IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 14 ... 25  Next
AutorWiadomość
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 4:50 pm




     Przez chwilę dalej siedziałam bez ruchu, okrywając się kocem. Zastanawiałam się nad tym co zrobić, ale w końcu odruchowo się podniosłam i ruszyłam za nim. Nie miałam gdzie iść, a mimo wszystko uratował mi życie. Byłam nawet skłonna mu za to podziękować, ale wtedy mnie pocałował i cały czar prysnął. Przez chwilę naprawdę wierzyłam w to, że był inny, ale najwidoczniej to była kolejna oznaka mojej naiwności. Musiałam baczniej się pilnować, bo nie wiedziałam co Sin mógł mi zrobić, kiedy będę odpoczywała. Tylko czy wtedy będę w stanie w ogóle zareagować? Jak będę spała?
     Przygryzłam wargę, ale nie wycofałam się. Nadal był moją jedyną opcją, poza tym miał moje rzeczy. Nie było ich zbyt wiele, ale tyle wystarczyło, żebym za nim pobiegła. Zwłaszcza, że zabrał ze sobą miecz i sztylet Dorthasa, a tego nie mogłam sobie odpuścić. To były jedyne pamiątki jakie po nim miałam, nie licząc jego płaszcza, którego praktycznie nie ściągałam.
     - To nie moja wina! – krzyknęłam, naburmuszając się. – Wcale nie wybierałam sobie bycia bękartem… – dodałam już ciszej i w dodatku załamanym głosem. To nie była moja decyzja, a ja za nią płaciłam. Nic nie zrobiłam, a byłam na celowniku. Nikomu nie zaszkodziłam, a wszyscy pragnęli mojej śmierci. Chciałam jedynie cieszyć się czasem spędzonym z rodziną, a okazało się, że jej nie miałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 322
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 4:52 pm

Adanthir pobiegła jednak za mną, najwidoczniej kilka szarych komórek zachowała jeszcze w swojej głowie. Plan był prosty, priorytetem była woda, następnie jedzenie a na samym końcu nowa kryjówka. Nie miałem problemu aby nocować pod gołym niebem, ale wątpiłem czy księżniczce takie warunki będą odpowiadać. Najchętniej zasnął bym tu i teraz, cała ta podróż i walka mnie wykończyły, ale niestety musiałem się nią zając, nie miałem czasu na odpoczynek.
       Rzuciłem kątem oka na dziewczynę kiedy zaczęła się żalić, że to wszystko nie jej wina. Nie miałem zamiaru jej odpowiadać, nie widziałem w tym sensu, stwierdziła przecież fakt, chociaż na jej miejscu raczej cieszyłbym się, że pochodzę z potężnego plemienia i nie jestem tylko głupim władcom, no ale mężczyźni pewnie inaczej postrzegają takie sprawy niż kobiety, nam siła jest potrzebna, im wystarczy piękny uśmiech.
       Szliśmy około dwóch godzin, powoli zaczynałem tracić nadzieje, że znajdziemy jakikolwiek strumyk, zaczynało się powoli ściemniać, jeszcze godzina i nastanie noc. Słyszałem jak księżniczce burczy w brzuchu, w końcu jedliśmy tylko rano, ale biorąc pod uwagę okoliczności to raczej do jutra już niczego nie zjemy. Nagle usłyszałem cichy szum, zacząłem kierować się do jego źródła, odgłos stawał się coraz bardziej wyraźny, teraz nie miałem już wątpliwości, że znalazłem małą kaskadę wodną, charakterystyczny szum spadającej wody zdradzał wszystko. Minąłem kilka drzew i moim oczom ukazał się mały wodospad wpadający do jeziora.
       Odetchnąłem z ulgą. Całe szczęście, że udało nam się znaleźć wodę. Podszedłem do brzegu jeziora i zrzuciłem rzeczy na ziemie. Zacząłem grzebać w plecaku żeby znaleźć miskę. Napełniłem ją wodą z jeziora i dokładnie się jej przyjrzałem, widziałem w oddali pływające patyki i liście, przed wypiciem niestety muszę ją przefiltrować i zagotować. Wyjąłem większą miskę, w której gotowałem wcześniej zupę i umyłem ją wodą z jeziora, następnie nałożyłem na nią siatkę i zacząłem przelewać wodę. Trwało to chwilę. Wstałem i wróciłem się po jakieś suche gałęzie, liście i ogólnie wszystko potrzebne do rozpalenia ogniska. Po chwili zapłonął ogień i mogłem zacząć gotować wodę. Wiedziałem, że zajmie to chwilę, dlatego spojrzałem tęsknie na lekko wzburzoną taflę jeziora, musiało gdzieś prowadzić skoro woda nie wylewała. Zastanawiałem się gdzie może być jej ujście, w końcu obok naszej wioski również płynie strumień. Wróciłem myślami do Michelle, straciłem już 3 dni, a praktycznie nie ruszyliśmy się prawie wcale. Pewnie nie tylko ona się zamartwia, mały Len również musi odchodzić od zmysłów. Westchnąłem, nie ma co się nad tym rozwodzić, dotrzemy tam w swoim czasie.  
       Woda się zagotowała, wypiłem kilka szybkich łyków, rozgrzała mnie od środka. Poczułem się błogo. Ciepło wypełniło moje ciało, zrobiłem się senny. Machnąłem parę razy głową, to jeszcze nie czas na sen, mimo późnej pory. Zrobiło się już całkiem ciemno, zewsząd otaczał nas mrok, przerażająca wizja dla kogoś, kto nie był do tego przyzwyczajony.
       Przypomniałem sobie o moich ranach, powinienem je przemyć, ogólnie powinienem się umyć, byłem przecież cały w krwi. Wstałem i zacząłem się rozbierać. Wolałem nawet nie myśleć o tym co zaczęło się rodzić w głowie Adanthir. Rozebrałem się do naga i wszedłem do wody, była zimna ale odświeżająca.
       - Chcesz się przyłączyć? - zażartowałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 5:01 pm




     Nie miałam siły dodawać nic więcej. Poza tym nie było czego. Musiałam przywyknąć do tego stanu czy tego chciałam, czy nie. To było ciężkie, ale nie miałam wyboru. Powinnam się w sumie cieszyć, że w końcu prawda wyszła na jaw. Nikt nie musiał już udawać, a ja mogłam skupić się na utrzymaniu tego co miałam. Najważniejszą rzeczą była moja moc, o której nadal nie miałam pojęcia. Sin wiedział jaka była, ale ja nie miałam nawet jednej wskazówki, a nie chciałam go o to dopytywać. W końcu mi powie, a do tego czasu mogłam sama próbować to odkryć.
     Kiedy się zatrzymaliśmy, uśmiechnęłam się, widząc strumień wody. Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że byłam głodna i spragniona. No, ale nigdy nie odczuwałam takich rzeczy. Zawsze wszystko dawali mi regularnie. Posiłki były o konkretnych porach, wodę miałam pod ręką i nie musiałam przejmować się takimi bzdetami. Teraz okazuje się, że to nie były bzdety…
     - Sin, co ty… – zaczęłam drżącym głosem, widząc jak zrzuca z siebie ubrania. – O bogowie… – skomentowałam, gwałtownie odwracając się tyłem do niego z policzkami czerwonymi jak buraki. Widziałam go nago! Widziałam nago faceta! BOGOWIE! On w ogóle nie myślał o tym, jak ja się czułam z tym co on… wyprawiał? – NIE! – krzyknęłam stanowczo, ale to nie było to samo co do tej pory. Nie mówiłam wściekła, załamana czy przerażona. Byłam zawstydzona, jak cholera! Pierwszy raz widziałam nagiego mężczyznę i nie wiedziałam jak się powinnam zachować. To nie były codzienne sytuacje, nie dla mnie. Od małego powtarzano mi, że takie… bliskie spotkania są dla księżniczki dostępne dopiero po ślubie. Każdy mężczyzna oczekiwał, że jego przyszła żona będzie dziewicą, więc nawet nie pozwalali mi się za bardzo zbliżać do facetów. Nie licząc króla i mojego brata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 322
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 5:48 pm

       
      Pływałem jeszcze chwilę, zmyłem z siebie cały pot i brud z ostatnich kilku dni. Cieszyło mnie to, że rany przestały już krwawić, ślady zostaną, znaki tego, że poświęcałem swoje życie dla kogoś kogo zupełnie nie obchodzę. Zaśmiałem się w duchu. Niczego nie oczekiwałem od niej, a przynajmniej tak mi się zdawało, teraz nie byłem wcale pewien.
       Podpłynąłem do brzegu i oparłem łokcie o brzeg, Adanthir siedziała do mnie tyłem, ale była na wyciągniecie mojej ręki, gdybym tylko chciał to wylądowałabym w wodzie razem ze mną. Zapewne wcześniej nie miałbym skrupułów żeby to zrobić, ale teraz postanowiłem się tylko z nią podroczyć. Widok zawstydzonej księżniczki sprawiał, że miałem ochotę to wykorzystać, w końcu rzadko się zdarzało aby traciła swoją dumę w taki sposób. Złapałem za róg koca i zacząłem lekko go ciągnąć.
       - Nie daj się prosić - zażartowałem. Księżniczka natychmiast wyrwała mi koc i odsunęła się od brzegu. Wyszedłem z wody, podszedłem do Adanthir, która nadal była odwrócona do mnie tyłem i objąłem na chwile, w taki sposób, że moje usta znajdowały się tuż przy jej uchu. Zabrałem jej jednak tylko koc, który tak mocno do siebie przyciskała i zasłoniłem się nim.
       - Dobrze, że zazwyczaj nie jesteś taka urocza jak teraz, bo nie mógłbym się powstrzymać. - usiadłem przy ognisku, aby moje ciało wyschło szybciej. Spojrzałem znowu na Adanthir. - Ja nie gryzę.- dodałem zachęcając ją aby podeszła bliżej, ta jednak oponowała więc wstałem i złapałem ją za rękę przyciągając od ogniska. - Ostatnie co mi trzeba to żebyś się przeziębiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 5:59 pm




     W pierwszej chwili spanikowałam, kiedy poczułam szarpnięcie i użyłam tyle siły, ile miałam, żeby uniknąć nieprzyjemnej sytuacji. Okazało się, że niestety to doprowadziło do o wiele gorszej. Zesztywniałam, kiedy tylko Sin mnie objął, nie tylko dlatego, że był mokry i przez to zrobiło mi się zimno, ale też dlatego, że mnie objął będąc kompletnie nagim! Już na pewno nie mogłam mieć bardziej czerwonej twarzy niż w tym momencie. Na szczęście szybko się odsunął, a mnie przeszedł nieprzyjemny dreszcz od stóp do głów.
     - Nie – odpowiedziałam na jego komentarz, ale najwidoczniej nic sobie z tego nie zrobił. Po raz kolejny naruszył moją przestrzeń osobistą i pociągnął mnie za sobą jak jakieś dziecko. Zdenerwowałam się, ale już nie miałam siły na żaden bunt. Byłam zmęczona, spragniona i głodna, więc nic innego nie mogłam zrobić jak tylko usiąść i wystawić zmarznięte dłonie w stronę ognia. Żar, który z niego ulatywał od razu rozgrzał każdy palec i mimowolnie uśmiechnęłam się, ciesząc z tej sytuacji. Chociaż naprawdę cholernie mocno brakowało mi tych luksusów, które do tej pory były moim domem. Miałam wszystko na wyciągnięcie ręki i niczym nie musiałam się martwić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 322
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:11 pm


       Adanthir mimo wcześniejszego buntu wyglądała na zadowoloną, że przyciągnąłem ją do ogniska. Podałem jej miskę, aby mogła napić się wody. Nie oponowała.
       - Jutro wybierzemy się na polowanie - powiedziałem, żeby zacząć rozmowę, nie lubiłem tej niezręcznej ciszy, która cały czas panowała. Nie dogadywaliśmy się, wiedziałem o tym, ale chciałem to zmienić. Czeka nas jeszcze sporo dni podróży i wolałem spędzić je w choć trochę towarzyskiej atmosferze.
        - Adanthir, lubię cię, wiem, że dla ciebie jestem nic niewartym śmieciem, ale może przyszła pora przełamać lody? Nie możemy być zespołem jeżeli ciągle będziesz na mnie obrażona. - oparłem się na łokciach i popatrzyłem w niebo, gwiazdy były wyjątkowo widoczne, u nas w górach nie mamy tak pięknego nieba.
       - Chcę żebyś wiedziała, że te wszystkie rany, które widzisz na moim ciele są twoim dziełem. Nie bezpośrednio, ale wszystko przez twoją moc, której nawet nie zauważyłaś. Kiedy przyszli rycerze z twojego zamku próbowałem cię powstrzymać przez wbiegnięciem w ich pułapkę. Wtedy to się stało. - mój wzrok z nieba przeniósł się na dziewczynę. - Wyssałaś ze mnie energię, dlatego też byłaś w stanie zabić resztę strażników, stałaś się silniejsza dzięki mnie, dzięki mojej energii. - wysunąłem dłoń w jej stronę. - To jest właśnie twoja moc i jeżeli mi zaufasz to nauczę cię ją kontrolować.
       Czekałem na jej decyzje, nasza dalsza relacja będzie zależała od jej wyboru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:14 pm




     Byłam tego świadoma, ale kiedy to usłyszałam na głos, poczułam się dziwnie nieprzyjemnie. Sama na głos wykrzyczałam mu, że jest dla mnie tylko przedmiotem, który ma mnie zaprowadzić do wioski. Nie powinnam czuć się winna przez to, a jednak miałam wyrzuty sumienia. To brzmiało okropnie, a było jeszcze gorsze samo w sobie. A mimo to, nadal nie potrafiłam odwrócić tego komunikatu, nie chciałam i nie wiedziałam dlaczego.
     Jego kolejny komunikat sprawił, że wciągnęłam w płuca powietrze i zatrzymałam je tam. Nie oddychałam, słuchając jego wypowiedzi i czując się podle. Wcale nie zamierzałam go narażać. Nie chciałam nawet, żeby musiał mnie prowadzić do celu.
     - To moja wina? – podniosłam głos, wpatrując się we wszystkie jego obrażenia, które mogłam dostrzec. Nie wyglądały zbyt dobrze, a powinni robić lepsze wrażenie przez czas, jaki upłynął od ich nabycia przez Sina. Nie chciałam, żeby to się tak potoczyło. – Przepraszam za to… – dodałam po chwili i szybko odwróciłam wzrok, bo zdałam sobie sprawę z tego, co właśnie powiedziałam. – Nie chcę, żebyś uczył mnie kontrolować moc… – zmieniłam temat, chociaż przypuszczałam, że on nie puści tego w niepamięć. – Chcę, żebyś nauczył mnie walki we własnej obronie. Nie chcę znowu poczuć się tak bezsilna jak wtedy… – zakończyłam, spuszczając głowę w dół i skupiając się na cieple, które biło z ogniska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 322
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:18 pm


       Byłem bardzo zdziwiony kiedy usłyszałem z jej ust przeprosiny, nie spodziewałem się tego, ona chyba też nie, bo automatycznie odwróciła głowę zawstydzona. Uśmiechnąłem się do niej chociaż nie mogła tego zauważyć. Cieszyłem się, że w końcu wykazała choć trochę empatii względem mnie.
       - Twoja moc to część ciebie. Wiem, że nie chcesz zaakceptować mocy, którą ofiarowała ci matka i ojciec, ale odrzucając ją, odrzucasz samą siebie. Nigdy nie staniesz się silniejsza jeżeli nie zrozumiesz siebie, a zrozumienie siebie to zrozumienie swojego daru, czyli kontrolowanie go. - zamilkłem na chwilę, aby mogła przemyśleć to co powiedziałem. Może nie zdawać sobie z tego sprawy, ale jej moc jest na tyle potężna, że w bliskim starciu z przeciwnikiem nie ma mowy o porażce. Dołączając do tego umiejętności fizyczne byłaby niepokonana.
       - Złap mnie za rękę - wyciągnąłem do niej lewą dłoń, a kiedy ją złapała zamknąłem oczy i skupiłem się na swoim talizmanie. Nawet przez zamknięte oczy widziałem lekką poświatę. Zawsze tak się działo kiedy aktywowałem swój talizman na dłużej, podczas walki jest to niezauważalne. Czułem jak wypełnia mnie ciepło, przekazałem je Adanthir, która wydawała się spięta. Po chwili światło zniknęło a ja otworzyłem oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:24 pm




     Miałam wątpliwości, kiedy wyciągnął rękę w moim kierunku. Z jednej strony chciałam go złapać i przekonać się o tym, co chciał zrobić, ale z drugiej nie mogłam. Duma wciąż mnie ograniczała i chociaż wiedziałam, że już nie powinnam się nią kierować, to nadal gdzieś tam we mnie siedziała. Byłam księżniczką i miałam pierwszeństwo w kolejce do tronu. Nie miałam zamiaru o tym zapominać i chciałam odzyskać to, co do mnie należało. Tylko nie teraz.
     W końcu pozwoliłam mu się złapać za rękę i chwilę potem poczułam jak coś wpełza do mojego ciała. Zrobiło mi się cieplej, ale to był… obcy organizm i nie podobało mi się to uczucie. Zwłaszcza, że to jeszcze pochodziło od Sina, a nie ode mnie. Wzdrygnęłam się więc i puściłam jego dłoń, splatając ją ze swoją własną i próbując pozbyć się tego mrowienia.
     - To było… inne – nie miałam serca mówić, że było okropne. Nie chciałam więcej tego doświadczać, ale jednocześnie moja moc była tym, co mnie wyróżniało. Mogłam z nią zrobić co tylko chciałam i to mnie przekonało do próby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 322
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:26 pm


       Zaśmiałem się, Adanthir zachowywała się całkowicie inaczej niż miała w zwyczaju.
       - Miałaś namyśli nieprzyjemne prawda? - uśmiechnąłem się do niej porozumiewawczo. - Moją mocą są klątwy, zdaje sobie sprawę z tego jak odrażający musi być mój dotyk.  - nawet nie zauważyłem kiedy dotknąłem ręką talizmanu na moim lewym ramieniu. To co powiedziałem było prawdą a mimo to zawsze w pewnym stopniu mnie bolało. Klątwy... kiedy jeszcze nie miałem nad nimi kontroli nikt nawet nie chciał ze mną rozmawiać a co dopiero dotknąć mnie, nikt poza nią... Weź się w garść, nie czas na rozdrapywanie starych ran.
       - Symbol, który masz na nadgarstku determinuje to jak potężna będziesz. Zamknięte symbole, takie jak twój, albo otwarte takie jak mój to najpotężniejszy rodzaj symbolów. - nie wiedziałem czy była w stanie dojrzeć kształt mojego znaku, ale nie miałem zamiaru mu go pokazywać.  Nigdy go nie ukrywałem, ale nie lubiłem robić z niego wystawy. - Dary, które dzięki nim otrzymaliśmy nie są szczególnie potężne same w sobie, ale wzmocnienie ich dzięki pieśni sprawia, że jesteśmy w stanie użyć sto procent swoich mocy. - spojrzałem jej prosto w oczy. - Jeżeli chcesz zrezygnować ze swojej mocy na rzecz sprawności fizycznej to w obecnej sytuacji nie jest to mądry pomysł. -  wskazałem na swoje rany. - Ja też kiedyś osiągam limit.
       Nie spuszczałem z niej wzroku, jeżeli mamy być drużyną to nie tylko ja mam coś dawać od siebie, ale ona również.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:28 pm




     Nie powiedziałam niczego, sam sobie odpowiedział. A na pewno usłyszenie potwierdzenia w takim przypadku nie było szczytem jego marzeń. Nikt by nie chciał czegoś takiego. Nie mogłam jednak samej siebie okłamywać, że tu nie o to chodziło. On zabijał, widziałam jak to robił, a wystarczająco dużo naczytałam się na temat klątw, żeby nie chcieć mieć z nimi do czynienia. One były paskudne.
     - A mogą być jakieś inne poza zamkniętymi i otwartymi? - spytałam, bo chociaż próbowałam, nie mogłam sobie żadnego wyobrazić. Albo wszystko zamykało się w kole, albo tworzyło jakiś inny kształt, a nie zawsze końce się łączyły. – Moment… – przerwałam mu, przetwarzając to, co powiedział. – Co to jest pieśń? – spytałam, bo mimo, że ta nazwa coś mi mówiła, to nie mogłam skojarzyć czym to było. – Moja moc nie jest dystansowa. Nie będę w stanie jej użyć, jeśli jednocześnie nie będę mogła się obronić przed atakami, podczas kontaktu – dodałam po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 322
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:37 pm


      Poczułem delikatny podmuch wiatru. Mimo, że mieliśmy jesień i dość niską temperaturę wiatr postanowił nas odrobinę oszczędzić, byłem mu za to dozgonnie wdzięczny, bo nadal moje ciało nie zdążyło wyschnąć.
      - Poza zamkniętymi są jeszcze pół otwarte i pół zamknięte. - uśmiechnąłem się, wiedziałem że musi to brzmieć bardziej niż idiotycznie.  Wystawiłem środek dłoni w jej stronę i zacząłem po niej rysować kształt przypominający księżyc, ale nie dorysowałem linii do końca. - Tak wyglądają pól zamknięte. - Następnie narysowałem coś na kształt prostokąta ze wklęśniętymi bokami, również nie dorysowałem linii do końca. - A tak wyglądają pół otwarte. - spojrzałem na dziewczynę, która wyglądała na skołowaną. Znowu się zaśmiałem. Kiepski ze mnie nauczyciel.
      - Pieśń to święty rytuał, który wydobywa z ciebie maksimum twoich umiejętności. Normalnie ludzie korzystają z mniej więcej 45% mocy, bardziej uzdolnione dochodzą do 60%. Podczas naszej krótkiej przygody użyłem jej już dwa razy. Pierwszy raz na dziedzińcu zamku, drugi raz kiedy twój... - zatrzymałem się. Nie chciałem aby wracała wspomnieniami do tamtej chwili. Udało jej się choć trochę przede mną otworzyć, więc nie mogłem tego zaprzepaścić. Milczałem a mój wzrok wrócił na gwizdy. Piękne, migoczące punkty, oświetlające tę ciemną noc. - Pieśń jest jak zaklęcie, wyśpiewujesz po kolei wersy, które składają się na całą inkantacje, a kiedy skończysz otrzymujesz w zamian potężną moc. - Moc w zamian za kawałek swojej duchowej mocy... za kawałek życia. Słyszałem, że istnieje również ostateczna pieśń, którą wykonujesz wspólnie ze swoją drugą połową. Moc jaką wtedy otrzymujesz jest tak potężna, że potrafi zniszczyć nie tylko twoje otoczenie ale również i ciebie. Ojciec nam powtarzał, że możemy jej użyć tylko w ostatecznej ostateczności. Pod żadnym pozorem nie wolno nam tego zrobić jeżeli istnieje choć cień szansy na przeżycie. Ojciec jest jedyną osobą, która przeżyła ostateczną pieśń, nikt od tamtej tragedii nie odważył się jej użyć.
       - Chcesz się bronić czy móc zabijać? - pytanie zawisło w powietrzu. Jedno nie wyklucza drugiego, nie każda obrona kończy się śmiercią napastnika, wystarczy go tylko odpowiednio osłabić a sam się podda.
       Wstałem i sięgnąłem do koca przewiązanego przez mój pas. Rzuciłem Adanthir wymowne spojrzenie, dziewczyna natychmiast się odwróciła, zrzuciłem z siebie koc i zacząłem zakładać ubrania, były nieprzyjemne w dotyku i śmierdziały krwią. Będę musiał jutro je uprać, dziś było juz zdecydowanie za ciemno. Podniosłem koc, stanąłem przed ogniskiem i rozłożyłem go aby szybko wysechł. Adanthir nadal siedziała zawstydzona tyłem do mnie, na pewno była dziewicą więc nic dziwnego, że takie widoki ją krępowały. Umiała pokazywać także tę uroczą stronę.
      Kiedy koc już wysechł podszedłem do Adanthir i usiadłem na przeciwko niej. Wpatrywałem się chwilę w jej oczy, nie mogłem odgadnąć jaki to kolor w ciemności. Wydawały się czarne jak noc.
     - Śpimy plecami do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:44 pm




     Chociaż czytałam o tych rzeczach, słuchanie o nich było wyzwaniem. Miałam wrażenie, że ktoś mi intensywnie przypomina o tym, że tak naprawdę nie wiem aż tak dużo. A moja wiedza była czymś, z czego do tej pory byłam dumna. Wydawało mi się, że wiem wiele, a jednak nie potrafiłam tego wykorzystać. To tak, jakbym wszystkie informacje miała zakopane tak głęboko, że nawet mnie samej ciężko było po nie sięgnąć.
     - A to jest jakaś różnica? – spytałam, próbując zrozumieć jakie znaczenie miało to czy chciałam się bronić czy zabijać. I do tego, i do tego potrzebowałam treningu, który zapewne działał na tej samej zasadzie. Zanim jednak otrzymałam odpowiedź, musiałam szybko się odwrócić. Widok nagiego ciała mężczyzny nadal nie był moim marzeniem. Jedyny facet, którego budowę chciałam oglądać bez żadnych ubrań zginął i podejrzewałam, że nikt mnie nie przekona do tego, abym zwróciła swoje zainteresowanie ku komuś innemu. Zanim w ogóle zaczęłam lubić Dorthasa, minęło sporo czasu. Na początku naszej znajomości, unikałam go jak ognia, bo był moim cieniem. Został wyznaczony do ochrony księżniczki i wywiązywał się z tego aż nazbyt rzetelnie.
     - Nie obchodzi mnie czy mam się bronić czy zabijać. Po prostu naucz mnie walczyć – odpowiedziałam, kiedy usiadł naprzeciw mnie i pokiwałam twierdząco głową, kiedy dodał informację o spaniu. Następnie położyłam się i pozwoliłam sobie na sen, próbując zignorować to jak mało przestrzeni miałam dla samej siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 322
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:45 pm



       Nie odpowiedziałem na jej rządnie. Uczenie jej walki jest ostatnią rzeczą, którą chciałem robić, nie dlatego, że była kobietom, szczerze mówiąc to kobiety zazwyczaj są lepszymi wojowniczkami niż mężczyźni, chodziło o to, że ona nie jest gotowa. Jedyne co jej chodzi po głowie to zemsta i to jest jej głównym motorem napędowym , poza tym... nigdy nie zapomnę jej przerażonego wyrazu twarzy kiedy leżała w łóżku z tamtym mężczyzną. Osoba z takim wzrokiem nie powinna chwytać za broń.
       Położyłem się plecami do Adanthir i nakryłem nas kocem. Czułem przepaść między nami, nie tylko fizyczną ale również psychiczną. Gdzieś głęboko nadal wiedziałem, że mi nie ufa, a co gorszę wiedziałem, że nie czuje się ze mną dobrze, że ją przerażam. Przysunąłem się bliżej, tak abym swoimi plecami dotykał jej. Poczułem jak się wzdrygnęła, ale nic nie powiedziała.  Zamknąłem oczy, leżałem tak jeszcze przez chwilę, nie wiedziałem ile minut minęło, możliwe że tkwiłem tak od kilku godzin.
       Przeszedł mnie lekki dreszcz, było mi zimno, a to nie wróżyło niczego dobrego, miałem tylko nadzieję, że się nie rozchorowałem.  Jak na zawołanie zacząłem się mocniej trząść. Kichnąłem. Cholera... jednak kąpiel w lodowatej wodzie to był głupi pomysł. Odwróciłem się Adanthir. Widziałem tylko zarys jej pleców i gęste różowe włosy. Przysunąłem się bliżej i objąłem ją, momentalnie ogarnęła mnie fala ciepła ale i tak nie mogłem powstrzymać dreszczy, moje ciało całe się trzęsło. Poczułem jak Adanthir się budzi, ale nie wycofałem się.


Ostatnio zmieniony przez Rencia dnia Nie Mar 26, 2017 6:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:45 pm




     Poczułam się niekomfortowo, mimo że miałam naprawdę przyjemny sen. Śniło mi się, że nic się nie zmieniło. Nadal mieszkałam w zamku i korzystałam z jego uroków. Dorthas nie był martwy i dalej uczył mnie walki bronią, a ja wciąż starałam się zrobić wszystko, aby mój ojciec był ze mnie dumny i uznał mnie za godną dziedziczkę jego tronu. Niestety cały ten idealny obraz rozpłynął się, kiedy miałam wrażenie, że ktoś naruszał moją przestrzeń osobistą. Pamiętałam, że ja i Sin spaliśmy plecami do siebie, ale teraz coś mi nie pasowało. Kiedy otworzyłam oczy od razu zrozumiałam co. Ręce mężczyzny oplatały moje ciało, kiedy torsem przytulał się do moich pleców. Poczułam nieprzyjemne dreszcze i byłam gotowa go odepchnąć, ale zaniepokoił mnie jego stan. Cały się trząsł, jakby nadal tkwił w lodowatej wodzie. Dopiero kiedy kichnął zrozumiałam dlaczego. Kretyn.
     Westchnęłam zrezygnowana i ponownie zamknęłam oczy, starając się zignorować to, jak blisko był. Nie mogłam jednak go odepchnąć, bo widać było, że nie czuje się najlepiej. Zdusiłam więc w sobie ten paniczny lęk przed tym, co mógł mi zrobić (w końcu jakby chciał to dawno by cokolwiek zrobił) i spróbowałam zasnąć. Niestety nie mogłam. Ledwo udało mi się usnąć, kiedy stykaliśmy się jedynie plecami, a teraz praktycznie się na mnie pchał. Nic dziwnego, że poranek przywitałam z otwartymi oczami, których już nie zamknęłam od czasu zmiany pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 322
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:47 pm


       Ucieszyłem się kiedy Adanthir nie powiedziała ani słowa na temat pozycji, w której się znajdujemy. Zdawałem sobie sprawę  z tego jak bardzo żałosny byłem w tej chwili, dobrze wiedziałem, że księżniczka boi się męskiego dotyku a mimo to obejmowałem ją z całych sił. Wolałem nawet nie myśleć jakie gromy i iskry będzie mi wysyłać dzisiejszego poranka. Noc była ciemna i ponura, typowo październikowa, słyszałem wiatr przedzierający się przez konary drzew. Cisza była niepokojąca ale dziwnie przyjemna. Moje powieki stawały się coraz cięższe więc pozwoliłem im  odpocząć.
       Jak przez mgłę słyszałem ciche stukanie, przypominało dzięcioła wykonującego swoją poranna rutynę. Kilka innych ptaków również dało o sobie znać wyśpiewując ciche melodyjki. Mogłem się mylić ale chyba nastał już ranek. Otworzyłem oczy, było już zupełnie widno, moja głowa była strasznie ciężka jakby ważyła tonę.  Ledwo dałem rade się podnieść do pozycji siedzącej. Podtrzymywałem swoją głowę ręką, pomimo panującej niskiej temperatury była wyraźnie rozgrzana. Miałem gorączkę.
       W sumie nic dziwnego, że się rozchorowałem, ostatnio straciłem sporo energii duchowej, nie wspominając nawet o ranach pokrywających moje ciało. Nie miałem siły się ruszyć, a musiałem rozpalić ognisko, całkiem mocno zaczęło wiać w ciągu nocy więc ogień nie miał szansy przetrwać do rana. Rzuciłem kątem oka w stronę Adanthir, spała? A może przez moją samolubność nie zmrużyła w nocy nawet oka? Przeczołgałem się na czworaka do paleniska i rozpaliłem ponownie ogień, z torby wyjąłem flakonik z wodą i pociągnąłem solidny łyk. Dopiero teraz poczułem jak bardzo umierałem z głodu, trzeba było się udać na polowanie. Mimo dużego wysiłku udało mi się wstać. Zrobiłem kilka kroków i usłyszałem jak Adanthir powoli podnosi się i kieruję w stronę ogniska. Nagle poczułem się fatalnie, wyrzuty sumienia powróciły i mimo tego jak bardzo pragnąłem wyrzucić je z moich myśli one zadomowiły się tam na stałe. Nie odwróciłem się i przyśpieszyłem kroku, jeżeli będzie chciała mi pogadać to sama przyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:47 pm




     Kiedy nastał świt przestałam spinać mięśnie. Sin zabrał ręce z mojego ciała, a ja od razu odetchnęłam. Śpiew ptaków już przestał mnie denerwować, a wiatr stał się o wiele bardziej przyjemny. Podniosłam się i spokojnie podeszłam do ogniska, które ponownie zapłonęło. Nadstawiłam ręce nad płomienie i uśmiechnęłam się, czując jak ciepło oplata mnie z każdej strony. Uważnie przypatrywałam się każdemu trzaskowi, słysząc bardzo wyraźnie, jaki dźwięk wydawały. Docierały do mnie także uderzenia gałęzi o drzewa, poruszane przez silne podmuchy. W momencie, w którym jedna z nich pękła zdałam sobie sprawę z upływu czasu. Rozejrzałam się i zauważając brak obecności Sina, zaczęłam go szukać, biorąc ze sobą koc na ramię.
     - Sin! – zawołałam po raz kolejny, w końcu go znajdując. Gwałtownie zakrył mi usta i zmusił do schowania się za krzakami, a sam dalej obserwował jakieś zwierzę. – Co ty robisz? – spytałam, wpatrując się w jego obiekt zainteresowania. Skrzywiłam się, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że będę miała z niego posiłek. W zamku co prawda dawali nam to samo, ale jednocześnie nie widziałam tego jak przygotowują dania. Preparowanie ofiary, obdzieranie ze skóry, smażenie nad ogniem… To wszystko było dla mnie obce i nigdy nie byłam ciekawa tego rytuału.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 322
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:50 pm


       Pogoda wydawała się dopisywać, wiatr się uspokoił i zaczęły pojawiać się pierwsze promienie słońca. Pamiętałem, że podczas swojej podróży do stolicy widziałem sporo królików przemykających leśnymi ścieżkami. Nigdy nie przepadałem za króliczym mięsem ale teraz zjadłbym cokolwiek byleby uspokoić głód. Poza tym księżniczka również musiała być głodna więc nie miałem wyjścia jak upolować kilka sztuk. Powinniśmy być już w jednej trzeciej drogi a praktycznie nie ruszyliśmy się z miejsca i szczerzę wątpiłem, że dzisiaj to się zmieni.  Miałem tylko nadzieje, że Ojciec nie wyśle po upłynięciu wyznaczonego czasu stada wojowników na poszukiwanie swojej córki, nie mógłbym wtedy spojrzeć mu w oczy, już jestem wystarczająco żałosny.
       Wszedłem głębiej w las i zobaczyłem coś na rodzaj króliczej nory, wolałem nawet nie myśleć, że zaraz pozbawię życia matkę jakiś maluchów. Nigdy nie lubiłem chodzić na polowania, może to oschle zabrzmi ale po zabiciu człowieka nie nigdy nie odczuwałem jakiś szególnych wyrzutów sumienia, a kiedy zabijałem zwierzę czułem się potwornie...
       Zobaczyłem moją ofiarę jak wyłania się z nory i biegnie wesoło przed siebie, momentalnie poczułem się słabo więc musiałem oprzeć się o drzewo. Gorączka musiała się wzmóc . Oparłem się o drzewo i wziąłem kilka głębokich oddechów. Musiało być ze mną naprawdę kiepsko skoro dopiero po chwili zorientowałem się, żę Adanthir mnie szuka. Kiedy znalazła się blisko mnie przyciągnąłem ją do siebie i położyłem rękę na ustach sygnalizując tym samym rozkazujący aby zachowała ciszę. Wskazałem jej ręką nasz dzisiejszy posiłek. Następnie niewiele myśląc rzuciłem sztyletem prosto w królika. Padł natychmiast.
      Podniosłem zwierzę i zacząłem się wracać do naszego obozu.
      - Wracajmy -rzuciłem. Czułem jak pali mnie od środka, miałem tylko nadzieję, że to faktycznie jest choroba a nie efekt uboczny pieśni. Cokolwiek mi jest nie zmienia faktu, że powinienem znaleźć jakieś zioła. Problem w tym, że to zawsze Michelle zajmowała się tymi sprawami, sam nigdy nie miałem do tego głowy. Najwyraźniej nie byłem za dobry w chowanego.
        - Znasz się może na ziołach? - skoro jest księżniczką to na pewno miała jakieś zajęcia z zielarstwa.  Warto było zapytać nawet jeśli nie otrzymałbym twierdzącej odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:54 pm




Już w pierwszej chwili zwróciłam uwagę na wysoką temperaturę ciała Sina. Nie ulegało wątpliwości, że złapał przeziębienie przez wczorajszą kąpiel. Dobrze chociaż, że jego organizm sam walczył z chorobą.
Wcale nie miałam zamiaru oglądać, jak mężczyzna pozbawia życia zająca, ale nawet nie zdążyłam mrugnąć oczami. Zamknęłam je, ale i tak miałam już przed sobą widok martwego zwierzęcia i musiałam przełknąć wymioty, które cisnęły mi się w usta. Nigdy nie chciałam wiedzieć, co jem, a teraz miałam oglądać nawet to, jak się z nimi oporządza. Czytałam o tym, ale taka wiedza to tak naprawdę nic w porównaniu z rzeczywistością.
- Czy ty kiedykolwiek pudłujesz? – spytałam, chcąc odwrócić swoją uwagę od tego, co właśnie widziałam, ale obraz tego polowania cały czas odtwarzał mi się w głowie. To był pierwszy moment, w którym zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy nie lepiej by było odpuścić sobie mięso w zupełności. – Dużo o nich czytałam – odparłam, po czym zanim cokolwiek dopowiedział, zaczęłam szukać po drodze zioła, które mogłyby nam się przydać przy jego przeziębieniu. Musiałam im się bardzo dokładnie przyjrzeć, żeby wybrać odpowiednie. Kto by się spodziewał, że te nudne głupoty kiedykolwiek mi się przydadzą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 322
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 6:56 pm



       Zerwał się mocniejszy podmuch wiatru, poczułem przez chwilę ulgę. Moje rozgrzane ciało domagało się chłodnego orzeźwienia, którego niestety nie mogłem mu na razie dać. Głowa aż pulsowała z bólu, wolałem nawet nie wiedzieć jak wysoką mam gorączkę. Potrzebowałem pilnie jakiegoś lekarstwa.
      Uśmiechnąłem się na stwierdzenie dziewczyny. Faktycznie, rzadko zdarza mi się nie trafić w cel. Długo trenowałem łucznictwo, ponieważ na początku uważałem, że łuk będzie idealną bronią dla mnie, niestety bardzo się myliłem. Owszem moja celność jest bardzo wysoka, ale nigdy nie potrafiłem szybko zmienić broni tak żeby odparować czyjeś uderzenie. Sprawność manualna nie jest moją mocną stroną, dlatego w wieku szesnastu lat przerzuciłem się na sztylety i ta broń jest zdecydowanie dla mnie stworzona.
        Byłem bardzo zaskoczony nie tyle tym, że Adanthir zna się na ziołach, ale tym, że zaczęła skrupulatnie ich szukać. Nigdy bym nie pomyślał, że będzie chciała mi pomóc. Węszyła pod stosami liści, zaglądała pod gałęzie i zrywała różne rośliny. Wyglądała na zaangażowaną. Zanim dotarliśmy do obozu miała już sporą garść różnych ziół. Usiałem daleko od ogniska, jego żar sprawiał, że było mi jeszcze bardziej gorąco. Wyjąłem z plecaka miskę i podałem ją Adanthir a sam zająłem się szykowaniem obiadu.
       - Mam nadzieje, że wiesz jak sporządzać lekarstwa? - zapytałem z lekkim zawahaniem widząc jej wyraz twarzy. - Jak coś to narysuje ci mapę gdybyś jakiś przypadkiem mnie otruła - uśmiechnąłem się do niej zadziornie. - Liczę na ciebie - powiedziałem już całkiem poważnie. - Jak poczuje się lepiej to zaczniemy twój trening.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 7:41 pm




[color=#696969]- Jak już mówiłam… – zaczęłam, odbierając od niego miskę i siadając na ziemi przy jakimś kamieniu. – … czytałam o tym. Niespecjalnie przejmowałam się tym, żeby nauczyć się tych rzeczy w praktyce. Nigdy nie sądziłam… – zaczęłam, ale nie dokończyłam. Zatrzymałam ruchy swojej ręki i przygryzłam wargę, po raz kolejny przypominając sobie, że nie miałam domu. Miejsce, które za niego uważałam, zaczęło mnie poszukiwać jako najgorszego przestępcę, a to, do którego zmierzaliśmy było mi obce i wiedziałam, że się tam nie zadomowię. Na każdym kroku będę widziała różnice pomiędzy moim dawnym życiem, a aktualnym i nie będę chciała się angażować w to nowe. Chciałam wrócić pod miękką i cudowną pościel, na najwygodniejsze łóżko na świecie i tam zapomnieć o tym koszmarze. Niestety nie mogłam i każdy kolejny krok tylko mi o tym przypominał. Tak samo jak o śmierci Dorthasa…
- To nie może być trudne… – powiedziałam do samej siebie i skupiłam się na swoim zadaniu, przypominając sobie co dokładnie robić, krok po kroku. Mimo wszystko nie chciałam go uśmiercić. Już miałam krew na rękach i nie było to przyjemne uczucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 322
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 7:46 pm


       Adanthir skończyła swoją miksturę, zioła miały przyjemny zapach, mocny ale świeży. Od samej ich woni zaczynał poprawiać mi się poranny humor. Wziąłem od niej miskę i wypiłem jej zawartość. Może i zapach miała ładny ale smakowała paskudnie. Miałem nadzieje, że przynajmniej zadziała.
       Miałem ochotę przykryć się kocem i uciąć sobie krótką drzemkę, ale wiedziałem, że to niemożliwe. Zbyt wiele ludzi poluje na księżniczkę, żebym mógł sobie odpocząć. Wziąłem upieczone królika i zacząłem jeść. Mogło mi się tylko wydawać, ale jedzenie chyba zadziałało lepiej niż mikstura Adanthir, ból głowy po chwili zniknął, a dreszcze targające moim ciałem stały się mniejsze. Poczułem się lepiej.
        - Gotowa na pierwszą lekcje?- zapytałem. Dużo myślałem o tym czy powinienem ją trenować czy nie, nie wyglądała na osobę stworzoną do walki, może i potrafiła dzierżyć ostrze ale czy potrafiłaby zabić z zimną krwią? Nietargana żadnymi emocjami, po prostu zabić żeby zabić. Wiedziałem, że starsi z naszej wioski często wyruszali na misje aby kogoś wyeliminować. Nikt nigdy o tym nie rozmawiał, co według mnie było czymś śmiesznym, uczą nas zabijać, ale rozmowa o obiekcie eliminacji jest tematem tabu. Hipokryzja.
       Adanthir wyglądała na podekscytowaną i szczęśliwą faktem, że będę uczył ją walczyć. Jednak treningu władania bronią nie zaczyna się od wymachiwania ostrzem na lewo i  prawo, ale od treningu samego ciała, albowiem to ciało jest naszą najsilniejszą bronią, naszym ostrzem, naszą tarczą. Musiałem jednak zacząć od oszacowania jest umiejętności, wątpiłem aby była silna fizycznie, ale nie znałem siły jej psychiki i dlatego postanowiłem się na tym skupić.
Podszedłem do księżniczki jak gdyby nigdy nic i szybkim ruchem powaliłem ją na ziemie. Przytrzymywałem rękoma jej nadgarstki, a kolanami uda. Zbliżyłem usta do jej ust. Wpatrywałem się w jej ciemne oczy.
       - Jeżeli mnie szybko z siebie nie zrzucisz, to cię pocałuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 7:53 pm




     Nie zdążyłam zareagować na to, co zrobił Sin. Zajęłam się posiłkiem i wystarczyła chwila przerwy w jedzeniu, żeby mężczyzna mnie zaskoczył. Zanim dostrzegłam jego ruchy, leżałam już na ziemi i serce mi stanęło. Przed oczami błyskawicznie zamajaczył mi obraz z chwili, w której byłam pewna, że mnie zgwałcą. Wiedziałam, że Sin nic mi nie zrobi, ale nie byłam w stanie powstrzymać paniki, która się pojawiła. Instynktownie zaczęłam się wyrywać, nie myśląc o tym zbyt racjonalnie i nic dziwnego, że nie umiałam się wydostać. Miałam wrażenie, że serce zaraz mi wyskoczy z klatki piersiowej, podczas gdy cała reszta ciała była poza moją kontrolą. Pomimo tych wspomnień, udało mi się zatrzymać, wziąć głęboki oddech i skupić na możliwościach, które miałam. Nie zdążyłam nawet zaplanować jednego sposobu na ucieczkę, kiedy usłyszałam krótkie „Za wolno” i poczułam usta mężczyzny na swoich. W tym momencie poczułam się tak, jakby coś wybuchło w moim ciele. Zaczęłam słyszeć i widzieć wyraźnie. Myślałam klarownie, jakby błyskawicznie. Niestety nie mogłam tego samego powiedzieć o Sinie, który po jakimś czasie opadł na moją klatkę piersiową, tracąc przytomność. Musiałam nieświadomie aktywować swoją moc, która wyssała z niego resztki energii, którą posiadał. Myśląc o tym, że właśnie coś z niego wyssałam, zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy ten zysk, który właśnie mi się przytrafił, zabił zarazki, jakie wojownik przekazał mi podczas pocałunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 322
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 7:55 pm


        Widziałem przerażenie w jej ciemnych oczach, byłem tak blisko, że czułem jak na chwilę wstrzymała oddech. Nadal mi nie ufała, pokazała to w dość wyraźny sposób. Pewnie przed jej oczami ukazała się twarz tamtego mężczyzny, porywacza który chciał ją wykorzystać. Nie powiem, że nie zabolało mnie to porównanie, ten strach, który mi okazywała. Nie robiłem tego jednak dla własnej przyjemności, robiłem to dla niej. Chcę pokazać tej upartej dziewczynie, że moc, którą posiada jest naprawdę potężna i jeżeli odpowiednio ją wykorzysta to będzie w stanie pokonać nie tylko swoich prześladowców ale również i mnie.
         Wiedziałem, że nie da rady mnie zrzucić pomimo swojego szamotania, byłem dwa razy większy i dużo silniejszy niż ona. Co prawdą nawet nie trzymałem jej mocno, więc każda wyszkolona kobieta, która wie co robić od razu by mnie powaliła. Adanthir jednak nie ustępowała i rzucała się na prawo i lewo próbując się wyrwać.  Postanowiłem ukrócić jej męki.
        - Za wolno. - pocałowałem ją szybko i mocno. Chciałem aby znowu wyssała ze mnie energię, kiedyś pomagałem dziewczynie o podobnych umiejętnościach. Przez intymne połączenie można wyzwolić w swoim ciele całą masę emocji i tych pozytywnych i tych negatywnych, sęk w tym aby wykorzystać te chwilę, bo w końcu nigdy nie będziesz bliżej ze swoja potencjalną ofiarą niż w tej chwili.
Nagle poczułem się dziwnie, jakby ktoś złapał mnie za serce i mocno je ścisnął, zacząłem się dusić. Wyraźnie poczułem jak z mojego ciała coś ulatuje, mimowolnie wpadłem w panikę, która nie trwa zbyt długo, bo już po chwili straciłem przytomność.
        Poczułem intensywny zapach ziemi, końcówki moich włosów były smagane przez wiatr, gdzieś w oddali słyszałem pohukującą sowę i iskry tańczące wokół ogniska. Wszystko to dochodziło do mnie jak przez mglistą zasłonę. Moim ciałem wstrząs dreszcz, było zimno, zamarzałem. Otworzyłem po chwili oczy. Ciemność. Ile czasu minęło?
        Leżałem na brzuchu, mój policzek opierał się o ziemie, stąd ten mocny zapach. Adanthir nawet nie potrudziła się aby odwrócić mnie na plecy. Podniosłem się z wielkim trudem, wszystko mnie bolało, głównie przez niewygodną pozycje, w której spałem. Zresztą nie mam prawa do narzekań, sam się o to prosiłem. Nie myślałem jednak, że tak szybko zdoła użyć swojej mocy i to w taki sposób. Ostatnio nie straciłem przytomności tylko czułem wyraźnie osłabienie, a dziś czuje się jak połamany.
       Nie mniej jednak zadziałało, zrobiła to czego po niej oczekiwałem. Adanthir siedziała tyłem do mnie przy ognisku, albo zasnęła w takiej pozycji, albo nie usłyszała, że się obudziłem, albo miała to w głębokim poważaniu. Znając ją to ostatnia opcja z tych trzech była prawidłowa. Nic jej nie obchodziłem, byłem tylko jej narzędziem, kompasem w drodze do nowego domu.
       Usiadłem do niej tyłem i oparłem swoje plecy o jej. Wiedziałem, że nie śpi, wyraźnie poczułem kiedy się wzdrygnęła czując mój dotyk.
        - Musisz mnie naprawdę nienawidzić. - rzuciłem.- Mężczyznę, który się do ciebie dobierał oszczędziłaś, a mnie zaatakowałaś po raz drugi.
        Siedzieliśmy tak chwilę w milczeniu. Dźwięki nocy były wyraźnie słyszalne, dużo bardziej niż zeszłej nocy. Woda całkowicie ucichła a las ożył. Nie tylko sowy dotrzymywały nam towarzystwa, ale również jakieś szczury, który przemykały co chwilę przez zarośla. Świerszcze grały dla nas swoją melodię i w oddali byłem w stanie zobaczyć drobne punktowe światełka. Świetliki.
        - Jeżeli mi nie zaufasz to nie będę w stanie ci pomóc. - przerwałem ciszę. Oparłem swoją głowę o jej. - Pocałuj mnie. - na te słowa znów poczułem jak jej ciało się wzdrygnęło. Wyprostowałem się i łapiąc ją za rękę szybko odwróciłem w swoim kierunku. Złapałem za jej podbródek i nachyliłem się aby ją pocałować. Zatrzymałem się jednak w ostatniej chwili, ciało przypomniało sobie o tym co przeżyło dzisiejszego ranka i nie chciało się ruszyć. Spuściłem wzrok.  To okropne uczucie duszenia, na samą myśl poczułem jak tracę oddech. Druga ręka mimowolnie powędrowała do mojej klatki piersiowej. Strach? Czy to właśnie to w tej chwili czułem?
       Musiałem wziąć się w garść, podniosłem wzrok i patrzyłem w oczy Adanthir, moja ręką nadal tkwiła na jej podbródku. - Pocałuj mnie. - powtórzyłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   Nie Mar 26, 2017 8:41 pm




     Wcale nie chciałam, żeby Sin stracił przytomność. Może nadal było mi ciężko mu zaufać, ale nie pragnęłam, żeby był ofiarą moich mocy. W dodatku w tak intensywny sposób. Gdybym go nie zepchnęła nie wiedziałam, jakby się to skończyło. Nawet ja czułam, że ten stan był niebezpieczny. On mięknął leżąc na mnie, a ja się z sekundy na sekundę czułam coraz bardziej czujna. Zmęczenie i strach gdzieś zniknęły, a ja miałam wrażenie, że mogę zrobić wszystko i cholernie mi się to podobało.
     Zsunęłam z siebie wiotkie ciało mężczyzny i wróciłam do posiłku, bo i tak nic nie mogłam zrobić. Nie spodziewałam się tego, że wojownik ocknie się dopiero w nocy. Nie zwróciłam na to uwagi, obserwując tańczące płomienie i kiedy się o mnie oparł wzdrygnęłam się. Później mnie zbił z tropu. Nie wiedziałam czy sobie żartuje ze mnie czy nie. Dlaczego chciał, żebym go pocałowała?
     - Byłeś kiedyś zakochany? - spytałam nie ruszając się z miejsca. Zasługiwał na wyjaśnienia. - Ja byłam, w Dorthasie. W mężczyźnie, którego zamordowałeś. To nie tak, że cię nienawidzę. Po prostu nie umiem o tym zapomnieć - dodałam, chociaż jego bliskość wcale mnie nie odpychała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]   

Powrót do góry Go down
 
Symbols [romans, fantasy, sceny 18+]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 25Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 14 ... 25  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: