IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 show me some love • 2 os / romans / b.n

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Neodyox

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 16/04/2017
Age : 18
Skąd : Vengenberg

#1PisanieTemat: show me some love • 2 os / romans / b.n   Nie Paź 14, 2018 6:25 pm


RODZICE BOHATERÓW SĄ PRZYJACIÓŁMI OD LAT, PRZEZ CO ONI TAKŻE MUSIELI SPĘDZAĆ ZE SOBĄ CZAS. ICH RELACJE JEDNAK NIE WYGLĄDAŁY TAK KOLOROWO, JAK MIĘDZY ICH RODZICAMI. MIĘDZY NIMI BYŁA PEWNA, ACZKOLWIEK NIEWIELKA RÓŻNICA WIEKU. DZIEWCZYNIE PRZESZKADZAŁO, ŻE CHŁOPAK TRAKTUJE JĄ JAK DZIECKO, NATOMIAST CHŁOPAKOWI, ŻE DZIEWCZYNA ZACHOWUJE SIĘ JAK IRYTUJĄCA GÓWNIARA. Z CZASEM RODZINA NIE KAŻE IM SIĘ JUŻ TAK CZĘSTO ZE SOBĄ SPOTYKAĆ, A W PEWNYM MOMENCIE NIE WIDZĄ SIĘ JUŻ PRAKTYCZNIE W OGÓLE. WSZYSTKO SIĘ JEDNAK ZMIENIA W MOMENCIE, KIEDY RODZICE DZIEWCZYNY POSTANAWIAJĄ ODNOWIĆ PRZYSIĘGĘ MAŁŻEŃSKĄ I POJECHAĆ NA MIESIĄC MIODOWY. POMIMO TEGO, ŻE NASTOLATKA NIGDY NIE SPRAWIAŁA PROBLEMÓW WYCHOWAWCZYCH, TO RODZICE POSTANAWIAJĄ, ŻE NIE MOŻE ONA ZOSTAĆ SAMA W DOMU. W TYM MOMENCIE CHŁOPAK PRZEPROWADZIŁ SIĘ DO MIASTA NA STUDIA, A JEJ RODZICE UZNAJĄ, ŻE TO ON BĘDZIE IDEALNĄ NIAŃKĄ DLA ICH CÓRECZKI.

bohaterowie:

DZIEWCZYNA - Lostie
CHŁOPAK - Neodyox
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neodyox

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 16/04/2017
Age : 18
Skąd : Vengenberg

#2PisanieTemat: Re: show me some love • 2 os / romans / b.n   Nie Paź 14, 2018 8:23 pm



• dane podstawowe •

IMIĘ • Olivier
NAZWISKO • Montgomery
WIEK • Dwadzieścia jeden
DATA URODZENIA • Siedemnasty sierpnia
MIEJSCE URODZENIA • Vancouver, Kanada
STATUS • Student

• aparycja •

WZROST • Sto osiemdziesiąt
WAGA • Sześćdziesiąt
KOLOR WŁOSÓW • Czarny
KOLOR OCZU • Niebieski
SYLWETKA • Bardzo szczupła
CERA • Blada
TATUAŻE • Obie ręce
PIERCING • Kolczyk w nosie

• rodzina •

Adelaida Montgomery (41 lat)
Matka. Pracuje jako pielęgniarka w szpitalu w Phoenix, w Arizonie. W wolnym czasie lubi uprawiać sporty. Jest doskonałą malarką. Zna się z rodzicami dziewczyny od gimnazjum.

Michael Montgomery (45 lat)
Ojciec. Pracuje jako jeden z najlepszych prawników w całym Phoenix. W wolnym czasie biega lub chodzi na siłownię. Ze swoją żoną i rodzicami dziewczyny poznał się w liceum.

Cornelia Montgomery (15 l.)
Siostra chłopaka. Licealistka z doskonałymi wynikami w szkole. W przyszłości chce studiować medycynę, jak jej mama. Po niej także uwielbia malować. Bardzo dobrze dogaduje się z Olivierem.

• ciekawostki •

I. Ma uczulenie na czekoladę, ale nie przeszkadza mu to, bo i tak jej nie lubi.
II. Od czterech lat jest wegetarianinem, bo nigdy nie przepadał za mięsem.
III. Studiuje biotechnologię na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles.
IV. Nie przepada za młodszymi osobami, bo dla niego większość zachowuje się jak dzieci.
V. Urodził się w Kanadzie, kiedy to jego rodzice odwiedzali dziadków.
VI. Pali papierosy i czasami pije alkohol, jednak w tym drugim zna ograniczenie.
VII. Uwielbia czytać książki i piszę nawet własną poezję do szuflady, o czym nikt nie wie.
VIII. Lubi biegać i jezdzić na rolkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lostie

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 14/10/2018
Age : 18

#3PisanieTemat: Re: show me some love • 2 os / romans / b.n   Nie Paź 14, 2018 8:51 pm



IMIĘ I NAZWISKO: Emily Hastings
WIEK: 18 lat
DATA URODZENIA: 19 sierpnia
ORIENTACJA: heteroseksualna
RODZINA: ojciec (David, 45 lat, agent ubezpieczeniowy) matka (Monica, 42 lat, księgowa)
STATUS: uczennica
KOLOR OCZU/WŁOSÓW: piwne/brązowe
WZROST: 165 cm
WAGA: 60 kg
CERA: oliwkowa
ZNAKI SZCZEGÓLNE: tunel w prawych uchu


- Rzadko kiedy się maluje, właściwie tylko wtedy gdy robi sobie zdjęcia lub na specjalne okazje.
- Od drugiej klasy podstawówki trenuje karate.
- Nie wie jeszcze co chce robić w życiu.
- Jest wiecznie głodna i jest w stanie zjeść dosłownie wszystko.
- Lubi rysować, jednak wszystkie jej pracę są na dość przeciętnym poziomie.
- Interesuje się mangą i anime od końca podstawówki.
- Nigdy nie miała chłopaka.
- Długo chowa urazę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lostie

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 14/10/2018
Age : 18

#4PisanieTemat: Re: show me some love • 2 os / romans / b.n   Pon Paź 15, 2018 6:53 pm

Emily Hastings

Najbliższe pare tygodni zapowiadały się koszmarnie dla Emily, której rodzice postanowili wyjechać sobie na miesiąc miodowy. W prawdzie jak sama stwierdziła to nic złego, że postanowili celebrować swój trwający już ponad dwadzieścia lat związek poprzez wyjazd na Karaiby. Wręcz przeciwnie - cieszyła się, że pomimo licznych kłótni i sprzeczek nadal tworzyli szczęśliwy związek. Jednak jedynym a zarazem największy problemem związanym z ich nagłym wyjazdem, był ten związany z faktem, ze ze względu na jej edukacji i chęć przeżywania wzniosłych, romantycznych chwil tylko we dwoje, musieli zostawić osiemnastolatkę w domu. Ale nie samą - co to, to nie! Pomimo, że ich ukochana córeczka była już niemalże dorosła i nie sprawiała żadnych problemów wychowawczych, nigdy nie paliła, piła, nie imprezowała, to i tak stwierdzili, że potrzebuje niańki. I to nie byle jakiej. Tylko Oliviera Montgomerego.
Olivier Montgomery to syn przyjaciół rodziców dziewczyny. Pomimo, że do tej familii  samej w sobie nic nie miała, to z chłopakiem relacje układały jej się dużo gorzej. Od najmłodszych gdy rodzice kazali im się ze sobą bawić, to towarzystwo tego osobnika było dla niej nie do zniesienia. Przeszkadzało jej to, że pomimo niewielkiej różnicy wieku traktował ją jak małe dziecko. Z wiekiem to się nawet pogłębiało, ale całe szczęście odkąd dziewczyna skończyła jakieś dwanaście lat, rodzice przestali kazać spędzać jej z nim czas. Od tamtego czasu już go więcej nie musiała widzieć na własne oczy. Aż do teraz.
Gdy tylko Emily dowiedziała się, że to on będzie ją niańczyć przez najbliższy miesiąc, była wściekła. Nawet więcej. Miała ochotę zdemolować cały dom. Tylko cudem jakoś się od tego powstrzymała. Próbowała na różne sposoby przekonać swoich rodziców do zmiany zdania. Zarówno proszenie, błaganie na kolona, czy nawet próba przekonania, że jej dziadkowie na pewno będą chcieli przyjechać z drugiego końca kraju tylko po to, by przez miesiąc z nią siedzieli i pilnowali aby przypadkiem nie urządziła jakieś hucznej balangi, nie przyniosło zamierzonych skutków.
W końcu jednak dziewczyna zdołała się uspokoić i dała za wygraną. Stwierdziła, że może nie będzie tak źle. Przecież chłopak mógł się zmienić, prawda? Nawet jeśli nie to i tak będą się mijać, bo chłopak będzie zajęty uczeniem się, imprezowaniem lub tym i tym. Nawet jeśli nie to może uda się go przekonać do tego, aby mogła przez ten cały mogła sypiać u któreś ze swoich przyjaciółek? Raczej w to wątpiła, ale nie zaszkodziłoby przynajmniej spróbować.
Gdy w końcu nadszedł długo nie do końca oczekiwany dzień, była akurat niedziela. Jak zwykle dziewczyna miała zamiar leżakować do południa, nie przejmując się kompletnie faktem, że jej rodzice wyjeżdżają na cały miesiąc, a zamiast nich po szkole, w domu z ciepłym obiadkiem będzie czekał na nią Olivier. Znaczy się miała nadzieję, że będzie on dla niej gotował. Jak nie to wypad.
- Emily! Zejdź na dół! - usłyszała znajomy głos należący do jej matki, podczas czytania wiadomości, którą wysłała do niej jej przyjaciółka Lana. Oznaczało to tylko tyle, że już będzie się powoli zbierać z tatą, ale za to przybył Olivier. Świetnie.
- Już idę! - oznajmiła brunetka, a następnie leniwie zsunęła się z łóżka, poprawiając przy tym swoje rozczochrane włosy. Nie miała zamiaru robić się na bóstwo dla Oliviera, dlatego miała zamiar do niego zejść, w poplamionej musztardą pidżamie, mimo to na szybko ogarnęła jakoś swoją czuprynę, bo nie chciała, by zamiast jej twarzy zobaczył jeden wielki kołtun.
Gdy w końcu wyszła z pokoju, a następnie zeszła schodami na dół, jej oczom ukazał się widok jej rodziców w towarzystwie młodego mężczyzny, bardzo podobnego do jej "kolegi" z dzieciństwa. Musiała przyznać, że przez ten dość długi okres czasu, trochę mu się urosło.
- Emm...Cześć? - powiedziała, a następnie zmierzyła go wzorkiem z góry na dół.  Przynajmniej z wyglądu nie prezentował się jakoś wybitnie źle, może jej nie zgwałci, gdy ta będzie spokojnie sobie spać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neodyox

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 16/04/2017
Age : 18
Skąd : Vengenberg

#5PisanieTemat: Re: show me some love • 2 os / romans / b.n   Pon Paź 15, 2018 7:36 pm

OLIVIER MONTGOMERY

         Chłopak pakował się, żeby jak najszybciej wsiąść w samochód i dostać się do Los Angeles, gdzie zaraz miał rozpocząć studia na uniwersytecie. Właściwie, to dopiero wtedy dowiedział się, że jego rodzice rozmawiali ze swoimi przyjaciółmi i to on został poproszony, aby niańczyć ich córkę. Nie było mu to na rękę, zwłaszcza, że miał już wynajęte mieszkanie, a dwudziestoczterogodzinne sprawowanie pieczy nad dziecinną Emily świadczyło o tym, że na ten czas będzie musiał zamieszkać w domu Hastingsów.
    Gdy tylko myślał o tym, że cały miesiąc będzie musiał siedzieć w towarzystwie dziewczyny, która już od najmłodszych lat działała mu na nerwy, otwierał mu się w kieszeni scyzoryk. Niejednokrotnie powiedział to swoim rodzicom, pytając, czy nie mogą poprosić kogoś innego. Niestety za każdym razem słyszał odmowę, a jego mama opieprzała go na głos, prosząc, żeby się zachowywał, i że nie wypada odmawiać przyjaciołom. Na pytanie czemu zdecydowali za niego, usłyszał standardową i typową gadkę rodziców, żeby nie pyskował. No tak, bo po co dać podjąć własnemu, biologicznemu dziecku wybór. Lepiej postawić go przed faktem dokonanym. No, a potem się dziwią, że Olivier się na nich złości i nie ma ochoty z nimi rozmawiać.
    Skoro wszystkie plany mu się zmieniły, musiał też oczywiście poinformować swojego przyjaciela, z którym miał dzielić mieszkanie, że nastąpiła mała zmiana planów i chętnie go zawiezie, ale niestety jego zamieszkanie tam opóźni się o prawdopodobnie miesiąc. Will też nie był z tego zbytnio zadowolony, ale cóż zrobić? Niestety nie da rady już nic. Chłopak będzie musiał przez chwilę mieszkać sam, a on z wkurzającą osiemnastolatką. Chociaż, skoro ma być pod jego opieką, to może będzie się słuchać i nie będzie odwalać nic głupiego?
    W domu Hastingsów znalazł się po dziewiętnastej. Trochę późno, ale niestety przez to, że jego przyjaciel zapomniał wziąć kilku najważniejszych rzeczy, musiał się cofać. Potem trochę się namęczył ze znalezieniem ich mieszkania, a ostatecznie pół miasta musiał przejechać, żeby trafić do domu przyjaciół rodziny. Przywitano go bardzo ciepło, czego troszeczkę się nie spodziewał. Pani Hastings ucałowała go w policzek, a pan Hastings uścisnął dłoń z uśmiechem. Dostał parę komplementów, że strasznie wydoroślał, zmienił się, i że na ulicy prawdopodobnie nawet by go nie poznali. Co to dojrzewanie robi z człowiekiem?
    W końcu pani Monica postanowiła zawołać swoją córkę. Olivier od razu westchnął, kiedy usłyszał z góry jej głos, a kiedy zobaczył księżniczkę, która, prawdopodobnie, nadal będąc w pidżamie zeszła na dół, wywrócił lekko oczami.
  - Cześć – odpowiedział jej spokojnie, za moment zmierzając ją wzrokiem w taki sam sposób, jak ona.
    Rzeczywiście. Dojrzewanie robi dużo, bo i Emily nie przypominała tej samej dziewczyny, co kiedyś. Pewnym było to, że bardzo wyładniała i nawet nieco podrosła, ale wciąż prezentowała się jak głupi, irytujący dzieciak. Sam fakt, że zeszła do niego w brudnej pidżamie, w roztrzepanych włosach i przywitała się z nim od niechcenia. No cóż. Będzie zabawnie.
  - Słuchaj, Olivier. Na stole w kuchni zostawiliśmy trochę większą gotówkę – zaczęła pani Hastings, wskazując na kuchnię. – Wpłać ją sobie na konto albo podziel między waszą dwójkę, to i Emily będzie miała ją w gotowości. Gotować nie musisz, możecie jeść na mieście, zwłaszcza, że twoja mama mi mówiła, że jesteś wegetarianinem, więc w domu poza warzywami nic dla siebie pewnie nie znajdziesz. Rachunki opłacimy jak wrócimy.
  - Telefon do nas i do naszego hotelu jest na lodówce – wtrącił pan David. – Emily ci pokaże twoją sypialnię. Czuj się jak u siebie w domu i pilnuj jej, żeby nie robiła żadnych głupot pod naszą nieobecność. Oboje możecie sobie zaprosić znajomych, jeśli będziecie chcieli, ale żadnych hucznych imprez. Na wszelki wypadek pani Coral z naprzeciwka też będzie miała na was oko.
   Słysząc te słowa, Olivier od razu pomyślał, że skoro i tak jakaś sąsiadka będzie mieć na nich oko, to dlaczego ich córka nie mogła zostać pod jej opieką.
  - Ach i jeszcze jedno. Proszę, żebyś nie palił w domu. Najlepiej jak wyjdziesz na taras, a w swojej sypialni masz nawet balkon.
  - Bez problemu, pani Hastings – odpowiedział równie spokojnie, co wcześniej dziewczynie.
    Rodzice Emily pożegnali się z nimi i już w tym momencie zostali tylko we dwoje. Stali jeszcze przez chwilę w tym korytarzu, patrząc to na siebie, to na ściany, ale w końcu Montgomery postanowił się odezwać.
  - Pokaż mi tę sypialnię – powiedział jedynie, biorąc wielką torbę podróżną w ręce i kierując się w stronę schodów. - Nadal musisz być dzieciakiem, skoro jesteś pełnoletnia, a twoi starsi poprosili, żebym cię niańczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lostie

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 14/10/2018
Age : 18

#6PisanieTemat: Re: show me some love • 2 os / romans / b.n   Nie Lis 11, 2018 9:18 pm

Emily Hastings

Dziewczyna chcąc czy nie chcąc musiała przyznać, że jej dawny kolega wyprzystojniał. Nawet. W prawdzie nie był w jej guście, gdyż zdecydowanie wolała bardziej"umięśniony" typ mężczyzn, ale nie miała co narzekać. Jednak z twarzy prezentował się dużo lepiej. Ba! Mogłaby nawet powiedzieć, że był całkiem ładny. Oczywiście nie miała zamiaru mówić mu tego wprost. Co to, to nie! Byłoby to zapewne upokarzające dla brunetki i ledwo by to jej przeszło przez gardło. Albo w ogóle. Pewnie byłaby to jedna z nielicznych sytuacji, w których nie dałaby rady schować dumy do kieszeni.
Po tym jak chłopak się z nią przywitał, dziewczyna nie miała wątpliwości, że pomimo minięcia sporego odstępu czasu od ich ostatniego spotkać, młody mężczyzna z charakteru zbytnio się nie zmienił. Albo przynajmniej stosunku do niej. Ale co tu się dziwić? Od małego darli ze sobą koty, na dodatek Emily swoim zachowaniem widocznie pokazywała, że nie ma zamiaru czegoś z tym zrobić, więc nic dziwnego, że chłopak także nie ma zamiaru jakoś naprawić tej relacji.
Jakoż, że rodzice nie mieli zamiaru jeszcze wychodzić z mieszkania, a zamiast tego woleli ustalić jeszcze parę rzeczy z Olivierem, co równie dobrze mogli zrobić jakiś czas temu przez telefon, dziewczynie nie pozostawało nic innego jak stać bezczynnie i podsłuchać całą ich rozmowę. Wprawdzie Emily raczej nie miała w zwyczaju robić tego typu rzeczy, ale nie miała innego wyboru, zwłaszcza, że musiała jeszcze pożegnać się z rodzicami, za którymi mimo wszystko będzie tęsknić. Poza tym nie miała zamiaru wtrącać się w rozmowę, która jakby nie patrzeć w ogromnym stopniu tyczyła się jej osoby.
Gdy tylko podczas rozmowy wpadło słowo "wegetarianizm", dziewczyna ledwo co powstrzymała śmiech. Nigdy nie mogła rozumieć jak można odmawiać sobie takich pyszności jak kurczach z rożna, kebab, kiełbaski, ryby, salami...czy wiele innych potraw na które brunetka zawsze miała ochotę. Ale przynajmniej dzięki temu będzie mogła jeść na mieście, przez co zawsze będzie mogła zamawiać to co chce. Niestety, mama dziewczyny nie zawsze gotuje to na co dziewczyna akurat ma ochotę, a samodzielne przyrządzanie posiłków, nie kończyło się najczęściej zbyt dobrze.
Na słowa świadczące o tym, że ciemnowłosy palił papierosy, Emily aż się skrzywiła. Nigdy nie mogła zrozumieć, dlaczego tak wielu ludzi skraca sobie życie na własne życzenie i to jeszcze w tak śmierdzący sposób. Miała nadzieje, że chłopak rzeczywiście nie będzie tego robić w domu, bo inaczej po nim.
Po tej krótkiej rozmowie, dziewczyna pożegnała się z swoimi rodzicami, została sam na sam z chłopakiem. Nie trudno się dziwić, że zapanowała między nimi niezręczna cisza.
W końcu ciemnowłosy postanowił się odezwać, jednak na jego słowa dziewczyna prychnęła.
- Twoi rodzice nie nauczyli Cię takiego bardzo ładnego słowa "proszę"? - spytała się podirytowana dziewczyna. Co za niewychowany buc! Za każdym razem gdy tylko się do mnie odzywa to musi być najbardziej chamski jak się tylko da...nic a nic się nie zmienił!
Kolejne słowa chłopaka skierowane wprost do niej spowodowały, że dziewczyna zacisnęła pięści. Gdyby nie fakt, że była w pełni świadoma faktu, że Olivier może na nią nakablować, to z pewnością dostałaby od niej tam gdzie słońce nie dociera.
- To nie Twoja sprawa, dobra!? - wrzasnęła zdenerwowana dziewczyna. Nie minęło nawet pięć minut, a już miała go serdecznie dość.
- Idź za mną - dodała nadal nie kryjąc swojego zdenerwowania. Mimo, że początkowo planowała powiedzieć "a sam se znajdź", ostatecznie stwierdziła, że już pokaże mu ten pokój, licząc na to, że będzie tam siedział przez całą noc i do rana nie będzie musiała widzieć jego gęby.
- Skoro tak bardzo nie chcesz mnie niańczyć to mogę iść spać do koleżanki...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neodyox

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 16/04/2017
Age : 18
Skąd : Vengenberg

#7PisanieTemat: Re: show me some love • 2 os / romans / b.n   Pon Lis 12, 2018 1:33 am

OLIVIER MONTGOMERY


       No tak. Jak zwykle biła od nich ogromna sympatia wobec siebie. Ten próbował jej dogryzać, a ta z kolei próbowała być wredna, w celu bronienia się przed jego atakami. W ciągu tego miesiąca mogło się wydarzyć naprawdę wiele. Kto wie czy, zamiast hucznych imprez, domu nie rozsadzą ich sprzeczki, kłótnie i grube awantury, które prawdopodobnie zmierzały do nich wielkimi krokami. Oboje nie chcieli znajdować się w tej sytuacji, ale niestety rodzice obojga zadecydowali za nich. W tej kwestii naprawdę i bez żadnych przelewek mieli najmniej do powiedzenia. Po prostu. Ty będziesz nianią, a ty będziesz pod okiem tej niani cały czas, podczas gdy wy, dla bezpieczeństwa, będziecie jeszcze pod okiem jakiejś sąsiadki na emeryturze, która nawet w okularach nie dojrzy, co się u was dzieje. Wspaniale!
     Dziewczyna próbowała być tak samo niemiła jak on, jednak Olivier miał jeszcze to do siebie, że takie rzeczy najnormalniej w świecie ignorował. Jego kompletnie nie obchodziło co dziewczyna miała do powiedzenia. Zwłaszcza na temat tego, że on musi tutaj być. Prawdę mówiąc, to nie lubił kłócić się z rodzicami, więc zamierzał się przemęczyć, żeby nikt nie był na niego zły. Poza tym nie chciał zawieść rodziców i psuć im opinii u państwa Hastings, którzy prawdopodobnie mogliby wypominać Montgomerym do końca życia zachowanie ich syna. Dobra, pomyślał spokojnie chłopak, kładąc torbę na duże, dwuosobowe łóżko. Posiedzisz z nią ten miesiąc, a każdego dnia myśl sobie, że tych dni ubywa i już za moment będziesz w swoim miłym mieszkanku, bez wkurzającej Emily. Dasz radę.
     Kiedy dziewczyna uznała, że może spać u koleżanki, ten prychnął, uśmiechając się do samego siebie i już po chwili się do niej odwracając. Posłał jej zażenowane - i rozbawione jednocześnie - spojrzenie, nie zważając kompletnie na to, jak zareaguje.
    - Żartujesz sobie? - zapytał, opierając się o ścianę i po dłuższej ciszy kontynuując. - Słuchaj, Emily. Ustalmy pewne zasady i coś sobie wyjaśnijmy. Skurwysyńsko cię nie lubię i prawdopodobnie nigdy nie dojdzie do momentu, kiedy będę darzył cię jakąkolwiek sympatią. Jednak chcąc, nie chcąc, jesteś teraz pod moją opieką. Jeżeli myślisz, że będziesz sobie codziennie latała po koleżankach i będziesz robiła, na co tylko będziesz miała ochotę, to grubo się mylisz. Nie obchodzi mnie ile twoje koleżanki mają czasu od starszych, żeby spędzać czas poza domem i ile czasu dają ci twoi rodzice, ale ze mną punkt dwudziesta pierwsza trzydzieści, każdego dnia, masz się stawić w domu. Możesz sobie błagać i rzucać jakieś nic niewarte obietnice, ale nie przedłużę ci tego za cholerę. Zapraszaj sobie koleżanki, kolegów, chłopaka jeśli masz, ale do swojego pokoju. Nie będę tolerował dzieciarni twojego pokroju w salonie, z którego każdy dźwięk rozchodzi się po całym domu,,podczas gdy ja, przykładowo, będę próbował się uczyć. Jak wiesz, ja też mam szkołę. Jeśli będziesz chciała, żebym cię gdzieś podwiózł albo po ciebie przyjechał, to wystarczy, że mi powiesz, a to zrobię bez żadnego problemu. No i jako, że mamy aktualnie swoje pokoje, to nie naruszajmy sobie tych stref. To chyba by było na tyle... Ach, w sumie jeszcze jedno. Nie zmuszaj mnie, żebym zadzwonił do twoich rodziców. Naprawdę nie jestem typem, który lubi kablować, ale jeśli mnie wkurwisz, to naprawdę to zrobię.
      Jego monolog był dość długi, ale chciał wyjaśnić dziewczynie parę istotnych spraw. Nie chciał też być dla niej jakoś wybitnie ostry, zwłaszcza, że nie o to tutaj chodziło, ale musiał jej jednak przydzielić konkretną godzinę powrotu do domu. Wiedział, że dziewczyna i tak pewnie będzie mu robić na złość i będzie wracać później, ale na to wpływu już nie miał. Wiedział tylko, że nie zamierza się o nią "martwić", że coś jej się stało. Teoretycznie mógł mieć ją kompletnie w dupie i pozwalać jej na wszystko, żeby przynajmniej mieć ją z głowy, ale nie chciał później wysłuchiwać kazań rodziców z obu stron, jaki to on jest niby nieodpowiedzialny. Chociaż z drugiej strony, to może prędzej by jej się dostało, niż jemu? Nie wiedział, ale nie zamierzał też w żaden sposób tego sprawdzać.
    - A, no i jeśli chcesz nocować u koleżanek czy kolegów, to z góry uprzedzam, że to nie wchodzi nawet w grę i nie próbuj ze mną dyskutować - dodał, zaczesując włosy do tyłu i wymijając ją. - Jak chcesz, to niech koleżanki śpią u ciebie, jeśli poczujesz się dzięki temu lepiej.
      Nawet nie czekał na jej odpowiedź, bo naprawdę nie chciało mu się wysłuchiwać jej pretensji, w których jasno zaznaczy, jak bardzo jej się to wszystko nie podoba i jaka to jest temu przeciwna. Mogła próbować z nim walczyć, ale powinna zrozumieć, że od początku stoi na przegranej pozycji. Nim zdąży wykręcić numer do rodziców, jak to jej źle i jaki to Olivier jest okropny, ten zdąży przedzwonić do nich pięć razy, tłumacząc, że typiara nie umie się zachować.
      Zszedł do kuchni, biorąc całą gotówkę i zamierzając ją wpłacić do siebie na konto. Część pieniędzy oczywiście zamierzał przelać dziewczynie na konto. Według niego płatność plastikiem była nieco bezpieczniejsza, zwłaszcza, jeśli dziewczyna miała poustawiane limity i blokady na karcie, w taki sam sposób jak on. No i o ile oczywiście posiadała konto bankowe. Zamierzał poruszyć z nią jednak ten temat dopiero w momencie, kiedy sama tę kwestię poruszy. Na razie nie zamierzał za nią latać. Niech Emily oswoi się z faktem, że od dnia dzisiejszego, przez miesiąc, będzie tańczyła tak, jak zagrał jej Olivier.
      Zamknął drzwi do swojego pokoju i od razu otworzył balkon. Pora zapalić i nieco się odstresować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




#8PisanieTemat: Re: show me some love • 2 os / romans / b.n   

Powrót do góry Go down
 
show me some love • 2 os / romans / b.n
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: