IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pią Maj 05, 2017 2:23 pm

Gabriel

Patrzyłem na Arlette niedowierzając jej słowom. Spuściłem głowę i lekko marszcząc nos.
- Nie powinnaś tak o nim mówić Arli, to naprawdę dobry człowiek, jest szczery i chce pomagać ludziom, chodź czasami może ich tym zranić. Znam go na tyle długo że szczerze mogę powiedzieć że to dobry człowiek. - powiedziałem upiłem łyk szampana który nam przyniesiono. Po chwili usiadł obok mnie starszy mężczyzna miał około pięćdziesiątki, jednak na takiego nie wyglądał. Przywitałem się z nim uściskiem dłoni i ucałowałem jego małżonkę w rękę.
- No York a już myślałem że przyjdziesz z jedną z tych wysztafirowanych modelek, które ciężko odkleić od twojego ramienia. Więc? Cóż to za naturalna piękność? - spytał pokazując ruchem głowy Arlette.
- To mój drogi przyjacielu, moja przyjaciółka Arletta Gellagher zastępca prezesa hotelu Black Daimonds.
- Ach tego hotelu który ostatnio sprzątnąłeś mi sprzed nosa? - spytał a ja z szerokim uśmiechem skinąłem mu potakująco. Ten poklepał mnie po plecach zadowolony. - Dobrze że to ty go kupiłeś
- Tobie mój kochany wystarczy już do końca życia takich zaciętych negocjacji, uważaj na swoje serce - mężczyzna wziął rękę swojej żony i czule ucałował. Uśmiechnąłem się na ten czuły gest.

***
Patrzyłem na dziewczynę gdy kończyła jeść.
- No już Arletta - ponagliłem ją z uśmiechem a gdy tylko otarła usta serwetką poderwałem ją z siedzenia i ruszyliśmy na parkiet. chwyciłem jej dłonie w swoje drugą kładąc na jej plecach. chwyciłem rąbek jej sukienki by nie przeszkadzała jej w tańcu i zaczęliśmy wirować wśród innych par. Uśmiechałem się do niej co chwilę. Dopóki w tłumie nie wypatrzyłem Hannach coś we mnie drgnęło niespokojnie. Zmarszczyłem brwi i mięsień na mej szczęce zaczął drgać. Jedno słowo akie cisnęło mi się na usta to suka. Ale po chwili jednak ocknąłem się i znowu ruszyliśmy wirując na parkiecie. Uśmiechnąłem się do Arletty.
- Chodźmy się przewietrzyć - szepnąłem jej do ucha i poprowadziłem na taras. Widząc gęsią skórkę na jej ramionach zdjąłem marynarkę i położyłem jej na ramionach już miałem się do niej odezwać gdy usłyszałem jej głos, natychmiast spoważniałem.
- Gabrielu kochany jak zwykle dżentelmen z ciebie - odwróciłem się w stronę kobiety i spiorunowałem ją wzrokiem. Niemal się zachłysnąłem ze złości.
- Hannah co ty tu robisz do kurwy nędzy -warknąłem
- Powinieneś zachować chodź trochę powściągliwości i kultury wobec swojej narzeczonej.
- Raczej byłej narzeczonej - odwarknąłem ściskając mocniej dłoń Arletty za którą złapałem kiedy tylko weszliśmy na taras.
Ta bez żadnych ceregieli ruszyła w stronę Arletty. W mgnieniu oka stanąłem przed Arli zasłaniając jej widok na tą tępą i pustą brunetkę.
- Czego się boisz Gabrielu? Tego że twoja nowa dziwka dowie się jaki jesteś popierdolony? Myślę że już się tego domyśliła.
- Posłuchaj mnie teraz uważnie Hana bo się nie będę powtarzał. Jeśli jeszcze raz nazwiesz ją dziwką to możesz się pożegnać ze swoim nowym chłoptasiem szybciej niż myślisz.- warknąłem - na mnie możesz mówić co chcesz ale od niej wara zrozumiałaś? - mruknąłem ostrzegawczo jej ręka już leciała w moją stronę a ja złapałem ją za nadgarstek. I poprowadziłem do wyjścia na taras. Spojrzałem na wystraszoną Arlette wyszeptałem kilka ostrzegawczych słów do ucha Hany a ta patrzyła na mnie jakby zobaczyła ducha.
Po dłuższej chwili wróciłem do dziewczyny.
- Wybacz mi Arletto za ten wybuch wściekłości. - przełknąłem gulę w gardle. Chwyciłem dłonie Arletty w swoje i spojrzałem jej w oczy.
- Muszę Ci coś powiedzieć Arletto. Nie jestem tym za kogo mnie uważasz.To co powiedziała Hana to wszystko prawda. Byłem jej narzeczonym pond dwa lata temu i tak jestem popierdolony nawet nie wiesz jak bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pią Maj 05, 2017 11:50 pm

ARLETTA GELLAGHER

Dobry człowiek? Cóż, jeśli zna tego pojeba dłużej niż ja może gdzieś w głębi duszy jest dobry. Dla niego. Dobro to pojęcie względne. Nie odzywałam się, gdy Gabriel prowadził rozmowę ze starszym Panem. Jednak było mi miło, że każdemu tak się podobam u boku mężczyzny. Upiłam trochę szampana i ruszyłam z przyjacielem do tańca. Wzrok każdego był zwrócony na nas, a mój... tylko na Gabriela. Uśmiechałam się, patrząc bezustannie w jego zielone, hipnotyzujące oczy. Brunet też był w dobrym humorze, aż do pewnego momentu. Zaniepokoił mnie jego odrobinę zdenerwowany i wkurzony wzrok, ale ruszyłam za nim. Przyjęłam jego marynarkę, zauważył, że faktycznie było mi zimno.
Nagle wyrosła obok nas czarnowłosa, wyższa ode mnie kobieta, mniej więcej w moim wieku. Posypały się nieciekawe słowa. Szczerze nie chciałam się w to mieszać, do momentu aż usłyszałam z ust wcale nie brzydkiej dziewczyny słowa obrażające mnie. Miałam się rzucić na nią, ale jej kolejne słowa sparaliżowały mnie. Kim on może być? Czy faktycznie ukrywa coś niepokojącego?
Zostałam przez chwilę sama, bo chłopak porwał gdzieś swoją byłą. Nie odsunęłam się, gdy złapał moje dłonie w swoje. Boże... o co chodzi?
- Co masz na myśli, Gabrielu? Przerażasz mnie, ona mnie przeraża. Co ukrywasz przede mną? No wyduś to z siebie - mówiłam, coraz bardziej przytłoczona okolicznościami. Głos łamał mi się. Kolejny przyjaciel okaże się nic nie wartą osobą? Nie mogę zapomnieć, że to mój szef, tak poza tym. Osunęłam się na ławkę, będącą za nami. Chłopak usiadł przy mnie, nadal nie puszczając moich dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Maj 06, 2017 12:06 am

Gabriel
Patrzyłem na dziewczynę. Nie wiedziałem co mam powiedzieć. Przymknalem na chwilę oczy by zebrać myśli.
- Jestem inny niż inni ludzie. Taka jest prawda. Jestem trochę spaczony to wszystko. Niektóre z moich nawyków są jakby to powiedzieć inne niż zwykłych ludzi. Jestem pojebany to fakt jednak nie musisz wiedzieć o moich nawykach bo myślę że nie wyladujemy w łóżku. - powiedziałem cicho trzy mając ją za ręce i glaszczac kciukiem jej dłonie. Bardziej by uspokoić siebie niż ją. Westchnalem.
- Arletta moja przeszłość jest jedną wielką niewiadomą. Nie powinnaś się tym martwić. Bo nie ma czym. - dodałem i wstałem puszczając jej dłonie. Odszedlem od niej i potarlem dłońmi twarz by po chwili złapać za barierki z całej siły.
- Gdybym wiedział że Hana tu będzie przyszedł bym sam. Nie chciałem by odegrała się na tobie za to że ja zostawiłem. - spuscilem głowę i tak mocno zacisnalem palce że niemal popekaly mi palce. Bolało mnie to co powiedziała Hanna
- Przepraszam cię za nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Maj 06, 2017 12:19 am

ARLETTA GELLAGHER

Ok... Myślałam, że czegoś się dowiem, ale to wszystko, co usłyszałam wiem. Znaczy, może nie wiedziałam, ale łatwo szło się domyśleć. Ale... co innego jest nie tak? Wzruszyłam ramionami.
- Może nie wylądujemy, ale podobno jesteśmy przyjaciółmi. Wiesz, że jestem inna trochę i możesz mi zaufać. Sama mam dziwne pomysły, często nawet nie myślę za bardzo co robię - wyznałam, kładąc Gabrielowi ręce na policzki. Wymusiłam na nim kontakt wzrokowy. - Życie ze mną nie jest takie jak może się wydawać. Lubię ryzyko, nie znam granic tego, co mogę robić. Pewnie o tym nie wiedziałeś - zaśmiałam się krótko i odsunęłam. - Ale nie przejmuj się. Nic na siłę. Poczekaj tu na mnie chwilę, muszę na chwilę do toalety, przy okazji sprawdzę jak makijaż - powiedziałam w końcu i nie czekając na jego aprobatę, zniknęłam na sali. Ruszyłam w stronę holu, gdzie za zakrętem według oznaczeń miała znajdować się toaleta.
Tak też było, ale przed nią... Ujrzałam tą dziewczynę. Płakała. Chciałam zawrócić, bo trochę się bałam jej reakcji na moją osobę. Ta jednak mnie zauważyła i przycisnęła do ściany, łapiąc za gardło. Co jest do cholery?!
- Nawet nie wyobrażasz sobie w jakie gówno się wpakowałaś, suko - oznajmiła mi z wściekłością w oczach. Z trudem łapałam oddech. Rękoma starałam się ją odepchnąć, ale ta psycholka na miano damskiej wersji MH była potwornie silna, wyższa ode mnie i masywniejsza. Ucieczka była prawie niemożliwa. - On Cię zniszczy, tak jak zniszczył mnie, nienawidzę go z całej duszy, wierz mi. Uciekaj gdzie pieprz rośnie, bo on Cię znajdzie, jeśli teraz tego nie zrobisz, puki jest czas! - krzyczała, a do mnie jej kolejne słowa już nie dochodziły, bo kolana się przede mną ugięły, a światło przed oczami słabło i zamieniało się w czerń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Maj 06, 2017 12:56 am

Gabriel
Kiedy dziewczyna długo nie wracała ruszyłem na jej poszukiwania. Jednak kiedy zobaczyłem co Hana wyprawia nie mal wpadłem w szał. Oderwalem ją od Arletty i niemalże rzuciłem nią o ścianę ta w furii zadrapnela mnie po całej długości twarzy. Czułem pieczenie. No ale cóż mogłem poradzić trzymalem nieprzytomna Arlette na jednej ręce a druga próbowałem odsunąć Hane. Byłem wściekły. Nie podaruje jej tego o nie.
- Ochrona!!!- ryknalem na cały głos. Chwilę potem wezwana została policja. Jednak ja obiecałem że zglosze się z Arletta jutro. Wziąłem stAbilniej dziewczynę na ręce i wynioslem ja tylnym wyjściem z hotelu wsiadłem do samochodu z tyłu a szofer zawiózł nas do mojego domu. Zająłem z niej sukienkę i buty i przebralem w pizame. Patrzyłem na jej boskie ciało którego tak pragnąłem od dnia gdy pierwszy raz ja zobaczyłem. Usmiechnalem się sam do siebie. I położyłem się obok niej patrząc na jej miarowy oddech. Ale jako że i ja byłem zmęczony zasnąłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Maj 06, 2017 12:57 am

Gabriel
Kiedy dziewczyna długo nie wracała ruszyłem na jej poszukiwania. Jednak kiedy zobaczyłem co Hana wyprawia nie mal wpadłem w szał. Oderwalem ją od Arletty i niemalże rzuciłem nią o ścianę ta w furii zadrapnela mnie po całej długości twarzy. Czułem pieczenie. No ale cóż mogłem poradzić trzymalem nieprzytomna Arlette na jednej ręce a druga próbowałem odsunąć Hane. Byłem wściekły. Nie podaruje jej tego o nie.
- Ochrona!!!- ryknalem na cały głos. Chwilę potem wezwana została policja. Jednak ja obiecałem że zglosze się z Arletta jutro. Wziąłem stAbilniej dziewczynę na ręce i wynioslem ja tylnym wyjściem z hotelu wsiadłem do samochodu z tyłu a szofer zawiózł nas do mojego domu. Zająłem z niej sukienkę i buty i przebralem w pizame. Patrzyłem na jej boskie ciało którego tak pragnąłem od dnia gdy pierwszy raz ja zobaczyłem. Usmiechnalem się sam do siebie. I położyłem się obok niej patrząc na jej miarowy oddech. Ale jako że i ja byłem zmęczony zasnąłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Maj 06, 2017 1:11 am

ARLETTA GELLAGHER

Rano obudziły mnie pierwsze promienie światła. Przerażona, w jednej chwili poderwałam się z łóżka. Coś jest nie tak. I co się wczoraj stało? Rozejrzałam się po pokoju. Gdzie ja jestem? Obok mnie ujrzałam śpiącego Gabriela. A ja... byłam ubrana w jego piżamę. Rozbierał mnie i dotykał?!
- Gabrielu! - wrzasnęłam, szarpiąc go delikatnie, lecz stanowczo za ubranie. - Nie musiałeś mnie wczoraj rozbierać - wyrzuciłam mu, kiedy ten patrzył na mnie zaspany. Chciał coś powiedzieć, ale nie dałam mu dojść do słowa. - Z resztą, nie było nawet takiej potrzeby, tak się po prostu nie robi, bo... - przerwałam. Mignęło mi przed oczami wspomnienie, jak wczoraj Hanah mnie podduszała. Odsunęłam się, zakrywając dłonią twarz. Nic nie pamiętam. Musiałam stracić przytomność. Biorąc pod uwagę okoliczności...
- Uratowałeś mi życie. Znowu - stwierdziłam cicho, biorąc głęboki wdech. Nadal huczało mi w głowie. No to nieźle się popisałaś, Arla, nie ma co. - Wybacz, ale nadal sądzę, że nie powinieneś... - stłumiłam w końcu w sobie wszystkie emocje. Wstałam z łóżka. - Chcesz jajecznice? - zapytałam, a na jego skinienie poszłam ją zrobić. W ramach podziękowania, nie przeprosin, żeby to było jasne. Zrobiłam ją najlepiej jak umiem, na szczęście gotować w miarę umiem. Zaniosłam śniadanie do łóżka Gabriela. Usiadłam obok niego, ale sama nie jadłam. Nie jestem głodna i nie mam ochoty. To chyba zrozumiałe po wczorajszym.
- Smacznego - powiedziałam, rozglądając się. Jego pokój, z resztą cały dom był ogromny. W stonowanych barwach, białe oraz czarne meble doskonale dopełniał kolor szarości. Byłoby tu smutno, gdyby nie obecność dużej ilości kwiatów, w tym moich ukochanych niebieskich orchidei. Podeszłam do kwiatów, napawając się ich widokiem i zapachem. Dotknęłam niepewnie jednego płatka. Chłopak jadł. Miałam nadzieje, że powie mi, czy mu smakuje.
- Mógłbyś mi... powiedzieć, co się dokładnie stało z tą Hanah? - zapytałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Maj 13, 2017 11:39 pm

Gabriel

Jadłem tą jajecznicę i przeglądałem się dziewczynie. Gdy skończyłem patrzyłem chwilę za okno i wstałem z łóżka. Byłem bez koszuli tylko w spodniach. Otworzyłem drzwi balkonowe i wyszedłem na taras. Na moich plecach były wytatuowane olbrzymie czarne jak noc skrzydła. Przykrywaly blizny które miałem na plecach. Zamknąłem oczy trzymając się poręczy. Niemal zachlysnalem się że złości słysząc słowa dziewczyny na temat Hanny. Spuscilem głowę wzdychajac ciężko.
- Nią się nie przejmuj Aletto. To już zakończona sprawa. Zrobiła to wszystko by doprowadzić mnie do furii. I dobrze wiedziała jak to zrobić - powiedziałem. Kiedy odwrocilem się w stronę dziewczyny uspokoilem się już jednak moje mówiły co innego. Zadko kto potrafił czytać we mnie jak w ksiedze. A Arletta dopiero się tego uczy. Podszedłem do niej i chwycilem ja za rękę by potem odgarnac jej włosy i obejrzałem jej szyje ze smutkiem w oczach.
- Tak mi przykro Arli - szepnalem dotykając opuszkami palców siniakow na jej szyi. Byłem wściekły na Hanne ale również było mi żal Arletty. Byłem skolowany nie wiedziałem co zrobić a to był problem. Jednak wiedziałem że Hannah trzeba będzie uciszyć.
Ominalem dziewczynę i poszedłem do garderoby. Po chwili przeniosłem piękna błękitna apaszke.
- Tylko tyle moge ci ofiarować za to co zrobiła Hana - wyszeptalem zawiazujac jej apaszke na jej szyi.
- odśwież się w łazience czekają dla ciebie rzeczy na zmianę. Gdy będziesz gotowa zawolaj mnie to odwioze cię do domu - powiedziałem wymijajac ja i wyszedłem z sypialni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Maj 13, 2017 11:58 pm

ARLETTA GELLAGHER

Ruszyłam za Gabrielem na taras. Ok... super, że zakończona sprawa, chciała mu zrobić na złość. Ale, gdzie jest? Gdy dotknął mojej szyi, sprawiło mi to ból, chociaż to były opuszki. To miejsce płonęło siarczystym, trudnym do opisania żarem. Apaszka jaką mi podarował była piękna, ale poczułam się jakbym spadała. Nie myślałam nawet o tej cudownej sukni, którą muszę oddać. W końcu nie należy do mnie. Ruszyłam do łazienki, bardzo delikatnie doprowadzając się do porządku. Moje jeszcze wilgotne włosy wysuszyłam. Na głowie nawet fryzura była przeciw mnie.
Ubrałam na siebie granatową spódnicę do kolan i czarną bluzkę z rękawem 3/4. Nie wiem skąd on ma ubrania dla kobiet u siebie w domu, ale jego gust jest cudowny, trafiający w mój. Znowu odniosłam wrażenie, że lepiej wie ode mnie samej co mi pasuje.
Zawiązałam apaszkę na szyi. Nadal piekło, szczerze mowiac jeszcze bardziej.
- Jestem gotowa, ale poczekaj - odparłam chwytając go za rękę. - Proszę powiedz mi wszystko, co powinnam wiedzieć. Jesteś mi bliski - wyznałam, delikatnie obejmując go. Oczywiście miałam na myśli naszą przyjaźń. Pod względem tego, że go lubię jest mi bliski. Nie inaczej, prawda? Nie, na pewno. To Stefan jest bliski mojemu sercu.
Gabriel milczał.
- Co? Nie powiesz mi? Jasne, co ja mogłam sobie myśleć. Że naprawdę mnie lubisz, że ufasz? Głupia ja. Już nie będę wracać do tego tematu, nie będę bo Ty tego nie chcesz. Niech będzie - wydusiłam z siebie jak z procy, odsuwając od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Nie Maj 14, 2017 12:19 am

Gabriel

Patrzyłem na dziewczynę i słuchałem potoku jej słów.
- Arli to nie tak nie chce byś poznała mnie takiego jakim na prawdę jestem. Naprawdę cię lubię dlatego nie chce byś mnie znienawidzila. Przyjdzie taki czas że opowiem ci wszystko ale nie teraz. Przysięgam ci na wszystko co mam ale błagam poczekaj jeszcze chwile - powiedziałem biorąc ja za rękę i calujac delikatnie wierz jej dłoni.
- Ani ty ani ja nie jesteśmy gotowi na tą rozmowę uwierz mi. - mruknalem a mój głos drzal z emocji.
Po dłuższej chwili siedzieliśmy już w aucie ja za kierownicą a dzie czy na obok mnie. Westchnalem.
- Musisz być cierpliwa Arletto. A cierpliwość to cnota. - kiedy to powiedziałem dotarło do mnie że podobne słowa powiedziałem jej jako maska jakiś czas temu. Mam nadzieję że uzna to za zbieg okoliczności. Gdy po jakimś czasie dotarliśmy pod jej mieszkanie niemal zbladlem z furii.
- A ten co tu kurwa robi? - spytałem chyba bardziej siebie niż jej. Wyskoczylem z auta i doskoczylem do blondyna.
- Sledzisz mnie Stefan ochujales? - warknalem.
- Odpierdol się Gabe przyszedłem tu do swojej dziewczyny. - warknal i wyminal mnie podchodząc do Arletty i calujac demonstracyjnie. A ja stałem tam jak słup soli nie wiedząc co powiedzieć. Byłem rozdarty. Ona i Stefan. To jakiś chyba pojebany film. Patrzyłem jak Stefan nie mal ciągnie Arlette do bloku a potem znikają. Stałem tak przez dłuższą chwilę. A potem wsiadłem do samochodu i ruszyłem tylko w jedno znane mi miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Nie Maj 14, 2017 12:43 am

ARLETTA GELLAGHER

Czekać? Ile ja mam niby czekać? Rozgoryczona spojrzałam gdzieś w bok, aby tylko nie napotkać na sobie jego spojrzenia. Ale słyszałam bardzo dobrze, że jest poddenerwowany tak bardzo jak ja. Jechaliśmy w spokoju, ale cały czas byłam myślami jakby na innej planecie. Przytuliłam się do fotela. Jazda zdecydowanie za szybko minęła.
Gdy dotarliśmy pod blok momentalnie pobladłam. Stefan?! Dalsze zdarzenia były coraz dziwniejsze. Mój chłopak całował mnie tak, jakby świat miał się skończyć. Zdecydowanym ruchem odsunęłam go, ale ten zaciągnął mnie do mieszkania.
Co do ciężkiej kurwy się tu odjebało?! Zaraz. Gabriel nie mówił mi jak ma na imię jego brat. To serio MÓJ Stefan? Mężczyzna niemal rzucił mnie na kanapę. No tak, parę dni temu dałam mu klucze. Zaczął mi machać jakąś gazetą przed nosem. Na pierwszej stronie byłam ja i Gabriel. Oho, a więc zaczęło się.
- Dlaczego z nim wyszłaś bez mojej wiedzy, w dodatku z moim bratem?! - domagał się wyjaśnień, będąc przy tym agresywny. Darł się chyba na cały budynek.
- Przestań już. Skąd miałam wiedzieć, że łączą Was więzy krwi? - odpowiedziałam wstając.
- Nic mnie to nie obchodzi. Jesteście razem na okładce i ukrywałaś przede mną tą imprezę. Zajebiście po prostu. Moja własna dziewczyna - dramatyzował dalej. - Kobieto, jest prawie 13. Spałaś u niego? - zapytał, a ja spuściłam wzrok. Podszedł do mnie bliżej i szarpnął za ramiona. - Z nim?
Tego było za wiele. Wymierzyłam mu policzek. Ten złapał mnie delikatnie za szyję, ale jednak moje wczorajsze rany sprawiły, że pisnęłam. Blondyn odwinął apaszkę, widząc ślady.
- To malinki?
- Jakie malinki? O czym Ty... - myślałam, że się przesłyszałam.
- Nie podaruję skurwysynowi! - zaczął znowu. W końcu udało mi się jakoś opanować tą aferę, ale byłam wściekła na mojego chłopaka. Nie chciał gadać o bracie. Wyprosiłam go. Chciałam odpocząć, a szyja dodatkowo mnie bolała.
Zadzwoniłam do Gabriela, ale nie odpowiadał. Wysłałam mu sms'a.
Ja... nie miałam pojęcia, że Stefan to Twój brat. Nie złość się na mnie. Musimy chyba przyśpieszyć naszą rozmowę.
Wyspałam taką wiadomość, ale nie miałam siły na nic więcej. Usnęłam w ubraniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Nie Maj 14, 2017 11:11 am

Gabriel

Kiedy dojechałem do celu wsiadłem z auta i zaczerpnalem głęboko powietrza w płuca. Usmiechnalem się zostawiając w aucie kluczyki portfel i telefon chwila odskoczni nikomu nie zaszkodzi. Zazgrzytalem zębami na samo wspomnienie Arletty ze Stefanem.
Im dłużej siedziałem nad tym cholernym jeziorem tym bardziej byłem wkurwiony. Postanowiłem więc po dwóch godzinach wrócić do domu i kogo spotkałem? Stefana. Siedzial na schodach wkurwiony. Zawsze gdy był w takim stanie wylamywal sobie palce. Wsiadłem z auta i jak gdyby nigdy nic ruszyłem do drzwi całkowicie to ignorując. W tym też momencie poczułem jego rękę na swojej kostce i szarpniecie.
- Nie podaruje Ci że zrobiłeś jej krzywdę - usłyszałem a potem dostałem w szczękę z takiej siły ze niemal cofnalem się w tył. Złapałem się za bolace miejsce. Jednak po chwili wszystko zaczęło się tak szybko dziać że nie pamiętam z tego prawie nic. Po dłuższej chwili jakbym ocknal się z jakiegoś transu. Stefan był cały we krwi jego twarz. Ale wrzeszczal na mnie.
- Ty sukinsynu dlaczego jej to zrobiłeś?!! Mogłeś ją zabić!!!- wtedy dotarło do mnie coś czego do tej pory nie mogłem pojąć.
- Kretynie! Te ślady na szyi zrobiła jej Hana nie ja! Wczoraj na balu. - wrzeszczalem moi ochroniarze nadal nas trzymali a ten imbecyl patrzył na mnie jakby zobaczył jakiś cud. Wyszarpnal się gorylowi. I zaczął odchodzić.
- Jeżeli zblizysz się do niej jeszcze raz to cię zabije. - warknal.
- Czekam już zbyt długo na to - odwarknalem i wszedłem do domu. Gdy zobaczyłem się w lustrze w holu drgnalem. Moja twarz wyglądała jak sam nie wiem. Z czoła leciała mi krew z brwi mój nos był pod dziwnym kątem a o dolnej wardze nie wspomnę. Byłem skapany we własnej krwi. Gdy spojrzałem na swoje ręce coś we mnie pękło. Walnalem z pięści w to cholerne lustro które rozpryslo się na kawałeczki.

****

-Kurwa Gabe nie ruszaj się bo źle to zszyje - ryknal John który zakładał szew na moim czole. Nastawil mi nos a teraz brał się za szycie. Zacisnalem zeby by nic już nie mówić.
- Co ze Stefanem? - przyjaciel spojrzał na mnie i westchnął.
- Wyszedł z izby przyjęć i od razu pojechał do Arletty. - mruknął a ja westchnalem marszczac lekko brwi. Przez to zostałem dziubniety igła - Musials przestać się kręcić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sro Maj 17, 2017 11:58 pm

ARLETTA GELLAGHER

Obudziłam się z dość sporym bólem głowy. Wzięłam tabletkę, zrobiłam typowe kanapki z masłem orzechowym i doprowadziłam się do stanu w miarę przydatnego. Miałam odważyć się i wreszcie pójść do rodziny, zobaczyć co u nich, porozmawiać z Melanie i takie tam. Jednak przeszkodziło mi pojawienie się Stefana. Wyglądał na wściekłego, a po chwili na jego koszuli dostrzegłam krew. Wciągnęłam go szybko do mieszkania, w obawie, że ktoś nas zobaczy.
- Stefan, co się stało? - zapytałam w miarę spokojnie, jak na to wszystko. Znaczy, uznałam, że nie ma sensu się denerwować, ale czułam, że to nie jego krew. I miałam racje.
- Załatwiłem tego sukinsyna. Obiłem mu mordę tak jak na to zasłużył - wyznał, jak gdyby nigdy nic. Chciał mnie przytulić, ale odsunęłam się znacznie od niego.
- Co zrobiłeś Gabrielowi? - zapytałam nieźle wystraszona, szarpiąc go za górną część garderoby. Wzruszył ramionami, nie udzielając mi odpowiedzi. - Co się z Tobą stało? - zapytałam retorycznie. Nie takiego człowieka poznawałam, może tak naprawdę nigdy taki nie był. Wkurzyłam się nie na żarty.
- Wypierdalaj - powiedziałam odważnie i chamsko. Wiedziałam, że inaczej nie dotrze. Ten w szoku spojrzał na mnie pytająco, widocznie chciał coś powiedzieć. - Wypierdalaj - powtórzyłam głośniej, z całej siły wypychając go za drzwi. Wkurzony trzasnął drzwiami i odszedł.
Odetchnęłam z ulgą i jak najszybciej pojechałam do przyjaciela. Jego goryle nie chcieli mnie wpuścić, ale powiedziałam, że naskarżę na nich, w końcu jestem najlepszą przyjaciółką ich szefa. Zlęknieni wpuścili mnie do niego. Ujrzawszy Gabriela podbiegłam do niego i przytuliłam go. Ten najwidoczniej nie spodziewał się mojej obecności. Ah, zdarza się. Szybko odsunęłam się od niego i ujrzałam jak mocno dostał.
- Boże, Gab... musimy jechać do szpitala - uznałam zaniepokojona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Maj 18, 2017 8:27 pm

Gabriel

Siedziałem już opatrzony w salonie. Kiedy usłyszałem jakieś zamieszanie na zewnątrz. Gdy w drzwiach pojawiła się Arletta i przytuliła się do mnie zaniemówiłem. Byłem wniebowzięty przytuliłem się do niej. Dając znać ochroniarzom by odeszli. Kiedy się odezwała odsunąłem ją lekko zmęczony.
- Spokojnie niedawno pojechał odemnie lekarz. Nic mi nie będzie naprawdę. - powiedziałem wzdychając i siadając na sofie pociągnąłem ją za rękę by usiadła obok mnie.
- Proszę cie nie rób takiej smutnej miny bo wyglądasz wtedy jakbyś się miała rozpłakać. A to nic wielkiego kilka szwów i siniaków. - powiedziałem próbując się do niej uśmiechnąć poprzez rozciętą wargę, co wyszło mi raczej na grymas niż uśmiech.
Po dłuższej chwili do salonu gosposia przyniosła herbatę i ciasto. Uśmiechnąłem się na widok sernika. I od razu pochłonąłem największy kawałek. Podniosłem wzrok znad talerza i spojrzałem na dziewczynę wzdychając.
- Widziałaś się ze Stefanem? - spytałem ale widząc że drgnęła udawałem że się domyśliłem bo przecież wiedziałem. - Co z nim? - spytałem upijając łyk herbaty i obserwując ją kątem oka. sam nie wiedziałem dlaczego się o to pytam. Ale przecież po to dałem się tak zlać Stefanowi, żeby dziewczyna przybiegła do mnie gdy się dowie co zrobił jej ukochany.
Małymi kroczkami osiągnę wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sro Maj 24, 2017 11:51 pm

ARLETTA GELLAGHER

Przytulałam go dłuższą chwilę. Widziałam, że Gabriel ewidentnie próbował mnie pocieszyć, kłamstwem. Nie wyszło. Wzruszyłam ramionami, patrząc jak wcina ciasto. Nie chciałam jeść, mimo że dla mnie też był talerzyk. Usiadłam naprzeciwko niego.
- On... jest szalony. Miał Twoją krew na swoich rękach - odparłam, a moje ciało aż zadrżało na tę myśl o Stefanie. - Kazałam mu się wynosić. Nie chcę go widzieć, przynajmniej na razie. Nie wiem co dalej z nami - westchnęłam, chowając twarz w dłonie. - Szczerze to nie czuję do niego nic poważnego. Było miło... - stwierdziłam zamyślona. - Ale do dzisiaj. Teraz się skończyło. Chcę mieć jak najnormalniejsze życie, jednak - przerwałam, po czym spojrzałam mu w oczy. - Chyba mi to nie wychodzi. Im dalej staram się trzymać od problemów i dziwnych ludzi, tym bardziej spotykam właśnie to - stwierdziłam. - Może chcesz bym sobie poszła? Nie wiem czy powinnam Ci się aż tak zwierzać, tym bardziej teraz kiedy Cię pobił.
Dostrzegłam w tym momencie w oczach Gaba coś dziwnego. Nie wiem czemu, ale usiadłam obok niego i oparłam głowę na jego ramieniu.Był tak blisko mnie, że... Poczułam, że chyba nie chcę go na razie opuszczać, chyba że będzie chciał inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Maj 25, 2017 12:36 am

Gabriel
Patrzyłem na dziewczynę i kurwa sam nie wierzę że to powiem.
- Może po części miał rację że mnie stlukl. Nie dziwię że zdenerwował się i osadzil mnie za twoje siniaki na szyi. W swoim życiu miałem kilka epizodów za które nazbierało mi się od niego. - przetarlem dłońmi twarz bojąc się tego jak zareaguje dziewczyna. - gdy byliśmy gowniarzami zawsze gdy Stefan miał jakąś dziewczynę ta po poznaniu mnie panowała mi się do łóżka nawet wtedy gdy Stefan był w pokoju obok. A ja to wykorzystywalem. Podobało mi się że te małolaty na mnie leciały. Nawet na studiach mogłem mieć każdą od wykladowczyn po studentki a nawet licealistki. Nie pierwszy raz dostałem po mordzie od niego. Ale dziś przeszedł samego siebie. Nie wiedziałem że aż tak mu na tobie zależy. - mruknalem gdy usiadła obok i oparła głowę o moje ramię. Jednak na trzecim roku studiów pojawiła się Sonia była piękna miała brązowe włosy a jej oczy były tak intensywnie błękitne że od razu się w niej zakochałem gdy się chciałem się z nią umówić zawsze mi odmawiala. Pewnego razu dowiedziałem się dlaczego. Spotykała się że Stefanem. Wpadłem we wściekłość. Miałem ochotę ich rozszarpac. Próbowałem wszystkiego by ich rozdzielić. Od szantażu po rozpuszczanie plotek o niewiernosci Stefana. Aż w końcu na jednej z akademickich imprez przespalismy się ze sobą. Gdybym wtedy wiedział że tak to się skończy nigdy bym tego nie zrobił. - głos uwiazl mi w gadle - Tydzień po naszej wspólnej nocy Sonia zmarła. Zabiła się. Nie mogła znieść faktu że zdradziła Stefana miłość swojego życia. Bardzo to przeżyłem była moja pierwsza i jedyną nieodwzajemniona miłością. Potem znalazłem pocieszenie w rękach Hany a ona była zadowolona że mnie usiedlila. Po roku chodzenia ze sobą oswiadczylem się jej. Jednak po tym wszystko zaczęło się psuć. Mój biznes nabieral tempa. Apoloniusz pomagał mi się rozwijać jednak w zamian musiałem robić dla niego straszne rzeczy. I do tej pory je robię jednak już nie tak często. Przez pewien czas nawet ja byłem maską. Niszczylem wszystkich wkoło. Niszczylem Hannę i nasz związek. Niszczylem wszystko. - mówiłem ale ten kamień z serca wcale się nie zmniejszył a rósł.
- możesz powiedzieć śmiało ze jestem popierdolony że w taki sposób ranilem wszystkich ale to było jedyne wyjście bym nie myślał o Soni i o tym jak bardzo ja zranilem. Do tej pory nie mogę sobie tego wybaczyć. Po nocach mam koszmary i widzę ta zaplakana i załamana twarz Soni. Jestem...- niedokonczylem bo schowalem twarz w dłonie. - zostawiłem Hannę po tym jak dowiedziałem się że mnie zdradza. Czułem się jak osioł. Zrobiłem jej awanturę i wtedy ona mnie uderzyła a ja niewiele myśląc oddałem jej. To był pierwszy i ostatni raz gdy uderzylem kobietę. Jednak ona zrobiła ze mnie zwyrodnialca. Najgorszego skurwiela jaki chodzi po ziemi. A mnie to pasowało. - dodałem po chwili. Potem przekrecilem się do dziewczyny tak by spojrzeć jej w oczy. Sam nie wiedziałem co w nich ujrzałem. Współczucie? Nienawiść? Nie jestem dobry w czytaniu ich emocji. - Powiedz coś Arletta nie wiem o czym myślisz i to mnie przeraża.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Maj 25, 2017 1:06 am

Arletta

Odunęłam się od niego, słysząc te słowa. Słuchałam go z uwagą, widziałam ze jesr przejęty i przede wszystkim żałuje swoich czynów. Dodatkowo martwiło go jak na to zareaguje. Gdy w końcu powiedział o całej swojej przeszłości wiedziałam co mu odpowiem.
- Wiesz... Każdy z nas popełnia błędy. Ważne, że wyciągnąłeś z nich lekcje. Przykro mi, ale zrozum nikt z nas nie jest święty - odparłam spuszczając wzrok.Trudno mi było o tym mówić.
- Kiedyś... W liceum dealowałam. Byłam bardzo popularna dzięki temu no i nawet szło niezle na tym zarobic. Nie brałam na szczescie, ale... Zakrecilam sie tak, że moi "koledzy" chcieli zrobić ze mnie dziwke. Pare razy ze strachu chcialam się zgodzić, ale zawsze uciekalam - wyznalam, bawiąc się materialem mojej spodnicy. - Jak widzisz nawet taki pozorny aniolek jak ja nie byl bez winy. Ale co do Ciebie - spojrzalam na niego ponownie. - Nie uważam, ze jestes popieprzony. Pogubiles sie i dlatego raniles innych. Nie ma co rozpamietywac przeszlosci. Hanna nie była bez winy, jeśli by jej zalezalo na Tobie to nie zdradzalaby Cie. A Sonia... Ona na pewno wie teraz, ze zalujesz. Teraz... Masz całkiem nowe zycie, które moze byc lepsze. Jestes mlody, zdrowy, przystojny, mily - wymienialam, czując jak moje policzki coraz bardziej mnie pieka. - I mozesz miec kazda, kogo tylko chcesz - dodalam, gladzac go po ciemnych wlosach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Maj 25, 2017 1:39 am

Gabriel

Patrzyłem na nią i nie wierzyłem że ona po tej skróconej wersji mojej przeszłości od tak będzie mnie pocieszać. Wstałem podchodząc do kominka i opierając się o niego.
- ty nic nie rozumiesz Arletta jestem pojebany a to nie koniec nowinek o moim życiu. Nie wiesz wszystkiego. . Ja nie jestem tym kim ci się wydaje. Ja daze do celu nawet po trupach rozumiesz? - spytałem nie wiedząc co wolno mi powiedzieć patrzyłem na wygaszony ogień. Chwycilem w dłoń żar który się tlil. Czułem że pazy mi rękę ale nic po za tym ani bólu ani nic. Patrzyłem na przerażony wyraz twarzy. Dziewczyny. Od rozstania z Hannah zdawałem ból sobie zamiast komuś. Zazdrzytalem zębami. Zająłem koszulkę i usiadłem do dziewczyny tyłem.
- dotknij ich. Dotknij moich skrzydeł - powiedziałem by dotknęła moich tatuaży. Gdy po dłuższej chwili poczułem jej dłonie na plecach jak dotyka tatuażu i znajduje wypukłe blizny zacisnalem szczęki.
- zastanawiasz się skąd te blizny? Robię je sobie gdy nie mogę powstrzymać gniewu lub frustracji wyrzywam się na sobie. - powiedziałem spadając do niej blokiem i wziąłem szklankę by upic z niej alkohol. - w życiu nie zawsze jest tak jak mówisz. Teraz większość kobiet była by ze mną dla moich pieniędzy i wpływów. Dzięki Apoloniuszowi umiem odróżnić materialistke od tej męskości gdzie nie liczy się hajs ani to jak wyglądasz. - mruknalem i spojrzałem głęboko w oczy dziewczyny. Takie jak ty są na wymarciu Arli - odparlem i chwycilem ją za dłoń glaszczac kciukiem. 'Usmiechnalem się lekko.
- to że mogę mieć wszystkie dziewczyny nie znaczy dla mnie nic. Jeżeli chce się tej jednej konkretnej warto poczekać
- dodalem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Maj 25, 2017 11:27 pm

Arletta
Dotykałam blizn chłopaka. Mimowolnie wyobraziłam sobie, kiedy, gdzie i w jakich okolicznościach mogła być każda z nich zrobiona. To było trochę tak jakbym przez chwilę czuła jego ból.
- Po trupach? Nawet teraz...? - zapytałam cicho. Odsunęłam dłoń, gdy zrozumiałam jak może go krzywdzić mój dotyk. Nie wiedziałam co powiedzieć, ani jak się zachować. W końcu nigdy sama nie krzywdziłam własnego ciała. Skrzywiłam się, kiedy wspomniał o Apollo. To on jest prawdziwym prześladowcą, złem wcielonym i wszystkim co najgorsze. Poczułam, że wyraz mojej twarzy mimowolnie ochładza się. Ten człowiek niepokojąco długo się nie odzywa i to mnie martwi. Postanowiłam jednak stłumić te myśli.
- Wiesz... nie każda musi wiedzieć kim jesteś, wtedy też inne kobiety mogą Cię polubić, za to jaki jesteś, a nie z powodu pieniędzy i tym podobnych rzeczy - powiedziałam. Bliskość Gabriela mnie paraliżowała. I podobała się jednocześnie.
- A... jest ktoś taki? Znaczy, chcesz z kimś być? - zapytałam, czując jak moje serce bije coraz szybciej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Maj 25, 2017 11:45 pm

Gabriel

Patrzyłem na dziewczynę i nie mogłem uwierzyć że jest tak słodko naiwna. Przysunąłem się jeszcze bliżej niej. Pochyliłem twarz w jej stronę i miałem wrażenie że nasze oddechy się wymieszały.
- Jest taka dziewczyna, którą mógłbym naprawdę kochać, jednak jest dl mnie odległa i niedostępna z różnych powodów - powiedziałem.
Chciałbym pocałować ją teraz taką zawstydzoną gdybym tylko mógł ją pocałować taki mały buziak, ale wiem, znam samego siebie nie poprzestał bym tylko na małym buziaków. Westchnąłem i oparłem swoje czoło o jej. a potem pocałowłem ją w to miejsce.
- Jesteś niesamowita Arletto, słuchasz tego wszystkiego tak spokojnie, inna uciekła by już dawno. I dzięki temu że myślisz tak racjonalnie podziwiam cie i dziękuje że jesteśmy przyjaciółmi - powiedziałem pochylając głowę w bok i z przymkniętymi oczami uśmiechnąłem się do niej. Włożyłem swoją koszulkę by już bardziej jej nie rozpraszać i odsunąłem się troszeczkę nie puszczając jej dłoni. Lubiłem gładzić ją tak po ręku to mnie uspokajało, a jej najwidoczniej się to podobało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Maj 25, 2017 11:58 pm

Arletta

A więc to prawda, jest ktoś. Nie powinno robić to na mnie wrażenia, ani szokować, a jednak tak się działo. Byliśmy tak blisko siebie. To było coś niesamowitego, ale jak wszystko co miłe skończyło się. Nie chciałam dłużej tu być. Wyrwałam swoją rękę z jego uścisku.
- Muszę już iść. Zobaczymy się jutro - powiedziałam, pośpiesznie całując jego policzek i wychodząc.Wróciłam do domu i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Cały czas wydzwaniał Stefan na przemian z ojcem. Tego drugiego nie chciałam nawet słyszeć, ale w końcu odebrałam telefon od swojego chłopaka. Przepraszał mnie tak długo, aż w końcu zgodziłam się przyjść do niego. Postanowiłam rzucić w niepamięć dzisiejsze wydarzenia i oddać się chwili, dzięki czemu skończyliśmy w łóżku. To doświadczenie było nawet przyjemne, jednak nie wzbudziło we mnie większych uczuć. Zasnęłam wtulona w jego ramiona.
***
Następnego dnia lekko zaspana szykowałam się do pracy. Dobrze, że miałam parę rzeczy w mieszkaniu Stefana.Wymknęłam się jeszcze zanim się obudził. Uff. Wiedziałam, że mógłby gadać o Gabrielu, a nie chciałam o nim nawet myśleć. Jednak spotkaliśmy się tuż przed drzwiami wejściowymi, prawie wpadając na siebie.
- Hej - odparłam z uśmiechem. Nie chciałam z nim rozmawiać, więc gdy mnie przepuścił w drzwiach ruszyłam szybko się przebrać. Po chwili wróciłam na swoje stanowisko pracy. Błagam, niech Gabriel tu nie przychodzi! Sama nie wiedziałam czemu o to proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pią Maj 26, 2017 12:24 am

Gabriel

Kiedy następnego ranka przed hotelem zobaczyłem Arlette miałem się do niej uśmiechnąć i przywitać ale gdy ją zobaczyłem krew się we mnie zagotowała. Rumieńce na twarzy błyszczące oczy i ten zapach sexu unoszący sie w powietrzu. Zmarszczyłem brwi i zacisnąłem pięści. Ruszyłem na górę do Gabinetu.
Po kilku godzinach jeszcze bardziej rozdrażniony zszedłem na dół i wszedłem bez pukania do gabinetu Arletty, jednak tam zastałem ją w dwuznacznej sytuacji ze Stefanem. Z mojego gardła wydobyło się groźne pomrukiwanie. Rzuciłem na jej biurko dokumenty.
- Przygotuj się na jutro masz dwa spotkania, na których musisz mnie zastąpić- warknąłem - bo ja z taką twarzą iść nie mogę, oba spotkania są w sprawie hotelu - mruknąłem i zacząłem wychodzić.
- Gabriel ja chciałem..-usłyszałem głos Stefana jednak powstrzymałem go ruchem dłoni.
- Odpierdol się Stefan -powiedziałem chwytając za klamkę - A najlepiej będzie jeśli całkowicie znikniesz z mojego życia. Raz na zawsze - warknąłem i wyszedłem z gabinetu dziewczyny jednak wtedy zobaczyłem jak do hotelu wchodzi policja. Widziałem jak podchodzą do recepcji a dziewczyna wskazuje na mnie, podszedłem do nich poprawiając marynarkę.
- Czy pan Gabriel York
- Tak w czym mogę pomóc? - spytałem
- Jest Pan oskarżony o morderstwo - niemal oczy wyszły mi z orbit.
- Co? Czyje?
- Hannah McKey. - jeszcze mi kurwa tylko tego brakowało, nie ma to jak z poniedziałku wylądować w pierdlu. Fantastyczny początek tygodnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Cze 01, 2017 5:13 pm

Arletta

Pracowałam, aż po paru godzinach ktoś wparował do mojego gabinetu. Okazało się, że to był Stefan. Rzucił się na mnie, zaczął całować i dobierać się do mnie. Tego było dla mnie trochę za dużo, poza tym do cholery, pracuję tutaj! Zaraz ktoś może wejść. Nie podobała mi się nachalność mojego faceta, zwracałam mu uwagę, odpychałam go, wyganiałam, ale nic. Jak przypuszczałam, Gabriel wparował do środka i zastał mnie w objęciach Stefana.
- D-dobrze. Gabrielu, musimy porozmawiać - powiedziałam, ale ten opuścił pomieszczenie. Stefan próbował mnie zatrzymywać. - Odpieprz się, mówiłam Ci, że nie powinieneś tu być - odparłam, wybiegając na hol. Będąc już w recepcji ujrzałam policję, która aresztuje Gabriela. Co?! Zabił Hannah?!
- To niemożliwe. Gabriel jest niewinny - powiedziałam spanikowana, ale oczywiście sama nie mogłam nic zrobić. Zabrali go na policję. Załatwiłam sobie zastępstwo na dwie godziny i pojechałam na komendę. Przesłuchiwali go dłuższy czas, a ja usilnie dobijałam się w końcu pozwolono mi wejść.
- Kim jest Pani dla podejrzanego? - zapytał policjant.
- Jego... partnerką - odparłam bez namysłu, oczywiste że musiałam skłamać.
- Ma przyjechać obrońca pana Yorka, wtedy zobaczymy co da się zrobić - oznajmił, po czym pozwolił mi w pokoju do przesłuchań z nim porozmawiać. Niepewnie weszłam do pomieszczenia.
- Jak się czujesz? - zapytałam cicho, patrząc na niego. Był przybity, widziałam to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Cze 01, 2017 5:37 pm

Gabriel York

Jak się czułem? Jak gówno. Te głupie pytania.
- Panie York świadkowie powiedzieli nam że kilka dni temu doszło do awantury między panem a panną McKey na balu dobroczynnym - zapytał jeden z detektywów siedzących na przeciwko mnie.
- Zgadza się. pokłóciliśmy się bo dusiła moją przyjaciółkę z którą byłem zaproszony. Tego pańscy świadkowie panu nie powiedzieli? - widziałem jak mięsień na twarzy mężczyzny drgnął.
- To my tu jesteśmy od zadawania pytań York - warknął drugi przeniosłem wzrok na kobietę. Zabawa w złego i dobrego glinę. Cóż za klasykę. - Co się stało po tym jak zabrał Pan swoją partnerkę do domu? - zmarszczyłem się brwi.
- Poszedłem spać. - odwarknąłem.
- Ciało panny McKey znaleziono nad jeziorem gdzie lubił pan jeździć. Została pobita a potem uduszona. - poje oczy się powiększyły - widzę że ruszyło Pana. Pytam kolejny raz czy zabił pan Hanaah McKey.
- Nie powiem nic więcej bez swojego adwokata - powiedziałem krzyżując ręce na torsie.
***

Jakiś czas później gdy siedziałem w pokoju przesłuchań drzwi do nich się otworzyły i ujrzałem Arlette. Byłem załamany i zmęczony moja koszula była niechlujna.
- Co ty tu robisz Arletta? Nie powinnaś przychodzić.- powiedziałem ale wstałem i przytuliłem się do niej. Do oczu napłynęły mi łzy. Po chwili odszedłem od niej i walnąłem pięścią w ścianę musiałem poczuć ból. Jakikolwiek inaczej bym oszalał.
- Ja jej nie zabiłem ktoś mnie wrabia- powiedziałem - Kurwa nooo!!! Dlaczego ja!!-wrzasnąłem i oparłem się o ścianę po której po chwili się osunąłem.
- Wierzysz mi Arli prawda? - spytałem ale widziałem tą niepewność w jej oczach. Jeżeli ona mi nie wierzy. To koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sro Cze 07, 2017 11:55 pm

Arletta

Przytuliłam się do Gabriela. Było mi go bardzo szkoda. Możliwe, że moje oczy wyrażały przerażenie, ale tak naprawdę z niewiadomego powodu ufałam mu. Może dlatego, że był moim przyjacielem?
- Wierzę Ci. Spokojnie. Twój adwokat Cię stąd wyciągnie, wierzę w to. A jestem tu, bo... nie mogę sobie nawet wyobrazić, jaki musisz być teraz przerażony, skołowany i tak dalej - wyjaśniłam, ponownie podchodząc do niego. - Nie mógłbyś mnie okłamać, ani skrzywdzić, prawda? - zapytałam bardziej retorycznie, ponownie przytulając go. Nagle dostałam sms'a. Szybko go odczytałam. Zasłoniłam usta dłonią. - Przepraszam Cię bardzo. Muszę iść. Ja... Wrócę, ale jeszcze nie wiem kiedy - powiedziałam roztrzęsiona i wybiegłam. Co to ma znaczyć? Natychmiast pojechałam w stronę starego domu. Tam znalazłam rozpłakaną mamę, która tuliła się do mojej siostry.
- Jak to taka zaginął?! - krzyknęłam jako pierwsze. - Kiedy?
- Arli... - wyszeptała mama. Natychmiast podeszła, przytulałam ją. Moje spojrzenie utkwiło na siostrze.
- Nawet nie wiesz, co się działo. On Cię szukał... wszędzie gdzie mógł, ale... Nie wraca od paru dni - powiedziała rudowłosa. W moich oczach także stanęły łzy.
- To niemożliwe... Gdzie on ostatni raz był, co ustaliła policja?
- Nic. Oni nic nie wiedzą, nie możemy informować policji, bo.. - Melanie zawahała się.
- Bo co?
- Bo odkryją, że tata chciał Cię zabić. Wyszedł z bronią i przysiągł, że wrócisz tu dobrowolnie, albo martwa - dokończyła matka, odsuwając się ode mnie. Poczułam, że całe moje ciało odmawia posłuszeństwa. Wzięłam głęboki oddech.
- To nieważne - skłamałam. - Opowiedźcie mi wszystko, znajdę go. Choćbym miała przekopać niebo i ziemię.
Wtedy opowiedziały mi jak w ubiegły czwartek tata wybiegł z domu. Kontaktował się z mamą i siostrą, kiedy był przy moście w centrum miasta. Dobra... to ruchliwa dzielnica. Koło 19 na pewno musiał tam ktoś być i coś widzieć. Wybiegłam z domu i wróciłam na policje. Nie zapomniałam o Gabrielu. Z tego co mówiła policja, przesłuchuje go adwokat Gaba. Muszę czekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   

Powrót do góry Go down
 
Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: