IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Impact. {{{boyxboy; karate; 2os.; bn}}}

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Impact. {{{boyxboy; karate; 2os.; bn}}}   Sob Lut 04, 2017 11:46 pm



Młody zawodnik karate daży do sukcesu. W swojej grupie wiekowej już jest najlepszy. 
Ma szanse na sukces na skalę światowa, gdy kwalifikuje sie do zawodów międzynarodowych. 
Niespodziewanie jego trener umiera pod kołami samochodu. 
Na jego miejsca znajduje się były zawodnik, weteran wojenny i doświadczony trudnościami życia mężczyzna. 
Czy początkowa niechęć przerodzi sie w przyjaźń? Czy młodemu karatece uda sie spełnić marzenie z dzieciństwa? 



młody karateka - @Suicide
nowy trener - @Voldemort



____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suicide

avatar

Liczba postów : 133
Join date : 12/09/2015
Age : 101
Skąd : Fak ju.

PisanieTemat: Re: Impact. {{{boyxboy; karate; 2os.; bn}}}   Wto Lut 07, 2017 7:07 pm



imię / nazwiskoEthan Shaw
data urodzenia17.06
wiekPRAWIE osiemnaście lat

wzrost172 cm
waga71 kg
budowa ciałaraczej szczupła, widoczne mięśnie, długie nogi i wyraźnie zarysowane obojczyki
włosy — nieco zbyt długie, często spięte. Najdłuższe pasma sięgają łopatek. ciemnobrązowe, czerwone końcówki.
oczy — jasnobrązowe,, naprawdę bardzo, bardzo jasne, wpadające w złoto.
znaki szczególnesporo różnego rodzaju blizn na ciele powstałych w wyniku wypadków, upadków, bójek I zbyt intensywnych treningów; długa i wyraźna blizna od wewnętrznej do zewnętrznej strony prawego uda i ślad po poparzeniu za lewym uchem, skora w tym miejscu jest nadzwyczaj wrażliwa.

osiągnięcia2DAN, czarny pas, dwukrotna wygrana w zawodach krajowych, szansa na start w zawodach międzynarodowych w swojej grupie wiekowej.

dodatkowe informacje
— Jest jedynakiem, mieszka z trzymającym go twardą ręką ojcem na przedmieściach. Rozwiódł się z matką Ethana, gdy ten miał dwanaście lat. Mimo że odbyło się bez większych dram, ojciec z roku na rok popada w coraz większe zgorzknienie i ma coraz większe ambicje względem własnego syna. Sam dla sportu poświęcił niemal wszystko - w tym świetnie rokującą karierę lekarza, po czym uległ poważnej kontuzji, która uniemożliwiła mu startowanie w zawodach. Nie podoba mu się, że Ethan tyle czasu spędza na sali treningowej zamiast nad książkami. Bardzo często dochodzi między nimi do spięć, ponieważ chłopak jest całkowitym przeciwieństwem surowego, konserwatywnego  i nieco zaściankowego ojca.
— Często zostaje sam w domu, gdy ojciec jeździ na delegacje.
— Zaczął trenować w wieku niecałych trzech lat. Z początku była to jedynie zabawa, potem zaczął odnosić sukcesy. Brał udział w różnych pokazach i uroczystościach, potem zawody szkolne, miastowe, krajowe. Przez wszystkie lata prowadził go jeden trener, z którym mocno się zżył, i który, mimo wszystko sporo mu folgował.
— Ostatnie o co można posądzić Ethana, to zdyscyplinowanie. Poprzedni trener, powodzenie w szkole oraz sukcesy w kolejnych zawodach zdobywane praktycznie bez wysiłku złożyły się na pewnego siebie i nieco zadufanego w sobie młodego człowieka. Ethanowi brakuje jednak pasji – najważniejsze dla niego są sukcesy, sława i cała ta otoczka - wciąż zdaje się nie rozumieć, na czym tak naprawdę polega sens sztuk walki. Jest pewien, że zawsze będzie najlepszy.
— Ma sporo znajomych, jest dość popularny, przynajmniej z pozoru. Często zmienia dziewczyny (żadna nie potrafi przykuć jego zainteresowania na dłużej, bez względu na urodę) i zdaje się nie zauważać, że więcej wrażenia robią na nim koledzy z sali treningowej.
— Generalnie unika wszelkich używek, zdarza mu się zapalić raz na pół roku, ale to bardzo rzadkie przypadki, przynajmniej jak dotąd.
— Z matką nie utrzymuje żadnych kontaktów, nigdy jej nie wybaczył tego, że odeszła z innym i założyła nową rodzinę.  
— Jeśli się na coś uprze, nie spocznie, póki tego nie osiągnie, nawet kosztem znajomych, zdrowia czy życia. Za wszelką cenę.
—Trzy lata temu uległ ciężkiemu wypadkowi samochodowemu, po którym przez dwa dni znajdował się w stanie krytycznym. Cudem udało mu się z tego wyjść jedynie z ciężką kontuzją nogi. Po roku ciężkiej i wymagającej rehabilitacji wrócił do pełnej sprawności oraz na treningi. Uparcie ignoruje fakt, że nie wolno mu się przeforsować, bo skończy się jak rok temu na zawodach krajowych – nagły atak bólu uniemożliwi mu start i przegra walkowerem.
— Codziennie przed szkołą przebiega 5-10 kilometrową trasą, w zależności od tego, ile ma czasu.
— Świetnie gotuje i ma talent do pisania, z czego nikt nie zdaje sobie sprawy. Śmiało mógłby pójść w tym kierunku, gdyby jednak nie brał sportu na poważnie.
— Ethan to wolny ptak, wszelkie zasady nijak się do niego mają, choć pozornie sprawia wrażenie grzecznego i dobrze wychowanego młodego człowieka. W jednej chwili potrafi być cholernie czarujący, by w kolejnej bluznąć falą słów godnych rynsztoka. Bywa porywczy, choć naprawdę ciężko wytrącić go z równowagi. Nierzadko wykorzystuje swoje umiejętności dla własnych korzyści. Jego charakter to nieoszlifowany diament, a on sam znajduje się na rozstaju życiowych dróg.
— Zbyt wiele w nim do odkrycia, by już teraz chować go w jakieś ramy.




____________________________________________________________________


Ostatnio zmieniony przez Suicide dnia Pią Lut 10, 2017 8:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Impact. {{{boyxboy; karate; 2os.; bn}}}   Wto Lut 07, 2017 9:45 pm


IMIĘ ||| D I E T E R  "D A I"  J A K O B
NAZWISKO ||| W E L F
DATA NARODZIN ||| D W U D Z I E S T Y  K W I E T N I A
ZNAK ZODIAKU ||| B Y K
WIEK ||| T R Z Y D Z I E Ś C I  T R Z Y  L A T A
PŁEĆ ||| M Ę S K A
ORIENTACJA ||| H O M O S E K S U A L N A

KOLOR OCZU ||| N I E B I E S K I
KOLOR WŁOSÓW ||| B L O N D
WZROST ||| S T O  O S I E M D Z I E S I Ą T  T R Z Y  C M
WAGA ||| W  N O R M I E
SYLWETKA ||| U M I Ę Ś N I O N A, 
W Y P R O S T O W A N A, P E W N A  S I E B I E
ZNAKI SZCZEGÓLNE || A R Y J S K A  U R O D A,  
J A S N E  R Z Ę S Y,  P E Ł N O  B L I Z N,  
Z M Ę C Z O N E  S P O J R Z E N I E
  
 

— Dieter przeżył wiele w swoim niezbyt długim życiu. W wieku lat dziesięciu został osierocony przez obydwoje rodziców i oddany pod opiekę surowej ciotki, której to wówczas zamarzył się znakomity potomek. Kobieta nie mogła mieć własnych dzieci, a zatem postanowiła przemienić w piekło życie siostrzeńca, wprowadzając w nie rygor nie do zniesienia. —
— Mężczyzna od wczesnej młodości trenował sztuki walki, szermierkę i jazdę konną. Ciotka postanowiła postarać się o to, by chłopiec wyrósł na "prawdziwego mężczyznę" poprzez wysłanie dziesięcioletniego Dietera do szkoły z internatem dla chłopców daleko poza granicami rodzinnych Niemiec. W ten sposób chłopak znalazł się w Japonii, gdzie dorastał, uczył się karate i przyjmował kolejne niedogodności życia w samotności i pod okiem surowych opiekunów. —
— Jego przydomek Dai pochodzi jeszcze z czasów, gdy stawał się coraz lepszym karateką w Japonii. 
Oznacza on wielki co nieraz odnosiło się do jego wysokiego względem japończyków wzrostu, a także do faktu, że był świetnym wojownikiem. —
— Mimo początkowych trudności, Dieter w końcu znalazł przyjaciół w szkole, przestał być prześladowany za to, że wygląda inaczej, a także polubił Japonię oraz pokochał karate. Gdy jednak skończył szkołę – postanowił powrócić do Niemiec ze względu na wieści o śmierci ostatnich jego krewnych, mając nadzieję na powrót do Japonii pewnego dnia. 
W rodzinnym kraju nie zastał nikogo, kto by oczekiwał jego powrotu. Ciotka zmarła pare tygodni wcześniej, uprzednio zadłużając się. Jej dom został przejęty jak również część spadku po rodzicach Dietera, którą to musiał zapłacić, by uregulować dług ciotki. Następnie Dieter wstąpił do wojska, nigdy jednak nie porzucając karate. —
  


 





____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suicide

avatar

Liczba postów : 133
Join date : 12/09/2015
Age : 101
Skąd : Fak ju.

PisanieTemat: Re: Impact. {{{boyxboy; karate; 2os.; bn}}}   Sob Lut 11, 2017 7:21 pm

Setki spojrzeń śledziły smukłą sylwetkę poruszającą się po macie z wyczuciem. Kopnięcia, ciosy, uniki. Przypominały bardziej taniec niż jakąkolwiek sztukę walki. Przyciągał uwagę wszystkich, nawet tych, którzy kibicowali jego przeciwnikowi.
Potrafił z prostej walki zrobić prawdziwe show, zbyt często ocierając się o ciosy i zbyt często grając pod publikę. Ważne było to, że wciąż prowadził, że wciąż miał siły, podczas gdy przeciwnik ledwie dyszał.

—Dałeś popis.
—Dzięki — Ethan wylał sobie na głowę pół butelki wody, a drugie pół wypił duszkiem. Jego trener… nauczyciel i mistrz wpatrywał się w niego roziskrzonym wzrokiem. Po raz pierwszy jego wychowanek miał szansę na przejście eliminacji i zakwalifikowanie się do zawodów międzynarodowych. I teraz nie miał wątpliwości, że Ethanowi się to uda, a dzięki komu? Dzięki niemu, oczywiście.
Mężczyzna bał się przez chwilę, że wszystko na próżno. Całe poświęcenie, krew, pot i łzy, dosłownie, że wszystko pójdzie na marne. Ethan zajęty pokazówą niemal zebrał paskudny cios. Ogarnął się w ostatniej chwili, ale trener obawiał się, że odnowi się jego kontuzja. Niemniej jednak w tej chwili wszystko było w porządku.
Razem czekali na wyniki.
A potem nadeszła zapierająca dech w piersiach informacja, że Ethan Shaw zakwalifikował się do międzynarodowych zawodów.

A zaledwie dwie godziny po tej informacji chłopak został bez trenera – mężczyzna wychodząc z treningu wpadł pod rozpędzony samochód.

Ilekroć czytał, bądź powtarzał sobie w głowie to zdanie, ogarniała go wściekłość. Na siebie, na niego, na kierowcę. Na cały świat. Nie potrafił w to uwierzyć – powinien świętować sukces, tymczasem po powrocie do szkoły zastał żałobę. Mówiono tylko o tragicznej śmierci mężczyzny, który na dobrą sprawę ze szkołą miał jedynie tyle wspólnego, że wynajmował w niej ogromną salę gimnastyczną.
Oczywiście treningi zostały odwołane, zaś dyrekcja rozważała możliwość wynajęcie sali gimnastycznej dziewczęcej drużynie siatkarskiej.
Nowy, a zarazem ostatni rok szkolny po prostu nie mógł rozpocząć się gorzej. Nie było nikogo, kto chciałby podjąć się trenowania karateków, a kiedy już ktoś się pojawił, okazało się, że Ethan przewyższa go umiejętnościami.
— Kurwa. Kurwa, kurwa, kurwa.
— Shaw!
Złote, pełne złości spojrzenie uniosło się niechętnie na krępego i przysadzistego mężczyznę, który co i rusz poprawiał okulary. Wyglądał śmiesznie w karatedze i z bosymi stopami. Był przedstawicielem Związku jakiegoś tam, tymczasowo pełnił zastępstwo i miał podjąć decyzję co do dalszego szkolenia chluby tutejszego liceum. Ethan istotnie stanowił cenny nabytek, jednak jego charakter i nieposłuszeństwo od dawna stały wszystkim kością w gardle. Poprzedni trener potrafił go okiełznać i uspokoić, potrafił zmusić do wykonywanie poleceń, nawet jeśli jego metody były nieco sprzeczne ze standardami i etyką.
— W przyszłym tygodniu waszą grupę przejmie nowy nauczyciel.
Ethan prychnął głośno, a ktoś za nim zachichotał nerwowo. Nie wierzyli już w to, słyszeli podobne słowa już kilkukrotnie. A Shaw czuł gorycz, tak wielką i obezwładniającą, że nie był w stanie podporządkować się jakimkolwiek poleceniom. Lata treningów, ciężkiej pracy nad sobą i tak ogromny sukces miały zostać zaprzepaszczone? Opuszczał imprezy, spotkania i wycieczki szkolne na rzecz morderczych treningów. Dobra, więcej przegadali, więcej pożartowali, a pozorny rygor, którym tak straszono innych, nie imał się Shawa. Shaw był gwiazdą.

— Myślicie, że ten nowy koleś zostanie na dłużej? — spytał Mitch, gdy przebierali się w szatni. Ethan obserwował go ze znudzona miną; krągłe pośladki, całkiem imponujące przyrodzenie, które prezentował za każdym razem podczas przebierania się. Na moment ich spojrzenia skrzyżowały się i Shaw przewrócił oczyma. Już raz, nie tak wcale dawno, Mitch zaproponował mu spotkanie. Użył słowa „randka”, co skutecznie zniechęciło Ethana, wolał się nie przyznawać do swoich fascynacji, które wcale nie musiały oznaczać tego, że woli mężczyzn. Od dwóch miesięcy był w całkiem poważnym związku z Carą.
— Nie. — dźwignął się z ławki i wyciągnął swoją karategę. — Też spieprzy po jednych zajęciach. Rozwiążą nasz klub i tyle z tego będzie.
— Ale zawody…
— Kurwa, Derryl, jakbym nie wiedział.
Atmosfera panowała więcej niż nerwowa. Chłopcy boleśnie zdawali sobie sprawę z faktu, że dzisiejszy trening mógł być ostatnim. Tylko Shaw sprawiał, że w ogóle starano się kogoś dla nich znaleźć. A jednocześnie właśnie przez niego nikt nie był odpowiedni. Potrzebowali nauczyciela, który mógł prowadzić cały klub, a dodatkowo poprowadzić Ethana do zwycięstwa. A czas do zawodów, mimo że te majaczyły gdzieś w okolicy końca roku szkolnego, kurczył się z zastraszającą szybkością.
Nazwisko Welf niewiele im mówiło. Na ocenzurowanych stronach komputerów szkolnych zdołali wygooglować kilka najistotniejszych informacji na temat nowego nauczyciela – ale jeszcze nie wiedzieli, co mieliby zrobić z wiedzą, że mężczyzna jest niemieckiego pochodzenia.
Bez sensu.
Ethan wyszedł na salę jako ostatni i zajął miejsce gdzieś z tyłu.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Voldemort

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: Impact. {{{boyxboy; karate; 2os.; bn}}}   Wto Lut 28, 2017 10:13 pm

Niebieskie spojrzenie błękitnych oczu otaksowało salę treningową w szkolę, w której to już w przyszłym tygodniu miał się podjąć trenowania szkolnego klubu karate oraz – w szczególności – wschodzącej gwiazdy sztuk walki tego zakątka świata. Był nią nie kto inny, a siedemnastoletni talent tego liceum.
 – Nie musisz z nich wszystkich robić maszyn do zabijania na miarę Shawa – odezwał się głos po stronie jego lewego ramienia. – Właściwie… wystarczy, że skupisz się na nim.
Blondyn jeszcze przez chwilę milczał, a jego wzrok był tym bardziej nieugięty, gdy mężczyzna rozglądał się po raz kolejny po całej sali gimnastycznej liceum.
 – Jak zapłacicie mi więcej za niańczenie nadąsanej gwiazdeczki, którą zapewne stał się dzięki wam, to wówczas zastosuje się do twojej propozycji, Ross. – Głos Niemca był szorstki, a ton rzeczowy. Wypowiedź ów brzmiałaby w ustach innej osoby być może nieco ironicznie i prześmiewczo, ale w gdy te słowa wypowiadał właśnie Welf – brzmiało to zupełnie jak opinia fachowca. Nie można było się z nią kłócić i nie wymagała komentarza.
 – Jak chcesz… – odpowiedział jednak cicho Ross – powiernik sekretów dyrektora szkoły oraz szara eminencja półświatka karate w tej części kraju. Można było go nazwać amatorskim łowcą talentów.

Znali się od lat, a trafili znów na siebie po śmierci Carveya – byłego trenera karate w tym liceum. Ross szukał nadziei dla Shawa, nowego trenera na miarę Carveya, z którym przyjaźnił się jeszcze za czasów szkolnych – swoich i jego.
I wtedy właśnie pomyślał o Welfie, który powodując w Rossie ogromne zaskoczenie – zgodził się przyjąć posadę trenera na okres próbny.
Dlaczego ktoś taki jak Welf postanowił wziąć się za nauczanie? Ross nie miał pojęcia i wolał nie pytać, zresztą. Uznał, że „darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby”, a Welf był naprawdę dobry tylko… Ross nie miał pojęcia czy akurat w nauczaniu i trenowaniu takich diw jak Shaw.
 – On wymaga… wiesz… specjalnego traktowania. Byłem na kilku treningach Carveya i widziałem jak sobie radzi, jak traktuje wszystkich wokół i to… – Nie dokończył bowiem Welf odwrócił się na pięcie i ruszył powolnym krokiem w głąb szkolnego korytarza, nie słuchając zupełnie Rossa.
Mężczyzna zaś mógł jedynie wzruszyć na to ramionami, pogodzić się z losem i cieżko westchnąć po czym pomyśleć sobie, że Shaw i Welf być może niekoniecznie się dogadają, ale z pewnością odnajdą w sobie wzajemne podobieństwa.

***

Czarna karatega, której noszenia mógł się dopuścić jedynie mistrz, dodawała Welfowi jeszcze więcej tajemniczości. Mlecznobiała skóra, jasne włosy i oczy doskonale komponowały się z kontrastującym odzieniem, a pełen gracji i pewności krok oraz stabilna sylwetka dodawały postaci karateki jeszcze więcej pociągającej enigmatyczności.

Do sali wszedł, gdy już wszyscy uczniowie się tam zebrali.
Jego wzrok błyskawicznie powędrował do obecnego w grupie uczniów Shawa, spoczął na chłopaku na chwilę po czym przeniósł się na coś mniej interesującego.

Przez jeszcze kilka kolejnych sekund budował napięcie, przyglądając się z niewielkim znudzeniem każdej młodej twarzy w tym pomieszczeniu.
Następnie i dopiero wówczas – skłonił się lekko w kierunku uczniów w gestii powitania i wedle zasad obcowania z karate.
 – Nazywam się Welf – mruknął szorstko blondyn, gdy się wyprostował i znów swoim wzrokiem powrócił do Shawa. – Jestem tutaj, by w końcu was czegoś nauczyć – dodał, a na jego blade wargi kilka sekund później wpłynął niewesoły półuśmiech kącikiem ust.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suicide

avatar

Liczba postów : 133
Join date : 12/09/2015
Age : 101
Skąd : Fak ju.

PisanieTemat: Re: Impact. {{{boyxboy; karate; 2os.; bn}}}   Pon Maj 01, 2017 7:43 pm

Ethan wciąż był sceptycznie nastawiony. Jego podejście, jawna wręcz wrogość biła od niego, gdy taksował spojrzeniem postać nowego nauczyciela. Krytycznie, od jego prostej sylwetki, przez stalowo chłodne spojrzenie jasnych oczu po przemyślane i nieprzypadkowe ruchy. Nawet Carvey nie wyglądał tak profesjonalnie, Ethan musiał to przyznać. Nie mówiąc już o tych, pożal się Boże, zastępcach, których przysyłano na jego miejsce. Welf był inny, wyglądał jak właściwy człowiek na właściwym miejscu., a przede wszystkim… nie wyglądał na kogoś, kto na wstępie dałby się pożreć żywcem bandzie napalonych i rozwydrzonych nastolatków w buntowniczym okresie.
W górze pojawiła się ręka należąca do zniecierpliwionego Derryla.
— Możemy zostać przy dawnym rozkładzie treningów? Dwa razy w tygodniu o szesnastej? To pasowało nam wszystkim, a poprzedni nauczyciel wybrał inne dni.
Ethan uśmiechnął się pod nosem i wytrzymał spojrzenie mężczyzny, który najwyraźniej szybko rozszyfrował, który z chłopców jest tu gwiazdą.
Przez cały trening był podejrzanie milczący. Trzymał się na uboczu i nie pokazywał zbytnio na co go stać. Właściwie na matę wszedł raz czy dwa, by niechętnie zaprezentować jakieś chwyty, ale głównie trzymał się ścian i swojego miejsca, w którym rozciągał ciało. Treningi z grupą zwykle do tego mu służyły, do rozgrzewki. Czas na właściwe ćwiczenia przychodził później, gdy koledzy opuszczali salę, gdy zostawał sam z Carveyem.
Ethan z niejakim niepokojem oczekiwał chwili, gdy znajdzie się z Welfem sam na sam. Obawiał się nie tylko jego, ale i jego podejścia do indywidualnych szkoleń. Carvey wychował sobie primadonnę i nauczył tego, że wszyscy chodzą wokół niego na palcach. Dlatego Shaw tak bardzo obawiał się ewentualnych zmian, ale cóż, najbliższy trening za godzinę… pół… piętnaście minut…
Kiedy to zleciało?
Miał to wszystko wyjaśnić.

Chłopak w milczeniu obserwował kolegów, którzy opuszczali salę jeden po drugim, zerkając co i rusz na niego jak i na nowego nauczyciela. Welf dał im popalić, zaprezentował się jako wymagający i surowy karateka, czym nie do końca sobie ich schlebił, ale przecież nie do końca o to w tym wszystkim chodziło.
Wziął z szatni butelkę wody i wrócił na salę. Światła były już przygaszone, a muzyka, która towarzyszyła im dotychczas została wyłączona. O tej godzinie szkoła była jedynie do dyspozycji Welfa i jego nowego ucznia.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Impact. {{{boyxboy; karate; 2os.; bn}}}   

Powrót do góry Go down
 
Impact. {{{boyxboy; karate; 2os.; bn}}}
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: