IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opary miłości [ 2 | bl | mitologia słowiańska | ❤ | b.n ]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sauron

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 04/06/2017
Skąd : Kaer Morhen

PisanieTemat: Opary miłości [ 2 | bl | mitologia słowiańska | ❤ | b.n ]   Nie Cze 04, 2017 7:22 pm

O P A R Y           M I Ł O Ś C I

Pięciodniowa wycieczka klasowa w góry. Alkohol poszedł w ruch już pierwszego
dnia. Jest ktoś zwabiony oparami napoju. Czy w cztery noce zdążysz go poznać?

●             ●             ●             ●
@Sauron i @PrinceMiaruchin

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PrinceMiaruchin

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 04/06/2017
Age : 15
Skąd : Zgubiłam się.

PisanieTemat: Re: Opary miłości [ 2 | bl | mitologia słowiańska | ❤ | b.n ]   Nie Cze 11, 2017 1:33 pm





Imię: Gnierat
Rasa: Hurbóz
Wiek: Łuhuhu…
Orientacja: Alkohol

Włosy: czarne, średnio długie
Oczy: duże, brązowe
Wzrost: 162cm

Hurbóz to słowiański demon, który, według podań, zwabiony zapachem strawionego alkoholu pojawiał się w nocy. Gdy wyczuł taką woń w oddechu śpiącego, siadał mu na piersiach i, zgniatając leżącego, delektował się zapachem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sauron

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 04/06/2017
Skąd : Kaer Morhen

PisanieTemat: Re: Opary miłości [ 2 | bl | mitologia słowiańska | ❤ | b.n ]   Nie Cze 11, 2017 3:50 pm

E D M U N D        G R A B A R C Z Y K
i can't hold on to me, wonder what's wrong with me.  anything is better than to be alone.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
●   Edmund     Grabarczyk    ''Grabarz''    siedemnaście lat    07.11    skorpion   ●
jasne, blond włosy       blada cera        niebieskie oczy       tatuaż i tunel w uchu
175 centymetrów i kompleks dotyczący wzrostu    raczej biseksualny   szczupły
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
①   kocha szyć, co  z kolei nie podoba się jego ojcu, który chce, żeby jego  syn
został  wojskowym  i  za wszelką cenę próbuje zrobić  z  niego  prawdziwego
mężczyznę.
②   matka  chłopaka  zmarła, kiedy ten był bardzo młody.  jego  wychowaniem
zajęła się babcia, która zaraziła go pasją do ręcznych  robótek.
③   trenuje  taekwondo; ojciec  zmusił go do  wybrania  jakiegoś  sportu, więc
poszukał jakiegokolwiek - najważniejsze było żeby nie musiał dojeżdżać i zbyt
dużo biegać. później całkiem mu się spodobało.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PrinceMiaruchin

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 04/06/2017
Age : 15
Skąd : Zgubiłam się.

PisanieTemat: Re: Opary miłości [ 2 | bl | mitologia słowiańska | ❤ | b.n ]   Czw Cze 15, 2017 12:36 pm

    Odkąd pamiętam, a pamiętam dużo, nie działo się nic. Ze wszystkich informacji, jakie kiedykolwiek otrzymywałem, wynikało, że powodem nic-nie-dziania się jest czas i miejsce, w jakim przyszło mi żyć. Gdzieś indziej i kiedy indziej miałoby być niby lepiej, ciekawiej, głośniej. Ale nie wiem w sumie, bo wieści takie dochodziły do mnie na tyle rzadko, że ich aktualność nie stanowiła pewnika.
    Mieszkałem w schronisku górskim o mało uczęszczanym położeniu. Rzadko kiedy przebywali tam turyści, jeszcze rzadziej jakieś zorganizowane grupy. Poza “sezonem”, jak mówili pracownicy, to miejsce było w ogóle zamknięte. Zostawałem wtedy sam jeden w budynku, który oczyma wyobraźni widziałem już dawno w gruzach, to cud, że się trzymał. Czasami się zastanawiałem, czy może nie tak powinno być? Czy może nie tak funkcjonują wszystkie schroniska? Nie wiedziałem o tym biznesie za wiele. Ja tam tylko mieszkałem, zresztą jeszcze zanim postanowili, że nazwą to miejsce schroniskiem.
    Zacząłem kaszleć jak szalony, gdy zdmuchnięcie kurzu z lustra w skrytce nie okazało się najlepszym pomysłem. Kiedy upewniłem się, że nie udusiłem się w tym ciasnym pomieszczeniu zajętym w dziewięćdziesięciu procentach przez pył, spojrzałem na względnie oczyszczony element, że tak zażartuję, dekoracji. Wyglądałem w sumie nie lepiej od niego. Wychudzony, zmarnowany, znudzony, cały w kurzu. Jak przystało na kogoś, kogo jedyną rozrywką od dziesiątek lat jest wspominanie lepszych czasów i rozmyślanie nad swoim życiem.
    Kładąc się z powrotem na szafę, usłyszałem jak pracownice schroniska rozmawiają o nowych gościach. Były niezwykle podekscytowane, czemu się zresztą nie dziwię. Skoro to cud, jak pojawiają się tu w ogóle ludzie, to szkolna wycieczka jest…? W sumie nie ważne. Nie udało mi się dosłyszeć, ile lat będzie miała młodzież, ale na szalone imprezy z alkoholem liczyć raczej nie mogę. Skąd mogliby mieć takie trunki na wycieczce szkolnej?
    Jeśli mnie pamięć nie myli, to ostatnią taką widziałem w 1824. Towarzystwo prawie rozniosło budynek, więc zaprzestano sprzedaży alkoholu. Nie wiem, jakim sposobem jeszcze nie zbankrutowali bez odwiedzających. Ale co się wtedy nawdychałem to moje.
     Bez nadziei na lepszą przyszłość wpatrywałem się w sufit, kątem oka obserwując jak kurz osadza się na zwierciadle. Znowu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sauron

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 04/06/2017
Skąd : Kaer Morhen

PisanieTemat: Re: Opary miłości [ 2 | bl | mitologia słowiańska | ❤ | b.n ]   Sro Sie 09, 2017 7:13 pm

      Chłodny powiew powietrza, przedostający się do pokoju dzięki uchylonym, starym oknom, ostry, nieco drażniący nozdrza zapach alkoholu, jakaś muzyka, dobierająca z drugiego końca pomieszczenia, dwójka młodych chłopaków, śpiących w dość nienaturalnej pozie i ostatni "żywy", obracający w palcach do połowy opróżnioną szklankę; oto, jak wyglądają dzisiejsze wycieczki szkolne. Edmund odchylił głowę do tyłu, powoli wypuszczając powietrze. Miał ochotę zapalić, zjeść coś porządnego, w dodatku był już zmęczony, ale wizja tak wczesnego pójścia spać nie wydawała mu się być zbyt kusząca, chociaż ich mała libacja najprawdopodobniej skończyła się już w momencie zaśnięcia jedynych - pomijając Grabarczyka - imprezowiczów. Nie wypił zbyt dużo, wręcz przeciwnie. Miał nadzieję, że dzięki temu jak już wstanie za kilka godzin nie będzie miał tak strasznego kaca. Na wszelki wypadek od razu przygotował opakowanie tabletek, które wsunął pod poduszkę i butelkę wody, którą z kolei ukrył w wolnej przestrzeni pomiędzy łóżkiem a ścianą. Według posiadacza najjaśniejszych włosów w szkole powinny chociaż trochę pomóc.
      Nie podobało mu się tutaj. Wycieczka sama w sobie może i nie była taka zła; całkiem lubił góry, poza tym dzięki temu miał okazję do spędzenia całych pięciu dni poza domem i tym samym mógł chociaż na chwilę odpocząć od wiecznie niezadowolonego ojca i jego marudzenia, z drugiej strony towarzystwo tak wielu osób niezbyt mu odpowiadało. Sporej części nie znał, za innymi nie przepadał, ewentualnie to oni nie przepadali za nim. Byłby w stanie znaleźć maksymalnie piętnaście osób, z którymi mógłby przeprowadzić jakąś w miarę normalną rozmowę, o ile wyraziłby na to jakakolwiek chęć. Swój czas spędzał głównie w towarzystwie dwóch leżących w odległości mniejszej niż cztery metry chłopaków, pod warunkiem, że miał choć trochę wolnego czasu; próby zaimponowania ojcu pochłaniały jego ogromną ilość. Same treningi wraz z dojazdem zabierały około trzech godzin, oprócz tego starał się nie zaniedbać kontaktów z rówieśnikami i potajemnie odwiedzać babcię, która jako jedyna wydawała się być kimś, kto niczego od niego nie wymagał, wręcz przeciwnie. Dodatkowo kojarzyła mu się z takim rodzinnym ciepłem, którego w jego domu zdecydowanie brakowało. Do tego wszystkiego dochodziła nauka i sen, jeśli to też powinien był liczyć. Choć starał się wywiązywać ze wszystkiego najlepiej, jak tylko potrafił, to żadna z wymienionych czynności nie sprawiała mu najmniejszej satysfakcji, oprócz tej niewielkiej ilości czasu, jaką spędzał w mieszkaniu babci.
      Westchnął głośno, podnosząc się ze swojego łóżka z towarzyszącym temu charakterystycznym dźwiękiem materaca, po czym powoli podszedł do swoich tymczasowych współlokatorów. Chwycił jednego z nich - Grześka, z trudem odrobinę go podniósł i położył na wolnym materacu, później to samo robiąc z Jankiem. Przynajmniej ich wszystkie mięśnie i kręgosłup za bardzo nie ucierpią, powinni mu jutro, a właściwie dzisiaj podziękować. Otworzył szerzej okno, mając nadzieję, że dzięki temu szybciej pozbędą się z pokoju śladów ich małej imprezy, a przynajmniej zapach zniknie. Z powrotem położył się na niezbyt wygodnym łóżku i naciągnął na siebie kołdrę, zastanawiając się, kiedy ostatnio była prana. Jak wszystko w pensjonacie wydawała się być okropnie stara.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PrinceMiaruchin

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 04/06/2017
Age : 15
Skąd : Zgubiłam się.

PisanieTemat: Re: Opary miłości [ 2 | bl | mitologia słowiańska | ❤ | b.n ]   Sro Sie 23, 2017 8:09 pm

   Nie sądziłem, że jakieś tam bachory będą w stanie przeszkodzić mi w przypominaniu sobie wszystkich piosenek Golców a ż  t a k szybko. Po zbiórce, miałem wrażenie, ich opiekunowie się wyłączyli. Trudno było bowiem, nieumyślnie, nie dosłyszeć hałasów, powoli budzących się w każdym z wynajętych pokoi, trudno nie czuć, że cała chata się trzęsła, choć lepiej byłoby nie wnikać, skąd owe ruchy się brały. I, ach! jakże trudno zignorować wszechobecny zapach alkoholu! Nie doceniłem tych dzieciaków za pierwszym razem. Widocznie przez stulecia zwyczaje się trochę zmieniły. Nawet nie zawiodło mnie aż tak bardzo to, że nie były to zbyt wykwintne trunki. Tanie wino, słabe piwo i trochę wódki nijak nie mogły konkurować z moim ulubionym rumem - tego jednak nie widziałem od zbyt dawna, żeby narzekać.
   Wszystko, co rozlało się, stłukło, wypadło czy jakkolwiek oni o tym potem mamrotali, wsiąkało wkrótce w stare deski, którymi wyłożono podłogi. Ktoś będzie za to płacił odszkodowanie, jak nic, ale przynajmniej chociaż tym razem to nie ja byłem poszkodowany. Jak czułem jak odlatuję do siódmego nieba, jeśli nie dalej. Gdy wszystkie prywatne imprezy rozhuśtały się już na tyle, że zatrzymanie ich siłą z zewnątrz wymagałoby dużo więcej umiejętności niż ma przeciętny człowiek, ja osiągałem już pełnię gotowości. Począłem się delektować zapowiedziami tego, co miało mnie czekać, gdy wszystkie te dzieciaki wreszcie zmorzy sen.
   Zawstydzony przed samym sobą, przetarłem ślinę z kącików ust. Okropne, że też przyszło mi istnieć w takich czasach, tak tęsknić. Nasłuchiwałem, jak okrzyki powoli ustawały. Księżyc był już wysoko na niebie, kiedy, odczekawszy chwilę dla pewności, przemknąłem niezauważalnie do pierwszego cichego pokoju i usiadłem okrakiem na piersi jednego z czterech chłopców, zaciągając się przy tym wydychaną przez niego silną wonią wódki. Wtedy moja moralność i hamulce spadły do zera.
   Wpadłem jakby w trans. Z zamglonym umysłem, przemieszczając się z izby do izby, zaciągałem się krótko i przebiegałem do kolejnej ofiary. Nie myślałem nad tym, co się ze mną dzieje, czułem tylko ogromną satysfakcję i potrzebę powiększenia jej o jeszcze kilka przesiąkniętych alkoholem wdechów. W pewnym momencie, oparłszy się o jakąś istotę, nie zwracałem już bowiem uwagi na to, czym dokładnie jest mój tymczasowy karmiciel, usłyszałem ciche chrupnięcie w okolicach mostka. Odbiłem się tylko po raz kolejny i jak na skrzydłach przeniosłem się do kolejnego pokoju.
   Nie pilnowałem się jednak wystarczająco. Rozochocony zapomniałem o bezpieczeństwie i jedna z moich ofiar nie spała wystarczająco głęboko. Siedziałem mu na piersi, zaciągając się szalenie, gdy z transu wybudził mnie księżyc, który odbił się w jego oczach. Otwartych. Przerażenie zastąpiło każdą najmniejszą emocję kierującą moim ciałem i nim się obejrzałem, dyszałem w swoim schowku. Lustro zdradziło mi jaki jestem blady, mimo sporych wypieków, które, zapewne razem z trzęsieniem się, były pozostałością po dzisiejszych “polowaniach”. Po kącikach ust i brodzie spływała mi ślina, niezwłocznie przeze mnie zresztą wytarta. Upewniwszy się, że nie ma jak się dostać do ciasnego pomieszczenia, przytuliłem się do własnych kolan i zacząłem bujać się w przód i w tył, czekając aż koszmar, który początkowo wziąłem za spełnienie marzeń, minie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opary miłości [ 2 | bl | mitologia słowiańska | ❤ | b.n ]   

Powrót do góry Go down
 
Opary miłości [ 2 | bl | mitologia słowiańska | ❤ | b.n ]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: