IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Get lost in the music

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Get lost in the music   Czw Lip 09, 2015 12:33 am









     ”Tearsee” to całkiem dobrze rozwijająca się wytwórnia muzyczna. Niestety ostatnimi czasy pojawiła się również konkurencyjna przez co środki „Tearsee”, które przeznaczają na pomoc młodym talentom muzycznym, zostały ograniczone. Szef miał bardzo trudny wybór. Nie chciał pozbywać się nikogo, bo wszyscy jego podopieczni mają talent. Zdecydował się więc z kilkunastu osób zrobić kilka zespołów. Połączył wiele różnych charakterów i zebrał w jednym miejscu, powiadamiając o tym, że mają połączyć siły jako zespół, bo inaczej ktoś wyleci. Oczywiście nie każdemu się to podoba.
     Wcielamy się w kilka osób, które zostały połączone w jeden zespół. Z faktu, że każdy ma inne motywy postępowania i inny charakter, nie jest to proste. Będą potrzebowali sporo czasu, żeby pogodzić różne style i stworzyć jedność. Czy im się to uda? Czy dadzą radę, czy może któryś z nich zostanie wyrzucony z agencji?





1. Przestrzegamy regulaminu forum
2. Jak się zapisujemy to piszemy do końca
3. Posty muszą być rozbudowane





1.1 Była dziewczyna 2.1 Spotykali się jeszcze w liceum, ale bieg wydarzeń ich niestety rozdzielił. Powodem ich zerwania był chłopak i jego nagłe wybicie się. Dziewczyna od tamtego czasu jedynie śledziła plotki o nim w gazetach. Wokalistka - Lavender

1.2 Dziewczyna, która oddaje się muzyce tylko dlatego, żeby nie zawieść ojca. Dał jej wszystko, a ona, chociaż nie przepada za muzyką, oddaje się jej. Ma talent, ale niestety nie potrafi się połączyć z muzyką przez co słuchanie jej po jakimś czasie staje się męczące i nużące. Jej ojciec stał się bogaty z dnia na dzień i właśnie wtedy dostał fioła na punkcie „wytrenowania” swojej córki na muzyczną gwiazdę. To on jej załatwił miejsce w wytwórni „Tearsee”. Gra na pianinie i keyboardzie - Raika

2.1 Były chłopak 1.1 To on przyczynił się do zerwania, bo w tamtym czasie zaczął robić karierę, został odkryty i poprowadzony na właściwą stronę. Jest raczej typem dominującym. Jeśli jakaś laska mu się podoba, to jest w stanie ją przygwoździć do ściany i pocałować, nawet na środku korytarza w wytwórni. Zna 1.2 dlatego, że raz przyszło im występować. Od tamtego czasu jest nią zainteresowany jak mężczyzna może być zainteresowany kobietą. Kiedy spotka 1.1 będzie rozdarty pomiędzy tymi dwoma dziewczynami. Często też biega, aby utrzymać kondycję oraz sportową sylwetkę. Wokalista - Ivan






Wedle Uznania, ale wygląd Artów

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Get lost in the music   Czw Lip 09, 2015 6:02 pm





INFORMACJE PODSTAWOWE


▷ I M I Ę ◁ Carol
▷ D R U G I E   I M I Ę ◁ Kasper
▷ N A Z W I S K O ◁ Rosenette
▷ P S E U D O N I M   A R T Y S T Y C Z N Y ◁ Charles
▷ D A T A   U R O D Z E N I A ◁ 23 sierpnia
▷ W I E K ◁ 24 lata
▷ P Ł E Ć ◁ Mężczyzna
▷ O R I E N T A C J A ◁ Heteroseksualna




WYGLĄD


▷ W Z R O S T ◁ 187 cm
▷ W A G A ◁ 75 kg
▷ K O L O R   W Ł O S Ó W ◁ Brunet
▷ K O L O R   O C Z U ◁ Intensywna zieleń
▷ P O S T U R A ◁ Umięśniona
▷ Z N A K I   S Z C Z E G Ó L N E ◁ Wystające obojczyki / długie nogi / nieskazitelna cera


CIEKAWOSTKI


▷ Posiada szorstki, cholernie seksowny głos, szczególnie gdy mówi szeptem ◁
▷ Potrafi grać na gitarze ◁
▷ Mieszka poza domem odkąd skończył 16 lat ◁
▷ Dobrze gotuje, nie cierpi fast-foodów, za to ma ogromną słabość do słodyczy ◁
▷ Mógłby spać przez wieczność, budzik zazwyczaj nie wystarczy, by podniósł się z łóżka ◁
▷ Nie lubi zwierząt. Bez wyjątków, czy toto słodkie, czy nie, gardzi tymi "pchlarzami" ◁
▷ Bywa arogancki. Zbyt arogancki. Generalnie lubi patrzeć na innych z góry i uważa się za tego najlepszego. Potrafi być jednak wyjątkowo kochany, gdy czegoś chce ◁
▷ Pochodzi z dobrego domu, być może stąd wzięła się jego mania wyższości. Ma dobry kontakt z rodzicami, zaś z dwójką rodzeństwa już niekoniecznie ◁
▷ Lubi prowokować innych i nie martwi się konsekwencjami. Przez sześć lat trenował mieszane sztuki walki ◁
▷ Pali okazyjnie i tak samo pije. Los chciał, że okazji jest dużo ◁





BONUSIK

Głos Carola~

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Lavender

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 08/07/2015
Age : 21
Skąd : Miasto Zagubionych Dusz

PisanieTemat: Re: Get lost in the music   Pią Lip 10, 2015 1:44 pm



___________________________________________________
♪ ♫ ♬ ♩
___________________________________________________

___________________________________________________
D A N E  P O D S T A W O W E

|Imię|Lessa|
|Drugie imię|Hope|
|Nazwisko|Sempere|
|Wiek|21 lat |
|Data urodzenia| 23 lipca |
|Wzrost|171 cm|
|Waga| 50 kilo |
|Kolor oczu| Niebieskie |
Kolor włosów | Jasny róż |
____________________________________________________
♪ ♫ ♬ ♩
____________________________________________________

___________________________________________________
C I E K A W O S T K I

•Uwielbia zapach wanilii i truskawek•
•Jej brat zmarł na raka•
•Miewa huśtawki nastrojów•
•W stresujących sytuacjach sięga po papierosy czy alkohol•
•Od śmierci brata nie rozmawia z rodziną•
•Kocha zwierząta•
•Pisze pamiętnik, który czasem zdarza jej się zgubić•
• Przez osiem lat trenowała balet, musiała jednak z tego zrezygnować z powodu poważnej kontuzji kolana•
•Na imprezach często traci umiar, co jest powodem wielu krępujących sytuacji•
•Od siódmego roku życia gra na gitarze •
•Uwielbia gry video, w szczególności fantasy i horrory•
•Chętnie sięga po książki•
•Śpiewa pod prysznicem - zawsze, niezależnie od pory dnia czy nocy•
•Uwielbia robić zdjęcia•
•Czasem ciężko jej zapanować nad emocjami•
•Cierpi na bezsenność, najlepiej pracuje jej się w nocy•
•Nie wyobraża sobie dnia bez kawy... ewentualnie pięciu•
____________________________________________________

____________________________________________________




Ostatnio zmieniony przez Lavender dnia Czw Lip 16, 2015 12:30 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Get lost in the music   Czw Lip 16, 2015 12:13 pm







| i m i ę |   F a y e
| n a z w i s k o |   C o r r i s o n
| p ł e ć |   k o b i e t a
| w i e k |   22 l a t a
| o r i e n t a c j a |   h e t e r o

| w z r o s t |   165 c m
| w a g a |   50 k g
| k. o c z u |   b ł ę k i t n e
| k. w ł o s ó w |   b l o n d

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Get lost in the music   Czw Lip 23, 2015 10:58 am


CAROL KASPER ROSENETTE
Me zielone tęczówki leniwie powędrowały w kierunku blondyneczki, gdy usłyszałem jej głos, będący odpowiedzią na moje luźne pytanie. Uśmiechnąłem się czarująco, jak to tylko ja potrafiłem i zwinnym ruchem sięgnąłem po wino, by otworzyć je tuż pod jej nosem. To również poszło szybko i sprawnie. W końcu we wszystkim jestem zajebisty, jak cokolwiek mogłoby nie wyjść idealnie po mojej myśli? Odłożyłem korkociąg na bok i nachylając się bardzo blisko dziewczyny nalałem wina do kieliszka. Moje usta w tamtym momencie znajdowały się tylko kilka centymetrów od ucha dziewczyny, otaczając je ciepłym oddechem. Proszę słonko, chętnie będę ci dolewać. Będzie łatwiejsza jak się napije. Tylko co z tego, skoro nieopodal siedzi Lessa, hamująca mnie w tak bardzo dotkliwy sposób? No dobra, sama jej obecność wystarczy bym czuł się dość nieswobodnie traktując tak jednoznacznie Faye i to jest właśnie przykre. Hope nie powinna mnie interesować, tak samo jak jej uczucia. W końcu nie znam osoby, która powiedziałaby coś pozytywnego o moim podejściu do innych oraz empatii jaką się wykazuję. Właśnie dlatego, że raczej tego nie robię. Związek z Lessą zakończył się wiele lat temu. Nie patrzyłem na jej uczucia, gdy go kończyłem, więc nie powinienem interesować takimi błahostkami także teraz. Rzuciłem Faye kolejny ze swoich uśmiechów, patrząc przez chwilę w duże, błyszczące oczy, by w końcu się wyprostować i odstawić butelkę z winem na poprzednie miejsce.
Skrzywiłem się nieznacznie, gdy uzyskałem w końcu odpowiedź od swej słodkiej różowowłosej. Zdawkową i zdecydowanie niezachęcającą do dalszego nawiązywania kontaktu. Raczej mówiącą "spal się w piekle draniu", albo coś bardziej niecenzuralnego. Westchnąłem, niekontrolowanie przewracając oczami, gdy przeszła obojętnie obok. Nie mogłem powstrzymać również zgryźliwego prychnięcia.
- Słodka jak zawsze - mruknąłem z lekkim, pełnym politowania uśmiechem, oglądając się za dziewczyną, która musiała oczywiście znaleźć się obok Faye. Uniosłem brew widząc jak wywiązuje się między nimi coś na kształt rozmowy. No tak, pewnie, jeszcze się zaprzyjaźnijcie, przecież to mi wiele ułatwi. Ach kobiety...
Ponieważ wszyscy oprócz Lessy mieli już coś w szklankach, albo tak jak ja piwo w ręce, zająłem jedyne pozostałe miejsce obok dziewczyn. Wtedy też sięgnąłem po whisky i bez pytania nalałem go do szklanki różowowłosej, mieszając je z colą. Jeżeli nic się nie zmieniło, raczej nie pogardzi tego typu drinkiem. Tak, ona też może się schlać, może będzie bardziej znośna. Chociaż z drugiej strony, jeżeli wciąż nie zaczęła nad sobą panować po alkoholu, może nie być tak kolorowo.
Westchnąłem ledwie słyszalnie, odwracając wzrok od dwóch zajebistych lasek, z których mogłaby zostać tylko jedna i przechyliłem piwo, wypijając go natychmiast znaczną większość. Alkohol bardzo mi się dzisiaj przyda i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Na razie nikt nie zadeklarował chęci picia wódki, ale to nic. Minie godzinka, półtorej, pójdzie kilka drinków i większość, mam nadzieję, skusi się na tę właśnie drogę integracji. Co prawda sam wolę whisky niż wspomnianą wódkę, ale w większym gronie zawsze sprawdza się ta druga i być może dzisiaj pozwoli nam nawiązać ona jakieś w miarę przyzwoite relacje. Na pewno nagle się nie zaprzyjaźnimy, ale skoro już tu jesteśmy, możemy się poznać. Choć nie mówię oczywiście, że kogokolwiek polubię. Tak jak mówiłem, mogłyby tu być same dziewczyny, a pozostała dwójka out. Ale cóż... Jakoś to zniosę.
Szybko skończyłem piwo, zabierając się za własnego drinka. Już po pierwszym łyku zrobiło mi się dużo lepiej. Przyjemne ciepło rozlało się po żołądku, a ja byłem w stanie uwierzyć, że ta noc skończy się całkiem znośnie. Długo przy stole nie zagościłem, gdyż zaraz musiałem podejść do grilla, aby zdjąć z niego całe jedzenie i wrzucić na talerz, który to szybko znalazł się przed gośćmi. Od razu wrzuciłem kolejną porcję do smażenia, dopiero wtedy siadając z powrotem przy stole. Zdążyłem akurat, by usłyszeć jakże przyjemny komentarz swojej przeuroczej byłej.
- Przez ostatnie lata stałaś się strasznie zgryźliwa, Less - zauważyłem, kierując swoje spojrzenie na dziewczynę, przy okazji rzucając zachęcający uśmiech damie za nią. Tej, która dziś wydawała się dużo lepszym towarzystwem niż Lessa. Och, zaraz... Przecież każdy były teraz lepszym towarzystwem niż ona. Jeżeli zacznie mi dzisiaj robić jakiekolwiek wyrzuty, chyba stąd ucieknę.
- Spróbuj kotku. Posmakuje ci. - W ten sposób przestałem zawracać sobie głowę różowowłosą i wychyliłem się przed nią, by zrobić blondynce tego samego drinka, którego mieliśmy my, a następnie podstawić jej pod ten zgrabny nosek. Lessa nie mogła ode mnie oczekiwać, że będę trzymał się w ryzach tylko dlatego, że ona tutaj jest. I tak się hamuję, ale ona nie musi o tym wiedzieć. W końcu zdania o mnie nie zmieni tak czy inaczej, a i ja niekoniecznie chcę by to robiła. Właściwie to nie wiem. Gdybym miał więcej czasu, mógłbym coś zaplanować, przemyśleć. Ale to stało się zbyt szybko. Niezależnie od tego, czeka nas dzisiaj rozmowa, bez której się nie obejdzie. W końcu mamy grać na jednej scenie i bądź co bądź, jakoś się dogadywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Get lost in the music   Pią Lip 24, 2015 9:55 pm




     Nie trzeba było być geniusze, żeby zauważyć, że ta impreza nie była nikomu na rękę. Każdy z naszej szóstki nie wykazywał zbytniego optymizmu, siedząc w kółeczku jak dzieci z przedszkola. W tym momencie żałowałam, że nie miałam bardziej… rozrywkowego charakteru, który mógłby wszystkich ruszyć z tych krzeseł do tańca. Nawet jeśli muzyka mogła być lepsza, to przy tej także dało się tańczyć. Wystarczyłoby wyczuć rytm (który w każdym kolejnym utworze był praktycznie taki sam) i zacząć się poruszać. To na pewno w jakiś sposób rozluźniłoby atmosferę. A w tej chwili była ona strasznie gęsta i negatywna. Niemal można było dostrzec te czarne linie melodyjne, które łączyły krąg. Każdy rzucał innym osobom wrogi wzrok. Wolałam nie wiedzieć, co było powodem takiego napięcia pomiędzy nimi.
     Za wszelką cenę starałam się nie zwracać uwagi na to, w jaki sposób Rosenette nalewał mi wino. Wywołał na moim ciele gęsią skórkę, dreszcze i szybsze bycie serca. Nie dość, że był cholernie przystojny, to jeszcze potrafił tak urabiać dziewczyny, że rzucała mu się dosłownie pod nogi. Zauważyłam to wtedy, kiedy przyszło nam razem wystąpić. Działał na każdą kobietą, która zawiesiła na nim wzrok dokładnie tak samo, jak suka na psy w czasie cieczki. Wszystkie do niej biegły z oczami, które niemal błagały go o chwilę uwagi. Też to odczuwałam, ale byłam na tyle opanowana, że nie poddałam się tak łatwo jak pozostałe. Nadal starałam się tego nie zrobić, ale kiedy zachowywał się w taki, a nie inny sposób, stawało się to o wiele trudniejsze niż codzienne ćwiczenia na utrzymanie szczupłej i seksownej sylwetki.
     - Osobiście uważam, że piekło byłoby przyjaźniejsze… – skomentowałam wypowiedź różowowłosej, WRESZCIE odrywając się na chwilę od myśli o ciemnowłosym ciachu, siedzącym kilka metrów ode mnie i bawiącym się moim kosztem. On na pewno wiedział, że mocno na mnie działał i to perfidnie wykorzystywał. A mi cholernie się to podobało, mimo że jednocześnie byłam poniekąd skrępowana jago poczynaniami. – Dzięki – rzuciłam w jego stronę, po czym jednym haustem opróżniłam połowę wina ze szklanki, żeby bardziej się odciąć od tego mężczyzny. Nie miało to jednak stałego efektu, więc dokończyłam trunek. Niestety to nadal nic nie dawało, a ja byłam nieprzyjemnie świadoma tego, że nic nie podziało, póki będzie mnie traktował w taki sposób i będzie tak blisko.
     Nie zdążyłam nawet odłożyć szklanki na bok, kiedy na stole pojawiło się przepysznie pachnące jedzenie, a chłopak napełnił mi ją whiskey z colą. Mimowolnie się skrzywiłam i spojrzałam negatywnie na Rosenette.
     - Może jestem kobietą, ale to nie znaczy, że piję jak ona. Drinki są dla słabych, poproszę samą whiskey – stwierdziłam, odsuwając od siebie szkło i unosząc dumnie głowę do góry. Od czasu, kiedy ojciec dostał w spadku firmę po swojej ciotce, często gościliśmy na przyjęciach organizowanych przez równie bogatych ludzi, co on sam. Tam nie można było wybierać jak w zwykłych klubach. Kelnerzy chodzili z tacami pełnymi kieliszków, szklanek i innych naczyń do spożywania alkoholu i ludzie mogli jedynie brać już gotowe. A jako, że mężczyźni zazwyczaj nie stronili od tego typu napojów, a ich liczba górowała nad tym, ile kobiet można było spotkać, to nie było drinków. Możliwe, że chodziło im też o to, żeby ich kobiety nie wylądowały w żadnym pomieszczeniu z innym mężczyznom, niż on. Za to oni mogli skakać z kwiatka na kwiatek, i ich żony/narzeczone nie mogły na to narzekać. Każdy mężczyzna był dokładnie taki sam. Chodziło im tylko o to, żeby zaliczyć jak największą liczbę seksownych kobiet. Potem się chwalili i licytowali, który miał na koncie więcej kochanek. A wystarczyłoby, żeby ich kobieta pocałowała obcego faceta (albo została przez niego pocałowana na siłę) i już robili awanturę jakich mało. Nigdy nie podobało mi się ich podejście, dlatego od tego jednego związku w liceum, nie związałam się z nikim. Nikt na to nie zasługiwał, kiedy zależało mu tylko na przeleceniu mnie.
     Wzięłam w dłonie szklankę, którą mi Carol podał w zamian za tamtą i ostrożnie upiłam kilka łyków. Od razu do mojego mózgu dotarła moc tego napoju i uśmiechnęłam się pod nosem. Może po tej kolejce będę na tyle rozluźniona, żeby w jakikolwiek sposób poruszyć pozostałe towarzystwo. Potrzebowali tego, bo siedzieli tak, jakby mieli wsadzony w dupę bardzo długi i gruby kij od szczotki do zamiatania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lavender

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 08/07/2015
Age : 21
Skąd : Miasto Zagubionych Dusz

PisanieTemat: Re: Get lost in the music   Nie Sie 02, 2015 8:38 pm

Lessa

Wydałam z siebie pełne irytacji westchnienie. Nie byłam w tym miejscu nawet pieprzonych dwudziestu minut, a nie myślałam o niczym innym prócz możliwości jak najszybszego powrotu do domu. Nie dość, że towarzystwo było sztywne i nikt nie przejewiał chęci nawiązania lepszych relacji, to Carol zachowywał się jak... jak Carol. Jego imię powinno funkcjonować w słowniku jako nowa definicja dupka. Nie byłam pewna czy jakikolwiek inny facet byłby w stanie ot tak zostawić swoją dziewczynę, a przy ponownym spotkaniu zachowywać się tak, jakby miał do niej pretensje za to, że jeszcze nie padła mu do kolan. Z drugiej jednak strony widząc spojrzenie jakim mój były chłopak obdarowywał Faye, zaczynało do mnie docierać, że to nie ja byłam dziewczyną, którą Calor chciałby widzieć klęczącą przed nim.
Kątem oka spojrzałam na wypełnioną szklankę. Może nie podobało mi się to, że właśnie Carol zrobił mi drinka, jednak nie na tyle bym po niego nie sięgnęła. Skoro nie mogłam się stąd wynieść, przynajmniej miałam możliwość zrobienia czegoś, by czas stał się bardziej znośny. Pewnym ruchem chwyciłam szklane naczynie, kilkoma łykami opróżniając jego zawartość. Odstawiłam szklankę na stół nieco głośniej niż zamierzałam.
-Do tej pory jakoś niespecjalnie obchodziło cię, co działo się ze mną przez ostatnie lata – powiedziałam głosem, w którym o dziwo nie pobrzmiewały pretensje. Rzuciłam Carolowi uśmiech, nie do końca wiedząc co oznaczał. Jeżeli czegokolwiek byłam w tej chwili pewna, to jedynie tego, że nie chciałam dłużej znajdować się tak blisko mojego byłego chłopaka, który nawet nie próbował kryć zainteresowania Faye. Nawet mnie to nie dziwiło, seksowna blondynka nie mogła nie działać na facetów. Jeżeli jeszcze nie przewinęła się przez łóżko Carola, z pewnością zrobi to w najbliższej przyszłości. Pozostawało mi życzyć im udanej nocy.
Chwyciłam swoją szklankę i bez zbędnych tłumaczeń wstałam z krzesła. Przed odejściem zdążyłam jeszcze usłyszeć komentarz Faye, który wywołał szczery uśmiech na mojej twarzy. No cóż, z pewnością nie była głupia. W zasadzie nie miałam najmniejszego powodu, by nagle przestać czuć sympatię do dziewczyny. Może nie spędziłyśmy ze sobą dużo czasu, jednak przy naszym pierwszym spotkaniu nie zrobiła na mnie złego wrażenia, wręcz przeciwnie. Nie byłam mściwa czy zazdrosna, Carol mógł robić co chciał. To prawda, nie czułam się komfortowo w jego obecności, jednak prawda była taka, że nasz związek zakończył się lata temu i należał do przeszłości.
Szkoda tylko, że Carol tak strasznie to wszystko utrudniał. Naprawdę widział coś dziwnego w tym, że po tym wszystkim nie miałam ochoty na rozmowy z nim? To co było między nami nie miało nic wspólnego z zespołem i pracą. Byliśmy dorośli, dlaczego zatem musiał zachowywać się w taki sposób? Czego on ode mnie oczekiwał? A czego ja oczekiwałam do niego? Nie miałam pojęcia, z jakiegoś powodu nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy i chciałam tylko by się ode mnie odpieprzył. Chyba faktycznie wolałam, żeby zajął się Faye. Przynajmniej miałabym spokój.
Carol zawsze potrafił nieźle namieszać mi w głowie, jeżeli przez lata coś się nie zmieniło, to z pewnością to. Wolałam nawet nie zastanawiać się ile razy tego dnia jego imię zdążyło pojawić się w mojej głowie. W sobie tylko znany sposób sprawił, że czułam się nie na miejscu, całkowicie nie komfortowo. Prawie tak jakbym wprosiła się na spotkanie. Cholera, zaczynałam nawet mieć poczucie winy, chociaż to nie ja odpowiadałam za rozpad naszego związku ani ciężką atmosferę jaka w tej chwili między nami panowała. Stłumiłam coraz bardziej narastającą irytację, zebrałam całą silną wolę, by czasem w moich oczach nie zaczęły zbierać się łzy i z lekkim uśmiechem podeszłam do miejsca, w którym siedziała inna dziewczyna.
Nie mogłam przypomnieć sobie jej imienia. Krzesła były pozajmowane, więc bez większego skrępowania przysiadłam na stole. Spędziłam na tej cholernej działce tyle czasu, że trudno byłoby mi nie czuć się tu prawie jak u siebie. Znałam praktycznie każdy jej kąt, a siadanie na tym stole, nie było dla mnie niczym nowym.
-A ty jak się bawisz? – spytałam rudowłosą dziewczynę o krórkiej, ostrej fryzurze. Najwidoczniej była fanką piercingu, jej śliczną twarz zdobiło sporo kolczyków. Gdyby wyciągnęła te wszytskie ozdóbki, wyglądałaby naprawdę słodko, nie byłam jednak pewna czy inny styl równie dobrze by do niej pasował. Podsunęłam swoją szklankę w jej stronę. Jakby czytając w moich myślach, dziewczyna zeczęła nalewać mi whiskey.
-Zacznijmy od tego, że w ogólę się nie bawię – powiedziała wywracając oczami. Złapała za butelkę z colą chcąc zrobić mi drinka, jednak nie zdążyła. Tak jak poprzednim razem opróżniłam szklankę w kilku łykach. Poczułam pieczenie w gardle, jednak niespecjalnie mi to przeszkadzało. Ponownie podsunęłam naczynie w jej stronę –Skończy się tak, że trzeba będzie cię stąd wynosić. Chyba zapomniałam jak masz na imię – powiedziała bez zbędnego owijania w bawełnę.
-Lessa – odparłam biorąc napełnioną szklakę, tym razem jednak miałam zamiar pić nieco wolniej –I ja też nie pamiętam jak masz na imię
-Ariana. I jeżeli dalej będziemy tak grzać dupska na tych krzesłach, to chyba nie wytrzymam
-Dlatyego siedzę na stole... – powiedziałam zadowolona z tego, że w tej chwili znajdowałam się tyłem do Carola i nie musiałam na niego patrzeć.
-Pieprz się na tym stole – w zasadzie już to robiłam. Z lekkim zdziwieniem spojrzałam jak Ariana podnosi się z krzesła. Była cholernie chuda –No dobra ludzie! Macie zamiar coś tutaj zrobić czy będziemy tak siedzieć i marnować czas?- nie skomentowałam jej wypowiedzi. Wolałam zająć się zawartością swojej szklanki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Get lost in the music   Czw Paź 08, 2015 11:33 am


CAROL KASPER ROSENETTE
Uniosłem delikatnie brew widząc wyraz twarzy Faye po tym jak polałem jej drinka. Cóż, krótko mówiąc, daleko odbiegał od pozytywnego, co było o tyle dziwne, że przecież wyjątkowo nie zrobiłem nic złego. Wręcz przeciwnie, byłem miły i kochany, więc tym bardziej nie rozumiałem tej pogardy w błękitnych oczach. Moje brwi i to tym razem obydwie uniosły się jeszcze wyżej, gdy usłyszałem wyjaśnienie tłumaczące tą pełną niechęci minę. Po ukazaniu nielekkiego zaskoczenia, prychnąłem śmiechem nie widząc innej możliwej opcji na reakcję względem tych słów. Poważnie? To miała być taka słaba, dość gówniarska przechwałka, czy po prostu chciała mi w jakiś sposób dogryźć, tym samym jadąc również po tych, którzy jak to określiła Faye, po babsku piją co innego niż czystą? Osobiście niespecjalnie mnie to uraziło, bo i nie uważam, by picie whisky bez dodatków było jakimkolwiek wyznacznikiem męskości, czy czegokolwiek innego, co uroiła sobie blondyneczka. Mogło być jedynie profanacją, ale to wiedział każdy i nie o to chodziło dziewczynie. Wtedy byłbym w stanie zrozumieć, a tymczasem po prostu mnie rozbawiła. Z pobłażliwym uśmiechem zabrałem sprzed nosa keybordzistki zrobionego drinka, by za chwilę podsunąć pod niego drugą szklankę, wypełnioną prawie w połowie złotym płynem.
- Obyś była w takiej formie również za kilka godzin Panno Mocna - zaśmiałem się, patrząc na dziewczynę jakbym już jej współczuł, po czym sam upiłem łyka własnego drinka, rozkoszując się jego smakiem. Zupełnie odruchowo zerknąłem w stronę byłej dziewczyny, która przed chwilą zrobiła to samo co ja wyrzucając ze mnie obawy na temat tego, iż może się unieść dumą oraz nie wypić niczego, co zostanie przygotowane przez moje ręce. Westchnąłem krótko niczym cierpiętnik, słysząc pełne wyrzutu słowa różowowłosej. Nie mogłem zaprzeczyć, bo w rzeczy samej, nie interesowałem się nią przez ostatnie sześć lat i zapewne nie zainteresowałbym się do tej pory, gdyby nasze drogi przypadkiem się nie skrzyżowały. Ale to przecież nie tak, że w ogóle o niej kiedykolwiek nie myślałem. Robiłem to wiele razy, choć prawdą jest, że z czasem coraz mniej, a przez ostatnie dwa, czy trzy lata zdarzało się to sporadycznie, zazwyczaj wtedy kiedy jakaś sytuacja zwyczajnie nasunęła mi ją na myśl. Ale nie miałem z tego tytułu żadnych wyrzutów, bo przecież rozstając się z dziewczyną, tym samym zadecydowałem o zerwaniu kontaktów i wrzuceniu jej do spraw przeszłości. Miałem dużo zajęć, które skutecznie pomagały mi w zapomnieniu o dawnej i w gruncie rzeczy jedynej dziewczynie. Szybko przyszła też sława, przynosząca ze sobą dużo uciech sprawiających, że czasy liceum związane z Lessą nie wydawały się czymś za czym warto tęsknić. A jednak bywały chwile, w których miałem ochotę cofnąć się w czasie i prowadzić tamto beztroskie życie z nią u boku. Za każdym razem na szczęście potrafiłem odrzucić od siebie te myśli i cieszyć się tym co mam obecnie. A mam wiele i nie zamierzam tego zmieniać z własnej woli. Nie zamierzam również rozczulać się nad przeszłością, choć jej wpływu nie uniknę, gdyż jest to teraz zwyczajnie niemożliwe. Tylko od naszej dwójki zależy jak będzie to wszystko wyglądać. Przecież możemy żyć w zgodzie prawda? Chyba nie będzie robić mi wyrzutów po tylu latach. Powinno jej przejść, nie jesteśmy już w liceum i należałoby się wykazać odrobiną dojrzałości. Tak, dojrzałość... Carol, o czym ty kurwa mówisz?
Nie zdążyłem nawet odpowiedzieć, bo Lessie najwidoczniej nie przypadło do gustu moje towarzystwo (no dziwne) i postanowiła opuścić stolik, na co pokręciłem jedynie głową, skupiając się na swoim drinku i karkówce, którą nałożyłem na talerz, uświadomiłem sobie bowiem, że nie jadłem nic od kilku godzin i mój żołądek zaczyna już o tym przypominać. Jeżeli chodzi o otoczenie, nie skupiałem się na nim szczególnie mocno, bo jak już mówiłem, niespecjalnie interesuje mnie reszta zespołu. Jedyne co mnie w nim ciekawi to Faye i Lessa, a reszta mogłaby nie istnieć. Na dobrą sprawę wolałbym w ogóle dalej prowadzić solową karierę. Jeszcze trochę i zacznę przeklinać się za swoją dobroć spowodowaną sympatią do szefa, dla którego zgodziłem się brać udział w tej farsie. Gdybym tego nie zrobił, nic by się nie stało, gdyż bez większego problemu zatrudniłbym się w innej agencji. To nie problem. Ale jak widać nie jestem jeszcze aż tak skończonym skurwielem i potrafię wykazać się czymś takim jak wdzięczność. Niepotrzebnie, mogłem mieć przecież wszystko w dupie.
Moja brew zadrgała nerwowo, kiedy podczas nalewania drinka usłyszałem głos tego cholernego chudzielca, którzy odrzucał samym swoim wyglądem, o charakterze już nie wspominając. Odwróciłem się przez ramię, rzucając dziewczynie, o ile można to chuchro tak nazwać, delikatnie mówiąc, pogardliwe spojrzenie.
- Mamy zamiar najebać się jak cywilizowani ludzie i może tak ze sobą porozmawiać. Ty jak chcesz, możesz tańczyć na stole albo dalej wydzierać ryj jak pojebana. A najlepiej zatkaj czymś buzię. - Tak, nie miałem w zwyczaju ważenia każdego słowa oraz myślenia nad tym jak ono zabrzmi. Ta laska też raczej na to nie patrzyła, więc nie będzie miała mi za złe szczerości. Jeżeli jednak było inaczej, nie obrażę się bynajmniej, jeśli opuści moją działkę. Mało która laska przyprawiała mnie o irytację samym swoim wyglądem, a jej się to udało, więc z pewnością nie ma opcji, byśmy się dogadali.
Nie poświęcając więcej uwagi Arianie, odpaliłem papierosa. Zaciągnąłem się porządnie, przelatując zobojętniałym spojrzeniem zielonych oczu po towarzystwie siedzącym przy stole. Uniosłem brew wyczuwając na sobie czyjeś spojrzenie i zmrużyłem oczy odnajdując jego źródło. Ten wysoki, odpicowany blondyn ewidentnie się na mnie gapił. Co to za dziwny uśmieszek? Pierdol się gościu. Moja brew zadrżała raz jeszcze, a mina zdawała się mordować samym swym wyrazem, lecz w odpowiedzi otrzymałem jedynie przymilny, wręcz przyjacielski uśmiech, na co lekko się wzdrygnąłem. Co z nim nie tak?
- To może wódka. - Jego głos rozbrzmiał dość głośno, nie brzmiąc wcale jak pytanie. Wstał nie czekając na żadną odpowiedź i chwycił za zmrożoną czystą, nalewając wszystkim do kieliszków, które ze swobodą podał każdemu do ręki. Nie chciałbym widzieć swojej miny w momencie kiedy nachylił się nade mną, mrugając jednym okiem. On puścił mi oczko? Zamrugałem powiekami. Nie, przewidziało mi się. Kurwa. Przewidziało mi się. Tak Carol, to tylko twoja wyobraźnia.
Zaciągnąłem się nerwowo, wypijając zawartość kieliszka. Wyobraźnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 405
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Get lost in the music   Nie Lis 08, 2015 8:36 pm




Nie spieszyłam się z wypiciem zawartości swojej szklanki. Jednocześnie uważnie przyglądałam się wszystkim, z którymi miałam zacząć współpracę. Mocno rzuciła mi się w oczy rozmówczyni Lessy, która wydawała się być jeszcze bardziej negatywnie nastawiona do tej farsy niż ja. Jednak wiele nas łączyło, jak chociażby ta nuda i skrępowanie, które odczuwałam. Panowała tutaj jakaś taka dziwa, ograniczająca atmosfera. Wszyscy byliśmy sztywni, tak jakbyśmy siedzieli nabici na pal. Piliśmy alkohol, ale żadne z nas się nie rozluźniło na tyle, żeby rozpocząć jakąś inicjatywę. Pewnie sama bym to zrobiła, gdybym tylko wiedziała jaka rozrywka zapewniłaby uczestnictwo wszystkich. Zamiast tego tkwiłam w miejscu, próbując zrozumieć się tutaj działo. Nigdy nie czułam takiej… izolacji każdego z osobna, będąc w grupie kilku osób.
- Za kilka godzin to oczekuję, że będę na tyle nieobecna, aby przestać odczuwać ten dyskomfort – odezwałam się w stronę oddalającego się chłopaka i skupiłam na swojej szklance. Spuściłam wzrok na trunek i zaczęłam się nim bawić poprzez kręcenie naczyniem w dłoni. Rdzawożółty płyn wypełniał je do połowy i jego przelewanie się było o wiele ciekawsze niż skupianie się na obecnym towarzystwie. Udało mi się skupić na tej czynności i odpłynąć myślami do zabaw, które znałam od dawna, a które mogłyby zainteresować dorosłych ludzi.
Kiedy podniosłam wzrok akurat blondyn nachylał się nad Carolem. Nie umknęło mojej uwadze to, że wyjątkowo mozolnie szło mu napełnienia szklanki chłopaka. Zaciekawiona rzuciłam okiem na jego twarz i niemal natychmiast parsknęłam niekontrolowanym śmiechem. Jego mina była wyjątkowo komiczna i jednoznaczna. Jego oczy wyraziły więcej niż pewnie chciał. Miałam w głowie koncepcję na komentarz odnośnie tego, ale zatrzymałam ją dla siebie, nie chcąc zostać uznaną przez Rosenette’a za wroga, upitą i porzuconą nago gdzieś pośrodku drogi krajowej. Zamiast tego ukryłam swoje rozbawienie w szklance alkoholu, po czym odstawiłam puste naczynie na stół. Następnie podniosłam się z miejsca i podeszłam do grilla, ściągając z ognia kawałek dobrze przypieczonej karkówki. Po powrocie na swoje krzesło zauważyłam, że butelka, z której nalewano whiskey była już pusta. Od razu nakierowało mnie to na pomysł odnośnie rozrywki, która miałaby rozluźnić atmosferę, jaka panowała pomiędzy nami. Sięgnęłam wspomnieniami do licealnych zabaw i nieco je przeobraziłam na bardziej przystosowane do mojego aktualnego towarzystwa.
- To zagrajmy w butelkę wstydu – zaproponowałam po przełknięciu pierwszego kęsa mięsa, które przyjemnie pachniało na moim naczyniu. – Zasady jak w normalnej z tym, że najlepiej by było, jakby pytania były możliwie najbardziej krępujące albo głupsze, karne zadania tak samo – wyjaśniłam spokojnie, zanim zmieniłam koncepcję. Niestety miałam przypuszczenia, że normalne pytania, zadania i fanty by nie zainteresowały żadnej osoby. Ponadto jeśli będziemy zmuszeni do wyjawienia pozostałym swoich najgłębszych sekretów, które strzegliśmy w sobie, bo pokazywały nas w niekorzystnej wersji, od razu jakoś się do siebie zbliżymy. Może nie będzie to przyjacielska relacja, ale mając świadomość tego, że wszyscy inni wiedzą o nas coś, co tak bardzo staraliśmy się w sobie ukryć, będziemy inaczej na nich patrzyli. Dodatkowo wydawało mi się, że to będzie jedyny sposób na wyciągnięcie od siebie nawzajem więcej informacji prywatnych na temat naszych jednostek, a nie tylko tego, jakiego gatunku muzyki najczęściej słuchamy. Wiązało się to oczywiście z konsekwencjami, ale wydawało mi się, że każdy będzie skłonny nimi zaryzykować. Mimo wszystko nie byłam tutaj jedyną osobą, która chciała abyśmy wszyscy się lepiej bawili. Jak na razie to odnosiłam wrażenie, że zamiast czerpać przyjemność z tego zadania, uważaliśmy je za karę. A to podejście było kluczowym elementem mającym wpływ na to, jak będziemy odbierać w przyszłości nasz zespół. Wszyscy kochaliśmy muzykę i na pewno nikt nie chciał tego zmieniać.
- Mnie się pomysł podoba – odezwał się ciemnowłosy chłopak, który do tej pory nie podzielił się z nami żadnymi informacjami. Siedział z boku i wpatrywał się w nas wszystkich tak samo jak ja w nich. Miał w sobie coś niepokojącego, ale to nikło pomiędzy rozważaniami na temat jego wyglądu. Był naprawdę przystojny i wydawało mi się, że już gdzieś, kiedyś miałam z nim styczność. Nie byłam tylko w stanie skojarzyć skąd pojawiły się u mnie podobne myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Get lost in the music   

Powrót do góry Go down
 
Get lost in the music
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: