IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 2:15 am

 Pieniążki da mu moja rodzinka? Nawet w tej sytuacji miałem ochotę się zaśmiać. Pewnie zrobiłbym to, gdyby nie zaciśnięte gardło, przez które każdy dźwięk brzmiał jak zduszony pisk. Moja rodzinka nie da ci złamanego grosza. Oczywiście, że nie. Moje zniknięcie wyszło im na dobre. Pozbyli się czarnej owcy rodziny Jedyną moją nadzieją jest Nath. To przecież u niego mieszkam, to do niego miałem wrócić, to on jako jedyny może mi pomóc.
  Znów zesztywniałem czując zimny metal spluwy na swoich ustach. Nawet nie drgnąłem, mimo, że świadomość zagrożenia życia bardzo to utrudniała. W każdej chwili mógł nacisnąć. Wystarczyło tak niewiele. Gdy zrozumiałem co zamierza zrobić, chciałem krzyknąć, zaprotestować. Ale wtedy przypomniałem sobie, że broń wciąż skierowana jest na mnie. Nie mogłem nic zrobić.
 Głos Nathana... Nathan. Tak blisko... Nie nie nie nie, nie mów mu takich rzeczy. Nie! Nath to nie tak! Wcale nie tak!
 Na pewno nigdy nie zapomnę tego, co teraz czuję, o ile będzie mi dane jeszcze trochę pożyć. Nie mam zakneblowanych ust. Wystarczyłoby jedno słowo, by wezwać pomoc. Ale na co pomoc trupowi? Moja ostatnia nadzieja została pogrzebana. Okrutnie i bezlitośnie. Dławiłem się łzami, gdy już się rozłączył i mogłem sobie pozwolić na jakikolwiek dźwięk.
  - Dlaczego? - Nienawidzę cię, nienawidzę nienawidzę! - Nie będę się z tobą w nic bawił zasrany świrze! - wypaliłem, czując nagły napływ złości. Nie mogłem się powstrzymać. Wariowałem. Nie chcę skończyć tak jak on. Nie. Nic nie mów Aaron. Nic nie mów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 2:26 am



Spojrzałem na niego i ukucnąłem obok, pozwalając, żeby światło oświetliło mi twarz. - Czemu płaczesz? - zapytałem i zabrałem mu kciukami z policzków łzy. - Ej, nie płacz. Nic się nie stało! Zostaniemy razem! Na zawsze, obiecuję. Nigdy cię nie zostawię, co ty na to? - zapytałem, zbierając mu kolejne łzy. Biedaczek mały się popłakał.
Jednak kiedy zaczął mnie wyzywać, mój uśmiech zbladł, a tym bardziej, że nazwał mnie świrem.
- Pamiętasz co ci mówiłem dziesięć minut temu? - zapytałem z uśmiechem, przekrzywiając głowę. - Ja będę miły, jeżeli ty też taki będziesz - powiedziałem i sięgnąłem po broń, którą następnie zacząłem się bawić. Przekręcałem ją w rękach, po czym odłożyłem i sięgnąłem po kijek. Nim też pobawiłem się chwilę, ale zaraz go odłożyłem.
- Kurwa - mruknąłem sam do siebie, po czym podszedłem i zapaliłem światło, żeby kochany Aaron mógł sobie zobaczyć pracownie. Przy każdej ścianie leżały rożne narzędzia - cały karton z napisem "skalpele", piły, noże rożnej wielkości, kałasznik, piła mechaniczna, której raczej wolalbym nie używać, szczypce większe, mniejsze, kowalskie, kilak biczów, czy wibratorów... Różne takie o.
No i ogromny stół, który mógłby przypominać chirurgiczny. Z zamontowanymi zaszczepkami na ręce i nogi, żeby jak coś to się ruszać nie mógł. Jeszcze po poprzednim właścicielu, hah. Ach te wspomnienia. Szkoda, że mu się zdechło.
- No, od razu lepiej widać - mruknąłem i podszedłem do jednego z kartonów. Wyciągnąłem mały skalpel, po czym podszedłem do niego.
- Więc co? Noga, czy ręka? - zapytałem z szerokim uśmiechem.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 2:43 am

Chyba zbladłem jeszcze bardziej, gdy przykucnął i pozwolił na to, bym w końcu ujrzał jego twarz. Znajomą. O ostrych rysach, przeszywającym spojrzeniu złotych oczu, wyglądającą na pięć/sześć lat więcej, pokrytą blizną dodającą uroku. Twarz człowieka, który mimo pozorów okazał się całkiem fajnym gościem.
- Warren. - Nie byłem pewien czy faktycznie to powiedziałem, czy jedynie pomyślałem. Szumiało mi w głowie. Warren. Klient. Osiem funtów. Piwo. Blizna. Pozory...
Pozory nie mylą. To coraz bardziej absurdalne. Nie...
Już nie drżałem, trząsłem się, nawet nie próbując dłużej zabierać twarzy zalanej łzami spoza jego zasięgu. To nic nie da. Przecież... Przecież był takim miłym człowiekiem. Przecież normalnie rozmawialiśmy. To niemożliwe. Nie zachowywał się jak psychopata! Nawet przez moment. Uśmiechał się. Ale tak normalnie, nie tak jak teraz... Dlaczego?
Nie, nie pamiętałem. Zapomniałem co mówił dziesięć minut temu. Miałem być miły. Powinienem być miły? Wtedy by mnie nie skrzywdził? Nieprawda. Chce tylko, bym grał według jego zasad. Nie byłby lepszy. I tak by mnie skrzywdził. W klubie byłem miły, a nie miał oporów by przyjebać mi kijem! Zagryzłem wargę. Co robić? Nie ucieknę. Gdybym mógł się chociaż ruszyć.
Zamrugałem kilkukrotnie, gdy ciemność zniknęła całkowicie. W pomieszczeniu zapanowała jasność, lecz gdy w szybkim tempie omiotłem je swoim wzrokiem, zapragnąłem by znów zrobiło się ciemno. Nie chciałem tego widzieć. Oddech przyspieszył. Skierowałem przerażone spojrzenie na Warrena. Po co mu to? On nie... Nie... To przecież nie pierdolony "Hostel". Nie... On chce użyć tego ne mnie. Nie. Nie rób tego.
Zacząłem się gwałtownie szarpać, gdy dostrzegłem co robi. Krzesło nawet się nie wywróciło. Nie miałem żadnych szans. Słyszałem już tylko swój gwałtowny oddech i jeszcze mocniejsze bicie serca. Przestałem się miotać, dopiero gdy podszedł. Nie byłem w stanie się ruszyć. Ręka? Noga? Co on chce zrobić?
Wlepiłem swoje spojrzenie w niewielkie narzędzie. Nie odetnie mi tym ręki, ani nogi. Chyba że bardzo powoli. Umarłbym od tego. Na pewno umrę.
- N-noga... - jęknąłem jak w amoku, wciąż wpatrując się w skalpel. Czy ja właśnie podjąłem decyzję? Nie... Ani ręka ani noga. Nie! - Nie... Proszę. Nie. Przepraszam Warren, więcej cię nie obrażę. Przepraszam. Będę się z tobą bawił. Będę... Nie rób tego. - Sam nie wiedziałem co mówię. Panikowałem. Nie byłem w stanie myśleć rozsądnie. Czy to instynkt samozachowawczy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 2:53 am



Zabralem lampkę, bo zaczeła mi przeszkadzać. Usiadłem sobie obok niego, żeby mieć lepszy widok i móc łatwiej wykonać to, co sobie wymarzyłem. Wymarzyłem? Obmyśliłem, po prostu.
Westchnąłem cicho i kiedy powiedzial, że noga, odwiązałem jedną, po czym przywiązałem ją za kostkę do swojego krzesła. Tsa... Tak powinno i mi i jemu być wygodnie. Przeciez wygoda to najlepsze, co jest, prawda? A mojemu gościowi musi być wygodnie.
- Będziesz? - zapytałem z uśmiechem. - E, nie. Teraz juz mi się odechciało - powiedziałem i zagryzłem dolną wargę w geście podniecenia. Toż to takie ekscytujące!
- Więc... Policzmy. Ile literek ma "zasrany świr"? Jedenaście - powiedziałem i szybko to sobie skalkulowałem. - Jedenaście cięć. Jaki chciałbyś wzorek? - zapytałem, po czym spojrzałem na niego. Rozerwałem mu spodnie do połowy uda, po czym spojrzalem na nogę. O jak dobrze, że goli. Pewnie ten cały jego Nathan tak bardzo chciał, żeby sobie nóżki golił. To od razu mi pomoże, jak nic.
- Tylko proszę, nie odgryź sobie języka, dobrze? - poprosiłem ładnie, po czym przyłożyłem skalpel do jego nogi.
Przejechałem raz, drugi, trzeci, czwarty. Mamy cały domek. Wyciąłem całą skrórę z tego kawałka. Piąty, szósty. Mamy dach. Siódmy, ósmy, dziewiąty. Domek miał komin, gdzie też wyciąłem skórę. Dziesiąty - miał kawałek trawki. Jedenasty - po drugiej stronie.
Uśmiechnąłem się do swojego dzieła.
- Ej, nawet ładnie mi wyszło! Patrz! - powiedziałem i podniosłem mu nogę pod nienaturalnym kątem, żeby mnie pochwalił. - Prawda, że śliczne? - zapytałem, ale widząc, ile krwi się z tego narobiło, westchnąłem cicho.
- Eh, zawsze musi być jakis problem - mruknąłem. Poszedłem do innego kartonu i znalazłem opatrunki. Przyłożyłem mu od razu pięć do nogi, po czym zabandażowałem, uśmiechając się do niego lekko.
- No i po kłopocie! - wykrzyczałem, odwiązując mu nogę. Teraz i tak nią zbytnio nic nie zrobi.
Usiadłem sobie na przeciwko niego, patrząc na chłopaka.
- To co? Będziemy dla siebie mili, tak? - zapytałem, klepnąłem się w nogi i uśmiechnałem kącikami.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 3:12 am

Nie odrywałem od niego wzroku. Obserwowałem każdy najmniejszy ruch, jakby miało mi to w czymś pomóc. Tymczasem lepiej byłoby chyba, gdybym zamknął oczy i starał się stracić poczucie rzeczywistości. A nuż by się udało?
   Nie miałem nawet odwagi szarpnąć nogą, gdy ją uwolnił i przyciągnął do siebie. Nie miałem też siły. Mogłem tylko z przerażeniem obserwować jak ta, prosta niczym struna czeka na jego działania. On zamierzał to zrobić. Mimo moich błagań. Nie daruje mi. Zrobi to. Nie nie nie nie. ZOSTAW MNIE!
   Jego słowa docierały do mnie jak przez mgłę. Jedenaście liter. Jedenaście cięć. Dlaczego nie powiedziałem tylko "świr?". Jedenaście... Proszę, nie.
   Zadrżałem gwałtownie, gdy rozerwał nogawkę. Nie sprawiło mu to żadnego problemu. Przecież samymi tymi rękoma byłby w stanie rozwalić mi łeb. Czego ja się spodziewałem? Cóż, teraz mogłem tylko jednego. Jedenastu cięć. Nie. Wybrał nogę, która nie miała blizny. Oszpeci mi drugą. Zrobi to. Będzie boleć. Nie chcę...
  - Przestań - szepnąłem, z przerażeniem podążając wzrokiem za jego dłonią. Zatrząsłem się jeszcze mocniej, gdy poczułem zimną stal na swojej skórze. - Nie. Nie! Zostaw! - Zacząłem się szarpać. Uciekać. Poczułem ból. Jedno długie cięcie. Krzyknąłem. Nie byłem w stanie zamknąć ust nawet na chwilę. Drugie, trzecie. Krzyk zamienił się w jazgot. Gdzieś między kolejnymi krzykami pojawiały się mało zrozumiałe słowa. Błagałem, by przestał. Już dosyć. Już nie.
  Dławiłem się łzami. Wciąż się darłem, jakby to mogło pomóc w złagodzeniu bólu. Odchyliłem głowę na oparciu, oczy miałem szeroko otwarte. Wciąż krzyczałem. Mój oddech sam w sobie przypominał krzyk. Uniosłem lekko głowę, gdy się odezwał. Śliczne? Zaczęło mi wirować przed oczami. Krew. Dużo krwi. Nie wytrzymałem. Odchyliłem głowę na bok, by zwrócić to co jeszcze znajdowało się w moim żołądku. Jak się okazało, nie było tam nic. Skończyło się na tym, że jedynie krztusiłem się własną śliną. Boli boli boli boli boli. Nie zemdlałem. Ból nie mijał. Gdy przestałem mieć odruchy wymiotne, słabo wyprostowałem się na krześle, znów kierując czerwone, pełne łez oczy na Warrena. Bezwiednie skinąłem głową.
- Mili... - Powtórzyłem po nim słabo, wbijając sobie to słowo głęboko do głowy. Będziemy dla siebie mili, a gdy nie będziemy, używamy krótkich słów. Mili.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Lip 14, 2015 1:06 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 11:06 am



Uśmiechnąłem się lekko i podszedłem do niego. Pogłaskałem go po łapce ładnie, kiedy zaczął wymiotować. A raczej chciał. Właśnie! Trzeba by było dać mu coś do jedzenia. Ale nie będę aż taki zły, więc pójdę zaraz na górę, zrobię coś dobrego i go ładnie nakarmię.
Uśmiechnąłem się i zaklaskałem w dłonie. - Świetnie! - wykrzyczałem i ukucnąłem przed nim, patrząc prosto na niego.
- Więc... Ja teraz idę zrobić ci coś do jedzenia, bo pewnie jesteś głodny, a ty posiedzisz tu i poczekasz na mnie, dobrze? - powiedziałem, po czym momentalnie przekrzywiłem głowę i schowałem uśmiech. - Ale spróbuj coś odpierdolić to całą nogę ci oskóruję - powiedziałem, przekonany, że jestem w stanie to zrobić.
wyszedłem z piwnicy, gasząc za sobą światło i udałem się od razu do kuchni. Tam puściłem muzykę, jednak nie na tyle głośno, żebym nie mógł nic usłyszeć. Ciekawe, czy mam cement w domu... Bardzo chętnie okna w piwnicy bym zamurował. Tak, żeby nikt nie usłyszał jego, a tym bardziej nie mógł zobaczyć.
Ugotowałem makaron. Zrobiłem jakiś sos z kurczakiem, bo na za wiele nie było mnie stać. Ogólnie nie ma tutaj sklepów, a ja wolałbym go nie zostawiać na kilka godzin. Może dopiero potem, jak będzie spał, albo jak przypnę go do stołu chirurgicznego na kolejne zabiegi. Tak, to dobry pomysł.
Nałożyłem wszystko na talerz, po czym zabrałem widelec. I tak też poszedłem na dół.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 12:11 pm

Czułem się tak słabo. Kiedy przyklęknął, z trudem uniosłem na niego wzrok, odwracając go zaraz po tym jak ujrzałem szaleńcze spojrzenie złotych tęczówek. Przerażał mnie. Moja głowa pękała, noga pulsowała od promieniującego bólu. Nie ruszałem nią, nie chcąc doświadczać go więcej. Wlepiając wzrok w podłogę próbowałem skupić się na głosie Warrena, a nawet zrozumieć do mnie mówi. Gdy dotarło do mnie, że gdzieś idzie, w głowie od razu pojawiła się nadzieja, którą ten zabił chwilę później. Oskóruje... Zachciało mi się rzygać na samą myśl o tym. Swoją drogą... Jeść? Nie chcę jeść. Wyjdź stąd i nie wracaj. Obyś spadł ze schodów i złamał sobie kark psychopato.
Zesztywniałem, przez chwilę mając absurdalne wrażenie, że czyta w moich myślach. Dziesięć liter. A co by mi zafundował za życzenie śmierci? Nie chcę tego wiedzieć. Nie chcę też jeść żadnego świństwa, które chce mi dać.
Skinąłem grzecznie głową, mając nadzieję, że szybko stąd wyjdzie. Gdy zgasił światło i zamknął za sobą drzwi, zebrałem wszystkie siły, by w końcu przestać ryczeć i zmusić się do myślenia, co było wyjątkowo ciężkie w moim stanie. Spokojnie... To nic, że Nath zadzwonił, a on powiedział mu takie rzeczy. Kluczyki do klubu leżą przed tylnym wyjściem, a ja bez uprzedzenia nie pojawię się w pracy. Może nie od razu, ale po kilku dniach na pewno ich to zaniepokoi. Zwrócą się do Nathana. A on... A on zapyta co go to obchodzi... Niemożliwe. Nie. Rodzice. Może jednak podzielą się z kimś informacją o moim zaginięciu? To mało prawdopodobne. Ale ludzie z pracy na pewno zaczną mnie szukać. W końcu przez trzy lata nic nie odpierdoliłem, dlaczego teraz miałbym? To musi ich zaniepokoić.
Poruszyłem niespokojnie rękami, jeszcze raz próbując wyciągnąć dłonie z więzów. Jakie mam szanse na ucieczkę? Okna... Okna są zbyt wysoko, z tą nogą nie dam rady przez nie wyjść. Są też małe. Drzwi zamknięte. Przestałem szarpać nadgarstkami, gdy zrozumiałem, że nie mam żadnych szans. Może ktoś usłyszy jeśli zacznę krzyczeć? Tak, na pewno Warren. Lepiej, żebym nic nie robił. Nic nie mogę.
Boli...
Przymknąłem oczy, próbując uspokoić szaleńczo bijące serce. Miałem wrażenie, że jeszcze chwila i zwariuję. Czuję się strasznie. Boję się. Niech nie wraca... Może coś mu się stanie? Może jednak pierdolnie się z tych schodów?
Kręci mi się w głowie. Przespałbym się... Nathan. Pomóż mi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 12:22 pm



Wszedłem do pomieszczenia i zapaliłem światło, widząc, jak ten siedzi. Dalej. Mimo wszystko. Nie przewrocił się z krzesłem, nie uciekł, nie dał rady. Jest słaby. Tak, jak ty, świrze. Jesteś chory, jesteś chory. Jesteś chory!
- Zamknij się, do kurwy nędzy - mruknąłem, patrząc w głowę, jakbym chciał zobaczyć swoje czoło, po czym podszedłem do chłopaka, siadając na krześle obok.
- Otwórz - poprosiłem, uśmiechając się szeroko. Wziąłem na widelec makaron w sosie, na czubek nabiłem kurczaka. - Nie jest otrute, spokojnie - powiedziałem i wyciągnąłem do niego rękę, licząc, że jednak zechce mi to zjeść. No bo, no! Jak nie będzie długo jeść to będziemy mieli problem i będę go karmił na siłę. Albo nawet wetknę mu jakąś rurkę i będę przez nia dawał mu żarcie do gardła, albo od razu do żołądka. To wcale nie jest takie głupie! Ale... Właśnie. Będe potrzebował rurki. I to najlepiej jakieś ładniej, w kwiatki, żeby biedaczek sobie nie pomyślał, że chcę mu coś nią zrobić. Dobra. Chcę. Ale to potem.
Świr. Świr. Świe. Świr. Lalalala! Świr!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 12:38 pm

Nie wiem ile czasu minęło. Chyba zapadłem w coś na kształt półsnu. Pomieszczenie wypełnione ciemnością w pełni temu sprzyjało, tak samo zresztą jak wyjątkowo silne zmęczenie. Jedyną przeszkodzą był przejmujący ból, niepozwalający mi na całkowite utracenie świadomości. Mogłem jedynie siedzieć ze spuszczoną głową, wpatrywać się w jeden punkt i pozwolić, by łzy swobodnie ściekały po policzkach. W końcu chyba przestały. Nie miałem siły nawet na to, żeby dłużej płakać. Jakiekolwiek myśli o ucieczce również zniknęły. Nasłuchiwałem tylko jakichkolwiek ruchów mogących świadczyć o tym, że ktoś jest na zewnątrz. Wtedy bez zastanowienia zacząłbym wzywać pomocy. Ale nic takiego nie nastąpiło. Wokół panowała głucha cisza i wcale nie zapowiadało się na to, by coś miało ją przerwać, aż do pomieszczenia wrócił Warren.
Uniosłem z trudem twarz, gdy się pojawił. Wraz z jego obecnością, nade mną znów zapanowała panika. Miałem chwilę spokoju. Boję się. Idź stąd, zostaw mnie. Zadrżałem słysząc jego rozkaz urozmaicony przekleństwem. Nie mówił do mnie, przecież się nie odezwałem. A co jeśli on sobie coś uroi i nawet jeśli będę milczał, uzna, że go obrażam? To możliwe... Przecież słyszy głosy. Niech ktoś w końcu tu przyjdzie. Niech ktoś mi pomoże. Zabierzcie go.
Pachniało ładnie, lecz mi znów zachciało się rzygać. Wiedziałem, że gdybym przełknął choć gryz, zaraz bym go zwrócił.
- Nie chcę - mruknąłem bezsilnie, od razu zamykając usta, by przypadkiem nie wepchnął tego widelca do środka. Nie chcę jeść. Nie mam siły, nie mam ochoty. Niedobrze mi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 12:45 pm



Kiedy powiedział, że nie chce, moj uśmiech od razu zniknął, a ja spojrzałem na niego i westchnąłem cicho, odkładając talerz na stół, a makaron z sosem i kurczakiem włozyłem sobie do ust, po czym pogeyzłem i przegryzłem.
- Ej, kochanie, ale masz ze mną zostać na wieczność, nie? Obiecałeś! Więc musisz jeść! - powiedziałem z uśmiechem, po czym przysunąłem się do niego.
- Chyba, że mamy się znowu pogniewać - mruknąłem i przejechałem opuszkiem palca po jego udzie, nie dotykając nawet bandaża. Będzie trzeba go potem wymienić, czy coś. Ale teraz niech będzie. Do jutra, przynajmniej.
Wziąłem znowu do ręki talerz i widelec. Nabiłem kurczaka, zostawiając makaron w spokoju. - No otwórz - ładnie poprosiłem, p oczym zrobiłem maślane oczy w jego stronę. No miły chcę być! I nakarmić go chcę! A on nie chce, co za dzieciak. No przecież nie jest to złe. Moze kucharzem przednim nie jestem, ale mozna zjeść i jeszcze się najeść, bo makaron podobno zapycha
- Hej świrzeeeeeeeeee - odwróciłem sie, po czym westchnąłem głośno. Nie ma tam nikogo. Jest dobrze.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 1:04 pm

Nie zapalił światła, więc mogłem się jedynie domyślać co robi. Nie było to ciężkie ze względu na wszechobecną ciszę, przez którą przebijał się każdy najmniejszy dźwięk. Domyśliłem się, że odkłada talerz, na co zareagowałem wielką ulgą. Naiwnie uwierzyłem, że zdecydował się jednak nie wpychać we mnie tego czegoś. Może nawet stwierdził, że zje sam. Przynajmniej mogłem być pewien, że faktycznie jest nie tylko nieotrute, ale jeszcze zjadliwe. Co nie zmienia faktu, że nie chciałem ani kęsa.
  Zadrżałem słysząc z jego ust "kochanie". Nie jestem twoim kochanie, spierdolony świrze. Piętnaście liter. Nic ci nie obiecałem. Ktoś po mnie przyjdzie, na pewno. Niedługo ktoś mnie stąd zabierze, a ciebie zamkną w pokoju bez klamek i zostaniesz całkiem sam, ze swoimi pierdolonymi głosami.
  Wziąłem głębszy wdech słysząc jego delikatne ostrzeżenie. Nie chcę się gniewać. Nie chcę jeść. Spiąłem nogę czując jego dotyk i syknąłem, gdy zabolało. Nie mogę nią ruszać. W ogóle. Nie spinaj się. Spokojnie Aaron.
  Skrzywiłem się słysząc jak znów bierze to do ręki, a pod mój nos podsuwa kolejną dawkę. Otworzyłem usta, przyjmując od niego coś, co przynajmniej smakowało jak kurczak z makaronem. Nie było niedobre. Ale po kilku ruchach szczęką, nim jeszcze przełknąłem, poczułem jak żołądek podchodzi mi do gardła. Znów przechyliłem głowę. Wyplułem to, wraz z kolejną dawkę śliny.
  - Nie chcę jeść. Chcę pić... - szepnąłem, kaszląc jeszcze kilka razy i nie mając odwagi, by się wyprostować. Pogniewamy się?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 1:10 pm




Spojrzałem na niego i kiedy przełknął to, co ode mnie dostał, westchnąłem cicho. Ale zaraz i tak wypluł kurczaka. Powiedział, że chce mu się pić, więc wstałem.
- To czekaj - mruknąłem i poszedłem do góry, gdzie z lodówki wyciągnąłem butelkę wody. Zabrałem słomkę, która nie wiem, jakim cudem się tutaj znalazła i poszedłem na dół. Tym razem zapalilem światło i podszedlem do niego.
Przystawiłem mu rurkę do ust, wsadzając ją wcześniej do butelki. - Proszę - mruknąłem z uśmiechem, pochylając się delikatnie.
No w końcu... Nie będę aż taki zły. On ma sobie tutaj grzecznie siedzieć i ze mną rozmawiać. I być kochany i dawać się rpzytulać. Taak... Tak. Własnie tak. Wiec nie mogę go ani zajebać, ani rozpierdolić, ani zagłodzić, czy sprawiać, żeby chciało mu się pić jak cholera. Jestem przecież miły, prawda? Obaj jesteśmy mili, bo jak nie jesteśmy to sie gniewamy. A wtedy to on ma problem, nie ja.
Odstawiłem na chwilę na stół butelkę i uniosłem brew.
- To zjesz, czy nie? - zapytałem, opierając się wygodniej.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 1:20 pm

 Szczerze mówiąc nie liczyłem, że w ogóle zwróci uwagę na to, o co w jakiś sposób poprosiłem. Szybko zacząłem się martwić, że wymyśli jakąś karę za to, że w ogóle miałem czelność sobie czegoś zażyczyć. Dlatego słysząc szorstkie "czekaj" znów ogarnęła mnie panika. Uznałem, że zamiast picia przyniesie kolejny skalpel, albo lepiej - siekierę - i odrąbie mi nogę, rękę, albo palce. Rozumiałem już, że jest do tego zdolny. Jest zdolny do wszystkiego. Dlatego uniosłem na niego bardziej zdziwione, niż przerażone spojrzenie, kiedy już pojawił się z powrotem z butelką wypełnioną czymś, co przynajmniej wyglądało jak woda. Zapalił światło, tym samym znów drażniąc moje oczy i podjudzając strach. To pomieszczenie, ten sprzęt... To wszystko przerażało mnie tak mocno jak i on sam. Nie chcę na to patrzeć.
  Patrzyłem na niego podejrzliwie, kiedy z tym samym, lekkim uśmiechem co w klubie, zdecydował się podejść i poczęstować mnie wodą. Znów jest miły, a przez chwilę nawet nie wyglądał jak psychopata. Tylko przez chwilę, ale jednak. Bez słowa chwyciłem słomkę w usta i zacząłem zachłannie pić, czując coraz większą ulgę. Ale nie pozwolił opróżnić mi butelki. Zabrał ją, znów zwracając mą uwagę na jedzenie. Skrzywiłem się, patrząc na talerz.
  - Nie zjem - odpowiedziałem, nie patrząc na Warrena. Powinienem to w siebie wmusić? Chce żebym zarzygał podłogę wokół siebie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 1:29 pm



Pokiwałem głową i oblizałem zęby, otwierając usta. - Jak chcesz - mruknąłem i wzruszylem ramieniem. Jak ma się porzygać to wolę go na silę nie karmić. Ale niech nie liczy, że jutro cokolwiek dostanie. Na to nie może liczyć.
Podszedłem do ściany za nim, przy której wisiały większe kajdanki z długim łańcuchem, przyczepionym do rur. Otworzyłem je, po czym podszedłem do Aarona. Zabrałem ze stołu naładowaną broń, po czym włożyłem ją sobie do spodni, przed koszulkę. Wziąłem jeden z większych noży i podszedłem do niego, po czym zacząłem rozcinać liny. Jakoś specjalnie nie chce mi się ich rozwiązywać.
Złapałem go za ramię i zaciągnąłem na siłę do ściany. Położyłem go i usiadłem na nim, żeby zaraz coś mu nie odwaliło. Mocno zacisnąłem kajdanki przy jego nadgarstkach, po czym zmniejszyłem ich długość, żeby miał możliwość dojścia do maksymalnie rogu, gdzie stało wiadro. No gdzieś się odlać będzie musiał.
Położyłem butelkę obok niego, po czym usiadłem na krześle, wyciągnąłem broń i uśmiechnąłem się lekko.
- Dlugo byłeś z tym Nathanem? - zapytałem i obkręciłem pistolet w dłoniach.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 1:48 pm

  Wyglądało na to, że nie miał zamiaru we mnie tego wmuszać. Mimo to, nie poczułem ulgi. Bałem się, że za moją odmowę zrobi coś, co nie spodoba mi się dużo bardziej niż jedzenie tego zasranego makaronu. Dlatego też, kiedy mnie obszedł, znów cały zesztywniałem, przygotowując się na kolejną silną dawkę bólu. Ledwie powstrzymałem pisk, gdy poczułem charakterystyczny chłód stali na swojej dłoni. Zacisnąłem oczy i pięści, mając nadzieję, że tym razem stracę przytomność. O dziwo, nic nie zabolało. Uchyliłem niepewnie powieki, oglądając się lekko za siebie, lecz nie byłem w stanie wygiąć głowy pod takim kątem, by dostrzec co robi. Nie musiałem, bo już po chwili zrozumiałem. W nadgarstkach poczułem luz, a gdy tylko zrozumiałem, że nie mam na nich liny, moja dłoń odruchowo się zamachnęła. Lekko, leciutko. Bardzo. Na szczęście niemal od razu dotarło do mnie, że nie mam z nim szans, a jeśli zrobię coś głupiego, będę tego cholernie żałował. Więc grzecznie pozwoliłem ciągnąć się pod ścianę, skomląc cicho przez nakurwiającą nogę. Nie protestowałem, gdy mnie położył. Nie miałem zamiaru niczego próbować, nie musiał siadać na mnie tym swoim wielkim, obleśnym cielskiem. Ale przy tym również nie jęknąłem ani słowa sprzeciwu.
  Siedziałem bezwiednie, pozwalając, by w pionie trzymały mnie jedynie ręce przykute do czegoś na górze. Tęsknie spojrzałem na butelkę z wodą, gdy została postawiona obok mnie, lecz szybko wróciłem spojrzeniem do Warrena. Nie powstrzymałem nieprzyjemnego grymasu, gdy wspomniał o Nathanie.
  - Jestem, nie byłem. Jestem z nim od kilku miesięcy - mimo, że się starałem, moje słowa przypominały bardziej warkot, niż odpowiedź. Ale czego on się spodziewał? Że będziemy tu sobie grzecznie siedzieć i rozmawiać? Może tak... Może właśnie tego się spodziewał. Powoli przeniosłem wzrok na broń, którą trzymał w ręku. Rozmowa... Spokojna rozmowa Aaron. Przecież potrafisz. - Skąd wiesz jak ma na imię? - Nie mówiłem mu tego. Tak samo jak tego, że moja rodzina ma kupę forsy. Planował to od dawna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 2:36 pm



Pokiwałem głową. Tak, tak. Niech dalej sobie myśli, że z nim jest. Przed chwilą miedzy nimi wszystko skończyłem, więc nie ma za bardzo na co liczyć. Nie ma kompletnie. Ten cały Nath po niego nie przyjdzie i nie uratuje.
Westchnąłem i kiedy zapytał, skąd wiem, jak ma na imię, uśmiechnąłem się lekko. - Mamrotałeś przez sen, żeby cię nie łaskotał - mruknąłem i prychnąłem. - A wcześniej jak dzwoniłeś to na wyświetlaczu było "kochanie, seruszko", więc się domyśliłem - mruknąłem, po czym sięgnąłem po butelkę i podałem mu do ust z rurką, żeby mógł się jeszcze napić.
Dopiero, kiedy butelka była już pusta, odłożyłem ją i spojrzałem na niego.
W sumie... Nawet teraz - taki zapłakany, smutny i przerażony, z kropelkami potu na czole - dalej jest cudowny jak wtedy, kiedy go pierwszy raz zobaczyłem.
Wstałem i podszedłem do niego, po czym podniosłem mu za braodę głowę i pocałowałem go mocno.
- Dobranoc - mruknąłem cicho, po czym wyszedłem, zgaszając światło.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 4:16 pm

Słuchałem go z przymusu, zaciskając usta w wąską linię, by przypadkiem nie powiedzieć nic niepotrzebnego. Musiałem się starać bardzo mocno, by tego nie zrobić, gdyż facet coraz mocniej mnie prowokował. Być może robił to specjalnie, czekając, aż odpierdolę coś, za co mógłby odciąć mi kolejne kawałki skóry. Żeby zaspokoić swoje chore potrzeby. W związku z tym nie mruknąłem nawet słówka, wpatrując się nienawistnie w złote oczy. Ten wzrok jednak nie mógł wyglądać zbyt spektakularnie, gdy byłem zupełnie bezbronny, skuty i zdany na jego łaskę. Na dodatek zmęczony do cna, poważnie osłabiony i zwyczajnie przerażony. Przerażony bardziej niż wściekły. Na tyle, by milczeć i próbować niczym mu nie podpaść. Ulżyło mi nieco, gdy dał mi kolejną okazję do zaspokojenia pragnienia. Tym razem wciągałem zawartość butelki jeszcze szybciej, aż przez słomkę przestało cokolwiek przepływać. Oblizałem usta, poruszając niespokojnie rękoma, które zaczynały boleć od utrzymywania całego ciężaru mojego ciała. Nie miałem jednak siły, by usiąść bliżej ściany i wyprostować się odciążając przy tym górne kończyny. W związku z tym wciąż tak wisiałem, wielkimi, piekącymi oczami wodząc za swoim oprawcą. Co teraz?
Na mojej twarzy zawitał grymas, gdy jego brudne łapsko chwyciło mój podbródek. Spojrzałem w chłodne oczy bardziej hardo niż chciałem. Nie odbierze mi resztek dumy. Nie mogę na to pozwolić. Wyjdę stąd. Niedługo stąd wyjdę, nie mogę pozwolić mu na całkowite zdeptanie mojej godności. Wyjdę stąd.
Jęknąłem zaskoczony, gdy jego usta przywarły do moich. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, gdy przy tym głowa lekko uderzyła o zimną ścianę. Prawie. Prawie zemdlałem. Jeszcze trochę. Jeszcze raz. Znów zachciało mi się wymiotować. Od jego wilgotnych, obrzydliwych ust, a także przez strach. Moje usta nawet się nie poruszyły. Nie zamierzałem jakkolwiek odpowiadać na ten... pocałunek. Obrzydliwe.
Jego "dobranoc" dźwięczało mi w głowie jeszcze przez chwilę. Wyszedł. Poszedł spać. Zostawił mnie. Uśmiech ulgi przedarł się przez łzy. Z trudem podsunąłem się bliżej ściany, zginając lekko ręce, by w końcu przestały boleć. Muszę coś zrobić. Jeśli nic nie zrobię, zginę tu. Dyszałem ciężko, rozglądając się po piwnicy. Nic nie widać. Poczekałem aż moje oczy przyzwyczają się na tyle, by dostrzec chociaż zarysy wszystkiego co mnie otaczało. Ale co teraz? Co mogę zrobić? Spojrzałem w górę, na swoje ręce. Próbowałem wysunąć je przez kajdanki, lecz nic z tego. Potrzebowałbym jakiejś maści, by to zrobić. Nie dam rady tam nawet napluć. Rozejrzałem się jeszcze raz. Aaron zrób coś. Myśl, myśl, myśl. Telefon. Rzucił go, roztrzaskał się. Nie złożę go samymi nogami. Zadarłem głowę jeszcze raz, by zobaczyć do czego właściwie przykuty jest łańcuch. Rura! Rura może się zarwać! Zebrałem wszystkie swoje siły, by jak najmocniej szarpnąć rękami. Jeszcze raz i jeszcze raz. Z moich ust wydawały się jęki bólu, rura hałasowała, ale nie ustępowała.
- NO DALEJ!!! - Jeszcze raz. - ARGGGGGH!!! - Opadłem bezsilnie na tyłek, czując w oczach kolejną falę upierdliwych łez. Przymknąłem powieki i wziąłem głęboki oddech. Spokojnie. Musi być inny sposób. Niestety, nic nie przychodziło mi do głowy. Więc znów siedziałem pogrążony w grobowej ciszy, nasłuchując odgłosów z zewnątrz. Może ktoś będzie przechodził. Może ktoś mi pomoże...
Nawet nie wiem, kiedy zasnąłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 4:33 pm



Kiedy poszedłem na górę, pierwsze, co zrobiłem to odpaliłem papierosa. Włączyłem telewizor i siedziałem na kanapie, rozglądając się. Co jakiś czas wyciągałem telefon. Jednak nie miałem w nim żadnych kontaktów. Był mi potrzebny tylko po to, żeby czasami robić jakieś durne zdjęcie, które z czasem zacząłem przeglądac.
Poszedłem do lodówki. Nic w niej nie było. Wiec zabrałem kluczyki i wyszedłem, zamykając piwnicę na kilka spustów. Jest jeszcze południe, mogę dojechać do miasta. Zabrałem portfel, po czym poszedłem do supermarketu. Kupiłem sztangę papierosów, jakieś mleko, maslo, chleb na kilka dni, do teog kilka konserw, jakiegoś żarcia w puszcze, albo takiego, które wystarczy zalać wodą, żeby było w miarę dobre. Do tego kilka zgrzewek wody. Plus trzy baniaki pięciolitrowe.
Potem pojechałem do meblarskiego, gdzie to kupiłem jakiś duży, stary portfel. Potem do budowlanego, gdzie to kupiłem zaprawę murarską. Zapakowałem to wszystko do samochodu. Przez cholerny fotel musiałem położyć tylne krzesła, przy czym namęczyłem sie i to kurewsko.
Pojechałem do domu i gdy dojechałem było już nieco ciemniej. Zachodzilo powoli słońce.
Zacząłem wszystko rozpakowywać. Fotel wstawiłem do salonu, rozpakowałem zakupy i zabralem butelkę wody.
Zszedłem na dół, a widząc, że chłopak śpi, westchnąłem głośno i nalałem wodę do jakiegoś starego kubka, czy garnka. Już nie ważne. Wylałem mu ją na twarz.
- Wstawaj - mruknąłem, widząc, że ma poczerwieniałe nadgarstki. Serio? - Próbowałeś coś? - zapytałem i uniosłem jedną brew.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 4:51 pm

Nie mam pojęcia ile czasu spałem. Oczywiście, że nie. Przecież nawet nie wiem jaki mamy dzień. Dzień czy noc. Ale przynajmniej sny miałem dobre. W nich zapomniałem o bólu, a porwania w ogóle nie było. Wróciłem do Nathana, zjedliśmy razem kolację, którą wcześniej przyszykował, nakarmiłem jego kota, poszliśmy do łóżka, żeby obejrzeć jeszcze horror, potem kochaliśmy się jak co noc i zasnęliśmy w swoich objęciach. Lecz nagle znalazłem się na dworze i zaczęło padać. Zrobiło się zimno. Głośno. Zaczęło grzmieć i błyskać.
Otworzyłem szeroko oczy, podrywając się z miejsca, czego szybko pożałowałem. Ranna noga brutalnie o sobie przypomniała, łeb nadal pulsował, a nadgarstki piekły. Zostałem brutalnie przywrócony do okrutnej rzeczywistości. Warren wrócił. Nic nie widząc, próbowałem odnaleźć jego sylwetkę. Wiedziałem, że jest blisko. Jeśli jeszcze trochę poprzebywam w ciemności, zacznę mieć chyba zmysły wyostrzone tak jak niewidomi.
- Nie - odpowiedziałem bez zwlekania. Mój głos był zachrypnięty. Odkaszlnąłem. - Nie - powtórzyłem głośniej. Tym razem brzmiało to lepiej.
- Warren - jedyne dobre określenie. Nie obrażać. Warren to dobre słowo. - Jaki dziś jest dzień? - Nic nie zrobiłem. Byłem miły. Grzeczny. On też będzie, prawda? Czy ja faktycznie zacząłem w to wierzyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 5:07 pm



Uniosłem lekko brew.
- Nie? - dopytałem kpiąco i westchnąłem cicho. - Kłamca. A my bardzo nie lubimy kłamstwa, wiesz? - powiedziałem cicho. Podszedlem do lampki, którą to też zapaliłem. Jednak nie skierowałem jej na Aarona, a na ścianę z przyrządami.
Zacząłem się przyglądać, po czym włożyłem ręce do kieszeni.
- Hm? - dopytałem. - Dzień? - dopytałem. - Poniedziałek. Wczoraj cię porwałem. Teraz zachodzi słońce. Jest coś koło siódmej - mruknąłem, po czym jeszcze raz się przyjrzałem. Siekiera? Nie. Zbyt idiotyczna. W sumie. Wcale nie potrzebuję tych wszystkich przyrządów.
Wyciągnąłem papierosa, po czym odpaliłem, stawiając lampkę tak bardziej pomiędzy nas.
Usiadłem sobie na krześle, powoli paliłem i co jakiś czas na niego patrzyłem.
- Chcesz? - zapytałem i przyłożyłem papierosa do jego ust, żeby mógł się zaciągnąć. Zabrałem dla siebie i kiedy miałem już niedopałek, spojrzałem na jego dłonie.
Podszedłem kawałek i złapałem jego nadgarstek. - Biedactwo się pokaleczyło - mruknąłem. Przyłożyłem papierosa do jego dłoni, po czym nacisnąłem, sprawiając, że żar stopił skórę Aarona, przy czym dopchał się do mięsa, mięśni i ścięgien. Westchnąłem cicho. Zabrałem papierosa i wyrzuciłem go gdzieś na bok, patrząc na chłopaka.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 10:52 pm

Nie uwierzył mi. Dlaczego? Zobaczył ślady? A może po prostu powiedział tak, bo chciał, bo tak było mu wygodnie. Nawet, gdybym faktycznie niczego nie próbował, on mógłby wmówić sobie i mi, że było inaczej. Co wtedy? Musiałbym przyjąć jego prawdę, bo moja zupełnie się nie liczy. Tak, właśnie doszło do mnie, że nieważne jak będę się zachowywał, on i tak znajdzie pretekst do wykorzystania swojej przewagi. Tylko dlatego, że tak chce i najwidoczniej lubi. Przecież to psychopata, więc jakim prawem w ogóle miałbym doszukiwać się w nim przejawów logiki? Nie muszę myśleć o konsekwencjach, bo poniosę je nawet jeśli nie będzie za co.
Spiąłem się mimowolnie, gdy światło lampki zostało skierowane na jedną ze ścian. Chciał mi pokazać jak duży jest wybór. A może chciał, bym to ja ponownie zdecydował? Tym razem nie o miejscu, a o narzędziu? Powinienem przyzwyczaić się do podejmowania takich decyzji? Nie chcę.
Poniedziałek. Minął jeden dzień. Więc to wcale niedziwne, że jeszcze nie przybyła żadna pomoc. Na pewno niedługo się zjawi. Dwa, trzy dni i będzie po wszystkim. Ja muszę przypilnować jedynie, by nie być wtedy marnym wrakiem człowieka, lub najzwyczajniej w świecie - trupem.
Odwrócił lampkę. Zrezygnował? Nie, na pewno nie. Próbuje dać mi fałszywą nadzieję. Gdy przystawił mi papierosa do ust, chętnie skorzystałem, nawet się nie wahając. Wziąłem głęboki wdech, wiedząc, że raczej nieprędko będę miał okazję znów zasmakować tej dobroci. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że przyspieszam w ten sposób następną salwę bólu.
Gdy chwycił nadgarstek i uraczył mnie tym fałszywym wyrazem politowania, wiedziałem co będzie następne. Panicznie szarpnąłem ręką, lecz nie miałem szans jej wyrwać.
- Aaaa... Aaaa!!! PRZESTAŃ!!! - Szarpałem się, lecz to nic nie dawało. Łzy, które niedawno wyschły znów samoistnie poczęły lecieć. Krzyczałem dopóty dopóki nie odrzucił kiepa gdzieś... Nie wiem gdzie. Nie interesowało mnie to. Chciałem złapać za dłoń. Zrobić coś żeby przestało boleć. Nic z tego. Kolejna blizna. Nie. Z trudem łapałem oddech, gwałtownie poruszając palcami dłoni. Boliboliboliboli!!!!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Wto Lip 14, 2015 11:00 pm



Uśmiechnąłem się lekko i usiadłem na krześle, opierając nogi o blat stołu.
- Trzeba było nic nie próbować - powiedziałem, podnosząc dłoń do oczu. Spojrzałem na swoje paznokcie, po czym zacząłem je po kolei obgryzać, patrząc, jak jego ręka się wije, żeby chociaż trochę uśmierzyć pieczenie. Nic z tego.
- Wystarczy, że będziesz grzecznie siedział. Czy to za dużo? - zapytałem i wywróciłem oczy do nieba. Zaraz jednak nimi wróciłem i westchnąłem, patrząc na swoje paznokcie. No pięknie. Teraz jest git.
Nalałem znowu wody do szklanki i podniosłem go sobie do ust. Napiłem się łyk, czy dwa, po czym odstawiłem, zabierając ręce do tyłu. Splotłem palce ze sobą i oparłem na nich głowę, robiąc ze swoich rąk coś na kształt uszu przy głowie.
- Co chcesz juro na obiad? - zapytalem. - Może zamówię pizzę? - dopytałem, patrząc na niego. Chcę mily być, no!
-Hej, świrze. Patrz tu... Tutaj jestem!
- Mówiłem ci już, żebyś się zamknął! - wykrzyczałem i rzuciłem w przestrzeń kubkiem, przez co wszystko się rozlało. Westchnąłem głośno, po czym po prostu zacząłem się śmiać. Długo i głośno.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lip 15, 2015 3:06 am

Psychol. Gdybym nic nie próbował, też by to zrobił. Niech nie próbuje wmówić mi, że jest inaczej. Właściwie co on zamierza dalej ze mną zrobić? Co jeśli będę grzecznie słuchał jego poleceń? Zamaltretuje mnie na śmierć, a potem załatwi sobie nową zabawką? Bo czym innym jestem dla niego jeśli nie tym? Nie wydaje mi się, by chodziło tylko o okup. To nie było pierwsze o czym wspomniał. On jest chory. Chce żebym został z nim na zawsze i nieustannie spełniał jego nieludzkie zachcianki. Znów robi mi się niedobrze. A co jeśli naprawdę nikt mnie nie uratuje? Umrę tutaj, w ten sposób, nie spełniając żadnego ze swoich marzeń? Albo nie umrę, tylko nie wiadomo jak długi czas Warren będzie mnie trzymać zamkniętego tutaj i wymyślać codziennie inne metody tortur. Może mnie wykańczać powoli, miesiącami, latami... Właśnie o to mu chodzi? Nie... To nie może tak wyglądać. Na pewno nie. Ktoś mi pomoże. Ktoś musi mi pomóc. Choćby los, sprawiając, że gdzieś po drodze mój oprawca złamie sobie kark, albo strzeli w niego piorun.
Czy to za dużo grzecznie siedzieć? Nie, w normalnych warunkach nie byłby dla mnie to żaden problem, ale siedząc w wilgotnej, ciemnej piwnicy, skazany na czyjąś łaskę i otoczony niebezpiecznymi narzędziami przeznaczonymi specjalnie dla mnie i mojego ciała, na pewno nie jest to mało. Jeśli zechce, może mnie choćby zagłodzić. Zawsze się tego bałem. Śmierć głodowa to według mnie jeden z najgorszych sposobów na zejście z tego świata. Ale Warren chyba nie miał takich planów. Dziś wmuszał we mnie jedzenie, a teraz pierdoli o jakiejś pizzy, tak jakby faktycznie mnie interesowało to co jut... Zaraz. Chce zamówić pizzę TUTAJ? Więc... Więc pojawi się ktoś, kto ją dostarczy. To może być moja szansa.
Zadrżałem, słysząc nagły krzyk i dźwięk rozbijającego się szkła. Powinienem do tego przywyknąć, a co więcej cieszyć się, że kubek nie poleciał w moją stronę. Skończony świr. Głosy. On na pewno musiał spierdolić z psychiatryka.
- Pizza - mruknąłem nieco niepewnie, przestając ruszać palcami wymęczonej dłoni. To nic nie dawało. Mogłem jedynie zagryzać zęby i próbować ignorować ból. - Zamówisz pizzę? - Poruszyłem się niespokojnie, zaciskając lekko nogi. Chce mi się lać. Wypuści mnie do łazienki? Nie, wiadro stojące w kącie na to nie wskazywało. Nie ma szans, żebym szczał przy nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 17

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lip 15, 2015 9:55 am



Uśmiechnąłem się do niego lekko, kiedy zapytał, czy zamówię pizzę. Wzruszyłem ramieniem i pokiwałem głową. - Albo po nią pojadę, czy coś - mruknąłem i zaśmiałem się.
Wyciągnąłem swój telefon, po czym spojrzałem na wyświetlacz w celu zobaczenia godziny. Ale w sumie... Zaraz i tak znowu musiałem to zrobić, bo chyba nie zwróciłem uwagi na godzinę. Więc! Jest prawie ósma, a ja nie za bardzo mam cokolwiek do roboty.
Wyciągnąłem kolejnego papierosa i odpaliłem go. Zaciągnąłem sie dymem, ktory wypuściłem w odwrotną stronę, niż siedział Aaron.
- Szkoda mi ciebie, wiesz? - zapytałem i uśmiechnąłem się do niego szeroko. Jak psychol. Hah... Świr. - Za dwa lata, może trzy zaczniesz już tak świrować, że nawet będzie ci się podobał ból - mruknąłem, patrząc na papierosa, po czym podniosłem go do ust i zaciągnąłem się kilka razy. Potem znowu. I znowu. Hm... Pizza to nie byłby taki glupi pomysł, jakby nie patrzył.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 532
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lip 15, 2015 2:41 pm

Z niemałym trudem powstrzymałem skrzywienie, gdy oznajmił, że być może po nią pojedzie. Miałem nadzieję, że jest większym idiotą i nie pomyśli o tym, by się fatygować. Gdyby zamówił ją tutaj, miałbym szansę na to, że ktoś mnie usłyszy, czy to przez okna, czy nawet jakby już stał w drzwiach wejściowych. Jeśli on by mnie nie usłyszał, Warren też, więc nie byłoby kary. Gdyby zaś usłyszał, może wezwałby pomoc. Warren nie mógłby go zabić, bo przecież pizzeria wie, gdzie facet pojechał. Gdyby go zamknął podobnie jak mnie, również przyjechaliby sprawdzić to miejsce. Ale cały mój misterny plan w pizdu, jeśli zdecyduje się sam po pizzę pojechać, albo odebrać ją gdzie indziej. Drań skutecznie odbiera mi każdy maleńki promyk nadziei.
Siedziałem w ciszy, poprawiając się tylko co chwila, bo jakaś część ciała za każdym razem bardziej dawała się we znaki. Głowa, noga, dłoń, nadgarstki. Jeśli zostanę tu jeszcze trochę, nie będę mógł sprecyzować co boli mnie najbardziej. Patrzyłem na Warrena, gdy ten wyciągał telefon i odpalał kolejnego papierosa. Nerwowo przełknąłem ślinę zastanawiając się, czy tego też zgasi na mnie. Od nieprzyjemnych przemyśleń uwolnił mnie jego głos.
Szkoda mu mnie? Co za skurwiel. Dwa, trzy lata? Nie myśl sobie, że tyle sobie tutaj posiedzę. Dwa, trzy dni i będzie po wszystkim. Na pewno. Ale zaraz...
- Nie chcesz mnie zabić? - myślałem, że do tego to wszystko dąży. Pobawi się i zajebie, a on wybiega w tak daleką przyszłość jakby wcale nie chciał tego zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   

Powrót do góry Go down
 
Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: