IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#26PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Czw Lis 23, 2017 6:23 pm


        Naya była naprawdę urocza i bardzo łatwo wpadała w zakłopotanie. Wystarczyło przekroczyć jej strefę komfortu i reagowała cudownymi rumieńcami na twarzy.
        - Już chcesz ode mnie uciec? Myślałem, że ci się podoba. – szepnąłem blondynce do ucha nie zmieniając swojej pozycji. Neria westchnęła widząc moje zachowanie i prawdopodobnie słysząc co mówię.
        - Vicar odklej się od niej.
        - A co, zazdrosna? – zapytałem zaczepnie.
        - Bardzo. – odpowiedziała z uśmiechem na ustach. – A teraz zwróć jej przestrzeń osobistą. – odsunąłem się od blondynki i podniosłem ręce w geście poddania się sugerując, że nic przecież nie zrobiłem. Neria wskazała dziewczynie miejsce obok niej. Znów biła od niej aura starszej siostry, a nie mordercy.
        - Mam na imię Neria. – przedstawiła się grzecznie nadal delikatnie się uśmiechając. – Kim był człowiek, który nas zaatakował i dlaczego to zrobił? Nigdy wcześniej nie widziałam, żeby klasztor atakował swoich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#27PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Czw Lis 23, 2017 6:41 pm


     Chciałam odejść i o nich zapomnieć. Skupić się na swoim celu i uratowaniu własnego tyłka, ale najwidoczniej nie chcieli mnie puszczać. Nadal byłam ich więźniem, chociaż ta kobieta zachowywała się… inaczej. Ciężko mi, jednak, było skupić się na niej, bo Vicar niemal przyprawił mnie o zawroty głowy, kiedy podszedł jeszcze bliżej i szepnął mi do ucha takie coś. Co gorsza, on miał rację. Podobało mi się. Na szczęście szybko to się zmieniło i odsunął się ode mnie, a ja wzięłam oddech. Poczułam się tak, jakbym wyszła na świeże powietrze po zbyt długim nurkowaniu. Nie podobało mi się natomiast to, że mnie nie puszczali.
     - Nie puścicie mnie, prawda? – zapytałam, licząc na inną odpowiedź niż założyłam.
     - Nie możemy cię puścić. - odpowiedziała spokojnie, a ja miałam ochotę ich znowu uśpić. Z trudem się powstrzymałam.
     - Dlaczego?
     - Zbyt dużo wiesz – roześmiałam się gorzko.
     - Zabawne. Klasztor chce mnie zabić dokładnie z tego samego powodu – rzuciłam pewniej niż w rzeczywistości byłam. – Muszę być jakimś mędrcem, nie uważacie? - Vicar usiadł obok Nerii i zarzucił jej ramie na szyje tak samo jak przed chwilą mnie. Uniósł brwi zaciekawiony.
     - A czego dowiedziałaś się w klasztorze? - Neria zepchnęła jego ramie i rzuciła mu groźne spojrzenie, na co on jedynie się uśmiechnął. Mnie to zaczęło zastanawiać.
     - To nieistotne – rzuciłam. – Naprawdę chciałabym iść.
     - Za "nieistotną" rzecz raczej nie zabija się człowieka. - zaśmiał się. - Księżniczko nie wymigasz się, więc ładnie nam o wszystkim opowiedz – dla pewności spojrzałam na nich i wiedziałam, że nie obejdzie się bez tego. Westchnęłam zrezygnowana.
     - Okazuje się, że klasztor okłamuje cały świat – zaczęłam spokojnie, wcale nie czując się dobrze z tym, że o tym opowiadałam. – W bibliotece w klasztorze jest miejsce, do którego dostęp mają tylko nieliczni kapłani. Pozostali z nich, a przede wszystkim uczniowie nie mają tam prawa wstępu, to zakazana część. Jako, że od zawsze byłam ciekawska i zaślepiała mnie chęć polepszenia się, zakradłam się tam kilka razy i czytałam te księgi. W jednej z nich był opisany sposób jak nauczyć magii człowieka, który nie urodził się z jej darem. To mogłoby sprawić, że każdy człowiek byłby w stanie się sam obronić przed potworami, ale najwidoczniej kapłanom nie zależy na tym, aby wszyscy ludzie umieli się bronić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#28PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Czw Lis 23, 2017 7:17 pm



        Spojrzałem na Nerie, a ona na mnie. Nie potrafiliśmy kryć zaskoczenia informacjami, jakie przekazała nam Naya. Sposób na uzyskanie daru… Kto by się spodziewał, że moja księżniczka okaże się bardziej przydatna niż powinna. W tej sytuacji zabicie jej nie wchodziło w grę. Jeśli mówiła prawda, a nie wyglądało na to, żeby kłamała to byłaby w stanie nauczyć każdego z nas magii, a to zwiększyłoby nasze szanse na osiągniecie celu.
        - Jak oceniasz swoje szanse na przeżycie? – zapytałem zaciekawiony opierając dłonie na łóżku za sobą. – spojrzała na mnie niepewnie.
        - Mam być szczera czy powiedzieć to, co chcecie usłyszeć. – zaśmiałem się widząc jej minę.
        - Zerowe? – uśmiechnąłem się szeroko puszczając jej oko. Nie odpowiedziała nic, co odebrałem jako potwierdzenie swojego przeczucia. Nadal byłem rozbawiony jej zwątpieniem, dlatego wstałem i położyłem dłoń na ramieniu mojej księżniczki. – To kiedy pasujesz mnie na rycerza?
        - Nasar jest najlepszym wychowankiem klasztoru. Jako jedyny otrzymał artefakt. Nie jestem specjalnie chętna na żarty na ten temat - zmrużyła groźnie oczy. - A zwłaszcza nie byłabym tak chętna na żarty na twoim miejscu, skoro to twoja wina, że mnie znalazł – warknęła ostrzej.
        - Uwielbiam, kiedy się złościsz. - odpowiedział niewzruszony. - Chodziło mi o to, że cię obronie. Tym razem skuteczniej niż wcześniej.
        - Niby dlaczego miałbyś to zrobić?
        - Jaki rycerz nie broni swojej księżniczki? - uśmiechnąłem się i odsunąłem kawałek. Splotłem ze sobą ramiona i odpowiedziałem już bardziej poważnie. - Jesteś w niebezpieczeństwie przeze mnie, więc jako nowy członek naszej drużyny będę cię chronił.
        - Kto powiedział, że chcę przynależeć do jakiejś drużyny? Jakbyś zapomniał, to próbowałam was z tego wyplątać, co mówi samo przez się. – pokiwałem głową z niewierzenia. Czy ona naprawdę chciała zginąć? Gdyby nie dowódczyni to już dawno wąchałaby kwiatki od spodu.
        - Widzisz Neria, zgodziła się bez problemu. - zaśmiałem się i znowu puściłem blondynce oko. - Chcesz spać ze mną w pokoju?
        - No dobra... Skoro tak bardzo chcecie mnie w swojej drużynie, to w tej chwili musimy ruszać. Wiedzą, gdzie jestem, a nawet jeśli Nasar jest niedysponowany, pozostaje nadal cały klasztor. – po raz kolejny uśmiechnąłem się na słowa dziewczyny. Przekonanie jej było łatwiejsze niż myślałem.
        - Chodź za mną. – złapałem ją za rękę i pociągnąłem na zewnątrz. – Czujesz? – przyłożyłem jej dłoń do bariery. – To ściana niewidzialności, która tworzy się po tym jak Neria traci za dużo mocy. Nikt nie jest w stanie jej wyczuć, nawet twoi najwyżsi kapłani, więc jesteśmy bezpieczni… na razie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#29PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Czw Lis 23, 2017 7:48 pm


     Z jednej strony nie chciałam do nich dołączać, ale z drugiej cieszyłam się, że nie dali mi wyboru. Sama nie przeżyłabym długo przez pościg klasztoru. Byli zawzięci i skuteczni. Kapłani byli dobrze wyszkoleni, a ja stałam się dla nich najgorszym zagrożeniem. Tylko dlatego tak mocno nie protestowałam. Z nimi mogłam żyć na tyle długo, żeby komuś przekazać to, czego się dowiedziałam i mieć pewność, że dobrze to wykorzysta.
     Podążyłam za mężczyzną i wysłuchałam tego, co powiedział. Mimowolnie dotknęłam bariery i faktycznie była silna, ale nadal pojawiał się pewien problem.
     - Nie muszą mnie wykryć, żeby wiedzieć gdzie jestem – odpowiedziałam spokojnie. – Nasar wie, a miejsce, do którego się udał to na pewno klasztor. Myślisz, że nie posiadam… - odchrząknęłam. - … posiadają tam zaklęć na odczytanie konkretnych myśli z umysłu? Poza tym Nasar im powie, gdzie mnie znalazł, a jak się tutaj znajdą to tylko kwestia czasu, aż zauważą i zdejmą tę barierę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#30PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Czw Lis 23, 2017 8:40 pm


        - Spokojnie księżniczko. Nie tylko ty jesteś na ich celowniku, my również. Mogą wiedzieć gdzie byliśmy, ale nie przebiją się przez te barierę, zaufaj mi. - pocałował ją w czubek głowy. - Nadal upieram się co do tego pasowania, Sir Vicar brzmi bardzo szlachecko nie sądzisz? - zaśmiałem się. Dziewczyna spuściła wzrok, próbując opanować swoje reakcje na to, co zrobiłem, ale chyba przegrała walkę, bo odwróciła się i bez słowa uciekła do domu. Dosłownie uciekła.
        - Dobranoc! – krzyknąłem za nią. Naprawdę urocza istotka.

        Postanowiłem potrenować z samego rana. Po wczorajszej walce nadał byłem nabuzowany dobrą energią. Senara i Nerie zawsze dziwiło moje zachowanie, ale nigdy jakoś specjalnie się tym nie przejmowałem. Wszyscy przeszliśmy dużo, więc mimo, że nie tolerowali to rozumieli moje podejście.
        Nasza dowódczyni była pod opieką ciemnowłosego, dlatego nie musiałem się zbytnio angażował w jej powrót do zdrowia. Senar na pewno zajmie się nią lepiej niż ja, jest bardziej odpowiedzialny i opiekuńczy. Idealny do roli „niańki”.
        Zrobiło mi się gorąco, więc postanowiłem pozbyć się zbędnych ubrań. Zrzuciłem z siebie koszulkę i ćwiczyłem dalej. Cały czas wydawało mi się, że ktoś mnie obserwuje, dlatego zerknąłem w stronę domu i zauważyłem Naye przyglądającą mi się z okna. Pomachałem jej na przywitanie i postanowiłem zrobić sobie krótką przerwę. Podszedłem do dziewczyny z uśmiechem na ustach.
        - Jak ci się podobam bez koszulki? – zapytałem unosząc brwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#31PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Czw Lis 23, 2017 9:03 pm


     Nie wiem co mnie obudziło. Dookoła panowała absolutna cisza, więc prawdopodobnie powodem było przyzwyczajenie. Nie tylko w klasztorze wstawałam wcześniej, ale i ostatnio, uciekając przed Nasarem. Nadal, otwierając oczy miałam nadzieję, że to był tylko koszmar i się obudzę gotowa na kolejne zajęcia. Niestety, albo może i stety, zależy jak na to patrzeć, nadal byłam w tym paskudnym domku na wsi wraz z trzema zupełnie obcymi osobami, które mnie więziły. Nawet nie miałam wątpliwości, że nie puściliby mnie, gdybym odmówiła współpracy. Irytujące.
     Podnosząc się z łóżka zauważyłam ruch za oknem i wyjrzałam. Wyjrzałam i nie mogłam oderwać wzroku. Vicar ćwiczył… bez koszulki. Ciało miał tak zbudowane, że było na co popatrzeć i wbrew sobie to robiłam. Dopiero się opanowałam, kiedy mnie przyłapał. Szybko zasłoniłam okno, a przynajmniej chciałam. Nie było firanek, no świetnie. Odchrząknęłam. Opanuj się, zanim całkowicie się zbłaźnisz!
     - Nie dostałam śniadania do łóżka – odezwałam się, próbując oderwać swoją uwagę od kropelek potu, które powoli spływały po jego nagim torsie, pozostawiając po sobie ślad, który miałam ochotę… KURWA. – Księżniczka powinna dostać śniadanie do łóżka? Wywiązuj się ze swoim obowiązków, Sir Vicarze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#32PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pią Lis 24, 2017 8:06 pm


        - Śniadanie niech pomyśle.... co powiesz na mnie? Nadam się do schrupania? - uśmiechnąłem się szeroko i dwuznacznie.
        Zaczerwieniła się i spuściła głowę. - N... Nie... - powiedziała niepewnie, ale szybko odchrząknęła. - Znaczy. Wybacz, ale nie nasycisz mojego głodu.
        - Nie wiesz co tracisz. - puścił jej oko. - Skoro sprawę śniadania mamy za sobą to wróćmy do twoich obserwacji. Nadal nie wiem czy ci się podobam w tym wydaniu, czy może wolisz, żebym nie miał i dolnej partii ubrań?
        - Ja znaczy... ten... no bo... nie, znaczy... - zacięła się. - Muszę się oporządzić - odwróciła się i oddaliła od okna w stronę pomieszczenia obok.
        Wskoczyłem przez okno, żeby uniemożliwić jej ucieczkę. Nie mogłem pozwolić, żeby obudziła Nerie, bo dowódczyni potrzebowała teraz spokoju i czasu na regeneracje. Złapałem ją w samą porę i przyparłem do drzwi.
       - Pięknie wyglądasz, nie musisz się poprawiać. - uśmiechnąłem się i odsunąłem, żeby nie zrobiła czegoś głupiego. - Załatwię ci śniadanie do łóżka, tylko nie wychodź z pokoju, dobrze księżniczko? - skrzyżowałem ramiona. - Chyba, że jednak chcesz schrupać mnie? - puściłem jej oko.
        - Śniadanie brzmi nieźle... - odpowiedziała wciskając się plecami do drzwi, jakby chciała uniknąć kontaktu fizycznego i szybko oraz płytko oddychając
        - Dostanę chociaż buziaka za ciężką pracę? - zapytałem zaczepnie widząc jak bardzo się czerwieni.
        - Bez śniadania tez dam rade... - rzuciła pospiesznie i wymknęła się, aby utworzyć pewny dystans. Uwielbiałem w niej to jak łatwo wpadała w zakłopotanie i wiedziałem, że szybki nie znudzi mi się wykorzystywanie tego.
        - Nie mogę zagłodzić mojej pięknej księżniczki. Czekaj na mnie grzecznie. - uśmiechnąłem się i wyszedłem z pomieszczania po śniadanie dla Nayi. Senar skinął mi głową, kiedy tylko mnie zobaczył. Wyjąłem z bagaży kilka ryżowych kulek i jakieś warzywa. Nie zostało tego wiele. Musimy jak najszybciej udać się do miasta i uzupełnić zapasy.
        Wróciłem do pokoju, który zastałem pusty. Ktoś tu niezbyt jest usłuchany, zaśmiałem się w duchu. Wyjrzałem przez okno i zobaczyłem jak Naya siedzi na trawie wpatrując się w dal. Wyglądała na pogrążoną w myślach, więc zakradłem się do niej po cichu i kiedy byłem już dostatecznie blisko objąłem ją ramionami od tyłu.
        - Niegrzeczna dziewczyna… - wyszeptałem jej do ucha. – Miałaś czekać w środku. Komuś należy się kara… - delikatnie pocałowałem ją w szyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#33PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sob Lis 25, 2017 1:42 pm


     Czułam się, jakbym nie znała samej siebie i swoich reakcji. Przy Vicarze w ogóle się nie kontrolowałam. Moi nauczyciele byliby mną zawiedzeni, gdyby zobaczyli, jak łatwo jest wyprowadzić mnie na manowce. Zapewne dlatego nie otrzymałam artefaktu, chociaż byłam jedną z lepszych uczennic. Zawsze miałam problemy z kontrolowaniem samej siebie i swoich pragnień. W końcu włamałam się do zakazanej części biblioteki. Może od dawna wiedzieli, że się nie dostosuję do zasad i tylko czekali na taki błąd z mojej strony. Nieistotne. Bolało mnie to, bo tak naprawdę to była jedyna znana mi rodzina, ale musiałam sobie z tym poradzić.
     Westchnęłam zrezygnowana i z trudem powstrzymałam się przed zabawą magią. Kiedy coś mnie przytłaczało zawsze to robiłam, a teraz musiałam znaleźć inny sposób, bo przez używanie moich umiejętności mogli mnie szybciej znaleźć. A nie chciałam tego, nawet jeśli otaczała nas jakaś dziwna bariera niewidzialności. Szybko zajął się tym Vicar kiedy poczułam jak mnie obejmuje i jego pocałunek na szyi. Tego, co powiedział pomiędzy nie wyłapałam, bo zesztywniałam. Poczułam się tak, jakby coś we mnie trzasnęło, a zaraz potem moja magia, której w tej chwili nie kontrolowałam, odrzuciła mężczyznę na bok. Chwilę potem usłyszałam jak stęknął z bólu i poczułam cholerne wyrzuty sumienia. Zapomniałam, że magia jest niebezpieczna i faktycznie może kogoś zranić. Spanikowana podbiegłam do niego.
     - Wszystko w porządku? – zapytałam przerażona tym, że go zraniłam. – Przepraszam, nie chciałam… - mężczyzna usiadł i pokazał mi język, a ja myślałam, że zaraz wybuchnę. – Jesteś okropny! – krzyknęłam zdenerwowana, wyprostowałam się i wróciłam do pokoju, w którym spałam. Magia mogła pomóc w wielu rzeczach. Mężczyzna niestety wszedł za mną do pokoju i położył się na łóżku.
     - Czyli jednak ci na mnie zależy? - zapytał pewnie, a ja zmrużyłam jeszcze bardziej oczy. Wystarczyło jedno słowo, żeby Vicar się uniósł nad łóżko, przeleciał przez pokój i wylądował z powrotem na zewnątrz. Następnie zakleiłam okno substancją, przez którą nie mógł się dostać do środka i wpatrywałam się w niego, zastanawiając co zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#34PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sob Lis 25, 2017 2:22 pm



        Bolało za pierwszym razem, ale za drugim to był koszmar. Nie musiałem nawet udawać jęków, bo faktycznie ledwo byłem w stanie się ruszyć. Powoli usiadłem na trawie i rozmasowywałem obolałe miejsca.
        - Naya, ja tutaj cierpię przez ciebie, wiesz? – rzuciłem będąc tyłem do okna.
        - Zasłużyłeś. – odparła obrażona, na co uśmiechnąłem się pod nosem. Chciałem wstać, ale mięśnie się buntowały. Nieźle mnie załatwiła.
        - Czym? Tym, że wypowiadam twoje myśli na głos? – mój głos brzmiał bardzo zaczepnie. Chciałem ją sprowokować, ale czułem, że będzie mocno się bronić.
        - Oh, więc byłeś w mojej głowie?
        - Masz w niej same zbereźne myśli. – odpowiedziałem odwracając się do okna przodem.
        - A doczytałeś się może informacji, że przyszło mi współpracować z egoistycznym wojownikiem o zbyt wielkim ego zapatrzonym we własną potrzebę udowodnienia innym swojej racji?
        - Senar jest okropny, wiem o tym. – zrobiłem niewinną minkę wiedząc, że patrzy się w moją stronę. – Naya, boli… Zrobiłaś mi kuku. – wskazałem na swoje ramię, które faktycznie nie dawało mi spokoju.
        - To idź do swojej dziewczyny, żeby pocałowała twoje kuku. – zmarszczyłem brwi, bo nie miałem pojęcia o co chodzi. Czyżby księżniczka uważała, że mnie i Nerie coś łączy? Chciało mi się parsknąć śmiechem na samą myśl o tym. Dowódczyni prędzej by mnie zabiła niż pokochała.
        - Neria ma poważniejsze rany, więc to raczej ja powinienem całować ją. – postanowiłem nie wyprowadzać blondynki z błędu. Po co? Skoro potraktowała mnie tak brutalnie i nie chciała pomóc, nie byłem jej niczego dłużny. Wstałem z cichym jękiem. – No ale jak chcesz to do niej pójdę. – Naya nie odpowiedziała, więc wszedłem do budynku. Zanim poszedłem do dowódczyni miałem jeszcze jedną rzecz do załatwienia. Otworzyłem drzwi do pokoju księżniczki i rzuciłem.
        - Smacznego. – uśmiechnąłem się i zamknąłem ją samą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#35PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sob Lis 25, 2017 3:52 pm


     Ulżyło mi, kiedy w końcu dał mi spokój. Byłam naprawdę zmęczona tymi jego zagrywkami, chociaż dopiero niedawno wstałam. Jakoś straciłam ochotę na śniadanie, ale wiedziałam, że pewnie nie mieli wielu zapasów i tylko dla trójki, nie spodziewając się dodatkowej osoby, więc zmusiłam się do zjedzenia, chociaż to było ciężkie. Potem tylko opadłam na łóżko, licząc że nagle problemy znikną. Nie znikały, niestety, a ja nie wiedziałam, co miałam zrobić. Nadal pamiętałam, że nie było mi źle w klasztorze. Miałam tam swoje miejsce, a teraz ono zniknęło. W dodatku, mimo wszystko, byłam więźniem.
     Westchnęłam zrezygnowana i podniosłam się z miejsca. Z płaszcza wyciągnęłam mały, ale gruby notes, w którym spisywałam sobie poznane zaklęcia. Ostatnim, co tam zapisałam był tytuł książki, którą musiałam jakoś zdobyć. Wiedziałam, że to nie będzie proste, bo jej egzemplarzy było niewiele i zazwyczaj w kolekcjach, ale pojawiłam się akurat w tym miasteczku, bo słyszałam, że mieszkała tutaj taka osoba. Będę musiała jakoś się wymknąć pozostałej trójce i to zdobyć. Zanim, jednak do tego dojdzie, zaczęłam się bawić magią, skoro i tak już ją użyłam. Od razu poczułam się lepiej i uśmiechnęłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#36PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sob Lis 25, 2017 7:53 pm


         Przebudziło mnie głośne zachowanie moich towarzyszy. Zakładałam, że to Vicar znęcał się nad czarodziejką. Blondyn był niemożliwy pod tym względem. Nie potrafił odpuścić żadnej dziewczynie, a widząc, że Naya w ogóle się nie broni tylko napędzało jego działania. Czułam się winna, że nie ostrzegłam jej przed nim…
         - Znowu się zaczyna… - rzuciłam zrezygnowanym tonem do Senara, który siedział na podłodze plecami oparty o łóżko.
         - Mam nadzieję, że w końcu przestaną się wygłupiać. Słychać ich od rana. – odparł zirytowany całą te sytuacją. Chyba przyłączenie czarodziejki do naszego zespołu nie przypadło mu do gustu. Tak naprawdę Vicar zadecydował o wszystkim bez pytania, ale byłam wdzięczna, że to zrobił. Była magiem, ale nie marionetką klasztoru. Posiadała własną logikę i wartości, które chciała przekazać dalej. Pomimo mojej nienawiści do zakonu nie chciałam zabijać kogoś, kto nie był niczemu winien.
         Z myśli wyrwało mnie głośne uderzenie. Zaśmiałam się w duchu, bo przeczuwałam co mogło się stać. Po chwili do domu wszedł blondyn z niezbyt zadowoloną miną. Rzucił coś przez szparę w drzwiach i wrócił do pomieszczenia zajmując miejsce przy ścianie.
         - Odrzucony? – uniosłam brwi do góry rozbawiona.
         - Będę miał więcej czasu dla ciebie. – odpowiedział uśmiechnięty od ucha do ucha na co odrobinę zrzedła mi mina. Nie lubiłam jego zaczepek, nie działały na mnie jak na inne kobiety. Wywoływały irytacje zmieszaną ze znudzeniem. Vicar był śliskim typem faceta, niewiernym, przeskakującym z kwiatka na kwiatek kobieciarzem. Ufałam mu jako towarzyszowi, ale nigdy bym nie zaufała jako mężczyźnie. Skrywał za wiele tajemnic.
         Po śniadaniu wcale nie czułam się lepiej. Tym razem totalnie przeholowałam i martwiłam się, że możemy tu utknąć na dłużej. Zapasy się kończyły, a pozostanie pod bariera przez za długi okres czasu zacznie na nas działać niekorzystnie. Musieliśmy się ruszyć, ale czy byłam w stanie? Pozostała jeszcze sprawa Nayi. Chciałam wiedzieć co ona myśli o tym wszystkim. Co chcę teraz zrobić i czy miała jakiś plan. Wspominała o tym, że wie jak rozbudzić w kimś magie, ale czy tak naprawdę mogliśmy jej ufać? Co jeśli była podłożoną przez wrogą pułapką? Do tej pory nie próbowała nam niczego zrobić, a wyraźnie nie podobało się jej nasze towarzystwo.
         - Chciałabym z nią porozmawiać… - rzuciłam cicho czując jak powoli opadają ze mnie siły i robiąc się senna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#37PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sob Lis 25, 2017 8:42 pm


     Długo siedziałam sama, ale i to w końcu zniknęło, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. To na pewno nie był Vicar, bo nie wpadł do środka bez pytania, tylko zachowywał się kulturalnie.
     - Można wejść – powiedziałam, a zaraz potem do pokoju wszedł Senar. Przerwałam zabawę magią i spojrzałam na mężczyznę, ale nie podniosłam się z łóżka, na którym siedziałam od rana.
     - Neria chce z tobą porozmawiać – prosto i be wahania. Senar mnie trochę niepokoił swoją postawą, ale nie mogłam na niego narzekać, skoro uratował mi życie.
     - I to znaczy, że mam tam iść i porozmawiać jak grzeczny piesek? – mężczyzna się nie odezwał. Stał i czekał aż się ruszę. Aż nie mogłam w to uwierzyć. - Ty tak na poważnie? – nadal nie zmienił swojej pozycji i miny. Naprawdę myślał, że polecę jak posłuszna marionetka? Wywalili mnie z klasztoru za złamanie zasad. - Ona też może do mnie przyjść jak chce porozmawiać.
     - Neria nie jest w stanie chodzić.
     - To możecie ją przynieść - w tle rozległ się głośny hałas i dało się usłyszeć głos Vicara.
     - Neria! - krzyknął lekko spanikowany, a Senar natychmiast wrócił do towarzyszy. Mimowolnie sama podążyłam za nim, bo mimo wszystko, Neria mi uratowała życie przed Vicarem. Nie weszłam jednak do środka tylko stanęłam w progu drzwi, obserwując trójkę ludzi.
     - Nic mi nie jest - wydyszała klęcząc na podłodze. - Dam sobie radę... - kiedy zrobiła krok do przodu znowu upadła na kolana.
     - Nie wygłupiaj się. Nie możesz nawet poprawnie stanąć - Vicar pociągnął ją do góry i przełożył jej ramie przez szyję.
     - Chcę z nią porozmawiać... - jej głos był ledwo słyszalny.
     - Gorączka wróciła - Senar dotknął jej czoła.
     - Stoję tutaj, masz na to szansę – zwróciłam się do kobiety, nadal nie ruszając z miejsca i bacznie ich obserwując. Wyglądała tragicznie, jakby ktoś wyssał z niej życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#38PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Nie Lis 26, 2017 7:04 pm


      Neria wyglądała dużo gorzej niż przedtem i nie wiedziałem dlaczego tak się dzieje. Serce biło mi jak szalone z obawy, że tym razem może nie przeżyć. Bez niej wszystko się zawali i wolałem nawet nie myśleć co by się wtedy ze mną stało.
      - Chcę wiedzieć… - upadła na podłogę nieprzytomna. Szybko wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżku. Bez wahania wyjąłem sztylet i przeciąłem nim nadgarstek, aby uzyskać dobry dostęp do krwi. Następnie wyssałem ile tylko mogłem i przekazałem wszystko wargami. Ani przez chwilę nie przejąłem się tym, że całą te sytuacje obserwuję samolubny mag.
      - Oddycha. – Senar cały czas trzymał jej rękę i sprawdzał puls. – Wraca do normy. – stwierdził z taką pewnością, że odsunąłem się kawałek, aby nie zabierać Neri tlenu i usiadłem na podłodze przy łóżku zaciskając palce na nadgarstku, żeby zatamować krwawienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#39PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Nie Lis 26, 2017 7:17 pm


     Przyznam szczerze, że oglądanie Nerii w takim stanie nie było niczym przyjemnym. Jasne, wkurzało mnie to, że byłam ich więźniem, mimo że nie spętanym, ale jednak nie wydawało mi się, żeby ta kobieta zasłużyła na coś takiego. Już oglądanie tego dawało mi do zrozumienia, że cierpiała. Co gorsza, nie chcieli przyjąć mojej pomocy, chociaż mogłam ją z łatwością uleczyć. Znaczy, może tak z łatwością to nie do końca, bo nie mogłam cały czas używać magii bez konsekwencji wyczerpania, ale na pewno jej by to ulżyło. Zdziwił mnie sposób, w jaki ustabilizowali jej stan. Nie widziałam nigdy, żeby ktoś dawał komuś swoją krew, a już na pewno nie spodziewałabym się, że to pomoże.
     - Dlaczego dałeś jej krew? I dlaczego ona jest w takim stanie? – zapytałam, podchodząc bliżej Vicara, który siedział na podłodze i tamował krwawienie z nadgarstka.
     - O, Teraz to masz ochotę na rozmowę? - prychnął odwracając głowę w drugą stronę, a ja z trudem powstrzymałam się przed strzeleniem go w łeb.
     - Czy to pytanie było takie trudne, że zamiast odpowiedzi otrzymałam taki tekst?
     - A tobie tak ciężko było wstać do ledwo żywej dziewczyny!? - naskoczył na mnie wkurzony. Nie miałam ochoty się z nim kłócić.
     - Łaski bez – warknęłam wściekła jego zachowaniem. – Najwidoczniej muszę czekać, aż zdecydujecie się, że moje umiejętności są zdatne do wykorzystania w danej chwili! – ryknęłam, kierując się do swojego pokoju. Wykorzystali mnie, a potem ponownie uwięzili. To, że chodziłam bez kajdan i łańcuchów nie znaczyło, że mogłam się swobodnie poruszać. Nie chcieli mnie puścić samej wolno, a to mówiło samo za siebie.
    - Twoja magia na nią nie zadziała - zatrzymałam się, łapiąc za klamkę i spojrzałam na nich niepewnie.
    - Dlaczego tak uważacie? - nie znikałam a drzwiami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#40PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Wto Lis 28, 2017 10:25 pm


        Zachowanie blondynki działało mi na nerwy. Uratowaliśmy jej życie, bo nie miała szans jeden na jeden z tamtym mężczyzną, a teraz w ogóle nie chciała współpracować. To przez nią Neria była teraz w takim stanie i nawet nie zamierzała za to przeprosić. Rozpieszczona dziewucha…
        - Na ciało Neri nie działają żadne zaklęcia. Ani biała, ani czarna magia. – nie miałem pojęcia dlaczego Senar tłumaczył jej to wszystko, bo według mnie nie zasługiwała na żadne odpowiedzi.
        - Czym to jest spowodowane? – zapytała zaciekawiona.
        - Nie otrzymałem upoważnienia do rozpowszechniania dalej tej informacji.
        - Oh, cudownie. Wiadomość, której w ogóle się nie spodziewałam - skomentowała sarkastycznie, teatralnie przewracając oczami. - A na co otrzymałeś upoważnienie? Bo nie zielonego pojęcia, czego w tej chwili ode mnie oczekujecie. – sam nie wiedziałem czy to jej ton tak na mnie zadziałała, czy może ogólne podejście do naszych problemów, ale wstałem i uderzyłem Naye w twarz z całej siły.
        - Przestań zachowywać się jak bachor! - krzyknąłem. - Skończyła tak ratując twoje życie, nie rozumiesz tego!? Chciała od ciebie jedną rzecz, żebyś do niej przyszła, ale rozpieszczona księżniczka się przecież nie ruszy, bo jej korona z głowy spadnie! Mogła umrzeć przez ciebie! – czarodziejka stała jak wryta, dotykając miejsca, w które ją uderzyłem i chyba niedowierzała, że faktycznie byłem w stanie to zrobić.
        - Musiała mnie ratować, bo ty zmusiłeś mnie do użycia magii! Myślisz, że dlaczego do jasnej cholery unikałam wykorzystywania jedynej rzeczy, w której jestem dobra?! Znaleźli mnie, bo użyłam magii! A użyłam magii, bo ty mnie atakowałeś! Więc daruj sobie wykłady o tym, jak to okropnie się zachowuję skoro to wasza trójka najpierw potraktowała mnie jak zwykłego śmiecia, związała i nie wypuszczała! Twoja dziewczyna byłaby w o wiele gorszym stanie, gdybym nie wypchnęła jej z tego wiru, który stworzył Nasar, a skoro to dla ciebie jest oznaka, że jestem samolubna to niech i tak będzie! Jestem samolubna, egoistyczna i to wszystko moja wina! - ryknęła, weszła do pokoju i trzasnęłam drzwiami tuż przed moją twarzą. Czułem na plecach wzrok Senara, ale nawet na chwilę się nie odwróciłem. Sam zdawałem sobie sprawę, że przegiąłem i nie musiał mi tego mówić. Skoro mieliśmy być „drużyną” to powinniśmy chociaż spróbować się tak zachowywać, a jak na razie jedynie traktowaliśmy się jako potencjalne zagrożenie.
        Westchnąłem głośno i wszedłem do pokoju zamykając za sobą drzwi. Naya krążyła w kółko, próbując powstrzymać płacz, co wprawiło mnie w jeszcze gorsze wyrzuty sumienia. Nie lubiłem takich sytuacji, bo nie miałem zielonego pojęcia co powinienem zrobić czy powiedzieć.
        - Uleczysz mnie?  - wskazałem na nadgarstek, z którego nadal ciekła krew. Dziewczyna spojrzała na mnie ze łzami w oczach, które natychmiast przetarła i łapiąc moją rękę rzuciła zaklęcie uzdrawiające. – Przepraszam za to… - położyłem dłoń z tyłu głowy i lekko pocierałem swoje włosy. Nienawidziłem przepraszać, bo nie umiałem tego robić. To była dla mnie katorga i chyba Naya dostrzegła we mnie zażenowanie, bo przerwa niezręczną cisze.
        - Zacznij od tego, żeby nie przychodzić tylko po to, abym cię uleczyła - odpowiedziała zrezygnowana, ale nie złośliwie. Uniosłem brwi do góry i uśmiechnąłem się szeroko.
        - Chciałaś żebym się wykrwawił? – rzuciłem wesoło, aby rozluźnić atmosferę, ale księżniczka nie złapała przynęty.
        - Vicar… - westchnęła.
        - Słucham?
        - Bawisz się moimi emocjami i zawstydzasz mnie dla swojej przyjemności. Drugi raz przyszedłeś do mnie z prośbą o uleczenie twoich ran, ale czy cokolwiek o mnie wiesz? – przechyliłem głowę na bok i zacząłem wymieniać wszystko, czego dowiedziałem się o niej przez ostatnią dobę.
        - Masz na oko dziewiętnaście lat, potrafisz wyrzucić faceta przez okno, nie dziękując mu za przyniesienie jedzenia i lubisz oglądać jak inni trenują? – wyrecytowałem wszystko pięknie, ale blondynka chyba nie była zadowolona z moich odpowiedzi.
        - A czym się interesuję? Jakie miałam plany na przyszłość? Skąd pochodzę? Co mną kieruje? Masz pojęcie, o którejkolwiek z tych rzeczy? – uśmiechnąłem się jeszcze szerzej. Przyjmuje wyzwanie.
        - Interesujesz się magia i książkami. Chcesz przekazać ludzkości wiedze o tym jak obudzić magie. Pochodzisz pewnie z jakiejś wioski. Kieruję tobą sprawiedliwość. – spojrzałem jej prosto w oczy czekając na pochwałę za to, jak pięknie jej słuchałem przez cały czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#41PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Czw Lis 30, 2017 6:19 pm


     Byłam mile zaskoczona tym, jak wiele ze mnie wyczytał w przeciągu ostatniej doby, ale nie chciałam mu tego pokazać. Nadal czułam na twarzy efekt jego uderzenia i wiedziałam, że nigdy mu tego nie zapomnę. Wybaczyć nie miałam czego, bo zasłużyłam, ale zapomnieć nie miałam zamiaru. Dlatego pierwsze jego zaczepki spłynęły po mnie obojętnie.
     - To nie zmienia faktu, że nic nie wiesz ode mnie. Nie myślałeś nawet o tym, żeby zapytać mnie o cokolwiek istotnego. Nie dziw się więc, że jestem tak negatywnie nastawiona do każdego z was – czy moje zachowanie było uzasadnione? Zapewne nie, ale naprawdę ciężko mi było właściwie postępować z innymi. W klasztorze nie zajmowaliśmy się zawarciem znajomości czy zrozumieniem na jakiej zasadzie działają relacje z innymi. Nie wiedziałam jak obchodzić się z ludźmi.
     - Przynajmniej 3 z tych punktów wiem od ciebie Naya. Powiedziałaś nam o tym na samym początku. Ty z drugiej strony zapytałaś o dwie rzeczy. Czy możesz już sobie iść i dlaczego podawałem Neri swoją krew – miał rację, ale nic nie mogłam poradzić na to, że nie chciałam się do tego przyznawać.
     - Próbowałam rozmawiać z Senarem...
     - Zrzucasz rozmowność Senara na mnie?
     - Wybacz, ale jak do tej pory żadne z was nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia. Może trochę Neria, bo cię powstrzymała, ale to tyle.
     - Według mnie nie ważne jest to jakie sprawiamy wrażenie, ale to czy możemy na siebie liczyć – spojrzałam na niego, nie spodziewając się takiej odpowiedzi. Sugerował mi coś, co mnie zabolało chyba bardziej niż to uderzenie w policzek. Przecież wypchnęłam Nerię z wiru, który stworzył Nasar, żeby nic się jej nie stało!
     - Uważasz, że nie możecie na mnie liczyć? - kiwnąłł głową. - Aha, zapamiętam – nawet ie ukrywałam specjalnie, że mnie zranił.
     - Następnym razem nie chcę przychodzić i prosić o uleczenie. Chcę żebyś ty to zaproponowała. Jeśli widzisz, że ktoś z nas cierpi, nie utrudniaj mu tego i wtedy nie ważne jak bardzo będę uważał cię za samolubną to będę wiedział, że chcesz być członkiem tej drużyny. - Tylko kiwnęłam głową, niczego nie powiedziałam. Co miałam powiedzieć? Kiedy ostatnim razem chciałam uleczyć jedną osobę z ich trójki, pozbawili mnie przytomności. Naprawdę był zdziwiony, że nie zrobiłam tego z własnej woli kilka minut temu?
     - Przytulić cię?
     - Nie, dzięki. Pozostali cię potrzebują – pokręciłam głową, odwróciłam się i podeszłam do okna, dając mu znać, że nie mam ochoty na dalszą rozmowę. Nie posłuchał i położył się na łóżku.
     - Dadzą sobie radę. Ty raczej bardziej mnie potrzebujesz.
     - W czym, twoim zdaniem, cię potrzebuję?
     - Nie lubisz samotności. Boisz się.
     - Skąd ta pewność?
     - Widać to. - Uśmiechnął się, a ja nie mogłam rozumieć, skąd miał takie przekonanie. Sama nawet nie wiedziałam czy lubiłam samotność czy nie.
     - Pozory mylą. Zawsze byłam sama i nigdy mi to nie przeszkadzało.
     - Oczywiście. – odpowiedział takim tonem, jakby jej nie wierzył. odwrócił się na drugi bok. - Także dobranoc.
     - Przecież dopiero zaczął sie dzień – Vicar udał, że chrapie. Był cholernie uparty, a ja nie chciałam potrzebować jego obecności, chociaż tak właśnie w tym momencie było.
     - No cóż, dobranoc. – Mężczyzna nadal nie wychodził. Odwróciłam sie więc do niego przodem i przez chwile w milczeniu mu sie przyglądałam. - Czego ode mnie chcecie? - zapytałam. - Mogliście mnie zabić, ale nie zrobiliście tego. Dlaczego? Klasztor na pewno sporo oferuje za wykonanie ich zadania.
     - Jesteś teraz jedną z nas. Nie zabijamy swoich, a pomagamy sobie. Poza tym... jesteś cenniejsza niż parę groszy, wiesz?
     - Ale na początku nie byłam jedna z Was i nie byłam dla Was cenna.
     - Wróg kościoła jest naszym przyjacielem. - uśmiechnął się i położył na przedramionach.
     - Nie wiedzieliście, ze jestem wrogiem kościoła.
     - Teraz wiemy. - Usiadł na łóżku przodem do mnie. - Naya przejdź do sedna. O co chodzi?
     - Byłam po prostu ciekawa, co Was powstrzymało przed tym, co zapewne zawsze robiliscie w takich sytuacjach – wzruszyłam ramionami. Vicar, natomiast, wstał i podszedł zbyt blisko mnie. Poczułam jak moje serce zaczyna przyspieszać  każdym jego krokiem, jakby od jego stół szedł do niego jakiś prąd pobudzający do życia.
     - Zdradzić ci sekret? - Nachylił się i szepnął mi do ucha. Ciepły oddech oplótł moją skórę, wzbudzając dreszcze. Na ciele pojawiła się gęsia skórka, a oddech mi przyspieszył. Tylko odruchowo kiwnęłam głową na tak. – Neria nie jest moją dziewczyną – myślałam, że serce mi wyskoczy z piersi i padnie mu do stóp. Bardzo mi się to nie podobało. Vicar pocałował mnie w policzek i wrócił na łóżko szeroko uśmiechnięty.
     - Przepraszam - spuściłam wzrok, czerwieniąc się ze wstydu. - Nie wiedziałam.
     - Nie masz już więcej przeszkód i możesz się we mnie spokojnie zakochać. - zaśmiał się i położył na łóżku. - Dołączysz?
     - C...co takiego? - pisnęłam kuląc się w sobie, jakbym chciała uciec od jego świdrującego spojrzenia. Miałam wrażenie, że może wszystko ze mnie wyczytać! - N...nie, dziękuję.
     - Nie podobam ci sie? - zapytał z miną zbitego psiaka. No co ja miałam mu odpowiedzieć?
     - Skąd mam wiedzieć? Wygląd to nie wszystko – ucieczka była teraz dobrym rozwiązaniem. Daj się zwieść, daj! Kurwa… Wstał z łóżka i złapał mnie za rękę.
     - Szkoda... bo ja za tobą szaleje... – Myślałam, że mi tchu zabraknie. Podniosłam głowę i z przerażeniem zauważyłam, że się nachylił, żeby mnie pocałować. Wyrwałam się i odskoczyłam. - Co ty wyprawiasz? – pisnęłam i dopiero zauważyłam, że do pokoju wszedł Senar. Mój Boże, co on sobie o mnie pomyśli?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#42PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Wto Gru 05, 2017 9:51 pm


        Naya pisnęła i uciekła pod okno, kiedy zauważyła co chciałem zrobić. Doskonale widziałem jak na nią działam i zastanawiałem się, dlaczego tak bardzo ze sobą walczyła. Mogła mi się oddać już dawno temu, ale broniła się jak mogła, co sprawiało, że miałem ochotę dokuczać jej jeszcze bardziej.
Zanim zdążyłem cokolwiek jeszcze zrobić czy powiedzieć, do pokoju wszedł Senar z niezadowolonym wyrazem twarzy.
        - Neria się obudziła. – powiedział krótko i zwięźle, a następnie wyszedł zamykając nas znów samych.
        - Oh... dzięki Bogu – blondynka odetchnęła z ulgą kierując się do drzwi. Chyba wzięła sobie do serca to co powiedziałem wcześniej i postanowiła nie zgrywać księżniczki, tylko spróbować współpracować.
        - Chciałaś porozmawiać. – odezwała się do Neri, która siedziała grzecznie na łóżku. Nie wiem jak ona to robiła, ale z pogrążonej w zemście i nienawiści kobiecie zmieniała się w ułożoną damę. Nawet dłonie trzymała w elegancki sposób. Aż trudno było uwierzyć, że jeszcze chwilę temu gotowała była zamordować swoją ofiarę.
        - Ale ty nie... - rzuciła obrażona odsuwając głowę w przeciwną stronę do Nayi.
        - To mam wrócić do pokoju? Jakoś tak mi się nie spieszy... – czułem, że ta uwaga była skierowana do mnie. Czyżby nie chciała znowu zostać ze mną sam na sam? Uśmiechnąłem się pod nosem zdając sobie sprawę jak bardzo musiałem zaprzątać jej myśli. Naya niestety wyglądała na smutną i przygnębiona, że dowódczyni nie ma ochoty z nią rozmawiać. Wiedziałem, że to jedynie rewanż za to jak została potraktowana wcześniej, więc postanowiłem zdradzić sekret dowódczyni.
        - Ona sobie z ciebie żartuje księżniczko. – poklepałem moją słodką blondynkę po głowie, a Neria zaczęła się śmiać. Wyglądała na szczęśliwą, co rzadko ostatnio miało miejsce.
        - Popsułeś wszystko! – krzyknęła oburzona, a zarazem rozbawiona.
        - Super, to teraz jestem wyśmiewana... -  Naya naburmuszyła się w tak słodki sposób, że nie mogłem się powstrzymać i złapałem za jeden policzek.
        - Jesteś taka urocza, kiedy się złościsz. – uśmiechnąłem się, ale księżniczka nie była z tego zadowolona.
        - Zabieraj te łapska! - strzepnęła moją rękę jak muchę
        - Dzięki bogu, że mnie tak nie robisz. - Senar odezwał się z kąta pokoju. Rzadko wtrącał jakieś uwagi, więc czułem, że zbliża się kolejny wybuch ciemnowłosego.
        - Właśnie Vicar, nie przyzwyczajaj się. - Neria rzuciła mi zwycięskie spojrzenie. - Naya woli mnie, prawda? – puściła jej oczko, na co blondynka jedynie wpatrywała się w nas jak dziecko we mgle. Nie miała zupełnie pojęcia o co chodzi. Nasza dowódczyni często zabierała moje „zdobycze”, a następnie wmawiała im jaki jestem zły i potworny, jak bardzo na mnie nie zasługują i że znajdą lepszego niż ja. Można było powiedzieć, że jej misją było ratowanie kobiet przed wpadnięciem w moje sidła.
        - Gdyby nie to, że przez ciebie straciłem Magnusa IX to bym ci współczuł. - Senar zwrócił się do Nayi. Oho zaczęło się.
        - YYy... kogo? – zapytała zdezorientowana.
        - Senar to tylko kawałek metalu... – postanowiłem zwrócić jego uwagę na siebie. Nie chciałem, żeby biednej Nayi oberwało się przez głupią obsesje ciemnowłosego wojownika. On naprawdę tracił głowę jeśli chodziło o….
        - Nie obrażaj Magnusa IX!! – przystawił mi sztylet do gardła. Jego oczy mogły mrozić krew w żyłach, ale nie w moich. Znałem go zbyt dobrze, żeby wiedzieć, że nie posunie się zbyt daleko.
        - Co tu się... - Naya się poderwała z miejsca. Świetnie Senar! Przez ciebie uważa nas teraz za dziwaków!
        - Nie martw się, oni tak zawsze. - Neria uśmiechnęła się do blondynki uspokajająco, ale wątpiłem czy to zadziałała. Ledwo oderwałem wzrok od chłopaka, a on już wycelował we mnie pięścią.
        - Przez ciebie straciłem już Paladyna VII! Nigdy ci tego nie wybaczę! – Senar zaczął atakować, ale zgrabnie unikałem każdego ataku. Jeśli chodziło o refleks to biłem go na głowę.
        - Naya pomóż! Biją mnie! – rzuciłem błagalnie zerkając na dziewczynę, która stała jak wryta nie wiedząc co się dzieję.
        - Dajesz Senar! Przywal mu! - Neria dopingowała Senara. Postanowiłem przerwać te tyradę, bo moja piękna zaraz ucieknie z tego wariatkowa.
        - Poddaje się – podniosłem ręce do góry w geście porażki, co ciemnowłosy bardzo szybko zrozumiał jaką swoją wygraną. Wrócił na miejsce i znów przybrał swój poważny wyraz twarzy. Za późno Senar… już wszyscy wiedzą, że jesteś dziwakiem.
        - To jest Senar. – Neria wskazała na pana obsesje. - Kocha broń ponad wszystko. - A to jest Vicar. - wskazała na mnie. - Kobieciarz, więc radze uważać.
        - Ej! – rzuciłem urażony. Nie mogła wybrać lepszej cechy? Na przykład: dzielny wojownik, bohater, mój wybawca?
        - Jestem Neria, przywódczyni gruby. - uśmiechnęła się. - Nie mamy zbyt wiele czasu, bariera zaraz zniknie, ale chciałam wiedzieć co o tym wszystkim myślisz.
        - Taaa... Zdążyłam się przekonać - mówiąc to patrzyła na mnie, ale nie byłem w stanie odgadnąć jej wyrazu twarzy. Ton mówił „zauważyłam” z wielką niechęcią, ale oczy były chyba zadowolone. - O czym?
        - O dołączeniu do ludzi, który jeszcze chwilę wcześniej próbowali cię zabić... - spuściła głowę. Ostatnie kilka słów powiedziała z zawahaniem. Doskonale wiedziałem, że brakuje jej damskiego towarzystwa, ale dziwiło mnie to, jak ochoczo przyjęła moją propozycje o dołączeniu Nayi do zespołu. Myślałem, że po tamtym wydarzeniu nie będzie już chciała mieć nikogo bliskiego.
        - Nie mam żadnej innej rozsądnej alternatywy. Sama nie mam szans z Nasarem. – musiała mówić o tamtym mężczyźnie. Był potężny i uparty. Miał oczy takie same jak Neria, żądne krwi, więc wiedziałem, że tak łatwo nie zrezygnuję. Jeszcze nie raz go pewnie spotkamy.
        - Dołączasz, bo chcesz, czy musisz? – dowódczyni wpatrywała się w nią wyczekująco.
        - Chcę – obie kobiety uśmiechnęły się do siebie. Neria wyciągnęła rękę, która Naya szybko uścisnęła. Znak dołączenia do zespołu.
        - Chodźmy. – podałem Senarowi miecz, bo wiedziałem, że zrobi z niego lepszy użytek niż ja. Może byłem zwinniejszy i miałem lepszy refleks, ale to Senar był niezwyciężonym wojownikiem. Pomogłem Neri wsiąść na moje plecy i opuściliśmy domek mieszkalny ruszając do bariery, który zaraz miała zniknąć.
        Naya poszła za nami, stanęła tak aby być najbliżej Neri. Czyżby moja piękna księżniczka tak szybko polubiła dowódczynie?
        - Dlaczego potrzebujesz krwi? – zapytała bez żadnego wstępu. Bezpośrednia dziewczyna.
        - Nie urodziłam się magiem, zostałam "stworzona". – ciemnowłosa odpowiedziała wymijająco. Nie chciała o tym rozmawiać, ale blondynka była nieugięta.
        - Nie słyszałam nigdy o stworzeniu maga. – drążyła temat.
        - Oto więc żywy przykład. - wskazała na siebie. Nie podobało mi się to, w jakim kierunku zmierza ta rozmowa. Neria była czasami zbyt naiwna i za często się otwierała.
        - Ale co to ma wspólnego z krwią?
        - Wiesz skąd wzięły się demony i dlaczego atakują ludzi?
        - Zrodziły się z energii duchowej ludzi, który źle wykorzystywali magie i atakują nas, aby przejąć kontrole. – pięknie wyrecytowany przykład z książki. Nie spodziewałem się niczego innego, bo naszej prymusce.
        - Po części to prawda, ale nie całkiem. Demony rodzą się z magów, którzy nie potrafili kontrolować swojej mocy. Innymi słowy, demony były kiedyś ludźmi. – magowie z klasztoru pięknie ubrali w słowa to co przed chwilą powiedziała Neria. Dużo malowniczej brzmiało „zrodzone z energii duchowej”, niż „magowie zmieniają się w demony”. Wiele ludzi do tej pory nie zdaje sobie sprawy, że potwory byli kiedyś osobami z krwi i kości.
        - Brzmi to o wiele gorzej… - przyznała czarodziejka.
        - Ludzie potrzebują jedzenia, aby przeżyć i tak samo jest z demonami. My zjadamy zwierzęta, a one ludzi. - Dlatego potwory atakują przeważnie magów albo osoby z wysokim wskaźnikiem energii duchowej. To jest dla nich najpożywniejsze.
        - To zabrzmi okropnie, ale szkoda mi ich...
        - Niestety...
        - A co demony mają z Tobą wspólnego? – Miałem ochotę zrzucić Nerie z pleców i zatkać usta, żeby nie powiedziała już niczego więcej. Zdradziła naszej prymusce już wystarczająco dużo informacji. Nadal nie wiedzieliśmy, czy to wszystko nie jest zwykłą pułapką. Czy słodka blondyneczka nie jest szpiegiem, który wbije nam nóż w plecy, kiedy już uśpi naszą czujność. Neria jest stanowczo zbyt naiwna.
        - Jestem połączona z jednym z nich. - wskazała na bransoletę. -  Dlatego potrzebuje krwi dla niego.
        - Neria! – krzyknąłem groźnie przerywające te zabawe. Naya spojrzała na mnie zdziwiona, ale Neria nie zaprzestała dalszego wywodu.
        - Klasztor ukrywa wiele rzeczy... - dowódczyni złapała się za bransoletę i syknęła z bólu. - Vicar... zatrzymaj się... – postawiłem ją na ziemi zaniepokojony. Czy to możliwe, że…? - Ktoś się zbliża...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#43PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pią Gru 08, 2017 9:18 pm


     Przygotowywali nas do wszystkiego. Do konsekwencji walk, uczyli nas potrzebnych zaklęć, dawali wskazówki jak unikać niektórych sytuacji, ale nigdy nie uprzedzili nas jak cholerny ból wstrząsa ciałem, kiedy zostało ono przebite ostrym i długim mieczem. Pioruny wędrowały w każde dostępne miejsce i chociaż nigdy nie miałem z tym problemu, w tym przypadku zachowanie zimnej krwi i codziennej obojętności graniczyło z cudem. Zanim spanikowani uczniowie podjęli kroki w kierunku uratowania mojego życia, ze trzy razy zdążyłem gwałtownie drgnąć, powodując kolejny ból. Dopiero pojawienie się jednego z kapłanów skróciło moje męki. Mężczyzna od razu wyznaczył kilku magów, aby doprowadzili mnie do skrzydła szpitalnego. Pierw puścił jednego z nich, aby uprzedził o moim przybyciu. Potem wskazał mój transport, wysłał innego ucznia po głównego kapłana, a dopiero wtedy dołączył do już oddalającej się eskorty. Z trudem powstrzymywałem przekleństwa cisnące mi się w usta.

     Ten jeden dzień to była prawdziwa męczarnia. Kapłani, zamiast wykorzystać magię w celu uśmierzenia mojego bólu, dobrali się do umysłu. Nigdy tego nie znosiłem, ale mogłem się spodziewać, że podejmą takie kroki po nieudanej misji. Nikt z nas nie przypuszczał, że Naya znajdzie się towarzyszy, w dodatku tak silnych. Nadal nie rozumiałem, jakim cudem tamta dziewczyna nie została znaleziona przez klasztor. Mnie znaleźni, Nayę także, więc czemu nie ją?
     - Wygląda na to, że jest jedną z nich – prawdopodobnie podejrzewali, że spałem, bo nie ściszali głosu, abym nie dosłyszał, o czym rozmawiają. Nie wyprowadzałem ich z błędu, bo byłem ciekawy o czym tak właściwie mówili i dlaczego byli wyraźnie niezadowoleni, nie tylko z tego, że Naya żyła, ale z tego, że znalazła sobie towarzyszy. Zanieczyszczają magię – przerwali, ponieważ do pomieszczenia ktoś wszedł. Spojrzałem na kobietę w drzwiach i westchnąłem zrezygnowany. Sharlin.  
     - Zawiodłeś – tylko tyle usłyszałem, zanim jej twarzy nie rozpromienił szeroki, triumfalny uśmiech. Zawsze cieszyła się moją porażką, moją czy Nayi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#44PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pią Gru 08, 2017 10:03 pm


        Neria potrafiła wyczuć niebezpieczeństwo z daleka i w tym momencie również się nie myliła. Nie minęła nawet chwilą, kiedy przed nami wyskoczyło około piętnastu uzbrojonych mężczyzn, prawdopodobnie handlarzy niewolników bądź po prostu złodziei. Senar wyciągnął miecz, który mu podarowałem i zasłonił nas ciałem.
        - Vicar… - wyszeptał i od razu wiedziałem co planował. Uśmiechnąłem się jedynie i wziąłem Nerie z powrotem na plecy.
        - Tylko nie zgub mojej broni. – ciemnowłosy zaśmiał się pod nosem. – Tam gdzie zawsze? – kiwnął głową, a ja zrobiłem to samo w kierunku Nayi wskazując jej drogę ucieczki. Ruszyłem pierwszy mając nadzieje, że dziewczyna pobiegnie za mną. Nie chciałem mieć później kłopotów przez jej niesubordynację. Senar da sobie radę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#45PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sob Gru 09, 2017 1:15 pm


     Zatrzymaliśmy się i wcale mi się to nie spodobało. Ich miny sugerowały, że coś się działo i chociaż próbowałam wyczuć wroga, jedyna magia, która nas otaczała to moja i Nerii. Żadnej innej nie było, dlatego to nie mogli być kapłani. Zamiast nich pojawili się zwykli rozbójnicy, kilkunastu. Kompletnie nie rozumiałam, co się działo pomiędzy Vicarem i Senarem, dlatego nie wierzyłam w to, co zrobił pierwszy z nich. Tak po prostu uciekł z Nerią na plecach, co w sumie było mądre, ale z drugiej strony zostawił towarzysza samego. Nie mogłam zrozumieć dlaczego porzucił przyjaciela, ale ten nie wyglądał na niezadowolonego z tego powodu.
     - Uciekaj – automatycznie zrobiłam to, co kazał, ale nie do końca w taki sposób, jaki sobie życzył. Zaczęłam uciekać, ale nabierając pewnego dystansu, wskoczyłam na drzewo, odbijając się magią od ziemi tak, jakby była sprężyną. Noga mi się obsunęła, kiedy źle stanęłam na gałęzi, ale zachowałam równowagę łapiąc się za drugi konar. Usiadłam na nim i skierowałam wzrok na walczącego Senara. Przez chwilę wpatrywałam się jak precyzyjnych ataków dokonuje, jakby broń była przedłużeniem jego ręki. To wyglądało naprawdę zachwycająco, skupienie na jego twarzy i jednocześnie zadowolenie zdradzało jak dobrze się czuł w takich sytuacjach, ale to nie znaczyło, że nie mogłam mu pomagać. Uważnie mu się przyglądałam, a kiedy umykał mu jakiś cios, albo przeciwnik, unieruchamiałam go, znanymi zaklęciami. Gdybym umiała jakieś ofensywne, byłoby o wiele łatwiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#46PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Nie Gru 10, 2017 4:54 pm



         Miałem nadzieje, że Naya pobiegnie za mną, ale chyba zbytnio się przeliczyłem myśląc, że nie będzie sprawiać problemów. Współczułem Senarowi, nie dość, że wykonywał brudną robotę to jeszcze miał dziecko do niańczenia.
         - Może powinniśmy zostać? Co jeśli…  – Neria zaczynała mieć wyrzuty sumienia. Byłem przekonany, że nie dotyczą one wojownika, a naszej nowej koleżanki.
         - Nic jej nie będzie. Została z Senarem. – odpowiedziałem leżąc na snopkach siana. Udało nam się złapać stopa, kiedy wyszliśmy z lasu. Mężczyzna prowadzący dorożkę nie mógł się oprzeć smutnemu wzroku dowódczyni i od razu zaproponował nam podwózkę do stolicy. Cieszyłem się, że nie musieliśmy przebyć tej drogi pieszo, bo na pewno wzbudzilibyśmy zainteresowanie nie jednych rabusiów.
         - Wiem, ale… - objęła kolana ramionami i wsunęła je pod brodę. – Martwię się.
         - Nie powinnaś tak szybko przed nią otwierać. Nadal nie wiemy czy to co mówiła jest prawdą czy nie. Może być szpiegiem.
         - Klasztor i tak o wszystkim wie. – burknęła obrażona chowając twarz w kolanach. Westchnąłem zrezygnowany i zamknąłem oczy.  Do stolicy było jeszcze kilka godzin drogi, więc jednocześnie mogłem się trochę zdrzemnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#47PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Nie Gru 10, 2017 6:29 pm


     Nie musiałam wiele pomagać Senarowi. Radził sobie naprawdę świetnie i aż miło się go oglądało. Walka nie trwała zbyt długo i już po kilku minutach stałam na ziemi przy drzewie, na którym siedziałam, strzepując liście i kawałki gałęzi. Senar w tym samym czasie wyczyścił miecz, ale nie odezwał się ani słowem. Zaczęłam żałować, że nie pobiegłam za Vicarem. On przynajmniej pokusiłby się o rozmowę.  Westchnęłam zrezygnowana i do niego podeszłam, krzywiąc się na widok martwych ciał. Poczułam nieprzyjemne wiercenie w brzuchu.
     - Jakim cudem jesteś tym tak niewzruszony? – zapytałam, stając obok niego.
     - Dzierżąc z miecz musisz być przygotowany na wszystko  - odpowiedział spokojnie.
     - W takim razie to dobrze, że to nie ja dzierżę miecz. Wyglądałeś, jakbyś był w swoim żywiole.
     - Nie robiłem tego pierwszy raz, a odbieranie życia nie sprawia mi przyjemności, w odróżnieniu od gubiciela mieczy... - zmarszczył brwi.
     - A właśnie… - spuściłam wzrok i podrapałam się po karku. – Co do miecza… Przepraszam za to, że go straciłeś – nie podnosiłam spojrzenia.
     - Rozumiem, ruszajmy. - Poszedł w przeciwnym kierunku, w którym wcześniej udał się Vicar.
     - Senar… A Vicar nie poszedł tam? – wskazałam drugą stronę.
     - Poszedł, dlatego idziemy w drugą stronę.
     - Dlaczego? – byłam nieco skołowana tym, co mówił Senar.  Dlaczego przez to, że Vicar poszedł w tamtą stronę my szliśmy w drugą?
     - Użyłaś magii i mogą nas przez to namierzyć. Neria nie jest w stanie z nimi walczyć – prosto z mostu, cudownie. Teraz czułam się winna i jednocześnie byłam wściekła, że nie mogłam wykorzystywać jedynej rzeczy, którą umiałam robić.
     - Aha… - tylko tyle powiedziałam i ruszyłam za nim. Znowu zapanowała pomiędzy nami nieprzyjemna cisza, przerywana jedynie śpiewem ptaków i trzaskiem gałęzi, po których szliśmy. – Gdzie tak właściwie idziemy?
     - Stolica.
     - Jak mamy zamiar się tam dostać?
     - Pieszo. Potrwa to około dwóch dni.
     - Zgaduję, że o użyciu portalu nie chcesz słyszeć… - bardziej stwierdziłam, niż zapytałam, bo podejrzewałam, że znam odpowiedź.
     - Jedną broń już straciłem. - na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. - Drugiej mi nie zabierzesz – westchnęłam zrezygnowana, po czym o czymś sobie przypomniałam.
     - Naprawdę przepraszam za to… - odezwałam się. - …, ale mogę ci to wynagrodzić. Jeśli uda nam się zdobyć pewną księgę oraz współczesną mapę, mogę nas zaprowadzić do miejsca, w którym znajdziemy ukryte złoża broni zrobionej ze stali Velorun. - Senar się zatrzymał i spojrzał na mnie wielkimi oczami.
     - Velorum?
     - Będę w stanie zestawić mapę terenów plemienia z współczesną i oszacować prawdopodobne miejsce ukrycia przez nich swojej broni przed światem. Mówiłam, dużo czytałam. - Senar złapał mnie za ramiona, czego się w ogóle nie spodziewałam.
     - Naprawdę ja dla mnie znajdziesz? - w jego głosie słychać było nadzieje i podekscytowanie.
     - To przeze mnie straciłeś broń, a skoro wiem takie rzeczy to tę wiedzę wypada wykorzystać. Tylko będę musiała użyć magii…
     - Trzeba będzie ukryć twoją energię duchową, tylko jak? - złapał się za brodę i myślał w skupieniu.
     - Mamy dwa dni, żeby znaleźć sposób – odpowiedziałam spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#48PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Nie Gru 10, 2017 7:53 pm



         Myślałem, że zwariuje. Przeraźliwie się nudziłem, a po Senarze i Nayi nie było nawet śladu. Czy oni postanowili zwiedzać okolice, że dotarcie do stolicy zajmowało im tak wiele czasu?
         - Neriaaaa, nudzęęę sięęę – specjalnie przeciągałem ostatnie sylaby, aby podkreślić, że długo już nie wytrzymam. Dowódczyni nic sobie z tego nie robiła. Leżała na łóżku i czytała książkę, jakby była na wakacjach.
         - Przestań zachowywać się jak małe dziecko. – odburknęła, więc położyłem się obok niej zaglądając w tekst, który czytała. Nie znalazłem w nim niczego ciekawego, dlatego szybko wyrwałem jej książkę. – Ej, oddawaj! – Neria wyciągnęła rękę, aby odzyskać z powrotem swoją własność, ale była zbyt wolna, bo już dawno zniknąłem z łóżka. Stałem przy oknie ze złośliwym uśmieszkiem machając w górze książeczką, co bardzo zirytowało dowódczynie, bo natychmiast zerwała się w miejsca, aby mi ją odebrać. Ganialiśmy się tak chwilę po pokoju, ale Neria nie dawała rady, bo nadal była zbyt słaba, a przede wszystkim niska. – Vicar! – krzyknęła stojąc na palcach i próbując zabrać tekst.
         - Oddam ci ją za buziaka. – uniosłem brwi do góry składając te propozycje. Z mojej twarzy nadal nie schodził uśmiech. Ciemnowłosa przestała się wspinać i spojrzała na mnie podejrzliwie.
         - Niech ci będzie… - burknęła niezadowolona i położyła mi dłoń na policzku. Nachyliłem się, aby dostać swoją nagrodę i wtedy poczułem ogromny ból w kroczu. Neria wyrwała mi książkę, kiedy upadłem na podłogę wijąc się z bólu. – I kto tu teraz jest naiwny? – uśmiechnęła się zwycięsko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#49PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Nie Gru 10, 2017 8:30 pm


     Ta podróż była ciężka. Ilekroć próbowałam zagadać Senara otrzymywałam jednozdaniowe, krótkie odpowiedzi i kolejne minuty jeśli nie godziny milczenia. Nie był towarzyski i chociaż sama nigdy nie lgnęłam do towarzystwa, teraz chciałam z kimkolwiek rozmawiać. Nie miałam swoich książek, więc musiałam jakoś wypełniać wolny czas. Nigdy nie uczyłam się jak to robić w inny sposób, niż czytając czy trenując kolejne zaklęcia. Teraz nie mogłam robić ani tego, ani tego i czułam się bezużyteczna. Chodziłam jak na szpilkach, dlatego cholernie się ucieszyłam, kiedy w końcu dotarliśmy do stolicy. Ciekawiło mnie, czy Vicar i Neria faktycznie tutaj już czekali.
     - Byłoby szybciej, jakbyśmy po prostu przeszli przez portal – skomentowałam, wymijając kolejnych ludzi. Pchali się tak, jakby mieli pierwszeństwo. To, ilu ich było mnie trochę przytłaczało i starałam się trzymać jak najbliżej Senara, który wcale mi tego nie ułatwiał. Na szczęście, w końcu dotarliśmy do jakiejś gospody i po kilku minutach wpatrywaliśmy się w Vicara, który zwijał się  bólu na podłodze.
     - Co takiego zrobił? – zapytałam Nerii, która ułożyła się wygodnie na łóżku. Cała trójka wyglądała tak, jakby taki tryb współpracy był ich żywiołem. Zadziwiała mnie ich więź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#50PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pon Gru 11, 2017 9:35 pm



        Nadal zwijałem się z bólu, kiedy Naya i Senar uraczyli nas w końcu swoją obecnością. Żadne z nich nie raczyło mi pomóc, bo po co? Dużo przyjemniej oglądało się mnie na podłodze prawda?
        - Byłem grzeczny! – syknąłem. – Naya, pomóż. – zrobiłem minę zbitego psiaka, mając nadzieje, że chociaż ona zlituje się nade mną.
        - Neria? - spojrzała na dziewczynę, pytając o zgodę.
        - No nie wiem… - dowódczyni podeszła do mnie i nadepnęła mi na plecy. – Zasłużył sobie. – nie widziałem jej twarzy, ale wiedziałem, że się uśmiecha. Co za…
        - Co takiego zrobił?
        - Zabrał moją książkę, a następnie zażądał nieprzyzwoitych rzeczy za jej odzyskanie.
        - Uuu... zabranie książki to poważne przewinienie... - skomentowała, kucając przy mnie - Pomogłabym, ale ktoś zabronił mi używać magii... - spojrzała wymownie na Senara. Teraz to postanowiła zgrywać grzeczną, a wcześniej tryskała zaklęciami na prawo i lewo. Cholerna kobieca zmowa.
        - Jestem niewinny… - burknąłem niezadowolony.
        - O tak... I może jeszcze grzeczny - odpowiedziała sarkastycznie.
        - Zawsze jestem grzeczny. – syknąłem po raz kolejny. Ból powoli zaczynał mijać, ale na pewno nie dzięki moim dwóm pięknym partnerkom. Dowódczyni słysząc te słowa prychnęła i postanowiła zrobić sobie ze mnie fotel.
        - Neria! - blondynka pisnęła przestraszona.
        - Chcesz się przyłączyć? – czułem, że ma na twarzy uroczy uśmiech. – Zostało jeszcze trochę miejsca. – klepnęła mnie kilka razy po głowie. Nie usłyszałem od Nayi żadnej odpowiedzi, więc postanowiłem to wykorzystać i przeciągnąć na swoją stronę.
        - Księżniczko, pomóż. – powiedziałem to w takim sposób, że złamał by lodowate serce każdej kobiety. Swego czasu oglądałem bardzo dużo sztuk teatralnych i nauczyłem się z nich wielu przydatnych sztuczek.
        - No już, złaź - powiedziała do Nerii i lekko ją popchnęła. Byłem z siebie dumny, że po raz kolejny udało mi się dostać to czego chciałem, ale nie byłem jeszcze w pełni usatysfakcjonowany. Postanowiłem więc wstać i „stracić” równowagę, co skutkowało tym, że właśnie leżałem na swojej pięknej księżniczce. Nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów i gdyby nie to, że w pokoju był Senar i Neria to już dawno bym ją pocałował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




#51PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   

Powrót do góry Go down
 
Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: