IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 elected < 2 os, romans, dramat >

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#76PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 04, 2018 3:47 pm



Bardzo przyjemnie mi się spało to Louise musiała mnie obudzić i kazać biegać. W takim przypadku powinienem zacząć więcej jeść. Ale zauważyłem, że od czasu tych treningów moje ciało zaczyna się robić coraz silniejsze i bardzo mnie to cieszyło. Wcześniej nie dbałem o to, żeby wyrobić sobie mięśnie. Miałem rzucić tą całą szkolną agencje, ale zmieniłem zdanie. Zaczęło mi się to całkiem podobać i chciałem stać się silniejszy.
    Wybiegany i odświeżony mogłem pójść do szkoły. Wciąż byłem do tego nieco niechętny, ale na szczęście było dzisiaj dużo treningów. To mi jż całkiem odpowiadało, bo normalne lekcje były nudne. Akurat kiedy wchodziliśmy do budynku usłyszeliśmy krzyk i nagle poczułem jakiś ciężar na plecach. Zorientowałem się dość szybko kim była ta osoba, która rzuciła mi się na plecy i dość szybko ją strząchnąłem z siebie.
    - Co ty wyprawiasz? Nie pozwoliłem abyś mnie dotykała - rzuciłem ostrym tonem i posłałem mordercze spojrzenie. Zerknąłem na Louise, widząc, że jej też się to nie spodobało co sprawiło, że musiałem się uśmiechnąć.
    - Lou, chodźmy stąd - powiedziałem obejmując dziewczynę ramieniem i odwracając się w stronę wejścia do budynku. Nie lubiłem Riko, była dośc mocno irytująca.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#77PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 04, 2018 3:57 pm


     
Nie znosiłam Riko. Cholerna, zboczona wariatka. Już pierwszego dnia wiedziałam, że coś jest z nią nie tak. Ale fakt faktem, miała informacje na temat całej szkoły i wielu osób spoza niej. Dlatego czasem się przydawała. Nie miałam jednak zamiaru często korzystać z jej usług. Było mi to niepotrzebne. A do tego teraz przyczepiła się do Hisashiego jak jakiś rzep. Do tego irytujący rzep. Zaskoczyła mnie trochę reakcja chłopaka, ale gdyby on tego nie zrobił, to pewnie ja być coś zrobiła tej blond kretynce.
      I gdy tak stałam z boku, wręcz gotując się ze złości, Hisashi objął mnie ramieniem, ruszając do wejścia do szkoły. Otworzyłam szerzej oczy, nie do końca wierząc w to, co się właściwie stało. Lou? Nikt nigdy nie zdrabniał mojego imienia, bo jakoś tak... Nie lubiłam tego. Jednak kiedy Hisashi to zrobił, to tak jakoś... Nawet miłe było. Ale czułam się cholernie niezręcznie, gdy tak szliśmy.
      - Ejej, a co się stało, że nie plujecie na siebie jadem? Czy ja o czymś nie wiem? - spytał rudowłosy chłopak, zrównując się z nami. Zaraz dołączył do niego jego brat bliźniak. Kojarzyłam ich z klasy. Chyba jacyś znajomi Hisashiego.
      - N-nie! T-to tylko... Hisashi jest za bardzo napalony, jak zwykle - powiedziałam, jednocześnie gwałtownie odsuwając się od chłopaka. - Muszę coś jeszcze załatwić, na razie - dodałam szybko, kierując się w zupełnie innym kierunku. I rzeczywiście musiałam coś załatwić. Coś niezwykle ważnego.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#78PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 04, 2018 4:54 pm


Cóz, skoro Louise nie była już małym kleszczem i parę rzeczy sobie wyjaśniliśmy to postanowiłem ją inaczej nazywać. Tak aby pasowało godnie do mojej...dla ważnej mi osoby. Miałem nadzieje, że się nie oburzy z tego powodu.
    Ledwo przekroczyliśmy próg szkoły, a już ktoś musiał nas zaczepić. Co za upierdliwości. Niestety nie zdążyłem nic powiedzieć, bo wyprzedziła mnie Louise, ktora zaraz gdzieś uciekła. A gdzie jakieś ładne pożegnanie? Zwykłe ,,na razie''? Jasne, niech sobie idzie. Co mnie to obchodzi w ogóle!
    Bliźniacy patrzyli na mnie wyczekująco z głupimi uśmieszkami, a ja jedynie pokręciłem głową.
   - Dajcie mi spokój, kretyni - mruknąłem. Skończyło się na tym, że musiałem iść razem z nimi do klasy. Powinienem się opamiętać w tej szkole, bo ludzie zaczną gadać o nas, a tego nie chciałem. Nie lubię plotek, ale jeśli się nie zahamuje to będę na nie skazany.
     Korzystając z tego, że Louise mnie nie pilnuje to połozyłem się na ławce i postanowiłem zdrzemnąć. Musiałem dzisiaj wstać tak wcześnie i nie zdążyłem się wyspać.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#79PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 04, 2018 5:14 pm


     
Musiałam iść do kantorka nauczyciela od wf-u. Zajmuje się tymi wszystkimi rzeczami i kazał mi przyjść w następnym tygodniu. Rozmawiałam z nim ostatnio na temat dołączenia do drużyny cheerleaderek. Był wręcz zachwycony, że może gościć w swoich szeregach agentkę z najwyższą rangą. Jasne, że dużo osób w Japonii i w tej szkole o mnie słyszało. W końcu nie byłam taką zwykłą agentką, jak uczniowie tej szkoły. Oni się dopiero szkolili i dostawali amatorskie misje. W przeciwieństwie do mnie. Dlatego między innymi bez problemu dostałam się do drużyny. Pierwszy trening miał się odbyć na następnej lekcji, która nie była aż tak istotna. Zwłaszcza dla mnie. Sprawdzali na niej wytrzymałość agentów. Nuda.
      Przebrałam się więc w odpowiedni strój i opuściłam pomieszczenie, chcąc jeszcze przekazać Hisashiemu, że może mnie nie być teraz. No i po lekcjach. Ale oczywiście gdzie go zastałam? Śpiącego na ławce. Pochyliłam się nad chłopakiem, po czym złapałam mocno i niezbyt delikatnie za ucho.
      - Co ty odwalasz? Wszyscy już są dawno po rozgrzewce - powiedziałam głośniej, mając nadzieję, że go to obudzi. - Nie mogę cię pilnować, bo będę mieć trening, ale dowiem się, jeśli nie będziesz nic robić. A, no i nie czekaj na mnie po lekcjach, wrócę później - dodałam, prostując się i puszczając ucho chłopaka. Oparłam obie dłonie na biodrach, czekając, aż łaskawie ruszy swoje cztery litery na salę. Przecież trening się sam nie wykona. Ech, same z nim kłopoty.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#80PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 04, 2018 5:33 pm


Dość szybko zapomniałem o treningu i po prostu zasnąłem w sali lekcyjnej na ławce. Spało mi się całkiem dobrze. Cisza, spokój. Nikt mi nie przeszkadzał. Niestety mój błogi sen długo nie potrwał. Podniosłem głowę kiedy nagle poczułem ciągnięcie za ucho.
   - Aish, damn it - stęknąłem, posyłając Louise krzywe spojrzenie. No musiała! No musiała tutaj przyjść! -Czemu jesteś dla mnie taka brutalna? - spytałem z wyrzutem, chwytając się już za pewnie czerwone ucho. Dopiero po chwili dotarło do mnie to co powiedziała. O, ledwo wróciliśmy i już mnie zostawia?
   - Jaki trening? Masz jakieś osobne szkolenie? - spytałem zdziwiony. Pilnować mnie? Nie jestem dzieckiem, żeby mnie trzeba było pilnować. Krótką drzemkę sobie zrobiłem, a ona już dramatyzuje.
  Niechętnie się podniosłem z miejsca i wziąłem swój plecak idąc na sale na której ćwiczyli. Jasne, niech sobie idzie, poradzę sobie sam.
   - Dobra, to widzimy się w domu - dodałem jeszcze na odchodne. Jak zwykle niektórzy ćwiczyli w parach, a ja wolalem sam, bo nie lubię mieć z nimi bliskiego kontaktu.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#81PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 04, 2018 5:59 pm


     
- Jakbyś nie robił takich rzeczy, to nie byłabym brutalna - odparłam, po czym skrzyżowałam ręce na piersi. Gdyby się nie obijał, to może i byłabym dla niego milsza. Ale tu chodzi o coś więcej. Musi być w doskonałej formie, jeśli zamierza ze mną walczyć. Co prawda... Teoretycznie nie potrzebuję pomocy, jednak nie chcę, żeby narobił mi obciachu. Gdyby doszło do większej walki, to również musiałby coś zrobić. - Mm... Niekoniecznie. Dołączyłam do drużyny cheerleaderek - dodałam jeszcze, obserwując, jak Hisashi podnosi się i zgarnia swoje rzeczy. Całe szczęście, że postanowił mnie posłuchać, bo inaczej by oberwał.
      Poszłam na ten trening, który trwał godzinę. Reszta dziewczyn pokazywała mi układ i wszystkie stwierdziły, że ze swoją posturą idealnie nadam się na czubek piramidy. Potem wróciłam na normalne zajęcia, żeby jeszcze trochę pomęczyć Hisashiego. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie nagły głos... Znajomy głos.
      - Uwaga, Wszyscy uczniowie i nauczyciele tej placówki! Riko ma do przekazania ważną wiadomość - powiedziała dziewczyna. Słychać było to w całej szkole, jednak głos dochodził jakby z zewnątrz. Dlatego wszyscy, włącznie z dyrektorem, wyszli na dwór. Riko znajdowała się na samym szczycie dachu szkoły. - Braciszku, Holmes, Riko czeka na was tutaj na górze - dodała, siedząc sobie na krawędzi budynku z nogą na nodze. Zerknęłam na Hisashiego, nie bardzo wiedząc, co zrobić. - Ach, i jeszcze gdyby ktoś z was próbował coś zrobić... Cała szkoła wyleci w powietrze - oświadczyła blondynka, unosząc do góry niewielki pilocik, aby pokazać, że nie żartuje. Kiwnęłam na chłopaka głową dając mu tym samym sygnał, żeby poszedł ze mną.
      - Co ta twoja durna kuzynka znowu odwala? - spytałam, spoglądając na chłopaka. I wtedy do mnie dotarło. Wybuchy, Holmes... Czyżby ona była...?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#82PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 04, 2018 6:36 pm



Drużyna cheerleaderek? Czy ona oszalała? Mamy wspólne treningi, a Louise chciała jeszcze na to poświęcać czas? Oszalała! No, ale to jej wybór. Z drugiej strony chciałem ją zobaczyć w stroju takim. Skoro drużyna cheerleaderek to znaczy, że mógłbym iść na drużyna z kosza? Louise by mi kibicowała?
   Skończyłem godzinę treningu i chciałem iść odpocząć, ale w tym czasie rozległ się jakiś głos w głośniku. Czy ja znowu słyszałem Riko? O Chryste. Co ta wariatka wyprawiała? Dość niechętnie wyszedłem ze szkoły, żeby zobaczyć dziewczynę, która siedziała na dachu.
   - Co za wstyd - jęknąłem, spuszczając głowę w dół. Czułem się tak cholernie zażenowany, że miałem ochotę uciec i nie przyznawać się, że byłem jakkolwiek spokrewniony z tą dziewczyną. Jednak sytuacja wydawała się bardziej poważna niż mogłoby się zdawać. Szybkim krokiem ruszyłem za Louise.
   - A na co ci to wygląda? Chce wysadzić budynek - mruknąłem. Jeszcze musiałem iść i to załatwić. Na oczach dyrektora! Wszystkich.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#83PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 04, 2018 6:54 pm


     
Też mi odpowiedź... Tu nie chodzi o budynek. Mam wrażenie, że chodzi o coś więcej. Jednak zważając na to, co Riko zrobiła wcześniej, to nie zawaha się wysadzić szkoły. Rany, czemu muszą być z nią aż takie problemy? Jakie to strasznie irytujące. Ruszyliśmy na górę, gdzie drzwi na dach były otwarte. Wiatr wiał tutaj dużo mocniej, niż na dole. Właściwie nigdy nie byłam w tym miejscu. Wchodzenie tu jest chyba zabronione z tego co wiem.
      - No w końcu. Ile Riko miała jeszcze czekać? - spytała retorycznie dziewczyna, spoglądając na naszą dwójkę. - Słyszałam, że w końcu znalazłaś partnera, Holmes. Nie ukrywam, że też na to liczyłam, ale... Dlaczego akurat braciszek? - spytała, podchodząc bliżej nas. - On zasługuje na kogoś lepszego. Hisashi, powinieneś dołączyć do mnie. Razem pokonalibyśmy tę zarazę - dodała, patrząc z lekką odrazą w moim kierunku. Zacisnęłam mocniej dłonie, starając się nie wybuchnąć.
      - To ty jesteś zabójcą. Jak ja mogłam nie zauważyć - stwierdziłam ironicznie, próbując się opanować. Riko zaśmiała się krótko i podeszłam bliżej mnie. Wyciągnęła rękę w kierunku mojej szyi, na której znajdował się srebrny łańcuszek. Dość szybko zareagowałam i złapałam ją za nadgarstek, zaciskając dość mocno palce.
      - Och, czyżby braciszek nie znał cię do końca? A to zabawne! Czyli go oszukałaś? - spytała rozbawiona, na co ja nieco mocniej wygięłam jej rękę, ostatecznie ją puszczając.
      - Nie wtrącaj się, Riko - powiedziałam całkiem poważnie. Wiem, do czego dążyła i co chciała zrobić. Doskonale to wiedziałam i nie chciałam do tego dopuścić. Nie teraz.
      - To jak, braciszku? Chcesz współpracować z oszustką, czy z Riko? - spytała, podchodząc bliżej chłopaka i rozmasowując nadgarstek.
      - Nie, nie słuchaj jej! - krzyknęłam, już naprawdę tracąc cierpliwość i ruszając na dziewczynę, która jednak sprawnie unikała moich ataków. Tak to właśnie się kończyło, gdy działałam pod wpływem emocji. Moje ruchy były zbyt mało precyzyjne. Cholera by to. W końcu Riko zrobiła coś, czego się nie spodziewałam. Złapała za łańcuszek, zmuszając mnie jednocześnie do zatrzymania się. - Nie rób tego, bo pożałujesz - powiedziałam poważnym tonem. Ta natomiast uśmiechnęła się jedynie lekko, po czym kopnięciem w brzuch odepchnęła mnie na dość sporą odległość. Wylądowałam na ziemi, co nie było zbyt przyjemne. Jednak dość szybko do mnie dotarło, że ta wariatka zrobiła coś, czego naprawdę będzie żałować.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#84PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 04, 2018 11:04 pm


Dośc szybko znaleźliśmy się na budynku szkoły. Riko wyglądała na strasznie przebiegłą i zaczęło mnie to niepokoić. Stanąłem nieco z tyłu i sięgnąłem do paska spodni, ponieważ do niego miałem przyczepione sztylety. W razie czego chciałem odeprzeć atak. Jednak Riko skupiła się na rozmowie z Louise. Przysłuchiwalem się tej rozmowie, nie do końca pojmując o co tu chodzi. Dlaczego Louise była oszustką. Całą uwagę skupiłem na naszyjniku dziewczyny. Podczas starcia między nimi, w pewnym momencie łańcuszek zerwał się z szyi Louise.
   - Czemu miałbym przejść na twoją stronę, Riko? - spytałem, patrząc uważnie w kierunku Louise. Nie zapowiadało się to dobrze. Louise mnie oszukała? W czym?
    - O co tu chodzi? - zapytałem jeszcze, zerkając to na jedną, to na drugą dziewczynę. Riko zabijała tych wszystkich agentów? Czy wychodziło na to, że byłem agentem spokrewnionym z zabójczynią? Gorzej trafić nie mogłem. Jak widać rodziny się nie wybiera. Moja jest chyba najgorsza na świecie.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#85PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 04, 2018 11:25 pm


     
     
Spuściłam głowę, zamykając oczy i próbując się uspokoić. Jednak nie za bardzo mi wychodziło. Nie ruszałam się z miejsca, mając jedynie ochotę zabić Riko. I w tym momencie dziewczyna właśnie na to się naraziła.
      - Cierpliwości, zaraz sam się przekonasz, braciszku - oświadczyła blondynka, podchodząc do mnie i pochylając się nieco. - Holmesi nigdy nie potrafili utrzymać emocji na wodzy - dodała z głupim uśmiechem. Ja natomiast prychnęłam, uśmiechając się tajemniczo. Podniosłam się powoli, mając wrażenie, że właśnie w tym momencie straciłam nad sobą kontrolę. Spojrzałam na Riko czerwonymi i świecącymi w tym momencie oczami. Dziewczyna była ode mnie jedynie kilka centymetrów wyższa, więc nie było widać między nami praktycznie różnicy. Wyciągnęłam gwałtownie dłoń i złapałam ją za kołnierz, unosząc do góry. Akurat teraz nie miałam z tym największego problemu. Posłałam dziewczynie wredny uśmiech.
      - Myślisz, że zabierzesz mi partnera, Riko? - spytałam, po czym uśmiechnęłam się szerzej. Przerzuciłam blondynkę na drugą stronę dachu, natomiast ta uderzyła plecami o ścianę. Przechyliłam lekko głowę, spoglądając w jej kierunku. - Mówiłam, że tego pożałujesz - dodałam, ale tym razem już poważniej. Uśmiech zniknął z mojej twarzy, natomiast ja ruszyłam w jej kierunku. Zerknęłam kątem oka na Hisashiego, który nadal stał z boku.
      - Nie wiesz, o co chodzi? Nie rozumiesz czegoś tak oczywistego? - spytałam z lekką ironią w głosie. Cóż, dla mnie to było oczywiste, dla Riko również. Ech, mogłam sobie znaleźć nieco bardziej domyślnego partnera. No cóż, i tak miał być tylko przynętą. A teraz... Skoro mam zabójcę na wyciągnięcie ręki i w każdej chwili mogę ją zabić... Właściwie już go nie potrzebuję.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#86PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 04, 2018 11:43 pm

Holmes? Ta cała sytuacja coraz mniej zaczęła mi się podobać. Louise zachowywała się jakoś dziwnie. Dlaczego ja zostałem w to wplątany? Tak szczerze to miałem ochotę uciec i zostawić te dwie dziewczyny samym sobie. Kiedy dziewczyna się podniosła odsunąłem się jeszcze kawałek i już sztylet zaciskałem w ręce. Riko jest zabójczynią, więc teoretycznie powinienem ją zabić, ale Louise chyba zrobi to za mnie. Stałem w lekkim szoku widząc inną postawę Louise i to jak Riko przeleciała sobie dobry kawałek dachu.
   - Co to za ton? - spytałem retorycznie. Nie podobała mi się jej odzywka. Powinna mi powiedzieć, ale widząc jej spojrzenie i te oczy... Powinienem był uciekać?
   - Louise, to może mnie oświeć? Naprawdę mnie oszukujesz? - zapytałem. Z minuty na minute zacząłem się zastanawiać czy stoje po dobrej stronie. Postawa Louise mi się nie podobała i to bardzo. Coś było z nią nie tak. Ten przepływ siły był zbyt mocny.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#87PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 12:02 am


     
Oparłam jedną dłoń na biodrze i przechyliłam głowę, tym razem zatrzymując wzrok na Hisashim. Riko w takim stanie raczej mi nigdzie nie ucieknie. Ściana się nieco zakrwawiła po tym, jak uderzyła w nią głową. Aż dziwne, że sobie nie rozwaliła czaszki. Widocznie jest bardziej wytrzymała, niż sądziłam.
      - Oszukuję? - powtórzyłam, marszcząc lekko brwi. - Hm... Szczerze mówiąc, potrzebowałam cię tylko do tego, żeby zwabić zabójcę. Czegoś jeszcze nie rozumiesz? Jesteś dla mnie tylko przynętą. A właściwie to byłeś - powiedziałam, po czym ponownie spojrzałam na Riko. Zauważyłam, że właśnie próbowała się podnieść, podpierając o ścianę. - Skoro znalazłam zabójcę, nie jesteś mi już potrzebny. Można by cię uznać za... - zaczęłam, idąc w kierunku Riko i jednocześnie się zastanawiając. - Balast - dodałam, nawet nie spoglądając w kierunku Hisashiego.
      Sięgnęłam za plecy, gdzie znajdowała się pochwa, z której wyciągnęłam katanę. Przejechałam palcem po ostrzu, prostując rękę z ostrzem, które zaświeciło pod wpływem promieni słońca.
      - Nie wiem, czy jesteś bezmyślna, czy po prostu walnięta... Nawet mnie to nie obchodzi - powiedziałam i nieco mocniej zacisnęłam palce na rękojeści. Moja mina w tym momencie z obojętnej zmieniła się w bardziej wściekłą. Uniosłam miecz, chcąc zakończyć żywot tej wariatki. - Zabiję cię. Zabiję ciebie i każdego, kto wejdzie mi w drogę - powiedziałam poważnie i zamachnęłam się mieczem.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#88PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 12:24 am


  [justify] Louise dość szybko pospieszyła mi wyjaśnieniami. Nie spodziewałem się tego od niej usłyszeć i jej słowa jakby nieco mnie uderzyły. Nie spodobało mi się to i poczułem przepełniającą mnie złość i nienawiść. Wyglądało na to, że Louise miała inne plany co do mnie. Aczkolwiek źle zrobiła akceptując mnie jako swoje partnera. Do tego ten dziwny tryb w który weszła wyglądał niebezpiecznie. Jak dość szybko się zorientował Louise postanowiła zabić Riko.
   W tym momencie podjąłem dość szybko decyzje. Postanowiłem stanąć po stronie mojej kuzynki. Nie miałem zbyt dużo czasu. Louise była dość blisko dziewczyny i musiałem ją jakoś odsunąć. Ruszyłem więc biegiem w jej stronę i jedyne co mogłem zrobić to złapać Louise za ubranie i odciągnąć. Była dość silna więc dla opóźnienia rekacji jeszcze ją kopnąłem. To pozwoliło mi odsunąć ją od Riko na dobry kawałek.
    - Louise, popełniłaś błąd mówiąc do mnie takie coś - oświadczyłem poważnym tonem - Pozwolisz, że twoja matka posiedzi jescze trochę w więzieniu, co? - spytałem z lekkim usmieszkiem. Wiem, że to była dla niej dość ważne i przez to się trochę ogarnie.
     -Nie lekceważ mnie, agentko Holmes - dodałem jeszcze po czym pomogłem się podnieść Riko.To sprawiło, że dziewczyna trochę się wzięła w garść i dość szybko skierowaliśmy się do wyjścia do szkoły. Musieliśmy znaleźć dobrą kryjówkę przed Louise, która wyglądała na strasznie wściekłą i żądną mordu.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#89PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 12:45 am


     
Już miałam dźgnąć Riko, kiedy poczułam, jak ktoś ciągnie mnie za ubranie, a potem odpycha za pomocą kopnięcia. Straciłam na moment równowagę i zachwiałam się do tyłu. Straciłam z oczu Riko przez ten balast, który musiał się za mną przypałętać na ten dach. Gdyby nie to, ta wariatka byłaby już martwa. Nie wiem, czemu robiła to wszystko i o co jej chodziło. Nawet mnie to nie obchodziło. Jednak interesujące było to, że zwracała się do mnie w ten sposób. Zastanawiało mnie, czy może była tą, której szukał mój ojciec. Czy to może mieć ze sobą jakiś związek?
      - Pożałujesz tego - powiedziałam zirytowana, obserwując, jak Hisashi wychodzi razem z Riko. Zacisnęłam dłoń w pięść i uderzyłam w ścianę budynku, w której powstało lekkie wgniecenie. Spuściłam głowę, oddychając ciężej. Powoli zaczynało do mnie dochodzić to, co się przed momentem stało. Przełknęłam nerwowo ślinę i powolnym krokiem ruszyłam do wyjścia. Zeszłam z dachu i wyszłam ze szkoły, przed którą stali przerażeni uczniowie wraz z kadrą nauczycielską. Odsunęli się niemal natychmiast na mój widok. Niektórzy nawet zaczęli szeptać, komentując kolor moich oczu, które dalej nie wróciły do normy.
      - Myślałam, że to spinki do włosów.
      - To jakiś potwór.
      - Lepiej się do niej nie zbliżaj.
      Ruszyłam środkiem chodnika, czując się trochę niezręcznie. Złość nieco opadła. Nadal nie byłam sobą, ale nie czułam przynajmniej takiej żądzy mordu. Hisashi i Riko uciekli, a ja... Chyba nie chciałam teraz się z nimi znowu widzieć. Zwłaszcza, że nie miałam łańcuszka, który blokował tę część mnie.
      Nie wiem, ile chodziłam po mieście, ale musiałam dość do siebie. Postanowiłam w końcu wrócić do domu, chociaż obawiałam się, że Hisashi po tym może chcieć mnie wyrzucić. Weszłam do środka, zamykając za sobą drzwi i ściągając buty. Weszłam głębiej do mieszkania, rozglądając się niepewnie.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#90PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 1:00 am


Udało mi się schować razem z Riko w budynku szkolnym. Miałem nadzieje, że Louise tu nie przyjdzie. Może poradziłbym sobie z nią, ale teraz była bardzo silna. Nie wiedziałem jak mam szacować naszą walke. Ważne, że nie zabiła Riko. Jeśli już, to ja to zrobię. Ona wciąż nie była na siłach więc skorzystałem z okazji i wziąłem ten łańcuszek. Posiedzieliśmy trochę w szkole, żeby Riko mogła w końcu stanąć na nogi. Louise nieźle ją trzepnęła.
    Kiedy się rozchodziliśmy, ustaliłem z Riko, że jeszcze się spotkamy i dam jej odpowiedź po której stronie stoję. Musiałem jak najszybciej wrócić do mieszkania przez Louise. Ona nie miała kluczy, więc nie chciałem zastać rozwalonego mieszkania. Na szczęście jeszcze nie dotarła. Nie wiem gdzie była, ale miałem pewien plan. Szybko zabrałem się za przygotowanie obiadu. Nie było to nic wielkiego, bo chciałem się wyrobić przed przyjściem Louise. Akurat mi się udało. Ściągnąłem fartuch z siebie i powiesiłem na krześle. Jedzenie już stało gotowe na stole.
     - Louise? To ty? - spytałem ostrożnie wychodząc z kuchni. W ręku już miałem przygotowany sztylet gdyby dziewczyna nagle chciała mi wyskoczyć na twarz. Prawie na nią wpadłem jak wyszedłem z pomieszczenia, więc szybko się cofnąłem parę kroków.
     - Zrobiłem obiad. Zjemy razem? - spytałem z niewinnym uśmieszkiem. Wyglądała już trochę spokojniej aczkolwiek nadal nie miałem pewności, która to była Louise. Wskazałem ręką na stół, dając znak dziewczynie, żeby usiadła. Może ten posiłek trochę uspokoi sytuacje.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#91PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 11:53 am


     
Ochłonęłam już w całości w momencie, gdy usłyszałam komentarze uczniów szkoły, którzy to wszystko widzieli. Cholerna Riko... Gdyby nie ta walnięta idiotka, to nie zrobiłabym tego wszystkiego, co się stało. Do tego bałam się, że Hisashi teraz mnie nienawidzi. I właśnie gdy wchodziłam do mieszkania, o mało na niego nie wpadłam. Odsunęłam się dość gwałtownie, unosząc głowę i spoglądając na chłopaka. Potem wzrok przeniosłam na nóż, który trzymał. To dlatego, że robił obiad, czy raczej czekał na mnie?
      - Chcesz... Jeść ze mną? - spytałam, nie patrząc już na chłopaka. Przełknęłam nerwowo ślinę i w końcu pokiwałam twierdząco głową. Nie wiem, czemu był taki wesoły. Być może wejdę do kuchni, a tam mnie coś zaatakuje i obezwładni. Zdaje się, że w tym momencie oboje straciliśmy do siebie zaufanie. Jeśli kiedykolwiek jakieś istniało. Usiadłam przy stole, gdzie stały dwa talerze. Jednak wyjątkowo nie myślałam o jedzeniu. Zastanawiałam się, jak powinnam zacząć rozmowę.
      - Hisashi, to co się stało... Ja nie panowałam nad sobą - powiedziałam nagle, unosząc gwałtownie głowę i zaciskając dłoń na pałeczkach. - Teraz mnie nienawidzisz, prawda? - spytałam jeszcze, ale trochę spokojniej i jednocześnie odwracając wzrok. Nie zdziwiłabym się, gdyby po tym, co zobaczył, wyrzucił mnie z domu. Powiedziałam mu coś, czego teraz cholernie żałuję. Ale najgorsze było to, że po części to prawda.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#92PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 12:36 pm



Wyglądało na to, że powróciła już ta prawdziwa Louise, ale i tak nie zachowywała się w stu procentach jak ona. Albo mi się już mieszało. Byłem zbyt zszokowany tą jej nagłą przemianą.
  Kiedy usiadła na miejscu zauważyłem, że jeszcze ma na sobie bronie. Nie spodobało mi się to, bo jeszcze nie ufałem Louise i nie chciałem, żeby nagle mnie postrzeliła albo pocięła.
    - Czekaj, wstań - powiedziałem władczym tonem i sam złapałem ją za ramie podnosząc po chwili - Ściągnij to - poleciłem i odsunąłem się, czekając aż to zrobi. Później to zamierzałem odłożyć gdzieś gdzie nie było w zasięgu jej ręki.
    -  Odzyskałem coś co należy do ciebie - rzekłem w pewnym momencie i wyciągnąłem naszyjnik po czym podałem go dziewczynie. Teraz mogłem zacząć normalnie rozmowę. Kiedy o tym myślałem to zaczynałem się strasznie złościć, ale teraz starałem się trzymać nerwy na sobie.
     -Nie panowałaś nad sobą, tak? No to może wyjaśnisz mi, co to dokładnie było? - zapytałem. Louise wyglądała jakby zdawała sobie już sprawę z tego co zrobiła. Ja nie wiedziałem czy mam naprawdę ją nienawidzić czy raczej złościć się na siebie. Tak naprawde nic o sobie nie wiemy, a pozwoliliśmy sobie na uczucia. A raczej ja, bo nie wiem już co tak naprawdę Louise do mnie czuła.
     - Kim ty jesteś Louise? - spytałem jeszcze, patrząc uważnie na dziewczynę.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#93PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 12:54 pm


     
Zmarszczyłam brwi, unosząc spojrzenie na chłopaka, który nagle kazał mi wstać. I nim cokolwiek zdążyłam zrobić, sam złapał mnie za ramię, podnosząc. Przyznaję, że trochę mnie to zaskoczyło. Jednak po chwili zrozumiałam, o co chodzi. Sięgnęłam do obydwóch kabur i wyciągnęłam z nich pistolety, kładąc je na stole. Katana również po chwili się tam znalazła. To mnie upewniło w tym, że straciłam jego zaufanie doszczętnie.
      Spojrzałam na wisiorek, który Hisashi mi podał. Wyciągnęłam rękę i wzięłam go, jednak w tym momencie nawet nie mogłam go założyć. Zapięcie było zerwane.
      - To nie jest takie proste. Kiedy tracę nad sobą kontrolę, to zmieniam się w bezdusznego potwora - powiedziałam, zajmując ponownie miejsce przy stole. Odetchnęłam cicho, kładąc dłonie na stole. Jedna była poraniona od tego uderzenia w ścianę. Jednak nawet nie odczuwałam w tym momencie bólu. Raczej zażenowanie. - Ten naszyjnik blokuje tę drugą część mnie. Kiedy go nie mam, mogę wybuchnąć w każdej chwili - dodałam po chwili. Złapałam się za dłoń, z której zdarta była skóra, żeby nie zakrwawić stołu, czy coś. Co prawda, krew już nie leciała tak, jak wcześniej, ale jednak.
      - Kim jestem? - powtórzyłam cicho. - Bronią w agencji mojego ojca. Kimś stworzonym do walki - powiedziałam po chwili zastanowienia. Z początku mi to nie przeszkadzało. Myślałam, że dzięki temu ojciec mnie doceni. Mogłam się stać silniejsza. Jednak coś poszło nie tak. Nie umiałam panować nad sobą, będąc w tym "transie". Byłam zwyczajnie niebezpieczna.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#94PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 1:48 pm


Na szczęście Louise postanowiła współpracować i mogłem jej zabrać te rzeczy. Nie protestowałam, nie wkurzyła się i nie próbowała mnie zadźgać tak jak Riko. Byłem na dobrym etapie w dążeniu do porozumienia. Co do bezdusznego potwora to  w sumie zdążyłem już wtedy zauważyć. Louise naprawdę była silna a do tego przerażająca, w takim stanie. Odruchowo zerknąłem na dłonie dziewczyny, zastanawiając się czy powinienem jej opatrzyć, ale szybko zmieniłem zdanie. Nie ruszyłem się z miejsca.
  - Ojciec ci to zrobił? - spytałem cicho, zerkając na dziewczynę spode łba. Żadne z nas nie ruszyło jedzenia. Cóż, wyglądało na to, że chyba się z marnuje. Ja, mimo tego, że je zrobiłem to nie miałem apetytu. Louise w tym momencie była tykającą bombą i musiałem uważać na to, co mówię, bo jeśli się zdenerwuje to chyba nie obudzę się następnego dnia. Heh, zabawne.
   - A czy to... co mówiłaś było prawdą? - spytałem jeszcze trochę mniej pewnie. Wolałem aby to nie było prawdą, bo nie wiem co wtedy zrobię jeśli Louise mówiła to szczerze. Zaufałem jej.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#95PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 2:04 pm


     
Źle się czułam z tym, co się stało, ale... Cóż, to ja. Nie mam wpływu na to, jak się zachowuję. Nie umiem tego powstrzymać i nigdy nie będę umiała. Na początku ojcu to pasowało, bo gdy chciał, mógł zerwać to, co mnie powstrzymywało i wygrać walkę. Jednak później zaczęło się to wymykać spod kontroli. Teraz ten naszyjnik nie daje gwarancji, że nie wybuchnę. Zwłaszcza, gdy go nie mam, otoczenie jest narażone na niebezpieczeństwo. Tak jak dzisiaj Riko i poniekąd Hisashi. Gdyby coś mnie nie powstrzymało, zabiłabym i jego, i ją.
      - To miało inaczej wyglądać... Ale wymknęło się ojcu spod kontroli. Dlatego muszę nosić ten naszyjnik - powiedziałam, spuszczając nieco głowę. Ta rozmowa nie należała do przyjemnych. - Wcześniej miałam z tym większe problemy, ale w Japonii nikt nawet nie zwrócił uwagi na nie - dodałam, wędrując dłonią do głowy, na której znajdowały się dwa małe, czerwone rogi. Cóż, tutaj nie jest to jakoś specjalnie dziwne. W końcu zważając na te wszystkie kawiarenki i inne eventy... Dziewczyna z rogami na głowie wygląda jak zwyczajna cosplayerka, czy miłośniczka dziwnych ozdób.
      W końcu Hisashi zapytał o coś, czego się obawiałam. Nie chciałam rozmawiać na ten temat. Nie chciałam, żeby znał prawdę... Milczałam więc przez dłuższy czas, ale w końcu pokiwałam twierdząco głową.
      - Chciałam cię wykorzystać, żeby zwabić zabójcę. Podejrzewam, że ma to związek z konfliktem między moją rodziną a jej. Nie zjawiłaby się, gdybym nie miała partnera - oświadczyłam w końcu, ale nie patrzyłam na Hisashiego. Nie potrafiłam mu w tym momencie spojrzeć w oczy. - Ale to było na początku. Potem... Ja naprawdę zaczęłam coś do ciebie czuć. Wiem, że teraz ciężko mi uwierzyć, ale to prawda  - dodałam, w końcu zdobywając się na to, żeby spojrzeć na Hisashiego.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#96PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 2:42 pm



Słuchając słów dziewczyny  pewnym momencie naprawdę zrobiło mi się jej szkoda. Ktoś ja potraktował jak jakieś narzędzie do walki i było to dość okrutne. Tym kimś był jej ojciec. To wszystko brzmiało dośc przerażająco. A najbardziej obawiałem się, że odpowiedzi na moje pytanie. Niestety, kiedy Louise pokiwała głową nie wiedziałem jak zareagować, więc po prostu patrzyłem na nią znieruchomiały, bez żadnego wyrazu twarzy.
     -Louise, takiego czegoś nie można nazwać partnerstwem - powiedziałem cicho, zerkając na dziewczynę. Ona chyba nie pojmowała tutaj pewnych zasad. Partner to ... właściwie sam nie wiem kim jest partner. Nie miałem chyba nigdy prawdziwego partnerstwa.
      - Po raz kolejny od dawna zdobyłem się na okazywanie uczuć i zaufanie dziewczynie. A ty mi dzisiaj mówisz, że byłem tylko jakąś przynętą? - rzekłem, łamiącym się głosem, którego już nie mogłem powstrzymać - Skąd mogę wiedzieć, że teraz mówisz szczerze i nie kłamiesz? - spytałem retorycznie. Nie mogłem jej zaufać, nie wiedziałem czy w ogóle mam jej ufać. Czułem się cholernie zażenowany i zarazem byłem wściekły.
       W końcu się podniosłem z ciężkim westchnieniem i podszedłem do dziewczyny.
     -Co zrobisz z tym naszyjnikiem? Jest rozwalony - spytałem wskazując na to ręką. Mogłem spróbować naprawić, ale nie znam się na tym, więc istniala szansa, że jeszcze bym coś rozwalił. [/b][/b]

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#97PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 3:03 pm


     
Zdaje się, że po dzisiejszym dniu wiele rzeczy się zmieni. Zawiodłam zaufanie osoby, na której mi zależało. Jednak nie myślałam, że to kiedykolwiek wyjdzie na światło dzienne. Nie chciałam, żeby Hisashi się o tym dowiedział. Wiedziałam, że się to tak skończy. Jeszcze jego słowa i sposób, w jaki je wypowiedział... Zacisnęłam mocniej dłonie, po czym podniosłam się gwałtownie, opierając rękami o blat stołu.
      - Nie chciałam, żeby tak wyszło! - powiedziałam uniesionym głosem, czując, jak znowu tracę nad sobą kontrolę. Spojrzałam na swoje zamazane odbicie w lodówce, orientując się, że moje tęczówki wahały się między naturalnym kolorem, a czerwonym. Odwróciłam zaraz wzrok, zamykając na moment oczy. Po chwili znowu je otworzyłam i odetchnęłam cicho. Teraz mogłam wybuchnąć w każdej chwili i zrobić krzywdę Hisashiemu nawet bez broni. - Nie mogę dać ci żadnego dowodu, ale to prawda. Wiem, że zawiodłam twoje zaufanie, ale tym razem nie kłamię - dodałam już spokojniej. Poczułam, jak oczy mi się zaszkliły, więc odwróciłam szybko głowę i otarłam dłonią łzy. - Zakochałam się w tobie. Nie chciałam, żebyś się dowiedział, bo byłoby właśnie tak, jak teraz. Znienawidziłbyś mnie - powiedziałam i usiadłam ponownie na krześle, chowając twarz w dłoniach.
      - Pójdę jutro do agencji ojca. Oni to naprawią - oświadczyłam po krótkiej chwili. Nie miałam innego wyjścia. Bez niego byłam zagrożeniem dla otoczenia. Już nawet przez coś takiego o mało nie wybuchłam.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#98PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 3:42 pm


 
Louise znowu się uniosła, ale jakoś nieszczególnie mnie to przeraziło. Byłem czujny i wierzyłem, że w swoim domu dam radę pokonać dziewczynę.
    Nie wiedziałem co mam jej jeszcze powiedzieć, ale widząc reakcje to chyba rzeczywiście nie była jej wina. Ta zła część Louise, która była bronią nie byla dla mnie ważna.
    - Rozumiem - przytaknąłem głową. Miałem nadzieje, że do tego czasu nic złego się nie wydarzy, że Louise nie zaatakuje mnie w nocy, nie zacznie mnie dusić. Widząc łzy w jej oczach zrobiło mi się jej strasznie szkoda. Chciałem być twardy i jakoś to zignorować. Skierowalem się do wyjścia, ale w ostatniej chwili się cofnąłem i przytuliłem dziewczynę od tyłu.
     - Nie jesteś potworem, Lou - powiedziałem cicho, opierając się na czubku jej głowy. Nie mogłem tak latwo jej zostawić, a zwłaszcza w takim stanie. Poznałem już prawdę i chyba mniej więcej wiedziałem jak do tego podejść. Ale skoro powiedziała, że się we mnie zakochała to znaczy, że powiedziała, że mnie kocha? Czy to jest to samo, bo nie wiem?
     - Idę odpocząć - oświadczyłem w pewnym momencie, prostując się po chwili i wychodząc z pomieszczenia. Temat Riko wolałem na razie ominąć.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#99PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 4:03 pm


     
Nie powinnam mieć za złe Hisashiemu, że przestał mi ufać i traktował w ten sposób. Na jego miejscu pewnie zrobiłabym to samo. Jednak problem był taki, że naprawdę zależało mi na nim. Nie chciałam tak po prostu sobie odpuszczać i pogodzić się z tym. Chciałam, żeby mi uwierzył. Żeby było między nami tak, jak przed tym wszystkim. Jednocześnie miałam świadomość, że to nie do końca możliwe.
      Wstałam z miejsca, biorąc do ręki wisiorek. Stałam tak jeszcze przez moment, myśląc, że Hisashi wyjdzie i zostawi mnie tu bez słowa. To strasznie bolało... Ta obojętność z jego strony. Jednak tego nie zrobił. Poczułam, jak obejmuje mnie od tyłu. Dzięki temu chyba trochę się uspokoiłam. Ale jego słowa nie za bardzo mnie przekonały. Przytaknęłam jedynie ruchem głowy w odpowiedzi, po czym też wyszłam z kuchni i poszłam do pokoju. Położyłam łańcuszek na komodzie i podeszłam do okna. Robiło się już późno.
      Postanowiłam pójść do łazienki, żeby wziąć szybki prysznic. Jednak nie był taki szybki, jak mi się wydawało. Wyszłam gdzieś po dwudziestu minutach. Stwierdziłam, że powinnam coś zrobić z tą raną, która w tym momencie dawała o sobie znać. Przeszukałam całą łazienkę w poszukiwaniu apteczki i w końcu ją znalazłam. Na najwyższej półce w szafce. Stanęłam na palcach, próbując ją jakoś ściągnąć. Już ją dotykałam opuszkami i powoli kierowałam w swoją stronę. Ale wtedy strąciłam nie tylko tę apteczkę, ale jeszcze parę innych rzeczy, które tam stały. Jednak butelka z zapewne żelem do mycia, spadła mi prosto na głowę, ja, tracąc równowagę, upadłam na ziemię. Dotknęłam miejsca na głowie, które ucierpiało.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#100PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 05, 2018 4:45 pm



Bronie Louise odłożyłem gdzieś w kąt, żeby nie przeszkadzały za bardzo, a jednocześnie, żeby Louise miała do nich dostep. W tym stanie pewnie by się wkurzyła, że gdzieś jej to schowałem. Nie chciałem tego robić.
    Rozłożyłem się na kanapie chcąc obejrzeć jakiś film. Robiło się coraz później, więc postanowiłem zaczekać na jakiś horror i przy okazji się umyć. Jednak Louise zajęła łazienke, więc musiałem czekać aż wyjdzie. Podczas oglądania jakiś nudnych reklam przy których zasypiałem, z łazienki dobiegł do mnie jakiś hałas. Natychmiast poderwałem się z miejsca, a moją pierwszą myślą było to, że Louise rozwala mi łazienkę. Postanowiłem pójść do sprawdzić.
    - Louise? - zapukałem do drzwi od łazienki, a po chwili zdecydowałem się wejść do środka. Zmartwił mnie widok leżącej na posadzce dziewczyny, więc po chwili podszedlem do niej i pomogłem wstać.
     - Co ty robisz? - spytałem z lekkim uśmiechem, zaczynając zbierać rzeczy, które spadły z półki. Widząc apteczkę leżącą na ziemi, zorientowałem się, że chyba próbowala zrobić coś z tymi ranami.
     -Wszystko w porządku? Daj ręke, pomogę ci - rzekłem, siadając na brzegu wanny i wyciągając swoje ręce by wziąć te Louise. Póki co, chyba nie ma powodów, żeby mnie zabić, prawda?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




#101PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    

Powrót do góry Go down
 
elected < 2 os, romans, dramat >
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: