IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 14 ... 25  Next
AutorWiadomość
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Wto Mar 28, 2017 11:04 pm


       Byłem więcej niż zaskoczony nagła otwartością Adanthir, bez wahania opowiedziała mi o swojej pierwszej miłości, mężczyźnie którego zabiłem na jej oczach. Poczułem dziwne ukłucie w sercu, bolało i piekło mnie od środka. Zazdrość. To na pewno była zazdrość, nie wiedziałem tylko o co. Byłem zazdrosny o zmarłego rycerza, czy może o to, że Adanthir potrafiła kogoś pokochać, a ja nie? Nie znałem niestety odpowiedzi na to pytanie.
        Przez całe to rozmyślanie nie zauważyłem nawet, że księżniczka nie odsunęła sie ode mnie, nie odepchnęła, nie krzyczała. Siedziała przede mną i wpatrywała się w moje oczy.  
        - Dorthas podzielał twoje uczucia - sam nie wiedziałem dlatego jej to powiedziałem, ale słowa zaczęły wychodzić z moich ust mimowolnie. - Kochał cię. Widziałem to w jego oczach wtedy na dziedzińcu zamkowym. Nie próbował zgrywać bohatera, biegł nie bacząc na nic żeby cię uratować. Postawiono mu ultimatum, albo życie jego rodziny albo twoje. Doskonale wiedział, że cię uratuję, nie chciał cię krzywdzić. Jego spojrzenie mówiło wtedy "Zabij mnie, błagam zabij mnie". Poświęcił swoje życie nie tylko dla swojej rodziny, ale również i ciebie. Wiedział, że jest obserwowany przez tamtych zabójców dlatego zachowywał się w ten sposób, a ja tylko dopasowałem się do jego gry. - puściłem podbródek księżniczki i otoczyłem ją swoimi ramionami. Postanowiłem, że i ja się przed nią otworzę.
       - Nigdy nie byłem zakochany, ale wiem jaki to ból stracić kogoś na kim ci bardzo zależy. Moja matka została zamordowana na jednej z misji. Nie pokazano mi nawet jej ciała, by w moich wyobrażeniach już na zawsze została piękna i uśmiechnięta. Miałem wtedy trzynaście lat, udało mi się podsłuchać starszych gdy mówili, że jej ciało zostało praktycznie poćwiartowane. Wtedy zostałem całkowicie sam, tak jak ty teraz. Jednak łączy nas jedna rzecz, i ty i ja otrzymaliśmy od boga osoby, którzy otoczyli nas opiekom i podali pomocną dłoń. - przed moimi oczami ukazał się obraz Michelle, jej piękny promienny uśmiech, którym zawsze mnie obdarowywała. Wiedziałem, że jej uczucia względem mnie powoli zmieniły się w coś więcej, ale od straty matki nigdy nie poczułem do nikogo miłości.
       Puściłem Adanthir i odsunąłem się od niej, wpatrywałem się w nią z ciepłym uśmiechem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 4:28 pm




     Jego słowa wcale mi nie pomogły, chociaż pewnie to miał na celu. Powiedział mi, że mężczyzna, w którym byłam zakochana, odwzajemniał moje uczucia.  Dorthas mnie kochał i pomimo tego nic nie zrobił w tym kierunku. Pozwolił mi być pewną tego, że nic dla niego nie znaczyłam, przynajmniej nic więcej jak przyjaciółka i podopieczna. Gdyby nie zginął… Gdybyśmy znaleźli jakieś rozwiązanie tego problemu, mogłabym go zyskać i wtedy nawet utrata domu nie byłaby tak bolesna. Miałabym wszystko, czego potrzebowałam, a teraz nie miałam niczego. Nie licząc towarzysza, który ryzykował dla mnie życiem tylko dlatego, że jego zadaniem było doprowadzenie mnie do wioski. Inaczej by na tym ucierpiał.
     - Otaczasz mnie opieką tylko dlatego, że mój biologiczny ojciec ci to rozkazał – odpowiedziałam, ale mimowolnie wcisnęłam się jeszcze bardziej w jego ramiona. Nie zależało mu na mnie, ale tak głupi gest zdziałał naprawdę wiele. Przypomniał mi o tym, jak kiedyś Dorthas trzymał mnie w objęciach, kiedy jeszcze pozwalałam sobie na płacz przez obojętność ojca. Wspierał mnie i chociaż teraz czułam się z tym nieswojo, wtedy takie gesty wydawały się jakimś ratunkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 4:41 pm


        Spochmurniałem trochę kiedy usłyszałem uwagę księżniczki, ona naprawdę sądzi, że wszystko co robię jest wynikiem rozkazu, który otrzymałem od ojca co jest absolutną bzdura. Jedyny cel jaki otrzymałem to dostarczenie jej z punktu A do punktu B, ale nikt nie kazał mi jej pocieszać, przytulać... całować. Zrobiłem to wszystko, bo chciałem, bo naprawdę chciałem.
        Płomień w ognisku zaczął się kurczyć, oczywiście Adanthir nie pomyślała aby cokolwiek do niego dorzucić  kiedy słodko sobie "spałem".  Potrzebowałem więcej gałęzi i jakąś korę, jednak wątpiłem, że znajdę coś w kompletnej ciemności. Nie mniej jednak wstał i od razu pożałowałem tej decyzji, zakręciło mi się w głowię, a przed oczami miałem czarno. Czułem jak lecę na ziemię, w ostatniej chwili udało mi uchronić twarz przed zderzeniem z ziemią. Upadłem na kolana i podpierałem się rękami.
        - A ty chciałaś żebym uczył cię walki bronią kiedy to najpotężniejszą broń masz w swoim ciele. - czułem jak drżą mi ramiona. Co ona do cholery jasnej mi zrobiła? Wygląda to zupełnie inaczej niż ostatnim razem. Zauważyłem teraz jedną rzecz, gorączka zniknęła, tak jakby z wyssaniem mojej energii wyssała również moją chorobę. Wolałem jednak nie przechodzić już więcej tej kuracji, ale coś mi podpowiadało, że to nie był ostatni raz.
        Próbowałem się podnieść i stanąć na równych nogach, z perspektywy dziewczyny musiałem wyglądać teraz naprawdę żałośnie i właśnie tak się czułem. Po kilku nieudanych próbach dałem sobie spokój i położyłem się na plecach wpatrując się w wygasający ogień. Widziałem jak ostatni kawałek kory pochłaniany jest przez płomienie a następnie nastała ciemność. Nasi przyjaciele zaczęli swoją pieśń na nowo. Świetliki zniknęły z horyzontu a na niebo było przykryte chmurami, nie było zatem ani jednego źródła światła, tylko ja Adanthir i otaczający nas mrok.
       Wstałem i usiadłem naprzeciw dziewczyny, a przynajmniej tak mi się wydawało, złapałem ją za rękę.
       - Nie boisz się? - nie sprecyzowałem czy chodzi mi o ciemność w jakiej się znaleźliśmy czy o moją bliskość. Nachyliłem się i złączyłem swoje usta z jej ustami. Trwało to tylko sekundę, bo nie chciałem zostawić jej samej w tej sytuacji. Położyłem jej rękę na policzku i powoli przysunąłem jej twarz do swojej. Jeżeli mnie nie odtrąci to postaram się sprawić aby zapomniała o tamtym mężczyźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 4:56 pm




     Czułam się okropnie, kiedy oglądałam Sina w takim stanie. Miałam wyrzuty sumienia przez to, że byłam temu winna. On chciał mi pomóc, a ja go traktowałam w tak okrutny sposób. Byłam niewdzięczna i mocno tego żałowałam. Nie powinnam się tak zachowywać skoro on mi pomagał, ale jednocześnie nie mogłam przestać śnić o tym, jak zamordował Dorthasa.
     Skrępował mnie, kiedy ścisnął moją rękę. Nie wiedziałam dlaczego to zrobił. Nie trenowaliśmy, a on pomimo tego pocałował mnie. Tym razem to było inne. Delikatne, subtelne, ciepłe...
     - Sin... - zaczęłam drżącym głosem. - Co ty robisz? - spytałam odsuwając się od niego, ale delikatnie, bo nie byłam ani zła, ani przerażona. Było mi naprawdę przyjemnie. Wbrew temu, czego chciałam. -Powinieneś się przespać - dodałam, podnosząc się z miejsca. Ja tego nie potrzebowałam. Nic mi nie doskwierało, zupełnie jakbym dopiero co wstała, w lato. Pomimo jesiennej nocy, nie było mi nawet chłodno.
     - Przepraszam za to - powiedziałam do niego, mając na myśli jego stan. - Nie chciałam tego zrobić - dodałam. Dziwnie się czułam, ale nie mogłam powstrzymać odruchu, w którym dotknęłam dłonią ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 5:36 pm


       Głos jej drżał , ale nie wyczuwałem w nim strachu, pogardy ani wyrzutów. Nie przypominała dawnej siebie, tej egoistycznej i wyniosłej, może to tylko moja wyobraźnia ale wydawało mi się, że naprawdę się o mnie martwiła, co było bardzo dziwnym doznaniem.
        Nie odpowiedziałem na jej pytanie tylko przysunąłem się bliżej, księżniczka zaczęła się powoli odsuwać a wtedy złapałem ją mocnej i przyciągnąłem do siebie. Objąłem ją w milczeniu. Chciałem ją pocałować, ale tego nie zrobiłem, targały mną dziwne uczucia. Z jednej strony pragnąłem jej bliskości, a z drugiej byłem przerażony tym, że może mnie zabić w każdej chwili. Powinienem być gotowy na śmierć, ale moja obecna misja zdążyła mnie już przekonać, że jest zupełnie inaczej.
       Zwolniłem uścisk kiedy usłyszałem z jej ust przeprosiny. Gdyby mogła tylko zobaczyć zdziwienie namalowane na mojej twarzy. To był już drugi raz kiedy mnie przeprosiła. Dotknąłem jej policzka i ponownie zbliżyłem nasze twarze.
       - Wolałbym usłyszeć dziękuje. - wyszeptałem, nie mogłem opanować chęci pocałowania jej. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje, to nie było do mnie podobne. Zazwyczaj umiałem panować nad swoimi emocjami, a teraz czułem jak moje serce szybko bije. Nachyliłem się tak blisko, że czułem jej oddech na swoich ustach i byłem pewien, że ona czuje to samo. Odsunąłem się i położyłem swoją głowę na jej ramieniu. Bałem się, że nie jeżeli jeszcze raz ją pocałuje to nie będzie już odwrotu, nie będę w stanie się powstrzymać.
       Położyłem się obok Adanthir w taki sposób żeby nie wiedzieć zarysu jej sylwetki. Zamknąłem oczy. Od razu zobaczyłem portret Michelle. Cholera jasna, co ja wyprawiam... Odegnałem od siebie myśli i pozwoliłem swojemu ciału na odpoczynek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 7:17 pm




     Bardzo wyraźnie czułam jego ciepły oddech na swoich ustach. Miałam wrażenie, że mój się z nim splatał, jakby chciał dostosować się do tego rytmu. Serce mimowolnie zaczęło mi bić szybciej, a ja nie wiedziałam dlaczego. Prawdopodobnie powodem była bliskość mężczyzny. Nikt nigdy tak bardzo nie naruszał mojej prywatności, bo nie mieli do tego prawa. Tylko Dorthas sobie na to pozwalał, ale nie przeszkadzało mi to, ani wtedy, ani teraz, mimo że dotyczyło innego chłopaka.
     Nie rozumiałam dlaczego chciał, abym mu podziękowała. Przeprosiny w tym momencie były bardziej wskazane i zdezorientowała mnie jego prośba. Czym on się kierował i dlaczego nagle stało się to dla niego tak ważne?
     - Zapamiętam… – odpowiedziałam jedynie, oddychając głęboko kiedy ułożył się do snu. Nakryłam go kocem i spojrzałam na leżącą sylwetkę. Ja sama nie potrzebowałam wypoczynku, a siedzenie w miejscu też nie było przyjemne. Nie dlatego, że było zimno, bo dla mnie temperatura była taka jak w moim pokoju, w którym spędziłam ostatnie osiemnaście lat, ale wiedziałam, że będzie mi doskwierała nuda. Musiałam czymś zapełnić sobie czas, w którym Sin będzie spał, ale wymyślenie tego było trudniejsze niż myślałam.


Ostatnio zmieniony przez Raika dnia Sro Mar 29, 2017 7:38 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 7:22 pm


       Obudziłem się kiedy pierwsze promienia słońca zawitały na mojej twarzy. Próbowałem się podnieść ale szczerze mówiąc czułem się gorzej niż wczoraj, moja głowa musiała ważyć tonę podobnie do reszty części ciała. Odwróciłem się na plecy i zasłoniłem oczy ręka. Pogoda dopisywała, po wczorajszej pochmurnej nocy nie zostało ani śladu, wątpiłem czy sytuacja w górach wygląda podobnie, zapewne śnieżyca rozpoczęła się na dobre. Chciało mi się śmiać, moje wcześniejsze założenia były zupełnie inne. O tej porze powinniśmy być już w połowie drogi a nawet nie wyszliśmy z lasu. Ciekawe co pomyślą inni kiedy nie wrócę na czas. Michelle musiała odchodzić od zmysłów wiedząc, że w ciągu dwóch dni aż dwa razy użyłem pieśni. Zresztą mój obecny opłakany stan nie wziął się z niczego. Miałem tylko nadzieję, że już nikt nas nie zaatakuję.
       Po wielu próbach udało mi się w końcu usiąść, dopiero teraz zwróciłem uwagę na koc, Adanthir musiała mnie nakryć. Nie wiedziałem co o tym myśleć, dlaczego nagle zaczęła zachowywać się w sposób empatyczny kiedy jeszcze trzy dni temu byłem jej wrogiem numer jeden.
       Zacząłem szukać jej wzorkiem ale nigdzie jej nie było. Poczułem jak moje serce zaczyna szybciej bić. Adrenalina musiała zacząć działać, bo momentalnie udało mi się zerwać z miejsca i pobiec w stronę lasu. Wszystkie moje talizmany nie odpowiadały, kolejny głupi błąd, powinienem pierw zabezpieczyć to miejsce. Co do cholery jasnej się ze mną działo, nigdy nie robiłem tak amatorskich błędów. Jeżeli ktoś ją porwał, jeżeli coś jej się stało...  Serce na chwilę mi się zatrzymało. Adanthir próbowała doskoczyć do drzewa żeby zebrać jakiś owoc. Odetchnąłem z ulgą, bicie serca powoli wracało do normy, podszedłem do księżniczki i bez problemu zerwałem za nią owoc, byłem co najmniej o dwie głowy wyższy niż ona.
        - Nigdy więcej nie oddalaj się od obozu sama. - powiedziałem tonem nagany, w moim głosie wyraźnie dało się usłyszeć gniew. Gniew, który czułem do samego siebie, nie powinienem na to nigdy pozwolić. - Zrozumiałaś?- wyszło to ostrzej niż planowałem. Podałem jej owoc. - Wracamy- rzuciłem już przez ramie kiedy zacząłem się oddalać,  udało mi się zrobić tylko kilka kroków i przed oczami zrobiło mi się zupełnie ciemno. Na szczęście obok było drzewo, o które mogłem się oprzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 7:38 pm




     Poczułam się idiotycznie, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że Sin widział moje nieudolne próby dosięgnięcia owocu. Pomimo tego mogłam to zignorować, bo widział mnie w wielu wersjach, z których nie wszystkie miał okazję poznać nawet Dorthas. Zdenerwowałam się jednak tym, że chciał mi rozkazywać. To co zrobił wieczorem… Mogło otworzyć u niego jakąś dziwną furtkę, ale to nadal nie dawało mu przyzwolenia na to, żeby rządzić się przy księżniczce, nawet jeśli już nią nie była. Byłam nawet gotowa mu zwrócić na to uwagę, ale powstrzymało mnie to, jak się zachwiał. Oparł się o pobliskie drzewo, a ja poczułam kolejne wyrzuty sumienia. Podeszłam więc do niego, przerzuciłam sobie jego ramię przez kark i poprowadziłam go z powrotem do naszego obozowiska.
     - Nie powinieneś się ruszać z miejsca – powiedziałam, sadzając go na kocu, który nadal był w tym samym miejscu, w którym go narzuciłam na mężczyznę. – Nie mogłam siedzieć w miejscu przez kilka godzin. Zakwitłabym, a spać nie chciałam – wyjaśniłam swoje zachowanie, odstawiając zdobyte owoce na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 9:06 pm


       Adanthir chciała mi pomóc, ale próba podtrzymania kogoś o pół metra wyższego przynosi więcej szkody niż pożytku, gdybym tylko chciał oprzeć na niej swój ciężar to oboje leżelibyśmy na ziemi. Wcale nie chciałem żeby mi pomagała, czułem się żałośnie, to ja miałem być jej wsparciem a nie ona moim.
       - Nie musiałbym ruszać się z miejsca gdybyś grzecznie siedziała w obozie. Gdyby coś ci się stało... - nie dokończyłem, słuchałem reszty jej usprawiedliwień ale moja złość nie minęła. Nie powinna znikać z mojego widoku , nadal była celem skrytobójców i innych bandytów. Wątpiłem żeby król tak łatwo się poddał, chciał mieć jej głowę na tacy aby być pewnym, że nikt nie zagrozi księciu w pozycji do tronu.  Cała ta historia zaczęła się zaledwie kilka dni temu, a ja czułem, że minęły miesiące od jej rozpoczęcia.
        Zacząłem pakować swoje rzeczy, musieliśmy jak najszybciej opuścić to miejsce, miałem złe przeczucie, było cicho, zbyt cicho. Nie słyszałem śpiewu ptaków ani szmeru leśnych stworzeń, jakby wszystkie tkwiły w milczeniu przestraszone.
       - Idziemy. - czułem wzrok dziewczyny na swoich plecach. Irytowało mnie to współczucie. - Nic mi nie jest. - nadal nie wiedziałem dlaczego byłem tak zdenerwowany, może przez poczucie tego, że nie wypełniam odpowiednio swojego zadania, że nigdy nie powinienem dopuścić do takiej sytuacji a może przez to co się stało wczoraj wieczorem... Potrząsnąłem głową. Musiałem się skupić, nie będzie następnego błędu.
       Szliśmy tak cały dzień, na szczęście nie straciłem poczucia kierunku i udało nam się dość sprawnie wydostać z lasu. Czułem się fatalnie, było mi słabo ale nie okazywałem tego. Tłumiłem chęć odpoczynku i wsparcia się o jakieś drzewo. Musieliśmy jak najszybciej nadrobić stracony czas. Zerkałem od czasu do czasu na Adanthir ale ta wyglądała jakby nawet nie miała zadyszki. Nie mogłem uwierzyć, że energia, którą ode mnie wyssała starczała jej na aż tak długo. Jeżeli moc musiała być naprawdę potężna,
       Dotarliśmy pod szlak górski, temperatura momentalnie się obniżyła, zerwał się mocny wiatr, musiałem aż przymrużyć oczy żeby drobinki piasku do nich nie wpadły. Nie mogłem uwierzyć, że trafiliśmy na zaczątek śnieżnej wichury. Według tego co mówili starsi powinna się zacząć dopiero za kilka dni.
       Kolejny mocny podmuch uderzył prosto w nas, złapałem Adanthir za rękę i przyciągnąłem do siebie. Objąłem ją ramieniem i ruszyliśmy. Im wyżej byliśmy tym wiał coraz mocniejszy wiatr, ciężko było stawiać kolejne kroki, a do tego wydawało mi się, że zaczął padać śnieg. Zasłaniałem swoją twarz ręką, ale ciężko było cokolwiek zobaczyć, co gorsza robiło się coraz ciemniej. Przycisnąłem Adanthir mocnej do siebie, musiało być jest cholernie zimno, bo czułem jak cała się trzęsie, sam zresztą nieźle już przemarzłem. Miałem tylko nadzieje, że starczy mi sił aby znaleźć jakieś miejsca na nocleg.
        Szliśmy cały czas przed siebie, nie wiedziałem ile czasu minęło, ale było już całkowicie ciemno. Ku mojej uldze udało nam się znaleźć małą jaskinie, w której mogliśmy przenocować. Mała to było za dużo powiedziane, była malutka, może z dwa na dwa metry. Zrzuciłem z siebie torbę i oparłem się o zimną ścianę, byłem potwornie zmęczony a do tego było mi słabo. Mogłem zemdleć w każdej chwili.
        Nie powiedziałem ani słowa tylko przysunąłem się bliżej Adanthir, oparłem swoje ramie o jej aby zyskać choć trochę dodatkowego ciepła. Wyjąłem z torby koc i nakryłem nas nim. Zamknąłem oczy i rozluźniłem ciało. Musiałem chyba na chwilę odpłynąć, bo nagle poczułem, że leże na czymś miękkim. Kiedy otworzyłem oczy, które zdążyły się już przyzwyczaić do ciemności zrozumiałem co się stało. Moja głowa leżała na kolanach Adanthir.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 9:09 pm




     To było lekkomyślne, a to do mnie należało odgrywanie tej roli. Zachowanie Sina mogło jedynie przynieść więcej szkody niż pożytku, ale do niego najwidoczniej to nie docierało. A ja nie miałam siły się z nim sprzeczać, zwłaszcza że to przeze mnie tak wyglądał i się czuł. Westchnęłam więc zrezygnowana i posłusznie za nim podążyłam, chcąc jak najszybciej dotrzeć na miejsce i mieć to wszystko z głowy.
     Nie spodziewałam się, że Sin pociągnie mnie aż taki kawał. Chociaż i tak bardziej zadziwiło mnie to, że wcale nie byłam tym zmęczona. Nie podejrzewałam siebie o taką moc. Nie sądziłam, że wyssanie czyjejś energii będzie wiązało się z tym, że zostanie zwiększony zasób mojej. Niestety okazał się niewystarczający, kiedy weszliśmy w śnieżycę. Nigdy żadnej nie przeżyłam, jedynie o nich czytałam. Zazwyczaj oglądałam takie zjawiska z daleka i zdecydowanie wolałam taki stan rzeczy. Im dłużej byłam na tym zimnie, tym bardziej czułam, że kości mi zamarzają. To było dalekie od przyjemności i gdybym tylko nie była w towarzystwie wojownika, zapewne zaczęłabym żałośnie płakać. Nie byłam przyzwyczajona do tak niskich temperatur i w tym momencie mogłabym być martwa, a nie przeszkadzałoby mi to. Nie odczuwałabym wtedy takie dyskomfortu.
     Kiedy tylko zatrzymaliśmy się w małej jaskini, od razu usiadłam na ziemi i podkuliłam nogi pod klatkę piersiową, oplatając je rękami. Przymknęłam oczy i odetchnęłam głęboko, by zaraz potem poczuć ciężar chłopaka na ramieniu. Odruchowo przekręciłam głowę w jego stronę i chciałam go zrzucić, ale nie miałam serca. Pozwoliłam mu na drzemkę, ale w pewnym momencie musiałam zmienić pozycję. Oparłam się plecami o ścianę, wyprostowałam nogi i sama zasnęłam, nie przejmując się tym, że Sin leżał mi na kolanach. Wiedziałam, że jeśli oddam się w objęcia Morfeusza, to nie będę odczuwała tego mrozu. A pragnęłam wszystko zamienić na powrót pod moją grubą pościel.


Ostatnio zmieniony przez Raika dnia Sro Mar 29, 2017 9:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 9:10 pm


       Zmusiłem swoje ciało do ruchu, nie chciałem wykorzystywać cierpliwości Adanthir, nie chciałem wyglądać na zależnego od niej. Podniosłem się na rękach z wielkim trudem i oparłem z powrotem o ścianę. Kątem oka dostrzegłem jej pogrążoną w śnie twarz, jak widać zużyła już całą moją i swoją energię. Postanowiłem iść w jej ślady i również przenieść swój umysł do świata sennych marzeń.
       Obudził mnie głośny huk, Adanthir również się poderwała. Wstałem aby sprawdzić źródło tego hałasu, moje ciało było obolałe, ale czułem się znacznie lepiej niż wczoraj. Śnieg na szczęście przestał padać, ale jego dość gruba warstwa nadal leżała na skałach. Połowa naszej jaskini była zasypana.
       Kiedy tylko wystawiłem głowę poczułem mocny podmuch wiatru, niebo było czyste, w sumie żadna chmura nie wygrałaby walki z tą wichurą. Wyszedłem z jaskini i rozejrzałem się dookoła. Nie widziałem niczego co mogłoby spowodować wcześniejszy hałas. Niepokoiło mnie to. Nie było nic gorszego niż niewiedza, brak informacji o swoim przeciwniku.
       Nagle coś uderzyło mnie o głowę. Kamyk? Spojrzałem w górę i szybko odskoczyłem do tyłu, wielki kamień spadł kilka centymetrów przede mną i zniknął w nicości. Świat przez chwilę stanął w miejscu. Wycofałem się do jaskini dziękując za swój refleks, gdybym odwrócił się sekundę później, leżał bym już martwy u podnóża gór. Co gorsza nie byłem pewien czy w tym miejscu będziemy bezpieczni, jeżeli spadnie na nas lawina, to zostaniemy wypłukani z tak małej przestrzeni, z drugiej strony wędrówka przy spadających głazach też nie wydawała się zbyt bezpieczna. Westchnąłem zrezygnowany i wróciłem na swoje miejsce przy ścianie. Czułem na sobie pytający wzrok Adanthir, ale nie miałem zielonego pojęcia co powinniśmy zrobić. Gdybym był sam pewnie ruszył bym w drogę ale nie mogę ryzykować jej bezpieczeństwa.
        - Najrozsądniej byłoby przeczekać i pozwolić aby śnieg się zadomowił na odpowiednich skałach. - odparłem na jej nieme pytanie. Powinniśmy znów spróbować zasnąć aby naładować swoje baterie do maksimum. Zamknąłem oczy. Czułem, że ktoś się we mnie wpatruję, czyżby Adanthir nie zrozumiała, że powinniśmy iść dalej spać? A może znowu miała chęć na polne wycieczki aby nie umrzeć z nudów. Otworzyłem więc jedno oko, mogło mi się wydawać ale księżniczka chyba odwróciła wzrok.
        - Stało się coś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 9:16 pm




     Gdyby nie głośny huk, dalej bym spała. Nie potrzebowałam zbyt dużo odpoczynku, ale kiedy nie byłam świadoma tego, co działo się w moim otoczeniu, nie odczuwałam przeraźliwego zimna. A w momencie, w którym się obudziłam, zaatakowało mnie z każdej strony, zmuszając do skulenia w sobie. Dlaczego musieliśmy iść przez góry? Nie było innej drogi do tej cholernej wioski? Długo jeszcze musieliśmy tak iść? Miałam już naprawdę dość warunków, w których podróżowaliśmy. One nie były  stworzone dla kogoś, kto całe życie wychowywał się w zamku. Chciałam tam wrócić, nawet jeśli to byłaby ostatnia rzecz, którą zrobię.
     Spojrzałam na Sina, zastanawiając się nad tym, jak on to wytrzymywał. Przecież to nie były ludzkie warunki. Kto mógł znosić takie zimno i jeszcze nie narzekać? Ja się czułam tak, jakby ktoś mnie wrzucił nago na lodowiec. Nie potrafiłam pojąć wytrzymałości chłopaka i chociaż miałam ochotę się go o to spytać, szybko odwróciłam wzrok, gdy przyłapał mnie na przyglądaniu się.
     - Dlaczego to robisz? – spytałam, będąc ciekawą jeszcze jednej istotnej rzeczy. – Dlaczego się słuchasz mojego ojca i niańczysz księżniczkę? – dodałam, próbując zrozumieć powód jego posłuszeństwa. Poza tym chciałam wiedzieć czego się spodziewać po kimś, kto dał mi życie. Jaki on był? Dlaczego dopiero teraz się mną zainteresował?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 9:24 pm


       Nie wiedziałem jak odpowiedzieć na te pytanie. System, który panuje w naszym plemieniu jest bardzo dziwny, ale każdy mu się podporządkowuje. Ojciec jest naszym wodzem i to on decyduje o naszym losie. Sprzeciw nie wchodził w grę.
        - Moją misją jest doprowadzenie cię całej i zdrowej do wioski. - celowo uniknąłem odpowiedzi. Niby jak mogłem jej powiedzieć, że jej Ojciec jest tyranem wychowujący swoją małą armie aby przejąć władzę w kraju? Nikt o tym nigdy nie rozmawiał, ale każdy wiedział jakie są intencje wodza. Pragnął odzyskać tron, który kiedyś straciła jego rodzina.
        - Prawdę mówiąc gdyby nie pewne przeciwności losu to byłabyś w tym miejscu z zupełnie inną osobą. To nie do mnie początkowo należała eskorta twojej osoby. - Tak naprawdę, to moja pierwsza poważna misja i coś czuje, że po powrocie do wioski długo kolejnej nie dostanę. Wszystko totalnie schrzaniłem. Dałem się złapać w tak banalne pułapki i odniosłem poważne rany, a do tego nasza podróż przeciąga się w nieskończoność. Wolałem nawet nie myśleć jak bolesną otrzymam karę.
        - Teraz pewnie żałujesz, że to akurat ja ci się trafiłem. Gdyby to był ktoś inny pewnie uniknęłabyś tych strasznych przeżyć. - śmierć jej ukochanego, próba gwałtu i utknięcie w górach. Gdyby na moim miejscu był Raan wszystko wyglądałoby inaczej. Mój najlepszy przyjaciel może i nie był silniejszy ode mnie, ale posiadał więcej sprytu niż ktokolwiek z plemienia.  Jego moc polegała na wywoływaniu iluzji, wtedy w pokoju Adanthir pewnie stworzyłby jej martwą kopię i wydostałby się z zamku niezauważony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 9:39 pm




     Nietrudno mi było zauważyć tego niezbyt subtelnego uniku. To mnie wcale nie zachęciło do poznania mojego ojca. Wydawał się kimś, z kim nigdy nie chciałam mieć nic do czynienia. Z drugiej strony co miałam zrobić jak nie umiałabym wrócić do stolicy? Nie wiem jak daleko zaszliśmy, ale zgubiłam szlak już jakiś czas temu. Sin podkręcił takie tempo, że nie miałam jak zapamiętać trasy, zwłaszcza że co chwila spoglądałam na to, w jakim był stanie.
     - Nie mogę tego żałować – odpowiedziałam, wzruszając ramionami i przenosząc wzrok na wojownika. – Nie wiem, jakby było z innym przewodnikiem, więc nie mam porównania – dodałam, podciągając kolana pod klatkę piersiową i kuląc się z zimna. Chciałabym posiadać moc ognia albo lodu. Nie czułabym wtedy tego mrozu. W jednym przypadku dlatego, że byłaby moim żywiołem, a w drugim dlatego, że to był ogień. On parzył, jeśli człowiek za bardzo się do niego zbliżył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Sro Mar 29, 2017 10:20 pm



        Ciężko było na nią patrzeć. Była przemarznięta i cała się trzęsła. Nie była przyzwyczajona do tak ekstremalnych temperatur i wcale się jej nie dziwiłem, pomimo tego że mieszkam tu przez całe swoje życie śnieżyce zawsze sprawiały, że przemarzałem do szpiku kości.  W wiosce jest dużo lepsza pogoda, jesteśmy osłonięci przez góry i praktycznie żaden mocniejszy wiatr do nas nie wita.
       Westchnąłem głośno i postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręcę, może się buntować ale przynajmniej będzie jej odrobinę cieplej. Przysunąłem się do Adanthir i zmieniłem jej miejsce pobytu z lodowatej ściany na swoje kolana, oparłem jej plecy o swoją klatkę piersiową i objąłem z przodu ramionami przekazując jej najwięcej ciepła jak tylko mogłem. Zanim usłyszałem kolejne "co ty wyrabiasz", "zostaw mnie" rzuciłem, krótkie "dobranoc" i zamknąłem oczy.
        Byłem głupi jeżeli choć chwilę myślałem, że uda mi się zasnąć w tej pozycji, nie chodziło o to, że Adanthir była ciężka, wręcz przeciwnie była lekka jak piórko, prawie nie czułem jej ciężaru na sobie. Chodziło raczej o to, że wyraźnie czułem jej oddech na swoich ramionach i przyśpieszone bicie serca. Nie wiedziałem czy jest zawstydzona, czy czuje się bardzo niekomfortowo w sumie i mój puls był odrobinę przyśpieszony, co oznaczało że obecna sytuacja nie należy do najzręczniejszych. Dopiero po chwili zorientowałem się, że może chodzić o mój oddech, cały czas czuła go przy swoim uchu, a już zdążyłem zauważyć, że to jej czuły punkt. Odchyliłem głowę do tyłu i poczyniłem kolejną próbę zaśnięcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Czw Mar 30, 2017 3:44 pm




     Czułam się jak małe dziecko, kiedy Sin tak po prostu, bez żadnego większego wysiłku, posadził mnie na swoich kolanach, jakbym nic nie ważyła. Od razu zrobiło mi się gorąco, ale nie dlatego, że zostałam przytulona przez jego ciepłe ramiona, tylko dlatego, że znowu znalazł się tak blisko mnie. Mimowolnie wróciłam wspomnieniami do poprzedniego wieczora, kiedy mnie pocałował i cieszyłam się z tego, że nie widział mojej zarumienionej w tej chwili twarzy. Chociaż nawet, jakby zobaczył, to mógłby to uznać za efekt mrozu. Dlaczego tak bardzo starał się zapewnić mi jak najlepsze warunki?
     Serce waliło mi jak oszalałe, a całe ciało drżało. Jego ciepły oddech oplatał moje ucho, przyprawiając o dziwne mrowienie w podbrzuszu. Mężczyzna na szczęście szybko zauważył moje zachowanie i odsunął twarz, ale to nadal pozostawiła po sobie ślad tej bliskości, która podobała mi się. Uznałam jednak, że to może być tylko chwilowe myślenie i po prostu zasnęłam. Mogłam się wyrywać, ale po co? W takiej pozycji było mi cieplej i z wielką chęcią zostałabym tak na kilkanaście dni, kiedy tylko Sin zarządził czas wyruszenia. Maszerowanie przez śnieg było katorgą, i nie tylko dlatego, że był zimny. Po prostu było go pełno i nogi mi się zapadały w nim, a przez to miałam zmoczone nogawki. Te z kolei przyprawiały mnie o nieprzyjemne dreszcze i modliłam się o to, żebyśmy jak najszybciej minęli te góry. Dlatego tak bardzo się ucieszyłam, kiedy ponownie znaleźliśmy się w lesie, tylko zupełnie innym niż ten, przez który już szliśmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Czw Mar 30, 2017 5:57 pm


       Po południu ruszyliśmy w drogę, tym razem nie zatrzymywaliśmy się nawet na noc, bo nie było nawet małej wnęki gdzie moglibyśmy się osłonić przed wiatrem. Śnieg dosięgał mi już do połowy łydki i nie przestawał padać. Bałem się o stan Adanthir, była strasznie zimna nawet w miejscu, w którym ją trzymałem. Ciałem dziewczyny targały dreszcze, czułem się przez to okropnie, w końcu to ja wyciągnąłem ją na taką pogodę. Powinniśmy już na początku zawrócić i przeczekać te kilka dni, przecież i tak siedzieliśmy tak już i tak długo.
        Po półtoradniowym marszu dotarliśmy do lasu. Odetchnąłem z ulgą, że udało nam się przeżyć w górach, nie spadł nam żaden kamień na głowę ani nie zasypała nas lawina śniegu. Najgorsze już było za nami, a przynajmniej tak mi się wydawało do czasu aż nie popatrzyłem na Adanthir, była cała blada, zniknęły rumieńce z policzków za to pojawiły się czerwone plamy na ciele. Odmarznięcia.
        Szybko poszedłem po patyki i żywicę aby rozpalić ognisko. Po chwili płomień tańczył przed nami rzucając iskry w każdą stronę. Adanthir nadal była blada i zimna. Zagotowałem trochę wody i podałem jej aby mogła się ogrzać, sam zjadłem resztki zmarzniętych owoców, które zebrała kilka dni temu. Widziałem dookoła nas kilka grzybów, więc postanowiłem zrobić prowizoryczną zupę.
        Minęło pół godziny i wszystkie składniki ładni się gotowały. Spojrzałem na księżniczkę, wcale nie wyglądał lepiej, ale przynajmniej zasnęła. Naprawdę się o nią bałem, to nie były warunki, w których powinna podróżować. Przysunąłem się do niej bliżej i dotknąłem palcem jej policzka, nadal była lodowaty. Nie chciałem już nigdy więcej tego robić, ale ma innego wyjścia. Nachyliłem się aby ją pocałować, aby znów mogła zabrać moją energię. Przez te kilka dni zdołałem doprowadzić się do porządku, zniknęły mroczki przed oczami i senność więc nie powinienem skończyć gorzej niż ostatni. Przynajmniej miałem taką nadzieję.
       Tylko kilka milimetrów dzieliło nasze usta, a ja tkwiłem tak sparaliżowany. Ogarnął mnie paniczny strach i nie byłem w stanie się ruszyć. Umysł chciał to zrobić ale ciało pamiętało i nie wyrażało na to zgody. Nie wiedziałem ile czasu byłem w tej pozycji ale Adanthir nagle się obudziła i ruszyła głową w ten sposób, że nasze usta o siebie musnęły. Księżniczka wyglądała na bardzo zaskoczoną, to mnie otrzeźwiło i tym razem pocałowałem ją bez żadnych problemów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Czw Mar 30, 2017 6:17 pm




     Nigdy nie byłam w gorszym stanie, nie fizycznie. Nie czułam swoich rąk, ani nóg, jedynie ich ciężar i ból. W pewnym momencie już nawet nie potrafiłam odróżnić tego, czy było mi zimno. Wszystko wydawało mi się takie samo. Szłam mechanicznie, prawie ciągnięta przez Sina, który najwidoczniej wydobrzał. Nie zauważyłam nawet momentu, w którym w końcu się zatrzymaliśmy i usiedliśmy. Byłam obecna jedynie ciałem, duch już dawno ze mnie uleciał.  Ocknęłam się dopiero wtedy, kiedy dotarło do mnie ciepło, do którego od razu podeszłam jak najbliżej. Wystawiłam przed siebie zmarznięte dłonie i wpatrzyłam się w płomień z ogniska, który ukołysał mnie do snu.
     Nie wiem ile czasu spałam, ale kiedy się obudziłam, poczułam jak serce mi przyspiesza. Przypomniałam sobie moment, w którym niewiele brakowało do śmierci chłopaka, zadanej przeze mnie i chciałam się odsunąć, domyślając się planu mężczyzny, ale on był szybszy. Nim się spostrzegłam poczułam jego ciepłe wargi na swoich i przyspieszony rytm serca. Chwilę tkwiłam w bezruchu, jakby to miało mi pomóc opanować moc, ale wiedziałam, że to nie potrwa zbyt długo. Dlatego zebrałam w sobie tyle siły ile mogłam i odepchnęłam wojownika. Zdziwiło mnie, że tym razem mi się to udało.
     - Oszalałeś? Chcesz znowu być w tragicznym stanie? – spytałam, przecierając swoje usta i odsuwając się na bezpieczną odległość. – Nie mam zamiaru po raz kolejny cię takim oglądać – dodałam, ponownie skupiając wzrok na ognisku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Czw Mar 30, 2017 6:18 pm



        Całowałem ją ale nic się nie działo, nie czułem bólu tak jak ostatnim razem, nie czułem nic co by wskazywało na działanie jej mocy. Adanthir po chwili mnie odepchnęła. Uśmiechnąłem się kiedy usłyszałem jej słowa.
        - Martwisz się o mnie? Boisz się, że twoje narzędzie zardzewieje? -drugie zdanie wypowiedziałem ironicznie, nadal pamiętałem jej słowa sprzed kilku dni. Nie wiedziałem czy jej podejście się zmieniło, skąd miałem wiedzieć czy jej troska nie wynika tylko z obawy, że zostanie sama i nie da sobie rady. Przecież do tej pory nic nie sugerowało, że jest inaczej.
        Złapałem jej rękę i przyłożyłem do swojej klatki piersiowej. Moje serce biło szybko i chciałem żeby to poczuła. Pocałowałem ją delikatnie ale trwało to krótko. Oparłem swoje czoło o jej i wpatrywałem się w jej ciemne oczy, tym razem dostrzegłem ich kolor, były piwne.
        - Mam tak samo, również nie chcę cię oglądać w takim stanie. - złapałem ją za nadgarstki i bez problemu położyłem na trawie. Nachyliłem się tak, że nasze twarze dzieliło tylko kilka centymetrów.  - Poza tym nie masz innego wyjścia, będę cię całował dopóki nie stracę sił - uśmiechnąłem się złośliwie i zacząłem ją całować. Na początki robiłem to delikatnie ale później przestałem się powstrzymywać. Czułem jak robiło mi się coraz cieplej, nie przez moc Adanthir ale przez napięcie, które odczuwałem w swoim ciele. Namiętne pocałunki sprawiały, że byłem coraz bardziej i bardziej podniecony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Czw Mar 30, 2017 6:49 pm




     Zdenerwowałam się przez to, co powiedział tylko nie wiedziałam pod jakim względem. Mogłam się wkurzyć o to, że rzucił do mnie taki tekst, kiedy byłam chora, albo dlatego, że ja mogłam kiedykolwiek myśleć o kimś jako o przedmiocie. Byłam wtedy wściekła i zdezorientowana. Całe moje życie legło w gruzach, a jakiś wojownik miał czelność traktować mnie zupełnie inaczej, niż byłam wychowywana. Czułam się wtedy tak, jakby ktoś wywrócił moje życie do góry nogami. A teraz miałam wyrzuty sumienia, bo to przecież była osoba taka sama jak ja. Jedyną różnicą było otoczenie, w którym się urodziliśmy.
     - Sin, prze… – chciałam powiedzieć, żeby przestał wygadywać głupoty, ale zamknął mi buzię pocałunkiem… znowu. Pilnuj mocy. Pilnuj mocy.
     Na siłę starałam się zatrzymać to, co mogło być nieuniknione. Nie chciałam odbierać energii wojownikowi, ale to, co robił mi nie przeszkadzało. Poniekąd mi się podobało, ale to było obce uczucie, które było naprawdę wyraźne. Poza tym moje serce dalej szybciej biło. To nie był strach, ale nie wiedziałam też, co innego mogłoby to spowodować w tej chwili. Niestety, pomimo całej mojej sympatii, Sin przekraczał granicę. Powinien się dawno oderwać od moich ust, a on robił coś zupełnie odwrotnego, sprawiając że ręce, na których się opierałam, uginały się pod ciężarem mojego ciała, które samoistnie wyginało się w tył. Dlaczego tak trudno mi było to powstrzymać? Ile on miał w sobie siły?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Czw Mar 30, 2017 6:49 pm


       Nie mogłem oderwać swoich ust od jej, to był jak trans, z którego nie chciałem się obudzić. Usta Adanthir były miękkie pomimo tych wszystkich dni w nieprzychylnych warunkach. Przestała się bronić już na samym początku, wiedziała, że nic to nie da, że nie zerwę wcześniej danego słowa. Dopóki nie wyssie ze mnie energii nie przestanę.
       Odważyłem się na ten krok, ponieważ już dawno w górach zgubiłem ślad tych kilku skrytobójców, którzy czekali na odpowiedni moment aby nas zaatakować, dziwiłem się, że nie zrobili tego gdy wszystkie moje bariery padły a sam byłem w opłakanym stanie. Na szczęście tym razem wszystko jest jak powinno być, moje talizmany są w pełni naładowane i rozwieszone w okolicy.
       Adanthir była bardziej uparta niż zwykle. Nie powiem, że nie podobała mi się sytuacja, w której obecnie się znajdujemy, moje ciało mówiło samo za siebie, ale nie wiedziałem co o tym wszystkim myśli księżniczka. Wydawało mi się, że ostatnimi czasy zrobiła się bardziej łagodna w stosunku do mnie, może zrozumiała, że jestem po jej stronie i chcę jej pomóc. Wiem, że zrobiłem rzeczy, których nigdy nie będzie w stanie mi wybaczyć, ale dla mnie liczy się tylko i wyłącznie jej bezpieczeństwo i zadbam o nie nawet jeżeli będzie mnie potem nienawidzić.
        Pomimo całej swojej początkowej niechęci polubiłem te dziewczynę, była zupełnie inna od tych, z którymi się wychowywałem.  Na wierzchu twarda, uparta, egoistyczna i samowystarczalna księżniczka, a w środku delikatna, łagodna i bezradna dziewczynka. Kiedy jestem przy niej czuje nieodpartą potrzebę ochrony jej, nigdy wcześniej nie czułem się tak przy żadnej kobiecie.
        Z transu wyrwał mnie cichy trzask pękającej gałęzi, zdążyłem tylko się podnieść i spojrzeć w źródło dźwięku kiedy ktoś kopnął mnie z taką siłą w brzuch, że odleciałem kilka metrów w tył i uderzyłem w drzewo. Przeszył mnie okropny ból, jak to było możliwe, że ktoś przeszedł obok moich barier niezauważony. Nie zdążyłem otworzyć oczu a już dostałem po raz kolejny w to samo miejsce, nie wiedziałem co się dzieje, jak ten człowiek mógł być tak szybki? Nie miałem czasu się zastanawiać, musiałem działać. Uruchomiłem mój talizman i sparaliżowałem wszystko w odległości półtora metra od siebie. Dostrzegłem chłopaka, był pewnie wieku Adanthir (Ifer), ciemna skóra, jasne włosy i niewinne spojrzenie, jego stopa znajdowała się kilka centymetrów od mojej twarzy. Uśmiechnął się do mnie i uderzył nogą w konar drzewa tuż przy mojej twarzy. Byłem zszokowany, wydostał się spod mojego zaklęcia w kilka sekund. Wyjąłem sztylet ale natychmiast poczułem jak coś uderza w mój nadgarstek. Sztylet upadł na trawę, a ja dostałem po raz kolejny raz w brzuch. Nie rozumiałem tej sytuacji, mój przeciwnik był super szybki i bardzo silny, a do tego potrafił dezaktywować zaklęcia bez mojej wiedzy.
        Celował w bok głowy, na szczęście udało mi się przyblokować ramieniem, ale nie zmieniło to faktu, że siła ataku aż położyła mnie na ziemi.  Po raz kolejny użyłem talizmanu paraliżującego i po raz kolejny nic się nie stał. Nadepnął mi na głowę i zaczął wcierać ją w ziemię.
       - Zawiodłem się, myślałem, że smoki  są dużo silniejsze a tu takie rozczarowanie. - mówiąc to znowu nadepnął na moją głowę, nawet osłonięcie ramieniem nic nie dawało. Ten dzieciak doskonale wiedział co robi, miał wyraźną przewagę przez moją nieuwagę . Nigdy nie brałem nawet pod uwagę okoliczności dezaktywacji moich barier. Straciłem czujność i oto efekty.
       - Bracie mogę już go zabić? Nudzi mi się. - zza drzewa wyszła kolejna postać (Laf), kolejny ciemno skóry mężczyzna, trochę starszy od swojego brata.
        - Ifer, nie wolno bawić się jedzeniem. - skomentował gdy zobaczył dzieło swojego kompana. - Zapomniałeś o naszej misji? Mamy się dowiedzieć gdzie mieszkają smoki. - Ifer po raz kolejny nadepnął na mnie. Czułem jak powoli tracę przytomność.
        - No smoczku powiedz mi, gdzie twoja pieczara? - mówiąc to wgniatał moją twarz w ziemię. Milczałem, nasza wioska była schowana w górach i otoczona z każdej strony barierą, gdy ktoś nieautoryzowany przez nią przechodził nie widział nic, dlatego nikomu nie udało się zaatakować naszego domu. - Smoczku? Żyjesz tam jeszcze?
        Starszy z braci zaczął iść w kierunku Adanthir, krew w moich żyłach od razu zaczęła buzować. Kucnął przed nią i złapał ją za podbródek.
- To ja też się w tym czasie zabawię - powiedział i zaczął całować księżniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Czw Mar 30, 2017 7:08 pm




     To było trudne. Kontrolowanie tej mocy, która sama się rwała do akcji było wyczerpujące. Mocno zaciskałam oczy, jakby to miało mi pomóc, ale i tak nic nie zdziałałam. Wiedziałam, że w końcu nie wytrzymam, dusiłam się. Moje płuca same w sobie się zapadały, tak samo jak każdy inny narząd wewnętrzny. Kurczyły się, bo musiały wyrzucić tę umiejętność. Na szczęście, albo też i nieszczęście, przerwano nam. Zdziwiło mnie to, że Sin się oderwał, ale też i ucieszyło. To natomiast nie trwało długo, bo zaraz potem poczułam gwałtowny podmuch wiatru, a mój towarzysz poleciał do tyłu. Jego przeciwnik poruszał się tak szybko, że byłam jak sparaliżowana. Goniłam wzrokiem za niewidocznym cieniem, dopóki nie zatrzymał się przy wojowniku. Role się zamieniły. Tym razem to ja patrzyłam jak Sin cierpi i to wcale nie było nic przyjemnego. Coś we mnie pchało się do ataku, jakbym mogła zrobić cokolwiek w tej sytuacji. Kiedy byłam gotowa się ruszyć i faktycznie czegoś spróbować, zza krzaków wyszedł kolejny młodzieniec. Ich rozmowa obudziła we mnie okropne wspomnienia, przez które siedziałam w miejscu jak kołek. Dopiero się ocknęłam, kiedy poczułam czyjeś usta na swoich… ZNOWU! Te były zimne, okropne i miały paskudny smak pożądania jedynie mojego ciała, a to mi się nie podobało. Wezbrała we mnie wściekłość, bo traktowali mnie tak, jakbym była jakimś zabawką. Moja moc na to odpowiedziała, ale tym razem się nie powstrzymywałam. Ku chwilowej radości wroga, wpiłam się mocno w jego usta, ale szybko zdał sobie sprawę, że to wcale nie była zgoda na wykorzystanie. Nie minęła długa chwila, kiedy poczułam, jak moje ciało się regeneruje. Energia mężczyzny zaczęła przepływać z jego ciała w moje, na co odpowiedział błyskawicznie. Odepchnął mnie i łapiąc oddech próbował się odsunąć, ale go zatrzymałam. Zacisnęłam palce na jego ramionach, nie otrzymując żadnej reakcji, prawdopodobnie był zszokowany tym, co się działo. Następnie pchnęłam go na ziemię w taki sposób, że znalazłam się nad nim, opierając kolanami o ziemię po bokach jego ud.
     - No co? – odezwałam się wyzywająco, mrużąc oczy. – Już nie chcesz? Już nie masz ochoty na moje ciało? – warknęłam, przybliżając się do jego twarzy. – Nie jestem towarem wykorzystywanym do wyczerpania swojej używalności albo utraty zainteresowania! – ryknęłam, by zaraz potem znowu zaatakować jego wargi swoimi, korzystając ze  mocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Czw Mar 30, 2017 7:15 pm


       Krew spływała mi po twarzy, widziałem wszystko jak przez rubin, szkarłatna wizja. Po raz kolejny spróbowałem użyć swoich mocy ale bez skutku, byłem bezbronny przeciwko dwójce silnych przeciwników, bałem się najgorszego, śmierci.
       Przejście na drugą stronę mnie przerażało ale to na razie nie miało znaczenia. Zdenerwowany to mało powiedziane, byłem w furii kiedy widziałem co ten mężczyzna robi z Adanthir. Miałem ochotę go zabić, wściekłość przepełniała moje ciało. Niestety nie byłem w stanie nawet go dosięgnąć i to doprowadzało mnie do szału. Adanthir...
       Starszy z braci zaczął powoli osuwać się na ziemię, uśmiechnąłem się w duchu, księżniczka musiała użyć na nim swoich mocy, byłem z niej dumny. Młodszy brat był wyraźnie zszokowany tym co zobaczył, nie powiem sam byłem zdumiony obserwując poczynania Adanthir. Nie pozwalając chłopakowi na kolejny atak sparaliżowałem go, tym razem zadziałało, najwidoczniej to moc tego drugiego blokowała moją.
       - Zabije cie... - z jego głosu zniknął nonszalancki ton, teraz brzmiał jak żądny krwi morderca.
       - Po moim trupie. - odpowiedziałem ledwo słyszalnie. Moja moc słabła, ból głowy nie pozwalał mi utrzymać pełnej kontroli, byłem na granicy omdlenia.
       Usłyszałem w oddali znajomy dźwięk, którego nie mogłem z niczym skojarzyć, jakby uderzenie dzwoneczków o siebie. Nagle poczułem lekki trzęsienie ziemi i w tym samym momencie zrozumiałem co to było, nie mogłem uwierzyć w to co się dzieję. Mój talizman pękł dokładnie w tym samym czasie kiedy z ziemi wyrosły miecze. Ifer zdążył w ostatniej chwili odskoczyć, gdyby nie jego super szybkość wąchałby kwiaty od spodu. Michelle podbiegła i zaatakowała go ponownie, pomimo sprawności chłopak został zraniony w policzek.
       - Chrzań się! - warknął i wymierzył kopniaka w brzuch, na jego nieszczęście Michelle zablokowała atak swoją glewią i stworzyła wokół siebie kwiat z samych ostrzy. Chłopak krzyknął z bólu i odskoczył do tylu. Jego ramię krwawiło i nawet z mojego miejsca słyszałem jak głośno dyszał. Michelle wyprostowała się i uderzyła trzonem w ziemię, dzwoneczki przypięte przy u dołu ostrza odbiły się od siebie i kolejna lawina mieczy wyrosła z ziemi w zaskakująco szybkim tempie. Ifer zaczął powoli wycofywać się zdając sobie sprawę, że nie ma żadnych szans na wygraną.
       - Cholerne smoki! - krzyknął i pobiegł po swojego kompana, przerzucił go przez ramię i zaczął uciekać. Glewia poleciała w ich stronę wbiła się w ramię starszego brata, który zawył z bólu. Zostali otoczeni przez mur ostrzy, Michelle powoli zbliżała się do rodzeństwa. Młodszy brat wyglądał nie tyle na przerażonego co wściekłego.
       - Zabije cię! - wrzasnął i zaczął kopać w miecze, te niestety ani drgnęły. - TY &%^$%^$!! - nie poddawał się.
       - Dwa ptaszki w klatce - odpowiedziała. Dopiero teraz zrozumiałem kim byli. Plemię feniksów, z którymi od lat prowadzimy wojnę. - Myślisz, że po tym co zrobiłeś mojemu mężowi uda ci się uciec? - spokojny ton głosu kłócił się z zabójczym spojrzeniem, chłopak nadal próbował pokonać niezniszczalne ostrza Michelle.
        -Chrzań się! Chrzań się! Chrzań się! - wrzeszczał. Michelle dotknęła opuszkami palców jednego z mieczy i wyrosło ich jeszcze więcej przebijając ciała mężczyzn. - ZABIJE CIĘ!!!
        - I vice versa. - kolejne ostrze wbiło się w jego młodą skórę i kolejne i kolejne i kolejne. - Żegnam.- szepnęła i wycelowała ostrze w jego serce, niestety nie dotknęło ono jego skóry, bo dwójka braci nagle zniknęła. Michelle zaczęła rozglądać się dookoła szukając trzeciego przeciwnika jednak w pobliżu nie było nikogo.
        Po chwili ciszy las z powrotem ożył, wrócił śpiew ptaków i szmery zwierząt. Z ulgą zamknąłem oczy ciesząc się, że to już koniec. Poczułem jak ktoś przy mnie klęka i przeciera mi czoło ręką. Adanthir? Michelle? Usłyszałem stłumiony głos, nawoływał moje imię, nie wiedziałem która z nich mnie wzywa. Pozwoliłem sobie odpłynąć na chwilę. Najważniejsze, że Adanthir była bezpieczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Czw Mar 30, 2017 7:18 pm




     To było cudowne uczucie, dlatego trudno mi było się oderwać. Ta jego energia, która wypełniała moje ciało była jak narkotyk. Uzależniała mnie, ta dominacja sprawiała, że czułam niezmożoną potrzebę wyssania jeszcze intensywniej. Fascynowała mnie ta moc i chociaż chciałam ją jeszcze bardziej zgłębić, aż do jej ograniczeń, odsunęłam się od niemalże martwego mężczyzny. Nastąpiło to akurat w momencie, w którym pojawiła się jakaś kobieta i zaczęła wywijać ostrzami mieczy tak, jakby były zwykłymi patykami. Każdy wyskakiwał z ziemi, raniąc ciało wrogów. Było mi ich żal. Serce waliło mi jak oszalałe, kiedy byłam świadkiem, jak ktoś inny niż Sin atakował po to, żeby zabić i wcale mi się to nie podobało. Do wojownika już się przyzwyczaiłam, ale inni… cała wioska? Pochodziłam z miejsca, w którym wychowywało się skrytobójców? I miałam tam od teraz mieszkać? Nie chciałam być jedną z nich, a pragnęłam ponownie poczuć tę kontrolę nad  życiem i śmiercią. Kiedy używałam swoich mocy, to ode mnie zależało czy mój przeciwnik przeżyje, a świadomość tego mnie upijała. Zupełnie tak, jakbym w swojej krwi miała potrzebę zabijania. Miałam w głowie wizję matki, zanim jeszcze została zamordowana. Zawsze chciałam być do niej podobna, a nie do ojca, w tej chwili, ani tego, który mnie wychowywał, ani tego, który mnie stworzył.
     Jedno tylko zdanie przebiło się przez intensywność moich myśli. Jedno słowo sprawiło, że była wkurzona. Mąż. Sin był czyimś mężem, miał żonę. Nie wiedziałam dlaczego, ale poczułam się tak, jakbym została zdradzona. Serce mnie zabolało, podczas gdy cała reszta organizmu buzowała z wściekłości. Jak mógł nic mi o tym nie powiedzieć? Jak mógł mnie całować, skoro miał był po ślubie? I co najważniejsze: dlaczego to mnie tak zdenerwowało?!
     - STÓJ!! – krzyknęłam do kobiety i poczułam naprawdę dużą ulgę, kiedy tamci dwaj zniknęli, zachowując życie. Odetchnęłam i podniosłam się z ziemi otrzepując swoje ubranie. Nawet nie ruszyłam się z miejsca, kiedy tamta druga podbiegła do Sina, tracącego przytomność. Pozwoliłam jej zająć się swoim MĘŻEM, podczas gdy sama spróbowałam rozpalić ognisko. To nadal było ciężkie, ale tym razem zajęło mi nieco mniej czasu niż ostatnim. Nie wtrącałam się w to, co robiła wojowniczka z mężczyzną. Pewnie byłoby łatwiej, gdybym potrafiła także przekazać komuś zdobytą energię. Zapewne jemu teraz przydałoby się to o wiele bardziej. Chociaż podejrzewałam, że nawet jakbym to umiała, nie zrobiłabym tego zbyt szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 360
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Czw Mar 30, 2017 7:26 pm


       Obudził mnie ciepły dotyk, dłoń muskającą mój policzek. Otworzyłem oczy i dostrzegłem Michelle trzymającą moją głowę na kolanach. Uśmiechnęła się smutno i przytrzymała moje ciało kiedy próbowałem się podnieść.
       - Odpoczywaj - wyszeptała z czułością. W tym momencie poczułem ogromne wyrzuty sumienia, zdradziłem ją, całowałem inną kobietę, a co gorsza moje serce biło w tedy o wiele szybciej niż zazwyczaj. Odwróciłem głowę w kierunku ognia i dostrzegłem Adanthir, siedziała skulona i wpatrywała się w tańczące płomienie.
       - Adanthir...- wyszeptałem cicho ale wiedziałem, że mnie usłyszała. Odwróciła głowę w przeciwną stronę, była zła, czułem to. To moja wina, nie zdążyłem jej wytłumaczyć jak działa nasze społeczeństwo, to że byłem mężem Michelle nie oznacza, że jestem w niej zakochany. W naszym plemieniu Ojciec decyduje kto z kim stworzy najlepszą parę, najbardziej uzdolnione dzieci. Kilka osób próbowało się zbuntować, ale zawsze kończyło się to śmiercią... nie ich ale osób, które kochały.
       Zamknąłem oczy starając się zasnąć. Porozmawiam z nią jak będziemy sami.
       Ranek nie zapowiadał się lepiej niż wieczór, Adanthir siedziała cicho z naburmuszoną miną. Nawet gdybym chciał z nią na chwilę porozmawiać sam na sam wątpiłem czy Michelle nam na to pozwoli, jeżeli chodzi o mnie to zawsze była nadopiekuńcza, już w dzieciństwie tarkowałem ją jak starszą siostrę, której nigdy nie miałem.  Tę kilka miesięcy różnicy zawsze sprawiało, że wydawała mi się dojrzalsza niż reszta dziewczynek.
       - Michelle, co ty tu w ogóle robisz? - zapytałem głośno wzdychając. Pakowała nasze rzeczy jak gdyby nigdy nic.
       - Martwiłam się. Powinieneś wrócić już kilka dni temu, do tego dwa razy użyłeś pieśni mimo, że dałam ci tylko jeden eliksir.  - mówiła to z wyraźnym wyrzutem w głosie, nic dziwnego, że była zmartwiona, magiczna mikstura blokowała efekty uboczne naszej specjalnej techniki. Użyłem ją dwa razy w dodatku w krótkich odstępach czasu, dlatego odnotowałem tak wysoki spadek witalności i sił. Tak naprawdę powinienem się cieszyć, że zdołałem zajść tak daleko. - Nawet nie wiesz jak bardzo się bałam... - mówiąc to podeszła do mnie i pocałowała. Nie mogłem uwierzyć, że robi to na oczach Adanthir. Odsunąłem ją szybko.
        - Ojciec wie? - odpowiedziała mi cisza i jej spuszczony wzrok. Nie mogłem uwierzyć, że wyszła z wioski bez pozwolenia. Michelle od zawsze miała specjalnie przywileje, była z nas najpotężniejsza i nie raz słyszałem jak starsi plotkowali, że jej siła jest porównywalna z siłą Ojca. Nie mniej jednak jeżeli jego "diament" wyszedł bez pozwolenia na spacer to wolałem nawet nie myśleć o karze, którą mi wymierzy.
        - Ruszajmy więc, im szybciej tam dotrzemy tym lepiej. - zerwałem się na równe nogi i od razu pożałowałem tej decyzji, zakręciło mi się w głowię i czułem jak lecę w dół. Ktoś na szczęście mnie złapał zanim uderzyłem o ziemie, otworzyłem oczy i dostrzegłem pukiel różowych włosów. Wylądowałem w ramienicach Adanthir.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   

Powrót do góry Go down
 
Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 25Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 14 ... 25  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: