IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Wto Lip 18, 2017 8:57 pm


         Mur postawiony przez Freye powoli znikał przez co stawała się coraz bardziej świadoma przyjemności, którą gwarantowałem jej każdym pocałunkiem. Nasze wargi już od dłuższego czasu nie mogły się od siebie oderwać i nawet nie zauważyłem kiedy przestałem być jednym, który inicjuje kolejne połączenie. Freya wbrew sobie zaakceptowała fakt bycia moją niewolnica, ponieważ uważała, że jedyne co jej zostało to podporządkowanie się. Przestała zważać na to czego potrzebuje i co czuje, postanowiła stać się kozłem ofiarnym, ale nie tak jak pozostałe dziewczyny, bo nie robiła tego dla mnie tylko dla siebie. To był własny sposób karania się za to co zgotował jej los.
         Otworzyłem ze zdziwienia oczy kiedy usłyszałem ciche mruknięcie. Dziewczyna była równie zszokowana, ponieważ natychmiast podniosła się z zamiarem ucieczki, ale nie zrobiła tego najwyraźniej zdając sobie sprawę, że przecież zgodziła się wykonywać każde moje polecenia, a ja nie pozwoliłem jej odejść. Uśmiechnąłem się kiedy zauważyłem miejsce, w które się wpatruje a mianowicie moje wargi, bo to oznaczało tylko jedno: pragnęła więcej. Speszona widząc moją reakcje odwróciła wzrok a poliki stały się czerwone  przez zawstydzenie, które czuła.
         Pokonała mnie. Wyglądała tak cholernie uroczo, że sam nie mogłem uwierzyć w to co miałem zamiar zrobić. Podniosłem się więc na przedramionach i dotknąłem jedną dłonią policzka Freyi. Delikatnie sunąłem po nim palcem zatrzymując się na wargach, które chciałem ponownie poczuć.
         - Co powiesz na… - spojrzałem prosto w jej błyszczące oczy i wróciłem palcem z powrotem na policzek delikatnie go pocierając. – … założenie sukienki, którą dla ciebie przygotowałem? –Patrzyłem na jej cycki i miałem ogromną ochotę pobawić się nimi, całować je, possać, polizać. Chciałem przywiązać ją do ramy łózka i sprawić by krzyczała moje imię cała rozgrzana i podniecona, a następnie pieprzyć do utraty przytomności, ale tego nie zrobiłem. Zamiast tego po raz kolejny pozwoliłem jej uciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 427
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Wto Lip 18, 2017 9:24 pm


     Byłam zaniepokojona jego zachowaniem. Powoli przyzwyczajałam się do tej jego natarczywości i poniekąd… agresywności. Jego łagodna odsłona wzmagała we mnie pewien strach, bo nie miałam pojęcia, jak się zachowywać. Chciałam wiedzieć czego się po nim spodziewać, a to, że cały czas zaprzeczał własnemu zachowaniu, przyprawiało mnie o palpitacje serca. Zwłaszcza przez to, że podobała mi się ta delikatność. To, w jaki sposób muskał mój policzek było przyjemne w przeciwieństwie do tego… intensywnego macania. Kiedy zjechał kciukiem na moje wargi, odruchowo je lekko rozchyliłam, wypuszczając powietrze, które oplotło jego palec.
     - Jak… - przerwałam, zauważając miejsce, w które się wpatrywał. Odruchowo zakryłam piersi ręką, spuszczając głowę i ścisnęłam nogi, drugą zasłaniając krocze. – To nie jest zły pomysł, panie… - mówienie do niego tym tytułem było coraz trudniejsze. Wydawało mi się po prostu głupie i trochę niedojrzałe, ale nie chciałam tego zmieniać. Oboje wiedzieliśmy dlaczego.
     Ostrożnie zsunęłam się z niego i podeszłam do materiału. Po raz kolejny go dotknęłam, czując jego miękkość. Nigdy nie miałam na sobie czegoś tak delikatnego i chciałam jak najszybciej to założyć, ale pojawiał się pewien problem.
     - Nigdy nie miałam na sobie takiej sukni… - powiedziałam trochę do siebie, a trochę do Kaisara. Nie chciałam otwarcie przyznawać się do tego, że nie miałam pojęcia jak powinnam to na siebie założyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Wto Lip 18, 2017 11:19 pm



        Usiadłem na łóżku wpatrując się w poczynania Freyi i ledwo powstrzymałem parsknięcie śmiechem kiedy zauważyłem, że nie ma zielonego pojęcia jak założyć na siebie taką suknie. Mogłem się spodziewać, że dziewczyna z wioski nigdy nie ubierała się w coś tak szykowanego nawet na wyjątkowe okazje, ponieważ nie było ich na to stać. Nie był to żaden problem, chętnie wszystkiego ją nauczę.
        Stanąłem za moją piękną niewolnicą i bardzo delikatnie środkowym palcem prawej dłoni zacząłem kreślić trasę po jej seksownym ciele. Lewy obojczyk, mostek następnie przerwa między cyckami, kończąc na pępku i z powrotem, ale tym razem do prawego obojczyka. W międzyczasie ustawiłem wargi przy uchu dziewczyny otulając je ciepłym oddechem przyprawiającym o dreszcze.
        - Na twoim miejscu zacząłbym od bielizny. – wyszeptałem łapiąc łagodnie za dłoń Freyi, która pomimo pracy na roli nadal była delikatna i krucha. Nie chciałem aby znów się ode mnie oddaliła, bo wydawało mi się, że choć przelotnie, nawiązałem z nią pewnego rodzaju więź poprzez własną subtelność. Nie należałem do ugodowych ludzi, ale lubiłem zdobywać i rozkochiwać w sobie kobiety dlatego byłem gotowy działać na jej warunkach jeśli to sprawi, że choć odrobine się otworzy.
        Zaprowadziłem damę do szafy i otworzyłem drzwi ukazując jej pięknym oczom całą zawartość:  dziesiątki sukni oraz to czego w tym momencie szukaliśmy czyli bielizny. Biorąc pod uwagę, że kreacja była w dość intensywnych i ciemnych kolorach postanowiłem wybrać czarny gorset oraz koronkowe czarne majtki nie zapominając o pończochach w tym samym kolorze.
        - Pomóc ci? – uśmiechnąłem się czarująco ale i trochę łobuzersko aby rozluźnić atmosferę, bo byłem całkowicie pewien, że zaczerwieni się i odmówi. Co prawda nie widziałem dobrze jej twarzy, ponieważ nadal było dość ciemno a staliśmy daleko od okna, ale byłem pewien, że się rumieni.
Wsunęła na siebie szybko majtki i pończochy niestety gorset wymagał już mojego udziału na co szeroko się uśmiechnąłem. Przerzuciłem włosy Freyi z pleców na biust i naprawdę bardzo się starałem żeby nie myśleć o tym jak zajebiście ponętnie teraz wyglądała.
        - Przestań być tak piękna i seksowna, bo nie mogę się skupić na wiązaniu. – wyszeptałem i bardzo subtelnie zacząłem całować jej szyje i ramię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 427
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pią Lip 21, 2017 6:36 pm


     Spięłam wszystkie mięśnie pod wpływem jego dotyku. Gwałtownie wciągnęłam w płuca powietrze, ale wypuszczałam je stopniowo, przerywając kiedy jego poczynania zbyt na mnie działały. Nie czułam się dobrze z tym, że podobało mi się to, co na mnie wymuszał. Nadal nie pozbyłam się wstydu wywołanego tym, że byłam przed nim nago, cała odkryta. Żaden mężczyzna nie powinien mnie widzieć w takim wydaniu jeśli nie był moim mężem i czułam obrzydzenie do samej siebie. Umyślnie uciekałam spojrzeniem w dół, żeby nie patrzeć w swoje odbicie, w lustrze, na które niestety miałam widok. Nie mogłam na siebie patrzeć. Już na tym etapie wystarczająco się nienawidziłam i wolałam nie myśleć, co będzie dalej.
     - Zapewne, panie… - odpowiedziałam zdawkowo, pozwalając się pociągnąć w stronę szafy i zaglądając do środka. Widok tych wszystkich ubrań, które nie mogły być dla kogoś innego, jak dla mnie, powinnam się cieszyć. „Miałam” niemal całą szafę własnych rzeczy, czego do tej pory nigdy nie uświadczyłam, ale nie potrafiłam o tym myśleć jako o czymś przyjemnym, skoro były tylko po to, aby za chwilę zostać ze mnie zerwane. – Nie trzeba… - pokręciłam przecząco głową, czując jak się rumienię, ale już nie reagując na to. Taki stan będzie mi towarzyszył teraz  zawsze.
     Ugryzłam się w język, kiedy usłyszałam jego komentarz, bo na usta cisnęła mi się nieodpowiednia reakcja. Chciałam palnąć, że z chęcią bym oddała komuś tę urodę i seksowność, jeśli dzięki temu nikt by mnie nie porwał z domu i nie sprzedał jak zwykłą zabawkę. Zrobiłabym za to wszystko.
     Gwałtownie się wyprostowałam, ponownie wypełniając płuca powietrzem. Te dreszcze, chociaż były przyjemne, nie podobały mi się. Czułam się tak, jakbym była łatwa, jakby wystarczyło mi dać ubrania i poświęcić uwagę, żebym zrobiła wszystko, czego sobie życzył. Nie chciałam być tak traktowana.
     - Czy wyjaśnisz mi proszę jak się zakłada tę suknię, panie? – zapytałam, starając się zignorować jego usta błądzące po mojej szyi. Na siłę dusiłam w sobie mruknięcia zadowolenia, nie chcąc dać mu kolejnej satysfakcji z tego, że działało. To.Nie.Powinno.Na.Mnie.Działać. Nic a nic, do jasnej cholery! – Z całą pewnością potrzebne są do tego obie ręce i dystans… Panie – dodałam, licząc na co, że to nie zabrzmiało zbyt niewłaściwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pią Lip 21, 2017 11:48 pm


        Boże, nawet nie zdawałem sobie sprawy jak ciężko mi będzie oderwać się od jej kuszącego ciała. Tak naprawdę to najchętniej bym ją zerżnął tu i teraz w trakcie wiązania gorsetu, ale nie mogłem, bo postanowiłem odłożyć tę chwilę na wieczór. Nie uprawiałem seksu od kilku dni i miałam wielką ochotę na moją niewolnicę zwłaszcza, że wizualnie była bardzo w moim typie. Uwielbiałem delikatne i kruche dziewczyny o pięknej białej cerze z jasnymi włosami i oczami. Freya była uosobieniem niewinności i czystości, które najbardziej poszukiwałem w kobietach.
        - Dużo lepiej radzę sobie z ich zdejmowaniem. – zaśmiałem się kładąc dłoń na jej głowie i ignorując jej dalsze zażalenia o naruszaniu strefy osobistej. – Postaram się. – odpowiedziałem poważniej i ruszyłem do lustra, na którym wisiała sukienka wcześniej wybrana przeze mnie. Na początek chciałem ubrać ją w coś delikatnego i jaskrawego, ale stwierdziłem, że mocniejsze kolory lepiej będą kontrastować z jej urodą.
        Krok po kroku wytłumaczyłem Freyi jak powinna zakładać poszczególne części garderoby i po kilku minutach stała przede mną w pięknej, długie fioletowo-szafirowej kreacji.
        - Wyglądasz pięknie. – pochwaliłem uśmiechając się do dziewczyny. Pozostała kwestia włosów i butów. Byłem ciekaw czy potrafi chodzić na wysokich obcasach i czy kiedykolwiek miała z nimi do czynienia. Wyjąłem z szafy kilka par nie wiedząc zbytnio czy będą na nią pasować czy nie. Udało mi się ocenić jej wymiary po kilku bliższych kontaktach ale stopy były daleko od mojego zainteresowania. – Załóż te, w których ci najwygodniej. – poleciłem i sam udałem się do swojej garderoby. Zrzuciłem z siebie szlafrok pozostając kompletnie nagim. Stałem tyłem do Freyi i ciekawiło czy właśnie teraz lustrowała mnie wzrokiem? – Może teraz ty wybierzesz coś dla mnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 427
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sob Lip 22, 2017 5:39 pm


     Musiałam ugryźć się w język, żeby samemu nie parsknąć śmiechem. Od razu by zrozumiał, że zaczynał mnie oplatać wokół swojego palca, wbrew mojej woli. Nie chciałam być tak podatna na jego charakter, ale nie mogłam nic poradzić na to, że jeśli by zapomnieć o jego… zakupie, byłby naprawdę fajnym mężczyzną.
     - Piękne opakowanie to nie wszystko, panie – odpowiedziałam, mając na sobie już cały strój, i powstrzymując przyjemność, którą sprawiały mi jego komplementy. Każda kobieta była na nie podatna. Chciałam je przyjąć, bo czułam się naprawdę dobrze, kiedy doceniał moje piękno, ale właśnie przez nie tutaj byłam. To mnie powstrzymywało przed jakimkolwiek uśmiechem. Nie czułam się na siłach, nawet żeby po prostu udawać zadowoloną, bo on doskonale wiedział, że nie byłam. Nie dałam mu do tej pory sygnału, sugerującego coś innego.
     Wzdychając ze zrezygnowaniem podążyłam za nim wzrokiem, czując jak miękną mi nogi w efekcie dostrzeżenia butów, które kazał mi założyć. Nie byłam w stanie w nich chodzić, nawet nie miałam pojęcia jak kobiety mogły to nosić. Były ładne, nie ukrywajmy tego, ale musiały być przez to strasznie niewygodne. Słuchając się, jednak, jego polecenia, podeszłam do jednej z par i wzięłam je w dłonie, mając zamiar założyć. Nie zrobiłam tego od razu. Skupiłam się na jego plecach, a zwłaszcza na górnej części w okolicach łopatek i barków. Mimowolnie wciągnęłam powietrze, starając się nie reagować na to, jak seksownie wyglądał, kiedy poruszając rękami wprawiał w ruch także mięśnie w tej części pleców.
     - Ty, panie, lepiej wiesz co na ciebie pasuje a co nie – odpowiedziałam, czując pieczenie na policzkach, wynikającego z mojej reakcji na jego ciało. Aby odwrócić od niego wzrok zajęłam się przymierzaniem kolejnych butów, dopóki nie znalazłam najwygodniejszych, którego jednocześnie były najniższe z wszystkich. W wysokich bym sobie nie poradziła i nie chciałam. Czemu miałam pięknie wyglądać, będąc zwykłą niewolnicą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sob Lip 22, 2017 10:02 pm



         - Według mnie najlepiej wyglądam nago. – odpowiedziałem śmiejąc się. – To jak? Mam tak zostać czy jednak widziałabyś mnie w czymś innym? – odwróciłem się do niej przodem i oparłem ręce na biodrach unosząc do góry prawą brew. Specjalnie prowokowałem Freye do działania, bo nie chciałem żeby była bierna przez cały czas. Została moją niewolnicą i zabawką seksualną ale to nie oznacza, że będę traktował ją jak przedmiot bez własnego zdania. Chciałem żebyśmy nawiązali wspólny kontakt, chciałem z nią rozmawiać i żartować, chciałem ją poznać.
         - A czy to jakaś różnica skoro i tak większość czasu będę musiała cię, panie, oglądać w tej wersji? – spojrzała na mnie dość obojętnie i w tym momencie poczułem jak mur, który lekko udało mi się zburzyć został odbudowany. Westchnąłem więc  zrezygnowany i wyciągnąłem z szafy ubrania, które szybko na siebie zarzuciłem. Ze szkatułki wyjąłem swój ceny amulet i zawiesiłem go na szyi. Nie miałem zamiaru jej zmuszać do otwierania się skoro w głowie miała już zaszufladkowaną moją osobę jako „właściciela”, „okrutnika” i „dupka”.
         Podszedłem do komody, na której stał wielki bukiet białych róż i wyjąłem z pierwszej szuflady sztylet, którym odciąłem główkę jednej z nich zostawiając trochę łodygi. Oczyściłem ją z wszelkich kolców i schowałem ostrzem na miejsce. Stałem przez chwilę spoglądając to na kwiat to na Freye, po czym oparłem się tyłem o brzeg komody.
         - Kiedy róża traci swe piękno zostaje porzucona. – bawiłem się łodygą kręcąc kwiatostanem przy nosie aby czuć jego zapach. – Z ludźmi jest podobnie? – zapytałem zaciekawiony jej odpowiedzi.


Ostatnio zmieniony przez Rencia dnia Czw Lip 27, 2017 10:31 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 427
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sob Lip 22, 2017 10:24 pm


     Spojrzałam na niego już nie obojętnie, tylko bardziej zaniepokojona. Nie byłam przerażona, bardziej… zmęczona? Ciężko mi było to określić, bo z jednej strony nie czułam się przy nim bezpiecznie, ale z drugiej, jakby chciał mi coś zrobić, to zrobiłby to. Miał na to wiele szans, a jednak żadnej nie wykorzystał. Nie mógł być aż takim potworem skoro tak naprawdę nadal mnie nie ruszył, chociaż nie mogłabym się ani zbuntować, ani komuś wyżalić.
     Założyłam do końca buty i się podniosłam. Od razu się skrzywiłam, bo już czułam te mocno ściśnięte usztywnienie, ale i tak podeszłam do mężczyzny. Stanęłam przed nim i spojrzałam na różę, którą trzymał w dłoniach.
     - To zależy od człowieka, panie – odpowiedziałam i wyciągnęłam dłoń po kwiatostan. Wręczył mi go. – Jeśli człowiek chce, to znajdzie piękno nawet wtedy, kiedy nie będzie go widać na zewnątrz. Prawdziwe piękno jest ukryte wewnątrz, pod wszystkimi paskudnymi warstwami. – Podeszłam do okna i położyłam kwiatostan na parapecie. – Wystarczy kilka dni w promieniach słońca. Ususzone płatki róży można wykorzystać do zachwycającej dekoracji domowej. – Mimowolnie uśmiechnęłam się pod nosem, przypominając sobie swoje popołudnia z matką, kiedy nie musiałyśmy pracować. Niejeden raz suszyłyśmy róże, by następnie wykorzystać je do dekoracji w koszyku. Wystarczyło wysypać go płatkami, włożyć do środka zwykłą świeczkę i już wnętrze nabierało ciepła. Nawet, jeśli nie miałyśmy pieniędzy, nasz dom prezentował się tak, jakby nam ich nie brakowało, a wszystko przez kreatywność tej kobiety.
     - Nawet ze zwykłego śmiecia można zrobić coś niezwykłego, zawsze mi to powtarzała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sob Lip 22, 2017 10:55 pm



        Podobało mi się to co mówiła, bo miałem podobne zdanie na ten temat. Nienawidziłem kiedy ojciec i inni szlachcice wykorzystywali ludzi, a następnie porzucali kiedy tracili zainteresowanie bądź wartość. Nie powiem, bo sam uwielbiałem otaczać się pięknymi kobietami, ale nigdy żadnej nie wyrzuciłem przez stanie się mniej atrakcyjną. To brud, kłamstwo i chciwość sprawiały, że traciłem zainteresowanie. Czyste serce bez żadnych ukrytych intencji jest niezwykle rzadkie ale również niezwykle kruche. Ciemności łatwo zakraść się do wnętrza człowieka i zmienić go w potwora.
        - Pokusie ciężko jest się oprzeć… - wyszeptałem bardziej do siebie niż do niej. Przegrałem walkę z samym sobą już dawno temu i zapłaciłem za to odpowiednią cenę. Straciłem wolność. – Jesteś jak ten kwiat. – wziąłem róże z parapetu i wplotłem we włosy Freyi. – Piękna ale zarazem schwytana w klatkę bez możliwości walki, bez kolców. – bardzo delikatnie przejechałem palcami po policzku dziewczyny, a kończąc na jej szyi. – Zerwana z miejsca, do którego należysz i oddana jako prezent albo ozdoba. – odsunąłem się i spojrzałem w błyszczące fioletowe oczy. – Jesteś jak kwiat, ale czy chcesz nim być?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 427
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sob Lip 22, 2017 11:17 pm


     W tym momencie jego dotyk wydawał się być niewyczuwalny, jakby przez jakiś cienki papirus. Nie odskoczyłam, kiedy błądził palcem po moim policzku, a po prostu zamknęłam oczy, czując jak łzy spływają po mojej twarzy. On też to czuł, spadały na jego dłoń, ale czy robiły na nim jakikolwiek wrażenie?
     Sięgnęłam dłońmi do kwiatu, który wpiął mi we włosy i wyjęłam go stamtąd. To nie było dla niego odpowiednie miejsce, więc nie chciałam, żeby je zajmował. Nawet jeśli powinnam to zostawić, bo w końcu mój pan go tam wsadził.
     - Żaden ze mnie kwiat… - odpowiedziałam, delikatnie odkładając kwiatostan z powrotem na parapet. – Jestem zwykłym pączkiem, który nie rozkwitnie, bo zamarzł nieprzygotowany na chłód. – Przygryzłam wargę i spojrzałam na roślinę. Promienie słońca zaczynały odbijać się od jej płatków i miejscami sprawiać wrażenie, jakby zmieniał ich kolor na złocisty. – Nie chcę być jak ten kwiat. Chcę wrócić do domu – ściszyłam głos, bojąc się, że jeśli powiem głośniej to usłyszy. Nie chciałam, żeby tak było, ale nie pomyślałam o tym, zanim to z siebie wyrzuciłam, a teraz musiałam mierzyć się z konsekwencjami, o których myśl sprawiła, że zaczęłam drżeć. – Przepraszam, panie… - dodałam nadal tak cichym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Nie Lip 23, 2017 12:10 am


         Widok jej łez kruszył moje serce, ale dlaczego? Dlaczego była jedyną dziewczyną, której płacz tak na mnie działał? Do tej pory jakoś nie czułem takiego współczucia do żadnej z niewolnic. Każda z nich na początku zalewała się łzami, ale szybko zatracały się w pożądaniu i przyjemności jakich im dostarczałem. Wszystkie były takie same, ale nie Freya…
         Każde wypowiedziane przez nią zdanie ociekało smutkiem i żalem. Szczerość jej wypowiedzi we mnie uderzała. Nie próbowała wkupić się w łaski, a wręcz broniła się przed wszystkim co próbowałem jej dać. Nie chciała mojego pocieszenia, mojej czułości, pięknych sukien czy kosztowności. Pragnęła wrócić do domu, do rodziny, bo to o nich najbardziej się zamartwiała, nie o siebie.
         - Jeżeli to ci pomoże to… - zacząłem powoli, ale kiedy zauważyłem, że drży bez namysłu objąłem ją ramionami. To był odruch bezwarunkowy i nie panowałem nad tym. Skarciłem się za to w duchu i szybko odsunąłem aby nie naruszać jej przestrzeni osobistej, bo nie chciałem aby czuła się jeszcze gorzej niż wcześniej. – Zabiorę cię do domu Freya. – złapałem za kwiat, którzy trzymała w dłoni. Wyjęła go z włosów pokazując tym samym, że nie chcę być różą, którą podziwia się za jej piękno, tylko za to co ma w sercu . - Zabiorę cię do rodziny, żebyś mogła się pożegnać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 427
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Nie Lip 23, 2017 1:05 pm


     W pierwszej chwili się spięłam przez jego ramiona, ale kiedy już prawie się poddałam temu uściskowi, odsunął się. I dobrze. Nie chciałam mu pokazywać, że mógł mnie do siebie zachęcić. Nie chciałam mu dać do zrozumienia, że zaakceptuje aktualny stan, więc cieszyłam się, że mnie puścił. Chociaż nie ukrywam, to co zrobił było zbyt fajne. Nie powinien zachowywać się w taki sposób, w stosunku do mnie. Nie, inaczej. Nie powinnam być na to aż tak podatna.
     Najpierw poczułam nadzieję, że ominie mnie to, co miało mnie spotkać. Myślałam, że odstawi mnie do domu i zauważy, że nie byłam niewolnicą, nawet jeśli mnie kupił pod takim tytułem. Myliłam się. Nie byłam pewna czy nie poczułam się gorzej z tym, że pojadę do domu, przytulę rodziców i powiem im, że już nigdy więcej się nie spotkamy, kłamiąc o powodzie. Nie mogłabym powiedzieć im prawdy, to by zniszczyło nas wszystkich a wystarczyło, że ja miałam cierpieć. Oni nie musieli. Powinni wiedzieć, że dostałam to, czego dla mnie chcieli. Nawet jeśli to wiązało się z rozstaniem.
     - Powiedz mi panie jedną rzecz – odezwałam się, ocierając łzy i oddychając głęboko. – Czy tobie byłoby łatwo pożegnać się z rodziną na zawsze? – zapytałam, spoglądając w jego twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Nie Lip 23, 2017 10:14 pm


       Patrzyła na mnie oczami pełnymi łez oczekując odpowiedzi na swoje pytanie. Oczekiwała, ale czy tak naprawdę chciała ją poznać? Przecież nic się nie zmieni jeżeli opowiem jej o sobie, a nadal nie wypuszczę na wolność. Zabierałem ludziom to co sam utraciłem co jedynie świadczyło o tym, jak potwornym człowiekiem się stałem.
       Milczałem czując jak moja twarz przybiera nieodpowiedniego wyrazu. Musiałem wziąć się w garść i bardziej panować nad swoimi emocjami. Nie mogłem okazywać słabości nawet komuś bardziej kruchemu ode mnie. Moja przeszłość nie należała do lekkich, ale nie miałem zamiaru płakać nad swoim losem. Jestem tu gdzie jestem przez swoje wybory i musze płacić za błędy, które popełniłem. Ona także…
       Rozległo się pukanie do drzwi, co bardzo mnie zdziwiło, bo zazwyczaj żaden służący nie ważył się przerywać mojego odpoczynku tak wcześnie rano. To oznaczało tylko jedno. Ojciec.
       - Wejdź. – rozkazałem i do komnaty weszła służąca kłaniając się grzecznie.
       - Paniczu, Lord Cię wzywa. – tak jak myślałem, stary nie chciał dać za wygraną, a ja nie miałem zamiaru dać mu jakiejkolwiek satysfakcji z kierowania mną bardziej niż to robił za moimi plecami. Te wszystkie zaginięcia i misje, musiał mnie mieć za totalnego idiotę, jeżeli uważał, że nie domyśle się, że to jego sprawka.
       - Rozumiem, możesz odejść. – służąca zawahała się nie otrzymując żadnej odpowiedzi, czy zamierzam się pojawić czy nie. Nie chciałem oglądać jego parszywej gęby więcej niż to wymagane i naprawdę zaczęły mnie irytować te ciągłe wezwania. Westchnąłem jednak zrezygnowany, bo nie chciałem robić dziewczynie niepotrzebnych problemów. – Przekaż, że niedługo będę. – odetchnęła z ulgą i ukłoniła się zamykając za sobą drzwi.
       Usiadłem na łóżku po czym runąłem na nie resztą ciała. Cholera, byłem naprawdę wykończony a jeszcze musiałem użerać się z wielkim panem i władcą tego domu. Nie miałem ochoty na kolejną kłótnie, ale tak kończyła się każda wymiana zdań z tym człowiekiem.
       - Możesz odetchnąć z ulgą. Pozbędziesz się mnie na jakiś czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 427
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pon Lip 24, 2017 10:12 pm


     Nie otrzymałam od niego odpowiedzi i chociaż byłam teraz bardziej jej ciekawa, nie wymuszałam. Nie miałam do tego prawa. I tak przyznawał mi prawa, o których inne niewolnice nawet nie marzyły. Nie myślały o tym, zapewne starając się ukryć ich upokorzenie i cierpienie. Współczułam sobie, ale im bardziej. Zwłaszcza tym, z którymi byłam na aukcji. Wątpiłam, żeby którakolwiek trafiła tak dobrze. Powinnam się cieszyć, że nie kupił mnie jakiś Alfons.
     Otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, ale przerwało mi pukanie do drzwi. Zamilkłam, nie wiedząc kogo się spodziewać po drugiej stronie i chociaż była to służąca, nie przerywałam jej. Wyglądała zbyt… niespokojnie, żebym to robiła, więc milczałam dalej, słuchając tylko jej wymiany zdań z mężczyzną. Dopiero kiedy wyszła odważyłam się spojrzeć na Kaisara i przyjrzeć się jego zachowaniu, może byt jawnie.
     - Nie wyglądasz, panie, na zadowolonego – odezwałam się, nie przerywając wpatrywania się w niego.
     - Za to ty na pewno jesteś - odpowiedział cierpko, a ja mimowolnie się skrzywiłam, bo wydawało się, jakby obchodziło go moje zdanie.
     - Brzmisz, panie, jakbyś oczekiwał, że jak mnie kupisz i dojedziemy na miejsce to wpadnę ci w ramiona. – Mężczyzna się podniósł i zaśmiał, chociaż ja nie widziałam w tym nic śmiesznego.
     - I tak w nie wpadniesz. – Jedna z brwi drgnęła mi ku górze.
     - Czy to wyzwanie? – zapytałam całkiem poważnie.  
     - Nie wyzwanie, a przyszłość. - uśmiechnął się i wstał, a ja poczułam jak coś się we mnie gotuje. Zachowałam to, jednak dla siebie i stałam w miejscu niemal nieruchomo. Był tak pewny tego, że oplecie mnie wokół swojego palca, że coś we mnie buzowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Wto Lip 25, 2017 8:37 pm



        Nie mogłem przestać się uśmiechać widząc reakcje Freyi, bo wyglądała jakby zaraz miała wybuchnąć i uderzyć mnie w twarz. W sumie nie ucieszyłbym się takim obrotem wydarzeń, ponieważ w końcu pokazałaby swoją prawdziwą osobowość, a nie grzeczną i potakującą na wszystko niewolnicę.
        - Jesteś taka urocza kiedy się złościsz, że nie mogłem się powstrzymać. – stanąłem przed dziewczyną ze skrzyżowanymi ramionami i chytrym uśmieszkiem. Prowokowanie jej bawiło mnie, ale niestety musiałem spotkać się z ojcem, który po raz kolejny będzie mi groził i namawiał do wzięcia udziału w turnieju władców. Odmawiałem za każdym razem, co budziło gniew nie tylko u niego ale i u mego brata, który niestety nie został wyróżniony. Chciało mi się śmiać widząc jego zazdrosną i pełną nienawiści twarz. Idealny pod każdym względem, a tak bardzo niedoceniony.
        - Freya posłuchaj mnie uważnie. – zacząłem już całkiem poważnie. – Pod moją nieobecność nie wychodź z komnaty i pod żadnym pozorem nie wpuszczaj nikogo do środka. Nieważne czy to służący czy szlachcic, taki był mój rozkaz i nie mają prawa go złamać. Zrozumiałaś? – niewolnica potaknęła bez słowa więc położyłem swoje czoło na jej wpatrując się w wielkie oczy. – Obiecaj mi.
        - Obiecuje. – położyłem dłoń na głowie Freyi i uśmiechnąłem się pokrzepiająco. Cieszyłem się, że była taka posłuszna, bo wiedziałem, że dzięki temu nie narazi się na niebezpieczeństwo. W pałacu jest wiele osób, które miały powody aby zrobić jej krzywdę, a ja nie miałem zamiaru na to pozwolić. Martwiłem się, ale musiałem iść.
        - Niedługo wrócę. – rzuciłem przez ramię kiedy wychodziłem z komnaty. Ojciec zawsze wybierał sobie najgorsze momenty, żeby wzywać mnie do siebie i czasami wydawało mi się, że robił to specjalnie. Dokładnie wiedział kiedy jestem zajęty a i tak życzył sobie mojej obecności.
        Dwójka strażników stała przed drzwiami do jego komnaty. Skinęli mi głową i wpuścili do środka. Wszedłem bez pukania.
        - Streszczaj się, nie mam całego dnia. – burknąłem na przywitanie.
        - Licz się ze słowami, gówniarzu. – odpowiedział równie przyjaźnie, na co tylko wzruszyłem ramionami i skrzyżowałem je na piersi. Podpierałem ścianę jak zawsze, bo nigdy nie miałem ochoty siedzieć blisko niego.
        - Czego chcesz?
        - Za tydzień mija termin potwierdzenia przybycia na turniej królów, a ty nadal nie wybrałeś kto będzie twoim towarzyszem. – westchnąłem głośno.
        - Ile razy mam powtarzać, że nie interesuje mnie pozycja władcy. Nigdzie się nie wybieram. – ojciec uderzył z całej siły o blat biurka i znów był cały czerwony ze złości, co zdecydowanie bawiło mnie najbardziej. Ten jeden raz to ja miałem nad nim przewagę i doskonale o tym wiedział. – To wszystko? – rzuciłem pogardliwie i ruszyłem w stronę wyjścia.
        - KAISER! – krzyknął za mną, ale drzwi już dawno się zatrzasnęły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 427
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sro Lip 26, 2017 2:15 pm


     Dziwnie się czułam, słuchając tak poważnego rozkazu. Do tej pory jakoś nie odczuwałam ich tak... mocno, a teraz poczułam się z tym naprawdę dziwnie. Nie mając też zbytniego wyboru, obiecałam mu to i usiadłam na łóżku, zastanawiając się nad tym, co powinnam teraz zrobić. Pomyślałam o obsejrzeniu dokładnie tego pomieszczenia, ale właśnie wtedy usłyszałam pukanie do drzwi. Nie zareagowałam na to. Kaiser by wszedł bez pukania, więc to nie mógł być on, a zabronił mi kontaktowania się z kimkolwiek. Milczałam więc także za drugim razem, ale szybko tego pożałowałam.
     - Kaiser? – do pomieszczenia wszedł jakiś mężczyzna, a ja gwałtownie poderwałam się z miejsca. Jak gdyby nigdy nic podszedł do mnie.
     - Pana Kaisera nie ma – odpowiedziałam błyskawicznie, nie czując się zbyt bezpiecznie w czyjejś sypialni, sam na sam z jakimś mężczyzną, którego nie znałam. Nie zareagował na to i złapał moją dłoń, całując jej wierzch. Jego delikatność sprawiło, że trochę mi ulżyło.
     - Nazywam się Simonne ... – zaczął pewnie. – Jestem bratem Kaisera.
     - Freya – odpowiedziałam odruchowo, czując jak puszcza moją dłoń. – Jestem... – zatrzymałam się, bo nie wiedziałam co miałam teraz powiedzieć. - ... jego nowym nabytkiem – westchnęłam zrezygnowana. Młodzieniec widocznie posmutniał.
     - Moje najszczersze kondolencje – powiedział bardzo współczującym tonem. – Czyli Kaiser nadal nie pozbył się tego paskudnego nawyku. – Spojrzałam na niego, ale się nie odezwałam. Nie chciałam niczego wiedzieć na ten temat. – Nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak bardzo musisz teraz cierpieć. Dam nie powinno się traktować w taki sposób.
     - Powinien pan teraz wyjść... – przerwałam mu, bo rozmowa o moich uczuciach była ostatnim tematem dyskucji, jakiego w tej chwili pragnęłam.
     - Przepraszam, nie chciałem cię urazić.
     - Nie zrobił pan tego, ale nie żartowałam. Powinien pan wyjść. Panicz Kaiser jasno wyraził się w kwestii nie wpuszczania nikogo i to, że pan tutaj jest, pójdzie na moje konto.
     - Rozumiem. Jeśli zechce pani mi kiedyś potowarzyszyć przy rozmowie, to będę zachwycony – wstrzymując oddech, kiwnęłam mu głową i się uśmiechnęłam. Przez jego sposób wyrażania się w stosunku do mnie miałam ochotę się rozpłakać. Kaiser nie okazywał mi takiego szacunku. Niestety ten spokojny nastrój nie trwał zbyt długo, bo do pomieszczenia wpadł mój pan i nie wyglądał na zadowolonego. Przestraszyałam się. Serce mi dosłownie stanęło, a ja miałam ochotę się gdzieś schować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Czw Lip 27, 2017 8:53 pm


       Wracając do pokoju poczułem lekkie zawroty głowy. Musiałem na chwile przystanąć i oprzeć się o ścianę aby dojść do siebie. Niewyspanie i zmęczenie dawały o sobie znać w najmniej odpowiednich momentach. Cieszyłem się jedynie z tego, że nie miało to miejsca podczas rozmowy z Ojcem. Gdybym pokazał mu choć odrobinę słabości, nigdy bym sobie tego nie wybaczył.
        - Freya, wróciłem. – rzuciłem wchodząc do komnaty. Pierw zamarłem widząc dziewczynę uśmiechającą się do mojego brata, a następnie wezbrała się we mnie wściekłość. – Wynoś się. – rozkazałem bardzo ostrym tonem. Bezczelny uśmieszek przemknął przez jego twarz, na co jeszcze bardziej zacząłem płonąć.
        - Ciebie również miło widzieć, bracie. – ostatnie słowo ociekało cynizmem. Simmone nie należał do głupców, był jednym z najsprytniejszych szlachciców jakich znałem i przez te wiedzę zacząłem się bardzo niepokoić. Skoro specjalnie czekał, aż opuszczę komnatę to jego celem był nikt inny jak Freya.
        - Wynocha. – powtórzyłem, a Simmone jedynie wzruszył ramionami. Złapał wierzch dłoni blondynki i zamierzał go pocałować. Nie pozwoliłem mu na to. Chwyciłem mocno jego przedramię zaciskając na nim mocno palce. – Łapy precz…
        - Barbarzyńskie zachowanie, typowe. – wyrwał się, ale miał na tyle oleju w głowie aby już nic więcej nie próbować. Stanął w drzwiach i ukłonił się elegancko na co prychnąłem śmiechem.
        - Do zobaczeniu, Freyo. – czarujący uśmiech nie schodził z jego twarzy. Przebiegły lis.
Zniknął zostawiając nas samych. Spiorunowałem dziewczynę wzrokiem przez co zrobiła kilka kroków w tył najwyraźniej bojąc się tego, co z nią zrobię i miała całkowitą racje. Powinna się bać.  Złapałem ją za nadgarstek i agresywnie przysunąłem do siebie. Drugą ręka objąłem ją w talii tak, że nasze miednice się stykały.
        - Miałaś nikogo nie wpuszczać! – krzyknąłem wkurwiony. Uśmiechała się do niego pomimo… Musiała się z nim świetnie bawić… - Myślisz, że masz prawo robić ze mnie głupca tylko dlatego, że dałem ci odrobinę wolności!? – złość aż ze mnie kipiała, ledwo panowałem nad sobą.
        - Nie wpuściłam go... Nawet się nie odzywałam, kiedy pukał. Sam wszedł... - mówiła drżącym głosem przepełnionym strachem.
        - I mam ci uwierzyć widząc jak się do niego przymilałaś? – prychnąłem po raz kolejny śmiechem nie spuszczając z niej wzroku.
        - Nie robiłam tego. Próbowałam go wyprosić... – nerwy mi puściły i pchnąłem ją na łóżko. Miała czelność kłamać prosto w oczy. Widziałem ten uśmiech. Tak nie uśmiecha się do osoby, którą chcę się wyprosi, tak uśmiecha się do osoby, która cię oczarowała.
        Zatopiłem się w jej wargach i bardzo namiętnie pocałowałem nie zważając na to, że mógłbym ją zranić. Robiłem co mi się podobało, bo najzwyczajniej mogłem. Należała do mnie i jeżeli chciałem ją sponiewierać to miałem do tego prawo.  
        - Okłamujesz swojego pana… - wyszeptałem prosto do jej ucha. – Chyba nie byłem wystarczająco surowy… - zacząłem podciągać suknie do góry aby dostać się do bielizny. Sunąłem dłonią po udzie dziewczyny usta nadal trzymając przy uchu. – Masz z nim nie rozmawiać… On nie jest taki jak myślisz. Jest niebezpieczny. – położyłem dwa palce na łechtaczce wprawiając ją w ruch. – Do kogo należysz?
        - Do ciebie, panie - jęknęła, zamykając oczy. Za bardzo się bała, żeby mówić cokolwiek więcej. Uśmiechnąłem się słysząc potwierdzenie, ale nie miałem zamiaru jej odpuścić.
        - Nie dosłyszałem, powtórz. – przyśpieszyłem intensywność ruchów.
        - Do ciebie, panie. - Niemal krzyknęła. - Do Kaisera, do ciebie. - Powtórzyła mocno, dusząc drżenie głosu. Była już tak cholernie mokra, że mogłem przystąpić do należytej kary. Położyłem ją na brzuchu i zmusiłem do wypięcia tyłka. Twarz chowała w dłoniach zapewne płacząc, ale nie zruszało mnie to ani trochę. Chciałem w końcu poczuć jak ciasna i wilgotna jest. Chciałem usłyszeć jej jęki i wołanie. Chciałem zobaczyć jej twarz pełną rozkoszy kiedy dojdzie podczas mojego wytrysku. Chciałem zrobić z niej kobietę.
        Zsunąłem majtki niewolnicy do kolan aby mieć doskonały wgląd na jej intymność. Pierw włożyłem jeden palec w wejście i szybko nim ruszałem aby usłyszeć jak jej mokra pizda błaga o kutasa, a następnie przyłożyłem język i powoli ale mocno przejechałem po pochwie zlizując z niej podniecenie.
Zacząłem rozpinać pasek spodni, a następnie rozporek i wypuściłem na wolność swoją męskość. Przyłożyłem penisa do pochwy dziewczyny i jeździłem nim po wilgotnej pochwie.
         - Twoje ciało mnie pragnie, Freya. – chwyciłem za jej cycki nadal schowane pod gorsetem i zmusiłem ją do stania na kolanach. Jej plecy opierały się  o mnie, ale sukienka zasłoniła cały widok. Puściłem więc jedną z piersi i podniosłem materiał do góry ukazując jej oczom swojego członka ocierającego się o łechtaczkę. Dla wzmocnienia efektu zacząłem ruszać biodrami aby stymulować ją jeszcze bardziej. – Do kogo należysz? Kogo tak bardzo teraz pragniesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 427
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Czw Lip 27, 2017 9:22 pm


     Byłam przerażona, widząc wściekłego Kaisera. Nie odważyłabym się w tym momencie zrobić niczego, co mogłoby go jeszcze bardziej wkurzyć, co naraziłoby moje bezpieczeństwo. Robiłam więc wszystko, czego sobie życzył. Mówiłam wszystko, co chciał usłyszeć, byleby tylko nie wchodzić na niepewny grunt. Niestety wyglądało na to, że już było za późno. Nim się spostrzegłam leżałam pod nim, czując jak jego dłonie skutecznie błądzą po kroczu. W głowie słyszałam tylko głośny alarm. Tylko co on mi dawał?
     Mocno zacisnęłam ręce na pościeli, kiedy kazał mi wypiąć tyłek. Łzy niekontrolowanie spływały po moich policzkach i chociaż chciałam zagłuszyć wszystkie dźwięki, które ze mnie wypływały, nie mogłam. Nie miałam na to siły i czułam, że to i tak niewiele da, a może nawet pogorszy moją i tak beznadziejną sytuację. Mimo, że nie chciałam, czułam tę okropną rozkosz. Czułam jak przyjemność wypełnia moje ciało i wewnętrznie, wbrew sobie, byłam ciekawa tego, jak to będzie wyglądało, kiedy we mnie wejdzie. Wstyd mi było za te myśli. Tak samo jak wstyd mi było za moje reakcje i zapewne zaróżowione policzki. Było mi gorąco, paliłam się, ale skutecznie to w sobie dusiłam.
     - Nie… - jęknęłam, widząc pod sukienką jego członka. Zobaczenie tego tylko udowodniło mi, że tym razem nie miałam szans na uniknięcie tego. Nie zmieniało to jednak tego, że chciałam spróbować. Nie. Ja musiałam spróbować zmienić jego zamiary. Dla samej siebie. – Nie, błagam. Nie chcę tego, nie chcę, nie chcę... Proszę, nie rób mi tego. Błagam, nie chcę… - lamentowałam, czując jak łzy coraz bardziej cisną mi się do oczu. Wpadłam w histerię, nie chcąc tego doświadczyć i nawet nie chodziło o to, że naprawdę tego nie chciałam, ale o to, że wiedziałam, już teraz, że to będzie przyjemne a przez to poczuję się jak zwykła szmata. To mnie zniszczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Czw Lip 27, 2017 11:08 pm



         Zatrzymałem się. Po raz kolejny się kurwa zatrzymałem. Pragnąłem w nią wejść, ale nie mogłem słysząc jak płacze i lamentuje. Co się kurwa mać ze mną działo? Dlaczego nie potrafiłem jej posiąść skoro tak bardzo tego chciałem? Dlaczego do cholery musiała mi przypominać „ją”? Za każdym razem kiedy krzyczała widziałem „jej” twarz. Za każdym razem kiedy płakała widziałem „jej” twarz, za każdym kurwa razem nie widziałem Freyi tylko „ją”!
         Westchnąłem zrezygnowany, a zarazem wściekły i wstałem z łóżka. Zapiąłem pasek spodni nadal patrząc na leżącą dziewczynę. Jeżeli tak dalej pójdzie to nie będzie mi do niczego potrzebna skoro nie będę w stanie na nią patrzeć. Freya jest pierwszą dziewczyną, której nie mogę dotknąć, a przecież każda z nich na początku lamentowała i płakała. Żadna jednak nie była w stanie mnie powstrzymać przed zerżnięciem jej. Zawsze dostawałem to czego chciałem i nie mogły mi się oprzeć zakochując bez opamiętania. Nie kochały jednak mojej osoby, bo niczego o mnie nie wiedziały. Kochały to co z nimi robiłem w łóżku i tylko to. Zakochiwały się w seksie ze mną.
         - Kurwa… - kopnąłem ramę łóżka aby chociaż na chwilę się wyrzyć. Gotowałem się, ale nie mogłem nic więcej zrobić. Sięgnąłem po amulet na szyi i mocno zacisnąłem na nim palce jakby w magiczny sposób miałby mnie uspokoić. Wciągnąłem głośno powietrze i wypuściłem. Nie chciałem już patrzeć na Freye, bo to tylko pogorszyłoby mój stan. Byłem wystarczająco niezaspokojony brakiem seksu przed ostatnie dni. – Ubierz się… - rozkazałem zrezygnowanym tonem. Musiałem się przewietrzyć, potrzebowałem powietrza więc postanowiłem udać się na balkon. Niestety przy pierwszym kroku znów zakręciło mi się w głowie. Poczułem nagle zmęczenie, a po chwili okropny ból w klatce piersiowej i żołądku. Pierw oparłem się o szafę głośno dysząc, ale ból jedynie się wzmagał więc z krzykiem upadłem na podłogę. Kurwa, co się działo? Całe moje ciało powoli ogarniał paraliż, a przeraźliwy ból pulsował z każdego mięśnia. Trucizna… ale kiedy…? Nagle przypomniałem sobie ranę na lewym ramieniu i zanim zdążyłem pomyśleć o rozwiązaniu, odpłynąłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 427
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pią Lip 28, 2017 10:28 pm


     Opadłam na posłanie, kiedy mnie puścił i szybko się ubrałam, nie panując nad płaczem. Łzy nadal cisnęły mi się do oczu, a ja już nie miałam siły ich powstrzymywać. Te negatywne emocje były zbyt silne, żebym mogła i chciała nad nimi zapanować. Poddałam się, mogłam sobie na to pozwolić. Nigdy nie byłam na to gotowa i wiem, że nie byłabym, nawet gdybym się tego spodziewała. To było jak bezpodstawne zdegradowanie mnie z roli człowieka do roli zwykłego przedmiotu, śmiecia. W dodatku takiego, który nie spełnia swojej roli. Tylko czekać, aż Kaiser wyrzuci mnie na bruk.
     Słysząc krzyk mężczyzny, poderwałam się z miejsca i spojrzałam jak opada na podłogę. Wystarczyła chwila, żeby całkowicie się na niej położył. To był niekontrolowany odruch, kiedy podeszłam do niego i sprawdziłam puls, zauważając jak wysoką temperaturę miało jego ciało. W ostatnim czasie nie wyglądał na osłabionego. Mógł złapać jakieś choróbsko, ale nie zaczęłoby się od razu od omdlenia i nie miałby wtedy siły tak mną… pomiatać. To nie mogło być coś takiego.
     - Panie Kaiser? – zapytałam szturchając mężczyznę, ale nie odpowiedział. Od razu spojrzałam na jego ranę i zdjęłam opatrunek, krzywiąc się na widok stanu rany. Była głębsza niż mi się wydawało w karocy. Wtedy chciałam tylko ją owinąć czymś i odsunąć się od niego. Nie skupiałam się na sprawdzeniu jak głęboka była, a mrok też tego nie ułatwiał. Musiało wdać się zakażenie. Podniosłam się więc i wyjrzałam przez drzwi od pokoju. Na moje szczęście korytarzem akurat przechodziła jedna ze służących.
     - Sprowadź lekarza. Panicz Kaiser stracił przytomność – odezwałam się i widząc jak kobieta biegnie, wróciłam do środka. Z trudem, ale udało mi się przenieść mężczyznę na łóżko, by chwilę potem znaleźć się w łazience. Znalazłam jakąś miskę, napełniłam ją zimną wodą i złapałam jakiś pierwszy lepszy materiał zdatny do okładu. Następnie wróciłam do pomieszczenia i rozerwałam bluzkę młodzieńca. Maczając materiał w wodzie przykładałam go do kolejnych fragmentów jego ciała, starając się obniżyć jego temperaturę. W tym czasie do komnaty zdążył wpaść zapewne nadworny lekarz ze swoim bagażem. Od razu zajął się znalezieniem źródła problemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Pią Lip 28, 2017 11:52 pm



       Czułem jak bardzo moje ciało jest ociężałe i słabe, ale i tak zerwałem się do siadu z głośnym jękiem. Wszystkie mięśnie miałem obolałe i protestowały przed każdym nawet najmniejszym ruchem. Lewe ramie pulsowało i dopiero teraz przypomniałem sobie co było przyczyną mojego omdlenia. Wracając z targu zostaliśmy zaatakowani czego efektem była głęboka rana. Freya założyła opatrunek, ale najwidoczniej trucizna działała z opóźnieniem i dostając się do krwi powodowała ostry ból w całym ciele. O nie… dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego, że nie tylko ja zostałem ranny, staruszek również.
       - Vincent… - wyszeptałem głośno dysząc i próbując wstać z łóżka, obok którego siedziała Freya. Czy to ona mi pomogła? Po tym wszystkim, co zrobiłem? – Muszę mu pomóc… - dodałem łapiąc się za serce.
       - Wszystko z nim w porządku, panie - odpowiedziała, po chwili milczenia, w której zapewne próbowała się zorientować, o kim mówiłem. - Na niego także miałam oko. – na te słowa odetchnąłem z ulgą i z trudem usiadłem na łóżku. Próbowałem się uśmiechnąć, ale moja głowa ważyła chyba z tonę, podobnie jak reszta ciała więc nie miałem siły na zbędne ruchy.
       - Dziękuję… - wyszeptałem łapiąc za amulet, który jako jedyny został na moim torsie. Koszula i marynarka zniknęły, prawdopodobnie leżały gdzieś podarte w koszu. Powoli traciłem przytomność. Musiałem dostać jakieś zioła odurzające, bo ledwo byłem w stanie myśleć i pewnie dlatego niekontrolowanie dotknąłem policzek Freyi. – Dzięki bogu nic ci nie jest… Martwiłem się, że i tobie coś się stało… - opadłem na łóżko zamykając oczy. Czułem, że majaczę i gadam głupoty ale nie potrafiłem tego zatrzymać. Nie panowałem nad sobą. – Gdyby coś ci się stało… nie darowałbym sobie… - dodałem podciągając się na poduszkę.
       Leżałem na wznak przyglądając się dziewczynie i wyciągnąłem w jej stronę dłoń jakbym chciał, żeby ją objęła. Ciekawiło mnie czy to zrobi, ale szczerze w to wątpiłem. Byłem przekonany, że kiedy była chora albo coś jej dolegało, to rodzice siedzieli nad nią i w geście troski trzymali ją za rękę. Pochodziła z biednej ale kochającej rodziny, gdzie każdy oddałby za siebie życie i całe kosztowności, natomiast ja nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem. Nikt nigdy nie przejmował się moim losem. Zawsze siedziałem sam w tych czterech ścianach i jedynie lekarz przychodził od czasu do czasu sprawdzić czy ze mną lepiej. Dzisiejszy raz różnił się od wcześniejszych. Teraz miałem Freye.
       - Nie zostawiaj mnie… - ostatnie co zobaczyłem to ona odwracająca wzrok. Byłem jednak sam, jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 427
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sob Lip 29, 2017 7:18 pm


     Kiedy poznałam przyczynę stanu Kaisera, a lekarz zaczął przygotowywać odtrutkę, poprosiłam o większą porcję, wyjaśniając że woźnica też otrzymał podobną ranę. Mężczyzna posłuchał się i już kilka minut później niosłam odtrutkę do pokoju, do którego pokierowała mnie jedna ze służących. Tak jak przypuszczałam, staruszek leżał na łóżku z wysoką temperaturą, którą szybko zaczęłam obniżać zimnymi okładami. Otworzył oczy jakiś czas później i spojrzał na mnie.
     - Dlaczego nie jest pani przy paniczu Kaiserze? – zapytał mężczyzna, zanim pomyślał o swoim stanie zdrowia. Mimowolnie westchnęłam, zdejmując mu z głowy już ciepły okład i wrzucając do go miski. Sięgnęłam po drugi, wycisnęłam z niego nadmiar wody i położyłam z powrotem na jego czole.
     - Jego też pilnuję. Nie muszę przy nim siedzieć cały czas – odpowiedziałam może nieco zbyt poirytowana tym, że kazał mi o nim myśleć w tym momencie.
     - Panicz Kaiser siedział przy panience przez cały czas po tym jak biegał po pałacu w poszukiwaniu lekarstwa. – Nie będę kłamać, że mnie to zaskoczyło i pokazało go w nieco lepszym świetle, ale nadal kojarzył mi się bardziej z tym, co mi robił.
     - Oh, co za odmiana… I nawet nie pomyślał, żeby mnie macać? – spytałam ironicznie.
     - Panicz Kaiser pomimo swoich dziwnych upodobań ma naprawdę dobre serce - powiedział bardzo przepraszającym tonem. - Kilka lat temu, kiedy mój mały synek był ciężko chory, bez słowa ofiarował mi pieniądze na jego leczenie. Nie chciał nawet słyszeć o odmowie czy ich zwrocie w przyszłości.
     - Szkoda, że nie pomyślał o tym, żeby na mnie zrobić takie wrażenie – odpowiedziałam bez namysłu. – Jak się pan czuje?
     - Wiele razy został zdradzony. - Zrobił smutną minę. - Nie proszę aby panienka mu wybaczyła, tylko spróbowała go zrozumieć. - Uśmiechnął się lekko. - Jest ze mną o wiele lepiej dzięki pani.
     - Proszę mi wybaczyć, panie, ale nie będę próbowała zrozumieć osoby, która bierze udział w szerzeniu niewolnictwa. Nie sprzedawano by ludzi, gdyby ich nie kupowano…
     - To już nie zależy od nas, ale od przyszłego władcy. Jeżeli panicz Kaiser nim zostanie to na pewno będzie walczył z handlarzami. – Spojrzałam na niego zaskoczona. Powszechnie wiadomo było, że jest kilku kandydatów na rolę władcy, którzy nie mają królewskiej krwi, ale nie spodziewałabym się tego, że jednym z nich był mój pan.
     - Dlaczego miałby walczyć z handlarzami niewolników, skoro sam u nich kupuje… - zatrzymałam się, szukając odpowiedniego słowa. - … towary? Jak wiele kobiet padło ofiarą takiej wymiany pomiędzy nimi?
     - Niestety nie mogę zdradzać szczegółów, których nie dowiedziała się panienka od panicza Kaisera.
     - Ta odpowiedź mi zdecydowanie wystarczy. Jeśli pan pozwoli, pójdę sprawdzić w jakim stanie jest pan Kaiser. – Ukłoniłam się i wyszłam z pomieszczenia, wracając do pokoju. Usiadłam przy łóżku i sprawdziłam czy wszystko było w porządku. Niewiele czasu później łóżko zapadło się pod ciężarem Kaisera, który gwałtownie się obudził. Odsunęłam się od posłania i spojrzałam na niego, słuchając tego co mówił.
     Jakiś czas później, wzdrygnęłam się pod wpływem jego dotyku na moim policzku. Nie byłam pewna czy ze strachu, czy dlatego, że był tak delikatny, że mi się podobał. Wolałam nie wiedzieć, który powód był w tym momencie właściwy. Byłam mocno zdezorientowana jego zachowaniem i przede wszystkim słowami, które wypłynęły z jego ust. Dlaczego zachowywał się tak… ludzko, kiedy do tej pory była to jedyna cecha, której mu brakowało?
     Miałam wyrzuty sumienia, kiedy odwróciłam wzrok, ale nie potrafiłam inaczej. Nadal patrzyłam na niego przez pryzmat tych wszystkich rzeczy, które mi zrobił i jeszcze zapewne zrobi. Teraz, jednak, kiedy patrzyłam na niego w takim stanie, przejmowałam się wbrew sobie. To był wyuczony odruch. Moi rodzice nie byli swojej pierwszej młodości. Często ich stan był daleki od zdrowego. Cieszyłam się wtedy, że mogłam się nimi opiekować tak jak oni przez osiemnaście lat mojego życia. Byłam ich dłużniczką i nadal nie odpłaciłam im się za to, jak wiele dla mnie poświęcili. Teraz już nie miałam na to szans i wiedziałam, że to nie była w całości wina Kaisera, ale jednak na niego to zwalałam, bo nie wiedziałam na kogo tak naprawdę powinnam.
     Kiedy mężczyzna zasnął, sprawdziłam jeszcze raz stan Vincenta. Mając pewność, że oboje dobrze przyjmowali antidotum, zmieniłam swojemu panu okład i podeszłam do biblioteczki w jego pokoju. Powolnie przejrzałam wszystkie tytuły i sięgnęłam po te dotyczące kultury sąsiedniego państwa. Sztuki walki to nie był mój klimat, a nie wiedziałam, co mogłam zrobić. Usiadłam więc na jednym z foteli, zrzuciłam buty na podłogę i podciągnęłam nogi pod klatkę piersiową. Przez suknię nie było to zbyt wygodne, więc opuściłam je na podłogę, ale zagłębiłam się w lekturze, nie zakładając butów. Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sob Lip 29, 2017 8:12 pm




        Obudził mnie mój żołądek, który stanowczo domagał się jedzenia. Nic dziwnego, w końcu nie jadłem nic od dawna, a patrząc na zachodzące słońce mogłem bez obaw stwierdzić, że minął prawie cały dzień.
        Powoli podniosłem się do siadu. Gorączka zniknęła podobnie jak nudności i pulsujący ból, ale czułem, że nie odzyskałem jeszcze w pełni sił więc wolałem nie szarżować. Spojrzałem na Freye, która spała na fotelu z książką w ręku i uśmiechnąłem się na ten widok. Najwyraźniej również lubiła ten typ rozrywki.
        Po cichu wstałem i poszedłem do dziewczyny. Książkę odłożyłem na stolik uprzednio spoglądając na okładkę: „Kultura państw zachodu”. Zaśmiałem się pod nosem, najwyraźniej sztuki walki nie są odpowiednią lekturą dla mojej księżniczki. Nie chciałem, żeby się przeziębiła więc postanowiłem zanieść ją do łóżka i przykryć kocem, niestety kiedy tylko wziąłem ją na ręce obudziła się. Nie minęła nawet chwila, a jej ciało było całe spięte i lekko drżało. Miała przerażony wzrok, ale bała się zrobić czy powiedzieć cokolwiek. Usadziłem ją więc na łóżku samemu siadając obok.
        - Mogłaś mnie zabić albo uciec, ale wybrałaś pomoc. Dlaczego? – zapytałem, mimo że znałem odpowiedź. Nie wiedziała gdzie jest, bała się uciec pamiętając co nas spotkało w lesie. Nie przetrwała by sama, a nie chciała umierać.
        - Bo by mnie ścigano... – czego właściwie się spodziewałem? To było oczywiste, bo przecież po tym co jej zrobiłem raczej nie wykazywała w stosunku do mnie jakiejkolwiek sympatii.
        Patrząc tak na nią, jak przez mgłę do głowy zaczynały mi napływać pewne obrazy. Pamiętałem naszą rozmowę, kiedy miałem wysoką gorączkę, ale nie potrafiłem przypomnieć sobie o co chodziło. Freya widząc jak się w nią wpatruję spuściła wzrok więc delikatnie złapałem jej policzek i zwróciłem w swoją stronę. Na mojej twarzy zagościły soczyste rumieńce i odwróciłem się od niej jak poparzony. Przypomniałem sobie… pamiętałem co zrobiłem i powiedziałem. Usiadłem do niej tyłem aby ukryć zażenowanie. „Nie zostawiaj mnie” Co za wstyd…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raika

avatar

Liczba postów : 427
Join date : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sob Lip 29, 2017 9:29 pm


     Kiedy tylko poczułam czyjś dotyk, obudziłam się i zesztywniałam. Widok Kaisera w dobrym stanie powinien mnie uspokoić, ale tylko wzmocnił niepokój, bo teraz nie musiał się hamować. Nie mówiłam niczego, żeby nie przyspieszyć biegu wydarzeń i czekałam, aż mnie zostawi. Odetchnęłam z ulgą, kiedy to zrobił i już tak bardzo nie hamowałam odpowiedzi na jego pytanie, chociaż mogła być egoistyczna. Ale przecież musiał się takiej spodziewać po tym jak mnie traktował. Nie powinnam mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.
     Spuściłam wzrok, nie chcąc wpatrywać się w jego oczy zbyt długo, ale nie pozwolił mi na to. Zmusił mnie do podniesienia głowy i tym razem to on odwrócił wzrok, i albo mi się wydawało, albo zrobił to, rumieniąc się. Nie miałam, jednak, odwagi, żeby się upewnić. Cieszył mnie w tym momencie brak jego zainteresowania. Wolałam taki stan rzeczy niż jego…
     - Dlaczego szukałeś dla mnie lekarstwa, kiedy straciłam przytomność? – zapytałam, chcąc poznać to, co nim wtedy kierowało. Przecież nie musiał tego robić, nie był do tego zobowiązany. Byłam tylko jego niewolnicą. Przedmiotem, zabawką w jego rękach. To, w jaki sposób mnie traktowało zaprzeczało całej idei posiadania niewolnika. Z pogłosem słyszałam, że niewolnicy byli traktowani gorzej od zwierząt. Byłam wykańczani psychicznie i fizycznie. Dostawali resztki jedzenia. Nie mieli kwater godnych człowieka. Niekiedy sypiali na zimnej podłodze. Dlaczego u niego to wyglądało zupełnie inaczej? Traktował mnie lepiej niż służących.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rencia

avatar

Liczba postów : 344
Join date : 26/03/2017

PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   Sob Lip 29, 2017 10:19 pm



       Zdziwiło mnie to pytanie i odruchowo odwróciłem się w stronę dziewczyny, czego natychmiast pożałowałem. Moje policzki zapewne nadal były zaczerwienione przez zażenowane swoim wcześniejszym zachowaniem. Nie mogłem po raz kolejny odwrócić się tyłem, bo to by było jeszcze bardziej żenujące, więc postanowiłem położyć jedną nogę na posłaniu i zgiąć ją w kolanie, a następnie oprzeć o nią łokieć i dłonią zasłonić przynajmniej połowę twarzy.
       - Potrzebowałaś go, to chyba oczywiste, że po nie poszedłem. – burknąłem wpatrując się w jakiś punkt na pościeli. Bałem się, że jeśli ponownie na nią spojrzę to zwariuje. – Jesteś dla mnie wa…. – zatrzymałem się w ostatniej chwili. Znowu zamierzałem powiedzieć jakąś głupotę, której bym później żałował. – Należysz do mnie, więc się tobą opiekuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]   

Powrót do góry Go down
 
In the chains of lust [2 os. romans. wojny .18+]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: