IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 3:20 pm






Ludzie nie są idealni, a jeśli oni nie są, to żaden związek nie może być taki. Pary się kłócą, by po godzinie się pogodzić. Obrażają, tylko po to, żeby za chwilę się przepraszać. Mówią sobie że się nienawidzą, by móc powiedzieć kocham.

"I'm not strong enough to stay away
Can't run from you
I just run back to you."


Nic nie znacząca miłostka licealna. Niby nic wielkiego. Przelotne zauroczenie które w swoim życiu dotyka każdego. Każdy znajduje tę jedną osobę, dla której zrobiłby wszystko, a przynajmniej tak mu się wydaje. Tak było i w tym przypadku. Zakochał się. Mocno. Nieskończenie. Na zawsze. Jednak był nikim. Nikim dla osoby którą tak mocno pokochał. I nie mógł nic zrobić. Nie był nawet w stanie od niej odejść.

"Like a moth I'm drawn into your flame."

On nie wiedział o jego istnieniu. Mimo, że nie jeden raz mijali się na szkolnym korytarzu. Mimo, że po zajęciach czekał na niego przy bramie szkolnej, żeby popatrzeć jak wychodzi przez nią z kumplami. Mimo, że zawsze był gdzieś obok. Ale nie był w stanie go dostrzec. Przez cały ten czas, aż do tego jednego momentu.

"You look in my eyes, I'm stripped of my pride
And my soul surrenders and you bring my heart to its knees."


Był jego sługą. W tamtym miejscu był jedynie niewolnikiem. Pokornym i oddanym. Był gotowy zrobić wszystko. Oddał mu się całkowicie, nie otrzymując za to zupełnie nic. I nic nie potrzebował. Liczył się tylko ten bliski, intymny dotyk. Mocny zapach perfum oraz niski, aksamitny głos.

"And it's killing me when you're away
I wanna leave and I wanna stay
I'm so confused, so hard to choose
Between the pleasure and the pain."


W końcu go zauważył. Na szkolnym korytarzu. To było wręcz śmieszne, że miał go zawsze na wyciągnięcie ręki, jednak nawet nie wiedział o jego istnieniu. Spotykali się tylko tam, choć mógł wykorzystywać go codziennie. Jednak dalej był dla niego nikim, choć on gotowy był wskoczyć za nim w ogień. Osłonić swoim ciałem przed kulą i posłużyć jako żywa tarcza. Zupełnie zatracił się w swoich uczuciach. Nie wyobrażał sobie swojego życia bez niego. Nawet nie chciał. Był gotowy do prawdziwych poświęceń, tylko po to, żeby zawsze był przy nim.

"I'm not strong enough to stay away
What can I do?
I would die without you
In your presence my heart knows no shame
I'm not to blame
‘Cause you bring my heart to its knees."


Nie pozwolił mu odejść. Nigdy. Nawet po latach cierpienia i wspólnego wyniszczania się. Jego miłość dalej się tliła. Choć może płomień już dawno zgasł zamieniając się w zwykłe przywiązanie? Sam już nie wiedział co było prawdziwe. Nie wiedział co czuł. Nie wiedział co on czuje. Nie wiedział nic. A mimo to nigdy by go nie zostawił. Nigdy nie dałby mu powodu, żeby go opuścił. Sam nie wiedział czy dalej chciał być przy nim, ale wiedział, że bez niego by umarł.

"There's nothing I can do
My heart is chained to you
And I can't get free
Look what this love’s done to me."




Seme ▶ Ivan jako Patrick Felix Rain
Uke ▶ Lovely jako Leslie Terry Kay

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 3:34 pm




The first time I met you
I didn't know who you are



✩ G o d n o ś ć  ♮  Patrick Felix Rain
✩ D a t a  u r o d z e n i a  ♮  10 września
✩ W i e k  ♮  23
✩ O r i e n t a c j a  ♮  Homoseksualna
✩ Po c h o d z e n i e  ♮  Wielka Brytania


It was not my intention
That it would come so far



✩ W z r o s t  ♮  198 cm
✩ W a g a  ♮ 87 kg
✩ O c z y  ♮  Jedno niebieskie, drugie zielone
✩ W ł o s y  ♮  Jasny blond
✩ K o l c z y k i  ♮ Brak
✩ T a t u a ż e  ♮ Plecy, barki, ręce, dłonie | Czarno-białe
✩ Z n a k i   s z c z e g ó l n e  ♮  Heterochronia, wystające kości biodrowe, długie nogi, duże dłonie z długimi palcami, podłużna blizna ciągnąca się przez cały tors



But there was something
That got my attention and got me warm
The first time I met you



✩ Posiada starszego o dwa lata brata ✩

✩ Ojciec Patricka zginął, gdy ten miał 16 lat. Wraz z bratem otrzymują po nim wysoką rentę. Dostali również wszystkie pieniądze z polisy ✩

✩ Za pieniądze, które dostał po śmierci taty, Patrick otworzył klub nocny, w którym czasem pracuje jako barman. Jego brat za to otworzył dom towarzyski ✩

✩ Szkołę średnią ukończył z łatwością. Obecnie uczęszcza na studia aktorskie ✩

✩ Grał już w kilku teledyskach i ofertach komercyjnych oraz poboczne role w kilku filmach ✩

✩ Ma poważne problemy z wyrażaniem uczuć. Ma to duży związek z jego matką ✩

✩ Nie lubi mówić o swoim dzieciństwie. Lepiej nie poruszać tego tematu ✩

✩ Jego brat mieszkał z ojcem. Patricka wychowywała matka ✩

✩ Posiada i lubi koty. Ma dwa, śnieżnobiałego i kruczoczarnego ✩

✩ Mieszka w niezbyt przytulnym, sucho urządzonym apartamentowcu. Jest zbyt leniwy by coś zmieniać w jego wystroju ✩

✩ Dużo biega ✩

✩ Odżywia się raczej zdrowo i nie lubi fast foodów. Za to kocha słodycze ✩

✩ Bierze udział w nielegalnych wyścigach motocyklowych ✩

✩ Wyjątkowo dużo pali ✩


But I don't love you
If I've disappointed you then I'm so sorry
But I'm trough with you



Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Lut 16, 2016 4:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 3:37 pm





Godność ~ Leslie Terry Kay
Data urodzenia i wiek ~ 19 lat | Urodzony 14. 04
Płeć i orientacja ~ Mężczyzna | Homoseksualny
Pochodzenie ~ Wielka Brytania


~*~

I zabija mnie to, kiedy jesteś daleko,
I chcę odejść i chcę zostać.
I jestem zdezorientowany, tak ciężko wybrać
Pomiędzy przyjemnością a bólem.

~*~


Wzrost ~ Mierzy dokładnie 178,5 centymetra
Waga ~ Około 62 kilogramy
Sylwetka ~ Szczupła, wystające obojczyki i kości biodrowe, widać delikatną talię
Włosy ~ Puszyste, miękkie, blond
Oczy ~ Duże, w odcieniu złota
Znaki szczególne ~ Kilka blizn na ciele, różnej wielkości


~*~

I wiem, że to źle i wiem, że to w porządku.
Nawet jeśli próbuję wygrać walkę
Moje serce odrzuci mój umysł
A ja nie jestem wystarczająco silny, by trzymać się z daleka!

~*~


Od pierwszej klasy liceum jest po uszy zakochany w Patricku
Posiada straszą siostrę Jessi i starszego brata Colina
Kiedy był w trzeciej klasie gimnazjum jego rodzinę zostawił ojciec. Od tego czasu rozpoczęły się ich kłopoty finansowe
Leslie chcąc pomóc mamie zaczął pracować - w domu towarzyskim
Od zawsze uwielbiał zwierzęta, ku jego uciesze ze wzajemnością
Dla osoby którą kocha jest gotowy do największych poświęceń
Uwielbia czytać książki, najbardziej te z dreszczykiem emocji
W liceum uczęszczał do klubu muzycznego, gdzie nauczył się grać na gitarze i pianinie.
Do tego ma śliczny głos
Lubi gotować i nieźle mu to wychodzi
Dawniej chodził z przyjaciółmi grać w koszykówkę, dzięki czemu ma dobrą kondycje
Rzadko pije alkohol, a jeśli już to nie w zbyt dużej ilości. Nie cierpi mieć kaca








Ostatnio zmieniony przez Lovely dnia Wto Paź 06, 2015 7:28 pm, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 3:40 pm




~ Cztery lata przed akcją właściwą ~
Rosły blondyn, wyróżniający się wśród rówieśników nie tylko pokaźnym wzrostem, ale również twarzą o charakterystycznych, ostrych i przyciągających rysach, stał w niedbale nonszalancki sposób oparty o dębowy blat. Jego uwaga poświęcona była mężczyźnie stojącemu po drugiej stronie. Byli braćmi, choć na pierwszy rzut oka ciężko dostrzec między nimi jakiekolwiek podobieństwo poza blond włosami i jasnymi tęczówkami. Patrick był zmęczony po całym dniu robienia niczego, a może raczej po całym dniu udawania, że cokolwiek robi. Jego klub prosperował dobrze, ale wcale nie dzięki właścicielowi. Wszystko co zrobił, to wynajął lokum, ludzi do urządzenia go, a potem ogarniętego zarządcę odwalającego całą robotę za niego. Oczywiście nieźle wyszedł na tym interesie, bo na brak pieniędzy bynajmniej nie narzekał. Raczej mało który dziewiętnastolatek może pochwalić się takim majątkiem, w jakiego posiadaniu znalazł się zarówno Patryk jak i jego starszy brat. Mimo to, obydwaj zgodnie twierdzą, że woleliby uczciwie zarabiać na swoje utrzymanie i mieć możliwość rozmowy z ojcem. Cóż, starszy Rain bardziej niż ten młodszy, ale jednak.
-To co, widzimy się za trzy godzinki młody - mężczyzna za blatem podsumował krótko rozmowę braci, dostrzegając, że do środka wchodzi jeden ze stałych klientów. Patrick również to zauważył, lecz nie zainteresował go za specjalnie niewysoki i lekko przysadzisty przybysz. Zamiast tego skierował wzrok na zegarek widniejący na jego nadgarstku. Wskazywał godzinę dwudziestą, zaś na domówkę planowali dotrzeć na dwudziestą trzecią. W związku z tym kiwnął zgodnie głową i płynnym ruchem oderwał się od blatu, wsuwając obie dłonie do kieszeni, jedną z nich niemal natychmiast wyciągnął, trzymając w niej paczkę papierosów. Kciukiem otworzył paczuszkę i zgrabnie wysunął jedną sztukę, zwyczajowym ruchem chwytając ją w zęby.
- Najprawdopodobniej - odpowiedział krótko, nie obiecując naturalnie, że plany nie ulegną żadnej zmianie. W końcu jego życie przybierało bardzo elastyczną formę i raczej rzadko kiedy szło zgodnie z ustalonym wcześniej planem, o ile taki się pojawiał. Na pożegnanie przybił piątkę niższemu blondynowi i odwrócił się w celu odejścia, w międzyczasie grzebiąc po kieszeniach w poszukiwaniu zapalniczki. Zatrzymał się w pół kroku, tym samym stając profilem do właściciela agencji. Spojrzenie różnokolorowych tęczówek zawiesiło się na niewielkiej, drobnej postaci. Postać ta w dziwny sposób urzekła dziewiętnastolatka. Do tego stopnia, że przez chwilę w ciszy mu się przyglądał drapieżnym, badawczym wzrokiem, aż w końcu wyjął z ust przygotowanego fajka i posłał chłopakowi wymowny uśmiech, nadający jego twarzy w połączeniu z tym wzrokiem niesamowicie seksowny wyraz. Przeleciał swym spojrzeniem po całym ciele chłopaka ubranego jedynie w bieliznę i cieniutki, z goła prześwitujący szlafroczek. Chłopak był ładny, a może raczej zwyczajnie uroczy. Zmierzwione, jasne włosy i niewinne spojrzenie zupełnie nie pasowały do miejsca, w jakim się znajdował. Patrickowi wyjątkowo spodobał się ten kontrast. Wkładając papierosa z powrotem do ust i odpalając go odnalezioną zapalniczką, znów spojrzał w stronę brata, witającego jednego z klientów. Erick natychmiast pojął co znaczy to wymowne spojrzenie i z politowaniem pokręcił głową, sięgając po jeden z kluczyków, które miał pod blatem.
- Oj Feliś, Feliś. Na koszt firmy. - Rzucił przedmiot w stronę chłopaka, zaś ten zgrabnie go pochwycił i wypuszczając dym papierosowy ze swych płuc, niespiesznym krokiem podszedł do obiektu jego zainteresowania. Będąc już zupełnie blisko, jeszcze nachalniej przejechał swym wzrokiem po dużo niższym od niego chłopaku. Zaciągnął się, utrzymując na twarzy charakterystyczny dla niego półuśmiech. Bez słowa objął chłopaka silnym ramieniem wokół szyi i skierował w stronę schodów. Nie zachowywał się tak wobec niego tylko dlatego, że chłopak parał się taką pracą. Patrick był władczy praktycznie wobec każdego. Miał poczucie władzy nad innymi i nie kłopotał się nigdy zachowywaniem pozorów. Taki już jego urok. Nie przejął się również zdrobnieniem, którym uraczył go brat. Tak właściwie mało kto wiedział, że Patrick jest Patrickiem. Znaczna większość osób, zwracała się do niego przy użyciu drugiego imienia. Czasami wręcz zapominał, że Felix jest tylko drugim imieniem, nie tym, które jako pierwsze istnieje w dokumentach. Lecz zupełnie mu to nie przeszkadzało. Drugie imię, o znaczeniu tak pozytywnym, choć niekoniecznie pasującym do chłopaka, przypadło mu do gustu i to właśnie nim z reguły przedstawiał się innym.
W niekrępującym, przynajmniej dla mężczyzny, milczeniu dotarli do wskazanego pokoju. Blondyn bez zwlekania przekręcił kluczyk i wszedł do środka. Nie zdziwił się ładnym wystrojem sporego pokoju, w którego centrum znajdowało się usłane, wielkie łóżko. Cały pokój utrzymany był w kolorach czerwieni i czerni, a delikatne światło rzucane było jedynie przez przyciemniane lampki. Tajemnicza, nieco złowroga atmosfera pokoju idealnie pasowała do osoby Patricka. Jego brat musiał to wiedzieć, gdyż nie bez powodu wybrał akurat ten apartament.
Mężczyzna zamknął za nimi drzwi i wszedł w głąb pomieszczenia, zatrzymując się dopiero przy łóżku. Puścił swojego towarzysza, po czym wyjął papierosa, gasząc go w popielniczce. Wydawał się nie zwracać uwagi na to, że chłopak, który z nim jest, to człowiek i posiada nie tylko język, ale nawet własną osobowość. Pozory nie myliły. Felix nie interesował się uczuciami swego wybranka i faktycznie dostrzegał w nim tylko obiekt do zabawy. Przyjemnej zabawy, miał nadzieję.
W końcu odwrócił się przodem do chłopaka i wyciągnął dużą dłoń, by lekko zsunąć cienki materiał szlafroczka z drobnego ramienia. Długimi palcami powoli po nim przejechał i choć wyglądało, jakby miał zamiar go rozebrać, nie zrobił tego. Zabrał rękę i po prostu usiadł na miękkim materacu łoża, wyciągając oraz podpalając kolejnego papierosa. Nie odrywał wzroku od swojej zdobyczy. Wyglądał jak drapieżnik czający się na swoją ofiarę, a w jego spojrzeniu dostrzec można było coś dzikiego. W końcu odezwał się, wypuszczając kolejny kłębek dymu.
- Rozbierz się - rozkazał, wypełniając przestrzeń szorstkim, niskim i przyciszonym głosem, który doskonale współgrał z władczym wyrazem twarzy. Napawał się widokiem drobnego ciała. Oczekiwał, że spełni ono każdy jego rozkaz. Spodziewał się dobrej zabawy i miał nadzieję, że nie ulegnie zawodowi.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Sro Gru 30, 2015 8:01 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 3:45 pm



   W pokoju panował półmrok. Jedyne oświetlenie dawała niewielkich rozmiarów lampka, stojąca na szafce nocnej. Panowała względna cisza, choć źródłem niewielkiego hałasu, w postaci ciężkich oddechów, były dwie osoby leżące na łóżku. Mężczyzna przed trzydziestką poprawił lekko spotniałe kosmyki włosów, zaczesując je do tyłu. Kątem oka zerkną na swojego towarzysza, który leżał skulony pod kołdrą, na drugim końcu łóżka. Delikatny uśmiech wpłynął na jego twarz. Przysunął się nieco do nastolatka, tym samym wywołując cichy szelest pościeli i objął go ręką w pasie, przyciągając do siebie. Jego ciało jeszcze drżało od doznań sprzed chwili. Musnął wargami skórę jego szyi, zaraz zabierając się za składanie pocałunków na jego karku.
 - Byłeś cudowny - szepnął mu do ucha, po chwili całując w wystającą łopatkę.
Leslie zacisnął mocno oczy, starając się uspokoić i nie rozpłakać. Nie chciał tu być. Nie chciał pozwalać dotykać się temu mężczyźnie. Jednak mimo to nic nie robił, tylko leżał i grzecznie poddawał się wszystkiemu na co brunet miał ochotę. Chciał jakoś pomóc swojej matce, a to była jedyna praca, w której nawet jako dzieciak dostałby normalną zapłatę. Mimo to wizja tego co robił go przerażała, a oddech mężczyzny na jego skórze przyprawiał o dreszcze.
 - Powinienem już iść - wychrypiał i dopiero teraz poczuł, jak bardzo chce mu się pić.
   Mężczyzna nie był z tego powodu zadowolony, jednak bez zbędnych słów, a za to z cichym westchnięciem puścił nastolatka, przewracając się na plecy. Blondyn od razu wyskoczył z łóżka, ubierając bieliznę i naciągając na siebie szlafrok. Idąc do drzwi czuł, jak trzęsą mu się kolana, jednak zdobył się na to, żeby pożegnać się z mężczyzną. Dopiero wtedy zamkną drzwi i długim korytarzem skierował się do pokoju dla "personelu". Był pusty, to też bez większych oporów usiadł przy ścianie na podłodze. Podciągnął kolana pod brodę, oplatając je ciasno rękami i dał upust emocjom. Nienawidził tej pracy. Tak bardzo jej nienawidził, ale chciał być użyteczny. Chciał jakoś pomóc rodzicielce, która w swojej obecnej pracy wiele nie zarabiała. Kiedy tylko stanął na nogi, rzuci tę robotę. Na pewno zrobi to od razu i jego noga więcej tu nie postanie. Tylko jeszcze nie teraz.
   Nagle drzwi się otworzyły i stanął w nich długowłosy chłopak. Ciemne kosmyki opadały mu na ramiona, a delikatny uśmiech nie schodził z rumianej twarzy. Zaraz przyuważył siedzącego na podłodze nastolatka, a widząc jego zapłakaną twarzyczkę, pokręcił z dezaprobatą głową.
 - A ty znowu beczysz - mruknął, kucając przed chłopakiem. Wyciągnął w jego stronę rękę, w której trzymał rękaw swojego szlafroka i zaraz zaczął materiałem wycierać mu policzki. - Jak będziesz płakał po każdym stosunku, to się odwodnisz - westchnął, jednak jego oczy się śmiały. - No już. Nie mażemy się - powiedział, mierzwiąc mu włosy. Emil był jednym z pracowników. Od razu zauważył, że Leslie po prostu nie pasuje do tego miejsca i podjął się opieki nad nim, co niezmiernie cieszyło młodszego. Zawsze udzielał mu wsparcia i mógł na nim polegać. - No chodź. Pójdziemy wziąć prysznic. Już jest późno, więc jeśli dobrze pójdzie, będziesz miał dzisiaj spokój - oznajmił, choć tak naprawdę sam w to nie wierzył. W końcu właśnie późniejszą porą ludzie przychodzą do takich miejsc. Mimo to wziął blondyna za rękę i pociągnął do jednej z łazienek. Gdy już byli w niewielkim pomieszczeniu, związał swoje długie, układające się w delikatne fale włosy w wysoki kucyk. Zrzucił z siebie ubranie i gdy Leslie zrobił to samo, zaciągnął go pod prysznic. Ciepła woda spływała po ich ciele, przyjemnie pieszcząc skórę i pozwalając na rozluźnienie się spiętym mięśniom. Emil wcierał pachnący żel w ramiona nastolatka, cały czas szepcząc uspokajające lub motywujące słówka. Później wysuszył mu wilgotne kosmyki, cały czas przy tym żartując i starając się odwrócić uwagę chłopaka od tego, co działo się dookoła. - I to by było na tyle - oznajmił z uśmiechem. - Masz takie mięciutkie włosy - mruknął, chowając w nich na chwilę twarz. - A teraz chodź na dół. Jeszcze trochę i będziesz mógł wrócić do domu. Najlepiej to w ogóle stój na uboczu i powinno być dobrze.
   Leslie niespecjalnie był przekonany co do słów przyjaciela, jednak to było jedyne co mógł zrobić. Tak więc zaraz za nim poszedł na dół do recepcji, w duchu modląc się, żeby już nikogo dzisiaj nie zainteresować. Miał dość. Niby tak dużo dzisiaj nie zrobił, jednak był wykończony psychicznie i fizycznie po każdym dniu w tym miejscu. Zaraz po dotarciu na odpowiednie miejsce wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna pochwycił Emila, całując go w policzek. Chłopak wydawał się nim oczarowany, a sam Leslie już dawno zauważył, że ci dwaj często spotykają się w tym miejscu. Stały klient, który akceptował jedynie ciemnowłosego. Nastolatka często ciekawiło, czemu nie spotykają się też w normalnym życiu, jednak Emil nigdy nie odpowiedział mu na to pytanie.
   Został sam. Nie szczególnie znał się z innymi osobami tu pracującymi, więc z ciekawości poszedł sprawdzić, jak wiele osób czeka w recepcji. Planował jedynie tam zerknąć i zaraz się gdzieś schować, jednak jego wzrok przykuł blond włosy mężczyzna. Osoba, którą nastolatek już od prawie pół roku podziwiał z ukrycia na szkolnym korytarzu. Nie rozumiał powodu, dla którego Patrick znalazł się w tym miejscu, ale od razu dało się dostrzec, że dobrze dogadywał się z szefem. Zaraz zapomniał, że miał przyjść tylko na chwilę. Te myśli wyleciały mu z głowy, od razu gdy jego wzrok zatrzymał się na dziewiętnastolatku. Drgnął lekko, odruchowo szykując się do ucieczki, gdy blondyn się poruszył. Chciał się schować, jak to na ogół miał w zwyczaju, jednak jego nogi odmówiły posłuszeństwa. Dwukolorowe tęczówki zatrzymały się na jego osobie, a usta wykrzywiły w wymownym uśmiechu. Przetrzęsło go. Od razu zrozumiał do czego to wszystko prowadzi. Nie odrywał wzroku od chłopaka, cały czas na niego patrząc. Kiedy ten podszedł bliżej, odruchowo wstrzymał oddech. Nie mógł uwierzyć, że naprawdę osoba, w której od dłuższego czasu jest zakochany, stoi tak blisko niego. Co więcej, że zaciska w dłoni klucze od jednego z pokoi, obejmuje go ramieniem i prowadzi... Nie. To było ja sen i jednocześnie koszmar. Chciał być zauważony, jednak nigdy nie pomyślałby, że ich pierwsze świadome spotkanie będzie miało miejsce tutaj.
   Był tak pochłonięty myślami, że nie zauważył nawet gdy dotarli pod odpowiednie drzwi. Zaciągał się zapachem chłopaka i czuł, jak kręci mu się w głowie. Posłusznie wszedł do środka, a gdy Patrick go puścił grzecznie czekał. Nie wiedział co ma ze sobą zrobić i czuł, jak trzęsą mu się kolana. Jeszcze chwila i zwariuje. Blondyn podszedł do niego, a czując jego chłodne palce na nagim ramieniu zadrżał. Dotykał go w taki sposób. Co z tego, że uważał go za tylko jednorazową przygodę? Leslie miał ochotę popłakać się ze szczęścia. Jednak nie mógł sobie na to pozwolić, więc jedynie cały czas przyglądał się mężczyźnie, zaciskając wargi. Ku jego zdziwieniu ten wcale go nie rozebrał, a zaraz usiadł na łóżku i kazał mu to zrobić samemu. Zamrugał zaskoczony. Mimo to drżącymi dłońmi zaczął przesuwać po swoim ciele, tym samym zsuwając z ramion szlafrok, który z cichym szelestem zaraz upadł na podłogę. Powoli. Emil zawsze powtarzał, że ma się nie spieszyć i pozwalać rozkoszować się chwilą. Nastolatek sam nigdy tego nie rozumiał, jednak starał słuchać się starszego. Zacisnął palce na materiale bielizny i z jakiegoś powodu poczuł wewnętrzną blokadę. Bał się, jednak musiał to zrobić. Choćby dlatego, że to była jego praca, a Patrick nie wiedział jak na niego działa. Zacisnął mocno oczy i powoli zsunął jedyny materiał okrywający jego ciało. Ale oczu nie otworzył.


Ostatnio zmieniony przez Lovely dnia Wto Paź 06, 2015 7:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 3:46 pm


Siedział niczym pan i patrzył z góry na chłopaka, mimo, że musiał lekko zadzierać głowę, aby objąć całą jego sylwetkę. W postawie Patricka wszystko było władcze. Poczynając od ułożenia kończyn, idąc przez ostre spojrzenie i kończąc na charakterystycznym ukształtowaniu ust. Papieros w ręce, którym co rusz się zaciągał dodawał mu jeszcze więcej seksapilu, choć wydawałoby się, że w tej czynności nie ma nic specjalnego. Nic, co mogłoby wywrzeć na kimś wrażenie. Nawet sam blondyn nie był świadomy tego jak może działać na innych. Oczywiście, że nie miał zaniżonego poczucia wartości. Miał lustro i oczy, więc spokojnie mógł uznać siebie za osobę przystojną. Ale nie wiedział, że to nie wygląd sprawia, iż tak bardzo przyciąga do siebie innych. W każdym razie, nie tylko on. Przede wszystkim kusił swoją postawą zimnego drania, która na dodatek nie była żadną grą. Zachowywał się w ten sposób bez świadomości. Po prostu taki był.
Różnokolorowe tęczówki powoli przesuwały się po całym ciele chłopca, którego miał przed sobą. Z głodem w oczach obserwował każdy jego delikatny, powolny ruch. Wie co robi, pomyślał, dostrzegając jak wiele zmysłowości jest w każdym geście wykonanym przez jego zabaweczkę. Ale nie umknęło mu również to, jak bardzo skrępowany jest chłopak. Zdziwiło go to. Miał opanowaną mowę ciała, tak jak to przystało na chłopaka do towarzystwa, ale jego mimika wskazywała na to, jak bardzo się wstydzi. Patrick uśmiechnął się pod nosem, widząc, że na drobnym ciele nie ostał żaden materiał. Musiał przyznać, że chłopak miał całkiem powabne kształty. Był delikatny i otaczał się szczególną aurą niewinności, co było dość absurdalne, zważając na to jaką pracę wykonuje. Starszy blondyn przez blisko minutę jedynie przyglądał się nagiemu ciału i spokojnie dopalał papierosa. W końcu podniósł się na nogi i kolejny kiep wrzucił do popielniczki. Zbliżył się do chłopaka ze srogim spojrzeniem, po czym bez uprzedzenia chwycił drobny podbródek w długie, silne palce, niewątpliwie sprawiając tym dokuczliwy ból.
- Otwórz oczy - nakazał, tylko delikatnie poluźniając ucisk i swobodnie przesuwał kciukiem po podbródku chłopaka. - Wstydzisz się? - wzrok mężczyzny zaczął wyrażać politowanie, a jego uśmiech dostarczał sporej dawki szyderstwa. Zastanawiał się, jak ktoś bzykający się dziennie z co najmniej kilkoma obcymi facetami, może zachowywać się tak niewinnie. Patrick wątpił, by jego słodki chłopiec tylko udawał. W końcu jaki miałby w tym cel? Przecież nie mógłby wiedzieć, czy klientowi się to spodoba. Co innego, gdyby ten rozkazałby mu zachowywać się niczym dziewica, ale przecież tego nie zrobił. Ten dzieciak naprawdę był strasznie skrępowany.
Przyglądał się twarzy o delikatnych rysach, a na ustach wciąż miał uśmiech. Mało przyjemny. Nie dawał chłopakowi żadnej nadziei. Musiał zrozumieć, że Patrick dobrze się bawi, a skrępowanie chłopaka dostarcza mu satysfakcji. Dziewiętnastolatek musiał przed sobą przyznać, że dzieciak mu się spodobał. Był miłą odmianą od tego, z czym miał do czynienia na co dzień. W końcu zazwyczaj chodził do łóżka z chłopakami, dla których seks nie był niczym krępującym. To z czasem zaczynało się robić nudne. Kto by się spodziewał, że w burdelu znajdzie przedstawiciela tych mniej wyuzdanych osobników?
- Nadal jestem ubrany - zauważył, uśmiechając się bezczelnie i niespiesznie uwolnił podbródek młodszego od swojej dłoni. - Na co czekasz? - Nie zamierzał przestać pastwić się nad tym nieśmiałym, słodkim chłopcem. Nie zamierzał również nic mu ułatwiać. To nie będzie szybki numerek, choć z początku miał nim być. Patricka zbyt mocno zafascynował chłopak, by miał go po prostu przelecieć jak dziesiątki innych. Nie byłby sobą, gdyby nie pomęczył trochę chłopaka. Poza tym nie był zwolennikiem tradycyjnego seksu. Tak jest dużo ciekawiej. Niech robi co mu rozkaże. Niech dostarcza mu satysfakcji. Niech robi to wbrew sobie. Tak, by Patrick mógł wciąż i wciąż się nad nim znęcać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 3:47 pm



   Jeszcze nigdy atmosfera w pomieszczeniu nie wydawała mu się taka gęsta, jak wtedy. Marzył jedynie o zaczerpnięciu świeżego powietrza. Momentami wydawało mu się nawet, że się udusi, mimo że na pierwszy rzut oka spokojnie nabierał powietrza do płuc. Na ogół nie był taki zdenerwowany jak teraz. Chcąc nie chcąc po pewnym czasie musiał się do tego przyzwyczaić. I mimo, że fizycznie się ze swoją sytuacją pogodził, o tyle psychicznie zawsze męczyły go wyrzuty. Jednak teraz było zupełnie inaczej. Nie chodziło o to co miał za chwilę zrobić, a o osobę, z którą miał to zrobić. Patrick nie miał o niczym pojęcia, ale Leslie czuł jak miękną mu kolana w momencie gdy tylko ten znajdował się w pobliżu. A teraz nie dość, że był tak blisko, to jeszcze mógł go dotknąć w każdym momencie. Kiedy tylko będzie chciał. I nie mógł się temu sprzeciwić. Nie mógł nawet uciec, jak to miał w zwyczaju. Był w potrzasku, z którego nie był w stanie się wydostać. Pragnął go każdą cząstką ciała, jednocześnie boją się każdego gestu z jego strony. Nie wiedział czego mógłby się po nim spodziewać. Jednak jednego był pewien. Patrick to nie osoba, która przychodziła do takich miejsc po czułości. To było widać od razu, kiedy się na niego spojrzało. Roztaczał wokół siebie aurę niepokoju, czasem strachu i władczości. Nie dało mu się sprzeciwić. Co więcej, nikt nawet nie chciał tego robić. Potrafił zdominować samym spojrzeniem i to właśnie z nim zrobił, kiedy ich spojrzenia spotkały się w głównym korytarzu. Był pewien, że będzie mu oddany i zgodzi się na wszystko. Nieważne co rozkaże. Wypełni wszystko, bo to on tego chce.
   Odkąd wszystkie jego ubrania upadły na podłogę, nie drgnął nawet o milimetr. Zaciskał mocno powieki i chłoną dym papierosowy. Zrobiło mu się niebywale gorąco i choć nie widział mężczyzny siedzącego na wprost siebie, czuł jego palący wzrok na swojej skórze. W myślach przez cały czas powtarzał sobie, że powinien być spokojny. Że nie powinien się zadręczać. Nie powinien niepotrzebnie myśleć. I kiedy względnie udało mu się uspokoić, usłyszał skrzypnięcie materaca. Oznaczało to tylko jedno - Patrick musiał wstać z łóżka. Ponownie fala gorąca uderzyła w niego i to ze zdwojoną siłą, oddech stał się cięższy, a serce biło szybciej. Na nic zdało się liczenie do dziesięciu czy inne próby uspokojenia się. Zaraz coś miało się stać. Coś co najpewniej zapamięta do końca swojego życia.
   Po chwili silne palce zacisnęły się na jego podbródku w niezbyt delikatny sposób, co spowodowało ciche syknięcie u chłopaka. Bolało, jednak nie odważył się odezwać. I choć jego wargi były delikatnie rozchylone, nie było szans, żeby spomiędzy nich wyszły jakieś słowa. Ponoć klienci rzadko lubili, kiedy ich "zabawki" się odzywały, dlatego starał się tego nie robić. Tym bardziej przez cały czas musiał się pilnować, żeby nie użyć czasem przez przypadek jego imienia. W końcu chłopak na początku się nie przedstawił i Leslie nie wiedział jak się ma do niego zwracać, a co dopiero jak brzmi jego imię.
   Wykrzywiając delikatnie swoje usteczka w grymasie bólu czekał na kolejne słowa lub gest blondyna. Przy tym modląc się, żeby nie kazał mu na siebie spojrzeć. Niestety te modlitwy nie zostały wysłuchane i ponownie do jego uszu doszedł niski i zarazem seksowny głos Patricka. W pierwszym odruchu zacisnął mocniej oczy, bojąc się ich otworzyć. Mimo to wiedział, że nie może się sprzeciwić. Wtedy klient nie byłby zadowolony, a wtedy i jego pensja wyszłaby mniejsza. Tego oczywiście nie chciał. Nie pracował tu po to, żeby dawać dupy i nic za to nie mieć. Musiał utrzymać rodzinę... Jakoś. Tak więc po chwili drżące powieki uniosły się nieznacznie w górę, a spod wachlarza grubych, długich rzęs złote oczy utkwiły w oczach Patricka. Słysząc pytanie chłopaka, momentalnie poczuł falę wstydu. Sam nie wiedział skąd się ona wzięła i to w takiej ilości, ale przez chwilę miał ochotę tak po prostu się do tego przyznać. Powiedzieć, że go zna i od zawsze chciał być tak blisko niego. Że jego perfumy odurzają, a od głosu kręci mu się w głowie. Na szczęście w porę się opamiętał. Przecież i tak on się tylko z niego nabijał. Jednak mimo to Leslie nie mógł mieć mu tego za złe. Najpewniej wyglądał żałośnie. Mimo to dalej usprawiedliwiał się tym, że stoi przed nim osoba, w której jest zakochany i stąd te wszystkie dziwne uczucia i reakcje.
 - T-Trochę - wyznał szczerze, nie chcąc i nawet nie mając zamiaru go okłamywać. Choć tak naprawdę wstyd o którym mówił, był innym, o którym myślał dziewiętnastolatek. W końcu aż tak bardzo nie wstydził się swojej nagości, a bardziej faktu, że to właśnie on go takim widzi.
   W ciszy i względnym spokoju patrzył prosto w różnokolorowe tęczówki chłopaka. Starał się rozkoszować chwilą, w której bezkarnie mógł się im przyglądać. Nie wiedział ile jeszcze dane mu będzie tak otwarcie na nie patrzeć. Spojrzenie, jak i uśmiech Patricka nie wróżyły nic dobrego i gdzieś w środku nastolatek zaczynał się bać. W końcu nie miał pojęcia czego się po nim spodziewać.
   Z zamyślenia wyrwało go stwierdzenie starszego. Jego podbródek został uwolniony, przez co wręcz mimowolnie przejechał wzrokiem po ciele klienta. Przełknął głośno ślinę, po czym bardzo powoli oblizał suche wargi.
 - Na nic... Przepraszam - wydukał, na moment spuszczając głowę. Zaraz jednak ją nieco podniósł, dochodząc do wniosku, że wcale nie spodoba się to blondynowi. Drżące palce zacisnął na materiale jego koszulki, powoli podnosząc go do góry, tym samym odsłaniając umięśniony brzuch.


Ostatnio zmieniony przez Lovely dnia Wto Paź 06, 2015 7:08 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 3:53 pm


Patrick był pozytywnie zaskoczony, gdy w odpowiedzi na bolesne gesty, którymi obdarzał chłopaka, nie napotkał stanowczego sprzeciwu. Co prawda nie zrobił temu biedakowi jeszcze nic złego, zważając na to, jak traktuje innych swoich kochanków. Głównie za ich zgodą. Czasem bez. Wiedział jednak, że osoby pracujące w lokalu jego brata znają swoje zasady, a przynajmniej powinno tak być. Erick dbał o swoje pupilki i nie pozwalał, by działa się im krzywda, więc jeśli jakiś klient nadużywał swoich uprawnień, bez obaw mogli wzywać ochronę. Pokoje są monitorowane, więc wystarczy krótki znak. Oczywiście klienci o tym nie wiedzą, a Patrick ma podobną świadomość tylko dlatego, że właścicielem jest jego brat. Swoją drogą, miał nadzieję, że na ten czas ten zboczeniec wyłączył jedną z kamer. Niby blondyna nie krępowały podobne rzeczy, ale jednak wolał nie być obserwowanym przez własnego brata w takiej sytuacji. To byłoby co najmniej dziwne.
Felix znał praktycznie każdą z zasad funkcjonowania agencji. Nie dlatego, że jest jej częstym gościem, ani też dlatego, że specjalnie go to interesuje. Erick po prostu czasem sam zupełnie przypadkiem schodzi na tematy biznesu, dzięki czemu jego młodszy brat wie jak mają się sprawy. Kilka razy nawet załatwiał dla niego pewne rzeczy związane z pracą. Wiedział więc ile jest pokoi, które służą do czego, a nawet obeznał się powierzchownie z cennikiem. Był pewien, że chłopak, z którym ma właśnie przeżyć upojny czas jest czysty i zadbany. Tutejsi pracownicy mają obowiązek utrzymywać się w przyzwoitym stanie i doprowadzać do porządku po każdym stosunku. Nie mogą też narzekać na niskie zarobki, bo nawet Patrick jest zdania, że jego brat oszalał, płacąc tyle tym ludziom. Bowiem daje im połowę tego co zarobią. Tygodniowo. Na dodatek, wielu z nich mieszka tutaj we własnym apartamencie. Istny luksus. Chociaż praca jest nieco hańbiąca, delikatnie mówiąc. Ale jak lubią to kto im zabroni? Nigdzie nie zarobią tak dużo w tak łatwy sposób. Erick to istny anioł. Tym z dłuższym stażem, którzy przynoszą najwięcej zysku, pozwala nawet wybierać klientów. Patrick nie jest w stanie tego zrozumieć, ale cóż, brat na brat pieniędzy tak czy siak nie narzeka. Może po prostu nie jest zbyt pazerny. Nie to, żeby sam był... On po prostu nie rozumie jak można darzyć takim szacunkiem innych, a już szczególnie prostytutki. Patrzeć na ich potrzeby? Ale po co? To głupie. Dziwne.
Wracając - jego zabawka w odpowiedzi na delikatny ból, uraczyła Patricka jedynie lekkim grymasem. Mężczyzna uśmiechnął się na tą reakcję i był ciekaw jak wiele dużo gorszych, niezbyt delikatnych pieszczot jest w stanie znieść ten niewinny, słodki chłopiec, który wydawałby się bać własnego cienia. Wygląda na takiego grzecznego, ułożonego, bojaźliwego... Ale cicha woda brzegi rwie. Patrick z ogromną chęcią go zdeprawuje i pokaże, co znaczy prawdziwa przyjemność. To zaledwie mały szczegół, że przyjemność ta może być odczuwalna jedynie dla dziewiętnastolatka. Młodszy chłopak niespecjalnie go obchodził pod tym względem.
Zmrużył lekko oczy, gdy na swoją komendę ujrzał zaciskające się mocniej powieki. Te jednak już za chwilę posłusznie się uchyliły, co wywołało uśmiech aprobaty na ustach Patricka. Chwilę czekał na odpowiedź względem zadanego wcześniej pytania. Prychnął, nie kryjąc swojego rozbawienia, gdy ta się pojawiła. Chłopak pracujący w agencji towarzyskiej trochę się wstydzi i nawet się do tego przyznaje. Patrick podświadomie zaczął się zastanawiać jak długo ten zbyt uroczy jak na to miejsce chłopak, pracuje w nim. Chyba krótko, skoro nadal się wstydzi klientów. Patrząc w całkiem ładne oczy młodszego, dziewiętnastolatek nie miał wątpliwości co do tego, że to skrępowanie jest całkiem szczere. Jego uśmiech odzwierciedlał zadowolenie z tego powodu. Do tej pory raczej nie gustował w tego tupu chłopakach. Nadal nie gustuje. Tak mu się wydawało. Ale jednak myśl o wykorzystaniu tak niewinnego dzieciaka, szczerze go kręciła. W pewnym momencie przemknęła mu przez głowę niebezpieczna myśl, że aż za bardzo. Cóż, jest cały jego, a on zamierza z tego skorzystać. A może raczej...Napawać się uległością, wiedząc, że jego kochanek nie do końca pragnie wykonywać jego polecenia. Być może nie chce tego w ogóle. Wielu czynności, które zaleci mu zrobić Patrick, ten będzie się wstydził. A jednak nie pozostawi mu wyboru. Ta wizja w oczach Patricka była po prostu piękna.
Drapieżny uśmiech i tego samego typu wzrok nie przestawały malować się na twarzy mężczyzny, gdy jego towarzysz grzecznie przeprosił i drżącymi dłońmi zabrał się za zdejmowanie ubrań ze swojego klienta. Blondyn musiał się dość mocno nachylić, by ułatwić niższemu chłopakowi zdjęcie koszulki, tym samym odsłonięcie ładnie wyrzeźbionego brzucha, umięśnionego torsu i ramion. Pierwszym co rzucało się w oczy była olbrzymia i widocznie głęboka blizna ciągnąca się od prawego ramienia, aż do lewej strony żeber. Oczom chłopaka częściowo ukazały się również tatuaże obecne nie tylko na plecach, ale również na rękach. Patrick wyprostował się i z tym samym uśmiechem, z pewną siebie postawą obserwował chłopaka. Czekał na jego kolejny ruch, dodatkowo poruszając wymownie biodrami, dając tym samym znak, czego oczekuje. Gdy drobne dłonie niepewnymi ruchami zabrały się za rozpinanie paska, blondyn nieoczekiwanie złapał przydługie kosmyki w bardzo mocny ucisk i szarpnął nimi mocno, gwałtownie nachylając głowę licealisty oraz powodując u niego utratę równowagi.
- Klękaj. - Szorstki głos ze srogim wydźwiękiem wypełnił powietrze. Nie było w nim ani krzty delikatności, tak jak nie było jej w całym Patricku. Gdy chłopak chcąc, nie chcąc, zwalił się już na nogi, a jego twarz znalazła się na wysokości krocza mężczyzny, ten przybliżył się jeszcze bardziej. Wciąż nie puszczał jasnych włosów. - Użyj zębów - rozkazał, mając na myśli oczywiście metodę rozpięcia spodni, skoro z paskiem chłopak uporał się już przy użyciu rąk. Patricka nie obchodziło to, czy jego zabawka poradzi sobie z tym zadaniem. Miał to zrobić. Pragnął go upokorzyć. Bardziej i bardziej. Niech dostarcza mu satysfakcji. I lepiej, by nie pisnął ani słówka sprzeciwu. Cóż, Erick to jego brat, nie będzie ryzykował dobrych relacji dla jednego, nic niewartego podopiecznego. Nawet jeśli by tak nie było, Patrick nie zwracałby uwagi na to, co mu wolno, a czego nie. To zbyt upierdliwie. I głupie. Bo przecież mu wolno wszystko.
- Wyjmij go i ssij moja słodka dziwko. - Jego uśmiech stał się jeszcze bardziej nieprzyjemny, a dłoń wciąż wyjątkowo boleśnie zaciskała się na gęstych włosach, delikatnie ostrzegając przed jakimkolwiek sprzeciwem. Młody chłopak znalazł się w potrzasku różnokolorowych oczu. Nie miał gdzie uciec, nie miał jak tego zrobić i nie mógł też liczyć na zmianę nastawienia swojego klienta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 3:55 pm



   Ten delikatny uśmiech aprobaty wywołał niemałe zdziwienie na Leslie'm. Może i był on tylko chwilowy, jednak kompletnie się tego nie spodziewał i z ogólną postawą Patricka był czymś wręcz niezwykłym. W końcu nastolatek wiele przyglądał się starszemu koledze i już dawno zauważył, że był on raczej chłodną osobą, niewykazującą zbyt wielu pozytywnych emocji. A mimo to coś go do niego ciągnęło. Sprawiało, że błądził za nim wzrokiem i odnajdywał go w tłumie innych ludzi. Na szkolnym korytarzu jakimś dziwnym trafem zawsze był w stanie go zauważyć, niemal jakby wskazywała mu go wielka, czerwona strzałka. I mimo, że dziewiętnastolatek aż do dzisiaj nie miał o nim pojęcia, jakoś nigdy mu to nie przeszkadzało. Dopóki sam mógł na niego patrzeć, wszystko było w porządku.
   Spojrzał lekko zmieszany na Patricka, gdy ten prychnął rozbawiony, słysząc jego odpowiedź. Z niewiadomego nawet dla siebie powodu, nie chciał go okłamywać i wyznał szczerze, że był trochę zawstydzony. Choć tak naprawdę uczucie zażenowania było znacznie większe. W końcu blondyn nie był zwykłym klientem. A wręcz przeciwnie. Był osobą, na której zależało mu już od dłuższego czasu, więc taka sytuacja była mocno krępująca. Nigdy nie spodziewał się, że przyjdzie im otwarcie poznać się właśnie w takim miejscu. Że zostanie uznany przez niego za zwykłą prostytutkę. Po części było to trochę smutne, jednak nie chciał w takiej sytuacji zawracać sobie tym głowę. W duchu liczył, że ktoś kto sam przychodzi do takich miejsc, nie będzie oceniał kogoś, kto w nim pracuje. Zresztą nie sądził, żeby Patrick specjalnie zawracał sobie głowę takimi rzeczami. Jest tu tylko po to, żeby się z nim przespać. Nie zapytał go nawet o imię, więc niby po co miałby się zastanawiać nad tym dlaczego ten tu pracuje czy tym, że jest zdecydowanie na taką pracę za młody?
   Dzięki temu, że dziewiętnastolatek się pochylił, już po chwili jego koszulka została zdjęta, a oczom nastolatka ukazał się szeroki, umięśniony tors. Jego uwagę oczywiście przykuła sporych rozmiarów blizna i niemal od razu zaczął zastanawiać się nad tym, skąd ta się wzięła. Wszystko jednak co wymyślił, to były jedynie bezpodstawne domysły i nie wiedział czy któryś z nich mógł okazać się prawdziwy. Zapytać również nie mógł. Po pierwsze nie wypadało, a po drugie, zdaniem Patricka na pewno nie był to jego interes. W dalszej kolejności złote tęczówki przeniosły się dalej, uważnie przyglądając się tatuażom, znajdującym się na ramionach. W dziwnym, nawet dla siebie, odruchu chciał ich dotknąć, jednak nie mógł tego zrobić. Mimo to, to samo uczucie dokuczało mu, gdy ponownie zawiesił wzrok na bliźnie mężczyzny. Naprawdę chciał wiedzieć skąd ta się wzięła, gdyż nie mogło opuścić go uczucie, że razem z nią wiązała się jakaś smutna historia. Możliwe, że zbyt dramatyzował i naoglądał się za dużo filmów, jednak to przygnębiające uczucie wcale od niego nie odchodziło.
   Widząc lekki ruch bioder blondyna, obudził się z chwilowego zamyślenia. Dopiero po kilku sekundach zdał sobie sprawę, co ten gest miał znaczyć, więc bez większego ociągania, aczkolwiek dalej niepewnie, zabrał się za rozpinanie paska. I gdy tylko skończył ów czynność, poczuł jak palce Patrick w nieprzyjemny sposób zaciskają się na jego włosach i mocno za nie szarpią, przez co szesnastolatek zaraz stracił równowagę. Mimo to udało mu się nie przewrócić i ustać na nogach. A przynajmniej do momentu, aż nie usłyszał kolejnych słów Patricka. Podniósł na niego zdziwione spojrzenie, jednak wyraz jego twarzy jasno mówił, że nie ma zamiaru więcej powtarzać swojego polecenia. Z niesłyszalnym jęknięcie, upadł przed nim na kolana, jedynie na krótką chwilę przymykając oczy. Gdy tylko je otworzył, ujrzał przed sobą krocze mężczyzny. Przełkną ślinę, po czym nerwowo zamrugał, podnosząc na niego wzrok, jednak ten jedynie przybliżył się jeszcze bardziej i wydał polecenie, na dźwięk którego przeszedł go dreszcz. Wpatrywał się w niego tak, jakby nie rozumiał tego jakże wymownego rozkazu. W duchu liczył, że Patrick jedynie żartował, jednak jego kolejne słowa jasno pokazały, że nie ma na co liczyć. Rozepnij, wyjmuj, ssij. Jedyne myśli, jakie teraz chodziły mu po głowie, choć przez chwilę błąkała się również chęć ucieczki. Mimo to nie liczył, iż ten by mu na to pozwolił. Zdecydowanie by tego nie zrobił.
   W końcu nastolatek zebrał w sobie resztkę sił i przybliżył się do krocza blondyna. Usilnie próbował znaleźć zębami zamek, aby móc rozpiąć jego spodnie, jednak żadna z prób nie przynosiła pożądanego efektu. Ignorował zażenowanie i próbował kolejny raz, ale i ta próba spełzła na niczym. Czuł jak po skroni spływa kropla potu, gdy delikatnie się odsunął.
 - Nie daję rady - oznajmił żałośnie, nawet nie podnosząc wzroku. Naprawdę nie chciał go zawieźć i bardzo się starał, jednak mu to nie wyszło. Sam nie rozumiał czy to zadanie było po prostu za trudne, on za bardzo zażenowany czy może był zbyt zdenerwowany. Tak czy inaczej coś przeszkadzało mu w zadowoleniu mężczyzny, co wprawiło go w dziwnym smutek.
   Powoli nabrał powietrza do płuc, chcąc się uspokoić, po czym ponownie zbliżył się do krocza Patricka i zaczął zębami szukać zamka spodni. I mimo, że zadanie wcale nie okazało się prostsze w końcu udało mu się je wykonać. Zajęło to najpewniej dłuższą chwilę, jednak teraz dla Leslie'ego liczył się tylko efekt, który dla niego był co najmniej zadowalający. A przynajmniej na tyle, że z dziwną radością, spojrzał na stojącego przed nim chłopaka.


Ostatnio zmieniony przez Lovely dnia Wto Paź 06, 2015 7:13 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 3:56 pm


W ciszy obserwował klęczącego przed nim chłopaka. Nie czuł się źle z tym jak go traktuje. Nie byłoby tak nawet gdyby jego towarzysz nie pracował w burdelu. Tymczasem ten tutaj był zwykłą dziwką, co jeszcze bardziej motywowało Patricka do traktowania go w sposób mało przyjemny. Mężczyzna nie miał zbyt dużo szacunku do osób pokroju młodszego chłopaka, o ile w ogóle jakiś miał. W końcu bardzo wątpliwa pozostaje kwestia tego, czy Felix w ogóle zna pojęcie wzajemnego szacunku. Nikt go nie nauczył tej sztuki, a gdy już ktoś podjął się tego zadania, niestety mężczyzna nie przejawiał chęci współpracy i nie kwalifikował się na pojętnego ucznia. Być może przez to nie ma zbyt wielu przyjaciół. A może raczej nie ma przyjaciół w ogóle. Kolegów, znajomych - owszem i to nawet wielu. Nie narzekał na brak towarzystwa i praktycznie co wieczór wychodził gdzieś, żeby się zabawić. No i ma brata, który jest właściwie jedyną osobą, której ten może zaufać i pogadać o czymś innym niż głupotach. Aczkolwiek nie korzysta zbyt często z tej możliwości. Lubi radzić sobie sam ze swoimi problemami, z natury jest zamknięty i nie potrzebuje bratniej duszy, której mógłby się zwierzać. Może dlatego nie przeszkadza mu brak przyjaciół. Koledzy, jednonocne przygody, pieniądze, wygląd, zdrowie, inteligencja - ma to wszystko, więc czy potrzebuje czegoś więcej? Wydawałoby się, że nie.
Kiedy się tak przyglądał chłopakowi, przez chwilę wydawało mu się, że ta twarz jest mu skądś znajoma. Przez chwilę skupił się na tym dziwnym wrażeniu, jednak ostatecznie stwierdził, że to raczej niemożliwe, by już kiedyś doszło do spotkania między nimi. Skoro od razu zwrócił na chłopaka uwagę teraz, zrobiłby to też dawniej jeśli mieliby ze sobą styczność, w związku z tym dość szybko odsunął od siebie tą zbędną myśl.
Nie niecierpliwił się, kiedy Młody zwlekał z wykonaniem polecenia. Mieli dużo czasu, a każda sekunda zawahania dzieciaka, satysfakcjonowała Patricka. Podobała mu się myśl, że on tego nie chce. Gdyby był zbyt chętny, nie byłoby zabawy. Prychnął zgryźliwie, zawstydzając go jeszcze bardziej, gdy usłyszał słaby głosik. Nie daje rady? Czyżby nigdy tego nie robił? Nie żartujcie, przecież jest dziwką. Podobne praktyki nie powinny być mu obce, a wręcz przeciwnie - opanowane do perfekcji.
Nim zdążył coś postanowić i wymyślić karę dla chłopaka, ten zabrał się z powrotem do pracy. Patrick uniósł brew, podziwiając jego determinację. Gdy usłyszał charakterystyczny dźwięk rozpinanego zamka, oraz poczuł większy luz w spodniach, nie mógł powstrzymać lekkiego uśmiechu aprobaty, połączonego z rozbrajającym wzrokiem, pełnym politowania. W jego oczach przez chwilę pojawiły się iskierki wesołości. Radość dzieciaka z tak głupiego powodu nie mogła go nie rozbawić. Ten przyjemny wyraz twarzy gościł na niej jednak tylko przez krótką chwilę, a w następnej już nie było po nim żadnego śladu. Spojrzenie różnokolorowych tęczówek ponownie napełniło się pogardą, a lekki uśmiech nie wyrażał ni krzty sympatii. Prędzej przyprawiał o ciarki, choć trzeba zauważyć, że dodawał blondynowi uroku. A co mogłoby mu go odebrać?
- Bardzo ładnie - pochwalił chłopaka i pieszczotliwie, nieadekwatnie do sytuacji przesunął dużą dłonią po jego zmierzwionych włosach. - Byłoby miło, gdybyś jeszcze przestał się ociągać. Nie lubię się powtarzać. - Jego dłoń zupełnie nieoczekiwanie uderzyła o delikatny policzek. Nie na tyle mocno, by został na nim ślad, jednak wystarczająco mocno, by zabolało. - Nie zmuszaj mnie do używania siły. - Kąśliwy uśmiech, niczym u żmii, skutecznie zagęszczał atmosferę. Patrick zupełnie się tym nie przejmował. Zamiast tego znów chwycił jasne kosmyki i gwałtownie przysunął głowę chłopaka do swoich bioder. Jedną dłonią zgrabnie zsunął spodnie i bokserki, a w następnej chwili zmusił chłopaka do uchylenia ust i zabrania się za spełnianie wcześniejszego polecenia. Od razu nadał mu szybkie tempo, nie dbał również o pojemność chłopięcego gardła. Zwyczajnie rżnął go w usta, a jego członek z każdą chwilą pulsował i rósł. W końcu puścił włosy chłopaka, pozwalając mu na wykazanie odrobinki inicjatywy.
- Postaraj się dziwko, to pomyślę o nagrodzie. - Miał nadzieje, że nie musi mówić, iż w jego rozumowaniu, nagroda może być równie dobrze brakiem kary. Cóż, to on dyktował tutaj zasady. Nie tylko tutaj, swoją drogą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 3:58 pm



       Leslie jak na razie był nowym pracownikiem, więc i jego kwalifikacje nieco odbiegały od tych, którymi dysponowali inni. Był młody, jednak jego szef na tyle wyrozumiały, dzięki czemu mógł tu pracować. Nie obsługiwał jednak jakichś ważniejszych klientów, gdyż na dobrą sprawę prawdopodobnie nie potrafiłby ich w pełni usatysfakcjonować. Wybierali go raczej mężczyźni, którzy lubowali się w nieporadnych łóżkowo partnerach lub dzieciach. W końcu jak na to nie spojrzeć chłopak miał dopiero szesnaście lat i wyglądał jedynie na swój wiek. Możliwe, że czasem nawet młodziej, ale na pewno nie na więcej. Tak więc mimo tego, że nigdy tego nie komentował uważał, że mężczyźni po czterdziestce, którzy chcieli uprawiać z nim seks, musieli mieć nie po kolei w głowie.
   Początkowo nie sądził, żeby udało mu się wykonać powierzone przez Patricka zadanie. Tym bardziej w siebie zwątpił, gdy napotkał pierwsze trudności. Nigdy nikt nie kazał robić mu czegoś takiego, więc była to nowość. Bał się, że zawiedzie chłopaka i głównie dlatego się starał, co ostatecznie się opłacił. I chyba dlatego nie potrafił ukryć tej dziwnej radości z tego powodu. Prawdopodobnie blondyn jej nie rozumiał, co w ogóle nie zdziwiłoby nastolatka. W końcu ten nie zdawał sobie sprawy o jego uczuciach. Z Leslim było inaczej. Dlatego też poczuł przyjemne ciepło w okolicach serca, gdy to zauważył na ustach starszego delikatny uśmiech. Całkowicie go tym zaskoczył, wprowadzając przy tym w lekkie zakłopotanie. Nie było jednak dane m długo cieszyć się tym obrazem, gdyż ów uśmiech zaraz zniknął, a twarz Patricka zmieniła się wręcz nie do poznania. W takich chwilach zastanawiał się, jak człowiek może tak szybko się zmienić. Albo raczej jak Patrick może to robić?
   Mimo to po chwili usłyszał pochwałę z ust mężczyzny, a i zaraz jego dłoń przesunęła się po miękkich włosach nastolatka sprawiając, że delikatny uśmiech na jego twarzy pozostał na niej jeszcze przez chwilę. Nie długą, gdyż kolejne słowa Patricka zaraz przywołały go na ziemię. Nie pomogło mu to jednak w zareagowaniu na kolejny czyn chłopaka i zaraz, ta sama ręka która jeszcze chwilę temu głaskała go po głowie, dosyć mocno uderzyła w jego policzek. Leslie jękną zaskoczony, czując tępe pulsowanie. Kompletnie nie spodziewał się takiej reakcji ze strony starszego. Wręcz bał się teraz na niego spojrzeć, jednak Patrick chyba tego nie oczekiwał.
- P-Przepraszam - wymamrotał, nie bardzo wiedząc co innego mógłby powiedzieć w takiej sytuacji. Jednak zaraz go olśniło. Patrick nie oczekiwał słów, tylko czynów.
   Nie było mu dane jednak cokolwiek zrobić, gdyż zaraz palce mężczyzny boleśnie zacisnęły się na włosach młodszego. Nastolatek spojrzał na niego zaskoczony, chcąc wyczytać z jego twarzy co ten planował, ale niespecjalnie mu się to udało. Po chwili dziewiętnastolatek przyciągnął go do swoich bioder, ściągając przy tym spodnie wraz z bielizną. Leslie otworzył oczy szerzej ze zdziwienia, przyglądając się jego męskości. Zaraz jednak Patrick siłą zmusił go do otworzenia ust i wręcz wepchnął do nich swojego członka, od razu szybko się poruszając. Leslie poczuł go głęboko w gardle. W pierwszej chwili spróbował się cofnąć, jednak dłoń chłopaka zaciskała się zbyt mocno na jego włosach, przez co nie mógł się ruszyć. Starał się mocno oddychać, przy tym biorąc go po same jądra. Z każdą chwilą członek Patricka rósł w jego ustach. Za to łzy zaczęły ściekać po policzkach, choć nie płakał. Za to powoli zaczynał się dławić i bać, że jeszcze chwila, a zwymiotuje. Nim to jednak nastąpiło, Patrick zatrzymał się. Głośno wciągnął powietrze do płuc mimo, że członek chłopaka nadal znajdował się w jego buzi. Jednak nie patrzył na niego. Czuł się okropnie. Poniżony, wręcz zgwałcony w usta. Mimo to, to nie był jeszcze koniec. Nie. To był początek. A i myślenie szesnastolatka wcale się nie zmieniło. Nadal chciał się wykazać. Sprawić mu przyjemność. Zwrócić na siebie uwagę. Tak, żeby go zapamiętał. Tak więc zaraz zaczął się poruszać. Nie szybko, jednak dokładnie, włączając w to również język. Ssał i lizał jego członek, który przez cały czas pulsował w jego ustach. I mimo, że zaczynała boleć go szczęka, starał się przyspieszyć.


Ostatnio zmieniony przez Lovely dnia Wto Paź 06, 2015 7:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 4:01 pm


   Patrick przez chwilę zastanawiał się, ile dzieciak ma lat. Wiedział, że jego brat jest ryzykantem i mógłby przyjąć do roboty niepełnoletnich, chociaż nie sądził by mogli oni uczęszczać do gimnazjum. Blondyn musiał więc być licealistą, w końcu bzykanie czternastolatków mocno mija się z prawem. Cóż, szesnastolatkowie w burdelu to również niezbyt normalna rzecz, ale mężczyzna założył, że przynajmniej tyle musi mieć chłopak. Na więcej nie wyglądał, a wątpił, żeby kogoś młodszego Erick przyjął pod swój dach. Możliwe też, że jest starszy i po prostu wygląda jak dzieciak, co zwyczajnie dodaje mu uroku. W końcu, gdyby nie roztaczał wokół siebie takiej aury niewinności, Patrick przeszedłby obok niego obojętnie. A jednak z tą niewinną buźką, w lekkim, niewiele zakrywającym szlafroku wyglądał tak pociągająco, że mężczyzna nie potrafił go zignorować. Nie żałował również, że impulsywnie zdecydował się po raz pierwszy skorzystać z tego co ukrywa tutaj jego braciszek. W końcu dotąd nigdy nie czerpał z dobrodziejstw tego przybytku. Nie czuł absolutnie potrzeby dotykania jakiś wyćwiczonych kurw, skoro mógł znaleźć podobne na mieście, czy nawet wśród swoich znajomych. Nie cierpiał na brak wyboru, ani na brak uroku osobistego, który pomaga mu w zdobyciu takich znajomości. Dzisiaj zrobił wyjątek, bo blondyn wydał się inny niż reszta tutejszych pracowników. Jak się okazuje, pozory w tym przypadku nie myliły i chłopak naprawdę ma jakiś dziewiczy urok, chociaż dziewicą nie jest z całą pewnością. W każdym razie coś w nim przyciągnęło Patricka do niego i z każdą chwilą robiło to coraz bardziej. Miał ochotę go zranić, miał ochotę zdeprawować. Miał ochotę go zerżnąć. Co więcej, zamierzał to zrobić.
   Jego reakcje podobały się Patrickowi. To jak się szczerze cieszył ze zwykłych głupot, a także to jaki był z siebie dumny, gdy coś mu się udało. Przede wszystkim jak bardzo jest uległy. Blondyn był ciekawy ile jest w stanie znieść bez protestowania. Jego słabe "przepraszam" wcale nie sprawiło, że w jakiś sposób złagodniał, czy tym bardziej poczuł wyrzuty sumienia. Skądże. Chciał coraz bardziej dowiedzieć się, kiedy to "przepraszam" zmieni się w "przestań" lub rozpaczliwe "proszę". Ciekawe, czy ta mała dziwka zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo działa na wyobraźnię swojego klienta zachowując się w ten sposób. Nie, raczej nie. Gdyby wiedział, że przez tą przeuroczą niewinność Patrick ma ochotę sprawić mu więcej i jeszcze więcej krzywdy, zapewne zmieniłby swoje nastawienie. O ile oczywiście potrafi. Ale przecież jest kurwą, powinien posiadać umiejętność zmiany całej swej osobowości w ciągu kilku sekund. Klienci przecież bywają bardzo zmienni.
 W odpowiedzi delikatnie uniósł brew, z pogardą patrząc w dół, na swoją dzisiejszą zabaweczkę. Dzieciak powinien już zrozumieć, że to nie słów oczekuje od niego mężczyzna. Kącik jego ust uniósł się nieznacznie, tworząc wyraz szyderstwa, gdy do małego blondyna doszło w końcu jaka jest jego rola. Jego krystaliczne łzy spływające po policzkach nie robiły większego wrażenia na Patricku. Jedynie mogły go jeszcze bardziej podniecić. Dzieciak wyglądał idealnie klęcząc przed nim, szybko oddychając, ssąc jego kutasa i płacząc z bezsilności. Ten obraz wyjątkowo przypadł mężczyźnie do gustu. To, że jego kurewka wciąż nie wyrażała żadnego sprzeciwu, również. Zamruczał cicho z aprobatą, gdy jego towarzysz wziął się do roboty. Długie palce zaczęły powoli sunąć po jasnych włosach i głaskać je pieszczotliwie. Dłoń leniwie zjechała na szyję i na ramię, by po chwili wrócić w kierunku twarzy, delikatnie głaszcząc uderzony wcześniej policzek. Patrick wiedział co robi. Gra na uczuciach była jego ulubioną zabawą, choć tak naprawdę przychodziła mu z taką łatwością, że nie można do końca stwierdzić, by faktycznie była grą samą w sobie. On taki już był. Być może nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak niezrozumiałym dla innych człowiekiem jest. Z tego, jak bardzo przypomina matkę.
  Przymknął oczy poddając się przyjemności. Oczywiście, że dziwka nie mogła robić tego pierwszy raz i Patrick doskonale czuł efekty jego doświadczenia. Zerkał spod powiek na chłopaka, wprawnie ssącego jego członka, będącego już w całkiem pokaźnej erekcji. Z każdą chwilą czuł coraz silniejsze fale podniecenia. Dzieciak jest niezły.
  W końcu chwycił go za włosy i odciągnął. Niech sobie nie myśli, że załatwi wszystko w ten sposób, a Patrick zadowolony ubierze się i wyjdzie. O nie, on zamierzał pociągnąć to zdecydowanie dalej i zdecydowanie dłużej. Z lekkim, nieprzyjemnym uśmiechem puścił włosy chłopaka. Gdy przyklęknął powoli obok niego, na jego twarzy znajdował się już przyjemny, delikatny uśmiech, a oczy napełniły się współczuciem.
  - Nie płacz. - Jego ton wciąż był szorstki i stanowczy, co świadczyło o tym, że pomimo tej delikatności, jego słowa nie są prośbą. Spokojnie, wolnym ruchem starł słone łzy z policzków chłopaka. Zaraz po tym chwycił go za dłoń i podniósł do góry. W następnej zaś sekundzie drobne ciało w dość brutalny, gwałtowny sposób zostało pchnięte na łóżko i wylądowało na miękkim materacu brzuchem do dołu.
   - Leż grzecznie - rozkazał, klepiąc nagie pośladki wystające razem z nogami poza materac. Przez chwilę przyglądał się temu pięknemu tyłeczkowi tak ochoczo wypiętemu w jego stronę. Miał ochotę już w niego wejść. Ale wtedy przecież nie byłoby zabawy. Miał czas. Dużo czasu.
  Odszedł kawałek, by odnaleźć swoje spodnie, a gdy już to zrobił, wyciągnął z nich pasek. Tak wyposażony podszedł do swojej słodkiej, małej ofiary. Bez żadnego uprzedzenia zamachnął się i wymierzył nim solidny cios w jędrne pośladki.
  - Bądź cicho. Spróbuj chociaż pisnąć, a będzie gorzej. - Uprzedził z diabelskim uśmiechem, którego blondyn nie mógł dostrzec. Wymierzył kolejny, mocniejszy cios. Następny i jeszcze jeden prosto w uda. - Podoba ci się, prawda dziwko? - Jeszcze jeden, jeszcze mocniejszy. Na jasnej skórze zaczęły pojawiać się czerwone pręgi. Patrick nie miał litości. Tak, czekał aż piśnie, aż da mu kolejny powód do ukarania.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Czw Lip 09, 2015 4:03 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 4:01 pm



    Nie był pracownikiem z długim stażem. Swoją pracę tutaj zaczął całkiem niedawno, jednak istniały rzeczy, których nawet on już się nauczył. A raczej musiał się nauczyć. Pewnych rzeczy, jak obciąganie, klienci wymagali prawie przy każdym stosunku, więc wprawy nabierał z każdym razem. Techniki za to uczył go Emil, który zawsze powtarzał, że to ona jest najważniejsza, a reszta przyjdzie z czasem. Dlatego też akurat teraz był w stanie sprostać oczekiwaniom Patricka w większym stopniu. A starał się bardzo. Chciał sprawić mu jak największą przyjemność, nawet swoim kosztem. Chciał żeby go zapamiętał. Dużo chciał, jednak równocześnie nie sądził, żeby którakolwiek z jego zachcianek się spełniła. I to głównie dlatego starał się nie myśleć, a skupić na teraźniejszości i na tym co właśnie robił. A miał dosyć konkretne zadanie. Zrobić wszystko, aby blondynowi było jak najlepiej. Dlatego pomagając sobie ręką, zachłannie pieścił jego członek, nawet nie podnosząc wzroku. Przynajmniej do momentu, aż nie poczuł dłoń chłopaka sunącą po jego włosach, szyi i ramionach. A gdy zaczął gładzić go po policzku, w który to wcześniej go uderzył, czuł że zaczyna się rozczulać. Patrick znowu to robił. Zmieniał się o sto osiemdziesiąt stopni. Leslie nie miał pojęcia, kiedy nastąpi kolejna zmiana, kiedy znowu stanie się tak brutalny, że będzie się bał na niego spojrzeć. Jednak był pewien, że długo nie będzie musiał czekać.
   Członek dziewiętnastolatka był już sporej wielkości, przez co blondyn zaczął się zastanawiać kiedy ten dojdzie. I czy będzie miał taki zamiar. Z jednej strony skoro już tu był, chciał się z nim przespać, jednak równocześnie podświadomie bał się tego, jak mogłoby to wyglądać. Po chwili dłoń Patricka ponownie zacisnęła się na jego włosach, odsuwając go od siebie. Od razu głośno wciągnął powietrze, przez cały czas nie odrywając oczu od blondyna, który zaraz przykucnął przed nim. Na jego twarzy widniał delikatny uśmiech, przez który ściskało go w żołądku. Był nieprzewidywalny. Leslie nie miał pojęcia co może zrobić. I chyba dlatego jego następny gest go zaskoczył. Otarł jego mokre policzki, a on nie odrywał swoich oczu od jego, chcąc z nich cokolwiek wyczytać. Na próżno.
   Patrick złapał go za dłoń, ciągnąc do góry. Stanął na lekko drżących nogach, wbijając wzrok w łóżko, na które nagle został pchnięty, uderzając przy tym kolanami o podłogę. Jękną cicho, zerkając przez ramię na stojącego za nim chłopaka. Nie rozumiał co się dzieje. W końcu jeśli już chciałby się z nim pieprzyć, raczej wolałby normalnie wejść na łóżko, prawda? I chyba właśnie to sprawiło, że naprawdę zaczął się bać. Podświadomie oczekiwał czegoś złego. Odwrócił jednak głowę, słysząc słowa nastolatka, a gdy jego dłoń wylądowała na jego nagich pośladkach, drgnął niespokojnie.  Słyszał za sobą jakieś hałasy, ale nie mógł się odwrócić. W końcu nie chciał zrobić czegoś, co nie spodobałoby się Patrickowi.
   Uderzenie padło nagle. Krzyknął głośno, bardziej z zaskoczenia niż z bólu, otwierając szerzej oczy ze zdziwienia. Czy Patrick właśnie zamierzał go zlać? Chciał na niego spojrzeć, jednak wtedy chłopak się odezwał i kazał mu być cicho. Tyko jak mógł się nie odzywać, kiedy robił coś takiego? Mimo to nie musiał powtarzać. Leslie i tak nie byłby w stanie mu się sprzeciwić. Zagryzł mocno obie wargi, oczekując kolejnego uderzenia. Długo nie musiał czekać. Za czwartym razem poczuł jak piecze go skóra. Mocno zacisnął dłonie na ustach, wciskając twarz w miękki materac. Przy kolejnym uderzeniu zaczął cicho szlochać. Nie rozumiał, dlaczego robił mu coś takiego. Przecież robił wszystko co chciał! W duchu modlił się, aby to się skończyło, jednak Patrick wcale nie zamierzał przestać. Był bezlitosny, a z każdym kolejnym uderzeniem było coraz gorzej. Ból stał się nie do zniesienia. Cały się trząsł. Chciał go błagać, ale nie był w stanie wydusić żadnego słowa. Dłoń zaciskała się mocno na ustach, jednak nic nie dała przy kolejnym uderzeniu.
- P-Proszę... dość - zaczął błagać zdławionym głosem, drżąc na całym ciele. Twarz miał całą zalaną łzami, a oddech szybki i przerywany. Nie podnosił głowy. Bał się teraz na niego spojrzeć. Bał się tego, co miało się za chwilę stać. W końcu powiedział, że jeśli nie będzie posłuszny, będzie gorzej. Leslie naprawdę wątpił, żeby wtedy żartował, choć w głębi duszy miał taką nadzieję. Mimo to nie mógł pozwolić mu na więcej. Jeśli padłoby kolejne uderzenie na pewno zacząłby krzyczeć. Już i tak stłumione jęki bólu wydostawały się z jego ust, nawet jeśli zaciskał na nich dłonie. Kolejnego razu by nie zniósł. Na pewno nie. Nie chciał go zawieźć, jednak tego zadanie nie był w stanie wykonać. Chciał. Starał się. Ale to było zdecydowanie za dużo. Całe pośladki jak i uda go piekły i nie sądził, żeby był w stanie usiąść.
- Proszę... - powiedział cicho, dalej ze spuszczoną głową. - Pro...szę - powtórzył, pociągając nosem i czując jak do oczu ponownie napływają łzy.


Ostatnio zmieniony przez Lovely dnia Wto Paź 06, 2015 7:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 5:46 pm


Krzyk chłopaka wywołany zaskoczeniem sprawił, że członek Patricka podniósł się jeszcze bardziej. Następnego wyrazu bólu nie było, gdyż ten najwidoczniej postanowił posłuchać rozkazu blondyna. Jego nienaganne posłuszeństwo również robiło niemałe wrażenie na mężczyźnie. Był doprawdy zdziwiony, że ten niewinny chłopak, który w każdej chwili może zaprotestować, godzi się na wszystko bez zająknięcia. Patrick z każdą chwilą był coraz bardziej ciekawy dlaczego. Przecież ten mały nie mógł wiedzieć, że jest bratem właściciela. To znaczy, mógł, ale wątpił, że o tym wie. W końcu Patrick nie miał z nim styczności wcześniej, więc raczej pracuje tu od niedawna. Ktoś mógł mu przekazać informację na temat jego pokrewieństwa z szefem, ale blondynowi wydawało się to raczej mało prawdopodobne. W końcu widzieli się pierwszy raz i dzieciak nie miał wcześniej powodów by o niego pytać. To wszystko znaczy, że gdyby chciał, powiedziałby dość i jeśli Patrick nie chciałby słuchać, chłopak mógłby wezwać pomoc. Ale nie zrobił kompletnie nic w tym kierunku. Więc może tylko udawał, a tak naprawdę cholernie podobało mu się to co robił mężczyzna? Dziewiętnastolatkowi nie wydawało się, by ktoś mógł tak dobrze udawać. Widział jak się trzęsie, słyszał jak płacze i przyciska dłonie do ust. Bał się i na pewno tego nie udawał. Patrick był wręcz zachwycony.
Na twarzy blondyna nieustannie gościł lekki uśmiech. Z każdym ciosem się pogłębiał, tak samo jak rosła jego satysfakcja i podniecenie. Reakcje jego słodkiej ofiary tak bardzo przypadły mu do gustu, że poczuł przejmujący ucisk w podbrzuszu. Dzieciak naprawdę go jarał. Tak mocno, że sam był zaskoczony. Nie podejrzewałby siebie o takie odczucia względem niedouczonej dziwki. Ale nie mógł narzekać, to uczucie bardzo mu się podobało i mimo wszystko, jego małej kurwie również musiało, skoro tak grzecznie na wszystko się godziła.
Zatrzymał rękę w połowie drogi, gdy do jego uszu dotarł cienki, zdławiony przez łzy głos. Uniósł brew i swobodnie opuścił dłoń wzdłuż swego ciała, po chwili przyozdabiając swoją twarz jeszcze bardziej nieprzyjemnym uśmiechem. Przez chwilę w ciszy przyglądał się swojemu dziełu. Dużo niższy od niego blondyn leżał przed nim zgięty w pół i cały drżał. Jego pośladki wszędzie pokryte były czerwonymi pręgami pozostawionymi przez pasek, a uda nie pozostawały im dłużne. Głowę tak mocno przyciskał do łóżka, jakby naprawdę miało mu to w czymś pomóc. Zdławiony szloch brzmiał dla uszu Patricka wyjątkowo podniecająco, tak samo jak rozpaczliwe prośby wypowiadane równie drżącym co ciało głosem.
- Przecież uprzedzałem... - cmoknął ze zrezygnowaniem i z westchnięciem pokręcił głową. Minęła krótka chwila przeraźliwej ciszy, po której nastąpił cios dużo silniejszy niż wszystkie poprzednie. Tym razem wymierzony był on w plecy. Patrick bardzo dobrze potrafił kontrolować swoją siłę, więc wiedział ile powinien jej włożyć, w zależności od tego jak wiele bólu ma odczuć jego biedny chłopiec. Teraz na pewno poczuł go bardzo dużo. Po tym jednym finalnym uderzeniu, swobodnie odrzucił pasek na bok i podszedł bliżej chłopaka. Jedną dłoń oparł na łóżku obok jego głowy, drugą zaś skierował na pośladki.
- Ciiii... Już koniec - wymruczał, przejeżdżając dużą dłonią z jednego pośladka na drugi i z powrotem. Masował je delikatnie, w międzyczasie wsuwając swoje kolano między nogi chłopaka. Przy jego pomocy rozsunął je znacznie, by dać swojej dłoni lepsze dojście do miejsca, które teraz szczególnie go interesowało. Jego palce powoli wsunęły się między pośladki, by następnie bez uprzedzenia wedrzeć się do środka. Z początku jedynie dwa palce zajmowały się dziurką wypiętego blondyna. Rozciągały go mocno i bezlitośnie, a Patrick dziwił się, że będąc dziwką ma tam tak mało miejsca. Nie przestając ruszać palcami, penetrując jego tyłeczek, ugiął łokieć, by nachylić się nad uchem leżącego chłopaka.
- Jak na dziwkę, jesteś strasznie ciasny - wymruczał, wbijając przy tym gwałtownie i mocno swoje palce. Bez pytania, bez zastanawiania się czy go boli, z lekkim trudem wsunął trzeci. - Rozluźnij się - polecił, stanowczymi ruchami rozpychając jego wnętrze. - Czego pragniesz kurwo? - Oczywiście oczekiwał tylko jednej odpowiedzi na swoje pytanie. Ładnej i przedstawionej pełnym zdaniem. Nie spieszył się. Gdyby było inaczej, nie zawracałby sobie nawet głowy rozciąganiem go. W końcu im więcej bólu sprawiał chłopakowi, tym bardziej podobało się to jemu. A skoro ten się na to godził, co mogło go powstrzymać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 09, 2015 7:51 pm



    Doskonale zdawał sobie sprawę, że nie powinien, a może nawet nie miał prawa się odezwać. Że to się może dla niego wręcz fatalnie skończyć. Nie miał pojęcia co Patrick może wymyślić jako karę. Tak naprawdę nawet nie chciał się nad tym zastanawiać, bo kiedy tylko o tym myślał, przerażenie w nim rosło coraz bardziej i bardziej. Zresztą i tak na wszystko było już za późno. Odezwał się, tym samym przerywając mu jego "zabawę". Ukarze go za to i co do tego był pewny. Nieważne jak. I tak na pewno będzie bolało.
   Leslie zdawał sobie sprawę, że Patrick był brutalną osobą, choć tak naprawdę nigdy nie podejrzewał, że mógłby go kręcić sadyzm. Jedno za to było pewne. Mimo tego, że jego zachowanie na to nie wskazywało, nie był masochistą. Bał się bólu. Cholernie się go bał i nie sądził, że kiedykolwiek polubi uczucia towarzyszące takiej łóżkowej relacji. Może i był dziwką, ale wcale nie podobało mu się takie traktowanie. Nawet jeśli to był Patrick. Ciepłe uczucia jakimi go darzył nadal przejmowały władzę nad tymi negatywnymi, jednak nie mogły zamazać fakt, że na chwilę obecną jedynie się go bał. Nigdy by nie pomyślał, że w tak krótkim czasie tyle będzie cierpiał.
   Słysząc pierwsze słowa chłopaka poczuł, jak przez jego ciało przechodzi nieprzyjemny dreszcz. Tak, uprzedzał. Ale co z tego? Co mógł poradzić na to, że go bolało i nie potrafił w takiej sytuacji zachować spokoju? Leslie kompletnie tego nie rozumiał, jednak nie sądził, żeby go to obchodziło. W końcu nie przyszedł tu po to, żeby uczyć go jak powinien zachowywać się idealny uległy. Nawet chyba nie chciał zagłębiać się w ten temat. Sekundy ciszy ciągnęły się w nieskończoność, a przynajmniej on odnosił takie wrażenie. Oczekiwał następnego kroku Patricka. Kompletnie nie wiedział czego się miał po nim spodziewać, więc jedynie mocno zacisnął oczy. Nic więcej nie mógł zrobić. Jednak gdy ostatnie, najmocniejsze uderzenie padło na jego plecy, tym razem nie powstrzymywał krzyku. Nie sądził, żeby nawet był w stanie.
   Kiedy ręka Patricka oparła się obok jego głowy, nie zareagował. Dalej leżał z twarzą ukrytą w pachnącej pościeli, próbując jakoś uspokoić oddech, bicie serca, płacz jak i całe ciało. Jednak kiedy poczuł jego dłoń na swoich pośladkach, drgną niespokojnie. Mimo to nie podnosił wzroku. Dalej się go bał, nawet jeśli jego osobowość zmieniła się ponownie na tą "miłą". Dobrze wiedział, że zaraz znowu zacznie go męczyć. Nie wiedział tylko w jaki sposób. Aczkolwiek na ten moment nie robił nic, co by w jakikolwiek sposób sprawiało mu ból. Co więcej, nawet starał się go choć trochę uśmierzyć. Tak, koniec. Co do tych słów Leslie nie był przekonany, ale nie odzywał się. Zresztą nie chciałby znowu go rozzłościć.
   Po chwili kolano Patricka wsunęło się pomiędzy jego nogi, tym samym zmuszając je do znacznego rozłożenia. Ponownie zadrżał. Wiedział co za chwilę miało się stać, a przynajmniej tak mu się wydawało. Palce chłopaka powoli przesuwały się po jego pośladkach, by następnie w brutalny sposób wedrzeć się do środka. Leslie lekko wygiął się w plecach, zagryzając z całej siły wargi, a gdy dziewiętnastolatek zaczął go rozciągać, ponownie schował twarz w pościeli, cicho pojękując z bólu. Wiedział, że były to dopiero dwa palce. Wiedział, że Patrick jest większy. Ba, już miał możliwość dosadnego tego poczucia. Nagle poczuł oddech chłopaka tuż przy swoim uchu, a słysząc jego stwierdzenie, na krótką chwilę uśmiechnął się w duchu. Mimo tej żałosnej sytuacji, w której się znajdował, akurat te słowa chłopaka traktował jak komplement. Jednak nie powinno to chyba nikogo dziwić. Długo tu nie pracował, a i wcześniej wcale nigdzie nie zarabiał, dając dupy podejrzanym typkom. Ta praca była jedynie koniecznością, na podratowanie rodziny i uchronienie matki przed śmiercią z przepracowania.
   Podniósł się nieznacznie na przedramionach, gdy nagle palce blondyna mocno się w niego wbiły, powodując żałosne westchnięcie. Spojrzał na niego kątem oka zerkając prosto w jego dwukolorowe źrenice. Nie mógł odmówić sobie tej chwilki przyjemności w tym wszystkim. Jakimś chorym sposobem widok jego zadowolonej twarzy dodawał mu otuchy. Niewielkiej, ale jednak. Dlatego też patrzył na niego tak długo, aż Patrick na siłę nie włożył w niego kolejny palec. Jęknął męczeńsko, spuszczając głowę. Przecież starał się rozluźnić. Bardzo się starał. I chyba właśnie to najbardziej przeszkadzało i sprawiało, że jedynie zaciskał się na jego palcach.
   Pytanie Patricka sprawiło, że ponownie na niego spojrzał. Czego pragnął? Aby to wszystko już się skończyło. Jednak doskonale wiedział, jaką odpowiedź chce uzyskać chłopak. Nie pierwszy raz spotkał się z takim pytaniem. Z jakiegoś powodu dużo ludzi lubi, jak wypowiada się im te krępujące słowa. Przez dłuższą chwilę jedynie na niego patrzył, by po chwili oblizać suche wargi i odwrócić wzrok.
- W-Wejdź we mnie - wychrypiał, łapiąc oddech. Krótka odpowiedź. Zdecydowanie za krótka. Doskonale to wiedział, jednak nie potrafił powiedzieć tego jak należy, choć i taką lekcję od Emila dostał. Pełnym zdaniem i najlepiej poprosić - tak powtarzał. Tylko jak on mógł prosić o coś, czego tak bardzo się bał? Wcześniej tego chciał, jak niczego innego. Teraz strach przejmował kontrolę nad jego ciałem i mózgiem. - Proszę - dodał szeptem, zaciskając dłonie w pięści.


Ostatnio zmieniony przez Lovely dnia Wto Paź 06, 2015 7:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lip 23, 2015 6:00 pm


Sam nie wiedział skąd mu się to wzięło. Brutalność i sadyzm. Czuł, że zawsze ciągnęło go do niebezpieczeństwa i odkąd pamięta, podobało mu się sprawianie krzywdy innym. Nieszkodliwej krzywdy i tylko w łóżku. Nigdy nie czuł potrzeby napadania na kogokolwiek, zabijania, czy gwałcenia. Nic z tych rzeczy. On po prostu kochał, gdy ktoś płakał, gdy ten go brutalnie rżnął. Wiedział, że coś jest na rzeczy już przy jego pierwszym pocałunku. Nie był niewinny, ani nieśmiały, lecz gwałtowny, stanowczy i pełen dominacji z jego strony. Zawsze czuł, że tak powinno być i w większości przypadków miał pewność, że druga strona też to lubi. Z tą dziwką jest inaczej, to też podświadomie wiedział. Patrzył na chłopaka przeszywającym wzrokiem, z nieodgadnionym wyrazem twarzy obserwując jak mocno drży jego ciało, a on zatapia się w pościeli, jakby szukał ratunku. Skrzywił się, gdy doszło do niego, że nie może dłużej nie zauważać, iż nie jest to żadna gra. Mógł sobie wmawiać, że skoro nie protestuje, musi mu się to podobać, ale wiedział, że to nieprawda. Dzieciakowi w ogóle nie podoba się to co ten robi. Tylko dlaczego się na to zgadza? Patrick wiedział, że nie musi. Jest sadystą, ale nie gwałcicielem. Nie chodzi mu o aż tak jednostronną przyjemność.
Jego spojrzenie jak i ogólny wyraz twarzy wyrażały wielkie niezadowolenie i dezaprobatę dla zachowania chłopaka. Patrick nie lubił niejasności, a ten tutaj w jednej chwili stał się dla niego swego rodzaju zagadką. Westchnął cicho, patrząc w pełne łez oczy i bez cienia współczucia, szybkim ruchem wyjął swoje palce. Zmrużył powieki słysząc odpowiedź blondyna. Nie tego oczekiwał. Jest dziwką, więc wydawałoby się, że powinien wiedzieć czego oczekują jego klienci. Na pewno nie są to tak grzeczne słowa. Nie wspominając już o sposobie ich wypowiedzi i zawartości merytorycznej. Milczał przez chwilę, aż w końcu prychnął ze swoistym rozbawieniem, wymieszanym z lekką irytacją.
Chwycił dzieciaka za ramię, unosząc do pionu i postawił go przodem do siebie, znów zaglądając w błyszczące oczy. Tym razem na jego ustach nie pojawił się żaden fałszywy uśmiech, tak samo jak jego wzrok nie wyrażał sztucznego współczucia.
- Moja dziwka jest delikatna, co? - Kącik jego ust uniósł się lekko w szyderczym uśmiechu. Pokręcił litościwie głową, wzdychając ze zrezygnowaniem. Bez żadnych wyjaśnień pchnął drobne ciało z powrotem na łóżko, tym razem jednak wylądowało ono na tyłku. Już w następnej sekundzie Patrick nachylony był nad nim, a jego usta znów zaatakowały te drugie. Tym razem pocałunek był delikatniejszy, choć wciąż namiętny i gwałtowny. Niecierpliwił się, ale tak jak już wspomniano, nie chciał zupełnie biernego kochanka, który najchętniej uciekłby z pokoju. Tylko dlatego jeszcze go nie rżnął, a całował. Zupełnie bezboleśnie i bez cienia brutalności. Jedna z jego dłoni powoli przesuwała się od szyi w dół, wzdłuż brzucha, aż objęła członka młodszego. Druga objęła go w pasie, unosząc lekko i kładąc wzdłuż materaca. Patrick oderwał się na chwilę od ciepłych warg blondyna, by usadowić się nad nim, jedno ze swoich kolan wsuwając między szczupłe uda. Podpierając się lewą dłonią, znów przyssał się do ust blondyna, intensywnie pieszcząc jego penisa i jądra. Bezboleśnie. Przyjemnie.
Wilgotne usta zjechały niżej, skupiając się na wrażliwej szyi, potem na sztywnych, różowych sutkach. Oparł się na łokciu, a dłoń przy głowie chłopaka swobodnie wplotła się w jego przydługie włosy, lekko drażniąc paznokciami skórę głowy. Nie musiał tego robić i niekoniecznie chciał, dopóki ciało chłopaka pod nim nie zaczęło intensywnie reagować na te delikatne pieszczoty. W dziwny sposób wyjątkowo spodobało się to Patrickowi. W pewnym momencie oderwał wargi od wilgotnego, różowego punkcika, by znów unieść się na dłoni i zajrzeć w duże oczy jego słodkiej dziwki. Uśmiechnął się pod nosem zaciskając dłoń na jego członku jeszcze mocniej. Jeszcze raz połączył ich usta w namiętnym pocałunku. Nie robiłby tego, gdyby nie wiedział, że klienci nie mają pozwolenia na całowanie "domowników". Ale ten blondyn pozwalał mu na wszystko, więc czemu miałby nie skorzystać, szczególnie, że wie, iż żaden z tych obleśnych typów tego nie robił? W międzyczasie wsunął między kształtne pośladki jeden z palców, wypełniając nim wnętrze chłopaka. Było luźniejsze niż wcześniej, co spodobało się mężczyźnie. Nie odrywając ust, zgrabnym ruchem wyciągnął dłoń po  żel intymny znajdujący się w szufladzie. Gdy miał go już w ręce, odsunął się nieco od chłopaka. Wylał część buteleczki na swego członka, część zaś na dłoń, którą ponownie wsunął do wnętrza blondyna, nawilżając go. Tego też nie musiał robić, oczywiście, że nie. Gdyby sprawy potoczyłyby się inaczej, nawet nie pomyślałby o tym, by przypomnieć sobie o tej magicznej buteleczce.
- Ostatni raz jestem taki dobry. Następnym razem się przygotuj - wyszeptał, nachylając się nad jego uchem, zaraz po tym rozsuwając jego nogi i wbijając się w chłopaka na całą długość swojego członka. Westchnął, czując jak wąska dziurka zaciska się wokół niego. Kurewsko ciasny. Idealny. Nie był na tyle wyrozumiały, by dawać mu czas na przyzwyczajenie się. Dziewicą kurwa nie był. Biodra Patryka niemal natychmiast poczęły falować, wykonując głębokie, z początku wolne ruchy. Podpierał się na jednym łokciu, drażniąc palcami okolice ucha chłopaka, wplątując jego włosy między palce. Drugą dłonią chwycił jego nadgarstek, kierując mniejszą dłoń na penisa pod nim.
- Pieść się - rozkazał krótko, nieustannie patrząc w jasne oczy z podłym uśmiechem. Drugą dłoń chłopaka skierował na swoje ramię. - I opleć mnie nogami - dodał po chwili, wbijając się mocno i gwałtownie. Jego oddech przyspieszał, ruchy jednak były powolne. Nie spieszył się. Napawał się widokiem niewinnego, słodkiego chłopaczka pod nim. Wiedział jak się krępuje. Nie bez powodu nieustannie patrzył na jego zaróżowioną twarz, wcześniej wybierając tą właśnie grzeczną pozycję.

Przepraszam, że tak długo :c Miałam trochę problemów i dopiero biorę się za nadrabianie wszystkiego D:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Nie Lip 26, 2015 10:23 pm



   Poczuł swego rodzaju pustkę, kiedy Patrick wyjął z niego palce. Spodziewał się, że teraz sam w niego wejdzie. Nic nie mówił, a jedynie czekał na jego kolejny ruch. To też wielkie było jego zdziwienie, gdy chłopak złapał go za ramię i ustawił do pionu. Spojrzał na niego nie kryjąc zdziwienia. Sam już nie wiedział co myśleć, a tym bardziej robić. A może popełnił jakiś błąd? Zrobił coś nie tak? Tego też nie wiedział. Dlatego jedynie wbił w blondyna swoje wielkie oczy i czekał... Na cokolwiek. A słysząc jego słowa zacisnął tylko wargi w wąską linię. Czy był delikatny? Po prostu nie lubił bólu i wydawało mu się, że raczej tego nie polubi. Chciał pokazać się mu z najlepszej strony tak, żeby go zapamiętał, ale chyba nie potrafił. Czyżby własnie tracił swoją jedyną szansę w życiu?
   Wtem Patrick pchnął go do tyłu, przez co zaraz usiadł na łóżku. Zaskoczony uniósł głowę do góry, żeby na niego spojrzeć. Tego co stało się jednak w następnej chwili kompletnie się nie spodziewał. Usta starszego złączyły się z jego, tym samym zapierając mu dech w piersi. Pocałunek nie był brutalny. Znacznie delikatniejszy niż mógł sobie to wyobrazić, do tego niezwykle namiętny. Przez chwilę się zawahał, jednak zaraz zaczął go oddawać, wkładając w niego wszystkie swoje uczucia, jednocześnie starając się nie przesadzić. Duża dłoń chłopaka za to sunęła po jego ciele, ostatecznie zaciskając się na jego członku. Leslie westchnął mu cicho w usta, już po chwili za sprawką Patricka układając się na miękkim materacu. Kiedy blondyn się odsunął, wciągnął głośno powietrze do płuc, nie mogąc oderwać od niego wzroku, gdy ten układał się nad nim. Grzecznie rozsunął swoje uda, pozwalając jego kolanu się między nimi ułożyć, a już po chwili ich usta ponownie się złączyły. Przez cały czas Leslie wzdychał, gdyż ten nie przestawał pieścić jego członka w niezwykle przyjemny sposób. Odkąd się tutaj znaleźli nie wyobrażał sobie, że Patrick potrafi być tak delikatny. Tak bardzo się pomylił.
   Odchylił lekko głowę do tyłu, gdy wargi chłopaka przywarły do jego szyi. Ta cześć ciała była u niego niezwykle wrażliwa, to też z jego ust wyrywały się cichutkie pomruki. Po chwili Patrick zjechał na jeden z jego sutków, na co członek młodszego wyraźnie zareagował. Otworzył oczy, czując jego dłoń w swoich włosach, która przy okazji przyjemnie masowała skórę jego głowy. Chłopak nieco się podniósł, po czym spojrzał mu w oczy, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Za to gdy jego ręka zacisnęła się na jego penisie z ust szesnastolatka wyrwał się głośniejszy jęk, na dźwięk którego mimowolnie oblał się delikatnym rumieńcem. Patrick ponownie złączył ich wargi w namiętnym pocałunku, który od razu oddał. A gdy jego palec wsunął się do środka, młodszy dalej starał się skupiać jedynie na nim, tym samym znaczniej się rozluźniając. Kiedy blondyn się odsunął, wzrok dalej wbijał w jego dwukolorowe tęczówki, dopiero po chwili na moment przenosząc go na buteleczkę, którą trzymał w dłoni. Część jej zawartości znalazła się zaraz na jego penisie oraz ręce, która już po chwili na powrót wsunęła się między pośladki młodszego.
   Mimowolnie otworzył szeroko oczy, słysząc słowa Patricka. Ostatni raz. Następnym razem. Leslie nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. Czy to nie oznaczało, że zamierzał tu jeszcze przyjść? I to... dla niego? Że chciał się znowu z nim spotkać? I może nawet nie jeden raz a więcej? Leslie był w tym momencie tak szczęśliwy, że na ziemię sprowadził go dopiero kolejny ruch chłopaka. Gdy starszy się w niego wbił, z ust wyrwał mu się lekko stłumiony krzyk, a plecy wygięły w łuk. Zabolało, jednak był to inny ból niż na początku. Wręcz przyjemny. Inny. Wziął głęboki wdech. Patrick nie dał mu czasu na przyzwyczajenie się. Był cały w nim i od razu zaczął się poruszać. Westchnął głośno, na moment zaciskając mocno oczy. Otworzył je dopiero gdy starszy ujął jego nadgarstek w dłoń. Spojrzał na swoją rękę, a słysząc polecenie dziewiętnastolatka, od razu poczuł ciepło na policzkach. Ponownie zerknął w jego oczy, jednak blondyn wcale nie żartował. Naprawdę miał to zrobić. Przed tym jednak wykonał kolejne polecenie chłopaka, tym samym oplatając go nogami. Chwilę się zawahał, ale już zaraz delikatnie zacisnął dłoń na swoim członku, przy okazji ze skrępowania zamykając oczy. Powoli sunął po nim ręką, a jego oddech z każdą sekundą stawał się coraz szybszy i mniej regularny. Nawet nie zauważył kiedy zaczął pojękiwać. Był zawstydzony tym co robił, jednak nie mógł nic poradzić na przyjemność, która powoli do niego napływała.


Nic się nie stało. Rozumiem takie rzeczy. Pisz, kiedy masz czas ^^


Ostatnio zmieniony przez Lovely dnia Wto Paź 06, 2015 7:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Pią Sie 28, 2015 2:20 pm


Patrick lubi brutalność i wszelkie odchyły od normy. Lubi rozkazywać, być górą, a także uwielbia, gdy nie musi innych przekonywać do tego, że sam jest od nich lepszy, ważniejszy. Zawsze robi co mu się rzewnie podoba i nie przejmuje się uczuciami innych osób. Z powodu tych wszystkich faktów, jego delikatność wobec burdelowej dziwki jest czymś niebywale niespotykanym. W końcu mógł go rżnąć tak jak lubi, bez patrzenia na to jak mocno blondyn będzie płakać. Ale bierność i marność jego towarzysza w momencie, gdy Patrick się zabawiał, tak bardzo nie przypadła mu do gustu, że musiał coś zmienić. Już po kilku sekundach wiedział, że zrobił dobrze, gdyż jęki chłopaka i jego zdecydowanie lepsze nastawienie dużo bardziej spodobały się mężczyźnie niż jego histeria. Szczególnie, że obserwowanie tak niewinnej twarzy oblanej rumieńcami, w połączeniu z tymi jednoznacznymi dźwiękami, było czymś niezwykle satysfakcjonującym. W każdym razie, Patrick nie pamiętał kiedy czuł się tak jak teraz. Już bardzo dawno nie uprawiał seksu niewypełnionego wyuzdaniem i bezczelnością. Ten raz różnił się więc od tego co serwowano mu do tej pory i choć jeszcze niedawno nie sądził, by coś takiego mogło zaspokoić jego oczekiwania, stało się zupełnie inaczej. Młody pracownik jego brata spodobał mu się bardziej niż przypuszczał. Sam nie był pewien co tak mocno go w nim urzekło. Sam wygląd przecież nie wystarczył, by zwrócić uwagę Patricka na dłużej niż kilka minut. Ten chłopak był ładny, miał niewinną twarz i niezłe ciało, ale posiadał też coś jeszcze w swojej osobowości. Na dodatek zupełnie nie pasował do miejsca, w którym się znajdował i to nie tylko intrygowało jasnowłosego, ale również w jakiś sposób kręciło. No i co ważniejsze, dzieciak pozwalał robić ze sobą wszystko, nawet jeśli mu się to nie podobało. Ta kwestia najbardziej interesowała Feliksa, bo przecież doskonale wiedział, że wcale nie musi tak być. Nie sądził, że chłopak jego pokroju, o tak słabej psychice i wytrzymałości na ból, pozwalał na takie rzeczy wszystkim klientom. Jeżeli by tak było, nie mógłby pracować w tym miejscu zbyt długo, bo zwyczajnie by się załamał. Patrick więc miał podstawy ku temu, by sądzić, że tylko teraz chłopak jest tak niebywale uległy. Dlaczego? Tego nie wiedział i w tej chwili właściwie aż tak mocno go to nie interesowało. Wystarczy, że podobało mu się takie zachowanie, jego przyczyny zaś nie musiał znać.
Mężczyzna czekał aż jego zabawka spełni wydane wcześniej rozkazy, co ten na szczęście zrobił dość szybko. Dwudziestolatek w końcu nie należał do zbyt cierpliwych osób, szczególnie w sytuacjach takich jak ta. Gdy nogi młodszego oplotły jego talię, przywarł do niego mocniej, podpierając się na przedramionach. Z lekkim uśmiechem aprobaty, który wciąż nie wyglądał zbyt przyjemnie, zaglądał w błyszczące tęczówki chłopaka. Z tym samym wyrazem uznania przyjął jego dłoń pod swoim brzuchem. Czuł jak ładnie spełniała jego polecenie. Patrick jest silnym mężczyzną, to też swoimi biodrami robił mocne i szybkie ruchy, wbijając się w blondyna na tyle mocno, na ile mógł w tej pozycji. Palce dłoni, będące obok głowy chłopaka, wplótł w miękkie włosy, lekko je na nich zaciskając. Jego głowa znów się nachyliła, a wargi przywarły mocno i gwałtownie do ust chłopaka, chłonąc każdy z jego nieśmiałych jęków. Biodra Patricka falowały miarowo, nawet na chwilę nie zwalniając tempa. Było mu cholernie przyjemnie, szczególnie, że dzieciak był ciasny, a tego przecież zupełnie nie spodziewał się, gdy szedł do tego pokoju ze świadomością, iż ma zamiar przelecieć dziwkę. W końcu oderwał swoje usta od chłopaka i na chwilę zatrzymał swoje ruchy. Wyprostował nieco plecy, sprawiając, że klęczał, przez co nogi jego partnera spoczęły z powrotem na łóżku.  Nie wychodząc z chłopaka chwycił jego biodra unosząc je i podsuwając bardzo blisko siebie. Następnie chwycił jego łydki i uniósł wysoko, sprawiając, że te spoczęły na jego barkach. Zaraz po tym wykonał gwałtowny ruch biodrami wchodząc w niego jeszcze głębiej niż wcześniej. Trzymając wciąż mocno jego nogi, powtórzył tą samą czynność. Jeszcze raz i jeszcze. Robił to powoli, lecz za każdym razem bardzo mocno.
- Nie przestawaj - przypomniał patrząc na członek swego partnera, do którego teraz jego oczy miały swobodny dostęp. Po tym posłał bezczelny uśmiech w stronę zawstydzonego chłopaka. Zaczął poruszać się szybciej, jednak nie robił tego płytko. Za każdym razem wbijał się głęboko, korzystając z możliwości tej pozycji. Wiedział, że nie jest ona do końca wygodna dla jego towarzysza. Co więcej, jest zdecydowanie bardziej bolesna niż poprzednia. Ale przecież się tym nie przejmował, jemu było przyjemnie, a i chłopakowi również musi być. Ból przecież mija.
Poruszał się coraz szybciej, wpijając swe palce w łydki chłopaka. Czując narastające napięcie w podbrzuszu, odłożył jego nogi z powrotem na materac, dłoń zaś odtrącił i sam objął jego członka. Nachylając się znów nad chłopakiem, wchodził w niego mocno, zaś jego dłoń dużo szybciej i wprawniej zajmowała się członkiem blondyna niż on sam robił to przed kilkoma chwilami. Po jakimś czasie ruchy Patricka stały się mniej opanowane, płytsze i jeszcze szybsze. Jego oddech również był bardzo szybki, zaś jego wolna dłoń mocniej zacisnęła się na włosach chłopaka. Cały czas obciągał mu ręką, choć nie obchodziło go czy ten dojdzie. Sam był bardzo blisko. Czując, że zaraz wytryśnie, gwałtownie wysunął się z chłopaka i spuścił się, brudząc jego brzuch i okolice. Jego podświadomość cicho przypomniała mu o tym, że zapomniał założyć gumki. Cóż, liczył na to, że inni klienci chłopaka o tym nie zapominali.
Był na tyle doświadczony, że zamiast opaść bezsilnie na posłanie obok chłopaka, powoli uspokajając oddech, usiadł na krawędzi łóżka, by sięgnąć po spodnie, z których wyciągnął fajki i zapalniczkę. Odpalił jednego z nich, wkładając do ust i od razu potężnie się zaciągając. Dopiero z papierosem w ustach ułożył się obok chłopaka i w końcu, dość obojętnym wzrokiem na niego spojrzał.
- Co tutaj robisz? Dziwka z ciebie słaba - prychnął, zaciągając się raz jeszcze. Nie miał na myśli tego, że chłopak sam w sobie był zły, choć fakt faktem, to Patrick odwalił całą robotę za niego. Bardziej chodziło to, że jak już wcześniej zauważył, dzieciak nie pasuje do tego miejsca. Nie nadaje się na kogoś, kto bzyka się za pieniądze i spełnia życzenia klientów. Nie trzeba być jasnowidzem, by wiedzieć, że chłopakowi to wszystko przychodzi zbyt ciężko. Czekając na odpowiedź, spojrzał na zegarek oplatający jego lewy nadgarstek. Minęło sporo czasu odkąd tu wszedł, jednak mimo to nie spieszyło mu się. Spali spokojnie papierosa i pójdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Wto Paź 06, 2015 8:19 pm



    Jakby się głębiej nad tym zastanowić, Leslie nie mógł uwierzyć w to co się właśnie działo. Po skończonych lekcjach postał chwilkę pod bramą szkolną, żeby móc zobaczyć jak Patrick przekracza ją ze swoimi znajomymi. Po tym od razu pobiegł na przystanek i zaraz znalazł się przed znienawidzonym przez siebie budynkiem, w którym przyszło mu pracować. Wszedł do niego bardzo niechętnie i opornie, przebrał się i zaczął przyjmować klientów. Dzień jak co dzień. Gdyby wcześniej ktoś mu powiedział, że spotka w tym miejscu Raina... Że ten postanowi wziąć go sobie na noc... W życiu by nie uwierzył. Na pewno wyśmiałby tę osobę. W końcu jak ktoś taki mógłby się zainteresować nim? Mógłby mieć każdego. Na pewno. Więc dlaczego on? Był zwyczajny. Niczym nie wyróżniał się z tłumu. Zwykły dzieciak, który dopiero co zaczął liceum. Gówniarz, można by nawet powiedzieć. Do tego puszczający się w burdelu za pieniądze. Gdyby jego mama się dowiedziała - załamałaby się. Doskonale o tym wiedział. Jednak w tym momencie wcale nie żałował tego na co się zdecydował. Nie żałował ani jednego mężczyzny z którym się przespał. Gdyby miał pewność, że znowu mógłby się kochać z Patrickiem, zrobiłby to jeszcze raz. Wszystko od początku. Nigdy nawet nie śmiał śnić, że mógłby być tak blisko niego. Że jego usta mogłyby dotykać jego, a członek wypełniać wnętrze. Tego wszystkiego było tak dużo, że zaczynało mu się kręcić w głowie. Już nie pamiętał, kiedy ostatnio czuł się tak szczęśliwy, jak dziś.
    Bez zastanowienia spełnił prośbę dziewiętnastolatka i to samo zrobiłby z każdą inną. Dlatego też teraz mocno oplatał go nogami w pasie, a dłoń zaciskał na swoim członku. Wstydził się. Sam do końca nie wiedział czego skoro zrobił już wiele gorszych rzeczy, jednak świadomość tego, że dwukolorowe tęczówki Patricka tak dokładnie go obserwowały, sprawiała że mimowolnie oblewał się rumieńcem. Jego ciało teraz całkowicie reagowało samo i nie miał na nie żadnego wpływu. Leżał, chłonąc każdy najmniejszy gest ze strony starszego. Każdy niezbyt przyjemny uśmiech, pchnięcie bioder, dotyk ust czy dłoni. Rozkoszował się tym, przy tym samemu się pieszcząc, a jęk czy głośniejsze westchnięcie raz po raz wydobywało się z pomiędzy jego warg. Nagle Patrick się wyprostował co skłoniło młodszego do otwarcia oczu. Przyglądał się mu uważnie, próbując odgadnąć, co też ten planował. Jednak blondyn zaraz przyciągnął go do swoich bioder, tym samym sprawiając, że nieco przesunął się na pościeli. Za to jego nogi zaraz spoczęły na jego ramionach. Nie była to zbyt wygodna pozycja, jednak Leslie nawet nie śmiał się odzywać. Już po chwili przyjął kolejne pchnięcie chłopaka, które tym razem było nieco boleśniejsze od poprzednich. Poczuł jak wchodzi głębiej niż dotychczas. Znacznie. Ponownie przymknął oczy, jednak na kolejne słowa starszego zaraz je otworzył. Nie przestawać? Ach, tak... Prawie zapomniał. Zmieszał się nieco widząc spojrzenie, jakim obdarował go blondyn, jednak grzecznie spełnił rozkaz. Znowu zaczął poruszać dłonią, a czując coraz szybsze ruchy ze strony chłopaka, odchylił głowię do tyłu.
Po czasie Patrick wrócił do poprzedniej pozycji, jednak tym razem to jego dłoń zacisnęła się na męskości młodszego. Nie ukrywał zdziwienia, które zaraz wymalowało się na jego twarzy, jednak pchnięcia dziewiętnastolatka zaraz odwróciły od tego jego uwagę. Zacisnął dłonie na pościeli, oddech miał szybki i ciężki. Był blisko orgazmu i wiedział, że to tylko kwestia chwili. Doszedł niemal równo ze starszym. Mocno zacisnął oczy, czując jak sperma rozlewa się po jego brzuchu. Chciwie łapał powietrze do płuc, starając się pohamować łzy, które nie widzieć czemu starały się wypłynąć. Zdecydowanie był to najlepszy dzień w jego życiu.
    Leżał tak dobrą chwilę, starając się uspokoić drżące ciało. Dopiero słysząc pytanie starszego, podniósł się do siadu, wycierając brzuch materiałem pościeli, po chwili samemu się zakrywając. Nie był pewny co powiedzieć. Prawdę? Z jakiegoś powodu nie chciał go okłamywać. Czuł, że by nie potrafił. Ale czy był to dobry pomysł? Sam nie wiedział.
 - Dzięki - mruknął nieco ochrypłym głosem, nawiązują do komentarza chłopaka. Wiedział, że był słaby. Nie miał specjalnego doświadczenia w seksie męsko-męski. Jednak na ogół klientom wystarczy żeby po prostu był, a oni mogli sobie z nim zrobić to, na co aktualnie mieli ochotę. - Mój ojciec zostawił moją mamę - oznajmił, wbijając wzrok w ścianę. - ...z długami. A ja chciałem jakoś jej pomóc - wyjaśnił, nieco niepewnie zerkając na blondyna. Dalej nie mógł uwierzyć, że z nim rozmawia. - Dlatego wybrałem najprostszy sposób na zarabianie pieniędzy - dodał. Nigdy nie ukrywał, że nie był dumny z pracy, jakiej się podjął. Zresztą nie było z czego. Jedyne z czego się cieszył, to że jego szef okazał się być taki dobry i go przyjął. W innym wypadku sam nie wiedziałby co zrobić. Jego mama zapracowałaby się na śmierć i straciłby również ją... Nie mógł na to pozwolić. No, a fakt, że był dzieckiem wcale mu nie pomagał.




Teraz to ja przepraszam za tak kosmicznie długą nieobecność. Wybacz.
No i... Strona z której wrzucałam obrazki przestała działać. A że nie mogłam znaleźć tych moich obrazków musiałam dać nowy wygląd. Ale kolor włosów i oczu się zgadza, więc myślę, że nie zrobi to zamieszania w tym co napisałyśmy ^^"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lis 26, 2015 5:24 pm


Uśmiechnął się niewesoło pod nosem, gdy usłyszał ciche "podziękowanie". Chyba został opacznie zrozumiany. W końcu Młody sam w sobie zły nie był, bo gdyby tak przedstawiała się sprawa, Patrick nie miałby oporów przed przerwaniem swojej zabawy i opuszczeniem pomieszczenia. Po prostu widać po nim, że nie jest stworzony do bycia dziwką i jakkolwiek by to nie brzmiało, blondyn uważał, że nie każdy może nią być. On sam by nie mógł i nie nadawałby się do tego z innych powodów niż jego towarzysz. Z natury był dominujący, nie dawał się upokarzać ani dawać sobą pomiatać. Zawsze też miał swoje zdanie i nie pozwalał się nikomu uciszyć. Wszystko musiało być tak jak on tego chce. Dlatego też choćby nie wiadomo co się stało, nie byłby zdolny do zatracenia całej swej osobowości na rzecz szybkiego zarobku. Dzieciak z kolei, mimo że wydaje się być typem uległbym, jest zbyt nieśmiały i nieświadomy swojego ciała oraz oczekiwań klientów. Kryguje się i zachowuje prędzej jak dziewica niż okaz rozwiązłości. Ta niewinność podobała się Patrickowi, ale jednocześnie sprawiała, że chłopak mocno nie pasował do przytułku brata i było to widoczne już na pierwszy rzut oka. Kolejne minuty tylko upewniły Patricka, że nie są to jedynie pozory.
Co prawda sam zadał pytanie ingerujące w prywatną strefę życia chłopaka, ale nie spodziewał się, że ten faktycznie na nie odpowie. Przynajmniej nie sądził, że odpowiedź ta będzie zgodna z prawdą. Ale krótkie zerknięcie kątem oka na opatuloną w pościel postać, przekonało Patricka, że ten nie kłamie. Z niezmiennie obojętnym wyrazem twarzy, przeniósł wzrok z powrotem przed siebie i po raz kolejny solidnie zaciągnął się papierosem.
- Wylewny jesteś - skwitował głosem równie pozbawionym emocji co jego twarz. Podniósł się powoli na nogi, aby zgasić fajka w popielniczce i sięgając po spodnie, zerknął na swego rozmówcę. Wciągnął dolną część swego ubioru, robiąc zaraz to samo z górną i wciąż w cichym zastanowieniu przyglądał się chłopakowi. Miał wrażenie, że ma przed sobą zagubione dziecko. Nie żeby jakoś specjalnie go to ruszało. To on zdecydował jakim torem potoczy się jego życie, a Patrick bynajmniej nie był żadnym dobroczyńcą pragnącym rzucić się z pomocą po zasłyszanym wyznaniu. Tyle ilu ludzi na świecie, tyle problemów. Dla jednych problemy innych wydają się błahe, dla drugich straszne. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ale problemy to zawsze po prostu problemy. Patrick je wszystkie miał głęboko gdzieś. To co powiedział mu przed chwilą chłopak, również. Szczególnie, że było to dla niego całkiem niezrozumiałe. Praca prostytutki nie jest łatwą pracą. Należy wyrzec się własnej godności, sumienia i części człowieczeństwa. To nie może przecież przyjść od tak sobie.
- Nie najprostszy, tylko najszybszy i skuteczny - poprawił, wyciągając z kieszeni spodni skórzany, czarny portfel. - Kto co lubi - mruknął, wyciągając z kieszonki kilka banknotów i niedbale rzucił je na posłanie obok chłopaka. Nie zapłacił za niego bratu, ale na swój sposób doceniał niezrozumiałe poświęcenie tego gówniarza, w związku z czym uznał, iż nie zaboli go oddanie mu tej, jakby nie było całkiem sporej, sumki. Uśmiechnął się lekko, niezbyt sympatycznie.
- Jeszcze się zobaczymy - poinformował i bez zwlekania opuścił pokój, aby skierować się na dół, pożegnać z bratem i wrócić do domu, gdzie uszykuje się na kolejną wieczorną libację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Czw Lis 26, 2015 7:41 pm



   Nie ma co ukrywać, że normalna osoba albo nie odpowiedziałaby na tak osobiste pytanie, albo by skłamała. Jednak do tej grupy ludzi zdecydowanie nie należał Leslie. Chciał za wszelką cenę podtrzymać nieco dłużej rozmowę, a i nie był w stanie okłamać Patricka. Pomijając fakt, że na pewno nie udałoby mu się zrobić tego w przekonywujący sposób, zresztą nawet nie chciał. Mimo, że chłopak pierwszy raz zobaczył go na oczy, był wręcz fascynacją nastolatka. Leslie sam już kilka razy zastanawiał się nad tym czy aby na pewno jest normalny... W końcu kto o zdrowych zmysłach byłby aż tak wpatrzony w osobę, z którą nigdy nie przyszło mu zamienić słowa? Niemniej wcale nie przeszkadzało mu to w darzeniu go tym głębokim uczuciem.
   Uśmiechnął się jedynie delikatnie w odpowiedzi, słysząc komentarz Patricka co do jego krótkiej historii. Wcale nie oczekiwał żadnego pocieszenia czy czegoś w tym stylu, więc jedynie wbił swoją parę złotych oczu w chłopaka, obserwując, jak ten podnosi się z materaca i gasi papierosa w popielniczce. Zaraz też zgrabnym ruchem naciągnął na biodra ciemne spodnie... Nieświadomie przygryzł wargę. Idąc tutaj, nigdy by się nie spodziewał, że ten dzień skończy się w taki sposób. To wręcz nieprawdopodobne. Osoba, którą tak bardzo kochał, przyszła do niego. On wybrał go! W końcu mógł wziąć kogokolwiek. Jest tu wielu innych, lepszych i przystojniejszych osobników. Jednak zainteresowanie mężczyzny spadło na niego. Miał ochotę skakać z radości. Nawet jeśli w jego oczach był tylko dziwką. To nic.
- Najszybszy i skuteczny - szepnął sam do siebie. Może i było w tym trochę prawdy? A nawet jeśli nie, to chyba lepiej trzymać się tych słów. Brzmią bardziej pozytywnie.
   Nagle Patrick wyciągnął swój portfel, po czym rzucił na materac kilka banknotów. Leslie spojrzał na nie z lekkim zdziwieniem. W końcu nie powinien mu płacić. Takie sprawy załatwia się w recepcji. Pracownicy nie przyjmują pieniędzy.
- A-Ale ja nie mo- - urwał, widząc uśmiech mężczyzny. No tak, mógł to zrozumieć od razu. Te pieniądze były dla niego. Z jednej strony poczuł się trochę dziwnie, w końcu nie chciał wzbudzać swoją pseudo smutną historią współczucia, a z drugiej strony ucieszył się. W końcu to chyba oznaczało, że Patrick chciał mu w pewien sposób pomóc, prawda? Chciał się tego trzymać.
   Po chwili Rain udał się w stronę wyjścia, jednak słowa, które wypowiedział kilka sekund wcześniej, sprawiły że załaskotało go w brzuchu. Powiedział, że się jeszcze zobaczą! Nie mógł powstrzymać szerokiego uśmiechu, który zaraz pojawił się na jego twarzy. Na szczęście Patrick nie mógł go już zauważyć, gdyż drzwi od pokoju zostały zamknięte.

. . . . . . . . . . . .

   Nareszcie zadzwonił upragniony dzwonek na przerwę. Jednak nie byle jaki! W końcu oznaczał on tę najdłuższą, podczas której można było chwilkę odpocząć. Niby nie tak dużo, ale te kilka dodatkowych minutek zawsze cieszyło.
- Leslie, idziesz z nami zjeść? - zapytał Cedrik, kolega z klasy. Nastolatek szybko spakował ostatni zeszyt do czarnej torby, po czym zawiesił ją sobie przez ramię.
- Muszę oddać książki do biblioteki. Później was znajdę - zapewnił, uśmiechając się delikatnie.
   Zaraz po tym opuścił klasę i udało się w stronę wcześniej wspomnianego miejsca. Jednocześnie po cichu też liczył, że uda mu się gdzieś w tłumie wypatrzeć Patricka. Choć pewnie nie tak dawno ten odwiedził go w pracy, to nastolatkowi wydawało się, że nie widział go całe wieki. Już tak jest, że jeśli mamy czegoś więcej, to chcemy tego jeszcze więcej. Tak było też  w jego przypadku. Za każdym razem gdy go widział, czuł nieopisaną radość, a gdy drzwi za blondynem się zamykały nachodziła go pustka. Ech, powinien zacząć się przyzwyczajać. Przecież dla Patricka to tylko seks. Niemniej każde spotkanie cieszyło go tak samo bardzo. W końcu był z nim bliżej, niż kiedykolwiek wcześniej.

____________________________________________________________________
In my time of dying...


Ostatnio zmieniony przez Lovely dnia Pon Sty 04, 2016 2:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Sob Gru 05, 2015 7:23 pm


Od tamtego dnia odwiedzał przytułek brata częściej niż zwykle. Jego cele również różniły się od tych, które przyświecały mu dotąd. Nadal zachodził do blondwłosego, drobnego chłopaka korzystając z okazji odwiedzenia brata, ale nie raz również odwiedzał agencję wyłącznie z myślą o nim. Erick, choć z początku dziwił się nielekko zachowaniu Patricka, w końcu przyzwyczaił się do jego nowego sposobu zabicia czasu i tylko kręcąc z politowaniem głową, szykował kluczyk do tego samego pokoju, który wziął za pierwszym razem. Starszy Rain nigdy nie chciał pieniędzy, więc Patrick dawał je bezpośrednio dzieciakowi, za każdym razem oferując coraz większą sumę. Nie w tym rzecz, że się litował. Po prostu miał dużo pieniędzy i często nie wiedział na co je spożytkować, a skoro jego dziwka widocznie ich potrzebowała i na dodatek z każdym dniem poprawiała swoje umiejętności, nie miał oporów, by zostawić kilka papierków właśnie jemu. Bywały tygodnie, w których zjawiał się prawie codziennie, bywały też takie, w których nie pojawiał się wcale. Odwiedzał swą nową zabawkę wtedy, gdy nie miał nic lepszego do roboty, albo gdy po prostu zatęsknił za jego niewinnością tak różną od tego, co reprezentowali chłopcy, z jakimi zabawiał się na co dzień. Nadal bawiła go absurdalność tego, iż w poszukiwaniu tej właśnie niewinności, kieruje swe kroki do burdelu.
Wciąż nie wiedział jak chłopak ma na imię i wciąż go to nie interesowało. Pomijając te kilka zdań, które zamienili przy pierwszym spotkaniu, nie wdał się dotąd z blondynem w żadną rozmowę. Jedyne co robił to wydawał rozkazy, karcił i niekiedy, lecz bardzo rzadko chwalił. Dla niego podopieczny brata był jedynie przedmiotem zdolnym do umilenia czasu i nawet jeżeli dzieciak wciąż nieco go intrygował, ta kwestia nie ulegała zmianie. Był po prostu dodatkiem do jego codziennego życia. Lecz co nim nie było?
Tego dnia rozpoczął kolejny nieciekawy dzień, w znacznej części spędzony w szkole. Po lekcjach matematyki miał okienko, więc po spaleniu papierosa udał się do biblioteki. Mało kto wiedział, że w ten właśnie sposób mężczyzna nierzadko spędza swój wolny czas. Czytał książki, nawet jeśli nikt by go o to nie podejrzewał. Najczęściej sięgał po pozycje psychologiczne i kryminalne, ale bynajmniej nie po to, by czegokolwiek się z nich nauczyć, czy po prostu dostarczyć sobie jakiegoś rodzaju zabawy. Interesowało go to jak autorzy oddają emocje ludzi i jak kreują psychikę swoich postaci. Szydził z tego co czytał i gardził każdą kolejną książką, która trafiała w jego ręce. Dziś ofiarą padł Wstęp do psychoanalizy Freuda. Trzeba przyznać, że nie była to typowa lektura dla licealisty. Ale Patricka po prostu bawiła.
W dość sporej bibliotece miał swoje własne miejsce, które mieściło się na jej najdalszym krańcu. Była to parapetowa wnęka przy oknie, pomiędzy rzadko odwiedzanymi dwoma regałami. Siadał tam zawsze, opierając się o ścianę i zapominał o bożym świecie, podśmiewując się z teorii przedstawionych w książkach. Zignorował dzwonek na przerwę wiedząc, że jest ona jedną z tych dłuższych i ma jeszcze dobre dwadzieścia minut. Oderwał jednak wzrok od książki, gdy mimowolnie odnotował dźwięk lekkich kroków. Uniósł głowę, by skierować spojrzenie swych różnokolorowych oczu na chłopaka, który stanął przed jego oczami. Uniósł brew, gdy zorientował się kogo ma przed sobą.
- Ty - zauważył jak zawsze szorstkim głosem i nie odrywając wzroku od nastolatka, zamknął książkę. Nie spodziewał się, że może spotkać swoją dziwkę we własnej szkole. Zmrużył lekko powieki, odnotowując pewien dość istotny fakt. Kojarzył wszystkie starsze roczniki i jedynie pierwszaków raczej nie rozpoznawał. Wniosek nasuwał się sam. - Masz fałszywy dowód, czy Erick się nad tobą lituje gówniarzu? - Oderwał plecy od ściany, by z charakterystycznym, szyderczym uśmiechem zwiesić nogi i usiąść przodem do blondyna. Przeszywał go swym mało przyjemnym wzrokiem. Mimo, że chłopak faktycznie wyglądał na maks szesnaście lat, wiedział, że jego brat nie przyjmuje do pracy dzieci. Wątpił też, by dał się przekonać na ładne oczka, co oznaczało, że raczej nie znał prawdziwego wieku chłopaka. No proszę, mamy tu delikwenta... Aż zapragnął go ukarać. Ta chęć szybko odzwierciedliła się w jego ostrym spojrzeniu, które bezprecedensowo przejechało po całym, drobnym ciele, zupełnie jakby te już nie miało na sobie ciuchów. Paradoksalnie, pierwszy raz widział chłopaka w pełni ubranego, a co więcej, zaskakująco podkręcił go ten widok. Wyglądał jeszcze bardziej niewinnie i tak zupełnie niepozornie. No proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Nie Gru 06, 2015 8:19 pm



     Miał tylko oddać książkę... Do cholery, miał tylko oddać głupią książkę! Jakim cudem mógł wpaść na to, że akurat w takim miejscu przyjdzie mu natknąć się na Patricka. Nie powinien tu być. Był ostatnią osobą, której by się tu spodziewał. Co prawda chciał go zobaczyć, ale raczej zerkając na niego zza ściany lub ukrywając się za plecami kolegów z klasy. Nie chciał widzieć się z nim twarzą w twarz. A już na pewno nie łapać z nim kontaktu wzrokowego. W końcu przez ostatni czas było lepiej, niż mógłby sobie wymarzyć. Może i nie odzywali się do siebie za wiele, może i nie była to miłość jak z filmu, jednak miał go blisko. Mógł go dotknąć, poczuć mocny zapach jego perfum, zmieszanego z dymem papierosowym, od którego kręciło mu się w głowie. Co więcej, mógł poczuć go w sumie. Jak wypełnia jego wnętrze. To nie było zwykłe pieprzenie, jakie doznawał od innych klientów. To było coś innego. Patrick nie był delikatny, a Leslie'mu z każdym razem wydawało się to coraz mniej potrzebne. Co więcej, w dziwny sposób momentami zaczynało mi się to podobać. Z jednej strony odczuwał wówczas niepokój, a z drugiej tłumaczył to sobie samą obecnością starszego.
    Teraz też czuł niepokój, jednak inny niż do tej pory. Czuł jak mięśnie się spinają. Jak serce zamiera i na moment przestaje oddychać. Nie powinno go tu być. Przez chwilę przez głowę przeszła mu myśl, że powinien uciekać. Zaraz jednak doprowadził się do względnego porządku. Zresztą co by mu to dało? Musiałby wówczas nigdy więcej nie pojawić się w pracy. A przecież nie chciał przez ten jeden incydent zaprzepaścić tego wszystkiego, co działo się w ostatnim czasie. Może dla Patricka nie było to nic wielkiego, jednak do Leslie'ego. Dla niego ziściły się niemal wszystkie marzenia.
    Które teraz zniknęły jak bańka mydlana. Widząc jego spojrzenie, czuł jak drżą mu kolana. Zagryzał mocno wargi, a dłonie zaciskał na materiale rozsuniętej, szarej bluzy. Jednak nie odwracał wzroku. Już dawno się tego nauczył. Nie odwracał wzroku, choć nie chciał patrzeć. Dzisiaj naprawdę nie chciał patrzeć. Zwiesił ramiona, jeszcze mocniej wbijając zęby w już lekko napuchnięte wargi.
- Okłamałem pana Raina - przyznał, lekko ochrypłym, jak i cichym głosem.
    Nie kłamał. Nikt o zdrowych zmysłach nie zatrudniłby szesnastolatka do pracy w burdelu. Jednak Leslie posiadał coś, co pozwoliło mu podjąć możliwość takiej pracy. Mianowice dowód starszego brata. Stary dowód, który rzekomo zgubił. Na którym wydają się niemal identyczni. Tyle wystarczyło. Jedyne co musiał robić, to dorysowywać sobie mały pieprzyk pod okiem. Tylko tyle. Więcej znaków szczególnych nie było. Nie licząc tej drobnostki ciężko było ich rozróżnić. Oczywiście brat już był nieco straszy niż gdy robił sobie to zdjęcie, ale nikt o tym nie wiedział. Wyglądał jak Leslie i tyle wystarczyło. Co prawda mogło się nie udać, ale stało się inaczej. Dostał pracę. Dzięki niej poznał osobiście Patricka... I teraz wszystko zjebał.

____________________________________________________________________
In my time of dying...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Sro Gru 30, 2015 4:43 pm


Widział wyraźnie strach dzieciaka, gdyż ten odzwierciedlał się w całej jego postawie. Nawet, gdyby tak nie było, Patrick nie miałby problemu z rozpoznaniem jego uczuć. Z chłopca można czytać jak z otwartej książki, a przez cały czas, który z nim spędził zdążył również zapoznać się z wieloma jego reakcjami. Wiedział kiedy ten się boi, albo lęka i to był właśnie jeden z takich momentów. Dziewiętnastolatek nie zamierzał go uspokajać. Zamiast tego, wciąż ostrym spojrzeniem wpatrywał się w duże oczy młodszego chłopaka, uśmiechając się wewnętrznie na spostrzeżenie, iż ten nie opuszcza swojego wzroku. Jego dziwka szybko się uczyła, zdążył zauważyć to już dawno. Siedział tak, niewzruszony pełnym skruchy obliczem blondyna. Cierpliwie czekał na to, co ten ma mu do powiedzenia, a gdy już ze słodkich ust wydobyło się krótkie zdanie, zmrużył pogardliwie swe różnokolorowe oczy.
- To bardzo nieładnie - odparł mrukliwie, przeszywając swym chłodnym wzrokiem postać szesnastolatka. Uśmiechnął się pod nosem szyderczo, po czym swobodnie zeskoczył na ziemię, aby stanąć przed dużo niższym blondynem i unieść jego podbródek na tyle, by móc wciąż patrzeć w jego złote oczy. Przestał się uśmiechać. - Będziesz musiał ładnie przeprosić Pana Raina - odparł suchym tonem, zabierając względnie delikatnie swoje palce. - A skoro już tu jesteś... - Złapał drobny nadgarstek i silnym, szybkim ruchem szarpnął lekkim ciałem, tak że te po chwili wylądowało brzuchem na parapecie zginając się w pół. Patrick w ciągu chwili znalazł się za wypiętym chłopcem. Jedna z jego dłoni błyskawicznie spoczęła na drewnianym, szerokim parapecie, druga zaś bezceremonialnie poczęła zsuwać chłopięce spodnie. Ich twarze delikatnie odbijały się w sporawym oknie, z którego doskonale widać było dziedziniec szkoły. Oni również byli z niego widoczni, nie żeby robiło to jakiekolwiek wrażenie na Patricku. Świadomość wystawiania się na ryzyko przyłapania przez kogokolwiek jedynie go podkręcała. Nie czekał na zgodę chłopca, mimo że tym razem nie znajdywał się w pracy i wcale nie musiał się na to godzić. Patrick miał to głęboko w poważaniu. W ciągu kilku szybkich chwil, wbijał się już w nieprzygotowaną dziurkę chłopaka, w tym samym czasie nachylając się mocniej, by oparłszy ciężar ciała na łokciu, dużą dłonią zatkać usta dzieciaka. Drugą objął jego członka. Jego usta zaś znalazły się przy szyi, składając na niej pocałunki i przygryzając boleśnie.
Nie spodziewał się, że tak spędzi swoją długą przerwę, ale szczerze powiedziawszy, szybkie bzykanko w szkolnej bibliotece było bardzo przyjemnym umileniem całego dnia.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Sro Gru 30, 2015 8:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Sro Gru 30, 2015 7:15 pm



     Przyznał się do oszustwa, jednocześnie nie mając pojęcia, jak na odpowiedź zareaguje Patrick. Niby miał skończone szesnaście lat, więc to co robił pod pedofilię się nie zaliczało, jednak wątpił, że gdyby jego szef miał tego świadomość, to pozwoliłby mu podjąć pracę. Jakby na to nie patrzeć - był gówniarzem. W wolnym czasie powinien grać na konsoli lub odrabiać lekcje, a nie pieprzyć się za pieniądze.
    To bardzo nieładnie. Te słowa odbiły się echem w jego głowie. Sam nie wiedział, jak powinien się w tej sytuacji zachować. Bo co mógł mu powiedzieć. "Wiem"? I co by to dało? Nic. Dlatego siedział cicho. Jego wzrok dalej był utkwiony w starszym chłopaku. Nie odwrócił go nawet wtedy, gdy blondyn znalazł się idealnie przed nim, a dużo dłoń lekko uniosła jego podbródek. Wargi mu drżały, a w oczach malował się strach, jednak przez myśl mu nie przeszło, by się ruszyć. Jedynie nieznacznie kiwnął głową, gdy Patrick stwierdził, że będzie musiał przeprosić szefa. Nie chciał tego robić, bo to oznaczałoby utratę pracy, ale nie był w stanie sprzeciwić się starszemu. O ile posiadał w sobie jakąś asertywność, to przy dziewiętnastolatku całkowicie ona znikała.
    Nagle Patrick złapał go za nadgarstek i pchnął na parapet, tym samym wywołując u nastolatka ciche syknięcie. Zaskoczony nagłym ruchem starszego ledwo zdążył podeprzeć się na przedramionach. Zaraz chłopak znalazł się za nim, a czując jego biodra przy swoich, drgnął niespokojnie. Obawiał się tego, co zamierzał zrobić. I o ile do bliskości blondyna już się przyzwyczaił, o tyle miejsce w którym się znajdowali nie pozwalało mu ulegle zgodzić się na jego ruch. Jakby nie patrzeć byli w bibliotece! W miejscu, do którego każdy mógł wejść w każdej chwili. Tym bardziej, że była długa przerwa... Nie wspominając już o oknie wychodzącym na dziedziniec. Może nie rzucało się w oczy jak te bliżej głównego wejścia, niemniej łatwo było je zauważyć. Co równało się z tym, że każdy mógł ich zobaczyć. Nie mógł uwierzyć, że Patrick mógłby chcieć to zrobić akurat w tym momencie.
     Wszelkie złudzenia szybko od niego odeszły, gdy starszy począł zsuwać z niego spodnie. Mimowolnie się spiął, spoglądając na niego przez ramię. Chciał coś powiedzieć, ale warga mu jedynie zadrżała. Próba odsunięcia też na niewiele się zdała, gdyż ciało starszego przyparło go do parapetu, a duża, silna dłoń zatkała mu usta. Wszedł w niego od razu, bez jakiegokolwiek przygotowania, na sucho. Kilka łez spłynęło po poczerwieniałych policzkach, a z gardła wydobył się krzyk, który został stłumiony przez dłoń mężczyzny. Leslie w myślach wręcza zaczął dziękować za to, że Patrick postanowił go uciszyć. Zacisnął mocno powieki, czując rękę starszego na swoim członku oraz miękkie usta na szyi. I choć przygryzanie skóry go bolało, nastolatek mógł śmiało stwierdzić, że to lubił. Lubił, gdy Patrick go oznaczał. Potrafił długimi minutami przyglądać się w łazience śladom, które na nim zostawił. Był wtedy szczęśliwy.
    Z każdym kolejnym pchnięciem ból ustępował miejsca przyjemności. Leslie już zdążył przyzwyczaić się do tej specyficznej zależności. Najpierw bolało, jednak później odczuwał taką przyjemność, że aż kręciło mu się w głowie. Teraz dodatkowo towarzyszyła mu adrenalina. W końcu ktoś mógł ich zobaczyć. Ta myśl ani na moment nie opuściła jego głowy. I chyba dlatego nie chciał otwierać oczu. Jedynie uważnie nasłuchiwał czy nikt nie wchodzi do pomieszczenia, przy tym bezwstydnie jęcząc w dłoń starszego.

____________________________________________________________________
In my time of dying...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   

Powrót do góry Go down
 
Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: