IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Daddy, you can be the boss

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Dolores

avatar

Liczba postów : 56
Join date : 18/12/2016
Skąd : spod łóżka

PisanieTemat: Daddy, you can be the boss   Pią Cze 23, 2017 12:12 am

Don't judge me. Potrzebowałam się gdzieś rozpisać i wyszło coś bez większego sensu. Może kiedyś będzie jakiś ciąg dalszy.


I


Nie planowałam tego. Właściwie chciałam spędzić ten wieczór w łóżku z lampką półwytrawnego chardonnay i jakimś łzawym romansem. Potem przyszedł sms od Kate, że niby organizuje jakąś imprezę dla tych swoich sztywniaków i że jestem jej tam niezbędna, bo beze mnie nie przetrwa wieczoru. Dlatego resztką sił zwlekłam się z łóżka, poprawiłam resztki makijażu jakie zostały na mojej twarzy i wcisnęłam się w tę dziwkarską sukienkę, którą ostatni raz miałam na sobie chyba na pierwszym roku studiów. Wtedy jeszcze nie miałam cycków, teraz mój biust ponętnie wylewał się z głębokiego dekoltu.
Klucze, telefon, setka whisky - mogłam wychodzić.
Nie, wróć.
Jeszcze jedna seta whisky, tak na wszelki wypadek. Potem mogłam wychodzić prosto w ciemną noc, opatulona cienkim szalem. Cholera, jak na początek września było strasznie zimno. Weszłam do Ubera trzęsąc się jak osika. Kierowca spojrzał na mnie dziwnie w lusterku, ale nic nie mówił. Ci kierowcy Uberów mają dziwną zdolność wyczuwania, gdy ich pasażer nie ma ochoty na rozmowę. W moim przypadku było tak niemal zawsze. Nie, żebym była jakaś zadzierająca nosa, że niby z kierowcą nie pogadam. Po prostu nigdy nie byłam zbyt rozmownym typem. Dlatego ta - jak większość moich podróży - droga minęła mi w milczeniu. Patrzyłam na światła miasta, na ludzi idących w lekkiej mżawce, na neonowe logo McDonald's kuszące obietnicą podwójnego cheeseburgera i frytek... Dopiero wtedy poczuła jak głodna jestem. Nie licząc greckiej sałatki i batonika proteinowego, nie zjadłam tego dnia właściwie nic. Od tygodnia żywiłam się kawą oraz nienawiścią do sukowatej szefowej. Miałam jednak szczęście, gospodyni przyjęcia nigdy nie pozwalała swoim gościom chodzić głodnym.
Kate była prawniczką z przerostem ambicji. Poznałyśmy się, gdy przeprowadziłam się na studia do Londynu, ona była wtedy na trzecim roku i jako jedyna wykazała chęć wzięcia mnie pod swoje skrzydła. Dojrzewałam w jej cieniu przez te lata i patrzyłam jak zdobywa wszystko czego przgnęła, zdawać by się mogło, że bez żadnego wysiłku. Ledwo skończyła aplikację prawniczą a już wspinała się coraz wyżej i wyżej po szczeblach kariery. Zarzekała się, że to dzięki jej niesamowitym zdolnościom, ale wszyscy wkoło wiedzieli, że była to zasługa jej ojca - znanego w całym kraju, wziętego prawnika. Oczywiście, nikt nie śmiał jej tego powiedzieć w twarz, wszyscy tylko szeptali za plecami.
Kate zastałam w jej typowej pozycji przedimprezowej - pochyloną nad umywalką, z której wciągała kreskę. Przez lata naszej znajomości nic się nie zmieniło. Na chwilę mogłam się poczuć jak pięć lat temu, ja w sukience a la zdzira, Kate gwałtownie przechylająca głowę w tył i przeczesująca palcami jasnobrązowe loki.
- Ściągaj to - zarządziła nawet nie zaszczycając mnie spojrzeniem. - Ta sukienka ma więcej lat niż mój pies.
- Wypchaj się. Teraz mam do niej odpowiednie cycki - dla zwiększenia efektu złapałam swoje piersi i ścisnęłam je, ale na mojej towarzyszce nie zrobiło to większego efektu.
Nic dziwnego, ktoś z ciałem jakiego mogła pozazdrościć Kim Kardashian nie mógł zachwycić się moim i tak niezbyt pokaźnych rozmiarów biustem, który starałam się wyhodować już od liceum. W przeciwieństwie do mnie, Kate była ideałem.
Jej ciało pojawiało się wśród pierwszych pięciu wyników po wpisaniu w przeglądarkę frazy body goal, odnosiła sukcesy w pracy, miała pieniądze, duże mieszkanie i faceta, do którego wzdychała połowa kobiet na ulicy (druga połowa musiała być lesbijkami). Za to ja nie potrafiłam wyjść poza rubrykę z trendami streetstyle w magazynie modowym drugiego sortu, dalej wynajmowałam małe mieszkanko na przedmieściach i dopiero niedawno pozbyłam się trądziku, choć stuknęło mi już ćwierćwiecze. Patrząc na przyjaciółkę nie pozostawało mi nic innego niż siedzieć i pić, co też sumiennie robiłam przez cały wieczór. Przyjęłam wygodną pozycję na kanapie, dzierżąc w dłoni kieliszek wina i nie zmierzałam ruszać się stamtąd przez resztę wieczoru. Poniekąd realizowałam pierwotne założenia planu na wieczór, zmieniły się tylko okoliczności. Co trochę któryś z czterech kelnerów ponownie napełniał mój kieliszek, nie pozwalając mi ujrzeć dna. Czasem ktoś się dosiadał, zaczynał rozmowę, ale chyba wszyscy widzieli, że byłam szczególnie mało rozmowna. Od samego początku przekreśliłam tamten wieczór, nie wiedziałam nawet po co tam przyszłam. Sądziłam, że nic pozytywnego mnie tam nie spotka. Nie spodziewałam się, że wystarczyło tylko wstać z kanapy.
Wyszłam na taras, wyjątkowo pusty jak na tego typu imprezę, z towarzystwem palącym jak smoki. Między tujami stała para, która o czyś szeptała. Wychudzona kobieta w czarnej sukience zwisającej z niej jak z wieszaka i mężczyzna o orlim nosie. Nie obchodzili mnie zbytnio. Odwróciłam się w stronę przeszklonej barierki, za którą rysował się zapierający dech w piersiach widok na miasto, i zaczęłam szukać papierosów w mojej miniaturowej torebce. Nie było ich. Były klucze, był telefon, była miniaturowa wersja moich perfum i szminka z Maca, ale nigdzie nie widziałam papierosów. I wtedy właśnie wydarzyło się coś, co miało być swego rodzaju przełomem w moim życiu, choć wtedy jeszcze tego nie wiedziałam. Pojawił się przede mną nagle, jakby wynurzył się z mroku. Wysunął w moim kierunku paczkę papierosów.
- Masz ochotę?
Sięgnęłam po jednego, był napisany na nim jego numer. Podświadomie wiedziałam, że to złe. Goście jak on nigdy nie byli dobrzy dla dziewczyn takich jak ja, ale nie przeszkadzało mi to. Nie myślałam o tym, nie obchodziło mnie to. Urzekł mnie jego złoty Rolex i uśmiech Hugh Jackmana. Podał mi zapalniczkę, spojrzał głęboko w oczy, a ja przepadłam. Rzucał długie spojrzenia na mój dekolt, kilka razy niby przypadkiem musnął moją dłoń czy talię. Nie liczyłam ile papierosów razem spaliliśmy i jak długo staliśmy na tarasie, póki nie zawołał nas Damien, chłopak Kate. Wtedy dopiero uświadomiłam sobie, że dziwna para stojąca w tujach zniknęła, a na tarasie pojawiło się więcej osób z papierosami i drinkami w rękach. Uświadomiłam też sobie jak bardzo zmarzłam, dlatego weszliśmy do środka. W pewnym momencie zgubiłam go w tłumie, później zgubiłam też ciąg wydarzeń.
Rano obudziłam się z ogromnym kacem i nieznanym numerem zapisanym w notatniku telefonu. Żadnego nazwiska, żadnej wskazówki. Postanowiłam zadzwonić.

____________________________________________________________________
You were red and you liked me 'cause I was blue
You touched me and suddenly I was a lilac sky
And you decided purple just wasn't for you


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Daddy, you can be the boss
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania indywidualne :: Romans-
Skocz do: