IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)   Sob Lut 20, 2016 8:18 pm

Fabuła

Wystarczy, że my znamy. Ciekawych zapraszam do lektury Wink

Postacie

Lilay aka seme
Lizzy aka uke

Regulamin

No tak, tak, znamy przecież.




____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilay

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 13/02/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)   Sob Lut 20, 2016 9:04 pm



| Imię || Lucas |
| Nazwisko || Hamilton |
| Płeć || mężczyzna |
| Orientacja || homoseksualna |
| Wiek || 24 lata |
| Data urodzenia || 14 września |
| Znak zodiaku || panna |
| Wzrost || 185 cm |
| Kolor oczu || niebieskie |
| Kolor włosów || białe |

● Dawniej marzył o byciu architektem, jednak gdy pięć lat temu zaczepił go fotograf i zaproponował pracę to wtedy zmienił swoje marzenia ●
● Nie może narzekać na brak zleceń, tygodniowo ma przynajmniej jedną sesję. Większość jest na miejscu, jednak oczywiście najbardziej lubi te wyjazdowe sesje ●
● Kocha swojego chłopaka i często mu to okazuje, ale wiadomo, że plącze się przy nim sporo przystojnych chłopaków i wzrok czasami zabłądzi tam gdzie nie powinien ●
● Jest duszą towarzystwa, zamiast siedzieć w domu woli gdzieś wyjść i spotkać się ze znajomymi, których ciągle mu przybywa ●
● Ze względu na swój zawód unika wszelakich używek. Nie licząc alkoholu, bo jak mógłby odmówić, kiedy ktoś proponuje mu drinka? ●
● Jest uzależniony od kawy i prawie zawsze ma przy sobie kubek z tym życiodajnym napojem ●
● Jest wegetarianinem, chociaż od czasu do czasu zdarza mu się zjeść coś z mięsem. Unika wszelakich słodyczy, nie licząc cukru wrzucanego do kawy ●
● Wręcz nie znosi ćwiczyć, a jeśli już ma coś zrobić dla swojej figury to idzie na basen. Albo jeśli już ma kompletnego lenia to jeździ na rowerku stacjonarnym ●
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)   Wto Lut 23, 2016 7:48 am






Płeć
Widać czy nie, jest mężczyzną.

Orientacja
Niby utrzymuje, że jest bi i faktycznie byłby gotów być z jakąś dziewczyną, to jednak taki związek jeszcze się nie zdarzył.

Data & Wiek
Dwudziestopięcioletni byk z dnia pierwszego maja.

Wzrost, oczy & włosy
175 cm, oczy i włosy jak na azjatę przystało prawie czarne, choć jego kosmyki już zapomniały swój naturalny kolor.

Pozostałe

♤ Jest projektantem względnie od niedawna, ledwo 3 lata, ponadto spędzone w jednej firmie. Co nie zmienia faktu, że tak on jak i jego miejsce pracy się rozwijają, a to przynosi kolejne zlecenia i coraz większą renomę.

♤ Mieszkając jeszcze w rodzinnym Anyang marzył o karierze muzycznej, ale sporą przeszkodą była jego nadwaga.

♤ Był dzieckiem cichym i zamkniętym w sobie właśnie przez dodatkowe kilogramy. Rówieśnicy wręcz uwielbiali wytykać mu tę wadę, a on nie mając pojęcia, co zrobić, coraz bardziej przybierał na wadze. Aż szkoła, do której trafił, ucząc się na projektanta zorganizowała wymianę z Londynem. Co się działo przez tamten rok wie tylko on, ale cokolwiek by to nie było - pomogło.

♤ Pilnuje swojej diety. To nie tak, że narzucił sobie jakieś restrykcyjne normy, po prostu nabrał więcej rozsądku, a z problemami radzi sobie inaczej niż przy pomocy lodówki.

♤ Nie przestał całkiem ćwiczyć, choć ma na to mniej czasu niż kiedyś. Nadal biega z rana (pomimo czystej nienawiści do tej czynności) i tańczy. Tańczy wręcz nałogowo.

♤ Często zostaje w swojej pracowni wyrabiając sporo nadgodzin, ale głównie wtedy, kiedy jego ukochany jest na wyjeździe.

♤ Ze swoją 'szefową' jest na 'ty' pomimo, że jest 10 lat starsza od niego. Nie potrafią rozmawiać o jego projektach inaczej, niż kłócąc się. Z reguły nikt nie ma odwagi im przeszkadzać i kiedy kończą, za drzwiami stoi kilka osób z mniej lub bardziej ważnymi sprawami.

♤ Uwielbia Lucasa, ale momentami to właśnie jego ma najbardziej dość. Z drugiej strony jest gotów rzucić się do oczu każdemu, kto uraczy chłopaka niewłaściwym spojrzeniem, choć potrafi utrzymać zazdrość na wodzy.



____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)   Wto Lut 23, 2016 11:48 pm



Założyłem nogę na nogę, patrząc na krążącą po swoim gabinecie Janette. Mruczała coś pod nosem, co chwilę podnosząc i rzucając na szklany stolik szkic do projektu nowej kolekcji. Już nawet nie pamiętałem, o co chodziło, w każdym razie miało być w stylu 'proekologicznym', czy coś takiego. Chrońmy lasy i wszystko co żywe.
- I ty myślisz, że 'zieloni' to zaakceptują, tak? Ty chcesz w taki sposób wprowadzić klimat eko na sesje? Pojebało? - mruknęła, patrząc na mnie spod byka spojrzeniem tak niedowierzającym i drwiącym, jakbym jej oświadczył, że lecę szyć na biegun północny.
Odpowiedziałem identycznym wyrazem, energicznie kiwając głową. Powtarzała się.
- Aktualnie nie obchodzą mnie ci twoi 'zieloni', wiesz? Chcieli coś niestandardowego? To mają. - odparowałem, skubiąc wargę wnerwiony coraz bardziej.
Zawsze tak było. Ten schemat powtarzał się niezmiennie juz jakieś dwa i pół roku. Pierwsze sześć miesięcy tutaj było okresem aklimatyzacji i to, co mówiła Janette miało być święte. A potem przeszliśmy na 'ty'.
Tak ogólnie lubiłem ją, i prywatnie, i jako szefową. Nawet jej zdarzało się mieć dobre pomysły i jeśli pasowały do całego konceptu to, hej, czemu nie? Te ubrania miały trzymać się siebie, wyglądać, a potem sprzedać, wcześniej przechodząc kilka sesji na modelkach-wieszakach. To był w sumie jedyny minus tej roboty. Było na co popatrzeć tylko, jeśli te modelki miały abs, opcjonalnie zarost. Pomijając już, że bywało, iż po pracy z płcią przeciwną miałem ochotę palnąć sobie w łeb, choć takie przypadki typu 'wali mnie, że to moja praca, NIE I JUŻ' zdarzały się nad wyraz rzadko. Do tej pory może że dwa razy.
- To niech sobie wezmą jakąś starą i owiną w papierowe torby! - krzyknąłem łamiącym się już głosem, wychodząc z pomieszczenia i trzaskając drzwiami.
O, przepraszam. Wyleciałem z niego, zamykając tak, że owe niewinne drzwi nieomal wyleciały z futryny. Pomijam tego biednego nowego, który znowu prawie nimi dostał. Ale to tylko prawie, znowu miał tego samego farta.
Wpadłem do pracowni, gdzie niezastąpiony asystent juz czekał z butelką zielonej herbaty z aloesem. Zwyczajnie mi ją rzucił, kiedy wpakowałem do torby przedmiot kłótni, o nic nie pytając. Wiedział doskonale, że jedyną reakcja na jaką mógłby liczyć to machnięcie ręką albo niezbyt przyjemne warknięcie. Poprosiłem go tylko, żeby zamknął i opuściłem budynek, kończąc swój dzień pracy.
Nie, to nie działało 'mam focha, walcie się wszyscy'. Zdawałem sobie sprawę, że pomimo osobliwej sympatii Janette wyleciałbym na zbity pysk za taki numer. Naprawdę skończyłem na dzisiaj.
Wrzuciłem do samochodu stojącego na parkingu przed budynkiem torbę a potem swoje zmaltretowane zwłoki, odetchnąłem głębiej, zaciągnąłem potężnego łyka zbawczej herbaty i dopiero wtedy mogłem odpalić maszynę, wiedząc, że nie spowoduję wypadku. Gdzieś po drodze włączyłem jakąś przypadkową płytę, kto by pomyślał, z coraz bardziej popularnym na świecie kpopowymi kawałkami. Mniejsza juz o zespół, którego nijak nie mogłem zidentyfikować nawet podjeżdżając pod dom.
Dopiero wtedy się uśmiechnąłem. Zawsze jakoś tak... lepiej było wrócić do domu ze świadomością, że jest w nim twoja druga połówka. Lub nie, jeśli aktualnie dostał telefon od znajomych i wróci nad ranem mniej lub bardziej pijany. Nie przepadałem za tego typu rozrywką i gdybym mógł, z chęcią kłóciłbym się o to z Lucasem. Cóż, w sumie nawet bym mógł...
- Kochanieeee~- ... ale nigdy tego nie robiłem. Ufałem, że nie zrobi nic głupiego i wiedziałem, że nie bym mną, by siedzieć w domu do upadłego.
Z cichym westchnieniem rozejrzałem się po wnętrzu, rejestrując jakiś dźwięk z naszej sypialni. Nie dając chłopakowi czasu na jakąkolwiek reakcję, udałem się w tamtym kierunku i stanąłem w progu... lekko zbity z tropu. Przekrzywiłem lekko głowę, robiąc minę zaciekawionego, a jednocześnie pobitego szczeniaka orientując się, co robił.
- Znowu celibat...? - mruknąłem, nie dając po sobie poznać, że znowu zapomniałem o konkretnej dacie kolejnego wyjazdu. Choć może jej nie podał... no cóż.
Odbiłem się od framugi, podchodząc do Lucasa niemal groteskowo wywijając biodrami, a zarzucając mu ręce na szyję na ustach wykwitł mi nieco złośliwy, a nieco kuszący uśmiech.
- Zajmiesz się mną? - spytałem niewinnie, błyskawicznie zmieniając wyraz twarzy na możliwie najbardziej uroczy.


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilay

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 13/02/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)   Sro Lut 24, 2016 10:53 am

Praca modela to najlepsza praca na świecie. Wiadomo, że te wszystkie sesje i pokazy są dość męczące. Ale jak słyszę pochwały z ust ludzi, którzy są naprawdę wielcy w świecie mody to wynagradza mi to wszystkie trudy. Nie ma nic lepszego niż usłyszeć, że ktoś docenia to co robisz, a jeśli jeszcze wkłada się w to serce tak jak ja to wszyscy to zauważają. No i zarabia się na tym naprawdę niezłe pieniądze. Dzięki temu mogliśmy sobie kupić naprawdę świetne gniazdko, w którym zmieściłoby sie z dziesięć osób, a nie tylko dwie. Chociaż ostatnio coraz rzadziej przebywam w mieszkaniu, bo ciągle gdzieś wyjeżdżam. Jest fajnie, bo zwiedzam nowe miejsca, ale przy tym nie mam czasu dla ukochanego, którego nie mogę ze sobą zabierać, bo on też ma pracę.
W czasie dzisiejszej sesji dowiedziałem się, że wzięli mnie na pokaz największego japońskiego projektanta mody. Byłem po prostu wniebowzięty. I jeszcze miałem zaliczyć tam sesję. To znaczy, że nie będzie mnie przynajmniej tydzień, ale co tam. Jeszcze nie miałem okazji wyjechać tak daleko, więc mma zamiar wykorzystać okazję, bo nie wiem kiedy ta przydarzy się następnym razem. A szkoda, że mój ukochany nie może ze mną jechać. Zawsze lepiej jest zwiedzać takie miejsca z partnerem, zwłaszcza że tam na pewno jest sporo miejsc dla zakochanych.
Właśnie kończyłem się pakować, kiedy moje kochanie wróciło do domu. Temu to dobrze. On sobie kończy pracę kiedy chce i potem może skoczyć na drinka. Ja piję tylko okazjonalnie...Z okazji udanej sesji, nowej sesji, pokazu. Impreza trzy razy w tygodniu to wcale nie tak dużo, bo nie opijam sesji wszystkich znajomych. Gdybym chciał tak robić to w ogóle nie wracałbym do domu.
- To tylko tydzień. Jak wrócę to wszytko nadrobimy. - Chociaż mogą mnie ściągnąć też gdzieś indziej i wtedy nie będzie mnie ze dwa tygodnie. Jak każą jechać to jadę. Niby nie jestem świeżakiem, ale nie mogę wybrzydzać. Jak będę miał trzydziestkę to już będę mógł żegnać się z karierą, więc teraz muszę wykorzystać każdą dostępną okazję, żeby zarobić pieniądze na starość. Jak myślę, że potem miałbym pracować to robi mi się niedobrze. Ja jie nadaję się do fizycznej pracy typu noszenie ciężkich rzeczy. Zaraz po skończeniu liceum zająłem się modelingiem i nawet nie myślałem o studiach. Nie miałbym na nie czasu.
- A Ty znowu tylko o jednym. Może pójdziesz do seksuologa? To niezdrowe, że wiecznie masz ochotę. - Ja wszystko rozumiem, ale na jutro muszę być wypoczęty, bo wylatujemy z samego rana, a jak on przez całą noc każe mi stać ma baczność to jutro będę padnięty. Chociaż jeśli jeden numerek będzie mu wystarczał to właściwie czemu nie. Pocałowałem go i odsunąłem od siebie. Chciałem już skończyć się pakować. Po dziesięciu minutach zamknąłem walizkę i odłożyłem ją na bok.
- Przekonaj mnie do tego, żebym się Tobą zajął. Ale bez dotykania. - Powiedziałem siadając na łóżku. Krótko mówiąc ma sprawić, żebym się podniecił. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Gdybym zgodził się na dotykanie to dobrałby mi się do rozporka i byłby z siebie wielce zadowolony, a tak to musi się postarać. Niech włoży coś seksownego, zrobi striptiz, cokolwiek. Jeśli chce sekau to niech się wykaże, a może dostanie więcej niż jeden raz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)   Pon Lut 29, 2016 9:11 pm



Usmiechnąłem się błogo, gdy usta chłopaka zetknęły się ze mną, ale szybko wróciłem do wyrazu typu 'foch'. Skrzywiłem się karykaturalnie, chwilę później 'puftając' na ukochanego w jak najbardziej pretensjonalny sposób.
- Wymagający się znalazł... przekonaj, nie dotykaj...! A co ja, Merlin, żeby cuda zdziałać? - mruczałem, grzebiąc w szafie za czystymi rzeczami. Było nie było, wróciłem z pracy i choć nie zasuwam jak górnik w kopalni, ale przepraszam bardzo, czułem się zwyczajnie niekomfortowo bez prysznica. Ale kopiąc tak w tych wszystkich ubraniach wpadłem na pomysł.
- Idę pod prysznic. Chcesz coś specjalnego na kolację, czy mogę zaszaleć? - rzuciłem, mając na rękach spodnie i t-shirt, a między nimi dyskretnie schowaną niby skórzaną czarną bieliznę.
Nie czekałem na odpowiedz chłopaka, od razu idąc do łazienki, w której po prostu się zamknąłem, świadom, że dopóki nie puszczę wody usłyszę doskonale każde jego słowo.
Z cichym westchnieniem zlustrowałem swoje odbicie, mierzwiąc grzywkę naznaczoną pasmami w kolorze ciemnej magenty. Pierwszy raz od dłuższego czasu moje włosy przypominały swój kolor, ale wiedziałem, że zanim Lucas wróci do domu zmienią kolor tak z 4 razy, zanim znajdę coś odpowiedniego. Ten już mi się znudził.
Pozbyłem się koszulki, znajdując w swoich kosmetykach liner i kilka innych pierdół, którymi mogłem się pobawić przy oczach. Nie żeby coś, jedyne, co robiłem ze swoją twarzą to lekkie kreski. Bez nich i wyglądałem i czułem się wybitnie dziwnie. Jak takie typowe paskudne chińskie dziecko - pomijałem w takich wypadkach swoje pochodzenie. Oceniałem, co widziałem i resztę miałem gdzieś. Czasem jednak są takie chwile, w których nawet facet się maluje, a ta sytuacja tego wymagała. Może nie na drag queen, ale jednak.
Sam prysznic nie zabrał za wiele czasu, za to cała reszta po nim już i owszem. Nie zamierzałem urządzać żadnego striptizu, tańca erotycznego czy czegoś takiego. Pomijam, że średnio miałem nastrój po awanturze z Janette. Postawiłem na coś, co nie jest prowokujące samo w sobie. Zwyczajnie zamierzałem zrobić mu tą kolację w trochę bardziej specyficzny sposób, niż stojąc sztywno przy garach. Tylko dlatego uciekła mi zdrowa godzina jak nie więcej, nim opuściłem pomieszczenie otoczony delikatnym zapachem perfum, które notabene wybierałem tak, by podobały się Lucasowi, gładki jak tyłek cholernego niemowlaka od góry do dołu, wymuskany jak dziewica, ALE z delikatnym, lekko prowokującym makijażem. Szybko zrezygnowałem z koszulki, mając na tyłku opinające gatki i obcisłe spodnie, więc naturalnie rzuciłem ją niedbale na łóżko, zsuwając materiał na sobie nieco bardziej.
Dopiero z taką prezencją mogłem z dumą wdziać na siebie różowy fartuszek z serduszkiem (średnio udany prezent z jakiejś tam okazji, ale jak widać, czasem przydatny) i zrobić mojemu mężczyźnie jeden z ostatnich domowych posiłków przed kilkudniową rozłąką.


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilay

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 13/02/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)   Wto Mar 01, 2016 5:37 pm

Ja chcę mu dać przyjemność, a ten jeszcze dyskutuje. Nie chcę nie wiadomo czego od niego, tylko żeby mnie podniecił bez macania mnie. To nie jest specjalnie trudne, zwłaszcza że on jest naprawdę ładny i wystarczy, że pomacha tyłeczkiem, bym miał na niego ochotę. On jednak się poddał i poszedł sobie pod prysznic. Ależ z niego czyścioszek. Przecież równie dobrze mógłby się umyć już po wszystkim.
- Możesz zaszaleć. - Ja tam jakichś bardzo dużych wymagań nie mam. Mógłby mi zrobić cokolwiek, choćby jakieś kanapki. Bylebym tylko coś zjadł. I czekałem tak aż on mi coś zrobiłem. Siedziałem i siedziałem wpatrując się w ścianę, jednak po tym jak minęło dziesięć minut to zacząłem przysypiać. I nie miałem najmniejszej ochoty się budzić, bo śniło mi się, że jestem już na miejscu i że Mistrz zaproponował, bym spędził z nim calutki dzień. Niestety wkrótce mój facet mnie obudził. I to akurat w momencie, kiedy mężczyzna zaprosił mnie na noc do swojego apartamentu i mieliśmy przejść do rzeczy. Nie byłem zbyt zadowolony, że teraz musiałem wrócić do rzeczywistości. Ziewnąłem i przeciągnąłem się, zaspany przyglądałem się partnerowi, który zaczął chodzić w dość nietypowym dla niego stroju, który akurat mnie bardzo się podobał. Gapiłem się na niego, ale to nie wystarczyło, bym miał na niego ochotę czy coś w tym rodzaju.
- Mam nadzieję, że nie masz zamiaru spacerować tak do pracy. - Wymruczałem wstając z łóżka. Najchętniej to już bym nie wstawał, tylko leżał pod kołderką do jutra rana. Ale skoro on już ubrał ten fartuszek to jak mógłbym sobie odpuścić to co chce mi przygotować? Przytuliłem się do mojego kociaka od tyłu i oparłem głowę na jego ramieniu. Zacząłem go lekko miziać po brzuszku, który teraz był zasłonięty tylko przez fartuszek. On całkiem słodko w tym wyglądał. Jeśli chciał mnie podniecić to zupełnie mu nie wyszło. Ale mi i tak całkiem przeszła ochota na figle, więc cokolwiek by nie zrobił to ja i tak bym się na to nie zgodził.
- Nie powinieneś się tak malować. Mówiłem Ci, że tego nie lubię. - Irytuje mnie, że on tak maluje te oczy i w ogóle. Wygląda całkiem jak dziewczyna, a ja nie po to związałem się z facetem, żeby po domu chodziła mi laska. Jeszcze trochę, a zacznie spacerować w sukienkach albo pójdzie do chirurga plastycznego, żeby zrobić sobie cycki. A ja chciałbym być z kimś bardziej męskim, kto nie chodzi w różowych fartuszkach i nie jest taki babski. Chcę kogoś kto potrafi postawić na swoich, obejmie mnie swoimi silnymi ramionami. A ten mój nie jest ani silny ani zdecydowany. Taka z niego ciepła klucha. Kiedyś to mi się bardzo spodobało, ale teraz to już nie jest tak dobrze . Kocham go, ale to jednak nie jest to samo co kiedyś.
Odsunąłem się od niego i usiadłem przy stole. Niech on sobie spokojnie gotuje, a ja sobie jeszcze odpocznę. Dzisiaj jestem totalnie niewyspany. Nie chciałem jednak jeszcze bardziej się pobudzić, więc nalałem sobie soku pomarańczowego i zacząłem go powoli sączyć. Kusiło mnie, żeby dolać sobie trochę wódki, ale nie chciałem jutro mieć kaca. Jeśli chodzi o moją głowę to różnie bywa i raz lepiej przyjmuję duże dawki alkoholu, a raz gorzej. I oczywiście jak piję tuż przed wyjazdem to potem mam ochotę się od razu zabić, żeby tak nie cierpieć. I nie chcę ryzykować, że jutro tak będę miał. Muszę zrobić jak najlepsze wrażenie, żeby mnie polecili i ktoś inny chciał mnie wziąć do swojego pokoju albo sesji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)   Czw Mar 10, 2016 12:15 pm



Posłałem białowłosemu przeciągły, prowokujący uśmiech gdy tylko jego głos dotarł do moich uszu. Nie zamierzałem się zatrzymywać. Plan obejmował przejście bezpośrednio do kuchni i tam jakąkolwiek improwizację, oczywiście trzymając się wymogów ukochanego. I w sumie wyszłoby mi to, bo gotów byłem odepchnąć od siebie chłopaka, przypominając mu, że sam ustalił system bezdotykowy, ale... wcześniej się obróciłem. Z płuc zeszło mi całe powietrze, a na usta wypełzł delikatny, lekko pobłażliwy uśmiech.
Poddałem się. Miałem na niego ochotę, jak mam być szczery - wręcz zawsze. Doświadczyłem tego szczęścia znaleźć swój ideał i mało tego, być przy nim tak długo. Kochałem go, każdą jego cząstkę. Nie tylko fizyczną, bo choć był niewątpliwie przystojny, przegrałem z rozsądkiem całkowicie, kiedy nasza relacja zaczęła się zacieśniać. Z początku to była tylko praca - ja projektowałem, on miał się w tym zaprezentować i ogólnie zrobić furorę. Nie był pierwszym, z którym miałem taki układ, nie jest też ostatnim. Ale to jego śmiech, jego spojrzenie, radość życia a potem subtelne czułości sprawiły, że przestałem widzieć świat, jeśli akurat jego w nim brakowało. A brakowało często. Nie mogę powiedzieć, że odpowiadały mi częste wyjazdy Lucasa, jednak siedziałem cicho, rozumiejąc warunki jego pracy. Nie odzywałem się tym bardziej, widząc, że odpowiada mu to zajęcie. Wiedziałem, że jego miejsce jest przed obiektywem a nie za biurkiem i jeśli na takich warunkach był szczęśliwy - wręcz nie miałem prawa w to ingerować.
Słysząc kolejne słowa wydąłem nieznacznie wargi, przebierając wyraz skopanego szczeniaka.
- Nawet tak...? - mruknąłem niewinnie, zajmując stanowisko przy blacie. Niemal na ślepo byłem w stanie znaleźć odpowiednie narzędzia potrzebne do zrobienia posiłku, mogąc cały czas mieć na oku chłopaka. - Delikatniej wychodzi mi tylko do roboty. - dodałem prawie z wyrzutem, zabierając się za lodówkę.
Po kilku chwilach blat został zawalony wszystkim, co tylko było potrzebne, by na stole znalazło się za jakiś czas ulubione danie ukochanego. Nie minęło aż tak dużo czasu, jak po pomieszczeniu rozniósł się delikatny, ale niewątpliwie kuszący zapach. Obrzuciłem wzrokiem źródło tego zapachu, a stwierdzając, że mam kilka minut zniknąłem w łazience, pozbywając się wszelkich śladów ingerencji cieni w okolicach oczu. Zlustrowałem własne odbicie krytycznym wzrokiem wracając do kuchni i Lucasa. Kontrolując postęp, jaki dokonywał się na kuchence, bez uprzedzenia wpakowałem się na kolana ukochanego. Uniosłem na siebie jego twarz, a widząc przymulony wzrok zmieniłem całkowicie plany na wieczór.
- A co powiesz na masaż? - podsunąłem, powoli zjeżdżając dłońmi w dół jego szyi, sprawnie wybierając odpowiednie miejsca i siłę nacisku po jej bokach. - Zrelaksujesz się, wyśpisz normalnie... hm? To jak? - wymruczałem, po chwili całując przelotnie jego miękkie usta. Zsunąłem się z ud chłopaka, mogąc wreszcie nałożyć jedzenie na talerze. Z tym poszło juz szybko i po kilku krótkich minutach zająłem miejsce przy przygotowanym na szybko stole.
Westchnąłem jednak cicho, niekoniecznie świadomie przyklejając się na moment do ramienia mojego skarbu.
- Weź mnie ze sobą... - jęknąłem karykaturalnie płaczliwie, zaraz jednak się odczepiając.
Gdybym tylko mógł, ten jeden wyjazd byłbym przy nim. Nie, nie dlatego, że wewnętrznie szalałem z zazdrości za każdym razem, gdy wyjeżdżał. Zwyczajnie... każdy chyba może od czasu do czasu zatęsknić za rodzinnymi stronami. Niby to wciąż nie była moja ojczyzna, ale spędziłem na wyspach sporo czasu i miałem nadzieję kiedyś jeszcze tam wrócić.


____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilay

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 13/02/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)   Sob Mar 12, 2016 5:53 pm

Na szczęście mnie posłuchał i zmył ten makijaż. Bez niego wyglądał dużo lepiej. Niech do pracy się maluje, ale przy mnie niech nawet o tym nie myśli. Zwłaszcza że to pewnie ten makijaż zajmuj mu najwięcej czasu, a bez niego miałby dla mnie nieco więcej czasu. Chociaż dzisiaj to niestety za wiele czasu ze sobą nie spędzimy, bo jak tylko zjem to padam na łóżko i do następnego poranka nie ma mnie dla świata. Na szczęście mój ukochany nie próbował mnie namówić do wyjścia ani nic, tylko zaproponował masaż i sen.
- Jestem za. - Ja uwielbiam te jego łapki. Za każdym razem kiedy mnie dotyka robi mi się gorąco. Nikt inny tak na mnie nie działa. Na drugim miejscu są ciuchy. Ja strasznie podniecam się tymi wszystkimi stylizacjami, które mi pokazują. Nawet jeśli na co dzień to nie stoję godzinami przed szafą, tylko czasami potrafię wrzucić na siebie byle co. I tak na sesjach mnie przebierają, czeszą i malują.
- Jeśli dasz radę się uwolnić od pracy na tydzień to czemu nie. Chociaż ja przez większość czasu będę na sesjach, więc się mną nie nacieszysz. - Gdybym zabrał go ze sobą to spędzilibyśmy ze sobą nieco więcej czasu niż gdybym wyjechał sam, ale nie wiem czy co taki dobry pomysł. Pewnie będzie mi tylko jęczał, że z nim nie wychodzę, kiedy będę wracał wieczorem. On naprawdę nie może się spodziewać czegoś niezwykłego. Zacząłem go lekko głaskać po głowie i jeść jego danie licząc, że uda mi się namówić go, by jednak ze mną nie jechał. Chociaż on pewnie już ma zabukowany bilet i nic nie mogę zrobić. On czasami potrafi być naprawdę uparty i nieobliczalny. A kiedy jest zazdrosny to może zrobić wszystko. Mimo że go zapewniam, iż nie ma powodu do zazdrości, ale on siedzi dość długo w tym zawodzie i pewnie wie co wyprawiają modele, a że lubię korzystać z życia to tym bardziej podnieca ten płomień niepewności i zazdrości.
Zjadłem wszystko, przy tym chwaląc jego talent kulinarny, pozmywałem po sobie i poszedłem do sypialni. Tam się rozebrałem i poszedłem do łazienki chcąc wziąć odprężającą kąpiel. Zamknąłem się tam razem z moim telefonem i pisałem z moim kumplem, który miał wyjechać razem ze mną. To oczywiste, że lepiej jest wyjechać z kimś znajomym. Dzięki niemu będę czuł się dużo pewniej. I on będzie cały czas przy mnie, więc mój cudowny Choi nie musi się niczym przejmować. On jest z tych grzecznych, więc w razie czego mnie walnie w łeb.
Po pół godzinie spędzonej w wannie pełnej ciepłej wody i piany w końcu łaskawie wyszedłem. Po użyciu kilku kremów do ciała i twarzy oraz odżywki do włosów nałożyłem bokserki i położyłem się na łóżku na brzuchu. Skoro obiecał mi masaż to niech mi go zrobi, chociaż teraz jestem taki odprężony i senny, że chyba nic więcej mi nie potrzeba. Teraz wszystko zależy od niego i czy będzie mu się chciało mnie dotykać. Mi tam jest wszystko jedno, bylebym wkrótce zasnął, bo tego właśnie mi trzeba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizzy-san

avatar

Liczba postów : 63
Join date : 08/07/2015
Age : 20
Skąd : Z Rudej Rzeczywistości

PisanieTemat: Re: Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)   Sro Cze 08, 2016 1:34 am

Usmiechnąłem się lekko, z jakiegoś powodu zawiedziony, że jednak potwierdził to, co sam wiedziałem. Jeśli nawet bym pojechał, nie mogłem wymagać całej uwagi Lucasa dla siebie. Równie dobrze to on mógłby przyjść do mojej pracy chcąc zorganizować romantyczną kolację lub cokolwiek innego. Tak samo to zabawne jak i nierealne.
- I tak nie ma takiej możliwości... Janette od tygodnia krzyczy, że mam się spieszyć, bo ma dla mnie coś ekstra. - mruknąłem, dziabiąc widelcem zawartość talerza. 
Znowu szykowały się dni - choć może raczej wieczory - z pizzą, filmami z Hiddlestonem i telefonem pod ręką. Przecież Lucas mógł zadzwonić zawsze. Wiedział, że akurat od niego odbiorę o każdej porze dnia i nocy, korzystając z przywileju możliwości posiadania komórki przy tyłku praktycznie 24/7. Ze swojej strony dzielnie wstrzymywałem się od wykręcania numeru ukochanego co pół godziny w pełni świadom,  że może być na planie. Pomijam aspekt przesady w takim postępowaniu, choć byłoby to całkowicie i zupełnie uzasadnione. Nie, nie posądzałem go zdrady, ufając całkowicie, że świadomie tego nie zrobi. Problem stanowili ci tak zwani 'koledzy z pracy', zdolni do naprawdę daleko posuniętych świństw w imię czegoś tam.
Pewnie sami nawet nie byli pewni, o co im chodzi. 
Podążyłem wzrokiem za białowłosym, zaraz jednak spuszczając oczy na talerz wiedząc,  że przez trzy kolejne dni będę się pasł kubełkami z KFC i układem okresowym na potrzeby marketów nazwanym zupkami chińskimi. Przy czym dopcham to... no tym, co mi wpadnie w ręce w drodze do domu, czyli pewnie śmierdzącym tworem z budy tego 'ukrytego terrorysty' stojącego przed centrum handlowym. 
Z cichym westchnieniem wstałem, ogarniając względnie kuchnię, dochodząc do wniosku, że paskudny ze mnie typ. W sumie to wręcz sukinsyn w niektórych momentach, wyśmiewający wszystko i wszystkich, od niepełnosprawnych do Murzynów, bo przecież nikt nie zabroni. To nie tak, że byłem rasistą, czy coś. Po prostu dobry czarny humor jest jak balsam dla duszy.
Czekając, aż Lucas opuści łazienkę, wpadłem do salonu decydując się na szybko przejrzeć stare już pomysły na stroje. I to jeszcze z czasów nauki, kiedy to powstawały najbardziej nieudolne, a jednocześnie przydatne jak cholera bazgroły. Jakby nie patrzeć, sporo koncepcji ma fundamenty w szkicach, które powinny już dawno zostać zniszczone, a które dzielnie walczą, przypominając, że przecież kiedy musiałem zaczynać i bez nich byłbym w sumie nikim. 
Nie udało mi się spędzić z nimi zbyt wiele czasu, choć może to i dobrze. Szybko odnalazłem olejek o delikatnym lawendowym zapachu, dopadłem luźną koszulę  (chyba nawet Lucasa... cóż, zdarzało się, że chodziłem po domu w samej bieliźnie i jego przydużych jak na mnie koszulach) i już w nią ubrany wsunąłem się do sypialni. Rzucając w kąt spodnie mimowolnie zachichotałem, widząc chłopaka tak rozwalonego. Brakowało mu w sumie tylko dwudziestu lat do przodu, piwa w ręku i ciąży spożywczej. 
Nie, akurat on do tego nie dopuści. A nawet jeśli, zawsze to więcej ciałka do kochania, czyż nie? 
Delikatnie usadowiłem się okrakiem na jego pośladkach, mimowolnie znów widząc nas na starość w parku karmiących gołębie. To znaczy... Lucas by karmił. Ja pewnie siedziałbym obok i podkradał tym gołębiom chleb.
Ugryzłem się w język, hamując śmiech, choć wylewając cienką strużkę olejku wzdłuż jego kręgosłupa raczej usmiechałem się w sposób przeczący jakiejkolwiek inteligencji. Po kilku sekundach przerwałem na chwilę ledwo rozpoczęty masaż, pochylając się i zatapiając twarz w miękkich włosach. 
Obłęd. Po prostu obłęd, takie były mięciutkie. 
- Kochanie... powysyłasz mi jakieś swoje zdjęcia z wysp, prawda? Skoro na żywo cie tam nie zobaczę, to choć w ten sposób. - mruknąłem w sposób zbliżony do zmysłowego, jednocześnie wprawiając w ruch palce, powoli sunące w dół, by rozluźnić mój skarb możliwie jak najbardziej.

____________________________________________________________________
Zapraszam ~ Ginger
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)   

Powrót do góry Go down
 
Tumindake (2 os. , b.n., yaoi)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: