IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#126PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pon Lut 19, 2018 10:24 pm



       Pewność siebie momentalnie mnie opuściła, kiedy zauważyłem jak Naya szybko przyzwyczaiła się do obecności Vingarda. Białowłosy z początku zaczepiał moją księżniczkę i flirtował tylko po to, żeby zrobić mi na złość. Widziałem w jego oczach jak bardzo rozbawiony był każdą moją reakcją i robił wszystko, żeby jeszcze bardziej mnie wkurwić. Niestety tak było jedynie na początku…
       Jego stosunek do Nayi diametralnie się zmienił, kiedy odkrył w niej coś fascynującego. Zaczął używać sformułowań, które bardzo mocno sugerowały, że jest nią zainteresowany i nie wiem czy bardziej złościł mnie fakt, że wygadywał do niej takie rzeczy, czy to, że ona w ogóle nie zwracała na nie uwagi. Nie przeszkadzało jej to, że inny facet mówił, że jest dla niego wyjątkowa, ciekawa, że jest na niego skazana…
       Najgorsze było chyba jednak to, że Vingard dotykał Naye w miejsca, które były przeznaczone tylko i wyłącznie dla mnie. Księżniczka jest moja, należy tylko i wyłącznie do mnie i nikt inny nie ma prawa jej dotykać. Byłem zazdrosny jak jeszcze nigdy dotąd i wyolbrzymiałem wszystko co widziałem. Każde spojrzenie Vingarda w jej stronę, każdy jej uśmiech do niego odbierałem zły omen. Naya nie czuła do niego obrzydzania, nie odsuwała się, tylko siedziała niedaleko zapatrzona w książki i zafascynowana wiedzą mężczyzny. Nie chciałem dopuszczać do siebie takich myśli, ale może on faktycznie się jej spodobał?
       Czułem się kompletnie niepotrzebny. Nie musiałem jej pilnować skoro tak bardzo bezpiecznie się czuła w towarzystwie Vingarda, więc po prostu wyszedłem zazdrosny i wściekły z pomieszczenia. Ciekawe, czy Naya w ogóle zauważy, że to zrobiłem? Pewnie nie, w końcu książki były ważniejsze ode mnie prawda?
       Szedłem tak szybko, że byłem już w połowie drogi do swojego domku, nie pragnąłem teraz niczego innego niż wziąć swój miecz i wyciąć pól lasu. Wściekłość, aż ze mnie kipiała i przysłaniała wszystkie zmysły, że nawet nie zauważyłem, kiedy Naya znalazła się tuż obok mnie dopóki nie złapała mojej ręki.
       - Wszystko w porządku? – zapytała, a ja miałem ochotę odburknąć coś niemiłego.
       - Tak. – skłamałem, ale nie było to wiarygodne.
       - Hej, ślepa nie jestem. Co się dzieje? – odwróciłem wzrok w drugą stronę i kopnąłem jakiś kamień na ziemi. Ona naprawdę nie zdawała sobie sprawy z tego, co przeżywałem, kiedy tak nonszalancko zachowywała się w obecności Vingarda. Do Reiny nie uśmiała się w ten sposób, bo nie żywiła do niej żadnej sympatii, więc to musiało oznaczać, że z białowłosym było inaczej.
       - Vingard ci się podoba, prawda? – postanowiłem rzucić prosto z mostu.
       - Skąd taki pomysł? - spytała zaskoczona, na co ja westchnąłem. - Robiłam wszystko, żeby to nie on... Zaraz... - przerwała, bo nagle zrozumiała o co mi chodziło. Dokładnie tak samo się zachowywała, kiedy chodziło o Reinę. – Czy ty jesteś zazdrosny? – spojrzałem na Naye, ale zaraz się odwróciłem czując jak moje poliki stają się czerwone. Chyba dla nikogo przyznawanie się do takich rzeczy nie było komfortowe, dlatego przerzuciłem swoje ramię przez jej szyję i nadal na nią nie patrząc odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
       - Jestem… - szepnąłem czując ogromne zażenowanie. Księżniczka uśmiechnęła się słysząc moje wyznanie i zmieniła pozycje tak, żeby patrzeć mi prosto w oczy.
       - Schlebia mi to, ale nie masz o co - przysunęła się bliżej mnie i położyła dłonie na moich policzkach. - Jestem zainteresowana tylko tobą... - kiedy zorientowała się, co właśnie powiedziała, niemal natychmiast spuściła wzrok cała czerwona na twarzy i odsunęła się.
       - Naya... – tym razem to ja byłem zszokowanym tym co usłyszałem. Nigdy wcześniej nie mówiła do mnie w taki sposób. Po tym wszystkim co powiedziała nie mogłem puścić jej wolno. Nie było nawet takiej opcji, dlatego przysunąłem ją mocno do siebie i pocałowałem delikatnie. - Jesteś taka piękna, niewinna i urocza. Jak mogę nie być o Ciebie zazdrosny kiedy słyszę jak inny facet mówi że jest tobą zainteresowany?
       - Zgaduję, że to trudne... - odpowiedziała nadal speszona.
       - Nawet nie wiesz jak bardzo... – pogłębiłem pocałunek. - Bardzo...bardzo trudne... – zacząłem całować ją tak namiętnie, że z jej gardła wydobywały się ciche jęki i pomruki zadowolenia.
       - Vicar... - Naya z trudem odepchnęła mnie od siebie. - Ludzie się na nas patrzą... - powiedziała pół-szeptem, rozglądając się dookoła kątem oka.
       - Niech patrzą... niech wiedzą że jesteś moja... – przysunąłem ją bliżej i znów nachyliłem się, żeby złączyć nasze wargi. W ostatniej chwili się powstrzymałem, bo nie chciałem wprawić ją w jeszcze większe zakłopotanie. – Chodź. – złapałem księżniczkę za rękę i pociągnąłem w stronę moje domku. Nie chciałem, żeby wracała do Vingarda. Nie chciałem znów widzieć jak się do niego uśmiecha i jak chętnie z nim rozmawia. Chciałem, żeby widziała tylko i wyłącznie mnie.
       Zamknąłem drzwi wejściowe i popchnąłem na nie księżniczkę przyciskając jej nadgarstki tuż nad jej głową. Między uda wepchnąłem swoje kolano zahaczając o kroczę i bardzo delikatnie nim ruszając. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć pocałowałem ją tak namiętnie, że nie była w stanie łapać oddechów. Nasze języki tańczyły ze sobą prawie dziesięć minut i nawet na chwile nie przestały. Nie dałem im na to szans. Tak bardzo pragnąłem zbezcześcić jej ciało i naznaczyć każdy jego centymetr. Pragnąłem ugniatać biust, ssać sutki i krocze. Pragnąłem doprowadzić ją do takiej rozkoszy, aby błagała o więcej. Pragnąłem ja ostro zerżnąć, żebym tylko ja nawiedzał jej myśli.
       - To twoja wina… - wyszeptałem ledwo łapiąc oddech. – To przez ciebie jestem tak bardzo zazdrosny…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#127PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Sro Lut 21, 2018 1:56 pm


     To było naprawdę… miłe, że Vicar był o mnie zazdrosny. Dawał mi kolejny dowód na to, że nie byłam tylko jedną z zapewne bardzo wielu jego zdobyczy. Mógł mieć każdą. Każda mogła zaspokoić jego potrzeby, bo przecież każda kobieta miała tak naprawdę takie samo nagie ciało. W innych proporcjach, ale takie samo. Jednak Vicar skupiła się na mnie. Spośród wielu, które go chciały, pasowałam mu tylko ja, a przynajmniej w to wierzyłam. Podobało mi się to, że sama rozmowa z innym mężczyznom sprawiała, że czuł się niepewnie, chociaż nie miałam zamiaru tego wykorzystywać. Inni mnie nie interesowali, dlatego nie protestowałam, kiedy mężczyzna pociągnął mnie do swojego domu, łamiąc prawo panujące w wiosce. Chociaż czy łamał je, skoro byliśmy tutaj tylko przejściowo?
     - Co chcesz…? – nie mogłam dokończyć pytania, bo przerwał mi pocałunkiem. Pchnął mnie na drzwi, unieruchomił ręce i sprawił, że poczułam się jednocześnie komfortowo i nie. Naparł na moje usta z taką intensywnością, że gdyby nie trzymał kolana pomiędzy moimi udami, nogi by się pode mną ugięły. Wbrew sobie zaczęłam mu mruczeć prosto w usta, którymi nakrywał moje, czując jak robi mi się cholernie gorąco w podbrzuszu. Tak operował kolanem, że mnie omamił. Nie umiałam milczeć, kiedy czułam coś takiego w swoim ciele, dlatego poniekąd z ulgą, ale i zawodem przyjęłam przerwanie. Oddychałam ciężko, a ciało miałam tak rozluźnione, że gdyby mnie tak nie przyciskał do drzwi, nie ustałabym.
     - Przepraszam… - wydyszałam pół-szeptem, próbując uspokoić swój oddech. Miałam wrażenie, że przebiegłam maraton. – Nie chciałam… - dodałam takim samym tonem, nie ruszając się ani o centymetr.
     - Pragnę cię... - wyszeptałem całując linie wzdłuż jej szyi aż do ramion. Już wiedziałam, do czego zmierzał i chociaż z jednej strony chciałam, z drugiej się zaniepokoiłam.
     - Vicar… - zaczęłam niepewnie. – Vicar… - powtórzyłam trochę mocniej, mając nadzieję, że przerwie. – Nie jestem gotowa… - dodałam to samo, co kilka godzin wcześniej. Nie kłamałam. Nie czułam się gotowa na takie zbliżenie. Czułam się z tym niepewnie, a skoro czułam się niepewnie, to też nie mogłam mu dać tego, czego chciał. Co z tego, że mu pozwolę, skoro sama nie będę się czuła z tym komfortowo?
     - Naya... - wolną rękę przełożył na mój biust i zaczął go delikatnie ugniatać przez ubranie nadal nie przerywając pocałunków na szyi.
     - Vicar, przestań… - starałam się powstrzymać jęki, które starały się wydostać z mojego gardła. Mężczyzna odsunął się z trudem i runął plecami na łóżko zasłaniając oczy ramieniem. Nie wiedziałam, co zrobić, ani co powiedzieć. Spojrzałam na drzwi, ale nie potrafiłam teraz stąd wyjść, więc zamiast tego w milczeniu usiadłam na krześle, które pierwsze rzuciło mi się w oczy. – Przepraszam… - powiedziałam jedynie tyle i zamilkłam, nie ruszając się.
     - Nie przepraszaj mnie... - wydyszał. - To ja znowu posunąłem się za daleko... – Co ja miałam zrobić? Czułam się z tym paskudnie. Miałam straszne wyrzuty sumienia i nie wiedziałam, co powinnam była zrobić.
     - Vicar… - podniosłam się z miejsca. – Naprawdę mi na tobie zależy, ale znamy się zaledwie kilka dni. Nie wiem, czy to odpowiedni moment na taki krok… - kiedy skończyłam mówić wstałam i wyszłam z domku, bo nie byłam pewna, czy chciałam usłyszeć odpowiedź. Powinnam była iść do Vingarda, ale to też nie był na to dobry moment, więc po prostu poszłam na spacer, aby oczyścić umysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#128PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pią Lut 23, 2018 9:51 pm



       Zmęczenie ogarnęło moje ciało. Poczułem jak koniuszki palców zaczynają drętwieć i zanim się obejrzałem cały byłem sparaliżowany. Chciałem się odezwać, ale nie potrafiłem. Słowa nie wychodziły z moich ust pomimo tego, że chciałem krzyczeć. Zaczęło się…
       Sam byłem sobie winny i nie mogłem żywić do nikogo urazy za to co się teraz ze mną działo. Dostałem to czego chciałem i powinienem być wdzięczny za tę przekleństwo… za drugą szansę. Naiwność właśnie tak się kończy, więc z całą pewnością zasłużyłem sobie na taki los. To była moja wina, że oni…
       - Vicar? – w drzwiach stanęła Reina z zatroskaną miną. – Przepraszam, pukałam ale nie odpowiadałeś, więc weszłam. – usprawiedliwiała się. Paraliż, który zawładnął wcześniej moim ciałem powoli zaczął ustawać. Niby mogłem się ruszać, ale wolałem tego nie praktykować, bo już teraz czułem jak wszystkie moje mięsnie aż wyją z bólu. – Obudziłam cię? – spojrzałem na dziewczynę zaskoczony i zerknąłem w stronę okna. Ciemno. Musiałem zasłabnąć i stracić przytomność, nie istniało inne wyjście.
       - … - „nie szkodzi”, próbowałem odpowiedzieć, ale mowa nie wróciła. Mogłem jedynie ruszać wargami, ale żadne dźwięki nie powstawały. Reina widząc to szybko do mnie podeszła i dotknęła czoła.
       - Masz gorączkę. – stwierdziła zdenerwowana i zaczęła szperać po szafkach w poszukiwaniu jakiś lekarstw, które mógł posiadać mój współlokator. – Cholerny Shuun, gdzie on to pochował!  - burknęła niezadowolona przez co na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nadal nie mogłem zrozumieć dlaczego po tym wszystkim ona nadal się o mnie troszczyła. Na jej miejscu, po tym co zrobiłem, nie chciałbym siebie znać… - Znalazłam! – wyciągnęła jakąś roślinę i zaczęła palcami odrywać kawałki liścii i delikatnie je ugniatać, aby powstała kolejna obrzydliwa mikstura lecznica. – Musisz to wypić. – usiadła obok mnie, kiedy skończyła, a ja nadal nie mogłem za bardzo się ruszyć. Reina musiała wyczuć co się dzieje, bo przyłożyła miskę do moich ust próbując podać lekarstwo, niestety nie skutecznie.
       - Vicar, czy to „to”? – zapytała lekko zawstydzona. Ledwo zauważalnie kiwnąłem głową na potwierdzenie jej przypuszczeń. „To”, cudowne określenie… - Nie mam wyboru. – nie zdążyłem nawet na nią spojrzeć, kiedy obrzydliwa maź spłynęła mi do gardła. Wargi Reiny ocierały się o moje, kiedy podawała mi miksturę w dość niecodzienny sposób. Gdyby teraz weszła tutaj Naya to byłby koniec…
       - To powinno zbić gorączkę i zrelaksować twoje ciało. – powiedziała odsuwając się. – Przepraszam za to co wtedy powiedziałam… - przejechała palcem po moich wargach. – Już tak nie myślę… ja… - nachyliła się, żeby mnie pocałować, ale szybko odwróciłem głowę w drugą stronę pomimo okropnego bólu.
       - Naya… - wyszeptałem ledwo słyszalnie. – Kocham… Naye… - oczy Reiny zaszły łzami. Dziewczyna przetarła je wierzchem dłoni i bez słowa wyszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#129PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pią Lut 23, 2018 10:47 pm


     Okropnie się czułam z tym, że po raz kolejny odmówiłam Vicarowi, ale nie jestem pewna, czy nie czułabym się gorzej, gdybym mu teraz na to pozwoliła. Nie chciał mnie zostawić na pastwę demonów, mimo że go odsyłałam. Stanął w mojej obronie, kiedy Charity rzuciła zaklęcie, które by mnie zabiło. Powtarzał mi, że mu na mnie zależy. Ciężko mi było z tym, że ja nie potrafiłam określić tego, jakie emocje mną kierowały. Cały czas zostawiałam go z niepełną wiedzą, mówiąc i robiąc coś innego. Raniłam go, chociaż wcale nie miałam takiego zamiaru. Z drugiej strony sama bałam się zranienia. Niewiele wiedziałam na temat Vicara. Znaliśmy się dopiero od kilku dni i ciężko mi było go zrozumieć. Mniej więcej miałam obraz jego charakteru, ale co z historią? Milczał w tej sprawie i bałam się tego, dlaczego tak było. Może nie mówił mi jej, bo chciał mnie po prostu wykorzystać i porzucić? Może to, co mówił było kłamstwem? Może jedynie mydlił mi oczy? Bałam się tego, co mnie czekało, kiedy już mu dam to, czego chciał. Poza tym… Co jeśli nie spełnię jego oczekiwań? W ogóle nie miałam doświadczenia w takich sprawach, a byłam przekonana, że on całkowicie odwrotnie. Na pewno miał do czynienia z kobietami, które zadowoliły go w taki sposób, w jaki żadna inna nie będzie w stanie, zwłaszcza ja… Co miałabym robić, żeby czerpał przyjemność? Czy powinnam coś zrobić czy może nie? Byłam w czarnej dziurze…
     Przez ostatnie kilka dni Vicar zachowywał się naprawdę dziwnie. Źle się z tym czułam, bo brałam na siebie winę za taki stan rzeczy. Podglądał nas podczas nauki i treningów, ale na tym się raczej kończyło. Koszmarów nie miewałam, ale tak samo jak innych snów. Napar, który sobie przygotowywałam odganiał jakikolwiek obrazy, pojawiające się we śnie, więc spałam, mając pod powiekami tylko ciemność. Niby odpoczywałam, ale miałam tak koszmarne bóle głowy i mdłości, że zastanawiałam się czy to był dobry pomysł. Kiedy raz to odstawiłam to tak bardzo czułam potrzebę napicia się tego, że zdałam sobie sprawę z uzależnienia i efektów ubocznych, o których nikt nie wspomniał. Kiedy odstawię napar koszmary tak we mnie uderzą, że sobie psychicznie nie dam rady. O tym nie pisnęłam Vicarowi ani słowem. Zwłaszcza po rozmowie z Reiną… Bezpośrednio mi powiedziała, że faceci potrzebują seksu, i jeśli nie dam księciu tego, czego chciał może wziąć od kobiety, która sama pchała mu się do łóżka, a już zdążyłam zauważyć, że takich było tu pełno. Codziennie się o tym przekonywałam. Kiedy wyszłam od Vingarda również… Niedaleko domku, który opuściłam stał Vicar otoczony kilkoma młodymi dziewczynami, które patrzyły się w niego jak w obrazek. Były gotowe mu dać wszystko, czego chciał. Mogły mu dać to, czego ja w tym momencie nie potrafiłam. Nie czułam się przez to zbyt dobrze. W pierwszej chwili nawet chciałam odejść, ale zrezygnowałam z tego pomysłu tak szybko, jak zrozumiałam, że strasznie bym żałowała tej decyzji. Nie byłam typem osoby, która mogła się na nie rzucić, nawrzeszczeć i dać im jasno do zrozumienia, żeby go zostawiły. Nie miałabym nawet z nimi szans, kiedy moja magia była zablokowana naszyjnikiem. Próbowałam użyć jakiegoś zaklęcia, ale poczułam tylko pustkę, która sprawiły, że cały dzień chodziłam wściekła i smutna, że nie mogłam robić tego, co jak do tej pory sprawiało mi największą przyjemność. A jednak musiałam coś zrobić, żeby przekonać się jaka była w tym momencie postawa księcia. Skusiłby się na którąś z nich czy żadna by go nie skusiła, choćby stanęła przed nim całkowicie naga? Chciałam się przekonać, więc niepewnie do nich podeszłam.
     - Vicar? – zapytałam z trudem przeciskając się przez te kobiety. Co zrobi z tym, że widocznie mnie spychały na bok, uniemożliwiając dotarcie bliżej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#130PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Nie Lut 25, 2018 3:21 pm



        Przez ostatni tydzień niewiele się wydarzyło. Naya siedziała całymi dniami z Vingardem ucząc się maskowania mocy, a ja odpoczywałem ile tylko mogłem. Czułem się coraz gorzej, ale napary od Reiny poprawiały moje samopoczucie. Dziewczyna praktycznie w ogóle się do mnie nie odzywała, ale nie mogłem jej za to winić. Sam się o to prosiłem odrzucając ją w taki sposób.
        Mężczyzna, z którym mieszkałem do tej pory się nie pojawił, a mnie jakimś cudem udało się doprowadzić ten dom do stanu używalności. Znalazłem w nim kilka ciekawych rzeczy i postanowiłem je wykorzystać, bo w sumie dlaczego nie? Ciekawe czy właściciel rzeczy, które bezczelnie wyrzuciłem i spaliłem będzie na mnie zły? Oczywiście, że będzie, uśmiechnąłem się sam do siebie. Należała mu się kara za taki syf.
        Cały tydzień przeznaczyłem na przygotowanie pewnej rzeczy, a nawet nie miałem pewności, czy to był dobry pomysł czy nie. W końcu nie posiadałem w tej dziedzinie jakiś specjalnych umiejętności i mogłem jedynie na sam koniec się rozczarować. Postanowiłem jednak myśleć optymistycznie i działałem do końca tak jak to sobie postanowiłem. Jeśli wyjdę na idiotę to trudno, to przynajmniej sprawdzi czy faktycznie jej na mnie zależy.
        Najgorsze było chyba to, że nie potrafiłem się zbytnio skupić na tej pracy. Cały czas podglądałem Naye i Vingarda, aby sprawdzić czy mężczyzna nie przystawia się do mojej księżniczki. Nie poddam się tak łatwo i prędzej go zabije niż pozwolę dotknąć ją palcem. Pewnie z perspektywy ludzi z zewnątrz wyglądałem komicznie, ale miałem to gdzieś. Dla mnie liczyła się tylko ona.
Kiedy skończyłem już swoje dzieło postanowiłem poczekać na Naye, aż skończy lekcje z Vingardem. Nie ukrywam, że byłem tym wszystkim zawstydzony. To był pierwszy raz, kiedy zrobiłem coś dla kogoś i obawiałem się, że się zbłaźnię.
        - Vicar! – usłyszałem za sobą kobiecy glos i zanim się odwróciłem około dziesięć kobiet stało dookoła mnie uśmiechając się zalotnie i trzepocząc rzęsami. Myślałem, że na tym się zakończy, ale one zaczęły wypytywać mnie co robiłem do tej pory i jak sobie radziłem. Oczywiście nie obyło się bez propozycji spędzenie wspólnie wieczoru, ale wszystkie je odrzuciłem. Skoro nie mogłem spędzać go z Nayą to nie chciałem z żadna inną.
        - Vicar? – dostrzegłem w tłumie księżniczkę, która próbowała przebić się przez wianuszek kobiet niestety bezowocnie , bo była spychana łokciami na drugi plan. Postanowiłem natychmiast zainterweniować i złapałem blondynkę za rękę przyciągając blisko siebie.
        - Tęskniłem za tobą. – uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w czoło na oczach wszystkich dziewcząt. – Chodźmy. – pociągnąłem ją w stronę jeziora, które otaczało wioskę z jednej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#131PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Nie Lut 25, 2018 3:53 pm


     Odetchnęłam z ulgą, kiedy mnie przyciągnął i czule pocałował na oczach tych wszystkich kobiet, które starały się zwrócić jego uwagę. Uśmiechnęłam się i chociaż lekko się uspokoiłam, nadal miałam zamiar z nim porozmawiać o tym, co powiedziała mi Reina. Nie mogłam przez to skupić się na niczym innym, a to mi utrudniało naukę ukrywania mojej energii. Chciałam się przekonać, czy kobieta się myliła, czy jednak miała rację i naprawdę powinnam w końcu dać Vicarowi to, czego chciał i zapewne potrzebował. Bałam się jego odpowiedzi, ale wcale nie czułam się lepiej, w ogóle jej nie znając.
     Podążyłam za mężczyzną, zastanawiając się nad tym, gdzie mnie prowadził, bo to nie był kierunek jego domku, ale może to i lepiej. Kiedy się zatrzymaliśmy, nie pozwoliłam od razu Vicarowi wyjaśniać o co mu chodziło, bo sama zaczęłam temat, który mnie gnębił.
     - Mam pytanie… W zasadzaie kilka… znaczy, może nie kilka, ale… Nie no, zapewne kilka… - czułam jak język mi się plącze. Złapałam włosy w ręce i zaczęłam się nimi bawić, uciekając wzrokiem na boki. Byłam speszona i zaczynałam żałować, że zdecydowałam się poruszyć ten temat. – Rozmawiałam z Reiną i powiedziała mi, że mężczyźni potrzebują… - przełknęłam ślinę, przerywając na moment. - …seksu, i że to jest u was naturalne, że go chcecie i się boję – mówiłam szybko, żeby nie mieć czasu na myślenie, bo wtedy na pewno bym uciekła. Chociaż nie chciałam, łzy zaczęły mi spływać po policzkach, bo naprawdę byłam tym przerażona. -  Boję się, że przez to, że tak ciągle cię w tej sprawie odpycham, w końcu, tak jak powiedziała Reina, zdecydujesz się iść do innej, bo jest tutaj pełno kobiet, które aż same cię proszą o jedną noc. Boję się, że przestanę się dla ciebie liczyć, jeśli się nie pospieszę, a nie wiem jak ja bym to zniosła. Znaczy, wiem. Nie chcę tego, to by mnie bolało, nie chcę, żebyś mnie zostawił, ale boję się, że nie spełnię twoich oczekiwań, bo przecież jesteś doświadczony i na pewno spędzałeś noce z kobietami, które dały ci o wiele więcej niż oczekiwałeś i byłeś z tego zadowolony, a ja jestem kompletnie niedoświadczona i mogę cię zawieść… - nabrałam oddechu, żeby ciągnąć dalej ten monolog. Nadal nie patrzyłam w oczy Vicarowi, bo się cholernie wstydziłam tego, co mówiłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#132PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pon Lut 26, 2018 2:14 pm



        Nigdy bym nie pomyślał, że Naya poruszy ten temat. Jeszcze kilka dni temu nie chciała słyszeć nic na ten temat, a teraz wyglądała na bardzo przejętą i zdecydowaną przynajmniej do momentu, kiedy nie zaczęła płakać. Łzy spływały jej po policzkach, a słowa zaczęły przybierać innego znaczenia. Z jednej strony bała się, że ją zostawię, a z drugiej, że zawiedzie moje oczekiwania. Wiedziałem, że gdybym teraz zażądał seksu to zrobiłaby to, żeby mnie nie stracić. Niby dostałbym w końcu to czego tak bardzo pragnąłem, ale czy mógłbym faktycznie się tym cieszyć wiedząc, że jest to wymuszone? Odpowiedzieć była prosta.
        - Nie płacz, dobrze? – wytarłem jej policzki pozostawiając na nich swoje dłonie. – Kiedy płaczesz, a w dodatku przeze mnie to czuje się paskudnie. – mówiłem prawdę, bo chyba nie istniał na tym świecie mężczyzna, który potrafił przejść obojętnie obok łez kobiety, w której się zakochał. Przez ten cały czas cierpiała przeze mnie, bo nie potrafiłem zdobyć jej zaufania. Wymuszałem na niej sytuacje, których nie powinienem i dawałem sprzeczne komunikaty. To była moja wina, że nie upewniłem jej w tym, co tak naprawdę czuję. – Naya, posłuchaj mnie. – położyłem swoje czoło na jej i wpatrywałem się prosto w załzawione oczy. – Reina mówiła prawdę. Mężczyźni potrzebują pocałunków, dotyku, zbliżenia, seksu. W odróżnieniu od was jesteśmy dość prości. – uśmiechnąłem się do mojej dziewczyny. – To nie zmienia jednak faktu, że kierujemy się uczuciami. Masz racje, że jestem bardziej doświadczony niż ty, ale to nie ma dla mnie znaczenia. Zależy mi na tobie Naya, inne kobiety nie mają z tobą szans, dlatego nie musisz się zmuszać. Poczekam na ciebie choćby i całą wieczność, bo ja… - odsunąłem się od księżniczki, bo nie potrafiłem tego dokończyć. Bałem się mówić o tym tak otwarcie, bo raz wypowiedziane słowa ciężko cofnąć. Nie chciałem się zawieść po raz kolejny i miałem szczerą nadzieje, że Naya nie pojawiła się w moim życiu przez przypadek. Chciałem w to wierzyć z całego serca, dlatego złapałem ja delikatnie za rękę i sunąłem kciukiem wzdłuż jej palców. – Chciałbym… - to było trudniejsze niż myślałem. Czułem się zażenowany, ale musiałem to zrobić. Pracowałem nad tym przez cały tydzień i nie mogłem teraz się wycofać. – Mam dla ciebie prezent… - puściłem jej rękę i schowałem ją we włosach niszcząc swoją fryzurę. Wyjąłem z kieszeni małe pudełeczko skrywające niespodziankę i podałem je księżniczce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#133PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pon Lut 26, 2018 5:25 pm


     Z każdym jego słowem czułam jak moje serce się uspokaja, jak znikają moje obawy i wątpliwości. Widziałam w jego oczach, że mówił prawdę. Nawet nie wiem kiedy przestałam płakać, jakby to nie miało miejsca. Nie wiem czy nie byłam nim omamiona, ale co z tego? To uzależnienie nie było złe, wręcz przeciwnie.
     Wstrzymałam oddech, słuchając jego dalszych słów. Cała moja uwaga była skupiona na Vicarze i tym, co do mnie mówił. Każde słowo chłonęłam tak, jakby to miały być ostatnie słowa, jakie od niego usłyszałam. Słuchanie tego było niesamowite, a echo jego głosu jeszcze chwilę odbijało się w mojej głowie nawet po tym, jak skończył. Wpatrywałam się w niego zaskoczona tym, co usłyszałam, chociaż nie dokończył. Nie spodziewałam się też upominku, który chwilę potem wylądował w moich dłoniach. Niepewnie otworzyłam pudełko i stanęłam jak wryta, wpatrując się w pierścionek, który został w nim zamknięty. Ametyst był w kształcie prostokąta, chociaż kamienie szlachetne w biżuterii zazwyczaj były okrągłe. Kamień trzymał się na dwóch obręczach połączonych ze sobą gotyckimi zawijasami. To było piękne.
     - Sam to zrobiłeś? – zapytałam delikatnie przejeżdżając palcami po kształcie pierścionka. Byłam w niego wpatrzona.
     - Podoba ci się? - uśmiechnął się. - Senar mnie nauczył.
     - Jest piękny. I zrobiłeś go dla mnie… - bardziej stwierdziłam niż zapytałam i szeroko się uśmiechnęłam. Spojrzałam na mężczyznę i skoczyłam mu na szyję. Zarzuciłam mu ręce na kark, by w następnej chwili pocałować go w usta. – Dziękuję – uniosłam kąciki swoich warg i zdając sobie sprawę z tego, co właśnie zrobiłam, poczułam jak moje policzki się rumienią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#134PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Wto Lut 27, 2018 8:04 pm


       Kamień spadł mi z serca, kiedy zobaczyłem uśmiech Nayi. W pierwszej chwili myślałem, że prezent się jej nie spodobał, bo nie odzywała się ani słowem, ale najwidoczniej była po prostu zszokowana.
       - Spędziłem z Senarem trochę czasu. – podjąłem dalszą część opowieści. – Chłopak był kiedyś kowalem i słynął z wytwarzania bardzo precyzyjnych mieczy. Obsesja został mu do tej pory. – uśmiechnąłem się przypominając sobie jaką szopkę odstawił, kiedy dołączyła do nas Naya. Musiało to wyglądać bardzo komicznie i zapewne w pierwszej chwili postrzegała nas jako kompletnych dziwaków. – Niestety został ranny w prawe ramię i musiał zrezygnować z fachu. – spuściłem wzrok. Nie mogłem powiedzieć nic więcej bez pozwolenia Senara. To nie była moja sprawa i jeżeli mężczyzna nie opowie Nayi sam swojej historii, to nie miałem zamiaru go z tego wyręczać.
       Widząc zachwycony uśmiech księżniczki, sam zacząłem szeroko się uśmiechać. Byłem zadowolony, że niespodzianka się udała, bo martwiłem się, że wyszło mi beznadziejnie. Senar na pewno zrównałby mnie z błotem widząc ten pierścionek.
       - Jest piękny. I zrobiłeś go dla mnie… - usta księżniczki były tak cholernie słodkie i miękkie, że ich dotyk sprawił, że poczułem się lekko. Spokojne i delikatne muśniecie spowodowało, że przez moje ciało przeszedł dreszcz. – Dziękuje… - piękne rumieńce na polikach i niewinny uśmiech Nayi dodawały jej uroku. Zacząłem żałować swoich słów. To było niemożliwe, żebym długo wytrzymał…
       - Gdybym wiedział, że dostane taką nagrodę to zrobiłbym go już wcześniej. – uśmiechnąłem się obejmując ją w pasie i mocno przyciągając do siebie. – Szkoda, że to mi nie wystarczy… - wyszeptałem prosto do jej ucha delikatnie przygryzając jego płatek. – Należy mi się bardziej „intensywna” nagroda. – zsunąłem subtelnie jedną dłoń na pośladek księżniczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 530
Join date : 08/07/2015

#135PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Wto Lut 27, 2018 8:52 pm


     W pierwszym odruchu chciałam się od niego odsunąć i odwrócić wzrok. Zawstydziłam się tym, co zrobiłam. Vicar jednak mi na to nie pozwolił. Przyciągnął mnie do siebie i chyba pierwszy raz zawstydzenie własnym zachowaniem było takie przyjemne. Dobrze się czułam z tym, że go pocałowałam.
     - Co? – spytałam zaskoczona. Jak to mu nie wystarczy? Dlaczego tak mówił? Nie chciałam, żeby wymuszał na mnie coś więcej, bo przecież widział, że nawet pocałunek mnie skrępował. – Vicar! – pisnęłam gwałtownie puszczając ręce i odsuwając się od niego, kładąc dłonie na swoich pośladkach. Pudełko z pierścionkiem upadło na ziemię. Cała byłam czerwona na twarzy. Odwróciłabym się do niego plecami, ale nie wiedziałam, czym by się to skończyło. Przecież właśnie powiedział, że może poczekać… Nie może? Podniosłam z ziemi pudełko i założyłam pierścionek, chociaż ręce mi drżały. Kiedy ponownie spojrzałam na mężczyznę zdał mi się być bledszy niż zazwyczaj i zaniepokoiło mnie to.
     - Wszystko w porządku? – zapytałam zmartwiona.
     - Nie, ale jak mnie pocałujesz to na pewno będzie mi lepiej – zażartował, ale wcale nie wyglądał tak, jakby to miało rzeczywiście pomóc.
     - Nie wygląda na… - przerwał nam grzmot. Oboje spojrzeliśmy w niebo, które pociemniało od burzowych chmur.
     - Odprowadzę cię – nie dokończyliśmy naszej rozmowy, co tylko bardziej mnie zaniepokoiło, ale mężczyzna nie chciał mi wyjaśnić, dlaczego tak źle wyglądał. Zostawił mnie u Reiny i poszedł do siebie, a ja musiałam się tym zadowolić, bo doskonale wiedziałam, że wymuszanie na kimś odpowiedzi czy odpowiedniej reakcji było nieopłacalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 448
Join date : 26/03/2017

#136PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   Pią Mar 02, 2018 8:13 pm



        Otworzyłem drzwi do swojego domu i musiałem kilka razy pomrugać, bo nie dowierzałem temu co miałem przed sobą. Czysto… wszystko było wyprzątnięte… moje cenne skarby… wszystko zniknęło!! Wszystko!! Padłem na kolana zrezygnowany, jakby uleciało ze mnie wszelkie życie i dopiero po chwili zauważyłem postać leżącą na MOIM łóżku, mężczyznę, który najprawdopodobniej był odpowiedzialny za to barbarzyństwo!
        - Wstawaj ty potworze! – krzyknąłem i zacząłem szturchać blondyna, żeby się obudził. Nic! Kompletnie nic sobie z tego nie robił i spał dalej! Jak on w ogóle śmiał… Jak Reina śmiała wpuścić kogokolwiek do mojego domu!
        - …. – ciche jęknięcie wydobyło się z ust mężczyzny i teraz, kiedy bliżej mu się przyjrzałem dostrzegłem czerwone poliki i przyśpieszony oddech.
        - Oj, żyjesz? – dotknąłem jego czoła, które okazało się rozpalone. Zacząłem otwierać szafki w poszukiwaniu lekarstw i ziół, ale nic nie leżało na swoim miejscu więc nie mogłem nic zrobić. – Tylko mi tu nie umrzyj, dobra? – wzruszyłem ramionami i udałem się do domku Reiny, aby wyrazić swoje niezadowolenie i przekazać informacje o zdechlaku w moim łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




#137PisanieTemat: Re: Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)   

Powrót do góry Go down
 
Uśpiona magia (fantasy, romans, akcja, 2os, b.n.)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: