IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Wto Lip 14, 2015 9:07 pm



Wszyscy kojarzymy historię żebraka, który był podobny do pewnego króla w tak dużym stopniu, że nie można było ich odróżnić. Wiemy, że zamienili się rolami, że jeden poznał życie drugiego, i tak dalej... ALE! Kto z was wie, co działo się dalej? Poza kartami, za zamkniętą książką? Co, jeśli książę tak przywiązał się do swojego 'bliźniaka', że postanowił zatrzymać go przy sobie?
Nie, nie jako służącego.
Ale tego dowiecie się sami.



Haruhiro aka żebrak

Moja osoba aka książę



Regulaminu względnie przestrzegać, karty robić po swojemu i nie zaniedbać opowiadania.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 21
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Sro Lip 29, 2015 9:32 pm



Imię Elias
Nazwisko
Wiek Osiemnaście lat
Orientacja Biseksualny, jednak...
Rodzina Matki nie znał, z tego, co wie zmarła przy porodzie, wydając Eliasa na świat. Ojciec jest kowalem, jednak żeby jakoś się utrzymać uczy się również rzemiosła.

Kolor włosów Bardzo jasny blond, niemal biały
Kolor oczu Brąz, w niektórych momentach wpadający niemalże w czerwień
Wzrost 183 cm
Sylwetka Szczupła, wysortowana
Znaki szczególne Znamię nad kostką (lewa noga) w kształcie, jak twierdzi, półksiężyca; blizny na plecach, po chłoście, którą przeżył za kradzież chleba. Wtedy jeszcze nie potrafił szybko uciekać.

Poza tym...

- Ojciec od zawsze wpajał mu, że na wszystko trzeba w życiu zapracować sobie samemu, dlatego też nie boi się ciężkiej pracy. Pomaga ojcu w jego warsztacie, często też podejmuje pracę u innych mieszkańców, za bochen chleba, czy kilka owoców;
[b]- Kiedy tylko ma czas ćwiczy, łudząc się, że kiedyś będzie miał możliwość trenować pod okiem największych wojowników w królestwie, którego swoją drogą chciałby bronić. Wie jednak, że do tego długa droga.
- Zdaje sobie sprawę z tego, że za szybko i za bardzo przywiązuje się do ludzi, dlatego też stara się temu przeciwstawiać.
- Wbrew pozorom jest bardzo przyjazną i miłą osobą, jednak życie nauczyło go, że lepiej jest nikomu nie ufać oraz nie okazywać swoich słabości.
- Mimo tego, że nie był wychowywany przez kobietę, nigdy nie potrzebował towarzystwa żadnej. Woli towarzystwo mężczyzn.



Ostatnio zmieniony przez Haruhiro dnia Nie Sie 23, 2015 7:19 pm, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Czw Sie 06, 2015 1:19 pm



Dane podstawowe ♤

Godność

Większość społeczeństwa zna go jako księcia dynastii Alaviral. Znacznie mniej osób wie, iż nosi imiona Sevill Ivran.

Wiek

Ów młodzieniec skończył niedawno osiemnastą zimę.

Orientacja

W terenie radzi sobie względnie nieźle, w łóżku... no cóż, zależy. Nie robi mu różnicy płeć ewentualnego partnera, choć rodziciele naturalnie naciskają na pannę z dobrego rodu.

Rodzina

Jego rodzicami są obecnie panujący król Veladar i królowa Aloevan. Sevill ma także starszego o pięć lat brata Zelphara, który jest zupełnym przeciwieństwem białowłosego. Z własnej woli zrezygnował z tronu na rzecz brata i obrony królestwa - od trzech lat intensywnie trenuje, by w oczach swoich oraz obecnego dowódcy stać się godnym zastępcą na tej funkcji.

Pozostałe ♤

♧ Z jakiegoś powodu zaczął kiedyś rysować i tak mu zostało. Przy pasku zawsze nosi oprawiony w skórę szkicownik.
♧ Od niedawna uczy się gry na fortepianie i skrzypcach, ale to akurat 'rodzinny wymóg'. Jego ród jest znany z tego, że każdy jego członek gra na choćby jednym instrumencie.
♧ Sevill jest osobą łagodną i bardzo zależy mu na tym, by ludowi żyło się możliwie jak najlepiej. Kiedy obejmie tron Zelphar zapewne cały czas będzie stał za jego plecami, by nie dopuścić do bankructwa rodziny królewskiej.
♧ Ma problemy ze snem. Owszem, jeśli uda mu się zasnąć, ciężko go dobudzić, jeśli wcześniej nie zrobi tego jakiś koszmar. Najczęściej jednak - znowu - pojawia się brat, spędzając z nim resztę nocy.*
♧ Przylepa z niego straszna, jednak to nie znaczy, że jest tak słaby i naiwny jak wygląda. Wbrew pozorom nie tak łatwo go do siebie przekonać, a ludzi na dystans potrafi trzymać. Szczególnie większość szlachciców i wszystkich doradców.
♧ O ile jest zagorzałym pacyfistą, o tyle doskonale posługuje się sztyletem, Zelphar o to zadbał.
♧ Kocha wszystko, co słodkie, tak dosłownie jak i w przenośni.
♧ Potrafi być złośliwy, ale tylko względem osób mu bliskich. Jeśli wytłumaczenie 'tylko żartowałem' nie zadziała, wpada w rozpacz i zaczyna chodzić na rzęsach, żeby odkupić swoje winy.
♧ Panikuje jedynie w towarzystwie pająków.


*trzymajmy wyobraźnię na wodzy. Brat z bratem to już trochę chory związek.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Sob Sie 29, 2015 10:29 pm



Ciemno... zimno... Czemu tu tak pusto...?

Zerwałem się z krzykiem, drżąc z zimna i kompletnie nie wiedząc, co się dzieje. Omiotłem wzrokiem ciemne pomieszczenie, w którym udawało mi się rozpoznać pojedyncze kształty oświetlone mdłym blaskiem księżyca. W chwili, w której mój wzrok padł na otwarte na oścież okno identyfikując prawdopodobne źródło zimna, drzwi otworzyły się gwałtownie, ukazując równie zdezorientowanego co ja mężczyznę.
- Co się stało, książę...? - zapytał cicho, nie wiedziec czemu nie ruszając się z miejsca.
Wiedziałem, że znam tego mężczyznę, to pomieszczenie, a nawet chłód i to uczucie zagubienia, gdzie w głowie miałem tylko jedno imię.
- Zelphar... - szepnąłem, będąc nagle niemal śmiertelnie przerażonym na myśl o tym, że coś mogło mu się stać. - Przyprowadź go... - dodałem głośniej, widząc niezdecydowanie na twarzy mężczyzny. - No już! - krzyknąłem prawie zdesperowany, słysząc po chwili pospieszne kroki służącego.
Skuliłem się, czując nagle irracjonalnie silny strach, łapiący za gardło. Gorączkowo próbowałem przypomnieć sobie ten sen, ten dziwny sen, z którego pozostały jedynie urywki w pamięci. Jedynie ciemność i zimno. Niepewnie sięgnąłem po delikatną narzutę, by założyć ją sobie na ramiona. Nie rozumiałem, czemu miejsce, w którym spędziłem sporą część swojego życia nagle wydało mu się tak obce.
- Mówiłem, że to będzie zły pomysł. - zabrzmiał w progu znajomy znajomy głos, a zaraz potem czyjeś ręce szczelniej zakryły moje ciało narzutą, żeby przycisnąć mnie do reszty ciała i pozwolić oddychać.
Przymknąłem oczy, wtulając się w to ciało i w milczeniu nie zgadzając się z bratem. To nie był zły pomysł z tą zamianą. Śmiem twierdzić, że był jednym z lepszych. Może i działy się ze mną teraz dziwne rzeczy, kiedy koszmar wyrywał mnie ze snu, ale wciąż nie żałowałem, choć męczyły mnie niejakie wyrzuty sumienia wobec brata przez to, co zrobiłem i na co rodzice wyrazili zgodę. Wbrew pozorom wcale nie skończyłem z Eliasem i nie zdziwię się, jeśli i jego zaskoczę.
Ale to rano.
Nie chciałem teraz drażnić czarnowłosego. Rano urwie mi głowę, ale skoro na chwilę obecną zjawił się, żeby mnie uspokoić, niech tak zostanie.

- To wcale nie było tak długo, a ty juz zapomniałeś?- nie musiałem patrzeć na brata, żeby widzieć lekki zawód i rozbawienie wymalowane na jego twarzy, kiedy po raz kolejny mnie podciął, przez co wylądowałem na trawie. Jakoś dźwignąłem się na kolana, słysząc jego cichy śmiech. Po chwili zobaczyłem kątem oka, jak sam siada obok, żeby unieść moją twarz i dokładnie ją zilustrować, by setki razy upewnić się, że nic mi nie zrobił. - No słucham. Na jaki genialny pomysł znowu wpadłeś, braciszku? - rzucił lekko, a ja kompletnie nie wiedziałem, jak domyślił się czegokolwiek.
- Aż tak to po mnie widać? - mruknąłem juz zrezygnowany perspektywą bycia obiektem braterskiej 'nienawiści' Zelphara. Jednocześnie jednak wiedziałem, że jeśli nie ulegnę teraz, to potem z pewnością będzie odbijał to sobie Eliasie. Więc powiedziałem mu wszystko ze szczegółami, jak rozmawiałem z matką odnośnie tej zamiany i o tym chłopaku, jak śmiała się, że pozwoliła na to, by zupełnie obcy jej chłopak tak ją oszukał, żeby nie była w stanie go odróżnić od rodzonego syna i jak w żartach stwierdziła, że perspektywa bliźniaków na zamku byłaby 'zabawna'. Podchwyciłem to niechcący, ale jakież było nasze zdziwienie, kiedy i ojciec dał się przekonać z zastrzeżeniem, że będzie miał chłopaka cały czas na oku. Widziałem po minie brata, że był zły jak diabli, więc kiedy powiedziałem: - W zasadzie... to za dwadzieścia minut się tu zjawi... - byłem pewien, że wkurwienie sięgnęło zenitu.
Patrzyłem niepewnie, jak brat odwrócił głowę i nerwowo ruszał szczęką, powstrzymując wszystkie słowa. Koniec końców nie powiedział nic, a tylko westchnął i poszedł do pałacu. Wolałem go zostawić na jakiś czas samego. Doskonale wiedziałem, że za jakiś czas mu przejdzie i będę mógł porozmawiać z nim względnie na spokojnie, a na chwilę obecną sam mogłem się pozbierać i jakkolwiek przygotować na przyjęcie... w zasadzie nowego lokatora.


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 21
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Sro Wrz 02, 2015 1:07 am

Elias

Sam jakoś nie do końca byłem w stanie uwierzyć w to, co się miało stać. Nie potrafiłem przyjąć do wiadomości tego, że będę mógł zamieszkać w zamku, nie potrafię i potrafił nie będę. Sam fakt, że będę mógł częściej widywać Sevill'a, co... cieszyło mnie najbardziej. Zdążyłem go polubić, obawiam się, że odrobinę za bardzo. Nie powiem mu o tym, rzecz jasna, ani o tym, że nawet przez ten krótki czas brakowało mi go, jak i tego, że go lubię, po prostu.  Już teraz wiele mu zawdzięczałem, dzięki niemu mogłem zaznać innego, cudownego życia, a teraz... będę miał to na codzień. Niemożliwe. Nie uwierzę w to, nawet nie mam zamiaru się starać, bo takie rzeczy po prostu się nie zdarzają. Poza tym... ojciec, nie został pominięty, a wręcz przeciwnie - w końcu ktoś docenił jego zdolności i ciężką pracę. Mimo wielu plusów zaistniałej sytuacji są też minusy, chociażby... Zelphar, którego może nie tyle, co się boję, a czuję respekt. Nie jest taki, jak Sevill i z tego powodu się cieszę.
Po jakimś czasie, o wcześniej zapowiedzianej godzinie, wraz z ojcem zjawiłem się przed bramami, gdzie po dłuższej chwili zostaliśmy wprowadzeni za mury, przez żołnierzy, bo jakby inaczej? Widziałem, jak ojciec niepewnie się rozgląda, jednak ja... nie odczuwałem tego tak. Znałem zamek, jak i jego okolice. Teraz tylko pytanie - gdzie Sevill? Bez niego nigdzie się nie ruszę, mogą być tego pewni!

____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Sro Wrz 02, 2015 10:13 pm



Odetchnąłem cicho, zapatrując się w niebo, na leniwie sunące po nim białe obłoki. Nie wiem, czemu wywołały uśmiech na mojej twarzy. Może przez ogólnie dziwny nastrój w tej chwili? Z jednej strony sumienie zżerało mnie od środka, powoli i dotkliwie, a z drugiej strony świadomość, że za chwilę Elias przekroczy próg tego miejsca na stałe była niesamowicie pocieszająca. Przyzwyczai się z czasem do drażliwości Zelphara, a i on z czasem przywyknie do mojego 'bliźniaka'.
Przechyliłem się do tyłu, lądując w trawie na wznak, nagle łącząc te wszystkie chmury z naszą flotą, tyle, że podniebną. To musiałoby być piękne. Wspaniałe okręty żeglujące gdzieś tam, na tyle nisko, by dokładnie widzieć a jednak zbyt wysoko, by dosięgnąć. Przymknąłem lekko oczy, rozkoszując się ta wizją, choć nie dane mi było długo pozostać w swoim świecie.
- Powinieneś być przed pałacem, wiesz? - usłyszałem nad sobą kobiecy głos jednocześnie czując, jak coś delikatnie muska mój policzek. Uchyliłem powiekę, by zobaczyć pogodny wyraz twarzy mojej rodzicielki, która znów była zbyt ruchliwa jak na fryzurę pieczołowicie układaną rano przez kilka służek. Niemniej zawsze uważałem, że lepiej, kiedy jej niesamowicie długie, czarne i lekko falowane włosy żyją własnym życiem niż tkwią upięte milionem spinek. Pomijając fakt, że dziennie gubiła co najmniej połowę tego, co aktualnie jej wpięto.
W każdym razie, dźwignąłem się na nogi, nagle znajdując w sobie dziwne pokłady ekscytacji... bez większego powodu. Choć może powodem był właśnie białowłosy w towarzystwie straży?
- Elias! - wyrwało mi się, zanim znacznie przyspieszyłem. Próbowałem się powstrzymać. Starałem się zdusić w sobie to wszystko, choć nawet widok mężczyzny, którego musiałem przez jakiś czas nazywać ojcem był dziwnie pocieszający. Wychamowałem jednak dzięki naszym zbrojnym, co uchroniło zapowiadające się dość wylewnie przywitanie przed wzrokiem kogokolwiek. Może zabrzmi to dziwnie, ale wszelkie relacje z drugą osobą wolałem zostawiać dla tych murów. Może obawiałem się, że nagle wszyscy przyjaciele chłopaka odbiorą całą sytuację opacznie i się od niego odsuną? - Cieszę się, że nie odmówiliście. - rzuciłem, co wyszło nieco zbyt oficjalnie przy chęci wręcz rzucenia się białowłosemu na szyję. Chcąc nad tym zapanować splotłem dłonie z przodu, idąc dalej z nimi i czując na sobie wzrok straży, jak gdyby pilnowali, by ta dwójka nie zrobiła mi krzywdy choć oddechem. - Raczej szybko się zadomowicie. Poza tym... nie wiem, co zrobiłeś, że większość dziewczyn chodziła zawiedziona, kiedy wszystko wyszło na jaw. - dodałem, uśmiechając się do chłopaka figlarnie jednocześnie puszczając do niego oczko.


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 21
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Czw Wrz 03, 2015 12:03 am

Elias

Nie musiałem długo czekać, bo już dosłownie po chwili, usłyszałem swoje imię, a co za tym idzie - głos Sevill'a. Co prawda wcześniej go usłyszałem niż zobaczyłem, ale momentalnie na usta wypełzł mi szczery uśmiech. W momencie, w którym ujrzałem mężczyznę, tak bardzo przecież podobnego do mnie, drgnąłem, chcąc od razu do niego podbiec, jednak w ostatniej chwili się powstrzymałem. Stwierdziłem, że tak nie wypada, po prostu, już nie mówiąc o tym, że ktoś mógłby na mnie krzywo patrzeć na przykład... Zelphar, z którym najchętniej nie miałbym nic wspólnego, bo najzywczajniej w świecie się go boję, a niewielu takich ludzi jest. No... ja rozumiem, że jest silny, odważny i budzi respekt, ale ja nie robię nic złego! To znaczy, wiem, Sevill jest jego jedynym bratem, a gdybym ja miał takiego brata, jak on też bym się o niego troszczył. Dobra, nieważne.
- Jak moglibyśmy odmówić? - rzuciłem, uśmiechając się lekko. Ja wiem, Sevill może nie zdawać sobie sprawy, ale tym, co zrobił zmienił nasze życie. Już teraz mógłbym mu to powiedzieć, a przecież to pierwszy dzień, zawsze może się coś popsuć i... nie, nie wrócimy. Sevill nas nie wyrzuci.
- Pojęcia nie mam, o co im chodziło. - przyznałem z szerokim uśmiechem. Ojciec w tym czasie zaczął mu dziękować - za szansę, za to, że w nas uwierzył... ogólnie, zaczęło mu się to trochę przeciągać... A ja wykorzystam sytuację i ukradne Sevill'a, zabiorę go gdzieś i bede mógł spokojnie przytylić. No, w końcu brat.

____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Nie Wrz 06, 2015 11:45 am



Posłałem chłopakowi szczery uśmiech, zaraz zastąpiony spojrzeniem pod tytułem 'akurat'. Nie miał pojęcia? No patrzcie, nie miał pojęcia, czemu stał się ulubieńcem dziewczyn! Teraz dopiero będą wniebowzięte, jak zobaczą go na korytarzu. Aż chciałem zobaczyć, jak sobie z nimi poradzi.
Dość szybko jednak zwróciłem wzrok na ojca Eliasa, momentalnie nie wiedząc, co mam zrobić. Zwyczajnie gapiłem się na nich oboje, starając się coś wymyślić, aż w końcu coś sobie uświadomiłem.
- Moment... chwila, moment, proszę mi nie dziękować, naprawdę... ja tylko wysłałem list, to matka odpowiada za resztę, naprawdę... - udało mi się wydukać, zbliżając się do sali tronowej, gdzie zapewne czekali oboje z ojcem. Wolałem nie mówić, że pewnie będzie częstym gościem w pracowni mężczyzny, której urządzanie nawiasem mówiąc, wzięła na siebie. Broń boże, nie myślcie, że robiła to sama i po swojemu, ale zwyczajnie kręciła się w tamtej części z entuzjazmem pięcioletniego dziecka.
- Witajcie. - rozległ się pewny, ale jednocześnie spokojny głos ojca, kiedy tylko przekroczyliśmy próg sporej sali. Uśmiechnąłem się lekko do Eliasa, wymykając się z kręgu straży, żeby na tą chwilę zająć miejsce przy rodzicach. - Cieszymy się, że dotarliście bez większych trudności, choć nie wszyscy tą radość mogą wam na ten mo... - urwał, szturchnięty lekko przez mamę.
- Veladar, na litość... - szepnęła niby ostrzegawczym tonem, wywołując u ojca jedynie lekki uśmiech. - Wszyscy czy nie, grunt, że jesteście. Sevill pokaże ci wasze komnaty... - zwróciła się do chłopaka -... a ja panu pracownię. Nie jest jeszcze wykończona, ale jednak to i lepiej. Pokieruje pan sam wszystkimi pracami. - dodała, subtelnym gestem odwołując straże.
- A ja nie mam tu nic do powiedzenia? - mruknął ojciec, jednak w pewnym sensie rozbawiony poczynaniami małżonki. W odpowiedzi otrzymał jedynie energiczne potrząśnięcie głową znaczące ni mniej ni więcej jak 'absolutnie nic'. Dodał jeszcze, że żałuje, iż musi nas tak zostawić, ale ma mnóstwo spraw na głowie i wyszedł.
Odruchowo przeniosłem wzrok na matkę, która ewidentnie chciała się pozbyć wszystkich, żeby zasypać kowala milionem pytań odnośnie jego fachu. Dlatego tez chwyciłem Eliasa za nadgarstek, wyciągając go w stronę korytarzy prowadzących do komnat mieszkalnych.
Za to właśnie uwielbiałem swoją rodzinę. Bądź co bądź mieli we władaniu to państwo, a potrafili być jak takie zwykłe, normalne małżeństwo, jak ludzie. W przeciwieństwie do sporej części arystokracji. Gorzej niż psy... gryzą się nie tylko między sobą, ale i ze zwykłymi obywatelami, będącymi wobec nich w gruncie rzeczy bezbronnymi. Owszem, próbujemy coś z tym robić, jako rodzina królewska musimy w końcu dbać o lud i dzięki temu kilka tytułów i majątków juz zostało odebranych, niemniej jednak... ten problem nadal był...


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 21
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Nie Wrz 06, 2015 4:26 pm

Elias

Uśmiechnąłem się pod nosem, widząc spojrzenie Sevill'a. Jak mógłbym go nie lubić? Jest miły, zabawny, troskliwy... w porównaniu do swojego brata. To znaczy, nie znam go na tyle dobrze, ale... cóż...
Kiedy chłopak zwrócił się do mojego ojca, spojrzałem na niego, jakbym chciał powiedzieć coś w stylu "przestań Sevill, przecież oboje wiemy, że to wszystko to głównie twoja zasługa". Bo taka jest prawda, gdyby nie on, nasze życie wcale by się nie zmieniło i to zapewne jeszcze przez dłuższy czas. Z przyjemnością i trzeba przyznać, że z wzruszeniem spoglądałem na ojca, u którego w końcu mogłem zobaczyć prawdziwą, nieskrywaną radość. Nie znaczy to, że wcześniej nie cieszył się z życia, bo od zawsze uczył mnie, że cieszyć się trzeba z najmniejszych i zwyczajnych rzeczy, ale teraz wręcz promienieje.
Sevill zaprowadził nas do sali tronowej, wyjątkowo pięknej, trzeba zaznaczyć - od początku jestem pod jej wielkim zachwytem, jak zresztą całego zamku - mimowolnie uśmiechnąłem się, widząc królewską parę, jednak szybko przygryzłem dolną wargę, żeby jakoś to szczerzenie się powstrzymać. Kiedy w całym pomieszczeniu rozległ się głos króla, mój ojciec uklęknął, witając się z mężczyzną z należytym szacunkiem. Ja sam przez chwilę stałem, nie robiąc nic, potem spojrzałem kolejno na ojca, rodziców Sevill'a, a w końcu na niego właśnie. Uklęknąłem, spuszczając wzrok, a jako, że chciałem, żeby to ojciec rozmawiał, nie odzywałem się. Podniosłem głowę dopiero wtedy, kiedy królowa zwróciła się do mnie, na co tylko skinąłem głową, bo jakoś w tamtym momencie nie wiedziałem, co powiedzieć. Sevill złapał mnie za nadgarstek, więc wstałem i dałem się wyciągnąć z sali, wcześniej posyłając ojcu uśmiech. Kiedy szliśmy korytarzem, niepewnie zerknąłem na swojego towarzysza. - Sevill...? - mruknąłem cicho, zupełnie tak, jakbym nie chciał, żeby to usłyszał. Teraz już nie czuję się tak pewnie, jak ostatnim razem, bo teraz już nie jestem nim, a sobą. Tylko.

____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Sro Wrz 09, 2015 6:45 pm



W pewnym momencie moje myśli pofrunęły dosłownie w kilkunastu kierunkach na raz. Naprawdę. Nie jestem w stanie wyjaśnić,  jak to się działo,  że tak nagle zmieniałem przedmioty zainteresowania na kilka na raz w jednym momencie i dokładnie w tej konkretnej chwili musiałem się koncentrować na wszystkich na raz. Na ziemię przywołał mnie dopiero głos chłopaka. Odruchowo obróciłem się w jego stronę, nie wiedząc, o co może chodzić. Zaraz jednak mój wzrok powędrował na nasze dłonie i... no cóż. Zakłopotany, od razu zabrałem rękę dochodząc błyskawicznie do wniosku, że Elias zwyczajnie może za czymś takim nie przepadać.
- Wybacz... - bąknąłem, obracając się w kierunku, w którym szliśmy, by ukryć rumieniec.
Kretyn. To, że sam lubiłem mieć bliski kontakt z drugą osobą nie znaczy, że i on musiał to lubić.
- W każdym razie... w tej części są wasze pokoje... - oznajmiłem względnie spokojnie, stając w szerokim korytarzu, z kilkoma drzwiami prowadzącymi do sypialni i pokoi, które mogli wykorzystać wedle swojej woli.


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 21
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Sro Wrz 09, 2015 7:01 pm

Elias

Spojrzałem na nasze dłonie, a kiedy Sevill mnie puścił, westchnąłem pod nosem.
- Nie, nie o to chodzi... - przyznałem cicho i niepewnie spojrzałem na chłopaka. Zrobić to... czy nie? Nie powinienem, wiem, ale jak się temu oprzeć, skoro tak bardzo chcę? Tak bardzo za nim tęskniłem, chociaż zawsze mogliśmy nie widzieć się dłużej. Kiedy zostałem zaprowadzony do części, w której, jak wytłumaczył mi Sevill znajdowały się nasze pokoje, skinąłem lekko głową, chcąc dać mu do zrozumienia, że przyjąłem do wiadomości to, co powiedział.W końcu stanąłem przed nim i w pewnym momencie, tak po prostu do niego przylgnąłem, przytulając się mocno. Trwałem tak chwilę, a w końcu odsunąłem na krok.
- Tęskniłem. - mruknąłem i uśmiechnąłem się do niego niepewnie, nieco zmieszany drapiąc się po karku.

____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Sob Wrz 19, 2015 10:25 am



I... to by było na tyle. Odruchowo strzeliłem palcami, nie mogąc wymyślić pretekstu do zaczęcia rozmowy. Tak nagle zupełnie się zaciąłem, kompletnie nie rozumiejąc dlaczego. Przecież... powinno być inaczej. Znałem go, tęskniłem jak nigdy za nikim i przez ten cały czas myślałem głównie o tym, co będzie, kiedy się tu zjawi. Tylko rzeczywistość miała nieco inny plan.
Próbowałem zawiesić na czymś wzrok, aż... aż otoczyło mnie coś ciepłego. Mocno, stanowczo. Z zaskoczenia na chwilę stanęło mi serce, żeby zaraz puścić się galopem. Nie mogłem powstrzymać lekkiego uśmiechu, mogąc tak po prostu wtulić się w chłopaka. Nawet, jeśli po chwili się odsunął zmieszany jak dziecko przyłapane na podbieraniu słodyczy. Zaśmiałem się cicho, zarzucając mu ręce na kark, dla odmiany samemu się do niego przyklejając.
- A myślisz, że ja nie? - odparłem, chowając twarz w jego szyi, czując znajomy juz zapach z pracowni kowalskiej. Przymknąłem lekko oczy, pozwalając sobie na dłuższe delektowanie się tą chwilą, dopiero po dłuższym czasie wpadając na jakiś pomysł. - Przejedziemy się? Znam kilka miejsc w tych lasach o których wie niewiele osób. Hm? - podsunąłem, dopiero na koniec patrząc mu w oczy, choć nie puściłem chłopaka, nadto odruchowo delikatnie bawiąc się jasnymi kosmykami Eliasa.


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 21
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Sob Wrz 19, 2015 10:33 pm

Elias

Rozchyliłem nieco usta, kiedy Sevill zarzucił mi ręce na kark i przylgnął do mnie. Uśmiechnąłem się lekko i delikatnie położyłem jedną dłoń na jego plecach, między łopatkami. Nie powiem, bo ulżyło mi, kiedy się do mnie przytulił, bo sam stwierdziłem, że nie powinienem był tego robić. A może... się pomyliłem? Czując jego ciepły oddech na swojej szyi, przymknąłem powieki i podniosłem wolną, prawą rękę, żeby następnie wsunąć palce między pasma jego miękkich włosów.
- Myślę... to znaczy, miałem nadzieję, że ty też. - powiedziałem cicho, ze względu na to, jak blisko moje usta znajdowały się jego ucha. Jasne jest, że nie będę krzyczał. - Szczerze powiedziawszy z chęcią się przejdę i to właśnie szczególnie tam, gdzie nikogo nie spotkamy. - odsunąłem się trochę, żeby móc spojrzeć na jego twarz, jednak i tak nie zabrałem od niego rąk. - Nie czuję się tu pewnie... To co innego niż wtedy, kiedy... byłem tobą. - przyznałem, patrząc mu w oczy. Źle mi z myślą, że ktoś mógłby zobaczyć, co robimy... na co sobie pozwalam. Bo przecież nie powinienem tak... Przygryzłem lekko dolną wargę i na chwilę spuściłem wzrok.

____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Wto Wrz 29, 2015 11:30 pm



Przechyliłem lekko głowę w geście kompletnego niezrozumienia, ale koniec końców nic nie powiedziałem. W pewnym sensie mogłem powiedzieć,  że go rozumiałem. Sam czułem się tu czasem obco, szczególnie, kiedy miałem kontakt z tymi wszystkimi 'doradcami' mających na uwadze tylko swoje dobro i majątki. Gdyby to było możliwe, pozbyłbym się co najmniej połowy z nich, na pokaz, żeby zaczęli patrzeć dalej niż na czubek swojego nosa. Tyle mojego, że mogłem likwidować ich ze stanowisk za zniewagę, co już się zdarzało.
To aż przerażające, jak niewiele poważania mieli dla tych, którym zawdzięczali praktycznie każdą rzecz, z jakiej korzystali.
- Niczym się nie przejmuj. Z czasem wszyscy się przyzwyczają, poza tym... - złapałem go za nadgarstek, ciągnąc do wyjścia. -... poza tym nie jesteś tu gościem, a mieszkańcem. I w tej sytuacji wręcz wskazane jest, żebyś był sobą a nie kimś innym. - skończyłem, znajdując się już na dole.
Po drodze minęliśmy kilkoro sług, którzy odprowadzali nas zdziwiony mi spojrzeniami. Nie potrafiłempojąć, o co im chodziło, ale dotarło do mnie, że nie mieli o niczym pojęcia. To znaczy, o samej zamianie wiedzieli, ale już o tym, że Elias wróci na stałe juz nie.
- Będziesz rozchwytywany jak nikt inny. - rzuciłem z cichym chichotem, kiedy kierując się do stajni minęliśmy grupkę dziewcząt, których głosy wyraźnej aprobaty usłyszałem nim zostały zbyt daleko za nami.
Nie wiem tylko skąd wzięło się to lekkie ukłucie zazdrości...


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 21
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Nie Paź 25, 2015 10:16 am

Elias

- Właśnie... jestem mieszkańcem i to jest problem. Myślałem, że przyjdzie mi to z większą łatwością, a wcale tak nie jest, stresuję się... To chyba nie dla mnie. - mruknąłem cicho. Ja wiem, że to pierwszy dzień... legalnego pobytu. Pewnie lepiej by było gdybym nie zadręczał go swoimi problemami i tak też zrobię. Sevill ma dość na głowie, nie potrzebne mu jeszcze moje problemy, które pewnie sam sobie wymyślam.
- No tak, dlatego, że wyglądam, jak ty a pewnie według mniemania reszty jestem bardziej dostępny. - powiedziałem, uśmiechając się lekko. Tylko że... mnie reszta nie interesuje, a już na pewno nie żadne przedstawicielki płci przeciwnej. Najchętniej spędzałbym czas tylko z Sevill'em... tak, żeby nikt inny nie wiedział, że tu jestem. Tak mógłbym żyć.

[/b]

____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Czw Lis 26, 2015 12:50 pm



Zacisnąłem lekko palce na nadgarstku chłopaka, chcąc w ten sposób dodać mu nieco otuchy. Przywyknie. Ja wiem, że z mojej strony to brzmi nieco śmiesznie, bo przecież w końcu to ja spędziłem tu całe życie. Ale właśnie dlatego postawiłem sobie za cel choćby zrzucenie ze stanowisk całej arystokracji, jeśli tylko ma to pomóc Eliasowi w tym, aby czuł się dobrze w tych murach.
A co do reszty? No cóż.
- Nawet jeśli, pamiętaj, że jeszcze nie znają ciebie jako ciebie. Po prostu bądź sobą. - oznajmiłem, obracając się do niego przez ramię z uśmiechem puszczając oczko.
Nie wiem, kiedy znaleźliśmy się między końmi, ale słysząc cichy harmider, jaki robili stajenni, puściłem chłopaka, żeby skierować się do swojego konia. I dopiero czując miękkie chrapy klaczy pod palcami uświadomiłem sobie, jak dawno Jasmine nie opuszczała tego miejsca na dłuższy czas. Ale to nic. Dzisiaj nadrobimy.
- Wybierz sobie jakiegoś i jedziemy. - powiedziałem, zaraz jednak z cichym śmiechem starając się wywinąć zwierzęciu, które przełożyło swój łeb przez moje ramię i zaczęło memłać moje włosy.
Moje kochane, czarne bydlę. Zawsze zjadała mi włosy, kiedy coś jej nie pasowało.

Jasmine




____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 21
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Wto Lut 23, 2016 9:34 am

Elias

Zastanawiałem się chwilę nad słowami chłopaka i rzeczywiście... byłem w stanie przyznać mu rację. Tak naprawdę niewiele osób stąd zna mnie tak naprawdę. Tylko ojciec, no i Sevill, a jeśli miałbym być szczery to chciałbym, żeby tak pozostało. Nie jestem tu dla nikogo innego, a właśnie dla mojego Księcia. Mogę tak mówić? To znaczy, mówić w myślach, inaczej bym się nie odważył, chociaż nie byłoby to nic dziwnego. Wielu ludzi zwraca się tak do niego, a tym bardziej z ust ludzi padają słowa "mój królu". Mało ważne, nie powinienem się nad tym teraz zastanawiać, bo nie ma to nawet najmniejszego sensu.
Zamiast tego musiałem przed samym sobą przyznać, że zrobiło mi się lepiej, gdy Sevill puścił mi oczko, bo to było takie... tylko nasze. Tak, jak to, że czułem jego palce na swoim nadgarstku i wydawało mi się, że moja skóra pragnie zdecydowanie więcej jakiegokolwiek dotyku z jego strony. W sumie... nie wydawało mi się to, tak jest, po prostu i na to nie jestem w stanie nic poradzić, bo nieraz próbowałem odsunąć od siebie natrętnie powracające myśli związane z Księciem.
Ledwo udało powstrzymać mi się niezadowolone westchnienie, kiedy puścił mój nadgarstek. Momentalnie zrobiło mi się wstyd z powodu swojego zachowania, bo jak można być tak samolubnym, jak ja jestem? Jak można marzyć o tym, żeby mieć go tylko dla siebie, skoro jest to niemożliwe?
Moje myśli przerwał dopiero głos tego, o którym myślałem. Nieco zaskoczony przeniosłem wzrok na niego, później na jego konia, a dopiero potem przyswoiłem to, co tak właściwie Sevill powiedział. Z lekka zawstydzony skinąłem tylko głową, jednak widząc ten... chyba mogę nazwać go uroczym... widząc ten uroczy obrazek, uśmiechnąłem się rozczulony. W tym momencie z chęcią zostałbym tym koniem, żeby dotykać włosów Sevilla, a później dać mu się ujeżdżać... Matko! Elias, opanuj się, nie masz prawa tak myśleć! Szkoda tylko, że tak ciężko jest mi się powstrzymać...
Żeby jak najszybciej to przerwać, odwróciłem się plecami do Sevill'a i powoli zlustrowałem każde zwierzęcie przebywające w stajni. Koniec końców mój wybór padł na pięknego konia arabskiego, którego moim zdaniem wygląd powalał na kolana. Podszedłem do niego i nie spiesząc się, podniosłem rękę, wyciągając ją w kierunku zwierzęcia. Już po chwili gładziłem jego duży łeb, spoglądając w błyskające mądrością ciemne oczy. W końcu odwróciłem się do Sevill'a, uśmiechnąłem się szeroko i w sumie... z mojej wypowiedzi to by było na tyle. Mam przy nim trudności z mówieniem i jeśli jeszcze tego nie zauważył to jestem istnym mistrzem!


____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   Wto Maj 31, 2016 8:59 pm



Chwilę tylko przyglądałem się, jak Elias wybiera między końmi wierzchowca dla siebie, po krótkiej chwili poświęcając całą swoją uwagę Jasmine. Mimochodem uśmiechnąłem się lekko, gładząc lśniącą sierść zwierzęcia.
Stajenni nie próżnowali, jeśli chodzi o troskę w kwestii dbania o te piękne same w sobie stworzenia, jednak nie robili tego za darmo. Prawdę powiedziawszy, koszty utrzymania samej stajni były dość wysokie, nie wspominając o pozostałych obiektach na samym tylko zamku. Ale bądźmy szczerzy - kto na tym świecie jest skłonny coś po prostu dać? Tak o, na piękne oczy? I mówię tu głównie o tych tak zwanych elitach. U nich pojęcie bezinteresowności nie istnieje, jak sępy czekają na jakąkolwiek okazję na jak największy zysk. Byle tylko przewyższyć koronę, byle tylko mieć jak najwięcej, władać po swojemu.
Obróciłem się na chwilę, odnajdując wzrokiem chłopaka. Niekontrolowanie uśmiechnąłem się, widząc, jakiego wyboru dokonał. Skinąłem na jednego ze stajennych, choć spodziewałem się, że Elias i tak by sobie poradził z osiodłaniem konia. Niemniej jednak najpierw musiałem 'wybadać teren', więc cóż... można powiedzieć, że wypadało.
Sam zabrałem się za przygotowanie Jasmine, w międzyczasie tylko rzucając gdzieś lekki płaszcz, służący tylko względom estetycznym, teraz zaś zawadzający. Wszystko to nie zabrało zbyt wiele czasu, więc już po krótkiej chwili sprawdzałem zapięcia uzdy i siodła, a stwierdzając, że wszystko dobrze, odruchowo zagryzłem zęby na wardze, posyłając Jasmine uśmiech małego dziecka mającego pomysł na zabawę. Wskoczyłem na jej grzbiet bez jakiegokolwiek uprzedzenia, na co odpowiedziała w sposób, którego nijak nigdy nie mogłem opanować.
Zawsze w takich chwilach zaczynała skakać i wierzgać, jak gdyby chciała mnie z siebie zrzucić. Może i było w tym trochę prawdy - w końcu nie byłem u niej tak długo, że nie wydałoby mi się to dziwne. Jednak jaki nie byłby to powód, zawsze wywoływał śmiech tak mój jak i stajennych, przezornie usuwających się spod kopyt.
- Pospieszcie się! Długo jej tu nie zatrzymam! - udało mi się rzucić przez śmiech gdzieś po trzecim obrocie mojej czarnuli.


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)   

Powrót do góry Go down
 
Książę i żebrak (yaoi, 2 os., b.nab)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: