IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 I'll show you the truth.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Voldemort

avatar

Liczba postów : 652
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#1PisanieTemat: I'll show you the truth.    Nie Wrz 09, 2018 10:38 pm



Zack i Daniel nie od zawsze byli gangsterami, zabijakami 
kłamcami. Gdyby sięgnąć pamięcią wstecz...
pamiętam ich jako dwóch całkiem niewinnych chłopców. 
Przedstawiamy gimnazjalne czasy Daniela i Zacka.



____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 596
Join date : 02/07/2015
Age : 22

#2PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Nie Wrz 09, 2018 11:09 pm

Po klasie już jakiś czas temu rozniosły się plotki, że niedługo w jej szeregi wstąpić ma nowy uczeń. Dziewczyny,z których niektóre wciąż wpasowałyby się w obrazek huśtawek i piaskownicy, niesamowicie ekscytowały się tym odkryciem, licząc na nowy obiekt westchnień. Chłopcy mieli podobnie, uciekając się do nierealnych wyobrażeń o plus, minus osiemnastoletniej piękności, która nieszczęśliwie oblała kilka klas i wciąż siedzi w drugiej gimnazjalnej. Wśród całej tej bandy był też Daniel, który nie marzył ani o cycatej blondynce ani wyrzeźbionym Francuzie, mając wieść o nowym uczniu głęboko gdzieś. Życie szkolne generalnie mało go interesowało. Wciąż wpadał w kłopoty, kłócił się z nauczycielami i odganiał od natarczywych dziewczyn, wśród których jego buntownicza natura najwyraźniej robiła furorę. Fakt, że był bratem Alexa, który opuścił progi szkoły w zeszłym roku, również nie był bez znaczenia. Ale wcale się o to nie prosił. Ze szkoły prawdopodobnie nie wywalono go tylko dlatego, że wbrew wszystkiemu co sobą pokazywał miał świetne oceny i jeszcze lepsze wyniki w sferze sportowej. Szkoła nie mogłaby przecież ot tak pozbyć się swego atutu we wszelkich zawodach. To nie przeszkadzało im jednak w notorycznym skarżeniu się do opiekunów sierocińca, z którymi Daniel miewał coraz poważniejsze zatargi. Choć jego życie generalnie wyglądało lepiej niż kilka lat temu, wciąż niespecjalnie się nim cieszył.

Ogólna wrzawa wywołana faktem, że to dziś miał zostać przedstawiony nowy uczeń, przerwana została wejściem nauczyciela i jak się można było domyślić - nowego ucznia właśnie. Płeć męska tegoż osobnika oznaczała zwycięstwo dziewczyn, jednakże jakimś sposobem nie słychać było w ogóle odgłosów triumfu. Daniel, wpatrujący się z ostatniej ławki w boisko za oknem, ze znikomym zainteresowaniem przeniósł czarne spojrzenie w nowoprzybyłego, natychmiast rozumiejąc tę słabą reakcję płci pięknej. Chłopak był... Cóż. Niski, cherlawy i wyglądał na zastraszonego, gdy zaś został przedstawiony przez nauczyciela, okazało się, że nazwisko również nie sugeruje zagranicznych korzeni. Daniel, gdyby miał więcej empatii pewnie już teraz zacząłby mu współczuć. Nowa, zgrana klasa, wśród której przeważali chłopcy i banda tępych, złośliwych dziewczyn, a przy tym wszystkim on - na pierwszy rzut oka cichy i nieśmiały świeżak. To nie mogło być łatwe.

Ale Daniel nie emanował empatią. Znów wlepił spojrzenie w okno, nie odnotowując nawet faktu, że nauczyciel polecił nowemu, którego imienia nie usłyszał, zająć jedno z wolnych miejsc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 652
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#3PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Nie Wrz 09, 2018 11:29 pm

 – Jesteś mądrym chłopcem, Zack – usłyszał gdzieś ponad swoją głową. Nie podniósł wzroku znad książki, nie ruszył śniadania, nie spojrzał na nikogo dzisiejszego dnia.
Poczuł ciepłą dłoń matki na swoich włosach i nieco skrzywił się wewnętrznie na myśl o tym, że to całkiem miłe uczucie.
 – Poradzisz sobie, prawda? – dopytywała. Chłopiec nie był skory do rozmów, więc jedynie skinął kobiecie głową.

Kilka minut później znaleźli się w samochodzie pędzącym w stronę jego nowej szkoły.
Miał znaleźć się w drugiej klasie, ale również i po raz pierwszy w jakimkolwiek gimnazjum.
Zgadza się – przeskoczył jeden rok. Nie było to nic szczególnie specjalnego. Nie dla Zacka, który był przecież „mądrym chłopcem”.

Chłopiec przez chwilę obserwował poranny widok San Diego, trzymając na kolanach książkę otwartą na którejś ze stron.
Na chwilę jego uwagę pochłonęło wszystko wokół i przyłapał się na tym, że nie potrafił oderwać wzroku od mijanych w pośpiechu samochodowym przechodniów, witryn sklepowych, kiosków, przystanków autobusowych.
Zack pomyślał sobie nawet przez chwilę, że być może…nie będzie tak źle.

***

Kierowany ludzką ciekawością – przyjrzał się niektórym uczniom, gdy rzucił okiem na klasę.
Nie wyglądali na zadowolonych z jego obecności. W głównej mierze wydawali się być znudzeni lub zwyczajnie nudni.
Zack niemalże skrzywił się nieco, ale przypomniał sobie w porę, że być może wypadałoby nie zniechęcić do siebie tych wszystkich ludzi od razu.
Wszystko po kolei, prawda?

Zajął wolne miejsce przed jednym z uczniów, który jako jeden z niewielu (lub jedyny) nie przyglądał mu się ze zniesmaczeniem.
Właściwie…nie patrzył na Zacka w ogóle.
Na szczęście na zupełny brak uwagi nie mógł liczyć, bo czuł jak spojrzenia wokół wypalają w nim bolesne dziury.

Zack skulił się nieco na krześle i odłożył czytaną wcześniej książkę na blat ławki.
Spojrzenie zaś wlepił w widok za oknem.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 596
Join date : 02/07/2015
Age : 22

#4PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Nie Wrz 09, 2018 11:52 pm

Lekcja się zaczęła, a Daniel również i ten fakt odnotował z trudem. Nawet jeśli leżał przed nim otwarty podręcznik, strona nie zgadzała się z tym co przerabiali, a jego spojrzenie bezustannie ze znudzeniem wlepione było w okno. Raz tylko przeniósł je przed siebie, by z braku laku ocenić sylwetkę, która nie wiedzieć kiedy, znalazła się przed nim. Mając go tak blisko zrozumiał, że chłopak jest jeszcze niższy niż mu się wydawało. Przez chwilę nawet korciło go, by wyciągnąć na wprost rękę i sprawdzić, czy znajdzie się ponad ciemną czupryną, udało mu się jednak powstrzymać. Czupryna nowego ucznia zaaferowała go na nieco dłużej niż powinna, a Daniel mimowolnie pomyślał, że te niesforne loczki wyglądają naprawdę ładnie. Niemalże dziewczęco. Domyślał się, że te piękne loczki wśród tutejszej społeczności prędzej staną się przekleństwem chłopaka, niż jego atutem.

Znów wbił oczy za okno, a oderwał je od niego dopiero wtedy, gdy usłyszał ostre, rockowe brzmienie przerywające bezczelnie wykład nauczyciela, którego wściekłe spojrzenie natychmiast powędrowało na Daniela.
- Ile razy mam ci przypominać, że telefony są ZABRONIONE w klasie? - warknął nauczyciel, Daniel zaś widząc na wyświetlaczu numer sierocińca wstał, rzucając mężczyźnie ulotne spojrzenie.
- Dobrze, że poza klasą nie są - odparł znużonym tonem, mając telefon już przy uchu, po czym wyszedł nie zabierając swoich rzeczy. Jeszcze jakiś czas słyszał za sobą rozwścieczone uwagi i groźby nauczyciela.

Wrócił do klasy po jakiś dziesięciu minutach rozmowy ze swoją młodszą siostrą, odprowadzany do swego miejsca spojrzeniem klasy i wciąż wściekłego matematyka, który napomknął tylko, że chce go widzieć po lekcji, nim przeszedł do dalszej jej części. Reszta potoczyła się tak samo nudno jak dotąd, aż dzwonek nie wybawił wszystkich od nieznośnego przynudzania.

Gdy podchodził do biurka nauczyciela, zarejestrował kątem oka, jak grupka osób podchodzi do nowego, zagadując coś, czego Daniel nie zdołał usłyszeć. Po ich wykrzywionych szyderczymi uśmieszkami minach jednak domyślił się, że nie raczyli chłopaka pełnymi sympatii pytaniami. Wyszedł z matematykiem przed klasę, gdzie pomimo przerwy było nieco ciszej, a potem odbiegł myślami gdzieś daleko, nie chcąc słuchać standardowego zrzędzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 652
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#5PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Pon Wrz 10, 2018 12:36 am

Jego skupienie rozproszył nagły dźwięk dzwonka, którego źródła Zack nie mógł zidentyfikować przez dłuższą chwilę.
Właściwie to nie udało mu się to aż do moment, gdy jeden z uczniów nie podniósł się gwałtownie do pionu i nie wyszedł z klasy, odprowadzony całym tuzinem zakochanych spojrzeń pozostałych czternastolatków.

Chłopak pojawił się w klasie dziesięć minut później, czyli zaledwie siedem minut przed końcem lekcji, którego to Zack się nieco obawiał.
Wiedział, że to da przyzwolenie wygłodniałym hienom i sępom, na zbliżenie się do niego i sprawdzenie na ile długo będzie w stanie wytrzymać nim będą miały szansę się nim pożywić.
Nie miały zamiaru zostawić na jego kościach ani kawałka mięsa.
Czasy były trudne – w tym musiał się z nimi zgodzić.

Zack doczekał się w końcu tego, co było nieuniknione.
Zdecydował się nawet, że posiedzi na swoim miejscu chwilę dłużej zamiast od razu ruszyć do wyjścia z klasy i zniknąć w jakimś cichym kącie.

– Siema, nowy. Zack, prawda? – Szyderczy ton któregoś z jego nowych kolegów z klasy zadźwięczał w uszach niższego chłopca w wyjątkowo obrzydliwy sposób.
– Słodki jesteś, wiesz? – zakwilił do niego inny czternastolatek, który stał tuż obok tego pierwszego, by następnie sięgnąć do dłoni Zacka i ją nakryć swoją własną. – Będziesz moją dziewczyną?
Zack natychmiast zabrał dłoń i schował ją pod ławką. Jego reakcja wywołała falę chichotów.
Nie miał ochoty podnosić wzroku na swoich oprawców.
Wiedział, że nie miał szans na zyskanie przewagi.
– Mogę pożyczyć twój sweter, Zack? – spytała z paskudnym rozbawieniem jedna z dziewczyn, a po chwili roześmiała się równie nieładnie.
– Spodobałby się Wilsonowi, prawda Terry? On lubi takich małych chłopców zapraszać do siebie, a później dawać im soczyste klapsy.
Wszyscy zgodnie się roześmiali, kwicząc i piszcząc z dzikim rozbawieniem nad jednym z wyrafinowanych żartów.

Zack odetchnął cicho i wbił wzrok w stronice otwartej książki. Nie był w stanie wyodrębnić ani jednego słowa i marzył o tym, by zniknąć w tej chwili.
Chciałby bardziej niż czegokolwiek by nikt nie był w stanie go teraz zobaczyć.
Poradzisz sobie, prawda? Zack? Zack…
Chłopiec odetchnął jeszcze raz, tym razem głębiej, a następnie gwałtownie podniósł się ze swojego miejsca.
Przepchnął się między uczniami, którzy otaczali jego ławkę i ruszył w kierunku wyjścia z klasy.
Nie patrzył przed siebie.
Chciał po prostu znaleźć się gdzieś indziej.
Nie zauważył nawet jak w tej samej chwili, gdy już niemal był poza pomieszczeniem, wyrasta przed nim wysoka sylwetka.
Doprowadziło to do niefortunnego zderzenia i kolejnej fali rechotów.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 596
Join date : 02/07/2015
Age : 22

#6PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Pon Wrz 10, 2018 1:05 am

– Nie potrafię cię zrozumieć Danielu, masz tak niebywałe predyspozycje do bycia jednym z czołowych uczniów, a wszystko to usilnie zaprzepaszczasz swoim zachowaniem. – Teraz już słuchał swej wychowawczyni, wpatrującej się w niego z jednego z krzeseł w pokoju nauczycielskim. Miał nadzieję przeczekać wszystko z rękoma obojętnie wsuniętymi w kieszenie, miał jednak to nieszczęście, że drobna i ładna kobieta przed nim nie dawała zbyć się tak łatwo jak choleryczny nauczyciel matematyki.
Nie słysząc odpowiedzi, kobieta westchnęła słabo, nie zdejmując orzechowych oczu z bruneta.
– Przerwa się kończy – zauważył, unosząc na wychowawczynię wyzute z emocji spojrzenie. – Możemy przejść do części, w której mnie pani kara?
– Tak Danielu, naturalnie. – W delikatnym głosie nie słychać było ni cienia zirytowania. – Codziennie przez tydzień będziesz zostawał po lekcjach, a w każdy poniedziałek, środę i piątek o godzinie siedemnastej będziesz pomagał panu woźnemu w jego obowiązkach.
Daniel milczał przez chwilę, aż w końcu odezwał się, lekko zmarszczywszy brwi.
– Zabawne. Wydawało mi się, że wymieniła pani właśnie godziny moich treningów. – Szkolny klub MMA był jedynym co motywowało Daniela do utrzymywania wyników i względnie znośnego zachowania.
– Nie wydawało ci się kochany.
– Nie może pani.
– Ależ mogę i właśnie to robię. Od ciebie zależy, czy kara nie zostanie przedłużona. Idź już na lekcję.



Ogromną irytację Daniela widać było już na pierwszy rzut oka i widać ją było także wtedy, gdy poczuł jak od jego klatki przy akompaniamencie śmiechów, odbija się coś ciężkiego. Choć jego mina nie była wywołana tym niefortunnym wypadkiem, zapewne wszyscy odebrali to właśnie w ten sposób.
– Patrzcie, Zackuś leci na Dann... Daniela – krzyknęła wielce rozbawiona brunetka z krótką tylko przerwą, podczas której Daniel rzucił jej spojrzenie mówiące, że umrze, jeśli ośmieli się zdrobnić jego imię.
Daniel przeniósł spojrzenie na sylwetkę podnoszącą się niezdarnie z podłogi, zastanawiając się, jak to możliwe, że podczas tak krótkiej przerwy, zdołali zgnębić go tak mocno.
– Jest taki ślicznusi, że pewnie pomyślał, że ma jakieś szanse – odezwał się kolejny przeogromnie rozbawiony głos, a czarne oczy powędrowały na jego właściciela. Daniel wciąż stał w drzwiach, nieświadomie nie pozwalając "Zackusiowi" opuścić pomieszenia.
– Skoro tak ci się podoba, Colton, to może po prostu umówcie się na randkę? – warknął Daniel z rozdrażnieniem, skutecznie uciszając śmiech Coltona i przekierowując rozbawienie reszty na jego osobę. – Możesz się przesunąć? – warkliwy ton tym razem ciszej skierował się do Zacka, który stał na drodze Daniela rozdrażnionego wynikiem rozmowy z wychowawczynią i niezamierzającego wtrącać się do czegokolwiek, co działo się między klasą a tym tutaj. Na razie miał ochotę po prostu wszystkich pozabijać i żałował niezmiernie, że prawo mu na to nie pozwala.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 652
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#7PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Pon Wrz 10, 2018 1:25 am

Zack powoli podniósł zirytowane spojrzenie na swoją przeszkodę i niechętnie wstał z ziemi, by jak najszybciej „zejść z drogi” niejakiemu Danielowi.
– Zackuś! Gdzie idziesz? Zostań z nami! – zawołał za nim ktoś, ale Zack już wymijał sylwetkę wyższego ucznia, zaszczycając go jeszcze ostatnim urażonym spojrzeniem przez ramię nim zniknął na korytarzu.
Nie potrzebował tych lekcji.
Nie potrzebował żadnej szkoły.
Był mądry.
I choć było to nader upokarzające...Zack nie był w stanie zrobić niczego poza uciekaniem.

***

Mijały kolejne dni szkoły, kolejne dni spędzane na unikaniu kogokolwiek, kto wydał mu się jakkolwiek znajomy.
Dla Zacka oznaczało to całe godziny spędzone na ukrywaniu się w toalecie...dla dziewczyn.
Tam nikt nie miał szansy go dogonić bowiem żaden z czternastoletnich chłopców za nic nie postawiłby swojej stopy w tej konkretnej toalecie.

Zack pogodził się już na początku z faktem, że nie znajdzie sobie żadnych przyjaciół, że prawdopodobnie nikt nie będzie miał ochoty się do niego odzywać, ale to...
To było coś, czego nie udało mu się przewidzieć.
Agresja ze strony rówieśników dokuczała mu okropnie, ale fakt, że nikt nie był w stanie mu pomóc stwarzał w chłopcu poczucie bezsilności.
Czy to miało szansę zmienić się w liceum?
Czy do tego czasu będzie musiał się ukrywać w łazience?

***

Ledwo udało mu się opuścić klasę i ruszyć w kierunku wyjścia ze szkoły, a poczuł jak jego ramiona niespodziewanie znalazły się w silnym uścisku dwóch dłoni.
Nim się spostrzegł był już wleczony przeciwną stronę.
– Puszczajcie! – udało mu się wykrztusić nieco zbyt cicho by wywołać jakąkolwiek reakcje.
– Zack, nie bądź taki – odezwał się jeden z jego porywaczy, najwyraźniej dosłyszawszy jego skomlenie. – Mówiłem ci przecież, że pójdziemy gdzieś razem i spędzimy trochę czasu we trzech.
Wzrok czternastolatka wywołał w Zacku uczucie...zupełnego obrzydzenia.


Ostatnio zmieniony przez Voldemort dnia Pon Wrz 10, 2018 9:02 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 596
Join date : 02/07/2015
Age : 22

#8PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Pon Wrz 10, 2018 1:51 am

Przez decyzję wychowawczyni chodził okropnie rozdrażniony, a rozdrażnienie i fakt, że nie miał gdzie wyrzucić swoich emocji ze względu na brak treningów, nie sprzyjały jego poprawnemu zachowaniu. Dlatego właśnie kobieta uznała, że przyda mu się przedłużenie kary o kolejne trzy dni. Ponieważ naprawdę miał dosyć spędzania całych dni w szkole i latania z mopem zamiast chodzenia na treningi, w końcu faktycznie zaczął dokładać starań, by nie zajść nikomu za skórę. Dzisiejszej środy miał zostać po lekcjach ostatni raz i wszystko wskazywało na to, że udało mu się nie prowokować jej przedłużenia.

Pocieszony nieco tą myślą, wyszedł w długiej przerwie, kierując swe kroki w miejsce, które zazwyczaj nie było uczęszczane przez nikogo. Kryjąc się w cieniu budynków wyjął paczkę fajek i odpalił jednego z nich, zaciągając się z rozkoszą. Przez chwilę wydawało mu się, że słyszy krzyki, tak jakby rozentuzjazmowany tłum oglądał jakiś mecz. Ale niby dlaczego miałby słyszeć tutaj coś podobnego? Musiało mu się wydawać.

Gdy jednak wytężył słuch, znów do jego uszu dotarły wyraźne śmiechy grupy osób, zaintrygowany rzucił więc peta pod nogi i skierował się w stronę źródła hałasu. I faktycznie, nieopodal ujrzał grupkę niesamowicie rozbawionych osób, w większości z jego klasy, część z nich wyciągnęła telefony i nagrywała coś. Pomyślał, że to jedna z tych durnych bójek i już miał zamiar odejść, kiedy między parą stóp dojrzał charakterystyczne, czekoladowe loczki.
– Co do chuja... – mruknął niedowierzając temu co widzi. Czy jego koledzy naprawdę byli aż tak... Tak...

Zbierana w nim przez półtorej tygodnia frustracja zadecydowała za niego, gdy przedarł się między małym tłumem, chwycił mocno ramię jednego z trzech najbliżej stojących Zacka chłopaków, odwrócił przodem do siebie i złączył pięść z i tak już mało zgrabnym nosem. Dźwięki tłumu wydały teraz okrzyk przerażenia, bo Daniel w chwilę po tym chwycił włosy kolejnego kolegi, mało elegancko kierując jego twarz na swoje kolano, gdy zaś trzeci z nich wycofał się z paniką, dosiągł go dziko i powalił na ziemię, w chwilę później okładając pięściami. Och, jakie to było miłe uczucie.

– Co tutaj się do diaska dzieje?! – jego ręka została nagle złapana, a on uświadomił sobie, że... Chyba go poniosło. Zamiast na nauczyciela zerknął jednak na Zacka, który, jak się okazało, wcale nie miał dużych obrażeń. Najwyraźniej dostał raz z pięści, przewrócił się i to w tym momencie Daniel go zauważył. Tłum zebrany wcześniej, został spłoszony przez nauczyciela i nim ten zdążył dobrze rozeznać się w sytuacji, na miejscu była już tylko ich trójka. Zaskoczony Zack, ledwie przytomny kolega ze starszej klasy i wyrwany z amoku Daniel.

Rozjuszony nauczyciel szarpnięciem odciągnął Daniela od chłopaka, wyrywając go z lekkiego szoku.
– Ty cholerna, mała zakało społeczeństwa, tym razem się doigrałeś. Już ja zadbam o to, żeby twoja stopa nie postała więcej ani na sali treningowej ani na terenie szkoły! – Puścił zamaszyście bruneta, doskakując do zakrwawionego, próbującego się podnieść piętnastolatka. Daniel dopiero uświadomił sobie jak to wyglądało. Przyłapano go na okładaniu ucznia, podczas gdy drugi obecny również był poszkodowany i raczej nikt nie uwierzy, że jego zaprzeczanie, jakoby Daniel mu to zrobił, nie było wynikiem zastraszenia. Miał przejebane.

– Nic ci nie jest, Zack? – mruknął, patrząc na chłopaka, skorzystawszy z momentu, że nauczyciel pomagał podnieść się piętnastolatkowi i chwilowo nie pastwił się nad Danielem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 652
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#9PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Pon Wrz 10, 2018 9:26 pm

Pojedynczy, bolesny cios poleciał na jego twarz, tym samym zbijając go z nóg.
Czuł jak tępy ból rozchodzi się po całej jego twarzy, a ciepła krew tryska na boki, zalewa mu usta i spływa powoli na asfalt, który chwilę wcześniej rozorał jego dłonie.
 – Wstawaj, cioto! – rzucił ku niemu jeden z gapiów. – Oddaj mu!
Zack podniósł zamglony wzrok na osobnika, który to rozkwasił mu nos kilka sekund wcześniej.
Na jego usta wpłynął niemrawy uśmiech, gdy sięgnął do twarzy i pod opuszkami palców poczuł śliską krew.
 – Tylko na tyle cię stać, patafianie? – syknął na tyle cicho, by nikt poza jego napastnikiem nie miał szansy tego usłyszeć.
Widział jak chłopakowi w jednej chwili odpływa cała krew z twarzy i oczy zachodzą mu wściekłością.
Sięgnął gwałtownie po trzynastolatka i podniósł go do góry za kołnierz.
Nie miał jednak szansy zadać mu kolejnego ciosu, bo to co się stało w następnej chwili…zapewne  sprawiło, że przez następne kilka tygodni nie wyliże się z tego do końca.

***

 – Jesteś…całkowicie pewien, że to właśnie to, co się wydarzyło? – spytała z niedowierzaniem kobieta, a Zack skinął głową, poprawiając lód, który przykładał sobie do nosa przez ostatnie piętnaście minut bez przerwy.
Brawurowa akcja Daniela została odebrana przez grono pedagogiczne zupełnie opacznie i najwyraźniej nie wystarczyły nawet te trzy razy, które powtórzył historię.
Nadal byli w szoku.
Nadal nie chcieli w to wierzyć.
 – Mój syn nigdy nie kłamie – sarknęła matka ciemnowłosego chłopca i pogładziła czule jego plecy.
Nadal nie wyglądali na przekonanych w stu procentach, ale nie mieli żadnych dowodów na to, że Zack kłamał.
Nie miał powodów, by kogokolwiek kryć.

Kilka minut później Zack wraz z matką opuścili gabinet dyrektora.
Daniel siedział na ławce naprzeciwko drzwi.
Pilnował go woźny.
Matka Zacka doskoczyła do czternastolatka w jednej chwili i nachyliła się nad nim, by delikatnie nakryć jego ramiona własnymi dłońmi.
 – Dziękuje, Danny – odezwała się, patrząc chłopcu prosto w jego ciemne oczy. Była mu szczerze wdzięczna i nie miała zamiaru tego ukrywać.
Zack również.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 596
Join date : 02/07/2015
Age : 22

#10PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Pon Wrz 10, 2018 10:03 pm

Kazali mu poczekać na zewnątrz, najwyraźniej sądząc,  że drobny chłopiec, który dopiero co zastąpił szeregi ich szkoły, będzie zbyt wystraszony, by wyznać prawdę w obecności swojego potencjalnego oprawcy. Danielowi pogrożono jedynie wezwaniem opiekuna, gdy tylko dowiedzą się co zaszło, chłopak jednak wzruszył ramionami, wiedząc doskonale, że wcale tego nie zrobią. Daniel zbyt wiele razy wpadał w kłopoty, by faktycznie chciało im się za każdym razem wzywać jego prawnego opiekuna do szkoły, dlatego ostatnio coraz częściej kończyło się tylko na telefonie. Miał nadzieję jednak, że Zack potrafi czasem mówić głośno, wyraźnie i z przekonaniem, a Daniel nie będzie musiał odpowiadać za coś czego nie zrobił. Siedział cicho, przygnębiony wizją zaostrzenia kary, pilnowany pod czujnym okiem woźnego.

Drzwi do gabinetu w końcu się otworzyły a z nich w pierwszej kolejności wyszedł jak zawsze nieokazujący żywszych emocji Zack i piękna dziewczyna, która musiała być jego siostrą. Tak przynajmniej myślał Danny wcześniej, nim z rozmów między nauczycielami dowiedział się, że w rzeczywistości była to matka Zacka. W tej chwili zaś dopadała do zupełnie zaskoczonego Daniela, dziękując mu za uratowanie syna.
– O-och... – mruknął tak zaskoczony tą niecodzienną sytuacją, że w pierwszej chwili zabrakło mu słów. Nikt mu raczej nigdy... Nie dziękował. I cóż, Daniel nie poznał jeszcze osoby, która emanowałaby takim ciepłem i to w stosunku do zupełnie nieznajomego gówniarza. Jego zdrobnione imię w tych uśmiechniętych ustach zabrzmiało zadziwiająco miło. – To nic takiego – mruknął, widocznie onieśmielony tą ingerencją w swoją przestrzeń osobistą. Z reguły gdy ktoś już ingerował w jego przestrzeń osobistą, to wcale nie po to, by mu za coś podziękować. Czuł się... Dziwnie. Ale nie było to złe uczucie.
Zack musi być szczęśliwy mając taką matkę.

Za kobietą i jej synem wyszła wychowawczyni kierując swą uwagę na oczekującego Daniela.
– No dobrze, nie pozostaje mi nic innego jak uwierzyć twojemu koledze i uznać, że tego wszystkiego nie sprowokowałeś  – odparła uprzejmie, zaraz jednak nabrała nieco na srogości, lekko ściągając brwi. – Co nie znaczy, że nie ominą cię konsekwencje, przemoc nie jest rozwiązaniem Danielu. Trzech uczniów z twojej winy musiało zostać poddanych opiece lekarskiej i bóg wie do czego by doszło, gdyby nie ingerencja pana Spencera. Powiadomię twoich... – uświadomiła sobie, że wciąż nie są sami –... rodziców i zalecę skierowanie na terapię, która pomoże ci z agresją.
– Co z moimi treningami? – zapytał zupełnie zrezygnowany, nie dziwiąc się wcale tym wyraźnym przejawem niesprawiedliwości. Całe grono wychowawcze jawnie go nienawidziło.
– Przekażę trenerowi jak wygląda sytuacja i pozwolę by to on zdecydował, gdyż osobiście uważam, że powinien obarczyć cię całkowitym zakazem uczęszczania na nie. – Daniel zacisnął pięści, marszcząc ze złością brwi, jednak nic nie powiedział. – No dobrze, wracaj już do domu Danielu, myślę, że mimo wszystko czegoś się dziś nauczyłeś. Do widzenia – ostatnie słowa skierowała już do wszystkich, kierując zaraz swe kroki w przeciwną stronę.

Daniel westchnął krótko i podniósł się, zrównując krok z Zackiem, który wyglądał, jakby na niego czekał wraz z mamą. Był okropnie głodny.
– Dzięki, że im powiedziałeś – odparł z lekkim uśmiechem, wiedząc, jak wszystko by się skończyło, gdyby Zack nie był wystarczająco przekonujący. – Przykładaj lód jak będziesz w domu, może nie spuchniesz – dodał jakby na pożegnanie, uznając, że wraz z wyjściem z gmachu budynku ich drogi się rozejdą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 652
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#11PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Pon Wrz 10, 2018 10:21 pm

Janine, bo tak miała na imię urocz rodzicielka Zacka, nie odstąpiła Daniela na krok. Nadal stał murem przy nim, śledząc przebieg akcji. Nie wiedziała czy to, co się dzieje jest sprawiedliwym biegiem rzeczy, ale doskonale potrafiła wyczuć brak życzliwości płynący od nauczycieli.
To z kolei zrodziło w niej poczucie niesprawiedliwości.

Gdy już wszyscy się rozproszyli i Daniel ruszył w stronę wyjścia, a Zack i Janine pozostali kilka kroków za nim – kobieta nadal miała wrażenie, że mogłaby zrobić coś więcej niż tylko…patrzeć.
– Zack, skarbie – zwróciła się do syna, nachylając się nad jego uchem i szepcząc do niego. – Dogonisz Daniela i poprosisz go ładnie, żeby z nami zjadł obiad?
Oczy Zacka pojaśniały, a zazwyczaj zupełnie nieenergiczny chłopiec ruszył truchtem za starszym o rok chłopcem.

Daniel! – zawołał go, gdy tylko znalazł się kilka metrów za nim. Był to pierwszy raz, gdy Zack w ogóle odezwał się do czternastolatka, który był najwidoczniej na tyle zszokowany tym niespodziewanym dźwiękiem, że machinalnie się zatrzymał w pół kroku.
Dzięki temu Petterson był w stanie za nim nadążyć.
Czy chciałbyś… – zaczął niższy z nich, oglądając się na mamę, a następnie kontynuując swój wywód. – …przyjść do nas na obiad?
W na ogół pustym spojrzeniu Zacka tym razem można było wyraźnie dostrzec nadzieję.
Nikt nigdy dla niego nie zrobił…czegoś takiego.
Miał wobec Daniela ogromny dług.
Wiedział, że nigdy nie zapomni tego dnia, gdy ktoś uznał, że być może jest kimś…o kogo warto walczyć.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 596
Join date : 02/07/2015
Age : 22

#12PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Pon Wrz 10, 2018 10:33 pm

Nie miał ochoty wracać do biedula, chociaż uznał, że powinien porozmawiać z Alexem. Musiał komuś ponarzekać na swoją sytuację i zamierzał poprosić go, żeby porozmawiał z trenerem i spróbował go przekonać, by dał Danielowi szansę. Co było dziwne, Alexandra lubiła znaczna większość nauczycieli, potrafił sobie zdobyć ich sympatię, a jednocześnie ogólny szacunek u uczniów. Być może problemem Daniela było to, że nie dbał ani o jedno, ani o drugie i po prostu robił to co chciał, nie zważając na opinię innych tak, jak robił to Alex. Miał zamiar zajść najpierw na jakieś jedzenie, byleby za wcześnie nie zawitać w progach sierocińca. Gdy myślał o najtańszych frytkach i może jakimś hamburgerze, jeśli mu wystarczy pieniędzy, usłyszał za sobą obcy głos, wyraźnie wypowiadający jego minę. Obrócił się, uniósłszy brwi, widząc Zacka. To prawda... Ostatni raz słyszał jak coś mówi, gdy nauczyciel zmusił go, by się przedstawił. Teraz dopiero zwrócił uwagę na ładną barwę jego głosu.

– Obiad? – powtórzył, widocznie zaskoczony. Ludzie tutaj albo go lubili, albo podziwiali, albo się go bali. Lubili z nim rozmawiać, lubili być widziani w jego towarzystwie, ale raczej nigdy nie spędzał z nimi czasu poza szkołą. Nigdy nikt na pewno nie zaprosił go do siebie na obiad. A Zacka nawet nie znał. – Nie... Chyba nie... – odparł w końcu tak, jakby sprawiło mu to pewien wysiłek, bo nie miał zwyczajnie pojęcia czy powinien zaproszenie przyjąć czy nie i czy w ogóle tego chciał. Ale widząc jak radość i nadzieja chłopaka odbijająca się wyraźnie w jasnych oczach nagle gaśnie, cmoknął z niezadowoleniem.
– No dobra. Mogę wpaść na chwilę. Ale tylko na chwilę – rzekł od niechcenia, obserwując jak na ładną twarz znów wlewa się uśmiech.
Pomyślał, że Zack powinien uśmiechać się częściej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 652
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#13PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Pon Wrz 10, 2018 11:00 pm

Nie potrafił powstrzymać radosnego grymasu, który wkradł się na jego usta podstępem.
Było to na tyle spontaniczne, że aż nieco zdziwiło Zacka, więc nie odezwał się już, a jedynie skinął Danielowi niezgrabnie głową.
Nie czekał aż mama do nich dołączy, a zamiast tego niepewnie ruszył przodem w kierunku zaparkowanej nieopodal Toyoty.

***

Janine uśmiechnęła się do Zacka przez długość stołu.
Nie była to ogromna powierzchnia, ale spokojnie mieściły się przy posiłku trzy osoby.
Zazwyczaj jednak zajmowane były tylko dwa miejsca.
Ojciec Zacka zostawił matkę chłopaka i syna kilka lat wcześniej. Od tamtej pory słuch po nim zaginął.
Zack starał się zrozumieć sytuację, w której się znalazł mężczyzna i domyślić się jakoś powodów, dla których opuścił kraj.
Janine i jej mąż nie narzekali na brak pieniędzy, ale też i nie byli ludźmi, którzy się tym szczególnie się przyjmowali. Byli razem szczęśliwi i czerpali garściami z życia mimo przeciwności losu.
Zawsze też kochali Zacka.

 – Danny, smakowało ci? – spytała Janine, gdy poczęła sprzątać ze stołu po skończonym posiłku.
Gdy uzyskała zadowalającą odpowiedź, a Daniel zaproponował, że pomoże jej w zmywaniu naczyń – przyjęła bez zawahania jego pomoc.
Zack w tym czasie przyglądał się temu spektaklowi z największą fascynacją.
Nie znał Daniela ani trochę, a Daniel jeszcze mniej wiedział o nim.
Dlaczego więc cała ta scenka wyglądała na tak naturalnie odegraną?

Gdy nic już nie było do zmycia – Daniel i Zack zostali przegonieni do pokoju młodszego z chłopców.
Zack nie miewał gości, a już na pewno nie „kolegów”. Byłby to zapewne pierwszy raz, gdy ktoś poza jego mamą zobaczy jego pokój…
Nie było w ów niczego imponującego, a jedynie kilka półek wypchanych książkami i komiksami, konsola, którą Zack dostał na Święta oraz kilka innych gadżetów wskazujących na jawną fascynację chłopca kwestiami superbohaterów lub poszczególnych zespołów muzycznych takich jak Green Day czy Metallica.
Najbardziej abstrakcyjnym przedmiotem, który znaleźć się mógł w pokoju chłopca takiego, jak Zack była widocznie leciwa gitara, niegdyś najwyraźniej należąca do ojca trzynastolatka.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 596
Join date : 02/07/2015
Age : 22

#14PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Pon Wrz 10, 2018 11:27 pm

Daniel chyba po raz pierwszy w swoim życiu czuł się tak skrępowany. Nikt nigdy nie okazywał mu tyle życzliwości i nie wiedział co ze sobą zrobić, tak po prostu będąc jej obiektem. Choć nigdy nie zważał na to co myślą o nim inni, teraz wyjątkowo nie chciał popełnić żadnej gafy przed mamą Zacka. A przecież Danielowi daleko było do ułożonego, dobrze wychowanego chłopca i bardzo łatwo mógł zrobić coś źle. Zazwyczaj nie miewał tak długich przerw na milczenie jak wtedy, gdy wsiadł do obcego samochodu, a potem niepewnie przeszedł przez próg domu państwa Petterson.

Mieli naprawdę ładny dom i Daniel z trudem ukrył zachwyt. Życie go nie rozpieszczało, własnych pieniędzy praktycznie nie miał. Kieszonkowe, które otrzymywał za pomoc i odpowiednie zachowanie w sierocińcu często było mu odbierane przez wszystkie skargi i ogólnie buntowniczą naturę, a jedyną gotówkę jaką miał przy sobie dzisiaj, dostał od starszego brata, dorabiającego tu i tam – Daniel tak naprawdę nie miał najmniejszego pojęcia  gdzie konkretnie.

Przerwał rozglądanie się po pomieszczeniu dopiero, gdy Janine przywołała go do stołu i usiadł posłusznie, a potem cieszył się obiadem tak dobrym, jakiego chyba jeszcze nigdy nie miał w ustach. Jest niesamowita, pomyślał, gdy słuchał jednej z opowieści pogodnej kobiety. Naprawdę nigdy nie poznał tak ciepłej osoby. Poczuł się nie na miejscu siedząc przy ich rodzinnym stole w tak miłej atmosferze, ale jednocześnie zapragnął by nie był to jedyny raz, gdy to robi.

Nim się obejrzał, przechodził przed drzwi prowadzące do pokoju Zacka. Była to kolejna rzecz, której Danny nigdy nie miał – własny pokój. Cichą zazdrość przytłumiło podekscytowanie płynące z rozglądania się po ciekawym wnętrzu. Bez skrępowania przejrzał tytuły książek, z zaaferowaniem wziął do ręki kilka płyt bardzo lubianych przez siebie zespołów, głośno chwaląc gust Zacka, a potem w jego oczy wpadła gitara. Był pewien, że jego źrenice rozszerzają się, gdy dopadł do pięknego instrumentu, ważąc go w swoich rękach.
– Grasz? – zapytał, siedząc już na skraju łóżka z gitarą przełożoną przez udo i wydając kilka dźwięków, sprawnie ją nastrajając. Była dość stara, a struny powinny zostać wymienione lub przynajmniej wyczyszczone, ale była to naprawdę dobra gitara. Nim usłyszał odpowiedź, spod jego palców wydobywały się już dźwięki Wonderwall. Na jego usta natychmiast wlał się szeroki uśmiech, noga podrygiwała w rym muzyki, a szorstki głos jednocześnie nucił wygrywane nuty. I nim się zorientował usłyszał jak ciche pomrukiwanie zamienia się w słowa. Zupełnie się zapomniał, grając tak i zwyczajnie śpiewając, jakby był u siebie. A głos jego, zazwyczaj już dość szorstki i dojrzały jak na swój wiek, wydawał się znacznie bardziej męski gdy zaczynał śpiewać.

Przerwał natychmiast, gdy po z grubsza minucie otworzył oczy i uświadomił sobie co robi. Uniósł wzrok na Zacka uśmiechając się nico przepraszająco. Nie powinien ot tak przywłaszczać sobie jego rzeczy.
– Mój znajomy ma gitarę, czasem mu podkradam – wyjaśnił luźno, odkładając instrument na miejsce. – Może kiedyś uda mi się jakąś sprawić – wzruszył ramionami jakby faktycznie nie robiło mu różnicy to czy mu się uda. Tak naprawdę, mógłby niemal zabić za możliwość codziennego ćwiczenia gry na własnej gitarze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 652
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#15PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Wto Wrz 11, 2018 12:00 am

Chłopiec pokręcił głową w odpowiedzi na pytanie, a następnie spuścił wzrok na swoje dłonie.
Zack żałował, że nie miał talentu muzycznego.
To nie tak, że nigdy nie próbował się nauczyć, bo przecież często siadał z ojcem i próbował jakkolwiek zrozumieć kwestie gry na instrumencie.
Nie było to samo w sobie trudne, ale przez brak jakiegokolwiek rzeczywistego zapału oraz posiadanie wyjątkowo złego słuchu muzycznego – Zack zrezygnował z gitary bardzo szybko.
Były przecież inne rzeczy, w których był dobry.
Nie wiedział jednak czy Danielowi zaimponowałyby jego zdolności matematyczne.
Przypuszczał, że nie.

Daniel nie skończył na kilku brzdąknięciach i Zack nawet nie zorientował się kiedy widok czternastolatka z jego gitarą w ramionach stał się na tyle fascynujący, że nie był w stanie odwrócić od tego wzroku.
A kiedy Daniel począł nucić słowa piosenki – Zack mógł jedynie dać się porwać chwili.
Jego spięte do tej pory ramiona znacznie się rozluźniły, a spojrzenie nabrało niespotykanej głębi, gdy raczył drugiego chłopca pełnym sympatii wzrokiem.
Gdyby wszyscy ludzie byli tacy, jak Daniel…być może świat nie byłby tak nieprzyjaznym dla Zacka miejscem?

Niestety – wszystko co dobre, szybko się kończy.
Daniel odłożył gitarę na miejsce, przywołując swoim głosem trzynastolatka do porządku.
Po chwili również wytłumaczył młodszemu chłopcu, jak udało mu się nauczyć grać.
Jesteś w tym niezły – powiedział Zack i wzruszył ramionami, uśmiechając się delikatnie z pewnym zachowawczym rozbawieniem. Daniel był przecież świetny.Możesz pożyczać tę, jeżeli będziesz chciał – dodał w odpowiedzi na wyrażone na głos nadzieje chłopaka.
Nie grał na niej, a Danielowi na pewno bardziej by się instrument przydał niż jemu.
Oczywiście, że tak.

Na moment zapadła między nimi cisza, którą Zack spożytkował na przyglądanie się chłopakowi i rozważanie faktu czy powinien się odezwać, czy też lepiej, jeżeli zostawi to dla siebie.

Dziękuję za to, co zrobiłeś dzisiaj – odezwał się w końcu niepewnie i spróbował nie spuścić spojrzenia w dół. Zamiast tego uporczywie wpatrywał się w ciemne tęczówki Daniela. – Możesz przychodzić tutaj, kiedy tylko zechcesz. Chciałbym ci się odwdzięczyć.

Zack zazwyczaj nie odzywał się zbyt często lub w więcej niż jednym zdaniu, bo już dawno temu zauważył, że miewa tendencje do bycia skrajnie bezpośrednim, co nie wszystkim przypadało do gustu.
Dlatego wolał zrezygnować z mówienia czegokolwiek zamiast znów sprawić komuś przykrość.
Jednak w przypadku Daniela…Zack miał po prostu wrażenie, że ten człowiek był w stanie go zrozumieć mimo jakichkolwiek zakłóceń w komunikacji.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 596
Join date : 02/07/2015
Age : 22

#16PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Wto Wrz 11, 2018 12:22 am

Brew mu lekko zadrżała, gdy usłyszał, że jest niezły. Chyba nic innego nie mogło zmotywować go do ćwiczenia bardziej niż brak docenienia. No, wiedział, że nie był mistrzem, bo i stanowczo za mało grał, ale sądził, że jest przynajmniej dobry. Cóż, widocznie miał przed sobą bardziej wymagającego widza.

– Mogę? – upewnił się słysząc ofertę pożyczenia gitary i choć ucieszyło go to bardzo, natychmiast zrozumiał, że nic z tego nie będzie. Bo o ile okazało się, że Zacka nie krępował się zupełnie, wciąż pamiętał o Janine. Jakby to wyglądało, gdyby przyszedł do ich domu po raz pierwszy i tego samego dnia wyniósł z niego drogocenną rzecz należącą do Zacka? Postanowił, że przy wychodzeniu uda, że zapomniał o gitarze.

Korzystając z ciszy, znów od niechcenia zaczął rozglądać się po pokoju i tym razem w jego oczy rzucił się sprzęt umiejscowiony pod telewizorem. Czy dobrze widział, że był to jeden z nowszych modeli konsoli? Nigdy nie miał w rękach nawet pegazusa, niesamowitym było dla niego to, że ktoś może korzystać z takiej zabawki kiedy tylko zechce. Oderwał spojrzenie od sprzętu, gdy znów usłyszał delikatny głos. Wsuwając się głębiej na łóżko, by swobodnie oprzeć plecy o ścianę, utkwił spojrzenie w Zacku. Teraz, gdy  nie było przy nich Janine, Daniel był zdecydowanie bardziej sobą, a Zack mógł zauważyć w końcu tę pewność siebie, która zawsze od niego biła. Nieśmiałość odeszła w cień w momencie, gdy zostali sami.

– Daj spokój, to nic takiego. Nienawidzę ścierw znęcających się nad słabszymi. – Przez jego głos przebijała się niemalże namacalna niechęć. Danny wolał nie mówić, że pomógł mu bardziej ze względu na własne pobudki niż dlatego, że chciał w jakiś sposób chłopcu pomóc. Potrzebował po prostu wyładować swój gniew na śmieciach, wykorzystujących swoją wyższość w ten sposób.

– Mówisz, jakbyś był gościem z jakiegoś urzędu – skomentował zaproszenie Zacka, roześmiawszy się bez cienia złośliwości. – Ale chętnie wpadnę, skoro zapraszasz. Masz świetną mamę. I robi naprawdę dobre obiady – odparł z uśmiechem, zeskakując z łóżka i podchodząc do konsoli, łapiąc za jeden z dżojstików.
– Jakie masz gry? – Chwycił drugi dżojstik i wsunął go w dłoń chłopaka, jasno dając do zrozumienia co chciałby porobić przez resztę czasu jaki mu został.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 652
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#17PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Wto Wrz 11, 2018 11:41 pm

Zack uśmiechnął się w odpowiedzi na słowa Daniela jeszcze raz, a następnie czym prędzej sięgnął po pudełko z grami.
Może być Halo? – zaproponował Zack, a gdy otrzymał odpowiedź twierdzącą – zasiadł tuż obok chłopaka na podłodze.
Nim jeszcze pochłonęła go zupełnie prymitywna strzelanka – ostatni raz spojrzał na Daniela i jego przyjemny dla oka profil.
Zackowi ciekawym wydało się to, że akceptowani przez mózg ludzie wydawali się być równie atrakcyjni na zewnątrz jak i wewnątrz.

***

Daniel opuścił skromne domostwo Janine i Zacka przed porą spania.
Wydać by się nawet mogło, że robi to niechętnie, a zadowolenie na jego twarzy wynikać może z miło spędzonego z Zackiem czasu.
Lecz gdy chłopak już zniknął z pola widzenia i trzynastolatek z powrotem znalazł się sam w swoim pokoju – dotarła do niego smutna rzeczywistość.
Co jeżeli Daniel jutro zupełnie zapomni o istnieniu Zacka? Co jeżeli dzisiejsza defilada sympatii była wynikiem uprzejmości ze strony czternastolatka?
Ta okrutna myśl sprawiła, że z ust Zacka zupełnie zniknął zbłąkany uśmiech, który się na nich pojawiał raz na jakiś czas.
Co jeżeli Zack był kimś, kogo nie da się lubić?

***

Poprzednia noc minęła chłopcu na zamartwianiu się, więc w efekcie nie zmrużył oka na dłużej niż godzinę.
Ale nawet mimo tego, że nie był w najlepszym stanie, nie umknął mu fakt, że wreszcie nie wchodzi do klasy w akompaniamencie docinków odnośnie swojego wyglądu.
Właściwie…nikt nawet nie ośmielił się na niego spojrzeć.

Zack był tym bardziej niż tylko usatysfakcjonowany.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 596
Join date : 02/07/2015
Age : 22

#18PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Sro Wrz 12, 2018 12:08 am

Choć wydawać by się mogło, że nie robił nic specjalnego, dawno nie spędził tak przyjemnego dnia. Choć zaczął się źle, a w jego trakcie znów udało mu się wpakować w kłopoty, koniec był zadziwiająco zadowalający. Wrócił do sierocińca biegiem, ledwo zdążając przed godziną krytyczną, po której nic przyjemnego ze strony opiekunów by go nie spotkało, a potem z nieschodzącym uśmiechem pognał do pokoju. Tam zaś pochwalił się bratu i mimowolnie również kilku współlokatorom na czym i w jakie gry grał, by następnie pochłonąć się rozmową z bratem.

– ... i mówię ci, powiedział, że pożyczy mi tę zajebistą gitarę. No ale trochę tak głupio było, więc jej nie wziąłem. – Alex od początku wydawał się Danielowi dziwnie zamyślony i nieobecny, aż w końcu Daniel lekko zmarszczył brwi ze zirytowaniem. Miał wrażenie, że mówi do siebie.
– Danny – rudzielec odezwał się z wciąż tak samo zamyśloną miną, jednak tym razem jego spojrzenie wyraźnie skupiało się na bracie.
– Hm?
– Wiesz... Od jakiegoś czasu starałem się dostać prawa do opieki nad tobą i Liz. – Daniel uniósł lekko brew zdziwiony nagłym, wolno mówionym oświadczeniem. Wiedział, że Alex tak naprawdę nie musiał już tu mieszkać, bo podejmował się różnych, nieznanych Danielowi zajęć, dzięki czemu odłożył sporo pieniędzy, ale przecież nikt nie dałby szesnastolatkowi bez mieszkania i odpowiednich warunków opieki nad dwójką nieletnich. – I wiesz... Dzisiaj przyszło to.
Daniel bez zrozumienia chwycił w dłoń podaną mu kartkę zaczął czytać, a gdy skończył, jego brwi były już pod sufitem, a buzia nie potrafiła się zamknąć.
– Ale... Ale to... To niemożliwe – ocenił, zerkając sceptycznie na brata.
– Wiem, sam nie miałem wielkich nadziei, ale przecież tu jest wyraźnie napisane, że przyznali mi prawa do was. – Alexander wyglądał na nie mniej zszokowanego niż Daniel, co wyjaśniało jego dotychczasowe zachowanie.
– No to... Co teraz? – Daniel odezwał się ostrożnie po dłuższej chwili ciszy.
– Teraz... – Alex rozpromienił się nagle, jakby dopiero teraz doszło do niego, że literki na dokumencie wcale go nie oszukały, nie miał zwidów, a decyzja sądu była rzeczywista. – Teraz się stąd wyniesiemy.

***

Daniel był w widocznie świetnym nastroju. To co się wydarzyło było tak wspaniałą wiadomością, że ani on, ani jego brat nie pomyśleli o tym, jak podejrzany był tak dobry i nierzeczywisty obrót zdarzeń. Nie przykładał do tego wagi. Wparował na zajęcia tuż przed dzwonkiem, od razu wyhaczając spojrzeniem Zacka, wokół którego tym razem nie było żadnej grupki i na którego nikt nawet nie śmiał spojrzeć. Podszedł do niego niemal tanecznym krokiem i z szerokim uśmiechem luźno zarzucił mu ramię na szyję, zupełnie jakby trzymali się razem już od dłuższego czasu.
– Yo, Zackie – przywitał się, po czym dał mu odetchnąć od swojej bliskości. – Chodź, usiądź ze mną – zakomenderował, krótko tylko zerkając na swego sąsiada z ławki, nim ten wzruszył ramionami i wstał, najwyraźniej uznając, że zamienienie się o jedno miejsce w przód nie jest sprawą wartą złamanego nosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 652
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#19PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Sro Wrz 12, 2018 12:36 am

Nie ukrywał swojego zdziwienia widokiem Daniela.
A raczej…to nie widok najbardziej go zdziwił, ale szeroki uśmiech rozświetlający twarz chłopaka.
Chodził z nim do szkoły od tygodnia i ani razu Daniel nie przejawiał tendencji do bycia beztroskim i radosnym dzieciakiem.
Brwi Zacka nieco zbiegły się w zdziwieniu, gdy tak obserwował swojego towarzysza i doświadczał niebywałej zmiany w humorze czternastolatka.
Bez słowa usiadł obok Daniela, nadal nie spuszczając z niego oka.

 – Ktoś umarł? – spytał, posługując się nietypowym (jeszcze) dla siebie sarkazmem i posłał Danielowi ładny uśmiech.
Może znalazł dwadzieścia dolarów na chodniku?
Pięćdziesiąt..?
 – Wyglądasz na bardzo zadowolonego – dodał Zack, nie zważając zupełnie na pojawienie się nauczyciela w klasie, który zmierzył jego ogromnego siniaka dziwnym spojrzeniem i od razu odwrócił wzrok.
Informacja o bójce musiała zapewne dotrzeć i do niego…
Jego własne oczy skupił się na rozpromienionej twarzy Daniela, która w takim wydaniu wydawała się być znacznie przyjemniejsza dla oka niż nachmurzony grymas, który zazwyczaj ze sobą nosił chłopak.
Miał ciekawą karnację o ciepłym odcieniu, co powinno nadawać jego skórze na ogół zdrowego wyglądu, ale cienie pod oczami i inne oznaki zmęczenia skutecznie temu zapobiegały. Teraz jednak wydawał się być szczęśliwy i wypoczęty, jak gdyby wyspał się pierwszy raz od bardzo dawna.
Zack w pore powstrzymał się przed powiedzeniem czegoś banalnego i zamiast tego czekał aż Daniel powie mu, co wprawiło go w tak dobry nastrój.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 596
Join date : 02/07/2015
Age : 22

#20PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Sro Wrz 12, 2018 12:49 am

Nie przypuszczał, że w jedna informacja może zdziałać tak wiele. Cały czas bał się że to tylko jakiś miły sen, z którego zostanie brutalnie wyrwany, ale jednocześnie nie potrafił odmówić sobie przyjemności cieszenia się nim. Nim wyszedł do szkoły, rozmawiał długo z Alexem nie mogąc się nadziwić jak sprawnie i szybko działa jego brat. Gdyby nie wiedział, nigdy nie posądziłby go o bycie niedoświadczonym szesnastolatkiem. Zupełnie jakby miał rękę która go prowadziła, mówiła jak i gdzie szukać mieszkania, do kogo zadzwonić, o co zapytać, w jakim banku założyć konto, gdzie z czym się zgłosić. Przecież on nawet nie miał osiemnastu lat! Daniel nie miał pojęcia jak to przeszło, ale nie miał też w ogóle ochoty dopytywać o ten akurat aspekt. Bo co jeśli okaże się, że gdy zacznie mocniej wnikać, wszystko zepsuje i marzenia o wyrwaniu się z sierocińca i rozpoczęcia innego życia legną w gruzach? Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, ot co.

Wyglądało jakby przez noc zmienił zupełnie swą osobowość i nawet nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Ponieważ nigdy nie zwracał uwagi na to jak inni go odbiorą, nigdy też nie zastanawiał się nad tym, jaką osobą jest. Nie miał pojęcia, że jego mina czasem odstrasza, wydaje się zbyt dojrzały i poważny jak na swój wiek, a przykre doświadczenia i nędzna jakość życia odbija się na wyglądzie i swego rodzaju aurze, która zawsze go otaczała.
Dzisiaj po prostu promieniował.

Parsknął słysząc sarkastyczne pytanie, nie zauważając zupełnie obecności nauczyciela.
– Coś w ten deseń – odparł bez zastanowienia, po chwili jednak zrozumiał, że Zack oczekuje konkretniejszych wyjaśnień. Daniel w sumie nie nawykł do zwierzania się, nikt za wiele o nim nie wiedział, a fakt tego jakie życie wlókł, wolał, by pozostał w tajemnicy. – Moi rodzice niedługo przeprowadzają się do Europy i zostawiają nam mieszkanie. To znaczy mi, bratu i siostrze – wyjaśnił po chwili zastanowienia, a wersja ta mogła jedynie sugerować, że nie był w dobrych stosunkach z rodzicami. Ha, mało powiedziane. No, w każdym razie, nawet jeśli by był, to jaki czternastolatek nie cieszyłby się z takiej swobody działań, wyrwania spod kontroli rodziców i posiadania mieszkania prawie na wyłączność? Lepszym kłamstwem nie umiał Zacka uraczyć.
– To takie dziwne, że jestem zadowolony? – zapytał po chwili niezobowiązująco, wciąż nie zdejmując uśmiechu. Naprawdę zupełnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że Zack, który doszedł do szkoły akurat w gorszym momencie życia szkolnego Daniela, nie miał nawet okazji do zobaczenia jego szczerego uśmiechu. A już szczególnie takiego, który utrzymywał się dłużej niż krótką chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 652
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#21PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Sro Wrz 12, 2018 1:15 am

 – To wspaniała wiadomość – odparł Zack, mrużąc na chłopca delikatnie swoje niebieskie spojrzenie. Miał trudności z uwierzeniem Danielowi w to, co powiedział, ale wolał nie roztrząsać tej kwestii. Coś tu po prostu nie grało…
Ale chłopak był szczerze szczęśliwy, więc Zack nie miał powodów, by doszukiwać się „prawdy”.
Trzynastoletnie dziecko takie jak on już dawno odbyło swoją lekcję życia na temat kłamstw, która brzmiała mianowicie „Każdy czasami kłamie w momentach, gdy nie zaszkodzi powiedzieć prawdy.”.
Zack wzruszył ramionami i zerknął przelotnie w stronę nauczyciela, który rozpoczął już swoją lekcję na dobre.
 – Jeszcze cię takim nie widziałem… – mruknął Zack i sięgnął do kieszeni, z której wyjął niewielki przedmiot, który przesunął dłonią po ławce aż do Daniela. – Pewnie to cię nie ucieszy aż tak bardzo, jak zniknięcie rodziców, ale… – Zack odsłonił przedmiot skrywany pod dłonią, który okazał się być ciemną kostką do gry na gitarze.
Nie była nadzwyczajna, ale wykonana z dobrego materiału na pewno przyda się komuś takiemu jak Daniel.
 – Ale chciałbym, żebyś jej używał – dokończył i posłał chłopcu kolejny ciepły uśmiech.
Gdy znalazł ją wczoraj w pudełku z pamiątkami po ojcu – od razu pomyślał o Danielu.
Uznał, że byłoby to dobrym pomysłem, by przedmiot przypominał chłopakowi o tym, że istnieje wiele rzeczy, które warto doskonalić.

***

KILKA TYGODNI PÓŹNIEJ

Zack rozejrzał się po nieco pustym i ciasnym mieszkaniu Curtisów.
Wyglądało na przytulne, a remontu nie potrzebowało.
Wystarczyło wstawić kilka mebli więcej, narobić trochę bałaganu…
 – Podoba mi się tu – stwierdził Zack i odwrócił się przodem do Daniela.
Ostatnie tygodnie zbliżyły obydwu chłopców. Spędzali każdą wolną chwile razem – grając w gry, błąkając się po okolicy lub grając na gitarze.
Wszystko się układało, a szczęście im sprzyjało.
Zack nie był zupełnie samotny, bo gdy udało mu się zaprzyjaźnić z Danielem – pojawili się też inni, którzy zamiast gnębić chłopca…rozmawiali z nim.
Zaś Daniel był po prostu szczęśliwy.
 – Jaki mamy dzisiaj dzień?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivan
Admin
avatar

Liczba postów : 596
Join date : 02/07/2015
Age : 22

#22PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Sro Wrz 12, 2018 1:37 am

Jego życie przybrało zaskakująco dobry obrót od momentu, w którym wpadł pomiędzy Zacka a jego oprawców. Okazało się, że nawet ktoś tak pesymistyczny jak Daniel potrafił uwierzyć, że rzeczy mogą się poprawić, a jego życie wcale nie musi być skończonym gównem. Wszystko szło w dobrym kierunku. Zack szybko stał mu się bardzo bliski, bo pomimo pozornych różnic charakterów, ostatecznie okazywało się, że wcale nie byli aż tak inni jak mogłoby się wydawać. Bawiły ich te same rzeczy, rozmowom towarzyszył obustronnie zrozumiany czarny humor i sarkazm, dzielili też niektóre zainteresowania i zawsze znajdowali bawiącą ich obu metodę spędzania wolnego czasu – czy to przy oglądaniu Dragon Balla, czy graniu na gitarze, czy jeszcze innych bardzo przyziemnych rzeczach. Jeśli o gitarze mowa, Daniel w końcu uznał, że wyniesienie jej z domu Zacka nie będzie podejrzane i codziennie szlifował swój talent, coraz częściej zastanawiając się nad tym, jak mógłby go wykorzystać. Dni mijały mu bardzo beztrosko.

Dzisiaj odebrali nowe mieszkanie, przez co Daniel ze szczęścia mógłby chodzić po ścianach. Gdy tylko przestąpił próg może niezbyt dużego, ale bardzo przytulnego i przyzwoitego mieszkania, wykręcił numer do Zacka. Chciał podzielić się swoją ekscytacją z przyjacielem.
Rzeczy jego i jego rodzeństwa z powodzeniem zmieściły się w dwóch torbach, dlatego w dwupokojowym mieszkaniu z oddzielną kuchnią i łazienką, nadal było bardzo pusto. Daniel był jednak pewien, że to się zmieni. Był właśnie w trakcie szukania najprostszej choćby roboty, żeby wspomóc brata i móc wyposażyć to miejsce bardziej przyzwoicie.

Zack i Alex praktycznie minęli się w drzwiach, bo starszy Curtis pojechał po ich jedenastoletnią siostrę do szkoły akurat chwilę przed pojawieniem się Pettersona w progu ich nowego mieszkania.
– Mi też się podoba. – Wcale nie musiał tego mówić, bo pokazywał to całym sobą. Odruchowo zaprowadził ich do swojego pokoju, który w tym momencie wypełniało tylko łóżko, nieduża szafa i biurko. Ale Daniela nie obchodziło co w nim było. Miał swój własny pokój.
– Dzień? – Powtórzył, wciąż zbyt mocno rozkojarzony i uszczęśliwiony by przejmować się czymś takim jak dzisiejsza data. Rzucił się tyłkiem na miękki materac, zerkając za okno, za którym niedawno zaczął prószyć śnieg. To mu o czymś przypomniało. – Ummm jakiś tydzień przed wigilią. Chyba siedemnasty, albo szesnasty – odparł w końcu, zapominając, że przecież może sprawdzić datę na telefonie. Ale kto by się przejmował takimi pierdołami.

Wigilia.... Wigilia nigdy nie była dobrym czasem dla Daniela. Nigdy nie spędził miłej Wigilii. Gdy byli mali, był to okres gdy matka pracowała jeszcze częściej, a ojciec odpowiednio więcej pił i się awanturował. Gdy trafili do sierocińca, wspólną, głośną kolację która powinna być czymś radosnym, Danielowi przysłaniały męczące i chaotyczne przygotowania do niej oraz groźby i krzyki za każde opóźnienie czy zbity talerz. Na koniec dnia miał ochotę jedynie pójść spać, a nie jeść przy akompaniamencie kolęd z wszystkimi tymi obcymi ludźmi.

Na te wspomnienia, jego ekscytacja przygasła, a na twarz wkradło się lekkie przygnębienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Voldemort

avatar

Liczba postów : 652
Join date : 06/07/2015
Age : 92
Skąd : Alaska

#23PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    Sro Wrz 12, 2018 2:00 am

Zack doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak niewiele czasu pozostało do Wigilii.
Wiedział też, że sprawienie Danielowi kolejnego prezentu będzie czymś, co ucieszy jego samego równie mocno, jak obdarowanie chłopaka urodzinowym podarunkiem.
Myślisz, że moglibyśmy spędzić Święta razem? – zaproponował, zbliżając się na parę kroków do Curtisa i zatrzymując się tuż przed nim.
Stanął na tyle blisko, że klatkę piersiową Zacka i czoło Daniela dzieliło niewiele.

Chłopiec uniósł dłoń, by położyć ją na policzku przyjaciela.
Następnie uśmiechnął się do Daniela ciepło.
Mam na myśli ciebie, twoje rodzeństwo i moją mamę – dodał, mając nadzieję na to, że to przekona Daniela.

W rzeczywistości…Zack nie przepadał za Świętami. Wiele nieprzyjemnych wspomnień wiązało się z nimi, a to jedno, które najbardziej wpływało na jego samopoczucie w tym czasie, było tym samym dotyczącym dnia, w którym jego ojciec zostawił jego i mamę.
Zack miał wtedy osiem lat.
Kolejne Święta spędził w szpitalu, a jeszcze następne samotnie w domu z matką, gdy oboje nie do końca jeszcze byli w stanie cieszyć się czymkolwiek, gdy jego nie było obok.
Wiele przykrych wspomnień nawiedzało wówczas chłopca, ale to jedno najsmutniejsze niszczyło cały nastrój jakichkolwiek…dni.
Święta nie były szczęśliwe dla Zacka.

Druga dłoń spoczęła na policzku (już) piętnastolatka, mimowolnie gładząc skórę, która znalazła się pod opuszkami palców Zacka.
Niebieskie oczy młodego Pettersona spoczęły w pełni na czarnym wejrzeniu chłopaka, z którym przez ostatnie kilka tygodni zdołał podzielić każdą cząstkę swojego skromnego istnienia.
Zack nigdy nie miał przyjaciela ani nikogo, z kim mógłby tak naprawdę porozmawiać o rzeczach, o których nie mógł rozmawiać z matką.
Chłopiec wiedział jednocześnie, że jego fascynacja jest jednostronna, a dla Daniela jest to zupełnie zwyczajna sytuacja.
Jednak…nie potrafił się nie cieszyć każdą chwilą spędzoną w towarzystwie Curtisa.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




#24PisanieTemat: Re: I'll show you the truth.    

Powrót do góry Go down
 
I'll show you the truth.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Fabularne :: Retrospekcje-
Skocz do: