IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bloodstained [fantasy, romans, akcja]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tamzen

avatar

Liczba postów : 4
Join date : 09/02/2017

PisanieTemat: Bloodstained [fantasy, romans, akcja]   Sob Lut 18, 2017 12:05 pm


     ROK 1517   ❖   Przez Europę przetacza się fala reformacji. W październiku tego samego roku Kościół odpowiada kontrreformacją. A jednak powszechne zamieszanie zdaje się w ogóle nie wpływać na życie arystokratycznego rodu Rovigatti. Głowa rodziny, powszechnie szanowany Flavio wydaje za mąż swoją najmłodszą córkę [1.2]. Wszystko zmierza w jak najlepszym kierunku, jednak znikąd na balu zaręczynowym zjawia się tajemniczy gość [1.1]. Nie byłoby w tym nic strasznego, lecz ów Nieznajomy przyciąga uwagę młodej Rovigatti. Nim mija północ, oboje znikają. Flavio wydziedzicza swoją najmłodszą córkę, która już nigdy nie wraca do domu.
     ROK 1955   ❖   Świat nadal próbuje pozbierać się po wojnach. W niczym to jednak nie przeszkadza ogólnemu rozwojowi. Odkryto już strukturę DNA, zdobyto Mont Everest. Mogłoby się wydawać, że nie ma rzeczy niemożliwych dla człowieka. Ludzkość tak bardzo się w sobie zakochała, że już nikt nie wierzy w stwory i demony, siejące paniczny strach w średniowieczu. Zdarza się jednak rzecz niezwykła: młody chłopak [2.1] zakochuje się tak mocno, że postanawia poświęcić swoje człowieczeństwo, by już na zawsze być z ukochaną [1.3]. Nie spodziewa się, że żądza krwi zawładnie nim do reszty w niecałe dwanaście lat.
     ROK 2017   ❖   Po wydarzeniach z 1967 roku ród Lesauvage przenosi się do Stanów Zjednoczonych. Postanawiają osiąść w Norwood - małym miasteczku w Pensylwanii. Po pięćdziesięciu latach spokoju w okolicy pojawia się czarownica [2.2], nie wydaje się być jednak zainteresowana wszczynaniem wojny z wampirami. Zresztą... Jej przybycie szybko zostaje zagłuszone poprzez zjawienie się kogoś o wiele groźniejszego - Nicolausa Cartera [2.1]. Młody wampir, który niemal zapomniał o swojej ludzkiej naturze, od lat poszukiwał swej dawnej ukochanej [1.3]. Między dwójką istnieje więź, z którą Carterowi jest bardzo nie po drodze. Przybył, aby ostatecznie ją zerwać. Nie spodziewał się jak trudne będzie to zadanie.


B O H A T E R O W I E

RÓD LESAUVAGE
1.1  ♂   |   Arnaud Lesauvage   |   stary wampir, przemienił młodą Rovigatti   |   Amarantha
1.2  ♀   |   Arianne Lesauvage    |   "młoda" Rovigatti, przemieniona w 1517 roku   |   Dolores
1.3  ♀   |   ...Lesauvage    |   najmłodszy wampir rodu, przemieniła 2.1   |   ...
1.4   |   imię   |   opis   |   ...
MAKSYMALNIE SZEŚĆ POSTACI

INNI
2.1  ♂   |   Nicolaus Carter   |   wampir, dawny ukochany 1.4, przemieniony w 1955 r.   |   Amarantha
2.2  ♀   |   Eira Rutherford   |   czarownica, niedawno przybyła do Norwood   |   Tamzen
2.3  ♀   |   Rosita Linares   |   wiedźma, od dawna mieszka w Norwood   |   Arbalester
2.4  ♀   |   Oda Myklebust   |   potężna wampirzyca dobrze znana w nadnaturalnym środowisku   |   Mietej
2.5  ♂   |   Bernard Joyce   |   postać pojawi się później   |   Mietej
2.6  ♂   |   Leonard Knight   |   nieznana rasa   |   Tamzen

NABÓR: można zgłaszać się tu lub w wiadomościach prywatnych. Jeżeli chodzi o postaci 1.1 - 1.3 chciałabym najpierw dowiedzieć się jaki macie na nie pomysł.
KARTA POSTACI: podstawowe informacje, ewentualnie ciekawostki, wygląd realny


W I Ę C E J    O    W A M P I R A C H

     CECHY PODSTAWOWE: zazwyczaj o ponadprzeciętnej urodzie, nieśmiertelne, nadludzko silne, nie są wrażliwe na czosnek (jednak posiadają zdecydowanie lepszy węch od ludzi, więc intensywne zapachy po prostu je drażnią), nie są wrażliwe na symbole religijne. Światło słoneczne nie może ich zabić, jednak są na nie przeczulone. Co do srebra - można to porównać do alergii.
    ZDOLNOŚCI PODSTAWOWE: teleportacja lub bardzo szybkie przemieszczanie się (w zależności od siły i wieku wampira) oraz manipulacja ludzkimi uczuciami (gł. strachem, lękiem).
    ZDOLNOŚCI INDYWIDUALNE (jedna spośród podanych): lewitacja lub latanie, psychokineza, hipnoza, polimorfizm, niewidzialność, czytanie w myślach, przewidywanie przyszłości, zdolność do manipulacji ludzkimi wspomnieniami.


Ostatnio zmieniony przez Tamzen dnia Wto Lut 21, 2017 6:49 pm, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amarantha

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 25/01/2017

PisanieTemat: Re: Bloodstained [fantasy, romans, akcja]   Sob Lut 18, 2017 7:04 pm


NICOLAUS JOSEPH CARTER / mężczyzna / HETEROSEKSUALNY
wampir / URODZONY W XX WIEKU / w tym samym przemieniony
ZAMOŻNY / potrafi manipulować wspomnieniami ludzi, aczkolwiek
nie jest w tym jeszcze aż tak dobry / NIECIERPLIWY / dość chciwy
AMERYKANIN / przez jakiś czas przebywał w Europie
STO OSIEMDZIESIĄT CZTERY CENTYMETRY WZROSTU / umięśniony
śniada karnacja / OSIEMDZIESIĄT PIĘĆ KILOGRAMÓW WAGI
niebieskie oczy / WZORCOWA SYLWETKA  / umięśniony  
BRĄZOWE WŁOSY / często postawione w nieładzie  




...


Ostatnio zmieniony przez Amarantha dnia Sro Lut 22, 2017 5:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arbalester

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 05/09/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Bloodstained [fantasy, romans, akcja]   Sob Lut 18, 2017 10:46 pm





WIEDŹMA | 19 LAT | NAJLEPIEJ POSŁUGUJE SIĘ ŻYWIOŁEM WODY


Zależnie od sytuacji, osoby oraz miejsca, patrzą na twoją twarz, tyłek lub biust. Pierwsze punkty strategiczne. Ocenią. Potem może zerkną na talię. Na nogi. Duży, średnie, niewielkie wcięcie, umięśnione. Długie włosy. Większość facetów takie woli. Zobaczą twarz. Skrzywione usta, wyraziste brwi. Może zarejestrują wyjątkowy, granatowy kolor oczu. A może nie. Tak jak nie zwrócą uwagi na napływające do nich łzy. Zignorują barwę głosu, jego ton, ale nie długie paznokcie. Ciuchy są praktyczne lub nie. Podkreślające lub nie. Zrzuca je się szybko lub za wolno.
Oczywiście jest też druga strona medalu. Niemodne ciuchy. Zeszłosezonowy kolor szminki. Dziecinne dodatki. Podrabiane marki. Społeczeństwo jest wymagające. Chcesz po prostu wyrazić siebie, ale nie powinnaś tego robić, jeśli inni tego nie akceptują.
Cóż, do diabła z nimi.



- Agresywna?
- Linares, czy ty uważasz, że ja nie wiem co się dzieje w szkole? Gdzie jest jakieś zamieszanie, słyszę o tobie. Rozumiem, że przez to, co cię kiedyś spotkało-
- Nie sądzę, by pan rozumiał. - Uśmiechnęła się zimno. - Inaczej ta rozmowa nie miałaby miejsca.
Dyrektor westchnął ciężko, a Ros odchyliła się na oparcie i odwróciła głowę, by mężczyzna nie dostrzegł jej nienawiści w oczach. Skupiła się na regularnym tykaniu przestarzałego zegara z kukułką, by ani jedno słowo więcej z ust grubasa, który siedział przed nią, nie dotarło do jej uszu. Wiedziała dokładnie, co zamierzał powiedzieć; dawno odpuściła sobie dyskusje z nim. To tylko przysparzało jej problemów, a ich nie potrzebowała więcej. Chciała ukończyć szkołę. Nie uważała się za agresywną. Po prostu nie do każdego docierało to, co mówiła, a nie lubiła się powtarzać. Tak naprawdę rzadko musiała uciekać się do przemocy. Oczywiście powodem zamieszania kolejny raz została ona, a nie sprzedawane przez chłopaków bluzy z imionami dziewczyn, które "puknęli".
Standardowo.
Wstała, gdy na chwilę zapadła cisza. Wyciągnęła rękę i uścisnęła dłoń dyrektorowi.
- Dziękuję bardzo za poświęcony czas. Wezmę sobie uwagi do serca. - Uśmiechnęła się czarująco, w myślach dodając: Zaraz po tym, jak ucałujesz mnie w stopy.


Babcia zawsze lubiła mi opowiadać o naszych przodkach. Niesamowite mity i legendy brzmiały fantastycznie, nie z tego świata. Karmiła mnie nimi regularnie, a mi nigdy nie było dość. Gdy trochę podrosłam, postanowiłam przyjrzeć się bliżej naszemu miastu. Ubrałam najmniej zdezelowane trampki, ciepłą bluzę, do plecaka zapakowałam herbatę w termosie. Zabrałam Glenna, chłopaka z sąsiedztwa, z którym zawsze wychodziłam na przygody. Ruszyliśmy w miejsca, o których mi opowiadała. Znajdowałam dowody na rzeczywistość jej powieści - wyryty w kamieniu podpis pradziadka, zakopaną pod drzewem szkatułkę prapraprababci, malunki na skałach. Wtedy uwierzyłam i zrozumiałam, że to coś więcej, niż miejsce, w którym mieszkałam i gdzie chodziłam do szkoły. Zwłaszcza później ta wiedza, świadomość głębokich, grubych korzeni, zapuszczonych w tę glebę sprawiła, iż nie zgięłam się pod ciężarem wydarzeń, a stanęłam prosto.
Z Linaresami się nie zadziera. Próbowano nas spalić, zakopać żywcem, utopić, zadźgać.
I oto jestem.



Nieśmiertelna.

____________________________________________________________________
"Świat ten patrzył na Paszczaka z żałością i oczekiwaniem,
a Paszczak odpowiadał mu spojrzeniem pełnym paniki."



Ostatnio zmieniony przez Arbalester dnia Sro Lut 22, 2017 5:17 pm, w całości zmieniany 10 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.depesza.vhn.pl/
Dolores

avatar

Liczba postów : 56
Join date : 18/12/2016
Skąd : spod łóżka

PisanieTemat: Re: Bloodstained [fantasy, romans, akcja]   Nie Lut 19, 2017 12:46 am



You can tell Jesus that the Bitch is back


Wspomnienie dziewczynki o pucułowatych policzkach i anielskich loczkach, jaką była panienka Demetra Alda Rovigatti, już dawno uleciało. Jej miejsce zajęła chłodna i wyrachowana Lana Leighton, niektórym znacznie lepiej znana jako Arianne Madeleine Lesauvage - tajemnicza businesswoman z Florydy, namiętna kochanka Los Angeles, a także kilkusetletnia wampirzyca. Lana (imieniem tym posługuje się od piętnastu lat) przed stoma laty odwróciła się od wampirzego półświatka i słuch o niej zaginął. Dla młodszych wampirów jej postać stała się mitem, niczym Luke Skywalker w siódmej części Gwiezdnych Wojen. Ta potężna wampirzyca bowiem z dnia na dzień jakby wyparowała. Nie było o niej słychać w Paryżu, nie było słychać w rodzinnym Rzymie, nawet w Stanach Zjednoczonych nikt nic nie wiedział o miejscu jej pobytu. Przez pierwszych kilka lat jej szukano. Bardzo uporczywie, należy dodać. Jedni się zamartwiali, inni pragnęli zemsty, a jeszcze inni byli po prostu ciekawi.
Młoda Arianne była znana nie tylko ze swych niesamowitych zdolności w dziedzinie kriokinezy, ale przede wszystkim ze swej rozwiązłości oraz licznych intryg. Przez stulecia zdążyła znaleźć wielu wiernych popleczników i jeszcze większą ilość wrogów. Jednak nikt się nie spodziewał, że tak barwna postać mogłaby tak po prostu zniknąć... Jednak teraz powraca, pod nowym nazwiskiem i z nowym planem namieszania w życiach starych znajomych.

____________________________________________________________________
You were red and you liked me 'cause I was blue
You touched me and suddenly I was a lilac sky
And you decided purple just wasn't for you




Ostatnio zmieniony przez Dolores dnia Wto Kwi 18, 2017 2:59 pm, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mietej

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 18/12/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Bloodstained [fantasy, romans, akcja]   Nie Lut 19, 2017 1:35 am


Agnus Dei


- Dziewiętnastowieczni pisarze mieli doprawdy zadziwiające wyobrażenie o nas.
- Och, czyżby pani dorwała się do książki Stokera?
- Nie dałbyś mi spokoju, gdybym tego nie zrobiła. Muszę przyznać, że jego wizja jest dość trafna, a sam hrabia Dracula mógłby nawet, gdyby istniał, mierzyć się ze mną na równi. Niestety z bólem serca stwierdzam także, że jeśli do potyczki by doszło, bez dwóch zdań zwyciężyłabym ja.
- Nie ujmując twojej potędze, Matko, skąd ta pewność?
- To proste, drogi Gustawie. Otóż Draculą rządziły pragnienia, żądze. Był wiecznie nienasycony i potrzebował nie tylko zaspokoić potrzebę picia krwi, ale również seksualnej tensji. Jak sam dobrze wiesz, opanowałam do perfekcji... opanowanie. To jest zasadnicza różnica między mną a hrabią.
- Oczywiście. Chociaż nadal to i tak tylko postać wymyślona przez człowieka.
- A szkoda. Z chęcią bym go kiedyś spotkała. Wiesz, mój drogi, nabrałam ochoty na wycieczkę do Transylwanii.
Specyficzna uroda Ody przyciągała zaciekawione spojrzenia. Przypominała bardziej marmurowy posąg niż człowieka. Czarne, gęste włosy upinała wysoko, nosiła długie, staromodne suknie, podkreślające jej wąską talię i długą szyję. Jej twarz wyglądała jakby została ociosana w kamieniu prostymi, systematycznymi ruchami - wysokie, zapadnięte kości policzkowe, sprawiające wrażenie, jakby zaraz miały przebić się przez naciągniętą nań, cienką, bladą skórę nieskalaną żadnym piegiem lub pieprzykiem. Szeroka, ostra linia żuchwy uwydatniała jeszcze bardziej sinawe usta, za którymi kryły się śnieżnobiałe, trochę za bardzo ostre jak na człowieka zęby. Zza kurtyny rzęs spoglądały czujne, czarne jak dwa węgielki oczy, zapadnięte jakby od zmęczenia.
Pani Myklebust przeżyła (?) już wiele. Obie wojny światowe, inne ważniejsze lub mniej także. Widziała, jak wspaniałe królestwa upadają i jak z ich gruzów powstają nowe, niczym feniksy z popiołów. Podążała ścieżką wieków samotnie przez stulecia, aż postanowiła osiąść w Norwegii, gdzie zbudowała budynek zakrawający o pałac przy wybrzeżu i założyła swoją Rodzinę. Męczyły ją wieczne konflikty i walki z innymi, młodszymi wampirami, chcącymi zrzucić ją z piedestału i zagarnąć dla siebie tytuł jednego z najpotężniejszych wąpierzy. Wygodnickie życie Matki bardzo jej odpowiadało. Prowadziła aktywne życie polityczne, zjednując sobie coraz to więcej Rodów, rozwiązywała spory, unikała wojny jak ognia. Do brudnych zadań wysyłała swoje Dzieci, oddane ślepo stworzycielce. Ufała im, a oni ufali jej. Nigdy nie była łatwą osobą, zawsze patrzyła na innych z pewną wyższością, co wielu przeszkadzało, lecz dla swojej Rodziny i przyjaciół zrobiłaby wszystko. Przeżyła wystarczająco, by teraz pragnąć spokoju i dobrobytu.
Ma bardzo staromodne poglądy. Traktuje ludzi jak zwierzynę (z wyjątkiem tych, których ma zamiar przemienić), nie uznaje wampirzego wegetarianizmu, który w ostatnim stuleciu stał się obrzydliwie modny (ach, ta dzisiejsza młodzież!). Nie przepada za nowościami. Zdecydowanie woli otaczać się znajomymi twarzami starych przyjaciół.


Cup of Tea


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tamzen

avatar

Liczba postów : 4
Join date : 09/02/2017

PisanieTemat: Re: Bloodstained [fantasy, romans, akcja]   Pon Lut 20, 2017 12:17 pm


EIRA BRONWYN RUTHERFORD   |   fizycznie około 25 lat            .
urodzona w XVIII wieku   |   WIEDŹMA / CZAROWNICA            .
172 centymetry wzrostu   |   mleczna cera            .
ciemnobrązowe oczy   |   popielato brązowe włosy            .
pochodzi z Walii, z małej wioski w okolicach WREXHAM            .
szczególnie biegła w zaklęciach opierających się eliksirach            .


❖        ❖        ❖        ❖        ❖


LEONARD ARCHIBALD KNIGHT   |   27 lat            .
posiada zdolność samouleczenia się            .
189 centymetrów wzrostu   |   mleczna cera            .
zielone oczy   |   ciemnobrązowe włosy            .
obywatel Stanów Zjednoczonych Ameryki            .
zameldowany w HANFORD w stanie Kalifornia            .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tamzen

avatar

Liczba postów : 4
Join date : 09/02/2017

PisanieTemat: Re: Bloodstained [fantasy, romans, akcja]   Nie Kwi 16, 2017 12:56 am

Przepraszam was wszystkich, że nie dawałam znaku życia i że dopiero teraz zaczęłam. Ostatnio miałam ogólny zjazd formy, do tego nagle zwaliło mi się na głowę mnóstwo spraw. Trochę mi zajęło zanim się ogarnęłam, ale już jestem i mam nadzieję, że nadal chcecie pisać i nie obrazicie się, albo, że przynajmniej szybko mi wybaczycie. W razie jakichkolwiek pytań, skarg, czy zażaleń - piszcie śmiało. ^-^



.         4 lipca 2017, Norwood, Pensylwania
.         godzina 13:00, dwie godziny do rozpoczęcia parady

     Już od tygodnia temperatura w Pensylwanii utrzymywała się w okolicach trzydziestu stopni Celsjusza, jakby Matka Natura sądziła, że w ten sposób zrekompensuje zeszłoroczne mrozy. Na ulicach roiło się od nastolatek w przykrótkich szortach i grubasów bez koszulek. Zresztą, może to i lepiej. Przepocone t-shirty też nie są przyjemnym widokiem. Jednak całe dotychczasowe zamieszanie nijak się nie równało z tym, co działo się tego dnia. Od samego rana biało-czerwono-niebiescy ludzie zapychali każdą nieco większą przestrzeń w Norwood - każdy skwer, park, bar, ale i tak największe tłumy okupowały kasy w pobliskim Wallmarcie.
    Całe szczęście ta trójkolorowa masa omijała mały nieozdobiony sklepik zielarski, wciśnięty pomiędzy kawiarnię i zakład fryzjerski. Mimo to temperatura w pomieszczeniu była zdecydowanie powyżej zakresu tolerancji Eiry. Patrząc na powolnie kręcący się sufitowy wiatrak, zastanawiała się, czemu do tej pory nie zainstalowała porządnej klimatyzacji. Odpowiedź wbrew pozorom była wręcz banalna: była na to zbyt leniwa. Chociaż nowe urządzenie już od paru dni leżało na zapleczu, nie potrafiła się za to zabrać. Poza tym takie technologie ją przerastały. Plączące się kable stanowczo odmawiały jej współpracy. Niemniej jednak nie mogła się przecież tak łatwo poddać. Jakiś tam klimatyzator miał ją pokonać? O nie!
    Niewiele myśląc przytaszczyła za sobą drabinę, a następnie cięższy niż się spodziewała karton z urządzeniem. Nagły przypływ motywacji zniknął zaraz po jego otworzeniu. Plastik, kable, więcej plastiku i brak sensu w czymkolwiek. Lecz zamiast rzucić wszystko w kąt, wzięła instrukcję i zabrała się za jej studiowanie. W gruncie rzeczy było to dość zabawne. W tej małej książeczce wszystko było takie banalne. „Klimatyzator pokojowy bez jednostki zewnętrznej. Cały montaż wykonuje się od wewnątrz. Nie są potrzebne żadne specjalistyczne narzędzia.”
    - No dobra… I co dalej? – rzuciła pod nosem.
   Na szczęście w tej samej chwili do środka weszła starsza kobieta, która zaczęła z uwagą przyglądać się półkom. Wyglądała jakby znalazła się w pomieszczeniu zupełnie przez przypadek, jakby chciała wejść do kawiarni obok, a to, co zobaczyła zupełnie ją zaskoczyło. Eira chwilę ją obserwowała, zanim do niej podeszła.
    - Mogę pani w czymś pomóc? – zapytała nieco cieplejszym tonem niż jej standardowy.
    - Nie, nie… To znaczy, tak. Sąsiadka mówiła, że ma pani świetną maść na stawy. Taką lawendową.
    Eira mimowolnie się uśmiechnęła. Od wieków poczta pantoflowa była najlepszą reklamą, w tej kwestii nic się nie zmieniło. Dała kobiecie maść, wytłumaczyła jak ją stosować, czego unikać, a przy okazji poznała chyba całą historię życia klientki. Nazywała się Marlene Dayton, niedawno obchodziła czterdziestą rocznicę ślubu, jej młodszy syn studiował psychologię w Kalifornii i widywali się tylko na święta, dlatego nie mogła długo zostać, bo chciała spędzić z nim jak najwięcej czasu. Tak więc w sklepiku spędziła zaledwie dwadzieścia minut. Gdy wychodziła, jeszcze pomachała na pożegnanie.
    Spode łba spojrzała na karton w rogu pomieszczenia. „[i]Nie wygrasz ze mną tak łatwo[i]”, pomyślała. Chwyciła instrukcję i zabrała się za składanie poszczególnych elementów, ale nic nie wyglądało tak, jak na papierze. Wszystko niby do siebie pasowało, ale nic nie zdawało się być na swoim miejscu. W końcu stwierdziła, że powinna się zająć czymś, czego nie zepsuje. Rozłożyła drabinę, chwyciła wiertarkę i wzięła się za montowanie stelażu. Nie usłyszała wietrznych dzwonków zawieszonych nad drzwiami. Nie usłyszała też kroków. Dopiero w przerwie między ogłuszającymi dźwiękami usłyszała niski, męski głos.
    - Niewiarygodne…
    Odwróciła się i zobaczyła wysokiego bruneta z nieco zmierzwioną fryzurą. Coś z nim było nie tak. Miał w sobie coś... nieludzkiego, ale nie potrafiła powiedzieć co. Zanim jednak cisza mogłaby stać się niezręczna, rzuciła:
    - Słucham?
    - Kobieta z wiertarką. To dość niespotykane.
    - Chyba masz nieaktualne dane, albo co najmniej zaściankowe podejście.
    - W takim razie chętnie popatrzę jak sobie radzisz.
    Dotknął jej czułego punktu, jednocześnie wyjątkowo ją rozkojarzył. Starała się robić wszystko w jak największym skupieniu, jednak jego wzrok, który czuła na swoim karku, skutecznie jej to uniemożliwiał. Kiedy kolejna śrubka spadła na podłogę, chwycił ją w pasie i jednym zwinnym ruchem ściągnął ją z drabiny, a wszystkie mocowanie, które starała się zamontować upadły z hukiem na ziemię. Wszystkie swoje siły włożyła w to, by nie zacząć wrzeszczeć na całe gardło. Wszystko byłoby dobrze, gdyby tylko się nie wtrącił.
    - Dzięki, ale poradziłabym sobie sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dolores

avatar

Liczba postów : 56
Join date : 18/12/2016
Skąd : spod łóżka

PisanieTemat: Re: Bloodstained [fantasy, romans, akcja]   Wto Kwi 18, 2017 3:53 pm


Białe Ferrari 458 Italia przemierzało drogę stanową numer dziewięćdziesiąt pięć z Filadelfii do Norwood. Rozwijało prędkość zdecydowanie przekraczającą dozwoloną normę, a rejestracja pozdrawiała innych kierowców wdzięcznym numerem B1TCH. Z kierownicą siedziała młoda kobieta, mogąca mieć zarówno dwadzieścia trzy, jak i trzydzieści dwa lata. Połowę jej twarzy zasłaniały ogromne okulary przeciwsłoneczne, duże usta pomalowane były matową pomadką w odcieniu brudnego różu. Miała na sobie białą koszulę z rękawami podwiniętymi do łokci, na nadgarstku lśnił złoty Rolex, na szyi ciążył wielki naszyjnik ze szmaragdami. Kobieta prowadziła jedną ręką, drugą co jakiś czas popijając latte z papierowego kubka, z logo znanej sieci kawiarni. Wiatr rozwiewał jej czarne włosy, smagał opalone policzki. Pomimo zawrotnej prędkości i klimatyzacji mogącej dać ulgę podczas panującego w Pensylwanii upału, wszystkie szyby w samochodzie były opuszczone. Kierowcy widać nie przeszkadzały silne podmuchy wiatru.
- Jak to nie dotrą?! - kobieta przekrzykiwała podmuchy wiatru. Jej głos był czysty i melodyjny, ale przepełniony wściekłością. - Mamy wtorek. Wtorek! Miały być w zeszły czwartek. Gdzie ty masz rozum, Colon?
Po drugiej stronie linii dało się słyszeć westchnienie,ciche szmery, przyciszone głosy w oddali.
- Pani Lano... - zaczął nieśmiało męski głos.
Lana ściągnęła idealnie wyregulowane brwi w wyrazie zniecierpliwienia i złości. Postukała długim, pomalowanym na czerwono paznokciem w obciągniętą czarną skórą kierownicę. Rzuciła długie spojrzenie zza okularów telefonowi osadzonemu w uchwycie przyklejonym do deski rozdzielczej, po czym wróciła do patrzenia na drogę.
- Ma być dziś wieczorem.
Nim mężczyzna zdążył coś dodać, Lana rozłączyła się. To miała być przyjemna przejażdżka w celu dopełnienia formalności biznesowych przed zasłużonym odpoczynkiem i finalnym wprowadzeniem się do Norwood... Kobieta cisnęła kubek z kawą przez okno.


tuturu, coś tu się napisze

____________________________________________________________________
You were red and you liked me 'cause I was blue
You touched me and suddenly I was a lilac sky
And you decided purple just wasn't for you


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bloodstained [fantasy, romans, akcja]   

Powrót do góry Go down
 
Bloodstained [fantasy, romans, akcja]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Wieloosobowe-
Skocz do: