IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Nie Lip 30, 2017 10:18 am


     Dziwiło mnie jego zachowanie. Wyglądał w tym momencie jak ktoś, kto miał w najbliższym czasie zrobić coś pierwszy raz. Jednocześnie się bał i wstydził. Ciekawiła mnie jego mina, ale nie na tyle, żeby na siłę starać się ją zobaczyć. Z resztą nie musiałam. Po chwili sam mi się pokazał. Rumieńce nadal zdobiły jego policzki, co wyglądało co najmniej uroczo i w ogóle nie pasowało do tego, co mi do tej pory pokazywał. W tym momencie był inny, bardziej ludzki.
     - Aha – odpowiedziałam tylko, odsuwając się i schodząc z łóżka. Był wieczór, sama musiałam przespać niemal cały dzień i nie byłam pewna, czy teraz bym potrafiła zasnąć. – Masz tu, panie, jakiś ogród? – zapytałam, chcąc się wydostać z tego dusznego pokoju. Było mi tutaj zbyt ciasno. Czułam się jak w pułapce, a nie chciałam za dużo myśleć o tym, w jakiej sytuacji się znajdowałam. Poza tym, ciekawiło mnie jak wyglądał ten zamek poza korytarzem, pokojem Kaisera i pokojem Vincenta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rencia

avatar

Liczba postów : 395
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Nie Lip 30, 2017 3:25 pm


        Niema prośba Freyi przypomniała mi, że porannym celem, przed pojawieniem się Simmone, było oprowadzenie jej po zamku i okolicach. Szczerze to nie miałem teraz ochoty na  żadne spacery, ale widząc zapał dziewczyny nie mogłem odmówić. W końcu pierwszy raz to ona coś zaproponowała.
        - Mamy ogród. – odpowiedziałem wstając. – Niestety, żeby go zobaczyć musisz założyć z powrotem buty. – uśmiechnąłem się patrząc na szpilki leżące przy fotelu. Chyba nie były jej ulubioną częścią garderoby. Będę musiał nad tym popracować, bo powinnam się przyzwyczajać do dworskiego ubioru. Niedługo odbędzie się bal i nie chciałbym, żeby stała się pośmiewiskiem zawistnych dam.
        Zarzuciłem na siebie koszule i marynarkę. Przeczesałem włosy, które błagały o pomstę do nieba, założyłem buty i byłem gotowy do wyjścia. Przepuściłem Freye pierwszą przez drzwi i zamknąłem je na klucz. Powinienem to zrobić i ostatnim razem, a nie ślepo wierzyć, że nikt się do niej nie zakradnie. Głupiec ze mnie…
        Pierw zaprowadziłem blondynkę na taras na drugim piętrze, wieńczący sale balową, który pokazywał ogród w całej krasie. Otaczał go ogromny labirynt, którego tylko jedna ścieżka prowadziła do centrum.
        - Stąd może wyglądać niewinnie, ale wiele osób błądziło po nim godzinami szukając wyjścia. – „Idealne miejsce, żeby go zgubić i uciec” pomyślała pewnie jej śliczna główka. Ciekawiło mnie jak szybko się zmyje jeśli tylko pozna sposób na to.
Zaprowadziłem ją pod labirynt, ale nie zrobiłem nic więcej. Chciałem sprawdzić jej pamięć i to czy zapamiętała drogę kiedy byliśmy na górze.
        - Prowadź. Za każdy ślepy zaułek będę cię całował gdzie tylko mi się zamarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Nie Lip 30, 2017 5:41 pm


     Nieprzychylnie spojrzałam na buty, które stały przy fotelu, przypominając sobie jak cholernie niewygodne były. Skrzywiłam się i chociaż przygryzałam wargę, założyłam je, by chwilę potem maszerować za mężczyzną. O wiele bardziej wolałabym, żeby mnie pokierował w odpowiednie miejsce i pozwolił iść samej. Jego towarzystwo było… przytłaczające i nie czułam się w nim bezpiecznie.
     Labirynt zrobił na mnie ogromne wrażenie. Odruchowo podeszłam do barierki, oparłam o nią ręce i wychyliłam się nieco, przyglądając się temu, co miałam przed sobą. Niestety nie dał mi tego podziwiać zbyt długo, bo zaraz zabrał się przed wejście do niego. Stanęłam przed nim i spojrzałam zaskoczona na Kaisera, kiedy zażyczył sobie, abym to ja go poprowadziła. Przełknęłam ślinę.
     - Czy to jest rozkaz, panie? – zapytałam, spuszczając wzrok na swoje stopy. Bolały. Obawiałam się, że będą obdarte przez te buty. Nie byłam przyzwyczajona do tak sztywnego materiału na stopach.
     - Żaden rozkaz. – Położył mi dłoń na głowie i mimowolnie się spięłam. To, co zrobił… To nadal było dla mnie świeże i nie czułam się komfortowo, kiedy tak naruszał moją przestrzeń osobistą.
     - Więc tego nie zrobię, panie – odsunęłam się od wejścia i spojrzałam na niego, obawiając się tego, co teraz zrobi. Mężczyzna powiedział, że pocałuje mnie za każdym razem, kiedy poprowadzę nas w ślepy zaułek. Teraz w nim nie byliśmy, i jeśli się nie ruszę, nie będę tym ryzykowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rencia

avatar

Liczba postów : 395
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Nie Lip 30, 2017 7:18 pm


        Uniosłem brwi ze zdziwienia, kiedy stanowczo odmówiła i odsunęła się od labiryntu. Nie podejrzewałem, że tak zrobi i trochę mnie to zszokowało. Czy naprawdę musiałem za każdym razem wydawać jej polecenie, żeby zrobiła cokolwiek poza siedzeniem? Zaczynało brakować mi cierpliwości do tej dziewczyny.
        - Czyli innymi słowy… - uśmiechnąłem się uroczo. – Jeżeli przerzucę cię przez ramie i wniosę w ślepy zaułek to nadal dostanę swoją nagrodę. – skrzyżowałem ręce na piersi gotowy aby dotrzymać słowa.
        - Nie, bo to nie ja wprowadziłabym cię wtedy w ślepy zaułek, panie. – zaśmiałem się widząc jak bardzo wzbrania się przed wejściem do labiryntu w moim towarzystwie. To było nawet uroczę, gdyby nie fakt, że słońce powoli zaczynało zachodzić powodując ochłodzenie.
        Zdjąłem z siebie marynarkę i zarzuciłem ją na ramiona dziewczyny. Na pewno było jej zimno, tylko nie okazywała tego, a nie chciałem, żeby się rozchorowała.
        - Freya… - westchnąłem kiedy wzdrygnęła się przez mój dotyk. – Wiesz, że nie będę w stanie powstrzymywać się w nieskończoność prawda? – objąłem ją ramieniem. Miałem ogromną ochotę zatopić się w jej wargach, a to dopiero początek. Chciałem ostrego seksu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Nie Lip 30, 2017 8:07 pm


     Odruchowo złapałam marynarkę i się nią bardziej opatuliłam, bo chociaż wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy, było mi zimno. Jednocześnie wzdrygnęłam się przez jego dotyk. Nie chciałam go czuć i wątpiłam w zmianę zdania. Kaiser nie był mężczyzną, któremu chciałam oddać swoje dziewictwo. Zawsze mnie uczono, że kobieta może uprawiać seks tylko ze swoim mężem i nawet nie chciałam zmieniać tego zwyczaju.
     - Jakiej odpowiedzi oczekujesz, panie? – zapytałam, kuląc się w sobie. Nie wiedziałam, co miałam mu powiedzieć. Która kobieta na moim miejscu by wiedziała? – Na pewno już się domyślasz, że swojego zdania nie zmienię. Nie chcę tego. Byłam wychowywana jako wolny człowiek, mający swoje zasady i nie złamię ich. Nie wyrażę na to zgody, panie.
     - Nie podobam ci się ani trochę? – Nie wiedziałam, co ja miałam odpowiedzieć. Sama nie byłam świadoma tego, czy mi się to podoba.
     - Ciężko mi jest to ocenić, skoro jedyne, co czuję to wstyd, zażenowanie i przymus.
     - Co więc proponujesz? – Uśmiechnęłam się smutno i westchnęłam.
     - Teraz mnie pytasz o zdanie?
     - Nigdy nie zabraniałem ci wyrażać własnej opinii. – Nie mogłam uwierzyć w to, że tego nie widział. Wzrok, który na niego podniosłam był tym razem niemal zrozpaczony.
     - Zabroniłeś, panie… - odezwałam się. – W momencie, w którym mnie kupiłeś zabroniłeś mi wyrażać własne zdanie. Nawet nie zapytałeś, jak się tam znalazłam. Nie zapytałeś czego chciałam. Nie zapytałeś jak się z tym czułam. Po prostu mnie kupiłeś i zmieniłeś z wolnego człowieka w zwykły przedmiot, będący twoją własnością.
     - Gdybym cię nie kupił, zrobiłby to ktoś inny. Słyszałaś licytacje, byłaś tam. Wolałabyś trafić w ręce tych zbirów czy innych alfonsów? W twoich oczach to ja jestem tym złym, ale sama dobrze wiesz, że tak nie jest.
     - Wolałabym zginąć niż stać się zabawką, kogokolwiek – warknęłam, mrużąc oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rencia

avatar

Liczba postów : 395
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Nie Lip 30, 2017 9:32 pm


        Słysząc ostatnie zdanie dziewczyny, zagotowało się we mnie. Cisze przeszyło głośne uderzenie. Blondynka przyłożyła dłoń do czerwonego policzka. Miała łzy w oczach.
        - Zawiodłem się na tobie… - Ruszyłem przodem nie czekając na to czy pójdzie za mną czy nie. Straciła w moich oczach. Nienawidziłem ludzi, którzy nie cenili własnego życia, bo nieważne jak ciężko było zawsze trzeba wierzyć, że będzie lepiej. Nauczyła mnie tego siostra, która…
        Wcześniejszy głód całkowicie zniknął. Trzasnąłem drzwiami, kiedy wszedłem do pokoju. Freya nie poszła za mną i może nawet lepiej, bo nie miałem ochoty na nią patrzeć. Najbardziej chyba wkurwiało mnie to, że ona nawet nie próbowała znaleźć jakiegokolwiek pozytywu całej tej sytuacji. Zachowywała się jakbym to ja był winny tego, że została sprzedana przez bliską jej osobę. Jakbym to ja był tym, który ją porwał i wystawił na aukcje.
        Usiadłem na łóżku głośno wzdychając. Chciałem sprawdzić co z Vincentem, ale wolałem nie widzieć tego potępiającego wzroku. W końcu pierwszy raz w życiu uderzyłem kobietę i  czułem się z tym kurwa źle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Nie Lip 30, 2017 10:04 pm


     Policzek mnie piekł przez jego uderzenie. Czułam jak łzy wypełniają moje oczy, kiedy odruchowo dotknęłam dłonią bolącego miejsca. Poczułam się tak, jakby boleśnie mi uświadomił jak niewiele wartości miało teraz moje życie. Byłam tylko zabawką, zwykłym niewolnikiem, którego zadaniem było wypełnianie poleceń swojego pana. Wiedziałam to, ale teraz to tak we mnie uderzyło, że nogi się pode mną ugięły, a ja upadłam na kolana. Nie miałam na nic siły, więc po prostu oparłam się plecami o ścianę labiryntu i spojrzałam w niebo, płytko oddychając. Całe moje ciało drżało. Nie tylko przez to, co się teraz działo, ale przez to, co miało się wydarzyć. I tak tego nie uniknę, prawda? Po co walczyć, skoro i tak skończy się to tak, jak miało na samym początku? Po co on mi pokazywał, że jest inne wyjście? Po co traktował tak… ludzko, skoro w jego oczach daleko mi było do człowieka? To mnie wykańczało.
     - Panienko Freyo, co tu pani robi o tej godzinie? – otworzyłam oczy i spojrzałam na Simmone. Od razu przypomniałam sobie, co się stało, kiedy ostatnim razem pozwoliłam sobie na rozmowę z nim. Podniosłam się więc, łapiąc marynarkę i owinęłam nią, wymijając mężczyznę bez słowa. - Panienko? – Poszedł za mną, jakby nie zrozumiał przekazu. - Coś się stało?
     - Proszę wybaczyć, panie Simmone, ale nie mam prawa z panem rozmawiać. – Przyspieszyłam kroku, kierując się z powrotem do budynku.
     - Proszę poczekać. - zatrzymał mnie łapiąc za ramię. Od razu się wzdrygnęłam. - Kaiser panience zabronił? – Wyrwałam się z jego uścisku, spojrzałam na niego i oddaliłam się, mając nadzieję, że w końcu da mi święty spokój. Nie miałam zamiaru się jeszcze bardziej narażać swojemu panu.
     - Odprowadzę panią. - ruszył za mną.
     - Nie! – warknęłam chyba zbyt ostro. – Znaczy, dziękuję, panie Simmone, ale trafię sama – poprawiłam się szybko, spuszczając wzrok i ruszając dalej.
     - Proszę mi wybaczyć. - ukłonił się. - Ale to obowiązek dżentelmena odprowadzić damę. – Poszedł za mną i nie dawał za wygraną. Problem w tym, że ja też byłam uparta.
     - Jeśli pan nie przestanie za mną iść, zacznę krzyczeć.
     - Proszę mi wybaczyć, że wtrącam się w nieswoje sprawy, ale nie mogę pozwolić aby Kaiser ponownie wykorzystał kobietę, a następnie wyrzucił ją jak śmiecia. – Zatrzymałam się gwałtownie i chociaż chciałam to ukryć, nie mogłam. Przestraszyłam się.
     - Ma pan rację. Proszę się nie wtrącać w nieswoje sprawy – warknęłam po raz kolejny, tym razem nie próbując nad tym zapanować.
     - Mogę panience pomóc. Proszę, nie chcę więcej być świadkiem przestępstwa i nic z tym nie zrobić.
     - Pomoże mi pan, jeśli przestanie pan za mną chodzić i do mnie mówić.
     - To nie powstrzyma Kaiser przez zgwałceniem pani! - powiedział  tym razem bardziej błagalnym tonem. - Nieważne jak długi będzie się powstrzymywał i tak to zrobi.
     - To już jest mój problem, nie pana.
     - To również mój problem! - podszedł i ujął delikatnie moją dłoń, przyprawiając mnie o łomotanie serca. Nie było ono symbolem oczarowania, ani słabości. Byłam przerażona tym, co mi mówił. - Oczarowała mnie panienka, nie potrafię żyć z myślą, że Kaiser...
      - Nie waż się mnie więcej dotykać! – krzyknęłam, wyrywając dłoń z jego uścisku. Odwróciłam się i puściłam biegiem korytarzem, kierując się do pokoju Kaisera. Dotyk jednego mężczyzny mi stanowczo wystarczał. Simmone za mną nie podążał, więc w połowie drogi przestałam biec i zaczęłam iść. Dużo myśli wypełniało moją głowę, ale tylko jedna się mocno wybijała: „ …wykorzystał kobietę, a następnie wyrzucił ją jak śmiecia”. Chciałam stąd uciec, ale nie miałam gdzie ani jak. Nie znałam okolicy, nie wiedziałam gdzie byłam i jak daleko od domu. Byłam na przegranej pozycji.
     Kiedy dotarłam pod odpowiednie drzwi nie weszłam do środka. Zamiast tego stanęłam przed nimi i zapukałam, czekając na ich otarcie przez Kaisera. Nie wiedziałam czy miałam prawo tam tak po prostu wchodzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rencia

avatar

Liczba postów : 395
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pon Lip 31, 2017 5:43 pm



        Denerwowałem się. Minęło pół godziny, a Freya nadal nie wróciła. Miałem ogromne wyrzuty sumienia, że pozwoliłem sobie ją uderzyć. To nigdy nie powinno mieć miejsca i bardzo się tego wstydziłem. Podniosłem rękę na nieuzbrojoną kobietę. Niżej już nie mogłem upaść.
        Zerwałem się natychmiast słysząc pukanie do drzwi. Otworzyłem je i odetchnąłem z ulgą widząc Freye. Wyglądała na zaskoczoną tak szybką reakcją z mojej strony i trochę mnie to zawstydziło, bo faktycznie zachowałem się desperacko.
        - Usiądź. – wskazałem na łóżko i zamknąłem drzwi na klucz. Nie chciałem aby ktokolwiek nam przeszkadzał. Freya posłusznie zajęła wskazane przeze mnie miejsce i zapewne czekała na pouczenie. Miałem zamiar to zrobić, ale pierw postanowiłem zrobić coś innego.
        Stanąłem naprzeciwko dziewczyny i uklęknąłem na jednym kolanie. Objąłem jej zmarznięte dłonie spoglądając prosto w jej oczy.
        - Przepraszam. Zachowałem się nieodpowiednio. Nigdy nie powinienem podnieść na ciebie ręki, nieważne jak bardzo nie zgadzałbym się z twoimi poglądami.  Życie ma się tylko jedno Freya. Wiele ludzi oddałoby wszystko aby ich bliscy wrócili, dlatego nie powinnaś tak łatwo rezygnować z życia. Ceń je.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pon Lip 31, 2017 6:05 pm


     Byłam zaskoczona jego reakcją. Nawet za drzwiami słyszałam te gwałtowne kroki, jakby się gdzieś spieszył. Posłusznie usiadłam na łóżku i spuściłam wzrok, łapiąc za materiał sukienki. Zaczęłam się nim bawić, czekając na ochrzan od mężczyzny, podczas gdy on przede mną uklęknął. Zszokowana nawet nie zdążyłam się wzdrygnąć pod wpływem jego dotyku. Patrzyłam się na niego, nawet nie mrugając oczami. Nie wiedziałam, co myśleć o tym, co zrobił i powiedział. To było… Nie spodziewałam się tego. Nawet nie miałam serca mu mówić, że życie w niewoli to nie było życie. Nie potrafiłam dostrzec w swoim życiu wartości, kiedy miało ono służyć zabawie Kaisera, ale teraz nie byłam w stanie mu tego powiedzieć. Pokiwałam więc tylko głową, sugerując że rozumiem, ale nie odezwałam się. Dosłownie zabrakło mi słów.
     - Dlaczego jesteś w stosunku do mnie tak… ludzki, panie? – zapytałam, nie mogąc sobie poradzić z tymi pytaniami. – Kupiłeś mnie, panie, jestem twoją własnością. Dlaczego traktujesz mnie tak, jakbyśmy byli równymi ludźmi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rencia

avatar

Liczba postów : 395
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pon Lip 31, 2017 8:22 pm


        - Kaiser. – zignorowałem pytania i oparłem dłonie na jej ramionach. – Mam na imię Kaiser, nie „pan”. – uśmiechnąłem się i popchnąłem ją na łóżko. Miałem dość tych ciągłych bezsensownych pytań. Nie było sensu na nie odpowiadać, ponieważ żadna odpowiedź nie będzie dla niej satysfakcjonująca. Jeżeli chciała poznać moje intencje to niech sama się postara, niech zawalczy. Nie chcę non stop dawać jej wszystkiego na tacy.
        Oparłem kolana o łóżko, a dłonie nadal trzymałem na jej ramionach. Całkowicie nad nią wisiałem mając idealny widok na jej piękną sylwetkę.
        - Jeżeli nie chcesz być moją zabawką to przestań się tak zachowywać. Przestań wykonywać każde moje polecenie, każdą zachciankę. Pokaż mi jaka jesteś naprawdę. – wstałem i pociągnąłem Freye ze sobą. – Za każdego „pana” dostaniesz ode mnie buziaka. Chyba, że… - udałem zamyślonego. - … tak naprawdę chcesz je dostawać? – uśmiechnąłem się złośliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pon Lip 31, 2017 8:43 pm


     „Pokaż mi jaka jesteś naprawdę”… Chciałam, ale nie potrafiłam. To nie był mój dom. To nawet nie był dla mnie znajomy teren. Czułam się skrępowana samym tym miejscem, a co dopiero swoją sytuacją. Poza tym… Nie byłam pewna czy on naprawdę chciał, żebym mu się sprzeciwiała. Czy nie wyjdę na tym gorzej? I co z tym „wykorzysta i wyrzuci”? Bałam się, że dobierze się do mnie tylko po to, żeby potem odesłać do domu, a jaki mężczyzna będzie chciał za żonę kobietę, która już nie była dziewicą?
     Wzdrygnęłam się, kiedy wylądowałam na łóżku i spojrzałam na mężczyznę, nie robiąc żadnych gwałtownych ruchów. Po prostu go słuchałam, starając się przyjąć do wiadomości to, co mówił i nie próbować ciągnąć go za język. Nie odpowiedział na moje pytanie, ale moich odpowiedzi wymagał.
     - Skoro pa… - zatrzymałam się, stając na nogach. Pocałunek był ostatnią rzeczą, której teraz potrzebowałam. Byłam zmęczona jego… intensywnością. – Skoro nie chcesz marionetki, która bezmyślnie wykonuje twoje polecenia, dlaczego kupujesz niewolnice? – zapytałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rencia

avatar

Liczba postów : 395
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Wto Sie 01, 2017 12:05 am


       Westchnąłem zrezygnowany. Dziewczyna nie dawała za wygraną i chciała znać prawdę. Zastanawiałem się czy podać jej jakiś powód na odczep się czy faktycznie wyznać swoje prawdziwe intencje. Czy jeśli je pozna, to jej stosunek do mnie się zmieni? Zapewne nie. Zastanawiało mnie to, dlaczego tak bardzo się starałem? Nigdy wcześniej nie musiałem tego robić, bo udawało mi się posiąść każdą kobietę, którą chciałem. Freya była inna i chyba to było powodem moim wysiłków.
       - Jeżeli ja je kupie, to nie kupi ich nikt inny. Nie trafią do niewoli ani burdelu i będą w stanie w miarę normalnie żyć. – skrzyżowałem ręce na piersi i spojrzałem w okno na zachodzące słońce. – Niestety one… - podszedłem do barku i wyjąłem butelkę wina i dwa kieliszki. Napełniłem je po brzegi. Usiadłem przy stoliku i pociągnąłem solidny łyk trunku. Na samą myśl o tym co się wydarzyło czułem gniew i smutek jednocześnie. Byłem naiwny… za każdym razem…
       Wpatrywałem się w kieliszek. Freya zadała dobre pytanie. Po co biorę kolejną dziewczynę wiedząc czym to się skończy. Czasami chciało mi się śmiać z własnej głupoty i naiwności. Najwidoczniej nie uczyłem się na własnych błędach. Wypiłem do dna wiedząc, że nie powinienem miesząc alkoholu z ziołami, ale czy powinienem się tym przejmować? Przecież nikt nie zapłacze nad moim grobem.
       - Nienawidzisz mnie, prawda? – wstałem od stolika czując ogromne zawroty głowy. Lekarz się wkurwi, ale mało mnie to interesowało. – Wolałabyś, żebym Simmone był na moim miejscu. – nie zapytałem, a jedynie stwierdziłem oczywisty fakt. Powoli chwiejnym ruchem zbliżałem się do dziewczyny. –  On ci się podoba. Nie to co ja. –  Objąłem Freye ramionami i runąłem z nią na łóżko. – Nie oddam cię nikomu. – wyszeptałem czując jak robię się bardzo senny. – Nie pozwolę cię zabrać… - dodałem udając się w krainę snów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Wto Sie 01, 2017 7:34 pm


     Jego odpowiedź daleko odbiegała od takiej, którą podejrzewałam usłyszeć. Nie spodziewałam się jej i nie ukrywam, że pozwoliła mi spojrzeć na niego z innej perspektywy. Być może uważał siebie samego za bohatera? Kogoś, kto ratuje damy w opresji i oczekuje za to nagrody? Nie, w takim wypadku by po prostu mnie zgwałcił, zamiast się powstrzymywać. Nie usprawiedliwiał swoich czynów, nie roszczył sobie zbyt wielu praw chociaż miał do tego prawo. Wydawał się być… skrzywdzony?
     - Słucham? – odezwałam się zaskoczona jego pytaniem i spojrzałam na niego. Nie pozwolił mi na nie odpowiedzieć i dobrze. Sama nie znałam odpowiedzi. Nie wiedziałam, czy go nienawidziłam, czy nie. Ciężko mi było odczytać swoje uczucia w tym momencie. – Nie powinieneś pić alkoholu po lekach… - zwróciłam mu uwagę, ale chyba gdzieś odpłynął. Niby do mnie mówił i mnie objął, ale wydawał się być obecny zupełnie gdzie indziej. Odruchowo pisnęłam, kiedy opadł ze mną na łóżko, a zaraz potem poczułam jego równomierny oddech. Zasnął. I wyglądał jak mały, cierpiący chłopczyk, którego robiło mi się szkoda. To się całkowicie kłóciło z tym, co mi do tej pory pokazał i nie miałam pojęcia, która wersja była ta prawdziwa. Westchnęłam więc zrezygnowana, ale nie wyrywałam się, bo nie chciałam go obudzić. Sama po jakimś czasie zasnęłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rencia

avatar

Liczba postów : 395
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Wto Sie 01, 2017 8:43 pm



       Mimowolnie syknąłem próbując podnieść się z łóżka. Obudziłem się z potwornym bólem głowy spowodowanym wczorajszym wybrykiem. Co mi odbiło, że postanowiłem pić wino na pusty żołądek, w dodatku po zażyciu lekarstw. Prosiłem się o kaca…
       Nie mogłem ukryć zdziwienia widząc pod sobą Freye. Czy ona również oszalała? Dlaczego mnie nie zrzuciła i położyła normalnie spać? Zostając w takiej pozycji z mężczyzną to nic innego jak przyzwolenie do działania. Wiedziałem, że była dziewicą i nie znała się na tych sprawach, ale cholera jasna… nie powinna mnie aż tak prowokować zwłaszcza, że od samego parzenia na nią czułem napięcie w kroczu.
       - To twoja wina… - wyszeptałem delikatnie całując jej wargi. Jedną dłoń położyłem na piersi i bardzo powoli nią ruszałem. Miała na sobie gorset więc nie chciałem zrobić jej krzywdy. – Freya… - Pogłębiłem pocałunki widząc jak twardo śpi. – Jesteś moja… - Zacząłem naprawdę ostro ją całować nie przejmując się tym, że mogłaby się obudzić. Pragnąłem jej całym swoim ciałem więc nie zdziwiło mnie to kiedy poczułem wzwód. – Kurwa… - wstałem z łóżka i wyszedłem na balkon. Nadal było ciemno i nie zapowiadało się na ranek. Oparłem się o barierkę głośno wzdychając. Skoro już samo całowanie wywołuje u mnie taki efekt, to niedługo nie będę w ogóle w stanie na nią patrzeć.
       Kiedy ochłonąłem wróciłem do środka i ułożyłem Freye do snu. Przykryłem kocem jej ciało, żebym nie mógł na nie zerkać i sam położyłem się po drugiej stronie łóżka tyłem do dziewczyny. Śpij do cholery, śpij…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sro Sie 02, 2017 7:54 pm


     Miałam paskudny sen, ale nie pamiętałam dlaczego tak uważałam. Wszystko, co się wtedy wydarzyło rozmyło się. Nawet nie wiedziałam, czego dotyczył i jakoś niespecjalnie mnie to interesowało. Miałam podejrzenia, że odpowiedź by mi się bardzo nie spodobało, więc lepiej się w to nie zagłębiać.
     Kiedy się obudziłam, leżałam po drugiej stronie łóżka. Biust, talia, brzuch… Wszystko mnie bolało przez gorset, w którym spałam. Za bardzo uciskał i pozbawiał komfortu. Nie potrafiłam zrozumieć jak można było w tym chodzić tak swobodnie, a musiałam. Podejrzewałam, że początki będą bardzo ciężkie, a wątpiłam w ułatwianie mi tego przez Kaisera. A jeśli już o nim mowa… nadal spał tylko po drugiej stronie łóżka. Zupełnie, jakby w ogóle się nie budził i nie miałam zamiaru go wyrywać ze snu. Zamiast tego podniosłam się z łóżka i wyjrzałam z pokoju. Służba już się krzątała na korytarzu, więc niedługo im zajęło zwrócenie na mnie uwagi. Poprosiłam o przygotowanie śniadania, a sama ze świeżą sukienką z szafy poszłam do łazienki. Mając pewność, że mężczyzna spał i zamykając się na klucz, zaczęłam napełniać wannę. Jednocześnie ściągałam to, co miałam na sobie i weszłam do ciepłej wody. Tym razem kąpiel była o wiele przyjemniejsza niż poprzednim. Byłam sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rencia

avatar

Liczba postów : 395
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sro Sie 02, 2017 8:28 pm



        Obudziło mnie pukanie do drzwi i nie ukrywam, że byłem dość mocno zaskoczony widokiem służby wnoszącej śniadanie. Czując ten smakowity zapach od razu zrobiłem się głodny i to wszystko zasługa Freyi. Nigdy bym nie pomyślał, że zrobi się tak samodzielna już drugiego dnia. Cieszyło mnie to.
        Odprawiłem służbę i zrzuciłem z siebie brudne ubrania. Szczerze to wolałem pierw wziąć kąpiel, ale słyszałem jak blondynka urzęduje w łaźni. Miałem ochotę pociągnąć za klamkę, ale się powstrzymałem. Wiedziałem, że nie jest na tyle głupia, żeby nie zamknąć za sobą drzwi. Poznała mnie pod tym względem na tyle dobrze, żeby przewidzieć co bym zrobił, gdyby były otwarte. Założyłem więc ubrania i zapukałem uprzejmie.
        - Freya pośpiesz się albo użyję dodatkowego klucza i umyje ci plecki. – zażartowałem, a może i nie? Oczywiście blefowałem, ale jeśli byłbym w posiadaniu takiego klucza to na pewno bym go użył.
        Usiadłem przy stole czekając na przybycie dziewczyny. Zastanawiało mnie jak bez mojej pomocy założy gorset. Było to niemożliwe, dlatego nie zdziwiłem się widać jak wychodzi z łaźni bez niego. Jej cycki zajebiście odznaczały się w sukience, no i sutki… Ciekawe czy zadawała sobie sprawę z tego, że sterczą. Masowała się, a chętnie bym ją z tego wyręczył.
        - Dzień dobry. – przywitałem się i odprowadziłem ją wzrokiem do stolika. Usiadła naprzeciwko mnie i miałem cholerny problem aby patrzeć się w jej oczy. – Widzę, że testujesz moją wytrzymałość. – uśmiechnąłem się zerkając ukradkiem w jej biust aby domyśliła się o co chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sro Sie 02, 2017 9:21 pm


     Nie miałam zamiaru zakładać gorsetu, chociaż wiedziałam, że bez niego, przez materiał sukienki, będzie widać kształt moich piersi. Kaiser widział mnie nago, wbrew mojej woli, więc to mnie aż tak nie krępowało. Z tego względu nie miałam problemu z wyjściem z łazienki, chociaż wiedziałam, że mężczyzna już nie spał, bo mnie pospieszał.
     Przeliczyłam się. Myliłam się. Kiedy czułam na sobie jego wzrok, byłam skrępowana, ale mogłam to w sobie zdusić, bo jeszcze nie było tak źle. Po tym, co mi wczoraj zrobił jakoś wątpiłam, żeby coś na mnie tak mocno zadziałało. No chyba, że mnie zgwałci, czego się obawiam i co mocno ogranicza moje ruchy. Nadal psychicznie tego nie chciałam.
     - Dzień dobry. Podejrzewam, że tego byś chciał – odpowiedziałam, spoglądając na mężczyznę. Nie sięgałam po jedzenie, chociaż czułam głód. Nie chciałam nadwyrężać jego cierpliwości, a nadal nie wiedziałam na co sobie mogłam pozwolić ze swoją „wolnością”. – Ale nie. Mam siniaki na ciele przez gorset. Zdecydowanie powinnam go zdjąć zanim poszłam spać… - wyjaśniłam, nie przestając się na niego patrzeć. Dziwnie mi było zwracać się do niego na ty. Nadal lepiej bym się czuła, używając określenia Pan z jego odmianami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rencia

avatar

Liczba postów : 395
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sro Sie 02, 2017 11:19 pm



       Zmartwiłem się słysząc, że gorset nieźle posiniaczył jej ciało. Czułem się winny tego, że nie zdjąłem go z niej wczoraj kiedy miałem okazje, a zamiast tego postanowiłem się zabawić. Może nie byłaby zadowolona ale chociaż nie zrobiłaby sobie krzywdy.
       - Wezwać lekarza? – zapytałem już poważniejszym tonem. – Na pewno ma jakieś zioła, które uśmierzą ból. – nawet nie czekałem na jej przyzwolenie i rozkazałem służącej na korytarzu aby przyniosła odpowiednią maść. Wróciłem do stołu i zauważyłem, że dziewczyna nadal nie zaczęła jeść. – Nie musisz czekać na moje przyzwolenie żeby zacząć jeść wiesz o tym? Nie jesteśmy na salonach. – uśmiechnąłem się i sam zacząłem jeść. – Obiecałem, że zabiorę cię do domu, ale nadal nie powiedziałaś gdzie mieszkałaś. Wątpię czy uda nam się wyruszyć w tym tygodniu skoro nadal w stolicy czekają na odzew od kandydatów na króla, ale postaram się wymknąć jak ostatnim razem.
       Skończyliśmy jeść śniadanie i przyznam, że bardzo ciężko było nie spoglądać na biust Freyi, który był naprawdę obfity. Rzadko zdarzają się kobiety z takim arsenałem mimo, że gorsety bardzo w tym pomagają. Kobiety to oszustki i już nie raz tańcząc na przyjęciach się o tym przekonałem. Skoro mowa o salonach, to powinienem zacząć przygotowywać Freye na najbliższy bal. Trzy dni…
Podszedłem do blondynki i ukłoniłem się wysuwając przed siebie prawą dłoń.
       - Czy mogę prosić do tańca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pią Sie 04, 2017 7:30 am


     Zanim zdołałam mu odmówić, on już podjął próbę zdobycia lekarstwa. W zasadzie rozkazał je przynieść i wiedziałam, że ten rozkaz nie zostanie zignorowany przez służącą, do której go skierował. Należało jedynie czekać, aż pojawi się ze zmielionymi ziołami, ktorych sok miał mi posłużyć jako maść. Nie skomentowałam tego w żadensposób, nie licząc westchnięcia ze zrezygnowaniem. Nie podobało mi się to, że pomimo bycia zakupioną jako niewolnica, przez sposób, w jaki mnie traktował, zaczynałam się do niego przekonywać. Nie traktował mnie jako przedmiot a nie byłam pewna, że nie wolałabym tego. Czułam się tak, jakby wystarczyło, że ktoś mnie należycie traktował, a już wkupiał się w moje łaski. Za łatwo, zbyt łatwo...
     - Nie czekałam aż mi pozwolisz tylko aż sam zaczniesz jeść. Ty jesteś gospodarzem... – odpowiedziałam, sięgając po jedną z kanapek. Zdążyłam wziąć tylko kilka gryzów, kiedy mężczyzna się podniósł i podszedł do mojego krzesła. Wiedziałam, czułam, że się zarumieniłam, gdy zachował się w tak... kulturalny sposób. Ukłonił mi się! Do cholery, mój pan mi się ukłonił! Źle się z tym czułam, ale jednocześnie podobało mi się to. Widziałam teraz zupełnie inną jego twarz i była naprawdę... przyjemna. Nie czułam się tak,jakby mnie osaczał, tak jak to było do tej pory. Jednocześnie przypomniał mi się mój ojciec, który w wolnych chwilach, kiedy miał jeszcze siłę po całym dniu pracy, poświęcał mi czas i uczył tańczyć. Na zmianętańczył ze mną i mamą. Mimowolnie uśmiechnęłam się pod nosem i położyłam dłoń na wyciągniętej ręce Kaisera. Kiedy mnie pociągnął na wolną przestrzeń w pokoju, sama się ukłoniłam pamiętając co mówił tata i podążyłam za nim w tańcu. – Wioska Sungristown w regionie ..., w królestwie... – odpowiedziałam na jego wcześniejsze pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rencia

avatar

Liczba postów : 395
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pią Sie 04, 2017 5:50 pm



        Rumieniła się. Moja piękna Freya rumieniła się na mój widok. Czyli mężczyźni, którzy traktowali ją jak księżniczkę, obsypywali kwiatami i komplementami byli w jej typie. Chciało mi się śmiać, bo to całkowite przeciwieństwo mnie. Żaden ze mnie dżentelmen i chociaż bardzo dobrze znałem zasady savoir vivre nie zadawałem sobie trudu aby ich przestrzegać kiedy sytuacja tego nie wymagała.
        - Lewa w tył, prawa w bok i łączysz. Prawa do przodu, lewa w bok i łączysz. – instruowałem Freye krok po kroku. Walc angielski to jeden z podstawowych tańców salonowych i chyba był z nich najprostszy, dlatego zacząłem właśnie od niego. – Nie możesz uciekać ode mnie ciałem. Musimy się stykać od miednicy aż po twój biust. – uśmiechnąłem się widząc kolejne rumieńce na jej twarzy. To tylko taniec więc nie może uciec, a ja skorzystam na tym, że jej cycki będą się na mnie ugniatać. – To samo tyle, że z obrotem o dziewięćdziesiąt stopni. Zazwyczaj na przyjęciach tańczące pary twarzą duże kwadraty, dlatego jest to niezbędny krok. – poinstruowałem i ćwiczyliśmy, aż do momentu, w którym wyjawiła mi swoje dawne miejsce zamieszkania. Po jej urodzie nigdy bym nie powiedział, że należeliśmy do tego samego regionu, a jednak. Królestwo Isendaru dzieliło się na siedem części i to właśnie z każdego z nich został wybrany jeden kandydat na króla. Nie miałem zielonego pojęcia jakie były kryteria doboru, ale najwyraźniej stwierdzono, że jestem idealnym reprezentantem regionu Sento. Szkoda tylko, że miałem te w głębokim poważaniu.
        - Nieźle ci idzie. – pochwiałem, kiedy zaczęliśmy idealnie i spójnie płynąć po pokoju. Czułem jak ponownie wzrasta we mnie napięcie. Cholera długo tak nie wytrzymam.
        - Paniczu, przyniosłam lekarstwo. – służąca odezwała się zza drzwi. Przerwałem lekcje i wziąłem od niej naczynie z ziołami. Zamknąłem drzwi na klucz, bo nie chciałem aby ktokolwiek nam przeszkodził i wskazałem dłonią na łóżko.
        - Usiądź i zdejmij górę sukienki. – ona również musiała zdawać sobie sprawę, że sama nie da rady nałożyć odpowiednio maści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pią Sie 04, 2017 10:31 pm


     Walc angielski był jedynym tańcem, który tańczyłam z ojcem, dlatego nie stanowił dla mnie problemu. Gorzej z pozostałymi. Myliłam kroki, potykałam się, ale uparcie podążyłam za mężczyzną. Dobrze prowadził, więc chociaż na początku szło mi fatalnie, w końcu to się zmieniło, a we dwoje zaczęliśmy swobodnie tańczyć po kolei to, czego starał się mnie nauczyć. Nadal się myliłam, ale moje ruchy były o wiele bardziej płynne niż na początku. Sama byłam z tego dumna, ale jego pochwała wywołała na mojej twarzy uśmiech. Oczywiście rumieńce ani na chwilę z niej nie niknęły, ale chociaż piekło, mogłam to zignorować. To szybko się zmieniło, kiedy kazał mi się rozebrać i najwidoczniej miał zamiar nałożyć maść na moje ciało. WYKLUCZONE.
     - Masz wystarczająco duże lustro, żebym mogła sobie poradzić – odpowiedziałam, uciekając wzrokiem od niego. – A ja mam wystarczająco długie ręce, żeby sięgnąć w każde miejsce… - dodałam, łapiąc za rąbka sukni, ale nie zamierzając jej zdejmować.
     - Aż tak bardzo się mnie brzydzisz? – Kaiser spojrzał na mnie tak, jakby się spodziewał takiej reakcji. To po co proponował coś tak absurdalnego?
     - Nie brzydzę… - odpowiedziałam, spuszczając wzrok. – Wstydzę i krępuję… - dodałam ciszej, sama się ledwo słyszałam.
     - Nie masz się czego wstydzić, jesteś piękna.
     - Ja wiem, że dla ciebie to jest norma, ale dla mnie nie. Byłam wychowywana w przekonaniu, że nago może mnie oglądać tylko mój mąż. Mężczyzna, z którym chcę się związać na całe życie. Nie mężczyzna, który mnie kupił… Czuję się, jakbym zdradziła samą siebie, jakbym zawiodła...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rencia

avatar

Liczba postów : 395
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sob Sie 05, 2017 6:11 pm




        Freya robiła i mówiła dosłownie wszystko, żebym tylko nie dotknął jej choćby palcem. Powoli zaczynało mnie to irytować, bo ile można znosić niechęć wobec swojej osoby? Najgorsze było chyba to, że pierwszy raz w życiu tak bardzo się starałem, a jedyne co dostawałem to pełne nienawiści spojrzenie. Zachowywała się tak jakbym miał ją zgwałcić zamiast nasmarować maścią, a przecież sama dobrze wiedziała, że nie potrzebowałem takich podchodów aby ją posiąść. Mogłem to zrobić kiedy chciałem.
        - Jeśli chcesz, możesz zostać moją żoną. – zażartowałem. Nie mogłem zrozumieć na czym tak bardzo jej zależy skoro i tak będę jedynym, z którym będzie się pieprzyć. Freya gwałtownie spojrzała w moim kierunku i zrobiła kilka korków w tył z przerażenia.
        - Dlaczego tak mówisz? – Jej wzrok mówił wszystko. Wiedziałem, że nie jest do mnie przekonana, że mnie nienawidzi, ale taka reakcja zabolała. Też mam uczucia do cholery…
        - Nie ważne… - odwróciłem spojrzenie i skupiłem je na martwym punkcie na łóżku. – Poproszę służącą, żeby ci pomogła. -  Wstałem i natychmiast ruszyłem do drzwi. Musiałem stąd wyjść. Teraz. Kogo ja próbowałem oszukać przecież ojciec miał racje. Jestem nic nie wartym śmieciem, którego nikt nigdy nie pokocha. Który na zawsze zostanie sam. Wszystkie poprzedniczki Freyi uciekły, kiedy tylko miały na to okazje i z nią będzie dokładnie tak samo. Jeżeli tylko zostawię jej otwarcie to zniknie.
        - Kaiser! – pierwszy raz użyła mojego imienia i tak naprawdę nie wiedziałem po co. Co próbowała przez to osiągnąć skoro jedyne o czym marzyła to święty spokój z mojej strony. Czułem jak na mnie patrzy, ale nie odwróciłem się.
        - Co? – odpowiedziałem bardzo zimnym i groźnym tonem. Freya musiała się przestraszyć jak zwykle, ponieważ nic więcej nie powiedziała. Ruszyłem przed siebie nie trudząc się w alarmowanie służby. To czy ucieknie, czy nie przestało mnie interesować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Nie Sie 06, 2017 7:45 pm


     Poczułam się naprawdę źle i nie wiedziałam dlaczego. Sama chciałam się od niego odizolować, uciekałam od jego dotyku. Nie chciałam, żeby na moim ciele były jego ślady, ale przecież nie traktował mnie źle. Nie stosował siły, nie kazał mi spać w jakiejś ruderze, nie zgwałcił mnie… Wręcz przeciwnie. Dał mu suknie, buty, traktował na równi… Było mi go szkoda i się przeraziłam. Nie wiedziałam, co będzie dalej. Wkurzył się, widziałam to i chociaż nie miałam pojęcia z jakiego powodu, miałam w tym swój udział. Miałam wyrzuty sumienia, bo słyszałam sumę, za którą mnie kupił. Wydał naprawdę mnóstwo, a nic z tego nie miał, oprócz ciągłego buntu i na pewno niezbyt przyjemnych komentarzy. Raniłam go, a rodzice zawsze mnie uczyli, żebym tego nie robiła.
     Zamknęłam drzwi, wzdychając ze zrezygnowaniem i opadłam plecami na łóżko. Zamknęłam oczy i spokojnie oddychałam. Problem w tym, że Kaisera nie było dosyć długo i zaniepokoiłam się tym. Zaczęłam więc chodzić po pokoju, ale i to go nie przywiało. Stąd podjęłam decyzję sprawdzenia czy wszystko z nim w porządku i przeproszenia. Wyszłam z pomieszczenia i ruszyłam na poszukiwania mężczyzny. Znalazłam go po przejściu co najmniej połowy pomieszczeń. Trenował. BEZ KOSZULKI. A ja stanęłam jak wryta wpatrując się w jego mięśnie, pracujące przy każdym kolejnym ruchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rencia

avatar

Liczba postów : 395
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Nie Sie 06, 2017 8:56 pm



      Nie wiedziałem ile czasu minęło, ale mięśnie zaczynały odmawiać mi posłuszeństwa. Byłem fizycznie zmęczony ale nadal się nie uspokoiłem. Nadal byłem wkurwiony i to głownie na siebie. Dlaczego po raz kolejny pcham się w te samo bagno? Przecież doskonale wiedziałem jak to się skończy, a i tak robiłem sobie złudne nadzieje. Chyba naprawdę nie uczę się na błędach.
      Trenowałem od sześciu godzin bez przerwy, albo może już siedmiu? Chciałem pozbyć się złości i frustracji, ale nic nie pomagało. Moje ciało miało dość, ale psychika mówiła „jeszcze”.
      Kątem oka dostrzegłem Freye, która wpatrywała się we mnie zapewne już od kilku minut. Kurwa! Byłem tak cholernie zmęczony, że nawet nie zauważyłem, że ktoś mnie obserwuje.
      - Czego chcesz? – rzuciłem groźnie. Spuściła wzrok zapewne znów bojąc się mojego tonu.
      - Wszystko w porządku? – zapytała dość niepewnie. Po co tu przyszła? Nagle zaczęła się martwić? Dobre sobie.
      - Nie. – odpowiedziałem krótko. Chyba doskonale było widać, że nie jest ze mną kurwa w porządku.
      - Dlaczego tak bardzo... - przerwała. - ... zdenerwowały cię moje słowa? – tym razem odważyła spojrzeć mi w oczy. Szkoda tylko, że nie miałem zamiaru się otwierać. Nie zasługiwała na to. Była taka sama jak reszta kobiet.
      - Nie twoja sprawa. Jestem zajęty. Wyjdź. – uciąłem rozmowę i wróciłem do treningu.
      - Dobrze... – widziałem jak się odwraca i łapie za klamkę. Tyle, że nic więcej nie zrobiła. Stała jak kołek wpatrując się w podłogę. Czego oczekiwała? Że znów poklepie ją po ramieniu i powiem, że nic się nie stało? Że rzucę się jej w ramiona i podziękuje, że zwróciła na mnie uwagę? Uśmiechnę się i wrócę z nią do pokoju?  Nie miałem zamiaru tego robić.  - Nie wyjdę – powiedziała stanowczo odwracając się. - Przyszłam tutaj, mając cel. – miecz upadł z głośnym hukiem na podłogę. Cel? Najchętniej roześmiałbym się w jej twarz, ale postanowiłem skutecznie ją przepłoszyć. Szybkim krokiem ruszyłem w kierunku Freyi i kiedy byłem już dostatecznie blisko złapałem ją za szczękę i zatopiłem swoje wargi w jej. Dziewczyna uderzyła mocno w drzwi, do których ją przyciskałem.
      - Strata dziewictwa, to ten twój „cel”? – zapytałem ironicznie ponownie ją całując. Byłem bardzo agresywny wiedząc, że tego nienawidzi i bardzo dobrze. Niech przeniesie na mnie wszelkie złe emocje. Chętnie stanę powodem do nienawiści.
      - Nie każ mi się powtarzać… - odsunąłem się dając ostatnią szanse na ucieczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Raika

avatar

Liczba postów : 478
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pon Sie 07, 2017 12:16 am


     Oglądanie go w takim stanie było… bolesne? Nie podobał mi się w takiej wersji. Widziałam, że z jakiegoś powodu cierpiał, a to, że ja byłam tego powodem, było nieprzyjemne. Nienawidziłam ranić innych ludzi, a miałam teraz wrażenie, że stał przede mną „poszarpany” mężczyzna. Był w strzępach i coś we mnie chciało, aby to się zmieniło. Przynajmniej dopóki nie zachował się tak, jak to miał w zwyczaju. Niepokój wzrósł w moim sercu, kiedy pocałował mnie w tak agresywny sposób. Kiedy poczułam jego usta łapczywie spijające z moich pocałunek, przeraziłam się. Znowu przestałam być pewna swojej pozycji. Znowu bałam się zrobić czegokolwiek. Nie chciałam poznawać tego konsekwencji, ale jednocześnie miałam cholerne wyrzuty sumienia.
     - Chciałam tylko cię przeprosić… - odezwałam się, spoglądając na nasze stopy i odwracając się, żeby wyjść.
     - Za co…? – zapytał tak spokojnie, jakby mu już na niczym nie zależało. Poczułam się tylko gorzej.
     - Za to, że cię zraniłam… - zaczęłam i podniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć. - … że nie spełniam twoich oczekiwań.
     - Po prostu wynoś się stąd... – Kaiser się odsunął zrezygnowany. Patrząc na niego już wiedziałam, że dzisiaj niczego nie wskóram, więc kiwnęłam po prostu głową i wyszłam z sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   

Powrót do góry Go down
 
In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: