IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Outcry [boyxboy; 2os; bn]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Wrz 09, 2015 10:13 pm

Przez chwilę Kaiowi wydawało się, że zauważył cień pewnej specyficznej emocji na obliczu Sveina. Szybko jednak odepchnął od siebie możliwe sposoby interpretowania tego co widział, uznając to ostatecznie za swoje mylne domysły.
Podążył za Sveinem ku kanapie i dopiero, gdy obaj ją zajęli, Fjell usiadł względnie wygodnie oraz w przyzwoitej odległości od chłopca, postanowił udzielić odpowiedzi na pytanie. Zastanawiał się nad tym, oczywiście jednak sam do końca mimo wszystko nie był pewien motywów własnego kota.
-Masz może psa? -spytał w końcu i zmarszczył brwi w skonsternowaniu nad kocią psychologią -Bo to może być powód -dodał. Shackleton nigdy specjalnie nie lubił psów. Kiedy widział je za oknem, puszył się i wykazywał oznaki kociego poddenerwowania, podczas gdy Holmes nie zwracał absolutnie uwagi na jakiekolwiek inne zwierzęta czy ludzi. Wyjątkiem był Kai i Shackleton, których wydawał się tolerować. Cóż, do tej pory była tylko ich dwójka, a teraz nagle zapałał sympatią do Sveina. Ba, miłością. Jakkolwiek zrozumienie Kaia w tej kwestii daleko nie sięgało, wciąż Holmes pozostawał zagadką.
Słysząc pytanie, podkurczył pod siebie jedną nogę, odwracając się przy tym przodem do siedzącego Balstada i opierając się ramieniem o obicie kanapy. Czuł jak na twarz opadają mu kolejne kosmyki wydostałe z luźno upiętej fryzury. Kai jednak zdawał się nie zwracać na to jakiejś specjalnej uwagi, pochłonięty był bowiem w tej chwili wpatrywaniem się w chłopca.
Na wspomnienie o śwince morskiej Sveina, uśmiechnął się nieco rozbawiony. Mimo, że nie przepadał za gryzoniami, królikami i tego typu zwierzątkami bez żadnego charakteru –ta świnka musiała niewątpliwie być pocieszną kupką sierści.
-Te koty to moje pierwsze zwierzęta jakimi się zajmuję dłużej niż rok -odparł, przejeżdżając wzrokiem po twarzy chłopca -Moja matka była alergiczką -skrzywił się lekko na wspomnienie mało sympatycznego dzieciństwa. Być może alergia przedstawiała się jako wygodna ucieczka przed ewentualną odpowiedzialnością. Kai nie miał wpływu na decyzje matki. Nigdy.
-Odnośnie Holmesa, -zaczął, mając w zamiarze odpowiedzenie na pytanie Sveina sprzed chwili -podejrzewam, że wybredność to cecha większości kotów z tak bogatym rodowodem.
Uśmiechnął się lekko i nieco zbliżył się do Balstada, niezbyt subtelnie kryjąc swoje jednotorowe zamiary. Chyba zwyczajnie było to zbyt silne, gdy Svein siedział tak blisko, na jego kanapie.
-Zjesz ze mną obiad -bardziej stwierdził niż zapytał -Nie masz nic przeciwko kuchni wegetariańskiej? -postanowił się upewnić. Jeżeli chłopakowi nie będzie pasowało to, co je Kai -mężczyzna oczywiście mógłby zrobić mięsną wersję jedzenia dla niego. Naturalnie, nie powie mu, że będzie jadł to samo, co jego koty.
Niezbyt przejmując się tym, że chłopak mógłby ewentualnie go odepchnąć czy spojrzeć krzywo, postanowił zaryzykować.
Początkowo ledwie musnął opuszkami palców kolano Sveina, później już z większą pewnością -pogładził pieszczotliwie jego udo. Uniósł wzrok na oblicze nastolatka i dotarło do niego, że nie potrafi siedzieć bezczynnie.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Wrz 11, 2015 3:17 pm

Svein zmarszczyl brwi po raz kolejny, zdając sobie sprawę, że to chyba zostanie jego miną wejściową do większości spraw. Tym razem jednak chodziło o to, że zwyczajnie się zamyslil, a wtedy minimalnie nie panuje nad własną mimiką. Myślał o tym, czy miał ostatnio jakiś kontakt z psami. Z tego co sobie aktualnie przypominał ostatnie dwa tygodnie spędził tylko ze swoją cząstką rodziny i sprzątaczka. I szkołą. Tam zdecydowanie brak jakichkolwiek czworonogów.
Westchnął więc cicho, usilnie próbując zignorować fakt, że jeden z kotów Kai'a go nie lubi, bo nie. Ale w końcu czego się spodziewał? Zwierzęta ponoć wyczuwaja charakter ludzi, a Svein z pewnością nie należał do tych radosnych i życzliwych. Może nie był najgorszy, jednak ta gorycz i nienawiść wylewająca się z chłopaka mogła wszystko przycmic.
W takiej pozycji Kai jeszcze bardziej przypominał kobietę. Gdyby nie lekka zmiana w rysach jego twarzy i nieco bardziej rozbudowanych ramion, Balstad miałby ogromny problem w rozróżnieniu płci swojego nauczyciela. To mogło być prawdopodobnie główną przyczyną, przez którą chłopak lubił się zastanawiać co mu się podobało we Fjellu. Odkąd pamiętał, wolał tych rasowych mężczyzn, najlepiej jeszcze z zarosem. Najwyraźniej coś innego przyciagalo Sveina.
Kiwnal głowa i otworzył usta, by odpowiedzieć, jednak mężczyzna nagle podsunął się bliżej, na pewno oczekując czegoś więcej. W pierwszej chwili brunet tylko zamrugal, próbując szybko odnaleźć się w sytuacji. Potem zaś pomyślał o czymś, co przyniosło mu tylko jeszcze więcej goryczy do serca. Mimo to nie odsunal się, ani specjalnie przybliżył. Tak jak wcześniej nie wiedział, czy może, tak teraz zastanawiał się, czy chce. Cokolwiek zrobić. Dotknąć. Objąć. Chyba nie. Nie teraz.
- Zależy co zrobiłeś - wzruszył ramionami, tym razem minimalnie odsuwajac się ramionami, by może nawet odwrócić się przodem. Svein rozważał kiedyś przejście na wegetarianizm, ale Potem zorientował się, że za bardzo lubi topic gniew w stekach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sob Wrz 12, 2015 7:39 pm



Nie miał pojęcia czy cisza była twierdzącą odpowiedzią. Równie dobrze mogła być zaprzeczeniem dla pytania, które  zadał Kai odnośnie posiadania psa. Jeżeli Svein nie ma psa –jedyne racjonalne uzasadnienie dla niechęci Shackletona przepadło. Oznaczałoby to tyle, że kot nie lubi Balstada bez powodu. Albo ma własne motywy, których nikt się nie domyśla.
Na widok zmarszczonych brwi chłopca, te Kaia też się minimalnie zbiegły. Svein często miał taką minę –niezbyt zadowoloną –lub zwyczajnie nie miał żadnej. Fejll chyba ani razu nie widział, żeby ten jakkolwiek się uśmiechnął. Kai uśmiechał się często. Może zbyt często, by za każdym razem było to szczere. Właściwie rzadko kiedy było.
Zależy co zrobił? Oh, dopiero miał zamiar zrobić. Przygotował tofu, miał dużo warzyw, a początkowo planował przyrządzić tajskie curry.
-Tofu –odparł jedynie. Zależało mu na tym, by poznać stosunek Sveina do głównego elementu dania. Przecież zdarzyć się mogło, że Svein absolutnie nie lubi tofu. To byłoby dość kłopotliwe, ale nie aż tak kłopotliwe, by Kai nie mógł sobie z tym poradzić.
Jego ręka sunęła coraz wyżej po nodze Balstada, zahaczając znacznie o wewnętrzną stronę uda chłopca. Było to tak jednoznaczne, że Kaiowi coraz ciężej było się ograniczać do samych sugestii. Sugestii, które nie robiły wrażenia na Sveinie co jedynie popychało Fjella do kolejnych, zuchwalszych prób zyskania uwagi chłopaka. Dlatego, posunąwszy się zbyt daleko –postanowił zabrać rękę.
-Skoro nie nęka cię już żaden kot –zaczął –Chciałbym zaproponować ci coś do picia –dokończył.
Możliwe, że to było tylko kilka minut odkąd Svein pojawił się jego domu, jednak dopiero teraz Kai przypomniał sobie o elementarnych uprzejmościach. To było niezwykłe jak działał na niego Balstad.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pon Wrz 14, 2015 4:21 pm

Jeszcze nie wiedział, czy nie odwzajemnial pieszczot mężczyzny z powodu własnych niechęci czy może zwykłej złośliwości, której mu nie brakowało. Początkowo zwyczajnie za bardzo przejął się własnymi myślami, które mimo poznania nieco Kai'a nadal się nie zmieniały. Miał niemalże stuprocentową pewność, że Fjell jest dobrym, przysłużnym obywatelem. I właśnie dlatego mu nie ufał, co w jego sytuacji wydawało się wręcz komiczne. W końcu wciągnął się w coś na kształt związku z własnym nauczycielem, którego jeszcze na dodatek dobrze nie zna. To tylko bardziej otwiera mu drzwi do zakończenia tego. Może nawet byłoby lepiej, gdyby się to wszystko nie zaczęło? Cholera, że też musiał wtedy odwzajemnic ten pocałunek...
Odetchnal cicho, kiedy ręka mężczyzny zniknęła z jego uda. Czując jej ciepło blisko krocza naprawdę nie mógł się dobrze skupić, a w tym momencie bardzo tego potrzebował. Może naprawdę nie powinien się w to zagłębiać, póki jeszcze nie jest za późno. Co jak Kai po prostu lubi przygody z uczniami? Może Svein nie jest pierwszym? Może już wcześniej jakiś inny uczeń siedział na tej kanapie z ręką wychowawcy na nodze? Bezsensu. Za dużo myśli, jak na biednego Balstada.
- Tofu - powtórzył, jakby próbując zwrócić własną uwagę na sytuację dziejącą się tu i teraz, a nie w jego głowie. Kiwnal głową, choć zaprzeczył temu, co właśnie chciał powiedzieć. - Nigdy nie jadłem - dodał po chwili, spoglądając bardzo uważnie na Fjella. Jeżeli tofu to i warzywa, a jak warzywa to i więcej zdrowego jedzenia. On tak je na codzień? Mimo wszystko spojrzał jeszcze raz po całej sylwetce mężczyzny. Hm. W sumie widać. Lepiej byłoby co prawda, gdyby mógł zajrzeć pod sweter, bo zapewne ukrywa więcej-... Stop. Nie. Jak to jest, że dopiero po osiemnastu latach włącza się mu myślenie penisem? Zaraza.
Gdy usłyszał o czymś do picia, podniósł wzrok z powrotem na twarz Kai'a.
- Wodę - odparł, przekonując samego siebie, że energetyk jeszcze w sobotę to na pewno nie jest dobry pomysł. Nie wspominając nawet o tym, że zapewne Fjell takowego nie ma, w końcu po co. Lepiej jeśli nauczyciel nie dowie się o diecie Balstada, składającej się z bardzo zdrowych kebabów i energetyków. Chociaż? Przecież na walki zareagował całkiem neutralnie. Może na odżywianie się chłopaka też machnie ręką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Wrz 20, 2015 12:52 am



Widział to wszystko w jego oczach. Mogły pozostawać przez dłuższy czas tak samo srogie i zimne, ale doskonale widział w nich, że chłopak się waha. Żałuje. Żałuje tego, że zaczął w ogóle to z Kaiem? Mężczyzna nie widział innej przyczyny dla tego, jakie spojrzenie posłał mu Svein. I jak zakłuło go to gdzieś w środku. Wcale nie chciał brać całej winy na siebie, ale w tym momencie nie mógł nic poradzić na to, że czuję się podle i tak, jakby zrobił coś niewłaściwego. A przecież… tylko się pośpieszył, wciągając osiemnastoletniego licealistę w „związek”. Całowali się raptem parę razy, rozmawiali troszkę i mimo, że Kai nie powinien był się czuć wobec chłopaka zobowiązany –czuł się. Tylko, że Balstad wcale tego od niego nie chciał. Na dobrą sprawę, Fjell nie miał pojęcia czego właściwie ten dzieciak chciał.
Wciąż niezbyt przekonany do tego, czy powinien tak dużo się uśmiechać bez powodu, z samej uprzejmości –przyjął wiadomość Sveina z istnie niewzruszonym wyrazem twarzy. Zaś na odpowiedź odnośnie zaproponowania czegoś do picia, skinął ostro głową. Ruszył na sztywnych nogach do kuchni, a gdy chłopak nie mógł go zobaczyć –rozluźnił ramiona i bezsilnie oparł się dłońmi o blat kuchenny. Stał tak przez dłuższą chwile, przywołując się do porządku i usilnie próbując uwierzyć, że chłopak tak naprawdę wcale nie myśli w ten sposób. Wcale… nie żałuje.
W końcu odepchnął się gwałtownie od blatu i równie agresywnie otworzył lodówkę, wyjmując z niej butelkę wody, a po chwili także wyciągając z szafki szklankę. Oba elementy zaopatrzenia kuchni zatrzasnął z tą samą niedelikatnością po czym nalał do naczynia wody dla Sveina. Zanim wrócił do salonu rozpuścił włosy, które już niemal całkowicie uciekły z niewoli gumki.
Tym razem nie powstrzymał się od wykrzywienia ust w szerokim uśmiechu, gdy jego oczom ukazała się sylwetka chłopca siedzącego na kanapie, podczas gdy na jego kolanach spoczywał szary kot.
Kai przystanął nad Sveinem i wręczył mu szklankę z wodą, a po chwili pozwolił sobie pogapić się bezczelnie i na niego, i na kota. Dopiero pod dłuższym wpatrywaniu się w nich, postanowił znów usiąść na kanapie. Usiąść na kanapie, z której dosłownie parę sekund musiał wstać bowiem jego telefon zaczął natarczywie dawać znać o nadchodzącym połączeniu. Fjell westchnął męczeńsko i ruszył po niego. Wyjął go z kieszeni kurtki i błyskawicznie przysunął do ucha.
-Hej, Warren –przywitał się z przyjacielem tkwiącym po drugiej stronie telefonu, a na jego usta ponownie wpłynął uśmiech.
Z telefonem przy uchu, wrócił do Balstada, wysłuchując wytycznych Warrena odnośnie kolacji, spotkania i wszystkiego innego. Spojrzał kątem oka na Sveina. Gdyby tylko Warren wiedział co też jego podwładny właśnie wyczynia…

____________________________________________________________________


Ostatnio zmieniony przez Voldemort dnia Czw Wrz 24, 2015 3:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Wrz 23, 2015 7:28 pm

Svein Balstad

Przez tyle lat był sam, w stadium samotności zajmował przedostatnie zależne miejsce, jego jedynymi bliższymi znajomymi byli ludzie na ringu, a owa bliskość polegała tylko i wyłącznie na namiętnej wymianie ciosów. Naturalnym więc był fakt, że Svein czuł się nieswojo. Praktycznie z dnia na dzień znalazł kogoś, kto zdaje się darzyć go większą sympatią, niż osiedlowy kot-obżartuch, a to już coś. I im dłużej siedział u Fjella, tym bardziej zastanawiał się nad tym wszystkim. Jego przemyślenia pogłębiło głaskanie kota na kolanach, który nie wiedzieć kiedy wdrapał się na Balstada z premedytacją, żądając namiętności bez słowa sprzeciwu. Svein, jako godny i wierny sługa naturalnie spełnił życzenie i zanurzył kościstą dłoń w puszystym Holmesie. Chłopak prawdopodobnie pierwszy raz w życiu zaczął podchodzić do sprawy emocjonalnie, starając się bardziej brać pod uwagę własne odczucia, niźli fakty czy chłodną analizę. Lubił Kai'a. Może nawet bardzo, patrząc na to, jak daleko się posunął z własnej woli. Nie zdawał sobie sprawy, ale obecność tego mężczyzny minimalnie go uspokajała i był niemalże pewien, że gdyby poznaliby się bliżej, mogliby zostać dobrymi przyjaciółmi. Polegać na sobie. Ale czy od razu posuwać się do związku? Do czegoś więcej? Svein po osiemnastu latach życia nadal do końca nie wie czy lubi kalafior czy nie, a co dopiero zdecydować się na własne uczucia względem żywej osoby. Przecież on nawet nie wiedział, czemu Kai cokolwiek zainicjował. Okej, zafascynowanie, zainteresowanie. Ale dlaczego od razu pocałunek? Co gdyby Balstad zwyczajnie dałby mu w twarz albo poszedł z tym do dyrekcji? I dlaczego do jasnej cholery myśli o tym dopiero teraz, a nie w domu, gdy miał czas, spokój i warunki?
Nawet nie zauważył, gdy Fjell znowu przyszedł ze szklanką wody w dłoni. Automatycznie przejął napój, upił łyk, nadal dzielnie głaszcząc i drapiąc kota, a potem znowu pogrążył się we własnych przemyśleniach. Zdecydował, że tak właściwie może spróbować. Skoro nie przeszkadza mu taki stan rzeczy, to czemu cokolwiek zmieniać? Czemu odsuwać od siebie jedyną osobę, która nie ucieka wzrokiem? Żeby ją obronić, naturalnie. Jednak Kai to chyba pierwszy człowiek, o którym Svein pomyślał w kontekście złoczyńcy, nie ofiary. Tak, pierwszy raz chłopak zastanawiał się, co będzie, jeśli to jego zranią. Dopiero w następnej chwili do jego głowy wpadło kolejne pytanie - niby czemu miałby go zranić? Nadzieją? Proszę, przecież to doskonale idzie w obydwie strony. Chyba, że przepuszczenia bruneta względem alfonsa-nauczyciela okażą się prawdą. Niewiedza, niepewność i niedouczenie w sprawach międzyludzkich. Trzy rzeczy, które idealnie utrudniały życie.
Gwałtownie wrócił na ziemię wraz z dzwonkiem telefonu. Wbił wzrok w Fjella, jakby oczekując od niego wyjaśnień, dlaczego te urządzenie w ogóle śmiało odezwać się w tym domu. Odpowiedź przyszła szybko - dyrektor. Balstad odruchowo wzdrygnął się, zanim nie przypomniał sobie, że przecież Warren wcale ich nie widzi. Zdjął więc ostrożnie Holmesa z kolan i zaszedł mężczyznę od tyłu, odruchowo obejmując go w pasie i kładąc głowę na jego ramieniu. To był pierwszy krok eksperymentu chłopaka. Zaliczony. Chyba nic się nie stanie, jak postara się upewnić. Tak sądził. Jeśli i tak kompletnie nie orientuje się w sytuacji, a ogrom nowych rzeczy w jego życiu zaczął go przytłaczać, to czemu po prostu nie wykorzystać danej chwili? Możliwe, że jeśli nie uda mu się z Kai'em (co i tak było absurdalne), to nie będzie miał nikogo. Nigdy. Ludzie tolerujący i akceptujący w pełni Svein'a zdarzają się raz na nigdy.
- Głodny jestem - mruknął cicho, prosto do wolnego ucha mężczyzny. Warren, Warren, kogo obchodzi Warren, w kuchni czeka tofu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Czw Wrz 24, 2015 10:39 pm



Po raz kolejny przytaknął machinalnie przyjacielowi po czym przejechał powoli dłonią wzdłuż całej długości włosów. Wymruczał coś do telefonu w odpowiedzi na coś w rodzaju pytania mężczyzny i w następnej chwili, niemal zwęszył podstęp Sveina, jaki ten dla niego przygotował. Nie był jednak wystarczająco szybki i nie zdążył nawet dokończyć zdania. Słowa ugrzęzły mu w gardle na jeden moment, by zacząć w następnym płynąć już na pozór bez przeszkód. Nie było słychać tego w jego glosie, ale Kai właśnie czuł jak coś zaciska się w jego żołądku, zalewając w tym samym czasie całe jego ciało jakimś ciepłym, lepkim uczuciem. Takim, pod którym uginają się kolana. Westchnął bezgłośnie, próbując się opanować i przestać mdleć pod dotykiem Sveina. To było niemal tak samo zniewalające jak tamto uczucie, które nim zawładnęło, gdy był przyciskany do ściany. A to przecież nawet nie jest w najmniejszym stopniu uzasadnione…
Zaczął gorączkowo myśleć. Zastanawiać, coraz mniej uwagi poświęcać rozumieniu słów, które napływały do niego ze słuchawki. Nie był przyzwyczajony do tego, by ktokolwiek traktował go w ten sam sposób. Jeszcze pare minut temu, Fjell sądził, że Svein żałuje tego, że się tu znalazł. Teraz Kai nie miał pojęcia. Nie miał pojęcia co kieruje tym dzieciakiem.
Sądził, że „gorzej” już być nie może, gdy poczuł jak jego szyję oraz ucho owiewa ciepły, paraliżujący oddech Sveina, który wypowiada przy tym słowa, które zabrzmiały w tamtej chwili niemal jak ponaglenie do zakończenia rozmowy albo zabieganie o atencję. Może też po prostu Balstad sobie z niego kpił…
Kai uniósł dłoń na wysokość obejmującego go w pasie ramienia i tam też umiejscowił swoją rękę, lekko drażniąc puszkami palców skórę na nadgarstku chłopaka.
-Wybacz Warren, muszę kończyć –odparł –Najwyższa pora, by nakarmić moje kotki –dodał, gdy po drugiej stronie dało się słyszeć ciche fuknięcie niezadowolenia zaś po tych słowach –krótkie parsknięcie śmiechem.
Kai odsunął od ucha telefon i zakończył połączenie, po czym cicho westchnął i odchylił głowę, by móc skierować swój wzrok na niebrzydką buzie Sveina. Chłopak w ogóle nie był brzydki. Na pierwszy rzut oka nawet niczym specjalnym się nie odróżniał od reszty dzieciaków w jego wieku, ale było w nim coś –oprócz oczu –co niewątpliwie nie tylko ciekawiło Kaia, ale też pociągało.
Niechętnie odsunął się od Balstada i wyplątał się z jego objęć. Nie puścił jednak wciąż jego nadgarstka i to właśnie przy jego pomocy, pociągnął na sobą Sveina do kuchni.
-Pomożesz mi –oświadczył Kai, gdy znaleźli się w estetycznie czarującym wnętrzu kuchni, która oświetlana była w tym momencie przez złote promienie popołudniowego słońca.
Zostawił nadgarstek chłopca w spokoju i pełnym wdzięku krokiem zbliżył się do lodówki skąd wyjął niepozorne plastikowe pudełko. Tofu.
Odłożył pojemnik na blat i sięgnął do kieszeni po gumkę do włosów. Szybko zebrał kosmyki w wysoki kucyk, by przygotować kolejne składniki, które stopniowo zapełniały kuchenną powierzchnie użytkową.
-Pokrój to, proszę –Mimo wszystko, było to polecenie. Wcisnął mu w ręce cebulę, podsuwając po chwili także czosnek. Za rozgrzewanie jednej patelni zabrał się sam. Nasączona olejem została obsypana kawałkami tofu, druga z nich wylądowała na grzejniku kuchenki elektrycznej po krótkiej chwili.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Wrz 27, 2015 1:35 pm

Svein Balstad

Uniósł wdzięcznie brew, słysząc wzmiankę o kotkach. Mimowolnie Svein porównał samego siebie do jakiegokolwiek kocura. Osobiście twierdził, że bliżej mu do jakiegoś buldoga czy pierwszego lepszego niedźwiedzia, ale żeby kot? Jeżeli już, z pewnością byłby tym bezdomnym obdartusem z nadgryzionym uchem. Każdy chciałby go nakarmić, ale nikt by nie zdołał. Sam by polował na żarcie! Głównie w stylu sarenki, zwyczajnie czekałby, aż wszyscy pójdą spać i okazjonalnie zabierze sobie tę szyneczkę, co ją na ganku zostawili. W podzięce jutro przyniesie im szczurka. Chociaż nie, Svein zaprzyjaźniłby się z każdym gryzoniem w okolicy. To może przyniesie im buta. Kto nie lubi butów?
Pomożesz mi. To zdecydowanie nie brzmiało jak pytanie, a nawet Balstad wyczuł gdzieś ten nieszczęsny ton nieznoszący sprzeciwu. Wystraszył się. Jeszcze nigdy nie pracował w kuchni, jego zdolności kulinarne ograniczały się do przyrządzenia herbaty, choć i z tym bywały problemy. Nie mówiąc o jakiś bardziej zaawansowanych czynnościach, jak na przykład przyrządzenie kanapek. Zupki chińskie i kebaby. Dieta cud.
Stanął sobie gdzieś obok lady w nadziei, że Kai może o nim zapomni i z rozpędu zrobi wszystko sam. Przecież ten sposób zawsze działał u niego w domu. A może jego służka po prostu doskonale zdawała sobie sprawę z lęku Svein'a przed wszystkimi narzędziami kuchennymi? Hm. Niewykluczone. Ale teraz ten biedaczyna ma już osiemnaście lat, jest w domu swojego potencjalnego partnera i musi wziąć sprawy w swoje ręce.
Zatem wziął. Najpierw nóż, potem nieszczęsną cebulę. Wymienił z nią znaczące spojrzenia na poziomie egzystencjalnego załamania. Okej. Okej. To nie może być takie trudne. Zazwyczaj chyba kroi się w kostkę, nie? A może wcale nie potrzeba teraz kostki? Cholera. Choleracholeracholera.
Svein to typ mężczyzny, który nie płacze podczas krojenia cebuli. Kręciło go w nosie i szczypało przez dobre parę długich, męczących minut, ale nie uronił ani jednej łezki. Możliwe, że za bardzo skupił się na dobrym wykonaniu poleconego mu zadania. Kto ma czas na łzy, kiedy trzeba wywiązać się z obowiązków kuchennych? Zaraz po cebuli nadszedł czosnek. Czosnek był fajniejszy, polubił się z Balstadem, nawet pomimo jego braku rozgarnięcia. Tym razem poszło sprawniej i to wcale nie przez to, że mimo wszystko drugie warzywko było mniejsze. Ale chyba poszło mu całkiem dobrze. Nie obciął sobie palców, nie obciął palców komuś innemu, nie popłakał się i nie cisnął cebulą w najbliższą ścianę bądź osobę. Zdecydowanie nadaje się na kucharza!
- Co dalej? - spytał automatycznie, marszcząc brwi i przywdziewając bardzo poważną minę kogoś, kto wie, co robi, a przynajmniej się stara. Jeżeli znowu będzie kazał mu coś pokroić, położy się na podłodze i poczeka, aż wszystko samo się zrobi. W dzieciństwie działało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pon Wrz 28, 2015 12:29 am

Kai zdecydowanie zbyt często spoglądał na kojącego warzywa Sveina. Zdawał sobie sprawę z tego, że chłopak nie radzi sobie z tak elementarnymi pracami domowymi już w momencie, gdy stawiał przed nim to zadanie. Nie musiał szukać potwierdzenia w tym, jak to robił Balstad. Cóż, może to kwestia czasu i wieku aż nauczyłby się gotować dla siebie. Może tak właśnie by było, gdyby nie fakt, że Svein to absolutnie wyjątkowy przypadek. Kai wątpił czy on w ogóle umie jeździć na rowerze.
Obserwował z pewnym namaszczeniem jak chłopiec kroił cebulę, marszcząc przy tym zabawnie nos. A potem jeszcze patrzył jak Svein z dumą kończy oprawiać czosnek. Czasami Kai zastanawiał się, w którym momencie jego gust odnośnie produktu atrakcyjności człowieka tak bardzo zmienił swój środek ciężkości. Niegdyś Kai zdecydowanie bardziej wolał wysokich brunetów czy szczupłe brunetki zamiast nieco niewyrośniętych osiemnastolatków ze spojrzeniem, które zdolne jest zabijać. Oczywiście, nadal podobali mu się wspomniani bruneci i brunetki, ale nie potrafił przez to wytłumaczyć swojego zafascynowania Sveinem.
Zorientował się, że zdecydowanie zbyt długo patrzy się z oczarowaniem na chłopca i nie udziela odpowiedzi na zadane pytanie.
Zamiast odezwać się jakoś, sięgnął po czosnek i cebulę po czym wrzucił je na patelnie z rozpuszczającą się margaryną.
Następnie wymieszał ze sobą mleko kokosowe, curry, sól, paprykę oraz kolendrę. Minęło kolejnych piętnaście minut, nim w końcu Kai ułożył wszystko co zostało przygotowane na talerzu.
Danie błyskawicznie znalazło się na stole nieopodal bowiem także mieścił się w kuchni, by po chwili Kai pozwolił sobie gestem wskazać Sveinowi miejsce, które ma zająć.
-Mam nadzieję, że ci posmakuje -odparł kiedy dołączył do nastolatka przy stole i uśmiechnął się lekko z fałszywą skromnością. Był po prostu całkiem przekonany, że jego umiejętności kucharskie nie poddane zostaną wątpliwościom.
-Bon appétit.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pią Paź 02, 2015 8:28 pm

Svein Balstad

Przyznajmy szczerze, Svein od początku nie był przekonany do dania, które zaprezentowano mu na talerzu. Naturalnie nie wątpił w zdolności kulinarne Kai'a, ktoś, kto mieszka sam z dwoma kotami na pewno musi mieć rozwiniętą umiejętność załatwiania sobie pożywienia, jednak te niewątpliwe sześciany polane sosem nie zrobiły na nim wrażenia. Przyzwyczaił się do jakiegoś schaboszczaka obok ziemniaków czy... kebaba... ech. Chyba będzie się musiał do tego przyzwyczaić. Naturalnie jeśli coś się zamierza wykluć z tej znajomości. A jeśli nie, cóż, z przyjemnością wróci do mięska.
Balstad nie chciał wyjść na kręcącego nosem, nie mówiąc już nawet o tym, że w jakimś małym, ledwo znaczącym procencie sam się przyczynił do zrobienia owego dania. Postanowił więc nie oceniać książki po okładce, po czym bardzo gustownie wpakował sobie kawałek tofu do ust. Był niemal śmiertelnie pewien, że gdyby nie polewa, to te biedne kostki miałyby smak równie egzotyczny, co cegła z budowy. Mimo iż pierwszy posmak został przez Svein'a zignorowany dla jego własnego dobra, chłopak się nie poddawał. Spróbował po raz kolejny i teraz dopiero mógł całkowicie ocenić danie. Wcześniej najwyraźniej trafił na niewypał.
Nie będzie tego porównywać do mięsa, bo przecież to kompletnie inne kategorie. Jedyne, co mógł powiedzieć, to to, że mimo skromnych składników, wyszło naprawdę dobre. Chyba jeszcze nie spotkał się z mlekiem kokosowym, czym sam siebie zaintrygował. Tak więc po paru niecnych chwilach marszczenia brwi, mógł zadziwiająco powrócić do swojej neutralnej twarzy - gładkiej, chłopięcej i kompletnie niegroźnej. Choć była to jego mina wyjściowa, rzadko jej używał. Zazwyczaj od razu paradował ze wzrokiem mordercy, bo tak było wygodniej. Teraz jednak chyba mógł sobie pozwolić na odpoczynek własnym mięśniom twarzy. Dopiero wtedy okazało się, że brwi Svein'a mają naprawdę ładny kształt, kiedy nie schodzą się w geście zirytowania.
Skończył potrawę w milczeniu, za bardzo skupił się na jedzeniu. Podniósł szybko głowę, by spojrzeć na Fjell'a, na którego, dopiero zdał sobie sprawę, w ogóle nie patrzył odkąd nie podsunięto mu talerza pod nos. Svein doprawdy nie potrafił gotować, ale w kwestii żarcia robił się aż nazbyt dokładny.
Podparł się wtedy na ręce, odsuwając powoli naczynie od siebie. Wcale nie zamierzał bywać teraz u Kai'a częściej tylko ze względu na dania...
- Jak często robisz takie dania? - spytał od razu, wpatrując się w twarz mężczyzny. Przyłapał się na tym, że zaczął szukać zmarszczek, ale całość zbyt dobrze się komponowała, by jakąkolwiek dostrzec i namierzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Pon Paź 12, 2015 11:58 pm



Bardziej niż samym jedzeniem, Kai zainteresował się reakcją Sveina na jego kuchnię. Dlatego z wnikliwością godną naprawdę subtelnego trzydziestolatka śledził drogę kawałka tofu z talerza do ust Balstada, a później także jego powoli zmieniający się wyraz twarzy. Gdy nie pojawiło się na niej żadne zniesmaczenie, Fjell wewnętrznie odetchnął z ulgą. Drugi kęs Sveina przyprawił Kaia o niemałe zdziwienie. Mógłby przysiąc, że oto właśnie ma szansę podziwiać tę niespotykaną odsłonę mimiki chłopaka. Wiecznie spięte, wyostrzone rysy oblicza osiemnastolatka nagle złagodniały, zniknął każdy grymas jaki kiedykolwiek został przywołany na jego buzię. Tak, Svein wydawał się wyglądać na o wiele więcej lat niż miał w rzeczywistości, ale w tym cennym momencie przypominał Kaiowi tego licealistę, którym był.
Na usta nauczyciela wkradł się blady uśmiech nim sam sięgnął po pierwszy kęs z własnego talerza.
Z obu naczyń zniknęło obecne tam wcześniej jedzenie, co Kai przyjął z ulgą. Smakowało lepiej niż dobrze jak na dwadzieścia minut gotowania i Fjell był zadowolony z efektu jakiego osiągnięcia się podjął. Nim wstał od stoły, by posprzątać naczynia, sięgnął po serwetkę i delikatnie otarł nią usta. Następnie rzeczywiście wstał by zabrać ze stołu brudne talerze po skończonym posiłku. Dotarł z nimi do zlewu, opłukał i włożył do zmywarki. Następnie wrócił z powrotem do stołu i ponownie wbił zainteresowane spojrzenie w chłopca, którego pytanie sprzed chwili po raz któryś raz w życiu odłożył na moment późniejszy, który nadszedł, gdy Kai uporał się z naczyniami.
-Tak często, jak mam ochotę –uśmiechnął się zachęcająco –Nie jestem wegetarianinem –dodał. To prawda, często wybierał dania kuchni bezmięsnej, ale oznaczało to bynajmniej, że unikał mięsa. Umiał i lubił je przygotowywać. Czasami dla kotów, czasami dla siebie więc zdarzało się. Ostatnio zaś postanowił postawić na witaminy zawarte w warzywach bowiem niskie temperatury, wilgotność i lodowate opady deszczu były czymś co błyskawicznie atakowało układ odpornościowy. Jeżeli ten Kaia byłby jeszcze bardziej osłabiony niż jest mu to zapisane genetycznie –pewnie cały czas byłby przeziębiony i obolały. Nie chciał się przed Sveinem tłumaczyć do tego stopnia szczegółowo. Miał wrażenie, że mało kogo interesują metody zapobiegania grypie, Fjella. Właściwie nikogo. Dlatego pozostawił to w ten sposób.
-Svein –zwrócił się do chłopaka po dłuższej pauzie milczenia –Czy ty się kiedyś uśmiechasz? –spytał, naprawdę ciekaw odpowiedzi jakiej mógłby się doczekać. Właściwie, nie widywał nastolatka z innym wyrazem twarzy niż skrajnie zirytowanym.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sob Paź 17, 2015 2:32 pm

Svein Balstad

Z zadziwiającą ulgą przyjął wiadomość, że Kai jednak nie jest wegetarianinem. Nie przeszkadzał mu brak mięsa w menu, przynajmniej dopóki reszta dań będzie równie smaczna. Mimo to mięsna opcja zdecydowanie uspokoiła jego kubki smakowe. Może nawet z czasem nauczyłby się gotować wraz z Fjellem? Skoro miałby mu chociaż minimalnie pomagać, to bardzo prawdopodobne jest, że jego umiejętności w przyrządzaniu czegoś jadalnego wzrośnie aż do rangi wykwintnej jajecznicy. A co!
Zaś na kolejne pytanie, zmrużył oczy i zmarszczył brwi, niszcząc bezpowrotnie swoje oblicze niewinnej dziewicy z liceum. Znowu wyglądał jak zwyczajowy ponurak z pierwszej lepszej, ciemnej uliczki czyli tak, jak powinien wyglądać. W taki sposób przynajmniej nikt się go nie czepia na ulicy ani nie prosi o wzięcie ulotek. Svein natomiast ma bardzo dobre, złote serce, dlatego bierze te ulotki tak czy tak.
Zaczął się dopiero w tym momencie zastanawiać nad własną mimiką. Rzeczywiście, jeśli miałby się przyznać, to uśmiechał się tylko i wyłącznie w sytuacjach ekstremalnych. Jedyny plus tego wszystkiego był taki, że Balstad nigdy nie udawał. Każdy grymas, który pojawił się na jego twarzy zawsze był szczery. Dlatego z pewnością nie jest główną atrakcją na imprezach, zwłaszcza na tych rodzinnych, gdzie posiadanie kija w tyłku jest bardzo popularne.
- Nie - odpowiedział po chwili, całkowicie pewien swojej odpowiedzi. Raz na dwa lata mógł unieść kącik ust do góry w ironicznym geście. Ale uśmiechać? To nie w jego stylu. Zapewne Svein uśmiechał się na potęgę do czwartej klasy podstawówki. Wykorzystał już wszystkie swoje siły witalne na miły wygląd, gdy był dzieckiem, więc teraz pozostaje ponury tak, jak bozia przykazała. - Ty za to uśmiechasz się bardzo często, nie sądzisz, że się wyrównuje? - dodał po chwili, przechylając nieco głowę w bok. Niezliczoną ilość razy przyłapał się na tym, że ocenia Fjella tylko przez jego ciągłe uśmiechanie się. Nie powinien, w końcu nie każdy musi być taki jak on, jednak przesadne wykrzywianie twarzy w uśmiech może być z czasem podejrzane. A może Kai po prostu taki jest? Radosny? Wiecznie uśmiechnięty? W końcu ktoś na tym świecie musi mieć dobre życie, a Svein nie powinien patrzyć z przekąsem na każdą osobę, która jest szczęśliwa. Może czas, żeby samemu zostać taką osobą.
Pfah, jasne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sob Paź 24, 2015 12:34 am



   Szybko spoważniał, zmieszał się i nachmurzył, gdy nie uszło jego uwadze, że bezpowrotnie zrujnował jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy to Svein wygląda normalnie.  Zniszczył i skopał szansę. Westchnął bezgłośnie i podrapał się z zakłopotaniem w potylicę, kiedy to spuścił wzrok na ziemię, w jakiejś gestii pokory przed samym sobą. Svein nie wyglądał na złego dzieciaka. Może był trochę agresywny, niebezpieczny, może porywczy i ciut ekscentryczny, ale nie był na pewno do końca zły. To nie tak, że Kai wierzy w iskierkę dobroci w sercu każdego człowieka. On po prostu zdążył poznać Balstada na tyle, by wiedzieć, że należy do tego grona ludzi, którzy niekoniecznie okazują głęboko ukryte uczucia, ale z pewnością je posiadają. Dlatego też tak bardzo zbeształ samego siebie za taką niedelikatność w tak podniosłym momencie.
Przez chwilę chciał nawet przeprosić.
   Otrzymał odpowiedź. Musiał także przyjąć pokutę w postaci następnej wypowiedzi chłopaka, która w obecnej chwili zabrzmiała dokładnie tak, jakby była oskarżeniem.
   -Kiedy mówisz to w ten sposób, brzmi to tak, jakby to było coś złego –stwierdził zgodnie z wewnętrzną refleksją. –Ale w sumie masz rację.
Kai nie był kimś, kto robiłby cokolwiek tylko z potrzeby przypodobania się otoczeniu. Czasami lubił komuś nakłamać, pozwolić wierzyć w coś, w co Fjell mu kazał, ale gdy się uśmiechał… Sam nie miał pojęcia czy robi to dlatego, że w porównaniu do czegoś, z czym musiał się mierzyć kiedyś, jego obecna sytuacja jest odpowiednikiem szczęścia, namiastką prawdziwego życia, czy też może z innego powodu.
   -A może to rzeczywiście coś złego? –wypowiedział swoje myśli na głos, marszcząc znacznie brwi i przygryzając subtelnie dolną wargę. Za chwilę jednak jego brwi wróciły do poprzedniego stanu, jego rysy twarzy znów stały się nieposzlakowaną emocjami powierzchnią. Może tylko zbyt mocno zacisnął zęby na wardze…
   -To trudne wyjść przy tobie z roli nauczyciela –stwierdził po dłuższej pauzie ciszy.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Wto Paź 27, 2015 6:18 pm

Svein Balstad

Ewidentnie zaraził Kai'a swoją niepewnością w kwestii częstego uśmiechania się. Gdyby Svein był normalnym nastolatkiem, prawdopodobnie nawet nie zwracałby uwagi na tego typu rzeczy. Nie zauważałby też dodatkowych gestów w okolice ramion, nie zauważałby wbitych w plecy spojrzeń, nie zauważałby wymuszonych śmiechów, które wydawały się naturalne nawet dla samych zainteresowanych. Balstad jednak wyróżniał się swoją wręcz nachalną umiejętnością obserwowania, a co z tym idzie, również nadinterpretacji. Nie widział nic złego w siedzeniu cicho i nie udzielaniu się towarzysko, lecz gdy ktoś ciągle był radosny, chłopak zaczynał nabierać podejrzeć. Opcje zawsze są dwie: albo ktoś udaje, albo ma inteligencję równą IQ kamienia.
Zawiesił wzrok na włosach Fjell'a, choć prawdopodobnie sam nie wiedział czemu. Wiedział jednak, co jego ciało zrobi jako następne. Ciało, bo naturalnie mózg nie brał w tym żadnego udziału. Svein już dawno zauważył, że przy nauczycielu robi rzeczy, na które w życiu nie odważyłby się z kimkolwiek. To straszne.
Sądzę, że jeżeli nie widzisz w tym nic złego, to jest to jak najbardziej akceptowalne – mruknął, wstając od stołu. Po chwili zaś zatrzymał się, rozbawiając niemal samego siebie. – Chyba tak rodzą się złoczyńcy w komiksach.
Balstad nadawałby się na tego złego bohatera. Był tajemniczy, nieprzewidywalny i nieznośnie dobry w biciu ludzi. Problem jest taki, że większość czarnych charakterów w jakiejkolwiek książce, komiksie czy filmie ma jakąś wzruszającą i całkowicie przejmującą opowieść, dzięki której stali się tym, kim są. Svein nie miał niczego takiego. Po prostu taki był i chyba w tym tkwił jego brak uroku.
Podszedł bliżej mężczyzny. Nachylił się, odruchowo wyciągając bardziej szyję, jakby od razu chcąc znaleźć się bliżej niego. Dłoń bruneta powędrowała na policzek nauczyciela, zaczynając swoją wędrówkę opuszkami palców.
Bez zbędnego czekania czy ostrzegania musnął jego wargi, początkowo całkiem niewinnie tak jak za pierwszym razem. Dopiero po krótkiej chwili pozwolił sobie na odważniejszy, pewniejszy ruch, jednocześnie niemal zmuszając Kai'a do oparcia się o ścianę. Właśnie w tym momencie, w którym normalnie zacząłby już mruczeć, odsunął się, uprzednio oblizując wargi.
A teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sob Lis 21, 2015 2:05 am



Nawet jeżeli faktycznie uśmiechanie się było złe, nawet jeżeli to Kai po prostu nie umiał czasami się powstrzymać. Niektóre spostrzeżenia Sveina zwyczajnie przyprawiały go o chęć ponownego uśmiechania się. Kolejnego, bez końca, może jeszcze dłużej. Na szczęście tym razem jego twarz zdecydowała się pozostać nieco mniej przeniknioną. Całe swoje rozbawienie pojawiło się w miejscu wysoko uniesionego kącika ust. Nie miał na dobrą sprawę pojęcia, jak udałoby mu się wymuszać te wszystkie wesołe grymasy. Przecież to niemożliwe, żeby wszystko było w nim tak zakłamane. Nad czym on się w ogóle zastanawia?
 
Svein postanowił naruszyć niebezpiecznie przestrzeń Kaia. Ten machinalnie w odpowiedzi na to przygryzł wargę, smakując w myślach jakieś ciekawe wyobrażenie. Może wyobrażenie ust Balstada? Z pewnością to, bowiem jego wzrok w jednym momencie spłynął właśnie w okolice warg chłopca. Szybko uciekł wzrokiem w bok, tym samym uśmiechając się szeroko, doskonale świadom swoich myśli. Jak to się stało, że jego humor szybko zmienił się tak bardzo? A jeszcze sekundę temu przecież sobie nawet postanowił, że ograniczy swoje uśmiechy na rzecz ucieczki przed możliwym zakłamaniem. Tymczasem…Oh, po prostu Svein był zbyt wymagający.
Zadrżał na całym ciele, gdy chłodna dłoń dotknęła jego policzka. Jego uśmiech zelżał, szybko stał się jedynie drobnym wyrazem zadowolenia jakie płynęło z ekscytującej każdą komórkę jego ciała obecności nastolatka w tak niewielkim oddaleniu od jego twarzy.
 
Kai nawet nie zauważył kiedy ich usta ostatecznie złączyły się w subtelnym pocałunku, kiedy ów też przerodził się w głębszą pieszczotę albo kiedy Fjell znowu zaczął oddychać. Zapewne wtedy, gdy Svein się od niego odsunął.
Spuścił wzrok, szybko przejeżdżając językiem po swoich zaskakująco nabrzmiałych wargach i kilka razy szybko mrugając powiekami. A teraz? Co to za pytanie?
  -Teraz… –zaczął nieco ochryple, jakby nieswoim głosem.-Teraz zastanawiam się czy nie powinienem się z tego wszystkiego wyspowiadać. –Uśmiechnął się niewesoło i uniósł wzrok na chłopca. –Ale ja cie… –odkaszlnął nerwowo i wstał z miejsca. Wsparł dłonie na biodrach i zmarszczył brwi, zastanawiając się nad czymś gorliwie. W końcu, po tym jak jego spojrzenie znów umknęło gdzie w bok, ponownie skupił je na Balstadzie.
  -Myślisz, że możesz sobie na to wszystko pozwalać? –spytał, patrząc głęboko wprost w oczy chłopaka. Wyciągnął ku niemu dłoń i w jednej sekundzie chwycił go za brzeg spodni i przyciągnął jego biodra do swoich. W tym samym momencie nakrył usta Sveina swoimi, zdecydowanie zbyt mocno pragnąc tak wiele.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Lis 22, 2015 12:29 pm

Svein Balstad
Słysząc słowa mężczyzny nieco spochmurniał, choć wydawało się, że trochę go to rozbawiło. Nie potrafił wyobrazić sobie Kai'a idącego do spowiedzi. W geście skruchy klękającego przy konfesjonale, pochylającego głowę z wymalowanym zmieszaniem i zawstydzeniem na twarzy. Proszę księdza, pożądam mojego ucznia. Miał tylko nadzieję, że nie wyśpiewa mu tych wszystkich pocałunków i dwuznacznych dotyków w klasie czy poza nią. Wtedy obydwoje mieliby kłopoty. W sumie było to trochę zabawne. Ze wszystkich swoich poprzednich szkół był wyrzucany za sprawianie kłopotów, za przemoc i za bycie niekulturalnym gówniarzem, warczącym na bodaj wszystko co oddycha. Z tej wyleciałby, bo polubił nauczyciela za bardzo. Naprawdę muszą uważać.

Następne słowa wywołały w Svein'ie lekkie poczucie winy oraz świadomość, że pewnie zaraz dostanie w twarz, chociaż jeszcze nie do końca wiedział za co. Zamiast tego został przyciągnięty jeszcze bliżej, a zaledwie sekundę później został całkowicie pozbawiony oddechu przez Fjella. Zamrugał zaskoczony. Nie spodziewał się takiej reakcji. Nie z jego strony. Najwyraźniej niedokończona wypowiedź nauczyciela naprawdę miała w sobie jakieś ziarenko prawdy. Balstad prawdopodobnie do końca swoich dni będzie się zastanawiał, jak mógł przykuć uwagę kogoś takiego na tyle, by ten zaprosił go do swojego domu i jeszcze... Chłopak nieświadomie wpatrywał się nadal w mężczyznę spod przymrużonych oczu, czując jednocześnie wzbierającą się w nim falę gorąca, która ogrzała mu już każdą partie ciała, jaką był w stanie poczuć. Odwzajemnił pocałunek, trochę zbyt ochoczo, choć jak najbardziej starał się powstrzymywać. Nawet nie zorientował się, kiedy jego dłoń umiejscowiła się na biodrze Kai'a, przesuwając się mimowolnie w dół. Palce wślizgnęły się powoli za pasek od spodni. Svein całkowicie się do nich nie przyznawał, zwłaszcza w tym momencie, gdy zaczęły masować lędźwie bruneta.

Nie zdawał sobie sprawy z tego, jak mocno chciał zerwać z Fjella ubranie, dopóki nie stanął tak blisko. Ale nie teraz. Teraz nie może. Balstad czuł niemal wstyd do samego siebie. Przez tyle lat ani razu nie posunął się do takich rzeczy, a teraz wystarczyło mu raz pozwolić i już ledwo się powstrzymuje. Nie wiedział jeszcze czy to wina tak długiej wstrzemięźliwości, czy to po prostu Kai ma za mocne przyciąganie? A może to i to? Chłopak w pewnym momencie poczuł się jak dzieciak, który znalazł kogoś zza swojej ligi i usilnie stara się mu przypodobać. Ale przecież to nauczyciel pierwszy go zauważył i zaciągnął na zajęcia indywidualne. To on go pierwszy pocałował. To on go tutaj zaprosił. Nastolatek nie miał więc żadnych powodów do czucia się źle. No może oprócz tego, że pożąda własnego nauczyciela. To tylko tak okazjonalnie.
Odsunął się delikatnie z cieniem uśmiechu na twarzy. Do niego też się nie przyznawał. Do niezobowiązującej malinki na szyi też nie. Svein ogólnie nie czuł się dzisiaj sobą, o czym świadczyły te niekontrolowane ruchy biodrami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Nie Lis 22, 2015 6:04 pm



Jego próba zdobycia kontroli nad czymkolwiek zakończyła się ponownie fiaskiem, gdy spomiędzy jego ust wydostał się cichy pomruk aprobaty spowodowany śmiałością dłoni Sveina. No cóż –próbował. Przynajmniej…próbował.  Svein mógł nawet nie wiedzieć jak świetnie idzie mu zawstydzanie własnego nauczyciela. Właściwie Kai nie sądził, by kiedykolwiek powstrzymywanie się było dla niego równie okropnym przeżyciem. Zwłaszcza, gdy Svein wydawał się wcale nie przejmować podobnymi rzeczami…
Jedna dłoń Kaia zaciskała się wciąż na biodrze chłopaka, druga zaś podążyła ku górze i muskała opuszkami palców linię szczęki Sveina. Wtedy też jego usta zostały uwolnione, nastolatek się odsunął, zadowolony z siebie w każdym stopniu.
Kai przez chwilę jedynie wpatrywał się w Balstada jak w jakiś obrazek, później nieznacznie spuścił wzrok i powoli wypuścił powietrze.
  -Svein… –udało mu się jedynie wydusić zanim oparł czoło o ramię chłopaka, dając upust swojemu zrezygnowaniu. Chciał więcej i więcej za każdym razem, gdy dostawał swoje dużo. Wciąż miał niedosyt bliskości Balstada.
Ich biodra wciąż do siebie przylegały więc Kai czuł każdy ruch tych należących do Sveina. Tego też chciał więcej.
Cofnął się, ciągnąc za sobą Sveina. Natykając się biodrami na brzeg stołu, zatrzymał się i spojrzał chłopcu prosto w oczy. Znów powoli zbliżył swoje usta do warg Balstada, łącząc je ze swoimi po chwili w kolejnym pocałunku. W sumie mógłby przynajmniej ostrzec. Uznał jednak, że sprawi Sveinowi niespodziankę.
Powoli zaczął poruszać ustami. Uchylił także zachęcająco wargi, by wpuścić do środka język Balstada. Więcej.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierciarz

avatar

Liczba postów : 79
Join date : 12/07/2015
Age : 72
Skąd : z Rivii

PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   Sro Lis 25, 2015 4:34 pm

Svein Balstad

W pierwszej chwili Svein pomyślał, że nauczyciel wstydził się tego, co przed chwilą między nimi zaszło i właśnie dlatego postanowił zakończyć to jak najszybciej. Z dozą zrozumienia wpatrywał się w głowę opartą o jego ramię. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo to wszystko jest złe. Nawet nie wyobrażał sobie rozterki moralnej, którą musiał przeżywać Kai. Nie pomyślał o tym. Naprawdę o tym nie pomyślał. A powinien. Może naprawdę lepiej zakończyć to teraz, zanim jeszcze nie jest za późno?

Paradoksalnie do swoich myśli, Svein przygarnął mężczyznę jeszcze bliżej. Nawet w momencie, gdy pociągnął go do przodu, nadal starał się być blisko. Nie wiedział, co tak gwałtownie zachęciło go do nieopuszczania Fjella, ale zapewne nie chciał się nad tym zastanawiać. Nad tą jedną, główną sprawą. Wolał to zapewne zostawić. Dla świętego spokoju, żeby nie dobijać własnego honoru ani godności.

Wtedy nauczyciel znowu go pocałował, przez co brwi chłopaka uniosły się nieznacznie do góry. Jeszcze chwilę temu sprawiał wrażenie skruszonego swoimi własnymi czynami, a teraz chce więcej? Jest jeszcze możliwość, że Svein nie jest sam ze swoją nieuzasadnioną fascynacją. Może Kai też nie potrafi się powstrzymać. W takim wypadku – obydwaj mają większe kłopoty, niż się spodziewali.

Zamiast przerwać to teraz, wbrew swoim przemyśleniom, Balstad odwzajemnił pocałunek, tym razem bez żadnych skrupułów ani zahamowań. Przywarł do niego każdym kawałkiem ciała, nad jakim tylko miał władzę. Uznał tę małą interwencję bruneta jako zaproszenie bądź może nawet własny brak opanowania. Tym lepiej. Chłopak nie zamierzał wykorzystywać zbyt wielkiej sympatii własnego nauczyciela do swoich potrzeb i zachcianek, on... po prostu... cóż... no dobra, zamierzał wykorzystać zbyt wielką sympatię własnego nauczyciela. I, co gorsze, wcale mu to nie przeszkadzało.

Westchnął mu prosto do ust. Jego ręce śmielej zaczęły błądzić po ciele mężczyzny, nie wahając się już wślizgnąć niewinnie pod warstwę ubrań. Dzięki świadomej bliskości czuł jego każdy najmniejszy ruch, co tylko przyspieszyło proces nagłego transportowania krwi w dolne partie chłopaka. Bardzo usilnie starał się jakoś opanować, jednak z każdą kolejną chwilą myślał coraz mniej przytomnie. W tym momencie liczył się tylko Kai, jego ciało, jego włosy, w które zaplątał wolną dłoń, jego gorące usta i bliskość, bliskość tak namacalna, że aż bolesna.

Nie trzeba mu było powtarzać dwa razy. Ochoczo wsunął swój język pomiędzy wargi Fjella, od razu przejeżdżając nim po podniebieniu i na wewnętrznej stronie uzębienia kończąc. Przez typowe odgłosy, gdy odsuwał się na moment, by zaczerpnąć powietrza, podniecał się jeszcze bardziej, ku własnej rozpaczy i komicznemu zawstydzeniu. Dłonie Svein'a powędrowały pod górną warstwę garderoby, zaczynając badać każdy napotkany kawałek skóry. Podsuwał tym samym sweter partnera jeszcze wyżej, aby dotknąć więcej, mocniej. Na zakończenie pocałunku ugryzł jego wargę i nagle zszedł niżej. Zjechał ustami na szyję, a gdy już udekorował ją piękną malinką, ponowił wędrówkę. Zatrzymał się dopiero na piersi Kai'a, bo zdaje się, że dopiero tam się otrząsnął.

Opuszczając nieco jego sweter, zerknął w górę na twarz nauczyciela. Nie wiedział, czy może więcej. Może to było i tak za dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Outcry [boyxboy; 2os; bn]   

Powrót do góry Go down
 
Outcry [boyxboy; 2os; bn]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: