IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sob Lis 28, 2015 12:40 pm

Jak mogłem choć przez chwilę pomyśleć, że się zlituje? Ten facet nie miał litości. Powinienem zauważyć już dawno, że nieważne jakbym prosił, on nie wycofa się z raz podjętej decyzji. Muszę zapobiegać, gdyż ubłagać nie da rady. Powinienem się tego nauczyć i to jak najszybciej, jeśli nie chcę skończyć z psychiką zniszczoną bardziej niż jego. I jeżeli chcę wrócić do jako takiego, odpowiedniego stanu zdrowia. Nie zniosę, jeśli cały czas wszystko będzie mnie tak mocno boleć.
Zacisnąłem mocno usta, gdy ujrzałem jak podchodzi z tym pieprzonym narzędziem zła. Skoro nie mogłem już nic zrobić, mogłem przynajmniej zachować resztki godności i niczego mu nie ułatwiać. Oczywiście niewiele to dało, bo Warren bez problemu poradził sobie z moją zaciśniętą szczęką, zabierając się za wprowadzenie tej cholernej rurki do mojego gardła. Tak jak przez cały czas panicznie drżałem, tak teraz zesztywniałem i dosłownie przestałem oddychać. Bałem się, że zrobi to źle. Że zrobi mi poważną krzywdę, która nie doprowadzi do śmierci, a nie pozwoli normalne żyć. A ja przecież planowałem jeszcze wrócić do swojej zwykłej codzienności.
To było okropne. Nigdy nie czułem się tak strasznie jak w momencie, w którym obcy przedmiot płynnie przeszedł przez moje gardło, wędrując dużo dalej. Warren się nie spieszył, a ja zalany łzami, nie mając innego wyjścia, po prostu czekałem. Zamknąłem oczy jakby to miało mi cokolwiek dać. Ale nie dało. Wciąż czekałem, zbyt przerażony, by ruszyć się choćby o milimetr.
Wszystko wydawało się pójść po jego myśli. Oprócz panicznego kaszlu, jaki nastąpił po tym jak już wyjął to gówno, nie poczułem żadnych skutków ubocznych. Wciąż było mi niedobrze, ale wcale nie bardziej niż wcześniej. Zrobił to precyzyjnie i... Och. Czyżby był lekarzem? Wiedział jak złożyć mi kości, wiedział nawet jak zrobić coś takiego w podobnych warunkach. W tej chwili wydał mi się kilkukrotnie bardziej niebezpieczny niż przypuszczałem. On niczego nie zrobi przypadkiem... I jeśli nie będzie tego chciał, nie zabije mnie, nawet jeśli nadejdzie moment, w którym wolałbym zginąć.
Uspokoiłem kaszel, a nawet powstrzymałem kolejne łzy. Nawet jeśli czułem się tak podle, nie miałem już siły na dalszy płacz.
- Po co... - ... to robisz? Urwałem pytanie, bo w porę zdałem sobie sprawę, że nie ma sensu pytać o cokolwiek. Zacząłby się psychicznie śmiać, a ja i tak nie otrzymałbym odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sob Lis 28, 2015 12:49 pm



Spojrzałem na jego mordkę całkowicie zalaną łzami, po czym przekręciłem głowę i podszedłem do kolejnej szafki. Wyciągnąłem z niej papier i podszedłem do niego. Wytarłem mu łzy, uśmiechnąłem się lekko i uniosłem brew, kiedy zaczął coś mówić.
- Co po co? - zapytałem, uniosłem brew i wziąłem butelkę z wodą i rurką. Podałem mu do ust. Karmię go, daję mu pić i ma dach nad głową. Niech nie narzeka. Niektórzy mają gorzej. Niektórzy są zamykani w takich warunkach, że o matko. Plus nie dostają jedzenia, a jedyne, co wkładają do swojego żołądka to to, co już z siebie wyrzucili. Znaczy... Ja tam takiego przypadku nie słyszałem, ale nie wiadomo, co komuś odwali.
- Świrze, pojebało cię do reszty? POJEB JESTEŚ! - głos zaczął się śmiać, a ja usiadłem na podłodze i złapałem się za głowę, trzęsąc się pewnie jeszcze bardziej, niż Aaron. Kiwałem się do przodu i do tyłu, przy okazji mamrocząc pod nosem ciche "zamknij się". - Boooli cię coś, że się zamknę. Nie będziesz mi kuuuurwaaa rozkazywać, popierdoleńcu~! - śmiał się jeszcze głośniej, a ja przez moment martwiłem się, że głowa mi eksploduje. Ścisnąłem sobie głowę tak bardzo, że czułem, jak paznokcie przebijają mi skórę. Nie, to nie bolało aż tak jak... Jak wszystko inne.
Jednak w pewnym momencie się uciszył. Nie słyszałem go. Było.. cicho.
Podniosłem głowę i zdezorientowany rozejrzałem się po piwnicy. Co jest?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sob Gru 05, 2015 7:45 pm

Skrzywiłem się nieznacznie, widząc jak podchodzi z papierem, a potem tak po prostu, jakby to było całkiem naturalne, ściera mi łzy. Przerażało mnie to jak szybko przechodzi z tej potworności, w zupełnie nieadekwatną do sytuacji delikatność. Żaden normalny człowiek nie byłby w stanie tak prosperować i w tak płynny sposób zmieniać swojego oblicza. Ale przecież to, że Warren nie jest normalny, stało się dla mnie jasne już względnie dawno. Bo czułem się jakbym spędził tu co najmniej kilka miesięcy, a przecież minęło... Ile? Być może kilka dni. Właściwie nie mam pojęcia.
Odwróciłem wzrok, gdy zadał swoje pytanie. Mruknąłem ciche "nic", spuszczając zaraz spojrzenie jasnych oczu na zimną podłogę. Czułem się coraz gorzej. Z chwili na chwilę, zawartość żołądka podchodziła mi coraz bardziej do gardła. Choć powinienem już w minimalnym przynajmniej stopniu oswoić się z tą sytuacją, wciąż niesamowicie się bałem i drżałem na myśl o tym co jeszcze może mnie czekać. Gardło mi się zaciskało, łzy same napływały do oczu, pomimo tego, że myślałem, iż już więcej nie dam rady ich wylać, a głowa pulsowała mocniej i mocniej.
Uniosłem wzrok widząc kolejną nieoczekiwaną zmianę w jego zachowaniu. Kiwał się jak jakiś autysta, przyprawiając mnie o nieprzyjemne ciarki. Nie wiedziałem co to oznacza i do czego prowadzi. Czy za chwilę przypadkiem coś nowego mu nie odjebie i nie postanowi dostarczyć sobie dalszej rozrywki moim kosztem. Znów szeptał pod nosem coś niezrozumiałego, a ja nawet nie kłopotałem się, by wysilić słuch i spróbować zrozumieć do dokładnie to jest. Wiedziałem, że nie mówi do mnie. Szerokimi oczami, z zaciśniętą szczęką, wpatrywałem się w niego. Wyglądał, jakby coś sprawiało mi duży ból i w momencie, w którym to sobie uświadomiłem, pojawiła się dziwna satysfakcja. Radość. Zmarszczyłem brwi w pewnej konsternacji. Gdy się uspokoił, wyglądał na... Zdezorientowanego?
- Warren? - wychrypiałem słabym głosem, gdy przez dłuższy czas panowała cisza. Zastanawiałem się po prostu na czym stoi. Miałem przemożną nadzieję, ze dostał jakiegoś niebezpiecznego ataku czegokolwiek i zaraz padnie tu trupem. Albo najlepiej uwolni mnie i padnie trupem. Nigdy nie życzyłem nikomu śmierci. Nienawidziłem go tym bardziej, że przyczynił się do tak haniebnych myśli w mojej głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Gru 09, 2015 2:47 pm




Spojrzałem na Aarona, który coś powiedział. Podszedłem do niego szybko, ścisnąłem mu gardło i oparłem mu dość... brutalnie głowę o ścianę.
- Coś powiedział, skurwielu!? - wykrzyczałem, patrząc na niego z tak dużą wściekłością, że gdyby wzrok zabijał - Aaron już dawno leżałby u moich stóp martwy i zasztyletowany. Nie wiem, skąd to się wzięło, jednak kiedy zrozumiałem, że go duszę i najpewniej zaraz chłopak nie będzie w stanie złapać oddechu, puściłem go i podszedłem kawałek, łapiąc się za głowę i chodząc w kółko. Mamrotałem pod nosem, żebym się uspokajał. Wszystko będzie dobrze, cii... Uspokój się. Wszystko będzie dobrze.
Wyciągnąłem papierosa trzęsącą się dłonią i odpaliłem go. Oparłem się ręką o stół chirurgiczny i paliłem, patrząc na podłogę nieobecnym wzrokiem. Nie myślałem praktycznie o niczym. Nie czułem takiej potrzeby, a bałem się, że gdy będę rozmyślać o tym, co właśnie się wydarzyło - głosik wróci. A ja nie chcę. Nie podoba mi się to ani trochę.
Spojrzałem na papierosa i na Aarona. Podszedłem do niego z nim i przyłożyłem mu szluga do ust.
- Chcesz? - zapytałem, patrząc na niego.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Gru 30, 2015 3:03 am

Z mojego gardła wydobył się zasłonięty chrypą, bliżej niezidentyfikowany dźwięk, gdy to w brutalny sposób zostało objęte silną dłonią tego skończonego świra. Moja głowa uderzywszy o ścianę przypomniała w jak strasznym stanie jest i znów przez chwilę przed mymi oczami pojawiły się mroczki. Straciłem już jednak nadzieję, że w końcu uda mu się tak przyłożyć, bym całkiem stracił przytomność, więc nie zdziwiłem się, gdy obraz wrócił do swojej pierwotnej postaci, a świadomość pozostała na dotychczasowym miejscu. Nie wiedziałem za to, dlaczego tak brutalnie zaciska dłoń na mojej szyi. Myślałem, że to tylko jeden z jego dziwnych impulsów i za chwilę puści, lecz uścisk nie ustępował, a ja z każdą chwilą coraz bardziej odczuwałem brak powietrza i przejmujący ból w okolicach krtani. Wszelkie próby zaczerpnięcia powietrza przyprawiały moje gardło o przeraźliwy ból. W którymś momencie zupełnie instynktownie zacząłem się szarpać, w przypływie adrenaliny ignorując okropny stan, w którym znajdowało się moje ciało. Załzawionymi, wytrzeszczonymi oczyma wpatrywałem się w wykrzywioną w złości twarz mężczyzny, próbując uwolnić się spod jego ręki. Jak można się domyślić, na nic zdały się moje pełne paniki działania. Jego wzrok mnie przerażał. Był tak bardzo nieludzki i sprawiał, że miałem ochotę zamknąć oczy. Zrobiłbym to, gdyby te w przypływie braku powietrza nie próbowały wyskoczyć z oczodołów. Dusiłem się. W którymś momencie przestałem mieć siłę, by dalej się wyrywać. Moje desperackie próby podtrzymania się przy życiu ustały. Niespodziewanie na mojej twarzy zabłąkał się lekki cień uśmiechu, który przyszedł wraz z myślą, że to może być naprawdę koniec. Nim dobrze zdołałem zastanowić się nad tym jakie uczucia przyszły wraz ze świadomością niechybnej śmierci, dłoń ustąpiła, a ja przez zwykły odruch zacząłem panicznie, głośno i szybko łapać zbawienne powietrze. Wciąż żyłem. Nie byłem pewien czy z tym spostrzeżeniem pojawiła się ulga, czy raczej zawód. Myślę, że jedno i drugie. Ale które przeważało? Wolałem się w to nie zagłębiać, gdyż podobne myśli zdawały się być niebezpieczne.
Zwiesiłem obolałą głowę, uspokajając oddech, by dać trochę odsapnąć obolałym płucom. Gdy mój stan nieco się polepszył, uniosłem wzrok na Warrena, który również wyglądał już trochę... Normalniej, o ile w ogóle można użyć takiego słowa odnosząc się do jego osoby. Jakaś część mej podświadomości dostrzegła, że jego dłoń mocno drży. Nie miałem siły, by rozmyślać nad tym co to może znaczyć. I tak nie byłbym w stanie odpowiednio dedukować. Zresztą ustaliłem już, że wcale nie chcę rozumieć tego psychopaty.
Zaszklonymi oczami spojrzałem na papierosa podstawionego do moich ust. Niewiele myśląc skinąłem głową i objąłem filtr swymi wysuszonymi ustami, zaciągając się potężnie. Zdecydowanie potrzebowałem teraz tytoniu. Przez to jak dużo pociągnąłem na raz, zakrztusiłem się lekko, obarczając gardło kolejną dawką kaszlu. Gdy ten ustąpił, jeszcze raz wlepiłem wzrok w mężczyznę.
- Co chcesz ze mną zrobić? - Nie potrafiłem siedzieć cicho. Czułem, że milczenie mnie zabije. Albo gorzej - doprowadzi do szaleństwa i stanę się tak popierdolony jak ten palant tutaj. Sam dla siebie byłem słabym rozmówcą, więc z braku innej opcji, musiałem mówić do niego. Ponadto, odpowiedź na zadane pytanie szczerze mnie interesowała, choć jeszcze szczerzej wątpiłem, by miała przypaść mi do gustu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Gru 30, 2015 1:39 pm




Spojrzałem na niego, kiedy się zaciągnął, a kiedy skończył - to ja wziąłem papierosa i odetchnąłem dymem głęboko. Potem znowu podałem mu do ust.
Słysząc jego pytanie, wzruszyłem ramieniem.
- Cokolwiek mi się zachce - powiedziałem, uśmiechnąłem się lekko i wzruszyłem ramieniem. - Ale nie myśl, że cię zabiję - powiedziałem, zaśmiałem się i wyszczerzyłem się tak nienaturalnie, jak tylko mogłem. Włożyłem mu peta do ust, po czym wyszedłem z piwnicy. Zostawiłem za sobą otwarte drzwi, bo w sumie poszedłem tylko do kuchni, gdzie to wyciągnąłem butelkę wody i nową słomkę i zaraz wróciłem.
Usiadłem na przeciwko Aarona, na ziemi, po czym podałem mu do ust wodę.
- Jak myślisz? Ile tutaj wytrzymasz, zanim zwariujesz? - zapytałem, uśmiechnąłem się lekko i zabrałem na chwilę butelkę, żeby zaraz podać ją z powrotem.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Pią Sty 15, 2016 7:27 pm

Zaciągnąłem się raz jeszcze, tym razem spokojniej, nie przyprawiając się przy tym o kolejny niekontrolowany atak kaszlu. Wypuściłem dym nie siląc się na odwracanie głowy od twarzy swego oprawcy. Łeb mnie bolał a fakt, że dym wyląduje na gębie Warrena już nieszczególnie. Chyba nie powinien mieć mi tego za złe.
Skrzywiłem się wyraźnie słysząc jego odpowiedź. Próbowałem się dokładnie skupić na tym co mówi, choć przeszkadzał mi w tym żołądek, którego zawartość wciąż chciała opuścić wnętrze. Mówiłem, że nie chcę jeść. To zdecydowanie nie jest dobry moment na jedzenie. Wyrzygałbym wszystko na jego ryj, ale powstrzymywała mnie świadomość tego, że najprawdopodobniej znów będzie chciał wepchnąć we mnie żarcie, korzystając przy tym z rurki. Nie chciałem, żeby znowu cokolwiek wpychał do mojego gardła, manewrując dalej między resztą organów, próbowałem więc powstrzymać mdłości przynajmniej do chwili, w której nie opuści pomieszczenia.
Spaliłem papierosa, którego łaskawie podarował mi ten dupek i odetchnąłem ciężko, gdy znów zostałem sam. Podejrzewałem, że psychol zaraz wróci, więc wciąż trzymałem jedzenie tam gdzie ponoć powinno się znajdować, choć nie w mniemaniu mego organizmu. Tak jak myślałem, brunet niedługo znów się zjawił przynosząc ze sobą wodę, której skosztowałem bez protestu.
Nieprzychylnym wzrokiem spojrzałem na siedzącego naprzeciwko palanta zadającego durne pytania. Znów poczułem przypływ gwałtownej złości, którą tłumiłem przez cały ten czas. Zbyt otumaniony, zmęczony i obolały nie miałem już siły na jej tłumienie, ani rozsądne myślenie. Miałem dość.
- Znajdą mnie - warknąłem zacięcie, patrząc na mężczyznę zaszklonym, lecz hardym wzrokiem. - A ciebie wpakują do wariatkowa - przepowiedziałem z nieprzyjemnym grymasem na twarzy, po czym z dużą dozą obrzydzenia do osobnika siedzącego przede mną, odsunąłem się pod samą ścianę, siłą woli powstrzymując syki jakie cisnęły się na usta przez wszechobecny ból.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sob Sty 16, 2016 12:18 am




Kiedy powiedział, że go znajdą, zaśmiałem się, po czym jeszcze bardziej się roześmiałem, kiedy powiedział, że wpakują mnie do wariatkowa. Chyba jego po tym, jak przesiedzi tutaj ze mną rok, albo i nawet dwa.
Pokiwałem głową, po czym podniosłem się z miejsca. - Dobranoc - rzuciłem za siebie i gasząc światło, wyszedłem z pomieszczenia na górę. Tam usiadłem sobie wygodnie na sofie i włączyłem wiadomości. Nic nie było o tym, że Aaron zaginął. Nic nie było o mnie. A siedzi już tutaj... Może trzy, albo cztery dni. Nie wiem, przestałem liczyć. Tak, czy siak, muszę dokończyć murowanie okien i może wybrać się po wytłaczanki z jajek, żeby dodatkowo wyciszyć pomieszczenie. Mimo wszystko - trzeba zachować wszelkie środki ostrożności. Wystarczy, że ktoś będzie przechodził obok jeziora, albo wybierze się na grzyby i się zgubi - usłyszy krzyk Aarona i zadzwoni na policję. Nie chcę mieć tutaj siana.
Westchnąłem ciężko i odpaliłem papierosa, żeby następnie zaciągnąć się jego dymem. Kiedy skończyłem - poszedłem do swojej sypialni, gdzie to wyciągnąłem z szafek ubrania do spania. Poszedłem pod krótki prysznic, a następnie ułożyłem się na łóżku i przytuliłem do miękkiej poduszki. Przez moment pomyślałem, że Aaronowi za jakiś czas będzie trzeba wsadzić tam materac i poduszki i jakiś koc. Pewnie jest zimno jak cholera, a ja muszę o niego dbać, bo przecież jesteśmy dla siebie mili, tak? Taka była umowa i tak już zostanie. No.. a przynajmniej dopóki on będzie miły. Bo ja jestem cały czas. Dalej w to wierzysz, popierdoleńcu?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Pon Lut 15, 2016 2:27 pm

Oczywiście, że się nie przejął. Moje pogróżki były dla niego śmieszne i w zasadzie, dla mnie samego też. Jak żałośnie mogłem brzmieć odgrażając się w takiej sytuacji? Gówno mogłem zrobić, a nawet i to niekonieczne. Mógł zrobić ze mną co chciał, a chciał zapewne dużo i chuj wie, jak daleko sięga jego skrzywienie oraz wybujała wyobraźnia. Przecież spędziłem tu względnie niewiele czasu. Względnie, bo dla mnie wydaje się on wiecznością, lecz dla innego człowieka, praktycznie chwilą. Warren należał do tych drugich, w związku z czym miał zapewne nieograniczoną ilość pomysłów dotyczących tego jak może się ze mną zabawić. Z moją psychiką i ciałem, które z chwili na chwilę wyglądało i zachowywało się coraz gorzej. A pudeł było wiele, narzędzi o chorym zastosowaniu - jeszcze więcej.
Gdy tylko zostałem sam, zagryzłem wargę aż do krwi, wlepiając niewidzący wzrok w drzwi. Wydawały się być tak blisko, a jednak w rzeczywistości była to tak odległa droga. Walcząc z drgawkami, ignorując pot spływający po zapewne niebotycznie gorącym czole, przyzwyczajałem wzrok do ciemności. Gdy już to nastąpiło, uniosłem dłonie przed twarz, przy czym zdrowa ręka raczej ciągnęła tę złamaną. Zaskakująco wytrwale ignorowałem przejmujący, promieniujący ból. Przyjrzałem się kajdankom. Były solidne i oplatały nadgarstki wystarczająco mocno, bym czuł jak się wpijają. Nie było szans na wyślizgnięcie dłoni, nawet, gdybym miał coś lepszego do nawilżenia niż własna ślina. Westchnąłem ze zrezygnowaniem, opuszczając dłonie. Czułem się coraz gorzej. Poruszyłem się niespokojnie, czując silne mdłości i z trudem, na jednej noce, przy ostrożnym użyciu jednej dłoni, doczołgałem się do nieużywanego jeszcze wiadra, by nachyliwszy się nad nim, zwrócić wszystko co dał mi Warren i jeszcze więcej. Konwulsje były tak silne, że w którymś momencie byłem pewien, że się uduszę. Łzy same zaczęły lecieć od wysiłku, głowa jeszcze bardziej pękać. Splunąłem ostatni, raz, by odsunąć się bez siły i znów oprzeć o ścianę.
Pociągnąłem słabo nosem, trzęsąc się jeszcze mocniej niż dotychczas. Miałem wrażenie, że zamarzam. Było mi zimno, mimo, że czułem jak pojedyncze kropelki potu nieustannie goszczą na moim czole. Musiałem mieć wysoką gorączkę. Czułem się strasznie. Bałem się jeszcze straszniej. Teraz, gdy siedziałem sam w ciemności i w całkowitej ciszy, nie wiedząc co dalej ze mną będzie, atak paniki był nieunikniony.
- Nathan... - jęknąłem rozpaczliwie przez ściśnięte gardło. - Ktokolwiek... - Nie poznawałem swojego głosu. Brzmiał zupełnie inaczej. Był zbyt wysoki i piskliwy, drżący i niewyraźny. Chcę stąd wyjść. Niech ktoś mi pomoże. Nie chcę być sam. Nie chcę być tutaj. Błagam... - Pomocy - szepnąłem bezsilnie, zaciągając się kolejną salwą płaczu.
Ale nic nie pomagało. Nie krzyczałem, chcąc uniknąć kary. Łzy też przestały w końcu lecieć, a zaszklony, rozgorączkowany wzrok pusto wpatrzył się w ziemię. Byłem otępiały, w końcu przestałem kontaktować. Nie jestem pewien czy zemdlałem, czy po prostu zasnąłem. Ale nieważne, wiedziałem, że w końcu i tak się obudzę. Ale ucieknę. Gdy tylko poczuję się lepiej, wymyślę coś. Będę grzeczny. Będę nabierał sił i w końcu wykorzystam okazję. Znajdę sposób. Nie zostanę tu. Nie mogę. Nie dam rady. Ucieknę.
Nie wiem kiedy się obudziłem. Nic się nie zmieniło. Wciąż było ciemno, zimno i wciąż czułem się okropnie. Warren jeszcze się nie pojawił. Czekałem, bo w tej chwili nie mogłem zrobić nic innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Pon Lut 15, 2016 8:03 pm

Warren


Kiedy rano się obudziłem - pierwsze. co postanowiłem zrobić to było wyjście na zewnątrz. Zamurowałem resztę okien. A przynajmniej te, które zostały. Następnie pojechałem do swojego mieszkania, gdzie to zabrałem wszystkie wytłaczanki, jakie miałem, a było ich dośc sporo, bo najczęściej składowałem takie rzeczy. Ha, kiedyś chciałem nawet otworzyć własne studio, a to coś pomalowane na czarno wcale nie wygląda tak źle. Następnie pojechałem do spożyczego i kupiłem kilkanaście opakowań jajek. Te mam zamiar wywalić, bo i tak szybciej się zepsują, niż je zjem.
Pojechałem jeszcze do budowlanego. Tam kupiłem wełnę, a następnie gąbkę wyciszającą. I jej całkiem sporo. Jak sie to nałoży na siebie to już w ogóle będzie spokój.
Wrociłem do domu, po drodze zajeżdżając tylko po pizzę i piwo. No i fajki. Wiem, że one mi się szybko skończą. Kiedy podjechałem pod dom, otworzyłem wszystkie drzwi na oścież, bo po kolei zacząłem wnosić te rzeczy, których było cholernie mało.
Widząc, że Aaron jeszcze śpi - poszedłem na górę i tam z drugiego łóżka ściągnąłem materac. Wziąłem jeszcze ze cztery poduszki, kołdrę, dwa koce. Ubrania dla niego na zmianę. W sumie to z koszulką będę musiał go pilnować, ale to nic. Wniosłem to wszystko na dół i gdy ten się ocknął, spojrzałem na niego z uśmiechem
Ustawiłem obok niego materac, potem położyłem tam poduszki i ciuchy. Trząsł się niemożliwie, więc na chwilę odpiąłem mu kajdanki, pamiętając o środku ostrożności, jakim było wsadzenie sobie pistoletu za tyłu, po czym włożyłem na niego bluzę. No połamany jest! Pomagać mu muszę. Zapiąłem go znowu i zabrałem się pierw za ściągnięcie wszystkich przedmiotów ze ścian. Trwało to jakąs gozinę, podczas której nie odzywałem się w ogóle. Potem nałożyłem gładź jako bazę, do której przyczepię całą wełnę. Kiedy ta schła, ja wlazłem na gorę i przyniosłem chłopakowi trzy butelki wody, bo nie będę za nimi latał. Obok nich postawiłem paczkę fajek dla niego i zapalniczkę. Wróciłem do ścian i gdy nałożyłem już wełnę - zrobiłem to samo z kolejną ścianą. I następną. Z tą, przy której siedział jasnowłosy po prostu nie musiałem, bo nie miała okien, które swoją drogą i tak zakryłem wełną, przez co tylko przez światło mogło być tutaj jasno.
Wróciłem do Aarona i jeszcze bardziej poluzowałem mu łańcuchy, żeby mógł na spokojnie sobie palić, pić, okrywać się, sięgać po wszystko. W końcu jesteśmy mili, tak?
Usiadłem na chwilę przy stole i ściągnąłem koszulkę, odsłaniając blizny po batach na plecach, wiele, wiele, więszych i mniejszych blizn na brzuchu, ramionach, przedramionach. Wszędzie. Tak, czy siak, zacząłem przyklejać te cholerne wytłaczanki. A przynajmniej do ściany, która była od strony jeziora. Ta była najważniejsza. Resztę mogę wyłożyć gąbką i nie będzie problemu. Plus jakby Aaron wpadł na jaki ś głupi plan roztrzaskania sobie łba też nie będzie miał zbytnio jak.
Wziąłem sobie szluga z paczki dla niego i odpaliłem go, siadając na stole na przeciwko niego.
- Głodny? - zapytałem, uśmiechając się lekko.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Pon Lut 15, 2016 8:58 pm

W końcu przyszedł. Zjawił się w drzwiach zaopatrzony w duży, wyglądający na bardzo wygodny, materac i kilka innych rzeczy, które budziły we mnie nadzieję, iż zaznam trochę ciepła. Wzrokiem przysłoniętym mgiełką wywołaną przez gorączkę, spojrzałem bez wyrazu na materac, który znalazł się obok mnie. Było też dużo poduszek i ciepłych nakryć, a Warren założył mi bluzę. Nie wyrywałem się, niczego nie próbowałem, zbyt spragniony odrobiny ciepła. Miałem dość zamarzania i dreszczy. Gdy tylko odszedł, z trudem przeniosłem się na miękki, ciepły materac i ułożyłem na boku, na niezłamanej ręce. Głowę ułożyłem na jednej z poduszek, a na moich ustach niemalże pojawił się uśmiech. Przez chwilę poczułem absurdalną wdzięczność. Wdzięczność, że choć trochę się zlitował. Ale, kurwa, nie było w tym wszystkim miejsca na tak idiotyczne uczucia. On mnie tu kurwa zamknął, przez niego tak wyglądam i czuję się tak okropnie. Materac i kilka poduszek nic nie zmieniało. To jednak nie przeszkadzało mi w skorzystaniu z tego nieoczekiwanego przejawu dobroci.
Zajął się całkowitym odcinaniem pomieszczenia od świata, ja zaś zadowolony z jego milczenia, wodziłem rozpalonym wzrokiem za mężczyzną, bezsilnie wtulając się w miękką poduszkę. Skończył robotę i znów na chwilę wyszedł, wracając z kolejnymi przedmiotami, jak się okazało również dla mnie. Spojrzałem z utęsknieniem na fajki i wodę, lecz wyzbyty z wszelkich sił, pozostałem na miejscu, próbując niezdarnie okryć się kocem. Nie wyszło. Wciąż bez słowa obserwowałem jego poczynania, bez większego namysłu badając wzrokiem każdą z jego blizn. Naprawdę ktoś musiał mu dać nieźle popalić. Tylko dlaczego kontynuuje jego robotę, skoro wie jakie to okropne? Ja tak nie skończę. Na pewno.
Przez chwilę wpatrzyłem się w zapalniczkę leżącą obok fajek. Jeżeli mi jej nie zabierze, z pewnością się przyda.
Skrzywiłem się nieznacznie, słysząc w końcu jego szorstki głos, formułujący się w pytanie. Być może byłem głodny, ale wciąż czułem się zbyt źle, by cokolwiek zjeść. Wiedziałem, że powinienem odpowiedzieć twierdząco, ale co to da, skoro znów nie będę mógł nic przełknąć, jeśli przyniesie mi żarcie? Dopóki się nie uprze, nie zamierzam się prosić.
- Nie - odparłem krótko, cichym i zdecydowanie zbyt słabym głosem. Przymknąłem oczy próbując nie skupiać się tak na bólu głowy. Uchyliłem je, znów utkwiwszy w Warrenie. - Mam gorączkę. Potrzebuję leków i lekarza. Przywaliłeś mi jebanym kijem baseballowym, ktoś musi zobaczyć moją głowę. - Nie wiem jakim cudem zdołałem wypowiedzieć tyle słów i nie wiem także na co liczyłem, bo chyba nie na to, że ten dupek faktycznie zainteresuje się moim stanem. Nie myślałem za wiele. Obawiałem się o własne zdrowie i o to jak paskudnie się czułem. Podobno zawsze warto próbować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Pon Lut 15, 2016 11:20 pm




Spojrzałem na niego zdziwiony, kiedy ten powiedział o lekach i lekarzu. Tego drugiego na pewno tutaj nie sprowadzę, ale pojechanie o miast po leki przeciwgorączkowe, bólowe, nasenne, czy cokolwiek takiego to nie jest taki głupi pomysł. Pokiwałem głową na jego słowa, o czym podszedłem do niego i przyłożyłem dłoń do jego czoła.
- Masz z czterdzieści stopni gorączki. Nie ma tragedii - powiedziałem i podszedłem od tyłu, patrząc na jego głowę. - Ale nie masz nic rozwalanego - dodałem i pokręciłem głową, odsuwając się.
Zaraz założyłem koszulkę i pojechałem do apteki. Tam poprosiłem o leki na zbicie gorączki, potem o jakieś przeciwbólowe, przeciwzapalne, przeciwgrypowe, kilka pudełek nasennych. Ogólnie było tego dużo, bo chciałem zapobiec dosłownie wszystkiemu.
Wróciłem do samochodu i wróciłem do domu. Nie miał możliwości cokowlwiek zrobić, więc gdy wszedłem na dół, spojrzałem na chłopaka z uśmiechem. Wyciągnąłem pudełka i podałem mu od razu dwie nasenne, dwie przeciwbólowe, dwie przeciwgorączkowe. Chyba mu styknie.
Podałem chłopakowi do ręki, tam, gdzie miał złamane tylko palce, leki, a następnie podałem mu prosto do ręki wodę.
- Spokojnie, nic ci nie będzie przecież - powiedziałem, pokręciłem głową i westchnąłem cicho. Wziąłem kolejnego papieroa i odpaliłem go.
Polazłem na dół, wziąłem czajnik z gorącą wodą i kubek i postawiłem to na stole. Do kubka wsypałem jakieś coś co się pije na gorąco, żeby nie złapać grypy i takie ciepłe podałem Aaronowi.
- Gdybym był powalony pozwoliłbym ci zdychać z gorączką - rzuciłem i uniosłem wysoko brew, patrząc na niego. Paliłem już sobie w spokoju szluga i tak myślę, że w sumie.... W sumie trochę mi go teraz szkoda. Teraz, kurwa? POJEBAŁO CIĘ. Wypuść dzieciaka, albo... Albo nie. Daj mi, ja się z nim pobawię. Poćwartujemy go, co? Chcesz? Chcesz go poćwiartować? Wiem, wiem, że chcesz. Zobacz, takie ładne ciałko. Można zrobić trofeum. Chcesz trofeum? No chcesz?
- Zamknij. Kurwa. Tą. Jebaną. Jadaczkę. Ty. Popierdolona. Spierdolino. Ludzka! - wykrzyczałem, robiąc po każdym słowie przerwę. Przy tym odwróciłem głowę w bok. - Wybacz, Aaron. Ten gościu nie rozumie, jak się do tego raz powie - powiedziałem i pokazałem kciukiem na stojącego obok mnie chłopaka. - Wypij na ciepło i połóż się spać, zobaczysz, że zrobi ci się lepiej - mruknąłem, pokazując na kubek.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 12:36 am

Skwasiłem się czując niepożądany dotyk, a mój grymas tylko się powiększył, kiedy nastąpiły po nim równie niezadowalające słowa. Czterdzieści stopni, popaprany dupku, to od chuja! Ale cóż, zachowałem swoje myśli dla siebie. Nie miałbym nawet nic przeciwko temu, by gorączka trochę wzrosła i spowodowała halucynacje. Chyba wszystko byłoby lepsze od widoku tej parszywej mordy. Wtedy przynajmniej mógłbym nie skupiać się tak na bólu, otoczeniu i tej niedogodnej sytuacji, a po prostu sobie wegetować obserwując biegające słonie, albo zbliżającego się nieubłaganie Jezusa. Cokolwiek, byle nie rzeczywistość. Rzeczywistość ssie i choć wiedziałem to od dobrych kilkunastu lat, nie sądziłem, że może być spierdolona aż do tego stopnia. No kurwa. Nie miałem życia usłanego różami, jakim prawem więc spotyka mnie na dobitkę akcja niczym z "Uprowadzonej"? Tylko że tamta miała przynajmniej zajebistego ojca, który z założenia ma ją w trymigi uratować, a ja tymczasem nie mam nikogo. Już nawet w rozsądek Natha zaczynałem wątpić. W jego zaangażowanie również. Co jeśli faktycznie nikt nie zacznie mnie szukać? Nie. Nie mogłem tak myśleć. Nie.
"Nie mam nic rozwalonego". No kurwa, faktycznie. Skąd on wie, że nie dostałem wstrząśnienia mózgu, albo innego cholernego, niebezpiecznego gówna? Ja nie wiedziałem i on też nie mógł. Nawet jeśli był cholernym lekarzem, na co wskazywała jego wiedza (którą zdecydowanie źle wykorzystuje), nie mógł stwierdzić, że wszystko jest dobrze, bez specjalistycznego sprzętu. Ale co ja mogłem? Jedynie siedzieć, tudzież leżeć i zdawać się na niego. Jeżeli mi się poszczęści, zabije mnie w przypływie swojego szaleństwa. Jeżeli nie, wolę nie myśleć.
Znowu gdzieś poszedł. Nie zastanawiałem się nad tym po co, dlaczego i kiedy wróci. Nie miałem siły zastanawiać się nad niczym. Podczas jego nieobecności udało mi się kilka razy przysnąć i obudzić, z czego co najmniej dwa przypadki zakończyły się głośnym krzykiem przerażenia. Ten wykończył mnie jeszcze bardziej i na dodatek zdarł gardło. Leżałem i czekałem. Na co? Nie miałem pojęcia.
Z trudem zarejestrowałem, że wrócił. Nie wiedziałem nawet ile minęło czasu i przestało mnie to już obchodzić. Zapewne, gdybym zapytał się o datę oraz porę dnia, tylko by mnie wyśmiał. W zasadzie ta wiedza nie była mi potrzebna. Bardziej prawdopodobne, że tylko by mnie dobiła, jako że obawiałem się, iż minęło więcej dni, niż mi się wydaje.
Zdziwiłem się, gdy dał mi do ręki jakieś leki. Uniosłem się nieco i przyjąłem je, patrząc nań nieufnie. Moje brwi uniosły się lekko, gdy zorientowałem się, iż pigułki wyglądają znajomo i najwyraźniej nie mają nic wspólnego z obezwładniającymi prochami.
- Mam co do tego pewne wątpliwości - odparłem zachrypniętym głosem, po czym połknąłem tabletki popijając je wodą. Opróżniłem kubek do końca, choć trochę nawilżając zaschnięte gardło.
Znów wyszedł, lecz tym razem wrócił szybko. Z nie mniejszym zaskoczeniem niż poprzednio, niezgrabnie wziąłem do ręki gorący kubek. Tak, jakby faktycznie zależało mu, żebym wyzdrowiał. Ale dlaczego miałoby? Nie dam się zwieść. To tylko jego drugie oblicze. Zwodzące, nieprawdziwe, to przez które w ogóle tu wylądowałem. Być może, gdybym nie wdał się w rozmowę z tym popaprańcem, nigdy by mnie tutaj nie zaciągnął.
Słysząc jego następne słowa, z trudem powstrzymałem kpiący uśmiech. Jesteś powalony dupku. W pozbywaniu się mojej gorączki musiał mieć jakiś interes. Ale milczałem, nie chcąc go rozwścieczyć. W końcu mamy być dla siebie mili.
I znów zaczął swoją jazdę. Bynajmniej nie zamierzałem mu przeszkadzać. Popijając niezbyt smaczny lek, przeczekałem jego wybuch i spojrzałem nieprzychylnie, gdy wskazał powietrze obok siebie. On naprawdę kogoś tam widzi? Brrr, przerażające. Sam nie byłem pewien, czy ciarki, które przeszły mi po plecach to wynik jego dziwnej schizy i mojej wyobraźni, czy po prostu choroby.
Tym razem jego rozkaz przypadł mi do gustu. Zrobiłem się zaskakująco śpiący. Moja głowa też stała się cholernie ciężka. Nawet bardziej niż dotychczas. Odstawiłem pusty kubek i ułożyłem ją na poduszce, z trudem utrzymując otwarte powieki.
- Dałeś mi coś na sen? - wyszeptałem z pewną ciężkością, z trudem kojarząc fakty. Nawet nie miałem mu tego za złe. Wręcz przeciwnie. Jak dobrze i miło. Chyba naprawdę w końcu zasnę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 12:44 am




Uśmiechnałem się lekko, kiedy ostawił kubek, a następnie zapytał się, czy dałem mu coś na sen.
Pokiwałem twierdząco głową i znowu oparlem się lędźwiami o stół chirurgiczny. - No - mruknąłem cicho i uniosłem brew. - Podczas snu lepiej się regenerujesz, więc jak jutro znowu weźmiesz leki na zbicie gorączki i na grypę to wyzdrowiejesz. A przynajmniej tak myślę, nie wiem jak to będzie... - mruknąłem i podszedłem do niego, a następnie uklęknąłem przy materacu. Okryłem go jeszcze jednym kocem, poprawiając kołdrę tak, żeby zakrywała go całego.
I kiedy ten wydawało mi się, że spał, sam wlazłem na górę i wziąłem mały grzejnik elektryczny. Rzeczywiście w tej piwnicy było tragicznie zimno. Postawiłem go i podłączyłem do kontaktu, który zresztą i tak musiałem sobie zmajstrować, bo potrzebowałem przedłużacza, który pociągnąłem aż z kuchni na dół.
Tak, czy siak, ustawiłem go tak, żeby powietrze leciało na Aarona, ale jednocześnie mógł w miarę oddychać, po czym zapaliłem kolejnego papierosa. A dosłownie chwilę po skończeniu go - położyłem się obok chłopaka i też przykryłem kocem. Objąłem go w talii, przytulając się do niego od tyłu i tak też postanowiłem poleżeć z czystej nudy. Kiedy on śpi ja praktycznie nie mam nic do roboty. Nie lubię telewizji, jestem bez telefonu, a stacjonarny nie wiem, czy w ogóle jest podłączony. Komputer też nie jest mi jakoś specjalnie potrzebny, nie mówiąc o pieleniu ogródka. Większość spraw remontowych zrobiłem, tylko teraz znowu ułożyć te wszystkie moje, kochane przyrządy na miejsce i przecież będzie idealnie, prawda?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 1:00 am

Ostatnie jego słowa usłyszałem już przez lekką mgłę i choć nie do końca dotarł do mnie ich sens, przyniosły mi pewną ulgę. Wywnioskowałem z nich tyle, że do jutra mam spokój i będę mógł odpocząć. Choć nie było to wielkie pocieszenie, to jednak w tym momencie sprawiało, że poczułem się znacznie lżej. A może to za sługa leków? Nie wiem. Ledwie zarejestrowałem przy sobie jakiś ruch, bowiem me zamknięte oczy nie miały najmniejszego zamiaru przez najbliższy czas się otwierać, a umęczona świadomość powoli chowała się w cień. W końcu zrobiło mi się ciepło, a nawet wydawało mi się, że w pewnym momencie poczułem przy sobie przyjemne gorąco. Nie wiedziałem co jest jego źródłem. Znużony, na w pół śpiący, wtuliłem się w nie bardziej i zasnąłem jak kamień, czując, że prędko nie wstanę. Gdyby to ode mnie zależało, mógłbym się nie budzić już nigdy. Ale nie zależało, niestety.
Nie śniło mi się kompletnie nic. Spałem twardo i choć nie byłem tego świadom, jedynie delikatnie się kręciłem, coraz bardziej wtulając w przyjemne źródło ciepła. W którymś momencie moja względnie zdrowa ręka objęła tę Warrena, nie wiedząc na czym zatrzymuje swe palce. W końcu jednak musiał nadejść nieupragniony moment pobudki.
Musiałem spać bardzo długo, bowiem czułem się wyspany. Uchylałem powoli oczy, próbując pogodzić pewne fakty i wydarzenia ostatnich dni. Gdzieś tliła się słaba nadzieja, że ten koszmar był tylko złym snem, lecz szybko zrozumiałem, że rzeczywistość przedstawia się inaczej. Zaraz po tym dotarło do mnie kto leży za mną, to z kolei wywołało u mnie wyraźne skrzywienie. Zbyt zaspany, by pomyśleć nad tym co robię, odsunąłem się pod samą ścianę, z trudem przekręcając ciało przodem do Warrena i posłałem mu nieprzychylne spojrzenie. Po cholerę on tutaj? Ma przecież własne łóżko... Chyba. Choć nie ukrywałem zniesmaczenia, nie odezwałem się, a w przypływie nagłego rozsądku nawet posiliłem się o uśmiech oraz bardziej przyjazne spojrzenie. Mili. Jesteśmy mili.
- Jest ciepło - zauważyłem z zaskoczeniem, nie do końca przygotowany na to, że moje myśli postanowią wyjść poprzez usta. Po rozejrzeniu się dostrzegłem grzejnik, a po chwili zorientowałem się, że zostałem przykryty. Teraz było mi właściwie gorąco. I byłem cały spocony. - Potrzebuję kąpieli - mruknąłem cicho, zawieszając swój wzrok na mężczyźnie. Był tak blisko. Zbyt blisko. Zadrżałem. - Proszę - szepnąłem przez ściśnięte gardło. Przecież jesteśmy mili. Dopuszczenie mnie do prysznica i nawet zimnej wody jest miłe. Ładnie proszę. Przecież może to dla mnie zrobić, prawda? Oczywiście, że może. Ale zapewne nie zechce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 1:07 am



Przez większość czasu tylko leżałem, jednak kiedy zdałem sobie sprawę, że dochodzi północ, pozwoliłem oczom się zamknąć i odpuściłem sobie, żeby chwilę chociaż pospać. Budzięłm się chyba ze cztery razy. Za każdym razem Aaron leżał bliżej, a z czasem nawet trzymał mnie za rękę i sulił się tak bardzo, że praktycznie mój tułów to było jego ciało. Niewiarygodne, jaki przytuliński.
Tak, czy siak, kiedy obudziłem się rano, on też już nie spał i leżał dość spory kawałek ode mnie.
- Mhm - mruknąłem cicho i wstałem, podnosząc się tym samym z materaca. Znowu podszedłem do stołu i wziąłem dla niego leki na zbicie gorączki, przeciwbólowe i przeciwgrypowe. Podałem mu do dłoni, a potem wodę.
Wróciłem na górę i zagotowałem wodę, jednocześnie idąc do łazienki, gdzie to do wanny zacząłem puszczać wodę.
Zszedłem na dół z czajnikiem i podałem chłopakowi gorący napój. Tak już na zupełne wyleczenie choroby.
Wziąłem pistolet zza pasek, a potem, na spotęgowanie strachu, wziąłem sobie toporek za pasek z boku, a maczetę z drugiej strony. Następnie podniosłem się do góry i odczepiłem od rur łańcuchy. Spojrzałem na chłopaka i uniosłem brew.
- Idziesz sam, mam cię zanieść, czy robimy wszystko po dobroci i mogę ci to ściągnąć? - zapytałem, pokazując na klamry kajdanek.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 1:30 am

To krótkie "mhm" chyba miało znaczyć, że się zgodził? Nie byłem pewien, ale nadzieja pozostała, a ponieważ dał mi leki i znów gdzieś zniknął, zaczynałem wierzyć, że faktycznie się zgodził. Cóż, nie myśląc nad tym, wziąłem leki i sięgnąłem po paczkę fajek by odpalić papierosa. Mrużąc oczy i nachylając się nad trzymaną zapalniczką, dokładnie się jej przyjrzałem. Gazu nie starczy, by zrobić cokolwiek z tymi kajdankami. Metal jest gruby i nie stopi się od takiej ilości, a znając moje szczęście, nim zdążyłbym z nimi coś zrobić, Warren by mnie przyłapał. Ale zawsze mogę podpalić to cholerne pomieszczenie. Być może przeżyłbym męczarnie związane ze śmiercią w ogniu, ale przynajmniej z nadzieją na to, iż płomienie dosięgną także tego popaprańca. Gdy nadejdzie odpowiedni moment bardzo możliwe, że to zrobię.
Spaliłem papierosa akurat, gdy mężczyzna wrócił. Przyjąłem od niego płynny lek, popijając i obserwując jak manewruje pistoletem, mającym mi zapewne udowodnić, że próbowanie czegokolwiek nie popłaca. Nie to, żebym na cokolwiek miał siłę. Skoro już wiedziałem czemu miał posłużyć pistolet, nie miałem pojęcia bladego na co ten złowrogo wyglądający toporek. I wolałem nie wiedzieć. Chyba nie chce mnie zarżnąć podczas kąpieli? No przecież gdyby chciał, mógłby teraz.
Słysząc pytanie, spojrzałem na Warrena powątpiewająco. Choć dojście w tym stanie, szczególnie po schodach będzie ciężkie, wolałem zrobić to o własnych siłach. Z oferty ściągnięcia kajdanków też chciałbym skorzystać, gdyż nadgarstki bolały niemiłosiernie. Wyciągnąłem ręce w jego stronę, uważając na tę złamaną.
- Nie będę niczego próbował - obiecałem, czując dziwne napięcie na myśl o tym, że wyjdę z tego pomieszczenia. Może zarejestruję gdzie jesteśmy? Może dostrzegę jakieś ważne rzeczy. A może po prostu zaznam odrobiny normalności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 1:35 am




- Jak wolisz - mruknąłem, po czym podszedłem do niego od tyłu i zawiązałem mu oczy. Wiem, że nie wie gdzie jest, ale lepiej, żeby miał świadomość, że wywiozłem go baaardzo daleko, a nie tylko pięć, czy siedem kilometrów dalej od naszego miasta. Lepiej, żeby nie rozpoznał jeziora, czy lasu, czy... Czegokolwiek.
Podszedłem do przodu i otworzyłem mu kajdanki. Wyciągnąłem mu powoli dłonie i zasłoniłem mu dodatkowo twarz papierową torbą.
Podniosłem go do góry, bo po prostu nie chciało mi się już z nim bawić, po czym złapałem go za ramię, a do jego kręgosłupa przyłożyłem lufę pistoletu. Spokojnie, Aaron, nie będę strzelał, dopóki nic nie zrobisz.
Zatrzymałem go na chwilę i przystawiłem gnata do jego ucha, aby następnie dokładnie przy jego uchu go odbezpieczyć. - Słyszysz? Jeden numer, a kulka wyjdzie ci z drugiej strony - mruknąłem cicho i przeprowadziłem go prosto pod schody, żebyśmy powoli mogli wchodzić po nich.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 1:49 am

I tyle byłoby z moich planów. Niczego nie zobaczę. Warren najwidoczniej nie był idiotą, mimo że miał nieźle nasrane w głowie. Ale skoro zasłonił mi oczy, a dodatkowo jeszcze zakrył twarzy jakimś ustrojstwem, oznaczać to mogło, że jesteśmy w miejscu, które mogłem rozpoznać. To rodziło nadzieję, że nie znajduje się ono niedaleko miasta, albo nawet w nim, a to z kolei zwiększało szansę na to, iż szybko mnie znajdą. Choć próbowałem tego nie robić, pozwoliłem fali nadziei wypełnić moje wnętrze.
Syknąłem cicho, gdy brunet niedelikatnie podniósł mnie do pionu, równie nieprzyjemnie łapiąc za drobne ramię. Na chwilę przestałem oddychać, gdy poczułem zimno spluwy przystawionej do kręgosłupa, zaraz jednak rozluźniłem się minimalnie wiedząc, że nie wystrzeli dopóki niczego nie zrobię. Taką miałem przynajmniej nadzieję. Strzał w kręgosłup zapewne zafundowałby mi długą i bolesną śmierć. O ile w ogóle.
Zesztywniałem, gdy pistolet został umiejscowiony przy mojej głowie i skrzywiłem się słysząc słowa Warrena. Nie wątpiłem w jego prawdomówność, choć podejrzewałem, że w rzeczywistości nie zabił by mnie tak szybko. Strzał w głowę byłby swego rodzaju wybawieniem. O nie, kurwa, zaczynam przewidywać jego ruchy. To znaczy, że zaczynam rozumieć jego myślenie, a to z kolei oznacza, że robię się popierdolony. Nie. Nie powinienem nad tym rozmyślać.
Nie odpowiedziałem, zbyt zaaferowany myślą, iż ten cholerny gnat jest odbezpieczony. Podążałem powoli w stronę schodów, prowadzony przez Warrena. Ciężko szło się nic nie widząc, na dodatek z cholernie bolącą nogą, ale w końcu doszliśmy do wyjścia z piwnicy. Mimo, że przez związane oczy wciąż nie widziałem światła, poczułem się nieco swobodniej. Świadomość większej przestrzeni niebędącej pod ziemią dawała dużo otuchy.
Musieliśmy dojść do łazienki, bo nasze kroki się zatrzymały. Oczekiwałem, że będę mógł zdjąć te niepotrzebne warstwy z bolącej wciąż głowy i zanurzyć się w, mam nadzieję, gorącej wodzie. Oczywiście zakładałem, że Warren zostawi mnie samego, choćby miał mnie znowu skuć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 1:56 am




Kiedy w końcu wyszliśmy razem z piwnicy, doszliśmy do łazienki, gdzie to go wprowadziłem. Zasłoniłem okno żaluzją i ściągnąłem mu pierw torbę, potem opaskę z oczu i usiadłem sobie wygodnie na pralce, zarzucając kostkę na udo, za to na piersi krzyżując dłonie, w tym, w jednej dalej był pistolet, a druga końcami palców dotykała maczety.
- Jak tak bardzo się wstydzisz to zasłonię oczy, dopóki nie wejdziesz do wanny - mruknąłem i po chwili przemyślenia podszedłem do drzwi i zakluczyłem je, aby następnie schować klucz w ustach. Stamtąd to on go tak łatwo nie wyciągnie, nie ma bata.
Uniosłem brew i odwróciłem na chwilę głowę, jednak zaraz odpuściłem sobie i patrzyłem na niego dalej. Miał wannę, w której była cieplutka woda, więc niech nie narzeka, bo tak naprawdę mógłbym mu pozwolić obrosnąć brudem i robactwem, ale jesteśmy mili. On nie kombinuje - ja też. I wszyscy szczęsliwi.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 2:13 am

Moja głowa jak i oczy uwolnione zostały w końcu od obcych ciał, a ja niemalże uśmiechnąłem się, widząc w końcu normalne pomieszczenie i choć trochę promieni słonecznych wpadających do środka, przez żaluzję. Zerknąłem kątem oka na Warrena, szybko analizując w głowie swoje położenie. Szybko zrozumiałem, że jakakolwiek próba ucieczki nie ma szans zakończyć się powodzeniem. Przestrzeliłby mi nogi, albo łeb nim zdążyłbym w ogóle zrobić dwa kroki. Zresztą nie miałem teraz na to siły. Jeśli dojdę nieco do siebie, wtedy postaram się o zaplanowanie czegoś, co ma szanse powodzenia.
Nie wstydziłem się. Miałem ładne ciało, poza tym obydwoje byliśmy facetami i choć byłem gejem, wiedziałem, że nie każdy również nim jest. Choć jeśli spojrzeć na to z innej strony, nawet jeśli ten dupek nie zrobił ze mną nic na tym gruncie, to jednak zamiast ładnej laski z długimi nogami, porwał jej męską wersję. I w sumie... Położył się do mnie spać, a obudziłem się z jego ramieniem wokół własnej talii. Kurwa. Kurwa nie.
- Nie patrz - zażądałem z niezadowolonym wyrazem twarzy, patrząc wyczekująco na tego palanta. Powstrzymałem rozjuszone warknięcie, gdy na swoje słowa ujrzałem jedynie jego bezczelną mimikę i postawę mówiącą, że ma głęboko gdzieś to czego chcę. Odwróciłem się więc tyłem do niego i niespiesznie, uważając na złamaną rękę, ściągnąłem z siebie bluzkę. To samo zrobiłem ze spodniami i po chwili zawahania, również z bielizną. Choć nie wyglądałem jak grecki bóg, nie miałem się czego wstydzić. Moje mięśnie były delikatnie zarysowane, ale jednak były. Byłem również szczupły, a Nath i nie tylko on, zwykł mówić, że mam idealny tyłek oraz nogi. W tym momencie jednak wolałbym wyglądać jak skończona szkarada. Przynajmniej czułbym się bezpieczniej.
Nie patrząc na Warrena, ostrożnie wszedłem do wanny, zaciskając mocno zęby, gdy woda napotkała ranę. Mimo, że nie ściągałem bandażu, cholernie piekła i choć w pierwszym odruchu miałem zamiar wstać, nie byłem w stanie zrezygnować z kąpieli. Nie wiadomo kiedy będę miał okazję do następnej. Przetrzymałem więc ból, wstrzymując także łzy, które przez chwilę błyszczały w kącikach oczu. W końcu starłem je wierzchem dłoni i opuściłem się całkiem do wody, zanurzając także głowę. Wyjąłem ją niespiesznie, odgarniając włosy do tyłu. Dobrze było mieć wolne ręce. I dobrze było tak przyjemnie poleżeć w wannie.
Siedziałem przodem do Warrena, więc w końcu uchyliłem oczy i uraczyłem go swym spojrzeniem.
- Dlaczego porwałeś akurat mnie? - Nie rozumiałem tego. Miałem bogatych rodziców, ale on przecież nie chciał pieniędzy. Chciał jedynie spełnić swoje chore fantazje, a wątpię, żeby ot tak brał sobie przypadkowo spotkanych chłopaków, którzy akurat wpadną mu w oko tego dnia. Więc dlaczego? Pewnie i tak nie odpowie. Co najwyżej wybuchnie swoim durnym, psychicznym śmiechem. Głupi świr.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 3:10 pm




Kiedy powiedział, żebym nie patrzył - i tak się gapiłem. Co się będę. Przy okazji mogłem zobaczyć jego blizny, a przy tym odrobinę określić ich regenerację. No i jeszcze tyłek, no to... No jejku. Świetny jest. Co ja zrobię? Bycie gejem ma swoje minusy, przykładowo właśnie ten, że ocenia się faceta po tyłach.
Jednak kiedy ten już wlazł i zapytał się mnie, czemu porwałem akurat jego, przekręciłem na bok głowę i wzruszyłem ramieniem.
- A nie wiem w sumie - mruknąłem, zaśmiałem się i odrzuciłem głowę do tyłu. - W sumie to mi się spodobałeś, a raczej po dobroci byś nie poszedł za facetem z blizną - powiedziałem i pokazałem przy tym palcem na swoją szramę na policzku. Zresztą mam ich jeszcze kilkadziesiąt, jednak ta jest tą jedną z najbardziej widocznych.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 7:08 pm

Och, jednak raczył odpowiedzieć. Nie powiedziałbym, żeby było to coś czego się spodziewałem. Nawet się nie uniósł, ani nie zaśmiał. Prawdę mówiąc, była to prawie normalna odpowiedź. Prawie, bo jej zawartość merytoryczna to jakiś absurd. No bo przecież, jak można ot tak iść sobie do klubu, popatrzeć na barmana i w jednej chwili zdecydować, że jebnie się go kijem basebollowym, a potem zabierze do swojej piwnicy, żeby obdzierać ze skóry? Nie można. Nawet, gdy jest się tak pokurwionym jak ten tutaj, to po prostu dziwne. Przecież porywacze upatrują sobie ofiary, nie są to spontaniczne przestępstwa, a tak przynajmniej wydawało mi się do teraz. Wszystko w takim razie wskazywało na to, że byłem w złym czasie, w złym miejscu. Gdybym wtedy nie pracował, nie znalazłbym się tutaj. Gdybym wybrał inną pracę, do niczego by nie doszło. Gdybym do niego nie zagadał, być może również. Ale po co gdybać? Nie cofnę czasu.
Słysząc wzmiankę o bliźnie, odruchowo uniosłem brwi i odpowiedziałem automatycznie, bez myślenia o tym jak to może zabrzmieć.
- Nieprawda. Wyglądasz z nią dobrze. - Dopiero po chwili zmarszczyłem brwi, zdając sobie sprawę z tego, że właśnie jebnąłem pieprzonym komplementem, pokurwieńcowi, który mnie maltretuje, czerpiąc z tego przyjemność. Moja psychika już teraz chyba potrzebuje natychmiastowego ratunku. - Czyli ściągasz tu każdego, kto ci się spodoba? Nie jestem pierwszy? - zmieniłem temat, nie wiedząc samemu, dlaczego ciągnę tę rozmowę. Ale w pewien sposób interesowała mnie odpowiedź. Jeśli jest twierdząca, oznaczało to, że z poprzednimi ofiarami... Musiało się im... O nie. - Nieważne, nie odpowiadaj - odwróciłem wzrok, zbyt przestraszony tym, co mógłbym usłyszeć. Nie patrząc na Warrena sięgnąłem po żel, by się obmyć, nie wynurzając jednocześnie z wody. Nie chciałem wystawiać się na widok tego zboczeńca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 7:15 pm




Uniosłem brew, kiedy powiedział, że wyglądam dobrze z blizną. Uniosłem ją jeszcze wyżej, po czym wzruszyłem ramieniem. - Dzięki? - mruknąłem, odstawiając na chwilę pistolet za siebie. Rozłożyłem się bardziej na pralce i patrzyłem sobie chwilę na niego. Ale tylko chwilę, bo w następnej sekundzie Aaron zapytał się, czy sobie tutaj wszystkich sprowadzam.
- Nie, w sumie to nie. Najczęściej z nimi sypiam i zostawiam ich w spokoju - mruknąłem, wzruszyłem ramieniem, po raz nie wiem który, po czym podrapałem się po karku. Wziąłem z powrotem pistolet.
Podszedłem do okna, a następnie wyrwałem klamkę. Dwa razy musiałem się zamachnąć, bo cholera nie chciała wyjść. Ale dobra. Sprawdziłem tylko, czy aby na pewno wszystko okej z samą szybą, po czym wyszedłem z łazienki, zostawiając za sobą otwarte na oścież drzwi.
Polazłem do kuchni, dosłownie na przeciwko drzwi łazienki i wziąłem sobie fajki, z którymi potem wróciłem do pomieszczenia, w którym był chłopak.
Stanąłem we framudze drzwi i paliłem sobie, stojąc do niego bokiem, żeby aż tak się nie wstydził. No. I już w sumie jest okej, nie?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 7:59 pm

Skrzywiłem się, słysząc to osobliwe podziękowanie. Wcale go nie chciałem. Nie miałem zamiaru mówić czegokolwiek, za co ten dupek mógłby być wdzięcznym. To był odruch, zwykłe nieprzemyślane zdanie związane z pierwszą myślą, jaka pojawiła się w mojej głowie. Bo w końcu ja naprawdę nie dyskwalifikowałem Warrena pod żadnym względem, gdy wtedy w pracy ujrzałem jego dużą bliznę. Pamiętam, jak pomyślałem, iż dodaje mu uroku i tak naprawdę, gdybym nie miał chłopaka, być może nawet dałbym się zaprosić na spotkanie. Bo to przecież nie blizna decydowała o wartości Warrena, tylko jego popierdolony charakter. To on odrzucał, nie ta szrama. Ale wolałem faceta nie uświadamiać. Było dobrze tak jak teraz. Nie chciałem tego psuć przez zwykłą głupotę; wolałem cieszyć się kąpielą. O ile można tu mówić o jakimkolwiek "cieszeniu".
Zacisnąłem usta w wąską linię, słysząc odpowiedź i opuściłem się głębiej w wodę, zaaferowany tym wyznaniem. Sypia z nimi. Czyli jednak, był jebanym pederastą. Co znaczyło, że porywa facetów, wykorzystuje ich seksualnie a potem... Co? No chyba nie wypuszcza? Przecież mogliby zaskarżyć. No chyba, że robią to po dobroci, ale szczerze wątpię. Zapewne ich gw... Gwa...
Ze mną też to zrobi? Zmusi mnie do tego?
Nagły strach sprawił, że serce podeszło mi do gardła, a moje spanikowane spojrzenie rzucone mężczyźnie, wyrywającemu klamkę na pewno odzwierciedlało te emocje. Próbując odrzucić od siebie te niepokojące myśli, wpatrzyłem się desperacko w taflę wody. Odruchowo podkuliłem nogi. Nie, nie mógłby przecież... Mógłby. To kwestia czasu. Nie. Może nie jestem na tyle dobry, ładny, cokolwiek. Przecież nadal nie tknął mnie w ten sposób. Robił inne rzeczy. Może nie zamierza. Wolę wierzyć w to, że mnie nie ruszy.
Gdy wyszedł, znów przez chwilę korciło mnie, by wybić szybę i wyskoczyć, lecz uznałem to za cholernie zły pomysł. Nie dość, że byłem połamany, a Warren i tak miał na mnie widok i wciąż spluwę w dłoni, to na dodatek nie uśmiechało mi się latać nago nie wiadomo gdzie i nie wiadomo jak długo. Znając życie, nie za długo, bo kule pistoletu latają dość szybko. Specem nie jestem, ale tyle wiem.
Westchnąłem bezsilnie, opuszczając się jeszcze niżej, tak, że moje usta zanurzyły się w wodzie, a głowa swobodnie oparła o brzeg wanny. Spojrzałem na mężczyznę w dość specyficzny sposób, by zaraz odwrócić wzrok. Zamierzałem tu siedzieć, dopóki nie każe mi wyjść. Obawiałem się, że nastąpi to zaraz, lecz póki mogłem, siedziałem i udawałem, że jestem tu sam. No i prawie byłem. Warren przestał być tak bezczelny i zupełnie spokojnie stał z boku wcale mi się nie przyglądając. Faktycznie był... Miły. To dlatego, że nic nie odpierdalam? Jeżeli nadal będę spokojny to może... Może jakoś wytrwam dopóki mnie nie znajdą. Jest jakaś nadzieja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   

Powrót do góry Go down
 
Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: