IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8 ... 14  Next
AutorWiadomość
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Sob Sie 29, 2015 7:11 pm


-Ja w pierwszej chwili chciałem uciekać.-powiedział szczerze Robin. Taka prawda. Ludzie w Craig na początku naprawdę go przerażali. –Wiesz… Dorastałem w Los, a potem kilka lat siedziałem w Fort Collins,  w życiu nie byłem w kościele, od dziecka stykałem się z ludźmi innej orientacji niż heteroseksualna i  wyznających różnorakie religie, poglądy. Nigdy nie wydawało mi się czymś złym, czy nie odpowiednim… A potem poznałem punkt widzenia ludzi tutaj. To dość duży szok i na początku  chciałem wsiąść w samochód i wybyć stąd natychmiast, ale mnie trzyma tu praca, bo daje mi możliwości, których w mieście po prostu bym nie miał, a kontrakt jest wyjątkowo korzystny.-Rob wzruszył ramionami. Mówił Charliemu prawdę… Dlatego, że był kiedyś w jego sytuacji i chyba mógł zrozumieć jak mężczyzna się czuje. Kiedy człowiek żyje w mieście, a już zwłaszcza, kiedy wychowuje się wśród artystów, którzy jak wiadomo są najczęściej różnorakimi ekscentrycznymi postaciami, to mało co go dziwi. Dlatego Robin przeżył szok, kiedy zobaczył reakcję swojej matki na to, kiedy oznajmił jej, że jest gejem. Miała przyjaciół takiej orientacji… A jednak tego, że jej syn jest homo, nie umiała zaakceptować. Tak samo jego ojciec.
-Dlatego zostałem, trzymam się kilku zasad, jak na przykład nie wdawanie się w dyskusje na tak zwane drażliwe tematy i jest w porządku.-uśmiechnął się lekko. –Tylko nikomu nie powtarzaj tego, co ci powiedziałem.-uśmiechnął się lekko.
-Będzie z kim pić colę w niedzielę.-zaśmiał się cicho.
-Nie miałem czasu, ani siły, bo po pracy szedłem zaraz do domu i spać.-no dobra odrobinę posprzątał, bo mieszkanie tego wręcz się domagało.
-A wyobraź sobie, że wychodzisz  nocy.-zrobił wielkie oczy –Można nabawić się schizofrenii… A potem dziwisz się, że biorę cię za człowieka z siekierą. Las, spokój, cisza… Idealna sceneria na zabójstwo.
[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 20
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Sob Sie 29, 2015 8:37 pm



Uśmiechnął się lekko, słysząc, jak Rob mówi, gdzie dorastał. Doskonale to wiedział, tego jeszcze był w stanie dowiedzieć się z innych źródeł. W każdym razie, cieszyło go to, że aktor mówi mu o tym sam, z własnej woli. Charlie może i wiedział o tym, gdzie tamten dorastał, ale nie wiedział, wśród jakich ludzi, chociaż mógł się domyślić.
- Mam rozumieć, że nie masz nic przeciwko osobom o innej orientacji, wyznaniu czy poglądach? Rzeczywiście, chyba tu nie pasujesz. - powiedział, uśmiechając się lekko. - To fajne. To znaczy to, że poświęciłeś się tak dla pracy, widać, że naprawdę to lubisz. To, czym się zajmujesz. - wyjaśnił, starając się ukryć zawód w tonie swojego głosu. Cieszył się z tego, że Rob robi to, co lubi, bo był w stanie to zrozumieć, w końcu sam czuje to samo - lubi swoją pracę. Ale czy to znaczy, że naprawdę skończył z aktorstwem? Tak raz na zawsze? Rudowłosy nie chciał w to wierzyć, raczej nie dopuszczał do siebie takiej myśli.
- Nikomu tego nie powtórzę, spokojnie. Może za szybko na takie zapewnienia, ale mi możesz ufać. - powiedział, odwracając wzrok w drugą stronę. Tak, zdecydowanie, piękne miejsce. - Chociaż w niedziele znajdziesz dla mnie czas? - zapytał ze śmiechem, nawiązując oczywiście do tego, jak Robin jest zapracowany, o czym zdążył się już dowiedzieć. Niezbyt zadowalający kontrast - ciężko pracujący Robin naprzeciw nudzącego się całe dnie Charliego. Rudowłosy w odpowiednim momencie złapał swojego towarzysza za nadgarstek i pociągnął lekko za sobą, żeby ten skręcił, a nie szedł prosto. - Tędy. - rzucił, puszczając go. - Racja, sceneria wręcz idealna. Może jakiś krwawy horror? Tylko że aktor raczej ze mnie marny. - zaśmiał się pod nosem. Co prawda kiedyś grał, ale jako statysta, co wcale według niego się nie liczyło.

____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Sob Sie 29, 2015 9:23 pm


-Jestem tolerancyjny.-uśmiechnął się lekko, wzruszając ramionami. -Ciężko by było gdybym nie był, skoro sam jestem homo-dodał w myślach, ale nie zamierzał mówić tego na głos. No bo… Homofobiczny gej? Jak dla Robina to to było raczej niewyobrażalne. –Chociaż gdyby ktoś się bardzo wypierał swojej orientacji… No dobra. Jednak wyobrażalne.-stwierdził koniec końców. Naciągane wyjście, ale możliwe, bo wpływ społeczeństwa na człowieka jest jednak wielki.
-Lubię.-potwierdził. –Ale tu, w Craig, raczej na zawsze nie zostanę. Wiesz… Raczej nie marzę o zakończeniu kariery zawodowej, jako podaj, przynieś, pozamiataj i wypełnij większość zleceń, doktora Harpera. Nie żebym coś miał do mojego szefa, jest w porządku. Pracę też lubię tak, jak teraz wygląda… Ale szczyt marzeń to to nie jest.-uśmiechnął się lekko. Każdy woli pracować „na swoim”, a Rob nie był wyjątkiem. Chociaż czasem, rzadko, bo rzadko, czuł, że czegoś mu brakuje, że chciałby znowu grać, tak jak kiedyś… Jednak zaraz odpędzał te myśli, odrzucając pozytywy i to, że w rzeczywistości sprawiało mu to niemałą przyjemność i skupiał się na samych stronach negatywnych. Tak, żeby nie zapomnieć, żeby nie chcieć wrócić. Raz trafiła się okazja, więcej się nie trafi, poza tym… Jego umiejętności nie były na szczególnie wysokim poziomie, a przynajmniej tak twierdził. Jednocześnie brakowało mu gry i nie chciał do niej wracać, bo udało mu się poukładać życie bez niej, tak jak chciał.
-Mam ufać człowiekowi, który jest odpowiedzialny za zniknięcie mnie i krowy?-zapytał, szczerząc się szeroko. –No dobra… Zobaczymy. Na zaufanie trzeba zapracować.-a Rob zdążył już Charliego polubić. Tamten był miły, zabawny i wniósł do monotonnego od dłuższego czasu życia Roba coś nowego.
-Niedzielę zawsze mam wolną, jeśli nie wypadnie nic nagłego, więc znajdę.-pokiwał głową. Taka prawda, bo czasem przytrafiał się jakiś nagły wypadek i po wolnym dniu… Taki zawód, więc narzekać nie mógł.
-Oj tak. Jak najbardziej krwawy horror. Jeszcze ten senny nastrój małego miasteczka i w ogóle.-w sam raz. Nawet scenografii nie trzeba budować, ani nic. Bez słowa sprzeciwu dał się pociągnąć w odpowiednim kierunku i zdał sobie sprawę, że nigdy w tej części lasu nie był… Ale miło zobaczyć coś nowego. -Ze mnie raczej też niezbyt dobry.-mruknął. Robin naprawdę tak myślał. Po prostu… Wątpił w swoje umiejętności… I może dlatego tak się wzburzył, kiedy otrzymał tamtą ofertę – po pierwsze pomyślał, że robią sobie z niego żarty, po drugie stwierdził, że jeśli scenariusz jest dobry, to nie ma sensu go marnować na kogoś takiego jak on. Bo stwierdził, że film ma pewnie dość spory budżet, skoro chciało im się szukać go aż w Craig… Czego już zupełnie nie rozumiał, ale nie chciał wnikać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 20
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Sob Sie 29, 2015 10:00 pm



- Dobrze to słyszeć. - przyznał cicho, zerkając na towarzysza. Charlie stwierdził, że powinien się cieszyć z tego jednego, odosobnionego pewnie przypadku. Niby nie miał zamiaru zabawić w Craig długo... jeśli tylko w miarę szybko uda mu się przekonać Robina, a jeśli nie - zostanie tak długo, jak będzie trzeba. Nie należał do osób, które łatwo odpuszczają i wcale nie znaczy to, że jest nauczony dostawać to czego chce, bo tak nie jest.
- I słusznie, chociaż nie chcę przez to powiedzieć, że marnujesz się w Craig czy coś w tym stylu. Wręcz przeciwnie, myślę, że Craig cię potrzebuje, rozmawiałem z kilkoma osobami, bo uniknąć się tego nie dało i od każdej z nich słyszałem same pozytywy na temat twojej osoby. Nie żebym wypytywał. - szybko dodał ostatnie zdanie, unosząc dłonie w obronnym geście. Bo przecież to, że zapytał czy znają Robina, wcale nie podchodzi pod wypytywania! A że ludzie sami zaczynali gadać to już nie jego wina.
- Hej, tylko krowy. Ciebie zwrócę! - powiedział od razu, śmiejąc się przy tym. - Dla tych ludzi jesteś zdecydowanie ważniejszy niż ta nieszczęsna krowa. - dodał, posyłając mężczyźnie szczery uśmiech. Od razu mógł też zapewnić go, że postara się zdobyć jego zaufanie, jednak stwierdził, że mówienie tego jest zbędne - dla Charliego było to oczywiste.
- W takim razie już się na te niedziele cieszę. Sam nie wiem, jak to robisz, ale wyjątkowo dobrze mi się z tobą rozmawia. I pomyśleć, że musiałem tyle czekać, żeby Cię zobaczyć, a potem jeszcze musiałem porwać! - zawołał po czym roześmiał się, chcąc nadać swojej wypowiedzi jeszcze bardziej żartobliwy ton. Prawda była jednak inna - rzeczywiście czekał na to, aż znowu będzie mógł Roba zobaczyć, porozmawiać z nim. Sam nie wiedział czym to jest spowodowane, ale po prostu, tak było.
- Z tym to ja się absolutnie nie zgodzę. - powiedział od razu, nie zostawiając się nawet nad tym, co chce powiedzieć. Wszystko przez to, że Robin powiedział, że z niego też niezbyt dobry aktor. - Na pewno jesteś w tym lepszy ode mnie, ja się nadaję chyba tylko za robienie jako tło. - dodał ze śmiechem, mając nadzieję, że to jakoś sprostuje jego poprzednie słowa. W tym czasie zdążyli przejść, a raczej przeskoczyć strumyk - teraz pozostała im tylko ostatnia prosta i dotrą na miejsce. Robin mimowolnie uśmiechnął się sam do siebie, już stwierdzając, że przy najbliższej okazji wybierze się jeszcze dalej w las.

____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Sob Sie 29, 2015 10:52 pm


Uśmiechnął się lekko na słowa mężczyzny, kręcąc głową. Czy marnował się w Craig? Raczej nie. Dzięki niemu doktor Harper był w stanie pomóc większej ilości pacjentów, bo wcześniej miał problemy z wyrobieniem się. Po prostu jeden weterynarz na tak duży teren to było stanowczo za mało, zwłaszcza biorąc pod uwagę ilość zwierząt gospodarczych w okolicy. We dwóch mieli problem… A dla jednej osoby pracującej od świtu do nocy było to wręcz fizycznie niemożliwe.
-Założę się, że rozmawiałeś z matkami niezamężnych córek, które nie mają perpektyw na znalezienie męża.-powiedział Robin takim tonem, jakby właśnie odkrył wielki sekret. –Kawalerów w okolicy zbyt wielu nie ma, więc logicznym jest, że im na mnie zależy.-wyszczerzył się szeroko-Ja jednak żenić się nie zamierzam, nie zamierzałem i nie będę zamierzał, ale ty się nie martw… Jeśli nie zostawiłeś przypadkiem w Hollywood jakieś dziewczyny, małżonki, tudzież obiektu westchnień, staniesz się również ich celem… A nawet jeśli zostawiłeś to to i tak nic nie zmieni. Dlatego jeśli jesteś singlem, polecam wymyślenie kogoś na poczekaniu, jest ot jeden z niewielu genialnych pomysłów Joey’a… I w ten oto sposób ja dorobiłem się Aurelie, studentki sztuki z Fort Collins, która niestety jest zbyt zajęta, żeby mnie odwiedzać. Choć u mnie to było głównie na użytek Jane…-westchnął ciężko. Tak jak powiedział nie dawało to za dużo, ale zawsze jakimś rozwiązaniem było.
-Czuję się doceniony.-bąknął, słysząc, że zostanie oddany, w przeciwieństwie do krowy, a potem tylko podrapał się do karku, lekko zażenowany, nie potrafiąc obrócić następnych słów Charliego w żart i nie będąc pewnym, co na nie odpowiedzieć – więc nie powiedział nic.
-To na pewno dlatego, że jestem cudowny w każdym możliwym względzie. A już szczególnie na uwagę zasługuje moja skromność.-również zaśmiał się, bo mężczyzna najwyraźniej żartował, a Rob starał się pociągnąć ten żart.
„Z tym absolutnie się nie zgodzi”? Ale… Jak to? W tym momencie Robinowi przyszło do głowy, że Charlie widział któryś z filmów, w których on, Hale kiedyś grał i skojarzył dzieciaka z ekranu z weterynarzem, obok którego szedł, ale mężczyzna zaraz sprostował, a Rob uwierzył. Głównie dlatego, że chciał uwierzyć, chciał wciąż być sobą, a nie musieć martwić się tym, że ktoś wie o jego aktorskiej przeszłości, że ten ktoś coś rozpowie i wszyscy w miasteczku będą wiedzieć… Może się oszukiwał, ale..
-Nie zgodzisz? Skąd możesz wiedzieć?-uśmiechnął się, mimo, że w tym momencie wcale mu do śmiechu nie było, ale na szczęście wyglądało to całkiem szczerze, jakby wcale nie zaczął się martwić tamtymi słowami. –Ja się nawet na tło nie nadaję. To nie dla mnie.
-Już nie.-[/b]dodał jeszcze w myślach, ale dłużej się nad tym nie rozwodził, bo dotarli na urokliwą polankę, otoczoną wysokimi drzewami i zagajnikiem, która wydawała się wręcz być wyciągniętą z innego świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 20
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Nie Sie 30, 2015 2:25 pm



Nie chciało mu się wierzyć w to, że rozchodzi się tylko i wyłącznie o to, że Rob jest kawalerem, chociaż to też może być jednym z powodów, szczególnie, jeśli to, co mówi Robin jest prawdą i rzeczywiście wielu kawalerów miasteczku nie ma. Powód jeden, ale na pewno nie jedyny. Poza tym... nie zamierza się żenić? Charlie zaczął się zastanawiać nad przyczyną, jednak ostatecznie stwierdził, że ten pewnie woli skupić się w pierwszej kolejności na pracy, skoro był w stanie się poświęcić na tyle, żeby zamieszkać w Craig. Sam Charlie przecież zrobił to samo, ale jemu z kolei bardziej zależy na Robinie właśnie.
- A czemu ty się dziwisz? Podejrzewam, że nie tylko Jane do Ciebie wzdycha. - powiedział, śmiejąc się cicho. - A co do mnie, też nie zamierzam się żenić i raczej nigdy tego nie zrobię, więc chyba będę w razie czego musiał rozczarować zdesperowane matki. - o tak, rudowłosy nie wyobrażał sobie być z jakąkolwiek panienką. Nie pociągały go, po prostu. Kiedyś jeszcze wychodził z założenia, że skoro same się do łóżka pchają to trzeba skorzystać, ale teraz już by się nie tknął. - Mimo tego, że nikogo nie mam. - dodał, uśmiechając się pod nosem. Nie miał, bo nie chciał. Szkoda było mu czasu na związki, kiedy codziennie mógł mieć innego, a przecież głównie o seks się rozchodziło.
- Aurelie, tak? Nie zdziw się, jeśli pewnego dnia Jane stwierdzi, że twoja dziewczyna jest aż za bardzo zapracowana. - rzucił, mając na myśli rzecz jasna to, że zda sobie sprawę z tego, że Aurelie najzwyczajniej w świecie nie ma. - Ale pamiętaj, zawsze możesz zrobić tak, jak ci mówiłem. Nawet jeśli mieszkańcy będą gonić cię z widłami i płonącymi pochodniami - ja cię obronię, jako pomysłodawca. Będziesz mógł się nawet u mnie ukrywać. - zapewnił łaskawie. Nie wytrzymał jednak i roześmiał się, wyobrażając sobie pewne sytuacje.
- Oczywiście, skromny to ty jesteś. Co do reszty, jeszcze nie wiem, pogadamy o tym za jakiś czas. - powiedział, szczerząc się.
- Skąd mogę wiedzieć? Wystarczy mi to, co widziałem przez ten czas, który spędziłem w twoim towarzystwie. Grasz zakochanego faceta, chociażby, i mówisz, że nawet na tło się nie nadajesz? Rob, błagam cię. - mruknął uśmiechając się lekko. Po chwili weszli na polanę o której Charlie Robinowi wspominał i sam się dziwił, jak szybko droga minęła. Stwierdził, że to zdecydowanie zasługa dobrego do rozmów towarzysza. Przeszedł może kilkanaście metrów, do złamanego, starego drzewa, po czym usiadł na grubym pniu, który leżał na trawie.
- Chyba jednak trochę zazdroszczę ci życia tutaj, ze względu na ten spok... - chciał dokończyć, jednak w tym samym momencie przerwał mu dzwonek telefonu. Wstał, wyciągnął z kieszeni urządzenie i odebrał. - No, Charlie, żyjesz jeszcze czy zdążyłeś już zdziczeć na tyle, że nie pamiętasz do czego telefon służy? Jak tam, znalazłeś go? Udało ci się już namówić naszą przygasłą gwiazdę do współpracy? W sumie, nawet nie musisz odpowiadać, od początku mówiłem ci, że to nie ma sensu. Myślisz, że facet, który rzucił karierę i wyjechał w takie miejsce, w którym nikt go nie zna zechciał do Hollywood wrócić? - Charlie westchnął cicho, słysząc głos Jake'a, swojego asystenta i przyjaciela jednocześnie. - Jake, nie mogę teraz gadać. Ty też lepiej zajmij się czymś pożytecznym pod moją nieobecność. Odezwę się... kiedyś. - powiedział na koniec i nie czekając na odpowiedź mężczyzny rozłączył się, po czym wyciszył telefon. - Właśnie. Spokoju ci zazdroszczę. - westchnął, wyciągając z kieszeni spodni paczkę fajek, jednak po chwili namysłu stwierdził, że przy Robinie palić nie będzie. Usiadł ponownie na pniu, a że jakoś długo nie mógł wytrzymać bez wiercenia się, usiadł na nim okrakiem, po czym położył się na plecach.
- I pomyśleć, że niektórzy wydają niezłe sumki na to, żeby spędzić choć kilka dni w takim miejscu, jak to. - powiedział, zamykając oczy. - Może nie do końca takim, jak to, ale wiadomo o co chodzi. - dodał w myślach.

____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Nie Sie 30, 2015 4:05 pm


Robin po prostu rozciągnął się na miękkiej, ładnie pachnącej trawie obok zwalonego drzewa, na którym usiadł Charlie i, zakładając ręce pod głowę, tak, że powstała z nich niby poduszka, przymknął powieki, przysłuchując się tej wyjątkowo krótkiej rozmowie telefonicznej.
-Praca?-zapytał retorycznie, bo na to wychodziło. Dowiedział się też, że Charlie nie zamierzał zostawać w Craig na długo, skoro chodziło tylko o czasową „nieobecność”. Cóż, najwyraźniej sprawy prywatne nie miały potrwać zbyt długo. Nie zamierzał wnikać, bo gdyby Charlie chciał o tym mówić, po prostu by to zrobił, a Hale choć był istotą ciekawską, to do wścibstwa dużo mu brakowało i uważał, że pewnych granic przekraczać nie należy.–Nie musiałeś przerywać, nie obraziłbym się.-uśmiechnął się lekko. Było mu dobrze. Miękko, ciepło, słoneczko świeciło, ale nie natarczywie, bo liście nad głową rzucały przyjemny cień… W końcu mógł się zrelaksować, po całym tygodniu stresu i pracy. Cud, miód, malina.
-Jeśli chcesz możesz zapalić, nie krępuj się. Sam nie palę, ale jestem przyzwyczajony do tego, że ludzie robią to w moim towarzystwie.-taka była prawda. Jego znajomi sporo palili, ludzie na planach zdjęciowych, nawet jego ojciec… Ten to już był prawdziwym nałogowcem i spalał paczkę dziennie… Co najmniej. Nawet w samochodzie zdarzało mu się palić, mimo, że matka tego nienawidziła… Tak właściwie to Robin swoich rodziców nie widział od momentu wyjazd na studia, a nawet z nimi nie rozmawiał… Nie zdziwiłby się, gdyby się rozwiedli, ale żaden ze starszych braci, z którymi jeszcze utrzymywał kontakt – co oznaczało telefony raz na pół roku – nic na ten temat nie wspominał. Cóż… Nie powinno go to obchodzić. Oni nie chcieli go widzieć, więc on ich też nie i tak jak oni nie interesowali się jego życiem, on w ich wnikać nie zamierzał.
-Nie zawsze jest tak spokojnie.-mruknął cicho, przeciągając się lekko, tak że aż mu coś w kościach strzyknęło, a potem wrócił do poprzedniej pozycji. –Czasami zdarzają się jakieś wiejskie afery, poza tym… Bez tego byłoby aż zbyt nudno i spokojnie.-oj tak. Różnorakie afery. Od znikających krów poczynając, kończąc na przejechanych samochodem płotach. Nawet postrzał raz się zdarzył.
-Taaa… I tacy się zdarzają, zwłaszcza, że o ile się nie mylę, teraz wakacje na wsi coraz bardziej zyskują na popularności, zwłaszcza nad morzem, albo w górach.-wymamrotał. On sam chyba mógł zrozumieć coś takiego. Naprawdę lubił wieś… Choć miasto też. I to i to miało swoje dobre i złe strony.
-Naprawdę tu miło.-mruknął Rob, który tak właściwie, to gdyby nie mówił, najprawdopodobniej uciąłby sobie drzemkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 20
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Nie Sie 30, 2015 4:51 pm



- Praca, praca, niestety. Codziennie po kilka telefonów, maile w podwójnej ilości. Powiedziałem, że dam sobie radę sam, ale chyba nikt we mnie nie wierzy. - wytłumaczył, uśmiechając się, chociaż wcale nie było mu do śmiechu. No, bo z czego tu się cieszyć? Z tego, że ludzie z jego najbliższego otoczenia od samego początku radzili mu sobie odpuścić, bo nie da sobie rady sam? Charlie twierdził jednak, że woli przekonać Hale'a po swojemu - poznać go osobiście, zrozumieć jaki jest powód dla którego mieszka w Craig, dlaczego porzucił tamto życie, dla tego w małym miasteczku.
- Nie, to nic ważnego. Nie wyciągnąłem Cię tutaj po to, żeby gadać przez telefon. - powiedział, uśmiechając się. Naprawdę cieszył się z tego, że poznał Robina, miał z kim pogadać, z kim wyjść i komu ponarzekać, chociażby na temat ludzi z Craig.
- Na pewno? - chciał się upewnić. - Zapalę, ale nie teraz, nie chcę zasmradzać tak ładnego miejsca. - zaśmiał się cicho, stwierdzając, że jeszcze zdąży zapalić, niekoniecznie w tym akurat momencie. Charlie zastanowił się chwilę - nie zawsze jest tak spokojnie? - Szczerze powiedziawszy cieszyłbym się, jeśli chociaż dwa dni w tygodniu byłyby tak spokojne, jak ten. - przyznał, po czym podniósł się do siadu. - Nie byłeś tu nigdy? - zapytał, siadając na trawie. Oparł się plecami o pień i odchylił głowę, spoglądając na błękitne niebo z białymi plamami w postaci puchatych chmur.

____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Nie Sie 30, 2015 5:14 pm


-Praca to zło.-stwierdził Robin, jakże filozoficznie, a potem roześmiał się cicho. Niby swoją lubił, ale był człowiekiem, nie terminatorem i czasami, jak każdy miał dosyć, zwłaszcza po takim tygodniu. –W takim razie mogę się cieszyć, że mój szef jest na tyle wiekowy, że maili raczej mi nie przysyła… Choć ostatnio zaczął pisać SMS’y. To duży krok na przód…-i była w tym spora zasługa Robina, bo doktor Harper otrzymał od swoich dzieci mieszkających bodajże w Nowym Jorku i Bostonie (syn w tym pierwszym, córka w drugim), na swoje sześćdziesiąte któreś urodziny (doktor nie uznawał czegoś takiego jak „emerytura” i Robin podejrzewał, że będzie pracował aż do śmierci), jakiegoś nowego smartphone ‘a, którego kompletnie nie umiał obsługiwać, tak więc Hale podjął się nauczenia go, jak to robić, co okazało się dość trudne… Ale teraz on mógł się cieszyć SMS’ami z emotikonami, zamiast telefonów w środku nocy, a stary odkrywał piękno androidowych aplikacji i miał przynajmniej zajęcie, a to oznaczało, że wszyscy są zadowolenie.
-Nie wiem, o co chodzi i nawet nie chcę wiedzieć, ale jeśli potrzebujesz kogoś, kto w ciebie wierzy, mogę powiedzieć, że ci się uda. Czym tak w ogóle się zajmujesz?-zapytał z czystej ciekawości. Na siłę wnikać nie zamierzał, ale podejrzewał, że jakimś biznesem, czy czymś takim, bo wtedy wszystko układało się w logiczną całość. Mógł tu przyjechać, żeby przekonać jakiego rolnika do sprzedaży ziemi, albo czegoś w tym stylu, ale tamten nie chciał, więc postanowił zostać tu na jakiś czas… Tak, to było całkiem prawdopodobne i jak najbardziej logiczne.
I… skłamał. Tak naprawdę to go ciekawiło, może akurat nie to, o co chodziło w tym telefonie, ale czym Charlie się zajmował, bo… Mimo wszystko nie mówił dużo o sobie, a Robin chciał go poznać, bo go ciekawił. Jak na razie wiedział tylko tyle, że facet ma na imię Charlie, jest z Los Angeles, ale wcześniej mieszkał na Florydzie i jest singlem.
-Spoko.-skoro nie chciał rozmawiać, ani palić, to jego sprawa, Hale nalegać nie będzie – dla niego to nawet lepiej, bo za zapachem fajek nie przepadał, choć go znosił.
-Och z tym nie będzie problemu. Koło Gospodyń Wiejskich da ci w końcu spokój i będziesz miał wiele leniwych, cichych dni.-zaśmiał się cicho, kładąc się na boku tak, żeby móc patrzeć na rozmówcę i podpierając się na łokciu.
-Nie, nigdy. Jakoś nigdy ani nie zawędrowałem, ani nie dobiegłem w te okolice.-w okolicznych lasach było mnóstwo ścieżek i tutaj akurat Hale nigdy nie trafił, choć trochę tego żałował, bo pewnie byłby tu częstym gościem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 20
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Nie Sie 30, 2015 5:54 pm



- Niby tak, ale chyba wolę już dostawać maile niż sms'y. Wiesz, zawsze jest opcja, że po prostu ich nie odczytałem, a telefon zazwyczaj noszę przy dupie i byłoby ciężko zignorować wiadomości. - uśmiechnął się lekko. A potem Robin powiedział, co powiedział, więc Charlie przez chwilę po prostu na niego patrzył.
- Skoro tak mówisz to na pewno mi się uda. - powiedział w końcu. Gdyby tylko Robin wiedział, o co tak naprawdę rudowłosemu chodzi... - Czym się zajmuję? - powtórzył tępo po mężczyźnie. Zaczął zastanawiać się, dlaczego tak właściwie nie pomyślał, co powie kiedy w końcu Robin go o to zapyta. Wiadome było, że prędzej czy później to zrobi, może niekoniecznie wprost, ale zapyta - no i zapytał.
- Ja... Aktualnie pilnuję tu swojego interesu. - powiedział wymijająco, jednak nie skłamał. Nic lepszego nie przychodziło mu do głowy, a to wydawało się być dobrą odpowiedzią. Charlie uśmiechnął się do Robina lekko, stwierdzając, że taka odpowiedź na tę chwilę musi mu wystarczyć.
W to, że wspomniane przez aktora kobiety dadzą mu spokój też nie wątąpił - w końcu im się znudzi. - Biegasz? - zapytał z uśmiechem, słysząc, że Hale nigdy w to miejsce nie dobiegł, a przy okazji uświadomił sobie pewną rzecz. - Nie wiem, jak to robisz, że jakoś ciężko mi się przy tobie nie uśmiechać. - westchnął. Taka jest prawda - caly czas cieszył się, jak idiota.


____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Nie Sie 30, 2015 6:21 pm


I tym razem ciekawość weterynarza nie została zaspokojona, bo otrzymał kolejną, wymijającą odpowiedź. Charlie najwyraźniej o sobie mówić nie chciał… I Rob nie mógł z tym zrobić absolutnie nic, więc tylko cicho westchnął. Najwyraźniej mężczyzna postanowił pozostać tajemniczym przyjezdnym i mówić mieszkańcom tylko tyle ile jest niezbędnie potrzebne. Kto wie może planował budowę jakiejś huty albo czegoś takiego w okolicy, co by na pewno im się nie spodobało?
-Niedługo zacznę podejrzewać, że jesteś jakimś gangsterem, który przyjechał założyć do Craig fabrykę koki, hery, albo plantację marihuany.-zaśmiał się cicho, choć odpowiedź mężczyzny nie przypadła mu do gustu. Umiał to jednak skrzętnie ukryć – i to właśnie zrobił, wiedząc, że i tak nic nie poradzi i nie zmieni podejścia tamtego. –Ale nie przejmuj się tym, że wydam cię policji… Jeśli odpowiednio mnie przekupisz.-wyszczerzył się, stwierdzając, że nie ma co się tym przejmować. Nie jego sprawa, nie powinien wnikać i przy tym właśnie pozostał, postanawiając (znów) obrócić pytanie w żart. Niech mu będzie. Odpuści. I nie będzie więcej zadawał osobistych pytań, skoro rudy odpowiadać na nie nie chce. Nie chciał być nachalny i nie rozumiał, dlaczego w ogóle poczuł się odrobinę rozczarowany. W końcu… Nie powinno mu jakoś szczególnie zależeć, czyż nie?
-Biegam… Jak mam czas. Dla zdrowia, dla kondycji. Pozwala mi się to odstresować i po prostu lubię.-zdrowy tryb życia tak bardzo. Bez alkoholu, papierosów, prochów… Tylko kawa i śmieciowe żarcie, choć gotować umiał… Tylko z czasem różnie bywało. Ludzie w Craig mu się dziwili… Ale jakoś szczególnie się tym nie przejmował, a przynajmniej zamiast tłuszczu miał mięśnie.
-Już ci mówiłem, że jestem cudowny we wszystkim… A to oznacza, że również moje poczucie humoru jest cudowne.-Robin tak po prawdzie nabijał się z samego siebie, bo cudowny nie był i tak zasadzie to nigdy się za takiego nie uważał.
-A jako, że jestem zabawny, to się przy mnie uśmiechasz – proste.-wyszczerzył się szeroko. Innego powodu przecież być nie mogło, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 20
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Pon Sie 31, 2015 1:50 am



Mężczyzna uśmiechnął się szeroko.
- Gangsterem nie jestem. - zapewnił. - Chociaż... Gdybym zaproponował, nie chciałbyś pracować na mojej plantacji? Na pewno zarobiłbyś więcej niż u doktora Harpera. Ta polana by się nadała... - powiedział, silac się na całkowicie poważny ton. Nie, Charlie nie zamierzał bawić się w zielarza, farmera czy cokolwiek w tym stylu, wystarczyło już, że bawił się w reżysera.
- Przekupić Cię? Mam nadzieję, że zazyczysz sobie czegoś innego niż cola? - zapytał z uśmiechem. Cóż, wizja przekupstwa wcale mu nie odpowiadała, ale jeśli o Robina chodziło - czemu nie?
- Masz jeszcze siłę na bieganie? Nie wolisz dłużej pospać, albo zrobić coś innego? Też biegałem, ale wieczorami, kiedy już byłem w miarę odrobiony, a potem... no, po prostu mi się nie chciało, wolałem posiedzieć w domu, posłuchać muzyki, napić się, no wiesz... o co chodzi. - mruknął, posyłając swojemu rozmówcy lekki uśmiech. Od razu stwierdził, że to, że Rob nie pije może i jest zaletą, ale fajnie byłoby się z nim napić czegoś z procentami. Może kiedyś na piwo go chociaż namówię - pomyślał, przeczesując palcami pasma włosów.
- Rzeczywiście, zapomniałem o tym, że ty cały i we wszystkim cudowny jesteś, wybacz. - powiedział, skruszony. Zrobił smutną minę, ale długo tak nie wytrzymał i najzwyczajniej w świecie, po raz kolejny roześmiał się. Naprawdę miło spędzał czas, przy Robinie czuł się bardziej sobą niż przy większości znajomych z Los Angeles. - Jutro masz czas, tak? W sensie, dla mnie. Tak sobie pomyślałem, że mogliśmy pójść pobiegać razem. To znaczy... jeśli byś chciał. - Charlie odchrząknął cicho, spoglądając w bok, dla odmiany nie na Robina.

[/b][/b]

____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Pon Sie 31, 2015 10:44 am


-Nie niszcz polany.-zaśmiał się cicho-Tak jest dobrze, innych roślinek tu nie potrzeba… Na plantację wiadomego zielska polecam mniej urokliwe rejony. Pustych pól ci u nas dostatek i tak nikt uwagi nie zwróci.-co najwyżej dzieciaki by podkradały i popalały za darmo, jeśli by już zlokalizowały taką „polankę”, ale nikt by starszym nie wypaplał. Raczej. Dzieciaki się tu nudzą i nie mają co robić, więc…-Poza tym, co ja bym miał na takiej plantacji robić? Zabijać mszyce?-nie sądził, żeby robota dla weterynarza, znalazła się na czymś takim jak plantacja marychy. Jakby nie patrzeć rolnikiem nie był i raczej się do tego nie nadawał…
Przeczesał jedną dłonią krótkie włosy, lekko je roztrzepując i podniósł się do siadu, bo ramię zaczynało mu cierpnąć. Doprawdy… Takiej polany nie należało niszczyć. Wiatr spokojnie szumiał w gałęziach rosnących dookoła drzewa, oprócz trawy pełno tu było kwiatów, głównie małych, białych stokrotek z żółtymi środkami i koniczyny – zarówno tej czerwonej jak i białej. Gdzieś kawałek dalej rósł nawet krzak dzikiej róży, która jednak o tej porze roku nie dawała już kwiatów, bo zdążyły się przekształcić w owoce. Cóż… Jakby nie patrzyć lato powoli miało się ku końcowi.
-A ja myślałem właśnie o stawianiu mi coli do końca twojego pobytu tutaj.-przywołał na twarz wyraz zrezygnowania i odrzucił głowę do tyłu, tak że mógł spojrzeć w błękitne niebo, którego nie zdobiła ani jedna chmurka. –Ale skoro cola odpada, to mogę wymyślić coś innego… -zamyślił się na chwilę, przymykając oczy-Może być czekolada. Ale mleczna, nie gorzka, ani biała. Albo pianki. No ewentualnie ciastka.-Rob mógłby żywić się cukrem… Cukrem i pizzą. Tak właśnie. Bo z alkoholi był w stanie wypić bez krzywienia się jedynie białe wino, szampana i jakieś likiery, ale też nie wszystkie, ale i tak tego nie robił, bo raczej brakowało okazji. A na sam widok wódki coś go skręcało w żołądku. Nie… Hale stanowczo pijakiem w życiu by nie został.
-Jak widać mam. Po prostu to lubię, więc wolę poświęcić mój wolny czas rano na krótką przebieżkę zamiast na, na przykład oglądanie telewizji. Czasem miło jest się zmęczyć…-bieganie było jednym z jego hobby, zaraz obok czytania książek, grania w gry wideo i szlajania się ze znajomymi.
-Jak mogłeś zapomnieć?-zapytał tonem wyrażającym urażoną godność i spojrzał na Charliego spod przymrużonych powiek, świdrując go spojrzeniem bystrych oczu, które w tym momencie były bardziej błękitne niż szare, ale chwilę później polanka rozbrzmiała również jego śmiechem.
-Mam.-przytaknął. –I możemy iść. Jest tu dużo fajnych ścieżek… I dużo takich, których nie odkryłem.-niby dlaczego miałby odmówić? I tak by się nudził, a Charlie mimo wszystko przypadł mu do gustu… - Właśnie -pomyślał. – Byle tylko nie przypadł mi do gustu aż za bardzo.-Robin starał się pilnować jeśli o to idzie. Robin musiał się pilnować jeśli o to idzie i starać się nie patrzeć na swoich kumpli z Craig w taki, a nie inny sposób… Co momentami łatwe nie było, a wręcz niewykonalne. Cóż... To chyba normalne, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 20
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Wto Wrz 01, 2015 5:46 pm



- Polany nie zniszczę, tego możesz być pewien. - zapewnił z lekkim uśmiechem. - A co byś robił... no nie wiem, pilnowałbyś mojego interesu, no wiesz, prawa rękę. - zaśmiał się, szczerze rozbawiony. No, jak mogłoby go to nie rozśmieszyć? Jakoś nie wyobrażał sobie siebie jako gangstera, a tym bardziej kogoś kto ziołem handluje. Charlie usiadł trochę wygodniej, skupiając całą swoją uwagę na Robinie. Sam przed sobą musiał przyznać, że mężczyzna jest cholernie przystojny. Jak mógł się dziwić, że ma tutaj tyle wielbicielek? Sam Charlie, gdyby tylko zaliczał się do grona panienek z Craig, latałby za nim, a że pociągają go faceci... cóż, od razu ląduje na ostatnim miejscu w kolejce do Robina. Mało ważne - pomyślał, wzdychajac cicho. Zdążył się już przekonać, że nie warto się napalać.
- Wolałbym nie, mógłbym źle na tym wyjść, jako że sam nie wiem, jak długo tu zostanę. - powiedział z uśmiechem. - W takim razie trochę urozmaicę ci życie, nie tylko cola. - rzucił, jednocześnie stwierdzając, że musi pamiętać o tym, że czekolada gorzka odpada. I biała. Zapamięta.
- Przepraszam. - jęknął z miną zbitego psiaka. Może jednak ma jakiś tam talent aktorski? Nie, w to akurat nie chciał się bawić. - Takiej odpowiedzi oczekiwałem. - przyznał z uśmiechem. - Ale... koniecznie rano? Bo jakby to... mam małe problemy z wstawaniem. Łóżko mnie zniewala. - powiedział, szczerząc się.


____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Wto Wrz 01, 2015 6:47 pm


-Asystent gangstera… Mój wymarzony zawód.-zaśmiał się szczerze, przypominając sobie różnorakie filmy pokroju „Ojca Chrzestnego” i innych tego typu produkcji związanych z mafią… tudzież odcinkami seriali kryminalnych związanymi z różnorakimi organizacjami przestępczymi. Nie wyobrażał sobie siebie jako przestępcy… Chociaż kiedyś, bodajże jak miał jakieś dziesięć lat, grał syna szefa mafii. Tak… Nawet na pewno.
-Gdybyś tu został do końca swojego życia, to byłbym urządzony.- zaoszczędziłby trochę… A nawet więcej niż trochę. Tylko Joey wciąż by narzekał, bo jednak cola jest tańsza niż alkohol, a Rob miał ze swego kumpla niezwykły ubaw, że ten przeżywał to aż tak bardzo. Wypominał mu to praktycznie każdego razu, gdy aktor się u niego pojawiał, co momentami było męczące… Ale takie życie.
Rob przeciągnął się lekko, bo poczuł, że powoli drętwieje, a potem przekręcił się na brzuch… Tym, że pobrudzi swoją flanelową koszulę w czerwono – czarną kratę się nie przejmował – już nawet ubiorem dostosował się do mieszkańców Craig, choć zrobił to głównie z wygody. Koszule naprawdę mu podpasowały… Choć swoje bluzy i T – shirty nosił równie często.
-I git. Cukru nigdy za wiele. –wyszczerzył się, prezentując białe ząbki i posłał Charliemu szeroki uśmiech.
-No dobrze… Dla ciebie się poświęcę i zmienię godzinę biegania. W takim razie… Może jakoś tak koło osiemnastej? Wtedy już chłodniej się zrobi… Bo jakoś nie uśmiecha mi się biegać w skwarze, jaki mogą nam sprezentować godziny wczesnopopołudniowe.-oj tak, kilka ostatnich dni było naprawdę gorących, więc wolał nie ryzykować ugotowania się, a jak wiadomo bieganie w duchocie to nic przyjemnego… Na szczęście zbliżała się jesień i niedużo czasu miało minąć, zanim będzie można biegać o każdej porze dnia i nocy, bez narażania się na niezamierzone korzystanie z darmowej sauny jaką sponsorowała pogoda… Aż cud, że mimo wszystko nie było klęski suszy, a las wciąż był żywy i zielony… Ale to głównie dzięki temu, że raz na jakiś czas pojawiały się mniej lub bardziej ulewne deszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 20
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Sro Wrz 02, 2015 5:55 pm



- Tak właśnie myślałem, dlatego wlasnie tobie zaproponowałem. - zapewnił, uśmiechając się, niezwykle dumny z siebie, bo przecież jakiż on pomocny! Kiedy Rob przekręcił się na brzuch i tak fajnie, jak stwierdził Charlie, się uśmiechnął ten był już pewien, że poświęci się. Idealny - pomyślał - nie dość, że przystojny, zabawny, młody, inteligentny to jeszcze nie zepsuty przez pieniądze i sławę.
- Cukru też, ale... tak sobie pomyślałem, powinieneś zgodzić się wypić ze mną chociaż wino. Za naszą znajomość, oczywiście.- powiedział Charlie, chociaż tak w prawdzie to było to zaproszenie. Nie chciał pić już teraz, może za jakiś czas, mało ważne, byle by tylko do tego doszło. - Do końca życia nie zostanę, ale mój pobyt w Craig może się bardzo wydłużyć. Zależy, jak mi pójdą interesy. - westchnął, zdając sobie sprawę z tego, że łatwo nie będzie. Wiedział od razu.
- Osiemnasta mi pasuje, tylko tak... pokażesz mi, gdzie mieszkasz? Albo ja tobie. - rudowłosy uśmiechnął się lekko. Chciał wiedzieć, gdzie Robin mieszka tylko i wyłącznie dlatego, że gdzieś muszą się spotkać.


____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Sro Wrz 02, 2015 7:17 pm


-Wino?-powtórzył, unosząc wysoko brwi do góry. –Ech… Wy naprawdę nie możecie zrozumieć ludzi, którzy nie piją, co?-miał tu na myśli Joeya, Lucasa, swoich braci… Ogólnie wszystkich dookoła, bo mało kto potrafił zrozumieć, dlaczego facet, jakby nie patrzeć jeszcze przed dwudziestą piątką i to nie jakiś no – life, który nigdy na imprezy nie chodzi, do kieliszka nie zagląda… A on nie przepadał. –Ale niech ci będzie.-westchnął ciężko, stwierdziwszy, że nie ma sensu oponować, bo znając życie sprawi tym samym Charliemu przykrość, a tego nie chciał. Jakoś tak, choć raczej taki miły i niezłośliwy nie bywał. Coś go tak wzięło, sam do końca nie wiedział co… A może po prostu miał dobry nastrój?-O ile to wino będzie białe. Po czerwonym czuję się okropnie.-powiedział zgodnie z prawdą. Wypić mógł, ale poświęcać się nie zamierzał, a napicie się choć odrobiny czerwonego wina skutkowało u Robina potwornym bólem głowy, który nie był wywołany kacem.
-Cóż… Pozostaje mi tylko korzystać z twojego portfela najdłużej jak się da.-żartował, bo Charliego wykorzystywać w żaden sposób nie zamierzał, ale przecież ponabijać się mógł.
-Mogę ci pokazać.-mruknął, choć zdawał sobie sprawę z tego, że odrobinę ryzykuje. W końcu o Charliem nie wiedział właściwie nic, nie miał nawet pojęcia kim tamten właściwie jest… Równie dobrze mógł być złodziejem, albo kimś takim, tylko… Po cholerę przyjeżdżałby wtedy na zapuszczoną wieś? Tutaj bardzo cennych rzeczy nie ma… Niemniej możliwość istniała.
Posiedzieli na polanie jeszcze trochę, a Robin gadał o wszystkim i o niczym, opowiadając Charliemu o Craig, o kilku śmiesznych wpadkach, jakie trafiły mu się w pracy, o swoich ulubionych książkach, filmach i grach… Jakoś tak czas szybko zleciał i zrobiło się późno, więc zdecydowali się wracać z powrotem do miasteczka, gdzie Robin poprowadził ich w stronę jedynego osiedla bloków w okolicy… Chociaż ciężko było określić te budynki mianem „bloków”, bo były to raczej spore domy, w których mieściło się po kilka mieszkań, a „osiedle” składało się z czterech takich.
-Mieszkam tutaj, na drugim piętrze. –aktor wskazał brzoskwiniowy budynek pokryty czerwoną dachówką. „Bloki” stały na planie prostokąta. Pośrodku był mały, zielony skwer z placem zabaw i rabatkami pełnymi kwiatów: nagietków, nasturcji, lilii… Dozorczyni miała obsesję na punkcie ogrodnictwa… Ale dzięki temu okolica była nie tylko spokojna, ale też ładna.
-Moja klatka schodowa to ta po prawej –wskazał odpowiednie wejście-A na piętrze są trzy mieszkania. Moje to to środkowe.-co dziwne, jak na tak ładne miejsce czynsz był wyjątkowo niski i Rob mógł sobie na nie pozwolić, mimo, że jego pensja do najwyższych nie należała… Choć być może wynikało to z tego, że po prostu nikt inny nie był chętny na to mieszkanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 20
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Sro Wrz 02, 2015 8:52 pm



- Właśnie... ciężko mi zrozumieć. - Charlie zaśmiał się pod nosem. Sam nie pił dużo, czasem wino, czytając dobrą książkę czy słuchając muzyki, zimne piwo wieczorami, ale też nie codziennie, a wódka... cóż, z tym u rudego było najgorzej. Nie lubił czystej, ale jeśli był w towarzystwie, które owy trunek piło... on też pił. Chociażby właśnie na imprezach firmowych. - Poważnie? Widzisz jak niewiele potrzebujesz, żeby mnie uszczęśliwić? - zapytał, szczerze zadowolony z tego, że Rob się zgodził. Nie odpuściłby, ale też nie jest powiedziane, że chciałoby mu się bardzo wysilać.
- W porządku, będzie takie, jakie chcesz, nawet białe. - zapewnił od razu, żeby przypadkiem Robin się nie rozmyślił, czego rudowłosy by nie chciał, rzecz jasna. Kiedy zażartował o tym korzystaniu z portfela, Charlie też się roześmiał.
- Charlie sponsor? - rzucił ze śmiechem.
W sumie, na polanie jeszcze trochę posiedzieli, a Anderson czuł się wyjątkowo dobrze. Rozmowa z Robinem była dla niego samą przyjemnością, z chęcią go słuchał, ale i w końcu sam się otworzył i zaczął mówić o ulubionych zespołach, książkach czy filmach. Kilka razy wspomniał nawet o swoim życiu w Los Angeles, ale nie mówił nic, co mogłoby go zdradzić. Kiedy już wyszli z polany, jak i całkowicie z lasu, skierowali się w stronę, jak się okazało... osiedla, na którym sam aktualnie wynajmował mieszkanie. Postanowił jednak nic nie mówić Robinowi, stwierdził, że to może być fajna niespodzianka, pewnego dnia zaprosi go do siebie na obiecane wino, wtedy wszystko się wyjaśni. Mimo tego, że budynki mieszkalne były tylko cztery, Charlie i Rob nie mieszkali w blokach stojących obok siebie. Może dlatego nie miałem okazji go tu jeszcze spotkać - pomyślał rudy, jednak potem uświadomił sobie ile śpi, a Rob pracuje no i... odpuścił dalsze myślenie.
- Zapamiętam. - zapewnił, stwierdzając, że niemożliwe jest to, że mógłby zapomnieć. Bo nawet gdyby chciał to za bardzo chciałby Roba odwiedzić. - W takim razie... No, chcesz już pewnie iść do domu? - bardziej stwierdził niż zapytał.



____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Sro Wrz 02, 2015 9:38 pm


-Tak... Poza tym muszę nakarmić Howarda. -wyszczerzył się szeroko-Howard to mój żółw... -dodał jeszcze tytułem wytłumaczenia. Rob zawsze uwielbiał zwierzęta - dlatego właśnie wybrał taki, a nie inny zawód. Miłośnikiem gadów jednak nie był, zawsze chciał mieć kota, albo psa, może jakiegoś gryzonia... W każdym razie coś z futrem, co da się pogłaskać i przytulić. Jakim więc cudem dorobił się "skorupiastego", jak często nazywał swego zwierzaka? Cóż... Howard był stary, nawet jak na żółwia i jego poprzednia właścicielka przytargała go kiedyś do kliniki, chcąc się jakoś go pozbyć... A że żółwia do schroniska nie oddasz, a Howard ani schorowany, ani szczególnie problematyczny w utrzymaniu nie był, to Rob po prostu go wziął do siebie, nie chcąc przyczynić się do żółwiobójstwa. Wstrętna małpa z tej gościówy była... Przynajmniej według Hale'a. No bo... Owszem, zwierz stary i może już znudził się jej dzieciom, no ale... Podłe po prostu.
-To do jutra.-uśmiechnął się i szybko ruszył do domu, jeszcze machając Charliemu na do widzenia.
[...]
Większość niedzielnego dnia Robin spędził na nic nierobieniu... To znaczy... Rano (o ile można "ranem" określić jedenastą, bo wyjątkowo późno zwlókł się z łóżka) zrobił zakupy, trochę posprzątał i spotkał się z Lucasem, a potem wcinając podgrzaną w mikrofali pizzę jakieś spędził dzień na kanapie w salonie połączonym z kuchnią, grając w gry wideo... I kończąc czytać jakąś z zaległych książek. Tak właśnie za zwyczaj wyglądały jego niedziele... Do wieczora, bo wieczorem chadzał do Joeya, gdzie spotykał się również z resztą swoich znajomych.
Tego dnia jednak miał iść biegać z Charliem... Który mu nawet wczoraj co nieco o sobie opowiedział... Z czego nie wiedzieć czemu w głębi duszy Robin cieszył się jak małe dziecko (sam tego nie rozumiał).
Przed umówioną osiemnastą przebrał się w swój zwyczajny strój o uprawiania jakiegokolwiek sportu, czyli czarną, przylegającą do ciała koszulkę na krótki rękaw, krótkie spodnie i buty do biegania, a potem zaczął się zastanawiać, czy czekać w mieszkaniu, czy może na zewnątrz... Jego wątpliwości jednak zostały zaraz rozwiane, albowiem przebrzmiał dzwonek do drzwi, a on poleciał je otworzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 20
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Czw Wrz 03, 2015 10:28 pm



Nakarmić... że kogo? Charlie zdążył już pomyśleć coś głupiego, a dopiero po tym usłyszał, że wspominany przez Roba Howard to żółw. Ułożyło mu, bo już zdążył pomyśleć, że to jakiś przystojny facet, który czeka na obiad. Szybko jednak przypomniał sobie, że tak dobrze to nie ma i większość przystojnych facetów, których spotkał w ostatnim czasie nawet nie myśleli o tym, żeby wskoczyć do łóżka innemu osobnikowi swojej płci. Charlie też nie miał najmniejszego zamiaru starać się kogoś przekonać do tego czy tamtego, najzwyczajniej w świecie mu nie zależało, bo jak twierdził - nie ten to inny.
- Ach, żółwia. - rzucił ze śmiechem - Do jutra, panie Hale. - uśmiechnął się i pomachał jeszcze Robinowi. Dopiero po chwili zastanowił się czy zdążył już poznać nazwisko Roba, ale potem wyszedł z założenia, że nawet jeśli sam mu tego nie powiedział to mógł to usłyszeć od kogokolwiek innego w Craig.
[...]
Charlie nigdy nie przepadał za niedzielami. Część ludzi grzecznie maszerowała do kościoła, część wyjeżdżała albo wracała do miasta, a jeszcze część nie robiła nic i nie potrafiła dla siebie miejsca znaleźć. Rudy należał do tej ostatniej - i mimo tego, że jego życie ostatnio wyglądało, jak same takie nudne niedziele, tak świadomość tego, że jest właśnie ten dzień tygodnia rozleniwiała go jeszcze bardziej. Z łóżka wyszedł parę minut po jedenastej, poszedł pod prysznic, a potem zrobił sobie jajecznicę i tosty, czyli coś, czego spieprzyć nie potrafił. Po zjedzeniu śniadania zadzwonił do Jake'a, stwierdzając, że to w końcu ten dzień, w którym ma dla niego czas. Coś tam wspomniał mu o Robinie, ale jakoś nie chciał wdawać się w szczegóły, bo... to była jego sprawa. Trochę poczytał jakiś zupełnie niepotrzebnych mu do niczego informacji w internecie, a potem obejrzał swój ulubiony w ostatnim czasie film, o dwóch gejach, gdzie jeden z nich ginie w wypadku, a cała fabuła skupia się na uczuciach drugiego. Jeden z wyciskaczy łez - Charlie wbrew pozorom dość łatwo się wzruszał, co w pewnych momentach mu przeszkadzało. Dopiero przed osiemnastą zaczął się zbierać - założył czarną, przylegającą do ciała bokserkę, szare dresowe spodenki przed kolano i czarne adidasy, w których wyjątkowo dobrze mu się biegało, a ostatnimi czasy często tego nie robił. Wziął jeszcze małą butelkę wody, po czym wyszedł z mieszkania, po tym zamykając drzwi na klucz, który z kolei włożył do kieszeni. Może uda mu się go nie zgubić. Zbiegł po schodach, zastanawiając się jeszcze nad tym, czy bardzo będzie po tyłach... w sensie, Rob może mieć dużo lepszą kondycję niż on. Kiedy stanął przed odpowiednimi drzwiami, a przynajmniej tak mu się wydawało, zadzwonił. Nie musiał długo czekać, a drzwi się otworzyły i stanął w nich... Hale we własnej osobie. Charlie przez chwilę po prostu się na niego gapił, na jego wysportowane ciało, które jeszcze tylko bardziej podkreślały sportowe ubrania.
- Gotowy? - zapytał po chwili, uśmiechając się lekko. Podrapał się po karku, a potem sprawdził, czy aby rzeczywiście ma jeszcze klucz do mieszkania. - Bo jakbyś jeszcze nie był, to mogę poczekać na zewnątrz. - dodał.


____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Pią Wrz 04, 2015 6:39 pm


Do drzwi dzwonił nie kto inny, jak Charlie, którego Rob powitał szerokim uśmiechem. Cóż... Nie spodziewał się nikogo innego, ale zawsze mogło kogoś przyciągnąć... Bywało, że dzieci z okolicy, jeśli zaszła potrzeba, a Roba akurat nie było w klinice, przychodziły do niego do domu z pieskiem, znaleźnym kotkiem, chomikami... Zabawnym faktem było to, że przytrafiało się to nawet, gdy doktor Harper trwał na posterunku... Podejrzewał, że to dlatego, że był mniej przerażający. Jakby nie patrzeć staruszek najmilszy nie był, wręcz przeciwnie zgryźliwy i nieprzyjemny, mówił niskim tubalnym głosem, miał niechlujny zarost, był o dobrą głowę od Robina wyższy i zawsze wydawał się dość... ponury, więc logicznym było, że dzieci chętniej przyjdą do jego asystenta, mimo, że stary doktor w głębi duszy był dobrym człowiekiem.
-Gotowy, gotowy, możemy iść.-był ubrany, miał wolne, nic do załatwienia nie miał - nic ich nie zatrzymywało. Trochę dziwnie czuł się przez to, że zazwyczaj jak wychodził biegać, to na uszach miał słuchawki, ale tym razem skończyły w kieszeni spodenek - w końcu nie szedł sam.
-Jeśli chcesz mogę pokazać ci moją ulubioną trasę... Albo możemy pobiec gdzieś w ciemno... Znaczy... drogą, której nie znam, bo jest tu takich sporo.-mruknął, wychodząc z mieszkania i szybko zamykając drzwi na klucz. Sporo było dróg i ścieżek, na których nie miał jeszcze okazji postawić stopy, czy chociażby zobaczyć, dlatego postanowił pozostawić Charliemu decyzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 20
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Sob Wrz 05, 2015 12:44 am



Charlie uśmiechnął się i skinął lekko głową, kiedy Rob powiedział, że jest gotowy. Bardziej mu to odpowiadało, bo czekać nie lubił, chociaż sam przed sobą musiał przyznać, że na Roba mógłby czekać i poniekąd właśnie to robi - niekoniecznie w kwestii wyjścia. Zaczekał tylko, aż mężczyzna zamknie drzwi, a kiedy zapytał, dokąd Charlie chce biec, ten chwilę się zastanowił.
- Z jednej strony wolałbym biec trasą, którą znasz, a z drugiej... mogłoby by być zabawnie... Wiesz co? Biegnijmy w nieznane, a jeśli wystarczy nam sił to zabierzesz mnie tam, gdzie biegasz. - powiedział ze śmiechem. Stwierdził, że tak będzie najlepiej. Wyszli z budynku, a wtedy Charlie zwrócił się do Roba - Nie boisz się ze mną biec w las? Mogę być zabójcą, porywaczem, gwałcicielem czy jakimś psycholem. Zabić go nie zabije, porwać też nie, a... no.


____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Sob Wrz 05, 2015 10:58 am


Rob tylko skinął głową, słysząc, że Charlie wolałby wybrać się na jakąś nieznaną trasę, bo mogłoby być zabawnie. Jemu to pasowało i nie zamierzał narzekać, dlatego właśnie wychodząc na pole, położone za kompleksem budynków, w którym mieszkali, obrał drogę przeciwną do tej, którą zwykle biegał. Co prawda kiedyś nią szedł, ale jeśli poszłoby się dalej, aż do majaczącego w oddali lasu, wypróbował tam jedną jedyną ścieżkę i ani jednej więcej.
-Już i tak poszedłem z tobą sam do lasu, wczoraj i powiedziałem ci, gdzie mieszkam.-westchnął ciężko, przeczesując włosy. Skłamałby, gdyby powiedział, że nie rozważał przedstawionych przez rudego opcji. Rozważał, miał bujną wyobraźnię, a Charlie bardzo mało o sobie mówić, więc podstawy, żeby sądzić, że jest jakiegoś rodzaju przestępcą, szaleńcem, czy kimś takim, były, według szacunków Robina duże. Ale cóż...
-Skoro i tak podjąłem takie, a nie inne ryzyko, to mogę kontynuować.-wyszczerzył się szeroko. To trochę tak jak gra w rosyjską ruletkę... A życie Roba było na tyle monotonne, żeby taki dreszczyk emocji, podjęte ryzyko było czymś ekscytującym, nowym. Może popełniał błąd, może nawet bardzo dużym, ale... Cóż, już taki był. Bywało, że umyślnie sam stawał nad krawędzią i kończyło się to różnie... Ale uczył się na tyle wolno, żeby wciąż to robić.
Chwilę później już ruszył wolnym tempem, wąską, polną drogą, dostosowując się do prędkości narzuconej przez Charliego. Po obu jej stronach rosły już prawie dojrzałe zboża, z jednej strony pszenica, a w złotych kłosach pojawiały się czerwone maki i niebieskie chabry, z drugiej kukurydza. Cóż... N początku przyszłego miesiąca miały się zacząć żniwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruhiro

avatar

Liczba postów : 614
Join date : 13/07/2015
Age : 20
Skąd : City of Angels

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Nie Wrz 06, 2015 1:32 am



- Też ci kiedyś powiem, gdzie mieszkam. Może. Wiele możliwości nie ma. - rzucił Charlie, przywołując na twarz tajemniczy uśmieszek. Nawet nie tyle, że miał zamiar mu powiedzieć - miał zamiar go do siebie zaprosić, niekoniecznie tylko do mieszkania, które wynajmował w Craig. Wszystko w swoim czasie, jak stwierdził.
- Gdybyś teraz zrezygnował... straciłbyś okazję do przebywania ze mną, a to niewątpliwa przyjemność. - powiedział, posyłając Robowi szeroki uśmiech. Charlie nigdy nie uważał się ani za lepszego od innych ani za kogoś wyjątkowo zdolnego. Był zwyczajny, nikt szczególny, a że wyszło tak, jak wyszło... cóż, czysty przypadek.
Wyszli na pole i wydawać by się mogło, że Rob znał tę trasę, ale rudy stwierdził, że przecież mógł tamtędy biegać, a nie znać chociażby trochę bardziej odległych terenów, czy coś w tym stylu. Powoli zaczął biec i z każdym kolejnym pokonanym metrem przyspieszał coraz bardziej. Wiedział, że to niezbyt mądre posunięcie, biorąc pod uwagę jego jakże kiepską kondycję, ale... najzwyczajniej w świecie chciał się dobrze przed Robinem pokazać. Charlie oddychał głęboko świeżym, rześkim powietrzem, jednocześnie podziwiając otaczające ich widoki. W Los Angeles nie miał okazji do tego, żeby takie rzeczy oglądać, jak wiadomo. Dopiero po kilkunastu minutach zaczął zwalniać, żeby w końcu ostatecznie stwierdzić, że już nie da rady. Przystanął i pochylił się, opierając dłonie o kolana.
- Rob... cze-ekh-kaj... stop, ja wymiękam... - wydyszał, z trudem łapiąc oddech. Nie chciał, żeby wyszło tak, jak wyszło, chociaż i tak był dumny, że przebiegł tyle i to w tak szybkim tempie.


____________________________________________________________________
Roses are red
I hate you
Die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedrys

avatar

Liczba postów : 170
Join date : 09/07/2015
Skąd : Far, far away

PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   Nie Wrz 06, 2015 11:20 am


Robin został "trochę" z tyłu, albowiem do sprinterów nigdy nie należał. Wręcz przeciwnie - gdyby już musiał się zaklasyfikować, określiłby siebie, raczej jako biegacza długodystansowego. Biegał tempem średnim, ale za to mógł biegać długo - kilka, a nawet kilkanaście kilometrów nie sprawiało mu problemu, ale nie ma co się dziwić, bo od siedemnastego roku życia ćwiczył dość regularnie.
-Nie przesadziłeś aby odrobinę?-zapytał, dobiegając w końcu do łapiącego oddech Charliego i uśmiechnął się odrobinę złośliwie, przystając obok mężczyzny. Rob odrobinę się spocił, ale minuta wystarczyła, żeby jego oddech się unormował. -Wiesz... Nie forsuj się tak, bo pierwsze nie sądzę, żebym był w stanie dotargać cię z powrotem do miasteczka, jak skręcisz kostkę albo coś, po drugie, może owszem, jestem lekarzem, ale ludźmi się nie zajmuję i nie doprawdy nie wiem, czy będę w stanie zrobić cokolwiek jak zejdziesz na zawał.-w przyjacielskim geście klepnął rudego po ramieniu i rozejrzał się dookoła. Zdążyli już dobiec do lasu i zagłębić się w jego gąszcz, jedną z niezbadanych dotąd przez Roba ścieżek. Ech... Całkiem przyjemnie. Spokojnie, cicho, tylko ptaszki śpiewają... Dookoła wysokie, stare drzewa - żyć nie umierać.
-Już trochę lepiej?-zapytał po chwili, zerkając na Charliego w poszukiwaniu potwierdzenia. -W takim razie nie ma co stać. Podobno, jak chce się odpocząć w czasie biegu, najlepiej iść...-bo mniejsze prawdopodobieństwo zakwasów i uszkodzenia się w jakiś inny sposób. -Tak mówią mądre gazety!-dodał jeszcze Rob ze śmiechem, co by udowodnić prawdziwość swoich słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│   

Powrót do góry Go down
 
Special role │shounen - ai│ 2 os.│b.n.│
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 14Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8 ... 14  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: