IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next
AutorWiadomość
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Czw Lip 09, 2015 6:45 pm










Co się stanie, gdy dwójka najlepszych przyjaciół za bardzo poleci z używkami i dziwnym trafem wyląduje w jednym łóżku przeżywając wspólną, upojną noc? Co, gdy żadne z tej dwójki nie jest dziewczyną? Co, gdy oboje do tej pory latali za spódniczkami? Na drugi dzień trzeźwieją, trochę im głupio, ale rozmawiają i dochodzi do nich, że strasznie się kochają, a potem żyją długo i szczęśliwie.
Nie, to nie ta bajka.
Dwójka najlepszych kumpli umawia się na koncert ich ulubionego zespołu. Wódka, piwka, fajki, maryśka i inne niezidentyfikowane prochy robią swoje. Po kilku godzinach wybornej zabawy koncert się kończy, więc trzeba grzecznie położyć się do łóżeczka. Ależ skąd! Czas na after-party! Więcej wódki, więcej piwa, więcej dragów, dobre towarzystwo i voila. Goście sie rozchodzą, a najlepsi koledzy dalej umilają sobie czas, choć w mniej typowy sposób. Później niestety nie żyją długo i szczęśliwie.
Uciekanie wzrokiem, lakoniczne wypowiedzi i nagle pełno rzeczy do zrobienia. Byle by tylko nie przebywać w swoim towarzystwie. Ich relacja stała się na tyle dziwna, że w końcu całkiem się skończyła. Pan wykorzystany poczuł pewien uraz do pana wykorzystującego, który niedługo po wszystkim bez słowa wyjaśnienia, czy jakiegokolwiek starania wyjechał. Koniec wspaniałej przyjaźni.
Mija kilka szybkich lat, podczas których wszystko się zmienia. Każdy poszedł w swoją stronę, każdy wiedzie inne życie. Jeden pogodził się ze swoją orientacją i cieszy się towarzystwem mężczyzn. Drugi wręcz przeciwnie, upiera się przy cyckach. Ale co się dzieje, gdy dwójka starych kumpli, których drogi rozeszły się w tak niemiły sposób, po latach znów spotyka się na koncercie tego samego zespołu? Dobre pytanie.









▷ @Voldemort jako Zachary Petterson ✗ Zack
▷ @Ivan jako Daniel Alexander Curtis ✗ Danny




Regulaminu jako takiego nie ma (odgórny), a kartełka w sposób dowolny. Przydałyby się jakieś ciekawostki na pewno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Lip 13, 2015 5:08 pm

IMIĘ   ZACHARY TOBIAS
NAZWISKO   PETTERSON
W SKRÓCIE   ZACK
DATA NARODZIN   TRZYDZIESTY PIERWSZY STYCZNIA
ZNAK ZODIAKU   WODNIK
WIEK   DWADZIEŚCIA JEDEN LAT (na początku opowiadania dziewiętnaście)
PŁEĆ  MĘSKA
GRUPA KRWI   ARH-
ORIENTACJA   JEDYNA SŁUSZNA
POCHODZENIE   AMERYKAŃSKIE/???


KOLOR WŁOSÓW   CIEMNOBRĄZOWE Z NIEBIESKIMI PRZEBŁYSKAMI (dawniej całkowicie niebieskie, naturalnie zaś jasnobrązowe)
KOLOR OCZU   BURZOWY
WZROST   STO SIEDEMDZIESIĄT CENTYMETRÓW
WAGA   W NORMIE (wcześniej lekka niedowaga lub chorobliwa chudość)
KARNACJA   ALABASTROWA
SYLWETKA   WYPROSTOWANA, PEWNA SIEBIE, DUMNA
ZNAKI SZCZEGÓLNE   PARĘ BLIZN; CIENIE POD OCZAMI SPOWODOWANE NOCNYM TRYBEM ŻYCIA;
KOLCZYK W JĘZYKU, W NOSIE ORAZ TUNELE W USZACH (wcześniej również wygolony bok)



> Uwielbia świecące się lampki i światełka.
> Boi się ciemności i dużych psów.
> Niegdyś drażnił go temat seksualności (jeszcze na poczatku opowiadania). Obecnie czuje się pewnie w swoim ciele i uważa, że nie jest zobowiązany do ukrywania czegokolwiek w tej kwestii.
> Jest krzykliwy, humorzasty i drażliwy - często wybucha.
> Byłby świetnym aktorem (potrafi udawać wszystko).
> Nie cierpi słodyczy, zimna i tłumów (koncerty to inna bajka).
> Kiedyś często dawał się wplątać w bójki (w ten sposób nabawił się paru blizn, złamań i konfliktów z prawem).

> Jest genialnym hakerem... no i genialnym wszystkim pozostałym.
> Do szkoły poszedł rok wcześniej. Dzięki temu w gimnazjum znalazł się w tej samej klasie co Daniel.







STARA KARTA POSTACI:
 


Ostatnio zmieniony przez Voldemort dnia Czw Sie 11, 2016 5:30 am, w całości zmieniany 25 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Lip 13, 2015 5:12 pm





Godność   DANIEL CURTIS
Inaczej   DANNY
Wiek   21
Data urodzenia   04.12
Znak zodiaku   STRZELEC
Orientacja   HOMOSEKSUALISTA
Pochodzenie   SAN DIEGO
Status   OFICJALNIE W ZWIĄZKU









Włosy   CZARNE
Oczy   CZARNE
Wzrost   1.92
Waga   90
Kolczyki   BREW  
Tatuaże   PLECY  PALCE  RĘCE  TORS  NOGI
Blizny   PRAWY BOK GŁOWY
           ŁUK BRWIOWY
           LEWA STRONA KARKU
           MNIEJSZE NA CAŁYM CIELE
Inne   WIELKIE DŁONIE   DŁUGIE NOGI
        WYSTAJĄCE KOŚCI BIODROWE,
        ŁOPATKI I OBOJCZYKI







▷ W wieku 17 lat zamieszkał w Las Vegas i przez dwa lata parał się hazardem. Przez następny rok pozbywał się uzależnienia. Nie skończył liceum.
▶ Od gimnazjum pali te same czarne Stones, co czyni z niego nałogowego palacza. Próbował walczyć, ale za każdym razem biedak polegał.
▷ Ma trzy samochody, na co dzień jeździ czarnym BMW. Od śmierci Hani nie zakupił nowego motocyklu.
▶ Niewiele osób wie czym się zajmuje i skąd bierze pieniądze.
▷ Jego kontakt z rodziną ogranicza się do młodszej o trzy lata siostry i starszego o rok brata.
▶ Zanim wciągnął się w związek z Zackiem, nie potrafił wytrzymać dnia bez dymania. Nie byłby w stanie zliczyć z iloma mężczyznami spał.
▷ Cholerny sadysta. Niejeden i nie jedna przez niego płakała. Lubi ostre zabawy.
▶ Ryzykant. Nie ma to jak zastrzyk adrenaliny.
▷ Potrafi być naprawdę kochany. Zazwyczaj gdy czegoś chce, albo gdy mu niesamowicie mocno na kimś zależy.
▶ Blizna na karku jest pamiątką po wydarzeniu, podczas którego prawie stracił życie.
▷ Nie uznaje słowa "niemożliwe".
▶ Dawniej bardzo łatwo było go podpuścić. Trochę z tego wyrósł.
▷ Wbrew pozorom nie przepada za bójkami i nieczęsto się w nie wdaje. Chyba, że podasz mu kieliszek wódki. Nie należy mu dawać tego jedynego alkoholu, bo włącza się agresor. Wtedy lepiej bez kija nie podchodzić.
▶ Gra na basie i niezły z niego wokalista. Miał zespół garażowy za czasów gimnazjum i liceum, ale potem zostawił go na rzecz innej rzeczywistości.
▷ Nie umie pływać. Nienawidzi wody.
▶ Ma zadatki na piromana. Kocha ogień.
▷ Słabość do psów i kotów. Rozczula się przy tych stworzeniach. Sam posiada psa i dwa koty. No i rybki.
▶ Trenuje MMA, ale tylko dla siebie. Żadnych zawodów, żadnych przechwałek. Dba o masę i rzeźbę.
▷ Dawniej fanatyk pizzy i fast-foodów. Teraz gotuje sam i to całkiem nieźle.
▶ Nie narzeka na brak inteligencji, ale nie ma w planach ukończenia szkoły. Na tę chwilę jej nie potrzebuje.
▷ Generalnie lubi inność. Oryginalność. Szczególnie mężczyźni, którzy wpasowują się w tę kategorię go kręcą.


Stara KP:
 


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Czw Sie 11, 2016 9:43 pm, w całości zmieniany 36 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Wto Lip 14, 2015 12:12 am


Bęc, bah, chrup, o rzesz #%^&*. Jedna próba, druga i jest. Nareszcie udało mi się opuścić te pierdzielone pogo. Westchnąłem, podskakując niemal, gdy znów poleciało na mnie jakieś grube cielsko. Skrzywiłem się, odbiegając kawałek szybko, wzrokiem sprawnie odnajdując jednego z kumpli. Dysząc dość wymownie, wyczerpany dziesięciominutowym obijaniem się o ludzi, podszedłem do blondyna, natychmiast zarzucając mu ciężkie ramię na szyję. Westchnął patrząc na mnie z dozą politowania, na co skrzywiłem się nieznacznie. Nim zdążyłem dojść do słowa i powiedzieć coś na swoje usprawiedliwienie, on zabrał głos.
- Znów nawaliłeś się jak świnia - spostrzegł, przyprawiając mnie tym razem o dużo pokaźniejszy grymas. Marszcząc brwi, przestałem obejmować jego kark i wyprostowałem się jak struna, krzyżując ręce. Niestety, moje próby udowodnienia mu, że mogę jeszcze stać prościusieńko sczezły na niczym, gdy po krótkiej chwili wiatr zaczął przechylać mnie na prawo. W sumie byłbym w stanie uwierzyć, że to jego wina. Na termometrze było może z piętnaście stopni? Kwiecień w San Diego, załamać się można. W Las Vegas o tej porze było co najmniej dwadzieścia.
- Nie przesadzaj mały, tylko delikatnie się wciąłem. - Standardowy tekst, na który Luis jedynie przewrócił oczami. Wiedział, że nie ma co się ze mną wykłócać w tej kwestii. - Ależ z ciebie gbur złotko - westchnąłem, odsuwając się od chłopaka całkiem i machając mu rękę jakbym się żegnał, choć zamierzałem jedynie zrobić małą rundkę, napić się czegoś i może poznać kogoś ciekawego. Zanim jeszcze dotarłem do jakiegoś ogródka piwnego, mój wzrok przykuły niewątpliwie niebieskie włosy i kusząca sylwetka, w której stronę natychmiast podszedłem, przywdziewając uśmiech numer dwa, to znaczy ten mówiący "za kilka chwil będziesz mój skarbie". Ponieważ faktycznie, trochę dzisiaj wypiłem, nawet nie starałem się stwarzać pozorów, od razu przystępując do działania. Dość szybkim i płynnym (a przynajmniej tak mi się wydawało) krokiem, dotarłem do swej niedoszłej zdobyczy, stojącej teraz profilem. Ochoczo objąłem go w podobny sposób co niedawno Luis'a chociaż starałem się być odrobinkę delikatniejszy.
- Nie masz może ocho... - Przerwałem, gdy po przyjrzeniu się przystojnej twarzy faceta, odkryłem w niej jakieś znajome rysy. W jednym momencie jakbym otrzeźwiał, choć nadal wieszałem się na niebieskowłosym jak na choince. - Zack?

/// OKOŁO TRZY LATA WSTECZ ///

- Ruszaj się dupo wołowa, koncert się zaczyna! - krzyknąłem w stronę idącego za mną całkiem niczego sobie szatyna, przystając na chwilę, by mógł zrównać krok. Gdy to zrobił, niecierpliwie podszedłem do ochroniarzy dając im nasze bilety, dotąd bezpiecznie spoczywające w portfelu. Przepuściłem Zack'a przodem, podświadomie obawiając się, że zgubię jego sylwetkę gdzieś w tłumie, a ten robił naprawdę niezłe wrażenie. Założę się, że nie odnaleźlibyśmy reszty towarzystwa, gdyby Ci nie czekali na nas przy samym wejściu. Szybko jednak usłyszeliśmy ich nieco wzburzone głosy, bo oczywiście byliśmy spóźnieni. Ale nie moja wina, że bywam bardzo zabiegany. Oczywiście Zack najpierw czekał na mnie, a potem to ja pospieszałem go. Standard, Danny hipokryta. W każdym razie, najważniejsze, że byliśmy już na miejscu i nasze uszy wypełniały pierwsze brzmienia najlepszego zespołu w galaktyce. Teraz już pozostało świetnie się bawić i trochę wypić, bo w domu niestety pożywiłem się jedynie piwkiem i pewnymi dodatkami nie mającymi nic wspólnego z alkoholem. Pierwszym naszym celem było więc jakieś miejsce, gdzie można się solidnie nawalić. Ekipa była spora i choć z każdym po trochu zamieniłem kilka zdań, to Zacka trzymałem się najbardziej, czując się za niego w jakiś sposób odpowiedzialny. Może dlatego, że jest młodszy? Aż o CAŁY MIESIĄC. Co nie zmienia faktu, że ja mam siedemnaście a on szesnaście.
- Nie pij za dużo młody - w pewnym momencie rzuciłem w jego stronę ze złośliwym uśmieszkiem, choć najczęściej to ja źle kończyłem po alkoholu. Ale i Zack aniołkiem nie jest.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Wrz 29, 2015 12:54 am, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Sro Sie 05, 2015 5:31 pm

Westchnąłem przeciągle przewracając oczami. No przecież ide i staram się jak moge. Przyśpieszyłem kroku, niepotrzebnie ponieważ przyjaciel przystanął by się ze mną zrównać. Jak zwykle nie uraczyłem go ani jednym spojrzeniem i przeszedłem przez bramki u wejścia, by po chwili dołączyć do gromadki przyjaciół. Zapowiadał się wieczór pod znakiem dobrej zabawy i jeszcze lepszej muzyki.
Rozejrzałem się wokół lustrując otoczenie wypełnione sylwetkami barwnych osób. Na chwilę straciłem z oczu Daniela więc obejrzałem się na boki i za siebie, a rejestrując jego obecność wróciłem do luźnej pogawędki z jednym kumplem z ekipy. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu by nacieszyć się jakąś konkretniejszą rozmową. Nie po to chodzi się na koncerty. W takim otoczeniu można co najwyżej pokrzykiwać do siebie monosylabami. Gdy tylko usłyszałem nad uchem zaczepkę Danny'ego, rzuciłem mu ostrzegawcze spojrzenie i uśmiechnąłem się zadziornie.
-O mnie się nie martw-powiedziałem troche głośniej próbując przekrzyczeć koncertowe głośniki. Trąciłem jego ramię swoim własnym w geście przyjacielskiej zaczepki.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Sro Sie 05, 2015 7:13 pm


Uśmiechnąłem się nieznacznie, gdy usłyszałem głos Zack'a. A nie było to łatwe, gdyż zespół się nie cackał i dawał niezły pokaz. Od dźwięków wydobywających się z instrumentów i od przetartego głosu wokalisty, aż przechodziły mnie ciarki, a ciało wręcz samo rwało się do pośredniego uczestniczenia w tym wszystkim. Najpierw jednak wolałem dokończyć piwo i walnąć kolejne kilka szotów. To nie tak, że nie potrafię bawić się na trzeźwo, ależ skąd! Po prostu wolę być nawalony w trzy dupy. No dobra, może nie aż tak. Ale lekki szum w głowie to całkiem fajna sprawa. Szkoda, że u mnie zazwyczaj nie kończy się tylko na nim. Ale w razie czego mam swojego Zackusia! Musiałby mnie jakoś holować do domu, w końcu gdyby tego nie zrobił, mściłbym się przez wieki. Ale ponieważ nie lubię kończyć w ten sposób (a kto lubi?) i nie chciałbym, by ominęła mnie w jakikolwiek sposób chociaż mała część koncertu, na którego bilety tak czatowałem miesiącami, obiecałem przed samym sobą, że będę się hamować. Różnie to bywało z tymi moimi obietnicami, ale byłem dobrej wiary.
Przez cały czas pilnowałem Zack'a wzrokiem, chociaż sam wypiłem więcej niż zamierzałem, a i towarzystwo było wręcz wyborne, tak więc po kilku głębszych, przy okazji odpoczywania od darcia ryjów odchodziły całkiem gorące tematy. Szczególnie dobrze dogadywałem się z pewną przeuroczą brunetką, której numer zapisany miałem na wnętrzu swej prawej dłoni. Właściwie nawet nie wiedziałem z kim przyszła, ale niespecjalnie mnie to obchodziło. Zresztą po następnych kilku, nieświadomie zacząłem ją olewać, na rzecz reszty kumpli, z którymi bawiłem się wprost wyśmienicie do ostatniej nuty. Koncert był idealny, dokładnie tak jak sobie wyobrażałem.
Minęło dobre kilka godzin, a ja nadal stałem na nogach, więc mogłem być z siebie dumny. Co prawda nieco mi się dwoiło przed oczami, ale nie był to jeszcze stan niepokojący, w związku z czym nadal miałem ochotę na więcej. Wybawiłem się jak cholera, ale jakoś nie widziało mi się pójście teraz do łóżka. No chyba, że z tą panienką. Rozejrzałem się po towarzystwie, które w przeciągu całego czasu mocno się wykruszyło. Także dziewczyny nie było, a gdy spojrzałem na dłoń, numer był tak rozmazany od potu i mycia rąk po każdym odlaniu się (a trochę tego było), że nie sposób go odczytać. Machnąłem więc ręką, z szerokim uśmiechem przelatując po jakiejś szóstce, która została.
- Zapraszam do siebie! - rzekł wielki pan. Czułem, że mój język powoli nie wyrabia tempa mówienia, ale dopóki dało się mnie zrozumieć, to jeszcze nie tragedia. - A Zackuś śpi dzisiaj u mnie - dodałem już nie tak głośno, korzystając z tego, że nastała cisza i nie trzeba było już nikogo i niczego przekrzykiwać. Przy okazji wypowiadania swoich przepowiedni, objąłem kark szatyna, może zbyt gwałtownie przyciągając go do siebie. Nieczęsto okazywaliśmy sobie jakiekolwiek czułości. Chociaż... Zawsze gdy jestem w stanie wskazującym kocham go jak nikogo na świecie! W sensie czysto przyjacielskim oczywiście. Więc powinien być przyzwyczajony.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Wrz 29, 2015 12:53 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Czw Sie 06, 2015 1:55 am

Mimowolnie całą swoją uwagę poświęcałem Danielowi. Co i raz na niego zerkałem niby kontrolnie, ale niestety taki był mój odruch. Kiedy przyplątała się ta dziewczyna, zmieniłem obiekt zainteresowań ,żeby i Danny miał trochę swobody od moich spojrzeń. Nieraz czułem ciężar ramion, uwieszonych wokół mojej szyi. Niektóre należały do dziewczyn, inne do chłopaków. Było mi wszystko jedno, bo wlewałem w siebie kolejne drinki by po chwili wić się w dzikim tańcu (o ile tak można było nazwać to co się wyprawiało podczas koncertu na tzw płycie).
Zabawa była przednia, alkohol lał się litrami, a i nikt sobie nie żałował. Nie zabrakło również ciekawszych używek,których sobie towarzystwo nie szczędziło. Bezlitośnie upajali się w każdy możliwy sposób. Z każdym piwem ,czułem jak coraz lepiej mija mi czas, który dzięki temu ,że Danny kupił bilety, i tak pozostanie w mojej głowie do końca życia. Śmiałem się głośno i wykrzykiwałem wraz z resztą zaślepionego tłumu, pojedyncze frazy piosenek. Nikt nie dbał o to jak to wygląda. Tutaj liczyła zabawa i ogłuszający ryk instrumentów.
Po jakimś czasie, koncert dobiegał końca, a towarzystwo zmalało do kilku osób z najbliższego towarzystwa co jednak cieszyło mnie równie bardzo co początkowy skład. Kiedy tak sobie właśnie myślałem nad tym jak by tu najlepiej spędzić pozostały czas, Danny uwiesił się na mnie swoją masą, a że nie potrafił ustać w pionie nawet przez sekunde, przytrzymałem go ręką za biodro. Po chwili dotarły do mnie jego słowa i uśmiechnąłem się szeroko ciesząc się ,że pozostanę w towarzystwie kumpla do następnego dnia bowiem w takim stanie nie miałem zamiaru pokazywać się u siebie w domu. Poprzedniego dnia po prostu wyszedłem informując rodziców ,że tę noc spędze u Daniela co w gruncie rzeczy, nie było kłamstwem. Możliwe ,że nie uwzględniłem takiego szczegółu jak impreza i koncert.
Kiepsko było u mnie już z kontaktowaniem otoczenia więc zamilkłem obawiając się ,że z mojego gardła wydobędzie się tylko pijacki bełkot. Z tego samego powodu, oparłem niemal bezwładnie głowę o ramię mężczyzny. W podobnym stanie było mi wszystko jedno jak to wygląda. Jutro i tak nikt nie będzie pamiętał takich szczegółów, a my nawet na trzeźwo prowokowaliśmy takie sytuacje. Słowem -pora kontynuować libacje!

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Wto Sie 25, 2015 6:02 pm


Mój humor jakby jeszcze bardziej podskoczył, gdy ujrzałem uśmiech Zack'a w reakcji na moje przesłodzone oświadczenie. Nie wypowiedział słowa protestu, ale to nic dziwnego, bo nie sądzę, by jego rodzice ucieszyli się, gdyby ujrzeli swego aniołka w tak wskazującym stanie, który pogorszy się znacznie po zabawie na mojej chacie. To oznacza, że i Zack zapewne już wcześniej założył, że nie wróci na noc do domu, co rozumiało się samo przez się, iż zatrzyma się u mnie. Nie zwróciłem szczególnej uwagi na głowę chłopaka, tymczasowo spoczywającą na moim ramieniu. Nie ciężko się domyślić, że wypił za dużo i robi mu się dość ciężko. W końcu dzisiejszej nocy jak zresztą zazwyczaj, niespecjalnie się ograniczaliśmy i po tylu godzinach picia niejeden leżałby gdzieś w krzakach. Z tego też względu postanowiłem nie chlać nic przynajmniej w drodze do własnego mieszkania, bo jednak jeszcze trzymałem się na nogach i wolałbym, by tak pozostało przede wszystkim ze względu na Zack'a. Za często wymagam od niego, by się mną zajmował, gdy sam zaniemagam, więc czasem role muszą się odwrócić. No i nie wybaczyłbym sobie, gdybym gdzieś go zgubił, a potem okazałoby się, że muszę jechać po niego na wytrzeźwiałkę.
Po chwili jednak pstryknąłem przyjaciela w nos, gdyż nie było sensu, byśmy dłużej stali w jednym miejscu. Gdy ten podniósł głowę, już z najbliższym towarzystwem, z którym widujemy się częściej niż z resztą, udaliśmy się w odpowiednią stronę. Mój dom nie znajdował się tak daleko, więc znaleźliśmy się w nim po jakiś dziesięciu minutach, chociaż w obecnym stanie nie sądzę, bym dobrze sprecyzował ten czas. W każdym razie dotarliśmy i to jest najważniejsze.
Gości skierowałem do salonu, który był znajomy chyba dla każdego z obecnych tutaj osób. Generalnie pomieszczenie nie było zbyt duże, ale pomieściło najważniejsze rzeczy, na które składała się jasna, duża rogówka, czasem zwana po prostu kanapą, stolik idealny na podobne libacje, wieża, telewizor i inne duperele. Oczywiście pierwszym moim krokiem po wejściu do pokoju było odpalenie głośników, podkręcając je na maxa, jakbym przedłużał nasz wspaniały koncert. Niespecjalnie przejmowałem się faktem, że dwa pokoje dalej śpi moja czternastoletnia siostra i starszy od niej o cztery lata brat. Pomieszczenia były w miarę dźwiękoszczelne, więc aż tak raczej tego nie odczuli, a nawet jeśli, byli przyzwyczajeni. W końcu często gęsto wracam do domu w takim towarzystwie, a jeszcze częściej robię podobny hałas.
Po jakiejś godzinie, dwóch, a może trzech (kto by tam liczył) wszyscy byli w tak dobitnym stanie, że w końcu opuścili mój dom, choć dwójka nie mogła się ruszyć, w związku z czym na siłę ich nie wyganiałem i spokojnie spoczęli sobie na kanapie. O dziwo, tak jak sobie obiecałem, mój stan nie był tragiczny, więc zająłem się gośćmi, przykrywając ich kocem i wsuwając pod głowy poduszki. Sam odczuwałem już zmęczenie w dużym stopniu, więc darując sobie kąpiel, postanowiłem od razu przywitać łóżko, które dziś miałem dzielić z Zackiem. W ciemnej sypialni byliśmy już całkiem sami, obydwoje "wcięci" i nikogo chyba nie zdziwi, że szybko wylądowaliśmy w pościeli. Na szczęście zebrałem się chociaż na to, by rozebrać się do bokserek.
Zack również się położył, bardzo blisko, ponieważ moje łóżko nie było robione z myślą o dwóch osobach. Przekręciłem się na bok, przodem do niego, rozkoszując się ciepłem zackowego ciała, zastawiając się, czy jego bliskość zawsze sprawiała na mnie aż tak miłe wrażenie. Jeszcze przed chwilą byłem cholernie zmęczony, ale widząc brązowe włosy przy swojej twarzy, kuszące ciało, które czułem swoim własnym, zupełnie niespodziewanie, nagle, zapragnąłem go dotknąć. Alkohol i inne używki robiły swoje, a moja ręka tak jakby nie zwracała najmniejszej uwagi na obecność mózgu, podążyła do biodra chłopaka, gładząc je lekko, lecz na pewno wyczuwalnie. Uniosłem się na łokciu, znajdując się teraz nieco nad szatynem i zajrzałem w jego piękne, błękitne oczy. Do tej pory nie wydawały mi się one jakieś wyjątkowe, ale w tym momencie przyszło mi na myśl, że są naprawdę piękne. Jego usta też. Zapatrzyłem się przez chwilę na kuszące wargi i niewiele myśląc, a może raczej nie myśląc wcale, pochyliłem się, bez uprzedzania wpijając w nie, a czując ciepło rozpływające się po moim ciele w wyniku tego nieplanowanego zbliżenia, bez zastanawiania się nad reakcją Zack'a wsunąłem swój język do jego buzi, trącając ten drugi, pragnąc by odwzajemnił pocałunek. Zupełnie nagle zapragnąłem mieć jego ciało, usłyszeć jego jęki, sprawić mu przyjemność. Nie docierało do mnie, że obaj jesteśmy facetami, a na dodatek najlepszymi, nierozłącznymi przyjaciółmi. Teraz liczyła się dla mnie tylko ta chwila i nie zastanawiałem się nad konsekwencjami. Chciałem go mieć. A gdy czegoś chciałem, dostawałem to.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Wrz 29, 2015 12:53 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 12:44 am

Wiedziałem,że rano będę obwiniał się za doprowadzenie się do takiego stanu. W innych okolicznościach zostałbym sam jak palec, ale jestem zdany na łaskę Daniela. Na szczęście, że tak właśnie jest. Ufałem mu ,że doprowadzi mnie przynajmniej do mieszkania, bo wydaję mi się ,że jest w trochę lepszym stanie niż ja. O ironio, ponieważ to ja zazwyczaj byłem tym ,który wykazywał się w takich sytuacjach powściągliwością i zdrowym (zdrowszym) rozsądkiem. Nigdy jednak nie byłem aniołkiem i nie wymagałem od siebie całkowitej trzeżwości umysłu. Po prostu umiałem ustać o własnych siłach i nie upadłałem się do takiego stopnia ,żeby następnego dnia nie pamietać zeszłej nocy. Nie w moim stylu. Ja musiałem zachować klase i pilnować w tym samym czasie Danny'ego. To było wyzwanie, bo czasem zachowywał się skrajnie głupio i pajacował przed znajomymi. Poza tym był zdolny do wszystkiego, a podpuszczany przez kolegów, potrafił porwać się na najbardziej kretyńskie rzeczy.
Z rozmyślań wyrwał mnie denerwujący prztyczek w nos. Nie od kogo innego ,a od mojego najdroższego przyjaciela ,który postanowił wreszcie ruszyć się z miejsca i tak więc uczyniliśmy całą grupką. Uniosłem głowe do góry besztając się za chwile słabości nawet będąc w takim stanie. Trzeba zachować resztki godności.
W drodze do mieszkania Daniela, wciąż pomagałem sobie jego ramieniem i całym chłopakiem. Mieszanka zmęczenia, upojenia alkoholowego wypierała ze mnie jakiekolwiek poczucie równowagi ,a mózg skutecznie dawał mi do zrozumienia ,że jakbym się nie starał, nie utrzymam się sam w pionie. Wcale to nie oznaczało ,że nie próbowałem, bo z natury jestem mocno zdeterminowany.
Po pewnym czasie dotarliśmy cali i zdrowi do miejsca docelowego. Spacer po świeżym powietrzu wcale mnie nie ocucił ani cudownie nie wytrzeźwiałem. Od wejścia wszyscy już pili alkohol rzucając się po pokoju w rytm muzyki. Niektórzy jeszcze na inne sposoby umilali sobie czas. Nim się spostrzegłem, byłem jeszcze bardziej wcięty ,a towarzystwo rozeszło się do cna. Pozytywnie zmęczony udałem się do innego pokoju ,by położyć się do łóżka. Nie zwróciłem nawet specjalnej uwagi na pozostałą dwójkę gości, którzy padli w salonie. Po drodze do łóżka, zrzuciłem z siebie spodnie i zabrałem się koszulkę z nadrukiem ulubionego zespołu, na którego dzisiaj koncercie, miałem przyjemność się pojawić. Ta część garderoby okazała się być o wiele bardziej oporna i nim dogadałem się z nią, Danny pojawił się w pokoju. Dobrze znałem mieszkanie przyjaciela, ponieważ nie byłem tu pierwszy ani drugie raz w życiu i zdawałem sobie sprawę z tego iż będziemy zmuszeni spać w jednym łóżku. Nie miałem nic przeciwko bowiem byłem w takim ,a nie innym stanie przytomności. Rzuciłem umęczoną bluzkę w kąt i wtoczyłem się resztkami sił pod kołdrę, a razem ze mną Danny. Łóżko nagle wydało się być dziwnie małe, a chłopak obok mnie, dziwnie blisko. Postanowiłem nie zwracać na to uwagi ,bo nie było sensu się skarżyć. Przymknąłem nawet oko na fakt ,że chłopak odwrócił się do mnie przodem co mi zabierało całkowicie swobodę oddechu. Pogodziwszy się z zaistnieniem drobnej niedogodności, już miałem zamknąć oczy. Moje plany pokrzyżował dotyk ręki przyjaciela na biodrze. Nie wiedziałem czy jakkolwiek powinienem zareagować i czy coś powiedzieć. Nie byłem pewien nawet czy uda mi się wydusić z siebie coś zrozumiałego dla uszu Daniela. Następstwem dziwnego zachowania mężczyzny był kolejny ruch. Tym razem zawisł nade mną z niewiadomych dla mnie przyczyn i z dziwną mieszanką uczuć na twarzy, zaczął się we mnie wpatrywać, żeby nie powiedzieć iż taksował mnie niebezpiecznie wzrokiem. Przeszedł mnie ostrzegawczy dreszcz ,a świadomość tego, że to nie jest normalne, a ja powinienem chłopaka odepchnąć, dotarła do mnie o wiele za późno. Danny zdążył przywrzeć swoimi ustami do moich. Położyłem mu rękę na ramieniu z zamiarem odepchnięcia go i powstrzymania go od dziwnych pomysłów. Wtedy właśnie wepchnął mi się do ust z językiem, a ja niewiele myśląc, w pierwszym odruchu odpowiedziałem mu ruchem własnego języka. Trwało to może sekundę lub mniej. Jedno mrugnięcie okiem. Na szczęście to wystarczyło bym na chwilę odzyskał jasność umysłu i zdobył się na powtórną próbę odsunięcia od siebie przyjaciela.Wystarczyło mi nawet siły by doprowadzić zamiar zamierzonego celu. Spojrzałem mu w oczy marszcząc brwi.
-Co ty wyprawiasz..?-wybełkotałem cicho.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 12:47 am


Zack nie zareagował w jakikolwiek sposób na mój dotyk i może właśnie to skłoniło mnie do podjęcia kolejnych działań, a dokładniej do skosztowania jego kuszących ust. Sam nie do końca wiedziałem co się dzieje. Raczej nigdy nie patrzyłem na przyjaciela pod kątem kochanka. Nawet gdy byłem pijany dużo bardziej niż teraz. No dobra, dostrzegałem jego atuty, ładną buźkę, przyjemnie brzmiący głos i doceniałem, jak dla mnie, świetny charakter. Ale wydaje mi się to całkiem normalne, skoro spędzamy ze sobą dużo czasu, a ja przecież mam oczy i jakieś tam poczucie estetyki. Lubię Zacka i choć czasem wydawałoby się inaczej, na pewno z wzajemnością. Nigdy jednak nie przyszłoby mi do głowy, że mógłbym pomyśleć o nim jako o kimś więcej. I nie mógłbym. Nawet teraz nie myślałem o żadnych konkretnych uczuciach. Po prostu, z zupełnie niezrozumiałych dla mnie powodów, odczuwałem wyjątkowo silne pożądanie. Chciałem go całować, lizać, pieścić i posuwać. Tak po prostu. Pragnąłem go i to pragnienie wymieszane z alkoholem całkiem przysłoniło mi zdrowy rozsądek. Tak, jakbym swój mózg odłożył na półeczkę.
Zapragnąłem go jeszcze mocniej, gdy poczułem krótki, nieśmiały ruch języka odpowiadającego na mój pocałunek. Był to zaledwie ułamek sekundy, lecz sam fakt, że Zack nie tyko mnie nie odepchnął, ale także zaczął zatracać się w jakimś uczuciu skłaniającym go do odwzajemnienia pocałunku, mobilizował mnie do podjęcia dalszych kroków. Dlatego też nie przejąłem się wcale, gdy zostałem odepchnięty. Dotyk chłopaka był tak lekki, że spokojnie mógłbym się mu sprzeciwić, ale przecież wcale nie chciałem robić niczego wbrew jego woli. Nie jestem jakimś gwałcicielem. Usłyszałem dziwnie niepewny głos, oraz wypowiedziane pytanie, które przez chwilę zawisło między nami. Westchnąłem cicho, całkiem odruchowo gładząc palcami odsłoniętą skórę Zack'a dłonią, która swobodnie spoczywała na jego biodrze. Nie czułem się już nawet jakoś mocno pijany, czego nie mógłbym powiedzieć o chłopaku. Gdyby wypił trochę mniej, na pewno oburzyłoby go moje zachowanie. Mnie samego zaskakiwało. Nigdy nie zawiesiłem wzroku na innym mężczyźnie dłużej niż na trzy sekundy. Nie analizowałem ich budowy, ich oczu, ust, a już na pewno nie myślałem o tym, by dotykać męskich ciał. I gdyby nie zażyte używki, zapewne teraz poświęciłbym czas, by się nad tym zastanowić, zamiast dalej intensywnie myśleć o najlepszym przyjacielu i o tym, co pragnę z nim zrobić.
- Całuję cię - odpowiedziałem po chwili milczenia, jakby była to najnormalniejsza rzecz w świecie. Chwilę jeszcze patrzyłem w błękitne oczy, jednak zrezygnowałem z tego, by pochylić się nad przyjacielem i złożyć lekki pocałunek na płatku jego ucha. - I zrobię więcej - zastrzegłem, nieco zachrypniętym głosem, w tym samym czasie dłoń z jego biodra przesuwając na pośladek, by dość mocno zacisnąć na nim palce. - Nie opieraj się - wyszeptałem jeszcze, by już bez chwili wahania znów, dwa razy gwałtowniej wpić się w jego usta. Wiedziałem, że jest pijany, wiedziałem, że nie myśli racjonalnie i wiedziałem, że mi się podda. Nawet jeśli nie będzie jutro tego pamiętał, teraz niespecjalnie mnie to obchodziło. W końcu to nie tak, że oczekuję od niego czegoś. Ja po prostu chcę jego ciała. Ta niespodziewana żądza zaślepiła mnie na tyle, że nie pomyślałem o tym, jak jeden nieprzemyślany incydent może wpłynąć na naszą przyjaźń. Gdybym wiedział, pewnie bym się powstrzymał.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Wrz 29, 2015 12:53 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 12:49 am

Kiedy udało mi sie go od siebie odsunąć , głównie dlatego ,że chłopak nie stawiał oporów, wlepiłem w niego tępy wzrok. Nie rozumiałem go. Nigdy, nawet przez chwile, nie przeszło mi przez myśl ,że mógłbym robić coś takiego z Danielem. Byliśmy przyjaciółmi. Jesteśmy cholernymi przyjaciółmi! Dlaczego patrzy na mnie teraz w ten sposób? Zmarszczyłem gniewnie brwi nie pojmując kompletnie kierującego nim motywu. Jednocześnie byłem zły na samego siebie. Czy to możliwe ,że go sprowokowałem czymś poza tym ,że położyłem się w tym samym łóżku? Nie sądzę. Danny uroił sobie coś w tym pijactwie i postanowił się na mnie rzucić wykorzystując fakt ,że nie jestem zdolny by chociaż wyrazić sprzeciwu. W tamtym momencie byłem tak oszołomiony ,że nie potrafiłem z siebie wydusić niczego więcej oprócz cichego protestu, którym nie przekonałbym samego siebie.
-Danny, nie..-burknąłem cicho, totalnie otumaniony alkoholem i narkotykami, w odpowiedzi na kolejny palący dotyk na moim biodrze. Chciałem dodać jeszcze pare ładnych określeń na jego poczynania oraz zagrać ostrzej i dać mu do myślenia. Mógłbym w ten sposób próbować uratować naszą przyjaźń, a co ważniejsze, swoją dupę.
Gdybym tylko aż tak dzisiaj nie przesadził, wszystko potoczyłoby się teraz inaczej. Daniel już dawno by leżał obolały przy łóżku, a ja opluwałbym go jadem. Tymczasem dostrzegłem jego spojrzenie w tym półmroku panującym w pokoju. Widziałem aż za dobrze, co się dzieje z nim w środku i doskonale zdawałem sobie sprawę z tego ,że nie poprzestanie na tym jednym pocałunku.
Po chwili jak przez ścianę wody słyszałem ,że do mnie mówi. Potrafiłem nawet wyłowić znaczenie słów jakie do mnie kieruje. Chwilę jednak zajęło mi pojęcie tego z jaką łatwością przychodzi mu to co robi. Nie miał najmniejszych oporów ,żeby powiedzieć to takim tonem i bez skrępowania dodatkowo patrząc mi prosto w oczy. W jego postawie brakowało tylko niewinnego wzruszenia ramionami.
Z każdym jego kolejnym dotykiem moje ciało przechodził dziwny dreszcz. Po krótkiej chwili padły słowa, których następstw spodziewałem się już od momentu gdy mnie pocałował. Nie musiał tego nawet mówić bym uświadomił sobie ,że chłopak nie widzi innej opcji niż zabawienie się ze mną jeszcze w przeciągu tych parunastu minut. Ta myśl napawała mnie rzeczywistym, obezwładniającym przerażeniem.
Ledwo słyszalny syk mimowolnie wydobył się spomiędzy zaciśniętych zębów kiedy przyjaciel złapał mnie boleśnie za tyłek. Posłałem mu najbardziej mordercze spojrzenie na jakie było mnie stać. To narusza moją godność, ja nie jestem kimś kto sobie na to pozwala. Może w mniemaniu chłopaka, straciłem status najlepszego kumpla i spadłem do poziomu panny do towarzystwa, ale muszę dać mu do zrozumienia ,że myli się jeżeli sądzi iż ujdzie mu płazem traktowanie mnie w taki sposób. Zgodnie ze swoim kolejnym postanowieniem, nie odwzajemniłem pocałunku. Idźże do diabła! Szkoda ,że nie mogę mu przywalić tak mocno ,że przypomni sobie jak wygląda zdrowy rozsądek.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 12:50 am


Nie robiłem sobie nic ze sprzeciwów przyjaciela, których zresztą nie wyrażał na tyle głośno, bym mógł je wziąć na poważnie. Dobre usprawiedliwienie. W rzeczywistości, nawet mimo alkoholowego zaćmienia, zdawałem sobie sprawę z tego, że to do czego zmierzam nie jest normalne, a Zack nigdy z własnej woli nie wystawiłby swojego zgrabnego tyłka (od kiedy tyłek Zack'a awansował na zgrabny tyłek Zack'a?!) przed nikim, a już na pewno nie przede mną. Jesteśmy przyjaciółmi. Mógłbym nawet rzec, że najlepszymi, nierozłącznymi przyjaciółmi, zakrawającymi na braci. Może z boku to tak nie wygląda, bo bez alkoholu nie jesteśmy skorzy do przesadnych czułości, ale gdyby zajrzeć głębiej, łączy nas silna więź, którą właśnie psuję. Oczywiście nie byłem w stanie myśleć o tym, podczas gdy trzymałem jędrny pośladek przyjaciela i nachalnie próbowałem sprawić, by odwzajemnił pocałunek, czego ten jednak nie zrobił.
W końcu oderwałem się od nieruchomych ust, lekko się krzywiąc i przy okazji poluźniając uścisk na tyłeczku szatyna. Nie umknął mojej uwadze syk, który wydobył się z jego ust, gdy uraczyłem go tym gestem, a przecież nie chcę mu sprawiać bólu. Chyba. Bo jeśli mam mówić szczerze to syknięcie brzmiało cholernie podniecająco. Mimo, że nie mam zamiaru go krzywdzić. Chyba.
Zabrałem dłoń z miejsca nieco poniżej pleców chłopaka i niespiesznie przesunąłem ją na jego szyję, tylko opuszkami palców przejeżdżając po linii, gdzie mogłem wyczuć pulsowanie tętnicy. Szybkie. Niestety, na pewno nie spowodowały tego emocje, których bym oczekiwał w reakcji na swoje pieszczoty. Chociażby pocałunek. Przez chwilę nawet chciałem z tego wszystkiego zrezygnować, przytłoczony spojrzeniem błękitnych oczu, jednak mimo, że właściwie jeszcze do niczego nie doszło, byłem wyjątkowo rozpalony. Samym pocałunkiem, samym kontaktem z jego skórą. Nigdy nie jarali mnie faceci, a przynajmniej niczego takiego nie dostrzegłem. A teraz czuję się znacznie bardziej podniecony w tak niewinnym kontakcie z przyjacielem, niż wcześniej z jakąkolwiek dziewczyną. Ale nie chciałem myśleć o tym w obecnej chwili. To było zbyt męczące. Podjęcie kolejnych działań i zaspokojenie swoich żądzy stało się moim priorytetem. Ale jednocześnie pragnąłem, żeby Zack zaczął odpowiadać na moje działania. Jemu też chciałem sprawić przyjemność. Dużo przyjemności, której nie zapomni nigdy.
Bez zbędnych słów, które nic by mi nie dały, pochyliłem się nieco, dłoń z szyi chłopaka zsuwając powoli, delikatnie niżej, na jego tors, zaś na osamotnionej szyi składając lekki pocałunek. Potem jeszcze jeden. Następnym razem z pewnością zostawiłem różowy ślad, by po chwili go polizać, łagodząc ból jaki mógł przy tym nastąpić. Mój język po chwili powędrował ku górze, zajmując się zaraz delikatnym płatkiem ucha. W tym samym czasie, palce krążące do tej pory leniwie po odsłoniętym torsie, trąciły różowy sutek, już po kilku sekundach bawiąc się nim śmielej.
Ręka, na której się podpierałem zaczęła powoli drętwieć, a i pozycja nie była zbyt wygodna, więc postanowiłem ją zmienić i już po chwili jedna z moich nóg wsunęła się między uda szatyna, naciskając lekko na krocze, zaś druga po przeciwnej stronie nogi. Zawisłem nad przyjacielem, nie przerywając pieszczot, jakimi obdarzałem niewielki punkcik na jego torsie. Moje usta zaczęły zjeżdżać ze smukłej szyi, by zająć się drugim sutkiem, który co rusz lizałem, ssałem i przygryzałem. Właściwie nie różniło się to w ogóle od tego co wyprawiałem z dziewczynami. Wiedziałem jak zrobić komuś dobrze, a ponieważ sam znam swoje ciało, zapewne z facetem będzie jeszcze łatwiej. Lepiej. Oderwałem na chwilę usta od obecnego zajęcia i uniosłem spojrzenie czarnych tęczówek na te błękitne, wychodzące mi na przeciw. Posłałem mu uśmiech. Pełen satysfakcji, zadziorny uśmieszek, mówiący, że wyjdzie na moje. Że on będzie mój, choćby tej jednej nocy. Zaś moje spojrzenie wyrażało całą żądzę, którą go obdarzyłem. Chciałem coś powiedzieć, jednak zrezygnowałem z tego, znów przywierając językiem go ciała chłopaka, sunąc nim w dół, aż napotkałem linię bokserek. To akurat będzie dla mnie... nowe doświadczenie.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Wrz 29, 2015 12:53 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 12:55 am

ZACK
Nie chciałem kończyć naszej przyjaźni. Mimo, że nigdy nie okazywałem tego Danielowi, byłem od niego w jakiś sposób uzależniony. Jeden dzień bez niego, a zamieniałem się w zupełnie innego człowieka, czułem pustkę. Wiedziałem ,że nie chce tego psuć, ale on miał najwyraźniej inne plany. Danny z pewnością nie odczuwał tego samego zaabsorbowania mną. Miał mnóstwo innych kolegów, koleżanek i zajęć. Miał hobby i wszystko czego potrzebował. Mógł mieć każdą lub każdego. Nie potrzebował mnie ,ale nie dawał za wygraną i łaził za mną ,a ja czasem za nim. Byłem tym nudnym, a on tym ciekawym. Dopełnialiśmy się, a ja lubiłem być jego uzupełnieniem.
Nagle coś się zmieniło. Obecność ust przyjaciela zniknęła, a ręką rozluźniła uścisk na moim pośladku. Przez chwile miałem nadzieje, że to już koniec,że Danny zaraz westchnie z rezygnacją, a potem ze mnie zejdzie burknąwszy pod nosem 'nie znasz się na żartach'. Ręka chłopaka przemieściła się na moją szyje, posłałem mu nierozumiejące spojrzenie. Co z nim? To jednak nie żart? Oczywiście ,że nie. Jego spojrzenie nie wyrażało rozbawienia moją reakcją, tylko czyste pożądanie.  Potem poczułem jego usta na swojej szyi. Mógłbym się w tym zatracić. Pozostawić wszystko odczuciom, a nie mózgowi. Oddać się niewątpliwej przyjemności, którą mógł mi zapewnić ten raz. Ale to był Danny. Danny był chłopakiem, a ja jego kumplem. Nie wnikałem nigdy w jego preferencje. Nie obchodziło mnie to, ale do tej pory, śmiało moge stwerdzić, widywałem go tylko z dziewczynami. Oznaczało to ,że będę jego pierwszym. Chwila...dopuściłem do siebie myśl, w której szczęśliwie przezywamy swój pierwszy raz, rano budzimy się obok siebie i tak zaczynam swoją pierwszą, nastoletnią miłość odwzajemnioną przez ówczesnego przyjaciela?
Zawsze byłem realistą i pozostanę nim w tym momencie. Krótko mówiąc , w gestii realizmu, nie ma na to szans. Daniel puści to jutro w niepamięć ,a ja być może też bym mógł. Oczywiście ,że tak. Ale czy to zrobię?
Poczułem jego ręce na klatce piersiowej, delikatnie sunące w dół. Przestałem oponować. Był większy i silniejszy, a ja napruty wszystkim co możliwe dwa razy bardziej niż Daniel. Kolejny  przyjemny dotyk ust na szyi. Powoli wypuściłem powietrze przez nos gdy poczułem jak sprawnie potrafi operować językiem wzmacniając moje odczucia. Byłem w stanie zaakceptować te miłe pocałunki pełne delikatności i przez to, o wiele bardziej dziwne.
Dłoń bruneta znalazła zaczepienie na moim sutku trącając go co i raz, a potem poświęcając mu jeszcze więcej uwagi. Powstrzymywałem jakiekolwiek sygnały ,które mogły by się wydać chłopakowi pozwoleniem na zrobienie śmielszych kroków. Obawiając się poczynić gwałtowniejszych ruchów, powoli podkuliłem nogi, gdy jedna z dwóch należących do chłopaka znalazła się w moim kroczu, niewątpliwie, blisko i uwierająco.  
Nie powstrzymałem cichego westchnienia kiedy jego usta w dość przyjemny sposób, opuściły moje ucho i znalazły się na torsie. Na chwile zacisnąłem oczy ze strachu przed własnymi reakcjami bowiem moje ciało samo zaczęło aprobować poczynania mężczyzny. Kolano samo wjechało miedzy jego własne nogi czując tym samym ,że Danny jest możliwe jak najbardziej podniecony. Obraz stał się zamglony być może przez szczątkowe łzy napływające, z niewiadomych powodów, do oczu. Wzrok napotkał ponownie niezmienne spojrzenie drugiego z nas. Zacisnąłem zęby. Warknąłem coś niewyraźnie, ale mogło to zabrzmieć równie dobrze jak żałosny jęk. Po prostu musiałem coś odpowiedzieć na ten straszny uśmiech. Wciąż utrzymywać pozory i nie dać się całkowicie pochłonąć.
Język, powolnie zmierzający w dół ku nieprzekraczalnej granicy. Ciepły, pożądany przez ciało i tą część na dole. Chyba będzie już tylko gorzej.

____________________________________________________________________


Ostatnio zmieniony przez Voldemort dnia Pon Wrz 28, 2015 12:59 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 12:59 am


Do tej pory wydawało mi się, że jestem dość dobrym człowiekiem. Nigdy nie byłem orłem w nauce (z własnego wyboru), nigdy też nie pomagałem przechodzić staruszkom przez ulicę, ale jednocześnie nikogo umyślnie nie skrzywdziłem. Nawet do bójek nie byłem specjalnie skory, choć wiele osób usilnie próbowało mnie do nich sprowokować. Z tym, że do tej pory wydawało mi się również, iż jestem stuprocentowym hetero.
Zupełnie umyślnie, jakbym wcale nie chciał ich dostrzec, zignorowałem napływające do błękitnych oczu łzy, skupiając się bardziej na nieśmiałych, wstrzymywanych jękach swego niedoszłego kochanka. Gdybym był trzeźwy, albo chociaż mniej pijany, pewnie natychmiast bym przestał (pomijając już fakt, że w ogóle bym nie zaczął) zbyt zaaferowany tak dosadną reakcją Zack'a. Jakbym robił coś wbrew jego woli, jakbym go do czegoś zmuszał, krzywdził. Być może tak było, ale mój zapijaczony umysł w ogóle nie przyjmował do siebie, że to co robię, może naprawdę źle wpływać na psychikę, czy odczucia chłopaka. Nie chciał się również zastanawiać nad tym co będzie, gdy wróci do swojego codziennego stanu. Dlatego też, kierowany nieokiełznaną żądzą i zwykłym brakiem zdolności do racjonalnego myślenia, kontynuowałem podjęte działania.
Dłonie, dotychczas zajęte pewnymi zachęcającymi partiami ciała chłopaka, skierowały się na jego biodra, bezceremonialnie chwytając za linię bokserek, powoli, jakby z lekką dozą niepewności je zsuwając. W innym przypadku zastanowiłbym się pewnie co mną kieruję. Nigdy nie oglądałem się za facetami, nigdy nie interesowało mnie ile centymetrów trzymają w majtkach, a już na pewno przenigdy nie myślałem  o tym, jakby to było ssać czyjegoś kutasa. Szczególnie tego Zack'a, chociaż samego przyjaciela nieraz widziałem nago. Nie zwracałem w tamtych momentach uwagi na to co ma między nogami i tak naprawdę była to pierwsza moja okazja, by dokładnie się o tym przekonać.
W kompletnym milczeniu, wyjąłem członka chłopaka, pozbawiając go osłony bokserek i sprawiając, że leżał przede mną całkiem obnażony. Ten widok podniecał mnie do granic. Nie sądziłem, że będzie mi kiedykolwiek dane zobaczyć szatyna w podobnym wydaniu.  A jednak. To co widziałem, niezmiernie mi się podobało. Nawet lizanie czegoś zupełnie innego niż mokra cipka, nie wydawało się straszne. Wręcz przeciwnie. Chciałem wziąć go do buzi, chciałem sprawić przyjemność swojemu słodkiemu Zack'owi i przede wszystkim pragnąłem usłyszeć jeszcze więcej jęków, których nie mógłby dłużej wstrzymywać. Sprawić, by on też chciał. By oddał mi się dobrowolnie.
Nie miałem doświadczenia w takich sprawach, jednak nie dawałem tego po sobie poznać. Właściwie nie musiałem się jakoś specjalnie starać, bo i tak byłem pewny siebie. Wiem przecież co robiły laski, bym to ja był w siódmym niebie. Chwyciłem członka przyjaciela w jedną dłoń, drugą wręcz pieszczotliwie jeżdżąc po szczupłym biodrze. Koniuszek języka przyłożyłem do jego czubka, z lubością robiąc kilka niewinnych kółeczek. Moja zaciśnięta dłoń zjechała w dół, by po chwili znów sunąć w górę, robiąc to w sposób, w jaki sam czasem robiłem sobie przy nieprzyzwoitych filmach. Wiem więc jak cholernie jest to przyjemne. Nie bawiłem się tak długo, dość nagle wkładając całego członka do swoich ust, rozkoszując się jego smakiem. Dłoń przeniosłem niżej, wprawnie ugniatając i masując jądra chłopaka. Mój język śmielej zaczął się przesuwać, a głowa robić ruchy ku górze i dołowi, z początku powoli, potem coraz szybciej, by po chwili znów zwolnić, drażniąc się ze słodką ofiarą. Ssałem, lizałem i co rusz, delikatnie, ledwie wyczuwalnie przygryzałem, samemu odczuwając satysfakcję ze sprawianej przyjemności, oraz coraz bardziej rosnące podniecenie. W końcu przerwałem i na chwilę oderwałem się od odpowiadającego już na moje pieszczoty przyrodzenia. Nadal jednak chuchałem na niego swym ciepłym oddechem. Posłałem Zack'owi wyzywający uśmieszek, patrząc na niego z dołu i podziwiając ten piękny obrazek, który miałem przed sobą.
- Nie chcesz? - wyszeptałem, dobrze wiedząc jaka jest odpowiedź. Nawet jeśli jego mózg i serce odpowiadały "nie", ciało na pewno krzyczało "tak". Pragnął więcej tej przyjemności, nie mogło być inaczej. A ja zamierzam się nad nim tak słodko pastwić, dopóki nie potwierdzi tego, co sam już doskonale wiem.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Wrz 29, 2015 12:53 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 1:02 am

ZACK
Zacisnąłem zęby kiedy zorientowałem się ,że obraz zrobił się jeszcze bardziej zamglony niż sekundę temu. Przewróciłem głowe na bok wbijają wzrok w ciemną przestrzeń pokoju. Ze zdenerwowanie przygryzłem wargę. Wiem jak działa gejowski seks. Każdy w życiu ma chwilę zwątpienia w swoje naturalne preferencje. W takim własnie okresie zdarzyło mi się obejrzeć gejowskie porno. Mimo całej wiary w moje czyste i nieskalane upodobania, widząc dwóch gości robiących sobie to wszystko nawzajem, zadziało wtedy coś na zasadzie impulsu. Moje dolne partie stanęły w gotowości. Na drugi dzień nie mogłem na siebie patrzeć w lustrze. Już nigdy do tego nie wróciłem myślami jeszcze tej samej nocy obracając koleżanke z równoległej klasy. Na wszelkie sposoby próbowałem zabić w sobie poczucie winy ,że dopuściłem do takiej sytuacji. Jednak gdybym miał wybierać, wolałbym po tysiąckroć obejrzeć gejowskie porno niż uczestniczyć w tej inicjacji.
Z pewnością, że będzie już tylko gorzej, zmknałem oczy pozwalając paru kroplom wilgoci wypłynąć z oczu. Poddałem się w pełni ruchom chłopaka. Starałem się powtrzymać dreszcze na całym ciele kiedy dotarł do linii bokserek, a po chwili także się ich pozbył. Wszystkie mięśnie spięły się mimowolnie, a mój oddech przyśpieszał z każdą sekunda coraz bardziej. Miałem ochote się zapaść pod ziemie. Już od jakiegoś czasu płonąłem. Bardziej niż pewne, owe podniecenie wzmożone było działaniem narkotyków. Westchnąłem ledwo słyszalnie kiedy dłoń chłopaka zetknęła się z moim przyrodzeniem ostrożnie ujmując je w garść. Poruszyłem niepewnie biodrami kiedy ponownie przesunął pieszczotliwie ręką po moim biodrze. Ten bezruch był gorszy niż udawanie martwego.
Mimo ,że nie patrzyłem w jego stronę, poczułem jak się schyla bowiem jego przydługie kosmyki zetknęły się z moją skórą. Danny przystąpił do spełnienia swojego zamiaru, a ja zadrżałem na całym ciele czując jak ekscytacja wstrząsa mną od pasa w górę. To co robił chłopak nie różniło się prawie niczym ode tego co próbowały mi zapewnić dziewczyny. Ale Daniel robił to inaczej. Lepiej. Zdecydowanie lepiej czego świadectwem po chwili stało się niepotrzymane westchnienie lubości. Zbyt późno zdałem sobie sprawę z tego ,że przy niemal każdym śmielszym ruchu jego ust czy języka, wydawałem z siebie podobne dźwięki. Zasłoniłem oczy przedramieniem. Przyjemne ciepło wezbrało się w podbrzuszu, a członek pulsował dając do zrozumienia ,że to już pora. Niestety w ostatniej chwili chłopak przestał dostarczać moim dolnym partiom przyjemności. Zaaferowany przerwaną pieszczotą, odchyliłem ramię i pozwoliłem sobie spojrzeć z wyrzutem na mężczyznę ,który uśmiechnął się w tamtej chwili dość sugestywnie. A przynajmniej tak mi się wydaje bowiem wzrok już dawno odmówił współpracy, nie wspominając o mózgu. Znaczenie słów nie dotarło do mnie, ale pozwoliłem sobie na ciche prychnięcie będące jedynym oddźwiękiem sprzeciwu jaki potrafiłem z siebie wydusić. Niezależnie od tego co do mnie mówił, mogłem być pewien ,że to nie było nic co by mi się spodobało.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 1:03 am


Ponieważ Zack nie był w stanie powstrzymywać swoich słodkich jęków, podczas gdy intensywnie pieściłem jego dolne partie ciała, byłem skłonny przypuszczać, a nawet zakładałem, że w odpowiedzi na moje pytanie usłyszę, może nieśmiałe, może niepewne, ale zaprzeczenie. Sądziłem, iż da mi do zrozumienia jak osłabiła się jego wola, oraz jak chce, żebym kontynuował. Na szczęście mój kochany przyjaciel szybko sprowadził mnie na ziemię. Przecież nie powinienem myśleć, że TEN facet od tak ulegnie. Nawet jeśli podnosząc głowę znad jego, z pewnością sztywnego członka, widziałem zdradliwe łzy bezsilności, rozpalone policzki i pragnienie spełnienia w błyszczących oczach. Nawet jeśli na moje pieszczoty odpowiadał dźwiękami, których raczej nie słyszał jeszcze nikt z jego ust. To przecież jeszcze nie znaczyło, że nagle porzuci wszelkie swoje przekonania i dotychczasowe odczucia, a zamiast nich wykrzyknie "o tak, Daniel, bierz mnie!". Ledwie powstrzymałem się od śmiechu, gdy tylko wyobraziłem sobie ten scenariusz.
W każdym razie, w odpowiedzi na swoje pytanie usłyszałem tylko rozzłoszczone prychnięcie, które również brzmiało dość zabawnie. Szczególnie, że wiedziałem, iż Zack wbrew sobie pragnie więcej. Potwierdził to, nie zaprzeczając jasno, jakoby chciał, bym się odwalił i w końcu przestał. Oczywiście nie wypowiedział również słowa mającego zachęcić mnie do dalszych działań. Jego błąd. Będę go tak nękał, pieścił, zarazem nie pozwalając dojść, aż w końcu się podda, ulegnie i sam będzie prosił o więcej. Nawet mając na uwadze to, że jesteśmy przyjaciółmi, a Zack ma w głowie zakodowane, iż to co robimy nie powinno mieć miejsca, przytłoczony ogromem przyjemności, w końcu o wszystkim zapomni. A jego łzy być może ustąpią na rzecz wyrazu bezgranicznej czułości.
Uśmiechnąłem się przekornie, jakbym niewerbalnie mówił, że i tak postawię na swoim, a on będzie musiał się z tym pogodzić, a także wbrew temu co może by chciał, znajdzie się w siódmym niebie. Dzięki mnie i tylko mnie. A ten jeden raz zapamięta do końca życia jako najprzyjemniejszy, najbardziej ekscytujący i nikt poza mną nie będzie potrafił sprawić mu takiej przyjemności. Podążając za swoim celem, choć miałem nieopisanie wielką ochotę wejść swym do granic twardym członkiem pomiędzy jasne, miękkie pośladki, nie zrobiłem kroku w tym kierunku. Spokojnie ująłem jego członka w dłoń, unosząc się wyżej, znów zrównując nasze twarze i bez pytania mocno chwyciłem jego przedramię, przyszpilając je do poduszki i dając sobie dostęp do twarzy.
- Przecież wiem, że chcesz - wyszeptałem z charakterystycznym uśmieszkiem, by po chwili przejechać językiem po jego wargach, nakłaniając je do lekkiego uchylenia. Był to jedyny delikatny gest jakiego mógł się teraz po mnie spodziewać, bo już za chwilę wpiłem się w jego usta gwałtownie, wykluczając jakikolwiek sprzeciw, oczekując, że tym razem odpowie na pocałunek. Moja dłoń pieściła jego podniecone przyrodzenie, robiąc to w sposób niepozwalający na spełnienie. Wiedziałem, kiedy przerwać, by nie mógł skończyć, wiedziałem co robić, by krzyczał o więcej. Przerwałem swoje pieszczoty, dłoń przenosząc na wnętrze ud i pieszczotliwie je gładząc. Moje usta zajmowały się jego szyją, zaś  druga dłoń puściła rękę, uwalniając ją od bolesnego uścisku. Palce tej pierwszej powoli wsunęły się między kuszące pośladki, drażniąco gładząc okolice dziurki, do której miałem ochotę już wejść. Jednak nawet palce nie wsunęły się do środka, tylko robiąc wrażenie, że mają zamiar to zrobić. Zaraz jednak, nim podjąłem jakiekolwiek śmielsze działania, znów wróciłem do członka Zack'a dalej się z nim drażniąc i dalej się bawiąc. Ja byłem cierpliwy. Chciałem usłyszeć z tych słodkich ust, że pragnie bym w niego wszedł. Bym dał mu dojść.
- Powiedz to Zack - szepnąłem przy jego uchu, wiedząc, że obydwoje zdajemy sobie sprawę z tego, co ma powiedzieć. Czego ja oczekuję, a od czego on nie ucieknie. Jeśli to powie, nie będzie mi mógł potem wyrzucać, że zrobiłem coś wbrew niemu. Co więcej, będę wiedział, że jest już rozpalony do granic możliwości i mogę choć trochę skupić się teraz na sobie.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Wrz 29, 2015 12:53 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 1:05 am

ZACK
Byłem w pełni zdeterminowany nie odpowiadać na jego jakiekowliek zaczepki. Wiedziałem jednak ,że mój drogi przyjaciel nie jest z tych którzy odpuszczają sobie drażnienie innych gdy jest ku temu okazja. Jest upartym i pewnym siebie gościem. Właściwie był aż arogancki momentami. Imponował mi.  Ja za to byłem niski, słaby i znikałem zręcznie w tłumie. Chodziłem za nim jak wierny piesek wpatrzony w swojego pana. Nawet teraz obezwładnia mnie bezsilność w stosunku do niego. Z tą myślą kilka łez próbowało opuścić moje oczy jednak przyciśniete ramie uniemożliwiło im to.  Drażnił się ze mną. Nie kontynuował. Myślał ,że ulegnę i zacznę go błagać by dalej mnie ssał?
Nastąpiła chwila niepewności, a ja nie ryzykowałem ponownego przyglądania się chłopakowi, bo wiem co w tej chwili malowało się na mojej twarzy i miałem podejrzenia co do jego wyrazu twarzy. Nie trwało to długo bo po chwili znów ujął mojego penisa w dłoń jednak niemal zachłysnąłem się powietrzem kiedy gwałtownie odkrył moją twarz i boleśnie potraktował moje ramie. Mimo wilgotnych rzęs  i okolic oczu patrzyłem mu twardo prosto w oczy.  Z wielkim trudem utrzymałem ten upór bowiem jego głos tuż obok był przytłaczający, a wilgotny i ciepły język ,który czułem na swojej wardze tak bardzo wydawał się pasować tam gdzie zmierzał. zmrużyłem bezsilnie oczy i uchyliłem delikatnie usta nie opierając się więcej kiedy po chwili uległem pocałunkowi. Odwzajemniłem nieśmiało i niemal niezauważalnie. Byłem skołowany i roztrzęsiony więc nawet nie wiedziałem kiedy moje ciało przestawało słuchać mózgu.
Niemal odprowadziłem jego usta odchylając głowe do tyłu by zyskać choć troche dłuższy kontakt z Danielem. Ułatwiłem mu tym samym dostęp do szyi. W chwili gdy puścił moją rękę miałem ochotę podążyć nią za nim by zanurzyć ją w czarnych włosach chłopaka. Powstrzymałem ten niedorzeczny odruch w ostatniej chwili ,bo nadgarstek już zdążył się oderwać od poduszki. Jednocześnie nienawidziłem go, pożądałem dotyku i byłem na niego wściekły za sposób w jaki zabawia się z moim pulsującym niespełnieniem między nogami. Wciągnąłem powietrze przez usta i mimowolnie poruszyłem się niespokojnie błagając wszelkie siły wieczyste by Danny zabrał swoje palce z TAMTEGO miejsca. Posłałem mu zirytowane spojrzenie i niemal powstrzymywałem się od zdenerwowanego syknięcia. Nie dam mu tej satysfakcji. Miałem ochotę odepchnąć go nogą za takie zagrywki.  Właściwie od kilkunastu minut walczę z tym zamiarem. Może nie powstrzymałoby go to na długo, ale przynajmniej nie karciłbym się w myślach za to ,że nic nie robie w związku z tym, że Danny posuwa się coraz dalej.
Całe moje rozsierdzenie jednak nie ostudziło mojego podniecenia i pragnień. Moje przyrodzenie się nie zniechęcało pomimo wielu prób.  Odwróciłem twarz w jego strone i uniosłem dłoń kładąc mu ją po chwili na policzku i powoli wsuwając ją w jego ciemne, potargane włosy. Spojrzałem w jego oczy niemal czule.
-Nie ma pier*lonej mowy...-wyszeptałem słabo ciągnąc go gwałtownie za włosy.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 1:07 am


W pewnym momencie zaczął odpowiadać. Moje pieszczoty nie pozostawały dalej zupełnie jednostronne. Zack pod wpływem dotyku na swych wargach, uchylił je, wyrażając tym niewerbalną zgodę na pocałunek. Tak przynajmniej mi się wydawało i jak się okazało, wcale się nie pomyliłem. Mój język poruszał się w jego ustach gwałtownie i zachłannie, idealnie odzwierciedlając stan w jakim znajduję się od jakiegoś czasu, zaś język przyjaciela, może nie tak intensywnie, ale jednak dołączył do wspólnej zabawy. W końcu mogłem go całować, nie mając wrażenia, że liżę jakiś bliżej nieokreślony, nieruchomy przedmiot. Ten mały postęp (ale jednak) pozbawił mnie wszelkich wątpliwości, które tliły się jeszcze gdzieś wewnątrz umysłu. Sama możliwość dotykania Zack’a niesamowicie na mnie działała, ale świadomość, że on również mnie pragnie, co odzwierciedlało się powoli w jego czynach, podniecała mnie dwa razy mocniej. Tak naprawdę mógłbym wejść w niego i teraz, a już wiedziałbym, że go do tego nie zmusiłem. Nawet jeśli mój kochany przyjaciel pomimo alkoholu i dragów wyraża głośny sprzeciw (choć ciężko w ogóle nazwać tak te pomruki i grymasy), jego ciało, a teraz już także czyny mówią, że chce by to wszystko zabrnęło dalej. Ale ja nadal pragnąłem usłyszeć to z jego ust. Tak po prostu, bez powodu, zupełnie jakbym postawił sobie pewne wyzwanie i nie mógł posunąć się dalej, dopóki nie spełnią się jego warunki.
Dopiero gdy nam obydwóm zaczęło braknąć oddechu, z żalem oderwałem się od słodkich ust przyjaciela, który zdaje się, również nie chciał przerywać pocałunku. Mimo to, wciąż nie odpowiadał na jakiekolwiek moje dalsze działania, leżąc w zupełnym bezruchu, tylko lekko drżąc, a o ewentualnych reakcjach na dotyk, mówiły mi tylko wstrzymywane westchnięcia i jęki. Między innymi gwałtowny wdech, który usłyszałem, gdy tylko moje palce znalazły się w strefie, do której z pewnością nigdy nie dotarły. Szybko zrozumiałem, że Zack nie tylko ma w głowie przebłyski zdrowego rozsądku, ale również musi się bać tego, co ewidentnie go czeka, jeśli nie przestanę. W końcu nigdy nie był z  facetem, z resztą tak jak ja (no chyba, że o czymś nie wiem). Różnica polega na tym, że moją rolą jest robienie właściwie tego samego co do tej pory z laskami, tylko w nieco inny, na pewno lepszy sposób. Z punktu widzenia przyjaciela, no cóż, sprawa ma się trochę inaczej. Nie wydaje mi się by kiedykolwiek wkładał sobie cokolwiek w ten śliczny tyłeczek i z całą pewnością nigdy nie sądził, że pierwszą rzeczą, która się tam znajdzie będzie kutas jego przyjaciela. Nie wspominając już o tym, że raczej nie planował mieć tam czegokolwiek. Nawet laski tego nie lubią, bo boli, bo to, bo tamto. Ale przecież musi być też przyjemne.
Świadomość tego, że Zack musi mieć silne obawy przed tym, co ma nadejść, o dziwo nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Byłem zbyt zamroczony używkami i zbyt napalony, by przestać, gdy zaszedłem tak daleko, tylko dlatego, że przyjaciel będzie narażony na ból. Egoistycznie potrafiłem myśleć jedynie o tym jak bardzo go pragnę i zamiast przestać, obiecałem sobie być jak najdelikatniejszym. Ale jeszcze nie teraz.
Moja dłoń spokojnie i niespiesznie przesuwała się po sztywnym członku przyjaciela, zaś moja twarz znajdowała się tuż nad jego, a ja sam, z lekkim uśmiechem czekałem na odpowiedź. Gdy dłoń Zack’a w pieszczotliwy sposób sięgnęła mych przydługich kosmyków, przyjemnie drażniąc skórę głowy, byłem pewien, że zaraz usłyszę to czego tak oczekiwałem. Że przyzna się do tego, jak mnie pragnie i wyrazi zgodę na to, co mam zamiar zrobić. Jego wzrok, w tamtym momencie dużo delikatniejszy tylko utwierdzał mnie w tym przekonaniu i na pewno nie spodziewałem się tego co miał zamiar zrobić. Posłałem mu nawet zachęcający uśmiech, niecierpliwiąc się nieco i chcąc by w końcu to powiedział. To żem się zdziwił.
Syknąłem dość głośno, gdy poczułem nagłe szarpnięcie, w wyniku którego moja głowa natychmiast odchyliła się do tyłu. Mam bardzo wrażliwe włosy. Nie, może inaczej – mam bardzo wrażliwą skórę głowy i jest to strefa zakazana nawet na dotyk, a już szczególnie na takie zagrywki, które przyprawiają mnie o wyjątkowo nieprzyjemny ból. Owy ból, w połączeniu z warkliwym tonem chłopaka i treścią jego słów, sprawił, że na ułamek sekundy zapomniałem kogo mam przed sobą, a moja dłoń sama powędrowała ku jego twarzy. Nie uderzyłem go. W porę zerknąłem w dół, by przekonać się, że nadal mam do czynienia z przyjacielem i nie byłbym w stanie podnieść na niego ręki. Zatrzymałem dłoń przed jego twarzą, natychmiast przenosząc ją na nadgarstek dłoni, która trzymała czarne kosmyki. Oplotłem go swymi palcami, gwałtownie je wbijając, zmuszając do tego, by rozluźnił ucisk. To, że powstrzymałem się przed bardziej stanowczymi czynami, nie znaczy, że nie jestem wkurwiony.
- Nie prowokuj mnie Zack – warknąłem, patrząc prosto w błękitne oczy i gwałtownie odsuwając od siebie rękę, przyszpilając ją do pościeli. Drugą dłoń przyjaciela również chwyciłem dołączając do pierwszej i już po chwili obydwie trzymałem w mocnym uścisku nad jego głową, nie pozwalając na jakiekolwiek ruchy. Wolną dłoń znów skierowałem na jego członka, zaciskając ją mocno. Jeszcze przed chwilą chciałem rozpalić chłopaka do najwyższego możliwego stopnia, jednak teraz byłem zbyt zirytowany, by o tym myśleć. Zupełnie przestało się dla mnie liczyć co czuje. Chciałem już skupić się na sobie i na swoim niesamowicie wielkim podnieceniu. Chciałem już go wziąć, a przez to jak się zachował, przestało się liczyć, czy mam na to zgodę.
Jedna z rąk mocno trzymała nadgarstki Zack’a, druga zaś skończyła zabawę z jego przyrodzeniem, jeszcze raz zjeżdżając niżej, w miejsce, które najbardziej mnie interesowało. Jeden z palców niebezpiecznie gładził wejście chłopaka i tym razem nie poprzestał tylko na tym, wsuwając się do środka. Powoli, ostrożnie, jednak wciąż stanowczo. Poczułem kolejny napływ podniecenia, gdy uświadomiłem sobie jak ciasny jest mój przyjaciel. Jak bardzo bym chciał zastąpić tego palca sobą. Już, teraz, jak najszybciej. Nadal jednak nie chciałem sprawić mu zbyt dużo bólu. Nie chcąc więc zbyt szybko podjąć dalszych kroków, znów pochyliłem się nad twarzą chłopaka, wpijając w jego usta. Palec wewnątrz niego poruszał się coraz śmielej, przygotowując na coś większego. Dołączył do niego drugi, z trudem walcząc z małą przestrzenią. To było coś innego niż seks z kobietą. U nich zawsze było wilgotno, zawsze było więcej miejsca. Zack’a musiałem przygotować, inaczej bałbym się, że go rozerwę. Swe usta po chwili przeniosłem na szyję chłopaka, chcąc lekkimi, lecz wyczuwalnymi pocałunkami odwrócić uwagę od ewentualnego bólu. Puściłem jego dłonie, by wolną ręką drażnić się ze sztywnymi sutkami. Zjechałem ustami niżej i znów wziąłem w nie podnieconego członka chłopaka. Pieściłem go językiem, rozciągałem palcami i przyjemnie drażniłem sutki. Nadal byłem zły za to pociągnięcie, ale mimo wszystko chciałem, by i on czerpał z tego przyjemność. Nie chodziło o to, by dostarczać mu bólu.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Wrz 29, 2015 12:53 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 1:09 am

ZACK
Miałem oczywiste powody żeby zareagować na obecność palca między moimi pośladkami, tam gdzie nikt nie powinen zbliżać żadnych przedmiotów. Chciałem ostatni raz zaznaczyć granice, ale słowa które wtedy wydobyły się z moich ust nie były dokładnie tym co chciałem powiedzieć. Właściwie to miałem zamiar mu nawrzucać o wiele gorzej. Chciałem krzyczeć, ale jednocześnie nie mogłem pozwolić by ktoś zobaczył w jakiej sytuacji się znalazłem. Gdyby ktoś przybiegł na pomoc, zapadłbym się pod ziemie. Właśnie dlatego byłem w kropce. Przytłaczające uświadomienie sobie impasu zalegało w mojej głowie wzniecając rosnącą wściekłość. Bezsilny, słaby, gwałcony przez najlepszego przyjaciela-jedyną osobę ,której potrafiłem zaufać jak rodzinie. Koń by się uśmiał.
Zamarłem jakby przestraszony, kiedy chłopak uniósł na mnie rękę z zamiarem przywalenia mi za, jakże, bezczelne zachowanie. W ostatniej chwili powstrzymał cios i zamiast tego wyplątał moją dłoń ze swoich włosów uraczywszy mnie groźnym warknięciem, w którym zawarta była wyraźna przestroga. Ciekawe jak daleko musiałbym się posunąć żeby sprowokować przyjaciela by mnie sprał? Wiem, że w jego stanie niezbyt długo bym go przekonywał.
Po chwili zacisnął swoją dużą dłoń na moich nadgarstkach i umieścił mi je ponad głową. Posyłałem mu kolejne groźne spojrzenia. Były w nich zawarte wszystkie niepochlebne komentarze, których nie potrafiłem z siebie wykrztusić przez mieszankę strachu, upojenia i podniecenia. Kilka kolejnych stanowczych i ostrych ruchów przyjaciela doprowadziło mnie na skraj szaleństwa.
Dlaczego to tak długo trwa?! Przyjemność stała się bardziej bolesna niż przyjemna. Czułem niewygodny ucisk w dolnych partiach. Jeden ruch skończyłby moje "cierpienia". Równie dobrze sam mógłbym to zrobić gdyby nie to ,że aktualnie zostałem obezwładniony.
Wezbrała we mnie rozpacz. Jeden z palców Daniela wsunął się do środka co spowodowało uczucie dyskomfortu i niewielkiego bólu. Posłałem mu kolejne mordercze spojrzenie i zacisnąłem zęby. Nie było to ani troche przyjemne. Niewygodne, obezwładniające i strasznie żałosne, z mojego punktu widzenia, owszem. Ale nie przyjemne. Najbardziej adekwatnym stwierdzeniem-popaprane do granic możliwości.
Chłopak bezskutecznie próbował odwrócić moją uwagę od uczucia coraz bardziej dokuczającego dyskomfortu. Nie potrafiłem odpowiedzieć na pocałunek więc tylko niezgrabnie go przyjąłem. Nie byłem w stanie skoordynować ciała z mózgiem, zbyt pochłonięty odczuwaniem każdego ruchu palca by znaleźć przy tym chęć na umięjętne odwzajemnienie pieszczot. Szarpnąłem się, niemal gwałtownie, kiedy ból wzrósł, bo do jednego palca dołączył drugi. Syknąłem groźnie i poruszyłem się niespokojnie. Od tego bym się wyrwał, powstrzymał mnie tylko silny uścisk wokół nadgarstków, ale i on po chwili znikł. Położyłem dłonie na ramionach chłopaka i spróbowałem go odepchnąć.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 1:09 am


Sam nie wiem, w którym momencie cała ta sytuacja zaczęła przypominać gwałt. A może była nim od samego początku? Nie, ja tak do tego nie podchodziłem. Przynajmniej nie teraz, gdy moje podniecenie sięgało granic, a Zack'a podano mi jak na talerzu. Był co prawda dość opornym daniem ale i to przestało mi przeszkadzać. Nie wiem jak to się stało, a nawet nie zauważyłem tej zmiany, jednak po prostu przestało mi zależeć na jego głośnej zgodzie. Umiejętnie ignorowałem wyrazy bólu odzwierciedlające się między innymi przez syki. Nie skupiałem swej uwagi również na nerwowym wierceniu przyjaciela. Uparcie wierzyłem tylko w to, że niezależnie jakie sygnały mi wysyła Zack, musi odczuwać przyjemność. Nie dopuszczałem do siebie myśli, że to co robię może być dla niego bolesne i nieprzyjemne, nawet jeśli jeszcze kilka chwil temu się o to martwiłem. Byłem pewien, że moje pocałunki i delikatne ruchy palców niwelują ból, a wręcz zastępują go przyjemnymi prądami. Być może po prostu chciałem w to wierzyć.
Nie jestem pewien czy wpłynęło na to moje skrajne podniecenie, lekki opór chłopaka, czy może niedawne szarpnięcie za włosy, którego skutki odczuwałem nadal, ale nieświadomie stawałem się coraz bardziej niecierpliwy. Gwałtowny. Przestałem panować nad sobą i szczerze mówiąc, zwyczajnie zapomniałem o ciepłych relacjach jakie do tej pory łączyły mnie z Zackiem. Chciałem w niego wejść i nic nie mogło odciągnąć mnie od tych egoistycznych pragnień. Sam Zack zaczął mnie denerwować, a moja cierpliwość kończyć. Zawsze byłem taki agresywny?
Nikogo chyba nie zdziwi, że nie poświęciłem czasu tej refleksji, gdy dłonie chłopaka, uwolnione wyłącznie dzięki mojej dobrej woli, powędrowały do mych ramion. Gdyby je tylko tam położył nie miałbym nic przeciwko, ale gdy zaczął napierać na mnie jakby to faktycznie miało mu jakoś pomóc, coś we mnie pękło.
- Przestań - warknąłem, nie poddając się bezsilnemu protestowi i w dużo gwałtowniejszy sposób niż ostatnio, chwyciłem zmaltretowane nadgarstki. - I nie rycz, nie jesteśmy w przedszkolu - prychnąłem, metaforycznie spluwając na wszelkie uczucia Zack'a, które w jednej chwili zaczęły być dla mnie niczym. Gdybym popatrzył na to z boku, nawet niekoniecznie trzeźwym okiem, nie rozpoznałbym siebie w czarnowłosej postaci, ewidentnie wykorzystującej tą drugą wbrew woli. Ale rzeczywistość była tylko jedna i to niestety właśnie ja stałem za łzami przyjaciela, które przed chwilą wyśmiałem.
Nie myślałem. Jakbym stracił mózg. A może serce? Jakby wszystkie procenty i co jeszcze znalazło się w mej krwi, dopiero teraz zaczęło działać. Ale przecież nie mogłem zwalić tego na używki. Właściwie w tym momencie nie musiałem zwalać na nic, bo nie czułem się tak, jakbym robił coś złego. Nie czułem się źle z tym jak wygląda Zack. Całkowicie zamknąłem oczy na jego cierpienie, skupiając się w pełni na sobie. Wszelkie pocałunki ustały, przejaw jakiejkolwiek delikatności również zaniknął. Tym razem nie miałem zamiaru puszczać rąk przyjaciela, więc ze zdwojoną siłą zaciskałem na nich palce. Te, które penetrowały jego wnętrze, ustąpiły. Wyjąłem je nagle, może zbyt nagle. Jednak to wcale nie oznaczało końca. Jedną ręką zsunąłem własne bokserki, by po chwili całkiem pozbyć się tych należących do Zack'a. Posłałem mu uśmiech. Uśmiech, który nie miał nic wspólnego z przyjacielską czułością, jaką zwykłem mu nieraz okazywać. Nachyliłem się, przyciskając ręce chłopaka do poduszki i zmniejszając dwukrotnie bliskość między nami. Chwyciłem w dłoń własnego, sztywnego jak nigdy dotąd członka i nakierowałem go w odpowiednie miejsce. Zacząłem napierać, powoli wsuwając się do środka. Westchnąłem głośno, gdy tak dotkliwie poczułem jego ciepło i przede wszystkim ten ścisk. Wbrew początkowym obietnicom, nie zwracałem najmniejszej uwagi na to, czy boli, czy nie. Mi było przyjemnie. Cholernie przyjemnie. Tak przyjemnie, że nie mógłbym odzwierciedlić tego w słowach. Seks z dziewczyną nie mógł się z tym równać. Chciałem więcej tej rozkoszy, więc wolną już dłonią zatkałem usta Zack'a, w jednej chwili brutalnie w niego wchodząc. Nie chciałem, żeby ktoś go słyszał, a spodziewałem się, że nie powstrzyma wyrazu bólu. Odczekałem chwilę w jednej pozycji, nieruchomo, gdzieś wewnątrz mając jakieś przebłyski litości. Zaraz jednak począłem ruszać biodrami, samemu już nie powstrzymując cichych jęków. W końcu go miałem. W końcu byłem wewnątrz jego ciasnej dupci, a on nie mógł nic z tym zrobić. Mógł tylko to zaakceptować. A ja nie zamierzałem poświęcić nawet chwili, by zastanowić się nad tym, dlaczego to tak cholernie mnie jara. Przecież jeszcze niedawno chciałem jego zgody. Nie otrzymałem jej, a jednak odczuwałem z tego tytułu jeszcze większe podniecenie.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Wrz 29, 2015 12:52 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 1:11 am

ZACK
Czy seks z Danielem sprawiłby mi więcej przyjemności gdybym się na to zgodził? Oczywiście. Mimo ,że wiedziałem iż pogarszam swoją sytuację jak tylko mogłem, dalej zapierałem się ze wszystkich sił. Prychałem i syczałem na chłopaka rzucając kolejne spojrzenia. Możliwe ,że w miedzyczasie padło pare cichych obelg pod adresem Danny'ego. Dwa palce wciąż penetrowały mnie od środkaa delikatnie rozmasowując środek i napierając. Bolało w dziwny sposób. Wszystko w tym momencie było dziwne i niepojęte. Każdy jego gest, rozbiegany wzrok, kropla potu na ramieniu i muśnięcie długich włosów na skrawku odkrytego ciała. Oczywiście ,że mogłoby być przyjemnie. Przynajmnie. Dopóki Danny nie zaczął mną poniewierać jak szmatą i coraż gwałtowniej wbijając palce do środka jaby szukając tam skarbu. Docierał czasem do pewnego punktu kiedy czułem jakby naprawdę miał mnie całym sobą, a niespełnienie jeszcze bardziej umacniało to odczucie. Nie powinienem był wydawać tego dźwięku. Tego też nie.
Popchnąłem go, niezbyt silnie, bo nieważne jakbym pragnął, nie potrafiłem potraktować chłopaka bardziej stanowczo. Po chwili groźne warknięcie bruneta jeszcze bardziej wzmogło we mnie poczucie świadomości wobec czczych oporów ,które przejawiałem z tego samego powodu ,dla którego nie chciałem zakładać rękawiczek w zime mając pięć lat.
Danny brutalnie ścisnął moje nadgarstki i ponownie unieruchomił je w swoim silnym uścisku. Słowa które wypowiedział w tamtej chwili wydały się tak strasznie bezsensowne i nader komiczne.
słałem mu zbolały uśmiech i kolejne łzy zabłyszczały na wskutek wypowiedzianych chwilę wcześniej słów.
-Ty przeklę...ty skurwielu..-wystękałem patrząc mu w oczy, a krzywy uśmiech schodził mi powoli z twarzy. Jeszcze mi za to zapłacisz.
Mimo ,że wydawało mi się iż moje nadgarstki są już odrętwiałe i odpłynęła z nich krew, a bardziej już nie da się ich sponiewierać, obie dłonie Daniela wciąż sprawiały mi dyskomfort. Jedna z nich gniotąc moje przeguby ,a druga z użyciem palców, napierająca nieumiejętnie na prostatę.
W jednej chwili zniknęły,a ja poczułem się nie tyle wolny, co uległy i pozbawiony tam czucia. Być może w porównaniu do tego co czułem chwilę temu, była to ulga. Spiąłem wszystkie mięśnie kiedy, zwiastujący najgorsze, uśmiech Daniela wykrzywił jego twarz. Przez następne sekundy nie czułem nic prócz bliskości i ciepła chłopaka. Był też strach i serce wyrywające się z piersi oraz zaciskający się z nerwów żołądek. Następnie nie było nic oprócz krótkiego spazmu bólu, który pojawił się przy wejściu. Czułem się jakby tkanka tam na dole została brutalnie naderwana. On mnie zaraz rozpołowi. Przed wydobyciem się z moich ust nie tyle wrzasku co pisku, powstrzymała mnie dłoń zatykająca usta. Zacisnąłem zęby, oczy i tyłek.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 1:13 am


Zack płakał, a ja to doskonale widziałem. Zack w tym momencie mnie nienawidził i ja to doskonale wiedziałem. Jeszcze kilka godzin temu wyśmiałbym osobę, która obwieściłaby mi, że będę bzykał najlepszego przyjaciela, a w następstwie tego całkiem utracimy wzajemny kontakt. Ba, przyłożyłbym komuś takiemu w pysk wbrew swoim wszelkim zasadom, gdyby oskarżył mnie o gwałcenie mego drogiego brata, bo i tak mógłbym nazwać Zacka. Zaskakujące jak człowiek mało wie o samym sobie i o tym na co go w rzeczywistości stać. Ja na przykład nie spodziewałbym się, że mógłbym traktować w podobny sposób osobę, która jest dla mnie niczym rodzina, a na dodatek robić to bez żadnych skrupułów i z pełną premedytacją. Mógłbym oczywiście wspomnieć w tym miejscu o wpływie alkoholu, oraz innych dodatków imprezowych, ale jest to marne usprawiedliwienie, o ile w ogóle jakieś.
Ale co liczy się bardziej niż ta ogromna przyjemność? W tym momencie dosłownie nic, no chyba, że jeszcze więcej przyjemności. Było mi tak dobrze, że nawet puściłem mimo uszu prowokujące słowa chłopaka. Miałem gdzieś jego cięty języczek w obliczu ciasnego tyłeczka, w który płynnie się wsuwałem i niemalże wychodziłem, robiąc powolne ruchy swymi biodrami. Mój oddech znacznie przyspieszył, a ja dziwiłem się, że można być tak napalonym. Puściłem nadgarstki Zack'a licząc na to, że nie będzie próbował zrobić nic głupiego. Było mi trochę niewygodnie, więc oparłem łokcie po obydwóch stronach głowy szatyna i nachyliłem się nad nim znacznie, posyłając mało przyjemny, usatysfakcjonowany uśmiech, który gryzł się z łagodnym, wręcz uspokajającym spojrzeniem, jakie zawitało na chwilę w moich oczach.
- Rozluźnij się Zack - wyszeptałem do jego ucha, przejeżdżając po nim językiem. - Jesteś taki ciasny - wymruczałem niemal, w tym samym czasie wysuwając się lekko, by po chwili ponownie, gwałtownie oraz szybko wsunąć. Westchnąłem z lubością i począłem poruszać się coraz szybciej, nie czekając na wykonanie mej prośby przez chłopaka. Właściwie niespecjalnie mi na tym zależało, gdyż będąc tak spiętym sprawiał ból jedynie samemu sobie. Czułem jak po mym ciele spływają krople potu wywołane coraz śmielszymi, szybszymi i mocniejszymi ruchami. Wchodziłem w niego na całą długość swego członka, rozkoszując się tym niesamowitym uczuciem. Całowałem, przygryzałem i lizałem jego szyję, wargi, uszy. Jedną dłoń wplotłem w miękkie, ciemne włosy. Przymknąłem oczy, raz po raz wzdychając, dając głośny upust swej przyjemności. Czułem się jak w niebie i w pewnym momencie zupełnie straciłem poczucie rzeczywistości. Liczył się tylko Zack, jego ciało i nadchodzące spełnienie. Czując, że już długo nie wytrzymam, przeniosłem ciężar ciała na jedną rękę, zaś drugą skierowałem na sprzęt przyjaciela, obejmując go w stanowczym geście. Tym razem nie byłem delikatny i pewnymi ruchami przesuwałem dłoń, chcąc by i Zack w końcu mógł dojść. Moja ręka przyspieszała wraz z ruchami bioder, które w pewnym momencie stały się bardziej chaotyczne, płytsze i niekontrolowane. W pewnym momencie wszystkie moje mięśnie się spięły zaś ja sam przestałem wykonywać wszelkie ruchy, z głośnym westchnięciem tryskając we wnętrze przyjaciela. Było mi tak dobrze... Tak kurewsko dobrze, jakbym na chwilę rozpadł się na milion kawałków. Nie pierwszy raz się spuściłem, ale kurwa, nigdy nie było to takie jak dziś.
Jeszcze chwilę spędziłem w tej pozycji, a czując, że ogarnia mnie nagłe zmęczenie, opadłem na łóżko obok chłopaka, biorąc głęboki wdech i zamykając oczy. Starałem się uspokoić oddech i dopiero po chwili zwróciłem swe spojrzenie ku przyjacielowi. Widząc jak wygląda... Cóż, nie czułem się dobrze. Tak jakbym dochodząc wrócił do siebie. Jego łzy i ból nie wydawały się już wcale niczym przyjemnym i w ogóle mnie nie podniecały. Zupełnie. Przeżyłem najlepsze bzykanko w swoim życiu, ale o dziwo zamiast mieć satysfakcję, teraz było mi dziwnie głupio. Źle. Mimo, że wszystkie procenty i dragi nadal trzymały, powoli znów zaczynałem odzyskiwać zdolność do normalnego myślenia. Zaczęło do mnie dochodzić co zrobiłem. Przecież to jest do cholery karalne.
- Zack... - chciałem coś powiedzieć, ale po chwili zdałem sobie sprawę, że nie wiem czym miałoby to być. Więc milczałem. Zwykłe przepraszam było nie na miejscu, a szczerze mówiąc, chyba nawet nie przeszłoby mi przez usta. - Naleję ci wody do wanny. - Zabawne, że to wydawało się bardziej odpowiednie niż przeprosiny. Cały Danny - spierdol i udawaj, że nic się nie stało.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Wrz 29, 2015 12:52 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 1:14 am

ZACK
Trwając tak z zaciśnietymi oczami, próbowałem uwolnić się od świadomości tego co się działo. Wycofałem się na skraj świadomości, zadowolony z tego ,że udało mi się na chwilę zobojętnieć. Zachwycony, że potrafie manipulować w ten sposób umysłem będąc w takim stanie. Czułem tylko jak moje plecy trą o pościel, posuwany w góre i w dół. Ciało reagowało mechanicznie bez udziału moich autorskich reakcji. Samo wiedziało kiedy jęknąć żałośnie, próbować wyrwać nadgarstki z uścisku, szarpnąć się, rozluźnić pośladki i spiąć znów. Adrenalina i strach niemal mnie ocuciły. Otrzeźwiałem na tyle, że potrafiłem zapaść w ten letarg. Wciąż nie było dobrze, ale lepiej.
Danny wspaniałomyślnie puścił moje posiniaczone nadgarstki, które bezwładnie spłynęły w dół układając się na poduszce obok mojej głowy. Nachylił się nade mną, był blisko. Czułem jego oddech na policzku kiedy wypowiadał jakieś słowa brzmiące jakby wypowiadane w obcym języku. A potem kolejne pchnięcie, na które zareagowałem cichutkim miauknięciem.
Potem znowu jednostajnie zaczął mnie posuwać. W góre i w dół. Obecność jego ust na mojej szyi nie robiła na mnie wrażenia. Nie na tym mnie, który schował się w cieniu. Czekał na koniec. Skulony, nagi, pozbawiony godności i męskości. Głowa współpracowała z dłonią wplątaną w włosy, pozwalając sobie na drobny przytyk w kierunku delikatnych pieszczot chłopaka.
Pochwycenie mojego wrażliwego członka w jego dłonie, wytrąciło mnie na moment z koncentracji. Poczułem jakbym stopniowo zaczął odczuwać z opóźnieniem wcześniejsze wydarzenia. Błyskawicznie zmusiłem się, żeby zawrócić kiedy wykrzywiłem usta w niesmaku. Mimika powróciła do poprzedniego stanu zaraz w chwili kiedy znów wyparłem świat zewnętrzny. Nadużywanie tej sztuki może szczątkowo rozbić psychikę. Było to bardzo ryzykowne, a ja nie byłem aż tak silny ,żeby nie odczuć tego, gdybym zdecydował się spróbować zamknąć za sobą jeszcze więcej drzwi. Nie trzeba być geniuszem, żeby to wiedzieć.
Zniknęła przytłaczająco liska obecność Daniela kiedy najwyraźniej opadł na miejsce obok mnie. Wciąż za blisko. Wciąż styka się ze mną ciałem. Nie, jeszcze nie teraz. Nie czas by uwolnić swoją świadomość i samokontrolę. Zignorowałem każde jego następne słowa wpatrując się tępo w przeciwległą ścianę pokoju, która odbijała poblask poranka za oknem. Pokój wydawał się ubrać w jasnoniebieskie barwy. Różne odcienie zbliżającego się świtu zdawały się topić pomieszczenie swoim słabym nasyceniem.
I komu ja się po tym wyżalę? Na Daniela nie będę liczył.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 02/07/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 1:17 am


Czułem się naprawdę paskudnie patrząc na przyjaciela, który znajdował się w podobnie opłakanym stanie. Dopiero doszło do mnie w pełni co najlepszego odpieprzyłem. Zack zupełnie jakby nie usłyszał moich słów, a jedyne na czym się skupiał to mało interesujący sufit. Jego oczy były jak wyjęte rodem z filmów o ofiarach przemocy, zranionych przez najbliższych. Jakby nie patrzeć, dzisiejsza noc jest całkiem dobrym początkiem dla tego typu scenariusza. Nie miałem odwagi powiedzieć nic więcej, czy choćby zmusić Zacka do jakiejkolwiek reakcji i odpowiedzi. Nie potrafiłem zmusić go do czegokolwiek. No Danny, jaka zmiana! Nie obudziłeś się troszkę za późno?
Mimowolnie przejechałem wzrokiem po całym ciele chłopaka, jakby chcąc ocenić jego stan. Leżał tak bezwiednie jak lalka, z tymi zapłakanymi oczami, potarganymi włosami i widocznie zaczerwienionymi nadgarstkami. Niżej widziałem już tylko pozostałości po sobie i niewątpliwie ślady krwi. Zacisnąłem wargi i pięści, niemal natychmiast odwracając wzrok od tego widoku. Tchórz, skończony tchórz.
Nie mówiąc nic, choć powinienem powiedzieć wiele, podniosłem się z łóżka. Wzrokiem odszukałem spodnie, które niedbale wcisnąłem na tyłek, zaś po chwili skierowałem swe kroki do łazienki. W tym domu były dwie toalety, a jedna z nich przyłączona została do mojej sypialni, dzięki czemu ani ja, ani Zack nie musimy przechodzić przez inne pomieszczenia, ryzykując, że dostrzeże nas któryś ze znajomych. Niczym skończony drań, bez słowa opuściłem pomieszczenie, by podejść do wanny i drżącymi dłońmi odkręciłem strumień gorącej wody, instynktownie mieszając ją z płynem. Drżałem cały. Dopiero teraz to dostrzegłem, a wielkie lustro poświadczyło, że nic mi się nie wydaje. Patrzyłem na siebie z obrzydzeniem. Pierwszy raz czułem się tak podle. Na dodatek nie potrafiłem nic zrobić. Mogłem tylko zostawić Zack'a z tym wszystkim samego, usunąć się w cień. Zagryzłem wargę, chowając twarz w dłoni i przysiadłem na brzegu wanny. Co teraz? Przecież ja go zwyczajnie z... zg... Nie przejdzie mi to przez gardło, a nawet przez myśl! Czy to jakiś zły sen?
Niestety, to nie był sen. Siedziałem tak przez najbliższe dziesięć minut, mając w głowie raz wielki mętlik, a raz kompletną pustkę. W porę zorientowałem się, że woda zaraz się przeleje i zakręciłem kran. Z trudem podniosłem się na nogi, działając jak maszyna. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić, nie wiedziałem co zrobić z tą sytuacją. Nie byłem na tyle dojrzały i odpowiedzialny, by odpowiedzieć za tak straszną rzecz. Byłem zbyt wielkim emocjonalnym oraz umysłowym gówniarzem, by chociaż przeprosić, załagodzić sytuację, wesprzeć go, postarać się zrehabilitować. Ale z góry założyłem, że to niemożliwe, a co więcej bałem się odpowiedzialności za te wszystkie czyny. Łatwiej było uciec.
- Kąpiel gotowa... - szepnąłem ledwie słysząc swój głos, gdy już z powrotem znalazłem się w pokoju. Przez chwilę cisnęły mi się na usta jakieś słowa przeprosin, czegokolwiek w tym rodzaju. Ale ostatecznie nie dodałem nic więcej. Te dwa żałosne słowa były ostatnimi, które wypowiedziałem ku swemu nieodłącznemu, najukochańszemu przyjacielowi. Zarzuciłem bluzę, buty i wyszedłem. Opuściłem własne mieszkanie jedynie z telefonem w ręku i pięcioma dychami w kieszeni. Nie miałem odwagi odezwać się do Zack'a, nie miałem odwagi pokazać mu się na oczy, nie miałem nawet odwagi wrócić do miejsca, w którym to wszystko się wydarzyło. Dopiero po tygodniu zjawiłem się w domu. Nie było syfu, nie było znajomych, nie było pozostałości po udanej imprezie, nie było Zacka. Nie było niczego. I już nigdy nie powróciło. Przyjaciela więcej nie ujrzałem, a z kraju wyjechałem. Uciekłem.


Ostatnio zmieniony przez Ivan dnia Wto Wrz 29, 2015 12:52 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 06/07/2015
Age : 91
Skąd : Alaska

PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   Pon Wrz 28, 2015 1:18 am

TRZY LATA PÓŹNIEJ
Potworny ból głowy zwlókł mnie z łóżka wczesnym popołudniem. Potoczyłem się chwiejnie w stronę łazienki, drapiąc się po niedawno przyciętym boku głowy. To była ciężka noc poświęcona nadrabianiu zaległości w pracy. Ostatnio zaniedbywałem obowiązki w, i tak już luźno rozporządzonym, grafiku. Musiałem to wszystko nadrobić, żeby uzyskać dwudniowy urlop. Zbliżały się urodziny Evy więc jako jej ukochany nie mogłem jej zawieść i wykręcić się ze wspólnego wyjazdu. Chociaż niewątpliwe wolałbym zostać w domu, byłem zmuszony udawać, że wyprawa na koncert jej ulubionego zespołu, a wcześniej także mojego, nie robi na mnie wrażenia. W głebi było to ostatnią rzeczą na jaką miałem ochotę. Dlaczego?
Spojrzałem w lustro i ujrzałem przerażająco podpuchnięte oczy, zapadnięte policzki i poplątane włosy. To ja. Zack Petterson. W ten weekend jadę się zmierzyć ze swoją traumą gnieżdżącą się w sprytnie pochowanych wspomnieniach. Skrzętnie ukrytych i usuniętych wgłąb myśli. Bezceremonialnie włożyłem szczoteczkę do ust i począłem szorować zęby. Dwa dni na nadrobienie dwóch tygodni nieobecności i odkładania obowiązków? To ja. Zack Petterson i mam zamiar dokonać niemożliwego.
TRZY DNI PÓŹNIEJ
-Czy mogłabyś powiedzieć czego ty właściwie oczekujesz?-spytałem męczeńskim tonem niepozbawionym tej samej nonszalancji co zwykle. Przewróciłem oczyma kiedy z ust dziewczyny wydobyła się kolejna wiązanka obelg.
-Spóźniamy się-dodałem tylko i wrzuciłem po jednym plecaku na każde ze swoich ramion. Drobna brunetka ofukała mnie niczym zwierze z rodziny kotowatych. Westchnąłem tylko z politowaniem i posłałem jej słaby, wymuszony uśmiech- Nie będę się wracał do mieszkania tylko dlatego ,że zapomniałaś kremu do rąk.
Eva obrzuciła mnie obrażonym spojrzeniem, ale jej nietęga mina zelżała po upływie następnych kilku sekund. Ziewnąłem przeciągle ukazując wnętrze swoich ust wszystkim obecnym na dworcu. Kolejne złe przeczucia zatruwały moje myśli, denerwowałem się każdym z nich. Szmat czasu temu zostawiłem to miasto w tyle pod pretekstem studiowania na uczelni w Los Angeles. Minęło wiele czasu zanim znów mogłem wrócić do stanu, w którym potrafiłem normalnie funkcjonować. Zmieniłem się diametralnie. Stałem się swoim przeciwieństwem odrzucając szczątki Zack'a sprzed trzech lat. Słabego, zgnębionego i...nieistniejącego. Teraz napawało mnie dumą to jak sobie poradziłem, jak bardzo zobojętniałem na wszelkie uczucia. Uśmiechnąłem się pod nosem i zająłem miejsce siedzące w pociągu.
TRZY GODZINY PÓŹNIEJ
Wkroczyliśmy na teren odbywającego się wydarzenia. Wokół kręciło się mnóstwo ludzi, a widok był tak znajomy, że nawet nie zauważyłem kiedy ogarnęły mnie sentymenty. Przywitałem grupę przyjaciół uśmiechając się do każdego kolejno i gromko wymieniłem się z nimi wrażeniami. W jednej chwili zapomniałem o całym zdenerwowaniu,które towarzyszyło mi nieprzerwanie przez całą podróż. Mimo, że unikałem tłumów jak ognia, tak koncerty uspokajały mnie, a w otoczeniu tak dużej zbiorowości ludzi czułem się jak ryba w wodzie.

Obrzuciłem mężczyznę zawieszonego na moim ramieniu, jak małpa na drzewie, niepochlebnym spojrzeniem i uniosłem w akcie politowania brew. Wewnątrz, mimo kpiącej pozy, rozsypywałem się na małe kawałeczki. Nie jestem paranoikiem. Wszędzie rozpoznałbym tą gębę, bo w końcu to ona śniła mi się po nocach. Nocach pełnych potu i szczania pod siebie przez pierwszy rok po tym wydarzeniu.
-Chyba mnie z kimś pomyliłeś, koleś...-mruknąłem posyłając mu bliżej nieuzasadniony wyraz głębokiego zniesmaczenia.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.   

Powrót do góry Go down
 
I'll show you the truth ✗ 2os. / shounen-ai / bn.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 15Idź do strony : 1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: