IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 elected < 2 os, romans, dramat >

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Maj 06, 2018 3:44 pm



Chcesz mnie widzieć martwego.I jesteś w stanie to szybko zaaranżować.
Więc jak to zrobimy?
Strzelamy tutaj? Lepszy zwycięża?
Byłoby szkoda...
Pewnie by mnie wyprosili, skoro będziesz trupem.

•••••••••••••

•••••••••••••

Natasia jako ... Louise H.Kanzaki
  Arashi jako ... Fukuzawa Hisashi
•••••••••••••

•••••••••••••  


FABUŁA ZNANA


Ostatnio zmieniony przez Arashi dnia Nie Maj 06, 2018 7:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Natasia

avatar

Liczba postów : 37
Join date : 27/04/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Maj 06, 2018 6:03 pm



♢♢♢
People always ask
"Why you are so quiet?"
but ends up judging you when you speak




GODNOŚĆLouise Holmes Kanzaki
WIEK17 lat
PŁEĆKobieta
ORIENTACJAHeteroseksualna
DATA URODZENIA30 czerwca
ZNAK ZODIAKURak
ZNAKI SZCZEGÓLNEDwa pistolety Colt m1911, Katana


WZROST155 cm
WAGA42 kg
WŁOSYJasny róż
OCZYCzerwone
BLIZNYJedna na czole i kilka małych na ciele

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Maj 06, 2018 6:12 pm



≈≈≈
Halo? Czy to straż pożarna?
  Chciałem powiedzieć, że jestem bombowy i zaraz wybuchnę...
A mnie tak mało jest, bo mnie tak mało jest ~

▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂

▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂▂

PERSONALIA & APARYCJA

godność → Fukuzawa Hisashi
płeć  → mężczyzna   wiek → 17 lat

urodzony → 3 stycznia zodiak  → koziorożec orientacja → heteroseksualny
stan majątkowy   → bogaty
pochodzenie  → Japonia

Chodząca doskonałość? Tak, to ja

włosy → białe
oczy  → czerwone i różowe [heterochromia]   sylwetka → lekki zarys mięśni
wzrost →  185 cm waga  → 78 kg   znaki szczególne → blizny na torsie i ramionach
[/color]

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Natasia

avatar

Liczba postów : 37
Join date : 27/04/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Maj 06, 2018 6:16 pm


     
Właściwie nie wiedziałam, gdzie Hisashi chciał iść. Nie znałam jeszcze zbyt dobrze okolicy, więc nie miałam pojęcia, gdzie co jest. Sądziłam, że to on zdecyduje, gdzie pójdziemy zjeść. Dlatego niezwykle zaskoczyło mnie, gdy Hisashi stwierdził, ze pójdziemy tam, gdzie ja chcę. Odwróciłam gdzieś wzrok, przez moment się zastanawiając. Ruszyłam za chłopakiem do windy, myśląc, na co mam ochotę. I wtedy Hisashi zaczął narzekać. Zmarszczyłam brwi i skrzyżowałam ręce, przyglądając się mu.
      - Gdybyś się nie lenił, to bym cię nie oblała - burknęłam, odwracając głowę. Trochę się zagapiłam i nie zauważyłam, gdy winda zatrzymała się na odpowiednim piętrze. Dogoniłam chłopaka, zrównując się z nim. Uniosłam nieco głowę i spojrzałam w niebo. Słońce jeszcze świeciło, ale pewnie niedługo zacznie się chować za horyzontem. - Chodźmy do McDonalda. Słyszałam, że w Japonii wprowadzili McFlurry o smaku Pikachu - oświadczyłam z lekkim uśmiechem, zerkając na Hisashiego. Cóż,w końcu to Japonia, takie smaki nie powinny być żadną nowością w tym kraju. - Poza tym... Weźmy to na wynos. Jest ładna pogoda - dodałam po krótkiej chwili.
      Nie widziałam sensu, żeby kisić się gdzieś w pomieszczeniu z kilkudziesięcioma innymi ludźmi. Dlatego lepiej wziąć na wynos i pójść do jakiegoś parku, czy coś. O ile takowy tu jest. Jakoś nie zwróciłam na to uwagi.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Maj 06, 2018 6:36 pm



Skrzywiłem się słysząc słowa dziewczyny, a po chwili pokręciłem głową z niedowierzaniem. Jak ona mogła powiedzieć coś takiego? Uważam, że jestem tu najbardziej poszkodowany z całej naszej dwójki.
Mimo to, nie było sensu się dalej zażerać tymi uwagami. Po prostu, ruszyliśmy, niczym dzielni bohaterowie jakiejś bardzo epickiej, przygodowej książki. Louise chyba myślała, że mój blok mieszkalny mieści się w centrum wszystkich fastfoodów i innych dziwactw. Otóż nie! Do tego całego McDonalda mieliśmy spory kawałek jazdy pociągiem.
- Nasze łopatki są trochę bezużyteczne, skoro nie wyrastają nam skrzydła. Gdybyśmy mogli latać wszystko byłoby o wiele łatwiejsze - rzekłem, używając przy tym jakże profesorskiego tonu.  Cóż, nauczyciele powinni mnie chwalić za moje bardzo mądre spostrzeżenia.
- Oto jesteśmy - oświadczyłem entuzjastycznym tonem, otwierając szeroko drzwi do zółtej restauracji. Restauracja? Lepiej nie hańbić tego określenia na bardzo drogie miejsca.
Otworzyłem szerzej oczy z przerażenia kiedy zauważyłem jak tłum kilku grubasów podąża prosto na nas. Szybko usunąłem się z drogi i prawie drzwi przywaliły mi w twarz. Rany, co za nieostrożnośc. Na mnie na każdym kroku trzeba uważać.
Szybko dorwałem stojący automat, żeby szybciej wybrać nasze zamówienie. Pech chciał, aby ten jedyny wolny musiał nie działać.
- Awesome - rzuciłem sarkastycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Natasia

avatar

Liczba postów : 37
Join date : 27/04/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Maj 06, 2018 6:49 pm


     
Jak się okazało, droga do McDolanda była dłuższa, niż się spodziewałam. Musieliśmy całą trasę pokonać pociągiem. Irytujący był fakt, że akurat w tym samym czasie innym ludziom również się zachciało podróży. Nawet nie było gdzie usiąść! Ugh... No ale ostatecznie jakoś dojechaliśmy. Puściłam mimo uszu uwagę Hisashiego, a na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, gdy tylko stanęliśmy przed drzwiami tej znanej na całym świecie restauracji.
      - Co ty odwalasz? Nie wlecz się tak - powiedziałam, patrząc za siebie na chłopaka, który o mało nie zderzył się z drzwiami, kiedy ja już szłam głębiej. Jednak kolejka była ogromna. Zmarszczyłam brwi, przyglądając się temu. Właśnie w tym momencie mina mi nieco zrzedła. Do tego automat nie działał! - Ej, Hisashi, wciśnij się tam, czy coś - powiedziałam, wskazując na początek kolejki. No ale oczywiście pewnie by to nie przeszło. Dlatego postanowiłam grzecznie ustawić się w kolejce. Ale już po paru chwilach zaczęło mnie skręcać od środka.
      - Ugh, czemu nie mogłeś wybrać mniej zatłoczonego miejsca?! - spytałam, zaciskając ręce, aby nie wybuchnąć. Czy to Pikachu było warte tego stania? Ono może nie, ale jedzenie owszem. Właśnie w tym samym momencie mój brzuch postanowił się odezwać. Otworzyłam szerzej oczy, czując, jak na policzkach pojawiają się rumieńce. Odwróciłam nieco zażenowana wzrok, przybierając poważny wyraz twarzy, żeby nie było... Chociaż pewnie dało to jedynie odwrotny skutek od zamierzonego.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Maj 06, 2018 7:09 pm


Rozejrzałem się po tych ludziach, jakbym szukał w nich jakiegoś rozwiązania. Nie mialem pojęcia co zrobić. Jedyne co mi przychodziło do głowy, to żeby się gdzieś wepchnąć. Cóż, widocznie ten sam pomysł chodził Louise po głowie. Co za mała, cwana, dziewczynka.
- Co? Dlaczego ja? To ty jesteś tą małą od wciskania się - burknąłem, krzyżując ręce. Miałem racje, w końcu wcisnęła się w moje życie i teraz wegetuje sobie jak taki mały kleszcz. Chociaż, nie jestem pewny, czy kleszcze na pewno wegetują.
Przystanąłem za dziewczyną i spojrzałem na tablicę aby pomyśleć nad swoim jedzeniem. Wszystko bylo takie tłuste i meh, niesmaczne. Co ja niby miałem stąd zjeść? Chryste.
Moje rozmyślania nad jedzeniem przerwała Louise, która tam na dole się gdzieś bulwersowała. Wywrociłem oczami i położyłem rękę na jej głowie. Po jej minie zorientowałem się, o co chodziło.
- To twój żołądek wybrał, nie ja - wzruszyłem ramionami po czym się wrednie uśmiechnąłem i wyszedłem z kolejki ruszając trochę do przodu kolejki. Jakaś dziewczynka stała i wyglądała jakby wiedziała co chce zjeść. Przystanąłem obok niej jak gdyby nigdy nic, ale jakiś pan z tyłu zaczął mieć pretensje.
- Możesz nie hałasować? Ludzie muszą się skupić - w kulturalny sposób zwróciłem mu uwagę i i przeniosłem wzrok na dziewczynkę. Uśmiechnąłem się do niej uroczo.
- To nasza mała tajemnica - szepnąłem do niej. Spodobałem jej się. Och, Chryste... Co za poświęcenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Natasia

avatar

Liczba postów : 37
Join date : 27/04/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Maj 06, 2018 7:21 pm


     
Normalnie nie mogłam się skoncentrować przez ten głód. A potrzebowałam w tym momencie skupienia, aby odpowiednio wybrać dla siebie jedzenie. W końcu to bardzo ważna kwestia. Najważniejsza wręcz. Uniosłam głowę i zerknęłam na Hisashiego, krzyżując ręce. Czasami naprawdę irytował mnie niemiłosiernie, ale póki co, zawarliśmy chwilowy rozejm.
      - Wcisnąć to ja ci mogę kulkę w ten twój pusty, irytujący... - zaczęłam, kiedy to postanowił położył rękę na mojej głowie. Reakcja była wręcz natychmiastowa. Przyznaję, że mnie to trochę zaskoczyło. Wcześniejszy rumieniec zdążył zniknąć, ale na jego miejsce wszedł kolejny. - T-to twoja wina - burknęłam, odwracając wzrok. W końcu on mnie nie uprzedził, ani nic! Uh...
      Zerknęłam w kierunku Hisashiego, gdy ten poszedł gdzieś na przód. Doczepił się do jakiejś małej dziewczynki i jeszcze wdał się w konwersację z facetem, któremu się to nie podobało. Ale dzięki temu nie musieliśmy stać w kolejce i dostałam szybciej swoje jedzenie. Wyszłam więc zadowolona, trzymając w rękach swoją zdobycz. Poszliśmy do parku, który również znajdował się gdzieś w centrum. Rany, czemu ten idiota musi mieszkać aż tak daleko od wszystkiego? Chociaż tyle, że do szkoły jakoś można dojść.
      Znalazłam jakąś wolną ławkę, więc zajęłam sobie miejsce, kładąc obok jedzenie. Zaczęłam oczywiście od loda, żeby się nie rozpuścił. I musiałam przyznać, że był rewelacyjny.
      - A właśnie. W ramach rekompensaty za wrzucenie mnie do basenu, nie możesz wymigać się od misji - stwierdziłam poważnie, na moment przybierając również taki wyraz twarzy. Nie patrzyłam na chłopaka, bo uznałam to za zbędne. W każdym razie, powinien mieć świadomość, że nie odpuszczę sobie tej misji.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Maj 06, 2018 7:43 pm

Agresywne wcielenie. Ona naprawdę musi mi na każdym kroku grozić? W sumie, ja też to robię. Ale póki mamy chwilowy rozejm to nie wyrzucę jej z mieszkania. Szkoda, że nie chce przystać na inne warunki. Ale skoro po tej misji ma się wynieść, to niech idzie do diabła. To chyba złe powiedzenie, skoro ona się zachowuje jak taki diabeł wcielony.
Cudem wyszliśmy z tego zatłoczonego miejsca. Moja skóra mogła oddychać. Jeszcze trochę abym spuchł, czy coś, jak po ostrym uczuleniu.
Poszlismy do parku i zajęliśmy jakąś ławkę, a raczej Louise i jej jedzenie zajęło ławkę. To mi nie przeszkodziło aby utorować miejsce dla siebie. Rozsiadłem się niczym prawdziwy mężczyzna i zabrałem do jedzenia. Wewnątrz czułem się jak bezdomny. Jedzenie z maka, najniższej jakości i do tego takie miejsce... bez dachu nad głową. Jedyne czemu nie mogłem zaprzeczyć w tym wszystkim, to temu, że była rzeczywiście ładna pogoda.Mniej ładne powietrze, którym oddychałem, ale niech będzie.
 - Jasne, udław się tym lodem - rzuciłem lekko w stronę dziewczyny i kontynuowałem swoje jedzenie. To nie tak, że życzyłem jej najgorszego. Jest to w końcu Kanzi, diabeł wcielony, mały kleszcz. Te określenia i tak stawiaja ją wysoko ponad mną.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Natasia

avatar

Liczba postów : 37
Join date : 27/04/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Maj 06, 2018 8:02 pm


     
Pogoda naprawdę była ładna. Nie zamierzałam siedzieć w tym zatłoczonym pomieszczeniu, gdzie panował głównie hałas i tłok, kiedy mogłam rozkoszować się świeżym powietrzem i swoim jedzeniem. Oczywiście musiałam się posunąć, bo ten idiota również postanowił sobie usiąść. Dobrze, że już się tak nie spierał odnośnie tej misji. Ale ile mnie nerwów kosztowało namówienie go do tego. Ehh, irytujący pasożyt. Na jego uwagę spiorunowałam go wzrokiem.
      - Idiota. Do tej pory nie wiem, jak daję radę znosić twoje towarzystwo przez tyle czasu - burknęłam, jednocześnie sięgając po kubek z colą. Skonsumowałam już swoje lody, więc teraz zamierzałam zabrać się za odpowiedni posiłek. - Powinieneś mi dziękować, że dzięki mnie nie wylecisz ze szkoły. Gdyby nie ta misja, dyrektor z pewnością by ci nie popuścił - gadałam sobie dalej, popijając swoją colę.
      Cóż, taka prawda. Hisashi olewa wszystko i często nie przychodzi na lekcje. Niby to nie moja sprawa, ale nie zamierzam również mieć partnera, który jest na pograniczu wylecenia ze szkoły. W końcu to też świadczy o mnie! Oczywiście ten idiota nie dostrzega niczego, poza czubkiem własnego nosa. Więc pewnie mało go to obchodziło. Jednak mnie owszem. Ta misja jest dla mnie niezwykle istotna. Muszę pokazać ojcu, że stać mnie na więcej, niż myśli. I właśnie dzięki temu mu to udowodnię.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Maj 06, 2018 8:26 pm


To zastanawiające, że ona twierdzi, że znosi moje towarzystwo. Można powiedziec, że po prostu nie miała innego wyboru. Według niej. W naszej szkole nie tylko ja jestem najlepszy, ale uparła się akurat na mnie. Ledwo ze mną wytrzymuje, ale wciąż trzyma się skrawka uparcie i podąża za mną. Ach, ta Kanzi.
- Zniszczyłaś mi jedyną szansę na to, aby wydostać się z tej szkoły - odparłem spokojnym tonem - Jestem przetrzymywany w niej siłą. Czy na pewno za to powinienem ci dziękować? - spytałem retorycznie i całą frustracje wyładowałem na przeżuwaniu swojego ostatniego kęsa i ugryzłem się przez to w język. Aby jakoś znieść ten ból przytknąłem dłoń do ust i zamknąłem oczy. Po kilku minutach ten ból minął. Naprawdę nie chciałem być w tej szkole. Była beznadziejna. Przepełniona słabeuszami i wnerwiającymi nauczycielami. Nie miałem planów na przyszłość, ale bez tej szkoły na pewno bym sobie poradził.
 - Zjadłaś już? Możemy wracać? - zapytałem, zerkając w stronę różowowłosej. Nie ukrywałem, że chcialem już wrócić do domu. Trochę męczyło mnie to siedzenie na dworzu.  

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Natasia

avatar

Liczba postów : 37
Join date : 27/04/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Nie Maj 06, 2018 8:51 pm


     
Zerknęłam na chłopaka, a mój wyraz twarzy nieco złagodniał. Cóż... Gdy tak o tym mówił... Nie, nie powinno mnie to w ogóle obchodzić. Skupiam się tylko na własnych celach. Nic więcej. Właśnie tak. Odwróciłam zaraz wzrok i nie odezwałam się już. Dokończyłam swoje jedzenie w milczeniu. Nie sądziłam, że Hisashi może się czuć aż tak źle w tej szkole. Jakoś... Nie zwróciłam na to uwagi. Nie, żeby mnie to obchodziło, czy jakkolwiek ruszało. Bo nie rusza. Tak tylko... Doszłam do wniosku, że w ogóle tego nie przypuszczałam.
      Przełknęłam ostatni kęs mojego jedzenia i w tym momencie spojrzałam na chłopaka. Przytaknęłam tylko ruchem głowy, wrzucając wszystkie śmieci do papierowej troby i wyrzucając ją do najbliższego kosza. Znowu musieliśmy wracać tym pociągiem. Przynajmniej tyle, że tam nie było daleko. Jasne, mam dobrą kondycję, jednak to co innego. To zupełnie inna sytuacja. Postanowiłam mimo to, już nie narzekać. Musieliśmy chwilę poczekać na nasz transport. Tym razem w środku było trochę mniej ludzi. I nawet znalazłam miejsca siedzące.
      Chciałam jak najszybciej znaleźć się już w domu i zająć lekcjami. W końcu jutro jest normalny dzień szkolny. Nie wiem, kiedy trafi się jakaś porządna misja, nie nastawiam się na jutro. W końcu to tylko szkoła, nie agencja. Z pewnością uczniowi nie dadzą niczego poważnego, co zagrażałoby jego życiu. Tym raczej zajmują się agenci z większym stażem.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Maj 07, 2018 2:57 pm


Louise uważała się za bohaterkę, ale szybko rozwiałem jej błędne myślenie. Przynajmniej nie była moją bohaterką. Przecież przez przypadek nie uciekałem z tej szkoły, prawda? Trzymałem nauczycieli i dyrektora na skraju, żeby coś ze mną zrobili. Ucieczki nie są takie proste, więc musiałem się trochę natrudzić. Zjawiła się Louise i wszystko poszło się walić.
Kiedy zjawił się pociąg wsiedliśmy do niego i zajęlismy miejsca siedzące. Oparłem ramię na siedzeniu dziewczyny i ziewnąłem głośno wyrażając tym samym swoje zmęczenie. Nogi wyciągnąłem do przodu a jak tylko pociąg ruszył to spuściłem głowę i przymknąłem oczy, chcąc zrobić sobie krótką drzemkę. To był wyczerpujący dzień. Chciałem tak dotrzymać aż do naszej stacji, ale nie było mi to dane. Ponieważ przez ten czas byłem czujny, zorientowałem się, że pociąg jedzie bez przerwy i zatrzymał się tylko raz. Nie tylko ja to zauważyłem, słyszałem panikę ludzi i te ich głupie jojczenie zmusiło mnie do otworzenia oczu i podniesienia głowy.
 ,,Nastąpiła mała usterka, postaramy się naprawić ją jak najszybciej. Prosimy zachować spokój''
  Głos konduktora rozległ się w głośnikach wagonu. Brzmiał jednak jakoś dziwnie, dlatego nie mogłem odetchnąć z ulgą. Miałem złe przeczucia.
  - Louise - mruknąłem cicho do dziewczyny siedzącej obok mnie. Zastanawiałem się, czy wyczuwała to samo co ja.  Postanowiłem zmienić pozycję, ale w tym momencie pociąg ostro zahamował przez poleciałem na bok. Mruknąłem cicho jakieś przeprosiny i złapałem się mocno rury tuż obok siedzenia.  

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Natasia

avatar

Liczba postów : 37
Join date : 27/04/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Maj 07, 2018 4:21 pm


     
Chociaż tyle, że pociągiem jechało się dość szybko. Kilkanaście minut i będziemy na miejscu. Nie miałam ochoty wlec się tak długo, no ale cóż zrobić, nie przewidziałam tego, że Hisashi może mieszkać aż tak daleko. Wbiłam więc wzrok w okno, podziwiając kwitnącą Japonię. Wiosną ponoć jest najpiękniejsza. I musiałam przyznać rację tym, którzy tak uważają. Jednak wtedy coś zwróciło moją uwagę. Pociąg omijał stacje, a ludzie zaczęli panikować. Zerknęłam na Hisashiego, słysząc jego głos. Wtedy pojazdem szarpnęło, a z głośników dało się usłyszeć krótki komunikat.
      Kiwnęłam głową na chłopaka, jednocześnie wstając z miejsca. Ruszyłam na przód pociągu, dostając się do miejsca, gdzie znajdował się maszynista.
      - Co jest? Jaka usterka? Nie mądrzej byłoby zatrzymać pociąg, zamiast pędzić, omijając wszystkie stacje? - spytałam nieco ironicznie. No bo jaki miało sens takie jechanie? Chyba żaden.
      - N-nie mogę - odparł przerażonym głosem mężczyzna. Zmarszczyłam lekko brwi, nie bardzo wiedząc, o co chodzi. - Jeśli zatrzymam pociąg, bomba wybuchnie - dodał po chwili nadal lekko drżącym głosem. Zacisnęłam dłonie, po czym wycofałam się z kabiny, wracając do Hisashiego.
      - W pociągu jest bomba, wybuchnie, jeśli się zatrzymamy - powiedziałam szeptem, żeby tylko on to usłyszał. Nie chciałam wzbudzać większej paniki wśród ludzi. - Poszukaj czujnika. A, no i możesz to traktować jak część misji. Nie zawiedź mnie - powiedziałam, posyłając chłopakowi uśmiech. Nie miałam pojęcia, gdzie mogła być ta bomba, w końcu pociąg był dość spory. Jednak nie mieliśmy zbyt wiele czasu. Jeszcze kilka przystanków i dojedziemy do końcowej stacji. Nie mieliśmy więc zbyt dużo czasu. Chyba, że Hisashi wcześniej znajdzie czujnik i pociąg będzie mógł się zatrzymać. Byłoby łatwiej, niż rozbroić bombę...

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Maj 07, 2018 5:06 pm


Obserwowałem Louise, która podniosła się i ruszyła na sam początek wagonu. Jak to dobrze, że te wagony były nowe, a nie jakieś stare rupiecie, które mają oddzielone wagony od siebie. Nie ruszając się z miejsca cierpliwie czekałem na powrót dziewczyny.
Po usłyszeniu bardzo wesołej wiadomości zmierzyłem dziewczynę krzywym spojrzeniem i odwzajemniłem jej uśmiech.
 - Nie zamierzać być takim bohaterem jak ty - burknąłem i podniosłem się z miejsca. Spojrzałem w widok za oknem i pomyślałem sobie, że mógłbym rozwalić szybę i wyskoczyć przez nią, bo przecież nie zamierzam ratować tych ludzi. Jednak widząc jak bardzo rozpędzony jest ten pociąg zmieniłem zdanie. Chyba nie miałem szans na ucieczkę.
 - Niech to szlag - warknąłem już głośniej wyraźnie podirytowany. Ta dziewczyna przynosi mi samego pecha. Niby jak ja miałem znaleźć ten walony czujnik? Na pewno na którejś lekcji był omawiany ten temat o pojazdach i bombach, ale ja musiałem spać.
  Posłałem jeszcze ostatnie spojrzenie w stronę Louise i ruszyłem szybko na tyły wagonu. To było cholernie długie i gdzie ja miałem szukać czujnika? Musiał być albo na górze albo na dole. W sumie to nie chciałem tutaj umierać, więc wszystko zależało od moich umiejętności.  

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Natasia

avatar

Liczba postów : 37
Join date : 27/04/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Maj 07, 2018 5:34 pm


     
Jestem agentką, która nie olewa żadnych misji. Nawet jeśli ta nie została mi zlecona, to mogłam się założyć, że była to robota zabójcy. W końcu już od jakiegoś czasu ma on na pieńku z agentami i chce ich wszystkich wybić. Nie rozumiem tego... Mówimy tu o ludziach z dużym doświadczeniem. Dają się wodzić za nos jakiemuś... Cholernemu zabójcy? Najwyraźniej mój ojciec nie wziął tego na poważnie i dlatego właśnie pozwolił mi przejąć tę misję. Nie mogę tylko pojąć, dlaczego tak uparł się, że nie zrobię tego sama.
      W końcu udało mi się znaleźć bombę, jednak jej umiejscowienie... Eh, lepszego znaleźć nie mogli, nie ma co. Było przyczepione do ściany pociągu. Szkoda, że po drugiej stronie i na samym dole. Zaklęłam cicho pod nosem i otworzyłam okno. Cóż, nie miałam zbytnio wyjścia. Jednak łatwiej by mi było, gdybym była nieco dłuższa. Do tego nigdy nie musiałam rozbrajać bomby, która naprawdę zagrażałaby życiu innym. Bo, owszem, miałam przeszkolenie w tej kwestii, ale... Ale w praktyce nie miałam okazji tego zrobić. Jednak do końca trasy zostało kilka stacji. Jeśli się nie pośpieszymy, to nie skończy się to dobrze dla nikogo.
      Przyjrzałam się tym kabelkom i sięgnęłam do kabury po malutki nożyk, który nosiłam... Nie wiem, na wszelki wypadek. Teraz właśnie doskonale się przyda. Nie miałam jednak pojęcia, który kabel powinnam przeciąć. powiedzmy, że liczyłam w tej kwestii na swoją intuicję. Złapałam ten żółty, i przyłożyłam do niego ostrze. Zamknęłam oczy i pociągnęłam nożem, jednocześnie go przecinając. Nic się nie stało. Odetchnęłam z ulgą, chcąc już wrócić do środka, bo pociąg jechał naprawdę szybko i jeszcze chwila, a stąd wylecę. Jednak wtedy coś przykuło moją uwagę. Co on... Usiadłam na tym... Parapecie, czy co to tam było, podciągając się i wchodząc na dach.
      - Hej, co robisz?! Ślepy jesteś, czy jak? - krzyknęłam, zwracając na siebie uwagę. Niemal w ciągu sekundy znalazłam się tuż przed Hisashim, wyciągając broń i celując w mężczyznę, który w tym samym momencie pociągnął za spust. Oberwał w ramię, natomiast ja nie zdążyłam uniknąć pocisku, który zahaczył o moje czoło. Nie było to miejsce, zagrażające życiu, jednak poczułam, jak krew spływa mi po twarzy, a przed oczami robi się ciemno. Tego już do końca nie przemyślałam.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Maj 07, 2018 6:05 pm

Dostałem się jakoś na dach, podczas gdy Louise robiła coś na dole. Łatwe to nie było, zwłaszcza, że ten pociąg jechał bardzo szybko! Musiałem uważać, żeby się nie wyglebać i nie spaść na ziemię, Na prawdę nie znoszę takich akcji. Teraz karcę siebie za to, że uległem rodziców i wybrałem tą szkołę.
 W końcu znalazłem ten czujnik i przystąpiłem do niszczenia go, ale przerwał mi głos Louise. Podniosłem się powoli, a dziewczyna znalazła się tuż przede mną. Wszystko działo się dość szybko. Kiedy mężczyzna upadł broń wypadła mu z ręki, a ja w tym czasie pochwyciłem Louise i przejąłem jej broń aby nie spadła. Reakcja dziewczyny mnie dość zaskoczyła, ale teraz miałem większy problem i nie wiedziałem co mam zrobić.
  - Dlaczego musiałaś zemdleć i mnie zostawić w tym momencie!? - zawołałem rozpaczliwie trzymając ją w ramionach. Przeklęty karaluch!
  Mogłem zejść dopiero kiedy pociąg się zatrzymał. Jakoś dotrwałem, ale później miałem na głowie coś upierdliwego. Karetka, policja, media. Jak ja ich nienawidziłem. Przynajmniej panowie z pogotowia opatrzyli Louise i odwieźli nas do domu, a policja poszła szukać tamtego typka, który wypadł. W końcu im powiedziałem co i jak. A media? Głośno i otwarcie powiedziałem aby poszli do diabła i się odwalili.
  W mieszkaniu położyłem Louise wyjątkowo na moim łóżku, żeby sobie odpoczęła, a ja wziąłem prysznic i poszedłem wypić herbatę. Przed oczami ciągle miałem tą scenę z Louise.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Natasia

avatar

Liczba postów : 37
Join date : 27/04/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Maj 07, 2018 6:23 pm


     
Nie wiem, co to miało być. Czy właśnie tak postępuje agent? Powinien mieć oczy dookoła głowy, a nie... Wchodzić sobie ot tak na dach jadącego pociągu?! Nie dość, że to niebezpieczne, to prawie zabił go tamten facet. Nie wiem, kim był, jednak nie sądzę, aby to był zabójca. To by było zbyt proste. Nie mam pojęcia, co się później działo. Urwał mi się film po tym strzale. Gdy się obudziłam, nie byliśmy już na dachu pociągu, a... W domu.
      Przeniosłam się powoli do siadu i powędrowałam dłonią do czoła, które było zabandażowane. Dopiero wtedy spojrzałam na Hisashiego, który siedział obok na krześle i pił herbatę. Właśnie w tym momencie przypomniało mi się, co stało się w pociągu. To, jak chłopak zachował się nieprofesjonalnie. Przecież przez niego oboje mogliśmy zginąć! Zmarszczyłam lekko brwi, opuszczając dłoń i prychając cicho, jednocześnie odwracając głowę.
      - Co się tak patrzysz? - spytałam, nie bardzo wiedząc, co było takiego ciekawego do obserwacji. - Pomyliłam się co do ciebie. Zapomnij o tej misji - dodałam poważnie. Zdaje się, że to nie jego szukam. Muszę zacząć swoje poszukiwania od początku. Może być z tym lekki problem... Będę musiała również skontaktować się z ojcem. Być może nawet wrócić do Londynu. Skoro nawet nie potrafię sobie znaleźć partnera... Mogę się założyć, że mu się to nie spodoba.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Maj 07, 2018 7:11 pm

Z innej perspektywy moje pozycja mogła wydawać się nieco śmieszna. W końcu kto normalny siedzi na krześle i pije herbatę w takiej sytuacji? Herbata była dobra, ale dziwne, że chciało mi się targać tutaj to krzesełko. Zrobiłem to jednak dla zachowania bezpiecznej odległości. Louise czasami jest bardzo porywcza. A teraz kiedy tak spała to wyglądala bardzo niewinnie. Idealny obiekt obserwacyjny. Nie na co dzień mam taki widok. Mogłem się spodziewać, że jak się obudzi, to zacznie się na mnie drzeć. Typowe.
  Z przykrością musiałem stwierdzić, że moje obserwacje potrwały tylko niecałe dziesięć minut, bo Louise musiała otworzyć oczy. O dziwo, nie krzyczała.
  - Louise, mówiłem ci o tym od początku, straciłaś tylko nasz cenny czas - stwierdziłem, biorąc łyk ciepłej herbatki. Westchnąłem ze smutkiem widząc, że był to ostatni łyczek pysznego napoju.
  - Mimo wszystko ta część misji się udała i będziemy w telewizji, chociaż nadal nie rozumiem czemu mnie ochroniłaś skoro zniszczyłaś bombę - stwierdziłem, podnosząc się. Skoro mam zapomnieć to i może lepiej? Albo nie. Równie dobrze mogę uznać, że przywykłem do takiego obrotu sytuacji i po prostu lubię narzekać.
   - Sprawdź lepiej, czy jesteś dziewicą, przez ponad trzydzieści minut byłaś nieprzytomna - dodałem z wrednym uśmieszkiem i wziąłem krzesło wychodząc z pokoju. Musiałem to powiedzieć, uwielbiam wkurzać tą dziewczynę.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Natasia

avatar

Liczba postów : 37
Join date : 27/04/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Maj 07, 2018 8:36 pm


Fakt, wygląda na To, że oboje straciliśmy tylko czas. Nie myślałam, że może się to tak skończyć. Sądziłam, że Hisashi będzie tą odpowiednią osobą. A jednak... pomyliłam się. Nie wiem, jak mogłam do tego dopuścić. Powinnam lepiej rozejrzeć się w szkole. Mogę się założyć, że ojciec nie da mi zbyt dużo czasu. Nie ma szans, że teraz znajdę kogoś innego. Albo odsunie mnie od tej misji, albo zrobię to sama. Przecież nieraz miałam do czynienia z różnymi zabójcami, czy innymi kryminalistami.
      - Nie wiesz, po co? - spytałam w pewnym momencie, zerkając na chłopaka. No właśnie... po co? Czemu go ratowałam, poświęcając własne zdrowie i życie? Przecież tylko i wyłącznie mnie wkurza i niejednokrotnie groziłam mu kulką w łeb. Serce na moment zabiło mi mocniej, a sama odwróciłam wzrok i zamknęłam oczy. Przełknęłam nerwowo ślinę, oddychające nieco ciężej. - Jedna z ważniejszych zasad Kodeksu. Nie mogłabym pozwolić innemu agentowi zginąć, kiedy mogłam pomóc - dodałam po chwili zastanowienia. I sama nie wiedziałam, czy to była prawda... czy nie.
      W pewnym momencie moja twarz przybrała kolor dojrzałego buraka. Otworzyłam szerzej oczy i spojrzałam na Hisashiego, kiedy zaczął kierować się do wyjścia. Chwyciłam za niewielką poduszkę i cisnęłam w kierunku chłopaka. Jednak nie zdążył oberwać, bo drzwi się zamknęły.
       - Zboczony Idiota! - krzyknęłam Jeszcze, zaciskając ręce. Co on sobie w ogóle wyobraża?! Jak zwykle też żadnego taktu! Ugh!
      Oczywiście mogłam się spodziewać telefonu od ojca. Rozmowa nie przebiegła zbyt spokojnie, jednak informacja od niego trochę poprawiła mi humor. Dlatego wstałam z łóżka, nie mając zamiaru siedzieć tutaj dłużej. Przegrałam się w jakieś czyste ubrania i poprawiłam włosy, uważając na bandaż i ranę. Zgarnęłam torebkę i schowałam do niej telefon oraz portfel. Ruszyłam do wyjścia, nie zwracając już uwagi na obecność Hisashiego.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Maj 07, 2018 8:59 pm



Zarechotałem cicho, słysząc krzyk dziewczyny. A więc się już dowiedziała? Że żartowałem. Nie jestem taki zdesperowany, żeby robić to nieprzytomnej dziewczynie. Po za tym, nie mam ostatnio jakoś ochoty.
 Poszedłem do kuchni i postanowiłem zrobić Louise herbatę. Była bardzo dobra, więc Louise też powinna ją skosztować. Na pewno jej się poprawi  humor i będzie milsza, czy coś. Takie tam miałem nadzieje.
Czekając aż woda się zagotuje obejrzałem nieco wiadomości. Mogłem się spodziewac, że pokazą moją twarz. Jaki ja byłem przystojny z tą dziewczyną na rękach. Powinienem częściej się wkurzać.
Nagle usłyszałem kroki, więc zerknąłem w tamtym kierunku. A ta laska gdzie znowu łazi?
  - Louise? - zawołałem z kuchni i wyłączyłem czajnik, wlewając herbatę do kubka. Zaraz poszedłem do dziewczyny, która najwyraźniej się gdzieś wybierała.
   - Gdzie ty idziesz? Powinnaś odpoczywać, chyba - powiedziałem. To było trochę lekkomyślne tak od razu wstawać. A co jeśli zemdleje gdzieś po drodze?

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Natasia

avatar

Liczba postów : 37
Join date : 27/04/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Maj 07, 2018 9:39 pm


Stanęłam w przedpokoju, chcąc założyć buty i wyjść. Jednak wtedy usłyszałam słowa Hisashiego. Zerknęłam w jego kierunku, mając już jednego buta na nodze. Z jednej strony chyba miał trochę racji, ale z drugiej... westchnęłam cicho, po czym ściągnęłam tego buta i ruszyłam w kierunku kuchni.
      - Wiem - odparłam, siadając przy stole i biorąc herbatę, którą chłopak zrobił. Nie wiem, czy była dla mnie, ale miałam ochotę się napić czegoś ciepłego. Spuściłam głowę, wbijając
wzrok w parujący napój. Zdaje się, że dzisiaj już nigdzie nie pójdę. Zresztą i tak jest zbyt późno. Jutro będę mieć więcej czasu zaraz po szkole. - W tym tygodniu wracam do domu - dodałam w pewnym momencie, nie patrząc na Hisashiego. Jakoś Tak... dziwnie się czułam. Ale on powinien się czuć świetnie. W końcu na to chyba oboje czekaliśmy. To kwestia dwóch, może trzech dni, zanim ojciec wszystko załatwi.
      Upiłam mały łyk herbaty, która poparzyła mi język. Pisnęłam niezbyt cicho, odsuwając kubek od twarzy.
      - Co Ty...! Mogłeś mnie ostrzec! - powiedziałam z wyrzutem, spoglądając na Hisashiego. Mógł powiedzieć, że jest gorąca, zamiast dawać mi ją jak gdyby nigdy nic! Co prawda... sama ją sobie wzięłam, ale to nie zmienia w ogóle sytuacji. Odwróciłam zaraz wzrok, odsuwając niego kubek od siebie. Herbata była za gorąca, żeby ją teraz pić. Dlatego wolałam nieco zaczekać.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Pon Maj 07, 2018 10:29 pm



Myślałem, że Louise się już mnie nie posłucha, nazwie mnie kretynem i powie, żebym spadał. Zdziwiłem się więc, kiedy ściągnęła buta i poszła do kuchni. Dobrze, że tak zrobiła. Mimo, że byłem gotów już za nią pójść. Poszedłem za nią i usiadłem przy stole na przeciwko dziewczyny. Nie spodziewałem sie, usłyszeć tego od niej co przed chwila powiedziała. Raczej liczyłem na to za jakieś dwa tygodnie co najmniej.
- Naprawdę? To, dość szybko... - odpowiedziałem cicho, zerkając na dziewczynę spode łba. Pewnie nie
brzmiałem na ucieszonego, bo nie wiedziałem czy jest to dla mnie powód do radości. Nie wiem, po jej wyjeździe pewnie znowu zostanę sam w mieszkaniu i będzie jakoś tak... pusto.
Uniosłem jedną brew do góry i przyglądałem się Louise z dziwnym spojrzeniem po czym  z niedowierzaniem pokręciłem głową.
- No tak, to logiczne, że kiedy unosi się para to znaczy, że herbata jest zimna! - powiedziałem głośno i uniosłem ręce do góry.
- Może powinienem jeszcze ci ją podmuchać? - dodałem  z krzywym uśmiechem i oparłem się wygodniej o krzesełko. Louise nieumiejętnie zrzuca winę na kogoś innego.
- I kup sobie okulary, jesli nie widzisz unoszącej się pary - dodałem. Wiem, bywam chamski, ale taka już moja natura. Dziewczyna, która właśnie siedzi na przeciwko mnie, wcale nie ma lepszego charakteru.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Natasia

avatar

Liczba postów : 37
Join date : 27/04/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Wto Maj 08, 2018 10:34 am


Fakt, może trochę szybko, jednak to mój ojciec. Nie muszę sobie rezerwować biletów ileś tygodni wcześniej. Z jednej strony to dobrze, bo nie muszę czekać nie wiadomo ile i męczyć się z ludźmi w jakimś samolocie. W tym dostanę swoją własną, dużą kabinę, która przypomina mały pokój. Takie podróżowanie mi jak najbardziej pasuje. Nie mogłabym lecieć przez kilka godzin na jakimś niewygodnym fotelu z wrzeszczącym dzieckiem obok. Jednak reakcja Hisashiego trochę mnie zaskoczyła... Zmarszczyłam brwi, zerkając w jego kierunku, ale zaraz odwróciłam wzrok.
      - Nie znajdę partnera w tak krótkim czasie. Nie ma sensu, żebym siedziała tu dłużej - odparłam. Cóż? Taka prawda. Lepiej, jeśli wrócę wcześniej do Londynu i zajmę się normalną pracą, a nie gonieniem za niewiadomym. No ale oczywiście Hisashi musiał zepsuć chwilę i rzucić głupim i chamskim tekstem. Jak zwykle. Zacisnęłam obie dłonie w pięści i podniosłam w końcu wzrok na chłopaka.
      - Wiesz Co? Koniec z tym cholernym sojuszem, idioto! Z Tobą i tak nie miało to żadnego sensu. Nie ma w tobie ani krzty taktu! - powiedziałam uniesionym i zirytowanym głosem. Wstałam z miejsca i nie brałam już tej herbaty. Ruszyłam do sypialni, zatrzaskując za sobą drzwi. Kurde, jak on mnie cholernie wkurza! Czasami mam ochotę go zabić. Jest chyba jedyną osobą, która potrafi mnie wyprowadzić z równowagi w tak krótkim czasie. Jednak z jakiegoś powodu... dziwnie czuję się z myślą, że muszę wrócić i... Nie wiem czemu, ale liczyłam na to, że to właśnie on będzie tym, którego szukam.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 23/01/2018

PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    Wto Maj 08, 2018 4:07 pm


Zawarliśmy sojusz, dosyć wojowania między sobą, zapomniałem i dość szybko rozerwałem to co było między nami. Ja to zawsze byłem zdolny do niszczenia relacji. Może właśnie dlatego nie mam przyjaciół? Naprawdę nie lubię ludzi, damn.
Westchnąłem cicho, słysząc jak Louise trzaska drzwiami. Spojrzałem na tą herbatę i ponownie odwróciłem głowę w kierunku drzwi. Jeśli uda mi się ją przeprosić to przywrócę między nami jakieś lepsze relacje? Po prostu takie kłótnie są bezsensowne. Nie mogę chodzić przez tyle czasu taki wkurzony.
Dobrze jest czasem mieć z kim pogadać, serio. Całkiem niedawno zdałem sobie sprawę. A z resztą, Louise to dziewczyna, a ja jakoś nigdy nie miałem do nich szacunku. Wziąłem więc tą herbatę i dolałem nieco zimnej wody. Wtedy napój był zdatny do swobodnego picia.
Poszedłem do sypialni z kubkiem w ręku, który po wejściu postawiłem na małej szafce.
- Dobra Louise, żartowałem, okej? Nie złość się na mnie. Złość piękności szkodzi - rzekłem z uroczym uśmiechem. Rozłożyłem ramiona po czym usiadłem na łóżku i spojrzałem na dziewczynę.
- Spróbujmy jeszcze raz, dobra? - rzekłem i uśmiechnąłem się tak uroczo jak tylko mogłem.Mam nadzieje, że mam ten urok, który działa na dziewczyny.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: elected < 2 os, romans, dramat >    

Powrót do góry Go down
 
elected < 2 os, romans, dramat >
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: