IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Wto Gru 26, 2017 5:10 pm




       Skoro Naya nie chciała spędzać ze mną czasu to nie znajdę sobie inną chętną na jej miejsce. Podobałem się kobietom i nie miałem zamiaru temu zaprzeczać. Książęca uroda pomagała w uwodzeniu niewinnych serc niewiast i nawet Naya nie była w stanie oprzeć się mojemu urokowi. Gdyby tylko nie to oko… Pomimo tego, że nie chciałem mięśnie same zadecydowały żebym zasłonił swoje przekleństwo dłonią. Ile czasu już zmarnowałem? Ile mi go jeszcze zostało?
       - Masz. – rzuciłem jej kluczyki, które dostałem od właścicielki hostelu. – Pierwszy pokój na piętrze od lewej. Zmykaj grzecznie na górę.
       - A co z tobą?
       - Zostaje w barze. – odpowiedziałem grzecznie, chociaż miałem ochotę rzucić „nie twój interes”.
       - Ow... okej. Milej zabawy, dobranoc - rzuciła obojętnie, ale nie brzmiało to szczerze. Spojrzałem na nią spod oka i westchnąłem głośno.
       - Jeśli chcesz powiedzieć, to mów. – dodałem krzyżując ramiona. Zatrzymała się i odwróciła głowę, ale bez tułowia.
        - Jeśli uważasz, że tylko na tyle cię stać to milej zabawy. – irytowało mnie takie gadanie. Nic o mnie nie wiedziała, a prawiła morały.
       - Nie widzę lepszych partii w okolicy. –  odwróciłem się na pięcie i ruszyłem do baru. Idiotka… dlaczego po tym wszystkim co dzisiaj przeszliśmy musiała zachować się w ten sposób. Myślałem, że zbliżyliśmy się do siebie, a tak naprawdę powstała między nami jeszcze większa przepaść. – Kurwa…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 521
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Wto Gru 26, 2017 6:11 pm


     To mnie zabolało. Jego słowa wywołały u mnie dyskomfort. Poczułam się tak, jakby ktoś mi ścisnął serce. To nie było nic przyjemnego, ale nie chciałam się z tym ujawniać. Zamiast podążyć za nim, za lepsze wyjście uznałam skierowanie się do pokoju. Otworzyłam drzwi dopiero po którejś z kolei próbie, tak mi się ręce trzęsły. Zamknęła i oparłam się plecami o nie, spoglądając w sufit, który mi się rozmazywał. Kiedy zorientowałam się, że zanosiło mi się na płacz z tak błahego powodu przetarłam oczy i podeszłam do okna. Palce zacisnęłam na parapecie i wyjrzałam. Nie w głowie mi było iść spać. I tak nie dałabym rady zasnąć. Moje nieobycie w relacjach międzyludzkich coraz bardziej dawało mi się we znaki. Vicar by szczery teraz, kiedy powiedział, że nie widział dookoła lepszych partii? Czy może wtedy, kiedy mnie obejmował i niemal oddał za mnie życie, kiedy groziły nam demony? Które jego słowa były szczere? To, jak wspominał, że gdyby nie był miłosierny to by sobie mnie wziął, bo mnie pragnął? Czy kilka minut temu, kiedy dał mi do zrozumienia, że w ogóle go nie interesowałam? Nie wiedziałam. A te kilka, tak naprawdę nieznaczących wydarzeń zwracały moją uwagę na to, jak przydatnej w życiu rzeczy klasztor mnie nie nauczył. Dla nich relacje były niepotrzebne, póki wypełniało się obowiązki. Nie wierzyłam, że te priorytety naprawdę mnie tak bardzo ciągnęły.
     Musiałam zejść na dół. Z jakiegoś powodu zapragnęłam opuścić pokój i sprawdzić czy z Vicarem wszystko w porządku. Szybko tego pożałowałam. Wystarczyło wejść do głównego pomieszczenia gospody, żeby zobaczyć jak świetnie się bawił w towarzystwie kilku kobiet, co mnie tylko bardziej wkurwiło. Odwróciłam się, żeby odejść, ale ktoś mnie złapał za rękę i przekręcił w swoją stronę.
     - Nie widziałem cię tutaj wcześniej – wyrwałam się z uścisku starszego mężczyzny, ale oddalając się wpadłam na jakiegoś innego, który prawdopodobnie był z tamtym. – Pozwól mi postawić sobie piwo – uśmiechnął się w sposób bardziej prowokacyjny niż Vicar, ale i tak byłam wściekła więc zamiast mnie przestraszyć, tylko podsycił mój gniew.
     - Nie jestem zainteresowana – warknęłam.
     - Panicz chce spędzić z panienką czas. Powinna pani zaakceptować jego propozycję – złapał mnie za rękę, ewidentnie sugerując, że to zrobi na siłę. Wystarczyło jedno krótkie słowo, żeby obaj mężczyźni wpadli w ścianę w moim pobliżu.
     - Panienka NIE chce spędzać czasu z paniczem – specjalnie położyłam nacisk na zaprzeczeniu. Rozejrzałam się dookoła. – Czy ktoś jeszcze ma ochotę zmusić mnie do swojego towarzystwa?! – ryknęłam ostrzegawczo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Wto Gru 26, 2017 10:32 pm


         Złość i irytacja nie opuszczały mnie od rozstania z Naya. Dlaczego ta idiotka musiała się tak dziwnie zachowywać? Nie miałem pojęcia co siedziało w jej głowie, raz mnie przytula, a za drugim razem odrzuca. Nie potrafiłem rozgryźć tej dziewczyny, podobałem się jej fizycznie, ale czy mój charakter również do niej przemawiał, czy może byłem przytłaczającym dupkiem?
         Nie miałem pretensji ze znalezieniem partnerek do spędzenia nocy. Dwie kobiety od razu dosiadły się do mnie i trzepotały rzęsami. Ich biust był idealnie zarysowany przez ciasną sukienkę, przez co trudno było mi nie spuszczać wzrok w te rejony.
         Kobiety zdążyły już oplatać mnie nogami i rękami do momentu, aż cały bar się nie zatrząsnął. Spojrzałem w tamtą stronę tak jak wszyscy zgromadzeni i myślałem, że zwariuję. Zerwałem się z miejsca i ruszyłem w stronę dziewczyny.
         - Naya! - złapałem ją za nadgarstek i zaciągnąłem na piętro. - Głupia! Miałaś siedzieć w pokoju! - krzyknąłem, ale nie potrafiłem ukryć zmartwienia w głosie. Co ona sobie myślała? Ktoś mógł ją porwać, albo skrzywdzić.
         - Jak widać nie sprostałam temu zadaniu - rzuciła, wyrywając rękę z mojego uścisku i przybierając pozę zbuntowanej nastolatki.
         - Ostrzegałem, że to nie miejsce dla małych dziewczynek. - musiałem oprzeć dłoń o ścianę, bo zbyt duża ilość alkoholu powodowała zawroty głowy. Zbyt gwałtowanie wstałem z miejsca i moje ciało nie było na to przygotowane.
         - W zasadzie to kazałeś mi tylko iść na górę. Nie ostrzegałeś przed niczym. – nie mogłem uwierzyć w to co ona wygadywała. Naprawdę miała zamiar teraz się licytować? Moje polecenie było jasne. Zostań w pokoju.
         - Naya... czego ty ode mnie chcesz? - zapytałem łapiąc się za bolącą głowę. - Dlaczego zeszłaś na dół? - mówiłem spokojnie, bo byłem już tym wszystkim zmęczony. Nie rozumiałem jej i miałem dość robienia za niańkę.
         - Nie wiedziałam czy nie odwalisz jakiejś głupoty. Wolałam sprawdzić. – spojrzałem na nią z niedowierzaniem i ironicznie się zaśmiałem.
         - Ha... ha... dobry żart... - oparłem się plecami o ścianę i zsunąłem po niej na podłogę. - To nie ja użyłem magii zdradzając naszą pozycje. – to co zrobiła było głupie i niebezpiecznie. Wiedziała, że jestem obok i jeżeli cokolwiek się stanie wystarczy krzyknąć, a ją uratuje, ale nie… musiała pokazać swoją upartość prawdopodobnie ściągając na nas wroga.
         - Będę używać magii, bo to jest mój sposób obrony. Ty się bronisz walcząc i łapiesz każdą okazję, żeby walczyć, więc czemu ja mam się powstrzymywać? – dziecinada. Zachowywała się jak obrażona dziewczynka, ale w sumie nie wiedziałem dlaczego? Co takiego zrobiłem, że postanowiła się na mnie mścić? - Widzę, że dobrze się bawiłeś...
         - Nie porównuj mnie do siebie... - każde jej słowo powodowało coraz mocniejszy ból głowy. Irytowało mnie to w jaki sposób się zachowywała. Żałowałem, że nie odprowadziłem ją pod hostel.  - Nie twój interes... – prychnąłem, a dziewczyna przygryzła wargę. Wyglądała jakby miała zamiar coś dodać, ale odpuściła mi kolejnej migreny i westchnęła zrezygnowana.
         - Pomogę ci - powiedziała, nachylając się, żeby przerzucić moje ramię przez swój kark.
         - Dzięki... - z trudem, ale udało mi się stanąć na równe nogi.  Przeholowałem z alkoholem i zdawałem sobie z tego sprawę. Mój umysł zawsze był mniej podatny na procenty niż moje ciało. Zachowałem trzeźwość myślenia, ale co z tego jak nie byłem w stanie chodzić. - A teraz wracaj do pokoju i nie schodź na dół i tak już narozrabiałaś.
         - Ledwo stoisz, jak ty to sobie wyobrażasz?
         - A co, martwisz się o mnie? - spytałem pół żartem.
         - No raczej bez powodu to tam na dół nie zeszłam - palnęła zanim pomyślała i chyba od razu tego pożałowała. Mnie za to zapaliła się pewna lampka w głowie i postanowiłem sprawdzić swoją teorię.
         - A mnie się wydaje... że jesteś zazdrosna. - uśmiechnąłem się sam do siebie zdając sobie sprawę z tego po co zeszła do baru. Chciała sprawdzić czy nie siedzę z innymi kobietami.
         - Coś ci się chyba pomyliło! - pisnęła, czerwieniąc się i spuszczając wzrok, co uznałem za potwierdzenie swojej teorii.
         - Twój głos i rumieńce zaprzeczają słowom. – zamilkła, a nawet w ciemności widziałem czerwień na polikach. Byłem zbyt blisko, żeby tego nie zauważyć. Patrzyłem na nią cały czas znacząco się uśmiechając, a ona odwróciła wzrok, gdy tylko to dostrzegła.
         - Który masz pokój? – zmieniła temat.
         - Nie mam. Miałem spędzić noc w czyimś. – powiedziałem prawdę, bo nie miałem zamiaru niczego ukrywać. Niech wie dlaczego tu przyszedłem, skoro ona nie chciała spędzić ze mną tego czasu. W milczeniu zaprowadziła mnie do swojego pokoju i położyła na idealnie ułożonej pościeli. Przez te kilka godzin nie zmrużyła nawet oka.
         - Nigdy nie sądziłem, że będziesz tą, która zaciągnie mnie do łóżka. - uśmiechałem się, bo nadal miałem w głowie jej wcześniejsze słowa. Moja słodka zazdrosna Naya tak bardzo nie chciała, żebym przespał się z inną, że narobiła bałaganu.
         - Nie zrobiłam tego - zaczerwieniła się, spuszczając wzrok. Mogłem jej tak dokuczać bez przerwy. Uwielbiałem tej wyraz twarzy, słodki, niewinny i dziewiczy. Była czysta, nieskażona żadnym mężczyzną. Ciekawe czy kiedyś się całowała?
         - To teraz zamknę oczy i pozwolę ci zrobić to na co masz ochotę. – zrobiłem to co zapowiedziałem, ale moje usta drżały ze śmiechu.
         - Mam ci zaśpiewać kołysankę? A może opowiedzieć bajkę? - zapytała, uśmiechając się na co otworzyłem jedno oko.
         - Nie umiesz się bawić, a podobno miałaś być niegrzeczną dziewczynką. – skomentowałem pokazując jej język. Niegrzeczna dziewczynką, to dopiero wymyśliła. Wystarczyło na nią spojrzeć i każdy widział wzorową uczennice.
         - Nigdy nikt mnie nie nauczył zabawy. Idź spać. – rzuciła odwracając wzrok. Siedząc obok mnie wyglądała tak kusząco, że nie potrafiłem się dłużej powstrzymywać.
         - Mogę cię nauczyć dobrej zabawy. – zaproponowałem, chociaż nie miałem nawet najmniejszej nadziei, że się zgodzi. Nie była typem, który pozwala na takie rzeczy. Trzeba było ją brać z zaskoczenia.
         - Już ja sobie ją wyobrażam. – burknęła.
         - I jak podoba ci się? – zapytałem z uroczym uśmiechem.
         - Nie wiem, jest niewyraźna. – uniosłem brwi do góry z zaskoczenia. Nie spodziewałem się takiej odpowiedzi. Byłem bardziej przygotowany na „nie” i zbytnio nie wiedziałem jak na to zareagować, bo to stwierdzenie było bardzo zachęcające.
         - Jeśli się nachylisz to sprawię, że zobaczysz wszystko bardzo wyraźnie... – postanowiłem postawić sprawę jasno. Pomimo jej słów, w oczach widziałem chęć spróbowania czegoś nowego i zakazanego. Mogło mi się wydawać, ale myślę, że zerkała na moje rozchylone wargi.
         - Nie tym razem. Dobranoc. – odparła, ale nadal się nie odsunęła. Czułem prowokacje i byłem coraz mniej pewny czy uda mi się opanować.
         - Czyli zgadzasz się na następny? – zaśmiałem się, a dziewczyna od razu się speszyła.
         - Nie odpowiem na to pytanie. – nadymała policzki przez co uśmiechnąłem się jeszcze szerzej. Niech ona przestanie być taka urocza, bo naprawdę nie wytrzymam.
         - Uznam więc to za potwierdzenie. – pokiwałem głową z aprobatą.
         - Niczego nie potwierdzam, idź już spać! – krzyknęła i wstała z łóżka.
         - Bez pocałunku nie zasnę. – postanowiłem trwać przy swoim. Byłem bardzo uparty jeśli nie dostawałem tego czego chciałem. Chyba zostało mi to po moich książęcych latach.
         - Jestem pewna, że dasz radę.
         - To może poprosisz moje koleżanki z dołu, żeby się mną zajęły, skoro ty nie dasz rady? - rzuciłem zaczepnie, ale wcale mi o to nie chodziło. Chciałem zwykłego buziaka w policzek. Chyba tyle mi się należało? Naya drgnęła widocznie niezadowolona z tej zaczepki. Podeszła do łóżka i nachyliła się, ale pocałowała swoje palce po wewnętrznej stronie dłoni i przyłożyła je do mojego policzka.
         - Już - uśmiechnęła się niewinnie, a moje serce zabiło szybciej. Zanim się zorientowałem złapałem ją za ramiona i przyciągnąłem do siebie. Złączyłem nasze wargi w krótkim, ale intensywnym pocałunku, a kiedy puściłem dziewczyna zwisała ze mną w bezruchu. Oczy się jej błyszczały, a usta miała rozchylone.
         - Już. – odpowiedziałem to samo co ona wcześniej również uśmiechając się niewinnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 521
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sro Gru 27, 2017 9:39 pm


     Zazdrosna… Nie chciałam, ale musiałam w to wierzyć. Sama zaczynałam to zauważać. Strasznie mnie irytowało jak uśmiechał się do jakiejś dziewczyny, rozmawiał czy ją prowokował. Nigdy nie doświadczyłam tego uczucia, ale wyróżniało się spośród wszystkich innych, bo czułam jednocześnie ból, wściekłość i zrezygnowanie. Takiej mieszanki się nie ignorowało, nie było na to rady. Nie znaczyło to natomiast, że podobało mi się to, jak na niego reagowałam. Przez niego znowu czułam się jak nowa, ośmioletnia uczennica na pierwszych zajęciach w klasztorze. Dość późno wykryto u mnie magię i ludzie w moim wieku już dawno przebrnęli przez podstawy. Wszyscy uważali mnie za niewypał i to mnie zmotywowało to udowodnienia, że się mylili.
     Nie spodziewałam się tego, co Vicar zrobił. Kiedy już miałam pewność, że w końcu pójdzie spać, on mnie… pocałował. Jego wargi dotknęły moich i poczułam jak mnie coś w środku pali. Nie przewidziałam tego i zanim zorientowałam się, co się działo, wojownik skończył. Odsunął się, ale ja nadal czułam na ustach dotyk jego. Rozchyliłam je i łapałam powietrze. Było tak gorące, że niemal parzyło mi wargi. Serce waliło mi jak oszalałe, a z transu wyrwał mnie jego głos. Błyskawicznie się odsunęłam, potykając o własne nogi, i przewracając na tyłek, a palcami dotknęłam ust, próbując nad sobą zapanować. Przez cały czas nie byłam w stanie oderwać od niego wzroku. Nie był on wrogi, ani zniesmaczony. Mój Boże, byłam pewna, że pokazywał to, że ten pocałunek mi się podobał. Kiedy to do mnie dotarłam spuściłam go, podniosłam się i otrzepałam z niewidzialnego kurzu, podchodząc do okna. Musiałam je otworzyć, bo było mi cholernie gorąco. Paliłam się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Czw Gru 28, 2017 9:20 pm



       Parsknąłem śmiechem, kiedy Naya odskoczyła jak poparzona i upadła na podłogę. Zachowywała się bardzo uroczo i nie mogłem oderwać od niej wzroku. Stanęła przy otwartym oknie i nawet stąd słyszałem jak głośno oddycha. Podobało jej się, byłem tego pewien.
       - Dobranoc. – rzuciłem wesoło i odwróciłem się na bok, żeby w końcu zasnąć. Było to bardzo ciężkie, bo za każdym razem, kiedy zamykałem oczy widziałem czerwone policzki Nayi i ten niesamowity wzrok. Potrząsnąłem mocno głową, żeby się uspokoić, ale obraz nie znikał. Cholera… teraz i mnie zrobiło się gorąco…

       Obudził mnie chłodny powiew wiatru. Z trudem udało mi się usiąść, bo moja głowa ważyła chyba z tonę. Mrużyłem brwi i próbowałem rozmasować palcami głowę, ale nic z tego. Ból nie miał zamiaru minąć. To moja nauczka za nie trzymaniu umiaru w alkoholu.
Rozejrzałem się po pomieszczeniu, ale nigdzie nie mogłem znaleźć Nayi. Zmusiłem się do wstania, chociaż wcale nie chciałem i wtedy dostrzegłem sylwetkę dziewczyny na podłodze. Leżała i smacznie spała, co miło się oglądało, ale dlaczego nie położyła się na łóżku? Przecież bym jej nie zjadł, umiałem nad sobą panować.
       - Księżniczko. – kucnąłem i zacząłem szturchać palcem jej policzek. Nic. – Księżniczko… - zawołałem jeszcze raz i tym razem przejechałem po jej wargach, co sprawiło, że lekko je rozchyliła. No proszę, ciało reagowało instynktownie. Teraz, kiedy tak na nią patrzyłem to miała bardzo pociągającą sylwetkę. Spała na boku, więc odwróciłem ją na plecy. Nie zareagowała… Musiała naprawdę twardo spać, co odrobinę mi schlebiało, bo sugerowała tym samym, że czuje się przy mnie bezpieczna. – Naya… - szepnąłem jej do ucha i przejechałem dwoma palcami od ucha wzdłuż żuchwy, zatrzymując się na przerwie między piersiami. W ubraniu wyglądały na małe, ale teraz, kiedy jestem tak blisko widzę, że to tylko złudzenie. Położyłem jedną dłoń na biuście i delikatnie zacisnąłem palce. Cycek był większy od mojej dłoni.
       Zrobiło mi się gorąco i musiałem się odsunąć. Potrząsnąłem mocno głową, pomimo okropnej migreny, aby wyrzucić z głowy niepożądane obrazy, Przestań myśleć o jej cyckach, długiej szyi, kształtnym tyłku. Przestań! Masz ją chronić do cholery!
       Położyłem się na podłodze obok niej i zamknąłem oczy. Oddychaj, uspokój się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 521
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Czw Gru 28, 2017 9:38 pm


     - Naya, wracaj tutaj! – mama próbowała mnie dogonić, ale biegłam za szybko. Wokół naszego domu, echem roznosił się mój radosny śmiech. Zwolniłam i dałam się złapać, ale nie przestawałam się głośno śmiać. Mama mnie przytuliła, kucając. – Oh, ty mały spryciarzu – połaskotała mnie pod podbródkiem.
     - Dziewczyny, depczecie nam grządki! – mama spojrzała na tatę i odeszła z pola „rażenia”. Mężczyzna pokręcił głową, ale i on się uśmiechał. Ta swawola nie trwała długo. Przerwał ją głośny pisk jednej z naszych sąsiadek. Mieszkańcy powychodzili z domów, a my spojrzały w tamtym kierunku. W naszą stronę zmierzały dwa potwory. Wszyscy pochowali się do swoich domów. Złapałam mamę za szyję, a ona wbiegła do domu, którego drzwi zatrzasnął tata.
     - Schowaj się pod łóżkiem – posłusznie wykonałam polecenie, wsuwając się podłogą pod drewno i skuliłam się, jakby to miało utworzyć wokół mnie barierę. Rodzice próbowali pozamykać wszystkie okna i drzwi, ale nie zdążyli. Głośny huk zmusił mnie do otworzenia oczu, akurat w momencie, w którym przy łóżku stanął potwór. – Hej! Ty paskudna pokrako! Tutaj! – Mama! Potwór odwrócił się i skierował tam, gdzie była mama.
     - Nie dotykaj moich rodziców, nie dotykaj moich rodziców… - powtarzałam kilkakrotnie, aż w końcu poczułam jak coś we mnie rośnie, jakby rozsadza mnie od środka. – NIE DOTYKAJ MOICH RODZICÓW! – krzyknęłam i nie wiem jak, ale udało mi się wstać w miejscu, w którym leżałam. Łóżko było obok przewrócone, a potwory na mnie spojrzały. – Nie dotykaj mamy! – tupnęłam nogą i w tym samym czasie coś ze mnie uleciało prosto na potwory. Przez chwilę się ich nie bałam, tylko patrzyłam jak wylatują przez drzwi, wywarzając je. Kiedy się podniosły zamierzały zaatakować, ale pojawił się portal i wyszli z niej magowie. Bez wysiłku pozbyli się problemu, ale nie zniknęli od razu tak jak mnie to w zwyczaju tylko na mnie spojrzeli.


     Obudziłam się, właściwie nie wiem z jakiego powodu. Otworzyłam oczy, podniosłam się do siadu na kolanach i przetarłam oczy, dopiero wtedy zauważając, że obok mnie leżał Vicar. Jeszcze nie byłam do końca świadoma tego, co się działo. Byłam zaspana.
     - Dzień dobry… - odezwałam się, spoglądając na mężczyznę. – Potrzebujesz wody? – wyglądał tak, jakby coś go paliło od środka. Ciężko oddychał i trochę się tym zaniepokoiłam. Przyjrzałam mu się uważnie, ale nie wyglądało, żeby coś mu się stało, nie licząc tej rany na szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Czw Gru 28, 2017 10:30 pm




         Oczy miałem zasłonięte dłonią, ale wyraźnie słyszałem jak Naya się podnosi. Brzmiała na zaspaną i chyba nie zorientowała się, że majstrowałem cokolwiek przy jej ciele.
         - Poproszę. – odezwałem się zmęczonym głosem. Nadal nie odsłaniałem twarzy, bo bałem się, że jeśli to zrobię to dziewczyna zauważy rumieńce na mojej twarzy. Kurwa, dlaczego akurat teraz zaczęła tak na mnie działać?
         - Jak się czujesz? – Naya przyniosła mi szklankę wody, więc byłem zmuszony się podnieść. Zabrałem naczynie i odwróciłem się do niej bokiem mając nadzieję, że moje policzki nie są ani odrobinę zarumienione.
         - Vicar? - nachyliła się nieco w moją stronę, żeby spojrzeć na twarz. - Wszystko w porządku? – położyłem dłoń na oku, żeby zasłonić jak najwięcej.
         - Głowa mnie boli. – wypiłem duszkiem całą wodę. – Nie martw się, będę żyć. – wstałem, ale zachwiałem się wypuszczając szklankę z dłoni. Huk rozbitego szkła rozniósł się po okolicy, a ja oparłem się o ścianę, żeby nie narobić więcej szkód. Cholera… panuj nad sobą.
         - Chyba powinieneś usiąść - złapała mnie pod ramię, żeby posadzić na krześle, które było bliżej niż łóżko. Dopiero teraz zauważyłem pewną rzecz…
         - Naya powiedz mi… - ani drgnąłem. – Kiedy postanowiłaś, że będziesz się mną opiekować, co? Ostatnio coś zanadto się do mnie kleisz. – moje słowa nie były zbyt miłe, ale co miałem na to poradzić. Musiałem ją od siebie odsunąć, bo każdy jej dotyk powodował przyjemne dreszcze.
Mój plan zadziałała, bo od razu się odsunęła. Mogło mi się wydawać, albo nie wyglądała na zadowoloną i chyba była… zawstydzona?
         - Czekam na dole - rzuciła i wyszła z pokoju, dzięki czemu odetchnąłem z ulgą. Usiadłem na łóżku i runąłem na nie plecami.
         - Brawo Vicar… znowu to zrobiłeś. Znowu zniechęciłeś do siebie osobę, na której ci zależało. -zerwałem się do siadu. Zaraz… co…? Zależało? Co ja wygaduje? Przecież to niemożliwe…. Spojrzałem na drzwi, za którymi zniknęła Naya. – Niemożliwe…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 521
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sob Gru 30, 2017 2:07 pm


     Byłam bardziej zrezygnowana niż wściekła. Trzasnęłam drzwiami ze złości, bo tylko tak radziłam sobie z tym uczuciem. Byłam kompletnie skołowana. Nie wiedziałam, czego on ode mnie chciał. Najpierw się do mnie przystawiał i pocałował, a potem… odesłał z kwitkiem. Jakby to, co zrobił wieczorem całkowicie wyleciało z jego pamięci. Z mojej nie. Nadal czułam na ustach smak jego warg i z przerażeniem chciałam to powtórzyć. Myślałam, że chodziło mu o martwienie się o niego. Myślałam, że chciał, abym była blisko niego. Myliłam się i teraz nie wiedziałam, co miałam robić.
     Od kelnerki zamówiłam zwykłą szklankę herbaty i śniadanie dla dwóch osób. Czekałam na to dłużej niż stolik obok na piwo i kiełbasę, ale nawet jeśli chciałam, aby to zajmowało moje myśli, nie mogło. Kiedy otrzymałam zamówienie, na horyzoncie pojawił się Vicar i podszedł do mojego stolika. Zatrzymał się i spojrzał na mnie. Po chwili odwrócił wzrok i złapał dłonią tył głowy, lekko czochrając swoje włosy. Wyglądał przy tym zbyt przystojnie. Zdecydowanie zbyt przystojnie.
     - Przepraszam, za tamto... - wyglądał na zawstydzonego. Widziałam to w jego ruchach. - Głupio mi, naprawdę... - mówił szczerze, ale ja nadal nie wiedziałam, co o tym myśleć. - Nie gniewaj się. - na sam koniec odwrócił się bokiem, żeby ukryć rumieniec na twarzy. Wstydził się tego, ale usiadł przy stoliku. Nie wiedziałam jak na to zareagować, więc podsunęłam mu talerz pod nos.
     - Zamówiłam dla ciebie śniadanie – odezwałam się, przybliżając do siebie drugą porcję.
     - Dzięki - zaczął jeść, ale wyglądał, jakby nadal coś się działo. Poza tym co było z jego okiem, że je tak ciągle zasłaniał? Przecież już mu powiedziałam, że mi się ono podobało.
     - Jak się czujesz? Lepiej?
     - A wyglądam lepiej? - rzucił niemiło. - Ledwo trzymam się na nogach i jest mi niedobrze – mówił, patrząc w talerz. Mimowolnie spuściłam wzrok zawstydzona tym, jak głupie pytanie zadałam.
     - Pozwól mi – złapałam go za rękę i użyłam magii uzdrawiającej. A przynajmniej chciałam, bo wyrwał się zanim zdołałam dokończyć zaklęcie. - Przeżyję, nie używaj magii, bo naprawdę nas zlokalizują.
     - Jak chcesz – westchnęłam i zajęłam się posiłkiem. Wyglądał tragicznie i martwiłam się o niego, ale nie mogłam go zmusić do zaakceptowania mojej pomocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sob Gru 30, 2017 10:13 pm



         Słowa nie opiszą tego jak bardzo wkurwiony byłem. Na siebie, na nią, na cały pieprzony świat, który postanowił pozbawić mnie wszystkie co miałem. Naprawdę zacząłem się zastanawiać, czy dane mi jest być szczęśliwym, czy może życie postanowiło się na mnie mścić za to co zrobiłem.
         Moje stosunki z Nayą do tej pory układały się dobrze i myślałem, że może w końcu znalazłem tę dziewczynę, która zostanie ze mną nawet po usłyszeniu całej mrocznej prawdy, ale zniszczyłem te relacje poprzez jeden pocałunek.
         Moje przeprosiny na nic się zdały, to był chyba pierwszy raz w od „tamtego” momentu, kiedy otworzyłem się przed kimś i szczerze przepraszałem. Zawstydzało mnie to, bo za książęcych czasów nigdy nie musiałem tego robić. Nikt nie nauczył mnie jak to robić i w jakich sytuacjach, to zawsze ja byłem tym, którego prosiło się o wybaczenie, a nie na odwrót. Może też dlatego byłem taki wściekły? Naya nie zareagowała na to jak chciałem, a wręcz zbyła mnie obojętnością, co uderzyło w moją dumę. Pociąg, który do niej czułem momentalnie zgasł i całe zawstydzenie i podniecenie zastąpiła złość. Dostałem nauczkę, był to ostatni raz, kiedy postanowiłem spróbować się zakochać, potworom takim jak ja nie przysługuje miłość.
         - Naya, przepraszam za ten pocałunek. Zbytnio się spoufaliłem. Mamy być zespołem, więc powinniśmy sobie ufać, dlatego obiecuję, że już nigdy więcej nie naruszę twojej bezpiecznej strefy. Nie powinienem wcześniej z tobą flirtować, bo wprowadzałem cię jedynie w zakłopotanie, a to mogło negatywnie się odbić na twojej zdolności trzeźwego milczenia. Po wczorajszym oznajmieniu, że wróciłem mój brat na pewno postanowi się mnie pozbyć, a to sprawi, że będziemy w jeszcze większym niebezpieczeństwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 521
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sob Gru 30, 2017 10:57 pm


     Spoglądałam na niego i w milczeniu słuchałam tego, co mówił, zastanawiając się czy naprawdę był taki głupi, czy tylko udawał. To raczej było oczywiste, że skoro nie zdzieliłam go w twarz, albo nie rzuciłam na niego żadnego zaklęcia, to pocałunek źle się na mnie nie odbił. Wręcz przeciwnie. W dodatku wyszłam zaraz po tym, co powiedział, więc to oczywiste, że to mnie ugodziło. Wydawało mi się, że Vicar był inteligentny, a teraz nie byłam tego taka pewna.
     - Vicar… - westchnęłam przerywając jedzenie i spoglądając na niego. – Nie jestem specjalnie obeznana w relacjach międzyludzkich, nigdy mnie tego nie uczono, ale wydaje mi się, że kiedy kobieta nie strzela mężczyzny w twarz po pocałunku, to raczej nie ma nic przeciwko temu. Czy odepchnęłam cię wtedy?
     - Naya musisz uważać bardziej na słowa, bo to brzmiało prawie tak jakbyś tego chciała. - odstawił jedzenie na bok. - Wiem, że cię nie uczono, masz to wypisane na twarzy, ale właśnie dlatego typowe przykłady, które opisujesz nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Byłaś w szoku i uciekłaś, to naturalna reakcja obronna. - uśmiechnął się. - Nie musiałaś mnie bić, wystarczyło, że spałaś na podłogę.
     - Moja reakcja nie miała nic wspólnego z pocałunkiem. Wyrzuciłeś mnie z pokoju – rzuciłam, czując narastającą irytację przez to, że uważał, że powód, który on podał, był dla niego tym jedynym słusznym. Mężczyzna skrzyżował ramiona zirytowany.
     - Niby kiedy tak powiedziałem? - miał ostry wzrok.
     - Kiedy wypiłeś szklankę wody. Pocałowałeś mnie, ale kilka godzin później odwróciłeś się i warknąłeś na mnie, dlaczego się do ciebie kleję, jakbym robiła ci tym jakąś krzywdę – zmrużyłam wściekle oczy. Vicar oparł łokiec o stół i schował twarz w dłonie, machając przecząco głową.
     - Nie wierze w to co słyszę... - zaśmiał się gorzko, a ja czułam się tak, jakby ktoś mi po raz kolejny sprzedał kopniaka w splot słoneczny. - Pocałowałem cię, a z rana zostałem leżącą bezbronną na podłodze – myślałam, że coś nagle we mnie pękło, kiedy natrafiłam na odpowiedni trop. - Miałaś w tym klasztorze lustro? Spójrz na siebie... kiedy dziewczyna nagle zaczyna przytulać pewną część ciała do mężczyzny, on zaczyna wariować. Tak działa nasz instynkt... – westchnął, a moje serce zaczęło wariować. - Chciałem, żebyś się odsunęła, bo myślałem, że zaraz oszaleje! - powiedział to zbyt głośno i kilka osób się na nas spojrzało. Odruchowo opuściłam wzrok na talerz i zaczerwieniłam się, nie wiedząc, co powinnam na to odpowiedzieć.
     - Więc nie chciałeś się mnie pozbyć… - odezwałam się pół-szeptem jak jakaś idiotka, ale to było jedyne, co mi do głowy przyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Nie Gru 31, 2017 5:29 pm





       Czasami zastanawiałem się czy umiem właściwie postępować z kobietami i chyba okazuje się, że jestem w tym okropny. Nie potrafiłem czytać w myślach, ale wydawało mi się, że te płeć piękna nie jest aż tak trudna do rozszyfrowania. Nie mogłem się bardziej mylić. Naya całkowicie mnie rozwaliła, bo jej umysł odbierał pewne rzeczy zupełnie inaczej niż ja. Jak w ogóle mogła pomyśleć, że po tym wszystkich chciałem, żeby się wyniosła? To nie miało sensu.
       - Który facet chciałby się pozbyć tak ślicznej dziewczyny? - oparł głowę i krzesło i spojrzał w sufit. - Zauważyłem, że zrobiłem to w zły sposób, dlatego przyszedłem przeprosić, a dostałem jedynie oschle burknięcie... – nie umknęło mojej uwadze, że zaczerwieniła się jeszcze bardziej.
       - Przepraszam... – szepnęła.
       - Co nie zmienia faktu, że nie powinienem robić więcej takich rzeczy. Nie żartowałem mówiąc, że wszystko się teraz zmieni. Zrobiłem coś wbrew rozkazom Nerii i zrzuciłem na nas jeszcze większe niebezpieczeństwo. Stałem się celem mojego brata więc powinienem się od was odłączyć na jakiś czas. – wczoraj poniosły mnie emocje. Wcale nie byłem taki pewien, czy ojciec zmarł na gruźlice. Ostatnio jak go widziałem trzymał się całkiem dobrze, więc dlaczego niby po trzech latach nagle miałby zginąć? Coś czułem, że tak jak w przypadku mojego zniknięcia, śmierć ojca również była zasługą księcia Lendarka.
       - Nie wygaduj takich głupot! - krzyknęła. - Drużyna jest od tego, żeby sobie pomagać. – jeszcze kilka minut temu wyglądała jakby nie chciała mnie już nigdy więcej widzieć, a teraz mówiła takie rzeczy. Nigdy nie zaprzeczyła moim słowom, które sugerowały, że brzmi jakby pocałunek ze mną naprawdę się jej podobał, ale czy powinienem się trzymać tak złudnej nadziei?
       - Dlatego pomogę wam znikając. Łatwiej ukryć jedną osobę niż całą drużynę. – nachyliłem się, żeby pogłaskać ją po głowie. – Jeśli będziesz na mnie czekać to obiecuję, że nie zginę. – uśmiechnąłem się, choć wcale nie było mi do śmiechu. Wiedziałem, że samotna podróż może się skończyć źle z dwóch powodów. Mogłem zostać zabity, albo zabić się sam… - A kiedy już wrócę, zrobię wszystko żebyś się we mnie zakochała, więc bądź na to gotowa.
       - Zaciągnąłeś mnie do podziemi zamku, żebym ci pomogła. Teraz pomoc odrzucasz… zdecyduj się, czego chcesz. – nie dawała za wygraną, a jej upór powodował, że zaczynałem żałować decyzji o samotnym wypadzie. Już nie potrafiłem przestać o niej myśleć, a co będzie kiedy się rozstaniemy? Nie mogłem uwierzyć, że ja się w niej…
       - Przepraszam. – powoli wstałem od stołu, żeby zmusić się do jakiegokolwiek działania. Jeszcze chwila wpatrywania się w jej oczy i naprawdę zmienię zdanie. – Odprowadzę cię. – ruszyłem do wyjścia, a Naya poszła w moje ślady.
       - Jesteś tego pewny? – nie, nie byłem pewny! Przestań mącić mi w głowie.
       - Nie, ale nie chcę żebyś przeze mnie znów była w niebezpieczeństwie. – odpowiedziałem zgodnie z prawdą i przyśpieszyłem kroku.
       - Wolałabym, żebyś nie zostawał sam... – nagle się zatrzymałem. Zamurowało mnie, dlaczego ton jej głosu musiał brzmieć tak niewinnie… W mojej głowie echem odbijały się słowa „Nie zostawiaj mnie samej”. Boże zaczynam chyba powoli wariować.
       - Dziękuję. – musiałem wziąć głęboki oddech i dopiero wtedy odwróciłem przodem do dziewczyny. - Proszę też, żebyś nie mówiła rzeczy, które mógłbym dwuznacznie zrozumieć. – przełknąłem głośno ślinę patrząc się trochę niżej niż zamierzałem. Przestań!
       - Słucham? - zapytała jakby nie rozumiała o co mi chodziło.
       - Nie ma mowy. - skrzyżowałem ramiona i wtedy poczułem jak lekko się zarumieniłem. - Nie będę ci tłumaczył takich rzeczy. – czy oni w tym klasztorze mieli zakaz okazywanie emocji i miłości. Nie mogłem uwierzyć, że Naya nie łapała podstawowych instynktów. To tak jakby stanęła przede mną w bieliźnie i oczekiwała, że będziemy czytać książki. Cholera… przez to porównanie moje zmysły jeszcze bardziej się wyostrzyły.
       - Czy ty się właśnie zarumieniłeś? – przyłapany.
       - To od alkoholu. – skłamałem, ale nie potrafiłem zapanować nad swoimi emocjami.
       - Vicar? – uśmiechnęła się tak jakby wiedziała, że kłamie. Chociaż znając ją i jej doświadczenie w kontaktach damsko męskich pewnie w ogóle nie zrozumiała dlaczego.
       - Chodźmy, bo zaraz wrócę po kolejny kieliszek. - odwróciłem się szybko i skierowałem w stronę hostelu słysząc za sobą ciche kroki Nayi. – okrągłe kształty dziewczyny znowu pokazały mi się przed oczami. Po raz pierwszy cieszyłem się, że idę przodem, bo czułem że jestem cały czerwony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 521
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pon Sty 01, 2018 7:57 pm


     Podążyłam za Vicarem, uśmiechając się pod nosem, ale w pewnym momencie gwałtownie stanęłam.
     - Zaczekaj! – pociągnęłam go za rękaw, bo poczułam coś bardzo dziwnego. Zatrzymałam nas oboje i skupiłam. Miałam okropne przeczucia, oddech mi przyspieszył.  – Coś jest nie tak… - ciągnęłam, wpatrując się cały czas w jeden punkt. Zanim mężczyzna zdążył zareagować dotarło do mnie to, co się działo. – O nie… - przerażona wybiegłam z budynku, nie patrząc na to, czy towarzysz za mną poszedł. Rozejrzałam się dookoła i jak na zawołanie dotarły do nas czyjeś krzyki. Nasiliły się, a ja poczułam jak serce mi staje, kiedy przyjrzałam się potworom, które nadciągały z każdej strony przyciągnięte tym, że bariera wokół stolicy pękła.
     - Naya! ą- Vicar wybiegł za mn i zatrzymał się, kiedy i do niego dotarły krzyki. Złapał mnie za rękę i delikatnie splótł nasze palce. Ten gest mnie rozproszył na tyle, że faktycznie go uleczyłam, ale kosztem innych ludzi. - Ulecz mnie - powiedział zamykając oczy. - Wyczuwam demony.
     - Ja widzę demony! – krzyknęłam, wskazując potwory, które coraz bardziej zbliżały się do tłumu. Od razu chciałam wyjść im naprzeciw, nogi same mnie pociągnęły. Niestety Vicar był ode mnie szybszy, więc od razu mnie dogonił i złapał za ramię. - Otocz ich barierą, nie mamy szansy na wygraną!
     - To tylko kilka, co z resztą? Co z ludźmi, których zaatakują? – wyrwałam mu się z uścisku.
     - Zginą tak samo jak my jeśli zaraz stąd nie uciekniemy!
     - Nie możemy ich zostawić! – Młodzieniec złapał mnie za ramiona, ale delikatnie.
     - Naya. - patrzył mi prosto w oczy. - Nie uda nam się ich uratować, proszę... - patrzył się smutnymi i zmartwionymi oczami. W moich z kolei pojawiły się łzy, pierwszy raz od kiedy do nich dołączyłam. Nie wierzyłam w to, do czego on mnie namawiał. Kazał mi skazać na śmierć setki ludzi, którzy nie potrafili o siebie zadbać. Chciałam im pomóc, ale nie znałam silnych zaklęć, ani niczego, co by mi pomogło.
     - To mamy ratować samych siebie? – spytałam cicho, żeby nikt nie usłyszał. – Po co nam umiejętności, które na nic się nie zdają??!! – wrzasnęłam przez łzy, histerycznie. Vicar mnie przytulił, ale ja nie miałam humoru na takie zagrywki.
      - Przykro mi – odsunęłam go od siebie. To mi nie pomoże. Żeby to zrobić musiałam zdusić w sobie empatię, w każdej jej odsłonie.
     - Co robimy? – zapytałam, panując nad łzami, drżeniem i wyrzutami sumienia. Jak marionetka, bądź jak marionetka.
     - Musimy wydostać się z miasta. - Otarł łzę z mojego policzka. - Chodź za mną. – Poszłam i na siłę powstrzymywałam odwracanie się. Zakryłam też uszy, aby nie słyszeć tych wrzasków, ale to nic nie dawało. Czułam się jak tamte potwory i wiedziałam, że nigdy sobie tego nie wybaczę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pon Sty 01, 2018 9:01 pm



       Serce piekło mnie z bólu słysząc te wszystkie krzyki. Nie miałem nic przeciwko brudnej robocie, ale to było zbyt wiele. To miasto było kiedyś moim domem, a teraz zostało zniszczone przez hordę demonów, które na pewno nie wzięły się znikąd. Nigdy nie uwierzę, że taka ilość potworów tak nagle znalazła się w mieście. Ktoś musiał je tutaj podrzucić i jedyną osobą, która przychodziła mi na myśl był tajemniczy nekromanta, o którym mówił Lucian. Skoro potrafił tworzyć demony z martwych ludzi to był jeszcze groźniejszy niż klasztor, który chcemy obalić. Musimy go znaleźć i zabić bez względu na konsekwencje.
      Biegnąc uliczkami do wyjścia z miasta zacząłem mrużyć prawe oko. Cholera… nie teraz. Neria i Senar na pewno walczyli z demonami, a my musieliśmy jak najszybciej się stąd wydostać. Nie byłem tak silny jak ciemnowłosy wojownik i tylko bym im przeszkadzał. Zresztą to samo mogłem powiedzieć o Nayi. Pod tym względem pasowaliśmy do siebie – oboje byliśmy piątym kołem u wozu.
      Musiałem zakryć dłonią oko, bo ból był nie do zniesienia. Czułem jak cały pale się od środka i nie było w tym nic przyjemnego. Byłem zły na siebie, że nie zostałem na noc w hostelu razem z dowódczynią. Gdybym nie wyciągnął Nayi i przyjął konsekwencje samolubnej decyzji to dziewczyna nie użyłaby magii i nie zesłała tym samym zagłady na całe miasto. Wiedzieli, że z nią jestem i dlatego to zrobili. To ja byłem celem.
      Po policzku zaczęła mi spływać krew. Musiałem uaktywnić swoją moc, bo inaczej padł bym na ścieżkę i już nie wstał. Miałem jedynie nadzieje, że nie obciąży to Neri w żaden sposób. Jeśli cokolwiek się jej stanie to po nas.
      - Już niedaleko. – rzuciłem i nagle poczułem opór ze strony dziewczyny. Stanęła jak wryta, ale zanim zdążyłem zadać jakieś pytanie zostałem uderzony w brzuch, zachwiałem się i straciłem równowagę uderzając głową o chodnik. Nade mną stała kobieta o długich blond włosach i niebieskich oczach, w których widziałem dobrą zabawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 521
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sro Sty 03, 2018 7:34 pm


     Nie mogłam się skupić na niczym innym oprócz tych ludzi, którzy umierali rozszarpywani przez potwory oraz wrzaskach, jakie były efektem ataku. Tylko to słyszałam i widziałam przed oczami. Nie patrzyłam nawet, czy Vicar za mną podążał. Byłam w swoim świecie, w swoich myślach, które wypełniały mój umysł po brzegi. Już żałowałam i wiedziałam, że to nigdy nie da mi spokoju. Uciekłam z klasztoru, żeby pomagać i chronić, a kilka minut temu pozostawiłam całe miasto bezbronnych ludzi na pożarcie demonom. Jaki był ze mnie człowiek? Tylko mag, dokładnie taki sam jak ci, od których starałam się uciec, bo nie potrafiłam znieść ich egoizmu. Byłam taka sama jak oni.
     - Vi…! – zanim zdążyłam go ostrzec, stanęłam bez ruchu. Usłyszałam znajomy głos, a niewidzialne pędy oplotły moje ciało, pozbawiając możliwości poruszania się i mówienia. Znałam to zaklęcie i biorąc pod uwagę to, co działo się kilkadziesiąt metrów za nami, byliśmy w czarnej dupie. Co gorsza, z Nasarem była… Charity. Ona nie przebierała w środkach, nienawidziła mnie i możliwość pozbycia się mnie i każdego kto był ze mną związany napawała ją pewnie ogromną satysfakcją. Nie mogłam też ich ostrzec czy poprosić o połączenie sił w uratowaniu ludzi. Mogłam jedynie patrzeć się z niemym błaganiem na Nasara, którego mina wyraźnie pokazała, że zaniepokoiła go ta moja. Charity miała to gdzieś.
     - On jest słodki… - powiedziała mając na myśli Vicara, a ja poczułam jak wzbiera we mnie wściekłość i próbowałam się jakoś uwolnić, ale nic mi to nie dawało. Bez zaklęć nie miałam magii. Co miałam zrobić? – Chcę go zatrzymać – wydukała Charity jak obrażony zwierzak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sro Sty 03, 2018 8:09 pm


         Zwabiłam do siebie tyle potworów ile byłam w stanie, ale to nadal nie było wystarczające. Ludzie krzyczeli, a na ulicach było pełno martwych ciał. Niepokoiłam się o Vicara i Naye. Mężczyzna mógł nie zachować zimnej krwi widząc tę masakrę, bo pomimo że stał się kimś zupełnie innym to nadal było jego rodzinne miasto.
         - Neria musimy stąd uciec. – Senar odezwał się wykańczając kolejnego demona. – Nie damy rady zatrzymać ich wszystkich. – zamachnął się i przeciął kolejnego potwora. Wojownik zawsze potrafił zachować powagę i spokój w takich sytuacji, czego mi najwidoczniej brakowało. Cała się trzęsłam, a to przeszkadzało mi w podjęciu racjonalnych decyzji. Nie mogłam zrozumieć jakim cudem bariera otaczająca miasto zniknęła i dlaczego pojawiło się aż tyle demonów. To było wręcz niemożliwe, żeby aż taka horda utrzymała się w pobliżach stolicy. Magowie na pewno by ich wykończyli, więc jak…?
         - Ah…! – krzyknęłam łapiąc się za bransoletę. Po chwili padłam na ziemie zwijając się z bólu. Senar natychmiast do mnie podbiegł i obronił przed atakującymi bestiami. – Vicar… - wyszeptałam dając tym samym mężczyźnie do zrozumienia, że książę był w poważnych tarapatach. Nigdy nie naraziłby naszego życia z błahego powodu, więc musiał zostać w sytuacji bez wyjścia.
         - Neria nie mam wyboru. – odezwał się zaniepokojonym głosem, na co skinęłam delikatnie głową i zamknęłam oczy przygotowując się na kolejną dawkę przeraźliwego bólu.



          Zostaliśmy zaatakowani znów przez tego samego mężczyznę, ale tym razem był w towarzystwie kobiety, która najwidoczniej nie widziała nic złego w „posiadaniu” drugiego człowieka. Złapałem się za brzuch powoli podnosząc się do góry i bacznie obserwując swoich przeciwników. Mag nawet nie zwracał na mnie uwagi, bo był wpatrzony w Naye jak w obrazek, za to kobieta interesowała się mną aż za bardzo.
          - Kup sobie szczeniaka. – warknąłem pewny siebie. – Chociaż nie wiem, czy nawet pies byłby ci wierny. – dodałem uśmiechając się.
          - Nie masz pojęcia jakie cuda może zdziałać magia - uśmiechnęła się kokieteryjnie, a zarazem niebezpiecznie. Nie miałem wątpliwości, że oboje byli groźni. Zabawa i pewność siebie jedynie potęgowały wrażenie, że nie zawahają się nas zabić. Byli potężnymi magami, a żadne z nich nie miało nawet zamiaru powstrzymać demonów przed pożeraniem niewinnych mieszkańców żywcem.
          - Poważnie dziewczynko? – rzuciłem tonem pełnym pogardy i zacisnąłem mocno dłonie w pięści. - Powinni was uczyć gróźb, bo twoje brzmiały żałośnie. – prowokacja była nieodłączną częścią walki i potrafiła sprawić, że nawet najgroźniejszy przeciwnik popełniał błąd. Nie wiedziałem jednak czy oni dadzą się nabrać na tak oczywisty zabieg.
          - To nie były groźby... – odpowiedziała zdawkowo, ale wydawało mi się, że odrobinę uraziłem jej dumę.
          - Jeśli chciałaś mnie poderwać to radzę zapisać się na specjalne lekcje, bo kiepsko ci idzie. – kolejny atak na jej pewność siebie. Miałem tylko nadzieję, że zdążę kupić nam jak najwięcej czasu do przybycia Senara.
          - Nie muszę podrywać, żeby mieć to, czego chcę. – odpowiedziała pewnym siebie tonem. Dobrze zdawałem sobie sprawę jakim typem kobiety była. Nie zawaha się wbić przyjacielowi noża w plecy, żeby tylko osiągnąć swój cel. Niebezpieczna i niegodna zaufania suka.
          - Mnie nie dostaniesz, nie ważne jak bardzo się będziesz starać. – przełknąłem ślinę, ale miałem nadzieje, że nikt tego nie zauważy. Musiałem wyglądać na pewnego siebie i swoich umiejętności, żeby również wzbudzić w nich obawy.
          - Oh słońce, nie będę się starać. Wystarczy jedno, proste zaklęcie - spojrzałem na nią uśmiechając się prowokacyjnie, bo nie wierzyłem, że spełni choć jedną ze swoich gróźb. Gdyby chciała już dawno by mnie zabiła, ale coś hamowało jej poczynania. Może oboje wyczuwali aurę demona?
          - Powodzenia. – rzuciłem słodko.
          - Jeśli zaklęcie nie podziała zawsze pozostaje szantaż - podeszła do Nayi, a moje serce przyśpieszyło. To ja miałem być celem, nie ona.
          - Charity, mamy zadanie do wykonania – ciemnowłosy mag zwrócił jej uwagę wyrywając mnie z rozmyślań. Nie mogę się teraz rozpraszać. Nie tylko moje życie wisi teraz na karki, ale również moich kompanów.
          - Żałosne. - machnąłem ręka z niedowierzaniem. - Jeśli tak wygląda twój podryw to współczuje facetom, którzy się na to nabrali. – blondynka spojrzała na mnie w milczeniu i tylko się uśmiechnęła. Byłem pewien, że złapała haczyk.
          - Faktycznie, mamy - odpowiedziała magowi, nie patrząc na niego. Położyła dłoń na torsie Nayi, patrząc na nią i uśmiechając się jeszcze szerzej. Szepnęła zaklęcie, a dziewczyna przeleciała kilkanaście metrów prosto w ścianę. Zamarłem w bezruchu widząc jak księżniczka ledwo jest w stanie się ruszyć.
          - Pożałujesz tego… - wyszeptałem pod nosem i zamknąłem oczy. Nie chciałem tego robić, ale nie miałem wyjścia. Zrobiło się zbyt niebezpieczni, żeby stać z założonymi rękami, dlatego zamknąłem oczy i odmówiłem krótkie zaklęcie. – „Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz”. – fala uderzeniowa popchnęła kobietę na mężczyznę i oboje upadli na ziemie. Potężna energia wypełniła moje ciało, które stało się lekkie jak piórko, ale twarde jak stal. Żadne podrzędne zaklęcie nie zrobi mi krzywdy.
          - Vicar, przestań! Mogą im pomóc! - Naya poderwała się, rzuciła zaklęcie więżące dwójkę w barierze i zwróciła się do mnie, ale moje zmysły już dawno się zatraciły. Oko stało się jedną wielką czerwienią i świeciło jasnym blaskiem jak u demona. Przeciąłem sztyletem ramię, z którego zaczęła kapać krew. Wystarczyło kilka kropi i w moim ręku pojawił się długi japoński miecz, którego zawsze używałem.
          Kobieta parsknęła śmiechem na prośbę mojej Nayi dając tym samym do zrozumienia, że los ludzi ich nie obchodzi. Dziwne… cieszyłem się z tego powodu, bo będę mógł ich po prostu… wyrżnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 521
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pią Sty 05, 2018 8:43 pm


     Była kulą u nogi. Jej wybuchowy i rozrywkowy charakter potrafił wpakować w kłopoty. Ona potrafiła wpakować w kłopoty. Charity była impulsywną osobą, która nigdy nie myślała o konsekwencjach swoich działań. Nadal była utrapieniem dla wszystkich w klasztorze, ale jednocześnie byłam tym, co Kapłani uznali za potrzebne w danej sytuacji. Długo starałem się ich przekonać, że wysłanie jej ze mną w pogoń za Nayą było fatalnym pomysłem i nic nie wskórałem. Podjęli decyzję i musiałem pozwolić kobiecie wejść do mojego umysłu, żeby poznała wroga, z którym mieliśmy się mierzyć. Wydawała się zachwycona tym, że to nie będzie proste zadanie. Uciekinierka znalazła sobie silne towarzystwo i pozbycie się jej nie będzie proste. Do tej pory nie wiedziałem, dlaczego włamanie się do zakazanej części klasztoru ściągnęło na nią śmierć. Szkoda było takiego potencjału, ale to jej wybór.
     Nie ingerowałem w zagrywki Charity. Czekałem aż skończy, trzymając Nayę w potrzasku. Moja towarzyszka uparła się, że ona chce wykończyć wroga, a ja na to przystałem, bo nie robiło mi to różnicy, jeśli zadanie zostanie wykonane. Poza tym, po wcześniejszej klęsce, Kapłani woleli, żeby to Charity się tym zajęła.
     - Charity, mamy zadanie do wykonania – musiałem ją upomnieć, bo za bardzo zaangażowała się w mężczyznę. Chwilę później Naya ledwo wstała. Nogi jej się trzęsły, jedną ręką musiała oprzeć się o ścianę, a w drugiej zaciskała materiał sukienki w miejscu, gdzie były płuca, próbując złapać oddech. Tak bezpośrednie uderzenie tym zaklęciem musiało połamać jej co najmniej dwa żebra. Dziwiło mnie, że płuca jej nie opadły, chociaż może zdążyła jakoś załagodzić upadek. Poza tym nie wydawała się tym przejmować, czym zyskała moją aprobatę. Nawet w takim stanie potrafiła rzucić zaklęcie, zamykające nas w barierze.
     - A miałaś czas na pozbycie się jej… - westchnąłem zrezygnowany, kiedy powietrze wokół nas zrobiło się niebezpieczne. Mój wzrok od razu padł na mężczyznę, który do tej pory wydawał się mniej groźny niż Naya. To były tylko pozory…
     - Demon! – Charity wyglądała na zachwyconą. Ja z kolei miałem poważne wątpliwości, czy przypadkiem nie zrobiliśmy błędu, niedoceniając tego wojownika. Myśleliśmy, że skoro nie miał mocy, to stanowił mniejsze zagrożenie od Nayi. Myliliśmy się.
     -Vicar? – Jego towarzyszka również wyglądała na zdziwioną i co najważniejsze, mocno zaniepokojoną jego stanem. Bała się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pon Sty 08, 2018 7:33 pm


           - HAHAHAHAHAHAHAHA! – zaśmiałem się głośno bardzo rozbawiony sytuacją. Ludzie krzyki były muzyka dla moich uszu i na samą myśl robiłem się głodny. Magowie przede mną wyglądali nas cudowną przekąskę, więc nie tracąc czasu ruszyłem powoli w ich stronę. Ciemnowłosy od razu użył jakiegoś zaklęcia, które wypaliło dziurę w moim rękawie. Sprytne, celował w rękę dzierżącą miecz, ale jakże nieskuteczne. Zaśmiałem się pod nosem, marne robale myślą, że cokolwiek będą w stanie mi zrobić? Zabawne.
           Powoli zmniejszałem dystans, a mag wyglądał na zdenerwowanego. Jego towarzyszka z drugiej strony zupełnie nie okazywała mi należytego szacunku. Zaczęła walczyć z drugą kobietą, co bardzo mnie zirytowało.
           - Ludzie ścierwa. – rzuciłem z obrzydzeniem i machnąłem mieczem, tworząc tym samym cienką linie przecinającą wszystko na swoje drodze, skierowałem ją w stronę kobiety, która zignorowała mnie wcześniej. Na szczęście udało się jej odskoczyć. To byłaby wielka strata gdyby zginęła, bo chciałem delektować się torturowaniem i zjadaniem jej zbezczeszczonego ciała.
           Kobieta uśmiechnęła się do mnie, co odebrałem jako zaproszenie. W mniej niż sekundę znalazłem się przed nią i złapałem za głowę powoli i boleśnie miażdżąc czaszkę. Ciemnowłosy mag znowu mnie zaatakował, ale poza spalonym ubraniem niczego nie wskórał. Kobieta zaczęła krzyczeć i rzucać zaklęciami na prawo i lewo, a ja jedynie się śmiałem widząc jak bardzo ułomna była.
           - Myślisz, że marne ścierwo zdoła zranić króla demonów? – zaśmiałem się i zacząłem wbijać miecz w ciało bezbożnicy. Krzyczała coraz głośniej i głośniej, a ja oblizałem się na samą myśl o zjedzeniu duszy kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 521
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pon Sty 08, 2018 9:21 pm


     Zdezorientowana i zaskoczona spojrzałam na Vicara, kiedy parsknął śmiechem. Jego prawe oko lśniło tak mocną czerwienią, że aż raziło. Przeraził mnie i odwrócił moją uwagę od Charity, która szybko to wykorzystała, atakując. W ostatniej chwili udało mi się załagodzić efekt zaklęcia, które i tak odrzuciło mnie na ziemię. Tym razem, na szczęście, skończyło się tylko siniakiem na tyłku i chociaż żebra mnie cholernie bolały, zebrałam siły, żeby rzucić w nią ostrzami powietrza.
     - Jesteś żałosna – odezwała się kobieta, unikając ciosu. – Tyle razy czytałaś zakazane księgi, że powinnaś znać mocniejsze zaklęcia – przepuściła kolejny atak, przed którym udało mi się podnieść i go zablokować. Planowałam odpowiedzieć jej tym samym, ale poczułam zagrożenie i w ostatnim momencie odskoczyłam przed zaklęciem, które rzucił Vicar. Celował w Charity, ale była blisko mnie i gdyby ten cios mnie dosięgnął, nie żyłabym już. Spojrzałam na wojownika, a on zniknął i pojawił się przed kobietą. Cofnęłam się. Wyglądał, jakby wpadł…
     - Król demonów… - powtórzyłam szeptem, czując jak serce mi stanie. – Został opętany… - dodałam, oddalając się jeszcze bardziej. Jak na niego patrzyłam w takim stanie, chciałam uciekać. Zrobiłabym to, gdyby nogi nie drżały mi tak bardzo jak teraz. W ogóle nie miałam kontroli nad własnym ciałem. Jakby nie było moje. Czułam się jak ofiara czekająca w potrzasku na swoją śmierć i nie mogąca się z niego wydostać. Nie zauważyłam przez to zbliżającego się w moją stronę bardzo potężnego zaklęcia.
     - Naya! – po raz kolejny spojrzałam na Vicara. Jego oko już nie świeciło na czerwoną i poczułam ulgę, dopóki nie zobaczyłam jak jego ciało pada na ziemię. Czerwona plama na ulicy, w pierwszej chwili wyglądająca jak rozlane wino, zaczęła się powiększać. Mój wzrok powoli nabierał ostrości, kiedy szkarłat znaczył całą drogę.
     - Nie, nie, nie, nie… - z szeptu mój głos nabierał mocy. Poderwałam się z miejsca, co przypłaciłam zawrotami głowy. Straciłam czucie w nogach i opadłam na ziemię. Zakryłam usta dłonią, kiedy kasłałam, a kiedy ją oderwałam zobaczyłam krew. – Moje żebra… - odezwałam się ledwo słyszalnym głosem. Nieistotne. Podniosłam się i podeszłam do wykrwawiającego się wojownika. – Nie, Vicar, nie – drżące dłonie położyłam na jego ranie, uciskając. To, że brudziłam się jego krwią nie miało dla mnie znaczenia. – Obiecałeś mi, że się w tobie zakocham – łzy przysłoniły mi oczy. Świat dookoła przestał się liczyć. Zagrożenie mojego życia też. – Nie waż mi się rezygnować! – wrzasnęłam, by w następnej chwili zacząć go leczyć. Gdyby nie pojawienie się Senara, byłabym już martwa.
     - Uciekaj! – krzyknął mężczyzna, dobywając miecza. – Natychmiast! – dodał tak stanowczo, że odruchowo otworzyłam portal i przeniosłam nas w pierwsze miejsce, jakie przyszło mi do głowy. Nie wiedziałam, jakie to było, bo cały czas skupiona byłam na leczeniu ran Vicara. Czułam, że odpływałam, ale dopóki nie miałam pewności, że udało mi się doleczyć mężczyznę, nie pozwalałam sobie na omdlenie. Dzielnie się trzymałam, zaciskając szczęki. Tak samo uparcie na samej sobie użyłam uzdrawiania, ale chociaż byłam wyczerpana, nie miałam zamiaru zasnąć, dopóki mężczyzna się nie obudzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pon Sty 08, 2018 10:11 pm


         Straciłem nad sobą kontrolę zaraz po „obudzeniu”. To stało się pierwszy raz, wcześniej jakoś udało mi się nad sobą panować, a teraz? Zaczynałem bać się samego siebie i tego co może zrobić „drugi ja”. Jak przez przebłyski widziałem to co się działo i wcale nie byłem tym zachwycony. Bałem się, że zostanę z tym sam i że kiedyś… całkowicie zniknę.
         - Naya… - wyszeptałem mając nadzieje, że jest obok mnie. Miałem czarno przed oczami, a głowa warzyła chyba z tonę. Ledwo zdołałem podnieść ją do góry, gdy usłyszałem znajomy głos.
         - Vicar? – to była moja księżniczka. – Jak się czujesz? – zapytała zmartwiona. Pomrugałem kilka razy, ale nadal niczego nie widziałem. Może straciłem wzrok? Spanikowany i pod wpływem adrenaliny szybko podniosłem się do siadu. Oparłem łokieć o kolanu i podparłem ręką czoło. Nadal nic…
         - W porządku. – skłamałem, ale coś czułem, że widać było po mnie, że coś jest nie tak. – A ty? – dziewczyna nie odpowiedziała, tylko runęła prosto na mnie. – Naya!? – zapytałem zdenerwowany.  Niczego nie wiedziałem, więc nie wiedziałem co się dzieje. Zacząłem jeszcze bardziej panikować, bo praktycznie w ogóle nie pamiętałem tego co się stało. A co jeśli ją zraniłem? A co jeśli ona właśnie umiera? – Naya! Naya! – serce biło mi jak szalone i bałem się, nie… byłem przerażony. – Naya… proszę… - wyszeptałem i wtedy usłyszałem jej spokojny oddech i ciche chrapnięcie. Odetchnąłem z ulgą i runąłem plecami na trawę. Śpi… zasnęła… boże… Przysunąłem ją bliżej siebie, tak że leżała teraz na moim torsie. Zamknąłem oczy, bo i tak niczego nie widziałem. Miałem nadzieję, że kiedy następnym razem je otworzę wszystko wróci do normy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 521
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Wto Sty 09, 2018 7:18 pm


     Kiedy świadomość zaczęła do mnie wracać poczułam przyjemne ciepło i spokój. Nie spieszyłam się więc z obudzeniem. Poderwałam się dopiero wtedy, kiedy dotarło do mnie, że leżałam na Vicarze. Po tym, co widziałam powinnam się go bać, ale zamiast tego, gdy spałam, czułam się… bezpiecznie. W pierwszej chwili. Potem wszystko we mnie uderzyło, a ja odruchowo uderzyłam mężczyznę w twarz, gdy się podniósł do siadu.
     - Ty idioto! – warknęłam wściekła. – Co to miało być?! Zachowywałeś się jak potwór!! Jakbyś nie miał w sobie za grosz człowieka!! Byłam przerażona! Chciałam uciekać, kiedy ty… O mój Boże… Ty… atakowałeś jak opętany Charity – powiedziałam normalnym głosem, spuszczając wzrok. – A potem nagle wróciłeś i… - ściszyłam głos, czując jak drży. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach. – Mogłeś umrzeć… Vicar, mogłeś umrzeć! – krzyknęłam przez łzy. – Przyjąłeś na siebie tak potężne zaklęcie… - zaczęłam się jąkać, pociągając nosem. – Ledwo cię uratowałam… - dokończyłam pół-szeptem nie przestając płakać. – Mogłeś umrzeć – uderzyłam go w tors. – Mogłeś umrzeć – zrobiłam to samo. – Mogłeś… - przerwał mi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Wto Sty 09, 2018 8:57 pm



         Minęło kilka godzin, a Naya nadal się nie obudziła. Może to i lepiej? Miałem czas na przemyślenie tego co jej powiem, kiedy zacznie zadawać niewygodne pytania. Chciałem powiedzieć całą prawdę, ale wydawało mi się, że było zbyt wcześnie na takie zwierzenia. Nadal nie wiedziałem, co tak naprawdę myślę i czuję. Miałem mętlik w głowię i pomimo, że starałem się być twardy i pewny siebie to wewnątrz byłem przerażony. To ciało, czy ono na pewno jest moje?
         - Naya? – poczułem jak dziewczyna wstaję i również zrobiłem to samo. Nie minęła chwila, a policzek zapiekł mnie, więc odruchowo przyłożyłem do niego dłoń. Nadal niczego nie widziałem, ale za to bardzo wyraźnie słyszałem każde jej słowo, strach w głosie i lament. Bała się mnie i tego czym się stałem i nie mogłem jej za to winić, to była moja klątwa… druga strona mnie… Nie umniejszało to jednak bólu, który czułem w sercu. Starałem się wytrwać do końca jej krzyków, chociaż już w połowie chciałem wstać i uciec. Zachowywałem się jak opętany demon, a jeszcze wczorajszego ranka zaprzeczałem, że miałem cokolwiek z nimi wspólnego. Kogo ja chciałem oszukać? Neria wyraziła się jasno, gdy…
         Łzy… Naya zaczęła płakać i lamentować. Nie potrafiłem ukryć zdziwienia, bo po wcześniejszych słowach naprawdę myślałem, że brzydzi się mnie, a ona zachowywała się tak jakby…
         Nie byłem w stanie się kontrolować, nie panowałem już nad swoimi emocjami i pewnie dlatego właśnie teraz tak intensywnie ją pocałowałem. Zależy jej? Zależy jej na mnie? Odsunąłem się i przetarłem kciukiem łzy swojej księżniczki. Nie potrafiłem niczego z siebie wydusić, więc po prostu uśmiechnąłem się do niej ciepło czując jak wielki ciężar spadł z moich pleców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 521
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sro Sty 10, 2018 7:08 pm


     Nie byłam pewna, co mnie bardziej przerażało. To, jak się zachowywał kilka godzin wcześniej czy to, że pomimo tego zachowania, nie potrafiłam się go ani brzydzić, ani nienawidzić. Zależało mi na nim, musiałam się do tego przyznać przed samą sobą. Nie wiedziałam o tym, dopóki nie zobaczyłam jak się wykrwawiał na ziemi. Co więcej, dał mi nadzieję, że jemu też zależy, nie ciągłym powtarzaniem, które mogło być tylko czczym gadaniem, ale czynami. Przyjął na siebie bardzo niebezpieczny cios, który był dla mnie przeznaczony. Stanął na jego drodze, pomiędzy nim, a mną. Był gotowy poświęcić za mnie życie, nawet jeśli po jego śmierci, nadeszłaby i moja. To było… Nigdy nikt nie zrobił dla mnie czegoś takiego. To nie mogło po mnie spłynąć, nie mogłam być obojętna względem takiego zachowania i gdyby tylko tak szybko się nie odsunął, odwzajemniłabym jego pocałunek, bo kiedy nasze usta się zetknęły, moje serce przyjemnie przyspieszyło, a w podbrzuszu zamrowiło. Podobało mi się. Teraz było inaczej niż za pierwszym razem, bo spodziewałam się tego i inaczej zareagowałam. Nie byłam, jednak w stanie zainicjować drugiego pocałunku. Zamiast tego złapałam go za koszulkę i przysunęłam się bliżej niego, opierając o tors. Nadal drżałam przez atak paniki i płacz, ale powoli mi przechodziło i to tylko dlatego, że czułam obecność Vicara. Niczego nie mówiłam, po prostu tak trwałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sro Sty 10, 2018 10:51 pm


      Objąłem Naye ramionami i przysunąłem bliżej siebie czekając, aż się uspokoi. Po pocałunku przestała płakać, ale dreszcze pozostały i chciałem całym sobą pokazać, że jestem przy niej cały i zdrowy. Przyłapałem się na mimowolnym muskaniu wargami jej szyi, na szczęście nie całowałem tylko delikatnie przesuwałem nimi po skórze. Od razu zaprzestałem, bo to nie był odpowiedni moment na takie zbliżenia. Nie chciałem, żeby poczuła się osaczona.
      - Naya. – powiedziałem, kiedy już przestała się trząść. Przez te sytuacje zupełnie zapomniałem o swoich oczach, bo i tak miałem je zamknięte. – Czy moje oczy się zmieniły? – podniosłem powieki i spojrzałem w dół starając się  złapać kontakt wzrokowy.
      - Ty nie widzisz? – zapytała zaniepokojona domyślając się wszystkiego. Nie widziałem sensu, żeby ją okłamywać więc pokiwałem twierdząco głową.
      - Czy ono nadal jest czerwone? – szczerze nie zależało mi już na mocy, pakcie czy zemście. Czułem się dziwnie lekko i pomimo ślepoty byłem w tym momencie szczęśliwy. Podejrzewałem, że powodem tego stanu była Naya. Sam nie mogłem uwierzyć, że zawróciła mi w głowie, ale tak właśnie było. Zauroczyłem się.
      - Przykro mi… - powiedziała smutno. - Mogę cię uleczyć. – zaproponowała na co szeroko się uśmiechnąłem. Złapałem za jej dłoń i przyłożyłem do swojego policzka.
      - Jak mnie pocałujesz to na pewno dostane oświecenia. – chociaż bardzo bym chciał, żeby użyła magii to nie mogłem na to pozwolić. Istniała możliwość, że to przez wpadkę w barze całe miasto zostało zniszczone. Ona jest na celowniku, podobnie jak ja.
      - Jesteś niemożliwy. – parsknęła śmiechem.
      - Czyli nie dostane buziaka? Ani jednego? – zapytałem zawiedzony.
      - Już jednego sobie wziąłeś.
      - Ja?? – udawałem zdziwienie w głosie. – Nie pamiętam. – chciałem się odrobinę z nią podrażnić. Już nawet brak wzroku przestał mi przeszkadzać. Chciałem być bliżej niej, dokuczać, rozmawiać, dotykać, całować….
      - Nawet dwa… - dodała.
      - Musisz chyba odświeżyć moją pamięć. – nachyliłem się ponownie, aby ją pocałować. – Chyba nie odmówisz swojemu wybawcy?
      - Chciałbyś. – odsunęła palcem moje usta i wstała, na co ja położyłem się na trawie i zacząłem cichutko jęczeć z bólu. Udawałem rzecz jasna.
      - Ałałała… jak bardzo boli… ałałałała. – niczego nie widziałem, ale poczułem jak Naya patrzy się na mnie podejrzliwie.
      - Zgaduję, że oczekujesz buziaka aby przestało? – zapytała spokojnie, aż nazbyt spokojnie. To nie wróżyło nic dobrego, ale nie miałem zamiaru się poddać, więc pokiwałem głową i dalej odgrywałem swoją rolę.
      - Czekaj, zaraz ci znajdę jakąś żabę. Śluz niemal jak ślina. – rzuciła zaczepnie, a to sprowokowało mnie do kolejnego ataku. Odwróciłem się na brzuch i uroczo uśmiechnąłem.
      - Dziwne. – oparłem łokieć o trawę a na nim swój policzek. –  Wcześniej jęczałaś zachwycona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 521
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Nie Sty 14, 2018 6:28 pm


     Atmosfera się rozluźniła. Uspokoiłam się i odetchnęłam z ulgą. Miałam cholerne wyrzuty sumienia i wiedziałam, że nigdy sobie nie wybaczę tego odwrotu i skazania ludzi na śmierć, ale teraz to na chwilę zniknęło. Zostaliśmy tylko ja i Vicar. Dwoje ludzi, którzy mogli wybrać się do lasu na wycieczkę tylko po to, aby na chwilę odciąć się od znajomego otoczenia. Potrzebowałam tego i wydawało mi się, że on także.
     - Nie jęczałam! – pisnęłam oburzona i zawstydzona tym, że może jednak jęczałam, a nie zdawałam sobie z tego sprawy.
     - Czyli było aż tak przyjemnie, że nie zdawałaś sobie z tego sprawy? - uśmiechnął się od ucha do ucha. Boże, jak on się pięknie uśmiechał.
     - Nie jęczałam! – powtórzyłam stanowczo.
     - Okej, okej, niech ci będzie - powiedział to takim tonem jak do dziecka. Prychnęłam i rozejrzałam się dookoła. Zmrużyłam oczy.
     - Poznaję to miejsce, ale nie mogę go sobie przypomnieć… - skomentowałam, starając się odnaleźć odpowiedź, ale nie potrafiłam. Denerwowało mnie to. Co dziwniejsze czułam się… bezpiecznie. Mimo, że była noc, że panowała absolutna cisza, a dookoła bardzo wyraźnie słyszałam odgłosy zwierząt budzących się po zmroku. – Co powinniśmy teraz zrobić? – zapytałam, nie wiedząc czy chodzenie po ciemku po omacku było rozsądne.
     - Gdzie jesteśmy? - zapytał krzyżując ramiona. Przez chwilę nie rozumiałam pytania, skoro powiedziałam, że miejsca nie poznaję, ale przypomniałam sobie o tym, że nie widział.
     - Na polanie. Po jednej stronie jest las, a po drugiej droga, prowadząca do wioski.
     - Twojej...? - zapytał zaciekawiony.
     - Nie wiem… - zmrużyłam oczy. – Chyba tak…
     - Nie wiesz? - brzmiał na zdziwionego, a ja miałam poczucie winy, chociaż nie wiedziałam dlaczego. - Jak możesz tego nie wie...aaaaaa - krzyknął i upadł na kolana. Przyłożył rękę do czerwonego oka i sapał z bólu, a ja gwałtownie do niego doskoczyłam.
     - Vicar?! – krzyknęłam. – Co się dzieje? - Sapanie zmieniło się w dyszenie. Serce mi dosłownie szalało, kiedy on trwał tak przez chwilę nic nie mówiąc. Po chwili otworzył lewe oko i ręka mimowolnie odskoczyła od prawego. Podniósł głowę żeby na mnie spojrzeć na i pomrugał kilka razy.
     - Widzę... – Ulżyło mi i głośno odetchnęłam z ulgą. - Znów widzę! - objął mnie i popchnął na trawę z radości. Nie zdążyłam się przed tym obronić, a moje plecy już uderzyły w ziemię. Też się uśmiechnęłam, ale nieśmiało, bo byłam dosyć… skrępowana.
     - Też się cieszę, ale wolałabym się podnieść… - powiedziałam pół-szeptem, próbując nie dać po sobie znać, że robiło mi się zdecydowanie zbyt gorąco. Miałam wrażenie, że płuca mi się zapadają z pragnienia pocałowania go w takiej pozycji. To był co najmniej nieodpowiedni sposób. Jego oczy były tak we mnie wpatrzone, że sama tak samo wpatrywałam się w niego. Nie mrugałam, oddychałam płytko i patrzyłam się prosto w jego oczy, nie odwracając wzroku.
     - Aż tak bardzo nie chcesz, żebym był blisko ciebie? - zapytał z lekko wyczuwalnym smutkiem w głosie i oczach. Oddech mi mimowolnie przyspieszył, serce zaczęło wybijać szybszy rytm. Wmawiałam sobie, chociaż to było niemożliwe, że bardzo wyraźnie słyszał jak moje serce wyrywało się z piersi prosto w jego ręce.
     - Vicar… - zaczęłam lekko ściszonym głosem, czując jak gorąc obejmuje moje ciało. Drżałam, ale nie dlatego, że było mi zimno czy się bałam. Drżałam, bo zaczęłam myśleć o czymś, o czym stanowczo nie powinnam myśleć jako… w zasadzie czysta kobieta. - Jesteś ciężki – pisnęłam wymijająco, spychając go delikatnie z siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 438
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pon Sty 15, 2018 9:10 pm




          Pierwszy raz od bardzo dawna czułem się lekko. To było bardzo dziwne zważywszy na to, że moje serce waliło jak szalone, kiedy wpatrywałem się w ciemno zielone oczy Nayi błyszczące w świetle księżyca. Cholera… Teraz pragnienie pocałowania jej było jeszcze mocniejsze niż wcześniej. Leżała w zawstydzonej i niewinnej pozie, przez co zaczynałem żałować swojej wstrzemięźliwości względem niej. Policzki mojej pięknej złotowłosej księżniczki nabrały rumieńców wywołanych moim dotykiem i naprawdę zaczynałem głęboko pragnąc, aby jej uczucia nie różniły się od moich.
          - Odtrącony dwa razy przeciągu kilku minut. – rzuciłem udawanym płaczliwym głosem, kiedy zrzuciła mnie z siebie. - Naya jesteś nieczuła. – szlochałem, a żeby wzmocnić dramaturgie zasłoniłem oczy ramieniem.
          - Podać ci chusteczkę? - zapytałam z uśmiechem.
          - Co to za czasy, żeby tak traktować księcia... – siedząc skrzyżowałem ramiona i zrobiłem niezadowoloną minę. Uwielbiałem się z nią droczyć, bo zachowywała się wtedy naprawdę uroczo i pociągająco.
          - Ja... znaczy... przepraszam... - spuściła zawstydzona wzrok, przypominając sobie nagle, że faktycznie miała do czynienia z księciem. Mogłem nie zachowywać się jak szlachcic, bo w sumie z rozpieszczonego dzieciaka zmieniłem się w mężczyznę. Przeżyłem całkiem niezła szkołę życia i chyba już nie mógłbym wrócić na pozycje władcy.
          - Wyluzuj moja piękna, to był tylko żart. - uśmiechnąłem się, żeby nie czuła się niezręcznie. Nie miałem na celu w żaden sposób wykorzystywać swojego tytuły. „Zaginiony książę Vigeush”, „Śmierć księcia”, „Książe zaatakowany i zjedzony przez demony”. Ile to plotek nasłuchałem się w mieście.
          - Ale ty jesteś księciem... mimo wszystko - nadal była zawstydzona swoim postępowaniem.
          - Jak mnie pocałujesz to wszystko ci wybaczę. - puściłem jej oko, a Naya wzdrygnęła się i jeszcze bardziej spuściła wzrok. Przygryzła wargę i co jakiś czas spoglądała na mnie kątem oka, jakby faktycznie myślała o pocałowaniu mnie.
          Widząc te zachowanie postanowiłem sprawdzić, czy faktycznie jest do tego zdolna. Przysunąłem się bliżej kładąc dłonie na zimnej trawie i nadstawiając się do pocałunku. Zamknąłem oczy, żeby jej nie skrępować. Po bardzo długiej chwili bezruchu poczułem wargi księżniczki na policzku. Pocałunek był krótki i pozbawiony jakichkolwiek emocji.
          - Już. – poczekałem, aż się odsunie, co nie trwało długo i dopiero wtedy otworzyłem oczy dostrzegając swoją piękność daleko od siebie, chowając zawstydzoną twarz za rozpuszczonymi włosami.
          - Słodka jesteś. - uśmiechnąłem się i wstałem. - Chodźmy. - podałem jej rękę.
          - G... - mówiła tak cicho, że musiała przełknąć ślinę. - Gdzie? - zapytała.
          - Czuję zapach wody, więc w oddali musi być jakiś strumień, albo jezioro. Jestem cały pobrudzony krwią i wolałbym ją z siebie zmyć. - spuściłem wzrok. Nawet nie chciałem wiedzieć czyja to krew i co tak naprawdę zrobiłem. Przerażało mnie to i jak dotąd byłem zadowolony, że Naya nie porusza tego tematu.
          - Ow... – również spuściła wzrok. - Racja... - wstała, strzepała niewidzialny kurz z ubrania. - To prowadź - uśmiechnęła się, chociaż niepewnie. Kiwnąłem głową i nie puszczając dłoni mojej księżniczki udałem się w kierunku zbiornika wody. Na szczęście zebrał się mocniejszy wiatr, więc nie miałem problemu z odnalezieniem go. Dotarliśmy do niewielkiego strumienia otoczonego skałami z jednej strony. Z góry wpadał do niego niewielki wodospad.
          - Urocze miejsce. - zaśmiałem się. - Kto wskakuje pierwszy, ja czy ty?
          - Słucham? - pisnęła zaskoczona. - Ja mam... - spojrzała na wodę, wskazując dłonią, następnie skierowała wzrok na swoje ubrania. - Ja tam nie wejdę... – spojrzałem na nią zaskoczony.
          - Przecież będziesz z jednej strony zasłonięta skałami, a drugiej będę pilnował osobiście. Nie masz się czym martwić. – uśmiechnąłem się zdając sobie sprawę, że faktycznie to może być odrobinę niebezpieczne. Z drugiej strony przez całodniowy pobyt na polanie, ani razu nie poczułem zagrożenia, a gdyby ludzie bądź demony chciały nas zaatakować to moje „zdolności” powiedziałyby mi o tym.
          - Oh, w to nie wątpię... - odpowiedziała ironicznie i wtedy uniosłem brwi do góry, bo zdałem sobie sprawę w czym tkwił problem.
          - Nie ufasz mi?  - uśmiechnąłem się niewinnie.
          - Nie ufałabym nawet swojemu bratu gdyby chodziło o coś takiego... - westchnąłem i oparłem dłoń o biodro.
          - Naya kochanie wskakuj do wody, albo zaraz sam cię rozbiorę. – „bardzo chętnie” dodałem w myślałem. Już wcześniej zdałem sobie sprawę jak seksowne ciało chowało się za tymi szatami i szczerze bardzo chętnie bym je z niej zdarł. Będę musiał kupić jej coś bardziej dziewczęcego, kiedy znajdziemy się już w mieście. Zakrwawione ciuchy będą świetną wymówką na zmianę garderoby.
          - Nie ma mowy! - odskoczyła do tyłu, więc wyjąłem sztylet i zacząłem się nim bawić.
          - Mam sobie wydłubać oczy, żebyś mi zaufała? – rzuciłem dobitnie. Upór i niedostępność księżniczki bardzo mi się podobały, a co gorsza podniecały, ale nie mogłem pozwolić, żeby chodziła brudna z tak błahych powodów. Ciekawiło mnie, czy przed Senarem również byłaby skrępowana. - Gdybym chciał ci coś zrobić to nie uważasz, że miałem ku temu już wiele okazji?
          - Nie wygłupiaj się! Dla ciebie to może nic takiego, ale w klasztorze kobiety i mężczyźni zajmowali dwa najbardziej od siebie oddalone skrzydła! Poza zajęciami nie mieliśmy praktycznie ze sobą kontaktu, a ty mi wyskakujesz z tym, że mam się rozebrać i wskoczyć do wody?! - mówiła przejęta, ale nie potrafiłem tego zrozumieć.
          - Jeśli chcesz cała ubrudzona moja krwią paradować po mieście to proszę bardzo. - rzuciłem jej sztylet pod nogi. - Do obrony. - uśmiechnąłem się i zdjąłem z siebie podziurawioną koszulę, a kiedy zacząłem rozpinać pasek spodni Naya natychmiast odwróciła się do mnie plecami.
          - Uprzedzaj! - krzyknęła czerwieniąc się, a w jej glosie bardzo wyraźnie słychać było zawstydzenie.
Twarz zasłoniła dłońmi i nie odwracała się do mnie. Na ten widok parsknąłem śmiechem i wszedłem do wody. Powoli zacząłem zmywać z siebie brud i krew.
          - Podglądasz mnie!? - zapytałem rozbawiony nie odwracając się za siebie. Nie widziałem, czy faktycznie to robiła czy nie, ale na pewno nie miałby z tym żadnych problemów.
          - O tak! Oczywiście! Przyłapałeś mnie! - odpowiedziała błyskawicznie i sarkastycznie, co spowodowało kolejny śmiech.
          - I jak? Podobam ci się?
          - Jesteś perfekcyjny. – kolejna ironia, która sprawiła, że uśmiechnąłem się pod nosem.
Po chwili byłem już czysty, więc postanowiłem wyjść z wody. Naya stała jak na baczność kilkadziesiąt metrów od strumienia. Postanowiłem się odegrać za brak zaufania i współpracy, dlatego podszedłem po niej po cichu i objąłem ją ramionami od tyłu.
          - Ogrzej mnie… - wyszeptałem jej do ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   

Powrót do góry Go down
 
Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)
Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: