powinno to wyglądać w ten sposób.
W momencie, gdy zadał ostatnie pytanie –nie chciał przestraszyć chłopaka. Absolutnie nie chodziło mu o to, żeby ktoś go wziął za zboczeńca. Po prostu taki już był. Nie, nie zboczony. Bezpośredni –owszem.
Już chciał przeprosić i gorączkowo zacząć się tłumaczyć. Już otworzył usta, gdy wtem odezwał się jego wychowanek. No, czegoż Fjell się spodziewał? Że zostanie to odebrane jako spontaniczne pytanie? Oczywiście, że został przez nastolatka sklasyfikowany jako obrzydliwy, stary zbok co się nawet nie potrafi ukrywać ze swoją dewiacją.
-Svein, nie o to… –nie dokończył bowiem chłopak w jedynym momencie gwałtownie przyśpieszył i zanim Kai zdążył jakkolwiek zareagować, ten zniknął za drzwiami. Przynajmniej się przez Kaia nie przeziębi…  Niebieskooki również ruszył w tamtym kierunku jednak powoli. Nie chciał gonić Balstada jak ostatni desperata. Wyjaśni mu wszystko jutro. Tak, powinien się przed nim wytłumaczyć. Nie chciał, żeby dzieciak wszystkich dorosłych w tej szkole uznał z chorych psychicznie. I nawet jeżeli Kai faktycznie chory nie był (a przynajmniej nie miał na to papierów), doskonale rozumiał tą pośpieszną ucieczkę osiemnastolatka.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Wto Lip 21, 2015 10:37 pm

Svein Balstad

Następny dzień nie zapowiadał się ciekawie. Obudził się u boku niespodziewanego towarzysza, którego w ogóle nigdzie nie zapraszał i przez całą drogę do szkoły zastanawiał się, czy ktoś go tam podłożył czy sam postanowił zaprzyjaźnić się z poduszką Sveina. Mowa oczywiście o pięknym, włochatym, wielkim pająku. Chłopak zareagował jak prawdziwy mężczyzna - piskiem, zawałem i kapciem w dłoni. Dopiero kiedy zauważył, że biedny pajączek przestraszył się go bardziej niż on jego, westchnął cicho i przetransportował go za okno. Jak będzie wracał co rano po jedzenie, chyba go zaadoptuje.
Pierwszy rano był w-f. Miał tylko małą nadzieję, że nauczyciel nie będzie a)kolejnym zboczeńcem, b)potrafi zrobić pięć pompek bez zadyszki, c)będzie wykonywał swoją pracę. W poprzednich szkołach zawiódł się na całej linii, nie wspominając o tym, że niemalże każdy wuefista miał ten okropny, gejowski wąsik pod nosem. Na Boga. Chyba będzie mu się śnił po nocach.
W szatni zgrabnie poczekał, aż wszyscy się przebiorą i wyjdą na salę. Nie, nie chciał się gwiazdorsko spóźnić, zwyczajnie wolał... unikać ciekawskich spojrzeń ze względu na swój stan fizyczny. Nie chciał, żeby już drugiego dnia w szkole zaczęły krążyć plotki o potencjalnym biciu w domu czy coś w tym rodzaju. Gdy ostatni z chłopaków zamknął za sobą drzwi, odetchnął cicho i ściągnął koszulkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Wto Lip 21, 2015 11:09 pm

Do domu wrócił jeszcze wolniej niż kiedykolwiek, kiedy miał ciężki dzień. Lało mu na łeb, było mu cholernie zimno i cały czas zastanawiał się –co go podkusiło, żeby zadawać nastoletniemu chłopcu takie pytania. Następnego dnia chciałby go przeprosić, ale dzisiaj, jego noc nie będzie łatwa. Będzie pogrążony w rozmyślaniu nie o kim innym jak o Balstadzie. Uczniu, którego nastawienie do świata pozostawia wiele do życzenia, a siniaki i zadrapania pod ubraniami –powinny poważnie zaniepokoić każdego dorosłego. Miał wiele rzeczy do omówienia z chłopakiem. Oczywiście, wiedział, że nigdy w życiu nie uda mu się wyciągnąć ze Sveina powodu jego fizycznych uszkodzeń. Nie teraz. Dlatego Kai postanowił jak najlepiej odegrać swoją rolę wychowawcy i pokazać Sveinowi, że potrafi być odpowiedzialnym dorosłym, który potrafi mu pomóc.
Po drodze do domu, kupił sobie paczkę ulubionych w młodości papierosów. Dawno temu pozbył się nałogu, ale nagle zapragnął do niego wrócić. Może to nieco rozświetli mu umysł zaćmiony trudami tego dnia. No i ułatwi rozmowę z Warrenem, który zaczął dobijać się na numer Kaia tuż po tym, jak ten przekroczył próg własnego mieszkania. Odebrał telefon dopiero za trzecim razem, gdy Warren zadzwonił i wymruczał umęczone „halo” wprost do słuchawki.
-Myślałem, że będziesz miał lepszy humor po tym jaki eksces dzisiaj nam wszystkim zrobiłeś… -odezwał się głos po drugiej stronie telefony. Nieco zirytowany, ale też zaniepokojony głos.
-Co się stało? –dopytywał, gdy jego poprzedniej wypowiedzi odpowiedziała jedynie cisza i niewyraźne westchnięcie Kaia.
-Miałem ciężką końcówkę dnia –powiedział jedynie i przełożył słuchawkę do drugiej ręki, po przeciwnej stronie głowy. Warren jedynie spróbował okazać przyjacielowi nieco empatii co jak zwykle wypadło nieco szorstko, po czym przeszedł do głównego punktu programu, czyli narzekania na zachowanie Fjella i grożenia mu zwolnieniem z pracy. Brunet na chwilę przestał myśleć o swoim nowym uczniu i jedynie zbierał opieprz od dyrektora, z bladym uśmiechem na ustach.

Następnego dnia, oficjalnie przeprosił Warrena z samego rana. Specjalnie wstał wczesną porą, żeby pokazać mężczyźnie jak bardzo mu zależy. Oczywiście, nie darował sobie kpin i jego wizyta w gabinecie skończyła się na docinkach wymienianych między dwiema stronami. Po jakichś piętnastu minutach, opuścił pomieszczenie i niemal wpadł przy tym na Stellę –wuefistkę. Na nieszczęście Kaia, niosła ona sobie do kantorka kawę, a niezgrabny Fjell –wywrócił jej kubek wprost na posadzkę. Znowu musiał gorączkowo zacząć przepraszać. W ramach zadośćuczynienia, odprowadzając ją pod sam kantorek, zaproponował jej też wyjście na kawę. Ta zgodziła się z wielką chęcią i usprawiedliwiając się lekcją z klasą trzecią, już miała zamiar porzucić Kaia, gdy ten przypomniał sobie iż w szkole jest jeszcze jedna osoba, której należały się przeprosiny.
-Masz teraz zajęcia z moją klasą? –spytał by się upewnić. Stella odpowiedziała twierdząco i razem ruszyli w stronę sali gimnastycznej. Jedno spojrzenie na obecnych tam uczniów, utwierdziło Kaia w przekonaniu iż Sveina wśród nich nie ma. Obiecał Stelli, że sprowadzi chłopaka na lekcję jak tylko go znajdzie. Wycofał się spod drzwi przestrzennej hali, a jego spojrzenie powędrowało ku uchylonym drzwiom męskiej przebieralni. Przez dość szeroką szparę, dostrzegł obiekt swoich poszukiwań. Przez chwilę obserwował, jak Balstad się rozbiera i ubiera po czym potrzasnął głową i gdy ostatnia cześć garderoby ucznia wylądowała na nim właśnie, Kai delikatnie zapukał w drzwi i uchylił je bardziej, ukazując tym samym swoją sylwetkę oczom wychowanka.
-Mógłbyś mi poświęcić krótką chwilę? –spytał niemal nieśmiało, a spojrzenie chłopaka jedynie wywołało w nim nieprzyjemne dreszcze. Odgarnął zabłąkany kosmyk sprzed oczu i założył go sobie za ucho.
-Chciałem cię przeprosić za wczoraj.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Lip 22, 2015 12:26 am

Svein Balstad

Odwrócił się, słysząc pukanie. Był absolutnie pewien, że to pewnie nauczyciel albo jakiś chłopak zapomniał wziąć telefonu. Tylko przy drugiej opcji raczej by nie pukał. Właściwie kto puka do przebieralni?
No tak.
Zboczeniec z wczoraj.
Zamiast odpowiedzieć, przyjrzał się mężczyźnie z tym samym, beznamiętnym wyrazem twarzy. Jak zwykle jedyny, co można było odczytać z jego twarzy, to natychmiastową chęć mordu, choć nie zawsze było to adekwatne czy prawdziwe. W tej sytuacji Svein musiał się porządnie zastanowić. Od pierwszego dnia niespecjalnie polubił Kai'a. Nie miał za co. Mężczyzna wyjawiał ewidentne predyspozycje do bycia nielubianym. Zachowywał się dziwnie, włączył alarm przeciwpożarowy praktycznie dla własnej zachcianki, zadawał personalne pytania. Do tego gdyby nie jego głos, Balstad mógłby go pomylić z kobietą. Nie żeby miał aż takie kobiece rysy twarzy, chłopak zwyczajnie nie zwraca szczególnej uwagi na twarz. Raczej skupia się na całokształcie. I na włosach. Bo lubił włosy. Mały fetysz.
- Pracujesz tutaj za ładne oczy czy masz bardzo dobre stosunki z dyrektorem? - spytał po chwili, odwracając do niego wzrok. Złożył własną, wymiętą, szarą koszulkę, po czym rzucił ją na czarne spodnie, które bardzo mocno chciały być dopasowane. Niestety Svein miał dziwną sylwetkę, był kościsty i jednocześnie umięśniony. Miejscami jego ciało nie potrafiło się zdecydować, czy ukazać mięśnie, czy pochwalić się wystającą kością. Na szczęście (?) siniaki bardzo ładnie odwracały uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Lip 22, 2015 1:55 am

No tak, został uraczony bynajmniej przyjemnym spojrzeniem, promiennej buzi Sveina. Nie to, żeby się go bał, ale czasami chciałby wiedzieć dlaczego akurat on musi zostać obrzucony tym morderczym wzrokiem. Przecież nie zrobił Blastadowi nic złego… No poza kazaniem mu się rozbierać przy sobie, włączeniem alarmu przeciwpożarowego, spytaniem dzieciaka czy jest gejem w taki sposób, jakby miał jakąś korzyść w tym, jaką odpowiedź otrzyma. Czy miał? Kaiowi wydawało się, że nie jest aż tak nieprofesjonalny żeby jawnie uderzać do Sveina. Oczywiście, nauczyciel lubił czasami zabawić się z innym facetem (z czym starał się nie obnosić), ale nie był cholernym zwyrodnialcem szukającym sobie partnera do łóżka wśród dzieciaków z klasy, której jest wychowawcą. Niestety, jego mózg i zmysły nieustannie podążały bacznie za każdym gestem Sveina, odbierając ucznia jako cholernie atrakcyjnego wizualnie. I nic nie mógł z tym zrobić.
Uśmiechnął się, słysząc pytanie zamiast odpowiedzi. Najwyraźniej nie potrzebował się rozwodzić nad wczorajszą kwestią. Zamiast tego, Kai musiał się poważnie zastanowić nad własną odpowiedzią, której nie znał.
-A mam ładne oczy? –postanowił trochę zrobić chłopakowi na złość i się z nim podroczyć. W końcu, sam Svein nie odpowiedział Fjellowi na żadne pytanie, które ten mu zadał.
-Obiecałem twojej wuefistce, że jak tylko cię znajdę to wyśle cię na lekcję –zaczął bez przekonania. Najchętniej skupiłby na sobie całą uwagę Balstada zamiast pogonić go na lekcje. Kai był troszkę egoistą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Lip 22, 2015 2:27 am

Svein Balstad

Uniósł brew, zerkając na mężczyznę. Tym razem jego wzrok utkwił w Kai'u na dobre, co raczej nie było zbyt ciekawym doświadczeniem, zważywszy na to, że spojrzenie miał całkiem nieprzyjemne, zimne, wręcz puste. Mimo to chłopak wykorzystał krótką chwilę ciszy na dogłębne przyjrzenie się oczom nauczyciela. Naturalnie z takiej odległości nie mógł za dużo zobaczyć, więc do niego podszedł. Już drugi raz w ciągu dwóch dni narusza jego sferę prywatności, a jeszcze wczoraj wyzywał go od zboczeńców za jedno głupie pytanie. Przyganiał kocioł garnkowi.
Zdjął mu okulary, zadziwiająco delikatnie i miękko, jakby był do tego przyzwyczajony. Kai nie miał zwykłych oczu. Choć Svein nigdy jakoś specjalnie nie przepadał za niebieskimi, te były inne. Jaśniejsze, bardziej pełne. Ciekawsze. I co najważniejsze - pozbawione strachu. Brunet tak rzadko spotyka kogoś, kto się go minimalnie nie boi, że aż niemalże przestał reagować na inne odczucia.
Potem przejechał wzrokiem po całej twarzy mężczyzny. Od ostro zakończonych brwi, wyzywających oczu, przez prosty nos, schowane pod włosami kości policzkowe, a na wąskich ustach kończąc. Spoglądał na niego niczym koneser, próbujący określić atrakcyjność każdego pojedynczego elementu w polu jego widzenia. Będąc prawie tego samego wzrostu miał idealny wgląd na wszystko i to właśnie starał się w tym momencie wykorzystać.
Podniósł po chwili wzrok, nabywając dziwnej pewności siebie. Zmrużył delikatnie oczy. Zdawało się, że mógł się gdzieś po drodze lekko uśmiechnąć, ale legenda mówi, że to niemożliwe. Wsunął okulary z powrotem na nos Kai'a, żeby mógł lepiej zauważyć dominującą postawę Sveina.
- Możliwe - odpowiedział zaledwie, wymijając nauczyciela. Nawet go przy tym nie dotknął, starał się ograniczać kontakt fizyczny, co czasami musiało wyglądać wręcz komicznie. Dotykał okularów, podawanego ubrania, kawałka koszuli, niewinnego kosmyka włosów, jednak nigdy, przenigdy nie dotykał samego Kai'a.
Ruszył na salę spokojnym krokiem, nieco zaciekawiony słowami mężczyzny. Powiedział wuefistka, nie wuefista. Więc będzie to kobieta? Scenariusze są dwa. Albo będzie niemoralnie atrakcyjna, albo podejrzanie podobna do sąsiada spod dwójki. A sąsiad spod dwójki nie należy do najmilszego widoku dla oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Lip 23, 2015 5:51 am

Na chwilę wstrzymał oddech gdy postać Sveina znalazła się tuż przy nim, a twarz jego…cóż, równie blisko co cała reszta chłopaka. Mimo, że niewątpliwie miał ochotę jeszcze bardziej skrócić między nimi przestrzeń, skutecznie odsunął od siebie tą myśl. Zresztą, nie do końca był pewien czy w ogóle z tak rozpędzonym sercem i dziwnym napięciem w żołądku potrafiłby się jakkolwiek ruszyć.
Łypał na chłopaka za jakimś zainteresowaniem, może oczekiwaniem. Lekko uchylił usta bowiem rzeczywiście zdziwiony był poczynaniami Sveina. Czyli…nie chciał go zabić? Najwyraźniej. A może po prostu droczył się z Kaiem tak jak on z nim? Fjell, mimo lotnego umysłu i bystrości nieporównywalnie większej niż przeciętny szary człowiek, stał tam i czuł się jakby w jednym momencie ktoś obezwładnił go z każdej broni jaką mógłby odeprzeć ewentualny atak. Zwłaszcza gdy cień czegoś w rodzaju uśmiechu przemknęło przez oblicze Balstada.
Możliwe?
Jak miał to rozumieć? Jęknął coś równie cichego jak niezrozumiałego i nawet nie drgnął, gdy Svein zniknął mu sprzed oczu, wsuwając okulary Kaia na ich miejsce.
Stał jeszcze parenaście sekund w ciszy, z namaszczeniem przywołując sobie w głowie każdy gest Sveina jaki miał okazje zobaczyć. Położył sobie dłonie na policzkach i cicho westchnął. To było zbyt wiele jak na mózg Kaia.
Mężczyzna ruszył ku drewnianym siedziskom i zajął miejsce na jednym z nich. To, co się stało nie było ani trochę profesjonalne. A to, jakie wizje wtedy pojawiły się w głowie niebieskookiego, było aż niezdrowe.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sob Lip 25, 2015 6:04 pm

Svein Balstad

Wchodząc na salę, cały czas rozmyślał o reakcji nauczyciela. Spodziewał się raczej kolejnego Uważaj, Balstad bądź jakiegokolwiek upomnienia, a jedyne, co dostał, to speszony wzrok i widoczna dezorientacja. Skłamałby, jeśli powiedziałby, że go to nie satysfakcjonowało. Gdzieś pod żebrem mile połechtał go fakt, że udało mu się odegrać na mężczyźnie. Svein w końcu sam wyczuwał, jak chciał się z nim podrażnić, więc czemu on by nie miał?
Mimo swojego wewnętrznego rozbawienia, na zewnątrz nadal przypominał maszynę-wpierdolkę, tym razem jednak nieco zamyślonego, przez co mogło się wydawać, że właśnie obmyśla kolejne czterdzieści sposobów na uduszenie kogoś przy pomocy zaledwie gumki do ścierania i okazjonalnym cyrklem. Chyba właśnie dlatego nie miał żadnych nowych znajomych w klasie. Co najwyżej wariatki piszczące na jego widok.
Dopiero kiedy postanowił wrócić na ziemię, zauważył jak większość chłopaków niemal wypina się w każdą możliwą stronę, próbując pokazać swoje bajcepsy i niesamowicie umięśnione nogi. U niektórych wyglądało to dosyć komicznie, zważywszy na to, że ich masa mięśniowa ogranicza się do zwykłego zakrycia kości.
Zamrugał, rozglądając się. Średniego wzrostu blondynka w krótkich szortach stała pod ścianą, zapisując coś w swoim notesie. A więc nauczycielka. Naprawdę dostali kobietę. Żenada.
Chłopak naprawdę chciał zostać. W-f to jeden z nielicznych przedmiotów, których praktycznie nigdy nie opuszczał. Ale z tą klasą to było zwyczajnie niemożliwe. Pod każdym względem poderwania nauczycielki obrzydzali. Svein zaczął nawet zastanawiać się nad zaprzyjaźnieniem się z klasowymi wariatkami. Przynajmniej one nie ślinią się do wuefistek.
Chyba.
Cóż, za to ślinią się do niego.
Beznadziejna sytuacja.
Po dziesięciu minutach zwyczajnie wyszedł, nie przejmując się czy ktokolwiek zauważy. Jego żyłka niebezpiecznie pulsowała, przez co tylko modlił się, by na nikogo nie wpaść. Oczywiście im bardziej o to prosił, tym bardziej zbliżał się do potencjalnej ofiary i nawet nie spostrzegł, kiedy skręcając niemal nie zetknął się z kimś nosami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Lip 26, 2015 11:29 pm

Westchnął cicho i potarł zmęczoną twarz dłońmi. Nie spodziewał się, że poczuje się tak żałośnie tylko i wyłącznie dlatego, że jego uczeń lubił go pomęczyć. Niepokojące było jednak to, że Kai sam pozwolił chłopakowi tak blisko do siebie podejść i tylko on czuł się w tej sytuacji niepewnie. Normalnie podjął by wyzwanie i spróbował zagrać z nim w tą samą grę, ale zwyczajnie poczuł, że na chwilę obecną przegra z nim na każdym polu. Dopóki nie przejrzy na oczy i nie przestanie patrzeć na chłopca w taki sposób, nie było mowy o tym żeby bawił się w nim w jakieś psychologiczne potyczki umysłowe - kto się bardziej speszy. Może weźmie wolne? Dawno nie był na urlopie. Pojechał by może do matki? Oparł się o drewniane deski i westchnął cicho. To nic innego jak ucieczka. No ale jakie inne miał wyjście? Miał wrażenie, że lada chwila Svein zacznie wykorzystywać stosunek nauczyciela do siebie albo Kai zupełnie popadnie w jakąś sympatię dla chłopaka i zacznie go faworyzować. Co miał robić? Przeczesał powoli swoją grzywkę, leniwie odgarniając włosy do tyłu. Wtedy też zauważył Warrena zmierzającego w jego stronę. Natychmiastowo podniósł się do góry, a jego twarz rozjaśnił ładny uśmiech. Warren był zarówno dyrektorem szkoły jak i wieloletnim przyjacielem Kaia. Bawili się jeszcze razem za czasów podstawówkowych. Tylko, że wtedy Warren nie był tak przystojnym i eleganckim mężczyzną, czego się zresztą można domyślić. Zmierzył mężczyznę od góry do dołu i jeszcze promienniej się uśmiechnął. Warren często odstawiał się w garnitur i krawat, ale rzadko kiedy wyglądał równie dobrze co dzisiaj. Zatrzymał się będąc w odległości dwóch metrów od Fjella i rozłożył ręce, prezentując tym samym siebie w całej okazałości.
-I jak? -spytał i uniósł brwi w gestii pytania.
-Wow... -mruknął Kai jedynie i podszedł do przyjaciela, by wyciągnąć rękę ku jego krawatowi. Poprawił mu go i spojrzał mężczyźnie w oczy, ale za chwile odwrócił wzrok i odsunął się od niego, chowając ramiona za swoimi plecami.
-Co się dzieje? -spytał szatyn i otaksował niższego przyjaciela wzrokiem, szukając odpowiedzi w jego postawie. Nie znalazł nic poza tym co chciał Kai, żeby ten widział.
- Mogę niedługo potrzebować urlopu -powiedział ciszej, a uśmiech na dobre zniknął z jego twarzy.
Za ich plecami otworzyły się drzwi, a Fjell odwrócił się by sprawdzić co spowodowało ich otworzenie się. Po chwili jednak niemal tym samym wpadł na... Balstada. Cofnął się znacznie próbując uniknąć tego, żeby Svein na niego wpadł. Tak się złożyło, że zahaczył w tym samym momencie o nogę ławki na korytarzu i runął jak długi na posadzkę, a ze jedyna droga ratunku podczas zachwiania się było łapanie się czegokolwiek popadnie by odzyskać równowagę, Svein dołączył do niego przy parterze. Z tą różnicą, że Kai leżał plackiem na ziemi, a Balstad... na Kaiu.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pon Lip 27, 2015 12:52 am

Svein Balstad

Nie zdążył nawet dobrze przyjrzeć się osobie, która postanowiła całkowicie odskoczyć od niego zanim w ogóle się dobrze zderzyli. Nie byłoby w tym nic fascynującego, gdyby nie fakt, że upadając pociągnął biednego Sveina ze sobą. Pociągnął go za koszulę, jakby w geście utrzymania równowagi. Mimo iż Balstad był dosyć dobrze zbudowany, to kompletnie nieprzygotowany na nic się nie przydał. Zgrabnie polecieli we dwójkę na podłogę, a nawet nieco spleceni ze względu na komiczny instynkt zachowawczy osiemnastolatka, który za każdym razem nakazywał mu uchronić każdego, kogo się da, co było wprost absurdalne, skoro na co dzień udawało mu się pobić minimum dwie niewinne osoby.
Wylądowali z hukiem. Potem nastała specyficzna cisza. Osoby w pobliżu podzieliły się na te, które próbują poukładać sobie w głowie, co się właśnie stało i na te, które starają się wyplątać z własnych i cudzych kończyn. Okazało się, że przytulający najwyraźniej męskie ciało Svein dziwnym trafem oplótł go również nogą, druga zaś wylądowała gdzieś pomiędzy kolanami, bo tylko tam dobrze pasowała. Przez chwilę analizował sytuację, zanim w końcu postanowił jakoś przeprosić i odejść, zanim zrobi się bardziej niezręcznie.
Dopiero gdy w końcu podniósł głowę z cichym stęknięciem, przyuważył aż za bardzo znajomą twarz. Zamrugał zaskoczony, wpatrując się w niebieskie tęczówki tak samo, jak robił to zaledwie piętnaście minut temu. To nawet zaczynało się być lekko irytujące. To, w jaki sposób ciągle lądował na przy obok bądź pod Kai'em. A przecież to tylko drugi dzień szkoły.
Zapewne leżałby tam jeszcze dobrą chwilę, gdyby nie znaczące chrząknięcie gdzieś nad uchem. Uniósł wzrok znad ciemnej czupryny nauczyciela. I właśnie w momencie, kiedy jego spojrzenie spoczęło na dyrektorze, poczuł dziwny uścisk w żołądku, po czym natychmiastowo podniósł się do pozycji stojącej, jakby robił to niezliczoną ilość razy. Nie wiadomo, czy bardziej był zmieszany, czy zwyczajnie zirytowany faktem, że tak się wygłupił przy kimś, kto przyjął go do szkoły mimo pokaźnej listy rzeczy, które jasno wskazywały na to, by tego nie robił. Przełknął więc ślinę, zapominając nawet pomóc Kai'owi i bardzo szybko oddalił się z rękami w kieszeniach.
Gładko ci to poszło, Svein. Jak zwykle. Kontakt międzyludzki to podstawa.
Westchnął głośno, przecierając twarz dłonią. Okropna szkoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Lip 30, 2015 1:51 am

Stęknął głucho, gdy wylądowali na ziemi, kurczowo spleceni w uścisku. Uderzywszy w ziemię, na chwilę całkowicie zabrakło mu powietrza i nie był w stanie określić jak bardzo dziwnie wyglądała ich pozycja. W rzeczywistości nawet się nad tym nie zastanawiał, zbyt przejęty tępym bólem rozchodzącym się po całej jego czaszce. Zacisnął powieki delektując się kolejnymi spazmami cierpienia jakie towarzyszyło mu w tej chwili. Wreszcie nie patrzył na Sveina i był to właściwie całkiem pozytywny aspekt bowiem oznaczało to tyle, co jakiś postęp. Za chwilę jednak otworzył oczy i ujrzał twarz Balstada. Długo sie nie nacieszył...
Był podobnie zbity z tropu co sam Kai, ale przynajmniej bezpieczny i nieposzkodowany niezdarnością Kaia, którego gorączkowe chwytanie się ratunku mogło spowodować skazy na zdrowiu ucznia. Sam nie wiedział czemu reagował przy Balstadzie inaczej  niż przy wszystkich innych podopiecznych. Od samego początku wiedział, że chłopiec jest wyjątkowy, ale nie usprawiedliwiało to lekkomyślności nauczyciela. Zachowywał się przy brunecie tak, jakby nie potrafił go sprowadzić do poziomu wszystkich innych dzieciaków w szkole. Tych wszystkich nastolatków, którzy mówili do niego na per pan i traktowali go z jakimś szacunkiem, jakiego się od nich wymagało. Od Sveina chciał akceptacji i zaufania. Może rzeczywiście powinien iść na urlop...
Dopiero gdy jakkolwiek doszedł do siebie, zauważył, że tak! faktycznie ich pozycja wygląda co najmniej dwuznacznie. Kai drgnął nieznacznie kiedy uświadomił sobie nawet gdzie znajduje się nieszczęsne kolano nastolatka i momentalnie zechciał go z siebie zrzucić tylko i wyłącznie dlatego, że wszystko krzyczało w nim absolutną aprobatą dla ich pozycji.
Miał właśnie wtrącić jakąś błyskotliwą uwagę odnośnie sytuacji, gdy nad sobą usłyszał wymowny sygnał, który wydał z siebie nie kto inny, a Warren. Oczywiście, Balstad momentalnie poderwał się do góry i nim Kai zdążył cokolwiek powiedzieć, ten zniknął bez słowa. Fjellowi nawet nie udało się jakoś przeprosić (znowu) za swoje dziwne zachowanie, a osiemnastolatka już nie było w pobliżu. Westchnął cicho i chwycił wyciągniętą ku niemu dłoń przełożonego. Wstał i zachwiał się lekko, kładąc sobie rękę na czole i próbując przepędzić zasłaniające widzenie mroczki.
- Nic ci się nie stało? -spytał, podtrzymując go swoim ramieniem. Pokręcił lekko głową, dając mu tym samym do zrozumienia, że wszystko jest w porządku.
- Balstad to dziwny chłopak... -dodał po chwili, gdy usadził Kaia na ławce. Ten zaś po chwili podniósł na niego wzrok i posłał mu zmęczony uśmiech.
- Chyba mnie nie lubi... -powiedział cicho i znów wsparł czoło na dłoni. Zaraz mi przejdzie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Lip 31, 2015 9:25 pm

Svein Balstad

Jego pierwsza myśl, kiedy tylko wszedł na szkolny taras ułatwiający łatwą drogę do boiska, była o Kaiu. A raczej o jego zapachu. Bo pachniał ładnie. Tak, Svein, pieprzony geniuszu, prawdopodobnie już trzeci raz w ciągu dwóch dni naruszasz sferę prywatności nauczyciela i jedyne, co masz do powiedzenia, to to, że ładnie pachnie. I lubisz jego głos. W duchu nieco cieszył się faktem, że Kai nic mu przez to nie robi. W końcu gdyby wpadał tak na kogoś innego, zapewne już grabiłby sobie na niesamowicie długą rozmowę w dyrektorskim gabinecie, a z tym facetem Balstad mógł nawet pójść na kawę, zmolestować go pod drzewem, potem może nawet okazjonalnie zrobić dzieciaka, a ten nic by sobie z tego nie robił. Ba, może nawet by mu się podobało. Co akurat było dosyć... niestosowne.
Uniósł głowę, by spojrzeć na koronę drzew. Skoro Kai ewidentnie polubił Sveina, trzeba będzie się od niego odsunąć. Tak na wszelki wypadek. Na lekcjach zapewne będzie nieco ciężej, ale w końcu od czego są zajęcia, jeśli nie od uciekania z nich. Zacmokał niezadowolony pod nosem, zdając sobie sprawę, że będzie musiał zredukować liczbę swoich wagarowań o minimum połowę. Nie powinno być to takie trudne. Przyjść do szkoły, posiedzieć i wyjść. Nie musi nic specjalnego robić na tych lekcjach, najważniejsze, żeby był. Potem może wmówić, że zwyczajnie tego nie rozumie. Wcale nie chodzi o to, że nawet się zrozumieć nie starał. Na dwójki raczej go stać ze zwykłego przekartkowania podręcznika, więc o zdanie nie powinien się martwić.
Westchnął cicho w momencie, kiedy coś zapiszczało mu za uchem.
- Svein, gdzie się szwędasz na lekcji? - fuknęła wuefista, wyciągając rękę, by zapewne pociągnąć go z powrotem na salę. Widząc jednak wzrok chłopaka, odruchowo wycofała dłoń, udając, że to było całkowicie zaplanowane. - Chodź, zanim wstawię ci uwagę.
I pomimo tego, że Balstad naprawdę nie sądził, żeby ta kobieta kiedykolwiek mu coś postawiła, podążył za nią ot tak bez żadnego jęczenia czy narzekania. Czemu miałby nie pójść, skoro sama po niego przyszła? Najwyżej znowu wyjdzie, jeśli jeszcze raz zobaczy śliniącego się Felixa z końca sali. Ewentualnie zawiąże mu kokardkę na głowie z jego własnego języka. Tak dla dekoracji. Na pewno spodoba się nauczycielce.
Dwie godziny później niemal kogoś zabił, jak za starych dobrych czasów.
Ktoś go popchnął na korytarzu, on popchnął jego. Prawie wykręcił mu rękę, zanim go jakaś dobra dusza nie powstrzymała. Dobra dusza miał na myśli dziwnego, wysokiego blondyna z klasy. Nie widział go na w-f, więc nie miał do niego żadnych porannych pretensji. Ale zaczynał mieć, kiedy ten pstryknął go w ucho i kazał się uspokoić, bo nie lubi widoku krwi na kafelkach. Svein zamrugał, łapiąc się za nic nie winne ucho, powodując rozbawiony uśmiech u chłopaka. Przedstawił się jako Rhys, popatał go po głowie i odszedł.
Ta szkoła robi się coraz gorsza.
A on właśnie zamierzał zerwać się z angielskiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Sie 05, 2015 1:34 am

-Na pewno nie chcesz wyjść wcześniej? –upewnił się po raz kolejny Warren –Znalazłbym przecież dla ciebie zastępstwo…
Kai znowu pokręcił głową i pociągnął łyk kawusi, wygodnie rozsiadłszy się w fotelu dyrektora.
-Dam radę –powiedział, zapewniając przyjaciela, że nic się nie dzieje z jego mózgiem. Nic, co mogłoby mu przeszkodzić w prowadzeniu lekcji. Przynajmniej tak mu się wydawało.
Warren czasami potrafił być naprawdę troskliwym gościem. Fjell nawet niekiedy żałował, że nie usidlił go jako swojego męża nim zrobiła to Celine, wspaniała małżonka Warrena. Zdaniem wszystkich wspólnych znajomych Kaia i Warrena –do bólu przypominała Fjella, który dopatrywał się w tym aktu zamierzonego. Nie pytał jednak przyjaciela, czy jego domysły mają swoją słuszność. Poważny dyrektor szkoły mógłby sobie tego nie życzyć.
Spojrzał w górę na przystojnego szatyna, którego zatroskana buźka przywodziła na myśl pełnoetatowego rodzica. Z tym, że Kai nie był dzieckiem, a uczył dzieci i nie miał lat trzech, a prawie trzydzieści. Momentalnie więc westchnął męczeńsko.
-Mówię ci, że nic mi nie jest –powiedział stanowczo, ale skwitował wypowiedź uśmiechem. Tak jak się spodziewał, mężczyzna odpuścił i wrócił do pracy w innej części gabinetu pozwalając Kaiowi wylegiwać się na fotelu.
Pozostał w tej leniwej pozycji do chwili, gdy zadzwonił dzwonek, a kawa z jego kubka została wypita. Wtedy wstał z miejsca, pożegnał się z dyrektorem i powoli ruszył korytarzami w kierunku pokoju nauczycielskiego, by zabrać stamtąd potrzebne materiały do lekcji. Po drodze jeszcze parenaście razy jego myśli wróciły do osoby Sveina.
Właśnie znalazł się pod drzwiami sali lekcyjnej, gdy dzwonek szkolny wydał z siebie donośny odgłos, rozpoczynając tym samym kilkudziesięciominutowe katusze dla znudzonych uczniów. Zaprosił swoją klasę do środka, rejestrując po chwili, że wśród dzieci nie może dojrzeć sylwetki Balstada. Zmarszczył momentalnie brwi. Jeżeli gówniarz się zerwał, Kai znajdzie go i zabije. Przez myśl przeszło mu, że to może jego wina, że chłopak zerwał się z jego zajęć. Jeżeli tak, Fjell rzeczywiście powinien ograniczyć swoje kontakty pozalekcyjne ze Sveinem skoro kończy się to wagarami.
Uczniowie usadowili się w ławkach, zdążyli nawet wyjąć podręczniki, gdy wtem drzwi pomieszczenia otworzyły się, a w nich stanęła stara sprzątaczka trzymająca ramię wyższego od niej, wkurzonego do granic możliwości Balstada. Na ten widok Kai uśmiechnął się słodko.
-Próbował wyjść ze szkoły! –warknęła babcia i agresywnie pchnęła Sveina do przodu, Fjell skinął jej w akcie podziękowania, a gdy drzwi za kobietą się zamknęły, spojrzenie swoje przerzucił na osiemnastolatka.
-Później o tym porozmawiamy. Zajmij swoje miejsce –odezwał się rzeczowo niebieskooki i wskazał mu gestem miejsce w jednej z ławek, tuż obok Rhysa –jednego z najbardziej lubianych przez nauczycieli uczniów.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   

Powrót do góry Go down
 
Outcry [boyxboy; 2os; bn]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: