IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Over seven seas

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Suicide

avatar

Liczba postów : 134
Join date : 12/09/2015
Age : 101
Skąd : Fak ju.

PisanieTemat: Re: Over seven seas   Pon Lut 27, 2017 1:37 pm

Pieprzył je, pieprzył do nieprzytomności. Dwie cholerne dziwki, wyjące suki, które zwabiały do siebie mężczyzn za pieniądze, okradały ich i nie dawały nic w zamian. Hein uwielbiał zbierać takie po przyportowych spelunach. Uwielbiał zabierać do siebie, krępować i zmuszać do rozkładania nóg zupełnie za nic. A one, po jakimś czasie, były gotowe na wszystko, czekały na stukot jego ciężkich butów, wyczekiwały szczęku rozpinanego pasa. Chętne, mokre i nagie, wijące się zdradliwe syreny, zbyt niedoskonałe, by kapitanowi chociaż drgnął fiut. Dlatego zawsze zabierał z sobą chłopca. Kładł się na szerokim, miękkim łożu, te dziwki kładły się po obu jego stronach próbując go zabawiać, próbując dostać trochę jego uwagi, a wybrani przez niego chłopcy zabawiali się ze sobą na jego oczach w taki sposób w jaki im kazał. Często mówił im co mają robić. Kazał używać im lin i rozmaitych przedmiotów. Nie wolno im było skończyć, jeśli im nie pozwolił.
Kobiety ubiegały się o jego zainteresowanie wijąc się na łóżku, obciągając mu, walcząc ze sobą o jego fiuta. Ich zwinne języki i głębokie gardła nie robiły jednak na Heinie wrażenia, nie reagował, jeśli nie był wystarczająco pobudzony. Jeśli się spisały – rżnął je palcami, obydwie naraz. Nabijały się na jego dłonie wijąc się i jęcząc, krzyczały o więcej, błagały o jego kutasa, a on wstawał i pieprzył na ich oczach chłopców, na sucho, bez przygotowania, do krwi ściekającej po udach, do łez i utraty przytomności.
Dziś był wyjątkowo brutalny. Chłopiec, którego sobie upodobał, miał setki krwawych pręg na plecach, trząsł się cały, gdy Hein pierdolił jego usta tak głęboko, że niemal cały jego fiut chował się w wąskim gardle, a jajka odbijały się z cichymi plaśnięciami o zapłakany podbródek. Potem go uderzył, a potem dostrzegł podobieństwo do Reynolda, a zauważywszy je, nie mógł już o nim przestać myśleć. To sprawiło, że wpadł w jeszcze większą furię, rozłożył chłopcu nogi i zerżnął jak tanią sukę raz i drugi i piąty. Spuścił mu się na twarz, zebrał nasienie na palce i kazał mu je zlizać.
Uległość i posłuszeństwo rozsierdziły go dodatkowo, złapał kochanka za włosy i rzucił swej załodze na pożarcie wiedząc, że chłopiec prawdopodobnie zostanie zajechany na śmierć.
Parę godzin później, zmęczony, ale i uspokojony, po chłodnej kąpieli, skierował się do swej kajuty ciekaw widoku, jaki zastanie po powrocie. Wątpił, by Reynoldsowi spadł choćby głos z głowy, jeśli prawdą były te wszystkie plotki na jego temat, a wcale nie wątpił w ich prawdziwość, to jego więzień nie mógł zawieść jego oczekiwań.
— Dobrze się bawisz? — spytał podchodząc do niego. Wsunął palce pod linę na szyi i z ciekawością obejrzał nieskazitelną skórę. Poczuł zawód nie widząc śladów, kochał ślady. Najlepiej takie, które zostawały na wieki. Hein spojrzał w harde oczy swego więźnia i uśmiechnął się całkiem przyjemnie. Pachniał dymem z cygar, rumem i seksem. Dużą ilością bardzo dobrego, satysfakcjonującego seksu. — Mam nadzieję, że tak, bo jeszcze chwilę sobie powisisz. Ładnie wyglądasz w wystroju mojej kajuty, a twoje rzężenie sprawia mi niesamowitą radość, wyobrażam sobie, że naśladujesz mojego ojca przed śmiercią. — kapitan nachylił się do Reynoldsa i polizał jego dolną wargę, a po chwili zacisnął na niej zęby tak mocno, że polała się obficie krew. Potem poklepał go po policzku. — Jestem pewien, że dobrze będziesz się tutaj bawił.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Over seven seas   Pon Kwi 24, 2017 3:31 pm

Spojrzenie, które posłał Heinowi nie kryło ani złości, ani pogardy. Właściwie wyrażało czystą obojętność, bez wątpienia rzucając wyzwanie wyobraźni kapitana. Bezgłośnie, z dotkliwie obojętnym wzrokiem kpił z niego, mówiąc, że nie jest w stanie zrobić mu rzeczy, której ten by nie zniósł. Reynold nie był przesadnie rozsądnym człowiekiem i z pewnością nie wykazywał się rozsądkiem w te chwili. Nie zamierzał jednak schować dumy do kieszeni. Nie przed Heinem, nie przed rodem, który wywoływał w nim tak nieprzyjemne emocje. Właściwie nie zrobiłby tego przed nikim, a już szczególnie nie przed nimi. Był gotów zobaczyć co też przygotował dla niego kapitan. Momentami nakrywał się wręcz na niepoprawnej ciekawości. Hein nie był w stanie go złamać. Przyjmie wszystko, co ten mu da. Nie musiał odpowiadać jak się bawi. Pomimo niedogodnego położenia, śmiał mu się w twarz, a w jego jasnych oczach igrały wesołe iskierki. Zupełnie jakby spędzał noc z kilkoma dobrymi dziwkami, a nie wisiał na szyi, z trudem walcząc o oddech.
Gdy Hein wspomniał o swym ojcu, gdy wypowiedział te słowa... W odpowiedzi, po chwili milczenia, usłyszał histeryczny, paniczny i nieopanowany śmiech, który przerywany głośnym rzężeniem brzmiał upiornie. Reynold zanosił się śmiechem, aż w kącikach jego oczu pojawiły się łezki rozbawienia.
– Twojego ojca... przed śmiercią? – Śmiał się niepowstrzymanie, jednak z chwili na chwilę śmiech stawał się cichszy, aż pozostał tylko skrajnie nieprzyjemny chichot. Spuszczając głowę, którą to w chwilę przykryły włosy, ze świstem wciągnął więcej powietrza. To co zobaczył Hein, gdy czerwone już tęczówki spod porozrzucanych włosów, uniosły się ku niemu, niewątpliwie mogło zmrozić krew w żyłach. Upiorny uśmiech współgrający idealnie z szalonym spojrzeniem, nie wyglądał jakby należał do człowieka. Do bestii – tak.
– Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie, co robiłem z twoim ojcem zanim zdechł – wysyczał z dziwną rozkoszą w głosie, nic nie robiąc sobie z bólu, którego dostarczała mu żelazna obręcz. Ciemne oczy szybko jednak zaszły mgłą, a ciało zdawało się poddać. Reynold znów począł odpływać w ciemność, choć wciąż walczył o resztkę świadomości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Suicide

avatar

Liczba postów : 134
Join date : 12/09/2015
Age : 101
Skąd : Fak ju.

PisanieTemat: Re: Over seven seas   Pon Maj 01, 2017 7:13 pm

Na Heinie podobne słowa nie robiły specjalnego wrażenia, a przynajmniej tak mogło się wydawać. Słyszał podobne prowokacje setki razy w swym życiu, tym razem sytuacja różniła się jedynie tym, że Reynold faktycznie wiedział co mówi. Ale po kilku kielichach wina i wybornym seksie był w całkiem dobrym nastroju.
— Wyobrażam sobie… Pewnie masz bujną wyobraźnię… — stwierdził mając ochotę wsadzić palce w jego dziwne oczy, zrobić coś, by ten przerażający uśmieszek zmyć z twarzy więźnia; nie tyle go to przerażało, co wzbudzało dziwny, niewytłumaczalny niepokój. Wciąż za mało, by nazwać to złym przeczuciem, zbyt wiele, by całkowicie zignorować. Hein, wbrew pozorom nie był głupcem. Choć zdawał się działać bez namysłu, w rzeczywistości doskonale wiedział co robi. Dlatego był tak doskonałym kapitanem. Dlatego nikt z upiornej załogi nigdy nie był w stanie mu zagrozić, choć niejednokrotnie przewyższali go siłą i sprytem.
— Zabawne, że masz jeszcze siłę mówić. Te wszystkie legendy i opowieści o tobie, twoich mocach… Jestem nieco rozczarowany — westchnął sięgając do cholewki buta i wyciągając z niej zakrzywiony, ostry nóż. Machnął nim przerywając więzy i uwalniając Reynolda, który opadł na ziemię bezwładnie. Hein stanął nad nim i przydeptał pierś butem, wpatrując się nań z góry, obserwując, jak znikają ślady z jego szyi i nadgarstków.
— Za drzwiami znajduje się dwóch moich najlepszych ludzi. Desire, poznałeś moją uroczą córkę, obstawia mostek. Reszta znajduje się pod pokładem, ale mają wystarczająco broni, żeby w kilku odeprzeć atak całej floty. To pomieszczenie… - Hein zaśmiał się złowrogo — Nazywaj to jak chcesz, ale nie działają twoje sztuczki. Nikt cię nie usłyszy i nie wyczuje. Nie zdołasz stąd wyjść, nawet przez otwarte drzwi, dopóki JA ci na to nie pozwolę.
Kapitan schował sztylet i rozłożył się na ogromnym łożu.
Reynold leżał na ziemi, osłabiony i pozbawiony zdolności, jeśli wierzyć słowom kapitana, ale nie skrępowany. Mógł robić co chciał.
To było… dziwne.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Over seven seas   Czw Lip 06, 2017 10:36 pm

Rozczarowany? Bardzo dobrze, bądź rozczarowany. To, że wiele osób uważało Reynolda za popisującego się dzieciaka, nie znaczyło, że ich przypuszczenia były dobre. Przeciwnie. Reynold często wykazywał się brakiem rozsądku, ale nie był głupi. Nie pokazał Heinowi ni krzty tego, co mógłby zrobić. A mógłby zrobić wiele. Wybicie większej części tej załogi nie byłoby dla niego czymś niemożliwym. Zresztą, by uciec, nie trzeba mordować każdego, a jedynie tych mocniej upierdliwych. Ucieczka nie była dla Reynolda czymś niewykonalnym. Na dobrą sprawę, gdyby w tym pomieszczeniu nie było Heina, mógłby je zwyczajnie opuścić oknem. Problemem było to, co miałoby dziać się dalej. Byli na otwartym morzu. Redeye miał zbyt mało siły by ryzykować, bowiem nie miał pojęcia jaka odległość dzieli ich od lądu. Gdyby zabrakło mu sił lecąc nad wzburzonym morzem... Nie był na tyle narwany. Bywał za to cierpliwy.
Nie.
Nie pozwolił mu zemdleć.
Złapał gwałtownie powietrze, podnosząc się powoli znad podłogi. Oczy żarzące się krwistą czerwienią, łypały na mężczyznę spod wzburzonej, białej czupryny.
Ty głupcze. – Upiorny uśmiech znów zawitał na przystojną twarz, a dość delikatny wcześniej głos zdawał się nie tyle zmienić, co przyozdobić innym, bardziej szorstkim i wywołującym nieprzyjemne ciarki. Reynold zatracał się w tym stanie. Nie umiał myśleć rozsądnie i jedyne, czego pragnął, to zabijanie. Na co nie mógł pozwolić sobie teraz.
Nagły gwałtowny powiew niepokojąco zatrząsł całym statkiem, a szyby kajuty w sekundę rozbiły się na milion drobnych kawałków. Wir powietrza wleciał pomiędzy drobną sylwetkę Reynolda, a rozłożonego na łożu Heina.
Białowłosy uniósł przystrojoną w nieludzkie pazury dłoń, jakoby chciał zaatakować kapitana. Zamiast tego jednak ostre paznokcie wbiły się w ramię ich właściciela, wywołując u Reynolda cichy syk.
Musiał nad sobą panować. I na szczęście był teraz na tyle słaby, że dał radę obudzić się z transu, nim porządnie w niego wpadł. Wiatr się uspokoił, a statek przestał niepokojąco się kołysać.
Z chwili na chwilę jaśniejące oczy, wpatrywały się bez konkretnych emocji w bruneta. Reynold podszedł kilka kroków do łoża, udając, że nic się nie wydarzyło. Wyglądał normalnie, po ranie zadanej pazurami zaś został tylko ślad w postaci rozdartej koszuli.
Co teraz, kundlu? – Przysiadł bezczelnie na brzegu łoża, patrząc na mężczyznę z krzywym uśmiechem wymalowanym na twarzy. – Będziesz szukał sposobu, żeby mnie zabić? A może trochę potorturujesz? Nie zwabiłeś mnie tu, żebym umarł z nudów, hm? – Chciał ujrzeć wściekłość na jego mordzie. Chciał go sprowokować i zupełnie nie myślał o tym, by nabrać pokory. Nie bał się go. Obawiał – tak, lecz to tyle. Zamordował jego cholernego ojca, co więc mógł mu zrobić kolejny pomiot Heinów, czego nie zrobiono mu do tej pory? Był nawet... Ciekaw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Over seven seas   

Powrót do góry Go down
 
Over seven seas
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: