IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Every Me and Every You (romans, toksyczny związek, 2os, b.n)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Every Me and Every You (romans, toksyczny związek, 2os, b.n)   Sro Lip 29, 2015 8:12 pm



google






     Początki były przyjemne. Pierwsze kilka dni Grace i Carter byli oboje zadowoleni ze związku. Dziewczyna czuła się bezpiecznie, a chłopak pomagał jej rozpocząć karierę jako aktorka. Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Powoli przyjemny i bezpieczny związek zaczął zmieniać się w zupełnie inny. Pomiędzy parą dochodziło do coraz większej ilości kłótni, niekiedy z użyciem brutalnej siły. Grace szybko zrozumiała, że wpakowała się w niezłe tarapaty. Tak toksyczny związek nie mógł prowadzić do niczego dobrego. Problem w tym, że jako amatorka potrzebowała kogoś, kto pomógłby się jej wybić. A im więcej czasu spędzała z Carterem, tym więcej do niego czuła. Zakochała się w nim, mimo że nie traktuje jej tak, jak na to zasługuje. Kobieta nie jest w stanie się z nim rozstać, bo tak naprawdę to jej pierwsza, tak głęboka miłość. Nie chce stracić uczucia, którym darzy mężczyznę, nawet jeśli ten związek ją niszczy...





Grace - Raika
Carter - Lavender






1. Stosujemy się do regulaminu forum
2. Wygląd realny
3. Jak się zapisujesz, to pisz proszę do końca. A jeśli nie jesteś w stanie, to zgłoś mi to, abym nie musiała się dopytywać dlaczego nie piszesz






Nie musi być rozbudowana. Wymagam jedynie danych podstawowych (imię, nazwisko, wiek, data urodzenia, kolor włosów, kolor oczu, wzrost, waga i wygląd w postaci obrazka)




Google




| i m i ę |   ϟ   G r a c e
| n a z w i s k o |   ϟ  W i l l i a m s
| p ł e ć |   ϟ   k o b i e t a
| w i e k |   ϟ   20 l a t
| o r i e n t a c j a |   ϟ   h e t e r o



| w z r o s t |   ϟ   162 c m
| w a g a |   ϟ  50 k g
| k. o c z u |   ϟ   n i e b i e s k i e
| k. w ł o s ó w |   ϟ   b l o n d



Google



Więcej Grace:
 


Ostatnio zmieniony przez Raika dnia Pon Sie 03, 2015 9:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lavender

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 08/07/2015
Age : 21
Skąd : Miasto Zagubionych Dusz

PisanieTemat: Re: Every Me and Every You (romans, toksyczny związek, 2os, b.n)   Nie Sie 02, 2015 11:18 pm



__________________________________________

__________________________________________
D A N E P O D S T A W O W E
Imię | Carter
Nazwisko | Hole
Wiek | 26 lat
Data urodzenia | 23 maja
Płeć | Mężczyzna
Orientacja | Hetero


C I E K A W O S T K I
|Jest uzależniony od papierosów |
|Nie lubi zwierząt|
|Jego ulubiony alkohol to whiskey|
|Nie lubi słodyczy|
|Uwielbia zagraniczną kuchnię|
|Kiedyś zarzywał narkotyki|
|Bywa gresywny|

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lavender

avatar

Liczba postów : 53
Join date : 08/07/2015
Age : 21
Skąd : Miasto Zagubionych Dusz

PisanieTemat: Re: Every Me and Every You (romans, toksyczny związek, 2os, b.n)   Pon Sie 03, 2015 5:04 pm


CARTER HALE

Wyszedłem z biura ojca wprost w powoli zapadający mrok. Nie cierpiałem go odwiedzać. Uważał, że wiele zawdzięczałem jemu i jego cudownemu, rozsłowionemu nazwisku. Prawda byla taka, że nic bym nie osiągnął gdyby nie mój talent, a słwany ojciec jedynie pomógł mi się szybciej wybić. Z nim czy bez niego, byłem skazany na sukces.
Ściskałem w dłoni najnowższy scenariusz tego gówianego serialu produkowanego przez mojego ojca. Jakimś cudem ten szit o wampirach odnosił spore sukcesy,a ludzie nie mogli doczekać się drugiego sezonu. Nie przeczytałem nawet strony, miałem zanieść plik kartek Grace. Rano przysłała mi sms-a, ponoć źle się czuła. Bolała ją głowa i zdecydowała się zostać w domu. Jak dla mnie zwyczajnie stwarzała sobie problemy i wymyślała. Gdyby wiedziała jak często grałem koncerty nie czując się dobrze. Najwidoczniej nowa wschodząca gwiazdka wypała się znacznie szybciej, niż mógłbym się spodziewać.
Byliśmy razem około pół roku. Pół roku, a ta mała suka do tej pory się ze mną nie przespała. Z dnia na dzień coraz bardziej działało mi to na nerwy. Po kilku tygodniach znajomości zdecydowała się wyznać, że jest dziewicą i wolałaby poczekać ze swoim pierwszym razem. Nie powiem, byłem w niezłym szoku. Nie rozumiałem jak tak seksownej dzieczynie udało się utrzymać cnotę przez całe dwadzieścia lat swojego życia. Miałem ochotę pozbawić ją dziewictwa zaraz po tym jak przyznała mi się do tego, że nadal nie uprawiała seksu. Była jednak nieugięta, a ja z jakiegoś powodu nie zostawiłem jej przez kilka miesięcy, które doprowadzało mnie do szaleństwa. Nie wykroczyliśmy poza całowanie i wsadzenie ręki pod bluzkę. I pomysleć, że Grace nie rozumiała dlaczego tak często traciłem panowanie nad sobą. Jaki normalny facet zniósłby coś takiego? Oczywiście, zaliczałem coś na boku, robiłem to jednak na tyle sprawnie, że Grace nie zdawała sobie sprawy z moich wyskoków. Mimo to nadal czułem się niezaspokojony. Miałem cholerną ochotę na Grace. Sam widok jej ciała doprowadzał mnie do szaleństwa. Była po prostu idealna. Uwielbiałem jej wąską talię, lekko umięśniony brzuch i jędrne piersi. Miała też najbardziej niesamowity tyłek, jaki w życiu widziałem, a na dodatek jej twarz była po prostu śliczna. Pomyśleć, że usidlił mnie przy niej jej wygląd.
-Carter! Spójrz tutaj!
-Spierdalaj koleś, śpieszę się! – odkrzyknąłem do czającego się na mnie fotografa. Kim on do cholery był, żeby zwracać się do mnie po imieniu i mówić mi co powinienem robić? Chciałem jak najszybciej znaleźć się w mieszkaniu Grace. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i szybko napisałem do niej wiadomość
„Będę za kilka minut. Zostaw drzwi otwarte”
Na szczęście jej mieszkanie nie znajdowało się daleko od biura ojca. To, że nie mieszkaliśmy razem również działało mi na nerwy. Gdyby jeszcze wybrała jakąś ciekawą dzielnicę, ale nie. Oczywiście musiała ulokować się w apartamentowcu, w którym pomieszkiwali mało znani celebryci czy studenci ze szkoły aktorskiej. Teraz, kiedy była znana powinna lepiej dbać o to w jaki sposób odbierali ją ludzie.
Doszedłem pod wieżowiec i wklepałem w domofon dobrze już znany kod, który umożliwiał dostanie się do środka. Podjechałem windą na czwarte piętro i bez pukania wszedłem do mieszkania swojej dziewczyny. Wewnątrz panował półmrok, zasunęła zasłony. Sciągnąłem buty i skurzaną kurtkę i wszedłem do salonu. Grace siedziała na kanapie i w świetle lampki nocniej przeglądała jakiś magazyn.
Stanąłem za nią nawet nie wiedząc czy słyszała, jak wszedłem. Miała na sobie za duży podkoszulek z logo jakiegoś zespołu i krótkie, czarne szorty. Długie włosy luźno spływały jej po ramionach. Niewiele myśląc złapałem ją za te blond kosmyki, odchyliłem jej głowę w tył i nachylając się do niej pocałowałem, mocno i namiętnie, tak, żeby zdawała sobie sprawę z tego, że należała tylko do mnie. Puściłem jej głowę i usiadłem na kanapie od razu chwytając ją za nogi i przyciągając do siebie.
Cholera, potrafiła wyglądać seksownie nawet w tym pierdolonym podkoszulku. Złapałem ją w talii, wsadziłem jedną dłoń pod bluzkę i zacząłem bawić się jej piersią. Z jej ust wydobył się cichy jęk.
-Powiedz mi Grace... – szepnąłem do jej ucha przy okazji rzucając scenariusz na podłogę –Jak długo jeszcze masz zamiar robić z siebie taką cnotkę? – pchnąłem ją na oparcie kanapy i nakryłem własnym ciałem. Przywarłem biodrami do jej bioder i koniuszkiem języka zacząłem lizać jej szyję jednosześnie kreśląc kółka na jej piersi i co jakiś czas ściskając brodawkę. Drugą ręką zacząłem wsuwać za jej szorty.
-Carter, przestań... – powiedziała stłumionym głosem. Na moment oderwałem się od jej szyi.
-Przetsań mnie wkurwiać Grace. Jesteśmy razem pół roku, a ty nadal będziesz pierdolić, że nie jesteś gotowa? Bawi cię to suko? Naprawdę cię to bawi?! – mój głos zaczął przechodzić w krzyk. Podniosłem się znad dziewczyny i zrzuciłem z siebie koszulkę zaraz ponownie się na niej kładąc i wracając do przerwanej czynności.
-Carter proszę cię przestań, to dla mnie za wcześnie... – nie dałem jej dokończyć, zamknąłem jej usta pocałunkiem. Wkurwiał mnie jej głos. Poczułem jak jej paznokcie wbijają się w moje plecy, gdy zdarłem z niej szorty. Nie przerywając pocałunku wsunąłem palce pomiędzy jej uda i zacząłem nimi poruszać. Cała była mokra.
-Nie wmawiaj mi, że nie chcesz... Jesteś jeszcze bardziej napalona niż ja – powiedziałem odrywając się od niej. Zaczęła walić mnie pięściami po plecach, jej ciosy jednak były zbyt słabe by zmusić mnie do odsunięcia –Kurwa, zachowujesz się jakbym robił ci coś złego! JESTEM TWOIM CHŁOPAKIEM! – wydarłem się i tracąc cierpliwość wymierzyłem dziewczynie solidny policzek, który najwyraźniej ją zamroczył, gdyż w końcu przestała się wyrywać. Podniosłem ją z kanapy i zaniosłem do jej sypialni kopniakiem otwierając drzwi.
Rzuciłem ją na łóżko i dość szybko pozbyłem się spodni i bielizny. Ponownie nakryłem dziewczynę swoim ciałem i pogładziłem jej włosy.
-Daj spokój Grace, będzie ci cudownie, uwierz. Przecież wiesz, że bym cię nie skrzywdził – ściągnąłem z niej koszulkę niespecjalnie przejmując się łzą wpływającą po jej policzku.
-Carter, proszę...
-Ciii –koniuszkiem palca starłem kroplę spływającą po jej twarzy. Zacząłem sunąć dłonią po jej ciele. Rozsunąłem jej nogi, by mieć łatwiejszy dostęp. Czułem, że nie dałbym rady wytrzymać dłużej –Wiesz, że cię kocham i chcę dla ciebie jak najlepiej – powiedziałem przygryzając płatek jej ucha.
Czując, że nie dałbym rady wytrzymać już dłużej, wszedłem w dziewczynę z początku dość delikatnie. Była cholernie ciasna. Zacząłem wykonywać powolne ruchy, z każdym delikatnym pchnięciem było mi łatwiej.
-Podoba ci się, prawda? – szepnąłem do jej ucha. Poczułem jak coś w niej pęka i momentalnie zrozumiałem, że udało mi się przebić. Z jej ust wydostał się cichy jęk –O tak, wiedziałem, że ci się spodoba – powiedziałem poruszając się szybciej i mocniej ściskając przy tym jej pierś. Dlaczego tak długo się wzbraniała, przecież nie zrobiłem jej nic złego? Z początku nawet starałem się być delikatny, teraz jednak, gdy pozbyłem się jej dziewictwa, mogłem pozwolić sobie na więcej. Poruszałem się szybciej i intensywniej, o wiele mocniej niż na początku.
Czułem fale rozkoszy przechądzące przez moje ciało. Paznokcie Grace wbijały się w moje plecy jeszcze bardziej potęgując doznanie.
-O tak, jesteś cudowna mała... – wychrypiałem do jej ucha. Złapałem jej biodra i zacząłem dostosowywać je do swojego rytmu. Z każdmym ruchem mój oddech stawał się coraz cięższy. Czułem rozkoszne spazmy za każdym razem, gdy Grace nie była w stanie stłumić jęku.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 443
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Every Me and Every You (romans, toksyczny związek, 2os, b.n)   Pon Sie 03, 2015 9:26 pm




Nie byłam pewna z jakiego powodu bolała mnie głowa. Było to jednak tak bardzo odczuwalne, że nie byłam w stanie pójść na spotkanie z reżyserem. Wiedziałam, że to nie było kulturalne z mojej strony, ale tak mnie coś kłuło, że nie mogłam się na niczym skupić. Nie docierałyby do mnie jego słowa i by się niepotrzebnie denerwował. Napisałam więc Carterowi wiadomość o tym, że się nie zjawię i praktycznie nie ruszałam się z domu. Nie zjadłam też dużo, bo nie miałam ani ochoty, ani chęci. Nie poczułam głodu ani przez chwilę, więc nie męczyłam się z robieniem jakiegokolwiek posiłku. Po prostu czytałam plotki na stronach internetowych, przeglądałam zdjęcia, czytałam książkę i w końcu wskoczyłam pod prysznic. Po umyciu wcisnęłam na siebie za dużą bluzkę i szorty, w których spałam, po czym złapałam w dłonie magazyn modowy i rzuciłam się na kanapę. W zasadzie nie było w środku nic ciekawego, ale nie miałam tak naprawdę nic innego do roboty. Po raz kolejny miałam dowód na to, że wolne dni były tak cholernie nudne, że człowiek dostawał szału. Siedzenie bezczynnie na tyłku nie było zbyt przyjemne, zwłaszcza jeśli jednocześnie myślało się o tym, co przegapiłam, nie stawiając się na spotkaniu.
Kiedy odebrałam wiadomość od chłopaka, od razu otworzyłam drzwi z zasuwy i wróciłam do wcześniejszej czynności. Długo nie musiałam czekać na pojawienie się mężczyzny, przeleciałam oczami po kilku pierwszych linijkach i poczułam szarpnięcie za włosy. Odruchowo powędrowałam do tyłu głową i uśmiechnęłam się do Cartera zaraz po namiętnym pocałunku.
- Hej – przywitałam się z nim, jednak długo nie trwałam w dobrym nastroju. Nie sądziłam, że on jest w stanie zrobić coś takiego. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że mógł potraktować mnie tak, jakbym była jego zabaweczką. Wiedział, że nie chciałam się spieszyć z sexem. Wiedział, że się tym stresowałam i tego obawiałam, a mimo to nie dał mi wyboru. Nie byłam wystarczająco silna, żeby wyrwać się z jego rąk. Często odwiedzał siłownię, więc jego uderzenie tak bardzo mnie zamroczyło, że nawet nie zorientowałam się, kiedy przeniósł mnie do sypialni. Potem już nie miał żadnych przeszkód, ani oporów. Nie byłam w stanie mu się oprzeć i wykorzystał to. Na początku bolało, cholernie bolało. Do tego stopnia, że mimowolnie zaczęłam płakać i niemal błagać go o to, żeby przestał. On jednak nie przerywał, brnął dalej, a ja coraz bardziej rozpływałam się pod wpływem jego ruchów, dotyku, zapachu i seksownego głosu. W końcu ból zmienił się w przyjemność. Tak silną, że chociaż nie byłam zadowolona z tego, że mnie zmusił, to jednocześnie cieszyłam się, bo przynajmniej miałam to już za sobą.
Rozkosz jakiej doznawałam podczas tego zbliżenia pobudzała moje ciało do reakcji, których się po sobie nie spodziewałam. Nie wiedziałam, że byłam w stanie tak mocno wbijać paznokcie w czyjeś plecy. Było mi dobrze, cholernie dobrze i momentami przyłapywałam się na tym, że nie żałowałam, iż tak się to potoczyło. Przynajmniej za pierwszym razem, aż do orgazmu, byłam dosłownie w raju. Carterowi to jednak nie wystarczyło. Po kilku sekundach przerwy znowu poczułam w sobie jego męskość. Nie zdołałam nawet złapać oddechu, a on ponownie ruszył, rozrywając mnie od środka swoim wielkim przyrodzeniem.
- Carter, nie… – wyjąkałam już teraz czując ból w kroczu i praktycznie na całym ciele, jednak on nie dawał za wygraną. Z każdym kolejnym ruchem przyspieszał, jakby potrafił odnaleźć w sobie siłę i szybkość, której nawet ja się u niego nie spodziewałam. Jakby chciał nadrobić w ten jeden wieczór, pół roku bez takiego zbliżenia. Natomiast ból po raz kolejny z czasem zmieniał się w rozkosz i przyjemność. Rozpalały mnie od środka i sama zaczynałam się poruszać, dostosowując swój rytm do jego. Moje ciało reagowało instynktownie, odpowiadało mężczyźnie tym, czego oboje chcieliśmy. Zdawało się czytać moje najskrytsze i najbardziej zawstydzające myśli w tamtym momencie, i dostosowywać do nich.
Nie mam pojęcia ile to trwało. Carter zdawał się nie mieć dosyć po każdym kolejny orgazmie i zaczynał od początku. Poniekąd sama byłam sobie winna. Powinnam była się domyślić, że facet za długo nie wytrzyma bez seksu, a zwłaszcza ze swoją dziewczyną. Jednak mimo wszystko, miałam mu za złe, że tak się zachował. Mógłby mnie do tego przekonać w bardziej… delikatny sposób, poprzez argumentację, albo doprowadzenie mnie samymi pieszczotami do takiego stanu, że sama bym chciała mu się oddać. Zamiast tego wykorzystał bardziej brutalny sposób, który całkowicie mnie wykończył. Zapewne mężczyzna mógłby dalej to ciągnąć, ale ja nie byłam w stanie nawet się podnieść na swoich rękach. Oddech miałam płytki i szybki, całe moje ciało drżało, a ja czułam się tak, jakby ciągle we mnie był, mimo że leżał obok na posłaniu i miałam cały czas zamknięte oczy.
Nie odwracałam się w żadną stronę, nie ruszałam się z pozycji, w której wylądowałam. Starałam się odsapnąć, złapać oddech i odzyskać siły, chociażby w minimalnym stopniu. Kiedy byłam pewna, że jako tako odpoczęłam, zsunęłam się z łóżka.
- Idę zapalić – odezwałam się ochrypłym głosem, wcisnęłam na siebie majtki oraz pierwszą lepszą bluzkę z szafy (którą okazała się koszula Cartera) i złapałam paczkę papierosów z półki. Następnie powolnym krokiem, na nogach drżących tak, jakby były z galarety, wyszłam na balkon. Oparłam się o barierkę i otworzyłam paczkę z zamiarem wypalenia kilku papierosów. Wyciągnęłam jednego z nich i zapaliczkę, po czym spróbowałam go podpalić. To nie było niestety takie proste. Moje dłonie drżały tak samo jak reszta ciała i czułam się tak, jakbym przepłynęła kilkudziesięciokilometrową rzekę wpław, bez ani jednej sekundy przerwy. Byłam wycieńczona, gorzej niż po powtarzaniu ponad dwanaście godzin tej samej sceny, bo coś w niej nie pasowało. Miałam mroczki przed oczami, ledwo widziałam i tylko podpieranie się o barierkę pozwalało mi utrzymać się na nogach. Poddałam się więc i rzuciłam zapalniczką o jezdnię przy balkonie, nawet nie patrząc czy ktoś był na drodze strzału. Następnie oparłam łokcie o barierkę, spojrzałam na moje drżące dłonie, po czym zakryłam nimi twarz, starając się zmienić swój stan emocjonalny. Miałam ochotę wrzasnąć, ale jęki i wrzaski, które się ze mnie wydostawały podczas sexu, tak bardzo mnie wyczerpały, że mogłam jedynie pisnąć. Nie otwierałam buzi i po prostu stałam. Nawet chłodne powietrze nie pomagało mi otrzeźwieć. Musieliśmy kochać się co najmniej półtorej godziny, bo było już dawno po zmroku. Prawdopodobnie na niebie już błyszczało mnóstwo gwiazd, ale nie umiałam zadrzeć głowy w górę.
- O mój Boże… – wyjąkałam tak słabym głosem, że sama się ledwo słyszałam. Następnie zakryłam prawą dłonią usta i poczułam jak łzy spływają mi po policzkach. Miałam nadzieję na to, że Carter śpi i nie pojawi się obok mnie. Zdenerwowanie go moją reakcją było ostatnią rzeczą, której teraz potrzebowałam. Dlatego starałam się płakać bezgłośnie i mocno zaciskałam dłoń na ustach, jakby to miało mi pomóc milczeć. Było mi dobrze, nie mogłam temu zaprzeczyć, ale to, w jaki sposób do tego doszło było okropne. Gdyby tylko chwilę poczekał, gdyby spróbował mnie nakręcić do tego stopnia, że sama nie umiałabym już wytrzymać… Czułam się przez niego jak ścierwo, które można przelecieć wbrew woli i mimo protestów. Czułam się jak zabawka, której powoli miało się dość, i żeby to zmienić, wymyślało się niezbyt przyjemne sposoby zabawy. Nie potrafiłam zrozumieć tego, jak on mógł mnie potraktować w taki sposób.
Kiedy tylko się uspokoiłam, wróciłam do środka. Było ciemno, więc Carter nie mógł zobaczyć moich zaczerwienionych oczu. Nie pozwoliłam mu też przyjrzeć mi się i po prostu położyłam się na swoją stronę łóżka.
- Dobranoc – powiedziałam, siląc się na przyjazny i spokojny ton, po czym oplotłam się pościelą i zamknęłam oczy z zamiarem oddania się w objęcia Morfeusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Every Me and Every You (romans, toksyczny związek, 2os, b.n)   

Powrót do góry Go down
 
Every Me and Every You (romans, toksyczny związek, 2os, b.n)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: