IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lis 26, 2015 12:16 pm



Starałem się jakoś zachować niewzruszony spokój, bo przecież nawet teraz miałem w pamięci obietnicę cezara odnośnie uczczenia mojego powrotu do zdrowia. Nawet, jeśli sporą część czasu miałem cichą nadzieję, że zrozumiałem go opacznie, że w ogóle żartował, nie mogłem się pozbyć tych słów z umysłu. One wciąż tam tkwiły, wciąż sprawiały, że wyobraźnia szalała i nic nie mogłem z tym zrobić.
Nie rozumiem, czemu przez krótki moment byłem gotów niemal się cieszyć, że niepotrzebnie się nakręcałem, że faktycznie to było drobne nieporozumienie. Obróciłem się lekko, kątem oka widząc gest mego pana. A zaraz potem wszystko znowu wróciło. Miałem nadzieję, że nie było po mnie widać niepewności, kiedy podszedłem do cezara, gdy materiał, który miał na sobie odsłonił jego ciało. Na to samo liczyłem bez słowa spełniając kolejne polecenia, jedynie zagryzając dolną wargę od wewnątrz, chcąc się uchronić od własnych protestów.
Odruchowo zacisnąłem palce na poduszce, odwracając głowę od cezara, żeby tylko nie okazywać rodzącego się lęku, który starałem się ukryć pod maską spokoju.
Nie liczyłem juz na to, że się myliłem. Nie liczyłem tez na to, że cezar będzie delikatny. W końcu nie miał ku temu powodów, a do tej pory zdążyłem dojść do przekonania, że to człowiek kapryśny i na łagodne traktowanie mogę liczyć tylko, jeśli to on będzie tego chciał.
Spokojnie.
Przymknąłem lekko oczy, pozwalając sobie na głębszy oddech. Musiałem się uspokoić. Nie mogłem w żaden sposób wpłynąć na cezara i tylko to mi zostało.


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Sob Gru 05, 2015 5:38 pm


Z lekkim uśmiechem błąkającym się niebezpiecznie po mojej twarzy, z góry przyglądałem się Ansimowi, który bez zająknięcia spełnił moje polecenie. Jego zgrabne, choć wychudzone ciało prezentowało się nader dobrze również od tej strony. Hebanowe, długie włosy niczym kurtyna przysłoniły wymalowane plecy naznaczone długimi pręgami, a jasna skóra tworzyła wyjątkowo przyjemny dla oka efekt, tak silnie kontrastując z tą głęboką czernią. Moje oko nie mogło nie docenić takiego widoku. Myśląc o tym co zaraz uczynię z tym ciałem oraz o tym, jak wpłynie to na Ansima, zaczynałem czuć w podbrzuszu znajome gorąco.
Stojąc wciąż nad wysokim łożem, sięgnąłem chłodną dłonią do pleców mego kundla, by zaskakująco delikatnym ruchem odgarnąć z nich ciemne włosy. Moje palce leniwie przesuwały się po delikatnej skórze, tylko nieszkodliwie drażniąc ją paznokciami. Z pewną fascynacją przyjrzałem się malunkowi, który widniał na plecach niewolnika. Wyczuwalne pod palcami świeże blizny jedynie upiększały ten obraz. W moich oczach odzwierciedlało się swego rodzaju uznanie, którego leżący na brzuchu pies nie mógł jednak dostrzec.
Moje palce wciąż ledwie wyczuwalnie sunęły w dół, wzdłuż linii kręgosłupa, aż dotarły do pośladków, nad którymi się zatrzymały.
- Boisz się? - Wymruczałem, mrużąc powieki z dużo mniej przyjemnym uśmiechem. Jeden z palców płynnym ruchem zsunął się niżej, drażniąc opuszkiem miejsce nienaruszone dotąd przez nikogo. Nie zagłębiał się jednak. - Wiesz co zamierzam z tobą zrobić, psie? - Zaśmiałem się niewesoło, masując lekko dziurkę chłopaka. Moja druga ręka dość nieoczekiwanie zacisnęła się na włosach niedoszłego gladiatora, tuż u ich nasady, sprawiając tym samym duży ból. Szarpnąłem ręką, unosząc jego głowę i zmuszając do spojrzenia w moją stronę. Nachyliłem się.
- Zerżnę cię - wyszeptałem nieprzyjemnie niskim tonem, będąc zaledwie kilka milimetrów przed jego ustami. - Liczę na to, że nie kłamałeś. Nie lubię zużytych zabawek, Ansim - wymruczałem, przenosząc wargi nieopodal ucha bruneta. - Rozchyl nogi i wypnij się ładnie, jak przystało na posłuszną dziwkę. - Zamaszyście puściłem długie włosy i wyprostowałem się, zabierając tym samym również drugą rękę. Z uśmiechem obserwowałem swą zabaweczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Sob Gru 05, 2015 9:47 pm



Ułatwienie zadania? Dobre sobie. W życiu nie przypuszczałem, że zwykłe położenie się będzie takim wyzwaniem. Że spokojne ułożenie się na łożu będzie... tak trudne. Bo też nigdy nawet nie próbowałem sobie wyobrazić, że będę do tego zmuszony, nie mogąc się bronić przed tym, co wymyśli ktoś inny. Niby jak miałem to zrobić? Czy ktoś, kto ma mniej niż 16 lat, wysoki status, majątek, bezpieczeństwo i przede wszystkim wolność, będzie myślał o tym, że straci to wszystko w środku dnia w tak brutalny sposób? Czy ktoś taki choć raz pomyśli, co będzie, kiedy stanie się zabawką w rękach tego, kto ma pieniądze i zachciankę, żeby właśnie jego sobie wziąć?
Otóż nie.
Ktoś, kto ma mniej niż 16 lat, wysoki status, majątek, bezpieczeństwo i przede wszystkim wolność będzie myślał o tym, że tak będzie zawsze. Będzie myślał o tym, że to on ma ludzi pod sobą, niewolników na każde skinienie. Może będzie komuś współczuł, może nawet będzie myślał o uwolnieniu kogoś. A może nawet nie będzie tego wszystkiego widział, właśnie dlatego, że ma te cholerne mniej niż 16 lat, wysoki status, majątek, bezpieczeństwo i przede wszystkim wolność.
A kiedy to wszystko się stanie, kiedy ktoś wyrwie go z tej bezpiecznej otoczki, kiedy zniszczy mu świat i odda z zyskiem w obce ręce, wtedy taka osoba się dopiero zdziwi. I będzie zdziwiona długo. Rok, dwa, może dłużej. Może będzie walczyć, może się podda, może spróbuje to zakończyć na własną rękę. A może zrozumie, co się stało.
Że ktoś mu zabrał te 16 lat życia, wysoki status, majątek, bezpieczeństwo i przede wszystkim wolność.
Można mi wierzyć lub nie, ale próbowałem to skończyć. Raz, ale próbowałem. W imię honoru, nazwiska, dumy, czy czegoś tam innego. Może nawet wolności. Wciąż pamiętałem, jak płynąc wtedy tu, do Rzymu, przymierałem głodem w ramach kary. Jak mój pan żałował mi nawet wody, kiedy z tego wszystkiego dopadła mnie gorączka. Ale przynajmniej zrozumiałem, dotarło do mnie dobitnie, że już nic nie zależy ode mnie.
Nawet to, czy przeżyję kolejny dzień.
Sama świadomość, jak bardzo zależny jestem od kogoś wystarczyła, bym przestał się buntować. Nawet teraz. Kiedy wiedziałem, do czego to wszystko prowadzi, wciąż nie protestowałem, wiedząc, że mogę zostać dodatkowo ukarany. Poza tym, co by mi to dało? I tak by mnie do tego zmusił, a wtedy nie miałbym żadnych szans na łagodniejsze potraktowanie. Przede wszystkim nie liczyłem, że ktokolwiek mi pomoże.
Więc tylko zacisnąłem palce na poduszce, bezsilny drżąc ze zmęczenia i niepokoju, dodatkowo wymaganego dotykiem mego pana. Drgnąłem nieco zbyt gwałtownie, zaskoczony nagłym zetknięciem chłodnej skóry mego pana z moją, zaciskając nerwowo powieki, czując, jak dłoń blondyna sunie niżej. Ale z jakiegoś powodu silne dreszcze wstrząsające obolałym ciałem stanowiły dziwnie miłą odmianę od wszelkich wyobrażeń, choć nie trwało to długo. Zamarłem w kompletnym bezruchu, doskonale wiedząc, jak nisko jest dłoń mężczyzny. Ręce napięte do granic możliwości znów drżały i z przerażeniem zrozumiałem, że nie jestem w stanie wydobyć z siebie głosu.
A odpowiedzieć musiałem i zdawałem sobie sprawę z tego, że kłamstwo nie ujdzie mi na sucho. Dlatego sztywno skinąłem głową, wiedząc, że jednak wszystko może być po mnie widać, z nadzieją, że to wystarczy. Jednocześnie spiąłem się odruchowo, czując, jak daleko posuwa się cezar. Zacisnąłem zęby na palcu, chcąc powstrzymać swój głos, dokładnie czując każdy ruch mężczyzny, jednocześnie zdając sobie sprawę, że gorąco i mocne napięcie w podbrzuszu nie wzięły się z nikąd.
Tyle że wiedziałem, że to nie o moją przyjemność chodzi.
I dość szybko dostałem potwierdzenie. Nie zdołałem zdusić cichego, bolesnego jęku nim w ogóle pojąłem treść pytania. Również nie byłem tek cicho, jak bym chciał, kiedy ból się nasilił, a ja wygięty pod dziwnym kątem musiałem patrzeć załzawionymi oczami w niebieskie tęczówki mego pana, dodatkowo słuchając tego, czego nigdy nie chciałem usłyszeć. I nie mogłem nic z tym zrobić. Jedyne, na co sobie pozwoliłem, to przymknięcie powiek, gdy cezar nie mógł tego za bardzo zobaczyć.
Bolało. Bolało wszystko po samym treningu, a napięcie teraz bynajmniej nie pomagało. Ledwie dawałem radę utrzymać się w tej pozycji, czego nie ułatwiała dłoń mego pana, wciąż tkwiąca w miejscu, w którym wręcz nie powinno jej być. Ale wreszcie puścił. Kilka sekund zajęło mi zrozumienie kolejnego polecenia, ale jakoś uniosłem biodra, posłusznie rozsuwając kolana. Gdzieś po drodze, kiedy zasłaniałem twarz wciśniętą w poduszkę dodatkowo ramieniem mignęło mi, że przynajmniej nie kłamałem. Że on będzie pierwszy.
Mogło być gorzej uświadomiłem sobie, kiedy zalała mnie fala upokorzenia. Bądź co bądź, zgadywałem, że byliśmy w podobnym wieku i sami.
Naprawdę mogło być znacznie gorzej.


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Sro Gru 30, 2015 2:22 am


Na moich ustach nieustannie gościł mało przyjazny uśmiech, gdyż pełne boleści jęki tej cennej zabawki były doprawdy satysfakcjonujące. Pragnąłem usłyszeć ich więcej, pragnąłem też, by były głośniejsze. Chciałem sprawić mu ból, jednocześnie doprowadzając na skraj szaleństwa. Czy to w ogóle było możliwe? Oczywiście, że tak. Mimo swoich marnych dziewiętnastu lat, jestem doświadczony w wielu sprawach, także tych dotyczących seksualności. Lata eksperymentów z różnorakimi kochankami sprawiły, że poznałem męskie jak i damskie ciała, a także ich strefy erogenne w sposób doskonały. Sprawianie przyjemności nie było dla mnie tajemnicą, zadawanie bólu tym bardziej. Gdy zaś zacząłem się nudzić, nadszedł czas na eksperymenty łączące te dwie pozornie tak skrajnie kontrastujące ze sobą rzeczy. Manipulacja ludzkimi reakcjami i odczuciami była ciekawym elementem mojego życia, a w dodatku - całkiem efektownym. Samoistnie nauczyłem się co należy robić, by wywołać odpowiednie reakcje: strach, rozpacz, przyjemność, radość, wdzięczność, wstyd, zażenowanie, niedosyt. Jedyną wątpliwością było, co chcę zobaczyć na twarzy Ansima. Ból? Oczywiście. Uwielbiałem obserwować twarze wykrzywiające się w cierpieniu, słyszeć krzyki i skomlenia proszące o trochę ulgi. Łzy. Zażenowanie? Naturalnie. Nic nie bawiło tak bardzo jak wstyd odzwierciedlany przez wykorzystane ciało. Przyjemność?
Uśmiechnąłem się nieco głębiej.
- Zmieniłem zdanie - mruknąłem niskim tonem, by przejechawszy ostatni raz po pośladku chłopaka swą dłonią, pchnąć go tak, aby jego ciało obróciło się na plecy. - Nie zasłaniaj twarzy i nie zamykaj oczu - rozkazałem, racząc bruneta tym samym, podłym uśmiechem. Moje oczy wwierciły się w piękne tęczówki, gdy nachylałem się powoli nad zgrabnym, lecz chudym ciałem. Zawisłem nad nim, wsuwając własne kolano między jego nogi, naciskając na oczywiste miejsce. Wykrzywione w uśmiechu usta znalazły się zaledwie kilka milimetrów od szyi chłopaka, aż w końcu złożyły na niej delikatny pocałunek, który zakończył się dość bolesnym ugryzieniem. Gdy me kolano rozsuwało długie nogi, język przesuwał się po wrażliwej szyi tuszując ból wywołany kolejnymi ugryzieniami. Jedna z moich dłoni powędrowała do głowy niewolnika, by wsunąć się w jego włosy, zacisnąć na nich mocno i przy pomocy mocnego szarpnięcia zyskać jeszcze lepszy dostęp do smukłej szyi. Druga dłoń gładziła wnętrze jego ud, wpierw opuszkami, potem paznokciami, aż w końcu długie palce znalazły się między pośladkami i tym razem jeden z nich władczo wsunął się do środka.
- Ależ jesteś ciasny kundlu - mruknąłem z cichym westchnieniem, nie dając chłopakowi zbyt wiele czasu na przyzwyczajenie do nowego uczucia. Podniosłem głowę znad naznaczonej czerwonymi punktami szyi i zapatrzyłem się w przystojną twarz. Z mych ust wciąż nie schodził ten sam wyraz, co w połączeniu z pełnym politowania spojrzeniem musiało wyglądać dość... specyficznie. Nie zbyt obiecująco, jak mniemam. - Wygląda na to, że nie kłamałeś - przyznałem, wyciągając z jego wnętrza swego palca, by zaraz po tym przystawić go do ust bruneta. - Ssij - przechyliłem głowę w wyrazie pełnym teatralnej niewinności. Druga moja dłoń puściła miękkie włosy i powędrowała w dół, by zacisnąć się na członku chłopaka. Zaśmiałem się szyderczo, ściągając brwi ku górze. - Podoba ci się - wymruczałem z tym bezczelnymi uśmiechem, wsuwając palca, którego miał wcześniej w swojej własnej dziurce, głęboko do jego ust. Dołączyłem drugiego, by za chwilę znów obydwa wsadzić do jego wnętrza, nawilżając je. Rozciągałem go względnie wolno, porządnie i naciskałem na strategiczne punkty. Sprawiałem mu przyjemność, nie zapominając o bólu. Nieustannie wpatrywałem się w jego słodką twarz, której reakcje zależały jedynie od tego co robię. Chciałem widzieć na niej te wszystkie przeciwne sobie emocje. Chciałem, by dostarczył mi rozrywki. A dopiero zaczynamy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Sro Sty 13, 2016 10:53 pm



Nie wiem, czemu zacząłem liczyć, że cezar zwyczajnie się mną zabawi i nie zajmie mu to długo. Miałem na to nadzieję. Miałem nadzieję, że uda mi się to znieść pomimo bólu. Liczyłem, że jeśli mój pan zrobi to szybko, upokorzenie będzie mniejsze. Rozczarowałem się. Pragnąłem zostać tak, jak kazał mi się ułożyć do samego końca, mając gwarancję, że nasze spojrzenia się nie skrzyżują.
Przeliczyłem się.
Nie potrafiłem powstrzymać drżenia spowodowanego juz nie tylko zmęczeniem, ale dopóki mogłem ukryć wstyd, nie było źle. Westchnąłem cicho w poduszkę, od razu zaciskając zęby na wardze, chwilę później czując pchnięcie odrobinę poniżej biodra. Z braku wyboru poddałem się temu, lądując na boku. Tylko ze cezar nie pozwolił mi długo pozostać w takiej pozycji. Nie pozwolił mi też zachować smętnych resztek godności jakie jeszcze mi zostały. Oparłem się pokusie odwrócenia wzroku, gdy niebieskie tęczówki mego pana spotkały się z moimi. Nawet nie wiem, ile czasu zajęło mi normalne ułożenie się na plecach przez to, co robił mój pan.
Byłbym z siebie dumny, że znosiłem to w ciszy. Byłbym z siebie dumny, że nie podejmowałem protestów.
Ale nie byłem.
Nie byłem, bo wiedziałem, do czego to zmienia. Bo zrozumiałem, że to nie będzie szybka zabawa. Bo dotarło do mnie, że nie potrafię być tak bierny na wszystko, jak bym chciał. Ale kto mógł zachować obojętność wiedząc i czując wyjątkowo wyraźnie, co się dzieje z jego ciałem? Nikt. Choć zdziwiłem się, że moje ciało tak łatwo mnie zdradzało. Że z taką łatwością poddawało się jak na razie względnie delikatnym poczynaniom cezara. Nawet ból towarzyszący szarpnięciu nie był tak dotkliwy. Nawet ugryzienia, choć niewątpliwie mocne, nie były tak bolesne, jak się spodziewałem. A już szczególnie, gdy blondyn tuszował każde z nich w ten sposób. Próbowałem nie wić się tak bardzo pod wpływem jego dotyku, być cicho, ale co i rusz moje usta opuszczał cichy jęk ni cierpienia, ni przyjemności, a ciało drżało bez mojej zgody, domagając się więcej.
I dostawało więcej.
Odruchowo spiąłem lekko, niechcący próbując złączyć nogi, co skutecznie uniemożliwił mi cezar, wiedząc doskonale, jak nisko była jego dłoń. Ale tym razem nie przestał. Wyprężyłem się, praktycznie do bólu z głośniejszym jękiem, bardziej zaskoczenia aniżeli bólu. Na chwilę nawet zapomniałem o zakazie, zaciskając powieki, pod którymi szybko zebrały się łzy, jednak stanowczo zbyt mało, by mogły się wydostać. Na krótką chwilę. Może sekundę. Niemal od razu natrafiłem na twarz mego pana, nie mogąc nic zrobić, by spojrzał na mnie inaczej niż w ten sposób.
Nawet uciec.
Byłem gotów się uśmiechnąć, gdy zrozumiałem sens jego słów, brzmiących prawie jak pochwała, ale już nie zdążyłem. I tu moje zdolności myślenia w tej chwili się skończyły. Kompletnie nie rozumiejąc kolejnego polecenia posłusznie rozchyliłem usta, obejmując nimi palec cezara. Z ulgą przyjąłem brak jego dłoni w moich włosach, nieświadomie kierując swoją do nadgarstka drugiej, którą musiałem się zająć. Broń boże nie próbowałem jej odsunąć. Wystarczył tylko lekki dotyk. Ledwo wyczuwalne ciepło. Z jakiegoś powodu musiałem wręcz poczuć pod palcami skórę mego pana i nie mogłem się temu oprzeć. Tak po prostu. Tak jak nie dałem rady powstrzymać odruchu lekkiego zaciśnięcia palców wokół smukłego nadgarstka, kiedy sam nader wyraźnie odebrałem uścisk znacznie niżej. Tylko na chwilę. Naprawdę lekko. Odruchowo.
Zadrżałem, słysząc śmiech blondyna. Znałem jego powód. Doskonale wiedziałem, jak żałosny teraz byłem i jak bardzo nie mogłem na to nic poradzić. Zdawałem sobie sprawę, że nie powinno mi się to podobać. Ale miał rację. Miał cholerną rację.
Podobało mi się jak cholera.
Jęknąłem cicho, ledwo powstrzymując się od zaciśnięcia zębów na ciele cezara, będąc zmuszonym do pozwolenia, by jego palce wdarły się głębiej, prawie do gardła. Nadal nie potrafiąc skojarzyć faktów nie robiłem nic, by go powstrzymać. Aż było za późno. Wygiąłem się z głośnym, choć krótkim jękiem, nadal uparcie pilnując, by powieki się nie zacisnęły.
Bolało. Bolało jak diabli, niby tylko krótki moment, ale jednak. Nie chciałem, lecz po policzku spłynęła pojedyncza łza i już nie potrafiłem powstrzymać żadnego jęku, żadnego ruchu. Nieświadomie odchyliłem głowę, gwałtownie łapiąc powietrze. Słyszałem doskonale każde uderzenie serca, teraz przypominające łomotanie.
Gdzieś w tym wszystkim zrozumiałem, że on ledwo zaczął. I chyba nie zamierzał szybko skończyć.


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Nie Lut 14, 2016 9:35 pm


Gdy zaciskał dłoń na mym nadgarstku, poza niejasnym, lekkim uśmiechem nic nie wskazywało na to, bym w ogóle zauważył ten niepoprawny gest. Również, gdy niepowstrzymanie zacisnął powieki, wyglądało na to, że nic nie zauważyłem, lub po prostu zrobiłem to i najzwyczajniej w świecie — zignorowałem. Żadne z tych przypuszczeń nie było prawdą. Mam dobrą pamięć i to powinno wystarczyć za wyjaśnienie. Kundel niedługo zrozumie, że kara za jego czyny może nadejść w każdym momencie. Teraz, miast skupiać się na nieopatrznym zignorowaniu mojego zakazu przez niewolnika, poświęciłem uwagę tej części jego ciała, która najbardziej mnie interesowała. Moje palce coraz śmielej poczynały sobie z jego dziurką, rozpychając ją mocniej, niż wydawałoby się to możliwe. Był cholernie ciasny i tylko dlatego wciąż nie dołożyłem kolejnego. Z charakterystycznym uśmiechem satysfakcji przyglądałem się jego twarzy, napawając widokiem krystalicznych łez. Zaszklone oczy wypełnione mieszanką bólu i przyjemności stanowiły piękny widok, od którego ciężko było oderwać wzrok. Dlatego też nie robiłem tego i nieustannie zaglądałem w jego kolorowe tęczówki, podczas gdy w moich wyraźnie odzwierciedlało się pożądanie, czyste szaleństwo i zapowiedź tego co miało się stać później. Zaraz i w bardziej odległej przyszłości.
Dłoń na członku chłopaka przestała wykonywać energiczne ruchy. Gdybym w porę nie przestał, jestem pewien, iż moja zabaweczka skończyłaby szybciej niż bym tego chciał, a to... A to przecież dobry powód do solidnej kary i zażenowania, jakie może mu przynieść. Uśmiechnąłem się złowróżbnie na myśl, która właśnie przemknęła przez mą głowę i nie zastanawiając się długo, a nawet w ogóle, znów stanowczo objąłem twardego członka, wprawnymi, szybkimi ruchami doprowadzając jego posiadacza na skraj podniecenia. Moje palce wciąż poruszały się w jego wnętrzu, w połączeniu z poczynaniami drugiej dłoni, sprawiając czystą przyjemność.
W ciszy obserwowałem reakcje chłopaka, nie zdejmując z twarzy uśmiechu, jaki wywoływały jego zdradliwe jęki i drżące ciało, walczące z wolą umysłu. Wiedziałem, że łzy, które spływały po policzkach kundla nie są już objawem bólu. Nikt nigdy nie robił z nim takich rzeczy. Nawet jeśli pieprzył się z dziewkami, te nie mogły przynieść mu tak wielkiej przyjemności jak ja. Nie było dane mu jej w pełni doświadczyć. Teraz rozpływał się pod wpływem mojego dotyku, a skrajna przyjemność odzwierciedlała się w pełni na jego twarzy, także w oczach, w których stanęły lśniące krople niebędące już oznaką cierpienia, a wręcz czegoś zupełnie przeciwnego.
Nie musiałem robić zanadto wielu ruchów, by poczuć jak erekcja w mojej dłoni zaczyna wyraźnie pulsować. Nie zabrałem ręki, nie przestałem także nią poruszać, robiąc to dopiero, gdy moja bezczelna zabawka skończyła dochodzić, brudząc przy tym moje palce i swój nagi brzuch. W końcu zabrałem dłoń, a na mojej twarzy nie było już cienia uśmiechu. Skrzywiłem się wyraźnie, zupełnie jakbym nie zakładał, że może do tego dojść. Bo przecież nie powinno.
Mój ostry wzrok zatrzymał się na rozpalonej twarzy wojownika.
Nie pozwoliłem ci — odezwałem się głosem tak szorstkim i zimnym, że na samo jego brzmienie mogło robić się nieprzyjemnie chłodno. — Wybrudziłeś mnie psie. — Znów przeniosłem swój pełen zdegustowania wzrok na uniesioną dłoń. Przez dłuższą chwilę milczałem, wyglądając jakbym głęboko się nad czymś zastanawiał. W końcu powoli uniosłem wzrok, utkwiwszy go znów w ansimowej twarzy.
Zliż to. — Uśmiechnąłem się bezczelnie, wysuwając ramię w kierunku zmęczonego chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lut 18, 2016 1:29 am



Bolało, wciąż bolało, ale jakoś... inaczej. Nie tego się spodziewałem, jeśli mam być szczery. Przecież to nie o moją przyjemność miało chodzić. To nie ja miałem być tym 'dopieszczonym', prawda? Wręcz nie powinienem tego tak odbierać. Nie powinno mi się to podobać. Od początku próbowałem się nastawić na to, że to ja będę miał spełniać rozkazy mego pana, to ja będę musiał zrobić co tylko mogę, żeby to jemu było dobrze. A tymczasem...
Jęknąłem głośniej, niż bym tego chciał, rozumiejąc, że własne ciało nie jest mi tak posłuszne, jak tego chciałem. Jak powinno. Zaskoczony i nieco przerażony perspektywą tego, że prawie złamałem po raz drugi zakaz mego pana i bylem bliski zamknięcia oczu otworzyłem je szerzej, nie mogąc juz powstrzymać łez wydostających się na policzki. Odchyliłem głowę, łapiąc gwałtownie powietrze, już nie próbując wmawiać sobie, że to tylko ból. Zacisnąłem zęby, chcąc, żeby tak było. Tyle że już nic nie mogłem poradzić na to, jak reaguje moje ciało.
A ono miało wyraźnie gdzieś moje zdanie, podporządkowując się całkowicie woli cezara. Może źle to ująłem, mając na uwadze, że w tym gdzieś było już co innego.
Zacisnąłem bezradnie ręce na miękkich poduszkach, walcząc z gorącem rozlewającym się coraz dobitniej po podbrzuszu, w myślach błagając cezara, by przestał choć na chwilę. I faktycznie. Przestał.
Odruchowo przeniosłem na niego mętny wzrok zaszklonych oczu, łapiąc szybkie oddechy. Byłbym z siebie dumny, że to wytrzymałem. Ale widząc uśmiech pana wiedziałem, że nie będę, a on nie da mi spokoju tak łatwo. Wygiąłem się z głośnym jękiem, odchodząc powoli od zmysłów, czując jego rękę. Tak miało być, przemknęło mi przez myśl, wyraźnie odczuwając każdy, teraz znacznie pewniejszy ruch cezara.
Nie dałem rady. Krzyknąłem coś, dochodząc, żeby chwilę potem opaść kompletnie wyczerpanym na miękkie łoże. Jak mam być szczery z początku nie zrozumiałem kompletnie, czego cezar ode mnie oczekuje. Wiedziałem tylko, że nie będę zachwycony. I...
Och.
Zliż to.
Nie wiem, jakim cudem uniosłem obolałe ciało do ręki mego pana. Nie wiem, jak zmusiłem się do wykonania rozkazu. Wiem tylko, że znów po policzkach stoczyło się kilka łez, gdy dotarło do mnie, co robię.
Jak pies. Jak zwykły kundel, który zlizywał z dłoni właściciela resztki czegoś, co musiało mu smakować. Cóż, polemizowałbym. I to mocno, kiedy szybko zrobiło mi się niedobrze, choć doskonale wiedziałem, że mojego pana to nie będzie obchodziło.

____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Nie Lut 21, 2016 12:20 am


[i]Bezlitośnie, z bezczelnym uśmiechem na twarzy patrzyłem jak kundel bez żadnych protestów podnosi się, by wysunąć swój różowy języczek i posłusznie zacząć zlizywać z mej dłoni własne nasienie. Zmrużonymi oczami wyniośle obserwowałem go spod przymrużonych powiek, nie zdejmując z twarzy tego podłego, nielekkiego uśmiechu.
Grzeczny kundel – wymruczałem gardłowo, pogłębiając wyraz swego zadowolenia, by w końcu wyczyszczoną już dłonią pochwycić lekko drżący podbródek chłopaka i unieść go delikatnie. Nachyliłem się sprawiając, że nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Moja dłoń przesunęła się z podbródka na policzek, gładząc go lekko.
Podobało ci się – zauważyłem, używając niskiego szeptu, przy czym uśmiechałem się w całkiem nieszkodliwy sposób, zaglądając głęboko w tęczówki o pięknym kolorze fuksji i gładząc leniwie gładki policzek przy użyciu swego kciuka. – To co zaraz zrobimy też ci się spodoba. – Mój uśmiech znów nabrał mniej przyjemnego wyrazu, a dłoń wciąż zaskakująco delikatnym ruchem przesunęła się wzdłuż zaznaczonej lekko kości policzkowej, aby na uwieńczenie tego swobodnego gestu, włożyć za jego ucho kilka długich, zbłąkanych kosmyków.
Moja dłoń już po chwili stanowczym ruchem pchnęła klatkę wychudzonego niewolnika, sprawiając, że jego plecy raz jeszcze spoczęły na pościeli. Sam wstałem na chwilę, by niespiesznie, z lekkim, swobodnym uśmiechem zsunąć szaty z własnego ciała. Mój wzrok znów utkwił w postaci bruneta i nie schodził z niego, gdy wsuwałem kolano między szczupłe uda, rozchylając je lekkim ruchem własnej nogi. Podczas, gdy podpierałem się na jednej dłoni umieszczonej po lewej stronie głowy Ansima, drugą przejechałem wzdłuż wnętrza jego uda od góry do dołu, by zaraz skierować palce z powrotem ku górze i zatopić je między zgrabne pośladki.
Patrz na mnie – wymruczałem szorstko, samemu nieustannie zaglądając w błyszczące oczy niewolnika. Mój palec tym razem szybko, bez uprzedzenia wsunął się w jego dziurkę, od razu wchodząc głęboko, a do niego już po chwili dołączyły następne dwa, rozpychając brutalnie niezaprzeczalnie ciasną przestrzeń. Wyjąłem je po niedługiej chwili. Ruchem dłoni stanowczo i szeroko rozchyliłem nogi chłopaka, samemu wsuwając się między nie.
Z bezlitosnym uśmiechem wpatrywałem się w oczy Ansima i nachyliwszy mocniej nad przystojną twarzą chłopaka, jednym, szybkim ruchem wbiłem się głęboko w jego wnętrze, pozwalając swemu gardłu na wydanie westchnienia rozkoszy. Taki ciasny... Jedna z moich dłoni w tym samym momencie zacisnęła się na czarnych kosmykach.
Ciasna z ciebie kurwa, Persie – wyszeptałem, cofając biodra, by zaraz pchnąć je znowu do przodu. Oooo tak. Ciasna i dobra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Pią Mar 04, 2016 10:49 am



Drgnąłem lekko, unosząc nieco wzrok na dźwięk głosu mego pana. Byłem gotów odetchnąć z ulgą, słysząc te słowa. Było dobrze. Bolało, ale było dobrze.
Skrzyżowałem spojrzenia z cezarem dopiero, gdy nie zostawił mi innego wyboru zmniejszając odległość między naszymi twarzami. Jakoś wytrzymałem wzrok mego pana, choć... jego słowa.... one nie ułatwiały mi tego zadania. Odniosłem wrażenie, że wręcz płonę, kiedy musiałem sam przed sobą przyznać, że on naprawdę miał rację. Niechcący, zupełnie odruchowo delikatnie wtuliłem policzek w dłoń mężczyzny w niejakiej odpowiedzi na ten wręcz zaskakująco łagodny dotyk. Chyba nawet szukałem w ten sposób jakiejś metody odsunięcia od siebie wstydu. Nie zdała egzaminu.
Wręcz przeciwnie. Pojawił się wręcz lęk, kiedy ta sama dłoń tak samo delikatnie założyła mi włosy za ucho. Było nawet gorzej, gdy ta sama dłoń znalazła się na mojej piersi i pchnęła z powrotem na łoże. Prawie panikowałem nie mogąc zrobić nic poza czekaniem na kolejny krok cezara.
Wiedziałem, co chciał ze mną zrobić i co zrobi. Wiedziałem, że wręcz powinienem mu się oddać i nie podejmować słowa protestu. Przerażała mnie w tym wszystkim moja niezdolność do zapanowania nad emocjami. Miałem tylko sprostać oczekiwaniom mego pana, nie czerpać z tego przyjemność. Powinienem to przyjąć spokojnie.
Tymczasem czekałem, słysząc każde uderzenie serca spowodowane właśnie przyjemnością, strachem, zmęczeniem... a kto wie, czy wręcz nie ekscytacją...
Zadrżałem, wręcz fizycznie czując palące spojrzenie mężczyzny z jakiegoś powodu nie mogąc oderwać wzroku od jego oczu. Niechcący wyrwało mi się ciche westchnienie, znów czując dłonie blondyna na swoim ciele. Gwałtownie poderwałem oczy na tęczówki cezara, bojąc się następstw zignorowania jego rozkazu. Jakoś wytrwałem niemal w ciszy, znów czując w sobie jego smukłe palce. Niemal, bo dość szybko nie dałem rady powstrzymać bolesnych jęków, odnosząc wrażenie, że tylko to było celem tych działań blondyna, choć szybko dotarło do mnie, że zaraz będzie jeszcze gorzej.
I było.
Znów miałem wrażenie, że płonę, będąc aż tak wystawionym na jego uśmiech, na spojrzenie. Bezradny jak dziecko, bez prawa do protestu.
Oddech znacznie przyspieszył tak jak i serce, gdy złote kosmyki musnęły moją twarz, a praktycznie szafirowe tęczówki stały się całym widokiem.
A potem? Potem mogłem tylko wygiąć się z krzykiem, modląc się, by to tylko łzy zasłaniały mi widok a nie zaciśnięte powieki. Nieświadomie zatopiłem palce w poduszkach, szarpiąc bogu ducha winny materiał, poddając się chwytowi cezara. Ledwo zrozumiałem, co powiedział, choć nie miałem czasu tego roztrząsać przez kolejną falę bólu. Kolejną. I jeszcze następną. Zgadywałem, że mój głos zlał się w jeden jęk bólu, ale... nie mogłem zignorować innego uczucia obok dominującego wrażenia wręcz rozrywania. Nie mogłem zignorować gorąca rozlewającego się od podbrzusza falami w rytm pchnięć blondyna, tak jak i szybko nie mogłem zapanować sam nad sobą zdając sobie sprawę, że zacząłem na to wszystko odpowiadać, samemu nieznacznie ruszając biodrami w rytm kolejnych pchnięć. Zacisnąłem zęby, desperacko starając się zatrzymać głos, zdradzający już nie tylko ból...


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Sob Mar 26, 2016 11:41 am


Nie zwracając najmniejszej uwagi na wykrzywioną w grymasie twarz Ansima, na jego zaciskające się wnętrze i pełne bólu dźwięki, z podłym uśmiechem począłem stanowczo poruszać biodrami. Wychodziłem niemalże do końca rodząc w niewolniku nadzieję, że to wszystko lada chwila się skończy, by w następnej chwili wejść dwa razy głębiej, dwa razy mocniej i po stokroć boleśniej. Moje tęczówki nie odrywały się od oczu kundla, a uśmiech ani przez moment nie zniknął z mej twarzy. Było zaiste dobrze – Pers był ciasny i niedoświadczony, a ja mogłem robić z nim co tylko zapragnąłem. Świadomość zaś, że nikt wcześniej nie doświadczał go w ten sposób, przyprawiała o jeszcze większe podniecenie. Mój kundel był wyśmienity, szczególnie, gdy sam zaczął reagować.
Powolnie przeniosłem swój pożądliwy wzrok na jego zaciśnięte rozpaczliwie dłonie. Popychając chude ciało silniej i szybciej, uwolniłem czarne włosy od uścisku, by dłoń swą przenieść na jeden z nadgarstków chłopaka, który to też objąłem w silnym uścisku, aby przenieść drobną dłoń na własne włosy. Rzuciłem chłopakowi krótkie spojrzenie i już nie odrywając od niego wzroku, niespiesznie złapałem drugą jego rękę, by tę również ułożyć na swoim ciele, w tym przypadku na szyi.
Nie wstrzymuj się – wymruczałem tuż przy jego uchu, gdy już się nad nim nachyliłem, by w następnej chwili przygryźć jego małżowinę. Wykonując coraz mocniejsze i coraz szybsze ruchy biodrami, zjechałem swymi ustami na szyję niewolnika, składając na niej te delikatne i w większej ilości, te brutalne pocałunki wspomagane ugryzieniami.  Tym razem spełnienie bruneta zupełnie się dla mnie nie liczyło, dlatego też nie bacząc na jego odczucia, posuwałem go szybko i bez wytchnienia, nie pieszcząc bladego ciała w żaden inny sposób. Zaciskając jedną z dłoni na długich kosmykach z każdą chwilą wykonywałem coraz gwałtowniejsze ruchy, dając ujście swej przyjemności w niewstrzymywanych, pełnych uniesienia westchnieniach. Po dłuższym czasie moje ruchy stały się mnie regularne, mniej opanowane, jeszcze szybsze i płytsze, aż z głośniejszym westchnieniem osiągnąłem spełnienie spuszczając się w środku swej wspaniałej zabaweczki.
Przez chwilę, z tym samym nieprzyjemnym uśmiechem patrzyłem w oczy niewolnika, aby w końcu wysunąć się z niego i opaść na łóżko obok wymęczonego ciała.
Wstań i weź kąpiel Persie. W mniejszej wannie. – Nie zamierzałem znowu wymieniać wody w swej wielkiej, a branie kąpieli w tej samej wodzie, w której taplał się niewolnik jest stanowczo poniżej mej godności. – Byle chyżo– dodałem, nie patrząc już na Ansima, a sam podniosłem się, by dolać sobie wina, które nieskrępowany swą nagością, zachłannie wypiłem. To był dobry zakup. I nie mówię teraz o trunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Pon Cze 13, 2016 11:57 am


Wiedział, co robi. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego,  jak jego ruchy działają na moje ciało i perfidnie wykorzystywał tą świadomość, bawiąc się mną. A ja? Nawet pojmując, jak to działa, mogłem się jedynie poddać. Tańczyć, jak cezar zagra, wić się pod nim i niemal krzyczeć z bólu zmieszanego z przyjemnością. Patrzyłem w intensywnie szafirowe oczy przez mgłę z własnych łez, starając się zachować nędzne resztki rozsądku, by móc wykonać ewentualne polecenie cezara. Niemniej... rozpływałem się. Mimo bólu i upokorzenia gorąco, którego źródłem był blondyn, odbierało zdolność trzeźwego myślenia, rozpalało zmysły, zmuszało do posłuszeństwa. 
Nie rozumiałem, czemu w pewnej chwili straciłem materiał spod dłoni, orientując się, co się stało, dopiero zaciskając palce na nowych rzeczach. Jednak... nie musiałem się hamować, prawda? Cezar sam wydał mi wręcz takie polecenie. Z jakiegoś powodu poczułem się z tego względu irracjonalnie bezpiecznie, wzmacniając chwyt na złotych kosmykach mego pana, a nawet przenosząc rękę na jego ramię, chwilę później naznaczone zadrapaniem. 
Nie powinienem był. To w końcu mój pan. Cezar. Na jedno jego skinienie mogłem stracić życie w dowolny sposób, jaki tylko sobie zażyczy. 
Nic nie poradzę na to, że zaczynało mi brakować sił, by kontrolować własne ,poczynania. Nawet odchyliłem głowę, oddając cezarowi całkowity dostęp do niej. Bez pozwolenia zacisnąłem powieki, kurczowo czepiając się jego ciała. 
Brakowało mi tchu, traciłem głos. Starałem się wytrwać jak najdłużej, chcąc zwyczajnie sprostać żądaniom mego pana. Błagałem go w duchu, by skończył, kiedy niemal rozpaczliwie tuląc się do rozgrzanego torsu cezara starałem się nie odpłynąć. Nie wiem, kiedy ani jak wcisnąłem twarz w zgięcie szyi pana, chwilę potem ze zduszonym jękiem przyjmując jego nasienie. Osunąłem się z powrotem na poduszki, półprzytomnie zatapiając wzrok w tych dwóch szafirach. W krótkim przebłysku pozwoliłem sobie na stwierdzenie, że piękniejszego, bardziej intensywnego koloru nie dane mi było zobaczyć, postanawiając zabrać to ze sobą choćby do grobu. 
Nie mogłem tak myśleć. On był tylko moim panem. Nie powinienem pozwalać sobie na jakikolwiek zachwyt czy wzgardę względem niego. Miałem mu tylko służyć, nie oceniać. 
Jakoś podążyłem za nim wzrokiem, gwałtownie łapiąc powietrze, starając się zrozumieć kolejne polecenie. 
Wstań.
Niewiele. Bardzo niewiele. Wstać, wziąć szybką kąpiel i wrócić do niego. Ale jakże trudne do spełnienia. Udało mi się podnieść dopiero po dłuższej chwili, choć utrzymanie się na nogach znacznie mnie przerosło. Szybko mi je odjęło, ledwo je wyprostowałem. W dodatku czułem, wyraźnie czułem, jak gorące nasienie pana powoli zaczęło sunąć po udach, kiedy jednak udało mi się postawić kilka chwiejnych kroków. Potem jakoś poszło, choć zanurzając się w delikatnie ciepłej wodzie zrozumiałem, co się stało. Dotarło do mnie, że straciłem wszystko, ostatni strzęp samego siebie, nędzny kawałek godności, jaki mi został. Nie miałem do zaoferowania i stracenia nic więcej, reszta była przecież towarem. 
Mocno przycisnąłem obie dłonie do ust, nie chcąc zwracać na siebie uwagi cezara niepotrzebnym dźwiękiem. 
Już dawno mogłem się przecież nastawić na to, że do tego dojdzie. Że któryś z właścicieli będzie miał kaprys skorzystania z tego, na co przecież wydał jakąś sumę. Zanurzając głowę na dłuższą chwilę udało mi się dojść do wniosku, że w sumie lepiej, iż stało się to teraz, na początku służby tutaj. Będzie łatwiej. Wystarczyło tylko pogodzić się ze świadomością, że tym razem mój pan będzie wymagał mnie całego, a nie jedynie 'podaj-podnieś'. Dopuścić do siebie ten fakt jak każdy inny. Nie walczyć, bo przecież nic to nie da.
Dość szybko udało mi się doprowadzić do porządku, nawet, jeśli była to najbardziej upokarzająca kąpiel w moim życiu. Nie wiem nawet, jak wyszedłem z basenu, ale musiałem chwilę spędzić na posadzce, pochylony do przodu, próbując przegnać zawroty głowy. Do końca się nie udało, ale wystarczyło na wyjście z pomieszczenia i wykrzesanie odrobiny nadziei, że to już koniec na ten dzień.

____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   

Powrót do góry Go down
 
Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: