IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Outcry [boyxboy; 2os; bn]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Wto Sie 18, 2015 1:48 am



Momentalnie odsunął się od okna, jakby miał przez sterczenie w nim przegapić choć jedno słowo wypowiedziane chłopaka.
Spojrzał wprost na niego, niemal krzywiąc się na tak jawnie sceptyczne ujęcie stosunku do francuskiego przez chłopaka.  W następnej zaś chwili zapragnął chociażby siłą wydobyć z chłopaka inne zdanie. Powoli zaczął iść w kierunku chłopaka, niemal zbyt ostrożnie stawiając każdy kolejny krok.
Zatrzymał się, wryty. Moment poświęcając najwyższemu stanowi zastanowienia nad usłyszaną przez Kaia wypowiedzią chłopaka. Czyżby się przesłyszał? Możliwe. Dzieciak mówił to w taki sposób, jakby całkowicie pod własnym adresem i równie cicho. Więc zmyliło to nieco Kaia. Ostatecznie jednak, doszedł do wniosku, że nic mu się wcale nie pomyliło. Podjął wędrówkę. Każdy krok stawiał z tą samą przesadną rozwagą jakby bał się, że jakimkolwiek gwałtowniejszym krokiem mógłby spłoszyć Sveina. Nie w tej chwili. Nie mógł teraz go spłoszyć. Nie teraz, gdy miał dziwne przeczucie, że granica dzieląca ich nie istnieje. Że w odpowiedzi na prośby Kaia, zniknęły konwenanse, formy zapobiegawczego marginesu.
Powoli zbliżył się do chłopaka i stanął tuż przy jego miejscu siedzącym, zawisnąwszy nad nim na podobieństwo kata. Zmierzył chłopca wzrokiem, takim, w którym odbijał się największy głód. Takim, którego wzbraniał się używać, a zawsze gdy patrzył na Balstada –przychodziło mu powstrzymywać.
-Idę zapalić –oświadczył ostro i  kilka sekund później, oderwał od Sveina wzrok, by odwrócić się na pięcie i ruszyć sztywno w kierunku drzwi –Za chwilę wracam.
Drzwi za nauczycielem zamknęły się gwałtownie, pozostawiając całe pomieszczenie do dyspozycji nastolatka. Tymczasem –Kai pospiesznie zbiegł po schodach i wypadł na szkolne patio, wyjmując z kieszeni paczkę papierosów i w następnej sekundzie wpychając jednego z nich pomiędzy kształtne wargi, które jeszcze moment temu były zaciśnięte w akcie chłodnej desperacji.
Odpalił prędko fajka i począł go równie szybko spalać. Nie minęły trzy minuty, a Kai zastanawiał się czy przypadkiem nie mógłby sobie pozwolić na drugiego. Uznał jednak, że jest to zbytnie marnotrawienie czasu na nic innego jak użalanie się nad swoim ograniczonym zachowaniem, którego skutki nigdy nie powinny dotknąć Sveina. Nawet jeżeli niemal do tego doszło. Kai westchnął cicho i powoli zaczął podążać z powrotem ku drzwiom prowadzącym na szkolny korytarz.
 
-Przepraszam, nałóg wzywał za potrzebą –mruknął Fjell zdawkowo i podszedłszy do torby, wyciągnął z niej paczkę miętowej gumy, którą nieustannie przy sobie nosił. Włożył dwie pastylki do ust i chwilę wpatrywał się w Sveina. To niegrzeczne rzuć przy kimś gumę, ale jeszcze bardziej niegrzeczny od tego jest przykry zapach papierosów wydostający się spomiędzy ust. Jeżeli Kai czegoś nie cierpiał w papierosach to było to właśnie to –śmierdzący oddech.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Wto Sie 18, 2015 11:12 pm

Svein Balstad

Cisza, która zawisła w powietrzu zaraz po ostatnim zdaniu Sveina zaledwie utwierdziła go w przekonaniu, by zaczął możliwie jeszcze bardziej zwracać uwagę na swoje słowa. Nie był do tego przyzwyczajony, zawsze mówił wyłącznie to, co myśli bez jakiegokolwiek zastanowienia. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że niektóre słowa można odebrać w inny sposób. Albo że ludzie myślą inaczej od niego i mogą odebrać coś inaczej. Czasami się z tego cieszył, ale w niektórych przypadkach doprowadzało go to do szału.
Więc siedział cicho. Nie patrzył na niego. Wbił wzrok w drugi kraniec drewnianego biurka, starając się skupić wyłącznie na nim. Nie zauważył więc, w którym momencie Kai do niego podszedł. Choć nigdy nie narzekał na swój słuch, miał wrażenie, że nauczyciel zaczął poruszać się bezszelestnie, co w obecnej sytuacji mogło być podjęte jako próbę zamachu.
Dopiero cień padający na ławkę uświadomił mu, jak blisko Fjell się znalazł. Nie przeszkadzałby mu ten fakt, gdyby nie to, że ten praktycznie nad nim zawisł, wprawiając samego zainteresowanego w lekki dyskomfort. Odważył się w końcu unieść wzrok, prowadzony własną ciekawością i głupotą.
Nigdy nie wierzył we wszystkie brednie o tym, jak oczy są zwierciadłem duszy. Możliwe, że nawet nie chciał wierzyć, biorąc pod uwagę, że jego były tylko i wyłącznie stalowo zimne, czego nie zamierzał przyjąć do wiadomości. Teraz jednak kiedy ten mężczyzna patrzył na niego takim wzrokiem, Svein zamarł. Nie dość, że od początku ich znajomości Kai nie spojrzał na niego ani razu z jakimkolwiek strachem w oczach, to na dodatek teraz wywołuje w głowie ucznia kompletne zamieszanie, którego nawet sam Balstad nie rozumiał. Nauczyciel nie odwrócił wzroku w pierwszym momencie, przez co dosłownie przez parę sekund chłopak mógł zacząć bardziej analizować jego wzrok. Dopiero po chwili oświadczył ostro, że idzie zapalić, po czym najzwyczajniej w świecie zostawił go samego i mentalnie rozdygotanego. Nie tego spodziewał się, idąc na cholerne zajęcia indywidualne z Kai'em.
Zdał sobie sprawę, że przez ten cały czas wstrzymywał oddech, więc wypuścił powietrze głośno. Momentalnie odchylił się na krześle, nie spodziewając się, że tak szybko zacznie boleć go głowa. W końcu nigdy tyle nie myślał, jego mózg zaczynał się przegrzewać.
Fjell ewidentnie coś do niego miał. I to coś ewidentnie nie jest nic negatywnego. Po co pozwolił mu to zobaczyć? Żeby znowu nie mógł spać, zastanawiając się o co mu cholera chodzi? Czy może już zwyczajnie nie miał sił tego ukrywać? Svein nigdy nie palił, ale miał teraz niesamowitą ochotę.
Przeczesał włosy długimi palcami. Lubił swoje walki, tam wszystko było prostsze. I właśnie w tej chwili niemal parsknął pod nosem, bo prawdopodobnie porównał obecną sytuację do życia na ringu, co właściwie było całkiem trafne. Zarówno w walce, jak i tutaj chłopak musi dokładnie obserwować ruchy drugiego mężczyzny. Musi starać się, żeby nie podejść za blisko, ale też nie odchodzić za daleko, by nie dawać satysfakcji. Musi zwracać uwagę na najdrobniejsze szczegóły. Z tym szczegółem, że tam jeśli ktoś patrzy na niego, jakby chciał się na niego rzucić, to chce to zrobić z premedytacją i z celem zabójstwa. Tutaj niekoniecznie.
Nie patrzył na niego, kiedy wrócił. Uznał, że to będzie najlepszy sposób na ukrycie własnego zmieszania i jednoczesnej kurewskiej ciekawości.
- Długo palisz? - spytał po chwili, nadal nie zaszczycając go ani jednym spojrzeniem, co wyglądało, jakby właśnie zaczął interesującą konwersację z biurkiem. Cudownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Sie 19, 2015 12:15 am



Nie był sobą już od tak dawna. Nawet gdy wydawało mu się, że wreszcie odnajduje się w sytuacji –prawdopodobnie się mylił. Jego domysły były lata świetlne dalekie od prawdy. Nonsens teraz był treścią jego życia. Uczucie, które budziło w nim najgorsze instynkty było meritum każdego następnego dnia.
Spójrzmy na to z czysto obiektywnego punktu widzenia –czy Kai mógłby się czegoś obawiać w związku ze swoim zafascynowaniem uczniem? Oczywiście, że nie. Był stosunkowo dyskretny, delikatny w swoim okazywaniu zainteresowania –i to jest błąd i naiwne kłamstwo. Tak było przez pierwsze dwa dni. Teraz mężczyzna zastanawiał się co nagle podkusiło go do tego, żeby mieszać w swoje motywy jakieś głębsze uczucia. Zawsze pogardzał kierowaniem się emocjami. Pogardzał ludźmi spętanymi sidłami… zadurzenia. A sam tymczasem pozwolił się bezwzględnie wrzucić do tego samego worka z tymi, którymi pogardzał. A to wszystko za sprawą jednego chłopca. W dodatku młodszego od Kaia o całe dziesięć lat. Bez szans na przyszłość czy rozwinięcie –jak czasem się łudził Fjell.
Jego uszu dotarło pytanie Sveina. Minęło parę sekund nim Kai zwrócił na nastolatka swe oczy i zarejestrował, że z jakiegoś powodu –ten jest równie zmieszany co sam nauczyciel. I tak uparcie wpatrywał się w to biurko, że Kai przez chwilę zastanawiał się gdzie się podziały te znikome maniery młodzieńca.
-Długo –odpowiedział, przywołując na twarz uśmiech, a do głowy wspomnienia –Od gimnazjum. Z drobnymi przerwami –dodał. Nie był najlepszym przykładem. To fakt.
Tym razem całkiem swobodnie zbliżył się do chłopca, po drodze z gracją plując gumą wprost do kosza na śmieci.
Przystanął znów nad chłopcem, tym razem nie próbując go dezorientować niejasnymi spojrzeniami. Ukucnął przy boku Balstada, próbując też zmusić osiemnastolatka by zwrócił swoje oczy na niego.
-Kiedy zorientowałeś się, że jesteś gejem? –spytał, siląc się na bezbarwny ton i wciąż szukając oczu Sveina, w które mógłby spojrzeć.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Sie 19, 2015 1:03 am

Svein Balstad

To całkiem zabawne, jak dzień w dzień Kai daje mu do zrozumienia, jak bardzo niemożliwym nauczycielem jest. Pierwszego dnia włączył alarm przeciwpożarowy kompletnie bez powodu, ogarnął mu bluzę, której mieć nie powinien w gruncie rzeczy, a dzisiaj jeszcze mu mówi, że pali od gimnazjum. Ile to już będzie? Koło 13, 14 lat? Svein był zbytnio skomplikowanie złożony, żeby kiedykolwiek wdawać się w palenie. Jakieś okazjonalne, raz na miesiąc może tak, ale z pewnością nie takie codziennie. Zwyczajnie było mu żal pieniędzy, jak i własnego zdrowia.
Kiedy jednak usłyszał kolejne pytanie mężczyzny, uniósł automatycznie brwi i przeniósł na niego wzrok, choć w głębi duszy obiecywał sobie, że już nigdy w życiu na niego nie spojrzy. Przecież chłopak nigdy mu się nie przyznawał, że jest gejem, co to ma być w ogóle za pytanie?
Zmarszczył czoło, znowu przywołując na swoją twarz tę samą chłodną, podszytą zirytowaniem mimikę. Pytanie za pytanie, co?
- Skąd w ogóle pomysł, że mogę być gejem? - prychnął, krzyżując ręce na klatce piersiowej i z bardzo silnym uporem próbując przyjąć pozę typowego, silnego, heteroseksualnego samca alfa. Spróbował też spojrzeć na Kai'a minimalnie z góry, żeby podkreślić swoją pozycję oraz uwielbienie do wagin, ale chyba średnio mu wyszło.
Dopiero po chwili westchnął cicho i uniósł rękę, żeby podrapać się po policzku. Chyba nie mógł patrzeć na swojego wychowawcę dłużej niż parę sekund. Nie po tym, kiedy przed oczami nadal miał ten wzrok przed oczami. Chyba nie pozbędzie się go do jutra. Ewentualnie końca tygodnia. Oby.
- Właściwie to w przedszkolu. Przyprowadziłem do domu kolegę i stwierdziłem, że chcę za niego wyjść za mąż. Nawet się zgodził - zaczął powoli, jakby przez mgłę próbując przypomnieć sobie siebie jako małego smarkacza, biegającego po domu i wojującego z garnkiem sąsiadów. - Potem w gimnazjum jakaś dziewczyna strasznie usiłowała mnie poderwać, ale zorientowałem się, że wolę jej brata.
Skrzywił się na samo wspomnienie blondynki. Mało go nie przeleciała w męskim kiblu w szkole. Miał piętnaście lat, była rok starsza, wyszło jak wyszło. Na szczęście wykrzyczał swoją niechęć do żeńskich narządów rozrodczych wystarczająco szybko i właściwie. Wybiegła z płaczem. Potem przez rok próbowała go nawrócić na właściwą stronę tęczy, ale cholera, jej brat był naprawdę niezły.
Naturalnie nie wspominał o tym, jak ojciec Svein'a się dowiedział o tym, jak prawie wyrzucił go z domu w środku nocy. Nie będzie mu teraz szargać reputacji. Chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Sie 19, 2015 2:21 am



Na widok niezwykle tęgiej miny Sveina, Kai niemal nie prychnął śmiechem. Kiedy jeszcze hardo skrzyżował ręce na piersi i spróbował spojrzeć na nauczyciela z góry, ten nie mógł się powstrzymać więc resztkami silnej woli –spojrzał w bok, powstrzymując poszerzający się z każdą sekundą, weselszy uśmiech.
Skąd pomysł? Niby pytanie Kaia brzmiało tak, jakby już się tego domyślił dawno i był pewien. Nie był jednak ani trochę. Mógł się tylko zastanawiać czy dzieciak jest gejem bowiem ów nie wykazywał żadnych specjalnych oznak zainteresowania mężczyznami. A może Kai coś przegapił? W każdym razie –nie miał pojęcia czy Balstad jest gejem. Po chwili jednak dane mu było się przekonać, że miał rację, rozważając taką opcję. Został uraczony krótką historią z życia Sveina, cały czas wpatrując się wprost na chłopaka i z jakimś namaszczeniem taksując całą jego widoczną sylwetkę. Oczywiście, nie tak jawnie jak zwykł to robić Kai. Dyskretnie, powoli przesuwając wzrokiem od jednego miejsca do drugiego. Przyłapał się na tym, że poświęcił ustom więcej czasu niż reszcie twarzy.
Jednakże, mimo pewnego zafascynowania w przyglądaniu się Balstadowi, ani na chwilę nie przestał słuchać historii homoseksualności chłopaka. Co prawda –Kai nie był gejem, ale był w stanie zrozumieć doskonale o co chodziło Sveinowi. Z tym, że Fjell przez pierwsze pare lat nie wierzył, że jego orientacja była kwestią, która pozostawała zależną od jego woli. Nagle i z dnia na dzień stało się z nim coś, czym nie chwalił się przed nikim ani wtedy, ani dziś. Później po prostu się przyzwyczaił i stało się to dla niego naturalną koleją rzeczy. Ba, nawet sądził przez rok, że całe jego zamiłowanie do płci pięknej zniknęło wraz z tamtym epizodem, ale na szczęście –Kai nie był aż takim pechowcem.
Uśmiechnął się nieznacznie, widząc delikatnie wykrzywioną w grymasie twarzyczkę chłopaka.
-No dobrze –mruknął w końcu zaraz po tym jak westchnął –Nie będę cię już męczył. Wracajmy do pracy –zaproponował Kai i podniósł się z kucek, by wrócić na swoje miejsce i rzeczywiście wrócić do rozwiązywania zadań. Tym razem nadeszła kolej na arkusz testowy. Został on wypełniony jeszcze szybciej niż kartka z zadaniami i już po dwudziestu minutach –całe zajęcia mieli z głowy. Kai jednak bardzo niechętnie ruszył się z miejsca siedzącego.
-Pora wracać –powiedział niezbyt głośno i bardziej do siebie niż do Balstada. –To sama przyjemność uczyć takich ludzi jak ty, Svein –dodał po chwili głośniej, kierując swoje słowa z pewnością pod adresem chłopaka.
-Teraz na pewno zdobędziesz wysoką ocenę –odparł dodatkowo, gdy zajął się zamykaniem sali.
Powoli ruszył naprzód korytarzem. Spojrzał kątem oka na nastolatka znajdującego się tuż obok i nie potrafił powstrzymać lekkiego uśmiechu cisnącego się na usta.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Sie 19, 2015 3:03 am

Svein Balstad

Klatka piersiowa Sveina uniosła się niemoralnie do góry, gdy tylko Kai go pochwalił. Chłopak w głównej mierze przypominał jednego wielkiego psa, który szczeka na wszystkich, którzy nie pachną szynką, ale jeśli zacznie się go głaskać, staje się zadziwiająco potulny. Cóż, w niektórych sytuacjach zamiast nieskazitelnej potulności mógłby ugryźć rękę, jednak to taki niezobowiązujący bonusik.
Zbierając wszystkie swoje rzeczy do torby uświadomił sobie, że Kai ani razu nie zajrzał do jego zeszytu i chwała za to wszystkim możliwym Bogom. Na następne zajęcia w ogóle go nie przyniesie, tak dla pewności. Nie żeby miały nastąpić jakiekolwiek następne zajęcia. Nie żeby spodobał mu się sposób nauczania Fjella i nie żeby chciałby powtarzać ich nic nie znaczące spotkania po lekcjach sam na sam. Nie żeby... nie żeby chciał.
Nie spodziewał się, że wytłumaczenie podstaw, a potem niecne przemycenie słownika do jego nauki odniesie takie efekty i to zaledwie przy pierwszym podejściu. Im dłużej Kai świergotał po francusku, tym bardziej zaczynał się do niego przekonywać. A potem zdawał sobie sprawę, że to tylko i wyłącznie przez głos mężczyzny i mu przechodziło.
Idąc korytarzem nadal zastanawiał się nad tą całą sytuacją. Swoją drogą była nawet niezręczna, ale gdy się o tym nie myślało, wszystko wydawało się aż nadto naturalne. Uśmiechy, rozmowa, obustronne zainteresowanie. Svein nie miał zbytnio okazji do wygadania się komukolwiek oprócz własnej poduszce bądź kwiatkowi. Do tego nauczyciel go nawet zbytnio nie irytował, więc minimalnie otworzenie się wydawało się jeszcze łatwiejsze. Pomyślał, że Kai zasługuje. Na cząstkę Svein'a.
Tuż przy wyjściu ze szkoły mieli się rozdzielić w dwie strony. I właśnie wtedy znowu przestał myśleć.
- Do jutra - mruknął, podnosząc rękę, żeby uścisnąć jego dłoń. Jednak zamiast tego sięgnął wyżej, przesuwając opuszkami palców po ramieniu. Potem na szyję, bladą szyję, której nie dawał wystarczająco dużo uwagi, a która z pewnością zasługiwała. I w momencie, kiedy jego palec wskazujący zatrzymał się gdzieś na kąciku ust mężczyzny, dotarło do niego co i co najgorsze komu właśnie smyrga usta przed wejściem do szkoły. Chciał tylko go dotknąć, bo uroił sobie pod swoją ciemną czupryną, że Kai naprawdę musi mieć gładką skórę. I miał. A Svein miał teraz bardzo nagły atak paniki.
Zamrugał gwałtownie, zabierając dłoń jak oparzony. Idiota. Idiotaidiotaidiotaidiota. Gdzie on mieszkał? W którą stronę był jego dom? Jak szybko teleportować się pod ziemię?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Sie 19, 2015 3:56 am



Svein był… Svein był kimś, kogo nie sposób zrozumieć czy raczej –przejrzeć. Rozłożyć na czynniki pierwsze, próbować zbadać każdą cząstkę po kolei,  chcieć analizować Na szczęście każdego da się poznać każdego.
Kai chciał go poznać, a nie przejrzeć. Nie rozumiał chłopca, nie umiał powiedzieć jednoznacznie czy chłopakowi chodzi o jedno czy o drugie. Nie próbował go rozwikłać jak to zwykło się robić z zagadkami. Mimo tego co należy robić –Kai potrafił fascynować się nim bez większego zaangażowania racjonalnej części swojego mózgu.
Przy chłopcu dziwnie łatwo udawało mu się poddawać coraz to zgubniejszym wpływom atrakcyjności łamania zasad. Kiedy już dawał się przekonać, że szczęście leży po drugiej stronie kodeksu –nagle odzyskiwał zmysły. Wracał do walki… Ale pytanie „o co?” wciąż drążyło w jego świadomości coraz boleśniejsze ubytki. Chwilę później, gdy odpowiedź nie pozwalała się wywołać bezradnością Kaia, znów poddawał się. Nie miał nawet pojęcia jak bardzo to błądzenie działało na jego nerwy.
Nie zdążył odpowiedzieć na pożegnanie bowiem gdy otworzył usta, głos uwiązł mu w gardle za sprawą dotyku, który delikatnie przesuwał się od ramienia w górę. Kai chciał jakoś interweniować nim znowu się podda. Nim wdepnie w jeszcze bardziej grząskie bagno. A jeżeli na to było za późno to może jeszcze nie wszedł dostatecznie głęboko, żeby nie móc się wydostać. Więc musi spróbować uciekać, ale jak tu umknąć czemukolwiek, gdy nie możesz ruszyć palcem? Mimo, że jeszcze nie jesteś po szyje w tym bagnie, coś ogranicza twoje ruchy. Pętając, wiążąc i ubezwłasnowolniając w najsilniejszy sposób, jakiego kiedykolwiek miałeś nieprzyjemność doświadczyć. Bezradność.
Nie było w jego spojrzeniu żadnego strachu czy obawy. Niemal cierpliwie znosił jak palce Sveina wytyczają sobie szlak przez jego szyję do ust. A prawda była inna. Prawdą było to, że Kai po prostu nie mógł się ruszyć. Bał się, że jeżeli teraz odetchnie czy chociaż zadrży –chłopiec zniknie. Wtedy uderzy go poczucie realności i znów będzie musiał… myśleć. Zastanawiać się, co Svein miał na myśli.
Dlatego nie chciał, żeby czas w ogóle istniał.
I właśnie w momencie, gdy nie chciał tej całej odpowiedzialności czuć –Balstad zabrał swoje ręce. Nauczyciel również przez chwilę nie mógł się nadziwić temu co działo się sekundę temu, ale najwyraźniej zniósł to o wiele lepiej niż Svein –inicjator.
Milczał przez dłuższą chwilę, wpatrując się pytająco w twarz nastolatka. Później, gdy milczenie zaczęło sprawiać mu dyskomfort, szukał słów, które byłyby na tyle odpowiednie by uformować je w jakąś wypowiedź.
I chcąc nie chcąc –rozbawił swoimi lichymi staraniami samego siebie. Jego usta wykrzywił rozbawiony uśmiech. Pierwszy raz w życiu nie miał naprawdę zielonego pojęcia, co mógłby powiedzieć.
Zrezygnował ze słów. Spojrzał Sveinowi w oczy i niezbyt delikatnie, przyciągnął go do siebie za ramię. Otaksował łagodnym wzrokiem jego usta, by po chwili znów wrócić nim do oczu.
Z pewną rezygnacją dotarło do niego też to, że jest to wszystko, na co sobie może aktualnie pozwolić. Bo nic innego nie umiał sobie wyobrazić, a co dopiero zrobić.
Język wrócił do dawnej świetności, gdy tylko Kai odsunął się od Sveina na większa odległość.
-Do jutra –odparł słabo i bez pośpiechu ruszył w swoją stronę.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Sie 19, 2015 11:08 am

Svein Balstad

Uciekłby już dawno, gdyby nie to, że chciał zobaczyć. Zobaczyć reakcję kogoś, kogo nie powinien, a kto pozwalał. Dziwnie czuł się z faktem, że mógł robić wszystko, co jego durny mózg sobie ubzdurał, a Kai niemal zawsze po prostu stał i się w niego wpatrywał. Jakby oczekiwał na coś śmielszego, ale jednocześnie sam odsuwał od siebie tę myśl. I właśnie to najbardziej przeraziło Svein'a. Świadomość, że mężczyzna czegoś chce. Przecież to widać. Chłopak zaczynał to już czuć we wdychanym powietrzu. Nie wiedział jednak dokładnie czego i czy sam Balstad jest pewien, że chciałby to mężczyźnie dać. Jego myślenie zeszło kompletnie ze ścieżki moralności w momencie, kiedy zdał sobie sprawę, że pozwoliłby na wszystko, gdyby w końcu przestał patrzeć na niego z wyczekiwaniem, które doprowadzało go do szału. Nikt nie miał prawa mieć taki wzrok, nie mówiąc konkretnie o co chodzi. Nie miał prawa!
Rozbawił go. Nie wiedział, jak to przyjąć. Uśmiechnął się przez co, przez niezgrabność Svein'a? Przez jego okropną śmiałość? Przez brak myślenia? Przez to, że pozwala sobie na takie kontakty z nauczycielem, podczas gdy obydwaj wiedzą, że to nie jest normalne? A może właśnie wyśmiał go w myślach, nazywając go bezmyślnym smarkaczem. Cóż, do tego też nie miał prawa. Człowiek z takim wzrokiem jak Kai miał naprawdę mało prawa po swojej stronie.
Zanim się zorientował, mężczyzna złapał go za ramię i przysunął w swoją stronę. Zmarszczył brwi automatycznie, wpatrując się w jego twarz. Czekał na coś? Człowiek nie inicjuje takiego zbliżenia na nic, prawda? Dopiero po chwili Svein boleśnie przekonał się o tym, że ten facet naprawdę nie zamierza zrobić kompletnie nic, na co żołądek chłopaka wywrócił się do góry nogami. Gdy tylko Fjell zaczął się odsuwać, ten jakby podsunął się jeszcze krok do przodu, próbując samemu cokolwiek zdziałać. Wiele nie zrobił, nauczyciel pożegnał się i odszedł znowu zostawiając biednego ucznia ze wszystkimi tymi niemożliwymi myślami i nieskończonymi domysłami.
W tej chwili poczuł nieuzasadniony gniew. Jeszcze nie wiedział na co, ale bardzo możliwe, że na bramę, którą miał ochotę skopać. Potem jednak wściekłość ustąpiła miejsce żalowi i musiał się naprawdę powstrzymywać, żeby owej bramy nie przytulić.
Może potrzebował w takich chwilach rodzica, a może po prostu znowu pójdzie wyładować się na ludziach na ringu.
Ale najpierw lasagne, ma na nią ochotę od tygodnia. Nieprecyzyjny nauczyciel nie zniszczy mu planów na miły wieczór czyli jedzenie + Netflix.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Sie 19, 2015 8:36 pm



Dopiero, gdy powoli wtoczył się do mieszkania –odetchnął cicho pod nosem. Już w autobusie zaczęło do niego docierać co się dzieje między jego uczniem a nim. Zapowiadało się na jakąś burzę już od dawna, ale dopiero teraz Kai czuł jak ogromną chwilą wytchnienia była cisza przed nią. A Svein był tylko początkiem. Akcentem rozpoczynającym wyjątkowo złą passę w życiu Fjella.
-Chcecie coś zjeść… –mruknął pod nosem, gładząc jedwabiście miękkie futro kota podczas, gdy drugi obserwował ich ze szczytu szafki. Holmes był strasznie pogardliwym zwierzęciem. Przypominał Kaiowi momentami samego Sveina. Pyszczek zadarty do góry do momentu aż postawisz przed takim miskę ulubionego kociego jedzenia.
A sir Shackleton był po prostu… kotem, którego się głaskało. Nie wymagał od ciebie nic ponad to dopóki rzeczywiście go głaskałeś.
Kai jednak miał dzisiaj dużo do myślenia, pisania i z wielką niechęcią musiał zabrać dłoń z łba puchatej kuli smalcu, by wstać z ziemi, zdjąć z siebie płaszcz, buty oraz szalik. Uporawszy się z rozebraniem się, ruszył powoli do kuchni. Zgodnie z postanowieniem i wolą jego kocich władców tego domu –postawił przed nimi dwie miski żarcia po czym dopiero dokonawszy obowiązków sługusa –zabrał się za sporządzenie posiłku dla siebie.
 
Nim zdążył dobrze posprzątać po swoim obiedzie, już był atakowany telefonami od rodziców uczniów swojej klasy. Wycieczka zbliżała się wielkimi krokami i Kai niemal przegapił fakt, że pozostało do niej zaledwie parę dni.
Grzecznie odbierał telefony, uprzejmie udzielał wytycznych, odpowiadał na różnorodne pytania. Doczekał się nawet telefonu od matki Sveina. Był krótki, rzeczowy i czysto informacyjny, ale Kai miał nadzieję iż w gruncie rzeczy jest ugodową kobietą. Łatwiej mu było się obchodzić z rodzicami, gdy ci odnosili się do niego z tą samą sympatią jak on do nich. Z tego samego powodu nie cierpiał rodziców Billa Howarda. Byli okrutnie głośni i wydawało im się, że Kai nie ma stosownych dyspozycji by odpowiednio zająć się młodzieżą w tym wieku. Mimo, że Fjell zapewnił iż na wycieczkę nie zabiera ich tylko on –ci wciąż zadawali najbardziej dociekliwe pytania. Nie wszystkie dotyczyły kwestii odpowiedzialności, ale duża większość często nawiązywała do wykształcenia Kaia, tego że nie ma żony ani dzieci oraz miała na celu uzmysłowienie Kaiowi tego jak bardzo nie nadaje się do bycia wychowawcą w liceum, a co najwyżej mógłby aspirować do bycia przedszkolanką.
Państwo Howard na szczęście nie niepokoili dzisiaj Fjella i zaraz po zakończeniu serii telefonów od rodziców uczniów –mężczyzna poświęcił się iście nauczycielskim sprawunkom.
 
Następnego dnia –unikanie Sveina przyszło mu z łatwością bowiem lekcję ze swoją klasą miał jedynie na początku dnia, a przez jego resztę –mógł być wszędzie tam gdzie nie było Balstada.
Jego nerwy były przez to wszystko skrajnie napięte. Nie potrafił usiedzieć na jednym miejscu, skupienie przychodziło z trudnością, prowadzenie każdej lekcji było dla niego nudną powinnością –czego w życiu by się nie spodziewał. Za każdym razem, gdy lądował w pokoju nauczycielskim, nie czuł już jakby była to jego oaza. Ciągle dręczyła go świadomość, że to tylko chwilowy wypoczynek i zaraz będzie musiał znowu mierzyć się z całymi zwałami stresu. Chciał, żeby ten dzień skończył się jak najszybciej.
-Kai, kiedy wyjdziemy na tą kawę? –odezwał się jakiś glos nad głową mężczyzny. Fjell w ostatniej chwili powstrzymał zdenerwowane warknięcie, orientując się kto jest autorem pytania. Uniósł głowę i jego wzrok napotkał uroczą buzię Stelli. Kai uśmiechnął się niepewnie, jakby przepraszająco.
-Przepraszam, zupełnie mi wypadło z głowy –odparł zachowawczo Fjell.
-Nie szkodzi. Pewnie masz urwanie głowy w związku z ta wycieczką…-miauknęła blondynka i przycupnęła na fotelu obok.
-Rzeczywiście –przyznał mężczyzna –Ale dzisiaj jestem wolny –dodał po chwili, rozpogadzając tym samym twarzyczkę wuefistki.
W ten sposób, od słowa do słowa, doszli do wniosku iż powinni wybrać się dzisiaj na  planowaną od dawna kawę. Kai uznał, że będzie to miła odskocznia od tego całego bałaganu, z którym męczyć przyjdzie mu się zmagać w najbliższym czasie.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 20, 2015 12:28 am

Svein Balstad

Zaczynał mieć skrajne wrażenie, że przesadza. Nie wiedział dokładnie z czym, ale był śmiertelnie pewien, że przesadza. Te uczucie zaczęło nawiedzać go po drugiej przerwie, kiedy po raz czternasty tego dnia zastanawiał się czy Kai aby na pewno nic do niego nie ma za wczorajszy wybryk. Co prawda było do tylko głupie dotknięcie, może nieco ponad przepisowe smyrganie po twarzy, jednak przecież to nic nie znaczyło, a sam Svein mógł z czystym sumieniem stwierdzić, że chciał sprawdzić tylko gładkość skóry mężczyzny.
Po trzeciej przerwie owe czyste sumienie zaczęło powoli zbierać wszystkie swoje brudy. Poważnie zastanawiał się nad tym, czy aby w trakcie rozgryzania motywów Fjella, przypadkiem nie zgubił gdzieś swoich. To naturalne, że był ciekaw, o co mu chodziło. Ale czy przy tym nie zaczął podzielać jego punktu widzenia? Tak mocno skupił się na Kai'u, że zapomniał o sobie i o własnych odczuciach względem całej tej dziwnie niemoralnie, a jednocześnie komicznej sytuacji.
A owych odczuć było naprawdę sporo.
Po pierwsze lubił jego zapach. Niezaprzeczalnie. Dowiedział się o tym już pierwszego dnia, kiedy przypadkiem wyniuchał go podczas fałszywego pożaru. Nie wiedział, czemu ten punkt był aż tak potrzebny, ale umieścił go na samej górze w tyle zeszytu od matematyki zaraz pod nagłówkiem "Co on sobie wyobraża?" Gdzieś niżej po krótszym zastanowieniu dopisał Ma przycią pożer ładne spoj oczy". Gdzieś pomiędzy wcisnął wzmiankę o otwarciu czy jakimś śmiechu, ale całość komponowała się na tyle żałośnie i na poziomie przedszkolaka, że Svein postanowił ominąć większość. Ostatecznie chciał nawet ową stronę wyrwać i wrzucić ją do ognia, żeby spłonęła wraz z całym zdrowym rozsądkiem chłopaka, bo właśnie w jakimś chorym sensie zdał sobie sprawę, że jego własny nauczyciel mógł mu się w minimalny, nieważny, zły, niemoralny sposób podobać. To wszystko dlatego, że był za sympatyczny. Może jak go pobije, to mu się odpodoba i nie będzie musiał tyle myśleć.
Po lekcjach zjawił się pod pokojem nauczycielskim w sprawie poprawy oceny z francuskiego. Nie wiedział, jak zachowywać się w stosunku do osób, które się lubilubi. Nigdy wcześniej nie spotkał się z czymś takim. Naturalnie nie będzie nikogo podrywać, to jego cholerny nauczyciel jakby nie było. Może wystarczy poczekać, aż samo przejdzie? Powinno samo przejść. Takie szczeniackie zafascynowania. Czy coś.
Nie lubił Kai'a. Głównie dlatego, że namieszał mu w głowie, w której dopiero co sobie wszystko poukładał. Ile on go znał? Niecałe dwa tygodnie? Był pewien, że spał ostatnio jeszcze mniej, niż powinien. Czuł się sam w sobie obrzydzony. Dał się omotać wizją przystojnego wychowawcy w dwa tygodnie, przez parę głupich spojrzeń i nic nie znaczących dotyków. Naprawdę powinien go pobić.
Znowu wsunął swoją głowę do środka, próbując znaleźć wzrokiem Fjella. Im szybciej mu się uda uciec od tego faceta, tym będzie miał więcej czasu na wmawianie sobie, jak bardzo lubienie kogoś takiego nie idzie mu na rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 20, 2015 1:06 am



Chwilę jeszcze rozmawiał ze Stellą. Włożył w to o wiele mniej zaangażowania niż miał zamiar. Ona zdawała się tego nie zauważać. Skakała wokół czarnowłosego jak szesnastolatka, pobudzona wizją wyjścia z mężczyzną w celu innym niż zawodowym. Nie da się ukryć –Kai mógł się podobać. Nie każdemu, ale przecież wyglądał jak pierdolona mieszanka wszystkich narodowości. Gdzieś na wysokości oczu czaiła się niewątpliwie dalekowschodnia krew, przy czym tęczówki miał mimo wszystko jasnej barwy. Włosy Fjella wyglądały lepiej niż te należące do niejednej dziewczyny, a alabastrowa karnacja jedynie podkreślała wąską szczękę mężczyzny i wyraźnie kontrastującą ciemną oprawę oczu. Nikt nie powiedziałby, że Kai jest przystojny. On był ładny. Ładnie skundlony.
Uśmiechnął się, gdy kobieta sama dźwięcznie się roześmiała pod wpływem własnego żartu. Kai już myślał, że nie uwolni się od kobiety do końca długiej przerwy, gdy wtem, w drzwiach zobaczył głowę niewątpliwie należącą do Sveina, którego tak unikał dzisiejszego dnia. Jeżeli kiedyś tak właśnie było to teraz zapomniał, że coś podobnego kiedykolwiek miało miejsce. Ignorując świergoczącą Stelle, w jednej chwili wstał ze swojego miejsca i ruszył w kierunku Balstada.
-Chcesz poprawić francuski? –spytał, niemal będąc pewnym swojej racji co do motywów pojawienia się Sveina. Uzyskawszy potwierdzenie swoich domysłów, ruszył w kierunku torby, którą pozostawił nieopodal Stelli.
-Widzimy się za godzinkę –zakomunikował jej z ciepłym uśmiechem czającym się na równo wykrojonych, pełnych ustach. Blondynka skinęła mu głową i pożegnała się, kokieteryjnie machając mu na dowidzenia. Pewnie sądziła, że uśmiech przeznaczony był dla niej. W rzeczywistości –to widok ucznia wywołał w Kaiu dziwny odruch ciągłego szczerzenia gęby do samego siebie. Mimo, że nie chciał i mimo, że uciekał to emocje wywoływane przez obecność chłopca –pozostały takie same.
 
Bez słowa ruszył w kierunku sali, pilnując aby nastolatek podążył za nim i nigdzie po drodze się nie zgubił. Jak dnia poprzedniego –wpuścił go do tej samej sali i w ten sam sposób rzucił własną torbę na blat.
-Jak ci minął dzień? –spytał mężczyzna pogodnie i przemierzył obszerną klasę, by dopaść biurka. Otworzył jedną z jego szafek i po krótkim czasie odnalazł odpowiednie egzemplarze testu oraz zadania.
-Od czego chcesz zacząć? –spytał, dopiero po chwili orientując się, że dokładnie to samo pytanie zadał mu Svein dzień wcześniej, gdy rozpoczynali swoją indywidualną lekcję, której wyniki miały dziś posłużyć chłopcu w poprawie.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 20, 2015 12:44 pm

Svein Balstad

Ta dwójka ewidentnie ma jakiś mały fetysz powtarzania swoich własnych pytań z dnia na dzień. To chyba pierwszy krok do symptomu bliźniakowania, niedługo zaczną kończyć po sobie zdania. Zaczyna być niepokojąco.
Mimo to myśli Svein'a kroczyły już kompletnie inną ścieżką.
Ze zmarszczonymi brwiami wszedł do klasy zaraz za mężczyzną i nadal nie rozluźniając swojego biednego czoła, usiadł do tej samej ławki.
Podniósł wzrok dopiero gdy usłyszał pytanie po francusku. Na początku jakby z nawyku je olał, bo zdawał sobie sprawę, że nie zrozumiał go od razu. Wtedy postanowił rozłożyć je na czynniki pierwsze i okazało się, że to było chyba najprostsze pytanie, jakie mógł teraz usłyszeć. Po krótkiej chwili milczenia odchrząknął, jakby chcąc sprawić, że jego marny akcent ujawni się teraz w jak najmniej żałosny sposób.
- Dobrze - odpowiedział krótko. Nie miał zbytnio wielkiego pola do popisu, żeby zepsuć nawet głupie Dobrze, ale mimo to był nieco dumny z faktu, że wreszcie mógł Kai'owi odpowiedzieć.
A kiedy już nie zajmował sobie głowy francuskim, wrócił do swojego poprzedniego toku myślenia. Mianowicie do Stelli. Najbardziej zastanawiało go Widzimy się za godzinę. Co to miało znaczyć? Przecież lekcje już się skończyły, po co mają się gdziekolwiek spotykać? Omówić jakąś klasę? Jego klasę?
Zaraz.
Svein zmrużył niebezpiecznie oczy, wbijając własny, zamyślony wzrok gdzieś w róg ławki. Naprawdę to zrobił? Nie, musi się upewnić. Trzeba znowu aktywować delikatną i subtelną stronę chłopaka.
- Umówiłeś się z nią? - spytał od razu, podnosząc głowę, żeby odnaleźć oczy mężczyzny. - Na kawę? - dodał, mimowolnie unosząc brwi do góry. Mógł w tym momencie wyjść na całkowitego panikarza. To wcale nie tak, że dwójka nauczycieli nie może spotkać się po lekcjach, żeby omówić jakieś sprawy służbowe. Ale co jeśli to nie były żadne sprawy służbowe? Svein musiał wiedzieć. Musiał mieć pewność, bo właśnie zaczynał czuć jakieś brzydkie ukłucie w żebra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 20, 2015 5:43 pm



Uśmiechnął się pod nosem, gdy usłyszał zdawkową odpowiedź, ale przynajmniej na temat! To oznaczać mogło tylko tyle, że Svein zrozumiał o co zapytał go Kai.
Nie otrzymał odpowiedzi na wcześniej zadane pytanie odnośnie kolejności w jakiej chciałby chłopak poprawiać. Zamiast tego, Svein wpatrywał się w róg ławki. Ten mógłby przysiąc, że Balstad lustruje go z ogromną podejrzliwością, ale przecież… Dlaczego miałby to robić? Przecież Kai nie dał mu powodów do tego, by chłopiec cokolwiek obrzucał takim wzrokiem. A może dał? Z tym, że nie miał zielonego pojęcia w jaki sposób mógłby to zrobić.
Rzucił mu pytające spojrzenie, w odpowiedzi na to, jak przenikliwie wpatrywał chłopiec w ławkę, nieco przy tym ignorując własnego nauczyciela.  Pochylił się nad chłopcem, chcąc zadać mu kolejne pytanie odnośnie tego, dlaczego milczy i jeszcze torturuje biedny mebel.
Nim zdążył otworzyć własnych ust, a  te Sveina wypuściły spomiędzy siebie pytanie. Strasznie dziwnie brzmiące pytanie, którego Kai oczywiście się nie spodziewał więc w pierwszym szoku, nawet się nie wyprostował i w ten sposób niemal zetknął się z Balstadem nosami. To pytanie zabrzmiało zupełnie tak, jakby Svein… był w jakiś sposób zazdrosny? A może tylko Kaiowi wydawało się, że słyszał w jego wypowiedzi jakąś nutkę pretensji.
Teraz to on zwlekał z odpowiedzią.
Odchrząknął i wyprostował się po czym zdecydował, że stanie nad chłopakiem to nie jest odpowiedni sposób rozmowy. Usiadł w tej samej ławce co dzieciak, zajmując miejsce na krześle obok.
-Tak –odparł bez przekonania, prawie formując swoją krótką wypowiedź w pytanie.
-Czy coś nie tak w związku z tym? –spytał po chwili zachowawczo i niemalże ostrożnie.
A co miałoby być nie tak? Kai nie rozumiał, dlaczego akurat to pytanie padło z ust ucznia. Jeżeli nie był to akt jakiegoś dziwnego wydania zazdrości, to co?
Kai był wysokim facetem, a ławki były podwójne. Svein zaś też nie był wcale niższy od nauczyciela. Naturalną koleją rzeczy było więc to, że bez przerwy niemal stykali się kolanami, a przy każdym najmniejszym ruchu mężczyzny –muskał on swoimi kończynami udo chłopca.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 20, 2015 7:26 pm

Svein Balstad

Nadal mrużył oczy, wpatrując się w Kai'a. Gdy tylko podniósł głowę, miał nawet ułatwioną sprawę przez to, jak bardzo mężczyzna się zbliżył. Svein nie zareagował jednak, właściwie można powiedzieć, że odkąd z jego ust padły dwa ważne pytania, spiął się jak struna w oczekiwaniu na odpowiedź. Przeczącą odpowiedź. Nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo chciał usłyszeć Nie, dopóki nie usłyszał Tak.
A więc umówił się z nią.
Och.
Och.
No tak. Mógł... mógł się spodziewać. Dlaczego miałby się nie umówić? Stella jest... ładna. Tak sądził. Kai nigdy nie mówił, że jest gejem. A on za dużo myślał.
Nie wiedział, co ma mu odpowiedzieć. Gratuluję? Niezła zdobycz? Ty skurwiały bezduszniku, który lubi wysyłać fałszywe sygnały? Każda opcja wydawała się taka sama, więc po prostu milczał.
Nigdy nie czuł się tak bardzo poniżony, jak w tej chwili. Był pewien, że Fjell się nim interesuje. Interesował? Powiódł wzrokiem po całej szerokości tablicy, idealnie wytartej. Więc naprawdę Svein kompletnie nie znał się na ludziach. Spodobało mu się to, że ktoś mógłby go polubić za nic. Spodobało mu się spojrzenie mężczyzny. Spodobała mu się wizja tego, że ktoś... mógłby się nim zainteresować. Na tyle, że zatracił się we własnym przekonaniu, że może się komuś podobać. Do tego nauczycielowi. O wiele starszemu.
- Jak głupi musiałem być- - szepnął we własny rękaw, całkowicie przekonany, że to dobry pomysł na pozbycie się ciśnienia w głowie. Jak bardzo...
Ułożył w usta w cienką linię, bo wiedział, że gdyby tego nie zrobił, zacząłby gryźć własną wargę, która i tak była już wystarczająco pokaleczona. Okropnie żenująca sytuacja.
Do tego Fjell siadł tak blisko, jakby miał jeszcze jakiekolwiek prawo do dotykania go. Gdy tylko poczuł najmniejszy ruch koło własnego uda, podniósł się na równe nogi o wiele za szybko. Wraz ze swoim krzesłem przetransportował się na drugą stronę ławki, gdzie, jak sądził, będzie mu o wiele lepiej. Zaczynał dławić się powietrzem, a przecież przyszedł poprawić ocenę.
- Arkusz.
Nie patrzył na niego. Myślenie o czymś miłym wydawało się jedyną opcją. Pomyślał o hamburgerze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 20, 2015 8:22 pm



Zmarszczył momentalnie brwi. Kai coraz bardziej nie potrafił zrozumieć o co chodziło Sveinowi, ale te słowa, które usłyszał… definitywnie wskazywały na jedno. Na to, że chłopak czuł się w pewien sposób zawiedziony? Wykorzystany?  Kai nie potrafił tego stwierdzić, ale coś niebezpiecznie ścisnęło się w jego żołądku, a dziwne nagromadzenie kolejnych pytań sprawiło, że miał ochotę zwymiotować tu i teraz. A może nie zwymiotować, a popłakać? Łatwo się pomylić.
Nie było mu łatwo, ale teraz wiedział, że za długo myślał tylko o sobie. Nie zastanawiał się nad tym co czuje Svein, kiedy jemu już niestety nie udaje się powstrzymać pewnych odruchów, spojrzeń i słów. Zamrugał kilkakrotnie orientując się w sytuacji bardziej niż chwilę temu. Wciąż nie najlepiej, ale teraz przynamniej wiedział, że powinien chcieć przeprosić.
Nie zdążył jednak nic powiedzieć na swoje usprawiedliwienie, a chłopak zerwał się na równe nogi i odsunął się od Kaia na większą odległość. Mężczyzna chwilę wpatrywał się w chłopca jak w obrazek. Zdolność poruszania się odzyskał dopiero po dłużej chwili. Przejechał dłonią ze zmęczeniem po twarzy i spojrzał w bok, ignorując całkowicie odpowiedź na pytanie dotyczące kolejności. Pokręcił powoli głową, jakby niedowierzając temu wszystkiemu co się wokół niego wyprawia. Mógłby przysiąc, że jeszcze tydzień temu nie sądził by kiedykolwiek dane mu było się spotkać z tak żałosnym samopoczuciem. Nieraz czuł obrzydzenie do samego siebie, nienawiść, poczucie winy, ale to, co teraz nim telepało –nie było podobne do żadnego z tych uczuć. Było gorsze i o wiele bardziej wpływało na motywy działań Kaia i przede wszystkim jego humor. W dodatku humor nie tylko Kaia, ale też Sveina.
-Nigdzie z nią nie pójdę jeżeli powiesz, żebym tego nie robił –odparł po dłuższej chwili i spojrzał wprost na chłopaka. Tak, zdecydowanie nie pójdzie. Nie miał ochoty od początku, a teraz w dodatku… czuł się winny. Jeżeli tylko usłyszy słowo sprzeciwu dla jego planów, postanowi z nich zrezygnować.
-I nie odsuwaj się ode mnie w tak demonstracyjny sposób –dodał o wiele bardziej ostro i niemal szorstko. Kai nie miał nawet zamiaru udawać, że go to nie ruszyło. Położył przed chłopcem arkusz z zadaniami i wstał z krzesła. Przeszedł ponownie przez pół klasy i zasiadł przy biurku. Stamtąd ponownie wbił w Balstada swój pełen zgnębienia wzrok.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 20, 2015 9:12 pm

Svein Balstad

Bardzo chciał się skupić na zadaniach. Przecież właśnie po to przed wyjściem do szkoły pierwszy raz od niepamiętnych czasów powtórzył sobie coś na szybko. Dostanie dobrej oceny zdawało się być dla niego priorytetem jeszcze dziesięć minut temu. Teraz, kiedy nie mógł przestać myśleć o wizji randki Fjella z kimś innym, musiał trzy razy zastanowić się już przy pierwszym pytaniu o imię i nazwisko.
I co miało znaczyć te Nigdzie z nią nie pójdę jeśli powiesz, żebym tego nie robił? To po co się z nią w ogóle umawiał, jeśli taki Svein jednym słowem może spotkanie odwołać tylko dlatego, że ma taki kaprys. Zmrużył oczy po raz kolejny, wpatrując się w zadanie. Co to oznaczało?
- Nie będę kierował twoim życiem - odpowiedział po chwili, powoli, prawie wypluwając każde kolejne słowo. I choć wszystko w Svein'ie krzyczało Nie masz prawa nigdzie z nią iść, zabiję ją na kolejnej lekcji, spróbował wziąć głęboki wdech. Jego psycholog twierdził, że to pomaga. Głębokie oddychanie. Jakiś żarcik pomiędzy stanami skrajnej wściekłości.
- To nie ocieraj się o moje udo w tak demonstracyjny sposób - warknął niemalże sam do siebie, zaciskając dłoń na długopisie. Ławka była spora, mógł się przesunąć. Mógł zrobić cokolwiek, a nie, choćby nieświadomie, atakować jego Bogu winne kolano, przez co skupienie przychodziło mu jeszcze trudniej. Tak jak na początku zastał go żal, potem przemienił się w gniew. Teraz już sam nie wiedział, w którym jest stadium. Był zły. I jednocześnie zawiedziony. Żałośnie winny własnym przemyśleniom. Zaczęła swędzieć go lewa pięść, nie lubił tego uczucia.
Od momentu potwierdzenia jego najgorszych obaw, nie spojrzał na mężczyznę ani razu. Nie tchórzył, nie uciekał, zwyczajnie nie miał ochoty. W pewnym sensie bał się, że gdy tylko zobaczy jego oczy, wybaczy mu na miejscu, a przecież tak bardzo nie chciał. Ani tego, ani uspokojenia. Przyzwyczaił się do bycia wiecznie zirytowanym, ponowne znalezienie się w tym stanie wychodziło mu czasem lepiej niż oddychanie.
Przymknął na chwilę oczy. Policzył do dziesięciu. Stało się. Nie wolno mieć domysłów. Nie wolno mieć nadziei.
Kiedy już powrócił do neutralności, zajął się arkuszem. Powinien skończyć go w jakieś piętnaście minut.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 20, 2015 9:53 pm



Wpatrywanie się w chłopaka nie dawało żadnych skutków. Dzieciak nawet nie spojrzał na Kaia, który tak usilnie starał mu się przekazać wiadomość, że mu przykro. Zamiast tego, otrzymał odpowiedź wskazującą na to, że chłopak jest zirytowany do tego stopnia, że mógłby zniszczyć Fjella własnymi dłońmi, gdyby tylko ten przekroczył granicę. Albo znalazł się bliżej. Jak to nie będzie kierował jego życiem? Kai nie chciał, żeby Svein mu rozkazywał. Mężczyzna dał mu po prostu wybór, złożył swoją przyszłość w ręce ucznia, bo… zależało mu na tym, żeby chłopak wiedział iż ma wpływ na to, co stanie się z Fjellem. Od początku miał, ale ani on, ani Kai nie mieli pojęcia o tym, jak wielkiego rozpędu nabiorą uczucia nauczyciela.
Nie prosił go o radę. Błagał go tylko o to, żeby był świadom. Co jeszcze Kai musi powiedzieć, żeby chłopak zdał sobie z tego sprawę?
-Przepraszam –bąknął krótko, gdy dotarły jego uszu ciche pretensje Sveina. Wcale nie dzieliła ich tak wielka odległość, by Kai nie mógł usłyszeć tego, co nastolatek mruczał pod nosem. Wciąż był cholernym nauczycielem. Może w tej chwili tylko z nazwy, ale jednak.
Fjell cicho westchnął i ułożył głowę na ramionach skrzyżowanych na biurku na podobieństwo poduszki. Oparł się o nie policzkiem i wbił wzrok w przeciwległą ścianę. Byle tylko nie musieć oglądać Sveina, którego zdenerwowanie wyczuwalne było nawet w powietrzu, którym oddychał nauczyciel. Prawdę mówiąc –nie miał pojęcia co ze sobą począć. Doskonale wiedział, że Svein nie chce powiedzieć mu czegoś, co ma niewątpliwie na myśli. A Fjell nie mógł się przemóc, by go do tego zmusić. Ledwo przeszło mu przez gardło „przepraszam” i nie wyobrażał sobie by miał jeszcze mocniej ugiąć przed chłopcem karku tylko po to, żeby poznać niewygodną prawdę.
Przecież nie mógł też sobie dać z tym spokoju… Nie umiał zrezygnować z Balstada, choćby tego chciał. Dzieciak przyciągał i pociągał Kaia w każdym tych słów znaczeniu i z największą mocą. Przekonał się też nieraz, że ich drobne, milczące konflikty źle wpływają na jakość życia Kaia.
Minęło piętnaście minut cierpiętniczych przemyśleń mężczyzny, gdy kątem oka zauważył iż jego uczeń odłożył na bok długopis, dając tym samym Fjellowi do zrozumienia, że skończył rozwiązywać arkusz. Kai wstał z miejsca i powoli ruszył w stronę dzieciaka, by odebrać ukończone zadanie. Stanął nad nim i powoli sięgnął po kartkę.
-Skoro mam się nie ocierać, to jak mam ci dać do zrozumienia pewne rzeczy? –spytał brunet i położył przed chłopakiem kolejną kartkę, tym razem z testem. Jeżeli Balstad nie rozumiał tego w jeden sposób, Kai miał to wszystko powiedzieć na głos? O nie. Fjell, mimo wszystko, zachował resztki wstydu.
-Nie chcę, żebyś k i e r o w a ł moim życiem, a powiedział czego ode mnie oczekujesz –odparł także, podobnie spokojnym tonem, co zwykle.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 20, 2015 11:54 pm

Svein Balstad

Nie zareagował zbytnio na jego przepraszam. Nie widział powodu. Był nawet wdzięczny za ciszę, która nastała zaraz potem, by mógł w spokoju i skupieniu napisać cholerny arkusz z francuskiego na minimum czwórkę. Jeżeli dostanie gorszą ocenę, osobiście przyjdzie i każe zjeść ten papier Kai'owi. Cały. Z długopisem, jeśli będzie się opierał.
Tak jak sądził, nad pytaniem ostatnim głowił się najdłużej. Na szczęście pamiętając rady i słowa mężczyzny z ich poprzedniego spotkania, postarał się napisać najlepiej jak umiał, na pewno nie ze względu na Fjella, ale dla samego siebie. Tak raz na jakiś czas chyba można zapracować na coś lepszego niż dwóje? Może nawet ojciec się ucieszył.
Na samo wspomnienie niemalże się wzdrygnął.
W końcu skończył, odkładając długopis. Nauczyciel zaraz zjawił się obok niego z kolejną kartą.
Słysząc jednak jego wypowiedź, zesztywniał na krześle. Zawsze cenił się prostolinijność czy szczerość, przez którą nie musiał zastanawiać się trzy dni po kolei czy ten ktoś na pewno miał to na myśli, ale teraz... teraz chyba trochę przesadził.
I jednocześnie zrobił jeszcze większy burdel w głowie Svein'a, który zaczynał gubić się we własnym sposobie życia. To w końcu lubi go czy nie? Chciał iść na tę randkę ze Stellą czy nie? Na miłość boską, ten facet albo nie wie czego chce albo jest sadystą. Możliwe, że to i to.
Uniósł w końcu wzrok, napotykając łagodne spojrzenie Kai'a. I co miał teraz zrobić? Powiedzieć, że on też by chciał? Na kawę? Spotkanie ze swoim nauczycielem? Jeżeli ktokolwiek by się dowiedział, mieliby naprawdę przesrane w każdym tego słowa znaczeniu. Nie mówiąc już o tym, że znają się tak krótko, a Svein nadal liczył na to, że mu to po prostu wszystko minie. Balstad miał mimo wszystko w tej sytuacji lepiej. Znaczna część uczniów gustowała kiedyś w jakimś swoim nauczycielu. Bo przystojny, miły, inteligentny czy inne wpływające czynniki. Ale Kai? Interesować się własnym uczniem? Zdecydowanie brzmi gorzej.
- Pewne rzeczy? - wykrztusił w końcu, podnosząc się powoli z własnego krzesła. Po raz kolejny docenił ten drobny szczegół mało różniących się wzrostów. Mógł mu spojrzeć dokładnie w oczy. - Zdajesz sobie sprawę, że jesteś ode mnie jakieś dziesięć lat starszy?
Do tego znamy się dwa tygodnie, a ty za trzy kwadranse masz spotkanie z kobietą?, dodał w myślach całkowicie pewien swoich słów.
Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że mógł zabrzmieć nieco oskarżycielsko, jednak Svein sam w sobie chciał się tylko... upewnić. Żeby nie musiał się znowu niepotrzebnie wściekać. Musiał wiedzieć, że właśnie o to mu chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Sie 21, 2015 1:32 am



Nie żeby Kai nagle przestał się bać konsekwencji. Wciąż się bał o to, co będzie, jeżeli ktoś jakimś cudem odkryje ich… niedoszłą, wątpliwą relację. Jeżeli ktoś kiedyś zauważy, jak Kai traktuje chłopca. Jeżeli kiedyś się potknie i obaj będą mieli problemy, a zwłaszcza Fjell. Dlatego powinien żałować swoich słów wypowiedzianych w kierunku nastolatka, którymi tym samym dał mu jasno do zrozumienia, że jego intencję absolutnie nie są czyste. To nie było platoniczne uczucie. Było podszyte brudnymi pragnieniami Kaia, których próbował się zawczasu wyrzec, ale Svein po prostu działał na niego nie tak jak Fjell, by tego chciał.
Ale strach przed tym jak zareaguje na to wszystko Balstad, był większy niż obawy dotyczące konsekwencji. Dlatego wstrzymywał oddech i niemal się tym wszystkim udławił, kiedy usta chłopaka otworzyły się i wypluły słowa w sposób taki, jakby Kai rzeczywiście był tylko chorym zboczeńcem z brudnymi myślami. Ale wciąż wyprostowany stał tam i był gotów przyjąć do wiadomości każdą krytykę, każde epitety i każde upokorzenie bowiem gdyby coś takiego właśnie miało zostać skierowane w jego kierunku –zdawał sobie sprawę z tego, że na to zasługiwał.
Zmierzył twarz chłopaka po wielokroć nim ostatecznie jego wzrok spoczął  bezpośrednio na oczach nastolatka. Zmarszczył nieznacznie brwi na następne słowa Balstada. Czy zdawał? Oczywiście. Nie było razu, żeby w swoich rozważaniach nie ujął tego aspektu jako jednego z przodujących w jego wątpliwościach. Był tego świadom bardziej niż sam Svein.
-Naturalnie, że sobie zdaję z tego sprawę, dziecko –odparł bezbarwnie, a jego spokój i delikatność zniknęła w tej samej chwili –I jestem gotów też za to wziąć odpowiedzialność –dodał, prując stonować swoją pozorną szorstkość uśmiechem. W rezultacie, jego usta wykrzywiły się w słabym, niemal niewidocznym uśmiechu. Nigdy nie był dobry w deklaracjach, ale jeżeli Sveina najbardziej martwiła ta nieszczęsna różnica –Kai spróbuje podołać temu chociaż sam nie bardzo wiedział na czym polega wzięcie odpowiedzialności za coś takiego. Przepuszczał, że jeszcze dane mu będzie odczuć tą niemałą przepaść między nimi, ale nie miał zamiaru pozwolić by stało się czynnikiem decydującym o wszystkim innym.
Niepewnie zbliżył się do chłopca jeszcze bardziej niż wcześniej. Spuścił wzrok z jego twarzy i wbił go w swoją dłoń chwytająca za brzeg materiału koszuli Sveina. Nie był pewien czy to co miał zamiar za chwilę zrobić, było tym co wypada w takich sytuacjach czynić. Bał się w tej chwili tak wielu rzeczy na raz i nie widział nigdzie żadnego racjonalnego wyjścia z tej sytuacji. I tak już dostatecznie sobie nawarzył tego piwa.
-Czy masz jeszcze jakieś wątpliwości, którymi chciałbyś się podzielić? –spytał ciszej i uniósł głowę, by znów spojrzeć na twarz chłopca. Wolną dłoń, niezajętą zaciskaniem się na koszuli chłopca, ulokował na policzku Balstada. Trwał tak przez chwilę, a nie widząc żadnych protestów ze strony dzieciaka, delikatnie pogładził miejsce, do którego przywarła jego dłoń kciukiem. Sekundę później, przesunął palcami tej samej dłoni po żuchwie chłopaka, tym samym przemieszczając swoją dłoń w taki sposób, by trzy palce zacisnęły się delikatnie na podbródku Sveina i przyciągnęły go wraz z resztą twarzy ku Kaiowi. Ten zaś po chwili nakrył własnymi ustami te należące do Sveina, mając szczerą nadzieję, że nie dostanie za to po ryju. A nawet gdyby tak się stało –było warto bowiem moment zetknięcia z ciepłymi wargami nastolatka tych Kaia, wywołał w mężczyźnie niesamowite uderzenie ciepła. Zaryzykował więc jeszcze bardziej i delikatnie poruszył ustami, inicjując pogłębienie dziwnie niezręcznej pieszczoty.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Sie 21, 2015 2:02 am

Svein Balstad

Zmarszczył gniewnie brwi, słysząc jak nazwał go Kai. Z jednej strony zirytował się przez własny wiek, który, bądźmy szczerzy, już dawno wyszedł poza okres dzieciaka, wpychając go brutalnie w świat dorosłych. I choć nadal mieszkał z rodzicami i musiał jeszcze ukończyć szkołę, to przecież miał już pieprzone osiemnaście lat. Mógł legalnie pójść do więzienia! Nie żeby się gdzieś spieszył.
Z drugiej jednak zastanawiał się nad motywami mężczyzny. Chce się jeszcze bardziej w tym wszystkim pogrążyć? Jeszcze większe wytykanie różnicy wieku w tym momencie było niczym innym, jak wbiciem gwoździa do trumny.
Mimo wszystko Svein już na pewno dzieciakiem nie był i zamierzał to bardzo gruntownie podkreślić. A przynajmniej miał taki zamiar, dopóki Kai nie zaczął się zbliżać. W pierwszej chwili pomyślał, że to tylko kolejna gierka, którą tak uwielbiał ostatnimi czasy stosować na chłopaku. Naruszanie strefy prywatnej, delikatnie muśnięcia, igranie na krawędzi.
Teraz jednak atmosfera uległa zmianie.
Nie potrafił jasno określić zamierzań nauczyciela, dopóki nie chwycił go za skrawek koszuli. Automatycznie uniósł brew, jakby zdumiony, że zaczął posuwać się do takich rzeczy.
Miał wątpliwości. Dużo wątpliwości. Miał je wszystkie w głowie jeszcze pięć minut temu, kiedy mógł racjonalnie myśleć. Teraz, czując dłoń na policzku, poczuł zadziwiającą pustkę. Głos uwiązł mu w gardle, a jedyne, co mu zostało, to wbicie zdziwionego spojrzenia w oblicze mężczyzny.
Jego usta były miękkie. W nadchodzącej fali szoku to była pierwsza myśl, jaką zarejestrował, gdy tylko poczuł ciepłe wargi Fjella. Jakiekolwiek kontakty fizyczne na takim poziomie były ostatnimi czynnościami, jakich spodziewał się Svein na zwykłych, dodatkowych zajęciach z francuskiego. Był pewien, że coś poszło nie tak, ale kompletnie nie potrafił odpowiedzieć na pytanie dlaczego poczuł nagłe uniesienie w klatce piersiowej. Zastygł na parę sekund, jakby spłoszony śmiałością nauczyciela. W pierwszej chwili rozważał ucieczkę, którą udało mu się wdrążyć w życie tylko w dwóch pierwszych krokach.
Po pierwsze przełknąć szok.
Po drugie odepchnąć go od siebie.
Zacisnął dłoń na jego koszuli, wpatrując się w te niemożliwie niebieskie oczy. Bez warg Kai'a w pobliżu odzyskiwał powoli zdolność myślenia. Kiedy jednak doszły do niego pierwsze O mój Boże; Czy on naprawdę?; To przecież był mój pierwszy pocałunek, postanowił, że błogie wyłączenie się ze świata było o wiele lepszą opcją.
Zwariował. Kompletnie zwariował. Tak tłumaczył sobie swoje własne zachowanie w momencie, gdy wplótł wolną dłoń we włosy mężczyzny tylko i wyłącznie po to, żeby przyciągnąć go do siebie z powrotem i z zadziwiającą pewnością wpić się w jego usta. Pierwszy raz kogoś zasmakował i pierwszy raz tak bardzo miał problemy z oddychaniem przez nos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Sie 21, 2015 5:35 pm



Niespecjalnie był zaskoczony, gdy Svein go od siebie odepchnął. W końcu nie musiał wcale oddawać pocałunku jeżeli nie miał ochoty. Kai tylko zasugerował, że być może mógłby spełnić jego jedną zachciankę, ale najwidoczniej…
W pewnym stopniu zdziwiło go tylko, jak bardzo kręci mu się w głowie od tych wszystkich emocji. Niemal musiał się przytrzymać Balstada, żeby przypadkiem się nie wywrócić. Spojrzał nieobecnie na chłopca, którego dłoń również zaciskała się na jego koszuli, podobnie do jego własnej. Nie widział tego, ale czuł. Nie widział właściwie nic poza twarzą nastolatka i obecnie nijak mu to nie przeszkadzało.
Później stało się coś czego mężczyzna się nie spodziewał i mógł się jedynie poddać zdecydowaniu chłopaka. Ich wargi ponownie na siebie naparły, tym razem Kai nie pozwolił sobie by niezdecydowanie zawarte w nim wzięło górę skoro nawet Balstad zdecydował się przejąć inicjatywę. Dlatego teraz już pewniej poruszył ustami, nakłaniając Sveina do pchnięcia ich pocałunku w bardziej żarliwym kierunku.
Palce Kaia rozluźniły się na materiale koszuli chłopca, nie zaciskając się już bez opamiętania na nim. Mężczyzna miał pełną władzę nad tym, co teraz chce zrobić ze swoimi dłońmi więc jedną z nich ulokował na biodrze chłopaka, a drugą podążył z powrotem do policzka ucznia.
Szukał gdzieś gruntu, na którym mógłby się wesprzeć, ale na próżno jego starania się zdały, gdy jego mózg był poddawany całkowitej inwazji myśli toczących się tylko w jednym i stałym kierunku. Kai, szczerze mówiąc, nie nawykł do tak jednokierunkowego rozumowania. Tym bardziej nie mógł się więc odnaleźć w tym wszystkim, ale Svein wydawał się w pewnym stopniu go wyręczać.
Odsunął się od chłopca na niewielką odległość, gdy już im obu zabrakło powietrza. Zlustrował jego oblicze, które ku uciesze Kaia, oczywistą koleją rzeczy, było silnie zarumienione. Uśmiechnął się jeszcze bardziej na ten widok. Nigdy nie sądził, że kiedykolwiek dane mu będzie ujrzeć coś tak bezsprzecznie, na swój dziwny sposób, uroczego.  
-Więc z kim mam iść na kawę? –spytał wpatrując się chłopakowi w oczy. Już dawno przeszło mu przez myśl, że gdyby tylko mógł –zabrałby, z grubsza, kogo innego na kawę niż Stellę. Obiecał jej to, oczywiście, ale nic nie stało na przeszkodzie by jakoś wyłgać się z zobowiązania bądź przełożyć je na inny termin. Ostateczna decyzja jednak nie pozostawała Kaiowi, a Sveinowi.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Sie 21, 2015 6:03 pm

Svein Balstad

Nawet nie zdał sobie sprawy z momentu, w którym pchnął lekko mężczyznę na biurko, opierając tym samym swój ciężar na nim. Może nawet zrobił to nieświadomie, z własnej chęci przylgnięcia do ciała Kai'a. Przez pierwszy moment silnego pocałunku, naprawdę musiał się mocno postarać, żeby oddychać przez nos. Pokładał w nim wielkie nadzieje, inaczej zejdzie właśnie tutaj, w tej sali poprzez uduszenie. Nie żeby akurat taka śmierć mu nie odpowiadała.
Jego dłonie po tym, jak już przestały memłać koszulę mężczyzny i psuć mu fryzurę, przeszły niespokojnie w dół, zadziwiająco nie dotykając go ani razu. Drżąc, zawisły wokół talii Fjella, jakby nieco speszone i niepewne, czy aby na pewno mogą wkroczyć na ten teren. Sam Svein w całej swojej nastolatkowej niezdarności sprawiał wrażenie pewnego siebie, ale w głębi doskonale słyszał odbijające się echem przyspieszone bicie serca. Bał się nawet, że ten nieszczęsny narząd wyskoczy mu z klatki piersiowej wprost pod nogi nauczyciela, przerywając tym samym iście specjalny moment.
W końcu zdecydował się delikatnie objął Kai'a w pasie, jednocześnie przysuwając się jeszcze bliżej. To był jego pierwszy pocałunek, przez co naprawdę bał się, że zaraz może zrobić coś nieodpowiedniego bądź zwyczajnie wszystko zepsuć. Mimo to reakcje, jak i chętnie reagujące ciało mężczyzny skutecznie utwierdzało go w przekonaniu, że radzi sobie całkiem znośnie i po całym akcie nie będzie musiał przepraszać za własną niedołężność. Svein doskonale radził sobie z biciem ludzi, ale okazywanie im czułości przychodziło mu z ogromną trudnością.
Od razu odetchnął głośno, kiedy tylko ich wargi się rozdzieliły, a on nie musiał już polegać na zdradliwym nosie. Choć w pierwszym momencie coś podkusiło go do tego, żeby przysunąć się na więcej pieszczot, odgonił od siebie tę myśl. Jeszcze wyjdzie na jakiegoś niewyżytego zboczeńca. Nie zdawał sobie sprawy z własnych rumieńców. Może nawet lepiej. Inaczej zaraz by się odwrócił, bądź znalazł inny sposób na skuteczne ukrycie się.
Zastanawiał się, kiedy ostatnio było mu tak błogo i z przykrością stwierdził, że zdecydowanie za szybko wybaczył Fjell'owi.
- Wolę... shake'a waniliowego - odpowiedział po chwili nieco zachrypniętym głosem, gdy już udało mu się doprowadzić własny oddech do użytku. Naprawdę był kiepski w całowaniu, skoro już po takim czasie miał problemy. A może po prostu miał słabe płuca? Może powinien nad nimi popracować?
Czy to znaczy, że już nie muszę pisać testu z francuskiego? Przecież możemy zająć się lepszymi sprawami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sob Sie 22, 2015 3:39 am



Uśmiechnął się szeroko, słysząc słowa chłopaka. Kai był najzupełniej w świecie o wiele zbyt rozbawiony faktem, że Svein tak zgrabnie zrozumiał aluzję. Tak, zdecydowanie to z nim Fjell chciał spędzić najbliższy czas. Zdawał sobie bowiem sprawę z tego, jak mało wiedział o chłopaku i ja wiele chciał się o nim dowiedzieć. Jak wiele czasu chciałby z nim spędzić na zgłębianiu każdej informacji jakiej udzieli mu Balstad. Chciał… być z nim. Nie tylko w jeden sposób. Na wszystkie. Wiedział też, że to tylko ta swoista ulotność chwili przyprawia jego umysł o takie marzycielskie snucie mrzonek. To wszystko wina charakteru tej sytuacji. To przez to właśnie, dłonie Kaia tak niekontrolowanie drżą. Nie powinno się dawać Fjellowi do użytku uczuć. Odkąd pamiętał, robiły z nim zbyt wiele złych rzeczy. Teraz, gdy nie miał nic przeciwko temu całemu czuciu, nie widział jak bardzo zgubne będzie w konsekwencjach zbytnie angażowanie w to własnych emocji. Ale dopóki tego nie wiedział, mógł się tym cieszyć. Jak każdy inny, nie mieć pojęcia. Jak wszyscy, dać się tej błogości porwać.
-Nie ma sprawy –mruknął mężczyzna i odepchnął się od biurka, o które do tej pory wspierał się biodrami. W ten sposób znalazł się też bliżej Sveina i korzystając z okazji –złożył na jego ustach kolejny, tym razem szybki, pocałunek.
-Na szczęście został ci już tylko test do poprawienia –dodał, gdy porywając z biurka arkusz zadaniowy, odwrócił się tyłem do chłopaka i ruszył ku masywnemu meblowi znajdującym się w lewym rogu sali. Mógł się tylko domyślać tego, że chłopak pomyślał przy okazji, że uniknie napisania testu.
Dotarł do drewnianego mebla i odłożywszy na blat jedną kartkę, już miał w ręce następną, z którą udał się znów w kierunku Balstada. Położył przed nastolatkiem białą stronicę i z nieco złośliwym uśmieszkiem czającym się na wargach, spojrzał na dzieciaka przelotnie po czym powoli się oddalił.
Kolejne piętnaście minut, Kai spożytkował na wgapianie się w ścianę i informowanie Stelli o zmianie planów. Kobieta napisała mu bardzo zwięzłą odpowiedź na jego wiadomość i na tym skończyła się wymiana zdań pomiędzy nauczycielami. Kai mógł się tylko zastanawiać nad tym, jakimi nieprzychylnymi spojrzeniami obrzuci go kobieta dnia jutrzejszego. Dobrze, że miał być to piątek, po którym nastąpi weekend. Może dziewczynie przejdzie zdenerwowanie do czasu aż Fjell wróci z wycieczki i ten nie będzie musiał czuć się jakby ktoś cały czas planował jego morderstwo.
Minęło dwadzieścia minut odkąd Svein zaczął pisać test więc Kai zerkał na niego coraz częściej, nie chcąc przegapić momentu, w którym nastolatek wreszcie skończy pisać. Doczekał się chwili, gdy uczeń odłożył długopis na bok i zdjął wzrok z kartki. Kai wstał z miejsca i w kilka sekund później, zabrał sprzed nosa chłopca papier. Dołączył go do tego, który poprzednio wypełnił dzieciak i oba włożył do torby. Wtedy też rzucił Sveinowi wyczekujące spojrzenie.
-Poważnie masz ochotę gdzieś ze mną iść? –spytał, cudem powstrzymując drwiący ton głosu i zastępując go…nieco mniej drwiącym.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 23, 2015 3:59 pm

Svein Balstad

Szaleństwo. To jedyne, co przychodziło mu do głowy. W końcu jak inaczej opisać sytuację, w której właśnie całował się z własnym nauczycielem i mu się, cholera, podobało? Jakby miało ci się nie podobać. Kai był wysoki, całkiem przystojny i co ważniejsze, dobrze pachniał. Raczej nie było nic, co mogłoby go odrzucić. Oprócz przykrego faktu, że dzieli ich dziesięć lat różnicy. W gruncie rzeczy nie było to aż takie straszne, a raczej nie byłoby, gdyby Svein nie chodził już do szkoły. Teraz wszystko wydawało się być zbyt problematyczne.
Mimo wszystko gdy tylko Fjell odsunął się od niego, chłopak musiał mocno uszczypnąć się w rękę. Szaleństwo.
Nie był pewien czy w takim stanie mógłby napisać jeszcze jakiś test. Kai najwyraźniej był kompletnie innego zdania. Brunet musiał westchnąć ciężko, żeby podkreślić swoje niezadowolenie, po czym męczeńsko zasiadł z powrotem do biurka. Z jego dotychczasową wiedzą powinno mu to zająć nie więcej, niż dziesięć minut, ale biorąc pod uwagę aktualny tok myślenia chłopaka, zastanawiał się, czy uda mu się w pół godziny. W pewnym momencie nawet przyłapał się, że zaczął pisać po norwesku, a zamiast affairé napisał loins. Nie miał zielonego pojęcia czemu.
Dopiero po długich, żmudnych dwudziestu minutach mógł w spokoju odsunąć długopis. Był z siebie minimalnie zadowolony. Jeżeli naprawdę tym razem nie dostanie jakiejś lepszej oceny, osobiście machnie wypracowanie po francusku o biodra- znaczy o gospodarce. Pewnie z ogromną pomocą google tłumacz.
Uniósł wzrok, słysząc pytanie mężczyzny, na które niemal się zakrztusił. On naprawdę się pytał? Co za beznadziejny człowiek. Dla Svein'a coś takiego jak pocałunek to było niemalże jak zgodzenie się na bycie matką jego dzieci. I nie, wcale nie wyobrażał sobie teraz Fjella w ciąży. Matko boska.
- Szczerze mówiąc to chyba ja powinienem zadać to pytanie - mruknął po chwili, pakując resztę swoich rzeczy do torby. Spojrzał na niego z lekkim wahaniem. - Nie jestem dobry... w... - rozmawianiu, kontaktach międzyludzkich, czułościach, okazywaniu jakichkolwiek uczuć, byciu dobrym materiałem na kogoś więcej - ...umawianiu. Się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 477
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 23, 2015 11:34 pm

Prychnął rozbawiony na słowa ucznia. Nie dość, że było to, krótko mówiąc, rozbrajające to jeszcze w pełni Kai go rozumiał. Co prawda –nie miał pojęcia dlaczego Svein twierdzi tak, a nie inaczej, ale Kai po prostu wiedział, że zajmie mu wiele czasu nim odnajdzie się w tej sytuacji. Szczerze mówiąc -nie miał pojęcia jak to mogłoby wyglądać. Ich umawianie się.
-Wydaję mi się, że za bardzo pod tym względem się nie różnimy -powiedział cicho, czekając aż chłopak skończy pakować swoje rzeczy z ławki. Nie spuszczał przy tym wzroku z nastolatka, skrzętnie obserwując każdy jego ruch.  
Uśmiechnął się, zadowolony z faktu, że chłopiec wreszcie uwinął się ze wszystkimi rzeczami i ruszył w kierunku drzwi, przepuszczając w nich Sveina i samemu zamykając salę na klucz. Gdy tylko dopełnił i tego, zrównał się z uczniem i w jego towarzystwie dotarł do pokoju nauczycielskiego, skąd zabrał swój płaszcz oraz szalik. Następnie skierował swoje kroki w ślad za nastolatkiem.
Wkrótce, udało im się wydostać ze szkoły. Kai nagle doświadczył automatycznej pustki w swoim umyśle. Dotarło bowiem do niego, że otóż wybiera się na coś w rodzaju randki z własnym uczniem. Na chwilę nawet zapomniał, w którą stronę miał iść i początkowo, przez ułamek sekundy chciał ruszyć w kierunku przystanku autobusowego zamiast ku parkingowi pracowników szkoły. W jednym momencie jednak otrząsnął się z otępienia i ruszył w kierunku, w którym powinien się udać odruchowo. Zdarzało się, że Kai jeździł autobusem, w dodatku dosyć często. Jako nauczyciel nie miał czasu stać w korkach, a takowe były niezwykle uciążliwe dla kierowców. Kai jednak mimo wszystko posiadał i prawo jazdy, i samochód, a że nie sposób było specjalnie narzekać Fjellowi na ubóstwo materialne –z samochodu był równie dumny co każdy szanujący się mężczyzna. Gdy tylko mógł, to nim jeździł do pracy.  
Wyjął kluczyki, gdy na mniejszą odległość zbliżył się do swojego należycie eleganckiego, czarnego samochodu. Nacisnął przycisk i nakazał zdawkowo Sveinowi wsiadać do środka, co też sam właściciel wozu zrobił po chwili.  
-Czy masz jakieś specjalne życzenia odnośnie tego, gdzie chciałbyś pojechać? -spytał, zerkając na Balstada kątem oka, w tym samym czasie także odpalając silnik auta.
Sam nie miał pojęcia, gdzie właściwie mógłby zabrać kogoś takiego jak Balstad. Wciąż nie mógł się nadziwić temu, co się dzieję między nimi i do czego doszło w tak krótkim czasie, więc naturalnie -zaćmienie umysłu zdarzało mu się dosyć często.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   

Powrót do góry Go down
 
Outcry [boyxboy; 2os; bn]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: