IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lip 15, 2015 2:47 pm




Spojrzałem na niego i uniosłem brew. Dokończyłem papierosa, po czym zgasiłem go na stole chirurgicznym. Wyrzuciłem kiepa za siebie i wzruszyłem ramieniem.
- Po co? - mruknąłem i zaśmiałem się. - Mówiłem, że zostaniesz ze mną, nie? - powiedziałem, uśmiechnąłem się lekko i schowałem telefon, patrząc na niego.
Przeciez to byłoby bez sensu. Po co miałbym go porywać, żeby potem go zapierdolić? Może mi się zdarzyć, że gdy będziemy się gniewać, po prostu przesadzę, ale na pewno nie chciałbym go zabić umyślnie, tak bić, żeby zabrało mu oddech, tak oskórować, żeby się wykrwawił, tak ciąć, żeby został z niego sam tors. Jaka w tym logika?
Wziąłem butelkę, potem słomkę i usiadłem dokładanie na przeciwko chłopaka.
- Gdybym chciał cię zabić nie dawałbym ci picia - mruknąłem, podsuwając mu butelkę ze słomką do ust. No... Jakieś tam przejawy zwykłego człowieka jeszcze mam. Jeszcze.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lip 15, 2015 3:29 pm

On się mnie pyta "po co"? A skąd ja mam kurwa wiedzieć? Po chuj sprowadzał mnie tutaj, związał i się nade mną znęca? Nie ma w tym ani krzty logiki, więc równie dobrze mógłby mnie któregoś dnia zarżnąć tą piękną siekierą, bo taki się pojawi kaprys. Najlepsze jest to, że on naprawdę chyba uważa, iż jego poczynaniami kieruje jakakolwiek logika. Więc chodzi tylko o to, żebym tu był? Żeby miał mnie pod ręką, kiedy zachce się na kimś powyżywać? I nie zamierza mnie zabić... Sam nie wiem co jest gorsze. Chyba wolałbym, żeby pewnego dnia ukręcił mi kark, niż spędzić tu wspomniane trzy lata, lub więcej. Jeśli faktycznie przetrzymywałby mnie w tej zimnej piwnicy tyle czasu, na pewno sam rozwaliłbym sobie głowę o ścianę.
Swoją drogą, ulżyło mi, że tego papierosa postanowił zgasić na tym przerażającym stole. To dlatego,że byłem grzeczny? Dlatego, że się nie gniewamy? Nie... Przestań Aaron, nie możesz wierzyć w takie bzdury. Nawet jeśli będę się słuchał, on wciąż będzie mnie ranił.
Nie skomentowałem tego w żaden sposób, wiedząc, że powiedziałbym coś, czego później mógłbym żałować. W ciszy skorzystałem z jego jakże wielkiej dobroci i pociągnąłem z butelki, choć trochę nawilżając usta i zaschnięte gardło. Teraz jednak miałem nieco gorszy problem.
- Muszę się odlać - poinformowałem, przeszywając go wymownym spojrzeniem błękitnych tęczówek. W innych słowach oznaczało to, że ma mnie zaprowadzić do normalnej toalety, albo chociaż uwolnić jedną rękę i odejść, żebym mógł skorzystać z tego pieprzonego wiadra. Przecież ze skutymi dłońmi to mu prędzej zaszczam wszystkie ściany. No i przy okazji jego, czemu nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lip 15, 2015 3:38 pm



Westchnąłem cicho i wzruszyłem ramieniem. A kiedy powiedział, że musi się odlać, patrząc na mnie, jak na idiotę, zaśmiałem sie,
- To lej, czy ja ci bronię? - zapytałem i zaśmiałem się. Po chwili jednak wstałem z krzesła, po czym przysunąłem się.
- Dobranoc, jeszcze raz - mruknąłem, poczochrałem go po włosach, zabrałem swoje papierosy i zgasiłem lampkę. Wyszedłem z piwnicy, zamykając ją na trzy zamki. Poszedłem do łazienki, gdzie to normalnie się umyłem, głównie z jego krwi, po czym przebrałem się ładnie w świeże bokserki.
Poszedłem do swojego pokoju, gdzie to odpaliłem laptopa. Wszedłem na chwilę na internet i zacząłem go szukać po portalach społecznościowych, potem po calym internecie. W sumie dowiedziałem się tylko tyle, że wiem, jak ma na nazwisko i gdzie mieszkają jego dziani rodzice. Myślałem, że są normalnymi ludźmi, a nie są tak napchani forsą. W sumie jakoś specjalnie ich nie potrzebuję, ale na utrzymanie tego dzieciaka by się przydało. Tym bardziej, że kasa starego się już powoli kończy i nie za bardzo wiem, co będę musiał zrobić. Chyba dom sprzedam, czy coś w tym rodzaju.
Wyłączyłem komputer, wlazłem do łóżka i tak też leżałem przez dłuższy moment. Ale... No właśnie. Coś mi nie pasowało. A ja się jeszcze dowiem co. Tylko... Jak będę raczej schodził na dół, patrzeć, co mi znowu nie pasuje, będę chyba musiał się ubrać, żeby po pierwsze - nie zobaczył ładniutkuch wzorków na mojej skórze, a po drugie, żeby nie zobaczył tych wszystkich większych, mniejszych ran, po tym, jak kiedyś graliśmy sobie z prykiem w kółko. Było w sumie śmiesznie... Chociaż wtedy bałem się jak pojebany. Polegało to na tym, że facet przypiął mnie do takiego dużego kółka, po czym kręcił i rzucał nożami. Cieszył się jak głupi, gdy noz przebił mi mięśnie w prawym ramieniu, albo jak nóż wbił mi się w brzuch. Cholera. Bolało jak skurwysyn. Ale było bardzo zabawnie!

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lip 15, 2015 3:54 pm

Otworzyłem szeroko oczy, gdy dotarło do mnie, że on nie ma zamiaru zrobić absolutnie nic, by mi ułatwić tą czynność. Zamrugałem kilkukrotnie, patrząc na niego, gdy się zbliżył i przyprawił moją głowę o kolejną salwę bólu, jakkolwiek pieszczotliwy ten gest by się nie wydawał.
- A-ale-! - Szarpnąłem się, chcąc go jakoś zatrzymać, lecz drzwi za nim już się zamknęły. Znów zostałem sam. Jak mam się... Jak. Przecież nie jestem wstanie nawet rozpiąć spodni. Nie... Czy on chce, żebym... Oczywiście, że tak. Chce mnie upokorzyć, a to bardzo dobra metoda. Przygryzłem wargę z wściekłością, aż poczułem krew napływającą do ust. Warknąłem i nienawistnie splunąłem na podłogę obok siebie. Desperacko zacisnąłem nogi, kuląc się pod ścianą.
  - Pierdolony świr. Zjeb. POPIERDOLENIEC!!! - Nim się zorientowałem zacząłem zdzierać gardło kolejnymi krzykami pełnymi wściekłości i rozpaczy spowodowanej swoją bezradnością. W pewnym momencie przestały to być słowa. Zwykły wściekły krzyk. Ignorowałem ból, ignorowałem wszystko. Zacząłem się panicznie szarpać, gwałtownie oddychać i drżeć bardziej nić dotąd.
 Co ja robię?
 Zamarłem.
  - Świruję. - Sam ledwie zrozumiałem swoje słowa. Słowo. Przypominało bardziej skrzeczenie. Jestem zmęczony. Chce mi się kurwa szczać.
  Zacisnąłem nogi jeszcze mocniej. Nie zrobię tego. W końcu znalazłem najlepsze rozwiązanie. Uśmiechnąłem się pod nosem dumny ze swej jasności umysłu, po czym bez wahania pierdolnąłem w ścianę za sobą. I zrobiło się ciemno, błogo, przyjemnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lip 15, 2015 4:06 pm



Westchnąłem głośno, słysząc, jak ten się wydziera. Zwyzywał mnie i to nieźle, po czym zaczął drzeć mordę jak posrany. I to ja mam coś z głową, tak? Odpiąłem wszystkie kłódki, po czym wszedłem do środka, słysząc, jak coś uderza w ścianę.
Westchnąłem ciężko i widząc, w jakim jest stanie, podszedłem i ściągnąłem mu kajdanki. Przerzuciłem go sobie przez ramię i zapaliłem światło, układając go na stole chirurgicznym. Kurwa, co on? Polał się? Ha. Nie, dobra, to wcale nie jest śmieszne.
I co ja mam teraz zrobić?
No... W sumie to nie wiem. Ten jest nieprzytomny, to za wiele nie zrobię. Podpiąłem jego ręce tylko do stołu, po czym poszedłem na górę i znalazłem swoje spodnie i bokserki. Rozebrałem go, ubrałem na nowo i przerzuciłem go na przód, chcąc zobaczyć, co z jego głową. Posrało go do reszty, nie. Chociaż nie. Jeszcze nie ma tragedii.
Dobra, ilu słów on użył? No ja usłyszałem 4. Dobra, więc pójdę spać, a jak się obudzi to dopiero zrobię zabieg. No przecież nie będę mu robił krzywdy, kiedy jest nieprzytomny. Wychodząc z piwnicy liczyłem sobie w głowie ilość literek. Trzydzieści jeden. Em, nie no. Czyli trzeba coś innego wymyślić, bo to już jest za długie. No chyba... Że na plecach? Nie taki głupi pomysł. W końcu plecy ma z lekka rozbudowane, trochę tam skóry jest... Można się jej pozbyć. Ale w trochę mniej przyjemnny sposób, co ostatnio.
Wyszedłem z piwnicy, zamknąłem za sobą drzwi i już w spokoju połozylem się do łożka. Tak. Rano wstanę, zrobię mu kuku za bycie niemiłym, mimo, że juz drugi raz mowił, że taki będzie, po czym pójdę murować okna. Plan na życie jest! Mogę spać.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lip 15, 2015 4:26 pm

Au... Uchyliłem z trudem oczy. Ile czasu minęło? Zerknąłem w stronę okna. Przez karton lekko prześwitywało światło. Już ranek.
Zaraz, co jest?
Dopiero po chwili zorientowałem się, że nie jestem już przykuty do tej cholernej rury. Leżę na brzuchu. Ręce mam przykute do... To ten stół. To ten pieprzony, przerażający stół. Przeniósł mnie tu. Słyszał... Słyszał to wszystko. Niemożliwe, nie. Byłem pewien, że nie słyszy. Ale on słyszał.
Z jękiem rozpaczy na ustach uderzyłem czołem o powierzchnię stołu, pozwalając by łzy znów spływały po twarzy, a gardło zaciskało się ze strachu. Słyszał wszystko. Na pewno. Przyjdzie tu i sprawi, że oszaleję. Ukarze mnie.
Skupiłem się wyjątkowo mocno, by przypomnieć sobie co wczoraj mówiłem. Ile to liter. Ale nie byłem w stanie jasno określić. Dużo. Dużo liter, to na pewno. Zacisnąłem pięści, zęby i oczy próbując nastawić się psychicznie na jego przybycie. To niemożliwe. Nie da rady nastawić się na coś takiego. Co wymyśli? Ten stół mnie przeraża. To będzie coś dużo gorszego, na pewno. Plecy. Boże, nie. Nie, nie, nie, nie, nie. Pociągnąłem nosem, bezsilnie wpatrując się w jeden punkt. Czekałem, mając nadzieję, że nie przyjdzie. Że coś mi się pomyliło. Może tylko chciał mnie nastraszyć. Może nie słyszał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lip 15, 2015 4:53 pm



Z rana zebrałem się i poszedłem do komórki. Zabrałem z niej kilkanaście cegieł, przykładając po cztery kupki przy oknach. Potem wyniosłem z samochodu zaprawę. Rozrobiłem ją z wodą, po czym zacząłem zamurowywać okna. Pierw jedno, a kiedy skończyłem, poszedłem do domu.
Tam od razu wlazłem do piwnicy, a widząc, że chłopak już się obudził, cały się trzęsie i jeszcze ryczy, podszedłem do niego, kucając przed nim.
- Dzień dobry - powiedziałem z uśmiechem. - 31 liter - mruknąłem z uśmiechem.
Wstałem, podszedłem do okna, które zamurowałem i zabrałem karton, odkładając go na chwilę. Potem wybiłem okno i wziąłem siekierę, rozcinając framugę, żebym mógł ją zabrać.
- Więc? Co byś chciał? - zapytałem. - Dalej bawimy się ze skalpelem, czy jednak wolisz bicz? - zapytałem i spojrzałem na ścianę. - Ewentualnie mogę ci połamać trzy kości - dodałem, wzruszając ramieniem.
Zacząłem wyrywać framugę, a kiedy skończyłem, podszedłem do chłopaka, czekając na to, co wybierze.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lip 15, 2015 5:08 pm

Nie potrafiłem się uspokoić. Wcale nie chciałem wyglądać tak żałośnie, ale nie potrafiłem przestać ryczeć, czy choćby uspokoić ciało i oddech. Byłem przerażony i nie wiedziałem jak to ukryć. Nie próbowałem tego robić też, kiedy usłyszałem, jak Warren wchodzi do środka. Gdy nachylił się z tym charakterystycznym uśmiechem, mogłem jedynie patrzeć na niego w ciszy oczami pełnymi łez. Nie próbowałem prosić o wybaczenie. Wiedziałem, że to nic nie da.
Trzydzieści jeden liter. Niemalże jęknąłem z bólu słysząc samo to oświadczenie. Jedenaście liter było nieznośne. Tragicznie bolało. Trzydzieści jeden wydaje się teraz tak niewyobrażalnie wielką liczbą. Już po mnie. Wciąż się nie odzywałem, obserwując co robi. Zamurował okno. Zamierza zrobić to ze wszystkimi. Nie.... Nikt nie będzie mógł mnie usłyszeć... Mogłem się spodziewać.
Stęknąłem niebyt dyskretnie, gdy znów kazał mi podjąć decyzję. Cały obraz rozmazany był przez łzy. Decyzja. Muszę jakąś podjąć. Przecież wiedziałem. Skalpel, bicz, kości. Nie skalpel... Nie chcę, by znów zrywał mi skórę. To tak cholernie boli, to tak obleśne. Bicz. Trzydzieści jeden uderzeń. Nie zniosę tyle. Ale jest duża szansa, że zemdleję przy kilkunastu. Blizny. Zostaną duże brzydkie blizny na całym ciele. I kości. Trzy kości. Chwilowy ból, potem już nie będzie tak źle. Zrosną się i nie będzie śladu. Ale...
- Jakie kości? Które? - szepnąłem drżącym głosem, starając się przy tym nie dławić łzami. Co jeśli połamie mnie tak, że krzywo się zrośnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lip 15, 2015 5:17 pm




Kiedy zapytał jakie kości i które wzruszyłem ramieniem. - Jakąś jedną większą, typu u ręki i ze dwie małe. Wiesz... palec, czy tam piszczel. W sumie co byś wolał - mruknąłem i zaśmiałem się, widząc, jak ten cały się trzęsie i próbuje się nie udusić przez łzy.
No niech nie ryczy.
- Żeby nie było, skoro cię to tak bardzo interesuje, potem ci to jakoś usztywnimy, żeby ładnie się zrosło i czekało, az znowu zaczniesz mnie wyzywać - mruknąłem i uśmiechnąłem się do niego, patrząc na karton. E... Źle to zamurowałem, swoją drogą. Są prześwity. Doobra... Załatwię sprawę z Aaronem i pójdę i poprawie. Przecież się nie pali jakoś specjalnie. - Poza tym, dalej musisz być taki ładniutki jak jesteś - dodałem, uśmiechnąłem się do niego i spojrzałem w stronę drugiego okna. A potem trzech kolejnych. Eh. Nimi też się trzeba zająć. Przynamniej wtedy mam pewność, że nie ucieknie...
Świr. Pojebany świr. Pierrrdooool się. Świrem jesteś. Zapierdol dzieciaka. Zapierdol . Krzyknąłem głośno i osunąłem się po ścianie, oddychając głośno. Ała. Moja głowa. Czuję, jakby mi się coś tam wwiercało. Nie za fajne uczucie. W ogóle to nie jest za dobre uczucie. Nigdy nie było. Cholera jasna. Jak boli...

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Sie 18, 2015 2:39 pm

   Znów miałem ochotę krzyczeć, zwyzywać go od popierdoleńców i przelać na niego całą swoją frustrację. Ale wiedziałem, że nie mogę. Moje usta nawet się nie otworzyły, nie chcąc, by wyszły z nich niepochlebne słowa zawierający bardzo dużą ilość liter, a za każdą z osobna przecież cierpiałbym katusze. Mogę wybrać co bym wolał, och co za łaska. Nie przygotowywałem się nigdy na to, że będę musiał pod presją wybierać, które kości chcę mieć połamane. Gdybym wiedział wcześniej zapewne uważniej śledziłbym podręcznik anatomii, przy okazji skupiając swą uwagę na receptorach bólu. Bo przecież złamanie nierówne złamaniu, prawda? Jakie miejsce boli najmniej? Nie miałem pojęcia.
   Naprawdę próbowałem uspokoić oddech i zachować spokój, ale chyba nie muszę mówić, że to kompletnie niemożliwe w tej posranej sytuacji? Nie zwracałem już nawet uwagi na łzy, które swobodnie spływały po moich policzkach. Zaczynałem przyzwyczajać się do tego jak żałośnie wyglądam. Ale do strachu nadal nie potrafiłem się przyzwyczaić. Zżerał mnie i nie zapowiadało się na to, by miał zamiar przestać.
   W jakimś stopniu mi ulżyło, gdy usłyszałem, że Warren ma zamiar zająć się potem tymi nieszczęsnymi kości i nie zamierza pozwolić, by źle się zrosły. To zawsze stanowiło jakieś pocieszenie, choć nie mogę powiedzieć, bym miał ochotę skakać z radości. Dam radę, wytrzymam to. A potem będę grzeczny. Będę cicho, będę miły. A kiedy już stąd wyjdę zabiję skurwiela, który nauczył liczyć tego psychopatę.
   Wzdrygnąłem się, gdy do moich uszu nagle dotarł jego okropny krzyk. Z trudem uniosłem głowę, by przeanalizować co się dzieje. Na moje usta cisnął się uśmiech, gdy ujrzałem jak cierpi. To było widać. Coś go bolało. Nie potrafiłem powstrzymać lekkiego wyrazu satysfakcji. Cierp świrze, w końcu zdechniesz i może nawet nie będę musiał ci w tym pomagać.
   Co?
   Nie. Nie jestem taki jak on. Nie krzywdzę innych. Nawet tak posranych. Nawet takich potworów. Te chore myśli to na pewno wynik zmęczenia i wszechobecnego bólu. Jestem przemęczony, wystraszony. To dlatego. Wcale nie chcę nikogo zabijać. Nauczyciela matematyki też. Spokojnie, już spokojnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Sie 18, 2015 3:10 pm



Siedziałem tak chwilę, trzymając się za głowę. Skronie mi pulsowały, za to z tyłu głowy wydawało mi się, jakby ktoś próbował coś włożyć. Wcisnąć, wręcz. Na siłę. Okropne uczucie. Jednak zaraz przeszło. Tylko ten szept dalej pierdolił od rzeczy, a miałem ochotę odrąbać sobie głowę, żeby go uspokoić.
- I co? Wymyśliłeś coś? - zapytałem i uśmiechnąłem się miękko, szperając w rzeczach. Po chwili znalazłem dłuuugi bandaż. I kolejny. I kolejny. I znowu. Aż tyle ich miał? No nieźle. Tak, czy siak, do tego kij baseballowy. Więc już mamy czym usztywnić.
I co, pierdoleńcu? Będziesz koochanym ciepluchem, taaaak? Chcesz mu zrobić źle, a potem zachowywać się dobrze? POJEBAŁO
- Zamknij się kurwa - mruknąłem pod nosem. - Nikogo twoje zdanie nie interesuje. Zajmij się swoim życiem - dodałem po chwili, uśmiechajac się delikatnie. Przystawiłem sobie krzesło bliżej stołu i wyciągnąłem nogi na ciało Aarona.
- Więc? Na czym stanęliśmy? - zapytałem, nie przypominając sobie, żebym coś słyszał. A może słyszałem? Albo... Aaron coś powiedział, a ja nie usłyszałem? Tak. To na pewno to.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Sie 18, 2015 3:25 pm

   Mój uśmiech znacznie zrzedł, gdy ten skurwiel się trochę ogarnął i zaczął szperać w tych kartonach grozy. O tyle dobrze, że to co wyciągnął nie wyglądało groźnie. No może pomijając ten kij baseballowy, bo moja głowa jest na niego mocno obrażona. Z lekkim trudem skupiłem się na pytaniu Warrena. Ból, który od nogi, a także od głowy promieniuje na całe ciało nie pozwala mi na racjonalne myślenie, czy też w ogóle na jakiekolwiek myślenie. Ale podświadomie wiedziałem, że powinienem odpowiedzieć. Nie zdążyłem sobie przemyśleć tego, co najlepiej mieć złamane, więc postanowiłem improwizować. Wszystko jedno, przecież i tak się na tym nie znam. Przecież i tak nie mam szans na ucieczkę. Na pewno nie w tej chwili. Już otwierałem usta, by odpowiedzieć, gdy ten szmaciarz znów zaczął świrować, rozmawiając ze swoim pieprzonym alter ego, albo wymyślonym kompanem, jak kto woli. Przeczekałem, gdyż właściwie nauczyłem się już, że te dziwne ataki mojego pieprzonego oprawcy mijają tak nagle jak się pojawiają. Zastanawiam się tylko czy to dobrze dla mnie.
    - Na kościach - mruknąłem, mrugając oczami, by ostatnie łzy opuściły piekące oczy. Następne o dziwo się nie pojawiły. Zacząłem obojętnieć? Nie, gdybym zobojętniał, moje serce nie waliłoby tak szaleńczo, a włosy na całym ciele nie jeżyłyby się tak jak teraz. Po prostu już rozsadzało mi głowę od tego płaczu. To chyba naturalna reakcja organizmu próbującego sobie jakoś pomóc. Zresztą, nie sądzę bym mógł kiedykolwiek zobojętnieć i po prostu pogodzić się z tym co ten drań mi robi. To nie jest możliwe. - Lewa ręka, mały i serdeczny palec też u lewej ręki - wyszeptałem zachrypniętym, wyraźnie drżącym głosem. Po szybkiej analizie stwierdziłem, że w razie okazji ręka będzie mi mniej przeszkadzać w ucieczce niż złamana noga, a dwa ostatnie palce wydają mi się mniej użyteczne niż reszta. Miałem nadzieję, że przystanie na moją propozycję, a przy okazji zrobi to szybko i jakoś zniosę ten ból. A może znów zemdleję? Nie miałbym nic przeciwko, naprawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Sie 18, 2015 3:41 pm



Pokiwałem głową, kiedy ten powiedział, że wszystko lewe. Wszystko lewe! - Jesteś praworęczny? - zapytałem i uniosłem brew, po czym pokiwałem głową. Nie do końca mi to pasuje. Ale i tak chociaż odrobinę zrobię po swojemu.
Wyciągnąłem jeszcze jedną, długą deskę. Odstawiłem kij, potem wziąłem kolejne dwie deski i uśmiechnąłem się do Aarona.
- Licz na głos od tysiąca w dół. Jak przerwiesz zaczynasz od nowa - powiedziałem, po czym złapałem jego lewą rękę i... Coś mi nie poszło. Popatrzyłem na nią i dopiero po chwili ogarnąłem, czemu. Wyciągnąłem kluczyk z kieszeni i odpiąłem mu kajdanki. Przypiąłem go tylko na jedną rękę i popatrzyłem na chłopaka. Tsa... Ma całe czerwone oczy. Biedactwo. Kiedyś się przyzwyczai. I może nawet nie zeświruje.
- Ile się naliczyłeś? - zapytałem nagle, po czym złapałem jego rękę i jednym, szybkim ruchem złamałem ją gdzieś w połowie przedramienia. Potem przeszedłem na drugą stronę i złamałem mu dwa, ostatnie palce prawej ręki. No co? Dwóch razów w mniej - więcej tej samej okolicy by nie wytrzymał.
- A teraz? - dopytałem, uśmiechając się.
Zabrałem dużą belkę i podstawiłem ją pod rękę chłopaka, a potem w miarę ciasno obwiązałem, co jakiś czas ruszając w jego ręce, próbując ułożyć ją dobrze. Kiedyś sam sobie musiałem to robić, więc może mi zaufać jeżeli o chirurgię kostną chodzi, czy jakoś tak. Potem podszedłem do przodu i zabrałem mu włosy z czoła, uśmiechajac się do niego lekko i powoli zajmując się jego palcami.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Pon Wrz 14, 2015 7:53 pm

   Skrzywiłem się nieznacznie słysząc jego pytanie i chcąc, nie chcąc, bezsilnie skinąłem głową.     Skoro wybrałem lewą rękę, to raczej oczywiste, że jestem praworęczny. Nie jestem na tyle głupi by samemu wybrać na zupełnie bezużyteczną, tą bardziej sprawną kończynę. Prawa ręka z całą pewnością bardziej przyda mi się niż lewa, kiedy już będę miał okazję do jej wykorzystania. A kto wie, sposobność do ucieczki może pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie. Tak przynajmniej sobie wmawiałem. Próbowałem uwierzyć, że w każdej chwili może pojawić się szansa na ucieczkę, a ja będę w stanie odpowiednio ją wykorzystać. Mimo, że było to cholernie ciężkie, starałem się nie dopuszczać do siebie tych mniej optymistycznych myśli. Jak ognia unikałem również nazywania ich po prostu realistycznymi. Zresztą jak mógłbym teraz wypowiadać się na temat realizmu, podczas gdy jeszcze niedawno zupełnie nierealnym wydawało mi się bycie porwanym przez skończonego psychopatę z rozdwojeniem jaźni. Co prawda nie byłem pewien, czy Warren faktycznie cierpi na to gówno, ale podejrzewałem, że między innymi, zapewne wieloma chorobami na tle psychicznym, jest w posiadaniu również tej konkretnej, o czym świadczą choćby jego rozmowy z kimś, kto zwyczajnie nie istnieje.
    Czując jak krople potu wyjątkowo obficie spływają po mojej twarzy, pokrywając się ze słonymi łzami, które nie zdążyły jeszcze wyschnąć, wodziłem oczami za dłońmi bruneta, czując jak gardło zaciska mi się na sam widok pozornie nieszkodliwych desek, które trzymał. Rzuciłem mu niezrozumiałe spojrzenie, kiedy wydał dziwny rozkaz dotyczący liczenia. Mam liczyć? Po co? Dlaczego? Ty chory pojebie, dlaczego? Dlaczego kurwa żyjesz?
   - 1000, 999, 998... - szeptałem pod nosem, nie wiedząc jaki w tym wszystkim cel. Z matmy miałem całkiem przyzwoite oceny, naprawdę. - ...997, 996... AAAAAAA!!! - Zamroczyło mi, gdy poczułem silny, promieniujący ból mający swoje źródło w lewej ręce, którą przecież, jakby nie było, sam wybrałem i od kilku minut doskonale wiedziałem co się z nią stanie. Jednak nawet mimo tej świadomości, nie byłem przygotowany na tak wielki ból. Zrobiło mi się niedobrze, a przed oczami na chwilę pociemniało, lecz nic poza tym. Bardzo wyraźnie czułem przejmujący ból, co oznaczało, że nie straciłem przytomności i najwidoczniej tak już miało pozostać, przynajmniej przez najbliższe minuty. Oddychając jeszcze szybciej, pocąc się jeszcze bardziej, znów bezsilnie spojrzałem na mężczyznę, którego słowa z trudem do mnie dotarły. Początkowo nie wiedziałem czego on ode mnie chce. O co pyta.
   - Nie pamiętam - odpowiedziałem posłusznie, wlepiając swoje przymglone spojrzenie przed siebie. Nie miałem siły i choć faktycznie przed chwilą coś liczyłem, za nic nie mogłem sobie przypomnieć na czym skończyłem. Gdy uświadomiłem sobie, że za to może mnie spotkać kara, znów poczułem silniejszy przypływ strachu. Natychmiast zacząłem liczyć od nowa.
   - Tysiąc... - Kontynuowałem po cichu, lecz tym razem pomagałem sobie przy użyciu palców złamanej ręki. Z wielkim trudem zginałem po jednym, z każdą kolejną liczbą, aż moje w miarę składne słowa znów przerwał jazgot przypominający skowyt zwierzęcia.
   Wiedząc, że to już koniec, spróbowałem uspokoić oddech, jednocześnie kierując swój wzrok na palce.
   - Dziewięćset dziewięćdziesiąt cztery - wyszeptałem z niemałym wysiłkiem, patrząc na Warrena zupełnie zrezygnowanym wzrokiem, przy okazji rejestrując, że ten zajmuje się prawą ręką. Nie posłuchał mnie mimo, że dostałem prawo wyboru. Ależ ze mnie kretyn. Naprawdę sądziłem, że mogę o czymś decydować? Skurwiel. Skurwiel, który po tym wszystkim, znów przez chwilę wygląda jak całkiem sympatyczny człowiek bez skazy na psychice. Ale tym razem nie dam się zwieść. Cholerny psychopata. Robi mi się niedobrze, gdy dotyka mnie tymi brudnymi łapskami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Pon Wrz 14, 2015 8:03 pm



Dobrze, że liczy. Dobrze, że liczy. Akurat dzięku temu mam nadzieję, że nic złego mu nie będzie. Że nie stanie się z nim to, co stało się ze mną i... Tak. Zaraz mu wyjaśnię o co chodzi. Usiadłem sobie w spokoju na krześle.
Ułożyłem je odpowiednio, potem ustawiłem pod nie belkę i obwiązałem je razem, mając nadzieję, że tak ładniej się zrosną. Spojrzałem na niego i przekrzywiłem głowę. Zaraz wstałem i wyszedłem z piwnicy. Poszedłem na górę, gdzie to wziąłem butelkę wody, miskę ciepłej wody i w końcu ręcznik. Wróciłem na dół, po czym znowu usiadłem na swoim krześle. Odpiąłem całkowicie Aarona, a licząc na to, że przez moment nie będzie się szarpał, uniosłem go i przypiąłem już na siedząco. Stanąłem przed nim i przyjrzałem się mu, wycierając ciepłą wodą krople z jego czoła, potem przemywając mu całą twarz.
Na koniec podałem mu butelkę wody z tą samą rurką, którą dawałem mu wcześniej.
- Jesteś głodny? - zapytałem nagle, przyglądając się mu. Zabrałem drugą ręką, w sensie nie tą, którą trzymałem butelkę, swoje włosy do tyłu i westchnąłem ciężko, patrząc na jego ręce. Jest na jakiś czas unieruchomiony.
Hej, świrze... Poznęcałeś się już? Lepiej ci? Czujesz się dobrze? Stanął ci? Ajaj... Daj, pomogę...
- Wypierdalaj - szepnąłem sam do siebie, patrząc w bok. - No powiedziałem wypierdalaj! - wykrzyczałem w ścianę, a słysząc kroki, odetchnąłem głośno. No i nie ma stworka.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Pon Wrz 14, 2015 8:46 pm

 
   Nawet nie próbowałem się wyrywać, szarpać, czy uciekać, kiedy przez chwilę poczułem trochę luzu i zrozumiałem, że nie jestem przez nic ograniczony. No dobrze, nie tak do końca przez nic, bo przecież połamana ręka i kurewsko boląca noga oraz głowa skutecznie ograniczały moją swobodę ruchową. W każdym razie, leżałem spokojnie, całkowicie zdając się na Warrena i jego kolejne chore pomysły, na które próbowałem nastawić swoją psychikę, co swoją drogą nie należało do łatwych zadań. Choćbym nie wiem jak próbował, nie potrafiłem powstrzymać szaleńczego bicia serca i ogromnego strachu, a także nie wyobrażałem sobie bym mógł w jakiś sposób przygotować się na kolejną dawkę bólu. Wydawać by się mogło, że po tym co już zdążyłem przejść za sprawą mężczyzny, następne jego zabawy powinienem przyjąć z większą tolerancją, że tak to ujmę. Ale nic z tych rzeczy. Mimo tego, że już teraz całe moje ciało było obolałe, mimo świadomości tego, że to dopiero początek, nie umiałem się z tym pogodzić. Na tą chwilę było to dla mnie kompletnie niemożliwe i właściwie to chyba dobrze, bo gdybym przywykł do tego co mi robi, nijak na to nie reagując, mógłbym zacząć martwić się o własne zdrowie psychiczne, które niewątpliwie ulegnie gwałtownemu pogorszeniu, jeśli tylko zostanę tu dłużej niż kilka dni.
   Znów siedziałem, z widocznym zniesmaczeniem i bólem wypisanym na twarzy, wpatrując się w Warrena. Dlaczego teraz się mną zajmuje? Dlaczego wygląda tak nieszkodliwie? Pierdolony, fałszywy sukinsyn. Jakim cudem takie szuje chodzą po tej ziemi? Jak można mieć tak najebane? No kurwa jak?!
   Bez słowa, zachłannie przyssałem się do słomki, wypijając całą zawartość butelki. Wciąż chciało mi się rzygać. Miałem wrażenie, że zaraz zemdleje, ale jak na złość, nic takiego nie nastąpiło.
   - Nie - odpowiedziałem krótko, wiedząc, że wciąż nie byłbym w stanie nic przełknąć. Moje gardło jest tak zaciśnięte, że sama woda ledwie przez mnie przechodzi bez natychmiastowego odruchu wymiotnego.
   Nie dodałem nic więcej, patrząc z jeszcze większym obrzydzeniem na tego skurwysyna, którego znów postanowił nawiedzić wymyślony przyjaciel. Albo nieprzyjaciel, wnioskując po jego słowach. Spierdoleniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Pon Wrz 14, 2015 8:54 pm




westchnąłem cicho i pokiwałem głową, kiedy powiedział, że nie chce. Kiedy skończyłem, pocałowałem go w głowę i odsunąłem się na taką odległość, żebym spokojnie na stole mógł mieć wywalone nogi i spokojnie patrzeć sobie na Aarona.
- No jak wolisz - powiedziałem, krzyżując ręce, aby po prostu spojrzeć w bok. No, nie ma nikogo, jest dobrze. Wróciłem wzrokiem do chłopaka i przez moment przyglądałem się mu, żeby dopiero po chwili się odezwać.
- Teraz za każdym razem jak będziesz przyjmował kary, będziesz liczył, rozumiesz? A jeżeli nie będziesz liczył to przykro mi, ale będą jeszcze ostrzejsze - powiedziałem spokojnie, czyszcząc sobie paznokcie. Po chwili przyjrzałem się im z daleka, po czym znowu powróciły blisko mojej twarzy, żebym mógł na nie sobie popatrzeć. - Wiesz... jak liczysz to momentalnie twój mózg skupia się na czymś - powiedziałem spokojnie, powoli podnosząc na niego wzrok - nie tracisz logicznego myślenia i jest jakieś siedemdziesiąt procent szans, że nie ześwirujesz jak ja, kiedy tutaj siedziałem - powiedziałem, uśmiechając się do niego delikatnie. - Wiesz...To bardzo duże prawdopodobieństwo - dodałem, obgryzając skórkę wokół kciuka.
W sumie to ja jestem głodny. Może coś pójdę zrobić. I ewentualnie przyjdę z tym tutaj? Jak Aaronowi zapachnie to może zrobi się głodny, na co w sumie liczę. Nie chcę go zagłodzić.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Wrz 29, 2015 2:05 am

 
  Skrzywiłem się tak, jak robiłem to za każdym razem, gdy narażano mnie na kontakt z Warrenem. Jego usta na mojej głowie zdecydowanie nie były czymś, co mogłem odebrać z obojętnością. Podobne gesty z jego strony wkurwiały i brzydziły mnie tym bardziej przez to, że zazwyczaj kojarzone były z opieką i czułością, tymczasem ten dupek i ta sytuacja nie miały nic wspólnego z wymienionymi przeze mnie rzeczami. Nie chciałem, by lekkie całusy w głowę kojarzyły mi się tak źle przez tego skurwiela. Ale cóż, nie chciałem obecnie bardzo wielu rzeczy i nie mogłem z tym nic zrobić. Moja frustracja powiększała się z chwili na chwilę, a ból całego ciała sprawiał, że miałem ochotę krzyczeć. Ale siedziałem cicho, gdyż wizja kolejnych kar nie przedstawiała się zbyt zachęcająco. Na dodatek chciał, żebym kurwa liczył. Czy my jesteśmy na lekcjach matematyki? Chce sprawdzić, czy upodobał sobie wystarczająco wykształconą ofiarę? Spierdolony kurwiszcz. Przynajmniej nie zmuszał mnie do jedzenia. Jak na razie.
  Oddychałem bardzo powoli, nie mając siły na paniczne łapanie oddechu, tak jak robiłem to do tej pory. Wciąż czułem lęk, ale wiedząc, że mam chwilę spokoju po tym co ten szmaciarz zrobił przed chwilą, mogłem na chwilę odpocząć od strachu. Przez ból chyba nawet nie potrafiłbym się na nim wystarczająco skupić, by ponownie popaść w panikę. Moja opuszczona głowa niebezpiecznie pulsowała, sprawiając, że co jakiś czas obraz rozmazywał mi się przed oczami. Obawiam się, że nie jest z nią dobrze. Oczywiście, że nie, przecież kurwa oberwałem kijem baseballowym i w normalnej sytuacji leżałbym już w szpitalu. Ale nie znajdowaliśmy się w normalnej sytuacji, a przynajmniej nie w moim mniemaniu, bo jeśli chodzi o Warrena, mógł mieć zgoła odmienne zdanie.
  Z trudem podniosłem oczy na mężczyznę, łypiąc nimi spod byka, gdyż na uniesienie głowy nie miałem wystarczająco dużo sił i chęci. Z grymasem na twarzy przysłuchiwałem się jego słowom, próbując zrozumieć ich sens, bo i z tym mógłbym mieć problem w obecnym stanie. Na szczęście, lub nieszczęście, wciąż jako tako kontaktowałem, odbierając prawidłowo każde ze słów Warrena.
  Chodzi o to, żebym nie ześwirował? Co to za pierdolony przejaw troski? Uważa, że w to uwierzę? Ale jakby nie patrzeć, słowa tego skurwiela miały jakiś sens. Nawet niemały. Faktycznie musiało w tym coś być. Licząc, zachowywałem jasność umysłu skupiając się na konkretnej rzeczy, dzięki czemu przynajmniej w małym stopniu odwracałem swą uwagę od tego co się dzieje. Być może faktycznie chodziło o to.
  Na mojej twarzy pojawił się wyraz zaskoczenia, kiedy wspomniał o tym jak sam tutaj siedział. O tym jak ześwirował, kiedy tutaj siedział. Czy to znaczy, że kiedyś znajdował się na moim miejscu? Ktoś go nękał tak samo jak on teraz mnie? Dlatego siadło mu na psychę... Czy ja też tak skończę?
  - Ktoś cię porwał? - Sam nie wiem dlaczego zainteresowała mnie ta kwestia. Nim zdążyłem pomyśleć spomiędzy moich warg wydobył się zachrypnięty głos, zdradzając nielekkie zaciekawienie tym tematem. Być może chciałem lepiej zrozumieć co sprawiło, że siedzę na tym pierdolonym krześle i znoszę jego pieprzone tortury, zupełnie pozbawiony wolności i godności. Wolałem nie dopuszczać do siebie myśli, że chcę bliżej poznać faceta, bo to byłaby zupełnie absurdalna myśl. W żadnym wypadku nie chcę się do niego w żaden sposób zbliżać. Chcę stąd po prostu uciec nim zeświruję tak jak on. Głęboko wierzę, że dam radę. Gdybym stracił nadzieję, obawiam się, że proces mojego świrowania zostałby znacznie przyspieszony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Wrz 29, 2015 4:48 pm




Kiedy chłopak zapytał, czy ktoś mnie porwał, uniosłem brew, po czym zaśmiałem się cicho. Potem nieco głośniej. I jeszcze głośniej, aż w końcu odchyliłem głowę do tyłu z szerokim uśmiechem, patrząc się na sufit. Moje włosy poleciały do tyłu, a ja śmiałem się, co jakiś czas łapiąc oddech.
Dopiero po chwili podniosłem się do góry, złapałem Aarona, podniosłem sobie na ręce i zaniosłem pod ścianę, do której go znowu przykułem. Z tym, że teraz miał więcej luzu. Jak chciał - mógł siedzieć z rękami na dole, albo wstać i podejść sobie na spokojnie do kubła.
Za to sam wstałem, uśmiechnąłem się do niego delikatnie i wyszedłem z naszej "pracowni". Czemu pracowni? Bo w sumie to ładnie brzmi, to raz, a dwa, że pracuję tam i to bardzo dużo nad psychiką Aarona. Nikt mi nie powie, że to nie będzie ciężka i dość monotonna praca. Biedaczek.
Westchnąłem i poszedłem do kuchni, gdzie to wlączyłem wodę do gotowania się. Poczekałem chwilę, ugotowałem makaron. A potem wrzuciłem do garnka gotowy sos pesto, wymieszałem, wziąłem sobie miskę z widelcem i zjadłem.
Potem ubrałem się w miarę szybko. Zabrałem wszystko, co potrzebowałem i wróciłem do mojego wcześniejszego miejsca, czyli do murowania okien. Poprawiłem to wcześniejsze i zająłem się drugim. Kolejne poszło w ciągu godziny, a gdy zdałem sobie sprawę z tego, że nie wiem, co się dzieje u Aarona, wstałem i wróciłem do domu.
Następnie rozebrałem się, zabrałem butelkę wody, rurkę i miskę makaronu z pesto i tak oto obładowany ruszyłem w stronę drzwi od piwnicy. Powinien się cieszyć, że żarcie jakiekolwiek dostaje, a ten jeszcze wybrzydza, że glodny nie jest. Trzeba będzie w niego to wmusić.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Wrz 29, 2015 5:25 pm

Zadrżałem słysząc nagły śmiech Warrena. Zmarszczyłem brwi, przez co mój wzrok wydał się jeszcze bardziej nieprzyjemny. Nie rozumiałem co go tak rozbawiło. Pomyliłem się? A jebać, przecież to dobrze, że go nie rozumiem. Gdyby było inaczej, oznaczałoby to, że zaczyna dziać się źle z moim mózgiem. Mam nadzieję, że nigdy w życiu nie będę w stanie zrozumieć reakcji, zachowania, a już szczególnie sposobu myślenia tego psychola.
Ze zrezygnowaniem opuściłem wzrok, wbijając go na powrót w podłogę i przymknąłem zmęczone oczy, niechętnie wsłuchując się w cholernie nieprzyjemny śmiech Warrena. Cóż z tego, że miałem ochotę powiedzieć mu, by się zamknął, gdyż pęka mi głowa, kiedy nie mogłem tego zrobić? Co prawda niewiele brakowało, lecz ugryzłem się w język nim z mojego gardła zdołał się wydobyć jakikolwiek dźwięk. Ostatecznie nie uzyskałem odpowiedzi. Właściwie nieszczególnie mi na tym zależało.
Syknąłem, gdy jego ręce wylądowały na moim ciele, obchodząc się z nim jak ze szmacianą lalką, to znaczy przenosząc z kąta w kąt tak jak mu się żywnie podobało. Źle, że zapytałem? Znowu chce mi coś zrobić? Więcej nie zniosę. Na pewno nie. Znów zaczynałem panikować, lecz nieco uspokoiłem się rozumiejąc, że postanowił przykuć mnie do tej cholernej ściany, która jednak była lepszą opcją niż krzesło, czy już w szczególności "stół". Na dodatek otrzymałem więcej luzu, co przyjąłem z niejaką ulgą. Gdy wyszedł, mogłem już całkowicie się rozluźnić, choćby na chwilę.
Z zamkniętymi oczami pogrążyłem się we własnych myślach. Musiałem o czymś myśleć, żeby nie zwariować, nie popaść w panikę i znów nie zacząć krzyczeć. Żeby jakoś to wszystko przetrwać, dopóki się nie uwolnię. Zacząłem więc obliczać jak wiele czasu minie nim ktoś zainteresuje się moim zniknięciem. Jutro powinienem być w pracy, będą dzwonić, a gdy nie odbiorę wkurwią się i odłożą telefon na później. Znów zadzwonią i znów nie odbiorę, więc sobie darują, wydzwaniając w kolejne dni. Zapewne w środku tygodnia ktoś odwiedzi Nathana, ponieważ to u niego jestem zameldowany. Z chłopakiem może i długo nie jestem, ale na pewno skuma, że coś jest nie tak. Powinien mocno wątpić w mój brak wierności, bo przecież do kurwy mnie zna. Na dodatek fakt, że nie przyszedłem zabrać rzeczy i się do niego w żaden sposób nie odezwałem, powinien dać mu do myślenia. Gdy przyjdzie ktoś z pracy, mówiąc, że nie mają ze mną kontaktu, zaczną przeczuwać, że coś się stało. Zgłoszą to na policję i poszukiwania się rozpoczną. Na pewno w końcu mnie znajdą, prawda? Może minąć tydzień, albo dwa. Wolałem nie myśleć o tym, że Warren jest na tyle dobry w zacieraniu śladów, by te poszukiwania przedłużyły się o kilka miesięcy lub lat. Co ja gadam... Już po miesiącu pierdolnąłbym w kalendarz, a jeżeli tak by się nie stało, zapewne postanowiłbym połknąć własny język, byleby to zakończyć. Wolałem nie myśleć nad tym scenariuszem.
Nim się obejrzałem częściowo zapadłem w sen, budząc się co jakiś czas, lecz nie wracając do świadomości na dłużej niż kilka sekund. Nie potrafiłem całkowicie odpocząć, gdyż wciąż zachowywałem czujność. Bałem się, a gdy tylko zamknąłem oczy miałem jeszcze gorsze koszmary, niż te, które spotkały mnie do tej pory za sprawą Warrena. Dlatego też natychmiast, gdy drzwi się otworzyły, moje oczy zrobiły to samo. Uniosłem lekko głowę i skrzywiłem się widząc, że w pomieszczeniu nie ma już żadnego źródła światła. Zajął się resztą okien drań.
Co tak pachnie? Nie. Ni chuja, nie zjem nic. Dlaczego sobie po prostu nie daruje?! Co za skurwiel.
- Mówiłem, że nie chcę jeść - mruknąłem nim jeszcze zobaczyłem dokładny zarys sylwetki Warrena. Z trudem, przy użyciu jednej ręki, podsunąłem się bardziej pod ścianę, by móc się wygodniej oprzeć. Przymglonym spojrzeniem wodziłem za Warrenem. Niech stąd idzie. Niech da mi spokój. Kurwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Wrz 29, 2015 6:11 pm

'



Weschnąłem ciężko, kiedy Aaron nawet nie zobaczył mnie, a już powiedział, że nie chce jeść. Pokręciłem głową, a następnie zapaliłem światło. Położyłem butelkę na stole, tak samo jak miskę i ściągnąłem kolejno kartony. Nic nie prześwitywało. Teraz tylko ocieplać to od tej strony, żeby stało się dźwiękoszczelne i dobre na zimę dla Aarona i będzie dobrze.
- Słuchaj. Ja chcę być miły i nie chcę cię zagłodzić - mruknąłem, podchodząc do niego. - A nie przeżyjesz tygodnia bez jedzenia, nie mówiąc już o czterech dniach bez wody - powiedziałem, westchnąłem ciężko i usiadłem mu między nogami, odkręcając butelkę i podając mu do ust. - Więc przestań pierdolić, że nie chcesz jeść, bo ci przyłożę, albo rozetnę ci brzuch i wsadzę ci to do żołądka - powiedziałem, patrząc na niego spod łba.
Zaraz nabiłem na widelec kilka rurek makaronu i podałem mu do ust. No ładnie, Aaron, jedz, kurwa. Bo naprawdę to zrobię. I żeby było śmiesznie zrobię to na żywca. Nie będzie nawet żadnych przeciwbólowych. Tylko potem zaopiekuję się jego bliznami, żeby nic się nie wdało. No chyb, że zje normalnie.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Nie Lis 15, 2015 4:34 pm

Skrzywiłem się wyraźnie słysząc słowa tego dupka. Chce być miły. Nie chce mnie zagłodzić. Co za skurwiel. Co trzeba mieć w głowie, żeby tak bardzo się nad kimś znęcać? Nie pozwolić umrzeć jednocześnie nie pozwalając żyć. Nie wiem ile czasu minęło odkąd się tu pojawiłem, ale miałem już serdecznie dosyć. Z niechęcią, lecz ulegając nieustannie dużemu pragnieniu, upiłem łyka wody i prawie się nim zadławiłem, gdy usłyszałem skrajnie nieprzyjemny ton mężczyzny. Z nieukrywanym lękiem zajrzałem w złote oczy, jedynie po to, by upewnić się w przekonaniu, że on wcale nie żartuje. Zrobiło mi się jeszcze bardziej niedobrze, a zapach jedzenia jedynie wzmagał mdłości. Uchyliłem drżące usta, powoli przeżuwając to co mi podał. W normalnych okolicznościach zauważyłbym, że dobrze gotuje. W tych, potrafiłem skupiać się tylko na tym, by w końcu to przemielić, połknąć i nie wyrzygać. Po długiej chwili walki z makaronem w moich ustach, w końcu mi się to udało i choć przez chwilę pojawił się odruch wymiotny, potrafiłem go powstrzymać.
- Proszę... Nie chcę. Niedobrze mi. - Szept był tak cichy, że aż sam się zdziwiłem. Mój spuszczony wzrok twardo wbijał się w zimną podłogę i stopy Warrena. Znów drżałem. Zrobiło mi się zimno. Powoli znów uniosłem spojrzenie swoich błękitnych oczu na mężczyznę. Powoli i ostrożnie. Przez myśl przemknęło mi jak bardzo jest przystojny. Dlaczego ktoś taki musi być takim psycholem? Gdy się uśmiechał, nawet pomimo tej blizny nie wydawał się złym człowiekiem. A jednak, teraz nawet ten delikatny uśmiech mnie przerażał. Mógł przecież znaczyć wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sob Lis 28, 2015 12:48 am




Patrzyłem na niego tak długo, jak mogłem, bo on w sumie robił to samo. Gapił się na mnie, jakby chciał zapewnienia, albo czegoś takiego. Niech wie, że to zrobię. Albo zupełnie coś innego, no cóż. Jakoś muszę mu dać jeść, a nawet w sumie już mam sposób.
Jednak przestraszyłem się przez moment, kiedy ten prawie się nie zwymiotował. Tym bardziej, że stałem prosto przed nim, no co.
- No dobra, inaczej... - rzuciłem sam do siebie, kiedy ten patrzył na podłogę. Wstałem i wyszedłem z piwnicy. Poszedłem do kuchni, wziąłem mikser i wróciłem na dół. Wrzuciłem całą jego porcję do cylindra, po czym włączyłem go, podłączywszy go do prądu.
Sam za to poszedłem do kartonów. Znalazłem dość długą rurkę, a potem i lejek.
- Tak będzie Ci prościej, bo nie zwymiotujesz, a i przy okazji szybciej się rozłoży, może być? - zapytałem, uniosłem brew i zaśmiałem się. - Chociaż w sumie... I tak nie masz wyjścia - powiedziałem, uśmiechnąłem się i spojrzałem na papkę w mikserze. Będzie okej, nie powiem, że nie.
- Otworzysz usta, czy mam ci to wepchnąć na siłę? - zapytałem, uśmiechnąłem się czarująco i uklęknąłem przy nim, głaszcząc go lekko po głowie. Tylko mi tutaj nie rycz, nie.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sob Lis 28, 2015 11:37 am

Uniosłem swój wzrok dopiero, gdy wyszedł, by upewnić się, że faktycznie jestem sam. Owszem, pomieszczenie było puste, jednak to ani trochę nie ukoiło moich nerwów. Wręcz przeciwnie, znów zacząłem drzeć jak osika, zastanawiając się co też nowego mógł wymyślić mój oprawca. Nie musiałem długo czekać, bo ten wrócił po kilku krótkich chwilach. Zbyt krótkich jak na mój gust. Uniosłem brwi widząc co robi z jedzeniem i zrobiło mi sie jeszcze bardziej słabo, gdy ujrzałem jak te zamienia się w nieciekawie wyglądająca paćkę. Drżąc na ciele, z niemałym starachem w oczach obserwowałem dalsze poczynania tego psychola, nie chcąc nawet myślec o tym co zaraz może zrobić. Widząc coś, co można nazwać rurką, nie musiałem już nawet popuszczać wodzy wyobraźni. Nawet ja domyśliłem się do czego ma to służyć w połączeniu ze zmiksowanym jedzeniem. Zrobiło mi się słabo, zupełnie jakbym miał za chwilę odlecieć, ale za każdym razem, gdy pojawiała się podobna nadzieja, świadomość robiła mi psikusa i pozostawała na miejscu. Aktywna i to zbyt mocno jak na stan, w którym się znajdowałem.
Zadrżałem gwałtowniej niż dotychczas, kiedy poczułem na obolałej głowie silną i dużą dłoń Warrena. Moje oczy wyrażały nieograniczony strach, a usta zaciskały się w niemym proteście, dopóki nie otworzyłem ich w celu wypowiedzenia nieprzemyślanych słów.
- Nie – mój głos brzmiał już bardziej jak pisk niż zrównoważony ton, którego zwykłem używać na co dzień. Bałem się. Bałem się złości bruneta, ale także tego co chce właśnie zrobić. To skrajnie obrzydliwe i nieprzyjemne. Nie chcę. Do moich oczu znów napłynęły łzy. Głowa mi pęka. Oszaleję. Niedługo oszaleję przez ten ból. – Proszę... Będę wszystko ładnie jadł, obiecuję. Tylko błagam, nie rób tego. – Zajrzałem w oczy mężczyzny szukając w nich jakichkolwiek oznak człowieczeństwa. – Warren... – szepnąłem bezsilnie, trzymając się kurczowo nadziei, że może to coś da. Przecież obiecałem. Będę jadł i niczego nie wyrzygam! Przecież nie musi posuwać się do takich środków. Będę grzeczny, więc... Proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sob Lis 28, 2015 11:57 am




westchnąłem ciężko i podniosłem się. Oparłem jedną rękę na biodrach, a drugą podniosłem, robiąc z niej coś na wzór głowy lamy. Zacząłem na zmianę zamykać i otwierać palce.
- Bla, bla bla.. Warren, nie, Warren proszę, Warren błagam - powiedziałem, udając aż teatralnie jego ton. Zaśmiałem się głośno.
- Już ci coś mówiłem. Nie chciałeś normalnie, więc będziesz jadł tak - powiedziałem, pokazałem rurkę i podszedłem do niego, unosząc mu głowę. Trzymałem ją dość mocno, jednak zaraz złapałem go za włosy i uważając, że tak mi będzie prościej - otworzyłem mu usta i wepchnąłem rurkę do ust, potem do gardła, a potem prosto do żołądka. Anatomię człowieka już tak dobrze poznałem, że mógłbym na spokojnie zostać chirurgiem.
Spojrzałem na niego i uniosłem brew. Zostawiłem go na chwilę, wziąłem lejek i cylinder miksera, po czym połączyłem rurkę z lekiem i pewniej złapałem za mikser. Wlewałem wszystko powoli, chcąc widzieć, jak on się męczy. Dałem mu szanse, nie chciał, to nie będę się z nim pierdolił.
- Teraz jak nie będziesz chciał jeść będę robić ci tak, a jak już to będzie dla ciebie za proste, będę ci rozpruwał brzuch, zrozumiałeś? - zapytałem, spoglądając na niego. - No chyba, że będziesz ładnie jadł, to wtedy się zastanowię - dodałem.
Po skończonym posiłku - odłożyłem cylinder, potem lejek i powoli wyciągnąłem rurkę, przyśpieszając dopiero na końcu, żeby ten mi tutaj nie zwymiotował.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   

Powrót do góry Go down
 
Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: