IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 19

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Pią Paź 07, 2016 1:03 pm


LESLIE TERRY KAY

     Czy podekscytowanie Leslie'ego ze spotkania z matką Patricka było czymś dziwnym? Sam Leslie uważał, że nie. Pierwszy raz miał możliwość poznania członka rodziny swojego partnera. Oczywiście pomijając Ericka, którego przyszło mu spotkać już dużo wcześniej. I o ile osiemnastolatek wiedział, że ojciec chłopaka nie żyje, to matka pozostawała wielką zagadką. Patrick nigdy nic o niej nie mówił, a Leslie nie pytał. To nie tak, że się nad tym nie zastanawiał. Po prostu wiedział, że jeśli starszy chciałby mu coś powiedzieć o swojej rodzicielce, sam by to zrobił. A skoro nic takiego nie miało miejsca, musiało to oznaczać tylko tyle, że nie chciał mówić z Leslie'm na ten temat. Z kolei nastolatek musiał się z tym pogodzić, gdyż nie uważał, żeby naciskanie w tych tematach na Patricka było czymś mądrym.
    Kiedy straszy oznajmił, że otworzy drzwi, Leslie kiwnął potakująco głową, na znak że rozumie. Mimo to już nie usiadł, a podążył wzrokiem za chłopakiem, który ruszył w kierunku drzwi wejściowych. Nastolatek nie wychwycił żadnych zmian w zachowaniu Patricka, to też nie mógł nawet się domyślić, jak wiele wysiłku kosztowało go spotkanie z matką. Tak samo nie wiedział nic o niej i o ich wspólnej przeszłości. Dlatego dla niego, było to jedynie spotkanie matki i syna, którzy dawno się nie widzieli. Sam miał dobre relacje z rodzicielką, przez co nie brał pod uwagę, że Patrick może nie mieć tyle szczęścia.
    Nasłuchiwał ich rozmowy z salonu, jedynie ukradkiem zerkając na korytarz. Nie potrafił się powstrzymać. Chłodne przywitanie matki przez syna też niezbyt go zdziwiło. Patrick nigdy nie był wylewny, jeśli chodzi o uczucia, więc nawet przez myśl mu nie przeszło, że mógłby się jej rzucić w ramiona. Ba, gdyby coś takiego miało miejsce, wówczas dopiero Leslie byłby szczerze zdziwiony.
    Kobieta ściągnęła zbędne ubranie i weszła na korytarz. Wówczas jej spojrzenie, spotkało się z tym, należącym do osiemnastolatka. Leslie mimowolnie zmierzył ją wzrokiem. Była naprawdę piękna. Długie nogi, włosy, szczupła figura i naprawdę ładne oczy. Był pod wrażeniem. Spodziewał się, że matka Patricka będzie równie urodziwa co jej syn, ale... No nie spodziewał się. Nie wiedział ile miała lat, jednak tego, że nie wyglądała na swój wiek, był bardziej niż pewien.
- Dzień dobry - przywitał się grzecznie, posyłając kobiecie jeden z ładniejszych uśmiechów. Ta niemal od razu ruszyła w jego stronę, rozkładając szeroko ramiona, jakby i jego chciała przytulić, jak przed chwilą swojego syna. Leslie bynajmniej nie miał nic przeciwko. Nawet ucieszył go ten gest z jej strony. Nie było jej jednak dane przytulić go na powitanie, ponieważ uniemożliwił jej to Patrick, który nagle i bez ostrzeżenia, zacisnął dłoń na drobnym nadgarstku kobiety, sprawnie odciągając ją od nastolatka.
    Leslie zamrugał zaskoczony, nie bardzo wiedząc co się przed chwilą stało. Przerzucił wzrok na Patricka i mimowolnie zadrżał, nieznacznie się kuląc. Zrobił to bardziej odruchowo, w końcu przerażająco chłodne, dwukolorowe tęczówki i szorstki głos, były wycelowane nie w niego, a w kobietę, stojącą naprzeciwko Leslie'ego. Blondynka, tak samo jak nastolatek, wydawała się zdezorientowana. Na pewno nie spodziewała się czegoś takiego. Leslie również, jednak bardziej zdziwiło go to, co stało się już po chwili. Patrick spojrzał na niego takim spojrzeniem, że po ciele młodszego przeszedł dziwny dreszcz. Miał wrażenie, że starszy upewnia się czy nic złego mu się nie stało, a jednocześnie nie potrafił zrozumieć, dlaczego to robił.

    Początkowo atmosfera była dosyć ciężka. Nikt się nie odzywał, a Leslie, choć chciał, nie miał pojęcia co mógłby powiedzieć. Po tym, co stało się w korytarzu, czuł się dziwnie zmieszany. Siedział cicho, co jakiś czas zerkając na Patricka, bądź na jego matkę. Chwilę ulgi dawał mu tylko moment, w którym mógł podać coś do jedzenia czy odszukać z szafki jakąś przyprawę. Krępującą ciszę, zdaniem nastolatka, przerwał dopiero głos kobiety, która zwróciła się w prost do niego. Od razu odwrócił głowę w jej stronę, uśmiechając się delikatnie, na słowa, które wypowiadała pod jego adresem. Były naprawdę miłe, to też Leslie szybko odzyskał część dobrego humoru. Całkowicie skupił się na kobiecie, tylko na moment zerkając na Patricka, gdy ten przerwał matce.
- To prawda. Chodzę do ostatniej klasy liceum - oznajmił, przerzucając wzrok na powrót na kobietę. - W tym roku mam maturę, a później chcę iść na studia. Za to w wolnej chwili pomagam w bibliotece, obok mojej szkoły. Często tam zaglądam, więc bibliotekarka postanowiła trochę mnie wykorzystać - zaśmiał się, między czasie bawiąc się swoją szklanką. - Właśnie! Zrobiłem ciasto. - Nagle sobie przypomniał. Podniósł się z krzesła, po czym ostrożnie wyciągnął ciasto z lodówki. Podzielił je na kawałki, kładąc każdy na osobnym talerzyku. - Nie wiedziałem co pani lubi i zrobiłem sernik. Jeśli nie będzie pani smakował, proszę się nie zmuszać - oznajmił z uśmiechem.
    Jednak w momencie, w którym się odwracał, doszło do małego wypadku. Mianowicie, zrobił to zbyt gwałtownie i bolące ramię dało o sobie dosadnie znać. Leslie syknął głośno, a talerzyk wypadł z jego ręki, rozbijając się na kuchennej podłodze.
- P-Przepraszam - wymamrotał, zwieszając ramiona i zaciskając delikatnie palce na bolącym miejscu. - Trochę mnie ramię boli, to dlatego - starał się wyjaśnić.
    Leslie szybko przykucnął i pochylił się nad rozbitym talerzykiem, ignorując ból pleców, który nagle postanowił dać o sobie znać. Trochę się wystraszył. Nie tylko tego, że zrobił coś złego (wszak w jego mniemaniu rozbicie talerzyka, w tych okolicznościach było czymś naprawdę złym), ale też dlatego, że bał się, że mama Patricka się dowie. Że zobaczy poranione plecy, że któraś z ranek się otworzy i krew przebije przez jego ubranie. Leslie nigdy nie uważał, żeby starszy robił mu coś złego, jednak już jakiś czas temu zdał sobie sprawę, że nie chciałby, żeby ktokolwiek się o tym dowiedział. Że gdy Patrick był w domu często nie ćwiczył w szkole, że przebierał się ostatni, nie chcąc, żeby ktoś zauważył siniaki czy zadrapania, jakie miał na ciele. Bo kiedy w pobliżu byli inni ludzie, Leslie zaczynał odczuwać strach, że ktoś mógłby się dowiedzieć.
    Delikatnie drżącymi dłońmi zaczął zbierać rozbitą porcelanę, całkowicie przy tym milknąć i nie patrząc na nikogo w pomieszczeniu.

____________________________________________________________________
In my time of dying...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Nie Lis 06, 2016 4:06 pm


Patrick nie wtrącał się już więcej podczas wypowiedzi swego partnera. Spokojnie popijał szkarłatny trunek, kątem oka obserwując jak jego matka z sympatycznym uśmiechem przytakuje każdemu słowu chłopca.
– Więc jesteś ambitnym i porządnym młodzieńcem. Patrick nie mógł trafić lepiej – skomentowała swym pełnym kobiecości, delikatnym tonem, posyłając blondynowi pełne aprobaty spojrzenie, uwieńczone zupełnie szczerym uśmiechem. Wydawało się, że w kobiecie nie ma nic, co mogłoby w kimkolwiek wywoływać taki dystans, jakim darzył ją jej własny syn. Być może nie było. Patrick nie wiedział, jaka jest teraz. Opuściła szpital i wszystko wskazywało na to, że wszystko w porządku. Że ją „wyleczyli”. Ale Patrick przecież nie wierzył, że kiedykolwiek była chora. Jej umysł prosperował na swój własny sposób, skłaniał do czynienia rzeczy, których inni nie umieli zrozumieć. Ale to była ona. Nie potrafił i nie chciał uwierzyć, że coś się zmieniło.
Leslie wstał, by podać ciasto, na które matka zareagowała uprzejmą wesołością, przekonując, że bardzo lubi sernik. Patrick mógł tylko westchnąć, zastanawiając się jak długo jeszcze będzie musiał uczestniczyć w tym cyrku. Zdążył już okrążyć myślami to proste pytanie, kiedy z zamyślenia wyrwał go hałas. Utkwił nic niewyrażający wzrok w widocznie zestresowanym chłopaku, który obecnie zbierał z podłogi rozbitą porcelanę. Podniósł się z miejsca nim zdążyła zrobić to jego matka i przyklęknął za chłopcem, swymi długimi ramionami dosięgając jego dłoni, które ujął delikatnie, lecz stanowczo we własne palce.
Zostaw, nic się nie stało. – Jego głos był spokojny, choć wciąż tak samo rzeczowy i oschły jak zazwyczaj. Odciągnął drobne dłonie od porozbijanej porcelany i ciasta, które już do niczego się nie nadawało, po chwili podpierając chłopca, by stanął na nogi. Odwracając go do siebie przodem, uważniej przeanalizował stan jego ramion. Widząc powoli przesiąkającą przez bandaż krew, ledwie zauważenie zmrużył oczy.
– Patrick… – Głos jego matki był dziwnie smutny, niedowierzający, zaskoczony, pełen pytania. Nie mogła widzieć ze swojego miejsca, co się dzieje. Ale z jakiegoś powodu brzmiała, jakby wiedziała.
Mężczyzna spojrzał na matkę wzrokiem, który jasno mówił, by się nie wtrącała. Potem znów przeniósł go na Lesliego.
Idź do łazienki, przywróć się do porządku. Ja to posprzątam. – Przejechał dłonią po jasnych włosach, odsuwając się ostatecznie. Gdy Leslie podążył za słowami starszego, ten bez słowa nachylił się nad szczątkami naczynia, samemu sprzątając podłogę do czysta. Udając, że nie dostrzega wbitego w siebie, twardego spojrzenia rodzicielki, ukroił jeszcze jeden kawałek, a położywszy go na talerzyku, bez dodatkowych szkód postawił ciasto przed kobietą. Zmarszczył brwi, gdy drobna dłoń zacisnęła się na jego nadgarstku, nie pozwalając odejść. W końcu raczył zajrzeć w błękitne oczy, wyrażające niezachwianą złość i nieukrywany żal.
– Co mu się stało Patrick? Coś jest nie tak. Nie okłamuj mnie. – Patrick powoli przeniósł spojrzenie na trzymany nadgarstek. I znów na błękitne oczy.
Nic, czego by nie chciał. Nie martw się, nie jestem tobą. – Kobieta przez chwilę wpatrywała się w syna, jakby zastanawiając się nad czymś intensywnie, po czym puściła trzymany nadgarstek, przyprawiając Patricka o pełne zdziwienia uniesienie brwi. Matka przymknęła oczy biorąc głęboki wdech, następnie zaś odeszła od stołu, opuszczając kuchnię. Patrick pozostał w miejscu, patrząc za nią w pewnym skonsternowaniu. Tak. Faktycznie namieszali jej w głowie.
Wyszła na balkon, zapewne, by zapalić. Rain zaś skierował się do łazienki, by tam oprzeć plecy o framugę i skrzyżowawszy ramiona, utkwił wzrok w dziewiętnastolatku.
W porządku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 19

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Sro Lis 16, 2016 7:09 pm


LESLIE TERRY KAY

     W ciszy i skupieniu zaczął zbierać rozbity talerzyk. Jednocześnie starał się to zrobić możliwie jak najszybciej, żeby móc uciec z kuchni i zniknąć z oczu Patricka a szczególnie jego matki. Denerwował się i nie mógł nic na to poradzić. Bał się, że mama chłopaka coś zauważy. Nie wiedziałby jak w takiej sytuacji zareagować. Dlatego zaczynał panikować i nawet tak banalnie łatwa czynność jak pozbieranie rozbitego talerzyka, szła mu dość opornie.
    Uspokoił się dopiero wtedy, kiedy poczuł na swoich dłoniach ciepło dłoni Patricka. Posłusznie wypuścił wszystko z rąk i wstał z podłogi. Nieco niepewnie spojrzał na chłopaka, gdy ten go odwrócił w swoją stronę, jednak nie zauważył, żeby ten był na niego zły, na co w duchu odetchnął z ulgą. Mimo to nie mógł się rozluźnić. Ramiona, jak i całe plecy zaczęły piec, przez co znowu się spiął.
-  Dobrze - mruknął w odpowiedzi, potakująco kiwając głową, po czym ruszył w stronę łazienki, nawet na moment nie oglądając się za siebie. Bał się, że mógłby natknąć się na spojrzenie mamy Patricka, czego w tej sytuacji naprawdę nie chciał.
    Kiedy wyszedł z kuchni, wypuścił ciężko powietrze z płuc i już nieco wolniejszym krokiem, zniknął za drzwiami łazienki. Od razu w lustrze zauważył ciemniejsze plamki, które zaczęły przebijać przez ubranie. Na ten widok nieco się skrzywił, po czum z grymasem na twarzy, zaczął ściągać górną część swojego ubioru. Bandaże faktycznie zaczęły przeciekać, jednak nie miał możliwości teraz ich wszystkich wymienić. Zajęłoby to zdecydowanie za dużo czasu. Dlatego, kiedy upewnił się, że ranki nie będę więcej krwawić, nałożył na nie drugą warstwę bandażu. Liczył, że przez jakiś czas tyle wystarczy, a po wieczornej kąpieli, wymieni zabrudzony bandaż.
    Nieco niezgrabnie, owinął jeszcze raz swoje plecy białym materiałem. Kilka razy obejrzał się w lusterku, upewniając się, że wszystko jest w porządku i nic nigdzie nie przecieka, a gdy stwierdził, że jest dobrze, zawiązał bandaż w mały supełek. Nie wyglądało to jak pierwszorzędne udzielenie pierwszej pomocy, ale liczyło się, że wszystko się trzymało.
    Nagle usłyszał głos Patricka. Drgnął niespokojnie, zauważając go w lustrze, a już po chwili odwrócił się w stronę chłopaka. Kiwnął delikatnie głową, zaraz jednak wypuścił ciężko powietrze z płuc i spojrzał w dwukolorowe tęczówki.
-  Tak, tylko... Głupio wyszło. Przepraszam, powinienem bardziej uważać - stwierdził, przygryzając na moment dolną wargę. Wiedział, że Patrick go o nic nie wini. Gdyby tak było, już dawno by go w tym uświadomił. Mimo to, czuł się źle z zaistniałą sytuacją i chciał po prostu uspokoić swoje sumienie. Dlatego przeprosił. Wiedział, że nic to nie zmieniało, ale mimo wszystko stał się nieco spokojniejszy, a wyimaginowany kamień spadł mu z serca.
-  Muszę tylko iść do pokoju po nową koszulkę, bo ta jest brudna - zauważył, naciągając na siebie koszulkę. W końcu nie mógł spacerować po mieszkaniu owinięty bandażami. Musiał uważać, a zawsze istniała możliwość, że natknie się na mamę Patricka, co w takiej sytuacji byłoby niepożądane. Poprawił koszulkę, jeszcze raz obejrzał się w lusterku, po czym przeczesał włosy palcami i podszedł do chłopaka. Miał zamiar jedynie przemknął koło niego, żeby móc iść do swojego pokoju, jednak nim jego noga przekroczyła próg, zatrzymał się, tuż przed samym Patrickiem. Znowu cicho westchnął i podniósł wzrok na chłopaka.
-  Patrick... - zaczął trochę niepewnie. -  Twoja mama zauważyła? - zapytał, dosłownie na sekundę odwracając wzrok gdzieś w bok, jednak zaraz wrócił nim do starszego. Sam zapytał, ale jednocześnie bał się usłyszeć odpowiedzi. W końcu gdyby była ona twierdząca, nie wiedziałby, jak z nią teraz rozmawiać. Miałby udawać, że nic się nie stało? A jeśli zażądałaby wyjaśnień? Prawda była taka, że nastolatek nie miał większych problemów z kłamaniem. Nie umiał okłamywać Patricka, ale jakby nie patrzeć, jeszcze dwa lata temu udawał osiemnastolatka i puszczał się za kasę. Był gówniarzem, jednak nieco doświadczonym przez życie, choć nieszczególnie było się czym chwalić. Jednak jeśli chodzi o mamę chłopaka, to po prostu nie chciał jej okłamywać. Nie chciał przed nią udawać, a prawdę mówiąc, to nawet nie wiedział, co miałby jej powiedzieć. Że wpadł w krzaki? Wątpił, że by to łyknęła, a pobicie brzmiało dosyć poważnie.

____________________________________________________________________
In my time of dying...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Sob Gru 17, 2016 9:25 pm


To, że nie było widać po nim nerwów, nie znaczyło, że nie jest zdenerwowany. Był podirytowany od chwili, w której Erick zapowiedział mu wizytę matki. Sama wizyta przyprawiała go o odruchy wymiotne, a dalszy ciąg zdarzeń o doskwierający ból głowy. Pragnął, by ten dzień się już skończył, matka poszła i najlepiej już nie wracała, a on mógł o tej całej szopce zapomnieć. Dlatego każda chwila mu się przeciągała, a zachowanie Lesliego irytowało go dodatkowo. Nie, nie dlatego, że zrzucił talerz. Również nie dlatego, że przypadkowo naruszył ranę, a matka mogła to dostrzec. Powód był inny i Patrickowi wydawał się oczywisty. Leslie jednak wydawał się go nie dostrzegać.
Słuchał słów chłopaka w milczeniu, tak jak miał w zwyczaju. Wodził za nim nic niewyrażającym spojrzeniem, wzdychając, gdy chłopak zatrzymał się w progu, zadając swoje pełne przejęcia pytanie. Pokręcił głową ze zrezygnowaniem, wbijając w chłopaka spojrzenie pełne dezaprobaty, a podenerwowanie, które się w nim kryło, tym razem było doskonale widoczne.
Nie musiała, wystarczy na ciebie spojrzeć – odparł sucho, zakładając ręce na piersi. Przez chwilę zapanowało między nimi przeciągające się milczenie. Blondyn westchnął ze zniecierpliwieniem, mrużąc delikatnie oczy.
Zachowujesz się, jakbym robił ci krzywdę – tak jak zwykł, zaczął objaśniać, w czym leżał problem. Nie wydawał się być zły w ten sam sposób, jak przy tych razach, po których Leslie zwykł otrzymywać karę. Był po prostu zirytowany i ewidentnie chciał wyjaśnić kwestię, której sam nie do końca pojmował. Dlaczego Leslie zachowywał się tak, jakby rany na jego plecach były czymś, co należy ukrywać? Przecież Patrick nie zrobił ich wbrew jego woli, nie był to element żadnej kary i nie było to niczym złym. Ot, zwykła zabawa łóżkowa. Urozmaicenie. Tym właśnie dla Patricka były cięcia na delikatnych plecach.
Jakbyś był ofiarą przemocy – sprecyzował z grymasem na twarzy, przeciągle wpatrując się w chłopaka. – Tymczasem to był tylko seks. – Oderwał plecy od framugi, a dłonią z towarzyszącym temu westchnięciem, przeciągnął po swoich włosach.
Nie zachowuj się jak ofiara – warknął z odzwierciedlającą się w głosie złością, wciąż nie odrywając spojrzenia od Lesliego. – To nic, nawet jeżeli zauważyła. Gdy będzie pytała, po prostu powiedz prawdę. Podobało ci się to. – W chwilę po tym jak to powiedział, jego powieki zmrużyły się delikatnie, jakby z zastanowieniem. Podszedł krok do chłopaka i dość delikatnym, lecz stanowczym ruchem, uniósł jego podbródek, chcąc jeszcze głębiej zajrzeć w złote tęczówki.
A może się mylę? – wyszeptał, ściągając brwi, w rzeczy samej po raz pierwszy dopuszczając do siebie myśl, że to, co robili wczoraj mogło nie spodobać się chłopcu. Ale przecież osiągnął satysfakcję, co więcej, nie skarżył się. Czemu więc zachowywał się, jakby to było coś złego? Jakby Patrick się nad nim znęcał? Rain nie był przecież żadnym oprawcą. I nie sądził dotąd, że jest nim w oczach chłopaka. Jego zirytowanie z każdą chwilą i każdą kolejną myślą, przybierało na sile. Palce na podbródku odruchowo zacisnęły się nieco mocniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 19

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Sro Sty 18, 2017 12:44 am


LESLIE TERRY KAY

   
         Leslie był zdenerwowany i nie potrafił tego ukryć, nieważne jak bardzo by chciał. Jego ciało od zawsze go zdradzało i nic nie potrafił na to poradzić. Dlatego też, tak bardzo przejął się tym, że matka Patricka mogła czegoś się domyślić. Niby nie widział powodu, dla którego mogłaby zrozumieć, jaki był prawdziwy powód pojawienia się ran na plecach nastolatka, ale biorąc pod uwagę, że była to rodzicielka jego chłopaka, wiedział, że mogła go zaskoczyć.
         Początkowo osiemnastolatkowi wydawało się, że Patrick nie był na niego zły. Przynajmniej tak odebrał jego wcześniejsze zachowanie w kuchni. Jednak teraz było inaczej. Widząc wyraz jego twarzy, od razu zrozumiał, że mężczyzna był rozdrażniony i zdecydowanie nie należał do zadowolonych osób.
         Słysząc słowa chłopaka, Leslie się zmieszał. Zagryzł wargę i mimowolnie zwiesił ramiona, nie odwracając jednak wzroku. Patrick był na niego zły. Tak bardzo zależało mu, żeby obiad wyszedł naprawdę dobrze, żeby jego partner wraz z matką czuli się dobrze, ale nie wyszło. Zrobiło mu się przykro. Do tego wkurzył swojego chłopaka, czego tym bardziej nie chciał zrobić. Nie tak miało być. Niestety przewrotny los postanowił zrobić mu na złość i wszystko się posypało.
         Po części rozumiał dlaczego Patrick był na niego zły. A przynajmniej tak mu się wydawało, bo gdy tylko mężczyzna zaczął mu objaśniać powód swojego niezadowolenia, jedynie zamrugał zdziwiony. Leslie nie czuł się jak ofiara przemocy. Podobne pojęcie nawet nigdy nie przeszło mu przez myśl. W końcu Patrick nigdy go nie krzywdził. Możliwe, że ich seks zawierał nieco inne elementy niż u innych, ale tylko tyle. Nie był bity na co dzień, ani nic podobnego. Zresztą Patrick zawsze powtarzał, że to tylko w ramach seksu i Leslie się tego trzymał. Na obecną chwilę, sam tak myślał.
- Nie jestem ofiarą przemocy - zaprzeczył. Wszak w swoim własnym mniemaniu nią nie był, a już zdecydowanie tak się nie czuł. Nie chciał, żeby Patrick myślał, że mogło być inaczej, bo nie było.
         Słowa mężczyzny nieco go zdziwiły. To prawda, Leslie nigdy nie myślał, że robią coś złego, jednak wydawało mu się, że Patrick nie chciałby, żeby jego matka się o tym dowiedziała. Nie potrafił podać powodu, dla którego tak myślał. Po prostu tak przypuszczał, jednak po słowach starszego, miał mętlik w głowie. Który stał się jeszcze większy, po pytaniu Patricka.
         Kiedy chłopak do niego podszedł, mimowolnie się wyprostował i grzecznie uniósł głowę, w dalszym ciągu patrząc w dwukolorowe tęczówki. Jednak gdy palce starszego, zacisnęły się mocniej na jego brodzie, cicho syknął. Mimo to, jego myśli były teraz oddalone o lata świetlne. Leslie patrzył Patrickowi w oczy i kompletnie nie wiedział, co mu odpowiedzieć. Nie potrafił zaprzeczyć, ani się zgodzić. W końcu to, co zrobił wczoraj chłopak, nie było przyjemne. Bolało. Nawet bardzo. Leslie chciał, żeby jak najszybciej skończył i zostawił go w spokoju. Na myśl o powtórce, mimowolnie się wzdrygał. Nie chciał. Z drugiej strony, kiedy tylko Patrick przestał ranić jego plecy, przyjemność zaczęła napływać falami. Czuł podniecenie i chciał się kochać z mężczyzną tak długo, jak ten tylko by chciał. Późnej Patrick się nim zajął… Leslie nie czuł się pokrzywdzony. Nie uważał, żeby stała mu się krzywda. Był to po prostu element zabawy.
- J-Ja… nie wiem - odparł po chwili ciszy. - To bolało. Bardzo - wyznał szczerze, marszcząc brwi. Jednak… Czy jeśli naprawdę by tego nie chciał, pozwoliłby Patrickowi na to, żeby zadawał mu ból? Gdyby naprawdę cierpiał, byłby w stanie później osiągnąć spełnienie? Czy mogło mu się to w pewien sposób podobać? Ten ból, który zadawał mu Patrick? Czy może chodziło tu o samego chłopaka? Byłby w stanie wytrzymać to wszystko, nawet jeśli by mu się to nie podobało, tylko dlatego, że cały ten ból, powodował właśnie Patrick? - Ale… To ty, więc ja mogę… Mnie to nie przeszkadza - stwierdził, zupełnie szczerze. - Ból mi nie przeszkadza - sapnął cicho, patrząc z lekkim niepokojem w oczy starszego. Był szczerzy. Ze sobą i z Patrickiem, jednak nie do końca rozumiał sens własnych słów.

____________________________________________________________________
In my time of dying...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Pon Mar 13, 2017 10:04 pm


Gdy małe usteczka chłopaka otworzyły się wymawiając pierwsze słowa odpowiedzi, Patrick, choć wciąż krytycznym wzrokiem spoglądał na swego partnera, przestał zaciskać tak mocno długie palce na zgrabnym podbródku. Powstrzymał się przed wywróceniem oczami, gdy ciche słowa zostały zastąpione następnymi.
Bolało? Oczywiście, że bolało. Przecinał mu skórę pieprzonym ostrzem, właśnie po to, żeby bolało. Nie był pewien, czy cokolwiek sprawiało mu tak wielką satysfakcję, jak zadawanie bólu. Dlatego Leslie był dla niego niesamowicie kompatybilnym kochankiem. Nigdy się nie skarżył, przyjmował wszystko, czym raczył go Patrick i jak dotąd sądził, czerpał z tego przyjemność. Z tego powodu Patrick przespał się z młodym Kayem więcej niż raz, czy dwa, a z uwagi na jego uległy charakter i użyteczność, pozwolił sobie na związek. Związek, w którym jednym z jego przywilejów było maltretowanie chłopaka na przeróżne sposoby. To prawda, że wczoraj wybiegł poza ramy tego, czego do tej pory nauczył chłopaka, lecz właśnie dlatego było to tak ekscytujące. Jaki sens miałoby popadnięcie w rutynę? Jaki sens miałoby uprzedzanie go o tym, co go czeka? Pozbawiłby się całej zabawy. Leslie nie narzekał, dlaczego więc miał sądzić, że tego nie chce?
Westchnął, przymykając na krótko oczy. Zabrał dłoń z buzi chłopaka, uwalniając przy tym swe tęczówki od zasłony ciemnych rzęs.
W takim razie zachowuj się normalnie – odparł już spokojniej, robiąc krok w kierunku kuchni. – Nie wstydzę się tego, w jaki sposób lubię cię pieprzyć, ty też nie musisz. Mojej matce nic do tego i nie dbam, czy dowie jak cię oznaczam, Leslie. – Stojąc blisko chłopaka, nachylił się nad nim jeszcze na chwilę, głęboko przy tym zaglądając w jasne tęczówki. – Moje zdanie jest jedynym, które powinno cię interesować. – Nie mówiąc nic więcej i nie czekając na odpowiedź, powrócił do pomieszczenia, w którym już czekała na niego matka, wróciwszy z balkonu.

Reszta obiadu minęła w nieco ciężkiej atmosferze, choć kobieta widocznie starała się, by tak nie było. Patrick nie poznawał swojej matki. Nie dość, że nie drążyła tematu, nie próbowała nawet wpajać żadnemu z nich żadnych mądrości, które wyniosła od własnych lekarzy, to jeszcze widocznie dążyła do tego, by rozstać się w miłej atmosferze. Zupełnie jakby sytuacja sprzed jakiegoś czasu nie wydarzyła się. Patrick jednak pozostawał oschły i zdystansowany, a matka opuściła ich mieszkanie wcześniej niż zapewne zamierzała.
Poza tymi krótkimi godzinami, Patrick nie miał dłużej zbyt wiele czasu, by spędzać go z Lesliem. Choć wyjątkowo był na miejscu, ciągle coś robił, wychodził, a gdy wracał, szedł prosto do łóżka, co najwyżej zaspakajając wcześniej swe cielesne potrzeby z chłopakiem. Czasem zerknął na jego rany, pomógł w zmianie opatrunków i pilnował, by dobrze się goiły, a blizny albo się nie pojawiły, albo były ledwie widoczne. Od tamtego czasu, choć wciąż nie był delikatny, nie sprawiał Lesliemu tak dotkliwego bólu. Nim się obejrzał, znów musiał wyjechać. Złożyło się tak, że opuścił mieszkanie w nocy, gdy chłopiec spał. Poinformował go jedynie pisemnie, że wyjeżdża na dłuższy czas i tyle go widziano.
Początkowo zakładał, że wyjedzie najwyżej na miesiąc. Dostał jednak rolę, o którą tak zaciekle się ubiegał, a zdjęcia i przygotowania przedłużyły się bardziej niż przypuszczał. Potem wyskoczyło kilka spraw związanych z organizacją i reklamą. Wpadł w wir pracy i nim się obejrzał, minęły dwa miesiące. Od czasu do czasu kontaktował się z Lesliem i dlatego właśnie, choć wciąż miał tu co robić, wziął tydzień wolnego. Ich ostatnie rozmowy telefoniczne były... Inne. Miał nieodparte wrażenie, że chłopak mu czegoś nie mówił. Intuicja zwabiła go z powrotem do domu. Tym razem uprzedził blondyna dzień wcześniej, był więc pewien, że zastanie chłopaka tam, gdzie się spodziewał.
W mieszkaniu znalazł się wieczorem. Choć podróż go zmęczyła, z lekkim, niekrytym uśmiechem przywitał swego partnera, gdy tylko ujrzał go z przedpokoju. Oczekiwał naturalnie tak żarliwego przywitania, jakie otrzymywał zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 19

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Sob Mar 18, 2017 12:28 pm

LESLIE TERRY KAY

          Tak nagle jak Patrcik się pojawił, tak nagle zniknął z życia Lesliego. O ile, początkowo, przebywanie w pustym mieszkaniu mu przeszkadzało, tak z czasem przyzwyczaił się do głuchej ciszy i niejakiej samotności. Co prawda dalej było mu nieco przykro, jednak pocieszał się myślą, że chłopak kiedyś wróci. Musiał więc zacisnąć zęby i wytrzymać, ciesząc się chociaż z tych krótkich rozmów telefonicznych. Tym razem miał o tyle lepiej, że był zajęty szkołą, maturą i zbliżającą się olimpiadą. Nie miał czasu żeby się nudzić. Właściwie cały czas był zajęty, bo kiedy miał chwilę wolnego od nauki, pracował. Niemal codziennie zostawał po lekcjach z nauczycielem historii, ponieważ ten pomagał mu w nauce. Z jakiegoś powodu Leslie miał wrażenie, że ta olimpiada była ważna również dla niego, ponieważ poświęcał mu dużo swojego wolnego czasu, co oczywiście cieszyło nastolatka. Nie był pewien czy sam się odpowiednio przygotuje, a pomoc doświadczonego pedagoga była jak wybawienie.
          Tego dnia również dłużej został w szkole. Dochodziła już godzina piętnasta, mimo że lekcje kończył po trzynastej. Od ponad godziny studiował mapy historyczne, próbując zapamiętać najważniejsze miasta, miejsca bitew czy traktatów.
- Miejsce podpisania traktatu władców Hiszpanii i Portugalii z czerwca 1494 roku. Masz? - zapytał historyk, patrząc uważnie na swojego ucznia. Był to wysoki brunet, który zaledwie miesiąc temu dobił do trzydziestki. Dość popularny wśród uczniów, dzięki swojemu przyjaznemu usposobieniu. - Leeslie. Masz czy nie masz? - zaśmiał się, przechylając lekko głowę w bok.
- Nie mam - westchnął, dalej wpatrując się w mapę.
- Byłoby ci łatwiej, gdybyś szukał w Hiszpanii - stwierdził mężczyzna, podchodząc bliżej i zaraz stając za nastolatkiem. - Widzisz? Tutaj. W Tordesillas - oznajmił. - A traktat w Locarno?
- Gdzieś w Szwajcarii - mruknął w odpowiedzi, jednak nim jego palec znalazł odpowiednie miejsce na mapie, nauczyciel nieco pochylił się nad ramieniem Lesliego i wskazał na odpowiednie miejsce.
- Właśnie tutaj - oznajmił, nieco ściszonym głosem. - To nie takie trudne, tylko trzeba się postarać. A ja ci we wszystkim pomogę -zapewnił, mrużąc oczy.
- Wiem, dziękuję. Gdyby nie pan, to nie wiem co bym zrobił.
- Dalej szukałbyś Tordesillas - zaśmiał się, uśmiechając ciepło. Jednak w dalszym ciągu się nie odsuwał.
- No tak. W każdym razie bardzo dziękuję. Jeśli będę miał okazję, to się odwdzięczę. Obiecuję. Zrobię wszystko, więc w razie czego proszę tylko mówić - zapewnił, powracając wzrokiem do mapy. - To co teraz?
- Co teraz? Może chciałbyś przejść do części z odwdzięczaniem się? - zapytał brunet, nieco bardziej przysuwając się do nastolatka, obie dłonie opierając na ławce, tym samym zagradzając mu drogę.
          W jednej chwili ciało Lesliego nieznacznie drgnęło, zaraz nieco się spinając. Mimo swojego wieku, zdecydowanie miał zbyt duże doświadczenie w takich sprawach, żeby nie zrozumieć, do czego zmierzał nauczyciel. Kilka miesięcy robienia za dziwkę, a później tańczenie w klubie, gdzie przy pierwszej lepszej okazji ktoś proponował mu szybki numerek w łazience, zrobiło swoje.
- Nie rozumiem - skłamał, zaciskając dłonie, po cichu licząc, że nauczyciel wycofa się lub zaśmieje i powie, że żartował.
- Naprawdę, Leslie? Naprawdę? - zapytał, zbliżając usta do jego ucha. - Bo mi się wydaje, że rozumiesz bardzo dobrze - szepnął, delikatnie przygryzając płatek jego ucha. Po tym Leslie nie mógł już udawać, że to nic nie znaczy. Spróbował odepchnąć nauczyciela, jednak ten nawet nie drgnął. - Uspokój się i przestań udawać cnotkę. Doskonale wiem, czym jeszcze do niedawna się zajmowałeś. Myślałeś, że będziesz sobie chodził po szkole do burdelu i nikt się nie dowie? - Ponownie się zaśmiał, jednak tym razem ów śmiech był nieprzyjemny, trochę szorstki.
- Już tego nie robię - oznajmił, lekko drżącym głosem.
- Wiem. Planowałem cię odwiedzić, ale ciebie już nie było... Nie wyrywaj się - syknął, sprawnym ruchem wykręcając rękę blondyna za jego plecami. - Ale nic straconego. Wszystko nadrobimy - stwierdził, a kiedy Leslie ponownie spróbował się wyrwać, wzmocnił uścisk na jego ręce, po czym zacisnął dłoń na miękkich kosmykach, zaraz przyszpilając jego ciało do blatu stolika. - Mówiłem, żebyś się nie wyrywał. Współpracuj, bo nie będę delikatny - ostrzegł.
- N-Nie.. Niech mnie pan puści! Nie chcę - krzyknął zdławionym głosem i znowu zaczął się szarpać. Panika w nim narastała. Bał się. Mimo, że jeszcze nie tak dawno dawał dupy za kasę, teraz po prostu się bał. O ile wcześniej nie chciał tego robić, to miał świadomość, że zgadzał się na wszystko dobrowolnie. Teraz ani nie chciał, ani się na to nie zgadzał. Mimo to, ręce mężczyzny błądziły po jego ciele, a każde miejsce którego dotknął zdawało się palić.
- Zamknij się w końcu, bo ktoś cię usłyszy - syknął brunet, zaciskając dłoń na ustach nastolatka. - Obiecuję, że będziesz zadowolony - zamruczał mu do ucha, dociskając swoje biodra do jego. - Czujesz? - zapytał, a Leslie znowu zaczął płakać. Był pewien, że nie uda mu się wyrwać.
          Poczynania nauczyciela stały się bardziej śmielsze, a nastolatek miał coraz mniej siły i wiary w to, że uda mu się uciec. Mimo to nie przestawał się szarpać. Wiedział, że dobrowolnie nie odpuści i nie ulegnie. I sam nie wiedział czy jego modły zostały wysłuchane, czy faktycznie posiadał anioła stróża który postanowił go chronić, jednak nagle, na korytarzu, rozbrzmiał głośny hałas, jakby coś z impetem trzasnęło o podłogę. Odruchowo nauczyciel nieco się odsunął, bojąc się, że ktoś postanowi wejść do klasy, co Leslie szybko wykorzystał. Pchnął nauczyciela do tyłu, przez co ten stracił równowagę i wybiegł z klasy.
          Nie rozglądnął się na korytarzu. Nie wiedział czy faktycznie ktoś tam był. Po prostu biegł, chcąc jak najszybciej znaleźć się poza szkołą. Jak najdalej od niej. W domu. Nie pamiętał drogi. Biegł tak szybko, że zanim się obejrzał, trzasnął drzwiami, zamykając je, jakby bojąc się, że nauczyciel za nim podążył. Plecami oparł się o ich twardą powierzchnię, po czym zjechał w dół, siadając na podłodze i najzwyczajniej w świecie zaczynając płakać. Długo nie umiał się uspokoić, jednak kiedy już się wyciszył, zamknął się w łazience. Czuł się brudny. Mimo, że dawniej puszczał się za pieniądze, nikt nigdy nie potraktował go tak, jak nauczyciel historii. Nawet jego klienci okazywali ten minimalny szacunek. Nikt nigdy nie próbował go zgwałcić. Na tę myśl, znowu poczuł, jak łzy napływają mu do uczy. Zacisnął zęby i zaczął mocniej szorować swoje ciało, aż skóra zrobiła się czerwona.

          Po tym wydarzeniu Leslie nie wrócił do szkoły. Ani następnego dnia, ani kolejnego. Nie wyobrażał sobie, że miałby stanąć twarzą w twarz z nauczycielem. Nie potrafiłby udawać, że nic się nie stało. Nikomu też nie mógł o tym powiedzieć. Zresztą nikt by mu nie uwierzył. Niemal nie spał i stracił apetyt, czuł dziwny samowstręt, którego nie potrafił zrozumieć. Na swój sposób obwiniał się o wszystko, a przeszłość wróciła ze zdwojoną siłą. Jednak najgorsze miało się dopiero zacząć. Patrick oznajmił, że wraca do domu. O ile normalnie Leslie na tę wiadomość skakałby z radości pod sam sufit, tak teraz nie potrafił się cieszyć. Wiedział, że nie może powiedzieć Patrickowi co się stało, zaledwie kilka dni temu. Nieważne co uważali inni ludzie, Leslie był pewien, że nie pozwoliłby nikomu go skrzywdzić. Dlatego bał się, jak mógłby zareagować. Patrick był porywczy, łatwo było go zdenerwować, a wtedy stawał się bezwzględny. Niczego i nikogo się nie bał. Zawsze działał zgodnie ze swoimi przekonaniami. Leslie nie wierzył, że przyjąłby taką informację na spokojnie, a jednocześnie wiedział, że w karierze Patricka zaczął się najważniejszy okres. Nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby przez niego coś poszło nie tak. Dlatego Patrick nie mógł się o niczym dowiedzieć.
          Czekając na swojego faceta, posprzątał w mieszkaniu, które nie wyglądało najlepiej, po czym spróbował zająć się sobą. Wyglądał źle. Miał podkrążone oczy, smutny wyraz twarzy i wielkiego sinika na ręce, który pojawił się tam przez zbyt mocny uścisk dłoni nauczyciela. Wziął szybki prysznic, spróbował coś zjeść, przebrał się i choć wyglądał nieco lepiej i tak miał wrażenie, że Patrick wyczyta wszystko z jego twarzy. Jedno spojrzenie tych dwukolorowych tęczówek sprawi, że o wszystkim się dowie. Nie mógł na to pozwolić.
          Gdy drzwi od mieszkania się zamknęły, nieznacznie drgnął. Mimo to, nogi same poniosły go na korytarz, a twarz przybrała szeroki uśmiech, gdy tylko złote tęczówki ujrzały Patricka. Leslie zareagował machinalnie. Kiedy starszy wracał do domu po dłuższej nieobecności, zawsze reagował jak stęskniony szczeniak, który biegnie na spotkanie ze swoim panem, za którym tak bardzo tęsknił. Bo Leslie tęsknił. W jednej chwili znalazł się przy chłopaku, chciał go przytulić, pocałować, a w drugiej, nim jego ręka zdążyła choćby się unieść, zamarł. Nie potrafił się ruszyć. Nie potrafił dotknąć Patricka. Poczuł wewnętrzną blokadę, która mu na to nie pozwoliła. Znowu poczuł na sobie dotyk nauczyciela. Jak po czymś takim mógł go dotknąć?
- W końcu jesteś! Nawet nie wiesz jak tęskniłem - oznajmił, o dziwo niezwykle spokojnym głosem. - Musisz być zmęczony drogą. Zrobiłem kolację, a jeśli chcesz, mogę przygotować dla ciebie kąpiel - zaproponował, nawet na chwilę nie przestając się uśmiechać.

____________________________________________________________________
In my time of dying...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Nie Maj 28, 2017 3:07 am


Ich ostatnie rozmowy nie były takie jak zawsze. Ponieważ Patrick z reguły szczędził w słowach i wstrzymywał się przed mówieniem rzeczy, które według niego były zbędne do mówienia, to Leslie zazwyczaj prowadził rozmowy, opowiadając o tym, co u niego i o innych mniej lub bardziej znaczących rzeczach. Patrick z reguły milczał, od czasu do czasu komentował, a czasem zdarzało mu się podzielić własnymi doświadczeniami. Ostatnio jednak w ich rozmowach prym wiodła cisza. Leslie robił co mógł by jej uniknąć, jednak jego słowa wydały się Patrickowi nerwowe i zdecydowanie pozbawione swobody, którą chłopak posiadał wcześniej. Nie mówił mu wszystkiego, tego młody aktor był niemalże pewien. I to go zaniepokoiło mocniej, niż mógłby przypuszczać. W końcu Leslie nie widział świata poza swoim partnerem, nigdy nie śmiał go okłamywać, nic przed nim ukrywać i ponieważ rzadko się widzieli, a rozmowy telefoniczne zazwyczaj trwały krótko, korzystał z nich jak tylko mógł. Tymczasem coś się zauważalnie zmieniło. Byli ze sobą kilka dobrych lat, więc Patrick zwyczajnie nie mógł tego nie dostrzec, nawet gdyby chciał.
Jak się okazało, Leslie nie tylko przez telefon zachowywał się dziwnie. Choć w pierwszym momencie, gdy ich oczy się spotkały, a twarz młodszego rozpromieniła i wyglądało na to, że wszystko potoczy się tak jak za każdym poprzednim razem, wcale się tak nie stało. Patrick odruchowo oczekiwał przyjęcia zgrabnego ciała w swoje ramiona, bowiem dziewiętnastolatek nigdy nie potrafił powstrzymać się przed rzuceniem w objęcia starszego. O dziwo, stojące w bezruchu ciało nie poczuło żadnego dotyku, choćby nawet najmniejszego, a chłopiec zatrzymał się i jakby nigdy nic zaczął mówić. Bez charakterystycznego, szczerego entuzjazmu i nieopanowanych emocji.
Z zewnątrz nie wyglądało na to, by zachowanie nastolatka faktycznie wywarło na gospodarzu jakieś wrażenie. Blondyn ze spokojem zdjął z ramienia torbę, a następnie odwiesił kurtkę, dopiero po tym na powrót zawieszając wzrok na chłopaku.
Zjedzmy kolację – odpowiedział krótko, zabierając zaraz z podłogi swoje rzeczy i bez żadnych więcej słów, minął Lesliego, by odnieść bagaże do własnej sypialni. Po wyjściu z niej, miast skierować się prosto do kuchni, zahaczył o łazienkę z większą wanną, która przypominała mały basen i włączył system mający za zadanie podgrzać wodę oraz przygotować pomieszczenie na jego użytkowanie. Oczywistym było, że nie zamierzał korzystać z tegoż luksusu sam.
W końcu zawitał do kuchni, w której, jak można było się spodziewać, zastał Lesliego. Zasiadł przy stole, wbijając spojrzenie w chłopaka. Odezwał się, sięgając niespiesznie po widelec.
Jeżeli jest coś, co powinieneś mi powiedzieć, to jest odpowiedni moment. – Jego ton był rzeczowy, a twarz nie wyrażała ani złości, ani żadnych pochodnych uczuć. Patrzył na chłopaka, jedząc to co ten przygotował, bez żadnego pośpiechu. Wyglądał na zmęczonego. Nieco schudł, jego cera lekko poszarzała, a oczy ozdobiły cieniami. Tryb życia, który prowadził przez ostatni czas był wykańczający. Prawie nie spał i niewiele jadł, a gdy jadł to coś na szybko w restauracjach, lub jakieś instant danie w wolnej chwili od pracy. Ostatnimi czasy miał bardzo dużo na głowie i choć zupełnie tego nie pokazywał, wprawne oko zauważyłoby, jak mocno jest wykończony. Nie miał czasu na urlopy i wcale nie powinno go tutaj być. Nie zamierzał jednak wspominać Lesliemu, że jest tego przyczyną i że jeśli nie będzie z nim szczery, może się zrobić bardzo drażliwy. Nie miał czasu i ochoty na nastoletnie bunty i zabawy w kotka i myszkę. Oczekiwał, że chłopiec, cokolwiek to jest, podzieli się swoimi problemami, a Patrick będzie mógł się do nich ustosunkować i wrócić do pracy.
Świdrował go spojrzeniem. Kolorowe tęczówki zdawały się czytać wszystko z chłopięcej twarzy. Z podkrążonych, lekko spuchniętych oczu, niespecjalnie szczerego uśmiechu i pozbawionego siły zgrabnego ciała. Od razu zrozumiał, że przyjazd nie był błędem. Patrick pierwszy raz widział Lesliego w takim stanie. Nawet, gdy dawał dupy, żeby utrzymać matkę i siebie, przyjmując coraz to kolejnych, obleśnych dziadów, nie był tak pozbawiony życia jak teraz.
Co się dzieje? – Ponaglił, stawiając chłopca pod ścianą. Mógł powiedzieć, albo skłamać. A Leslie przecież nie okłamałby swego najukochańszego partnera. Patrick nie tolerował kłamstwa. Leslie o tym wiedział. Nie odważyłby się, prawda? Mężczyzna od razu wykryłby kłamstwo i nastolatek musiał doskonale zdawać sobie z tego sprawę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 19

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Wto Lip 18, 2017 1:48 pm


LESLIE TERRY KAY

     Leslie obiecał sobie, że nie dopuści do tego, by Patrick dowiedział się o tym, co miało miejsce w szkole. Jeśli w jakiś sposób mogłoby to wpłynąć na karierę jego partnera, będzie trzymał wszystko dla siebie. Może cenił się za wysoko, ale nigdy nie wybaczyłby sobie, gdyby był dla niego przeszkodą. Patrick zrobił dla niego za dużo. Poza tym go kochał i to oczywiste, że chciał dla niego jak najlepiej. A najlepszym rozwiązaniem w tym momencie było trzymanie języka za zębami i udawanie, że wszystko jest w najlepszym porządku. Nawet jeśli stało się to wręcz niemożliwe w momencie, w którym starszy na niego spojrzał. Leslie miał wrażenie, że gdy tylko się odezwał, Patrick już wiedział, że coś jest nie tak. Nie mógł dowiedzieć się co, ale i tak miał wrażenie, że to tylko kwestia czasu zanim się domyśli. Z góry był na przegranej pozycji, jednak postanowił sobie brnąć w to tak daleko jak to tylko możliwe.
    Gdy Patrcik wyminął Lesliego, ruszając do siebie, nastolatek od razu skierował się w stronę kuchni. Sprawnie nakrył do stołu, powtarzając sobie w myślach, że musi zachować spokój, a wszystko samo się ułoży. Miał nadzieję, że tak będzie.
- Smacznego - rzucił, gdy jego partner usiadł już przy stole, po czym sięgnął po sztućce i powoli zaczął jeść, wzrok wbijając w przygotowaną przez siebie kolację.
    O ile normalnie w tej sytuacji buzia by mu się nie zamykała, tak teraz nie wiedział co mógłby powiedzieć. Miał wrażenie, że mogło go zdradzić wszystko. Poznali się z Patrickiem w dziwnej sytuacji i początkowo łączyła ich dziwna znajomość, jednak Leslie był z nim zawsze szczery już od samego początku. Chyba dlatego, teraz tak ciężko było nie mówić mu prawdy. Nigdy tego nie robił. Zawsze dzielił się z nim najmniejszymi problemami, nawet jeśli wiedział, że te nic nie znaczą dla starszego lub nawet go śmieszą. Sytuacja jednak była poważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej, dlatego nie wiedział, co miał robić.
    Nagle przeszywającą ciszę przerwał głos Patricka, a jego słowa sprawiły, że serce nastolatka zaczęło bić szybciej. Odruchowo podniósł głowę i na niego spojrzał. W jednej chwili zapragnął mu o wszystkim powiedzieć i podzielić się swoim problem. Nim jednak chociażby uchylił wargi, jego głos zamarł. Oczy błądziły po zmęczonej twarz mężczyzny. Ciemnych sińcach pod oczami, wskazującymi na brak snu. Dopiero teraz zauważył, jak starszy się zmienił. Że nieco schudł. Praca musiała go wykańczać, jednak Patrick nic nie mówił. Nigdy się nie skarżył. Pracował ciężej, niż mówił. Leslie nie mógł mu tego zniszczyć.
    Chciał szybko znaleźć w głowie jakąś wymówkę, by zaraz móc zmienić temat na bardziej wygodniejszy, jednak Patrick mu nie pozwolił. Słysząc jego ponaglenie, nie mógł dłużej udawać, że nic się nie dzieje. Musiał coś zrobić, bo starszy oczekiwał wyjaśnień, które nastolatek musiał mu dać. Uciekł wzrokiem gdzieś w bok, rysując widelcem po talerzu. Miał trochę czasu na wymyślenie wiarygodnego kłamstwa, jednak żadne nie wydawało się teraz odpowiednie.
- To nic takiego - zapewnił, zmuszając się, żeby spojrzeć na Patricka. Nie mógł jednak patrzeć mu w oczy, więc zawiesił wzrok na jego ustach. - Pamiętasz o tej olimpiadzie, o której ci mówiłem? - zaczął. Nie zamierzał mówić chłopakowi prawdy, jednak jedyne kłamstwo, które mogło mu się udać, to te, które było najbliższe prawdzie. - Jest inaczej niż myślałem. Ciężko. Nie mogłem przez to wszystko spać... Chciałem się wycofać i nauczyciel się wkurzył. Zaczął na mnie naciskać. Oczekiwał ode mnie więcej niż byłem w stanie zrobić. Trochę się to skomplikowało - wyznał, a z każdym jego kolejnym słowem bez trudu dało się wyczuć więcej emocji. Chciał zachować choć pozorny spokój, jednak cała sytuacja była świeża, przez co nie był w stanie, nawet jeśli bardzo chciał. - Ale to nic. Poradzę sobie - zapewnił, uciekając wzrokiem na swój talerz. Nieświadomie wyładowywał stres rysując widelcem po talerzu, przez co cała jego kolacja wyglądała jak jakaś papka. Westchnął cicho, odsuwając talerz na bok i zagryzając wargi. Całą ta sytuacja zaczynała go przerastać.

____________________________________________________________________
In my time of dying...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Pią Sie 04, 2017 3:40 pm


Musiało stać się coś poważnego. Patrick może nie żył na tym świecie szczególnie długo, ale był naprawdę dobrym obserwatorem. Po latach, które spędził z Lesliem znał go na wylot, wiedział jak wygląda, gdy się czymś martwi i zazwyczaj nie był w aż tak nieciekawym stanie. Teraz ewidentnie coś go mocno trapiło i sobie z tym nie radził. Starszy chciał to rozwiązać jak najszybciej, nie tylko dlatego, że rzeczywiście troszczył się na swój pokrętny sposób o chłopca, ale także z nieco bardziej egoistycznych pobudek. Sam nie miał czasu, by zawracać sobie teraz głowę czymś więcej niż praca. Musiał się na niej całkowicie skoncentrować i poświęcić inne sprawy na jej rzecz, dlatego myślenie o Lesliem i jego problemach nie było mu na rękę. Nie mógłby się w pełni skupić na roli i wszystkim co się z nią wiązało. Przyjechał na krótko, więc liczył, że chłopak szybko wyjaśni sytuację, pozwoli sobie pomóc i będzie dalej kontynuował naukę bez doprowadzania Patricka do niepokoju.
Wwiercał się w niego wzrokiem tak, jakby to miało przyspieszyć cały proces. Nie sądził, ze Leslie może go okłamać, dlatego wewnętrznie naprawdę się zdziwił, gdy usłyszał pierwsze jego słowa, a potem całą resztę historyjki, która z całą pewnością nijak miała się do prawdziwego powodu tego zachowania.
Patrz na mnie kiedy mówisz. – Jego ton był oschły, a gdy już Leslie uniósł na chłopaka wzrok, mógł ujrzeć jak kolorowe tęczówki z dezaprobatą wlepiają się w jego bladą twarz. Po tymże upomnieniu nastąpiła chwila ciszy, którą Patrick poświęcił na przetrawienie słów młodszego oraz zjedzenie kilku kęsów przygotowanego przez niego dania.
Chciałeś się wycofać? Czekasz na tę olimpiadę jak fanatyk, oczekujesz, że uwierzę w te brednie? – Taka bezpośredniość była do Patricka niepodobna. Bardziej przewidywanym zachowaniem zdawałoby się milczenie i powolne dociekanie do prawdy, albo wręcz pozostawienie sprawy. Patrick nie zwykł się uzewnętrzniać ani okazywać emocji. O dziwo, w jego głosie tym razem doskonale wyczuwalna była nagła irytacja.
Odłożył sztućce, splatając obie dłonie pod brodą i w pełni poświęcił się wpatrywaniu w lekko zaczerwienione oczy partnera.
Co teraz? Zrezygnowałeś z niej? – zapytał, nie komentując w żaden szczególny sposób kłamstwa Lesliego. Jego wzrok zdawał się wystarczyć za wszelkie epitety, którymi mógłby opisać, jak bardzo niezadowolony ze słów dwudziestolatka jest Patrick. – Czego mógł oczekiwać od  ciebie nauczyciel, czego nie byłbyś w stanie się nauczyć? – Westchnął, odgarniając włosy z twarzy. Wyglądał, jakby był zbyt zmęczony, by rozmawiać teraz o takich rzeczach i znosić kłamstwa chłopaka. Podróż go wykończyła, nie potrafił myśleć do końca klarownie. Być może, gdyby był w pełni sił, domyśliłby się o co tak naprawdę chodzi. To, że teraz nie potrafił, przyprawiało go o jeszcze większe rozdrażnienie.
Nie odpowiadaj – dodał po krótkiej chwili, gdy blondyn już otwierał usta. Przymknął oczy, łapiąc znów za sztućce. – Chyba, że zaczniesz mówić prawdę. Jeśli nie zamierzasz, po prostu się zamknij. – Zaczął jeść dalej, nie patrząc już na chłopaka, jakby dawał do zrozumienia, że skończyli "rozmawiać". Kłamstwo Lesliego dziwnie go... poruszyło. Widać było, że jest zły w zupełnie inny sposób niż zawsze. Patrick emanował uczuciami, których do tej pory nie pokazywał. O dziwo jednak, nie był przy tym agresywny. Gdy skończył jeść, znów uniósł wzrok na Lesliego.
Weźmy kąpiel – zarządził, odchodząc od stołu. Jego głos znów był spokojny, a twarz nie wyrażała poprzednich emocji. Był zbyt zmęczony. Zamierzał wrócić do tego jutro i wtedy na spokojnie pomyśleć, co mogło popchnąć jego chłopaka do tak jawnego kłamstwa. Miał nadzieję, że podczas wspólnej kąpieli zapomną o swoich problemach choć na jakiś czas. Chciał nacieszyć się ciałem swego młodego kochanka, póki jeszcze był w domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 19

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Sob Sie 05, 2017 12:49 am


LESLIE TERRY KAY

     Tak naprawdę Leslie musiał wiedzieć, że jego kłamstwo zostanie odkryte. Nie był najlepszy w zmyślaniu wiarygodnych historyjek, poza tym okłamanie Patricka brzmiało jak coś nierealnego. Jeszcze nigdy tego nie zrobił. Łudził się, że jakoś to będzie, mężczyzna jakimś cudem niczego się nie domyśli, a on jakoś zatai prawdę, jednak było to tylko oszukiwanie siebie. Nieważne co by powiedział, jeśli nie byłaby to prawda, starszy by o tym wiedział.
    Spojrzał na Patricka niechętnie. Bał się. O ile na początku jeszcze robił sobie nadzieję, tak wystarczył tylko krótki kontakt wzrokowy, by miał pewność, że jego partner wiedział o wszystkim. Leslie z trudem wytrzymał spojrzenie Patricka. Zacisnął mocno dłonie, kładąc je na kolanach i bez słowa przyglądał się jak je. Z walącym sercem oczekiwał reakcji Patricka, której nie był w stanie przewidzieć. Wszak podobna sytuacja jeszcze nigdy nie miała miejsca. Do tej pory nastolatek był w stosunku do niego bezgranicznie szczery. I w dalszym ciągu chciał być, jednak troska o partnera była większa niż chęć podzielenia się swoimi problemami. Leslie był pewien, że jakoś sobie poradzi z nauczycielem historii. Nie wiedział jeszcze jak, ale liczył, że jeszcze uda mu się coś wymyśli. Chciał rozwiązać całą sprawę po cichu, bez mówienia o czymkolwiek Patrickowi. Nie chciał mu przeszkadzać w pracy lub w jakiś sposób szkodzić. Nie chciał być przeszkodą na drodze do osiągnięcia wybranego przez niego celu. Nigdy by sobie tego nie wybaczył. Starszy za dużo dla niego zrobił, a Leslie stawiał ponad wszystko jego szczęście.
    Nie wiedział czego miał się spodziewać, jednak reakcja Patricka go zaskoczyła, co wyraźnie odzwierciedliło się na twarzy blondyna. Nie spodziewał się takiej bezpośredniości ze strony Raina, bo ten nigdy taki nie był. Nie podawał gotowych reakcja na tacy. Leslie zawsze musiał się wiele nasilić, żeby zrozumieć, co ten myślał i czuł. Chyba dlatego, słowa Patricka tak bardzo go zabolały. Wiedział, że jego kłamstwo w pewien sposób poruszyło jego partnera i czuł się z tym źle.
     - Nie... Jeszcze nie - odpowiedział zgodnie z prawdą. Leslie nie miał możliwości zrezygnować z olimpiady, ponieważ od dnia incydentu z nauczycielem, nie było go w szkole. Przyjaciołom jedynie napisał, że źle się czuje, nie zamierzając w najbliższym czasie pojawić się na lekcjach. Nie był gotowy na konfrontacje z historykiem i wolał odwlekać ją w czasie najbardziej jak to było możliwe.
    Słysząc kolejne pytanie Patricka, Leslie jedynie otworzył szerzej oczy. Głos mu zamarł, a serce znowu zaczęło bić szybciej. Teraz był niemal pewien, że gdy tylko spróbuje odpowiedzieć na pytanie, starszy wszystkiego się domyśli. A nie mógł się domyślić! Dlatego Leslie milczał. Długo. A gdy w końcu zdecydował się odezwać, Patrick go uciszył. Momentalnie zamilkł, wbijając swoje złote tęczówki w mężczyznę. Był blady jak ściana, głos mu ugrzązł w gardle i choć nic takiego nie miało mieć miejsca, to wyglądał, jakby miał się zaraz rozpłakać. Czuł się tak bezradny, jak jeszcze nigdy. Chciał o wszystkim powiedzieć Patrickowi, ale wiedział, że nie może.
    Przez resztę kolacji jedynie siedział ze spuszczoną głową, zagryzając wargi. Intensywnie myślał nad tym, jak poprawić humor swojemu partnerowi, a przede wszystkim jak sprawić, żeby nie był na niego zły, jednak nic nie wymyślił.
     Z zamyślenia wyrwał go głos Patricka. Kąpiel. Leslie nie chciał. Po ostatnich wydarzeniach, nie czuł się dobrze ze swoim ciałem. Nauczyciel próbował go zgwałcić. Poza tym jego słowa przywołały bolesne wspomnienia, o których blondyn starał się zapomnieć. Nie chciał być dotykany, a nie wierzył, że starszy chciał tylko wspólnie popluskać się w wodzie. On jednak czuł, że nie był w stanie zgodzić się na żaden bliższy kontakt fizyczny. Trochę się... bał. Choć sam nie wiedział dlaczego.
    Mimo to, Leslie posłusznie ruszył za Patrickiem w stronę łazienki. Wanna była napełniona gorącą wodą, więc zgrabnie - unikając skrzyżowania spojrzeń ze starszym - ściągnął ubrania i wskoczył do wody, zanurzając się aż po samą brodę. Nie chciał żeby Patrick zobaczył siniaka na ręce, który powstał od zbyt silnego uścisku dłoni nauczyciela. Na szczęście ślad nieco przybladł, jednak dalej był widoczny. Poza tym bał się dotyku i jeszcze nie uporał się z samowstrętem. Zdecydowanie nie był to najlepszy moment na powrót Patricka.
    Leslie zagryzł dolną wargę, podkulając nogi i zwieszając ramiona. Nie odzywał się. Chciał jak najszybciej uciec do swojego pokoju i zostać sam. Jednocześnie jakaś część niego chciała po prostu przytulić się do Patricka i tak zostać. Wiedział jednak, że nie może. Nie po tym co się stało.

____________________________________________________________________
In my time of dying...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Sob Wrz 16, 2017 4:13 pm

P A T R I C K            F E L I X            R A I N
Leslie wyglądał fatalnie. Nie w sensie stricte fizycznym, bowiem pod tym względem chłopakowi niczego nie brakowało. Był po prostu w okropnej kondycji. Na twarzy wypisane miał wszystkie problemy i nawet ślepiec mógłby domyślić się, że coś go trapi. I to nie w ten delikatny sposób, gdy rozwiązanie jest kwestią czasu, a z sytuacji istnieją mniej lub bardziej oczywiste wyjścia. Wtedy można się trapić tylko tym, które rozwiązanie podjąć i czy to właśnie należy robić. Patrick widział, że jego partner boryka się z czymś dużo większym, a rozwiązania swego problemu najwidoczniej nie tylko nie znalazł, ale również nie wie gdzie szukać. Fakt, że kłamał mu w żywe oczy i choć zdawał sobie sprawę z tego jak to widać, wciąż nie próbował wyjawić prawdy, głęboko niepokoił blondyna. Wiedział, że byle co nie mogłoby skłonić Lesliego do takiego zachowania. Być może chłopak potrzebował czasu. Może szuka odpowiednich słów? Patrick naprawdę miał dobre chęci, dlatego postanowił poczekać. Niezbyt długo, ale na tyle, by określić swoje własne stanowisko i dać chłopcu czas na zrozumienie, że podzielenie się swoim problemem z Rainem jest najlepszym, co może zrobić i prędzej czy później, będzie musiał.
Kąpiel miała im pozwolić na chwilę relaksu, na choć szczątkowe zapomnienie o wszystkim. Seks dla Patricka był najlepszą formą odpoczynku i metodą na oderwanie się od rzeczywistości. Wiedział, że dla Lesliego jest to tak samo przyjemne i niezależnie od pewnych skrzywień Patricka w tej kwestii, kochał się mu oddawać. Dlatego ruszyło go nieco to, że na twarzy i w zachowaniu chłopaka wciąż widział napięcie. Co więcej, zdawało się wzrosnąć na sile z momentem wejścia do gorącej wody, która pochłonęła większość szczupłego ciała.
Leslie zawsze wiedział, czego Patrick od niego oczekuje, a aktor mocno cenił tę cechę w chłopaku. Nie musiał nic mówić, bo jego partner potrafił zbliżyć się wtedy, kiedy należało i zostawić Patricka w spokoju, gdy ten widocznie chciał być sam. Teraz nader oczywistym było, że nie znaleźli się tu, by Leslie siadał w kącie, podkulając nogi i wyglądając najmniej seksownie jak to tylko możliwe. Rain uniósł ledwie widocznie brew, patrząc na Lesliego, który to postanowił tego spojrzenia nie odwzajemnić. Zamiast czekać, sam zbliżył się do chłopaka i znalazł się przed nim. Uniósł jego podbródek tak jak miał w zwyczaju, niezbyt delikatnie i szybko, zaś Leslie napotykając spojrzenie kolorowych tęczówek, dostrzec w nich mógł nieme ostrzeżenie i cień rozdrażnienia.
Nie mówiąc nic, wpił się w usta chłopaka, swoją dłoń zaś wsunął bezprecedensowo pomiędzy podkulone nogi, by rozsunąć je gwałtownie i wejść własnym ciałem pomiędzy nie. Siedzący na podwyższeniu Leslie widocznie spiął się jeszcze bardziej, Patrickowi wydało się, że wręcz drży na całym ciele. Mimo to, kontynuował. Rozłączając ich usta, jedną dłoń skierował na szczupłe biodro, a językiem zaczął pieścić smukłą szyję, na której co i rusz zostawiał ślady po własnych zębach. Wolną dłoń wplótł w miękkie włosy, by odchylić głowę nastolatka, torując sobie jeszcze lepszy dostęp do jego szyi. Palcami przejechał powoli po wnętrzu chłopięcego uda, sunąc w najbardziej interesujące go rejony.
Jeżeli chłopak nie chciał rozmawiać, nie musiał. Nie musiał robić tego teraz. Ale skoro nie mówił Patrickowi o co chodzi, Patrick nie próbował okazać zrozumienia. Przeszedł do rutyny, która działa się po każdym jego powrocie. Nie brał nawet pod uwagę, że chłopak może tego nie chcieć. Zawsze chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lovely

avatar

Liczba postów : 80
Join date : 09/07/2015
Age : 19

PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   Pon Wrz 18, 2017 11:26 pm


LESLIE TERRY KAY

     Wbrew temu co prezentował swoją postawą, Leslie doskonale wiedział, po co znalazł się w łazience. Gdyby Patrick miał ochotę na odprężającą kąpiel, nie zapraszałby go do siebie. Zrobił to w wiadomym dla nich obojga celu, a mimo to nastolatek za wszelką cenę starał się zignorować tę myśl. Nie powinien tu w ogóle przychodzić, jednak nie miał pojęcia co zrobić, żeby Patrick był w stanie zrozumieć jego odmowę. Przecież Leslie jeszcze nigdy mu nie odmówił. Starszego często nie było w domu, więc wykorzystywał każdą ich wspólną chwilę najbardziej jak tylko mógł, chcąc wyciągnąć z niej jak najwięcej. Dlatego Patrick jeszcze nigdy nie został przez niego odtrącony, a nastolatek nie miał pojęcia jak teraz to zrobić. Jedyne czego był pewien, to że nie był w stanie mu się oddać. Choć nigdy tego nie robił, nie dałby rady nawet się zmusić. Wewnętrzna blokada, która pojawiła się po tym, jak nauczyciel próbował go zgwałcić, była tak wielka, że dziewiętnastolatek nie był w stanie jej przeskoczyć.
     Gdy zamykał oczy, widział napalone twarze swoich klientów, a gdy zasypiał, dręczyły go koszmary, w których był gwałcony przez nauczyciela. W jednym z takich snów, Patrick powiedział, że się go brzydzi. Lesliemu te słowa tak bardzo utkwiły w pamięci, przez co naprawdę zaczął się obawiać, że mogłyby okazać się prawdziwe. W końcu patrząc w lustro, sam czuł obrzydzenie. Gdyby nie był dziwką, nauczyciel nigdy nie spotkałby go w burdelu. Gdyby nie pozwalał się pieprzyć zboczonym staruchom, nie byłoby całej tej sytuacji. Nie musiałby okłamywać Patricka. Nie musiałby bać się jego dotyku. Bo tak naprawdę się bał. Nastolatek zasłaniał się troską o jego pracę, powtarzał sobie, że nie chce, żeby miał przez niego jakiekolwiek problemy i choć była to prawda, chodziło przede wszystkim o to, że się bał. Nie chciał czuć obcego dotyku na swoim ciele. Nie chciał być pożądany. Nie chciał robić niczego wbrew sobie. Tylko skąd Patrick miał to wiedzieć, skoro jednocześnie nie mógł mu o niczym powiedzieć?
     Leslie starał się nie patrzeć na swojego partnera, wzrok wbijając w nagie kolana. Mimo to słyszał, jak ten ściąga swoje ubranie i wchodzi do wanny, by tuż po chwili znaleźć się przed nim i sprawnym, mało delikatnym ruchem unieść jego podbródek. Mimo, że tak bardzo tego nie chciał, tym razem musiał spojrzeć starszemu w oczy. Przełknął głośno ślinę, czując nieznośne pulsowanie w czaszce. Zaczynał panikować, a nagły pocałunek, którym obdarował go Patrick nie pomógł mu się uspokoić. Wręcz przeciwnie. Gdy tylko starszy rozsunął jego uda, wchodząc pomiędzy nie, panika zaczęła w nim narastać. Serce waliło niespokojnie, a ciało nie chciało przestać drżeć. Pieszczoty którymi Patrick obdarzył jego szyję nie sprawiały przyjemności, a kiedy palce blondyna zaczęły sunąć po jego udzie, oddech Leslie'ego niekontrolowanie przyspieszył.
- Pa-Patrick - szepnął, czując jak do oczu napływają łzy, gdy poczynania starszego zaczynały robić się coraz śmielsze. - Patrick - powtórzył w dalszym ciągu cicho, jednak nieco wyraźniej. - Proszę. Nie dzisiaj. Ja nie- - zaciął się, starając się przełknąć łzy, które nagle zaczęły spływać po jego policzkach. - N-Nie mogę. N-Nie dam rady - kontynuował, ukrywając twarz w dłoniach.
    Patrick nie mógł spodziewać się takiego obrotu sprawy, jednak Leslie mimo usilnych starań, nie był w stanie się przełamać. Dotyk starszego nie sprawiał mu przyjemności, tylko niekontrolowany strach, który teraz odzwierciedlał się w całej postawie nastolatka.

____________________________________________________________________
In my time of dying...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]   

Powrót do góry Go down
 
Heroine [shounen ai, 2 os., b.n.]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: