IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 8:06 pm




Stałem, paliłem, stałem, paliłem, odwracałem głowę, wracałem do gapienia się we framugę, albo podłogę, znowu paliłem, znowu odwracałem głowę, dalej stałem. Nic innego nie miałem do roboty, poza tym, żeby tak stać i nic nie robić.
- Z tym, że oni robili to po dobroci - mruknąłem, zaśmiałem się i pokręciłem głową. - Swoją drogą... Jakie masz naturalne włosy? Bo chyba białe to one nie są? - dopytałem, patrząc na chłopaka. No prędzej powiedziałbym, że musiałby mieć blond, prawda? Bo przykładowo z takiego ciemnego, jak ja mam, ciężko byłoby usunąć kolor, nie? A przynajmniej tak mi sie wydaje.
-Ej, mogę się z nim umyć? Zobaczysz, będzie fajnie krzyczał - powiedział głosik w głowie, a ja pokręciłem głową.
- Wypierdalaj - mruknąłem pod nosem, a słysząc, że ten się śmieje, zatkałem sobie uszy i przywaliłem tyłem głowy o framugę. No już, uspokój się, cholera. - Serio, won - mruknąłem już nieco glośniej i zamknąłem oczy.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 8:17 pm

Słysząc głos Warrena, wynurzyłem głowę z wody i znów utkwiłem w nim swoje spojrzenie. Po dobroci? Skoro miał kochanków, którzy szli z nim do łóżka dobrowolnie, dlaczego sądził, że akurat mi trzeba przypierdolić basebollem, bo brzydzi mnie jego blizna? No kurwa, gdzie tu jakakolwiek logika? Chociaż jej namiastka. No nie ma, ni chuju, nie ma.
- Więc nikogo nie porywałeś - mruknąłem praktycznie pod nosem, sam do siebie. Skoro robili to po dobroci, to zwyczajnie zaciągał ich do łóżka, jak to zwykł robić każdy pedał niebędący w związku. Będący czasem też. To przecież całkiem normalne. No więc czemu? Nie pojmę, dlaczego akurat ja. Nie wiedział przecież wcale, że mam faceta.
Wyrwał mnie z zamyślenia swoim kolejnym pytaniem. Uniosłem lekko brwi, zastanawiając się do czego mu ta informacja. Ale cóż, nie była to wielka tajemnica i właściwie można było się domyślać.
- Platynowy blond. Niewiele ciemniejsze od tych - odpowiedziałem głośniej niż poprzednio, wciąż nie odrywając wzroku od faceta. Skrzywiłem się ponownie, gdy znów zaczął gadać do siebie. To znaczy, wcześniej myślałem, że gada to siebie, ale wyglądało na to, że on naprawdę ma jakiegoś pieprzonego, wymyślonego przyjaciela. Schizofrenia?
- Z kim rozmawiasz? - zapytałem ostrożnie, nieświadomie szkalując go dość nieprzychylnym, lecz niepozbawionym zainteresowania wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 8:22 pm




Pokiwałem głową na jego odpowiedź. Ale kiedy zapytał się mnie, z kim rozmawiam - spojrzałem w bok i pokazałem na kolesia kciukiem.
- Z nim? - dopytałem i poklepałem swojego przyjaciela po plecach. - Serio go nie widzisz? - zapytałem, uniosłem brew, po czym zacząłem się śmiać. Ale tylko chwilę, bo zaraz chłopak okrył mnie nieprzyjemnym spojrzeniem
- Nie ładnie się tak śmiać, Warren - powiedział, po czym oparł się o framugę drzwi z taką samą pozycją, co ja, tylko, że w odwrotną stronę. Kiedy moje palce prawej stopy dotykały przeciwległej części drewna, jego dotykała tej, o którą oparłem się plecami. No, więc trochę takie odbicie lustrzane wykonaliśmy.
- Kąpiesz się, wychodzisz, czy długo się jeszcze masz zamiar tak moczyć? - zapytałem, pokazując brodą na wannę.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 8:29 pm

On naprawdę mi go pokazywał. Naprawdę go widział. Tak wyraźnie. To możliwe? Czy może robił sobie ze mnie jaja? Nie, w końcu nie przypieprzyłby wtedy specjalnie łbem. Wcześniej w piwnicy też wyglądało to niebezpiecznie, jakby nad sobą nie panował, choć nie jestem pewien czy to również była sprawka jego przyjaciela. On poważnie kogoś tam widział i to jest... Okropne. Aż ciary przechodzą. Dlaczego nikt go jeszcze nie zamknął w psychiatryku? Przecież musiał mieć jakichś rodziców, którzy go wychowali i na pewno widzieli niepokojące objawy. A może zajebał własnych rodziców? O nie, chyba za dużo horrorów się naoglądałem. Chociaż... To przecież nie jest normalna sytuacja, raczej nie powinienem myśleć, że takie scenariusze są niemożliwe. Jeśli był w stanie porwać i torturować przypadkowego faceta, mógł też zabić rodziców. A może... Może ojciec robił z nim takie rzeczy? To miałoby sens. W końcu ktoś nieźle go zgnębił i to zapewne przez to jest taki pieprznięty. Kto wie czy nie własny staruszek. Raczej się tego nie dowiem. I chyba nawet nie chcę.
- Nikogo tam nie ma - burknąłem niewesoło, odwracając wzrok i znów wlepiłem go w wodę. Mógłbym tu zostać. Na myśl o powrocie do tamtego ciemnego, strasznego pomieszczenia, robiło mi się niedobrze. Nie chciałem tam wracać.
- Długo zamierzam - odparłem automatycznie, marszcząc brwi z niezadowoleniem. Miałem wrażenie, że wyglądałem teraz jak skrzywdzony dzieciak, któremu mama odmawiała wyjścia na podwórko. Co za głupie porównanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 8:36 pm




Uśmiechnąłem się lekko, a kiedy powiedział, że nikogo tam nie ma, pokręciłem głową. - Rzeczywiście - mruknąłem jakby nagle zamyślony, po czym wzruszyłem ramieniem i kolejny raz polazłem po papierosy, aby następnie kolejnego odpalić.
Wróciłem do łazienki.
- Dobre słowo - zamierzasz. Koniec dnia dziecka - mruknąłem, popatrzyłem na niego poważnie i dalej paliłem sobie szluga, nie przejmując się jakoś za specjalnie tym, co się tutaj w ogóle ogarnia, no.
położyłem jedną dłoń na ramieniu, a drugą, tą z pistoletem i szlugiem dalej trzymałem tak w miarę blisko ust, bo jednak paliłem.
- Po dobroci? - zapytałem, uniosłem brew, a chwilę później westchnąłem ciężko. Dzisiaj już mu w ogóle odpuszczę. Dam mu jakieś ładne ubrania, potem dam mu znowu leki nasenne i niech sobie dziecko śpi. Plus wolę, żeby gorączka mu zeszła, a właśnie, wracając do niej...
Podszedłem do chłopaka i uklęknąłem przy wannie, a następnie przyłożyłem dłoń do jego czoła.
- Chyba spadła - mruknąłem cicho, uśmiechnąłem się i wstałem.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 8:50 pm

Rzeczywiście? Nie, nie ma sensu, żebym choćby próbował zrozumieć jak on widzi rzeczywistość. Lepiej dla mnie, żebym tego nie rozumiał. A głupotą byłoby już w ogóle dopatrywanie się tego wymyślonego ziomka, którego cały czas mi pokazuje. To zbyt nienormalne. On jest zbyt nienormalny. Kurwa, dlaczego? Zrobiłem komuś coś złego, że spotkało mnie coś takiego? Nie przypominam sobie, bym zranił kogokolwiek do takiego stopnia, aby zasłużyć sobie na podobne traktowanie. Uch, nie mam siły nawet myśleć. Chyba znów poczułem się gorzej.
Zadrżałem niezamierzenie pod wpływem słów i dotyku Warrena. Nie spodziewałem się przecież, że pozwoli mi tu siedzieć w nieskończoność. Nie zamierzałem protestować, bo takie relacje jak teraz były dużo lepsze niż to co robił poprzednio. Chwilowo mogłem czuć się nieco bezpieczniej, przynajmniej dopóki znów mu nie odpieprzy. Ale mimo to, nie potrafiłem wyzbyć się strachu, gdy przystawiał pistolet. I jego głos... Wywoływał ciarki. Skinąłem więc niemrawo głową, nie wykłócając się w żaden sposób, by zaraz cofnąć ją gwałtownie, zupełnie instynktownie, gdy poczułem na czole jego dłoń. Prawie przypieprzyłem w krawędź wanny, na szczęście zdołałem tego uniknąć. Odwróciłem wzrok, nie chcąc patrzeć na jego reakcję, na to skrajne obrzydzenie.
Wstałem, starając się nie myśleć o własnej nagości i jego spojrzeniu, po czym niezgrabnie próbowałem wyjść z wanny. Niestety, ta była śliska, a ja miałem zachwianą równowagę przez unieruchomioną, obciążoną rękę i wciąż tragicznie bolącą nogę. No i byłem chory. Przez to, wychodząc zachwiałem się niebezpiecznie i jebnąłbym na podłogę jak długi, gdyby nie stojący obok Warren, którego odruchowo się złapałem za ramię, wydając przy tym zduszony krzyk bólu, którego źródłem była złamana ręka, jaką niechcący wykonałem zbyt gwałtowny ruch.
Zaciskając ze zirytowaniem zęby, stojąc już na kafelkach i ociekając wodą, zabrałem dłonie z mężczyzny i niepewnie podniosłem na niego wzrok czując gorąco twarzy. Nie wiem czy było ono spowodowane bardziej gorączką, czy raczej wstydem, jaki odczuwałem stojąc przed nim całkiem nago, wyglądając tak... tak. Ze skrępowaniem odgarnąłem przemoczone włosy i odwróciłem wzrok, obejmując się zdrową ręką. Liczyłem na to, że da mi jakiś ręcznik i pozwoli w spokoju ubrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 9:06 pm




Kiedy się podniósł - dalej stałem obok. Bo, no, nawet nie miałem jak odejść. I w sumie dobrze, że stałem, bo zaraz Aaron poleciał do przodu, prosto na mnie, a ja, żeby nie polecieć, złapałem go w boku i tak też pomogłem wyjść z wanny. Jego krzyk mnie nie wzruszył, jednak kiedy już stał - schowałem pistolet i wyciągnąłem rękę do tej jego.
- Pokaż - zażądałem, jednak zaraz i tak sam po nią sięgnąłem, tak, żeby nie sprawić mu jeszcze większego bólu. Dzisiaj ma spokój, tak, jak mówiłem sam do siebie w myślach. Podniosłem jego rękę nieco wyżej, po czym zacząłem delikatnie masować kciukami, przykładając ucho do przedramienia. - Dobra, kości się nie przemieściły - mruknąłem cicho i pokręciłem głową. - Uważaj trochę - mruknąłem, po czym podszedłem do szafki i podałem mu dwa ręczniki. Niech się wytrze to zaprowadzę go do piwnicy i dopiero tam przyniosę mu ciuchy. Nie będę go zosiawiał z otwartymi drzwiami i oknem, przez które może wyskoczyć. Poza tym - naprawdę chcę być dzisiaj dla niego miły i wolę się nie denerwować.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 9:21 pm

Spojrzałem na niego nieufnie, gdy nakazał mi pokazać rękę. Co to, nagły przypływ troski, czy chce mnie jeszcze bardziej połamać, palant pieprzony? Cóż, cokolwiek to nie było, wiele do powiedzenia nie miałem. A raczej nic. Warren sam sięgnął po moją rękę a ja tylko z bólem w oczach obserwowałem jak ją ogląda i tylko zaciskałem zęby, gdy dotykał, by przypadkiem nie wydać z siebie kolejnego kompromitującego dźwięku. Byłem pewien, że jego chorą psychikę cieszyły moje cierpiętnicze odgłosy, a ja wcale nie chciałem dawać mu satysfakcji. W końcu zostawił moje ramię, obwieszczając jakże pocieszające wieści, więc dalej potulnie stałem, czekając, aż będę mógł się czymkolwiek zakryć i wytrzeć. Zrobiło się strasznie zimno.
W końcu dostałem dwa ręczniki, więc jeden szybko zarzuciłem sobie niedbale na głowę, drugim zaś niezgrabnie wytarłem się przy użyciu jednej ręki, starając się nie ruszać za bardzo złamanymi palcami. Pleców nie wycierałem bo i nie miałem jak, więc tylko obwinąłem się ręcznikiem w biodrach i zaraz drugim przetarłem mokre włosy oraz twarz. Ponieważ nie za bardzo mogłem jedną ręką dobrze zawiązać ręcznik na dole, zaraz zaczął się zsuwać, więc ze zrezygnowaniem przytrzymałem go prawie zdrową dłonią, ten na głowie zostawiając luźno na włosach.
- Nie dasz mi ubrań? - zapytałem, patrząc na Warrena powątpiewająco, mając nadzieję, że jednak to zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 9:40 pm




Spojrzałem na niego zdziwiony.
- Dam, ale jak już zejdziemy na dół. Nie chcę cię zostawiać nieprzypiętego - mruknąłem, mimo wszystko. Dalej ma siłę stać, sam chodzić. Dałby radę uciec. A ja wtedy miałbym przesrane... No i skoro już tutaj siedzi tydzień to no raczej się do niego przyzwyczaiłem i wolałbym, żeby teraz moja papuga, która już rozpoznaje właściciela nie poleciała sobie do ciepłych krajów.
Kiedy już w miarę się wytarł - znowu zasłoniłem mu oczy, jednak teraz papierową torbę sobie odpuściłem. Wyprowadziłem go do przedpokoju, gdzie zakręciłem nim dwa razy, żeby zmylić orientację i sprowadziłem na dół. Tam następnie ściągnąłem mu opaskę i położyłem na materacu, aby następnie przypiąć kajdanki. Zostawiłem go tak na chwilę, aby następnie skoczyć na górę i po dojściu do szafy wyciągnąć dla niego spodnie, koszulkę i bokserki. Do tego skarpetki i bluza. Dalej pamiętam o tym, że jest chory.
Zszedłem na dół i położyłem to chłopakowi na materacu, aby następnie odpiąć mu kajdanki. Mimo wszystko usiadłem na stole chirurgicznym, wprost na przeciwko niego i wystawiłem pistolet w jego stronę, uśmiechając się delikatnie. No, proszę. Ubieraj się, jak tak bardzo chciałeś.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 10:02 pm

Zmarszczyłem brwi w geście niezadowolenia, ale nic nie powiedziałem i bez sprzeciwów dałem sobie zawiązać oczy. Tym razem ograniczył się do opaski, więc przynajmniej mogłem bez najmniejszych przeszkód oddychać, a to zawsze jakiś plus. Ruszyliśmy znów w stronę tej cholernej piwnicy, podczas drogi bawiąc się ciuciubabcię, bo to chyba w tej durnej zabawie obkręca się kimś jak pojebanym. Efekt był taki, że zakręciło mi się w głowie, znów mało co nie straciłem równowagi i jeszcze dostałem odruchu wymiotnego. Gdybym już wcześniej wszystkiego nie wyrzygał, zapewne teraz przystroiłbym ładnie piękne panele Warrena. Chociaż w sumie nie wiedziałem czy są piękne. Czy panele, też niekoniecznie.
Skwasiłem się, gdy już odwiązano mi oczy, a na dłonie znów założono nieprzyjemnie uwierające kajdany i z mało przyjemnym wyrazem twarzy omiotłem wzrokiem Warrena, który i tak zaraz wyszedł. Poprawiając ręcznik na biodrach i zdejmując z głowy drugi, czekałem. No bo co niby innego miałbym robić?
Mężczyzna wrócił przynosząc czyste ubrania, na których widok niemal zaświeciły mi się oczy. No bo wyglądały świeżo i ciepło, a ja wciąż zamarzałem, szczególnie teraz. Przynajmniej pierwszy raz od kilku dni mogłem poczuć się jak człowiek. Człowiek, a nie ścierwo, którym czuję się w obecności tego psychicznego pokurwia. I znów się tak poczułem, gdy po zdjęciu kajdanek, usiadł naprzeciwko, mierząc we mnie gnatem.
Obezwładniające poczucie strachu przez chwilę mnie unieruchomiło, więc tylko patrzyłem w napięciu na lufę pistoletu i z trudem przełykałem ślinę. Niby wiedziałem, że raczej nie wystrzeli, bo przecież, gdyby chciał zrobiłby to już kilka razy. Ale tak naprawdę, mógł to równie dobrze zrobić nagle, ot tak, bo ma taki kaprys. Ta myśl przerażała. W końcu pistolet wciąż był odbezpieczony.
Skrępowany jego spojrzeniem, nieudolnie zarzuciłem górne części garderoby, starając się nie okazywać jakie to bolesne dla mojej ręki i palców. Ponieważ materiał bluzy przysłonił dolne partie, których wolałem nie wystawiać na widok Warrena, odłożyłem ręcznik na bok i z jeszcze większym staraniem, by nie wydawać z siebie syków, ostrożnie wciągnąłem bieliznę a po niej spodnie. Zrezygnowałem z tego jednak w półkroku, patrząc na przemoczony zabrudzony bandaż.
- Nie powinieneś go zmienić? - zapytałem po chwili namysłu, bo choć nie chciałem by dupek się do mnie zbliżał, to jednak wolałem zadbać o własne zdrowie, a w tym przypadku o nogę oraz czysty opatrunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 10:11 pm




Uniosłem brew na niego, a kiedy ten powiedział o opatrunku, zacząłem się śmiać.
- Pojebało ci się coś chyba - mruknąłem. - Postanowiłem jakieś pół godziny temu, że będę miły i ci dzisiaj nic nie będę robił. Ale już mnie trochę wkurwiasz, wiesz? Po leki ci poleciałem, ogrzałem ci praktycznie każdy milimetr ciała, przyniosłem ci materac i poduszki, wykąpałeś się i nie nosiłeś kajdanek przez ponad godzinę. Jeszcze ci kurwa za mało, tak? Spoko. Ja ci kurwa dam opatrunki - mruknąłem, po czym zapiąłem go znowu w kajdanki. Ma mi nigdzie nie spierdolić. I już chuj mnie interesuje, jak on się ubierze, ogarnie, cokolwiek ze sobą zrobi. Ja chciałem być miły, a to on na za dużo sobie pozwala.
Wziąłem sobie papierosa, a następnie podszedłem do niego i rozpierdoliłem mu nogawkę, tak, żeby widzieć bandaż. Ściągnąłem go i wyciągnąłem zapalniczkę, a następnie płomień trzymałem przy jego bliźnie. Tak długo, aż nie miałem ochoty odstawić.
I kiedy to zrobiłem, po prostu podniosłem się i wyszedłem z piwnicy, gasząc za sobą światło. Chyba sobie na za dużo pozwala.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 10:37 pm

Już widząc wyraz jego twarzy, wiedziałem, że popełniłem poważny błąd. Było zbyt dobrze, by mogło to trwać dalej. Skuliłem się wręcz, gdy do moich uszu dotarł jego ostry głos. Z trudem i gwałtownie bijącym sercem słuchałem agresywnych słów, wiedząc, że zakończą się czymś bardzo bolesnym. Ty durniu, po kiego się w ogóle odzywałeś?!
Gwałtownie odsunąłem się pod samą ścianę kiedy zaczął się zbliżać i w akcie desperacji spierdoliłem w bok, gdy chciał mnie sięgnąć. Nie miałem jednak najmniejszych szans, żeby tego uniknąć. Drżałem na całym ciele, czując jak gardło boleśnie mi się zaciska, a do oczu znów napływają zdradzieckie łzy.
- N.. - zacząłem nazbyt piskliwie, obserwując z przerażeniem jak rozpruwa nogawkę i zdejmuje bandaż. Szerokimi oczami i uchylonymi z niedowierzania ustami, patrzyłem jak sięga po zapalniczkę. Nim zdążyło do mnie dobrze dotrzeć, że on naprawdę jest w stanie zrobić coś tak okropnego, pomieszczenie wypełniał już mój nieludzki skowyt. Przez.cały.kurwa.czas. Wyłem tak, że nie spodziewałem się, iż człowiek może wydawać podobne odgłosy. Doszczętnie zdarłem sobie gardło, szamocząc się panicznie, próbując zabrać nogę. Ale na nic się to nie zdało. Żywcem palił świeżą ranę, a mnie w końcu zmroczyło z bólu do tego stopnia, że całkiem zamilkłem i już już... Przestał. Moja świadomość wróciła nim zdołała dobrze odejść, a ja z zapłakaną twarzą, rozwartymi ustami i bolącym gardłem, trzęsąc się jak galareta, z przerażeniem wymalowanym na twarzy spojrzałem na okropnie wyglądającą ranę. Zachłysnąłem się płaczem, rozpaczliwie wpijając palce w udo, ściskając je tak, mając nadzieję, że to choć trochę odwróci uwagę od bólu. Ale moje ręce zaraz zostały znów zakute, a pomieszczenie pogrążyło się w ciemności. Warren wyszedł, pozostawiając mnie bez założonych spodni, z odkrytą, nieziemsko piekącą ranę.
Przed dobre kilka godzin zaciskałem zbyt mocno zęby, aż szczęka zaczęła boleć jakby właśnie ktoś obił ją z każdej strony. Zalany łzami, siedziałem i próbowałem jako tako oddychać, bo i z tym miałem teraz problemy. I znów głowa pękała mi niemniej niż pierwszego dnia. Ból nogi był nieznośny. Nieustannie drżałem i szlochałem, nie potrafiąc się uspokoić. Nie wiem ile czasu mi na tym zeszło. Nawet się nie kładłem, nie przykrywałem. Znów strasznie marzłem i to na własne życzenie. Mróz pozwalał w mniejszym stopniu skupiać się na przeraźliwym bólu rozległej rany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Sro Lut 17, 2016 11:32 pm




Kiedy wlazłem już na górę, ogarnąłem się do tego stopnia, że umyłem się, przebrałem i w ogóle. Jednak dalej to, że Aaron tam siedzi mnie denerwowało. Znaczy... Chodzi mi o to, że zawsze jak coś mu robiłem to potem w jakimś stopniu się nim zajmowałem.
Więc nie wytrzymałem i wziąłem zimny okład, a potem zszedłem na dół, zapalając światło. Momentalnie wziąłem tabletki przeciwbólowe, nasenne i resztę na jego choróbsko i podałem mu do ręki, podkładając do drugiej butelkę wody. Jeszcze jedna mu tutaj została.
Tak, czy siak, zaraz przyłożyłem mu do nogi zimny okład, kładąc go od razu na jeszcze pulsującą ranę.
Tak, czy siak, zaraz podszedłem do kartonu z opatrunkami i bandażami. Wyciągnąłem jeden, potem bandaż i podszedłem do chłopaka. Wyciągnąłem sobie jego nogę na swoje uda i odpowiednio się nią zająłem, żeby chwilę potem pogłaskać po głowie.
- Teraz powinieneś zasnąć, a jak nie dasz rady to weźmiesz jeszcze z jedną nasenną - mruknąłem, uśmiechnąłem się lekko i pokręciłem głową, patrząc na niego. - Co ci jebło do łba, co? - mruknąłem, patrząc na niego. Zaraz wstałem i odpiąłem mu na chwilę kajdanki, żeby następnie założyć mu bluzę, zapiąć mu ją pod samą szyję i znowu go przypiąć. Przykryłem go kocem, potem kołdrą i ustawiłem grzejnik na wysoką temperaturę, żeby chociaż trochę się tutaj nagrzało.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Czw Lut 18, 2016 12:13 am

Gdy zamroczony przez ból zarejestrowałem jakimś cudem cudem, że drzwi się otworzyły, zamarłem w bezruchu, choć wciąż nie mogłem powstrzymać silnych dreszczy, a moje ciało nie przestawało trząść się jak osika. Spojrzałem w stronę wejścia, przestając praktycznie oddychać widząc Warrena i zachłysnąłem się własnym płaczem, by zaraz starać się z całych sił go powstrzymać. Nie chciałem, żeby patrzył na mnie w takim stanie, żeby szczycił się tym do jak żałosnego stanu mnie doprowadził. Pomimo wielkiego bólu, nie chciałem nawet pomocy, którą najwidoczniej postanowił mi dać, nawet jeśli początkowo sądziłem, że zamierza mnie dobić.
Drżącą ręką, tylko dlatego, że bałem się co mógłby zrobić, gdybym tego nie zrobił, sięgnąłem po tabletki i próbując opanować chodzącą szczękę, połknąłem wszystkie na raz. Cofnąłem zupełnie odruchowo nogę, gdy poczułem przejmujące zimno, a gdy Warren ją przytrzymał, zagryzłem jedynie wargę, nie chcąc wydawać z siebie pełnych bólu dźwięków. Już po chwili poczułem w buzi metaliczny smak krwi, lecz nie przestałem wgryzać się w delikatną skórę.
Łzy wciąż nie przestawały lać się strumieniami z moich oczu, mimo że próbowałem je powstrzymać. Gdy jednak silna dłoń Warrena spoczęła na mojej bolącej głowie, zupełnie się rozkleiłem. Tylko na chwilę uniosłem na niego wzrok, by zaraz w pełnym boleści wyrazem wbić go w ziemię, gdzieś po swojej lewej stronie. W ten sposób wysłuchałem jego słów i więcej nie uniosłem wzroku, bojąc się wydać choć dźwięk. Nawet nie ruszyłem rękoma, gdy na chwilę zostały pozbawione okowów. Byłem przerażony i zupełnie nie potrafiłem nad tym zapanować. Żałosne. Tak okropnie żałosne.
Podkulając dłonie pod twarz, a nogi pod brzuch, niemal całkowicie skryłem się pod warstwami, którymi przykrył mnie mężczyzna i wciąż unikając jego wzroku, leżałem, mając nadzieję, że tabletki zaraz zaczną działać. Wciąż niemiłosiernie bolało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Czw Lut 18, 2016 12:19 am




Kiedy tylko nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, pokręciłem głową, po czym podszedłem do kartonów i zacząłem w nich szperać. W końcu znalazłem to, co chciałem,czyli mały woreczek wypełniony płynem. Następnie znalazłem igłę, jeszcze zapakowaną, więc będzie sterylnie. Potem rurkę szpitalną i w ogóle wszystko, co było mi potrzebne.
Następnie podszedłem do chłopaka i wyciągnąłem jedną jego rękę, a tak właściwie to tą ze złamanymi palcami i wbiłem mu się igłą w żyłe, żeby następnie podłączyć do woreczka. Puściłem płyn, a woreczek powiesiłem na górze, gdzie mogłem jakoś tak to w miarę ustawić, żeby leciało.
- To morfina - mruknąłem, pokręciłem głową i spojrzałem na niego nieco zdziwiony swoją reakcją. No jejku, naprawdę powinienem mu dać spokój. Przynosić jedzenie i wodę i leki i dać sobie spokój na jakiś czas, bo chłopak mi tutaj odleci, dosłownie.
Tak, czy siak, polazłem na górę, gdzie to wziąłem swoją pizzę. teraz już trochę chłodną. Jednak to nic. Położyłem ją na stole chirurgicznym, a potem usadowiłem się tam tyłkiem. Jednak coś mi nie pasowało - podszedłem i ściągnąłem mu kajdanki. Niech ma. I tak tutaj siedzę, więc co to za różnica?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Czw Lut 18, 2016 12:30 am

Miałem nadzieję, że sobie pójdzie i zostawi mnie w spokoju, ale okazało się, że Warren jak zawsze miał inne plany. Mimo, że kręcił się gdzieś niedaleko, nie podniosłem wzroku, wciąż wlepiając się w jedno miejsce i spojrzałem na niego dopiero, gdy znalazł się blisko mnie z jakimiś niepokojącymi rzeczami. Widząc do czego to wszystko zmierza, wlepiłem w niego, o ile to możliwe, jeszcze bardziej spłoszone spojrzenie i gwałtownie wyrwałem rękę, którą chwycił. A przynajmniej próbowałem, bo wobec jego uścisku, moje starania nie przynosiły żadnego efektu. Szybko więc zaprzestałem swoich zabiegów, bojąc się znów go zirytować i choć byłem przerażony, szczególnie, że nie cierpiałem igieł, rozluźniłem rękę, trzęsąc się możliwie bardziej niż dotychczas.
Słysząc co mi podał, przestraszyłem się jeszcze mocniej. Morfina to narkotyk. To prawda, że w moim stanie jest istnym zbawieniem, ale kurwa. Narkotyki uzależniają. Robią z mózgu sieczkę. Nie chcę tego. Przecież tabletki nasenne też by zadziałały. Nie ch... Och. Lepiej.
Przygaszonym wzrokiem, spod powiek zerknąłem w końcu na mężczyznę, uchylając usta, by tym razem spokojniej łapać powietrze. Krople łez wciąż powoli spływały po mej twarzy, kończąc swą drogę na materacu, lecz histeria zniknęła, a ból stał się znacznie mniej odczuwalny. Zrobiło się tak błogo. Dużo lepiej.
- Naćpałeś mnie - rzuciłem oskarżycielsko słabym głosem, nieprzytomnie zastanawiając się, czy mógł to w ogóle usłyszeć. Mozolnie przeniosłem niebieskie oczy na nadgarstek, w który wkłuty była igła. - Nie chcę tego - szepnąłem rozpaczliwie i z wielkim wysiłkiem począłem przesuwać drugą rękę w stronę tej pierwszej, chcąc wyrwać włożoną igłę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Czw Lut 18, 2016 12:37 am




Kiedy zobaczyłem co robi, podszedlem do niego i przytrzymałem mu rękę. Nie musiałem do tego używać nie wiadomo jakiej siły, ale jednak, żeby nic sobie nie zrobił.
- Wiem, czekaj, daj się temu rozprowadzić. Zaraz przestanie cię boleć - mruknąłem, pokręciłem głową i westchnąłem ciężko. - Od razu jak zaśniesz to ci to wyciągnę - mruknąłem i puściłem jego rękę, żeby chwilę później wstać i wyciągnąć sobie papierosa. Odpaliłem go i uśmiechnąłem sie sam do siebie, żeby chwilę potem wziąć sobie kawałek pizzy. Serio zaraz mu to wyciągnę... Tylko po prostu chodzi o to, że jak ma się tak całkowicie zregenerować to wolę, żeby go nic nie bolało. Bo potem będę mógł robić resztę rzeczy, żeby się przykładowo nie uwalniał, czy coś.
Tak, czy siak, posiedziałem jeszcze chwilę obok niego, a zaraz sięgnąłem do kartonu po gazę i wyciągnąłem mu igłę, zakręcając wcześniej dopływ morfiny. Przyłożyłem mu gazę do ujścia igły. Dopiero potem, gdy krew przestała już lecieć, pozwoliłem sobie na schowanie wszystkich tych rzeczy. Podszedłem do niego i położyłem się obok, chcąc być pewnym, że nic mu nie będzie.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Czw Lut 18, 2016 12:44 am

Nawet nie miałem siły na jakąkolwiek reakcję, gdy złapał moją dłoń. Ta nie próbowała się wyrwać, ani podążyć dalej. Mój słaby, ciężki wzrok utknął w jego długich palcach trzymających zaczerwieniony nadgarstek i patrzyłem tak bez żadnego wyrazu. Uchylone usta zaczęły zasychać więc nawilżyłem je słabo językiem i z lekkim niezrozumieniem uniosłem spojrzenie na Warrena, mówiącego coś w moim kierunku. Jego słowa dochodziły do mnie jak przez gęstą mgłę, lecz byłem w stanie jeszcze jako tako zrozumieć ich sens. Powiedział, że wyciągnie igłę. Ale ja już teraz nie chciałem jej mieć. Wcale nie chciałem żeby bardziej się rozprowadzało.
Nie miałem pojęcia jak teraz wyglądam, a wyglądałem po prostu jak niewinne, zupełnie bezbronne dziecko. Mój wzrok nie wyrażał żadnych negatywnych emocji, był tylko nieco nieobecny, przysłonięty lekką mgiełką i niezrozumiale, bez wrogości wpatrywał się w mężczyznę, ku ironii, jak w kogoś, od kogo pragnie się bliskości. Ale ja jej wcale nie pragnąłem.W tym momencie nie chciałem niczego. Moje powieki robiły się coraz cięższe i tylko coś słabo mruknąłem pod nosem. Sam nie wiem co to było. Może imię mężczyzny? A może niewyraźne "nie chcę". Bardzo prawdopodobne, że to i to.
Ale czego nie chciałem?
Nie wiem.
Resztką podświadomości zarejestrowałem ruch obok siebie i nie wiem kiedy, zupełnie odpłynąłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Czw Lut 18, 2016 8:17 pm




Kiedy ten patrzył na mnie, uśmiechałem sie lekko do niego, dalej przytrzymując tą drugą rękę, żeby nie zrobiła kuku pierwszej. Przecież gdyby ją wyciągnął tak szybko to rozerwałby sobie żyłę. Pewnie jeszcze nie ogarnąłby co się dzieje i w ogóle.
Ale dobra, nieważne. Zaraz Aaron zupełnie odpłynął. Nie potrzebował nawet minuty, żeby zasnąć, wiec tylko lepiej. Położyłem się obok i tylko sprawdziłem, czy ma gorączkę. Ta praktycznie całkowicie spadła. Uśmiechnąłem sie na to lekko i wstałem znowu, żeby zapalić szluga. Paliłem, paliłem i paliłem, aż w końcu skończyłem i mogłem go odłożyć, za to wziąć kolejny kawałek.
Usiadłem na stole chirurgicznym i skrzyżowałem nogi w kostkach, pozwalając im sobie dyndać. Co jakiś czas kręciłem głową, patrząc na niego. Dalej po głowie chodziło mi to jego pytanie, dlaczego akurat on. Ale ja dalej nie mogłem na nie odpowiedzieć. Tak naprawdę mogłem zostawić mu swój numer, liczyć na to, że się ze mną prześpi i odpuścić, a nie... Przyjebać mu i go tutaj zabrać. A może to z poczucia samotności? Znaczy... jestem taki, prawda, ale zawsze obok mam jego więc to też nie możliwe. To, że mi się spodobał to na pewno. Ale... Co jeszcze, Warren. Myśl, idioto. Kolekcji żadnej nie mam. Może miałem ochotę się na kimś wyżyć, co?
W sumie bardzo prawdopodobne.
Westchnąłem ciężko i odwróciłem głowę w stronę zamurowanego okna. Nic się nie przebija.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Czw Lut 18, 2016 8:32 pm

Mruknąłem coś pod nosem, myśląc o tym, by przewrócić się na drugi bok. Było ciemno, więc pewnie jeszcze noc. Ale... Jakoś mam wrażenie, że długo spałem. Kurwa, spóźnię się do szkoły!
Poderwałem się gwałtownie do siadu, otwierając szybko oczy i już, już miałem panicznie podnosić się z łóżka, gdy uświadomiłem sobie, że... To nie łóżko. To nie mój pokój. To nie noc, tylko cholerna, ciemna piwnica, w której znajduję się od... Jakiegoś czasu. Zamrugałem oczami, powoli odkładając złamaną rękę, aby jej nie nadwyrężyć i ze zdziwieniem spostrzegłem, że nie mam kajdanek. Zdrową ręką przetarłem oczy, by rozejrzeć się po pomieszczeniu. Niemal podskoczyłem, gdy ujrzałem Warrena.
Czułem się lepiej. Dużo lepiej. Głowa już mnie nie bolała, nie było mi ani strasznie zimno, ani też gorąco. Jedynie złamania i poważna rana na nodze dawały się wciąż we znaki. No i czułem się strasznie słabo, a żołądek wydawał się skręcać z głodu. Jak długo spałem? Podał mi morfinę, więc pewnie dłużej niż dzień. No i jeszcze te tabletki nasenne...
- Długo spałem? - mruknąłem nieco zachrypniętym głosem, jeszcze lekko nieprzytomnie. Przez chwilę zapatrzyłem się na Warrena, a widząc, że ma przy sobie jedzenie, poświęciłem chwilę na myślenie o tym, czy nie najwyższa pora faktycznie napełnić czymś żołądek. Może zdołam tym razem tego nie wyrzygać, bo przecież jeśli dalej nie będę nic jeść, umrę z głodu.
Odwróciłem wzrok, by zatrzymać go na swoich rozkutych dłoniach. Poruszałem ostrożnie palcami, zginając je i rozprostowując. W ogóle miałem ochotę wstać i rozprostować kości. Już nawet uniosłem się na dłoni w tym celu, lecz zaraz uświadomiłem sobie jak może odebrać to Warren. W ogóle... Wszystko. Nie chcę zrobić znowu czegoś bezmyślnego za co jeszcze raz sprawi mi tak okropny, nieznośny, niewyobrażalny ból. Szybko więc opadłem z powrotem na materac i tylko podsunąłem się pod ścianę, by oprzeć o nią plecy oraz podkuliłem szczupłe nogi. Nieco spłoszonym, niepewnym spojrzeniem obserwowałem Warrena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Czw Lut 18, 2016 8:38 pm




Spojrzałem na niego, kiedy w końcu się obudził.
- Dobry, jakieś trzy dni - mruknąłem cicho i pokręciłem głową, wzruszając ramieniem. Zaraz podniosłem się ze stołu, po czym podszedłem do niego z tacą, na której było spaghetti i jakiś sok. Jednak, jakby to nie wystarczyło, obok stała jeszcze butelka wody i kilka kanapek. Położyłem to obok niego, kiedy ten skulił się na materacu pod ścianą i odsunąłem się na moment, biorąc znowu swoją miskę z makaronem.
Uśmiechnąłem się do niego i jadłem, patrząc co jakiś czas na chłopaka.
- Siedzisz już tutaj dwa tygodnie - powiedziałem i uniosłem brew, zaraz wyciągając z tylnej kieszeni kawałek papieru. Rozłożyłem go i pokazałem mu.
- Szukają cię - powiedziałem, zaśmiałem się cicho i pokręciłem głową. - Od jakichś pięciu dni, bodajże, patrząc na datę. Raczej uznają cię za tydzień za martwego - mruknąłem, wzruszyłem ramieniem i pokiwałem się chwilę, żeby zaraz dalej móc sobie jeść.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Czw Lut 18, 2016 8:49 pm

Trzy dni... Uciekły mi kolejne dni z życia. Praca, szkoła, związek, wszystko... Wszystko pójdzie się pierdolić, jeśli stąd nie wyjdę. Ale przecież nie będę siedzieć tu wieki. Nie. Znajdą mnie, a jeśli nie, odzyskam siły i w końcu sam ucieknę. Nie będę czekał aż mu się znudzę i mnie zarżnie. No bo co niby miałby zrobić innego? Przecież mnie nie wypuści.
Spojrzałem z niechęcią na spagetti, uważając, że jest to jednak zbyt ciężkie danie na mój pusty, ściśnięty żołądek i zmaltretowane gardło. Wziąłem więc, drżącą z nieznanych mi przyczyn dłonią, kanapkę i powoli zacząłem ją jeść. Nie było tak tragicznie. Popiłem ostrożnie sokiem, stwierdzając w myślach, że chyba nawet dam radę tego nie zwrócić.
Zadławiłem się niemalże i odkaszlnąłem kilka razy, gdy usłyszałem ile minęło czasu. Dwa pieprzone tygodnie?! Kurwa. Ile?! Niemożliwe... Przecież... Przecież, pięć, może sześć dni. Ale dwa tygodnie? O nie, on nie kłamał. Naprawdę minęło już tyle czasu.
Marszcząc brwi, z nierozumiejącym spojrzeniem wziąłem do ręki wycinek gazety, a w moich oczach pojawiła się wyraźna nadzieja, gdy ujrzałem artykuł o moim zaginięciu. Uśmiechnąłem się kącikiem ust i nie myśląc wiele, nabuzowany emocjami, hardo uniosłem wzrok na Warrena.
- Nie uznają. Moi rodzice mają kupę kasy. Dopóki będą płacić, oni będą szukać - odparłem z zawziętością i przekonaniem w głosie, mimo że szybko uświadomiłem sobie, iż moja rodzina wcale nie musi chcieć mnie znaleźć i wydawać na to pieniądze. Ale mimo wszystko muszą przed mediami grać szczęśliwą, kochającą rodzinkę, więc zrobią to tak czy inaczej. A nawet jeśli nie, policja nie odpuszcza po dwóch pieprzonych tygodniach. Będą szukać. Na pewno. Znajdą mnie. Muszą mnie znaleźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Czw Lut 18, 2016 8:55 pm




Uniosłem wysoko brew, kiedy powiedział, że jego rodzice mają dużo kasy. Zaśmiałem się cicho i pokręciłem głową, żeby chwilę później położyć się na stole, zgiąc nogę w kolanie i oprzeć ją o koniec stołu z drugiej strony, niż miałem głowę.
- Jak sobie wolisz - mruknąłem, zaśmiałem się cicho i pokręciłem głową. - Ja i tak wiem, że cię nie znajdą, jesteśmy zbyt daleko od miasta, żeby szukali aż tutaj - powiedziałem, zaśmiałem się, znowu, po czym wziąłem porcję spaghetti. Nie, żebym był wredny, czy coś, tylko po prostu wolę, żeby żył w nieświadomości, okej?
Odkręciłem głowę w jego stronę, po czym uśmiechnąłem się i zagryzłem usta, żeby zaraz znowu wziąć dla siebie spaghetti.
- Naprawdę myślisz, że stąd wyjdziesz? - dopytałem, nie mogąc być pewnym tego, czy serio w to tak ślepo wierzy, czy tylko udaje, żeby mieć się czego trzymać. A przynajmniej żeby jego psychika miała.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 562
Join date : 02/07/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Czw Lut 18, 2016 9:02 pm

Skrzywiłem się lekko, słysząc jego niedyskretny śmiech i ze złością wgryzłem się w kanapkę. Przynajmniej dzięki temu nie miałem okazji palnąć czegoś, czego mógłbym potem żałować. Jadłem więc, popijając co i rusz sokiem, by przy tym ze względnym spokojem (szczególnie w porównaniu do tego, co było trzy dni temu), wysłuchać Warrena.
- Nie wierzę ci - mruknąłem sucho, brzmiąc jakbym faktycznie był przekonany co do tego, że dupek kłamie. Tak naprawdę nie miałem pojęcia, czy faktycznie wywiózł mnie kawał drogi od miasta, czy jednak wcale nie znajdujemy się tak daleko, ale ponieważ wtedy zasłonił mi oczy, trzymałem się wersji, że jednak mogę poznawać te okolice. Choć jest bardzo prawdopodobne też to, że Warren zasłaniał je przez zwykłą ostrożność, po to, żebym nie zobaczył nawet jak wygląda dom. Albo nawet przez zwykły kaprys. Tak. Tak naprawdę wcale nie wierzyłem w to, że faktycznie jesteśmy blisko. Ale wolałem pokazywać, że jest inaczej.
Po zjedzeniu kanapki, nieprzychylnym wzrokiem spojrzałem na resztę i na spagetti, a nie ruszywszy tego, przyssałem się znów do szklanki, dalej słuchając mężczyzny. Prychnąłem mało elegancko, niczym rozjuszony kot i posłałem mu znerwicowane spojrzenie.
- Wyjdę - zarzekłem się, tak pewnie, że ktoś niewtajemniczony mógłby pomyśleć, iż mogę zrobić to bez przeszkód w każdym momencie. Ale i ja i Warren wiedzieliśmy, że jest inaczej. Mimo to, nie dopuszczałem do siebie myśli, że miałbym tu... Zostać. Nie, na pewno się tak nie stanie. Znajdą mnie. Jeśli nie, sam ucieknę przy pierwszej lepszej okazji, gdy tylko będę czuł się na siłach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SwagneS

avatar

Liczba postów : 889
Join date : 09/07/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   Czw Lut 18, 2016 9:18 pm




Pokręciłem głową i zaśmiałem się cicho.
- Słyszałeś kiedyś o takim kraju jak Węgry pewnie, co? - zapytałem, uniosłem brew i zaśmiałem się cicho. - Myślisz, że po co byłoby mi to, gdybyśmy tutaj nie byli? - zapytałem, wyciągając portfel i pokazując mu kilka monet Węgierskich i ze dwa banknoty. Wymieniłem je tak na wszelki wypadek, żeby nie było, że kłamię. W końcu to nie jest za duży problem, żeby wejść do kantoru i wymienić kilka dolców. Niech ma świadomość, że jest baaardzo daleko od domu. Jak cholera. Prawie dwa tysiące kilometrów.
Kiedy dodał, że wyjdzie, uśmiechnąłem się i pokręciłem głową.
Podszedłem do niego i położyłem rękę na jego czole, sprawdzając, czy dalej ma gorączkę. I nie miał. Więc jest dobrze, prawda? Prawda.
Zaraz jednak przysunąłem się do niego i oparłem policzek o ten jego. - Czemu oszukujesz sam siebie? - szepnąłem cicho, przytrzymując mu ręce, tak, żeby się nie szarpał i nie wyrywał. - Oboje wiemy, że cię stąd nie wypuszczę - dodałem pewnym siebie szeptem, po czym przejechałem językiem po miejscu za uchem, uśmiechając się lekko.
Zaraz jednak moje usta powędrowały na jego szyję, w którą to ugryzłem go niezbyt delikatnie, a następnie odsunąłem się na chwilę, szczerząc do chłopaka.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://niejestemdziwka.blogspot.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)   

Powrót do góry Go down
 
Okup (yaoi / 2os. / Bn. / Przemoc)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Archiwum-
Skocz do: