IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 12:39 am





Rzym, I w p.n.e. Królestwo kwitnie, po ulicach przechadzają się bogato odziani mężczyźni i kobiety w finezyjnych fryzurach. Życie toczy się wśród bogactwa, zabawy i polityki... no, wojen również. W końcu każda okazja do świętowania jest dobra, prawda? A cóż jest lepszego od wygranej bitwy?
No ależ oczywiście, że objęcie władzy przez następcę tronu.
Któż by się nie cieszył, że władzę nad państwem przejmie młody, zdolny młodzieniec, będący - co ważniejsze - ideałem piękna?
W tym miejscu zaczynają się schody.
Młodzieniec nie jest  tak idealny, jak może się wydawać patrząc na niego. Może i patrycjusze cieszyli się przychylnością na dworze przyszłego Cezara, jednakże prosty lud, a już tym bardziej niewolnicy nie mieli zbytnio szansy na łaskę u swego pana. Chłopak jest bowiem władcą okrutnym, lubującym się w walkach. W swoich oczach jest niczym bóg.
Ale trzeba pamiętać, że zdeterminowany lud, mający dość władcy i jego tyranii jest zdolny do wszystkiego, aby takowego się pozbyć..



Ivan jako młody cezar

Lizzy-san jako niewolnik



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 12:47 am








- Imię: Octavian IV -
- Nazwisko: August -
- Wiek: 19 -
- Rodzeństwo: siostra Julien, zmarły brat -
- Rola: cezar -
- Wzrost: 187 cm -
- Waga: 76 kg -
- Włosy: blond -
- Oczy: błękit -






- Zupełnie nie jest przygotowany do roli władcy, ponieważ od początku zakładano, że to starszy brat Octaviana zasiądzie na tronie. Tak też się stało, a właściwie prawie doszło do koronacji, lecz dzień przed nią następca tronu zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach -

- Wiele osób twierdzi, że to Octavian zamordował swojego brata, ten jednak nie ma z tym nic wspólnego. A przynajmniej tak twierdzi -

- Władza, która wpadła w ręce młodego mężczyzny została przyjęta przez niego bardzo pozytywnie. Niestety nie jest on tak rozsądny i okrzesany jak jego poprzednik, przez co lud zaczyna go nienawidzić. Nowy władca bowiem jest okrutny, bezlitosny i kompletnie nieczuły na potrzeby swych podwładnych -

- Często korzysta z usług niewolników tylko po to by móc się na kimś wyżyć. Codziennie wybiera jedną ofiarę spośród biednych ludzi i doprowadza ją do stanu, którego lepiej nie opisywać. Taka rozrywka sprawia, że Octavian jest wręcz wniebowzięty -

- Nie ma osoby, która potrafiłaby wpłynąć na decyzje mężczyzny. Nawet swoją młodszą siostrę traktuje bardzo nieprzyjemnie. Uważa wszystkie kobiety za istoty podrzędne stworzone do tego by umilać życie mężczyznom. Według Octaviana jednak nawet to nie wychodzi im wystarczająco dobrze -

- Nie obchodzi go ewentualny bunt, przed którym ostrzegają go zaniepokojeni doradcy. Uważa, że dzięki władzy jaką posiada nad wojskiem stłumi wszystko nim na dobre się zacznie. Co więcej przynajmniej raz w tygodniu młody cezar przedstawia demonstracje przed niewolnikami, biorąc któregoś i pokazując co stanie się jeśli ktokolwiek odważy się sprzeciwić jego woli -

- Lubi widok krwi, kocha walki gladiatorskie i jako nielicznych niewolników szanuje swych wojowników. Nie przeszkadza to jednak mu w odczuwaniu radości gdy jeden z takowych zginie na arenie -

- Obecnie pod naciskiem innych zdecydował się znaleźć żonę by zapewnić sobie potomka, dlatego też ostatnimi czasy w zamku znajduje się duża ilość gości, a przede wszystkim ojców liczących na dobre zamążpójście ich kochanych córek. Bieda jednak niewieście, której to "szczęście" się przytrafi -

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 12:53 am







Ansim Deseu Baiolles-Innae, lat 20. Wychowany w Persji w rodzinie arystokratycznej, pochodzę jednak z dalekiego wschodu. Biseksualny. Brak rodzeństwa. Od trzynastego do szesnastego roku życia uczeń szkoły stoickiej, do Grecji wraz z rodzicami przybyłem rok przed rozpoczęciem nauki. Trzy miesiące po jej ukończeniu w wyniku pewnego splotu wydarzeń wywieziony do Rzymu jako niewolnik.





Nie potrzeba ci wiedzieć nic więcej.

~~~

175 cm wzrostu, 20 kg niedowagi (co wcale nie robi z niego - o dziwo - chudzielca). Ciemne włosy swój kolor zyskują dzięki światłu - odpowiednio odbite promienie słoneczne mogą im nadać barwy od jasnego brązu do czerni, nie wyłączając nawet rudego. Sięgają plus-minus połowy jego ud. Przeważnie zaplecione w warkocz (lub związane jak na art'ach) z tendencją do nadmiernego wręcz rozdwajania się końcówek. Jedyna cecha fizyczna, jaką odziedziczył po ojcu. Wydelikacona budowa ciała, kolor skóry, oczy koloru magenty - to ta część jego matki, którą spokojnie można nazwać genetyczną mieszanką wybuchową. Rysy twarzy jednocześnie wyraźne i łagodne, mimo niezbyt rozwiniętej muskulatury nie może narzekać na braki w sile (choć bez przesady, jest to niezbędna średnia osób w jego wieku i jego postury), skóra o normalnie zdrowym kolorze ma tendencję do szybkiego i znacznego zbladnięcia, jeśli coś nim wstrząśnie. Oczu tyczy się to samo - w zależności od nastroju i odczuwanych emocji albo blakną, albo ich odcień podchodzi pod mocno fioletowy.
Jeśli chodzi o charakter - Ansim to osoba nieziemsko wręcz zrównoważona, jak z resztą większość stoików. Pokłady cierpliwości ma nieskończone - takie wrażenie stara sie sprawiać. Kto go zna wie, że taki stan rzeczy jest mu utrzymać coraz trudniej i przez nawet minimalne zmiany fizyczne jest w stanie rozpoznać, co czuje. I kiedy. A jest to osoba tak naprawdę nieźle rozchwiana emocjonalnie i w ułamku sekundy potrafi przejść od furii do szczerego zadowolenia. Wystarczy tylko wiedzieć, jak się z nim obchodzić, a tego nie ułatwi. Nie powie wprost, o co chodzi, ale w przeciwieństwie do kobiet nie obrazi się, że tego nie zrobisz. O charakterze tego osobnika można by było mówić sporo, dlatego lepiej ograniczyć się do stwierdzenia, iż jest on 'skomplikowany i prosty jednocześnie'.
Kolejny punkt - historia.
Skróconą jej wersję przedstawił, ale jak to na niego przystało niezbyt składnie i chronologicznie. Układając to wszystko w kolejności, jest jedynym potomkiem i żyjacym przedstawicielem jednego z siedmiu większych arystokratycznych rodów wschodu. W rodzinnym domu zdążył spędzić z dwa lata, zanim rodzice stwierdzili, że Persja będzie lepsza. W sumie nie ma co się dziwić, w tym czasie zmarł ówczesny władca jego rodzinnego państwa, pozostawiając tron do podziału swoim czterem synom. A że nie potrafili się w żaden sposób dogadać i skakali sobie do gardeł przy każdej dosłownie okazji, to i władza utraciła swój autorytet, w efekcie czego nastała 'mała anarchia', jak to sam określa. Czyli słowem wyjaśnienia, każdy robi to, na co pozwala mu jego własne sumienie i normy moralne. Wojny domowej uniknięto, ale bezpiecznie raczej nie było. W Persji spędził z rodzicami lat dziesięć, zanim to przyszedł czas, żeby rozpoczął naukę. Na tym polu wygrała Grecja. Ojciec zaczął wpajać mu pewne zasady, z kolei matka dała mu propozycje szkół, do jakich mógłby dołączyć. Ku ich początkowemu rozczarowaniu do tej pory nieposkromiony syn zdecydował się przystąpić do szkoły stoickiej, gdzie już na samym początku czekało go wyzwanie - rok przygotowań, żeby sprawdzić, czy w ogóle się nadaje. Nie nadawał się, to oczywiste. Ale jak raz ośli upór został dobrze wykorzystany i w przeciągu roku zmienił się tak bardzo, że można stwierdzić, iż ktoś go podmienił. Kolejne trzy lata pomogły u się ustatkować całkowicie i mimochodem pchnęły go do sztuki i języków. Zaczął rysować, grać na lirze, często też znajdował czas na naukę śpiewu, nie wspominając o wzięciu sobie na głowę dodatkowych dwóch języków, wyłączając swój ojczysty, perski i łacinę. Przypłacił to utratą swojego życia prywatnego, ale nie żałuje. Rodzice również byli z niego dumni. W końcu niecodziennie dziecko z poważnymi problemami osobowości zmienia się od tak, bo chce spełnić swój kaprys. I też nie zawsze to wykorzystuje. Pierwsza próba tego, co zdołał wynieść z nauk nadeszła dość szybko, bo już trzy miesiące po ich ukończeniu. Nie spodziewał się tego, co ma sie wydarzyć. Nikt się nie spodziewał, ale stało się. Dzień był tak samo rutynowy, jak każdy inny - rysunek, lira, język arabski, trochę czasu wolnego wraz z rodzicami, potem łacina. Norma. Tylko że pod wieczór posesję zaatakowano. Do tej pory nie wie, kto był sprawcą, nie potrafi przypomnieć sobie twarzy oprawców, rozpoznać ich głosów. W tym miejscu ma wielką czarną lukę. Ale pamięta doskonale, jak jego matkę zgwałcili na oczach jego i ojca, pamięta, jak siedział sparaliżowany ze strachu, kiedy jeden z nich trzymał go, a dwóch innych zatapiało sztylety w gardłach najbliższych mu osób. Więcej z tego dnia nie pamięta. Musiał zemdleć. Żałuje tylko, ze w ogóle się budził. Pierwszym widokiem, jaki napotkał po przebudzeniu były obce twarze ludzi, pierwszym dźwiękiem był harmider targów i głos sprzedawcy. Z opóźnieniem dotarło do niego, że to on jest towarem i to jego dotyczy wypowiedź mężczyzny. Potem poszło szybko. Nie miał czasu na opłakiwanie ledwo co utraconej rodziny i dawnego życia. W trybie natychmiastowym musiał przejść z nastolatka o zszarganych nerwach na zimnego zabójcę, aby przeżyć. Udało mu się to w dwa lata. Po tym czasie znowu trafił na targi, tym razem doskonale pamiętając, że jest zdany na cudzą łaskę i wiedząc, ze nie ma prawa do niczego, prócz podporządkowania się. U kolejnej osoby spędził rok, po czym wszystko się powtórzyło. Ten pobyt na targu jest już czwarty.
Co do ciekawostek, warto by było przybliżyć jego upodobania i liczyć, że tym razem będzie miał możliwość do jakiegokolwiek ich wykorzystania. Po pierwsze, co już wiadomo, ma swoje zacięcie artystyczne. Gra kiedy tylko może, czyli od ostatnich czterech lat prawie wcale. Rysunku tyczy się to również, z tym, ze warto tu wspomnieć o wyłamaniu sie z ówczesnego kanonu. Nie ważne, co ma dana praca przestawiać, może spędzić przy niej godziny, aby była jak najbardziej realistyczna. Lubi (a przynajmniej lubił) śpiewać, choć nigdy przy publice, z kolei dzięki znajomości kilku języków jest w stanie dogadać sie w sporej ilości państw. Słaby punkt to wszystko, co słodkie. A przynajmniej kiedyś tak było. Nie toleruje chamstwa i hałasu, choć sam czasem taki bywa(ł). Jest skłonny spędzić mnóstwo czasu w bibliotece. Nienawidzi psów, za to do kotów wszelakich pała wręcz niepohamowaną miłością. Często odwzajemnioną. Tyczy się to również kwiatów, za to względem pająków... nazwijmy to po imieniu, nabawił sie za młodu fobii i tak mu zostało. Smok na jego plecach powstał, kiedy miał jakieś 12 lat, czyli tuż po przeprowadzce do Persji i ma bezpośredni związek z jego rodziną, którą czasem nazywano 'Deulaegon', czyli właśnie Smok.







____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 12:55 am


- Nie możesz mi zabronić – prychnąłem ze zdenerwowaną miną gdy mój pomysł pojawienia się na mieście został odebrany z wyraźną dezaprobatą człowieka, którego kiedyś mogłem uważać za prawdziwy cień ojca. Nim ten umarł bowiem, mężczyzna stojący przede mną był jego prawą ręką, doradcą i osobą wartą zaufania, często doglądającą nauk moich i mego brata. Teraz jednak to ja jestem cezarem a on jest tylko wypierdkiem, którego mogę stąd wyrzucić w każdej chwili. Więc lepiej niech trzyma język za zębami i nie próbuje sprzeciwiać się mej świętej woli. Jestem panem Rzymu, co czyni mnie władcą całego świata, albowiem niedługo Cesarstwo Rzymskie za moją sprawą opanuje ten marny globus. Wracając jednak do sytuacji obecnej, mam kaprys odwiedzenia mej pięknej stolicy i przyjrzenia się z bliska śmieciom, które zostają wpychane w ręce patrycjuszy. Z chęcią zapewnię sobie rozrywkę ich kosztem, może nawet zabiorę kogoś ze sobą. Mam dosyć otoczenia wypachnionych, przesadnie wystrojonych panienek, które krzątają się po moim zamku odkąd ogłoszono iż poszukuję żony. Na cholerę mi dziewka, skoro mogę sprawić sobie przystojnego mężczyznę, z którym będę miał wiele więcej zabawy? Ah, faktycznie, w swoim wieku i na swojej pozycji powinienem zacząć myśleć o potomku, a niestety z tyłka mego kochanka nie ma szans jego wyjścia. Tak więc muszę po prostu wybrać najpiękniejszą kobietę, która urodzi mi wspaniałego dziedzica. W międzyczasie sprawię sobie męską zabaweczkę, która swoją obecnością umili mi pobyt w tym zakobieconym miejscu. Jestem niczym bóg, więc nie muszę ograniczać się do płci przeciwnej. Każdy to wie.
Patrzyłem lodowatym wzrokiem na Faustusa, który ze stoickim spokojem skinął głową na me stanowcze słowa, po czym odwrócił się na pięcie i opuścił komnatę. Co za bezczelność, by nie zapytać się o zgodę na odejście. Powinienem go za to powiesić, jednak ten człowiek jest zbyt użyteczny i jeszcze mi się przyda. Dopilnuję by jego naturalna śmierć była cięższa niż zakłada to sama natura.
Powłóczając białą, zdobioną togą po lśniącej posadzce i słuchając echa własnych kroków opuściłem salę, w której napotkałem swego doradcę. Skierowałem się na podwórze, gdzie już czekała lektyka. Spojrzałem na nią z lekkim uśmiechem, nie obdarzając nim jednak sługusów zobowiązanych do noszenia mego słodkiego ciężaru na swoich barkach. Uznałem, że najwyższy czas bym dostarczył im nieco pracy, dlatego też już po chwili zajmowałem miejsce wewnątrz bogato zdobionej lektyki, obserwując wschód słońca ze środka.
Na hałaśliwy targ dotarłem całkiem szybko, bowiem moi niewolnicy doskonale wiedzą, że nie popłaci się im obijanie. Wszyscy sprzedawcy zostali postawieni na nogi w ciągu sekundy, gdy tylko ogłoszono iż zbliża się ich święty pan. Jestem cesarzem od niedawna, bowiem nie minął nawet rok, jednak każdy wie na co mnie stać, a także zdają sobie sprawę, że jeden błąd może kosztować życie.
Wysiadłem z lektyki z przypisaną mi gracją, patrząc na wszystko i wszystkich z góry. Naturalnie kilka kroków za mną stał Faustus, który można by rzec przeszedł ze swą protekcją na mnie, choć szczerze powiedziawszy czułbym się bezpieczniej gdyby go nie było. Jest dziwny i mam wrażenie, że duchem oraz sercem został z moim dobrotliwym ojcem, który na szczęście już nie żyje i nie może hamować dostępu Rzymu do władzy.
Ruszyłem przed siebie, rozglądając się spokojnie po brudnych niewolnikach i patrząc z niesmakiem na każde z nich. Powinni chociaż umyć te szuje, choć powinienem im wybaczyć gdyż naturalnie nie spodziewali się mego przybycia i na pewno obecnie plują sobie w brodę. Jednak tylko głupcy mogą sądzić, że będą mieć jakiekolwiek korzyści z oddania swego pupila w ręce cezara, bowiem nie zamierzam poświęcać zbyt wiele uwagi handlarzom. Przechadzając się tak nie zawiesiłem oka na dłużej niż dwie sekundy na żadnym z towarów, aż zatrzymałem się przed zakutym w kajdany mężczyzną, który mimo pewnych skaz na ciele był otoczony aurą inną niż wszystkie śmiecie dookoła. Zatrzymałem się z zainteresowaniem patrząc na chłopaka. Jest szczupły, ale nie za niski, delikatny i jednocześnie wyczuwam w nim siłę. Niezwykła barwa oczu i piękne długie włosy, które zdają się być odporne na ciężkie warunki, w których żyje ich nosiciel. Uśmiechnąłem się pod nosem nie mając ochoty rozglądać się dłużej. To raczej złowieszczy uśmiech zapowiadający mej pięknej ofierze iż został wybrany. Jednakże, czyż to nie szczęście od losu? Z tego bagna przeniesie się do pałacu i będzie mógł pozostać w bliskich stosunkach ze mną, tym, który równa się Bogu.
Nie zniżałem się do tego by zagajać rozmowę ze swoim wyborem, jedynie odwróciłem wzrok od chłopaka i kazałem zawołać do siebie jego właściciela. Wszystko poszło szybko i oczywistym trafem mężczyzna został podarowany mi w darze, po tym jak przedstawiono mi pokrótce jego pochodzenie. To dlatego nie wydawał się tak brudny jak pozostali. Mimo wszystko w żyłach tego niewolnika płynie błękitna krew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 12:56 am



Krzyk... znowu. Znowu komuś puściły nerwy, bo nie potrafił zrozumieć swojego położenia. Westchnąłem cicho, odruchowo patrząc w tamtą stronę.
Mógłbym się zdziwić, widząc dziewczynę szamoczącą się bezsilnie między kilkoma - słabo, bo słabo - ale wciąż uzbrojonymi 'strażnikami'. Mógłbym nawet poczuć coś na kształt litości. Ba!, mógłbym nawet rzucić jej się na pomoc, wykorzystując sytuację, że te kilka minut przed targami, kiedy klatki były pootwierane nie mieliśmy zbyt skrępowanych ruchów - co zrobiła inna dziewuszka, a skończyło się na tym, że i ona skończyła pod butami owych nieprzyjemnych typów. Problem tkwił w tym, że nie byłem idiotą, a po kilku takich przedstawieniach człowiek dochodzi do wniosku, że nawet nie warto. Poza tym... zakładając, że udałoby się uciec stąd, to co niby dalej? Tułać się przez miesiące, jeśli nie lata, bez większych szans na przeżycie do rodzinnych stron? Próbować osiąść tu? Ha, dobre sobie. Na pewno by się to udało, szczególnie pod rządami obecnego władcy, na pewno.
Nie wierzę, że ktoś ma na to nadzieję.
Więc po co robić takie sceny? Dla pokazania swojego niezadowolenia? Dla zasady dać się podeptać, krzycząc w przestrzeń 'żywcem mnie nie weźmiecie'? Żeby zwrócić na siebie uwagę? Czy może po to, aby zaprezentować jakieś wydumane 'silne więzi' typu przyjaźń w beznadziejnej sytuacji? Łącznie z ewentualnymi skutkami ubocznymi, czyli pójściem pod baty razem. Ja tam dziękuję, nie widzi mi się udawać bohatera w tej sytuacji.
Drgnąłem lekko, słysząc walenie w kraty świadczące o nadszarpniętej cierpliwości strażników.
Nie, nie miałem najmniejszej ochoty dawać im powodów do przeliczenia mi kości. Nawet takiej maleńkiej. Z grubsza dlatego bez oporów dałem zakuć się w łańcuchy i wyciągnąć na zewnątrz, pod podest.
Oczywiście, że nie przepadałem za byciem wystawionym na widok wszem i wobec, w dodatku z jakiegoś podwyższenia. Głównie dlatego, że zwyczajnie nie lubiłem robić wokół siebie szumu, no ale cóż... jak się nie ma, co się lubi...
Wywróciłem tylko oczami, słysząc, ze szykuje się powtórka sprzed chwili. No doprawdy... nie wystarczył jej widok? Musiała sama skończyć w stanie między życiem a śmiercią? Tylko że nie zdołali zrobić z nią 'porządku'... coś ten targ podejrzanie się ożywił. Oczywiście, dziewka zdążyła zebrać kilka uderzeń, co starczyło do tego, żeby tylko cicho chlipała trzymając sie za obolały policzek, niemniej to już nie było w moim interesie. Sama sobie tego piwa naważyła. Jednakże wypatrzenie powodu tego zamieszania juz mogło być.
A znalezienie go nie było trudne.
Ubiór typowy dla cezara rzuca się w tym miejscu w oczy jak kropla krwi na białym jedwabiu, choć jedno trzeba przyznać - nie jest to widok codzienny. W sumie na zdrową logikę, co ktoś tak wysoko postawiony robiłby w takim miejscu jak to? Spodziewałbym się, że swoją 'świtę' dobiera w zgoła innych miejscu, u, że tak to ujmę, 'sprzedawców z renomą', a nie na byle targach.
Choć jedno trzeba przyznać naszym 'szanownym strażnikom' - mieli rację, jeśli chodzi o jego wygląd. Prawdopodobnie powtarzali jedynie plotki, jednakże... coś w sobie faktycznie miał. Wiem, że nie miałem prawa spojrzeć swojemu panu w oczy, dlatego z grubsza wolałem wykorzystać fakt, że jeszcze nim nie był... a na co się zanosiło, mając na uwadze, że to właśnie przy mnie się zatrzymał. Wracajac do tematu - powtarzane plotki były co najwyżej nędzną namiastką odnoszącą się do żywego 'oryginału'. Owszem, można powiedzieć, że ktos jest 'idealny w każdym aspekcie', ale co to da? A bezapelacyjnie miał w sobie coś, czego nie można tak po prostu określić. Gdyby nie nienajlepsza sława, jaka się ciągneła wraz z wychwalanym pod szczyty Olimpu wyglądem, z pewnością można by było powiedzieć, że zwyczajnie nie może być zdolny do okrucieństwa. Albo to tylko mi sie tak wydało, kiedy miałem możliwość skrzyżować spojrzenie z niesamowicie wręcz niebieskimi oczami. Nie trwało to długo, fakt, ale to zawsze coś.
Odwróciłem wzrok dopiero wtedy, kiedy któryś z mężczyzn przyniósł właścicielowi łańcuch, który przyczepił do kajdan na nadgarstkach.
Och... więc jednak...
Z miejsca spuściłem głowę, wstając bez słowa, kiedy sprzedawca przekazywał łańcuch i niewielkie kluczyki cezarowi.



____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 12:58 am


Bezczelny dzieciak, śmiał spojrzeć prosto w moje szlachetne oczy. Bezczelny i odważny, bowiem z pewnością został już nauczony tego, że unosząc swe ciemne tęczówki na moją nieskazitelną twarz, może je zwyczajnie stracić. Aż ciężko powiedzieć czy to odwaga, czy też głupota, wolę jednak wierzyć, że to pierwsze. W końcu nie wybrałem właśnie tego mężczyzny tylko ze względu na urodę. Liczę na to, że dostarczy mi trochę rozrywki, której ostatnimi czasy czuję bolesny niedobór. Może właśnie to skłoniło mnie do pojawienia się w takim miejscu, które jakby nie patrzeć, renomą i dobrą sławą się nie cieszy. Nic dziwnego, patrząc na ten bród i biedę. Od razu po powrocie do zamku nakażę przebadać tego psa, w końcu nie wiadomo czego mógł nabawić się wśród tego slamsu. Aż skrzywiłem się na myśl o tym, że brudzę podeszwy swych butów stojąc w podobnym miejscu. Należałoby odejść stąd nim dosięgną mnie zarazki tej biedoty.
Spojrzałem na kajdany i kluczyk, które zostały wyciągnięte w moją stronę, a następnie przeniosłem wzrok na chudego, zaniedbanego młokosa trzymającego ów przedmioty.
- Odetnijcie mu palce - rozkazałem sucho strażnikom stojącym za mną, pokazując na dłoń chłopaka i te części, w których trzymał kajdany oraz kluczyk. Chłopak uniósł wystraszony wzrok nim zdążył pomyśleć, na co tylko uśmiechnąłem się z satysfakcją. - I wydłubcie oczy - dodałem, po czym skinąłem na swój upierdliwy "cień", tym gestem nakazując podniesienie przedmiotów upuszczonych przez chłopaka, który obecnie krzyczał w agonii tracąc jeden palec za drugim i wywracając oczami, dopóki jeszcze mógł. Ignorowałem zupełnie pytania wykrzyczane drżącym głosem, z których głównie wyłapać można było "dlaczego?". Przecież to oczywiste... Jak można dawać w moje piękne, czyste dłonie te zakażone, obrzydliwe żelastwo? Za to wierzę, że Faustus, który uważa się za tak ważnego, na pewno chętnie ponosi je za mnie. Co prawda bez należytego entuzjazmu, ale sługa wziął w swoje ręce łańcuch, ciągnąc za sobą niewolnika, podczas gdy ja wsiadłem do lektyki. Ze swym nowym zakupem porozmawiam dopiero gdy przyślą go do mnie czystego, przebadanego i porządnie ubranego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:01 am



Oczywiście, że doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że na swojej pozycji nie miałem prawa choćby unieść głowy na kogoś pokroju ssamego cezara. Wiedziałemm też, że mogę za to zapłacić i to słono. Niemniej jednak grzechem, po prostu grzechem było nie skorzystać z tej krótkiej chwili. Nie miałem pojęcia, jak to przyjął - głupota? odwaga? arogancja? - ale skoro nie zdążyliśmy tu przybyć te cztery lata temu...
Westchnąłem tylko bezgłośnie, gdy pojawiły się krótkie przebłyski z 'poprzedniego życia', które z żalem musiałem znowu odsunąć. Nie mogłem tego rozpamiętywać. Na chwilę obecną liczyło się tu i teraz, w szczególności mając na uwadze, w czyje ręce trafiłem.
Byłem przygotowany na szrpnięcie, w zasadzie to na wszystko, co przyszłoby do głowy memu panu... A przynajmniej tak myślałem. Ale jedno muszę przyznać - pierwszym odruchem na slowa o odcinaniu palców mnie zmroziło. Prosta logika - byłem jego, więc miał pełne prawo zrobić ze mną, co tylko zechce. Tylko że tak na starcie? Na samym początku kazałby okaleczać kogoś, z kogo chce mieć pożytek? To się z żadnej strony nie trzymało sensu, dlatego też ulga była tym większa, kiiedy wyszło na to, że nie o mnie mu chodziło. Zapatrzyłem się na łańcuch przy swoich nadgarstkach, nasłuchując tego, co się działo. Nie chciałem ryzykoować próbą rozejrzenia się, tym bardziej, że mój pan wyraźnie mi do zrozumienia, że kary będą surowe i to w gruncie rzeczy za wszystko. A to kolejna motywacja, aby nie szukać kontaktu, a jedynie odpowiadać, jeśli zechce go nawiązać.
Czyli jak zawsze.
Bez żadnych oporów, czy większych reakcji podążyłem za cezarem i druggim mężczyzną - sługa? doradca? - dodatkowo przymykając oczy, żby nie kusiło. A tym razem zaczynało i trzeba było coś z tym zrobić. Na całe szczęście to był jeedyny problem, bo dotrzymanie tempa im wszystkim nie było zbytnim wyzwaniem. Gorzej, że pałac cezara znajdował się ciut dalej, niż miałem nadzieję, ale cóż... Zawsze mogło być gorzej.
Na miejscu z kolei poszło w miarę szybko. Oczywistym było, że cezar nie miał zamiaru trzymać tu osób będących w moim obecnym stanie, więc zostałem przekazany pod chwilowy dozór jednego z niewolników. Nadgorliwego, wartoo dodać. Owszem, byłem mu wdzięczny za pokazanie mi miejsca, gdzie mogłem doprowadzić się do porządku i zmyć z siebie wszelki bród, jaki trzymał się skóry i włosów od jakiegoś czasu, ale mógł zrozumieć za pierwszym razem, że nie potrzebuję towarzystwa. Jakoś udało mi się wyperswadować mu pakowanie się tam za mną, choć uparł się, że cezar nie możee widzieć ani jednej plamy na swoistym unformie - że tak to określę - jaki musiałem mieć na sobie. Maamrotał coś jeszcze, pozbywając się kajdan z łańcuchami, ale koniec końców wyszedł, choć jego biadolenie zza drzwi wciąż było wyraaźnie słyszalne. Na całe szczęście niezbyt długo, bo i wbrew pozoorom nie potrzebowałem dużo czasu na umycie tak ciała, jak i włosów. Zawsze szło sprawniie. W przeciwieństwie do badań, na jakie później zostałem odprowadzony. Naturalnie, że medyk na samym początku zajął się otarciami na nadgarstach i kostkach, ale dopiero w jego rękach człowiek dowiadywał się, co znaczy bardzo dokładne badanie. Rozumiałem to wszystko, niemniej mógł sobiie darować aż tak dogłębny 'przegląd'. Naprawdę.
Chwała bogom, że i to się skończzyło, bo nie ręczę za siebie.
Tylko mógł sobie darować ambitne próby pomocy przy ubieraniu, gdzie zachoowywał się jak po solidnej dawce ziół pobudzających organizm. Potem niemal biegł przez marmurowe korytarze, ciągnąc mnie za siebie, aż nie znaleźliśmy się przed jedną z komnat.
Zapukał ostrożnie do drzwi, jakby bojąc się utraty ręki, a ja znów wolałem nie kusić zbytnio losu, tylko po raz kolejny opuściłem głowę.



____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:03 am


Poszedłem do swych komnat zaraz po tym jak dotarliśmy do zamku nie kłopocząc się swym nowym nabytkiem ani zdenerwowaniem Faustusa. A niechby pisnął choćby słówko, osobiście zadbałbym by ten jego nieposkromiony jęzor skończył za gablotką w sali tronowej. Nakazałem służbie bym nie musiał długo czekać na swego nowo nabytego niewolnika, czystego i zdrowego, gotowego do wykonywania moich wszelkich poleceń. Po wejściu do obszernej sypialni, w której naturalnie panowały barwy złota i bieli, pozwoliłem młodej niewolnicy umyć me nieziemskie ciało i ubrać w czyste szaty. Czekałem już sam na chłopaka półleżąc na łóżku oparty o stos poduszek, aż w końcu usłyszałem miarowe pukanie do drzwi i po udzieleniu zezwolenia do komnaty wszedł odziany w cienkie białe płótno brunet. Czysty i wyszykowany tak by być godnym przebywania w moim towarzystwie. Nie mógłbym odmówić mu urody choć naturalnie nie równa się ona z moją.
- Rozbierz się – poleciłem nie ruszając się z miejsca, na wskroś przeszywając wzrokiem swojego zwierzaczka, który pokornie stał nieopodal zamkniętych drzwi. Chciałem zobaczyć jego ciało w pełnej okazałości. Co więcej zastanawiałem się czy brunet był już kiedyś z mężczyzną… I w jakim stopniu będzie mógł mnie zadowolić. Do tej pory brałem swych służących z nadrzędnych targów, gdzie pojawiały się jedynie ważne i majętne osobistości. Tym razem postawiłem na zupełne przeciwieństwo i mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:04 am



Mimo opuszczonej głowy, przez krótką chwilę przed otrzymaniem pozwolenia na wejście zdołałem dostrzec, jak nerwowo medyk bawi się skrawkiem rękawa. Zupełnie, jakby to była ostatnia rzecz, jaką mógł zrobić w życiu. Owszem, słyszałem to i owo o cezarze, widziałem... a w zasadzie słyszałem, co zrobił z tamtym chłopakiem na targu, niemniiej jednak.... było aż tak źle?
Drgnąłem lekko, ale bardziej przez gwałtowny podryw mężczyzny, kiedy zza drzwi dobiegło polecenie na wejście. Pierwsza myśl? Wejdę za lekarzem, on opowie cezarowi o stanie mojego zdrowia i zapewne zostanę odesłany do jakiegoś zadania. Bogowie raczą wiedzieć, jak się odnajdę na początku w pałacu, ale cóż... trzeba jakoś sobie radzić.
Tylko że to wszystko potoczyło się inaczej. Lekarz pchnął mnie lekko, przymuszając do wejścia do komnaty pana, sam skłonił się w pas i zamknął drzwi. Odruchowo zerknąłem sam po sobie, kontrolując po raz któryś z rzędu, czy cienka tkanina aby nie prześwituje tam, gdzie nie powinna. Oczywiście wiedziałem, że tak nie jest, jednakże był to odruch spowodowany faktem, że ubranie grubością niee grzeszyło.
Choć w tym przypadku przeźroczystość nie miała większego znaczenia.
Odetchnąłem głębiej po usłyszeniu polecenia cezara, jednak nawet nie przyszło mii do głowy, aby się sprzeciwiać. Chociaż też nie skakałem z radości, kiedy zdejmowałem z siebie wątły materiiał. Jedno w tym wszystkim było dobre - niemal do perfekcji zdołałem opanować ukrywanie wszeelkich emocji i miałem nadzieję, że i w tym wypadku to się sprawdzi.
Opuściłem głowę jeszcze bardziej, splatając z przodu dłonie, w których spoczywał materiał.



____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:06 am


Drapieżny i zapewne nieprzyjemny uśmiech nie schodził z mej zjawiskowej twarzy gdy obserwowałem jak nowy nabytek pozbawia się ubrania. Nie wyglądał na ucieszonego z konieczności wypełnienia podobnego rozkazu, jednak nie okazywał również dezaprobaty dla tego typu praktyk, choć to drugie jest całkiem oczywiste biorąc pod uwagę konsekwencje. Nie narzekałbym jednak gdyby chłopak zaczął się sprzeciwiać, bowiem miałbym z pewnością dużo zabawy, a nie ma opcji, bym od tak go zabił. Za bardzo mnie zaintrygował, choć nie mogę zrozumieć czym. Przecież nie sama czysta krew robi z niego kogoś godnego mojej uwagi. Może to zwykła, boska intuicja, która mówi, że mój zakup był udany.
Gdy niewolnik się rozbierał nie byłem w stanie dostrzec części, które najbardziej mnie interesowały, szczególnie, że luźny materiał spoczął w dłoniach chłopaka, zasłaniając brzuch oraz wiele ciała poniżej niego. Cmoknąłem nieco niezadowolony z tego faktu i niespiesznie, z pełnią swej wrodzonej gracji podniosłem się z łóżka dumnym krokiem podchodząc do swej zabawki.
Chwyciłem czysty, nowy materiał w rękę i gwałtownie szarpnąłem odrzucając go gdzieś w kąt i patrząc bezczelnie na odsłonione ciało. Jest na nim kilka blizn, jednak ledwie widocznych na jasnej i o dziwo gładkiej skórze, co swoją drogą mogłem stwierdzić gdy przejechałem dłonią po płaskim brzuchu wojownika, albowiem musiał nim być. Można to od razu zauważyć po dłoniach i postawie, nawet jeśli jest ona tak pokorna. Poza tym zauważyłem to już na samym początku, gdy przez sekundę zetknęły się nasze spojrzenia, albowiem jego wzrok nie należał do słabeusza, czy też tchórza, jakich nie brak na tym świecie, oczywiście wykluczając me imperium. W nim nie ma miejsca na nieudaczników.
- Czy ktoś już cię kiedyś posiadł?
– zapytałem, nie mając naturalnie na myśli tego, czy miał już pana. Liczyłem na to, że mężczyzna będzie wystarczająco inteligentnym by domyślić się o co pytam. Być może inna osoba zapytałaby się o imię swego zwierzaka, ja jednak nie byłem nim zafrasowany. Nikt nie jest godzien tego, bym miał zapamiętywać jego godność, a już szczególnie o nią pytać. Moja dłoń zatrzymała się na podbrzuszu chłopaka nie zjeżdżając już niżej, zaś mój wzrok podniósł się ku górze. Druga ręka chwyciła podbródek chłopaka unosząc go i zmuszając by spojrzał na mnie. Zwyczajnie miałem chęć dłużej przyjrzeć się tym wyjątkowym oczu, których kolor niesamowicie przykuwa uwagę.[/i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:08 am



Zero nawet niezbędnego minimum poczucia komfortu, jakie zwykle pojawiało się przy pierwszym zetknięciu ze swoim panem. Zero, kompletne zero. Chociaż... czy miałem prawo sie dziwić? Poprzedni właściciele mieli raczej funkcję czegoś na wzór nauczycieli. No a przynajmniej z grubsza tak to wyglądało, skoro wpajali wszelakie reguły i na każdym kroku uświadamiali, jak nisko w hierarchii jesteśmy. Niemniej pozwalali kształcić to, co potrafiliśmy i w trybie przyspieszonym musieliśmy się nauczyć wszystkiego, co tylko było przydatne do służby.
Więc nie, do tej pory nie było przymusu wystawiania się wszem i wobec na widok swego pana. To dlatego też doszedłem do wniosku, że absolutnie w całości nie musiałem się pokazywać... szkoda tylko, że było to zgoła błędne przekonanie. Jednakże powstrzymałem się jakimś cudem od jakichkolwiek reakcji, czując na sobie palący wzrok mego pana, co chwilę potem dodatkowo utrudnił jego dotyk. Z trudem zachowałem spokój, gdy z deka chłodnawa dłoń cezara sunęła z dół, choć po plecach przeszły dreszcze... przyjemności...? Nie, to głupie...
W tym wszystkim przysłowiową wisienką na torcie stało sie pytanie, na które jakoś nie mogłem odpowiedzieć tak szybko, jakbym chciał. Może przez to, że nikt nigdy mi go nie zadał...? Możliwe. Szybko jednak zdołałem pożałować zwłoki, kiedy ręka mego pana zawędrowała tak nisko, a dodatkowo musiałem patrzeć mu prosto w oczy. Nie powiem, że i to przyszło mi łatwo, mając w pamięci to, co stało się z oczami chłopaka na targu, jednakże skoro meżczyzna sam uniósł moją głowę...
- Nie, panie. Nikt. - odparłem cicho, umiejętnie eliminując drżenie ze swego głosu.
Odetchnąłem głebiej, nie wiedząc czego miałem spodziewać się teraz. W końcu pytanie było aż nazbyt oczywiste, a tylko bogowie raczyli wiedzieć, co wpadnie do głowy komuś takiemu jak on. Oby tylko nie to, co pierwsze nasuwa się na myśl... Bo w końcu normalnie służba zaczynała się od pytania o godność, czy cokolwiek w tym rodzaju...



____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:08 am


Kąciki moich ust wykrzywiły się nieco ku górze. Gdy patrzyłem tak w wyjątkowe oczy mężczyzny, byłem zadowolony że mimo oczywistych emocji targających nim w tym momencie nie spuszczał wzroku. Najbardziej w swoim życiu lubię to, że mogę bawić się innymi bez ograniczeń. Manipulować ich reakcjami i emocjami, robić mętlik w głowie. Bo czyż chłopak nie musi mieć w tym momencie poważnej rozterki? Wie, że nie patrzy się w oczy cezarowi, w szczególności po tym jak ujrzał co stało się z tym ścierwem na targu, a jednocześnie dałem mu niemy nakaz złamania ów zasady. Można więc rzec, że czegokolwiek by nie robił - hardo kierował wzrok ku górze, czy też go spuścił niczym szczeniaczek - żadne rozwiązanie nie jest dobre.
- Powinienem pozbawić cię wzroku. Co ty na to?
- uśmiechnąłem się szatańsko, w tym samym momencie uderzając chłopaka w twarz na tyle mocno by poczuł siłę ciosu, jednak wystarczająco delikatnie by nie został widoczny ślad. Naturalnie, gdyby brunet trzymał się oczywistych zasad dostałby za niewykonanie rozkazu, nawet jeśli ten nie został głośno wypowiedziany. Witaj w piekle mój drogi... Jednak czymże jest tak nieistotny ból w zetknięciu z możliwością przebywania i podziwiania z bliska osoby takiej jak ja? Otóż to.
Odpowiedź na swoje wcześniejsze pytanie zignorowałem, w końcu nie było potrzeby bym w jakikolwiek sposób ustosunkował się do słów niewolnika. Nie musi on wiedzieć, że spodobało mi się to co usłyszałem. Oznacza to, że będę pierwszym mężczyzną, który posiądzie jego ciało, choć jeszcze nie teraz... W tym momencie za to czekałem na werbalną reakcję swej słodkiej ofiary na nowe doświadczenie i kolejne pytanie. Uwielbiałem takie zabawy, w szczególności gdy swoje małe tortury psychiczne stosuję względem stworzeń, które nie wiedzą jeszcze czego dokładnie powinny się spodziewać mieszkając w tym zamku.[/i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:10 am



Nie miałem pojęcia, co się stanie za chwile. Z jednej strony mógłbym przysiąc, że w oczach mego pana dostrzegłem zadowolenie. Nie miałem pewności, jednakże żywiłem nadzieje, iż tak właśnie było. Przez chwilę nawet miałem ochotę odetchnąć z ulgą, że dobrze zrozumiałem gest mężczyzny... a może chłopaka? Ile ona ma lat? Wracając... bylem gotów nawet stwierdzić, że nie będzie tu tak źle. Problem pojawił się chwilę potem.
Nieświadomie oczy rozszerzyły się w niemym przejawie lęku, takim samym gestem był odruch, próba wyrwania się z uścisku, choć miałem świadomość, że bez pozwolenia nie mogłem tego zrobić. Ale nawet gdyby - ręka mego pana i tak by mnie sięgnęła. Od razu spuściłem wzrok, nie chcąc narażać się jeszcze bardziej.
- Wybacz mi, panie. - szepnąłem niemal błagalnie, jednocześnie usiłując sprawić, by głos nie drżał mi za bardzo i wykombinować, co ewentualnie mógłbym mieć jako wymówkę, gdyby cezar zażądał wyjaśnień.
Czasem żałował em, że sam nie mogłem nic zdziałać na swojej obecnej pozycji. Że w takich sytuacjach nie mogłem choć spróbować się wytłumaczyć, jeśli mój właściciel nie zadawał pytań...



____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:11 am


Nie mogłem powstrzymać charakterystycznego szatańskiego uśmiechu podczas napawania się gwałtowną reakcją swojej ofiary. Chłopak odruchowo się szarpnął i zapewne nie minęła sekunda nim zrozumiał swój błąd, oczywistym jest bowiem, że powinien grzecznie stać i przyjąć swoją karę, na którą przecież zasłużył. Czyżby spodziewał się głaskania po główce i przyjacielskich słów? Sama myśl o tym napawa mnie obrzydzeniem. Nigdy nie zrozumiem jak można traktować niewolników na równi ze sobą, a niestety gościłem w zamku osobistości, które swych sługusów obdarzali swobodnym uśmiechem. Nawet ich polecenia brzmiały bardziej jak prośby niźli rozkazy, za których niespełnienie grozi chłosta, bądź coś gorszego. Pomijając już fakt, że niewolnikowi wydaje się wtedy, że jest czymś więcej niż śmieciem, właściciel zniża się do poziomu człowieka niegodnego by ze mną rozmawiać, a wtedy spotkanie się kończy. W końcu nie będę się zmuszał do przebywania z kimkolwiek, kto mi nie pasuje. Dla wszystkich ludzi na tym świecie jestem bóstwem, którego powinni bezwzględnie słuchać, co czyni mnie wszechmogącym.
Mój uśmiech zszedł gdy usłyszałem odpowiedź niewolnika, którego przestałem już dotykać, napawając się jedynie widokiem zgrabnego, męskiego, nagiego ciała.
- Zadałem ci pytanie
- mówiąc to chwyciłem długie włosy wojownika, które w chwilę potem szarpnąłem, sprawiając że ten wylądował na miękkiej powierzchni wielkiego łoża, z którego niedawno się podniosłem. Poczułem pewien opór, gdyż ciało mężczyzny wydaje się stworzone do bitew i jeśli chodzi o jego siłę, mogłaby ona być problemem gdyby nie fakt, że to siła mojego słowa ma przewagę.
- Ty zaś miast odpowiedzieć, próbujesz mi rozkazywać - patrzyłem na chłopaka bezlitosnym, zimnym wzrokiem, ciesząc się widokiem, który obecnie miałem przed sobą. Wymyślanie powodów do ukarania bruneta mogłoby nie mieć końca, w końcu mogę nim poniewierać za sam fakt istnienia.
Zbliżyłem się nieco do łóżka, nie siadając jednak na nim, jedynie obserwując chłopaka z góry. Zastanawiałem się jak długi czas minie nim puszczą mu nerwy i dostarczy mi jeszcze więcej rozrywki.[/i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:13 am



To tez był błąd?
Z moich ust wyrwał się krótki, przypominający coś między krzykiem a piskiem dźwięk zaskoczenia i poniekąd bólu, kiedy ręka mego pana szarpnęła moje włosy. I choć nie miałem zamiaru stawiać oporu, ciało spięło się minimalnie samo z siebie, przystosowane już do obrony w takich sytuacjach. Niemniej było posłuszne w pewnym stopniu mnie i koniec końców podążyło za ruchem Cezara.
Ach, tyle dobrze, że nie trafiłem w podłogę bądź kant mebla... jeśli mogłem mówić o szczęściu, to w tym momencie je miałem.
Znów nie śmiąc unieść wzroku na mego pana, utkwiłem spojrzenie na materiale.
Nie było dobrze. Śmiem twierdzić, że było gorzej niż w krainie umarłych. W samym jej przeklętym centrum. Od razu chciałem podjąć jakiś protest, ale w porę zdołałem się powstrzymać. Odetchnąłem głębiej, starając się myśleć szybko, a jednocześnie ostrożnie dobierać słowa.
- Nie śmiem nawet o tym myśleć, panie... - odparłem ostrożnie, mając ochotę zwyczajnie zsunąć się z łoża mego pana na kolana.
Wiem, może to było skrajne podejście, ale w takim wypadku trzeba było spodziewać się kary za wszystko. Choć miałem nadzieję, że nie zwróci na to uwagi, skoro chwile wcześniej sam rzucił mnie w to miejsce, a nie inne...



____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:13 am


Dźwięk, który wydobył się z ust mego nowego nabytku tworzył przyjemną melodię dla moich uszu. Nie ma nic gorszego niż zabawki, które zaczynają tracić swoje podstawowe funkcje, a w tym przypadku szczery strach i wszelkie inne emocje, którymi mogłem się bawić. Nienawidzę, kiedy moje kundelki zaczynają być bierne i wyprute z uczuć, przez co na skutek moich małych tortur nie pojawia się żadna reakcja, jedynie pusty wzrok wlepiony w przestrzeń i czekanie na to co przyniesie los. Oczywiście nim pozbywam się tych bezużytecznych wyrzutków, udowadniam, że istnieją jeszcze metody, dzięki którym jestem w stanie wydobyć z nich więcej cierpienia niż przez cały czas, który mieli okazję spędzić w moim towarzystwie.
Uniosłem lekko swoje idealnie proste brwi gdy usłyszałem odpowiedź chłopaka, śmiejąc się w duchu z jego głupoty. Albowiem te słowa były najgorszym co mógł powiedzieć.
- Więc śmiesz twierdzić, że się mylę - tym razem nie było to pytanie, lecz stwierdzenie, do którego brunet nie powinien się odnosić. Podobnie było z mymi poprzednimi słowami, których nie uformowałem w pytanie, a jednak chłopak się do nich ustosunkował.
Moja twarz zaczęła wyrażać wściekłość, choć w duchu się wprost cieszyłem. Zachowania chłopaka szły po mojej myśli a ja mogłem być tylko zadowolony, że idealnie trafiłem ze swoim wyborem. Jakżeby inaczej? Boża intuicja się nie myli!
Nachyliłem się lekko i ponownie chwyciłem mężczyznę za włosy, które bardzo przypadły mi do gustu. Ciało niewolnika uniosło się za moim ruchem, ja zaś przestałem powstrzymywać uśmiech, który sam wsuwał się na moją twarz. Myślę, że mój zwierzaczek domyślił się już, że to co robię jest zwykłą, sadystyczną zabawą, a on ma po prostu tańczyć tak jak mu zagram. Choć może mnie czymś zaskoczy? Cóż, nie chciałbym by skończył szybko tak jak reszta - jako wyprana z wszelkich emocji, pusta, szmaciana lalka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:17 am



Bezwiednie zacisnąłem palce na miękkim materiale, mając coraz gorsze przeczucia. Co prawda poprzedni właściciele uparcie wpajali do głowy, że jeśli pan coś mówwi, możemy siię odezwać, niemniej ww tym wypadku to raczej nie zda egzaminu. Wychodziło więc na to, że sporą część tego wszystkiego musiałem odsunąć i zwyczajnie nie stosować się do tych zqasad, jeśli miałem zamiar przetrwać dłużej, niż kilka dni w stanie względniie nienaruszonym.
Szybko też dostałem potwierdzenie swojej teorii.
Słysząc słowa mego pana odruchowo i niemal natychmiast chciałem jakoś to sprostować i próbować uratować swoją sytuację, jednak moje usta opuścił cichy jęk, gdy ciało zostało w ten sposób podniesione. Choć w sumie... Może to lepsze niż palnięcie czegoś na szybko w nerwach?
- Panie, błagaam... Wybacz mi... - jęknąłem cicho, choć widząc przez chwilę ten uśmiech wiedziałeem, że na nic się to niee zda.
Mimowolnie uniosłem ręce i przycisnąłem je do głowy, czując, że oczy powoli szklą się od cienkiej warstewki łez. Z rreguły się tak nie działo, szczególnie w czasie walki. Ale w czasie walki twój przeciwnik stara się przebić lub pociąć twoje ciało, a nie łapie za włosy. I to w sumie plus, jeśli mogę to taak nazwać, bo nie licząc pewnych oczywistych miejsc, to właśnie to było najbardziej wrażliwe.



____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:23 am


Mój bezczelny uśmiech nie schodził z twarzy kiedy usłyszałem rozpaczliwe błaganie chłopaka. Nie powinien się odzywać, aczkolwiek cieszę się, że właśnie te słowa wypowiedział. W końcu skoro chce przebaczenia, musi zrobić wszystko by odpowiednio przeprosić swojego pana.
Oparłem jedno swe kolano na łóżku, nachylając się nad ciałem chłopaka i kładąc jedną ze swoich dłoni po prawej stronie głowy swej ofiary. Drugą dłonią, stanowczym ruchem odgarnąłem palce z pięknych oczu, w których powoli zaczynały się zbierać łzy. Cóż za wspaniały widok!
Gdy już nic nie zasłaniało mi tak poruszającej ekspresji, wolna dłoń zderzyła się z policzkiem chłopaka, z siłą większą niż poprzednio. Mały siniak nie ujmie mu urody, a przecież się wygoi. Uśmiechałem się z satysfakcją, zjeżdżając dłonią niżej, palcami delikatnie drażniąc skórę chłopaka. Zatrzymałem się na biodrze, w które lekko wbiłem paznokcie.
- Wybaczę ci - zapowiedziałem, unosząc się nieco i siadając na brzegu wielkiego łoża, odchylając tułów nieco do tyłu. - Klękaj. I przepraszaj - mój uśmiech jeszcze się pogłębił na myśl o reakcji mej słodkiej zabawki. To, że nigdy nie był z facetem tylko bardziej mnie podniecało. Wiedziałem, że niekoniecznie może zrozumieć czego oczekuję, więc dla lepszego zrozumienia przekazu odchyliłem poły swojej szaty wskazując znacząco na miejsce między mymi nogami. Resztą niech zajmie się mój mały, bezwartościowy wojownik.
To jednak nie jest kara. W końcu chodzi o przeprosiny. Nie mógłbym nazwać karą zbliżenia się do mej osoby do tegoż stopnia, przecież to najczystsza przyjemność! Więc niewolnik zapewne się zdziwi, gdy po tych jakże wspaniałych przeprosinach otrzyma solidną chłostę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:24 am



W pierwszej chwili przez myśl przeszło mi, że to też nie był najlepszy pomysł, że w bonusie do oczu w najlepszym wypadku mogę zostać pozbawiony jeszcze języka. Co prawda mój pan nie sprawiał wrażenia osoby, która na początku najpierw okalecza w takim stopniu swoich niewolników, jednakże skąd mogłem mieć pewność? Do tej pory miałem styczność zaledwie z tymi, którzy byli zobowiązani do noszenia jego lektyki, tą dwójką, z której jeden towarzyszył cezarowi na targach a drugi zrobił mi krótką i skala wycieczkę po zamku i kilkoma bardziej wykształconymi pomocnika mi lekarza. Zakładając, że to nie byli jego uczniowie. Jeśli z tego wszystkiego będzie jakieś piętnaście osób, to już będzie dobrze ale wątpię. Poza tym jak na tak rozległy kompleks będący własnością Cezara te piętnaście osób było ilością wręcz śmiesznie mała.
Względnie spokojnie poddałem się ruchom mego pana, z ulgą przyjmując uwolnienie moich włosów z uścisku. Za to nie mogłem ppowstrzymać jęku, jakim opuścił moje gardło przez uderzenie. Nie odwracając głowy, zacisnąłem palce na miękkim materiale pod sobą z lekkim drżeniem spowodowanym przez dotyk czekałem, aż podejmie jakąkolwiek decyzję.
Nie myślałem o tym, że mi wybaczy. Nastawiłem się od razu na jakąś karę, mniej lub bardziej bolesną. Dlatego zaskoczenie było spore, kiedy oznajmił, że mi wybaczy. I choć z początku niezbyt pojąłem, o co mu chodzi, o tyle dał mi aż nazbyt wyraźną 'podpowiedź'.
Zacisnąłem na chwilę powieki, posłusznie zsuwając się z łóżka, żeby uklęknąć na podłodze. Najgorsze było w tym wszystkim przełamanie się, wmówienie, że to konieczne i choć upokarzające, to przynajmniej daje nikłą szansę na uniknięcie kary. Tylko dlatego z wahaniem zbliżyłem się jeszcze bardziej do swojego pana, do reszty rozsuwając jego szaty. Może i w pewnym momencie pojawiła się nikłą chęć ucieczki, ale nie byłem nikłą tyle głupi by wierzyć, że mogło mi się udać. A już wybitnie uzmysłowiłem to sobie składając pierwszy pocałunek na czubku męskości mego pana, niepewnie powtarzając to kilka razy w wybranych na chybił-trafił miejscach. I nawet jeśli po cichu liczyłem, że i to mi daruje, przejechałem językiem po całej długości przyrodzenia blondyna, żeby zacząć powoli wsuwać ją w usta.



____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:26 am


Moje ręce podpierały ciężar ciała opierając się na powierzchni satynowej pościeli, ja sam zaś pozostałem całkiem rozluźniony patrząc z góry na swego zwierzaczka. Chłopak nie stawiał oporu i mam wrażenie, że nawet o tym nie pomyślał, co znaczy że szybko pojmuje pewne rzeczy. Tak właściwie, to nawet nie muszę go zbyt wiele nauczyć, widać że jest całkiem dobrze wytresowany. Słyszałem o wielu sytuacjach, gdzie niewolnicy z początku bywali zadziorni i nieposłuszni, a dopiero któraś z rzędu, coraz to gorsza kara ustawiała ich do pionu. W końcu każdy śmieć da się ułożyć, to akurat nie podlega dyskusji. Jestem więc zadowolony, że z brunetem nie muszę przechodzić tego etapu, szczególnie dlatego, że w moim wypadku tak nieudane zakupy kończą na przykład na stosie, oczywiście dopiero w momencie gdy kończy się etap "tresowania".
Mój słodki wojownik z początku podchodził do swej czynności dość nieumiejętnie i bardzo powściągliwie, stwierdziłem więc, że należy mu się mała pomoc. W związku z tym chwyciłem miękkie, długie włosy zaciskając swą dłoń mocno i boleśnie, po czym docisnąłem głowę niewolnika dochodząc do limitu pojemności jego gardła. Uśmiechnąłem się bezczelnie widząc jak się krztusi, aż w końcu poluźniłem uścisk nie dając jednak chwili na wytchnienie, jako że natychmiast począłem ruszać jego głową szybko, co jakiś czas wpychając swego członka głębiej w jego usta.
W końcu puściłem głowę chłopaka, chcąc zobaczyć jak szybko się uczy podobnych praktyk.
- Musisz się bardziej starać, jeśli mam ci wybaczyć - niemalże wymruczałem, patrząc na chłopaka z nieprzyjemnym uśmiechem. Mój napięty już członek przeczył temu co powiedziałem, bo muszę przyznać, że jest mi przyjemnie. Czuję, że moja droga zabaweczka dostarczy mi sporo dobrych wrażeń...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:27 am



ledwo udawało mi się powstrzymać od gwałtownego cofnięcia się czy innych tego typu głupot. Tak, w tym przypadku protest byłby przejawem czystej głupoty mogącej doprowadzić do poważnych konsekwencji. Tylko dlatego starałem się brać męskość mojego pana możliwie jak najgłębiej. Jednak brak doświadczenia dawał się mocno we znaki przez co zdawałem sobie sprawę z tego, że to mogło być zbyt mało.
I faktycznie było.
Zacisnąłem powieki, a moje usta opuścił cichy jęk bólu, kiedy jego ręka zacisnęła się z taką siłą na moich włosach. Jednakże wolałbym, aby szarpał mnie w ten sposób, aniżeli „pomagał". N momencie, w którym przyrodzenie cezara z taką siłą wdarło się tak głęboko w moje gardło, poczułem łzy na policzkach bedące wynikiem tak specyficznego bólu, jak i braku powietrza. Zacisnąłem palce na udach cezara, żeby tylko nie zrobić czegoś podobnego, ale zębami i na zupełnie innej części ciała mężczyzny. Aż w końcu chyba jeden z bogów wysłuchał moich próśb i cezar zdecydował się mnie puścić. Niemal natychmiast odsunąłem się nieco od niego, gwałtownie łapiąc powietrze.
Ale to wszystko.
Odetchnąłem kilka razy, ograniczając się do lekkiego skinięcie głową w niejakiej odpowiedzi na te słowa. I nawet mimo obrzydzenia do samego siebie, niemal z radością przyjmując widok jego już twardego przyrodzenia.
Nie chcąc jednak złościć mego pana, wróciłem do „pracy", jednakże nie utrzymując aż tak szybkiego tępa. Może i próbowałem jednocześnie brać go jak najgłębiej, chcąc zbliżyć się do tamtego rytmu, ale nie chciałem się przy tym udusić...



____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:28 am


Chłopak w końcu zaczął się starać i z każdą chwilą szło mu coraz lepiej. Trzymałem jego włosy, jednak już znacznie lżej i tylko co jakiś czas nadawałem szybsze tempo jego czynności. Nie jestem pewien czy bardziej podniecało mnie to, że ma mojego członka w ustach, czy raczej to, że tego nie chce, te łzy na delikatnych policzkach i potulna postawa, która sprawia, że mogę zrobić z nim co tylko zechcę. Cały czas uśmiechałem się pod nosem, patrząc na swego zwierzaczka coraz bardziej pożądliwym wzrokiem. Miałem ochotę rzucić go na łoże i wziąć mocno, tak by nie zapomniał tego bólu i tej przyjemności. Aż w końcu sam zacząłby przychodzić i błagać o te małe, słodkie tortury. Ale na to przyjdzie czas. Będę niszczył jego psychikę stopniowo, z każdym dniem wzbogacając życie chłopaka o nowe doświadczenia, sprawiając, że stanie się całkiem zależny ode mnie niczym kukiełka. A jednocześnie będę obserwował z zaciekawieniem jak zmienia się jego osobowość. Nie wiem dlaczego, ale ciekawiło mnie jaki jest. Jako człowiek, nie niewolnik.
Nagle uświadomiłem sobie o czym właśnie pomyślałem i od razu we mnie zakipiało. Jak mogę porównywać tego śmiecia do człowieka?! Ze złością zacisnąłem dłoń mocniej na głowie chłopaka i z brutalnością, bez żadnej litości nadałem mu szybkie tempo, wpychając swe przyrodzenie stanowczo ponad limit jego gardła. Minęło trochę czasu nim moim wspaniałym ciałem wstrząsnęły dreszcze i białe nasienie skończyło w ustach chłopaka, nie dając możliwości by się odsunął. Gdy już byłem pusty, odepchnąłem niewolnika od siebie, racząc go okrutnym uśmieszkiem.
- Wybaczyłem. A teraz czas na karę - wysyczałem przez zaciśnięte zęby, owijając się niedbale szatą i otwierając drzwi, za którymi stała strać. - Wychłostać go - spojrzałem na wybrudzonego spermą chłopaka w lekkim zamyśleniu. - 80 batów. Nie chcę żeby zemdlał - dokończyłem, wpuszczając dwójkę strażników do środka. Mina mojej słodkiej ofiary była bezcenna. Tak, teraz jestem w pełni spełniony..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:30 am



Po pewnym czasie byłem skłonny stwierdzić, że nie było aż tak tragicznie. Co prawda moje ciało nie było zachwycone, kiedy co jakis czas ograniczało mu się dostęp do powietrza, ale dopóki nie wyglądało to tak jak na początku, to... zasadniczo spodziewałem sie czegoś gorszego, tak to określę. W pewnym momencie przymknąłem oczy, przez kilka chwil wierząc, że bedzie tylko lepiej.
Jakiż byłem naiwny.
Nie wiem, czemu mój pan - zapewne - wpadł w złość, skoro odniosłem wrażenie, że był do pewnego stopnia zadowolony. Jednak znów nie protestowałem. Jeśli był zły, nawet bez powodu, a już tym bardziej jeśli z mojego powodu, mogłem w ten sposób podpisać na siebie wyrok. A sadząc po tym wszystkim zapewne szybko nie skróciłby mi cierpienia. Dlatego w miarę cierpliwie i z braku wyboru poddałem sie jego ruchom, nie mogąc jednak zapanować nad łzami i krztuszeniem się. Tym razem nie skończyło się to szybko, a samo zakończenie też nie należalo do najmilszych. Znów z braku wyboru musiałem przełknać sunące powoli do gardła nasienie mego pana, choć niewielka jego ilość wydostała sie z kącika ust.
Odepchnięcie nie było problemem. Śmiem twierdzić, że wręcz błogosławieństwem, w przeciwieństwie do tego, co usłyszałem potem.
Osiemdziesiąt? Tyle?
Momentalnie zbladłem, wbijając zszokowane spojrzenie w posadzkę, nie chcac ryzykować podniesieniem głowy na cezara. Nie rozumiałem, za co miałem dostać, jednakże nie protestowałem, kiedy strażnik dość brutalnie postawił mnie na nogi i siłą wyprowadził do innego, nieco zaciemnionego, ale dość przestronnego pomieszczenia. Wciąż udawało mi się nad sobą panować, nawet, jeśli do tej pory tego typu kary były maksymalnie połowę mniejsze.
Na szybko zdążyłem jeszcze wytrzeć twarz, kiedy jeden ze strażników zmieniał liny na swoistym krzyżaku, do którego chwilę później przywiązali moje nadgarstki. Może i zrobił to nieświadomie, ale liny okazały sie na tyle luźne, ze mogłem na nich w miarę bez problemu zacisnąć rece, gdy na moje plecy spadały kolejne uderzenia. Co prawda mieli kilka sekund zawahania na widok wizerunku smoka na nich, ale stwierdzili, że skoro pan kazał, to o tym wie, odsunęli włosy i zaczęli.
Przygryzłem wargę niemal do krwi, nie chcac wydać z siebie żadnego dźwięku, kiedy bicz raz po raz smagał moją skórę. Gdzieś po trzydziestu dotarło do mnie, że krew zaczyna ściekać mi po bokach, a świat przed oczami wiruje coraz szybciej, ale jakoś 'wróciłem' do świadomości, czując metaliczny posmak w ustach.
Połowa... jeszcze tylko czterdzieści... Byle tylko nie stracić przytomności, choć wydawało mi się, że każde kolejne uderzenie było mocniejsze od poprzedniego...



____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:33 am


To było oczywiste, że chłopak zupełnie nie rozumiał za co należą mu się te baty. Cóż, mógłby się tego dowiedzieć tylko gdyby posiadał umiejętność czytania w myślach, bowiem to w wyniku nich się rozzłościłem. Po kilku chwilach zastanowienia jestem w stanie stwierdzić nawet, że chłopak nie zawinił. Cóż to jednak znaczy? Na pewno nie wyrzuty sumienia, bowiem wszystko co czynię jest właściwe.
Gdy wyprowadzono niewolnika sam poszedłem do swej łazienki, której centrum stanowiła olbrzymia wanna wypełniona gorącą wodą. Zszedłem po schodkach w głąb tegoż baseniku i przez jakiś czas relaksowałem się w środku zarazem zmywając z ciała brud tego kundla. Nie myślałem o niczym, zwyczajnie się relaksowałem, w końcu taki jest mój przywilej jako władcy. Wyszedłem z wanny dopiero gdy usłyszałem miarowe pukanie do drzwi sypialni i głos strażnika.
- Wejść - podniosłem nieco głos by można było mnie usłyszeć i powoli wytarłem swe nieskazitelnie gładkie ciało. Służka, która przyszła jakiś czas temu zabrała się za odziewanie swego Pana w tkaniny, które wskazałem.
Strażnik mający dzisiaj wartę pod mymi drzwiami posłusznie je otworzył, obwieszczając, że chłosta mej nowej zabaweczki dobiegła końca. Gdy zapytałem, potwierdził iż chłopak nie zemdlał zgodnie z rozkazem. Więcej wiedzieć nie potrzebowałem i rozkazałem zaprowadzić się do komnaty, w której przebywał niewolnik.
Na moją twarz wsunął się niekontrolowany, nieco szaleńczy uśmiech gdy ujrzałem widok wycieńczonego, poranionego chłopaka, który mimo iż trzymał się kurczowo świadomości, to niewiele mu brakowało by się jej puścić.
- Wstawaj. Musisz przyjść do swojego Pana - zwróciłem się do chłopaka z nutą rozbawienia w głosie. I o to kultowy moment - szczeniak, który musi się choćby doczołgać do mych komnat, pozwalając by każdy kto zechce ujrzał jego nagie ciało w tak żałosnej postawie. Ja zaś patrzył będę na to z nieukrywaną satysfakcją, albowiem doprowadzanie innych do tego stanu to dla mnie największa rozrywka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   Czw Lip 09, 2015 1:34 am



Nie wiem, jaki cudem wytrzymałem do samego końca będąc dodatkowo przytomnym. W dodatku udało mi się nie krzyczeć, co było dodatkowym osiągnięciem. Podobnie było, kiedy odwiązali moje ręce, dając tym samym możliwość lekkiego uniesienia się bez ich przeciążenia. Jednak nie, nie oznaczało to bynajmniej ulgi, bo rozorane plecy paliły żywym ogniem. Tylko według mojej logiki klęczenie względnie prosto było mniej upokarzające niż zawiśnięcie na konstrukcji, wystawiając się tym samym wszem i wobec na widok strażników.
Nie, tego resztki mojej zszarganej dumy by nie zniosły.
Przymknąłem na chwilę oczy, chcąc sprawić, by świat przestał wirować i by ciało było mi posłuszne. Umysł również, bo na chwilę obecną i jedno i drugie krzyczały, żeby się poddać i osunąć w miękką czerń, obiecującą chwile odpoczynku i uwolnienie od bólu.
Jednakże nie mogłem. Nie chcąc skazać się na gorszą karę, łapałem ostatkiem sił resztki świadomości i wkrótce można powiedzieć, że się to opłaciło.
Uniosłem wzrok, chcąc go na czymś skupić, jednak zatrzymałem go na nogach mego pana. Chwile nawet liczyłem na to, że spojrzy i pójdzie dalej. Ale powoli zaczynałem się przyzwyczajać, że często się mylę.
Zacisnąłem powieki, kilka razy nabierając głębiej powietrza, a chwilę potem z zaciśniętymi zębami zebrałem resztki sił, żeby się podnieść. Trochę trwało, zanim przyjąłem pozycję względnie wyprostowaną, ale jednak się udało i odruchowo zaciskając dłoń na włosach stanąłem przed cezarem, licząc, że jednak nogi nie odmówią mi posłuszeństwa.



____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)   

Powrót do góry Go down
 
Młody bóg (shounen-ai, niewolnictwo)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: