IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Nie Mar 12, 2017 4:43 am


Wiadomości. Na początku miłe. Pomaga jej. Kiedy ONA o czymś zapomni, ON jej to dostarcza, przypomina o ważnych datach. Ale wie za dużo, więcej niż ona sama. Jest z nią od paru lat. Wie też, jak źle jest traktowana w domu przez rodziców i starszą siostrę bliźniaczkę. Dla nich zawsze była gorsza. Widzi, że koło jego ukochanej kręcą się różni 'przyjaciele', więc ukazuje swoją prawdziwą, szaloną twarz. Już nie jest miło. Szantaże, śledzenie, a nawet kamery w pokoju. Nigdy nie jest sama. Najgorsze dopiero przed nią... nie wie, jaką ten człowiek ma władze, kim jest i czy może jej zrobić krzywdę.
Występują:
Milly jako Arletta Gallagher
Emily jako Gabriel York


Ostatnio zmieniony przez Milly dnia Sro Mar 15, 2017 5:27 am, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Wto Mar 14, 2017 5:51 pm



† Imię† Gabriel
† Zdrobnienie:  † Nie radzę
†Nazwisko: † York
† Wiek: † 29
† Urodziny:  † 02,03





† Zodiak:  † Ryby
† Płeć:  † Mężczyzna
† Orientacja:  † hetero
† Włosy:  † Czarne
† Oczy: † zielone z brązowymi plamkami
† Waga:  † 80
† Wzrost:  † 186


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sro Mar 15, 2017 3:30 am

PERSONALIA
• IMIĘ • Arletta  • NAZWISKO • Gallagher
• URODZINY • 18 maj  • WIEK •  Dwadzieścia Jeden  
• ZNAK ZODIAKU • Byk  • STATUS • Panna
• PŁEĆ • Kobieta  • ORIENTACJA • Hetero
• RODZINA: mama i tata - Sofia i Edward, starsza siostra bliźniaczka - Melanie


APARYCJA
• KOLOR WŁOSÓW • Brąz  • KOLOR OCZU • Szare
• WZROST • 171 cm  • WAGA • 62 kg


CIEKAWOSTKI
• Nie ma najlepszych relacji z rodziną, z którą mieszka - właściwie każdy z domowników jej nienawidzi i traktuje jak służącą. Z tego względu woli czas wolny spędzać poza domem. •
• Pracuje na recepcji w pięciogwiazdkowym hotelu, gdzie zasłużyła na stanowisko ciężką pracą. •
• Mimo najlepszych przyjaciół (Samanty, Victora), czuje się dość samotnie przez co coraz częściej wolny czas spędza w klubach. •
• Studiowała zaocznie architekturę, ale rzuciła kierunek przez problemy finansowe i długi Melanie. Mimo krzywd ze strony bliskich, chce dla nich jak najlepiej, więc dla rodziny zrobi wszystko. •
• Do dziś uwielbia rysować, tworzyć artystycznie. •
• Bliscy mówią do niej Arla, co raczej jej nie przeszkadza. •
• Zdarza jej się bagatelizować niebezpieczne sytuacje. Nie wiadomo, czy jest bardziej lekkomyślna, czy odważna. •
• Melanie odróżnia od Arletty jedynie rudy kolor włosów. •
• Skrycie marzy o oddaleniu się od rodziny, wyjeździe, najlepiej do Hiszpanii. •
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sro Mar 15, 2017 3:55 pm

ARLETTA GELLAGHER

Gwałtownie podniosłam się, słysząc doraźny dźwięk budzika. O nie. Normalnie cieszyłabym się z kolejnego dnia, ale tej nocy jakoś niekoniecznie chciało mi się spać. Zasnęłam coś koło trzeciej. Wskazówki zegara wskazywały równą siódmą trzydzieści. Markotnie, mrucząc coś pod nosem odstawiłam budzik, po czym przymknęłam powieki. Drzemałam tak parę minut, dopóki do moich uszu nie dotarł sygnał sms'a. Tym razem, nadal zaspana zerwałam się opornie z łóżka. Jak co dzień, najpierw poszłam do toalety, a następnie napić się wody z cytryną.
Moi rodzice ze spokojem sączyli poranną kawę. Chciałam oczywiście powiedzieć wesołe Dzień dobry, ale surowy wzrok taty mnie natychmiast uciszył. I znowu zasmucił. Melanie? Powinna być na uczelni. Studiuje ekonomię. Bez zajęć dodatkowych raczej nie dawałaby sobie rady, ale dzięki korepetycjom jakoś udawało jej się zdawać. Poza tym nie oszukujmy się... Pieniądze na prywatnych studiach robią swoje.
Z dezaprobatą w głowie sięgnęłam po telefon. Uśmiechnęłam się odrobinę, widząc nazwę adresata. Pamiętam, kiedy dokładnie dwa miesiące temu akurat tak go nazwałam. Dlaczego akurat Mystic helper? Nie znam go, właściwie nic o nim nie wiem. Tajemniczy. Pomocnik? Tak, bo przypomina mi o niemal wszystkim. Budzę się i zasypiam z nim. To nawet miłe.

Od: Mystic helper
Pora wstawać. Niewyspana, co?

A żeby wiedział. Na szczęście dobrze wie, kiedy i co się dzieje. Czy to źle? Nie. Nawet jakoś tragicznie mnie to nie niepokoi. Gdyby nie on, praktycznie wiele razy bym zawaliła niejedną rzecz. Ostatnio chodziłam niezwykle poddenerwowana i rozkojarzona. Czułam dość mocną samotność. Ona mnie przytłacza. Niby są przyjaciele, ale... tak naprawdę nie ma nikogo. Do tego tęsknię za swoimi studiami. Rzuciłam je pół roku temu.

Do: Mystic helper
Zgadłeś. A Ty?

Szczerze, niespecjalnie mnie to obchodzi, ale warto grzecznie zapytać, prawda? Puściłam sms'a, po czym w biegu załatwiłam poranne czynności. Spięłam włosy w wysokiego kucyka, ubrałam się w elegancką, skromną sukienkę, o białej barwie i wyszłam. Nie opuszczało mnie dziwne uczucie, że o czymś zapomniałam. Nie powinno mnie to dziwić, ale... nieważne. Z niepokojem znowu sięgnęłam po telefon, wybierając numer Samanty.
- Halo, Sam? - powiedziałam, gdy w końcu myślałam, że odebrała. Abonent czasowo niedostępny, spróbuj później. Super, typowe. Mogłam spróbować napisać do Victora, ale on pracuje na dziale restauracji, więc nawet, jeśli się coś ma dziać, on mi o tym nie przypomni. Rzuciłam urządzenie na dno torebki i przyśpieszyłam kroku do hotelu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sro Mar 15, 2017 7:51 pm

Gabriel York

Mój wczorajszy dzień skończył się dopiero dzisiejszej nocy około trzeciej. Nie dość że w nocy miałem gościa o dość zgrabnych i kuszących kształtach to jednak nie dawała mi spokoju Arletta. Bardzo intrygująca osóbka.
Kiedy z samego rana podjechałem pod hotel akurat była zmiana także nikogo z pracowników nie było w zasięgu wzroku. Poprawiłem marynarkę i ruszyłem w kierunku wind na ostatnie piętro tam gdzie znajdował się mój gabinet. Jednak kiedy spojrzałem na zegarek by zobaczyć ile czasu mi zostało wpadłem na kogoś. Odruchowo wysunąłem rękę by złapać to małe wątłe ciałko z którym się zderzyłem. Spojrzałem w te szare wielkie smutne oczy.
- Przepraszam że na panią wpadłem to moja wina -powiedziałem posyłając jej jeden ze swoich zabójczych uśmiechów. Puściłem ją i chwilę się na nią gapiłem a potem wyminąłem i przywołałem windę.
- Miłego dnia Arletto -uśmiechnąłem się i drzwi windy zamknęły się za mną a ja pojechałem aż pod samo biuro, musiałem dosłownie przejść przez korytarz. Wszedłem do tego pomieszczenia i usiadłem za biurkiem włączając komputery, zacząłem patrzeć jak pewna dziewczyna rozpoczyna kolejny dzień pracy w moim hotelu.
Postanowiłem wysłać jej już kolejnego sms'a dzisiaj.
Uważaj kwiatuszku żebyś nie zapomniała znowu tych dokumentów tak jak ostatnim razem
Co prawda moje zachowanie jest nieco psychopatyczne jednak kocham gdy wszystko i wszyscy chodzą jak w zegarku. A zwłaszcza ta jedna mała osóbka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Mar 16, 2017 12:31 pm

ARLETTA GELLAGHER

Wbiegłam pośpiesznie do Black diamond, po czym szybko założyłam stosowną marynarkę i szpilki, dodając do tego plakietkę ze swoją godnością na sukienkę.
Pognałam w kierunku windy, aby zrobić to, co zawsze. Sprawdzić, czy w pokojach jest wszystko w porządku i sprzątaczki wywiązały się z obowiązków. Byłam już minimalnie spóźniona, więc pewnie dlatego tak pędziłam. Teoretycznie powinnam kończyć... Moim celem było odłożyć pieniądze. Kto wie. Może za jakiś czas; rok, może dwa - nie wiem, wrócę na studia. Chciałabym. Ta praca nie jest zła, ale ciągnie mnie do innych rzeczy. Kocham projektować, rysować, tworzyć. Tym jest moje życie.
Tak nad tym myślałam, że aż w końcu na kogoś wpadłam. W jednej chwili spanikowałam, ale nie okazywałam tego. Znaczy, starałam się, a pewnie wyszło jak zawsze. Poczułam czyjeś silne dłonie na swoich ramionach. Ujrzałam wyższego od siebie, elegancko ubranego mężczyznę, o ciemnych włosach i uwodzicielsko zielonych oczach. Wyglądał na starszego ode mnie, lecz nieznacznie. Zapewne to gość, albo współpracownik szefa.
- Nie, proszę mi wybaczyć, ja zawiniłam - ukłoniłam się nisko, tak jak wypadało, czując na policzkach wychodzące zażenowanie.
- Nawzajem -rzuciłam pośpiesznie na jego następne słowa. Trochę mnie zamurowało, bo odniosłam wrażenie, że bardziej powiedział z pamięci moje imię niż z etykietki. Eh, wydaje mi się. Chyba jestem przewrażliwioną. Czekałam ze spokojem na windę, po czym w końcu załatwiłam swoje pierwsze na dzisiaj zadanie.
Wróciłam na recepcje po niespełna dziesięciu minutach. Doszedł do mnie kolejny sms, na widok którego rozpromieniłam się. W prawdzie bez kwiatuszka tajemniczy nieznajomy mógł się obejść, ale wreszcie mogę pracować spokojniej. Dokumenty! Byle nie zapomnieć. Nie odpisałam na wiadomość, zrobię to później.
Ujrzałam w końcu swojego najlepszego przyjaciela. Ucałowałam Victora w policzek i pogadaliśmy chwilę. Opowiedziałam mu, jak to nie mogłam się dodzwonić do Samanty.
- Na pewno rozładował się jej telefon, wiesz jaka jest - stwierdził. Jasne. Dowiem się tego dopiero popołudniu. Blondyn ruszył na kuchnie, a ja włączyłam komputer i zabrałam się za całą stertę papierkowej roboty.
W pewnej chwili przyszła kolejna wiadomość.

Od: Sam
Dzisiaj mnie nie będzie, przykro mi.

To znaczyło tylko jedno. Siedzę dziś tu do 22. Lekko się poddenerwowałam, ale tylko nieodpowiedzialnością ciemnowłosej. Mówi się trudno. Im dłużej jestem tu, a mniej mnie w domu, tym lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Mar 16, 2017 7:53 pm

Gabriel York

Całe przedpołudnie pracowałem zastana. Co jakiś czas wysyłałem jej sms'a by sprawdzić czy będzie odczytywać go na widoku. Jednak ona robiła to tak skrycie że nawet ja nie zauważyłem a sms już był.
Koło południa zszedłem na dół do rejestracji i zacząłem składać zamówienie obserwowałem wszystkich pracowników jak skrzętnie i bardzo dokładnie obsługują gości hotelu Black Diamond z perspektywy czasu zaczynam być zadowolony co do mojej decyzji w sprawie zakupu tego hotelu. Zastanawiałem się nad tym bardzo długo jednak nie żałuję.
Kiedy już zjadłem i wypiłem lampkę wina do obiadu, z resztą bardzo dobry rocznik. Kazałem dopisać to do rachunku i ruszyłem do recepcji.
- Witam ponownie Arletto - uśmiechnąłem się do niej.
- Potrzebuję pokoju na dzisiejszą noc dla swojej przyjaciółki, więc chciałbym wynająć jeszcze jeden - powiedziałem patrząc jej prosto w oczy byłem ciekaw czy jest w stanie zarezerwować dla mnie jeszcze jeden pokój. Chciałem sprawdzić jak szybko uda jej się załatwić pokój dla jednej osoby.
- Poproszę największy jaki jest dostępny jest dla mnie bardzo ważną przyjaciółką -
powiedziałem obserwując jak dziewczyna szybko klika w klawiaturę i wyszukuje konkretnego pokoju.
Dlaczego byłem tutaj osobiście? Musiałem sam wszystko sprawdzić osobiście, od sprzątaczki po dyrektora poprzez kierowników i recepcjonistów. I chciałem być bliżej tej małej zagubionej duszyczki, byłem jak wilk w owczej skórze.
- Na nazwisko Monestars i prosiłbym bardzo o zachowanie dyskrecji - wyjąłem z portfela banknot ale kiedy dziewczyna go odsunęła do mnie s powrotem mówiąc że hotel jest bardzo prestiżowy i ich pierwszą zasadą jest dotrzymywanie tajemnic gości, uśmiechnąłem się pod nosem i dziękując odszedłem obracając na chwilę głowę i spojrzałem na nią kątem oka.
- Grzeczna dziewczynka - powiedziałem sam do siebie i wróciłem na górę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Mar 18, 2017 2:19 pm

ARLETTA GELLAGHER

Przez większość dnia panował dość spory tłok, ale udawało mi się względnie opanować ten chaos. Taki zawód. Wymaga cierpliwości oraz dyscypliny. Przez 'chwilę' nie czułam się ani samotna, ani smutna. Po prostu tak obojętnie, trochę niecodziennie. Na szczęście jutro mam wolne, więc wyjdę dzisiejszej nocy i się trochę rozerwę. Próbowałam skupić wszystkie swoje myśli na pracy.
Znowu pojawił się klient z rana. Trudno było nie zauważyć, że jest przystojny, ale na jego widok serce wcale mi nie przyśpieszało, jak u pewnie większości kobiet. Poza tym etyka pracy wymaga, aby nie nawiązywać romansów w pracy. To nie dla mnie, po prostu. Z resztą, jestem pewna na sto procent, że ma dziewczynę/narzeczoną, czy coś. Zakładam, że żony nie, skoro nie nosi obrączki. Trochę myśli zeszły mi na inne tory, więc starałam się zrozumieć każde ze słów bruneta.
- Dzień dobry - przywitałam się, z lekkim uśmiechem. Typowym dla mnie. Nic wyjątkowego. - Tak, już patrzę... - powiedziałam, spoglądając w zapisy w programie. W prawdzie był mały problem w systemie, ale szybko go rozwiążę. Moje oczy napotkały źrenice nieznajomego. Nie wiem, jakim cudem nie kojarzę typa, zapewne Samantha go zapisywała. - Monestars, gotowe. Oczywiście, dyskretność jest atutem tego hotelu - zapewniłam krótko. Mogłabym przysiądź, że jeszcze coś mówił pod nosem, ale nie słyszałam już co. Wydawał się dziwny.

***

Moja zmiana powoli kończyła się. Dochodziła nieubłaganie 22. Nie byłam wybitnie zmęczona, co najwyżej zestresowana, ale tylko odrobinę. Postanowiłam napisać do Pana Tajemniczego. Musiałam poczekać chwilę, aż
'dobra znajoma' jednego z moich klientów się zjawi.

Do: Mystic Helper
Jak minął Ci dzień?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Mar 18, 2017 8:31 pm

Gabriel

Do późnego wieczoru siedziałem w gabinecie podpisując dokumenty i przeglądając umowy. Kiedy nagle dostałem sms-a od razu na niego odpisujac ** Nadal w pracy a u ciebie? ** odpisałem na pytanie Arletty i się usmiechnalem sam do siebie. Wtedy zadzwonił mój telefon odebrałem słuchając rozmówcy. Marszczylem brwi słuchając głupot jakie mówił osobnik po drugiej stronie.
- nie wkurwiaj mnie Mike nawet nie chce tego słuchać jak ty to sobie wogole wyobrażasz? - warknalem na pracownika i słuchałem dalej jego słów. - no to zapierdalaj na wybrzeże i to załatw. - ryknalem rozlaczajac się się. Muszę gdzieś wyjść i się zrelaksować było kilka minut przed 22 więc ruszyłem do swojego pokoju na tym samym piętrze wziąłem szybki prysznic i ubralem się w zwykłe dżinsy i sweter i zszedlem na dół. Na recepcji stała już inna dziewczyna a więc Arletta skończyła pracę. Wyciągnąłem telefon i napisałem smsa do dziewczyny.
** Gdzie bawisz się tej nocy?***
Chciałem mieć na nią oko więc ruszyłem do pierwszego lepszego klubu i usiadłem przy barze.

Zostało mi trzy tygodnie zanim zapoznam się że wszystkimi dokumentami i sprawdzę pracowników. A potem wielkie spotkanie szefa z nimi. Czyli skromnego mnie. Westchnalem cicho patrząc na ludzi którzy tu byli pili i się bawili kiedyś też taki byłem. Jednak teraz nie mam na to czasu i ochoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Nie Mar 19, 2017 6:23 pm

ARLETTA GELLAGHER

Do: Mystic Helper
Właśnie skończyłam.

Odpisałam dość szybko na wiadomość MH. Wreszcie w pełni się odprężę, tak myślę. Zajrzałam pośpiesznie do domu, każdy już spał, więc starałam się być cicho. Jednak mocno się przeliczyłam, myśląc, że moje przyjście obejdzie się bez konsekwencji.
- Co tak późno? - usłyszałam srogi głos ojca. Był tak chłodny i niespodziewany, że aż podskoczyłam. Spojrzałam na tego pięćdziesięcioletniego, sędziwego mężczyznę, a za jego sylwetką wyłoniła się twarz mojej siostry.
- Puszczasz się. Przyznaj się, że dlatego tak późno wracasz - powiedziała Melanie swoim słodkim i głupiutkim głosikiem. Łzy napłynęły mi do oczu, ale nie pozwoliłam ich spłynąć. Wbiegłam bez słowa do pokoju, zatrzaskując się tam. Oni dobijali się. Byłam roztrzęsiona. Zawsze tak reagowałam na agresje ze strony rodziny, znaczy swego rodzaju amokiem. Kiedy otrząsnęłam się, zamknęłam się na klucz od środka, po czym przebrałam się w coś świeższego i mniej formalnego. Postawiłam na luźne rurki oraz zwiewną, bladoróżową bluzkę. Całość dopełniały wygodne, czarne, niskie koturny. Zostawiłam dokumenty, dogłębnie ukryłam je w szafie. Wzięłam głęboki oddech, po czym wyszłam z pomieszczenia. Najbliżsi nadal stali w przedpokoju.
- Jesteś szmatą. Widać to od razu, na kilometr - dodał mój ojciec, ale udawałam już, że tego nie słyszę. Jak najszybciej wybiegłam z domu, chwiejąc się po drodze. Nie za bardzo patrzyłam nawet gdzie idę. Miałam po prostu ochotę upić się do nieprzytomności. Z zamyśleń wyrwał mnie sms. Uniosłam wysoko brwi, gdy go odczytałam.

Do: Mystic Helper
A skąd pewność, że gdzieś wychodzę?

Doprawdy, zdumiało mnie jego podejście. Mógł założyć, że nie wychodzę. Chociaż codziennie od dwóch miesięcy... Byłoby to dziwne. Ale tak jest od początku, po prostu. Z resztą, nawet jeśli bym mu odpisała, to nieprawdę. Nie widzę potrzeby, aby obca osoba, wiedziała o mnie tak dużo.
Weszłam do pierwszego klubu na swojej drodze. Hałas, duży tłum ludzi i muzyka sprawiły, że natychmiast poczułam się z lekka lepiej. Usiadłam przy barze i już chciałam coś zamówić, gdy podszedł do mnie wysoki, przystojny szatyn.
- Hej, czego się napijesz? - zapytał uprzejmie, uśmiechając się do mnie. Nie wiem, czy powinnam z nim pić, ale przy moim obecnym nastroju nie ma to za dużego znaczenia.
- Tequili - odparłam krótko, a facet dał znać barmanowi, że zapłaci.
- Czemu taka piękna dziewczyna jest smutna? - zapytał, widocznie przejęty bardziej niż ja moim samopoczuciem.
- Czy smutna? Bardziej melancholijna. Słaby dzień i tyle - wyjaśniłam, popijając już alkohol.
- Rozumiem. Co powiesz na moje towarzystwo? Jestem Stefan - odparł, siadając obok.
- Arletta - przestawiłam się i tak zaczęła się nasza rozmowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Nie Mar 19, 2017 10:09 pm

Gabriel

Patrzyłem przed siebie popijając drinka. Chyba czas się zabawić. Skinalem na barmana a ten podał mi pudełko zza lady. Wlozylem marynarkę i maskę zakrywajaca moja twarz. Kiedy wchodziłem po schodach. Obejrzałem się za siebie. Widziałem przy barze Arlette. Hmm.... niegrzeczna dziewczynka. Kiedy usiadłem na sofie przy poręczy wyjalem telefon.
*** Czyżby kolejny zalotnk Arletto.***
Wysłałem jej smsa i patrzyłem jak wyciąga telefon rozgladajac się. Usmiechnalem się. Mojej twarzy nie było widać tylko oczy. Byłem niewidoczny wszyscy znali mnie jako Maska jednak kobietom nie przeszkadzała ona kiedy zajmowałem się nimi w ustronnych i sprawdzonych miejscach.
Patrzyłem jak dziewczyna pije. Ach więc w domu znowu była awantura chyba dam jej podwyżkę by mogła się wyprowadzić od nich. Jak można być takim chamem. Gdybym tylko go spotkał. Jednak postanowiłem że spotkam się z dziewczyną jako Maska nie musi wiedzieć że jestem jej szefem w hotelu.
*** Spójrz w górę moja piękna ***
Na piętrze byłem tylko ja więc oparlem się o balustrade i patrzyłem w dół na dziewczyne. Mogłem się spokojnie nazwać jej Aniołem Stróżem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pon Mar 20, 2017 8:08 am

ARLETTA GELLAGHER

Bawiłam się w najlepsze z tym typem, popijając ciągle alkohol. Wydawał się naprawdę ok. Nie wiązałam z nim bliższej znajomości, ale pogadać można, prawda? Śmiejąc się z jego żartu zerknęłam na wibrujący telefon. Natychmiast spoważniałam. Co do cholery?! Spokojnie, Arletta. Mógł zgadnąć, prawda? MH nie może cię naprawdę znać!
- Coś się stało? - zapytał mnie Stefan. No tak, byłam przez dłuższą chwilę w amoku. Uśmiechnęłam się, odkładając pośpiesznie telefon. Zatopiłam usta w alkoholu.
- Nie. - odparłam krótko. Czułam, że go mnie obchodzę, bo kogo niby miałabym obchodzić? - A więc mówisz, że nie pochodzisz stąd... - zagadałam znowu, a właściwie pozwoliłam, aby to on mówił. Widać, że to lubi. Dotarło do moich uszu, coś o tym, iż urodził się w Miami. Nie miało to jednak większego znaczenia dla mnie i wyłączyłam się na jego słowa. Kolejny sms. Drżącymi dłońmi nacisnęłam słowo 'otwórz'. Po raz pierwszy poczułam, że rzeczywiście wpakowałam się w kłopoty. Lubiłam to, że ten gość mi pomaga, ale nie wiązałam nigdy planów spotkania go. Skąd wie, że tu jestem? Niepewnie spojrzałam do góry, a tam ujrzałam dobrze ubranego, wysokiego kolesia z maską.
- Przepraszam, Stefan. Muszę do łazienki - usłyszał ode mnie typowy wykręt. Skinął głową, a mnie już nie było. Szłam po schodach z ugiętymi nogami, w końcu stojąc przed nim. Te oczy... niebezpieczne, a jednocześnie takie same jak tysiące innych par.
- To Ty - bardziej stwierdziłam, raczej ponuro. Założyłam dłonie na siebie. Teraz nie byłam ani cierpliwa ani spokojna, szczerze bałam się. Moje i tak chaotyczne życie legło w gruzach. - Kim jesteś? Czego chcesz? - zapytałam wprost, nadal będąc dość daleko od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pon Mar 20, 2017 4:22 pm

Gabriel

Patrzyłem na Arlette. Wskazałem jej loże na której wcześniej siedziałem. Podążałem za każdym jej krokiem.
- Powiedzmy że jestem twoim Aniołem Stróżem, którego potrzebujesz. - powiedziałem siadając obok niej i kładąc rękę za jej głową patrzyłem na nią.
-Czego chce pytasz? Narazie mam wszystko jednak kiedyś mogę poprosić Cię o przysługę. Coś za coś - powiedziałem patrząc przed siebie. Ten mały kwiatuszek jeszcze mi się przyda jednak mam kilka lepszych kwiatków które muszę ściąć. Zakręciłem sobie kosmyk jej włosów wokół palca. Spojrzałem na nią.
- Nie bądź taka naburmuszona kwiatuszku. Przecież nic złego nie robimy. Nie mów mi że nie byłaś ciekawa tego jak wyglądam. Jestem zwykłym człowiekiem, który ukrywa się pod maską. Nie pomagam wszystkim tak dla wyjaśnienia. Wybieram ludzi których usługi mogą mi się przydać w przyszłości. A twoje mi się przydadzą. - powiedziałem patrząc jej w oczy wtedy ktoś podszedł do naszej loży zmarszczyłem brwi tak mocno że było widać moje przymknięte oczy.
- Chanterelle - warknąłem patrząc na blondynkę.
- Widzę że przygruchałeś już sobie jakąś małą ladacznice. - zerwałem się na równe nogi i stanąłem tak że zasłoniłem dziewczynę siedzącą na loży.
- Nie zapomnij kim jesteś ty - syknąłem na nią. Patrzyłem jak jej ręka leci w kierunku mojej twarzy. W ostatniej chwili złapałem ją za nadgarstek - Nie radzę. A teraz spierdalaj jak nie umiesz się zachować - ryknąłem na nią zgrzytając zębami. Złapałem ją za ramie i sprowadziłem na sam dół schodów. Po chwili wróciłem do Arletty.
- Jeżeli chcesz możesz wrócić do swojego przyjaciela od kieliszka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pon Mar 20, 2017 8:06 pm

ARLETTA GELLAGHER

Ledwo powstrzymałam się, aby nie parsknąć śmiechem. Strach w dziwny sposób pomieszał się z niedowierzaniem i abstrakcją. Przyglądałam się jego postaci.
- Do Anioła Stróża się porównujesz, zatem... Może nim byłeś, przyznaję - wyznałam lekko prześmiewczo, akcentując słowo 'byłeś'. Nie miało to być złośliwe. Jeszcze nie. Jego sylwetka wydała mi się znajoma, tak samo jak te oczy. Ale nie mogę ich połączyć z żadną znaną mi twarzą. Niebezpiecznie się do mnie przybliżył, bawiąc się moimi długimi, ciemnymi włosami, które zabrałam czym prędzej.
- Skąd pewność, że Ci pomogę? - zapytałam. - Tak się składa, że jakoś pomoc innym mi nie idzie, powinieneś to wiedzieć. Nie ma szans, bym mogła Ci się przydać. - I to była szczera prawda. - Poza tym, skąd pewność, że to zrobię? Nie kazałam Ci mi pomagać. Nie lubię interesowności - dodałam, oddalając się. Zapewne miałam nadąsaną minę w tym momencie, bo to wyczuł. Po akcji z tą blondyną, miałam ochotę rzucić się na nią. Miałam się bronić i zwyzywać ją od nic nie znaczących dziwek, ale powstrzymał mnie nieznajomy. Stałam jak wryta. Serio miałam podstawy, aby bać się tego człowieka.
- Nigdzie nie wrócę - w końcu wyszeptałam po krótkim czasie zamyślenia. Mrugnęłam kilka razy oczami. - Nie dopóki nie poznam Twojej twarzy i imienia. - Nieco bezmyślnie zbliżyłam się do niego i podniosłam rękę, aby ściągnąć mu maskę. Zatrzymał mnie jednak jego silny uścisk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pon Mar 20, 2017 8:32 pm

Gabriel

Gdy dziewczyna sięgnęła do mojej maski złapałem ją za nadgarstek.
- To nie czas by ujawniać swoją tożsamość, pod maską kryje się zupełnie inna osoba której poznać narazie nie powinnaś. Robię to dla twojego dobra. - powiedziałem obracając ją wokół jej osi i zatrzymałem przyciskajac jej plecy do swojego brzucha. Odchylilem maskę by moje usta muskaly jej ucho.
- Na to nie czas Arletto. Będę twoim Aniołem Stróżem tak długo aż będę tego chciał. Pod tą maską kryje się sukinsyn jakich mało chodzi po tym świecie. Uwiez mi nie chcesz go poznawać. - wyszeptalem i dotknalem końcem języka skóry za uchem dziewczyny. Każda kobieta miala tam swój czuły punkt bez wyjątku nawet te które zawzięcie twierdzą że nie. Usmiechnalem się i przejechałem opuszkami palców po jej rękach od ramion aż do palcy.
- widziałem dziś że jesteś smutna czy twoja siostra ta swietojebliwa córeczka tatusia znowu wpieprza się tam gdzie nie trzeba? Jeśli chcesz coś na nia powiedz słowo a wyciągu 72 godzin będziesz miała na nią wszystko od numerów w męskim kiblu na uniwerku aż na puszczanie się w takich klubach. Jedno twoje słowo kwiatuszku. Tylko jedno. - szeptalem nie pozwalając jej się odwrócić by nie zobaczyła mojej twarzy.
- Bądź cierpliwa Arletto bo cierpliwość jest cnota. Już w krótce mnie poznasz jednak bądź cierpliwa pozwolę ci na zdjęcie mi maski ale nie dziś. Po prostu nazywaj mnie swoim Aniołem Strozem tak będzie najlepiej. A teraz wybacz ale jestem zmuszony cię opuścić. Wykorzystaj jutro swój wolny dzień na odpoczynek - szepnalem i pocalowalem ja w policzek poprawiłem maskę i ruszyłem w stronę schodów. Kiedy byłem już na dole spojrzałem w górę na dziewczynę i wyszedłem tylnym wyjściem wracając do hotelu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sro Mar 22, 2017 6:19 pm

ARLETTA GELLAGHER

Ma razie? Dla mojego dobra? O czym ten typ gada?! Kolejne jego poczynania budziły we mnie jedynie agresje i strach, nawet obrzydzenie, ale nie pożądanie. Chciałam uciec. Te chwile, gdy był blisko mnie, przeleciały tak niesamowicie szybko. Nie chciałam ich powtarzać.
Moje źrenice rozszerzyły się, gdy zaczął gadać o mojej siostrze. S-skąd on...? ...wie? Wiedziałam, że nie jest święta, ale nie miałam pojęcia, że jest aż tak źle. Przeraziłam się tym bardziej, niż nieznajomym. Poza tym, on nie powinien wiedzieć o moim wolnym, wynikło nagle i niespodziewanie. Tak samo zamaskowany człowiek też zniknął.

***

Tysiące myśli kołatało mi się po głowie. Nie wiedziałam gdzie je ulokować, ale moim pierwszym wyborem było szybkie i bezpiecznie dotarcie do domu. Przyzwyczaiłam się, że wychodząc o drugiej w nocy z imprezy jest... ładnie mówiąc taka atmosfera. Pijani ludzie, pełno mężczyzn, a towarzyszy ku temu księżyc i gwiazdy. Mi alkohol wyparował z krwiobiegu, od razu gdy zbliżył się do mnie MH. Doszłam bezpiecznie. Przetarłam zmęczoną twarz, rozmazując tym samym wielogodzinne resztki makijażu. Niewiele później go całkowicie zmyłam. Oczywiście byłam tak cicho jak makiem zasiał. Na szczęście każdy spał.
Zajrzałam do pokoju Melanie po drodze. Drzemała tak niewinnie, a różniło nas aby delikatnie spojrzenie i oczywiście włosy. To wszystko. Wróciłam do łóżka. Byłam padnięta fizycznie i rozchwiana emocjonalnie.

***

Obudziłam się około dziesiątej. Nie wiem, jakim cudem spałam tak długo i nie miałam przy tym żadnych awantur skierowanych w moją stronę jako pobudki. Westchnęłam, gdy uświadomiłam sobie, co miało wczoraj miejsce. MH wie więcej o moim życiu, niż ja sama. O mojej pracy, rodzinie. Może on pracuje e mną i nawet o tym nie wiem? Nie, żaden z moich kolegów nie jest aż tak wysoki.
Wahając się zaczęłam szukać telefonu. Ciekawe czy coś pisał? Widziałam, że o dziwo nie, ale ja musiałam.

Do: Mystic Helper
Powiedz mi wszystko, co wiesz o Melanie.

Wysłałam, bez ogródek. Ta rzecz nie da mi spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sro Mar 22, 2017 7:14 pm

Gabriel

Wróciłem niesamowicie wściekły do hotelu, rzuciłem lampką nocną o ścianę. Usiadłem w fotelu przy oknie i z whisky w ręku patrzyłem jak miasto tętni życiem, nocnym życiem. Patrzyłem jak ponad budynkami księżyc błyszczy jak wielka tarcza. Potarłem czoło zły.
Ale na kogo bardziej na Arlette czy na tą durną blond leady. Widziałem że przestraszyłem dziewczynę tym że tak dużo wiem.

***

Kiedy obudziłem się koło trzeciej w nocy obok mnie spała ta sama blondynka z klubu. To co ja z nią robię to nie jest zwykłe bzykanie tylko pieprzenie i to bardzo ostre pieprzenie. Szturchnąłem ją a ta coś mruknęła.
- Wypierdalaj Chanterelle- warknąłem
- Co? - spytała zaspana a ja spojrzałem na nią jeszcze groźniej.
- To co słyszałaś wypierdalaj - ryknąłem na nią zły.
Wyzwała mnie od najgorszych i zebrała swoje rzeczy następnie wychodząc i trzaskając drzwiami. Opadłem na poduszkę podkładając ręce pod głową i patrząc w sufit.
- Arlette będziesz w końcu moja - mruknąłem sam do siebie i zamknąłem oczy.

***

Rano obudził mnie dźwięk smsa. Po omacku znalazłem go na szafce nocnej. Otworzyłem jedno oko i zobaczyłem że to od dziewczyny. Uśmiechnąłem się i na spokojnie wstałem wykąpałem się zamówiłem śniadanie do pokoju i dopiero odpisałem dziewczynie.

Do Arlette
Spotkajmy się dziś w klubie La Vi Dal o 21 a dam Ci wszystkie materiały jakie posiadam i jakie zdobędę do tego czasu.
Anioł Stróż

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Mar 25, 2017 10:25 am

ARLETTA GELLAGHER

Nie odpisałam. Chyba sam się domyśli, że będę bez względu na wszystko. Dla mojej siostry... Postanowiłam, że pójdę pobiegać. Dobrze mi zrobi trochę ruchu, świeżego powietrza i oderwania myśli od tych spraw. Na dworze spędziłam dobre dwie godziny, z przerwami oczywiście. Moja kondycja nie jest jakaś wspaniała. Po powrocie umyłam się i zaczęłam czytać jedną z książek, którą ostatnio wypożyczyłam. Miło spędziłam czas, ale dochodziła 19. Stwierdziłam, że będzie lepiej jak chwilę przed spotkaniem odstresuję się alkoholem. Odrobiną oczywiście.
Umalowałam się nieco mocniej niż zazwyczaj, ubrałam czerwoną sukienkę do kolan, a do tego sandały. Ułożyłam włosy w kucyk i poszłam.
Jak zwykle było bardzo dużo ludzi, ale nie było to dla mnie większym problemem, w końcu nie stronię od nich. Niecierpliwie spoglądałam w górę, na schody sądząc drinka. Ujrzałam dobrze znaną mi twarz Stefana. Chciałam się ewakuować, ale było za późno.
- To co zrobiłaś nie było miłe - stwierdził. Wzruszyłam ramionami. Może jest niczego sobie, ale nie mam teraz głowy do chłopaków.
- Przepraszam. Ostatnio tyle się dzieje. Ja... musiałam wyjść - przyznałam. Możliwe, że chciałam z nim porozmawiać, ale ujrzałam zamaskowanego człowieka na schodach. - To mój numer, jeśli chcesz zadzwoń - wyjęłam długopis z torebki i napisałam mu swoj numer na ręce. Dotykanie go było całkiem przyjemne. Uśmiechnęłam się. Nie wiedziałam, czy wrócę do niego, po tym, co zobaczę. Chciał już coś powiedzieć, kiedy uciekłam bez słowa w tłumie innych dziewczyn. Domyślam się, iż nie zadzwoni.
Weszłam na schodach i spotkałam się twarzą w twarz z MH. Widziałam, że trzymał dość pokaźną teczkę. Już zrobiło mi się słabo, chociaż wypiłam zaledwie jeden kieliszek alkoholu.
- Mogę? - zapytałam, bez żadnego cześć ani nic, wskazując na dowody puszczania się mojej siostry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Mar 25, 2017 3:23 pm

Gabriel York

Kiedy późnym popołudniem ruszyłem do pokoju by przygotować się do wyjścia zadzwonił detektyw, umówiłem się z nim na 20 by dostarczył mi wszystkie dokumenty w związku z siostrą dziewczyny. Wykąpałem się i ruszyłem na umówione spotkanie. Westchnąłem widząc dowody na puszczalstwo dziewczyny. One są jak ogień i woda. Dzięki Bogu że to Arletta jest tą spokojną i ułożoną.
Zapłaciłem umówioną cenę i ruszyłem do klubu wszedłem tylnym wyjściem z neseserem założyłem maskę gdy zobaczyłem że dziewczyna czeka przy barze. Wszedłem po schodach na górne loże nim usiadłem już była na górze. Wskazałem ręką by usiadła na przeciwnej loży. Kiedy spytała czy może sam otworzyłem neseser i wyjąłem jej dość obfitą teczkę.
- Nie dziwię się że z wykładów które prowadzą mężczyźni ma same piątki. - powiedziałem pokazując jej zdjęcia jej i wykładowców. Zamówiłem nam po drinku chwilę później już trzymałem swojego przy ustach upijając drobny łyczek.
- Chyba należy mi się coś małego za te dokumenty - powiedziałem podchodząc do niej i wyciągając rękę - zatańczymy - dodałem. Wyciągnąłem ją z tej loży i poprowadziłem schodami na dół wśród innych ludzi. Położyłem jedną rękę na jej biodrze a drugą chwyciłem jej dłoń. Przycisnąłem ją do siebie. Patrząc w oczy.
- Pięknie Ci w tej czerwonej sukience idealnie podkreśla kolor twojej skóry i oczu. - zamruczałem jej do ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Czw Mar 30, 2017 10:48 pm

ARLETTA GELLAGHER

Usiadłam niecierpliwie naprzeciw niego. Wzięłam od niego trzęsącą się dłonią dowody na zachowanie Melanie. Byłam w tak ciężkim szoku, że wypiłam niemal natychmiast drink zamówiony przez MH. Długo tak nie trwałam, bo koleś zażyczył sobie zapłaty za przysługę. Chwyciłam pewnie jego dłoń, rozkojarzona będąc w całkiem innym świecie. Ten dotyk... był mi całkiem obcy i był moim najmniejszym problemem. W końcu gdyby MH chciał mi coś zrobić, zrobiłby to dawno. W mojej głowie szumiało. Nie było w mojej naturze płakać, czasami zdarzało się, ale na pewno nie teraz. Mimo to czułam okropny ból gdzieś w okolicy klatki piersiowej. Zignorowałam słowa mężczyzny, a patrzenie w oczy wcale nie było dla mnie ekscytujące, nawet jeśli ich barwa była ładna. Odgarnęłam kosmyk włosów opadający na twarz.
- Jest... coś jeszcze? Co powinnam wiedzieć? - wyszeptałam tak, że jedynie on mógł to słyszeć. Chodziło oczywiście o moją rodzinę, bliskich, przyjaciół. Cokolwiek. Sama nie wiedziałam co dalej zrobię w kwestii Mel, ale miło nie będzie. Powinnam pomyśleć o ucieczce, wyprowadzce, odcięciu się. Ale czy to jest słuszne? Jestem rozerwana pomiędzy pomaganiem bliźniaczce, a własnym spokojem. Opadałam psychicznie z sił, mimo że było tak wcześnie. Nie zamierzam narzekać na siebie, ale w takiej kondycji raczej nie dam rady funkcjonować jutro w pracy. A pomyśleć, że do tego spotkania było tak dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Pią Mar 31, 2017 11:21 pm

Gabriel

Było mi jej na prawdę szkoda patrzyłem w te jej smutne wielkie oczeta i aż mnie serce sciskalo. Zatrzymałem się w połowie tańca. Położyłem dłoń na jej policzku i lekko pochylilem głowę na bok patrząc na nią uważniej.
- Sądzę że na dziś wystarczy ci takich nowinek - mruknalem i chwycilem ja za dłoń. Poprowadzilem ja ku wyjściu. Głównemu oczywiście. I wsiedliśmy do czarnego mercedesa.
- Tom zawies nas proszę do domu panny Arletty - odezwalem się do szofera. Po chwili już wlaczylismy się do ruchu i zawiezlismy ja do jej domu.
Kiedy tam staliśmy podałem jej teczkę z informacjami na temat jej siostry. Cnotki Niewydymki. Zacisnalem szczęki patrząc na smutną dziewczynę.
- Idź do domu i odpocznij wyśpij się. Musisz przemyśleć pewne sprawy na spokojnie. Nie rób nic pochopnie. - zacząłem mówić. Chwycilem ja za dłoń i zacząłem głaskać ją kciukiem.
- Nie wszystko złoto co się świeci prawda Arletto? - spytałem i ucalowalem ja w dłoń spojrzałem w okno jej domu w których stał jej ojciec. Usmiechnalem się złośliwie chodź pod maską nie było tego widać. Wsiadłem z auta i otworzyłem drzwi ze strony dziewczyny. Podałem jej dłoń by pomóc jej wysiąść i odprowadzilem pod same drzwi.
- Bądź spokojna moja droga. - powiedziałem i unioslem trochę maskę by pocałować ja w policzek. Gdy już to zrobiłem drzwi raptownie się otworzyły i zobaczyłem łapę jej ojca na jej ręku która mocno się zacisnela.
- Wypierdalaj stąd lachudro bo inaczej wezwe policję. Co jesteś jej alfonsem czy ochroniarzem. - warknal jej ojciec a ja zacisnalem dłonie w pięści. Jak on śmie się tak do mnie zwracać. Chwycilem dziewczynę w pasie i mocno ja do siebie przyciagajac tym samym wyrywajac ja z żelaznego uścisku jej ojca.
- Nawet gdybym był jej alfonsem to traktuje ją z nalezytym szacunkiem. Nie to co ty chamie - ryknalem na niego chowajac za sobą trzesaca się dziewczynę. Patrzyłem na niego morderczo.
- Arletta natychmiast do domu - syknal w jej stronę. I znowu wyciągnął po nia łapy a ja cofnalem się do tyłu chroniąc dziewczynę.
- Tknij ja tylko palcem a upierdole ci łapy przy samej dupie i uwiez mi albo nie jestem do tego zdolny - warknalem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Kwi 01, 2017 12:44 pm

ARLETTA GELLAGHER

Zmarszczyłam delikatnie brwi. Coś ukrywa? Jeśli tak, to wolę o tym wiedzieć teraz.W jednej chwili przestało obchodzić mnie moje własne cierpienie. Nie mogę całe życie się na nim skupiać. To nieistotne. Chciałam się wyrwać, odejść od niego, ale coś mi to uniemożliwiało, dlatego pojechaliśmy jego czarnym wozem pod mój dom. Musi być bogaty, skoro stać go na własnego szofera i taki samochód, ale cóż... nie moja sprawa.
Spojrzałam głęboko w jego oczy i wreszcie zrozumiałam. Ma o wiele większą władze, niż kiedykolwiek mogłabym myśleć. Podziwiałam zawsze takie osoby, kiedyś chciałam być jedną z takich. Czy to nie zostało we mnie do teraz?
Zanim się obejrzałam byłam pod domem. Dotyk MH coraz bardziej zdawał mi się ciążyć i wprawiać w zakłopotanie. Powinnam wrzeszczeć na niego, kłócić się, ale nie dziś. Nie teraz. Może już nigdy go nie spotkam?
Zanim zdałam sobie sprawę wyszedł mój ojciec i zaczął robić scenę. Wywróciłam oczami, ale to jakby zostało niezauważone. Kłócili się.
- Ojcze! - krzyknęłam, znowu próbował podnieść na mnie rękę. Jeśli wrócę, wiem jak to się skończy, ale jeśli nie... Mam tam dokumenty, ubrania, a przede wszystkim siostrę dziwkę. Jak to okropnie nie brzmi, taka jest prawda, ale siostra to siostra, prawda? Ruszyłam pewnie w kierunku ojca.
- Dziękuję, za sam wiesz co... - szepnęłam w kierunku MH, tak że tylko on to usłyszał. Delikatnie przejechałam swoją dłonią po jego. Dalej nim gardzę, ale jednak zrobił dla mnie coś dobrego. Ojciec popchnął mnie w kierunku drzwi.

***

- Ty mała, głupia dziwko! - krzyknął, gdy już byliśmy we dwoje. Chociaż krótko, bo zleciały się matka i Mel. Obydwie obojętne na moją krzywdę. Silne ręce ojca popchnęły mnie na podłogę, obok szafki, w którą uderzyłam. Poczułam jak z okolicy brwi leje się ciekła, czerwona substancja. - Za kogo Ty się masz, aby prowadzić się gdzie chcesz i z kim chcesz?! Lafiryndo! - podniósł mnie po czym wepchnął do pokoju, a następnie zamknął od zewnątrz. Czasem tak robił, ale nie za często.
Rzuciłam się na łóżko, wyjmując przy tym chusteczki, którymi wytarłam krew. Chciałam wyrzucić z siebie uczucia, ale nie miałam jak. W odbiciu lustra ściennego, widziałam rozcięty łuk brwiowy. Ciekawe, jak ja to jutro zakryje, o ile tyran mnie wypuści?
A co do MH... Myślałam dłuższą chwilę o nim oraz o tym jak dzielnie stawał w mojej obronie, nie wiedząc, że pogarsza sytuacje. Dawno nikt nie sprawił, że powinnam czuć się lepiej, niż czułam.

***

Minęła noc, a drzwi były otwarte. Mogłam uciec, bo nikogo nie było. Tak też postanowiłam zrobić. Odświeżyłam się, przebrałam, wzięłam 'pare' par ubrań i innych osobistych rzeczy, dokumenty itp. Wynoszę się. Nie wiem gdzie, nie wiem jak. Wszędzie będzie lepiej niż tu. Zrozumiałam to, kiedy zobaczyłam obojętną Melanie. Mogę ją naprostować na lepszą drogę, ale nie muszę w taki sposób. Obładowana rzeczami ruszyłam do pracy. Mam nadzieję, że przyjaciele nie będą pytać o rozcięcie nieopodal skroni, ani o podkrążone oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Sob Kwi 01, 2017 1:51 pm

Gabriel

Kiedy wsiadłem do samochodu zająłem maskę i rzuciłem ja w kąt samochodu.
- Zawies mnie do hotelu - mruknalem. Po jakiejś godzinie wchodziłem do hotelu wściekły. Jak można tak traktować swoje dziecko. Cham i prostak. Na pewno jej coś zrobił. Jeśli zobaczę jutro na jej twarzy choćby mała ryske zgnebie dziada.
- Dobry wieczór - odezwała się recepcjonistka.
- Dla kogo dobry dla tego dobry - mruknalem i poszedłem na górę wściekły. Walnalem pięścią w ścianę. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do dyrektora hotelu. Kazac zwołać na jutro zebranie pracowników.

***

Około dwunastej ruszyłem do sali gdzie miało się odbyć zebranie. Poprawiłem marynarkę. Wielkie wejście to jest coś.
- Drodzy państwo prosiłem o przybycie związku z wykupem naszego hotelu przez najważniejszego człowieka w naszym mieście. Ruszyłem do dyrektora stając obok niego.
- Pan Gabriel York będzie państwa nowym szefem i chce wprowadzić kilka zmian w personelu. Prosiłbym by osoby wywołane podchodzily i przyjęły swoje miejsce z należną postawą.
Minęło kilka chwil zanim się przedstawiłem i wyjaśniłem na czym będzie polegała zmiana. Kilka osób zostało zdegradowanych. W końcu doszło do Arletty ostatniej na liście.
- Pani Arletta od dziś zostanie kierownikiem recepcji oraz kadry kierowniczej. To wszystko. Wszystkie informacje i nowe obowiązki zostały już wysłane na państwa meile. Dziękuję.- skończyłem i ruszyłem na górę do swojego gabinetu. Teraz został mi tylko ojciec dziewczyny. Coś mną wstrzasnelo gdy zobaczyłem jej ranę na brwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milly

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Wto Kwi 04, 2017 11:24 pm

ARLETTA GELLAGHER

Tak też było. Nie, żebym nie uważała Victora i Sam za najlepszych przyjaciół, bo mimo wszystko tak jest. Można z nimi pogadać, ale dobrze się też bawić. Jednak widząc uroczą, drobną blondynkę na recepcji, wiedziałam już, że dla niej wszystko jest ok.
- Hej! Co taka zamyślona? - zagadałam z uśmiechem.
- A wiesz... coś klient nie w humorze i po prostu myślę - odrzekła, nadal lekko jak w transie.
- To umiesz? - zażartowałam. Od razu humor mi się poprawił. Wszystko zapowiadało się jak najlepiej. Pracowałam, tak jak zwykle z zaparciem. Nie mogę stracić tej pracy, a na pewno nie teraz. Daje mi całkiem spore możliwości. Chwilę przed dwunastą w południe dowiedziałyśmy się o bardzo ważnym zebraniu. Nie bałam się jakoś tragicznie. Raczej wszyscy są zadowoleni z mojej pracy, nie ma na nią skarg.
W pomieszczeniu moje oczy natychmiast wyłapały dość znajomą twarz. To on... złapał mnie wtedy, gdy wpadłam na niego. Te oczy... Tak dobrze wydaje mi się, że je znam. A więc nazywa się Gabriel York. Warto zapamiętać. Trochę się teraz boję, nie powiem. Sprawia wrażenie kulturalnego, kompetentnego, ale też stanowczego.
Parę osób poleciało. Na szczęście nie V. i S. Ja... zostałam na końcu. Czułam jak wzrok tego mężczyzny mnie przeszywa. Bardzo wyraźnie. Wmurowało mnie, gdy usłyszałam o swoim awansie. Mam nadzieję, że to nie jest początek jakiegoś molestowania... Skarciłam się za te myśli. Nikt normalny nie chciałby cię gwałcić, głupia. No właśnie, normalny. Muszę mniej myśleć, bo czasem mi nie wychodzi.
Szczerze nie bardzo orientowałam się w moich nowych obowiązkach, ale kierownicy z reguły mieli inne obowiązki na głowie, co znaczy, że trochę się odsunę od Sam. Trudno. Aż dziwi mnie, że akurat teraz dostanę podwyżkę, gdy tego potrzebuję. Tak wiele rzeczy dzieje się w okół. Dziwnych rzeczy. A ja nie jestem tego zrozumieć, rozpadam się, bo jestem kłębkiem nerwów.
Wróciłam na recepcje, usiadłam przy komputerze i zajrzałam w grafik. Brwi podniosły mi się ze zdumienia. Super. O wiele lepsze godziny pracy, wolne, które mi pasuje. Wypada nawet jutro, więc spokojnie czegoś poszukam. Nie ukrywam, że lepiej byłoby, gdybym poprosiła o pomoc Victora, bo Sam raczej wszystkim rozgadałaby. Ale zazwyczaj sama radzę sobie z problemami. Przenocuję tą noc. Niekoniecznie tu. Nie wiem. Mam jeszcze trochę godzin, na dojście z tym do ładu, co dalej.

***

Około trzy godziny później musiałam dostarczyć przyniesione dziś dokumenty nowemu szefowi. Wzięłam wszystko i ruszyłam na ostatnie piętro. Kulturalnie, jak powinnam zapukałam. Po usłyszeniu proszę, powoli otworzyłam drzwi. Trochę tego było, więc musiałam wyglądać komicznie z całą stertą dokumentów, które zasłaniały mnie. Wcale nie byłam jakoś niska, ale nawet kiedy on siedział był wyższy.
- Proszę, tu powinno być wszystko, Panie York. Czy życzy sobie Pan czegoś? - zapytałam, uwalniając się spod kilogramów posegregowanej makulatury. Dostrzegłam w jego spojrzeniu coś dziwnego, albo może mi się tak tylko wydaje. Ponownie zlustrowałam go od stóp do głów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily

avatar

Liczba postów : 44
Join date : 11/03/2017

PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   Wto Kwi 04, 2017 11:46 pm

Gabriel

Kiedy po spotkaniu siedziałem w gabinecie I zajmowałem się ojcem dziewczyny w sposób kulturalny jak narazie usłyszałem pukanie do drzwi. W drzwiach ujrzałem Arlette. Usmiechnalem się na jej widok gdy spojrzałem na dokumenty ile ich przyniosła niemal zrobiło mi się słabo.
- Nie powinnaś tyle dźwigać powinnaś poprosić któregoś z boyiow hotelowych o pomoc. - powiedziałem wskazując krzesło na przeciwko mnie po drugiej stronie biurka.
- Pewnie się zastanawiasz dlaczego to ty zostalas wybrana na kierowniczke? A więc pewnie pamiętasz jak zamówiłem pokój dla swojej przyjaciółki. Postapilas najrozsadniej ze wszystkich. Nie wzięłaś pieniędzy za swoje milczenie po pierwsze mimo celowej awarii staralas się znaleźć pokój. Jesteś osobą z największym profesjonalizmem. Nigdy nie wzielas zwolnienia na dłużej niż 3 dni jesteś miła i uprzejma i zawsze jako jedyna z całego personelu robilas obchód po hotelu. Dlatego też wybrałem Cię na kiedowniczke. - powiedziałem przechylajac głowę w bok. Cholerny nawyk może wszystko zniszczyć bo robiłem to nawet jako Maska. Poprawiłem się niemal natychmiast.
- Doszło ci niestety trochę obowiązków mam nadzieję że sobie z nimi poradzisz liczę na Ciebie. - spojrzałem jej głęboko w oczy i się usmiechnalem
- no ale skoro teraz będziemy się częściej mówmy sobie po imieniu. - wstałem i wyciągnąłem rękę w jej stronę - Gabriel - czekałem na jej reakcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]   

Powrót do góry Go down
 
Distant heaven [romans/kryminał, 2 os., bn., +18]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: