IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 elected < 2 os, romans, dramat >

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#126PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 18, 2018 6:43 pm

Czekanie na Louise trochę nam się dłużyło, a ja zaczynałem się niecierpliwić. Chciałem mieć to już za sobą, chociaż był to mój pierwszy raz, taka akcja. Starałem się tego po sobie nie okazywać, więc siedziałem cicho i wpatrywałem się w podłogę.
   Kiedy w końcu dziewczyna się pojawiła uniosłem głowę i zacząłem się w nią wpatrywać. Okej, wyglądała znowu trochę inaczej. Rzeczywiście to byłem tutaj takim trochę pachołkiem, ale wystarczyło, że zajdę Riko od dobrej strony i będzie po wszystkim. Chyba. Taki miałem plan. Jak tylko Riko się podniosła nie mogłem ukryć swojej ekscytacji, która malowała mi się w oczach. Czułem, że to może być jakaś epicka walka. Przynajmniej tego oczekiwałem. Będzie mi bardzo smutno, jeśli się zawiodę. Skoro takie dwie potężne rodziny ze sobą miały starcie, to to musiało być coś wielkiego, prawda?
    Wyobraziłem sobie taką walkę z prawdziwymi bossami, jak na przykład ojciec Louise, albo mój wujek. Oni musieli być silni... To by było widowisko, a nie jakieś tam dziewczyny. Jak tak dalej krążylem myślami to stwierdziłem, że również chcę być kimś silnym. Tylko, czy to na pewno było osiągalne?
   Musiałem się skupić jednak na obecnej sytuacji, żeby wejść w odpowiednim momencie. Riko musi do końca uwierzyć, że stoje po jej stronie. Jeśli teraz coś zepsuje to może nam uciec.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#127PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 18, 2018 8:37 pm


     
Riko z każdą chwilą irytowała mnie coraz bardziej. Jednak tym razem to ja zamierzałam być górą. Zwłaszcza, że mam po swojej stronie Hisashiego, o czym ta wariatka nie wie. I wykorzystam to jak najlepiej!
      - No dalej, co tak stoisz, Holmes? Boisz się porażki? - spytała z wrednym uśmieszkiem, po czym zbliżyła się do Hisashiego i uczepiła jego ramienia, jak jakiś rzep. Zacisnęłam mocniej dłonie, powstrzymując się od tego, aby jej nie przywalić.
      - Jesteś chora, Riko - powiedziałam, jeszcze będąc w miarę spokojna. Ale z każdą kolejną chwilą mogło to ulec zmianie.
      - W takim razie z tobą naprawdę musi być coś nie tak, skoro Hisashi i tak wolał mnie, niż ciebie... Decho - powiedziała, posyłając mi wredny uśmieszek i kładąc nacisk na ostatnie słowo. I w tym momencie coś we mnie pękło.
      - Co proszę?! Odszczekaj to w tej chwili, bo pożałujesz, wariatko! - powiedziałam, jednocześnie sięgając po pistolet i kierując lufę w stronę dziewczyny. I w tym momencie Riko spoważniała i natychmiast odsunęła się od Hisashiego.
      - Zwariowałaś?! Chcesz, żebyśmy wszyscy wylecieli w powietrze, Holmes? - spytała, zbliżając się nieco bardziej do mnie. Rozejrzałam się wokół, orientując się, co było w tych skrzynkach. Zacisnęłam mocniej dłoń na broni, po czym odrzuciłam ją kawałek dalej. Pistolet wylądował pod ścianą.
      - Grasz nie fair, oszustko! - krzyknęłam, robiąc parę kroków w stronę dziewczyny. - Zmuszę cię do odkręcenia tych fałszywych zeznań - dodałam.
      - Spróbuj, Angolko - oświadczyła poważnie dziewczyna, patrząc wprost na mnie.
      - Żebyś wiedziała, żabojadzie! Po co ci to w ogóle było? - spytałam, ale nadal mówiąc nieco podniesionym głosem. Nie moja wina, że ta wariatka tak na mnie działała.
      - Nie rozumiesz czegoś tak prostego? Jesteś do dupy, Holmes! - oznajmiła, wytykając mnie palcem.
      - Coś ty powiedziała?! Zabraniam ci tak do mnie mówić, brzydulo Lupin! - wrzasnęłam, czując, że powoli zaczynam wychodzić z siebie. Co za głupia pokraka!
      - Co to miało być, dziecinna agentko?! - spytała podnosząc głos. Zdaje się, że ona też zaczynała się denerwować.
      - Zamknij japę, dziwaczna Ździro! - wrzasnęłam, tym razem już kompletnie nad sobą nie panując.
      - Sama Zamknij japę, największa decho na świecie! Dalej wpieprzaj te bułki, a niedługo nie zmieścisz się w drzwiach, tłuściochu! - krzyknęła oburzona dziewczyna, gestykulując rękami.
      - Ty naiwna, uparta idiotko! Przestań się tak zachowywać, wariatko! Ty zakłamana, durna, zboczona babo! - wrzasnęłam, żałując, że wyrzuciłam ten pistolet i nie mogłam strzelić. Niech tylko spróbuje mnie jeszcze bardziej wyprowadzić z równowagi.
      - Zamknij się! Ledwo odstajesz od ziemi! - wrzasnęła, podchodząc nieco bliżej mnie. Już kompletnie ignorowałam obecność Hisashiego. Teraz ważne, żeby ta żmija zapłaciła za to, co zrobiła.
      - Że co?! A twoja uroda zaniża średnią krajową! - krzyknęłam wściekła. Wtedy dziewczyna chyba już nie wytrzymała, bo wymamrotała coś pod nosem, zbliżając się jeszcze bardziej. Dziewczyna zmusiła mnie do tego, że zaatakowałam pierwsza. Poniosły mnie emocje! Ugh.
      Obie nas poniosło, jednak to Riko była tutaj tą bardziej opanowaną. I w momencie gdy na moment spuściłam z niej wzrok, zaszła mnie tak, że nawet się nie zorientowałam. Uderzyłam plecami o ścianę, opuszczając się powoli na ziemię. Riko natomiast podeszła, wyciągając swój pistolet. Przykucnęła obok mnie, przystawiając lufę do mojej klatki piersiowej.
      - Jakieś ostatnie słowo, mała Holmes? - spytała, znowu się uśmiechając w ten sposób. Ja natomiast uniosłam na nią spojrzenie, ale zaraz zerknęłam za jej plecy na Hisashiego.
      - Riko... - zaczęłam, przenosząc spojrzenie z powrotem na dziewczynę. - Jesteś aresztowana pod zarzutem masowego zabójstwa - dodałam.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#128PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 18, 2018 9:54 pm


Z niecierpliwością czekałem na tą epicką walkę, ale zamiast tego te dwie zaczęły się kłócić. Zawiodłem się. Czekałem na coś fajnego, a one zaczęły się wyzywać w najbardziej dziecinny sposób. Ach, te dziewczyny... po kim one to miały?
   Skrzyżowałem nogi i oparłem sobie łokieć o kolano i ze znudzeniem obserwowałem to wszystko. Jednak prawie zawału dostałem kiedy myślałem, że Louise chce strzelić w skrzynki. Dostałem dreszczy na palcach. Ona naprawdę była nieposkromiona. Chociaż po raz pierwszy widziałem wkurzoną Riko. Kiedy walka ostatecznie się zaczęła podniosłem się z miejsca i wyciągnąłem komórkę, żeby wyłączyć dyktafon. Miałem tutaj nagranych kilka ciekawych rzeczy. Wyciągnąłem kajdanki z kieszeni i zbliżyłem się do Riko szybko ją obezwładniając i zabierając broń.
   - Hisashi? - dziewczyna uniosła zdziwione spojrzenie na mnie, podnosząc się jednocześnie do góry - Co ty wyprawiasz? Stoisz po mojej stronie - odparła, na co ja jedynie się uśmiechnąłem delikatnie w jej stronę, zakuwając w kajdanki.
   - Nigdy nie byłem po twojej stronie. A pokrewieństwo o niczym nie świadczy - rzekłem - Jesteśmy również świetnymi aktorami - dodałem dumnie i wychyliłem się zza pleców Riko - Prawda, kochanie? - dodałem, puszczając oczko Lou.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#129PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 18, 2018 10:16 pm


     
Riko była wyraźnie zaskoczona, kiedy Hisashi nagle zakuł ją w kajdanki. Podparłam się bardziej o ścianę, próbując podnieść. Otrzepałam się z kurzu i spojrzałam poważnie na tę dwójkę, kiedy to chłopak powiedział coś, na co zareagowałam dość szybko. Na moich policzkach pojawiły się rumieńce, a sama nie potrafiłam ukryć zawstydzenia i zaskoczenia.
      - N-nie nazywaj mnie tak, przy innych... T-to krępujące - mruknęłam, po czym przeszłam po pomieszczeniu, aby zabrać swoją broń. Jednak wtedy coś mi się przypomniało. Odwróciłam się dość gwałtownie w stronę Hisashiego, podchodząc bliżej. - A poza tym... Co miało znaczyć nazwanie mnie wariatką, co?! Mieliśmy się tylko pokłócić, a nie, ty leniwy agencie! - dodałam, zaciskając dłoń na pistolecie. Ugh... Dobrze, że mam ten naszyjnik, bo by źle skończył. Wtedy do moich uszu dotarł dźwięk helikoptera, a przez jedną ze zburzonych ścian z boku budynku wpadła ciemnowłosa dziewczyna w towarzystwie sporo od niej wyższego chłopaka.
      - Aye! Wybacz, że musiałaś tyle czekać, ale Satou pomylił budynki i przez przypadek nastraszyliśmy jakichś obleśnych pijaków! - powiedziała Kazumi, salutując mi na przywitanie.
      - Ja pomyliłem... - zaczął Satou, jednak Kazumi dość szybko mu się wcięła.
      - Nie gadaj tyle, tylko mi pomóż. To jest ten sławny zabójca i potomek Lupina? - spytała dziewczyna, opierając dłoń na biodrze. Przytaknęłam ruchem głowy, trochę się uspokajając. - A ten to kto? Czyżbyśmy przeszkodzili wam w czymś ważnym? - spytała, a w jej tonie wyraźnie było słychać tę dwuznaczność.
      - C-c-co?! N-nie wygaduj bzdur! Jesteśmy partnerami - oświadczyłam szybko, gestykulując zawzięcie rękami.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#130PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 18, 2018 10:49 pm


Zacząłem się śmiać z dziewczyny kiedy nagle zrobiła się cała czerwona. No tak, czyli standardowo, ta sama reakcja. Kochałem to po prostu.
   - Naprawdę zwróciłas na to uwagę? - spytałem z niedowierzaniem, słysząc słowa dziewczyny. Nie byłem wcale leniwy. Nie musiała na mnie tak krzyczeć, halo. To już było okrutne z jej strony. Przecież tylko żartowałem! No prawie mnie dziewczyna zastrzeliła!
   Nagle, w pewnym momencie ktoś wlecial do środka, a na zewnątrz dało się słyszeć jakiś helikopter. O, proszę, a to kto?
    - Tak, Partnerami - pokiwałem energicznie głową - Fajnie, że wpadliście. To co? Może trójkącik? Bez chłopaka, bo jestem hetero - powiedziałem, rzucając temu całemu Satou przepraszające spojrzenie. No niestety, wole kobiece ciało. Może jestem wybredny czy raczej ograniczony?
  Zorientowałem się, że przez ten cały czas ciągle stałem za plecami Riko i trzymałem ją za ręce skute kajdankami. Spuściłem nieco wzrok a później spojrzałem na tą nowo przybyłą laskę i popchnąłem Riko tak mocno, że upadła pod nogi tej dziewczyny.
   - Wszyscy w tej waszej agencji wyglądają tak dziewiczo? - spytałem jeszcze, zerkając w stronę Louise. Ja tu oczekiwałem jakiegoś bardziej wyrobionego agenta...

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#131PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 18, 2018 11:05 pm


     
- Oczywiście, że tak, idioto - burknęłam, krzyżując ręce. Ech, Kazumi i Satou wpadli akurat w takim momencie. A zamierzałam się policzyć z Hisashim, zanim jeszcze stąd wyjdziemy, żeby nie zrobić bałaganu w domu. Z drugiej strony, to jego dom, więc teoretycznie nic by się nie stało. Już miałam się odezwać i coś powiedzieć jeszcze Kazumi, kiedy to Hisashi mnie wyprzedził. Myślałam, że oczy wylecą mi z orbit. Spuściłam głowę i zacisnęłam obie dłonie.
      - T-ty... Bezwstydny, perwersyjny zboczeńcu! - powiedziałam, kiedy Riko już znalazła się w rękach Kazmi i Satou. Nie odpowiedziałam na durne pytanie Hisashiego, tylko niemal od razu przywaliłam mu zaciśniętą w pięść dłonią w brzuch. - Ja ci dam trójkącik! Jeśli na to liczyłeś, trzeba było sobie zostać z Riko. Zero w tobie przyzwoitości - dodałam, po czym odwróciłam się szybko i ruszyłam do wyjścia. Zatrzymałam się jeszcze na moment, stając bokiem do Kazumi i Riko. - Zabierz ją do agencji - oświadczyłam jeszcze.
      Ten idiota mnie cholernie zirytował. Że niby trójkącik? K-kręcą go... T-takie perwersyjne rzeczy?! Ugh, nie, nie ma opcji, że bym się na to zgodziła! Nie powinien nawet wspominać o czymś takim. Ja rozumiem, że może nas coś łączyć, ale w pracy jesteśmy tylko i wyłącznie partnerami. No właśnie... W pracy. W pracy, która w Japonii się zakończyła. Wykonałam misję, więc... Co teraz będzie? Będę musiała się skontaktować z ojcem.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#132PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 19, 2018 8:47 pm

Niestety za swoje słowa oberwałem dość mocno. Pięść Louise zniekształciła mi żołądek. Padłem na kolana z myślą, że zaraz się porzygam tutaj przy wszystkim. Zacząłem się krztusić, kuląc przy tym na tej ziemi. Oj, gorzko pożałowałem za te słowa.
  Po kilku minutach udało mi się powrócić i obejmując się za brzuch poszedłem szybko za dziewczyną. Ona, to jednak ma tą siłę. Agresywna jest.
   - Lou, nie złość się na mnie. Żartowałem tylko - powiedziałem z lekkim uśmiechem, starając się jakoś złagodzić nastroj dziewczyny. Po chwili przybliżyłem się do niej i objąłem ramieniem szybko całując w policzek.
    - To co? Może z okazji udanej misji wypijemy coś? - zapytałem jeszcze, puszczając jej oczko - Kupie nam wino? Romantyczny wieczór, we dwoje? - nachyliłem się nad uchem dziewczyny, żeby jakoś brzmieć przekonująco. No, jak nie alkohol to może cos innego się nie wymyśli. Zwłaszcza, że Louise nie pobędzie tutaj zbyt długo i raczej muszę się nią nacieszyć.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#133PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Czw Lip 19, 2018 9:03 pm


     
Hisashi chyba się nie nauczy... Ostatnio był całkiem normalny, ale pewnie to dlatego, że te wszystkie misje i akcje rzuciły się nam na głowę. I to tak nagle. A skoro teraz było całkiem normalnie, to... Uh, no zero taktu! Niezwykle irytujący człowiek. Jeszcze w życiu nie spotkałam się z kimś tak irytującym, jak ten tutaj.
      - Ty się już nie pogrążaj - burknęłam, krzyżując ręce i odwracając naburmuszona wzrok, gdy chłopak mnie objął. - Podręcznik agenta, rozdział czwarty, akapit piąty - "Agent powinien być w gotowości o każdej porze dnia i nocy". Chcesz iść nietrzeźwy na misję, czy jak? - spytałam, tym razem przenosząc spojrzenie na chłopaka. Zaraz jednak odetchnęłam cicho i odwróciłam głowę, chcąc się uspokoić. - Lepiej zrób mi coś dobrego do jedzenia - dodałam po chwili.
      Akurat gdy szliśmy, zadzwonił mój telefon. Mogłam się spodziewać odzewu od ojca. Sama bym to zrobiła, ale mnie uprzedził. Odsunęłam się od Hisashiego na dobrą odległość i zatrzymałam na moment. Rozmowa nie przebiegła zbyt dobrze. Jak zwykle zresztą. Gdy się rozłączyłam, wpatrywałam się jeszcze przez chwilę w ekran telefonu. Zacisnęłam mocniej dłoń na urządzeniu i spojrzałam na Hisashiego z bladym i wymuszonym uśmiechem.
      - Misja się powiodła, więc... Jak sprawa z moją mamą się wyjaśni, to będę mogła wrócić - oświadczyłam, chociaż nie byłam zbyt zadowolona. Jakoś... Nie bardzo chciałam wracać. No ale chyba nie miałam zbytnio wyboru. To była tylko misja.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#134PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pią Lip 20, 2018 10:48 pm

[/justify] Naprawdę Louise uważała, że sie pogrążałem? No, to już był szczyt wszystkiego. Louise nie powinna się tak spinać. Trochę zabawy, halo! Let's go party  
   Odsunąłem się nieco i zabrałem ramię, wykrzywiając usta w grymasie niezadowolenia kiedy tylko dziewczyna zaczęła mi prawić morały. Nie czytam tych nudnych książek. Kryminały są lepsze.
   - Serio zapamiętałaś ten punkt? - uniosłem brwi w niedowierzaniu i skrzyżowałem ręce. Do rana by się przecież wytrzeźwiało, chryste. Co za żal.
  Niestety, nagle zadzwonił telefon i Louise powiedziała mi to, czego najbardziej się obawiałem.Jej wyjazdu.
   - Możesz? A możesz zostać? - spytałem retorycznie. Mogłem się domyślić, że raczej jej wyjazd jest konieczny. Była agentką wyższej klasy, więc... takie było po prostu życie. Właśnie dlatego uważałem, że to odpowiednia pora, żeby się napić! [/justify]

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#135PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Lip 22, 2018 9:52 pm


     
Cóż, chyba oboje z Hisashim wiedzieliśmy, że złapanie zabójcy doprowadzi do końca mojej misji. Jednak skończę ją dopiero, gdy moja mama będzie wolna. Nie wrócę sama do Anglii. Nie po to tutaj przyleciałam.
      - Oczywiście - odparłam, unosząc dumnie głowę. Nie wiem, czemu Hisashi był taki zdziwiony. Przecież jestem agentem najwyższej klasy, to oczywiste, że będę znała te wszystkie zasady. Czasem nie potrafiłam go zrozumieć. A chyba już się trochę znaliśmy, powinien wiedzieć o mnie takie rzeczy.
      Na jego pytanie pokiwałam głową przecząco, trzymając na ustach lekko zrezygnowany uśmiech. Splotłam dłonie za plecami, ruszając przodem. Słońce pewnie niedługo zacznie zachodzić. Już chyliło się ku zachodowi. Uniosłam głowę, wpatrując się w czyste niebo.
      - Zostanę do przerwy letniej. Do tej pory na pewno wypuszczą moją mamę - dodałam, odwracając się w kierunku Hisashiego i przez moment idąc tyłem. Tym razem uśmiechnęłam się nieco szerzej i radośniej. W końcu do tej przerwy jeszcze trochę zostało. Skoczę to półrocze i wtedy wrócę do Anglii. Nie chcę wyjeżdżać w środku roku szkolnego, to bez sensu. Zwłaszcza, że niezbyt mi się śpieszyło. W Japonii mi się naprawdę podobało i nie rozumiałam, dlaczego rodzice woleli przenieść się na stałe do Anglii. Przecież ja i ojciec regularnie gdzieś wyjeżdżamy na różne misje.
      - A teraz się pośpiesz, bo umieram z głodu. Ta wariatka pochłonęła całkiem sporo mojej energii - mruknęłam, nadymając policzki i idąc już przodem.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#136PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Lip 23, 2018 7:31 pm


Czasami czułem się ograniczony, kiedy stałem u boku takiej agentki. Widać, że ta cala agencja była dla niej ważna. Na mojej twarzy od razu pojawiał się ironiczny uśmiech, kiedy zdawałem sobie sprawę, że ja często traktuje to jak nic. Czy przypadkiem to nie powoduje oburzenia u Lou? Współczuje jej.
   Normalnie nie mogłem uwierzyć, w to co mówi Louise. Jeszcze tak się uśmiechała, jakby to była super wiadomość. Przecież widziałem, że to było wymuszony. Do domu wróciłem wielce obrażony i się nie odzywałem do Louise. Może wzbudzę tym u niej jakąś litość. Zrobiłem smaczne jedzenie i usiadłem do stołu uprzednio wołając dziewczynę.
   - A więc... jesteś następczynią? - spytałem w pewnym momencie gdy tak sobie jedliśmy. Coraz bardziej po tym calym wydarzeniu zdawałem sobie sprawę, że siedzi przede mną osoba, która bez problemu spuści mi łomot. I nie chodzi tutaj tylko o tą jej agresywną stronę.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#137PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Lip 23, 2018 7:56 pm


     
Wróciliśmy do domu, a Hisashi przez całą drogę się do mnie nie odzywał. Nie wiem, dlaczego. Przez mój wyjazd? Wiedział, że do tego dojdzie... Zgodził się być moim partnerem, abym skończyła misję i szybciej wróciła do siebie. Tylko chyba wtedy nasze relacje wyglądały nieco inaczej. Chciał się mnie po prostu pozbyć. No a teraz...
      Poszłam się doprowadzić do porządku po tej akcji z Riko, a potem do kuchni, gdzie Hisashi przygotował kolację. Umierałam z głodu... Dobrze, że ta wariatka nie będzie już zagrażać Japonii. Chociaż jeden złoczyńca z głowy. Ech, irytujący ludzie, którzy tylko zakłócają spokój mieszkańców. Ale gdyby nie oni, nie pracowałabym jako agentka. Więc po części powinnam być wdzięczna Riko.
      - Następczynią? - powtórzyłam, zerkając na Hisashiego i przerywając na moment jedzenie. Zmarszczyłam lekko brwi, przechylając głowę na bok. - Właściwie można tak to nazwać. Jeśli ja i mój ojciec byśmy zginęli, Holmesi tak samo - oświadczyłam. Cóż, moja matka została przy swoim nazwisku. Tak samo, jak moje rodzeństwo. Można więc stwierdzić, że nie mają z Holmesami nic wspólnego. Jestem już tylko ja i ojciec.
      Skończyłam jeść i odniosłam talerz, po czym oparłam się o blat. Skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam wprost na Hisashiego.
      - Przyznaję, że spisałeś się, jako mój partner. Oczywiście to dopiero początek, bo dopóki nie wyjadę, będziemy współpracować. Dlatego jeśli zobaczę, że się obijasz, to przestrzelę ci ten twój egoistyczny łeb - powiedziałam, ostatnie zdanie mówiąc już dużo groźniej i unosząc zaciśniętą w pięść dłoń. Mówiłam całkiem poważnie. Ma się starać, bo jeszcze na nie jedną misję zdążymy razem pójść.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#138PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Wto Lip 24, 2018 12:40 pm


 Otworzyłem szerzej oczy, słysząc słowa Louise. Czyli była ich tylko dwójka? Ups, to kiepsko. Niewiele pozostało im pozostało do życia. Tacy to mają ciężkie życie.
   Jak zwykle zjadła szybciej ode mnie, kiedy ja pewnie miałem mniej i jeszcze się z tym męczyłem. Jakoś szczególnie głodny nie byłem, więc to może dlatego.
  - Jasne, strzelaj śmiało. Tylko celnie - odpowiedziałem na a'la groźną uwagę dziewczyny. Przecież to było oczywiste, że tego nie zrobi. Po co ta powaga? Jeśli cokolwiek by mi zrobiła nie mógłbym ćwiczyć przez nią.
    Czas dość szybko zleciał do przerwy letniej, a ten fakt nie był dla mnie pocieszający bo wiedziałem, że Louise niedługo stąd wyjedzie. Przynajmniej zdążyłem jej potowarzyszyć na kilku misjach. Chyba wyszło, że nie jestem takim złym partnerem i całkiem dobrze nam się ze sobą współpracowało.
     Kiedy zrobiło się cieplej zostaliśmy wyciągnięci na plaże przez dwóch małych dupków, którym się najwyraźniej nudziło.Raczej nie chodzę na plażę, żeby się opalać bo moje ciało do tego się nie nadaje. Z natury jestem blady, a jeśli mam się opalić to na czerwono. Nic fajnego. Jednak się zgodziłem i zamierzałem się pilnować z tym, żeby użyć odpowiednią ilość kremu.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#139PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Wto Lip 24, 2018 10:33 pm


     
- Kretyn - burknęłam w odpowiedzi na ten jego durny tekst. W ogóle nie brał mnie poważnie! Czasem naprawdę miałam ochotę go zabić, ale z drugiej strony... Ech, ciężko mi to przyznać, ale chyba by mi go brakowało. N-no i oczywiście kodeks tego zabrania! Gdyby nie to, już dawno bym go podziurawiła! Ugh...
      Przez resztę dni szkolnych ciężko trenowaliśmy i chodziliśmy na różne misje. I musiałam stwierdzić, że całkiem nieźle mi się pracowało z Hisashim. Nadal nie rozumiałam, dlaczego miał tak niską rangę. Był naprawdę dobry. Lepszy od niejednego agenta, który był wyżej klasyfikowany. Może to kwestia tego, że idiota się ciągle tylko obija! Dlatego właśnie współpraca z nim jest ciężka. Ale wraz z nadejściem wakacji postanowiłam dać mu trochę więcej luzu. W końcu to moje ostatnie dni tutaj. Dlatego też zgodziłam się jechać razem z Hisashim i jego dwójką durnych znajomych na plażę. Lato w Japonii było naprawdę upalne, dlatego to dobry pomysł, aby wyrwać się gdzieś z miasta.
      Stanęłam na piasku, spoglądając na horyzont. Było naprawdę ładnie. Bliźniacy oczywiście rzucili wszystko i rzucili się do wody. Ech... Zerknęłam na Hisashiego, po czym położyłam swoje rzeczy na piasku i rozłożyłam ładnie koc. Chciałam też zająć się parasolem, ale z tym szło mi nieco gorzej.
      - Luluś, chciałaś wyjechać na wakacje bez nas?! - usłyszałam w pewnym momencie, przez co zerknęłam w tamtym kierunku. Znałam doskonale ten głos. Kazumi, Satou, Ayano i... Na widok ostatniej osoby wypuściłam parasol z rąk, a ten upadł na ziemię. Otworzyłam szerzej oczy, spoglądając na irytującą blondynkę.
      - C-co wy tu... Z nią?! - spytałam, stojąc jak ostatnia kretynka i nie mogąc się nawet poruszyć. Uniosłam jedynie rękę, wskazując na blondynkę palcem.
      - No jak to? Riko przyszła trochę odpocząć od niewygodnej celi... Luluś - powiedziała, kładąc nacisk na ostatnie słowo. Zacisnęłam mocniej dłonie, podchodząc nieco bliżej nich.
      - Zamknij się - warknęłam w jej stronę i spojrzałam na ciemnowłosą. - Kazumi, co to ma znaczyć? Przecież wsadziłam tę durną Lupin za kratki? - dodałam. Jak się okazało, Riko została zwolniona z aresztu, ponieważ szkoła miała z niej pożytek. Miała być pod nadzorem ludzi z agencji mojego ojca, bo ponoć "Szkoda stracić takiego agenta".
      - Nie wierzę, że wróciłaś jak gdyby nigdy nic, oszustko! - powiedziałam, tym razem zwracając się do dziewczyny. No świetnie... Całe wakacje zmarnowane. Jakby tego było mało, ta kretyna zignorowała mnie i poszła się kleić do Hisashiego. Uh...

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#140PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Wto Lip 24, 2018 11:16 pm



Kiedy bliźniacy rzucili się do wody, ja postanowiłem ładnie rozłożyć na jakiś kocyk i przygwoździć go aby nam go nie zwiało. Miałem na sobie luźną koszulkę, białą, ale bałem się ją ściągać bo miałem wrażenie, że wszyscy będą się na mnie gapić, dlatego też się nie rozbierałem. Miałem na sobie kąpielówki i spodenki do pływania, więc się przygotowałem do odpowiedniego wejścia do wody.
  Rozkładanie tego koca dość mnie zmęczyło, więc postanowiłem sobie usiąść i poobserwować ludzi. Teraz to były tłumy. A niech to. Byłem cholernie wstydliwy. W pewnym momencie usłyszałem jakieś wołanie, ale nie odwracałem głowy w tamtą stronę. Z rozmowy domyśliłem się, kto się pojawił. Riko! Super. Po to się męczyłem razem z Louise, żeby ta idiotka teraz wyszła? Jak tylko poczułem jakiś ciężar na sobie i ten wkurzający głosik na uchem, westchnąłem ciężko.
  -  Zejdź ze mnie - mruknąłem znudzonym tonem i odczepiłem dziewczynę od swoich ramion. Podniosłem się i postanowiłem wbić parasol do piasku, bo te słońce zaczęło mi przeszkadzać. Zamierzałem ignorować te towarzystwo, czyli zachowywać się tak, jakby ich tu nie było.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#141PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 25, 2018 4:27 pm


     
Nie wiem, co podkusiło Kazumi, żeby przywlec się tu razem z Riko. Przecież chyba doskonale wie, że jej nie znoszę, a poza tym chciała mi zabrać partnera i mnie zabić! Czy to jest normalne zachowanie? Ta durna Lupin ma nierówno pod sufitem. Ugh... Jeszcze się przyczepiła do Hisashiego. Jak zwykle.
      Usiadłam zirytowana na kocu, podciągając nogi pod samą brodę. Moja mina w tym momencie wyrażała jedno wielkie wkurzenie. "Nie podchodź, bo oberwiesz". Właśnie tak się czułam.
      - To, co robisz z Riko, podchodzi pod kazirodztwo - burknęłam. Cóż, może nie tak do końca, ale jakby spojrzeć na to z boku... - Durna, zboczona baba - dodałam, odwracając głowę. Riko poszła w stronę wody, natomiast ja stwierdziłam, że zostanę na razie tutaj. Sama z Hisashim. Już wolę przebywać z tym perwersyjnym zboczeńcem, niż moim największym wrogiem.
      Ostatecznie po krótkiej chwili złość mi trochę przeszła. Dlatego też wstałam z koca, postanawiając zdjąć sukienkę. Było gorąco, a my byliśmy na plaży, więc to raczej normalne. Położyłam obie ręce na biodrach i stanęłam naprzeciw Hisashiego, zasłaniając mu słońce.
      - Będziesz się tak tu obijać? Nieważne, gdzie jesteś, i tak nic nie robisz - stwierdziłam, przechylając lekko głowę. Przykucnęłam zaraz na piasku i zaczęłam zgarniać go trochę, aby zbudować zamek. Reszta strasznie hałasowała w wodzie. A zwłaszcza Riko... Aż naszła mnie ochota, aby też się zanurzyć przez to prażące słońce.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#142PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 25, 2018 6:39 pm



Zerknąłem na Louise i prychnąłem kpiąco. Chyba ktoś tu dzisiaj nie miał humorku. Powinienem ją jakoś rozluźnić?
  - Poszukaj sobie w internecie co znaczy to pojęcie - odpowiedziałem jedynie. Nic z Riko nie robiłem, jak widać Louise sobie już coś ubzdurała. Nic nie poradzę, że mam taką kuzynkę. Rodziny się nie wybiera.
  Rozłożyłem się wygodnie tutaj, ale po chwili znów przeniosłem do pozycji siedzącej, żeby natrzeć się kremem przeciwsłonecznym. Bardzo mi zależało aby skóra pozostała w dobrym stanie. Kiedy byłem wysmarowany mogłem ponownie wrócić do odpoczywania, jednak ktoś mi zasłonił słońce. Proszę bardzo Louise, dalej stój sobie plecami do słońca, a później będziesz czerwona nie tylko na twarzy.
    Widząc jak sobie zaczęła przede mną zbierać piach postanowiłem jej go zniszczyć nogą.
   - Luluś, chodź ze mną do wody - rzekłem, podnosząc się i łapiąc dziewczynę za ręke. Co ona chciała robić z tym piaskiem? Oszalała. Nie spodobała mi się jej uwaga o moim nic nie robieniu, więc postanowiłem wrzucić ją do wody, za karę.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#143PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 25, 2018 6:56 pm


     
Doskonale wiedziałam, co znaczy to pojęcie. Nie musiałam go nigdzie szukać. Nie moja wina, że boku wyglądało to tak, jakby Riko się do niego dobierała. Cholerna wariatka. Strasznie irytująca osoba. Nie wiem, jakim cudem wyszła na wolność. I jeszcze psuła mi wakacje.
      Właśnie usypywałam sobie górkę z piasku, kiedy to Hisashi postanowił zdeptać owoc mojej ciężkiej pracy. Otworzyłam szerzej oczy, wpatrując się w to tępo.
      - C-co to miało znaczyć? Zniszczyłeś mój zamek! - stwierdziłam oburzona, niechętnie wstając z piasku. Już przecież coś z tego powstawało! - Nazwij mnie tak jeszcze raz, a podziurawię cię jak ser szwajcarski - powiedziałam, patrząc groźnie na chłopaka. Cholerna Kazumi. Matka kiedyś mnie tak nazywała i dziewczyna podłapała od niej to przezwisko. Nazywała mnie tak zawsze, gdy chciała mi dopiec, albo zrobić na złość, bo doskonale wiedziała, że mnie to irytowało.
      - T-tak, super pomysł... Postójmy sobie przy brzegu i popatrzmy na innych z daleka - stwierdziłam z nerwowym uśmiechem, wskazując na morze. Nie chciałam wchodzić do wody zbyt głęboko. Nie to, że się bałam, czy coś. To zupełnie inna bajka. Po prostu nie lubiłam przebywać na zbyt dużych głębokościach. - Wchodzenie do morza jest niebezpiecznie... I w ogóle - mruknęłam jeszcze, odwracając wzrok w innym kierunku. Jakoś mi się to nie widziało.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#144PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 25, 2018 7:31 pm


[justify] Ten zamek był brzydki, nie podobał mi się. Wyglądał jak namiot i jeszcze miałem na niego patrzeć? Niedorzeczne. Louise była naprawdę spięta, bo aż zaczęła mi grozić. O co jej chodziło? A potrafiła być taka łagodna.
 - Przestań jęczęć - mruknąłem w odpowiedzi na jej groźbę. Wolę jak mi kobieta jęczy w łóżku, a nie w takim miejscu i w taki sposób. Mogła już zostawić ten biedny ser w spokoju. Co on jej zrobił?
  Zerknąłem na dziewczynę, kiedy to znowu zaczęła gadać. Wywróciłem oczami, choć nie było tego widać przez moje prestiżowe okulary. Postanowiłem jednak przystać jej propozycję.
   - Albo wejdziesz ze mną głębiej, albo mnie pocałujesz - oświadczyłem z przebiegłym uśmieszkiem - Agentka tak wysokiej rangi tego nie zrobi? - spytałem jeszcze z lekka kpiąco. Chciałem się z nią podrażnić, tak dla własnej przyjemności.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#145PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 25, 2018 7:58 pm


     
To nie było jęczenie... Byłam zawiedziona, że Hisashi tak po prostu zniszczył coś, co sama stworzyłam! Mój misternie zbudowany zamek legł w gruzach. Ech... I jeszcze stawiał mi jakieś durne warunki. Zmarszczyłam brwi, zerkając przez moment na chłopaka, ale zaraz znowu odwróciłam wzrok.
      - Wiesz, że szantaż jest karalny? - spytałam retorycznie. Odetchnęłam cicho i spojrzałam na te fale. Były dość spore... Jeny, w co ja się wpakowałam. - Oczywiście, że zrobi - odparłam po krótkiej chwili i ruszyłam dumnym krokiem w stronę wody. Weszłam najpierw po kostki, czując chłód. Zerknęłam na Hisashiego, po czym ruszyłam dalej. Zatrzymałam się, kiedy woda sięgała mi do połowy brzucha. Jemu jednak nieco niżej, bo był ode mnie sporo wyższy.
      - Z-zadowolony? - spytałam, nie mając zamiaru wchodzić głębiej. Ale wtedy pojawiła się Kazumi wraz z bliźniakami. Ta dwójka oczywiście pierwsze co, to postanowiła ochlapać mnie wodą.
      - Louise, myślałem, że nigdy nie wejdziesz! - stwierdził Yosuke, podchodząc nieco bliżej. - Ale nie stój tak przy brzegu, lepsze fale są tam - powiedział, wskazując na horyzont. Ja natomiast pokiwałam energicznie głową.
      - N-nie ma mowy... Tu jest dobrze - powiedziałam, ale ci nie zamierzali dać za wygraną. Oboje zaczęli mnie ciągnąć dalej, pomimo moich licznych protestów. - Puszczajcie mnie w tej chwili!
      - Oj przestań, to tylko woda! Wyluzuj trochę - stwierdził Josuke, przez co wyprowadził mnie z równowagi jeszcze bardziej.
      - Kretyni! Nie umiem pływać, dobra? - powiedziałam retorycznie, mając nadzieję, że to da im trochę do myślenia.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#146PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 25, 2018 8:18 pm



Mmm, Louise w stroju kąpielowym wyglądała dobrze. Nie ma co. Szkoda by nie skorzystać i nie wejść do wody.
  - To nie szantaż tylko wyzwanie - wzruszyłem ramionami, po chwili je krzyżując i uśmiechając się przebiegle. Czy jej się coś pomyliło? Najwyraźniej tak.
   - Bardzo zadowolony - odpowiedziałem chcąc po chwili dołączyć do dziewczyny, ale ktoś mi się musiał wtrącić. Co to miało być? Przybiegły te mokre osły i mi się dowalali do Louise. Nie podobało mi się to i postanowiłem szybko zareagować. Poszedłem za nimi i złapałem Louise za nadgarstek odciągając od reszty.
   - Powiedziała chyba ,,nie'', prawda? - rzuciłem oschłym tonem patrząc morderczym wzrokiem na Yosuke.
    - Zabieraj od niej te łapy - dodałem, kierując kolejne słowa do jego brata bliźniaka. Pacnąłem go dość mocno w rękę, żeby ją zabrał. Nie będzie mi tutaj dotykał Louise. Nie zgodziłem się na to. Objąłem dziewczynę ramieniem i szybko zabrałem ją od tego towarzystwa. Jeszcze by jej krzywdę zrobili, idioci.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#147PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 25, 2018 8:38 pm


     
Serce zabiło mi mocniej, gdy zaczęłam tracić grunt pod nogami. Coraz mniej mi się podobał ten przyjazd na plażę. Najpierw Riko, a teraz ci kretyni sobie coś wymyślili. Jednak Hisashi dość szybko zareagował, odciągając mnie od bliźniaków. Ja wiedziałam, że od zawsze byli strasznie porywczy i roztrzepani, jednak chyba rozumieją, co oznacza słowo "nie". Gdy znalazłam się na płytszej wodzie, mogłam wreszcie odetchnąć. Zerknęłam lekko zmieszana na Hisashiego, pocierając dłonią ramię.
      - T-ten... To nie tak, że się bałam, czy coś! P-po prostu... Czuję dyskomfort, przebywając w takiej głębokiej wodzie - mruknęłam, a na policzkach pojawiły mi się lekkie rumieńce. Wyszłam z wody całkowicie, odgarniając grzywkę z czoła. Włosy zamiast w kitki, związałam w dwa koczki. Były zbyt długie, aby tak po prostu wchodzić sobie do wody, czy ogólnie przebywać na plaży.
      - Pójdziemy się przejść? - spytałam, spuszczając głowę. - Gdzieś, gdzie jest mniejszy tłum - dodałam, jednak wtedy do mnie dotarły słowa, które wypowiedziałam. - Oczywiście nie dlatego, że chcę być z tobą sama! T-tylko... Tu jest za dużo ludzi! - powiedziałam szybko, unosząc ręce w geście obronnym.
      Sięgnęłam dłonią do głowy, chcąc rozpuścić włosy, aby wyschły. Przez tych kretów się trochę zamoczyły, a będąc w takim stanie, z pewnością nie staną się suche. Ruszyłam wzdłuż wybrzeża, kierując się tam, gdzie nie było tłumów. I znalazłam takie miejsce niedaleko. Usiadłam przy brzegu, zginając nogi w kolanach. Obok znajdował się mostek, który obecnie również był pusty. Tak było dużo lepiej.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#148PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 25, 2018 9:51 pm


Przecież doskonale wiedziałem dlaczego Louise tak zareagowała. No i oczywiście musiała się wszystkiego wyprzeć, ale niech jej będzie, że jej uwierzyłem. Niech się trzyma swojego zdania. Ja mam swoje na ten temat i raczej się nie zmieni.
    - Aha, nie chcesz być ze mną sama? - spytałem retorycznie z udawanym oburzeniem - Dobrze, mogę sobie iść, zawołam tylko bliźniaków i tą calą reszte - rzekłem. No, naprawdę nie powinna się tak wszystkiego wypierać. W pewnym sensie jesteśmy ze sobą blisko, więc dlaczego ona się tak zachowuje. Bezczelna. Powinna być dla mnie bardziej miła, zwłaszcza, że niedługo wyjeżdża. Jeszcze będzie mi smutno.
 Ruszyłem za dziewczyną, która zdecydowała się usiąść na mokrym piachu przy brzegu. Całkowicie ją rozumiałem, że pewnie tak jest jej wygodnie, ale ja wolałem sobie stanąć, żeby później nie być w tym całym piachu. Spodenki miałem wciąż mokre.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natasia

avatar

Liczba postów : 158
Join date : 27/04/2018

#149PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 25, 2018 10:28 pm


     
W życiu nie chciałabym zostać sam na sam z bliźniakami. To jakieś bestie, a nie ludzie. Uh... Kretyni prawie mnie utopili w tym morzu. Zaczynałam mieć powoli dość tego pobytu tutaj. Jednak w tym konkretnym miejscu było całkiem przyjemnie. Z dala od tych hałasów i w ogóle. I pewnie siedziałabym sobie tak dalej, pogrążona we własnych myślach, gdyby nie fala, która mnie zaskoczyła. Podniosłam się niemal natychmiast, odgarniając z twarzy włosy.
      - Ugh, cholerna plaża - burknęłam, otrzepując się z wody. Zerknęłam na Hisashiego, który dalej stał, zamiast usiąść obok mnie. Zmarszczyłam lekko brwi, przez moment się zastanawiając. - Wiesz co? Odwdzięczę ci się za to, że mi pomogłeś. Poczekaj tu! - powiedziałam, posyłając chłopakowi uśmiech i pobiegłam z powrotem do miejsca, gdzie były nasze rzeczy. Zgarnęłam jeden z niewielkich, głównie przeznaczony dla mnie, koców i wróciłam do chłopaka. Położyłam kocyk ładnie na piasku, który był suchy, żeby Hisashi nie narzekał. - Teraz nie będziesz musiał tak nade mną sterczeć i mnie irytować - stwierdziłam zadowolona. Lepiej było już zostać tu, niż z tymi wrzeszczącymi agentami. Zachowywali się, jakby pierwszy raz w życiu widzieli wodę.
      Gdy oboje zajęliśmy miejsce na kocu, zgarnęłam mokre włosy, chcąc coś z nimi zrobić, ale dość szybko sobie odpuściłam. Zamiast tego zerknęłam na Hisashiego i przełknęłam nerwowo ślinę. Przeniosłam się z siadu na kolana, zbliżając nieco bardziej do niego.
      - Tak swoją drogą... Szczerze mówiąc, wolę być tu z tobą sama, niż tam ze wszystkimi - stwierdziłam, na początku patrząc w ziemię, ale zaraz uniosłam głowę, wbijając spojrzenie w oczy Hisashiego.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 166
Join date : 23/01/2018

#150PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Sro Lip 25, 2018 10:47 pm


Nie wyglądała na chętną, żeby spędzić czas z bliźniakami. Przecież to tacy uroczy chłopcy. Naprawdę nie rozumiem jej niechęci. Ja bym się z nimi świetnie bawił. Tylko, że tam była ta cała... Kazumi, Riko i jakiś tam chłopak i jeszcze jedna dziewczyna. Poza Riko nie bardzo ich wszystkim znałem, a wiedziałem, że moja kuzynka pewnie by chętnie mnie wciągnęła pod wodę i wykorzystała, oj.
   Zmarszczyłem brwi i czekałem co Louise zamierza zrobić. Poszła sobie, a po chwili wróciła z kocem. O tak, teraz mogłem się położyć. Żaden piach nie wejdzie mi w pośladki.
    - Jesteś urocza Lou, w końcu nie wyparłaś się prawdy - stwierdziłem, kiwając głową - To fajnie - oświadczyłem, ale widząc, że się tak na mnie gapi, prosto w oczy to poczułem się lekko dziwnie. Oczywiście moje spojrzenie po chwili skierowało się na jej usta, a ja sam się przybliżyłem zaraz ją całując. W tym całym naszym związku robimy to dość rzadko, ale to jest takie przyjemne.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




#151PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    

Powrót do góry Go down
 
elected < 2 os, romans, dramat >
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: