IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sro Kwi 05, 2017 12:00 am

ARLETTA GELLAGHER

Zabawne, coraz częściej całkiem obce mi osoby, przejawiają niecodzienną troskę o mnie. Uśmiechnęłam się na te słowa. Wysiłek fizyczny to nie problem. Gorzej jest się męczyć psychicznie.
- To nic takiego, naprawdę - powiedziałam krótko. Słuchałam z uwagą jego słów, które nawet miały jako taki sens. Mimo, że praca w hotelu to nie moja pasja, tak ją traktuję. Zauważyłam w zachowaniu zielonookiego coś... dziwnie mi znanego. Nie byłam jednak w stanie pojąć co.
-  Arletta. Nie zawiodę Pana, znaczy Cię. - Przejście na Ty będzie mniej problematyczne. Trzymałam dłuższą chwilę kontakt wzrokowy. Ściskając jego dłoń, zerwałam ten kontakt. Usiedliśmy. - Może... pomóc Ci z tym? Nie obraź się, ale chyba nikt sam tego nie przetworzy - zaśmiałam się, próbując rozluźnić atmosferę. Zgodził się. Siedzieliśmy nad tym trochę, kolejne dwie godziny. Niemal wszystko było już jasne.
Powróciły do mnie myśli, co zrobię później. Wieczór zbliża się nieubłaganie. Zamyślona, przygryzłam wargę. W dodatku rodzina... Chyba na chwilę oddaliłam się od świata zewnętrznego. Z transu wyprowadził mnie telefon. No tak, zapomniałam wyciszyć. Przestraszyłam się, widząc napis Edward. Pośpiesznie chciałam go wyłączyć, ale ręce odmówiły posłuszeństwa. Boję się go. Ciekawe, czego mój ojciec może chcieć po wczorajszej scenie? Czyżby zorientował się, że pokój jest całkiem pusty? O ile chwilę zwyczajny lęk mnie paraliżował, to o tyle, po chwili wypadł mi z dłoni.
- Przepraszam, już wyłączam - powiedziałam, podnosząc Samsung z podłogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sro Kwi 05, 2017 6:10 pm

Gabriel

Patrzyłem na dziewczynę była niesamowita. Zdolna, pracowita uosobienie dobroci. Kiedy mi tak pomagala z papierami usmiechnalem sie. Jednak gdy nagle jej telefon upadł i zobaczyłem kto dzwoni zacisnalem szczęki wściekły. Śmieć którego należy kopnąć i iść dalej.
- Nie ma problemu Arletto możesz odebrać. Ja wyjdę na taras muszę zadzwonić w kilka miejsc. Zająłem marynarkę i powiesilem ja na oparciu krzesła idąc dalej na taras. Wybrałem dobrze znany mi numer.
- Johnson sprawdziles mi go?
- Tak szefie już ci wszystko wysłałem na maila jest tam dużo ciekawych informacji. Oraz kilka ofert ciekawych przedsięwzięć ktorymi byłbyś zainteresowany - usmiechnalem się drapierznie. Po dłuższej chwili wszedłem do gabinetu i nie mogłem w to uwierzyć.
Arletta płakała i widziałem że jest załamana podałem jej husteczki bo najwyraźniej jej rozmówca jeszcze nie skończył rozmowy. Patrzyłem na nią smutno. Ale wsrodku myślałem że coś mnie rozpierdoli. Kiedy po dłuższej chwili skończyła kucnalem przy niej.
- Arletta wszystko w porządku? Może moglbym ci jakoś pomóc ? - spytałem udając smutnego. Byłem prawdziwym aktorem. Zadko kto mógł by się poznać na moich gierkach. A o mojej drugiej twarzy nie wiedział nikt. Niemal zachlysnalem się gniewem i żalem gdy spojrzała na mnie tymi swoimi wielkimi oczami pełnymi rozpaczy. Zatluke go pocwiartuje a potem rozesle po całym świecie.
Poglaskalem dziewczynę uspokajajaco po dłoni.
- Wszystko będzie dobrze
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Kwi 06, 2017 10:33 pm

ARLETTA GELLAGHER

Niby nie powinnam, ale kiedy mój szef powiedział, że mogę odebrać, zrobiłam to. Od razu napadły mnie krzyki, lamenty, wyrzuty. Tyle strasznych słów, które sprawiły mi ból.
- Ty pojebana szmato! Możesz już więcej nie wracać, a matki i siostry do końca życia nie zobaczysz! - to konkretne, ostatnie zdanie zapadło mi najbardziej w pamięci. Popłakałam się na samą myśl, że to prawda; iż nie będę mogła zobaczyć mojej rodziny. Sama już nie wiedzialam, co począć. Najbardziej chciałam po prostu zapaść się pod ziemię i przestać istnieć. Moje życie samo w sobie było puste, teraz stawało się jeszcze bardziej właśnie takie.
Nim się obejrzałam wrócił Gabriel. Przygarnęłam od niego chusteczkę. Szybko zareagowałam na jego słowa.
- Nie! Nie ma potrzeby, wszystko jest cudownie! - OK. Zabrzmiało to co najmniej podejrzanie i sztucznie, ale musiałam teraz przyznać jedną rzecz. Ja naprawdę nie umiałam przyjmować pomocy od ludzi. Odsunęłam się od mężczyzny. - M-myślę... że poradzisz sobie, a Samantha potrzebuje mojej pomocy... - powiedziałam pośpiesznie, po czym szybko uciekłam z jego gabinetu. Niedaleko, bo na korytarz, ledwo dochodziłam do windy. Osunęłam się na podłogę, nie zważając na to, że ktoś może mnie zobaczyć. Wyczerpałam zapasy sił na ten dzień. Nie dość, że dla nikogo nic nie znaczę, nie mam gdzie mieszkać, to na dodatek własny ojciec tak mnie traktuje. A to tylko wierzchołek góry lodowej w kompozycji z mamą i siostrą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Kwi 06, 2017 11:00 pm

Gabriel
Patrzyłem za dziewczyna kiedy wybiegla z mojego gabinetu ruszyłem za nią i gdy tylko wyszedłem na korytarz coś scisnelo mnie za serce. Kucnalem na przeciwko niej i chwycilem ja za brodę tak by spojrzała mi w oczy.
-Arletta wiesz czego nie lubię w ludziach? - spytałem retorycznie - tego że nie umieją przyjąć pomocy od ludzi gdy ci jej potrzebują. Jesteś osobą która daje ludziom wiele ale najwyższy czas pomyśleć o sobie moja droga. Może najwyższy czas byś zaczęła wszystko od nowa. - powiedziałem i chwycilem ja za rękę pociagajac w górę tak by wstała. Chwycilem ja za ramiona. I poprowadzilem do pokoju na tym samym piętrze. Prowadziłem ją na łóżku i podszedłem do barku nalewajac do szklanek whisky podałem jej jedną.
- Dzwonił do Ciebie ojciec prawda? Powiedz mi co Ci powiedział skoro aż tak na to zareagowalas. - poprosiłem siadajac obok niej na łóżku.
- Czasami lepiej jest porozmawiać z obcymi o swoich problemach. - dodałem i zapatrzylem się na płyn w szklance. - Bo widzisz Arletto. Ja sam bez wsparcia rodziny stworzyłem swoje imperium bo przecież tak to wszystko można nazwać. W dzieciństwie byłem bity i molestowany psychicznie przez moją matkę. - usmiechnalem się złośliwie - jednak wytrzymałem jej nienawiść do mnie przemienilem w moją siłę. Im więcej mnie biła i wyzwala mnie od najgorszych tym stawalem się silniejszy. Gdy skończyłem osiemnaście lat ucieklem od niej. Dzieli nas ponad tysiąc kilometrów. Nie widziałem jej od 10 lat i nie chce widzieć przez kolejną dekadę. Gdy tu przybyłem pomogła mi pewna osoba jednak chciała czegoś w zamian. I dałem to jej jednak z perspektywy czasu splacenie mojego długu wobec niej jest niczym w przeciwieństwie do tego co zrobiła dla mnie. Więc czasami lepiej jest przyjąć pomoc od obcej osoby - powiedziałem i przechylilem szklankę wybijając jej zawartość do dan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Kwi 06, 2017 11:25 pm

ARLETTA GELLAGHER

Jego oczy... w tym momencie mnie przeraziły. Okazywały się po raz kolejny dziwnie znane. Cały on... sprawiał, że paraliżowało mnie coś. Nie umiałam tego określić. Jego perswazja, pewność siebie, siła. Podziwiałam to. Naprawdę bardzo. To tak, jakby stał się moim autorytetem.
Chodziłam jak w zegarku, robiłam, co chciał. O mało nie wylałam whysky, którą mi podał.
- Skąd wiesz, że to on? Poznajesz po tym, co sam przeszedłeś z matką? - zapytałam, gdy usłyszałam jego historię. Ten człowiek ciągle mnie zadziwia. - Masz racje, ale naprawdę nie chcę o tym rozmawiać. To nic nie da. Wyniosłam się, teraz muszę na szybko coś znaleźć - powiedziałam krótko. Nie było nad czym się rozwodzić. Upiłam łyk alkoholu, chociaż nie wiem czy zdawaliśmy sobie sprawę... nie powinnam w pracy.
- Sam wiesz, jak oddaję się tej pracy. Robię to jedynie po to, aby nie myśleć. Dzieje się w moim życiu teraz tyle rzeczy, a żadnej z nich nie rozumiem. A teraz już w ogóle się nie skupię na niczym - wpatrywałam się w napój. Wzrok przekierowałam na Gabriela. - Zaskoczyłeś mnie. Jesteś taki... pewny siebie, wiesz czego chcesz, zawsze to dostajesz. To budzi mój podziw. I jest inspiracją, abym sama szła dalej - dokończyłam. - Ale jak się teraz czujesz? Po tym, co przeszedłeś? Nie czujesz już żalu i nienawiści do matki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pią Kwi 07, 2017 12:07 am

Gabriel
Popatrzylem na dziewczynę a po chwili gdy skończyła mówić wstałem i podszedłem do okna odstawiajac szklankę i krzyzujac ręce na torsie.
- To nie tak że jej nienawidzę. Bo w gruncie rzeczy to dzieki niej jestem kim jestem. - usmiechnalem się sam do siebie. - ale to prawda mam do niej żal za to jak mnie traktowała. I nigdy jej tego nie wybacze. Jednak to mnie napędza do dalszego działania. By brnąć wyżej i wyżej - odwrocilem głowę tak by na nią spojrzeć i usmiechnalem się spokojnym smutnym uśmiechem.
- Jestem zmęczony już ta gonitwa na szczyt Arletto. Jednak gdy dopada mnie zwątpienie wtedy przypominam sobie pewne zdanie które mi kiedyś powiedziała a to wystarczająca mobilizacja do działania. - dodałem po chwili. Spuscilem wzrok na chwilę a potem spojrzałem przez szybę na miasto. Już prawie jego połowa była moja.
- Jeżeli na razie nie masz gdzie mieszkać możesz zamieszkać w tym pokoju. Stoi pusty odkąd przyjąłem hotel cale piętro i tak jest dla mnie. A nic się nie stanie jeśli pomieszania w nim dopóki czegoś nie znajdziesz. A nikt nie musi wiedzieć że tu będziesz. Ja i tak zadko tu nocuje- dodałem i na nowo odwrocilem się do niej przodem. Kucnalem przed nią.
- Przemyśl moją propozycję. - założyłem jej pasmo włosów za ucho i otarlem kciukiem jej rozmazany tusz pod oczami. Usmiechnalem się. - Nie mów nikomu o naszej rozmowie to będzie naszą tajemnica. Dam ci dobra radę. Idź dzisiejszej nocy do jakiegoś klubu zabaw się z przyjaciółmi. - mówiąc to wstałem i ruszyłem w stronę drzwi. Jednak z ręką na klamce zatrzymałem się i odwrocilem w jej stronę - Mam nadzieję że znajdzie się osobą która obroni cię bez względu na wszystko kto ci pomoże a ty przyjmiesz jego pomoc. Zawsze możesz do mnie przyjść i pogadać. Wiesz gdzie mnie szukać - puscilem jej oczko i wyszedłem czy miałem na myśli siebie? Ależ oczywiście że nie. Miałem na myśli MASKE.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Kwi 08, 2017 11:27 pm

ARLETTA GELLAGHER

Słowa Gabriela dały mi do myślenia. Był naprawdę mądry, ale też w pewien sposób wydawał się niebezpieczny przez to, co mówił. Nie chciałam drążyć tematu, aby nie wracały do niego złe wspomnienia. Nie powinnam przyjąć jego propozycji! Gdyby ktoś się dowiedział... Będę skończona. Ale nie oszukujmy się. Wynajem nawet hostelu to dość droga sprawa. A przecież... nikt nie powinien zauważyć, bo rzeczywiście nikt tu nie chodzi. Znaczy, sprzątaczki, ale w umówionych dniach, więc myślę, że dałabym radę to obejść. Muszę się zastanowić.
Miałam wychodzić z pokoju, kiedy zadzwonił nieznany numer. Odebrałam.
- Arletta? - usłyszałam dobrze znany, niski głos. Stefan. Spanikowałam, gdy pomyślałam, że drugi raz go wystawiłam, ale... dobrze, że to on. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. - Tak szybko wyszłaś, znowu... Nie narzucam Ci się?
- Jasne, że nie - odparłam szybko. - Może chciałbyś wyjść gdzieś dziś wieczorem? - zaproponowałam. Przyda mi się odezwanie od wszystkiego, a według nowego planu jutro i w soboty mam wolne. Był wielce zdziwiony, w sumie nie dziwię mu się, ale zgodził się. Umówiliśmy się o 20 w kafejce nieopodal.
Poprawiłam makijaż i fryzurę, po czym zeszłam do Samanthy. Zrobił się straszny tłok, w końcu zbliża się weekend, a wtedy jest najwięcej klientów. Zapomniałam o agresywnym ojcu, siostrze dziwce, obojętnej matce oraz MH. Właśnie... aż mnie dziwi, że tak długo się nie odzywa. Ale nie zamierzam nad tym rozpaczać. Może już się nie odezwie. Ta jego maska... jeśli go spotkam, jestem pewna, że ją zdejmę. Muszę poznać prawdę.

***
Zbliżała się 19. Koniec mojej zmiany. Niepewnie udałam się pod pokój Gabriela. Zapukałam, po czym po Proszę weszłam.
- Wiesz, to bardzo miłe z Twojej strony, co mi zaproponowałeś i w ogóle... ale jesteś pewien, że to w porządku? - zapytałam, nerwowo bawiąc się guzikami od marynarki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Nie Kwi 09, 2017 12:09 am

Gabriel
Pracowałem po tym jak wyszedłem z pokoju. I czułem ta satysfakcję ze zniszcze kolejną gnide która rani niewinne osoby. Kiedy wpatrzony w komputer usłyszałem pukanie zaprosiłem gościa. Usmiechnalem się do niej i krzyzujac palce oparlem na nich brodę.
- Arletta - zacząłem wskazując krzesło na przeciwko siebie. - Jako kierownik masz prawo mieszkać w hotelu jest tyle pokoi ale czy nie lepiej mieć spokój i nie zajmować pokoju gości. Tu będziesz miała spokój. Nikt nie ma prawa tu wejść. Jeśli chcesz mogę zabronić tu wejścia nawet sprzataczkom. - powiedziałem uśmiechając się. Wstałem z krzesła i chwycilem za swoją marynarkę. Podszedłem do niej i roztrzepalem jej włosy.
- Nie przejmuj się tak wszystkim. - założyłem marynarkę i poprawiłem kołnierz. - niestety muszę wyjść zastanów się nad moją propozycję. Ach.. byłbym zapomniał tu masz telefon służbowy. Jest tu mój numer i kilku ważniejszych osób które masz pod sobą. A teraz wybacz - dziewczyna wstała i odprowadzilem ja do drzwi a potem zamknąłem je na klucz.
- Powinnaś na prawdę to przemyśleć. Po jutrze gdy wrócisz z wolnego dam ci jeszcze kilka gadżetów służbowych - dodałem wciskając guzik windy. Po chwili winda przyjechała i wpuscilem ja jako pierwszą.
- Mam nadzieję że podoba ci się teraz twoje stanowisko pracy i że będziesz zadowolona. - dodałem szczędząc się. Po chwili byliśmy już na dole. Podeszlismy do recepcji.
- Sam sporzadz mi na jutro lis te wszystkich gości dobrze?
- Tak jest szefie - krzyknęła rozbawiona a ja zasmialem się kręcąc głową
- Do jutra dziewczyny - powiedziałem i wyszedłem z hotelu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Nie Kwi 09, 2017 3:28 am

ARLETTA GELLAGHER

Usiadłam na wskazanym krześle. Cóż, ograniczenie tego miejsca było trochę podejrzane, ale to on jest panem i nic nikomu do tego. Wyszłam razem z Gabrielem i ruszyliśmy w stronę recepcji, do Sam. Gdy Gabriel odszedł ta spojrzała na mnie znacząco.
- Wy coś? - uśmiechnęła się. Znałam ten uśmiech. Szybko zaprzeczyłam.
- Nie, coś Ty. Ale poznałam kogoś, ma na imię Stefan, właśnie za dziesięć minut mam randkę - oznajmiłam wesoło, patrząc na zegarek. Dawno nie czułam takiego podekscytowania, postanowiłam też się nie martwić. Po co? To tylko dodatkowy stres. Widziałam po minie dziewczyny, że chciałaby więcej wiedzieć, ale nie miałam na to czasu. Pożegnałyśmy się szybko i tyle mnie widziała.

***

Widziałam go już z daleka. Czekał na mnie z bukietem kwiatów w ręce. Szczerze i szeroko uśmiechnęłam się. Uwielbiam herbaciane róże.
- Długo na mnie czekasz? - zapytałam.
- Nie, przed chwilą przyszedłem, piękna - usłyszałam. Przegadaliśmy tak chyba do 22, kiedy postanowiłam się zbierać. Było naprawdę super.
- Może Cię odprowadzę? - zapytał z troską, delikatnie łapiąc moją dłoń. Spanikowałam. Zostawiłam wszystkie rzeczy w zamkniętym pokoju w hotelu, na ostatnim piętrze. Nie może wyjść na jaw, że obecnie mieszkam w miejscu swojej pracy! Jak to w ogóle brzmi?!
- Nie, nie naprawdę dam radę. Spotkajmy się jutro popołudniu, ok? - zapytałam. Do południa mogłabym szukać własnego kąta. Przyda mi się moja własna, bezpieczna przestrzeń.
- Dobrze. Spotkajmy się tu, zabiorę Cię w super miejsce - zaproponował. Zgodziłam się. Nagle mnie czule pocałował. To było dość niespodziewane, ale też niezwykłe. Nie powiedziałabym, że coś do niego czuję, ale... jest miły, przystojny i dobrze całuje. Tyle na razie wystarczy.

***
Po cicho wślizgnęłam się do hotelu tylnym wejściem. Mam nadzieję, że nikogo nie spotkam. Aż do windy udało mi się to bez problemu. Więc tu wyżej powinnam być bezpieczna. Z ulgą zdjęłam opatulający mnie płacz. Było mi wyjątkowo gorąco. Cieszę się z możliwości nowego związku. Kto wie, może będzie z tego, coś poważnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Nie Kwi 09, 2017 9:22 pm

Gabriel

Patrzyłem za dziewczyna gdy poszła na randkę. Obserwowałem ją z ukrycia. Stefan. Trzymalem na kolanach teczkę z jego imieniem i nazwiskiem. Westchnalem cicho i niemal zachlysnalem się że złości gdy tylko ja pocalowal. Od razu pojechałem do hotelu i wslizgnalem się na ostatnie piętro. Czekałem na nią w cieniu korytarza. Zaciskalem zeby. Wlozylem maskę i gdy zobaczyłem ja w drzwiach odchrzaknalem i wyszedłem z cienia.
- Dobrze bawilas się że Stefanem mój kwiecie - powiedziałem z rękami w kieszeniach spodni. Spojrzałem w jej przestraszone oczy i podszedłem do niej dotknalem ręka jej policzka a potem przejechałem kciukiem po ranie na jej brwi.
- Ojciec ci to zrobił prawda? - spytałem i wlozylem kartę magnetyczną która trzymała w dłoni otwierając drzwi do sypialni. Wepchnalem ja tam i sam wszedłem.
- Miałem cię obronić a jednak mi się nie udało. Przykro mi - przytulilem ja do siebie mocno. Po chwili jednak puscilem ja i cofnalem się o kilka kroków w tył.
- Ah byłbym zapomniał. Mam coś dla Ciebie - mówiąc to wyjalem małe podlozne pudełeczko z kieszeni otworzyłem je a potem zawiesilem mała drobną bransoletkę na jej ręku z zawieszką w kształcie koniczyny i znaku nieskończoności. Moje oczy się usmiechaly. Wyciągnąłem z drugiej kieszeni opaskę i zawiazalem jej oczy. Potem zająłem maskę i pocalowalem ja namiętnie trzymając w dłoniach jej twarz po chwili pocalowalem ja w policzek.
- Zawsze możesz na mnie liczyć Arletto zawsze nie zapominaj o tym - powiedziałem i zakładając maskę ruszyłem do drzwi.
- Gratuluję awansu - powiedziałem i wyszedłem. Ruszyłem do swojego domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pią Kwi 14, 2017 9:36 pm

ARLETTA GELLAGHER

Myślałam, że to koniec na dzisiaj, ale nie. On czekał w cieniu. Nie wiem, jak się tu dostał, ale spanikowałam, gdy ten zabrał mi kartę i wepchnął mnie do sypialni. A jeśli teraz... akurat w tym momencie coś mi zrobi?! Chciałam krzyczeć, jego dotyk paraliżował mnie. Wszystko działo się tak szybko. Zawiązał mi oczy! Po co?! Gdzie on jest? Co... on robi? Całował mnie, a moje bezwładne ciało nie reagowało. Zniknął tak szybko, jak się pojawił. I pocałował mnie, bo mnie brzydziło. Nienawidzę go, wiem to!
Zerknęłam przerażona na tą bransoletkę od niego. Wiem, co zrobię. Nawet jeśli to będzie niebezpieczne, odegram się na nim. Nie może zagrażać mi, a przede wszystkim osobom w moim otoczeniu. Skąd on w ogóle wie o Stefanie?! Miałam problem z zaśnięciem, ale musiałam to zrobić. Znajdę jakiś bezpieczny kąt, strzeżone osiedle, czy coś... Będzie dobrze. Tam ten pojebany psychol mnie nie znajdzie, prawda?
Umyłam się i ułożyłam spać. Muszę odpocząć...

***

Wymknęłam się jeszcze o 6, gdzie recepcja była pusta. Nikt nie mógł mnie zobaczyć, nawet jeśli byłam na piętrze, gdzie rzadko ktokolwiek zaglądał. Wychodzenie tylnym wyjściem to też niebezpieczne rozwiązanie. Przecież tam ten wariat się włamał i tak dostał do mojego tymczasowego lokum. Jadłam śniadanie na mieście, kiedy pojęłam. On... mógł wiedzieć o Stefanie, mógł mnie śledzić. Ale jak do jasnej cholery dowiedział się, że tymczasowo akurat mieszkam w hotelu?! Przecież... znał mój grafik, jak wszystko inne. Odechciało mi się jeść.
Wyciągnęłam telefon i napisałam do MH.
Spotkajmy się w tym klubie co ostatnio, o 20. Ok?
Wzięłam głęboki oddech. To niebezpieczne, ale nie mam wyboru. Spojrzałam na swoją rękę. Nadal miałam na niej tą przeklętą bransoletkę. Ale już dobrze wiem, co z nią zrobię. Napisałam do Stefana, że jednak spotkamy wcześniej. Nareszcie w jego towarzystwie poczułam się o wiele lepiej. Lżej, swobodniej, ale jednocześnie trochę niepokoiłam się o jego życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pią Kwi 14, 2017 10:19 pm

Gabriel
Siedziałem w domu i niczym rozjuszony tygrys krazylem po salonie.
- Uspokoj się Gabrielu to wszystko nie będzie miało sensu jeśli będziesz ją tak zaskakwial każdym poznanym szczegolem. - odezwał się mój przyjaciel który przybył chwilę po moim telefonie jak wróciłem z hotelu. Chwycilem się za włosy krzycząc. Za szybko działam za szybko. Muszę ją przekonać. Do siebie.
- Źle robię ale jest mi potrzebna. Wszystko było dobrze dopóki ten jebany Stefan się nie pojawił. -

***

Kiedy rano szedłem do hotelu wściekły dostałem smsa od Arletty. Nie odpisałem jednak miałem na to wielką ochotę. Ruszyłem więc do gabinetu by w pełni utonac w pracy.
***

Punkt 20 siedziałem w loży pijąc kolejnego drinka i patrząc w płyn w szklance. Jak zawsze nienagannie ubrany z maską na twarzy na stoliku leżały teczki. Widziałem kątem oka jak dziewczyna wchodzi po schodach. Widziałem jak jest mną wystraszona.
- Nie podchodz bliżej Arletto - powiedziałem podnosząc na nią - wzrok byłem udreczony i niemalze załamany psychicznie. Popatrzylem na nią smutno.
- To prawdopodobnie nasze ostatnie spotkanie Arletto. - zacząłem wstajac i podchodząc położyłem jej rękę na głowie i roztrzepalem jej włosy.
- te teczki zostawiłem dla ciebie - dodałem i zacząłem schodzić po schodach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Kwi 15, 2017 9:02 am

ARLETTA GELLAGHER

Musiałam wrócić do rzeczywistości. I chociaż bałam się jak cholera, to o równej 20 czekałam na niego. On też był. Zadrżałam, ale starałam się być dzielna. Co? Mam nie podchodzić. A to niby czemu? Zacisnęłam pięść po czym ruszyłam w jego kierunku. Ten nagle zaczął się oddalać!
- Czekaj! - krzyknęłam, po czym podbiegłam do niego i chwyciłam pewnie, lecz bezboleśnie za nadgarstek. - Gdzie idziesz?! Muszę z Tobą porozmawiać. - Słysząc to zatrzymał się. Wykorzystałam to i zdjęłam jego bransoletkę. Miałam ją zepsuć, urwać, specjalnie i na jego oczach, ale coś mnie powstrzymało. Tak naprawdę nie wiem co. Oddałam mu błyskotkę. - To nie należy do mnie. - Chwilę popatrzyłam w jego oczy, zanim zabrałam rękę.
- Coś się stało? - powiedziałam nagle, ku pewnie jego zdziwieniu, tak samo jak mojemu. Tak bardzo mnie nachodził, a teraz tak po prostu rezygnuje z tego? Nie żebym miała coś przeciwko, ale jednak to dziwne, podejrzane i... sama nie wiem. Dziwnie się czuję, widząc ludzi w takim stanie. Na pewno o to chodzi! Ale pewna część mnie mówiła, że to w pełni moja wina. To mnie martwiło. Czyżbym miała dla niego współczucie?
Oddaliłam się, ale żywiłam nadzieje, że wyjaśni mi, o co mu tak naprawdę chodzi oraz kim jest. Bardzo, naprawdę bardzo chciałam zdjąć tą maskę i zobaczyć jego twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Kwi 15, 2017 10:35 am

Gabriel
Kiedy chwycila mnie za rękę. Zadrzalem. Czego się bałem? Tego że zdejmie mi maskę? Tak szczerze to tak byłem innym człowiekiem. Byłem wrakiem samego siebie. Kiedy oddała mi bransoletkę spojrzałem na blyskotke a potem na dziewczynę.
- o czym chcesz rozmawiać Arletta. O tym że się mnie boisz? Czy o tym że się mnie brzydzisz? Wyrwalem rękę z jej lekkiego uścisku. Przeczesalem rękoma włosy. Odwrocilem głowę w kierunku sali pełnej ludzi. Rzuciłem bransoletka w tłum.
- Skoro ty jej nie chcesz ja też jej nie potrzebuje. - powiedziałem biorąc jej rękę i składając na jej ręku pocałunek.
- Życzę ci szczęścia Arli te teczki pomogą ci je osiągnąć. Gdybyś kiedyś czegos potrzebowała masz mój numer - powiedziałem i zszedlem ze schodów znikajac w tłumie. W teczkach znajdowały się opłacone jej studia i wiele kursów na stanowisko jakie objęła. A takze reszta informacji na temat jej rodziny. Mam nadzieję że ułatwi jej to życie dopóki znowu nie pojawie się w jej życiu. A coś czuję że nastąpi to już w krótce. I byłem ciekawy jej reakcji. Wróciłem do domu całkowicie wykończony.
Jednak napisałem jej sms-a.
*** Arletto gdybyś potrzebowała mnie skontaktuj się ze mną przez Gabriela Yorka jest mi coś winien. Więc spełni twoje każde zyczenie ***
Musiałem jakoś odwrócić jej uwagę od siebie. Bo widząc jej wzrok gdy stoję przed nią jako Gabriel widzę że się zastanawia nad tym wszystkim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Kwi 20, 2017 11:32 pm

ARLETTA GELLAGHER

Do czego to doszło. Czy on właśnie ma do mnie pretensje o to? Że się boję i brzydzę jego osoby? Wie o mnie wszystko, śledzi, jest blisko, robi co mu się żywnie podoba. Mam dosyć, to logiczne. Nie mogę żyć w takich nerwach i stresie. Zaśmiałam się na jego słowa. Rozśmieszał mnie w każdym złym tego słowa znaczeniu. Dobrze, że zabrał tą bransoletkę z moich oczu. Nie chcemy jej oboje.
Śmiech zszedł mi z twarzy, gdy ten odszedł. Wzięłam w dłoń dokumenty od niego. Przejrzę w domu. Dom... Zapomniałam, że go nie mam. Wróciłam smętna, ostrożnie do hotelu. Następne wolne dopiero w weekend, więc idealnie. Byłam bardzo smutna i zła. Upojenie, jednak lekkie dał mi prysznic. Z wilgotnymi włosami oraz w koszuli nocnej, położyłam się. Sms. Zamarłam odczytując go. Co?! Czy Gabriel ma coś wspólnego z MH? Wybrałam pośpiesznie numer Gabriela, nie zważając na późną porę. Raz, drugi, trzeci. Nic. Cholera. Czyżbym dopiero jutro mogła z nim skonfrontować tą sytuację? Co ja mu niby powiem?
Zmartwiona wybrałabym numer Stefana, ale istniało duże ryzyko, że śpi w końcu dochodziła północ. Ja też powinnam. Sen na początku nie chciał przyjść, ale w końcu udało się i usnęłam.

***

Budząc się moja głowa dała mi do zrozumienia, że to nie będzie łatwy dzień. Jednak zacisnę pięści. Wykonałam podstawowe czynności i niemal równo pół godziny przed czasem ruszyłam do swojego nowego biura. Muszę się zapoznać z nowymi obowiązkami, co nie? Było mi strasznie trudno się skupić. Musiałam napisać sms'a.

Do: Gabriel
Przyjdź do mojego nowego biura, jak tylko przyjdziesz. To ważne.


Poszło. Teraz zostało mi tylko czekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pią Kwi 21, 2017 9:57 pm

Gabriel
Popatrzylem na dzwoniacy telefon. Jednak nie odebrałem miałem dość jej wszystkiego. Dopilem drinka i poszedłem spać. Rano gdy się obudziłem czekał na mnie SMS od Arletty jednak nie ucieszyłem się z niego. Musiałem wymyślić jakąś historyjkę aby móc jej to jakoś wytłumaczyć.
***
Szedłem holem do recepcji.
- Sam gdzie jest Arletta? - spytałem patrząc na nią a ona aż drgnela.
- u siebie proszę pana - odezwała się a jej głos zadrzal. Walnalem pięścią w lade i ruszyłem do jej gabinetu. Wszedłem tam bez pukania i usiadłem na przeciwko niej.
- Dlaczego to zrobiłaś ? - spytałem krzyzujac ręce na piersi zaciskalem szczękę. - To niebezpieczny człowiek Arletto. Nawet ja sam się go boję. Na pstrykniecie palcami może to wszystko puścić z dymem. - mruknalem przeczesujac palcami włosy.
- Poznałem Maskę to znaczy Apolla tuż po śmierci mojego przyjaciela który również był maska kiedy tu przybyłem. Z reszta opowiadalem ci o tym. Nie można z nim zadzierac. Lepiej trzymać go na dystans niż odrzucić jego pomoc. Ta ich mafia rządzi całym miastem. - powiedziałem wstajac i kładąc ręce na biurku i patrząc na nią prosto w jej oczy.
- Proszę cię Arletto przyjmij jego pomoc dla dobra swojego i nas wszystkich. - powiedzdałem i spuscilem na chwilę oczy i podnioslem je po chwili już miałem coś powiedziedziec gdy Sam wpadła do pokoju.
- Szefie mamy problem - odezwała się i widziałem jej przestraszony wzrok.- Oni znowu przyszli. - świetnie teraz czas na przedstawienie. Wyszedłem z pokoju Arletty i ruszyłem do holu. Widząc swoich dałem im znak by robili to co im kazalem.
Przede mną stało sześciu roslych mężczyzn a za nimi wyłonił się mężczyzna w takiej samej masce co ja.
- Apollo dobrze cię widzieć - usmiechnalem się idąc w jego kierunku po chwili dostałem z pięści w brzuch. Od jednego ze swoich ochroniarzy. Kurwa nie tak mocno idioto. Właśnie te słowa wypowiedzialy moje oczy. Zacisnalem zeby.
- Zlozyles obietnicę Gabrielu. - odezwał się Maska. Obejrzałem się przez ramię i widziałem jak Arletta stoi obok Sam i jeszcze ten ich przyjaciel kelner. Mężczyzna podający się za mnie obszedl mnie i podszedł do Arletty. Złapał ją za dłoń i ucalowal
- Ach moja piękna Arletto kwiatuszku - odezwał się dla niepoznaki tak jak ja odzywałem się do niej. Po chwili pochylił się do Sam i szepnal jej coś na ucho a ta zachichotala czerwona jak burak i przytakiwala energicznie głową. Potem puścił oczko do chłopaka który się zaczerwienil i odwrócił wzrok. Mężczyzna złapał go za brodę tak by na niego spojrzał. I jemu rownież szepnal coś na ucho. A ten pobiegł w stronę restauracji. Widziałem ten dobrze znany mi uśmieszek.
- No a teraz Gabrielu pora na ciebie. - odezwał się i po chwili szliśmy już w stronę windy i pojechaliśmy na piętro. Gdy byliśmy już w moim gabinecie padłem na swój fotel.
- No dobra teraz musicie podbić mi oko tak dla wiarygodności. - powiedziałem i już po chwili poczułem czyjąś pięść na kości policzkowej. - Kurwaaaa!!! - krzyknalem - Pojebalo Cię Stefan? - ryknalem na brata a ten rozesmial się rozcierajac klyki.
- Od zawsze o tym marzyłem - odparł zadowolony z siebie. - Spokojnie braciszku poszło wszystko tak jak zaplanowaliśmy. Nie sądzę żeby Arletta domyslila się tego wszystkiego tej całej farsy. - odparł zadowolony jakby nigdy nic. Wiedziałem że chciał mnie uderzyć ale teraz mu chyba oddam.
- Ten plan był idealny nie widzę powodów dla których pomyślała by inaczej. Teraz chociaż się że ja i Apollo to dwie różne osoby. I nie będzie patrzeć tak podejrzliwie na mnie.

***

Po jakichś dwóch godzinach od wyjścia zszedlem na dół w ciemnych okularach a z pod prawego wystawalo kawałek siniaka. Ruszyłem do gabinetu Arletty.
- Wychodzę pewnie mnie już dziś nie będzie. Jakby coś się działo to dzwoń. Narazie. - powiedziałem i odwrocilem się na pięcie chcąc wyjść ale wtedy poczułem jej dłoń na swoim nadgarstku a druga ręka łapie za okulary. Wolną ręką chwycilem jej dłoń przy mojej twarzy.
- Nie rób tego - powiedziałem ale widząc jej te wielkie smutne oczy westchnalem i pozwoliłem jej zdjąć okulary.
- To nic wielkiego serio
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pon Kwi 24, 2017 10:47 pm

ARLETTA GELLAGHER
Gabriel. Super, może wyjaśni mi co ma wspólnego z MH. Ale to, co się działo przechodziło moje najśmielsze oczekiwania. Mój szef prawił mi kazanie o tym, jaki ten pojeb jest niebezpieczny. Ja mam przyjąć jego pomoc?! Z każdą chwilą coraz bardziej bledłam, aż wkroczyła Sam. Od tego momentu wszystko działo się tak nagle, szybko... Oni... bili go. Roztrzęsiona przytuliłam się do ramienia przyjaciółki. Czy nadal nią była? Oni znowu przyszli. Czyżby wiedziała o tym coś więcej? Nie ważne, co dalej się wydarzy, muszę ja przesłuchać, a jak Samanta będzie się wymigiwać osobiście ją uduszę.
Nie! Ten psychol podszedł do mnie tak blisko. Tak cholernie blisko, ale równie mocno czułam, że coś jest nie tak. Nie byłam w stanie pojąć co. Czyżbym traciła zmysły?! Nie. To z Maską jest coś inaczej. Więc niby ma na imię Apollo i ja mam w to uwierzyć? Moje oniemienie tak trwało i trwało, aż ONI, kimkolwiek była ta mafia, zabrali Gabriela! W moich oczach stanęły łzy.
- Kim oni są? Kim ON jest? - skierowałam pytanie do niższej ode mnie blondynki, odsuwając się od niej znacząco. A co jeśli oni go zamordują?! Dlaczego nikt się tym nie martwi poza mną? Dziewczyna opuściła brwi, widocznie zirytowana moim zachowaniem.
- Ty mnie o to pytasz? Co się z Tobą dzieje? Dzwonię, nie mam kontaktu. On też... - wskazała na Victora, jakby ten temat był najważniejszy. Przyjaciel też wyglądał na rozczarowanego. - Dlaczego mamy Ci cokolwiek mówić, skoro Ty nie mówisz nam nic?
Wmurowało mnie znowu. Naprawdę w takiej chwili odwraca kota ogonem?! - Sam, nie rozumiesz, że tu chodzi o życie naszego szefa?!
- A co, bujasz się w nim? Bujasz prawda? - zagadał teraz jak myślałam przyjaciel. Niemożliwe... oboje się odwrócili ode mnie przez moje tajemnice.
- Naprawdę nie wiem, kto to. Przyszedł raz i sprał Gabriela już wcześniej, jak tylko był naszym klientem - usłyszałam. To wystarczyło. Spojrzałam rozczarowana na przyjaciół i ruszyłam do swojego biura. Wiem już co robić. Wybrałam numer Stefana. Nie odebrał. Pierwszy raz. Ale na pewno jest w pracy, jest przecież taki zajęty. Usiadłam, z wrażenia zabrakło mi tlenu i sił. Wybrałam numer na numerze stacjonarnym do Lily. Pokojówka szybko przyniosła mi wody.

***

Cholernie się denerwowałam. Nic nie chciało wyjść dobrze. Gubiłam się w papierach, telefony ciągle dzwoniły, a ja siedziałam rozkojarzona i tak przez bite dwie godziny. Nagle do pokoju wparował Gabriel. Podbiegłam szybko do niego, łapiąc go za rękę. Zdjęłam mu okulary.O matko...
- Gabrielu, jak nic wielkiego? Nie rozumiesz, że po pierwsze trzeba coś zrobić z tym psychopatą, a poza tym jesteś... moim przyjacielem i martwię się o Ciebie? - Tak. Po tym co się stało mogłam go tak nazwać, co więcej mogłam powiedzieć, że jest jedyny. Pogłaskałam go po policzku. - On... ja nie wiem, co robić. Osoba Maski prześladuje mnie od jakiegoś czasu. On niszczy wszystko, czego mogę się dotknąć. Nawet Ciebie, chociaż... jeśli wcześniej się znacie... - Nie dokończyłam. Gubiłam się. - Nic z tego nie rozumiem. - Odsunęłam się, patrząc na czarnowłosego. Marzyłam, aby zniknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pon Kwi 24, 2017 11:26 pm

Gabriel

Westchnalem wywracajac oczami ja jej słowa.
- Arletta to wszystko może wygląda tragicznie jednak wcale tak nie jest. Już nie raz mi się dostało.
Ale to tylko i wyłącznie moją wina obiecałem mu coś i tego nie zrobiłem. Maska za dobre wynagradza a za zle każe. Dlatego proszę Cię umów się z nim na kolację porozmawiaj na spokojnie bez wyrzutów. - zaproponowałem spadając na sofie w jej gabinecie. Jeśli nie chcesz dla siebie zrób to dla mnie. - zaproponowałem dotykając bolacego miejsca tuż pod okiem. Westchnalem
- Nic z nim nie zrobisz sama widziałaś do czego jest zdolny. Nawet gdybyś spróbowała na niego donieść on i tak odwinie kota ogonem. - kurwa no nie wytrzymam ta jej upartosc doprowadza mnie do szału. Ale też jest dla mnie wyzwaniem dlatego tak bardzo chce się do niej zbliżyć. Jednak będę miał problem gdy dowie się o tym że to jednak ja jestem maską.
- A właśnie byłbym zapomniał za dwa tygodnie jest bal maskowy nie chciałabyś może pójść ze mną na niego. Jakoś ostatnio moje życie miłosne nie prosperuje dobrze. A nie chce znowu wynajmować modelki która będzie do mnie kleić aż mnie zemdli. - usmiechnalem się a w moich policzkach pojawiły się doleczki.
- No ale nie musisz mi od razu odpowiadać przemyśl to na spokojnie i wogole. - dodałem i wziąłem kartkę z jej biurka i napisałem swój adres. - Gdybyś się zdecydowała przyjdź do mnie to wypozycze ci sukienkę. Nie pytaj skąd je mam. - odparlem ale widząc jej minę rozesmialem się głośniej.
- spokojnie nie jestem jak Grey czy jakikolwiek facet z tych babskich romansidel. - dodałem podnosząc się z sofy i podchodząc do niej. Położyłem rękę na jej głowie i roztrzepalem jej włosy.
- I już się tak o mnie nie martw. Arletta. Wszystko będzie dobrze. Do zobaczenia jutro. A i zastanów się nad kolacją z nim. On naprawdę potrafi być człowiekiem jeśli się go dobrze pozna - odparlem i po tych slowach wyszedlem z jej gabinetu wracając do domu. Musialem skonczyc to co zacząłem z jej ojcem a on juz niedlugo polegnie. I ogromnie mnie to ucieszy. Wlozylem okulary spowrotem na nos i wyszedlem z hotelu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pon Kwi 24, 2017 11:44 pm

ARLETTA GELLAGHER

Że co? Mam się z nim spotkać? Uśmiechnęłam się głupio, wręcz zaśmiałam. Chyba przypadkiem nie dostał tylko w oko, ale i głowę. Czemu mam się do niego zbliżać? Naprawdę nie mam zamiaru i nie widzę powodu. Jednak na jego propozycje dotyczącą balu skinęłam głową. Uśmiechnęłam się szczerze na jego słowa o Greyu. Co za denny film. Oczywiście, że z nim pójdę. Jestem mu to winna, a przecież mam swój honor. Wiem, że podstąpił wobec mnie tak, jak wieloletni przyjaciel, przyjął mnie pod swój hotel, dał swój czas, rozmowę. Zawsze będę mu za to wdzięczna, ale nie mogę zapominać, że mam chłopaka i na razie tylko on się liczy. Gdy wyszedł wybrałam jego numer. Odebrał.
- Kochanie? - usłyszałam, na co humor od razu mi sie poprawił, uśmiechnęłam się. Lubię, gdy ktoś się tak do mnie zwraca. No i... on jako jedyny nie okazał się zamieszany w całą akcje. Nie ma nawet na to szans. Mogłam odetchnąć z ulgą, ale jednocześnie bardzo chciałam mu powiedzieć o sytuacji, jaka miała dziś miejsce.
- Miałam pełny wrażeń dzień. Możemy się zobaczyć za godzinę? - zapytałam. Akurat kończyłam, musiałam dojrzeć do paru rzeczy.
- Jasne, piękna. Czekaj mnie w parku obok kawiarni, gdzie ostatnio byliśmy. Zaraz będę - powiedział i rozłączył się. Wiem, że może mnie pytać o to, co jest i tak dalej. Ale wolę go w to na razie nie wkręcać. Ruszyłam cichaczem do pokoju na najwyższym piętrze, przebrałam się i ogólnie odświeżyłam, zrobiłam mocniejszy makijaż.

***
Nasze spotkanie było cudowne. Znowu się całowaliśmy, byliśmy u niego. Oglądaliśmy filmy, gotowaliśmy. Doszłam do wniosku, że nie potrzebuje takich przyjaciół jak Sam i Victor, skoro mam jego. Jak zwykle musiałam uciekać od niewygodnych tematów, typu czemu się zdenerwowałam. Napomknęłam tylko o S. i V. Na tym się skończyło, ale od razu pocieszyły mnie jego mocne ramiona. Nie był tak natarczywy jak większość facetów, co mi odpowiadało. Około 18 już się zmyłam, więc nie byłam jakoś długo. Ale musiałam zrobić dwie rzeczy.
Pierwsza. Podeszłam pod wskazany przez Gabriela adres. Zapukałam, po chwili otworzył mi. Pokazałam swoje śnieżnobiałe zęby.
- Hej. Pójdę z Tobą, nie musiałabym się nawet zastanawiać. Więc... co z tą sukienką? - zapytałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Wto Kwi 25, 2017 12:17 am

Gabriel
Popijalem sobie właśnie drinka zwycięstwa gdy usłyszałem dzwonek do drzwi. Podszedłem i zobaczyłem Arlette. Zlustrowalem ją wzrokiem i wpuscilem do środka.
- Czyżby randeczka z jakimś zakochancem? - spytałem uśmiechając do niej. Chociaż w środku aż się we mnie zagotowalo. Jednak musiałem być spokojny.
- pewnie się zastanawiasz skąd wiem? - no przecież nie powiem jej że kazalem ją obserwować. - Jak już wiesz jestem dość spostrzegawczy. A więc masz rozmazana szminkę i czuć od ciebie męskie perfumy. - spojrzałem na nią i prowadząc ją do garderoby spojrzałem na nią przez ramię i usmiechnalem się usatysfakcjonowany tym że się speszyla. Po chwili dotarliśmy do drzwi. Otworzyłem je i popatrzylem na te wszystkie suknie jakie tu były.
- No moja droga do wyboru do koloru. Masz do dyspozycji suknie buty i biżuterię - powiedziałem przesuwając się tak by mogła to wszystko zobaczyc.
- ale musisz przymierzyć kilka a ja zobaczę w której będzie ci lepiej. Albo nie zaczekaj. - mruknalem i wszedłem głębiej w garderobę i zacząłem przeglądać sukienki szukając odpowiedniej dla dziewczyny. W końcu wyciągnąłem piękna czarna długa sukienkę z głębokim rozcieciem na nodze i czerwone szpilki. Podałem jej jeden z zestawów. Kazalem się jej przebrać by po chwili znaleźć tym razem zieloną również długą sukienkę z ciagnacym się lekko trenem oraz czarne sandalowate szpilki. Położyłem również czerwoną sukienkę typu princesska bez ramiaczek.
- Wiesz wydaje mi się że te trzy były by najlepsze. No a teraz pokaż się chociaż w jednej - dodałem siadajac na pufie. Dopilem sobie drinka w oczekiwaniu na dziewczynę. A gdy wyszła oniemialem.
- Pięknie wyglądasz. Cudownie - byłem nią zauroczony wyglądała olśniewająco. - Twój chłopak nie będzie zazdrosny że pójdziesz ze mną na ten bal? - spytałem z uśmiechem patrząc na dziewczynę gdy przegladala się w wielkim lustrze.
Była niesamowitą dziewczyną. Piękna inteligentna zabawna. Po prostu ideał kobiety. Westchnalem cicho i na nowo spojrzałem na dziewczynę.
- Dziś się dowiedziałem że mój brat od ponad pół roku mieszka w Nowym Jorku. I nie łaskaw się do mnie odezwać. Jestem strasznie zły. Jaki on głupi nic nie rozumie. Nawet nie zdaje sobie sprawy jak matka mnie traktowała. Cymbal uważa że to ja jestem wszystkiemu winien. - mruknalem. - Jakbym miał mało kłopotów to jeszcze on mi się tu przyplatal. - westchnalem. Patrzyłem jak dziewczyna wychodzi w kolejnej sukni.
- Olśniewająco wyglądasz w zieleni. Naprawdę. Znakomicie opina twoje zgrabne ciało myślę że ta będzie idealna. - pochwalilem dziewczynę i wstałem wysunalem jedną z szuflad i wyjalem piękna diamentowa kolie oraz długie kolczyki i bransoletkę do kompletu. Cudowna. Zapialem kolie na jej szyji oraz bransoletkę.
- Wyglądasz idealnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Nie Kwi 30, 2017 12:26 am

ARLETTA GELLAGHER

Poprawiłam otarcia po swojej szmince na jego słowa. Poczułam się zakłopotana. Zakochaniec to trochę za duże słowo, ale skoro wolał takiego użyć. Przecież nie zna sytuacji. Ruszyłam za nim i oniemiałam widząc te wszystkie przepiękne kreacje. Przymierzyłam trzy najpiękniejsze i ostro wahałam się między drugą a trzecią. Uwielbiałam czerń, to prosty i klasyczny kolor za razem, ale zieleń... ah, głęboka, przyciąga uwagę, uwodzi. Czułam, że oczy same mi się błyszczą na jej widok.
- Masz racje. Wyglądam w niej prześlicznie - przyznałam, zafascynowana dalej. - A więc ustalone, to ją ubiorę. Jeśli mam być szczera nigdy nie widziałam piękniejszej - wyznałam. Taka była przecież prawda. O ile uwielbiam ładnie ubrania, tak o tyle raczej nie wybieram niczego w stu procentach dla siebie. Serio, odnoszę teraz wrażenie, że Gabriel wie co mi pasuje najlepiej, a na pewno lepiej niż ja sama. Zaśmiałam się cicho, głownie w głowie na tę myśl, ale na ustach miałam również delikatny uśmiech. Chwilowo odciągnęłam się od zmartwień.
Obróciłam się jeszcze raz obok niego.
- Nie powinien być zazdrosny. W końcu jesteśmy tylko przyjaciółmi z pracy, mam nadzieję że przyjaciółmi znaczy - wyjaśniłam pochmurniejąc. - Pokłóciłam się z tymi, którzy byli do tej pory - wyjawiłam niezbyt głośno, ale wystarczająco, aby słyszał. Porozmawiam ze Stefanem, jak tylko się zobaczymy, wyjaśnię co i jak. Słuchałam z uwagą jak zielonooki opowiada o bracie.
- Być może to dobry czas, aby się pogodzić. Mieliście kiedykolwiek dobry kontakt? Jeśli tak to myślę, że możecie go odbudować. Pytanie czy chcecie - powiedziałam, podchodząc bliżej niego.
Sama muszę porozmawiać z Melanią, co łatwe nie będzie. Przypomniałam sobie o kompromitujących ją dowodach oraz innych papierach, które ostatnio dał mi Maska. MH... kim Ty jesteś? Odkryję to, jeszcze jutro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sro Maj 03, 2017 11:17 pm

Gabriel
Patrzyłem na dziewczynę. Co innego mógł bym powiedzieć westchnalem cicho.
- Oczywiście że jesteśmy przyjaciółmi Arletta. Jednakże ci twoi przyjaciele chyba nie byli prawdziwymi przyjaciółmi bo prawdziwy przyjaciel cię opieprzy i cię wesprze a pseudo przyjaciel będzie tylko wykorzystywał twoją ufność. Tak dla pewności ile razy przychodzilas wcześniej do pracy za Sam? Albo ile razy zostawalas dłużej za nią? Hmm... - powiedziałem to co myślę bo taka była prawda.
- przyjaciel pomoże ci bezinteresownie nawet wtedy gdy wydaje ci się że wszystko jest super. - dodalem taka była prawda i nic z tym nie zrobimy. Podszedłem do innej szuflady i wyjalem czarną koronkową maskę wręczając ją dziewczynie.
- Co do przyjazdu po ciebie i wogole całej tej imprezy jeszcze się dogadamy. - usmiechnalem się do niej szeroko i spojrzałem na nas w wielkim lustrze. Ładnie razem wygladalismy. No ale cóż musiałem jeszcze trochę poczekać by zdobyć ją i mieć tylko i wyłącznie dla siebie. Ale ten głupi Stefan musia się akurat teraz pojawić. Niemal warknalem i kiedy dziewczyna się odezwała myślałem że wybuchne jednak wziąłem kilka głębszych oddechow i się uspokoilem trochę.
- Arletta mój brat. I ja to jak woda i ogień. Jesteśmy swoim całkowitym przeciwieństwem. Naszym jedynym wspólnym mianownikiem jest matka i nic więcej. Nawet nie jesteśmy podobni no może mamy takie same oczy to wszystko. - wlozylem ręce w kieszenie spodni i stanąłem do niej tyłem.
- Stefan jest mamisynkiem co mu mamusia powie to od razu leci to wykonać. Tym samym jest jak wrzód na dupie. Pewnie znowu zabrakło jej pieniędzy bo wątpię by przyjechał tu tak sam z siebie. - westchnalem i znowu nalalem sobie whisky do szklanki przechylajac ja do dna.
- Ukochany synulek mamusi mógł siedzieć w Maiami na dupie i się stamtąd nie ruszać. A nie jeszcze przysporzyć mi problemów jakbym sam miał ich mało.- mruknalem. - wogole nie rozumiem dlaczego ona sama nie ruszy tu dupy i nie przyjedzie chociaż mnie przeprosić. Chyba chodź tyle mi się od niej należy czy nie tak Arli? - spytałem patrząc na nią smutno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Maj 04, 2017 10:33 pm

ARLETTA GELLAGHER

Skinęłam zmartwiona na jego słowa. Gabriel miał racje. Co to za przyjaźń? Chyba nie potrzebuję takich ludzi wokół siebie. Ale, czekaj, chwila. Skąd wie o tym, że wcześniej przychodziłam od Sam? Przecież zamieniałyśmy się zanim on przejął firmę.
- Skąd wiesz, że przychodziłam wcześniej za Sam? - zapytałam podejrzliwie. Nie, no... może domyślił się, może gadał z Jasonem, poprzednim szefem. Musiał wiedzieć. Westchnęłam, zarzucając włosy za ramiona. Odsunęłam się od mężczyzny.Wzięłam maskę i słuchałam jego dalszych słów. - Z resztą nieważne... Nie mów. - Postanowiłam w końcu zostawić ten temat w spokoju, nie zauważyłam po nim żadnej nerwowości, gdy przeszywałam go wzrokiem.
- Jasne, uzgodnimy później - zgodziłam się. - Wiesz... możliwe, że nie czuje się winna, tak jak mój ojciec. Nie zmienimy na siłe osób ani faktu, że nas nienawidzą - podsumowałam. - Ale masz mnie, pewnie innych przyjaciół także. Zawsze możemy pogadać, czy coś... jestem pod telefonem, i chodź nie zastąpię Ci matki to zawsze chyba coś - powiedziałam, sama nawet nie wiem czemu bo chyba nie powinnam. Ale pewnie ma dużo dziewczyn na oku, tylko nie wie na jaką zwrócić szczególną uwagę.
Przebrałam się w swoje zwyczajne ubrania. - Widzimy się jutro, do zobaczenia - powiedziałam, kierując się szybko w stronę drzwi. Wzięłam ze sobą maskę, buty, suknię i biżuterię, spakowaną w dużą torbę.

***
Nawet nie myślałam zaglądać do rzeczy, które dał mi MH. Chyba podświadomie bałam się co tam zobaczę. Nie odzywał się, ja też nie. Tak samo rodzina. Ogólnie był spokój, a ja znalazłam sobie mieszkanie, do którego wprowadziłam się na dzień przed imprezą, na którą szłam z Gabrielem. Miał przyjechać o 19 i o tej godzinie byłam gotowa. Wysłał mi smsa, że już jest, więc zeszłam.
Zaparło mi dech w piersiach. Wyglądał zjawiskowo, a ja przy jego boku też nieźle się prezentowałam. Umalowałam się dość delikatnie, klasycznie, postawiłam na czerwoną szminkę i naturalne oko w beżach i brązie, a moją głowę oplatał wysoki kok, zaplatany kłosem.
- Hej - uśmiechnęłam się na widok przyjaciela i ucałowałam jego policzek. Przez ostatnie dni, głownie z nim spędzałam przerwy. Tak wychodziło po prostu. Związek z Stefanem, prezentował się dobrze, ale... nie mówiłam mu nic o imprezie. Kiedy miałam to zrobić, ten zaczął mówić coś o tym, że jestem przepiękna i nie chce się ze mną dzielić. Nie było czasu, ani miejsca, ani okoliczności. Z rodziną się nie kontaktowałam. - Jak wyglądam? - obróciłam się tuż przed nim wokół. - Bo Ty prezentujesz się całkiem dobrze, a właściwie bardzo dobrze - skomplementowałam go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Maj 04, 2017 11:10 pm

Gabriel

Nie mogłem znieść swojego brata. Nadpobudliwy becwal. Że też akurat teraz musiał sobie przypomnieć o mnie. Akurat kurwa dziś. Kiedy wyszedł była siedemnasta. Musiałem się szybko ogarnac bo niedługo miałem jechać po Arlette. Gdy byłem już ubrany w czarny smoking ruszyłem z szoferem pod dom dziewczyny. Kiedy pojawilem się tam punkt siódma dziewczyna właśnie zeszła. Usmiechnalem się do niej.
- ty zawsze wyglądasz zjawiskowo moja droga z resztą jak zawsze. - powiedziałem i wziąłem jej dłoń calujac delikatnie. Otworzyłem jej drzwi do auta i sam wsiadłem po drugiej stronie.
***
Jakiś czas potem byliśmy pod salą balowa. Wlozylem swoją maskę również jedwabna zakrywajaca tylko moje oczy tak samo jak dziewczyny miała kolor czerni. Oczywiście wsiadłem jako pierwszy i otworzyłem jej drzwi pomagając wysiąść. Od razu oslepily nas flesze położyłem dłoń na jej kregoslupie uśmiechając się do dziewczyny i paparazzi.
- Kim jest dla ciebie ta kobieta Gabrielu? - spytał jeden z paparazzi. Spojrzałem na dziewczynę
- To moja najlepsza i jedyna przyjaciółka na której mogę polegać i mogę ufać. - powiedziałem patrząc jej w oczy z uśmiechem i pocalowalem ja w czoło niczym brat siostrę.
Po tych słowach rozległa się burza pytań i jeszcze więcej fleszy. Przystanelismy jeszcze chwilę przy ściance pozujac i takie tam a potem ruszyliśmy na sale do naszego stolika. Westchnalem dramatycznie.
- Robię się na to za stary jak Boga kocham - mówiąc to odsunalem dziewczynie krzesło by mogła usiąść a po chwili sam usiadłem obok niej.
- A właśnie Apollo wyjechał z miasta na jakiś czas więc możesz od niego odpocząć. - usmiechnalem się do niej pocieszajaco
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Maj 04, 2017 11:38 pm

ARLETTA GELLAGHER

Nie spodziewałam się jednego. Tylu fleshy, paparazzi i innych. Byłam troche wstrząśnięta, zapomniałam że mój przyjaciel jest sławny. Dziwnie to brzmi, wiem. Mam nadzieje, że Stefan tego nie zobaczy. Uśmiechnęłam się na słowa Gabriela, były bardzo miłe i dodały mi odwagi. Podążyłam za mężczyzną i usiadłam. W pomieszczeniu były same osoby ubrane tak jak my, pewnie śmietanka towarzyska.
- Przesadzasz, jesteś jeszcze młody - stwierdziłam, ze śmiechem. Spochmurniałam na jego słowa. Nie chcę słyszeć o tym psycholu! Zadrżałam lekko nawet. - I dobrze, niech nie wraca. Nie chcę go znać. Dzięki niemu dowiedziałam się kim jest moja siostra... - przerwałam. Nie wiem czy to dobry czas i miejsce na tego typu rozmowy. - Moja siostra jest prostytutką - wyszeptałam tak, aby tylko on słyszał. Bawiłam się kawałkiem tkaniny od sukienki. - Nie wiem do czego jest zdolny, ale ma władze, obserwował mnie od wielu tygodni, jak nie dłużej i wie o mnie wszystko... - dodałam.
Nie chciałam jednak kontynuować tematu. Inni ludzie również usiedli do stołu, podano pierwsze zakąski. Wszystko było pyszne i zaskakująco ładnie wyglądało, ale ja cały czas myślałam o Masce. Co robi i czemu wyjechał? Czy to już koniec? Coś mówi mi, że nie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   

Powrót do góry Go down
 
Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: