IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bruderschaft [2-os, bn, yaoi]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lawrison

avatar

Liczba postów : 38
Join date : 05/09/2016
Age : 22

PisanieTemat: Bruderschaft [2-os, bn, yaoi]   Nie Wrz 18, 2016 11:08 pm


Rok 1940 był okresem, gdy w duszach niemieckich żołnierzy płonęła pewność zwycięstwa III Rzeszy, którą to podsycały sukcesy osiągane dzięki taktyce blitzkriegu. Podczas, gdy niemieckie wojska musiały łamać nieubłagany opór Francji od Linii Maginota, tak w jego stolicy spotkały się z niebywałą bezczynnością ze strony obywateli. Podczas oblężenia miasta nie padł ani jeden strzał. Paryż pod okupacją wciąż miał pozostać stolicą kultury i przede wszystkim miłości, mając z tego powodu być w przyszłości jednym z najbardziej pożądanych miejsc odbywania służby dla niemieckich żołnierzy. Podczas, gdy popierana przez niemiecki rząd miłość Francuzek do przystojnych mężczyzn w mundurach była widoczna na ulicach, w ciemnych zakamarkach do głosu dochodziły nieliczne przejawy miłości będącej zgodnie z Paragrafem 175 „zagrożeniem dla rozwoju rasy”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.depesza.vhn.pl/forums.php
Askella

avatar

Liczba postów : 133
Join date : 24/05/2016

PisanieTemat: Re: Bruderschaft [2-os, bn, yaoi]   Nie Wrz 25, 2016 12:49 am


爻爻

爻爻
GODNOŚĆ
         Hugo Gottlieb
WIEK
         dwadzieścia trzy lata
DATA URODZENIA
         Styczeń 1917
MIEJSCE URODZENIA
         Frankfurt, Niemcy
RODZINA
         Matka (Anika Gottlieb), ojciec (Marcus Gottlieb), brat (Helmut Gottlieb) {prawdopodobnie zmarły}


爻爻
 
爻爻



KARNACJA
         Jak na kaukaskiego obywatela przystało
WZROST
         187cm
OCZY
         Ciemno brązowe
WŁOSY
         Czekoladowe
ZNAKI SZCZEGÓLNE
         brak


爻爻

爻爻
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lawrison

avatar

Liczba postów : 38
Join date : 05/09/2016
Age : 22

PisanieTemat: Re: Bruderschaft [2-os, bn, yaoi]   Pon Wrz 26, 2016 8:33 pm


GODNOŚĆ
    Bastian Eisenhower
WIEK
    Dwadzieścia trzy lata (ur. w marcu roku 1917 w Berlinie)
WYGLĄD
    Aryjska uroda - blada cera, blond włosy, niebieskie oczy, 190cm wzrostu

Bastian będący dumnym przedstawicielem rodu Eisenhower i aryjskiej rasy panów miał swoją ścieżkę wytyczoną jeszcze zanim sam mógł podejmować decyzje za siebie. Ojciec - sam będący oficerem - posyłał swojego syna do najlepszych szkół mających mu zapewnić kompleksowe wyszkolenie w językach, fizyczne i umysłowe, by ostatecznie wysłać go do do jednej ze szkół Napola. W wieku lat 18 natychmiast po ustanowieniu powszechnego obowiązku służby wojskowej trafił w szeregi Wehrmachtu. Brak wyboru nie oznaczał, że młody Eisenhower czuł potrzebę wyzwolenia się. Wręcz przeciwnie - czuł się jednym z wybrańców, którzy nie dość, że wyznawali doktryny Fuhrera, byli też ich ucieleśnieniem. W roku 1939 pełen optymistycznego ducha walki trafił na zachodni front bitwy z Francją. Nikt z rodziny Eisenhower nie płakał. Taki był obywatelski obowiązek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.depesza.vhn.pl/forums.php
Lawrison

avatar

Liczba postów : 38
Join date : 05/09/2016
Age : 22

PisanieTemat: Re: Bruderschaft [2-os, bn, yaoi]   Sob Paź 08, 2016 12:36 am

  - Skończyłem.
Kartka z testem psychologicznym została odebrana Bastianowi, gdy tylko to zakomunikował - dobre 20 minut przed czasem. Prezentowanie sprawności fizycznej i umysłowej było rzeczą wskazaną i mile widzianą przez przełożonych. Lekarz - mężczyzna, który najwyraźniej widział wielu mu podobnych i nie był pod specjalnym wrażeniem, wskazał mu miejsce pod ścianą, gdzie należało zająć pozycję.
  - Zasłoń lewe oko.
Eisenhower uczynił to i wyrecytował wykutą na pamięć tablicę z literami. Owszem, miał sokoli wzrok. Nadal jednak się liczyła prędkość reakcji - nie ilość dioptrii. Lekarz nie podniósł wzroku znad karty badań.
  - Prawe. Druga tablica.
I w tym przypadku sytuacja się powtórzyła.
  - Dobrze. nogi w jednej linii, ręce przed siebie, zamknąć oczy.
Bastian posłusznie to zrobił, lecz się zachwiał i zmienił pozycję, by uchronić się przed przewróceniem. Równowaga nie była rzeczą, której wynik dało się podkręcić tak jak wzrok.
  - Jeszcze raz.
Młodzieniec z niezmienioną twarzą powtórzył ćwiczenie - po raz drugi bez powodzenia. Został przyjęty do służby już parę lat temu, a przed paroma dniami zajęli Paryż, jednakże poczuł niepokój o swoje dalsze losy w armii. Lekarz zacisnął usta w cienką linię.
  - W kwietniu równowaga była w normie?
  - Tak, doktorze.
  - Jakieś kontuzje?
  - Brak.
  - Wasz oddział nie był bombardowany? - mężczyzna podniósł wzrok na młodzieńca. Bastian siłą woli zmusił się do nieodwracania wzroku. Owszem - jego oddział został poddany bombardowaniu przez francuskie lotnictwo i w jego wyniku stracił na parę dni słuch w jednym uchu. Biorąc pod uwagę niecelność lotnictwa i sporadyczność jego nalotów trzeba było mieć naprawdę pecha, by znaleźć się na tyle blisko wybuchu.
  - Tak. Straciłem w jego wyniku słuch, doktorze.
  - Nie zgłosiłeś tego?
  - Po paru dniach powrócił.
Lekarz nie wyglądał na zadowolonego z odpowiedzi.
  - Przejdźmy na razie dalej. Rozbierz się.
Eisenhower zdjął mundur z poczuciem porażki. Badanie lekarskie miało być zaledwie formalnością, a wszelkie nieprawidłowości mogły być przesłanką do odesłania go z powrotem, co wiązałoby się z ogromnym wstydem w rodzinie, lub uniemożliwieniem awansu, co również mu się nie uśmiechało. Gdy stanął przed lekarzem z dozą nieśmiałości zasłaniając się w strategicznym miejscu, ten nawet nie zwrócił na to uwagi, przystępując do zmierzenia obwodów i wagi. Bastian obserwował z mimowolnym niepokojem zapisywane notatki, nie było jednakże nic alarmującego.
  Typ budowy: mezomorficzny
  Tkanka mięśniowa: w normie
  Masa ciała: niedowaga
  - Spożywać przydział czekolady. Już prawie po kampanii, więc jeśli nie zostaniesz wysłany na front, waga powinna się unormować - stwierdził oficjalnie mężczyzna, przybijając pieczątkę na karcie i wypisując dodatkowy świstek - pójdziesz na badanie słuchu. Zwolnienie na ten czas ze służby przekażesz oficerowi.
Młodzieniec pospiesznie się ubrał, gdyż lekarz nie dał mu wcześniej na to czasu i po odebraniu dokumentacji wyciągnął wyprostowaną rękę na pożegnanie, by w końcu wyjść. Oceniające spojrzenia czekających w kolejce mu podobnych młodzieńców podrażniły go, więc natychmiast zrekompensował się tym samym. Był przekonany o swojej wyższości. W Napoli uzyskiwał jedne z najlepszych wyników, a w trakcie samej kompanii francuskiej wyróżniał się na polu walki.
  Zupełnie inne spojrzenia napotkał w samym Paryżu, krocząc do hotelu, w którym stacjonował jego przełożony. Ludność francuska uciekała spojrzeniem przed mundurami i symboliką III Rzeszy, zachowując się jednocześnie, jakby wcale nie znajdowali się pod okupacją. Ta bierność zdumiewała niemieckich żołnierzy, którzy wkraczając do stolicy Francji spodziewali się choć symbolicznego oporu, jak dotychczas na polu walki. Dla Bastiana oddanego ideologii swojej ojczyzny takie zachowanie było nie do pomyślenia, przez co czuł do mieszkańców Paryża wyłącznie wstręt. Jednak wielu jego kompanów było z tego powodu zadowolonych, mogąc nareszcie zaznać wygód po miesiącach parcia naprzód przez tereny Belgii, Holandii, Luksemburgu i ostatecznie też Francji.
  Hotel jako ten wyróżniający się przepychem wśród budynków było znaleźć dość łatwo, gorzej jednak z samym oficerem. Eisenhower kręcił się po holu udając, że na kogoś czeka, a w rzeczywistości niepewny dalszych poczynań. Ostatecznie pomogła mu Francuzka wyraźnie należąca do personelu, zwracając się do niego w swoim rodowitym języku:
  - W czym mogę pomóc?
Bastian wyprostował się w powitaniu i odpowiedział również po francusku, z niemieckim jednak akcentem:
  - Gruppenführer Dresdner. Słyszałem, że go tu znajdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.depesza.vhn.pl/forums.php
Askella

avatar

Liczba postów : 133
Join date : 24/05/2016

PisanieTemat: Re: Bruderschaft [2-os, bn, yaoi]   Sob Paź 15, 2016 5:23 pm


-Paryż.

Paryż. Paris. Stolica Europy.
Męski głos z niemieckim akcentem dosadnie zaakcentował to słowo. Decyzja mająca zrujnować jego życie. Niemiecki chłopiec wyrwany z biblioteki i posłany na okupację. Nie było tu miejsca na dyskusję. Hugo mógł jedynie ucałować buty ojca i zasalutować do portretu furhera, by następnie spakować walizki.

-Tak, ojcze – posłusznie skinął głową i wycofał się z gabinetu.

Drugi syn emerytowanego oficera, a zarazem bliskiego przyjaciela Heinricha Himmlera spodziewał się łatwego życia. Takie też było, aż pierworodne dziecko Gottliebów zginęło na froncie. Sprawny w każdej dziedzinie Helmut Gottlieb był perełką rodziny. Uwielbiany przez wszystkich – od rówieśników do nauczycieli i oficerów – stanowił zupełne przeciwieństwo żyjącego w cieniu Hugo. Skryty w cherlawym ciele i za guwernantką do nastoletniego wieku, nie planował kariery wojskowej. Oczywiście nie miał zdania w kwestii swojej przyszłości.

爻爻

Pusty przedział, szybkie krajobrazy prowincji, dwie walizki i świstek papieru, boleśnie przypominający chłopcu, dokąd zmierza. Na kolanach spoczywała napoczęta książka Kleiner Mann, was nun? Hansa Fallady, którą ledwie otworzył trzy godziny temu. Brakowało mu siły do przetwarzania liter, a w dodatku do rozumienia sensu. Z tego tytułu poddał się po dwóch zdaniach.
Dalej paryska stacja, ówcześnie wynajęty szofer i pejzaż stolicy Francji. Zatrzymali się pod ekskluzywnym hotelem, przeznaczonym dla oficerów i generalnie ważnych osób III Rzeszy. Hugo do nich nie należy. Jest synem, to jego posada, jego stanowisko. Do jego marzeń należało zostanie wykładowcą literatury. Gdziekolwiek, byle nie w szkole Napola. Ale co dwudziestotrzyletni chłopiec może wiedzieć o tym, co chce; tak twierdził jego ojciec.

Obie walizki wziął pod ramiona francuski chłopiec. Wyraźnie utykając pod ciężarem jednej z nich, boy poprowadził go do recepcji. Niemieckie mundury wybijały się na tle paryskich uniformów hotelowych. Dumnym krokiem, próbując ukryć zażenowanie i rozpacz, szedł środkiem holu. Patrzył prosto przed siebie. Nie oglądał się za ślicznymi Francuzkami, ani za kojarzonymi twarzami. Nieświadomy otoczenia, zahaczył ramieniem o mężczyznę. Obejrzał się na potrąconego człowieka.

-Pardonne moi – mruknął po francusku, po czym poprawił, gdy dostrzegł niemieckie rysy - Verzeih mir.

Choć nie planował, zatrzymał wzrok dłużej. Uważnie przestudiował aryjskie rysy. Błękitne rysy lśniły zagubieniem. Oficer? Musiał być w podobnym wieku.

Zgrabną francuszczyzną przedstawił się recepcjonistce i życzył jej miłego dnia, po czym z kluczem w dłoni ruszył za chłopaczkiem do windy.
Przed oczami wciąż miał obraz młodej twarzy Niemca. Gdy obejrzał się na miejsce, gdzie go potrącił, tego już tam nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lawrison

avatar

Liczba postów : 38
Join date : 05/09/2016
Age : 22

PisanieTemat: Re: Bruderschaft [2-os, bn, yaoi]   Czw Paź 27, 2016 10:18 pm


Skupiając się na tym, by nie przygryzać wewnętrznej strony i tak już poranionych policzków ruszył schodami na wskazane piętro po drodze natrafiając na windę, z której próbował się wydostać ze swoimi bagażami młodzieniec w mundurze. Bastian poznał w nim osobę, która go niedawno potrąciła. W jakiś nieoczywisty sposób kojarzył mu się z Führerem - może to ze względu na brak aryjskich atrybutów (nikt tego głośno nie przyznawał i Bastian zląkł się własnych myśli) - prawdopodobnie to dlatego zdecydował się pomóc mu i hotelowemu boyowi.
  - Alles klar? - zagadnął, jednym ruchem uwalniając walizkę z kleszczy drzwi - a razem z nią obu mężczyzn.
Nim którykolwiek z nich zdążył odpowiedzieć, Aryjczyk usłyszał głos Dresdnera rozprawiającego w ojczystym języku o urodzie tutejszych pań. Bez słowa ruszył za nim, po drodze pokonując po parę schodków jednym susem.
  - Gruppenführer Dresdner! - okrzykiem osiągnął co chciał i oficer zatrzymał się w drzwiach do apartamentu. Jego towarzysz uśmiechnął się kpiąco, zamykając swoje drzwi. Eisenhower zasalutował maltretując w ten sposób gładkie, drewniane deski pod swoimi butami.
  - Wiem, że jeszcze nie ma rozpisu dyżurów, ale chciałem przekazać zwolnienie ze służby na czas badań - zaczął, przekazując świstek od lekarza mężczyźnie. Twarz oficera pociemniała.
  - Próbujesz sabotować działania III Rzeszy w Paryżu? - spytał ostro, wyrzucając z siebie mocno zaakcentowane słowa. Młodzieńcowi odjęło mowę z powodu tak absurdalnego oskarżenia, oficer jednak nie skończył - uważałem cię za dostatecznie dobrego żołnierza, by w trakcie twoich dyżurów oddać pod twoje skrzydła jednego ze świeżo przybyłych żołnierzy. Widzimy się na apelu. Odmaszerować!
Eisenhower bez słowa zasalutował i odszedł, co uważał za jedyną właściwą czynność w obliczu takiego obrotu spraw. Daleki był od złorzeczenia komukolwiek, jednakże czuł niesmak - zwłaszcza, że z oddaniem dbał  o interes ojczyzny.
***
Bastian ostatecznie nie został wysłany na front, o czym dowiedział się już wcześniej od Dresdnera, a na apelu zostało to jedynie potwierdzone. Wraz z innymi szczęśliwcami miał patrolować ulice Paryża, co można było porównywać z wakacjami. Nie był zupełnie uszczęśliwiony takim przydziałem; miał zamiar dołączyć jednak do kompanów, którzy chcieli tej nocy świętować.
Przedtem zaszedł do mieszkania, w którym wojsko go ulokowało. Zajmował jeden pokój paryskiej rodzinie - chłód bijący od nich niemal mroził, co stawało w interesującej opozycji do urokliwego wystroju i samej ich prezencji. Jakkolwiek nie starał się wywrzeć na nich pozytywne wrażenie, zostawało to ignorowane. Woleli udawać, że wszystko jest w porządku, próbując zamieść pod dywan obecność wroga pod dachem.
  - Podróż była uciążliwa? - zagadnął z dystansem Paryżanin nie odrywając wzroku od mieszanej właśnie herbaty. Eisenhower spojrzał na niego zniechęcony tą dwulicowością i jednocześnie rozbawiony w ten sposób nazwaną kampanią francuską. Podróż. Zadawał sobie pytanie, czy mężczyznę byłoby stać na uduszenie w nocy okupanta pod pretekstem sprawdzenia, czy dobrze śpi. Jakkolwiek by nie było, zdecydował się podjąć rolę w tym małym teatrzyku i jedynie w nocy zamykać pokój na klucz.
  - Tak, po drodze padało - odparł, wspominając świst zrzucanych bomb.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.depesza.vhn.pl/forums.php
Askella

avatar

Liczba postów : 133
Join date : 24/05/2016

PisanieTemat: Re: Bruderschaft [2-os, bn, yaoi]   Sro Lis 02, 2016 12:26 am


Wygodny hotel, dobra obsługa i francuskie krajobrazy. Czegóż chcieć więcej? Może domu.

Na oknie paryskiego hotelu odpalał papierosa marki Gauloises. Głupi nawyk złapany w fali poprzyjazdowej depresji. Otwarta książka leżała na jego kolanach. W dziele Fallady przesunął się aż o dwie strony. Popychając butem otwarte okno, rozkoszował się wieczornym chłodem. Już dawno porzucił nieszczęsną literaturę, lecz nadal nie mógł pogodzić się z tą porażką, co poskutkowało bezsensownym otwieraniem i zamykaniem tomiku. Pierwszy dyżur już jutro. Przedwcześnie dostał rozpiskę patrolowanych miejsc. Powinien się przespać, ale bezsenność będzie go trzymała jeszcze długo na nogach. Kim będzie jego towarzysz? Podoficer z pewnością miał na swoich barkach duże doświadczenie.

•••

Był na miejscu pierwszy. Postanowił nie kazać na siebie czekać swojemu towarzyszowi.
Unteroffizier  Bastian Eisenhower” przeczytał ponownie na karteczce. Wątpliwości i niepewność powróciły. Podoficer. Starszy rangą. Z drugiej strony nie trudno jest być wyższym rangą od Hugo. Ten patrol będzie koszmarem. Cały pobyt we Francji będzie koszmarem. Odkąd tu przyjechał dopadła go bezsenność. Nie przyznał się jednak nikomu. Nie miał też komu. Był tu samotnikiem, unikającym wszystkich.

Wtem dotarł do niego głos młodego mężczyzny. Odwrócił się i ujrzał Niemca, na którego wpadł, gdy przyjechał do hotelu. Chłopak sztywno i formalnie przedstawił się.

-Obergefreiter Hugo Gottlieb – odpowiedział równie formalnie.

Zupełnie nie wiedział, czego spodziewać się po mężczyźnie na oko w jego wieku. Ukradkiem przyjrzał mu się ponownie. Zdołał dostrzec więcej, niż w biegu w holu hotelowym. Dostrzegł zjawiskowy kolor jego oczu i starannie ułożone włosy. Niezaprzeczalnie był przystojny.
Hugo czuł słabość do rzeczy i ludzi pięknych. Z trudem oderwał ostatecznie spojrzenie i oblizawszy wargi, skinął głową w dół ulicy.

Szli w milczeniu dobre pół godziny. Mijając kolejne zachwycające miejsca, Hugo nie mógł dłużej milczeć. Od dzieciństwa był zakochany we Francji i zawsze chciał tu przyjechać. Jednakże nie w takich okolicznościach. Nie na służbę.

-Paryż to piękne miasto. Trafnie nosi nazwę stolicy Europy. Cieszę się, że Fuhrer nie musiał go zniszczyć - zamilkł nagle, uświadamiając sobie, że mówi na głos i to w jakim tempie. Po chwili milczenia dodał ciszej - A ty co myślisz o Paryżu, Herr Eisenhower?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bruderschaft [2-os, bn, yaoi]   

Powrót do góry Go down
 
Bruderschaft [2-os, bn, yaoi]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: