IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Metro |2 os. | bn | yaoi|

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Suicide

avatar

Liczba postów : 133
Join date : 12/09/2015
Age : 101
Skąd : Fak ju.

PisanieTemat: Re: Metro |2 os. | bn | yaoi|   Sob Lis 19, 2016 7:04 pm

Wartownik nie był specjalnie zainteresowany rozmową, ale uniósł leniwie głowę i wyszczerzył się w, zapewne mającym za takowy uchodzić, szerokim uśmiechu. Brakowało mu co najmniej czterech zębów na przedzie, ale zdawał się tego nie zauważać. Obrzucił Saszę zaciekawionym spojrzeniem i podniósł się z miejsca podchodząc do niego. Wciąż jednak trzymał odbezpieczoną broń, by Stalker przypadkiem nie poczuł się zbyt bezpiecznie.
— Stalkerem — wzruszył ramionami wartownik nie rozumiejąc pytania. Splunął na ziemię i poprawił pas od broni ciążącej mu na ramieniu. Rzadko miewał jakąś rozrywkę na warcie; zwłaszcza teraz, gdy ograniczono napływ odwiedzających i wreszcie zamknięto granice. Zdarzały się dni, kiedy nie miał do kogo gęby otworzyć. — Podobno należy do Zakonu i przybył tu wykonując rozkazy Młynarza. — Mężczyzna znów splunął, tym razem bardziej widowiskowo – przez dziurę w zębach i poklepał się po piersi. — A potem tu został, znalazł se chyba kogo, choć mi o tym nie wiadomo, bo ciągle coś o nim dziwnego gadają, a potem to się okazuje nieprawdą.
Wartownik machnął ręką, co było równoznaczne ze stwierdzeniem, że nie ma o czym rozmawiać. Dima nei był interesujący, przynajmniej z pozoru. Dbał o swoją prywatność i wizerunek. Nie bez powodu na każdym kroku zachowywał środki ostrożności.
— Pietrek, kurwa, zostawiłeś ogień bez nadzoru, niech cię szlag.
Z mroku wychynął Dima z dziwną miną. Być może słyszał pytanie Aristowa, albo odpowiedź wartownika. Ten się speszył i czmychnął rzucając półgębkiem informacje o otwarciu śluzy.
Dimitri stanął naprzeciw Saszy i przez moment sprawiał wrażenie kogoś, kto przejmuje się jego ubiorem. Wrażenie jednak minęło równie szybko co się pojawiło, a Dima wepchnął Saszy broń do ręki, stary plecak i niemal poczęstował kopniakiem, gdy otworzyły się drzwi. Ostatecznie wypchnął je przez nie i złapawszy za przedramię wyprowadził na zewnątrz długim, ciemnym i krętym tunelem.
Na powierzchni panował półmrok. Ciężko było stwierdzić czy to noc czy dzień. Niebo zdawało się wisieć tuż nad ziemią, w powietrzu unosiły się śmieci i mnóstwo prochu. Widoczność ograniczała się do łokcia wyciągniętej ręki.
— Mgła. Pamiętasz mgłę? — Obok Saszy rozległ się cichy stłumiony głos Dimy. — Sasza, idziemy prosto, na północ. Jakieś dwieście metrów stąd powinien stać odrapany budynek, na drzwiach ma narysowaną czerwoną czaszkę. Taka zmyłka dla niepowołanych. To oczyszczalnia ścieków. Musimy wejść do budynku i znaleźć drogę do piwnic. Jeśli się rozdzielimy, masz tam przyjść, jasne?
Nie czekał na odpowiedź. Złapał Saszę mocniej i wyciągnął w gęsty, szary kłąb trującej waty.
Z doświadczenia wiedział, że taki brak widoczności, to samobójstwo. Ale ludziom w metrze groziła śmierć z powodu zatrutej wody; jakie mieli wyjście?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Havoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 31/08/2016

PisanieTemat: Re: Metro |2 os. | bn | yaoi|   Pon Lis 28, 2016 8:44 pm

A L E K S A N D R   A R I S T O W
" S A S Z A "  

         Patrzył z niesmakiem na prostackie zachowanie wartownika, nie dał po sobie tego jednak poznać, był już nazbyt przyzwyczajony do tego, że ludzie w podziemiach nie mieli zahamowań. A gdy tylko usłyszał, że ten odpowiada stalkerem, poczuł się nieco rozczarowany. Tego sam był się w stanie domyślić. Kiedy zamilkł na chwile, wydawało mu się, że to już koniec i jedyne czym go uraczy, będzie to krótkie określenie. Usta mężczyzny otworzyły się jednak ponownie, a wraz z kolejnymi informacjami, choć nazbyt ogólnymi, Sasza stawał się coraz bardziej zaciekawiony. Słyszał kiedyś o Zakonie, różne plotki, pogłoski, lecz nigdy się w nie nie zagłębiał. Nie interesowały go legendy i przypowieści, które ludzie opowiadali dla zabicia czasu, siedząc przy ognisku. Najczęściej były to zbitki bzdur wymyślane przez ludzi będących na grzybach, a Aristow nie potrzebował by mieszano mu jeszcze bardziej w umyśle. Odkąd poznał Aarona, wierzył tylko w to co zostało sprawdzone, resztę informacji odsuwał od siebie, uznając za zbędne.
         - Znalazł kogoś? - powtórzył, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej. Nie dane mu było jednak uzyskać odpowiedź, ponieważ głos Dimy przyćmił jego pytanie. Spojrzał na przybyłego mężczyznę zastanawiając się nad tym co przed chwilą powiedział mu wartownik. Nie przejmował się tym czy Sorokin usłyszał czy też nie, można by nawet powiedzieć, że chciałby aby ten się dowiedział, może dzięki temu sam zacząłby ten temat. Zamiast tego jednak jedynie została dana mu broń, a sam został niemal wypchnięty na powierzchnie. Temat uleciał w eter.
         Rozejrzał się dookoła, analizując otoczenie. Zmarszczył brwi pod maską, widząc otaczającą ich mgłę.
- Pamiętam – mruknął – Wychodzić w takich warunkach to niemal samobójstwo – dodał, widział jednak, że zjawisko to nie przeszkodzi im w wykonaniu misji. Przysłuchał się więc uważnie instrukcjom i kiwnięciem głowy dał znać, że wszystko zrozumiał. Bez słowa ruszył za mężczyzną ciągnącym ich w białą śmierć. Nie chciał się już odzywać, każdy nawet najcichszy dźwięk mógł zwabić do nich bestie czające się w niewidocznych dla nich zakamarkach. Odliczał metry idąc blisko Dimy. Nieprzyjemna cisza sprawiała, że Sasza czuł się nieswojo. Wydawało mu się, że jest tutaj za spokojnie, co nasiliło się tylko z chwilą, gdy bez żadnych problemów znaleźli się przy wspominanej oczyszczalni. Aristow obleciał wzrokiem okolice, próbując dopatrzeć się czegokolwiek, lecz oprócz mgły, nie było widać żywej duszy.
         - Za cicho – wyszeptał, spoglądając w stronę Stalkera, a jakby na jego wezwanie, z lewej strony rozbrzmiało się głośne zawodzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suicide

avatar

Liczba postów : 133
Join date : 12/09/2015
Age : 101
Skąd : Fak ju.

PisanieTemat: Re: Metro |2 os. | bn | yaoi|   Pią Sty 13, 2017 2:31 pm

— Zawsze możesz zawrócić… — stłumiony głos Dimy brzmiał na co najmniej zmęczony, ale to z pewnością pozory. W tej ciszy wspomaganej przez nieprzepuszczające niemal niczego nakrycia głowy, to zapewne były tylko pozory.
Dima szedł przed siebie nie okazując strachu ani żadnych innych emocji. To było w jego stylu – wyuczone na pamięć zachowanie, gesty pod publiczkę i przemyślane słowa. Na swoim stanowisku musiał być nieomylny, każde najdrobniejsze potknięcie urastało wszak do rangi trzęsienia ziemi. Nie przyznałby się przecież nigdy i przed nikim, że odkąd pojawił się Aristow czuł się wytrącony z równowagi. Nieczęsto ktoś wraca zza grobu, a już na pewno nie w tych czasach. Wciąż nie mógł uwierzyć, że przyjaciel z dzieciństwa, którego osoba urosła wręcz do mitu, szedł obok niego, starając się wypełniać rozkazy tego, któremu nawet nie był podległy. Dima nie mógł nie podziwiać skupienia i skrupulatności, gotowości do działania i czujności swego towarzysza; zauważył to już wcześniej, ale jako egoistyczny i egocentryczny buc nie dopuszczał do siebie myśli, że ktoś jeszcze mógłby zasłużyć na bycie jego partnerem.
— Powiem ci coś, Saszka. Nie mamy wody. Resztki, które udało nam się odłożyć gniją, pełne są szczurzych szczyn, nie mniej toksycznych od samego promieniowania. Według informatorów wszystkie źródła zostały zanieczyszczone — drgnął słysząc wycie. Zwolnił odrobinę przyjmując postawę gotowa do strzału. Karabin znalazł się przy jego twarzy, a Sasza mógł się poczuć odrobinę zagrożony, gdy lufa została skierowana na jego postać. —to kwestia dni, kiedy padną najsłabsze stacje, tygodni, gdy wymrą bogatsze. I Hanza i Czerwoni i wszyscy gówno zrobią; wszyscy mamy przejebane na równi. Prawdopodobnie musimy znaleźć nowe źródło wody.
Chrapliwy głos wydobywający się z maski zamilkł ułamek sekundy przed tym, gdy mocny cios powalił Saszę na ziemię. Dima zwalił go z nóg w pełnym pędzie, wbijając kolano w brzuch, a przedramię dosłownie wciskając w jego szyję. Sam się na nim niemal położył i jego towarzysz po chwili musiał się zorientować dlaczego. Silny podmuch zwaliłby ich z nóg; gęsta mgła przerzedziła się na moment, a jakieś wielkie stworzenie, albo nawet kilka, zapikowało w dół gwałtownie, w ostatniej chwili podrywając się z powrotem do lotu milimetry od nich.
— Żeby, kurwa, diabli wzięli to twoje za cicho — sarknął Dima i szturchnął Aristowa. — Na lewo pod ścianę. Sprint do umówionego miejsca. Ja idę po prawej. Nie zatrzymuj się, strzelaj i pod żadnym pozorem nie zawracaj, jeśli nie dotrę, jasne?
Nie wiadomo wszak co jeszcze czaiło się w białej mgle.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Havoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 31/08/2016

PisanieTemat: Re: Metro |2 os. | bn | yaoi|   Czw Lut 02, 2017 10:08 pm

A L E K S A N D R   A R I S T O W
" S A S Z A "  

           Słuchał uważnie słów wychodzących z ust Dimy, który dopiero teraz postanowił dokładnie poinformować go o źródle niebezpieczeństwa, które jak się okazało nie zagrażało jedynie Polis, ale mogło przyczynić się do upadu całego metra. Ostatniej znanej im kolebki ludzkości, która jak do tej pory i tak nieznanym cudem, utrzymywała się przy życiu. Życiu nie godnym ludzi, a co najwyżej szczurów, do których poziomu się zniżyli.
              Misja jaką mieli do wykonania wydawała się niemożliwa. Znaleźć nowe źródło wody? Przyczynę skażenia? Sasza na chwilę zwątpił w to co mają zrobić, dlatego też gdy tylko został powalony na ziemię, zajęło mu kilka sekund zrozumienie co się właśnie stało. Szybko przeanalizował sytuacje, dostrzegając zagrożenie jakie czaiło się w górze i orientując się, że to ciało drugiego Stalkera na nim spoczywa, a nie żadnej bestii, kiwną głową, dając znać, że zrozumiał polecenia, a gdy tylko Dima się podniósł, ten ruszył w jego ślady. Nie trzeba było długo czekać, żeby podniebni drapieżnicy znów zapikowali w ich stronę. Aristow bez chwili zawahania posłał serie w stronę atakującego, co choć zapewne zbytnio go nie zraniło, można by nawet powiedzieć, że jedynie rozjuszyło, to przynajmniej dało im chwile, wystarczającą na to, aby dobiec do ściany ich celu. Sasza przyległ plecami do płaskiej powierzchni, rozglądając się w poszukiwaniu swojego towarzysza, przesuwając się równocześnie w stronę drzwi oznaczonych; mającą na celu odstraszenie niepowołanych; czerwoną czaszką. Gdy latające stworzenie miało podjąć kolejną próbę ataku, mężczyzna już znajdował się w środku, podpierając się o jakieś drewniane pudło, próbując złapać oddech. Pomimo spędzenia dłuższej chwili w „szpitalu” jego stan wciąż nie nadawał się zbytnio na tego typu wycieczki i chociaż dobrze o tym wiedział, nie mógłby wytrzymać siedząc tam na dole. Nie po tym wszystkim. Nie, kiedy nie miał już dla kogo tam przebywać. Teraz równie dobrze mógł oddać swoje, nic nie znaczące dla niego życie, za ludzioszczury, cieśniących się w podziemiach, których nawet nie zna.
         - Dima? – szepnął, słysząc jakiś szmer dochodzący zza jego pleców. Automatycznie się obrócił, kierując karabin w stronę źródła niepokojącego dźwięku, lecz ten kogo zobaczył, nie był zdecydowanie jego towarzyszem.
              - Coś ty za jeden? - zachrypnięty głos, wydobył się zza maski nieznajomego, noszącego biały kombinezon, zupełnie różniący się od tych, które mieli na sobie Sorokin i Aristow.
              - Miałem zapytać o to samo – odpowiedział jedynie, wciąż mierząc w stronę, jakby się mogło wydawać, nieuzbrojonego człowieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suicide

avatar

Liczba postów : 133
Join date : 12/09/2015
Age : 101
Skąd : Fak ju.

PisanieTemat: Re: Metro |2 os. | bn | yaoi|   Sob Lut 04, 2017 6:54 pm

Dima, jak się okazało, obrał strategię dobrą jedynie w teorii. Nie był jednak w stanie przewidzieć, że droga, którą obrał pełna była prowizorycznych pułapek z drutów kolczastych, zaś ściany domów praktycznie nie istniały. Był pewien, że niczego takiego nie było tu poprzednio, zaś budynki stały w całości. To go zaniepokoiło na tyle poważnie, że na moment zwolnił próbując się rozglądnąć i dostrzec coś przez mgłę. Tym samym stracił czujność. Głośny świst usłyszał dopiero, gdy ten rozległ się koło jego ucha i w ostatniej chwili uskoczył w bok. Ostry szpon zahaczył o ramię i rozdarł kawałek kombinezonu wraz ze skórą.
Seria z karabinu pozwoliła Dimie się uwolnić; gdy potwór wzbił się w powietrze z przeraźliwym wrzaskiem, mężczyzna puścił się biegiem wprost do umówionego celu. Wbrew pozorom nie był samobójcą i naprawdę szczerze martwił się o mieszkańców metra. Zaklął szarpiąc klamkę z lekkim trudem i zatrzaskując za sobą ciężkie, mosiężne drzwi.
Niespodzianka.
Miał wątpliwości, że zobaczy Saszę, a tu proszę, dwóch do kompletu. Dima momentalnie się spiął i chwycił za karabin, choć nieznajomy nie wydawał się być większym zagrożeniem. Nie musiał jednak być sam. Budynek był spory, zejście do pomp znajdowało się pod ziemią, szereg korytarzy stwarzał niesamowite możliwości dla atakującego, więc nic dziwnego, iż mężczyzna zachowywał się całkiem spokojnie.
— Dużo tu hien ostatnio — warknął agresywnie. Nie wyglądał jak ktoś z kim można zadrzeć – połowa ubrania zalana była krwią, ale karabin w ręku ani drgnął. Palec przesunął się czule po spuście — Te pułapki, wysadzone budynki, to twoja sprawka? Ile was jest? PYTAM SIĘ, KURWA.
Broń opadła, a w tej samej sekundzie Dima przypadł do nieznajomego uderzając nim o ścianę z całych sił – zdarł mu maskę z twarzy i próbował przypomnieć sobie czy już go kiedyś widział. Nie, z całą pewnością nie. Mężczyzna nie wydawał się skory do udzielania wyjaśnień, być może uraziło go brutalne traktowanie, ale Dimitrij nie miał cierpliwości, tym bardziej, gdy znalazł przy nim szczegółowe mapy wodociągów i odręcznie napisane notatki wyznaczające współrzędne.
Szarpnął nim i pchnął w stronę Saszy, którego przez ten czas całkowicie ignorował, zupełnie odruchowo ustawiając się tak, by drugi stalker nie dostrzegł pogruchotanego ramienia.
— Pilnuj go. Jeśli spróbuje uciec albo coś robić, strzelaj, mogę ci zaufać, Sasza? Pamietasz co ci mówiłem. Nie możemy ryzykować.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Havoc

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 31/08/2016

PisanieTemat: Re: Metro |2 os. | bn | yaoi|   Nie Lut 05, 2017 5:52 pm

A L E K S A N D R   A R I S T O W
" S A S Z A "  

        - Co tutaj robisz? – dodał po chwili niezręcznej ciszy, której nieznajomy najwyraźniej nie miał zamiaru przerywać. Zrobił krok, zbliżający go ku niemu, lecz nim którykolwiek z nich zdążył w jakiś sposób zareagować do pomieszczenia wtargnęła kolejna osoba, tym razem ta oczekiwana przez Saszę.  
        Ostry głos Dimy rozniósł się po wnętrzu, a gdy nad wyraz spokojny obcy, po raz kolejny zignorował zadawane w jego stronę pytania, ten rzucił się w jego stronę, zdzierając maskę z jego twarzy. Z początku stalker nie mógł uważnie przyjrzeć się nieznajomemu, gdyż ciało Sorokina mu go przysłaniało, lecz gdy tylko mężczyzna się odsunął, wydając polecenie, jego oczom ukazał się młody, jasnowłosy chłopak, którego zdawało mu się już kiedyś spotkać. Nie mógł jednak skojarzyć gdzie mogło to mieć miejsce.
        - Może w końcu odpowiesz? – zbliżył się do obcego, który rzucił się w stronę swojej maski. Sasza niedbałym ruchem przyłożył lufę karabinu do jego skroni, przydeptując przy tym to po co schylał się chłopak.
        - Imię i z jakiej jesteś stacji – jego ton upodobnił się do tego, który przed chwilą zaprezentował drugi stalker, na co pojmany odchylił się do tyłu, opierając o brudną ścianę.
        - Klaus z Nowokuźnieckiej – niemal wyszeptał, drżącym głosem i wtedy do Aristowa dotarło skąd może kojarzyć tą osobę. Uśmiechnął się krzywo pod maską, jakby skojarzenie tego było jego dzisiejszym największym osiągnięciem.
        - Twój ojciec przypadkiem nie zajmował się kiedyś naborem do Aren? – wyszło z jego ust, a gdy wyraźnie zmieszany Klaus potwierdził jego przypuszczenia, odwrócił się w stronę swojego towarzysza - To syn Kola Iwanowicza - wycedził przez zęby. To, że znał mężczyznę, wcale nie oznaczało, że pałał do niego jakimikolwiek pozytywnymi emocjami. Rzec by można, że wręcz przeciwnie. Staruszek był mu winny dość pokaźną liczbę naboi, jednak jakimś nieznanym cudem wraz z zakończeniem kariery na arenie Saszy, ten ulotnił się ze swoim potomkiem i nie można go było nigdzie znaleźć.
        - Szukaliśmy go z Aaronem od dawna, a ten tut... – zanim zdążył dokończyć zdanie, nagły zryw młodego Iwanowicza, sprawił że stalker musiał zwrócić na niego ponownie swoją uwagę. Chłopak rzucił się biegiem w stronę wyjścia, zostawiając za sobą nawet maskę, na której wcześniej mu tak zależało.
        - Powiedziałem, że możesz się gdzieś ruszyć? – spokojny ton jakim Sasza wypowiedział te słowa, nie pasowały do jego kolejnego posunięcia. Z karabinu padł strzał, trafiający uciekiniera prosto w łydkę. Chłopak upadł z krzykiem na chłodną posadzkę, przeklinając obficie pod nosem.
        - Lepiej mów co tutaj robisz albo kolejny strzał, będzie skierowany nieco wyżej - dodał od razu, podchodząc w jego stronę z lufą wycelowaną prosto w jego głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suicide

avatar

Liczba postów : 133
Join date : 12/09/2015
Age : 101
Skąd : Fak ju.

PisanieTemat: Re: Metro |2 os. | bn | yaoi|   Wto Maj 02, 2017 4:21 pm

Dima zostawił Klausa towarzyszowi, obojętnie wsłuchując się w ich przyjacielską konwersację. Oczywiście jego uszu dosięgły takie słowa jak „areny” i „aron”, ale nie dał po sobie niczego poznać. Mdły strumień światła z kieszonkowej latarki skierował na plany, które zabrał jeńcowi, ale im dłużej się w nie wpatrywał tym bardziej coś mu w nich nie pasowało. To nie były wodociągi w metrze. Współrzędne i szkice nie pokrywały się z rzeczywistością w żaden sposób. Chyba że znajdowało się gdzieś jakieś inne przejście i inne wodociągi. Źródło zakażenia mogło brać się stamtąd, co generalnie brzmiałoby całkiem logicznie, bo lokalni przywódcy mieli pojęcie tylko o tych znajdujących się tutaj. Dimę oblał zimny pot, gdy uświadomił sobie ewentualność istnienia drugiego źródła oczyszczonej wody.
Z zamyślenia wyrwał go wystrzał, więc podniósł się i skierował źródło światła najpierw na drugiego stalkera, a potem na leżącą na ziemi postać. Zaklął z niezadowoleniem i podszedł do Saszy zdrową ręką uderzając go całkiem boleśnie w plecy.
— Czy ciebie popierdoliło? Jak już zwabiasz strzałami innych, to strzelaj chociaż w głowę. Nie mamy czasu, on nie polezie sam, a ja nie zamierzam go nieść. Nadal ukrywał swoje ramię, już teraz obficie zapaskudzone krwią. Półmrok mu to umożliwiał oraz bombardowanie światłem towarzysza, który niewiele mógł dostrzec przez snop światła skierowany na siebie.
— Nie, błagam, nie, tylko mnie nie zabijajcie — wyjęczał jeniec podczołgując się do nich. Dima odsunął się z niejakim wstrętem.
— Szkoda naboi na ciebie, psie — warknął — zostaniesz tu jako pokarm dla szczurów, albo tania siła robocza naziolów albo innej metrowej zarazy — dodał. Nie obchodziło go to, co pomyśli o nim Sasza, nie był w końcu miłosierna matką Teresą i nie zamierzał ratować kogoś, kto przed chwilą sam próbował ich zabić.
— Błagam, nie zostawiajcie mnie tu. Powiem wszystko.
— Wtedy zabierzemy cię ze sobą. — powiedział spokojnie Dima i kucnął przy mężczyźnie. Ten przełknął ślinę i zaczął mówić.
— Jakieś dwadzieścia metrów na północ, czeka dwóch z automatami. Mają za zadanie strzelać bez ostrzeżenia i nikogo nie przepuszczać. Nie możecie też zawrócić, bo zamykając śluzę aktywowaliście prowizoryczną bombę, której zamontowanie miało za zadanie zniszczyć wszelkie ślady naszej działalności. Jeśli zabierzecie mnie ze sobą, mogę…
Nie skończył. Z poderżniętego gardła obficie wytrysnęła krew. W nikłym blasku latarki Sasza mógł zobaczyć jak Dima chowa nóż do cholewki buta i pozbawiając go źródła światła odwraca się przodem do tunelu.
— Idziemy, Sasza. Słyszałeś. Strzelają bez ostrzeżenia. Lepiej bądź cicho.
Latarka zgasła pogrążając ich w całkowitych ciemnościach.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Metro |2 os. | bn | yaoi|   

Powrót do góry Go down
 
Metro |2 os. | bn | yaoi|
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: