IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Some weird people •• 2 os. • b.nab. • boys love

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Flakopożeracz

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 26/05/2016
Skąd : Klub 33-66

PisanieTemat: Some weird people •• 2 os. • b.nab. • boys love   Pon Kwi 17, 2017 3:54 pm

malarz • Flakopożeracz •• muzyk • Neodyox

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neodyox

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 16/04/2017
Age : 17
Skąd : kaer morhen

PisanieTemat: Re: Some weird people •• 2 os. • b.nab. • boys love   Pon Kwi 17, 2017 7:41 pm







Tożsamość: Christian Radke
Pseudonim: Chris, Craze
Data urodzenia: Piętnasty grudnia
Wiek: Dwadzieścia trzy
Pochodzenie: Los Angeles, CA
Miejsce zamieszkania: Bridgend, Walia




Kolor włosów: Czerń
Kolor oczu: Brąz
Tatuaże: Oczywiście są
Piercing: W języku
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem
Waga: Osiemdziesiąt kilogramów



Ostatnio zmieniony przez Neodyox dnia Pon Kwi 17, 2017 8:52 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Flakopożeracz

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 26/05/2016
Skąd : Klub 33-66

PisanieTemat: Re: Some weird people •• 2 os. • b.nab. • boys love   Pon Kwi 17, 2017 8:25 pm


•• dane podstawowe ••
•• imię • nazwisko •• Lucas Charlie • Schell
•• data urodzenia • wiek •• 05.04 • dwadzieścia pięć lat
•• orientacja • status związku •• homoseksualny • wolny

 ••aparycja ••
•• kolor oczu • włosów •• ciemno zielony • czarny
•• sylwetka •• wysoki • szczupły
•• znaki szczególne •• pieprzyki na twarzy

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neodyox

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 16/04/2017
Age : 17
Skąd : kaer morhen

PisanieTemat: Re: Some weird people •• 2 os. • b.nab. • boys love   Pon Kwi 17, 2017 9:47 pm

Chris Radke

Wszystko szło doskonale. Nasz zespół zyskiwał coraz większą popularność, a ja sam byłem jednym z ulubieńców. No cóż, wiadomo, że to wokaliści są zawsze najbardziej szanowani hehe. Nie no, a tak serio. Mieliśmy bardzo dużo fanów w mieście. W całym kraju jeszcze nie byliśmy aż tak popularni, ale byliśmy pewni, że po wydaniu debiutanckiej płyty to się zmieni. Piosenki pisałem ja, więc wkładałem to naprawdę dużo serca i uczuć. Nawet te, które były głównie o piciu i ćpaniu. W każdym razie wszystko było załatwione. Kawałki były ponagrywane, te, które miały być na płytce zostały wybrane i generalnie wszystko było lajtowo. Problem tkwił tylko w tym, że nie mieliśmy okładki albumu. My mieliśmy talent tylko do muzyki, a nie znaliśmy nawet nikogo, kto mógłby nam ją zaprojektować.
Siedzieliśmy u Lany, koleżanki chłopaków, a mojej przyjaciółki. Rozmawialiśmy o całym tym albumie i próbowaliśmy rozkminić kto i jak mógłby nam jakoś pomóc. Lana niestety też nie potrafiła rysować, malować, ani projektować żadnej grafiki na kompie. To wszystko wydawało się zdecydowanie trudniejsze, niż myślałem. Zawsze uważałem, że właśnie okładka to najmniejszy problem, a tu się okazywało, że największy. Miałem nawet zajebistą wizję, jakby to miało wszystko wyglądać, tylko potrzebowałem kogoś, kto idealnie to odwzoruje. Kurwa, ciężko było coś wymyślić.
- Słuchaj, Craze - powiedziała w końcu Lana. - Tak w sumie to mam bardzo dobrego kolegę, który jest malarzem. Mogłabym z nim pogadać czy by ci nie pomógł. Tylko zaznaczam, że ja ci nic nie obiecuję. Nie wiem czy będzie zainteresowany, by tworzyć według wizji kogoś innego. Wiesz o co mi chodzi.
- Tak, wiem - odpowiedziałem, zaciągając się papierosem. - Mam tylko nadzieję, że użyjesz tych swoich, kurwa, nie wiem... Magicznych zdolności i go przekonasz do tego.
- Jak nie będziemy mieli tej okładki w najbliższym czasie to będzie lipa - dodał Matt, perkusista.
Gadaliśmy jeszcze jakiś czas i w końcu Lana zdecydowała się zadzwonić do tego kumpla, by wstępnie z nim pogadać. Kiedy skończyła od razu jak głupi założyłem swoją ramoneskę, wsadziłem nogi w glany i byłem gotowy do wyjścia. Tak, typ się zgodził i kazał naszej dwójce wpaść tego samego wieczora. Zbiłem z chłopakami pionę i obiecałem wszystko załatwić. Nie mogłem się doczekać. Wystarczyło obgadać teraz tylko szczegóły, jeśli dobrze zrozumiałem.
Po jakichś trzydziestu minutach dotarliśmy do domu tego gościa. Lana weszła jak do siebie, co trochę mnie zdziwiło. No dobra, bywałem bez kultury, ale nigdy do nikogo tak nie wbijałem. W każdym razie, wszedłem zaraz za nią i trochę niepewnie stanąłem obok. Trochę się stresowałem tą rozmową, bo bałem się, że gość totalnie nie będzie wiedział o co mi chodzi. Na szczęście ja potrafiłem to zawsze dobrze ukryć.
Za moment moim oczom ukazał się wysoki gość, całkiem przystojny swoją drogą. Jakoś tak odruchowo zmrużyłem oczy i wpatrywałem się przez dłuższy czas, dopóki Lana nie walnęła mnie łokciem w bok.
- Przedstawiłbyś się - powiedziała głośniej, wyciągając mi z tylnej kieszeni paczkę fajek i za moment zwróciła się do tego kolegi. - Mogę iść do kuchni?
- Sorry - mruknąłem, wyciągając do gościa rękę. - Chris, ale większość mówi mi Craze.
Usiedliśmy w wskazanym przez niego miejscu i zaczęliśmy rozmawiać. Wytłumaczyłem mu co i jak, przedstawiłem mu mniej więcej wizję mojej okładki. Lana co jakis czas się wtrącała, dodając jakieś swoje "ale" do mojego pomysłu, ale jakoś nie chciało mi się jej słuchać.
- Czyli tak. Karta tarota, a w niej, zamiast jakiegoś tam rysunku powinna być laska, która wyglądałaby na uwięzioną w tej karcie. Na górze nazwa zespołu Prisoners of Conscience i na dole tej karty tytuł płyty. Lost. Rozrysowałbym ci to, ale jestem takim beztalenciem, że wolę się za to nie zabierać. Da radę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Flakopożeracz

avatar

Liczba postów : 43
Join date : 26/05/2016
Skąd : Klub 33-66

PisanieTemat: Re: Some weird people •• 2 os. • b.nab. • boys love   Sro Kwi 19, 2017 8:02 pm

LUCAS CHARLIE SCHELL

Werniksowanie obrazów było częścią pracy, którą darzyłem najmniejszą sympatią. Miałem do niej wstręt i uraz po tym, jak na początku kariery zniszczyłem wiele prac przez użycie złych materiałów, a po zdobyciu ich - nieumiejętności w nakładniu warstw. Wiele obrazów nadawało się, po moich amatorskich zabiegach, wyłącznie do wyrzucenia. Albo spalenia, co preferowałem.
Zakręciłem butelkę wypełnioną rozpuszczoną w terpentynie żywicą damarową. Nawet po osiągnięciu perfekcji w wykańczaniu prac nie potrafiłem polubić tego procesu. Gdyby to ode mnie zależało pominąłbym go licząc na niewiedzę klientów. Gorzej, kiedy po tygodniu wiszenia na ścianie w salonie, na pracy osiadłyby kłębki kurzu, sierści kotów, psów, odciski opuszek palców - wówczas jedynie wcześniejsza konserwacja mogła polepszyć wygląd obrazu. A jeśli się ją pominęło... Cóż, w najlepszym wypadku klienci przystawali na zwrot pieniędzy.
Podniosłem się z miejsca przenosząc płótno na półkę, na której miał wyschnąć przed wysłaniem na uczelnię, która go zamówiła. Zazwyczaj nie decydowałem się na malowanie według czyjejś wizji, ale nie miałem już piętnastu lat i rozumiałem, że surrealiści muszą iść na kompromisy, aby móc opłacić czynsz bez zaciągania długów u znajomych ze stale płatną pracą.
Odwróciłem się w stronę okien z zamiarem ich otwarcia, aby przewietrzyć mieszkanie - terpentyna wydzielała na tyle nieprzyjemny zapach, że nigdy nie udało mi się do niego przyzwyczaić, ale zatrzymał mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Myśląc, że to mój ostatni zleceniodawca ruszyłem biegiem do sypialni, żeby go odebrać. Przyłożyłem słuchawkę do ucha nie sprawdzając, kto dzwoni. Byłem więc mile zaskoczony, że przywitał mnie nie kto inny, a Lana.
- Hej, co jest? - zapytałem ruszając z powrotem do pracowni. Dziewczyna w zwięzłych słowach wytłumaczyła mi, jak wygląda jej sytuacja, a ja - z racji, że na chwilę obecną nie miałem żadnych zleceń do wykonania - zgodziłem się.
Wyłączyłem telefon i korzystając z tego, że miałem w końcu wolne ręce - otworzyłem wszystkie okna biorąc przy tym parę łapczywych wdechów czystego, świeżego powietrza.
Podejrzewałem, że do przyjścia moich gości miałem jeszcze chwilę wolnego czasu, którą postanowiłem wykorzystać na szybką kąpiel. Nie chciałem pokazać się im brudny od farb i cuchnący terpentyną.
Wyszedłem z łazienki owinięty jedynie w puszysty ręcznik, który chwilę później wymieniłem na prostą, czarną koszulę i ciemne jeansy, które trzymały się na mnie tylko dzięki szerokiemu, skórzanemu paskowi.
Obrzuciłem sypialnię uważnym spojrzeniem zastanawiając się, czy powinienem zrobić coś jeszcze przed przyjściem Lany i jej znajomego, ale nic konkretnego nie przychodziło mi na myśl. Udałem się więc w stronę kuchni licząc na to, że tam na nich poczekam. Okazało się to jednak zbędne, bo dziewczyna weszła do mojego mieszkania nie kłopocząc się pukaniem. W jej przypadku mogłem to tolerować, ale w żadnym innym.
 - Cześć - przywitałem się obrzucając nowo przybyłych delikatnym uśmiechem. Prychnąłem śmiechem słysząc słowa Lany. - Pewnie - odparłem. - Przecież wiesz.
Straciwszy ją z oczu przeniosłem spojrzenie na chłopaka czekając, aż się przedstawi.
Craze? Dobrze, że nie Crazy, pomyślałem zachowując swoje spostrzeżenia dla siebie.
- Jestem Lucas, ale większość zwraca się do mnie moim drugim imieniem - Charlie - powiedziałem wskazując ręką drzwi prowadzące do salonu. - Przejdźmy tam - zaproponowałem ruszając do pokoju.
Zająłem miejsce na fotelu, naprzeciwko kanapy, na której usiadł mężczyzna. Pokrótce przedstawił mi swoją wizję wyglądu okładki, którą miałem wykonać. Osobiście uznałem to za strasznie kiczowate, ale byłem już przyzwyczajony do gorszych zamówień.
 - Okej - powiedziałem podnosząc się. Zabrałem ze stołu szkicownik i otworzyłem go na przypadkowej, pustej stronie. Kilkoma szybkimi ruchami naszkicowałem, jak wyobrażałem sobie projekt obrazu, o którym mówił.
- Chodzi o coś takiego? - zapytałem podając mu szkicownik.

____________________________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neodyox

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 16/04/2017
Age : 17
Skąd : kaer morhen

PisanieTemat: Re: Some weird people •• 2 os. • b.nab. • boys love   Czw Kwi 20, 2017 9:28 pm

Chris Radke

Nigdy wcześniej tego gościa nie widziałem, a i Lana o nim nawet nie wspominała. Jednakże, gdy zobaczyłem jego szkic, który udało mu się zrobić w naprawdę długim czasie, aż mimowolnie się uśmiechnąłem. Projekt, jak na zwykłe bazgroły wydawał się świetny. Oczywiście pomysł z jakimiś laskami uwięzionymi w tarota był trochę beznadziejny, ale musieliśmy utrzymać klimat płyty na okładce, toteż chyba za bardzo nie mieliśmy innego wyjścia, bo to był jedyny pomysł, jaki przyszedł nam do głowy. Oglądałem tak ten szkic i zdałem sobie sprawę, że nie mogę się doczekać, aż chłopak go namaluje. Nie mówiłem mu jakich kolorów ma użyć, więc podświadomie liczyłem na to, że jednak sam się zorientuje o co mi chodzi i co dokładnie miałem na myśli.
Lana też zachwyciła się szkicem, zrobionym przez Charlie'go. Właściwie wyglądało na to, że on był naprawdę zdolny, a ja przez chwilę byłem w stanie pomyśleć, że to pewnie taki sam malarz, jak i ze mnie. Czyli kompletnie żaden, nieznający się absolutnie na swoim fachu i nie potrafiący trzymać pędzla w dłoni. Na szczęście jego praca rozwiała moje wątpliwości, które i tak za moment wróciły, gdy zdałem sobie sprawę, że takie bazgroły to każdy może sobie narysować, lepiej lub gorzej, ale jednak. Stwierdziłem, że ocenię jego talent dopiero, jak dostanę skończony obraz.
- Tak, dokładnie o coś takiego - powiedziałem, oddając mu szkicownik. - Dałbym jedynie dziewczynie nieco dłuższe włosy, ale tak to wygląda, póki co, świetnie.
Jak byłem dzieciakiem to w sumie zawsze chciałem mieć talent do rysowania i uważałem, że to fajna sprawa. Możesz narysować i zaprojektować kompletnie wszystko. Poczynając od małych fantazjach ze swoją nauczycielką od angielskiego, a kończąc na poważnych gang bangach z ulubionymi aktorkami. Niestety został mi przydzielony zupełnie inny talent, ale jakoś szczególnie mi to nie przeszkadzało i nawet nie czułem się zawiedziony. Lubiłem śpiewać i pobrzdąkiwać sobie na gitarce, więc było okej.
Zastanawiało mnie czy nie zaprosić na koncert tego chłopaka, by się zapoznał z naszą muzyką. Choć po moim wyglądzie już mógł stwierdzić, że są to raczej ostrzejsze brzmienia, aniżeli klasyczne granie na skrzypcach. Pomyślałem sobie jednak, że zrobię to również w momencie otrzymania obrazu, a później mu za to jeszcze postawię piwo, jeśli mi się naprawdę spodoba.
- W jakiej cenie będzie ten obraz? - zapytałem po chwili ciszy.
Wiadomo, piwo jak piwo, ale raczej alkoholem mu się nie odpłacę za to, co zrobi. To mogę już zrobić po koleżeńsku, za robotę zwykłem płacić i tak zamierzałem zrobić też w tym wypadku. Poza tym... Gdybym nie zapytał o cenę, będąc przekonanym, że nie zapłacę kompletnie nic to wyszedłbym na idiotę? Chyba tak. Mniejsza z tym.
- I za ile powinien go odebrać? - wtrąciła Lana, przypominając mi, że to też bardzo ważna informacja jakby nie patrzeć.
- Właśnie - potwierdziłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Some weird people •• 2 os. • b.nab. • boys love   

Powrót do góry Go down
 
Some weird people •• 2 os. • b.nab. • boys love
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Escriptors :: Opowiadania grupowe :: Dwuosobowe-
Skocz do: