IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Outcry [boyxboy; 2os; bn]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sob Sie 08, 2015 9:51 pm

Svein Balstad

Svein nigdy nie był specjalnie mistrzem zła. Geniuszem zbrodni. Wirtuozem przestępstw. Chłopak wręcz byłby tym typem złodzieja, który wychodząc z cudzego domu z workiem pełnym drogich sprzętów, upewniłby się najpierw, czy piesek ma nałożone jedzenie i prawdopodobnie spytałby się śpiącego gospodarza, jakim wyjściem najszybciej dostanie się na autostradę.
Tym razem nie było inaczej.
Widząc zamknięte drzwi szkoły, zmarszczył brwi jakby urażony faktem, że nie poszło zgodnie z planem i będzie musiał kombinować. A przecież był idealny w kombinowaniu! Do tego stopnia, że podszedł do niewinnej, nic nie spodziewającej się szatniarki, po czym zadał najprostsze pytanie, jakie przyszło mu w tej chwili do głowy:
- Czy mogłaby pani otworzyć drzwi?
Kobieta zmierzyła go spojrzeniem. Możliwe, że poznała te chuligańskie rysy twarzy, bo natychmiast pisnęła i pochwyciła go za koszulę w Bóg wie jakim kierunku. Svein zamrugał zaskoczony. Czy jego podobizna została wywieszona gdzieś w gabinetach, przestrzegając o możliwym niebezpieczeństwie? Mógłby się w tej chwili bardzo łatwo wydostać, ale przecież nie pobije ani nie popchnie biednej staruszki, która wydawała się być bardzo dumna z faktu, że przyłapała go na gorącym uczynku.
I skąd do diabła wiedziała dokładnie, gdzie ma teraz lekcje?
Wrzuciła go do klasy niemal z przekąsem, na co Balstad spróbował ukryć wydostającą się z uszu parę. Wredne babsko. Już wiadomo, dla kogo nie można być miłym w tej szkole.
Poprawił własną, zmemłaną koszulę pod presją spojrzeń kolegów z klasy. Prychnąwszy z gracją, udał się na swoje miejsce, nawet nie patrząc na Kaia. I zrobił to tylko i wyłącznie dlatego, że przydzielił go do Rhysa, który jako jeden z nielicznych wydawał się być mało irytujący. Gdyby był to jakiś Felix bądź inny koleżka z paczki, Svein prawdopodobnie po prostu stanąłby w progu i wpatrywałby się w nauczyciela w nadziei, że zrozumie swój błąd.
Rozłożył się na swojej połówce ławki, podpierając jednocześnie głowę o pięść.
- Nie wiem czy zwiewanie z lekcji z wychowawcą to dobre posunięcie - mruknął Rhys, nachylając się nad nieco niższym kolegą. Brunet zaledwie rzucił mu krótkie spojrzenie z serii Och, doprawdy. Kiedy jednak ten odpowiedział szerokim uśmiechem, Svein natychmiast odwrócił wzrok niemalże naburmuszony tym, że ktoś się do niego uśmiecha.
Przez pół lekcji dokładnie czuł swoje kolano przy kolanie Rhysa. Przez drugie pół zaczął to dostrzegać i się minimalnie odsuwać. Problem był taki, że im bardziej się oddalał, tym bliżej znajdował się blondyn, więc po czterdziestu minutach tylko chrząkał znacząco i wbijał wzrok we własny zeszyt, w którym bazgrał bardzo wybitne szlaczki.
A gdy zadzwonił dzwonek, skulił się nieco i spróbował się bardzo gustownie wymknąć z klasy z resztą uczniów. Nie był pewien czy miał jeszcze ochotę na rozmowę z Kaiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 09, 2015 1:06 am

 Kiedy skończył odprowadzać Sveina wzrokiem do ławki, w ciszy pozwolił wszystkim przygotować się do właściwego początku lekcji. Po chwili uniósł wzrok i spojrzał po wszystkich twarzach w klasie. Uśmiechnął się lekko pod nosem kiedy zorientował się, że uczniowie oczekują aż się odezwie. Pozwolił im jeszcze przez moment trwać w niepewności, nim lekcja na dobre została rozpoczęta.

 Nieraz spoglądał w stronę Sveina, chociażby po ty, by sprawdzić jak sobie radzi i czy przypadkiem nie potrzebuje upomnienia. Oczywiście, tak sobie to tłumaczył Kai. Jak było naprawdę? Sam nauczyciel nie umiał sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wraca wzrokiem do chłopaka o wiele częściej niż do kogokolwiek innego. Szybko jednak pochłonęło go realizowanie tematu.
 Mimo ciągłości jego mówienia, odczytywania przykładów, wykonywania pozornie nudnych i szablonowych czynności –w klasie panowała cisza, przerywana jedynie dźwiękiem przekartkowywanych stronic.
Kai bez wątpienia był nauczycielem z powołania. Przekazywanie ludziom wiedzy sprawiało mu przyjemność, spełniało go wewnętrznie i pozwalało obcować z utalentowaną młodzieżą. Nie każdy zaliczał się do tego grona, ale Fjell potrafił z wielu wydobyć potencjał. Nie bez powodu zakładał wszelkie kółka zainteresowań i prowadził oddzielne zajęcia dla uczniów z najlepszymi wynikami. Wychodził z założenia iż dzieci na tym etapie dorastania potrzebują kształtowania. Teraz, gdy są najbardziej plastyczne.
 Lekcja dobiegała końca i Kai z ulgą zauważył iż potrafił się powstrzymać od zwracania na Blastada zbyt dużej dozy uwagi. Jednak to wciąż było za mało. Im więcej o tym myślał, tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że powinien jak najszybciej znaleźć sposób na dziwną przypadłość. Nie zapowiadało się na to, żeby zafascynowanie Balstadem samo z siebie zniknęło. Kai nawet zastanawiał się, czy przypadkiem powodem jego wszystkich problemów nie jest to, że tak długo był samotny. O zgrozo, całe jego napięcie seksualne szuka ujścia w dzieciach? Jakby na to nie spojrzeć, tak właśnie było. Mimo, że Svein miał już ukończone osiemnaście lat wciąż był o wiele młodszy od Kaia, który był jego cholernym nauczycielem. To nie było ani trochę zdrowe.
 Rozbrzmiał dzwonek i Fjell zmuszony był zakończyć lekcje na rzecz przerwy. Fakt ten przypomniał mu o obowiązku zrugania Sveina za próbę ucieczki z lekcji. Przez chwilę chciał sobie to darować na rzecz świętego spokoju i stopniowego odzwyczajania się od ponadprogramowych kontaktów z chłopcem. Doszedł jednak do wniosku, że to skrajnie niewychowawcze.
 -Nie myśl, że znowu pozwolę ci uciec –powiedział, gdy tylko nastolatek pojawił się przy jego biurku, mając zapewne nadzieję iż pochłonięty notowaniem czegoś nauczyciel, nie zauważy jego próby ewakuacji. Brunet uniósł na niego wzrok, kiedy ten wraz z jego ostrzeżeniem, zatrzymał się. Znowu pokrzyżował mu plany?
Wstał z krzesła i stanął naprzeciw licealisty, wbijając swoje spojrzenie w jego oczy, które aż krzyczały mordem.
Nauczyciel poczekał aż wszyscy pozostali opuszczą klasę, by przejść do upominania wychowanka.
 -Nie rób sobie niepotrzebnych problemów. Jeżeli wyjdzie, że opuszczasz zajęcia, nikt nie będzie cię bronił –powiedział spokojnie brunet i zlustrował twarz Balstada –Ani ja, ani dyrektor nie staniemy po twojej stronie –podjął. Jeszcze na chwilę zawiesił na chłopcu swój wzrok, by sekundę później wpakować notatki do torby i dźwignąć ów z biurka.
 -Postaraj się przynajmniej skończyć tutaj szkołę –dodał jeszcze, chcąc powoli udać się w kierunku drzwi, co też zrobił.
 Już chwycił klamkę, by otworzyć drzwi i pozwolić sobie zakończyć ten dzień, gdy przypomniał mu się pewien ważny fakt. A raczej dwa, niemal równie ważne.
 -Chcę się widzieć z twoimi rodzicami –odparł rzeczowo, by po chwili uśmiechnąć się miękko, mając nadzieję, że dał tym chłopakowi do zrozumienia iż nie ma na myśli nic związanego z jego dotychczasowym zachowaniem.
 -I przepraszam za dzisiaj. Przeze mnie mogłeś sobie coś zrobić… –mruknął na koniec i nawet nie spoglądając na Sveina, wystarczająco zawstydzony wspomnieniem sprzed kilku godzin, otworzył przed uczniem drzwi, by samemu po chwili opuścić salę lekcyjną.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 09, 2015 1:01 pm

Svein Balstad

Czuł się nieswojo. Napierający z jednej strony Rhys, dziwne, ukradkowe spojrzenia nauczyciela co chwilę i na domiar złego papierek rzucony w jego głowę, którego zawartość krzywo nabazgrana głosiła Porozmawiamy o tym później, Svein, ciekawe o czym tak ciągle lubi z tobą rozmawiać. Fuknął coś pod nosem, zgniatając kartkę w dłoni i z zadziwiającą precyzją wrzucając ją do kosza na śmieci, stojącego trzy ławki dalej. Natarczywe blondynki jeszcze zniesie, ale insynuacje w stronę nauczycieli to lekka przesada. Nie mówiąc już o tym, że ci nauczyciele to nie kobiety, a jeśli w tej szkole ktokolwiek dowie się o jego orientacji, to prawdopodobnie nie pojawi się w niej już nigdy. Boże, dlaczego nie mogą mnie kręcić waginy jak zdecydowaną większość męskiego społeczeństwa?
Historia orientacji Sveina jest naprawdę komiczna. Natomiast reakcja jego rodziców nie była już taka ciekawa.
Słysząc głos Kai'a w momencie, kiedy próbował ewakuować się za plecami Rhysa, zatrzymał się nieco niechętnie. Naprawdę nie miał ochoty słuchać kolejnych poleceń i rad dobrej cioci co robić w życiu, w szkole i najlepiej też w łóżku. Przecież doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że to jak postępuje wcale nie ułatwi mu niczego, ale w gruncie to jego życie i skoro już zabrnął tak daleko, po co robić cokolwiek w innym kierunku? Nie poprawi się nagle w jeden rok, nie zostanie najlepszym uczniem w szkole, nie odziedziczy majątku ojca ani firmy. Handlowanie dragami póki co wydaje się być najlepszą opcją.
- Nie potrzebuję... - zaczął po chwili, wbijając w mężczyznę zagadkowe spojrzenie. Głos miał jeszcze bardziej szorstki niż zazwyczaj, czego nawet zdawał się nie zauważać. - ...niczyjego wsparcia.
Wpatrywał się w Kai'a ze swoim pustym wyrazem twarzy, jakby doszukując się jakichkolwiek oznak sprzeciwu. Svein radził sobie sam przez tyle lat i... cóż, może niemal wylądował w poprawczaku, może pozwali go jakieś cztery razy, ale hej, przecież żyje, a to wystarczający dowód na to, że doskonale sobie daje radę.
I tak pewnie zmienię tę szkołę przed końcem roku, dodał w myślach. Co prawda starał się zostać tutaj jak najdłużej, jednak Balstad z natury był pesymistą, wmawiającym wszystkim, że to czysty realizm.
Przystanął koło drzwi wraz ze wzmianką o rodzinach. Zamrugał gwałtownie, unosząc brew. Co, że już? Czyżby pobił swój rekord? Nie, zaraz, Kai'owi nie chodziło o jego zachowanie. W takim razie po co?
- To nie będzie możliwe - odparł natychmiast, przypominając sobie słowa rodzicielki. Cokolwiek chciał z nimi omówić nauczyciel, Svein był całkowicie pewien, że nic z tego nie wyjdzie. Słyszała już wystarczająco dużo uwag na temat swojego syna. Kolejne zapewnienia spłyną po niej jak po kaczce.
Widok odchodzącego mężczyzny przypomniał mu o kartce, którą dostał w środku lekcji. Nie myśląc nawet pobiegł za nim i od razu chwycił go za rękaw, odwracając jednocześnie w swoją stronę.
- Poczekaj. Dlaczego--
Urwał i zamilkł. Dlaczego co, Svein? Dlaczego ciągle na mnie patrzysz? Co próbujesz osiągnąć będąc dla mnie miłym? O co chodzi z twoimi niestosownymi uwagami? Myślisz, że tego nie widzę?
Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo nie potrafi ubrać swoich myśli w słowa. Po raz pierwszy do dawna minimalnie się zmieszał. Odruchowo poluźnił uścisk na rękawie, przez co zaraz zirytował się na samego siebie. Jesteś beznadziejny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Wto Sie 11, 2015 8:50 pm

  -Będziesz go potrzebował, kiedy znowu będą cię wyrzucali ze szkoły –niemal warknął i spiorunował chłopaka wzrokiem. Po chwili zorientował się, że nie powinien był tego mówić w taki sposób. Przy Sveinie brakuje mu pewnych hamulców jednakże Kai nie wiedział dotąd, że potrafi to też działać w tą stronę.
  Zerknął w bok, chcąc rozładować gromadzące się w nim napięcie spowodowane nie tylko słowami lecz także obecnością chłopaka. Na chwilę twarz nastolatka zniknęła z jego pola widzenia i najwyraźniej nie pomogło to nic bowiem mimo powierzchownego spokoju nauczyciela, w środku wciąż był podekscytowany tym, jak blisko siebie stoją.

  Sądził, że się przesłyszał albo źle zrozumiał słowa dzieciaka. Jak to nie będzie możliwe? Przecież to… niemożliwe. To niemożliwe, żeby takiej możliwości brakło. Z tego co było wiadomo Fjellowi –oboje rodziców chłopaka żyło i w żadnym razie nie wykazywało oznak na to, by coś było na przeszkodzie możliwości spotkania się z nimi. Jeszcze dwa dni temu, Warren widział się z obojgiem. Może wyjechali? W każdym razie…
  -W porządku. Sam do nich zadzwonię i się przekonam –zapewnił Kai i niemal czule spojrzał na chłopca. Eh, znowu nie opamiętał się na czas.
  Zaraz po tym jak przeprosił, ewakuował się jak najszybciej na korytarz. Ruszył szybkim krokiem, by prędzej zostawić za sobą osiemnastolatka. Nie spodziewał się jednak, że ten sam Balstad, chwyci go za rękaw, chcąc go zatrzymać. Zrobił to z taką siłą, że Kai mimowolnie się odwrócił w jego stronę i rzucił nie rozumiejące spojrzenie w kierunku dłoni trzymającej go za rękę, a później także samego Sveina.
Jego wzrok momentalnie zmiękł, gdy usłyszał iż chłopiec ma mu coś do powiedzenia. Tym bardziej poczuł się inaczej, kiedy ten przerwał i w jednej chwili na jego twarzy pojawił się wyraz zmieszania. Co chciał mu powiedzieć?
Kai rozejrzał się wokół, a nie dostrzegając aż tak wielu gapiów, przybliżył się do ucznia na niezbyt wielką odległość i spróbował ponownie zajrzeć mu w oczy.
  Chciał się odezwać, ale zrezygnował z tego w porę albowiem jego usta zdążyły się tylko otworzyć, by w następnej sekundzie się zamknąć, nie wydając z siebie żadnego głosu. Kaiowi wydawało się, że cokolwiek teraz powie, może pogrzebać jego szanse na to, że Svein dokończy własną wypowiedź.
Brunet zdawał się nawet nie zauważyć jak uścisk dłoni Balstada nieznacznie ustępuje. Nie wyszarpnął ramienia ani nawet się nie poruszył w tamtym momencie. Znacznie bardziej bowiem absorbujące było wpatrywanie się z wyczekiwaniem w chłopca.
Na tą chwilę, Kai nie chciał zawracać sobie głowy błahostkami takimi jak to, co postanowił pare minut temu. Że ograniczy tak dziwne sytuacje do… zera. Cóż, zacznie od jutra..

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Wto Sie 11, 2015 9:42 pm

Svein Balstad

Zmarszczył brwi niemalże w dziecinnym oburzeniu, słysząc słowa mężczyzny i to, jak praktycznie pierwszy raz odezwał się do niego takim tonem. Naturalnie, że będzie go potrzebował, potrzebuje nawet teraz, ale przecież w życiu się do tego nie przyzna, a już na pewno nie będzie tego okazywać. Svein to idealny typ nastolatka, który uważa, że całe zło tego świata da się zignorować bądź zwyczajnie się z nim pogodzić. Stany depresyjne to dla niego bułka z masłem.
Nie odezwał się jednak, uważając, że sam ton Kaia wystarczająco dobitnie wskazywał na to, jak ów nauczyciel widzi jego sytuację szkolną, na co Balstad się kompletnie nie zdziwił. Sam był niemalże podobnego zdania. Kiedy znowu będą cię wyrzucali ze szkoły wypowiedziane tak naturalnie, jakby to była jedna z czynności, którą robi się na co dzień po śniadaniu. Przynajmniej dla Sveina. Powinien zacząć robić kreski na ścianie pokoju.
- Ojciec jest za granicą - wypalił od razu, unosząc mimowolnie jedną brew do góry. Nawet gdyby nie był, szkolnictwo jego syna obchodziło go do tego momentu, w którym znowu grożono mu wyrzuceniem. Wszelkie sprawy starał się zatuszować wpływami i własnym doświadczeniem, ale jak stwierdził, jeśli chłopak jeszcze raz zostanie wydalony, po prostu wyrzuci go z domu na bruk. - A matka nie ma czasu. Obydwoje są dosyć... zajęci - dodał po chwili wyuczoną formułkę, którą nauczyła go niegdyś jego dawna nauczycielka do zajęć indywidualnych. Pomoże ci w niektórych sprawach. I rzeczywiście, zazwyczaj większość nauczycieli zwyczajnie kontaktowała się z jego rodzicami na zasadzie szybkich, trzyminutowych rozmów przez telefon tylko po to, by omówić oceny Sveina. Reszta wychodziła na wierzch tylko wtedy, kiedy chłopak musiał zmieniać szkołę. Do tej pory obydwoje nasłuchali się o tym, jak bardzo nieodpowiedzialny jest ich syn. Nie żeby próbowali coś z tym zrobić, najwyraźniej uznali, że jest już dorosły i powinien sam sobie poradzić w życiu i z własnym beznadziejnym zachowaniem.
No i sobie radził.
I radzi dalej.
W klubach na ustawionych walkach. Ach te nastoletnie życie.
Kiedy tylko Kai się przybliżył, brunet odruchowo zaczął wodzić wzrokiem po każdym możliwym skrawku korytarza. Znalazł się w nieciekawej sytuacji. Nie mógł teraz odejść, bo wyszedłby na tchórza, a jeśli powiedziałby to, co ma na myśli, mógłby posądzić nauczyciela o coś, co przecież nawet nie musiało mieć miejsca. Może to po prostu Svein ma urojenia? Nie może wyskoczyć drugiego dnia szkoły do ledwo poznanego mężczyzny, że rozbiera go wzrokiem. Wstrzyma się z tym minimum do tygodnia.
Postanowił załatwić do subtelnie i delikatnie. Najpierw wystarczy dowiedzieć się jakoś przypadkowo o tym, co tak naprawdę ma na myśli Kai. Jest miłym, pomocnym i opiekuńczym nauczycielem czy naprawdę patrzy na niego pod innym kątem? Subtelnie. I delikatnie. Svein, dasz radę.
- Lubisz chłopców? - spytała subtelna i delikatna strona chłopaka, która jak zwykle idealnie odegrała swoją rolę. Dokładnie dwie i pół sekundy zajęło mu zorientowanie się, jak zabrzmiało jego pytanie i że tak naprawdę niedawno mężczyzna pytał się go o to samo.
W momencie, gdy mózg młodego Balstada przetrawił wszystkie czynniki, od razu puścił rękaw Kaia. Z początku chciał skopać samego siebie za tak prywatne pytanie, a potem skopać Fjella za egzystencję.
Boże, to zabrzmiało niemal jak propozycja.
"Dzień dobry panie profesorze, lubi pan chłopców? Och tak, właśnie pan się dowiedział, czemu tak często zmieniam szkołę."
Może jeśli szybko pobiegnie do wyjścia, facet nawet nie zorientuje się, że cokolwiek powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Wto Sie 11, 2015 10:48 pm

A więc był za granicą… Cóż, i z tym sobie Kai poradzi. Zależało mu na spotkaniu z obojgiem rodziców, a przecież mężczyzna planował powrót? Jeżeli jednak w przeciągu kilku dni ten nie wróci –Kai zadzwoni do „nie mającej czasu” matki Sveina. W obowiązku nauczyciela leżało wyjaśnianie takich spostrzeżeń i podejrzeń. Siniaki na ciele Balstada nie uroiły się w głowie Kaia, a początkowo założył, że nastolatek nie powie mu w czym rzecz, gdy zostanie o to zapytany. Może jednak powinien spróbować?
I w tej chwili miał w najgłębszym poważaniu to, że opiekunowie jego wychowanka są zajęci.
Mężczyzna zauważył, że nastolatek podobnie jak on sam postanowił otaksować wzrokiem otoczenie. Gdyby nieopodal znajdował się jakiś inny nauczyciel, Kai pewnie musiałby wymyślić coś na swoje usprawiedliwienie. Swoje i Sveina. Na szczęście, w zasięgu wzroku Kaia nie znalazł się żaden nauczyciel, a i niewielu uczniów, których kojarzył bardziej niż z widzenia. Słowem, idealna sytuacja, żeby nagiąć kilka zasad względem odnoszenia się do podopiecznych.
Fjell zastanawiał się, nad czym chłopak może właśnie myśleć. I dlaczego nie zadał pytania, które pierwotnie chciał? Czyżby brzmiało zbyt dosadnie?
Podejrzenie, że Svein chciał mu zadać pytanie odnośnie własnych uczuć, jedynie rozbudziło w nauczycielu jeszcze większą ciekawość i jeszcze bardziej –o ile to możliwe –zapragnął, by ten je zadał i jednocześnie dał Kaiowi możliwość ulżenia sobie we własnej dociekliwości. Wiele pytań ciążyło Fjellowi. I wiele z nich dotyczyło osobistych spostrzeżeń Balstada.
A kiedy w końcu jakieś słowa opuściły usta chłopaka, mężczyzna był nieomal parsknięcia śmiechem. Nie tego się spodziewał…
Mimo wszystko, było to niewątpliwie pytanie chociaż wciąż nie to samo, które miał na myśli chłopiec z początku. Pewnie to było też o wiele bardziej zabawniejsze.
Swoją drogą –ciekawe co zniechęciło Sveina do tego, by spytać się o to, co miał początkowo na myśli? Jednakże, za sprawą niezwykłej prostolinijności Balstada, na chwilę Kai zapomniał o zagadnieniu jakim było zastanawiania się nad powodem zachowania ucznia.
Miał nieodpartą chęć odpowiedzenia chłopakowi w ten sam sposób, co on kiedy to on zadał mu podobne pytanie. Nie otrzymał odpowiedzi, a jedynie rozdrażnione „co-cie-to-obchodzi” i skończyło się na tym, że to Kai przepraszał. Teraz, gdy to Svein zadał to pytanie, Kai pragnął odpowiedzieć mu we właściwy sposób.
Brunet pokiwał głową z uznaniem dla niezamierzonej dowcipności nastolatka i zasłonił usta uwolnioną dłonią, gdy nadeszła kolejna fala niekontrolowanego chichotu.
Kiedy się uspokoił, westchnął i poprawił torbę na ramieniu. Spojrzał na, z pewnością, zakłopotanego chłopca.
-Nie mam pojęcia co ci powinienem odpowiedzieć, wiesz? –mruknął Kai, który odwróciwszy głowę w bok, mógł patrzeć na Balstada jedynie kątem oka. Chwilę jeszcze trwał w ciszy. Naprawdę nie miał pojęcia czy być szczerym, czy zachować się jak na nauczyciela przystało.
Gdyby fakt, że Kai jest zadeklarowanym nie-heteroseksualistą wyszedł na jaw, mężczyzna mógłby mieć niemałe kłopoty z odzyskaniem reputacji i szacunku w oczach nietolerancyjnych uczniów oraz współpracowników. A fakt, że Kai rzeczywiście lubi chłopców, był niezaprzeczalny i prawdziwy. Najgorsze jednak było to, że Fjell bardzo chciał o tym fakcie zapewnić nie kogo innego, jak Sveina.
Wiedział jednak, że jego pragnienia są zuchwałe, a chłopiec i tak w jakiś sposób zawstydzony do tego stopnia, że wygląda jakby chciał uciec jak najdalej. Jeżeli Kai postanowi jeszcze dodatkowo podważyć niepodważalną zasadę, może tak wywołać pewne niewygodne insynuacje w kierunku osoby ucznia. Właściwie… to nie były nawet insynuacje.
Dlatego postanowił dokonać najbezpieczniejszego uniku. Odsunął się od Balstada.
-Do zobaczenia, Svein –powiedział wyraźnie zbyt uradowanym tonem i powoli ruszył w swoją stronę.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Sie 12, 2015 1:30 pm

Svein Balstad

Widząc niemalże rozbawienie na twarzy mężczyzny, Svein możliwie rozdrażnił się jeszcze bardziej. Skoro już zadał te nieszczęsne pytanie, niech chociaż usłyszy odpowiedź na nie, jeśli już wystarczająco się skompromitował. Zamiast jakiegokolwiek tak, nie bądź skąd wiedziałeś, znalazłeś moje koronkowe stringi? usłyszał zaledwie jakieś marne mruknięcie, z którego chłopak kompletnie nic się nie dowiedział. Zmarszczył brwi w geście własnego zażenowania i spuścił wzrok na pierwsze lepsze drzwi w pobliżu.
W końcu Kai zwyczajnie pożegnał się i odszedł w swoją stronę, a Svein musiał się bardzo mocno powstrzymać przed niepobicia niedalekiej ściany. Teraz już na pewno będzie miał problemy przed spojrzenia nauczycielowi prosto w oczy. Jasne, Svein, pytanie o orientację seksualną twoich własnych opiekunów szkolnych to genialny pomysł.
Niemal wystrzelając ze szkoły z torbą przez ramię, zaczął powoli uruchamiać swój mózg. Zrobiwszy swoją minę myśliciela, zastanowił się chwilę. Kai nie zaprzeczył. Co prawda też nie potwierdził, ale jakby to miało wyglądać, gdyby nauczyciel przyznał się do tego, że lubi też własną płeć jakiemuś pierwszemu lepszemu uczniowi, który słabo kontroluje własną agresję? Nie mam pojęcia, co ci odpowiedzieć, wiesz? Zaprzeczyłby, gdyby nie lubił. Zaprzeczyłby. Każdy zdrowy mężczyzna by to zrobił. Kai nie zaprzeczył, Boże, Kai nie spróbował go nawet odsunąć od tego pomysłu, zwyczajnie sprawę zignorował i sobie poszedł. Czyli lubi. Lubi chłopców.
Svein przystanął przy jakimś drzewku, jakby sam zaskoczony własnymi zdolnościami dedukcyjnymi. Okej. Wdech, wydech. Spokojnie. Co się robi, gdy dowiaduje się o tym, że twój nauczyciel angielskiego patrzy na ciebie dosyć dwuznacznie? I ciągle na ciebie zerka? I jest niezdrowo zainteresowany? Oj, Svein, przesadzasz. Kai z pewnością nie siedzi aż tak w jakimkolwiek zainteresowaniu tobą. Przyznajmy szczerze, każdy ma jakiś gust i to przecież nikogo wina, że młody Balstad może się komuś podobać. Co z tego, że facet jest jakieś dziesięć lat starszy? Ciekawe czy zdarzało mu się to już wcześniej.
Chłopak ruszył do swojego pustego domu z miną człowieka, który bardzo nie wie co zrobić z ludźmi, którzy są dla niego mili. Dzisiaj o dwudziestej trzeciej musiał wybrać się do klubu. Nadal zastanawiał się, po co robił to dla pieniędzy, skoro miał ich pod dostatkiem. Ale potem zdał sobie sprawę, że mogą mu się przydać po tym, jak znowu go wyrzucą ze szkoły.
- Zamknij się, wcale cie nie wyrzucą.
Tak, gadaj do siebie, na pewno ci to pomoże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Sie 12, 2015 6:38 pm

Już pare metrów dalej, poczuł jak jego policzki zajmują się gorącem, a on musi przyśpieszyć, by jak najszybciej uciec przed wzrokiem Balstada. Wpadł do pokoju nauczycielskiego, porwał płaszcz i nawet nie odpowiadając na do widzenia jakiegoś innego współpracownika, ruszył czym prędzej w dół schodów. Po drodze założył niezdarnie płaszcz i już po chwili znalazł się na chodniku przed placówką edukacyjną. Wtedy dopiero odetchnął z ulgą. Poczuł jak jego twarz owiewa zimne powietrze, któremu ustępują różowe wypieki.
Teraz należałoby się zastanowić nad dalszym planem działania. Czy powinien rzeczywiście na siłę spróbować odsunąć od siebie Sveina? Przy odpowiednio silnym samozaparciu, może się udać nawet tego dokonać. Tylko czy tego właśnie pragnie Kai? Nie chciał problemów –oczywiste. Nie miał też ochoty starać się o coś tak nieosiągalnego jak uczucia Balstada… To byłoby po prostu bezcelowe. Fjell doskonale wiedział jaki stosunek ma do niego chłopiec i do jakich pytań doprowadziło zachowanie nauczyciela. Westchnął cicho i wysiadłszy z autobusu, natychmiastowo odpalił papierosa. Jeszcze dzisiaj powinien był wyjaśnić ze Sveinem lub jego matką kwestie tych dziwnych siniaków. Jutro. Jutro go o nie zapyta. To się przecież nie liczy jako nadprogramowe kontakty? Kai wciąż jest jego wychowawcą i do diabła –jak może poddawać zwątpieniu słuszność rozmowy z Balstadem?!

Do domu dotarł jakiś czas później, gdy zrobił niewielkie zakupy w pobliskim sklepie. Wybierając karmę dla kotków, myślał o Sveinie. Nawet gdy w ręku trzymał jajka –nieustannie jego refleksje krążyły wokół tego samego chłopca. Od tego wszystkiego, głowa pękała mu z bólu. Dziwne, nigdy nie był migrenowcem co oznaczało tyle, że pewnie po tym dzisiejszym upadku musiało coś mu się w głowie poprzestawiać. Bez dłuższego namysłu, dorzucił do koszyka dwie paczki przeciwbóli.

Dzisiejszy ranek był dla niego pasmem porażek. Nie pamiętał, żeby trafił mu się kiedykolwiek dzień równie pechowy co dzisiejszy. Z początku, sądził, że skończy się na tym iż obudził się o wiele za późno. Okazało się, że los zgotuje mu także pare dodatkowych potknięć. A gdy czekał na opóźniony autobus, jakiś przyjemny kierowca… wjechał wprost w kałuże znajdującą się akurat na wysokości przystanku Kaia.
Do szkoły dotarł całkowicie przemoczony, piętnaście minut po dzwonku wbiegł do klasy gdzie trwała już lekcja francuskiego. Oczywiście bez niego.
Warren westchnął widząc jak zmęczony Kai wiąże długie włosy w niedbały kucyk i dziękuje za opiekę nad uczniami, by po chwili też przeprosić za spóźnienie –samego przełożonego jak i dzieci, których wzrok utkwiony był w wyczerpanej postaci nauczyciela.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Sie 12, 2015 7:52 pm

Svein Balstad

Jego matka była w domu tylko rano, żeby zostawić mu jakieś pieniądze na śniadanie. Nie żeby ich specjalnie potrzebował, wczorajszo-dzisiejsza walka poszła mu całkiem gładko, pomijając rozciętą wargę i dodatkowe parę siniaków na nogach. Dzisiaj jednak nie było w-f, więc mógł je spokojnie przykryć pod dżinsami.
Nadal obwiniał się za ranę na twarzy. Zamyślił się, nie zauważył, dostał za swoje. Chociaż całkiem go to pobudziło, automatycznie włączył się w nim stary agresor, przez co wygrał starcie w przeciągu najbliższych czterech sekund. Może przykryje to jakimś plastrem? Tak, plaster na wardze, inteligentnie Svein.
Do szkoły postanowił dostać się przez boisko, bo było mu bliżej. Oczywiście nie byłby sobą, gdyby po niewyspanej nocy nie zwalił się z murku prosto na poraniony bok. Wydawszy z siebie stłumiony jęk, postanowił leżeć na trawie jeszcze dziesięć minut. Miał być w klasie na czas, tak sobie postanowił, a co, musi się zacząć w końcu starać. Mimo to przecież nikt go nie gonił, pierwszy miał francuski z nikim innym jak z Kai'em, a to już dwa powody, żeby gustownie się spóźnić bądź nawet w ogóle nie pójść.
Dopiero po dobrym kwadransie dźwignął się na nogi. Taras był możliwie zawsze otwarty, co przyjął z ulgą, bo z pewnością nie chciałoby mu się zawracać przez mur i obchodzić szkoły dookoła. Poprawił torbę na ramię w momencie, kiedy zauważył na horyzoncie biegnącego Kaia. Mimowolnie uniósł brew, przypatrując się ewidentnie spóźnionemu mężczyźnie. Do tego był... mokry? Czy padało, gdy Svein nie zauważył? Powstrzymał się przed kpiącym prychnięciem, wchodząc za nauczycielem do klasy. Drugi spóźnialski przybrał za cel przeproszenie każdej najmniejszej biedronki w sali za swój brak subordynacji, chłopak zaś postanowił wykorzystać lekkie zamieszanie, by przemknąć do swojej ławki z cichym 'eń dobry. Nawet nie wiedział, jak dobrze schować swoją wargę, więc postanowił wymyślić sobie kota. Kot drapiący. Idealnie. I to z jaką dokładnością drapie! Prosto po twarzy. Niedobry kot.
Westchnął cicho, podpierając głowę o rękę. Zdecydowanie będzie musiał bardziej uważać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 13, 2015 3:19 am

 Zaraz po tym jak wszedł do klasy, przemknął za jego plecami Svein, którego niezbyt wyjściowy stan rzucił się Kaiowi w oczy. Chłopak wyglądał jakby nie spał całą noc w dodatku poruszał się tak, jakby skaleczenie na jego wardze nie było jedynym co mu dolegało. Fjell zmarszczył brwi i odczekał chwilę, dając sobie czas na uspokojenie oddechu. W następnej sekundzie, uśmiechnął się do uczniów.
 -Dzień dobry, młodzieży –przywitał się, płynnie posługując się przy tym francuskim, którego brzmienie zdawało się być jeszcze czystsze bowiem subtelnie zmanierowany ton głosu Kaia sprawiał iż język francuski zyskiwał więcej charakteru niż w ustach zwykłego anglika.
 –Mam nadzieje, że pozostali spóźnieni dotarli już na swoje miejsca –tutaj uśmiechnął się jeszcze szerzej i spojrzał w kierunku, w którym wcześniej ruszył Svein, myśląc iż umknie czujnemu Kaiowi.
 Od słowa do słowa, przeszedł do prowadzenia lekcji. Cenił sobie obcowanie z językiem, którym posługiwał się jego ojciec. Ojciec, który z dnia na dzień opuścił jego matkę i wyjechał za pracą gdzieś, gdzie nawet Kai nie wiedział, że można tam szukać pracy. Krótko mówiąc –Fjell jedynie ze względu na własne korzenie, od dziecka sumiennie uczył się francuskiego. W wieku niemal lat trzydziestu –potrafił się nim posługiwać równie płynnie, co językiem kraju, w którym mieszkał.
 Nakazał uczniom w ciszy rozwiązywać zadania z książki, podczas gdy on sam usiadł z pewnym zmęczeniem przy biurku, by wrzucić do ust dwie tabletki przeciwbólowe i popić je szybko kilkoma łykami wody. Okropne bóle głowy dokuczały mu już drugi dzień, skutecznie uprzykrzając mu przy tym życie jeszcze bardziej. Zwłaszcza tego dnia, gdy był niemal pewien, że chyba gorszego pecha nie będzie miał. Nie powiedział tego jednak na głos, obawiając się, że może tym samym zostać to odebrane jako rękawica rzucona na polu walki. Wolał nie kusić losu, którego złośliwość mogłaby dzisiaj doprowadzić Kaia jedynie do szpitala.
 Westchnął cicho z umęczeniem i potarł skroń, mając nikłe nadzieje, że ulży to jego cierpieniu. Kiedy podniósł wzrok, ten napotkał na swej drodze pochyloną sylwetkę Sveina. Ledwo powstrzymał cisnący się na usta uśmiech. To aż zabawne, jak łatwo Kaiowi poprawić humor. Jedno spojrzenie w kierunku ucznia-zagadki zdawało się działać skuteczniej niż tabletki. Niestety równie krótko…
Do dzwonka pozostało niewiele czasu w związku z czym Fjell wstał z miejsca w akompaniamencie głuchego stęknięcia i ruszył w kierunku ławek, by pozbierać z nich arkusze z zadaniami.
Zatrzymał się przy Balstadzie i nachylił się nad chłopcem.
 -Zostań po lekcji. Chciałbym cię o coś zapytać –mruknął rzeczowo nauczyciel i podjął wędrówkę. Rozbrzmiał dzwonek, a uczniowie opuścili klasę. Wszyscy z wyjątkiem jednego. Znowu.
Kai położył kartki na biurku i jeszcze chwilę kazał uczniowi czekać w niepewności, nim zwrócił na niego swoje jasne oczy –teraz jakby wyprane z życia za sprawą braku należytej ilości snu i dziwnego wyczerpania psychicznego. No i bólu głowy.
Fjell w jednej chwili zbliżył się do Sveina i ledwo dotykając skóry chłopca, ujął w palce podbródek licealisty.
 -Skąd to się wzięło? –spytał niemal szorstko i obrzucił dziwnym spojrzeniem zranienie na wardze nastolatka.
 -Powiedz mi też, gdzie się nabawiłeś tych siniaków i obiecuję nie dzwonić do twojej matki –dodał po chwili, już nieco cieplejszym tonem, nawet próbując się uśmiechnąć na jakiś szczery sposób. Nie udało mu się. Zamrugał kilkakrotnie, gdy kolejna fala bólu przeszyła jego głowę.

słowniczek: język francuski

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Sie 13, 2015 11:22 pm

Svein Balstad

Francuski Kaia był... perfekcyjny, co Svein musiał przyznać niemalże z odrazą. Nie lubił momentów, kiedy ktoś był od niego lepszy w aż tak widocznym stopniu. Mimo że nauka języków przychodziła mu stosunkowo łatwo, zawsze miał problem z mówieniem oraz akcentem. Francuski przypominał mu te wszystkie dziwne zaklęcia, które wypowiada się nad kotłem z dziećmi z sąsiedztwa. Dlatego też praktycznie nie zrozumiał drugiego zdania nauczyciela, ale biorąc pod uwagę znaczące spojrzenie w stronę Balstada, pewnie chodziło coś o spóźnianiu się. Cóż, on akurat nie powinien dzisiaj tego mówić. Cokolwiek powiedział.
Uniósł nieznacznie brwi w momencie, kiedy Kai zwyczajnie zadał klasie jakieś durne zadania, po czym sam klapnął zmęczony przed biurko. Svein nieznacznie pokręcił się na krześle w nadziei, że tarcie tyłkiem o szkolne drewno napełni go niespotykaną wiedzą. Kompletnie nie miał zielonego pojęcia co pisze, choć był pewien, że jedno zadanie miał dobrze. Resztę strzelał bądź wypisywał wszystkie słowa, jakie zna. Dlaczego nie mogli się uczyć włoskiego, cholera? Miałby pieprzoną szóstkę i wszyscy byliby zadowoleni. Ale nie, bo po co, lepiej uczyć się beznadziejnego francuskiego, który chociaż brzmi cudownie w ustach Kaia, to nadal nie jest włoskim, więc nie zasługuje na uwagę ze strony chłopaka.
W ostatnim zadaniu, w którym trzeba było się porządnie rozpisać, Svein bardzo poważnie podszedł do sprawy i narysował na całej przestrzeni mini-portret nauczyciela w nadziei, że może dostanie punkcik za starania. Nie musiał się specjalnie przyglądać mężczyźnie, zapamiętał dosyć dobrze jego egzotyczne rysy twarzy. Tak bardzo skupił się na dokładnym oddaniu oczu Kaia, że nawet nie spostrzegł, kiedy ten wziął mu kartkę sprzed nosa, mówiąc o jakimś pytaniu. Znowu? Znowu ma zostać po lekcji? Jeżeli to zacznie być jakąś rutyną, chłopcy z klasy naprawdę zaczną podejrzewać kwitnący romans, a wtedy ilość pobitych osób w szkole wzrośnie o jakąś jedną trzecią.
Zwlókł się z ławki już nieco ożywiony, nie zdając sobie sprawy z powodu zachowania nauczyciela. Zachowywał się całkiem normalnie, dopóki mężczyzna nie złapał go za podbródek. Automatycznie ugryzł się w język, przeklinając samego siebie w myślach. Mogłem jednak nie iść do szkoły, mogłem  nie iść...
Wpatrywał się chwilę w Kaia, nie wiedząc do końca, jak rozegrać całą sytuację. Jeżeli powie prawdę, będzie miał spore kłopoty. Jeżeli nie powie, zadzwoni do jego matki, a wtedy właściwie będzie miał taką samą ilość problemów. Jednak jeśli trzymałby się pierwszej wersji, mógłby ugadać z panem Fjellem, żeby nic nie mówił rodzicom. Mógłby, nie? To taki pomocny facet, na pewno mu pomoże i nie dopuści, żeby jego ojciec go przedwcześnie wyrzucił z domu.
- Trenuję boks - odpowiedział po chwili najbardziej naturalnym i przekonywującym głosem, na jaki tylko było go stać. Właściwie... powiedział prawdę. To taki jakby trening, a brzmi o wiele lepiej niż nielegalne walki za pieniądze na tyłach barów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Sie 14, 2015 12:36 am

Z jakiegoś powodu miał wrażenie, że chłopak nie ufa mu na tyle, żebym być z nim szczerym. Może też dlatego, nie miał pojęcia czy wierzyć wytłumaczeniu Sveina. Boks? Powinien to tak zostawić? Bez żadnych pytań przyjąć takie wytłumaczenie? Cóż, brak przekonania Kaia mógł być spowodowany lekką paranoją, ale przecież doskonale wiedział, że chłopak nie powiedziałby mu gdyby coś było na rzeczy. A może po prostu trenował boks…
Kai mógłby to łatwo sprawdzić. Zadzwonić do matki chłopaka, spytać czy rzeczywiście tym spowodowany jest stan Balstada, ale obiecał, że tego nie zrobi. I nie ma zamiaru łamać danego słowa. Nawet jeżeli zbyt pochopnie się zadeklarował.
Puścił chłopaka, zabierając swoje palce z jego podbródka i spoglądając niemal błagalnie na nastolatka. Bardzo chciał, żeby to boks był prawdziwą odpowiedzią.
-Czy możesz w jakiś sposób mi to udowodnić? –spytał i spuścił wzrok ze Sveina. Mimo, że miał ogromną ochotę uwierzyć w odpowiedź chłopaka, nie mógł zlekceważyć każdej możliwości. To przecież oczywiste, że Kai się najzwyczajniej w świecie martwił o ucznia. Ucznia, który cieszył się dziwną sławą, został wyrzucony już z każdej możliwej szkoły czego powodów właściwie Kai nie znał. Mógł się tylko domyślać, ale nigdy nie zagłębiał się w, i tak, ubogą dokumentację na ten temat. Mógłby zapytać Warrena… Albo Sveina. Tak, tylko ciekawe, od którego bardziej prawdopodobne było usłyszeć odpowiedź?
-Długo trenujesz? –wymruczał po chwili kolejne pytanie i spróbował skupić wzrok na oczach nastolatka. A było to nieco trudne. Był zmęczony i obolały. Poddał się więc i odsunął od Balstada na większa odległość, ściągnął okulary z nosa i potarł nasadę nosa. W nastepnym momencie wsunął szkła z powrotem i pochylił się nad papierami zalegającymi na biurku.
-I tak, lubię chłopców. Odpowiadając na twoje wczorajsze pytanie –dodał ani na chwilę nie zmieniając ani tonu głosu, ani też wyrazu twarzy.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Sie 14, 2015 1:00 am

Svein Balstad

Nie odpowiedział na pierwsze pytanie. Jak miał mu to niby udowodnić, jeśli był wolnym strzelcem? Pokazać swoje zużyte rękawice bokserskie? Przynieść jakąś statuetkę z konkursu? Pokazać zdjęcie z wujkiem i powiedzieć, że to jego trener? Svein ledwo powstrzymał się od westchnięcia. Jakby nie mógł mu po prostu zaufać.
- Jakieś trzy lata - odpowiedział po chwili, przypominając sobie swoje dawne czasy młodziaka, piętnastolatka, który zaczynał za agresywnie podchodzić do świata, który znalazł ujście w zarabianiu na tym. Na początku dostawał niesamowity wpierdol w każdym tego słowa znaczeniu. Nie mógł pogodzić się z większymi przeciwnikami bądź z faktem, że byli od niego silniejsi. Potem zaczął tworzyć swoją małą taktykę polegającą na zwinności, nie na sile. I tak już zostało. Mimo że urósł, ulepszył siebie, swoje ciało, to nadal lubił polegać na tych małych paru wskazówkach.
Widząc fatalny stan nauczyciela, Svein przełknął cicho ślinę. Nigdy nie był dobry w pocieszaniu, a teraz ewidentnie miał wrażenie, że wypadałoby coś zrobić. Sam fakt, że to, jak wyglądał dzisiaj Kai, mogło być spowodowane właśnie przez niego jeszcze bardziej pchał go do działania. A może ma po prostu problemy rodzinne? Akurat w momencie, kiedy zachowuje się podejrzanie w towarzystwie nowego ucznia, cóż za przypadek.
Podszedł więc bliżej, dużo bliżej, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że nigdy nie był dobry w słowach. Właśnie podnosił ręce, gdy usłyszał kolejną wypowiedź mężczyzny i zamarł w połowie. A raczej zawiesił się na dobre parę sekund, zanim nie postanowił nie stać tak jak głupek i objąć w końcu nauczyciela tak, jak bozia przykazała. Nie był to jakiś niesamowicie czuły uścisk, Svein się na tym nie znał. Przytulił go na tyle, na ile męska granica mu pozwalała. Może mu to poprawi humor czy coś.
Domyśliłem się, chciał powiedzieć, jednak w porę ugryzł się w język. Żaden heteroseksualny mężczyzna nie patrzy na drugiego takim wzrokiem. A po drugie gej-radar chłopaka jest niezawodny w takich sprawach.
Patnął go po plecach z wyczuciem starszego dziadka.
Gdzie ta czułość skrywała się przez tyle lat?
W momencie, kiedy miał już Kaia w swoich ramionach, odchrząknął cicho, jakby chcąc odwrócić uwagę mężczyzny od dosyć śmiałego aktu Balstada.
- Biorę udział w nielegalnych walkach. Za pieniądze.
I znowu subtelna i delikatna strona Sveina się uaktywnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Sie 14, 2015 2:17 am

Trzy lata? No to się Kai zdziwił. Nie spodziewał się aż tak długiego stażu chłopaka w tak budującym masę sporcie. Svein nie wyglądał na kogoś nadzwyczaj barczystego czy przesadnie rozbudowanego. Może to wina sylwetki? Genów? A może się Kai nie przyjrzał odpowiednio dobrze? Dlatego w tej chwili postanowił zlustrować sylwetkę chłopaka od góry do dołu, wyłapując przy tym możliwie jak najwięcej szczegółów wskazujących na udział w zajęciach tak budujących masę. Właściwie nic nowego nie wyłapał. Dalej sylwetka Sveina wydawała mu się atrakcyjnie szczupła i… atrakcyjna.
Kai, jak zresztą można się spodziewać po kimś takim, nie był zwolennikiem jakiegoś ogromnego wysiłku fizycznego. Od czasów liceum nie jest zbyt aktywnym obywatelem. Od czasów liceum w ogóle dużo rzeczy się zmieniło. Nie tylko podejście Fjella do ruchu, ale też wiele bardziej znaczących rzeczy. Wraz z zakończeniem szkoły średniej, rozpoczął się etap życia i edukacji zwany „studia”. Nie było więc zbyt wiele czasu na uczęszczanie na zajęcia kung fu, które były jedyną odmianą wysiłku jaką zawczasu akceptował Kai. Niestety, od momentu gdy zaczęły się te nieszczęsne studia –Fjell wiedział, że na kung fu nie ma miejsca w jego napiętym planie. Zwłaszcza, że zbiegło się to z wyprowadzką Kaia do własnego lokum. Musiał więc zacząć pracę, by móc płacić rachunki we własnym mieszkaniu, kupować jedzenie za własne pieniądze i liczyć się z tym, że własne nie znaczy zniknięcie wszystkich problemów wieku nastoletniego. Później został nauczycielem. Nie od razu bowiem każdy zaczynał jako pracownik na pół etatu. Kai jednak w tej chwili mógł się nazwać pełnoprawnym nauczycielem. Co więcej –był wychowawcą. Pierwszy raz, ale wciąż wychowawcą. No i świetnie sobie radził dopóki jego profesjonalizmu nie zaburzył nie kto inny, jak Svein.

Gdy tylko się oddalił, Balstad nie zawahał się przybliżyć. Czyżby robił na złość Kaiowi? Nie, on chciał… Chwilę patrzył na twarz Sveina, doszukując się odpowiedzi na pytanie, czego chciał. Parę sekund nim został niezgrabnie objęty przez ramiona ucznia. Chcąc nie chcąc, w pierwszym szoku, Kai mimowolnie sam się przysunął do chłopaka. Gdy minęło zaskoczenie, dopiero wtedy dotarło do mężczyzny, co właściwie się dzieje.
-Svein… –szepnął, nie mogąc się zdobyć na jakiś głośniejszy odzew. Nawet nie dane mu było dokończyć myśli bowiem Svein postanowił klepnąć go w plecy. Istnie czuły gest wywołał we Fjellu słaby uśmiech. Nie wierzył, żeby istniał na świecie człowiek, które równie kiepsko okazuje innym sympatię.
Klika długich sekund minęło nim Kai zorientował się, dlaczego właściwie Svein go objął. Najwyraźniej w chłopaku odezwał się jakiś dziwny impuls, który nakazał mu działać czy też zapobiec dalszemu pogorszeniu samopoczucia Kaia. Innymi słowy –osiemnastolatek postanowił go pocieszyć. Gdy już nauczyciel odpowiednio zinterpretował gest chłopca, czas nastał by zastanowić się nad tym, co robić w takich chwilach. Żarty, żartami, ale to właśnie Fjell powinien jakoś zareagować. A dochodząc powoli do prawidłowych konkluzji –uznał, że wyjścia ma dwa. Albo natychmiast przerwać ten uroczy w swej ułomności akt czułości, kreśląc tym samym granice między ich stosunkami i odcinając się od pogłębianych pragnień lub pozwolić chwili trwać i… toczyć się własnym torem. Istnieje możliwość też, że Kai za dużo po prostu myśli. A wraz z następnymi słowami Sveina, przestał absolutnie się zastanawiać. A więc to była prawda? To był powód?
I jak na złość światu, Fjell postanowił uwierzyć właśnie tej wersji, a nie prawdopodobniejszej, o boksie.
-Trzy lata? –wymruczał niewyraźnie i nie oczekując nawet odpowiedzi, oparł czoło o ramię nastolatka i bardzo niepewnie uniósł ramiona, by równie niezgrabnie oddać uścisk. Minęło kilka kolejnych sekund, a może i nawet kilkanaście nim Kai postanowił unieść głowę i skierować swój wzrok wprost na oczy Sveina. Mężczyzna uśmiechnął się lekko.
-Nie czuję się ani trochę uspokojony, ale skoro to twój wybór… –powiedział, nieprzerwanie utrzymując na swoich ustach ten sam, słaby uśmiech. Powoli wysunął się z ramion Balstada i spojrzawszy na zegarek, stwierdził, że niewiele czasu pozostało do dzwonka. Westchnął cicho po czym znów wrócił spojrzeniem do postaci nastolatka.
-Dziękuję. Musiałem wyglądać okropnie skoro zmusiłem cię do tak drastycznych kroków –zauważył i z lekkim zawstydzeniem, ulokował dłoń na karku, by w następnej sekundzie ją stamtąd zabrać.
-Biegnij na lekcję.
Tylko tyle udało mu się powiedzieć nim do ich uszu dotarł dźwięk dzwonka.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Sie 14, 2015 12:21 pm

Svein Balstad

Widział zaskoczenie na twarzy nauczyciela, gdy Svein postanowił przybliżyć się do niego o wiele bardziej, niż potrzebował. Mimo to chłopak odetchnął cicho. Nie odepchnął go, nie odsunął, nie zbeształ za swoje zachowanie. Dopiero w tamtej chwili zorientował się, że za taki ruch naprawdę mogło mu się dostać, jednak widząc reakcję Kai'a najwyraźniej nie miał nic przeciwko. Co jeszcze tylko bardziej utwierdziło go w przekonaniu, że mężczyzna go lubi. I to było najbardziej absurdalne ze wszystkiego. Nie miał kompletnie za co, a nadal był dla niego miły, chociaż już pierwszego dnia wyskoczył do niego z oskarżeniami, zaś potem zdążył parę razy ukazać swoje jakże miłe i przyjemne oblicze.
Zerknąwszy na twarz nauczyciela, zobaczył lekki uśmiech, który automatycznie mile połechtał sumienie Sveina. Więc jest dobrze! Boże, do czego to doszło, żeby Balstad przejmował się kimś innym, do tego kimś niemalże nieznanym. Słowa ojca chyba naprawdę utkwiły mu w pamięci.
Po jakimś czasie Kai nawet oddał uścisk, przez co chłopak mógł się minimalnie rozluźnić. Nie potrafił sobie przypomnieć momentu, kiedy ostatni raz kogoś obejmował. Prawdopodobnie w szóstej klasie podstawówki, gdy ostatni raz rozpłakał się, do tego w ramionach swojej opiekunki. Potem nie beczał już w ogóle, chyba że wzruszał się przy filmach czy swoich romansidłach. Najbardziej nienawidził książek, gdzie główny bohater umiera. Przecież po to czyta fikcję, żeby był happy end, tak? Nie dobijajcie go jeszcze bardziej.
Spojrzał na nauczyciela, gdy wysunął się z jego ramion. W pierwszej chwili był nawet niezadowolony, naprawdę dawno nie był w kontakcie z kimkolwiek. Dopiero po chwili zorientował się, że ma lekcje i choćby chciał, nie mógłby tu stać i przytulać się z własnym wychowawcą.
- Rzeczywiście, na pewno nie wyglądasz najlepiej - odpowiedział od razu, wzruszając ramionami. Niech się lepiej doprowadzi do porządku, bo niezręcznych, niezgrabnych przytulasów Sveina może być więcej. A on naprawdę dziwnie się czuje, kiedy pociesza nowo poznanego mężczyznę w tak nieumiejętny sposób.
- Do widzenia.
Westchnąwszy cicho, przerzucił torbę przez ramię i ruszył na kolejną lekcję. Jeśli dobrze pamiętał, miał teraz matematykę. Było coś zadane?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 16, 2015 12:00 am

Urocze niezadowolenie odbiło się tylko cieniem na twarzy Sveina, ale dla Kaia było to warte każdego bólu. No dobrze, nie każdego, ale wielu odmian
Też nie był zadowolony z powodu tego, że nie może jako nauczyciel okazywać  tego, co właśnie czuł. Grzecznie podziękował i tylko tyle mógł zrobić by ujawnić swój stosunek do tego co się właśnie wydarzyło. Zresztą, co poza podziękowaniami mógłby jeszcze Kai wydukać? No tak, przyznanie się do bycia zwyrodniałym penisolubem…
Uśmiechnął się z zakłopotaniem, kiedy jego uszu dotarło potwierdzenie jego stanu w postaci słownego poświadczenia tego co powiedział chwilę temu. Powinien jak najszybciej dojść do siebie. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić bowiem Kai nie miał pojęcia czy chwila wolnego mogłaby go w jakiś sposób uleczyć. Może i by mogła, gdyby wolne, na które mógł sobie pozwolić trwało więcej niż jeden dzień, a tymczasem… Fjell był nauczycielem więc obowiązki nie pozwalały mu na dłuższą absencję chyba, że dostałby zwolnienie od lekarza. Więc musi pójść do lekarza… Ah, Kai szczerze nienawidził lekarzy. Kryła się za tym dość nieciekawa opowieść z czasów młodości Fjella, w której zawarte wydarzenia skutecznie zniechęciły go do ludzi w białych fartuchach.
Może wystarczy, że poprosi Warrena o przynajmniej dwa dni? Przyjaciel powinien zrozumieć. Tak, z pewnością zrozumie i Kai nie będzie musiał pojawiać się u żadnego lekarza. Wyraźnie uspokojony przynajmniej tym aspektem, pogonił Sveina i przywitał kolejną klasę, która pojawiła się chwilę po tym jak zadzwonił dzwonek.
Reszta dnia w szkole minęła mu względnie spokojnie. Co więcej, zdobył prawo do wolnego. Dostał całe trzy dni na wykurowanie się, a nauczycielowi, który miał go zastąpić przekazał wytyczne odnośnie tematów do zrealizowania i prośbę o to, by ten za niego przeprosił klasę.
Do domu powlekł się z całym plikiem stron zadań do sprawdzenia. Planował zrobić to jeszcze zanim na dobre zalegnie w łóżku.
Przekroczył próg mieszkania, a przywitany przez swoje oba koty, jedynie zdążył z siebie zrzucić płaszcz, by w następnej chwili zasiąść przy biurku. Było to miejsce pracy nauczyciela. Naturalnie, zawalone było mnóstwem książek, zeszytów i całych stosów dokumentów. Westchnął i rozsunąwszy bałagan na boki, położył zadania z francuskiego przed sobą. Jeszcze tego samego wieczoru –miał zamiar wystawić na nich oceny
Postanowił najpierw przygotować się do tego odpowiednio, więc po kilku minutach, oprócz bałaganu papierkowego, na biurku znalazła się zachęcająco pachnąca kawa. Biorąc pierwszy łyk, sięgnął po jeden z arkuszy.
Wiele egzemplarzy później, natrafił na ten podpisany nazwiskiem Sveina. Skrzywił się nieznacznie, rejestrując fakt iż chłopak gramatycznie nie daje sobie absolutnie rady. Jakby tego mało, gdy przekręcił na drugą stronę, jego oczom ukazał się całkiem uroczy rysunek w miejscu zadania otwartego. Kai odchylił się na fotelu, a ciszę otaczającą go zewsząd, przeszyło jego krótkie parsknięcie śmiechem. Doszedł bowiem do wniosku, że dzieciak całkiem nieźle to sobie wykombinował.
Chwilę jeszcze siedział nad kartką, wpatrując się w swoją podobiznę i powoli dochodząc do wniosku, że Svein to całkowicie niesamowity chłopak. I jakkolwiek Kai by się nie zapierał rękami i nogami… musiał przyznać, że jest na dobrej drodze, by całkowicie pozwolić sobie dla niego pogrążyć własny profesjonalizm.
Westchnął cicho, jakby nieco bezsilnie, gdy postawił chłopcu stopień.

T Y D Z I E Ń  P Ó Ź N I E J

-Fjell! –zawołał ktoś z końca korytarza, na co Kai odwrócił się na pięcie i jedynie przyśpieszył kroku.
-Gdzie spieprzasz? Dobrze wiesz, że się nie wymigasz od tej rozmowy! –ponownie wykrzyczał mężczyzna, niezgrabnie truchtając za młodszym nauczycielem. Już Kai dobrze wiedział, o czym mieli do pogadania. I absolutnie nie miał ochoty poruszać tego tematu. Był jaki był i żadne narzekania kilku rodziców nie zniechęcą go do swojego jakże dydaktycznego podejścia do uczniów.
Jednak, pozwolił się dogonić na schodach i nawet przystanął, odwracając się przodem do wicedyrektora szkoły. Kompletnie nie lubił tego faceta. Był starym, wiecznie rozwścieczonym cholerykiem, którego staromodne podejście do nauczania, tylko jeszcze bardziej Fjella denerwowało. Spojrzał więc na niego z właściwym politowaniem, oczekując nadchodzącej tyrady, której doczekał się w przeciągu następnych setnych sekundy. Wysłuchał grzecznie i bez słowa oddalił się w kierunku pokoju nauczycielskiego. Miał o wiele więcej ważniejszych spraw teraz na głowie niż pretensje tego starego wariata. Więc jak zwykle –nie zrobił sobie z nich nic.
Wkroczył do pomieszczenia i obrzucił spojrzeniem trzy rzędy łączonych stołów oraz kilka ekspresów kawy. Z głośnym stęknięciem, odłożył torbę na blat i podszedł do jednego z takich ekspresów. Dopiero co wrócił z urlopu, który sobie właściwie przedłużył, a już musiał się użerać z mnóstwem obowiązków. Nadrabiania przeglądania klasówek, dopełnianiem formalności związanych z nadchodzącą wycieczką klasową oraz… Sveinem. To było oczywiście najbardziej wyczerpujące ze wszystkiego. Ilekroć Kai widział chłopaka na korytarzu, lekcji… nie potrafił później przez dłuższy czas myśleć o czymkolwiek innym. Wszystko trafiał szlag, a Fjell w dodatku musiał w najbliższym czasie ujawnić przed chłopakiem fakt, że ten jest w obowiązku poprawić ostatnio napisany test z francuskiego. Osobiście.
Zdążył dopić kawę i niechętnie wychylił swoją głowę z pokoju nauczycielskiego.

-Svein –nadmienił swą obecność mężczyzna, stając za chłopakiem. Kiedy ten zwrócił na niego swoje oczy, Kai momentalnie musiał własne przerzucić na coś bezpieczniejszego do oglądania niż oblicze nastolatka. A to było skrajnie… nieprofesjonalne zagranie.
-Powinieneś poprawić ocenę z testu i tę, którą dostałeś za arkusz z zadaniami –powiedział beznamiętnie Fjell i postanowił zaryzykować, podnosząc swoje spojrzenie na oczy Balstada.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 16, 2015 1:00 am

Svein Balstad

Przez cały kolejny tydzień Svein wymiotował własnym wizerunkiem do każdego, kto pojawiał się w pobliżu. Jedynym, kto jakkolwiek trzymał jego prawdziwą naturę na wierzchu, był Kai. Który, śmiem wspomnieć, na drugi dzień zniknął. Na kolejny z resztą też. I tak przez pieprzony tydzień. Balstad nie przyznał się przed nikim, zwłaszcza przed sobą, że nagły brak tego dziwnego, wiecznie przymilnego nauczyciela okazał się dla niego niezwykle nudny. Chodzenie do szkoły okazało się jednak łatwiejsze o tyle, że doskonale wiedział, co będzie robił przez cały dzień. Siedział. Siedział i bazgrał w zeszycie.
W wolnym czasie udawał przykładnego ucznia, starał się rozbierać po drugiej stronie szatni, jeśli Rhys był w pobliżu, a przy okazji zarobił na kolejnej walce w sobotę. Po tym, jak przyznał się przed Kai'em, co robi w wolnym czasie, miał małe wrażenie, że ten facet dosłownie wpadnie na jedną z jego walk i wyciągnie go za ucho. Na szczęście tym razem mimo chwilowego zawieszenia potrafił obronić twarz i mógł na drugi dzień wrócić do szkoły całkiem poturbowany, ale nadal przystojny.
Dopiero w następną środę zobaczył Kai'a. W pierwszej chwili pozwolił sobie zawiesić na nim wzrok na dłużej, z czystej przyjemności oraz faktu, że mężczyzna nie wyglądał już jak chodząca personifikacja ludzkich problemów. A przynajmniej dopóki nie stanął twarzą w twarz z biednym, nic nie winnym Svein'em. Chłopak gdzieś pod żebrem czuł, że te krótkie odwrócenie wzroku wcale nie było przypadkowe. Niestety żebru nigdy nie ufał, więc zignorował powiadomienie, skupiając się na głosie wychowawcy.
Test. No tak. Ciekawe czy rysunek się podobał.
Najwyraźniej nie, skoro musi iść na poprawę.
- Zdajesz sobie sprawę, że poprawię je na taką samą ocenę bądź gorszą, w zależności od tego, jak potraktowałeś moje dzieło sztuki - wzruszył ramionami, pakując dłonie do kieszeni.
Chwilę wpatrywał się w Fjella z otwartymi ustami, po czym gustownie je zamknął. A może jednak?
- Dobrze... wyglądasz - dodał nieco ciszej, mimowolnie przechylając głowę w bok. To chyba się mówi po czyimś chorobowym. Tak. To możliwe. W końcu Svein zawsze był dobry w kontaktach międzyludzkich. A jak genialnie mu szło pocieszanie! Gdyby zaczął być tak dobry w rozmowach, jak w uciekaniu od Rhysa, świat byłby prostszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 16, 2015 2:02 am

Zdawał sobie sprawę z tego, że nie ma uzasadnienia dla swojego zachowania. Nawet przed samym sobą nie potrafił jednoznacznie stwierdzić, dlaczego akurat w momencie, gdy przychodzi mu się konfrontować ze Sveinem –zamienia się w ciepłą kluchę. Dosłownie nie wiedział kim w tym momencie jest. Na zmianę ściskało go w żołądku i kłuło w płucach, a czasami nawet szumiało mu w uszach od tego zawrotnego tempa w jakim pulsowało jego tętno. Ten tydzień niewiele za sobą niósł postępu bowiem właśnie w momencie, gdy wrócił ze zwolnienia –na każdy jeden widok ucznia, miał ochotę zapaść się pod ziemię. Odwracał wtedy wzrok, chcąc przynajmniej ukryć tę żałosną mimikę. W rzeczywistości, jedynie czasami warga mu zadrżała, ale miał to okropne wrażenie, jakby Svein potrafił z niego wyczytać wszystko co działo się w jego środku. Poza tym, było normalnie. Czuł się dobrze, bóle ustąpiły. Nie całkowicie, ale nie były tak dokuczliwe jak kilka dni temu. Można nawet powiedzieć, że życie Kaia trwało w przyjemnej normie. Dopóki nie przyszło mu się mierzyć z oglądaniem Sveina –czuł się doskonale.

Uśmiechnął się nieznacznie, gdy nastolatek wspomniał o swoim rysunku, które śmiało sam nazwał „dziełem sztuki”. Faktycznie, było przyjemne dla oka i Kai nawet się cieszył, że mógł zachować sobie tę pracę, wpisując do dziennika jedynie ocenę.
-Nie mogłem odmówić sobie wstawienia dodatkowego punktu, ale to wciąż ledwo dwója, Svein –powiedział, dzielnie patrząc się wprost na licealistę z tym samym, lekkim uśmiechem widniejącym na ustach.
-Wiem, że sobie nie radzisz, dlatego proponuję… żebyśmy się spotkali dzisiaj po lekcjach –odparł, bez jakiegoś przekonania i jakby ciszej jednak wciąż nie odrywając wzroku od twarzy chłopca. Miał tylko nadzieję, że aż tak bardzo nie widać po nim tego wahania.
Starał się zachować powagę, obojętny wyraz twarzy –wykrzywiony czasem grymasem słabego uśmiechu kącikiem ust –tego samego bystrego i rzeczowego spojrzenia, ale kiedy usłyszał  coś w rodzaju komplementu z ust Sveina –w jednej chwili zaczął się obawiać, że cała jego starannie nakreślona taktyka zaczyna ujawniać swoje niedociągnięcia pod wpływem działania chwili.
-Kilka dni wolnego dobrze mi zrobiło –mruknął niemal szorstko. Niedobrze, wszystko zaczęło mu się wymykać spod kontroli. Chłopak zaraz sobie pomyśli, że to jego wina iż został tak chłodno potraktowany przez Kaia. A przecież to nie była prawda.
-Będę na ciebie czekał w pokoju nauczycielskim. Po lekcjach –oznajmił i czym prędzej pożegnał Balstada, umykając w tłum uczniów.
Nie tak to wszystko miało wyglądać. Nie do tego sposobu ucieczki chciał doprowadzić Kai. W ogóle nie planował uciekać, ale skoro już musiał –nie powinien był tego robić kosztem dobrych relacji ze Sveinem. Stop. Stopniowo polepszających się relacji ze Sveinem.
Fjell nawet jeżeli chciał odsunąć swoje uczucia względem ucznia inaczej niż to robił –nie potrafił. Zresztą, czego się spodziewał? Że nagle uda mu się unikać wychowanka? Że znajdzie sposób na to, by nie wchodzić z nim w żadne kontakty? Za wszystko co się działo z Kaiem, odpowiedzialny był tylko i wyłącznie on sam.
Pospiesznie wpadł do klasy, a chwilę później –rozpoczął lekcję muzyki z pierwszorocznymi uczniami szkoły.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 16, 2015 2:34 am

Svein Balstad

Procesy myślowe Svein'a zawsze zawieszały się, gdy w grę wchodziły uczucia innych. Choć czasami wydawało mu się, że potrafił minimalnie odczytać niektórych ludzi, większość nadal pozostawała dla niego zagadką. Zwłaszcza ten jeden, specyficzny nauczyciel, którego zachowanie w przeciągu tak krótkiego okresu czasu zaczęło się dziwnie zmieniać. I zazwyczaj tylko w towarzystwie Svein'a. Chłopak może był upośledzony towarzysko, ale byłby kompletnym idiotą, gdyby tego nie zauważył i gdyby nie zaczął się nad tym zastanawiać. Jeden dzień jest do wytłumaczenia. Ale nie ciągłe udawanie, że wszystko jest w porządku.
Rozwiązań jest kilka. Albo Kai niesamowicie go nie lubi i sama wizja spędzenia czasu wolnego z młodym Balstadem przyprawiała go o bóle głowy, albo lubi go aż za bardzo, co... też doprowadza go do bólu głowy. Tego Svein nie potrafił rozgryźć, choć bardzo się starał. Czemu jeden człowiek, któremu stara się kompletnie nic nie zrobić, zachowuje się tak, jakby dorobił mu co najmniej cztery nowe historie do opowiedzenia na policji? Może to jakaś chwilowa fascynacja i Kai się o to obwinia? W końcu chcąc nie chcąc, nadal są na linii nauczyciel-uczeń. Cóż. Więc wystarczy poczekać.
Słysząc o dodatkowym punkcie, Svein mimowolnie wypiął dumnie pierś. Gdzieś w głębi swojego artystycznego, cholerycznego serduszka doskonale wiedział, że ktoś taki jak Fjell doceni jego sztukę i się nie przeliczył. Co prawda ocena nadal go nie satysfakcjonowała, ale biorąc pod uwagę, że to pieprzony francuski, to chłopak mimo wszystko nie liczył na nic więcej. Znał trochę słówek, gramatyki liznął tylko nieco pod względem podstawy.
Uniósł brew na wzmiankę o jakiś dodatkowych lekcjach. Następnie jego brew podskoczyła jeszcze wyżej, gdy Kai zareagował dosyć... szorstko na jego pseudo przemycony komplement. Cóż, najwyraźniej ich nie lubił. Trzeba zapamiętać.
Zanim się zorientował, mężczyzna już uciekł na lekcje, zostawiając zdezorientowanego Svein'a na lodzie. Chłopak musiał parę razy zamrugać, zanim nie doprowadził się do porządku i końcu odwrócił się na pięcie w kierunku własnej sali.

O wszystko obwiniał wychowawcę. Znowu zaczął rozmyślać na lekcjach, a przecież Kai dopiero wrócił do szkoły. Znowu przerywał bazgranie na chwilę refleksji na ten sam nędzny, wałkowany temat. Dlatego dostał szmatę na historii.
"- ...na pytanie odpowie Svein.
- Mmph?
- Raczej błędna odpowiedź. Słuchałeś w ogóle?
- Nie.
- ...Dlaczego?
- Najwyraźniej nie potrafisz mnie zaciekawić."

Co ciekawe nie dostał uwagi za zwracanie się do nauczyciela per ty, ale to zaledwie jedna dobra strona tego dnia.
Po lekcjach zjawił się pod pokojem nauczycielskim, marszcząc brwi jak na prawdziwego nieuka przystało. Nie wiedział, jak delikatnie zasygnalizować Kai'owi, że nic z tego nie będzie. Z lekcji indywidualnych. Nieważne jak bardzo się postara, on zwyczajnie nie lubi tego języka.
Wsadził głowę do środka, rozglądając się automatycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 16, 2015 6:12 pm

Pierwszy rok liceum to był najbardziej pocieszny widok dla nauczycieli szkoły średniej, na jaki mogli liczyć. Najstarsi uczniowie, już dawno weszli w dorosłość i stawali się na dobre odpowiedzialnymi ludźmi więc traktowanie ich tak samo jak dzieci z pierwszej klasy się nie godziło. Zwłaszcza Kaiowi, którego dzieliło jedynie dziesięć lat różnicy pomiędzy nim a własnymi wychowankami. Może i łatwiej było mu zrozumieć taką młodzież, ale wcale przez to nie było łatwiej mu zrozumieć Sveina. Tak, dla Kaia ostatnio dużo rzeczy sprowadzało się do Sveina.

W końcu dotarł do swoistego miejsca azylu. Opadł bezsilnie na krzesło w pokoju nauczycielskim i z lubością zauważył, że do jego zajęć z Balstadem pozostało jeszcze wiele czasu. W związku z tym, Kai miał zamiar jak najdłużej korzystać ze swojej „wolności”.
Zrobił sobie kawę, już drugą dzisiejszego dnia, po czym zasiadł z powrotem na obitym sztuczną skórą krześle. Wbił swoje spojrzenie w okno, rejestrując, że dziwnie szybko czas mija mu na prowadzeniu lekcji. Wychodzi z domu o godzinie pogańskiej i zanim się spostrzeże –mija mu cały dzień. Jakby zupełnie… ten czas nie istniał.

Dobiegał koniec szóstej, ostatniej lekcji Sveina. Kai nie był przygotowany na to, co miało się stać. Na całe kilkadziesiąt minut spędzonych jedynie w towarzystwie Balstada, na którego nawet jedno spojrzenie, Kaiowi zbierało się na rozpaczliwe wołanie o pomoc. Szacując, że niewiele ma czasu, szybko począł dopijać kawę, nerwowymi ruchami przechylając kubek. Zadzwonił dzwonek, na którego dźwięk Kai podskoczył. Paranoja.
Westchnął, gdy w pokoju zjawili się inni nauczyciele, a w tym facet o nazwisku Laine –nauczyciel historii w ostatnich klasach liceum. Zawsze wydawał się być Kaiowi bardzo głośnym typem, ale w gruncie rzeczy, całkiem zabawnym.
-Fjell, ten twój nowy uczeń zawsze jest taki nieprzyjemny? –spytał, a jego gromki głos rozbrzmiał na cały pokój. Kai uśmiechnął się, odwracając się nieznacznie na krześle i wbijając swoje spojrzenie w mężczyznę po czterdziestce.
-Dla mnie jest bardzo miły –odparł wesoło brunet –Nie prowokuj go, to będzie dla ciebie łagodniejszy –puścił mu oczko, na co Laine westchnął męczeńsko i oddalił się w kierunku ekspresów do kawy.
Kai sam cicho jęknął, czując niechybnie zbliżającą się porę spotkania. Wstał z krzesła, rozpuścił włosy z zamiarem uwiązania ich w pewniejszy kucyk, ale w momencie kiedy jego długie kosmyki opadły czarną kaskadą na  ramiona okryte białym materiałem koszuli –w drzwiach pokoju pojawił się Svein. Kai momentalnie posłał mu krótki, zdenerwowany uśmiech.
-Już do ciebie idę –zakomunikował i pospiesznie począł pętać włosy. Nie wyszło mu to najlepiej i wielu kosmyków nie udało mu się pojmać we władanie gumki, ale czas nie pozwalał mu na dłuższą zwłokę.
Szybko porwał swoją torbę z blatu i ruszył w kierunku ucznia. Opuścił pokój i przystanął przy chłopcu.
-Nie martw się. Wszystko ci wytłumaczę –zapewnił Sveina i ruszył korytarzem. Skręcając w lewy korytarz, chwycił nastolatka za nadgarstek i pociągnął za sobą, wpuszczając go po chwili do obszernej sali lekcyjnej.
-Usiądź, proszę –polecił mu i sam rzucił na jakąkolwiek ławkę swój torebkowy pakunek.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 16, 2015 9:38 pm

Svein Balstad

Widok spieszących się ludzi nigdy specjalnie nie fascynował Svein'a, biorąc po uwagę, że ironicznie zazwyczaj lubował się w powolności. Teraz jednak z lekkim rozbawieniem obserwował, jak Kai wiąże włosy. Zdawał sobie sprawę, że nie powinno mu się to aż tak podobać, ale szczerze mówiąc czuł ukłucie zazdrości gdzieś w tyle głowy. Zawsze chciał zapuścić włosy tak dla własnego kaprysu, jednak zmuszony do ciągłego podcinania końcówek i skracania tych szybciej rosnących kosmyków musiał zrezygnować z dłuższej fryzury. Ta z resztą nie była aż taka zła. Sama się układała pt. Dopiero wstałem, daj mi spokój, a w razie potrzeby można było spiąć grzywkę spinką bądź gumką.
Posłusznie szedł za mężczyzną, dlatego zdziwił się, kiedy ten złapał go za nadgarstek i pociągnął do jakiejś sali. Mimowolnie uniósł brew. Nie sądził, by ten gest był jakoś specjalnie potrzebny, ale jeżeli jego wychowawca tak uważał... cóż.
Słysząc krótkie polecenie po francusku, rozejrzał się niezręcznie po sali. Szybko, Svein, dedukuj. Chodziło mu o przygotowanie książek? Złączenie ławek? Pomoc w dokumentach? Zaraz, idioto, co się robi zaraz po wejściu do sali? Siada się. Brawo, geniusz.
Usiadł automatycznie, gdy tylko udało mu się rozszyfrować wiązankę Kai'a. Może resztę też będzie minimalnie zgadywał, a kiedy mężczyzna uzna, że dobrze mu idzie, to już da mu spokój i będzie mógł iść do domu? Chociaż nie, to zły pomysł, na teście wszystko wyjdzie na jaw. Niemalże westchnął cicho, odkładając torbę na miejsce obok własnego krzesła. Wyciągnął książkę wraz z zeszytem. I miał szczerą nadzieję, że wychowawca nie poprosi o ów notatnik, by sprawdzić jego pracę, bo jedyne co tam ma to to, co było zapisywane na tablicy. Oraz cała masa bazgrołów wszelkiej maści. Zaczynając na dziwnych, fantazyjnych stworkach na całkiem rozbudowanych postaciach kończąc. Jeżeli Svein dobrze pamiętał, gdzieś z tyłu był narysowany pół nagi mężczyzna.
Naprawdę będzie lepiej, jeśli Kai przejdzie od razu do rzeczy bez zaglądania do rzeczy chłopaka.
- Od... czego chcesz zacząć? - spytał po chwili, podpierając policzek o rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Sie 16, 2015 10:57 pm



Włożył za ucho pałętający się na policzku kosmyk, których  z każdym krokiem Kaia –przybywało.
Zamknął za sobą drzwi do sali i obserwował jak Svein przez chwilę się wzbrania przed wykonaniem jego polecenia. Czyżby nie zrozumiał prostego zdania? Jeżeli tak –mają do nadrobienia całkiem sporo nauki. Bez podstaw, nie ma szans żeby Balstad ruszył dalej.
Obserwował jak chłopak wreszcie zajmuje miejsce przy jednej z ławek. Kai szybko podszedł do własnej torby, wyjmując zeń trzy arkusze papieru. Na jednym z nich widniały identyczne zadania, jak te, które pojawiły się na teście. Na drugim –te same, które pojawiły się tydzień temu na zbiorze zadań, a z kolei na trzecim, coś co Kai miał nadzieję, że się nie przyda. Odłożył więc chwilowo trzecią kartkę i podszedł do chłopaka, stanął za nim i położył przed nim zadania.
-Zacząć chciałbym od tego. Rozwiąż pierwsze zadanie, a tu… –tu Kai wyjął zza pleców przygotowany wcześniej słownik i także położył przed uczniem –…masz słownik.
Kai chciał zobaczyć, czy kwestia źle wykonanego zadania odnosiła się do tego, że chłopak nie rozumiał słów. Jeżeli okaże się, że w ten sposób –problem został rozwiązany. Jeżeli zaś wyjdzie przy tym, że nastolatek nie potrafi niczego i nie daje sobie nawet rady z konstruowaniem prostych zdań… Kai będzie miał o wiele więcej do roboty przy chłopcu. Ale nauczenie go tego wszystkiego nawet od początku –nie wydawało się Fjellowi niemożliwe.
 
Niestety, okazało się, że problem nie tkwił w słówkach. Okazało się, że Svein absolutnie niczego nie kumał…
Dlatego Kai sięgnął po to, co wcześniej zostawił przy własnej torbie, z nadzieją, że nie będzie musiał dawać tego do wypełnienia Balstadowi. Okazało się inaczej i już po chwili przed licealistą leżał zbiór zadań dla klas pierwszych –początkujących.
Wziął krzesło z ławki przed Sveinem i postawił je z drugiej strony drewnianego biureczka, które zajmował nastolatek. W ten sposób –Kai już w następnej sekundzie siedział na wprost Sveina, tłumacząc mu po kolei każde zadanie.
Ławka nie była specjalnie duża więc kolano Fjella często wchodziło w kolizję z tym należącym do ucznia. Niespecjalnie to samemu mężczyźnie przeszkadzało bowiem zbyt pochłonięty był próbą wbicia całej wiedzy do głowy Balstada.
Już w przeciągu trzydziestu minut udało im się z powodzeniem wypełnić zbiór zadań dla klas pierwszych, który objętościowo był o wiele większy niż ten dla klasy Sveina. Kai postanowił wkroczyć ze swoim uczniem na kolejny poziom wtajemniczenia i znów położył przed nim słownik i poprzednią kartkę –tym razem czystą i nieskalaną niewiedzą nastolatka. Nauczyciel zabrał się za tłumaczenie dzieciakowi kolejnych zadań –tym razem o wiele trudniejszych. Nieraz zmuszał Sveina do posiłkowania się słownikiem, ale to wpłynąć na chłopaka mogło tylko pozytywnie. A nuż coś zostanie w tym łbie. Zwłaszcza, że chłopak szybko robił postępy i całkowicie chłonął tłumaczone mu informacje.
-Jesteś zdolny, Svein, ale nie uczyłeś się tego języka wcześniej –bardziej stwierdził niż zapytał nauczyciel –Więc czego się uczyłeś? –tym razem wyraźnie nakreślił chęć na otrzymanie odpowiedzi.
Kai wbił zaciekawione spojrzenie w twarz Sveina, ale nim w ogóle chłopak zdążył udzielić tej wyczekiwanej odpowiedzi, mężczyzna poczuł jak jego włosy delikatnie muskają jego plecy, wydostając się spod dyktatury gumki na dobre.
Fjell mruknął coś nieprzyjemnego pod nosem i począł rozglądać się za gumką.  Ta jednak wciąż znajdowała się na jego włosach i dopiero, gdy ten zaczął się gwałtownie kręcić w żarliwych poszukiwania –ów przedmiot wpadł pod ławkę. Tam też dojrzał ją Kai i wzdychając męczeńsko, zszedł z krzesła i spróbował sięgnąć po gumkę.
-Wybacz, to bywa upierdliwe –warknął, gdy wydobył gumkę spod nóg Sveina. Miał oczywiście na myśli to, że włosy czasem są zbyt luźno związane i wydostają się z gumki na wolność. Kaiowi zdarzało się to zbyt często. Mimo, że włosy miał gęste to jakiś dziwny gen wpłynął na to, że struktura jego włosów czyniła je takimi iż gumki tylko czekały, żeby uzyskać sposobność i osunąć się po kruczoczarnych kosmykach Fjella.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pon Sie 17, 2015 1:16 am

Svein Balstad

To zadziwiające, jak szybko Svein potrafił przyswoić jakąkolwiek wiedzę, jeśli w grę nie wchodziło mówienie. Nie przepadał za gaworzeniem po francusku, więc za każdym razem po prostu wsłuchiwał się w to, jak wymawiał to Kai. Po części robił to z uczniowskiego obowiązku, a po części z czystej przyjemności, jaką odczuwał podczas słuchania akcentu nauczyciela i jego niemalże podejrzanego wczucia w język.
Uniósł w końcu wzrok, gdy po pół godzinie mogli skończyć pierwszy zestaw, który prawdopodobnie był tym najprostszym. Czego się uczył? Cóż, w szkole zaledwie angielskiego, norweskiego i rosyjskiego, którego też liznął od biedy. Za to od własnej opiekunki kiedyś całkowicie zaznajomił się z hiszpańskim, co było raczej tym przyjemniejszym okresem w jego życiu. Nie mówiąc też o włoskim, którego wymagała od niego rodzicielka. Svein naprawdę dobrze radził sobie z językami. Łącznie można powiedzieć, że opanował jeden język obcy w formie podstawowej, dwa w fazie już bardziej opanowanej, komunikacyjnej i jeden na poziomie zaawansowanym. Ktokolwiek tworzył kiedyś tego chłopaka, stwierdził, że nie będzie mu do życia potrzebne nic prócz znajomość języków, więc całkowicie pozbawił go zdolności do myślenia matematycznego i humanistycznego.
- Angielskiego, rosyjskiego, hiszpańskiego i włoskiego. W poprzedniej szkole całkowicie zrywałem się z francuskiego, bo mnie odrzucał - przyznał po chwili, opierając głowę o pięść z lekkim przekąsem. Co prawda nadal nie zaliczał francuskiego do listy języków, które choćby akceptował w swoim środowisku, ale teraz przynajmniej mógł go nieco zrozumieć, a to chyba najważniejsze.
Zanim zdążył dokończyć swoją wypowiedź, Kai już zaczynał się wiercić i zanim Svein się zorientował, mężczyzna już schodził pod biurko. Automatycznie uniósł brwi, patrząc na poczynania wychowawcy, mimo to nie zareagował. Zdarza się, gumka zaginęła, zwykła złośliwość rzeczy martwych.
Dopiero kiedy po naprawdę dłuższej chwili Kai w ogóle się nie wynurzał, Balstad zajrzał pod biurko przez własny brak cierpliwości. Nie chciał marnować tu czasu czekając, aż ten facet łaskawie odnajdzie swoją głupią gumkę do włosów.
I w tym momencie brunet całkowicie zamarł.
Widok głowy własnego wychowawcy pomiędzy jego nogami zdawał się niebezpiecznie pobudzać dolne partie chłopaka, kompletnie wbrew jego woli. Od razu odwrócił wzrok, nie chcąc dopuścić do siebie choćby jednej, głupiej myśli, że właśnie pomyślał o swoim nauczycielu, który-
Westchnął ciężko, zerkając znowu dyskretnie pod biurko. On guzdrał się tak specjalnie czy naprawdę jest takim ciamajdą?
- Nie możesz się po-spieszyć? - wyrzucił z siebie, zacinając się dokładnie wtedy, gdy Kai uniósł głowę. Cholera. To chyba najbardziej niezręczna i niezgrabna sytuacja, w jakiej kiedykolwiek się znalazł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pon Sie 17, 2015 2:09 am



Nawet nurkując pod ławką, słyszał koniec wypowiedzi chłopaka. Rosyjski? Tak się składa, że i Kai kiedyś umiał rosyjski. Kiedyś bowiem odkąd wyszedł z liceum, jego obcowanie z tym językiem skończyło się. A szkoda. Kaiowi ten język wydawał się być równie interesujący co francuski.
Z tego co właśnie dowiedział się Kai, wyglądało na to, że chłopak był naprawdę nieźle obeznany językowo. Lepiej niż jego własny nauczyciel. To trochę zawstydziło Fjella, a w połączeniu z informacją o francuskim Sveina –ugodziło także boleśnie w ego. Dlaczego Balstad mógł nie lubić francuskiego? Przecież to cudowny język. Brzmi naprawdę pięknie w ustach wprawionego użytkownika owego języka.
Zszedł do parteru bowiem gumki nigdzie w swoim pobliżu nie mógł znaleźć. Począł więc błądzić pod ławką i pod nogami chłopca, dopiero po chwili rejestrując bliską obecność własnej twarzy niemal między nogami ucznia. Momentalnie na jego twarzy pojawił się delikatny róż, a pod wpływem dziwnego spojrzenia Sveina –Kai jeszcze bardzie poczuł się zmieszany chociaż niezbyt właściwie miał czym. Przecież oczywiście nie miał żadnych niemoralnych motywów wobec nastolatka, ale zmylony tym niezidentyfikowanym wyrazem czającym się w spojrzeniu patrzącego na niego z góry licealisty, poczuł się jakby już zdążył doprowadzić do czegoś niewłaściwego. Odsunął się momentalnie od tamtego miejsca między nogami Balstada i w jednej chwili chwytając gumkę, wygramolił się spod szkolnego mebla.
Z powrotem zajął miejsce na krzesełku i z uporem wbił wzrok w blat ławki, jak najwięcej sekund poświęcając wiązaniu włosów, które tym razem splątał w tak ciasny kucyk, że te nie miały szans w najbliższym czasie na jakąkolwiek samowolkę.
-Pięć minut przerwy –zarządził, próbując opanować zażenowanie. Momentalnie wstał z krzesła i ruszył do najbliższego okna, by je otworzyć. Zrobił tak jeszcze z dwoma innymi po czym rozważył opcję wybrania się na papierosa. Otaksował wzrokiem sylwetkę ucznia, by po chwili znów wbić spojrzenie w widok rozciągający się za oknem.
-Czy francuski wciąż cię odrzuca? –spytał, chcąc jak najszybciej rozproszyć gęstniejącą atmosferę.
-Chciałbym, żebyś go polubił –dodał po chwili i zerknął na nastolatka kątem oka. Nie wiedział dlaczego było to dla niego Az tak ważne, żeby przekonać Sveina do francuskiego. Jeżeli chłopakowi się język nie podobał, Kai nie miał tu nic do gadania. Balstad musiał przecierpieć jeszcze tylko rok i na zawsze będzie mógł zapomnieć o tym języku. Jednak świadomość tego, że Svein mógłby zmienić zdanie na ten temat, sprawiała iż Kai jeszcze bardziej chciał mieć na to wpływ. Niekoniecznie może było to zależne od niego, ale…

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pon Sie 17, 2015 2:45 am

Svein Balstad

Czuł się dziwnie. Pierwszy raz w życiu naprawdę nie potrafił dokładnie określić, co odczuwał pod tą ciemną kopułą i dlaczego tak bardzo mu się to nie podoba. Kai tylko schylił się po gumkę i to wszystko, a to, że jesteś po prostu niewyżytym zboczeńcem to już doprawdy tylko i wyłącznie twoja wina, bezbożniku ty. Svein nigdy nie wchodził w jakikolwiek kontakt z innym człowiekiem, święty prawiczek, nawet nigdy się nie całował, więc nic dziwnego, że taki Fjell z rozpuszczonymi włosami pomiędzy nogami mógł być... prowokujący.
Oblizał wargi, wbijając wzrok w jakiś punkt na ławce. Jakikolwiek istniejący Bóg wysłuchał modlitw biednego ucznia, bowiem nauczyciel zaledwie trzy sekundy po kontakcie wzrokowym z chłopakiem od razu podniósł się do pozycji pionowej ze zwycięską gumką w dłoni. Svein pozwolił zerknąć sobie na wychowawcę dopiero w momencie, kiedy ten odszedł w stronę okien, mrucząc coś o przerwie.
Balstad jako ktoś, kogo życie seksualne nie istnieje, potrafił mieć naprawdę czułą wyobraźnię. O tyle dobrze, że krew całkowicie nie spłynęła mu do dolnych partii. Gdyby jego mały przyjaciel rozstawiłby maszt przy Fjellu, chłopak prawdopodobnie wyszedłby na korytarz tylko po to, żeby zacząć uderzać ścianę. To byłoby żałosne. Dlaczego zawsze takie akcje ma tylko z Kai'em? Czy nie mógłby przestać... być inny?
- Akceptuję go - odpowiedział ostrożnie dopiero po chwili, kiedy uznał, że dobrze dobrał słowa. Prawdę mówiąc nie był w stanie powiedzieć, czy kiedykolwiek naprawdę polubi ten język. Wszyscy wokół zachwycali się nim każdego dnia, jaki to jest piękny, jaki to dźwięczny, jaki to romantyczny, a Svein jedyne, co lubił we francuskim to wymowę tego charakterystycznego "r". Było poniekąd całkiem seksowne. - Ale lubię, gdy go używasz - dodał, wzdychając cicho po raz kolejny. Chłopak pewnie nawet nie zdał sobie sprawy z tego, że powiedział to na głos. Tak długo mówił do siebie, że granica pomiędzy myślami, a rzeczami wypowiedzianymi głośno zaczęła się zacierać, a Balstad w towarzystwie innych ludzi musiał powstrzymywać się przed szczerością. A przynajmniej w tej szkole, skoro zamierzał tutaj zostać dłużej niż dwa miesiące. Naprawdę wypadałoby skończyć w końcu te szkołę bez zbędnych formalności. Zaś jeżeli Kai pomoże mu w przyswajaniu francuskiego to jeszcze lepiej. Nauka języka, który się względnie łatwo i przyjemnie naucza jest o wiele ciekawsza i mniej męcząca, a przecież będzie musiał się z nim męczyć jeszcze co najmniej rok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   

Powrót do góry Go down
 
Outcry [boyxboy; 2os; bn]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: